Wszyscy za nim szaleją...

30.08.08, 16:03
Za lumpeksem w Polsce. Ponoć Polacy oszaleli na punkcie lumpeksów,
jest ich kupa a otwiera się coraz więcej, i kupuje w nich 6 milionów
Polaków.
Istotnie, jest to prawda. Tak jak w Paryżu, każda przecznica
praktycznie ma swoją piekarenkę, kawiarenkę i tabakierenkę to na
moim Gocławiu każda (serio) przecznica ma swój lumpeksik. Są mega
lumpeksy z górami ciuchów i kilometrami wieszaków. Są piwniczne małe
bohemiaste lumpeksiki. Są luks lumpesky z dezajnerskimi ciuchami. Są
odleciane lumpeksy z lateksem. Są lumpeksy z ciuchami dla dzieci. Są
lumpeksy z obiciami, poduchami i zasłonami.
Do tej pory uważałam, że chodzi po prostu taniość. Ludzie w Polsce
mają mało kasy porównując z resztą Eurolandu, a zawsze się lubili
ubrać. Zwłaszcza kobiety. Ale teraz, gdy zarabia się coraz więcej, a
nowe przyzwoite ciuchy są coraz tańsze ten fenomen powinien zanikać.
A nie zanika, tylko kwitnie i się pleni i nie tylko w dzielnicach
robotniczych ale na głównych ulicach centrów miast, na Brackiej,
Chmielniej, Francuskiej... Ki fjute?
    • 10.amber Re: Wszyscy za nim szaleją... 30.08.08, 16:52
      Jeszcze dlugo nie znikna.Pytam kto wiecej zarabia,pewnie ten co zawsze duzo
      zarabial.Znam osoby ktore zarabiaja 800-900zl na reke i co maja chodzic do
      "normalnych sklepow" kupowac one moga tylko tam popatrzec.Ceny w Polsce rosna
      strasznie i beda rosly dalej.Taki "Lumpeks" jest "błogosławieństwem" dla
      samotnych matek,przynajmniej dzieci maja buty,spodnie,kurtki wystarczy ze czesto
      chodza glodne.
      • iwannabesedated Re: Wszyscy za nim szaleją... 30.08.08, 17:33
        Bardzo proszę o nieumieszczanie swoich wpisów na moich wątkach.
        Tutaj panuje taki obyczaj, że najpierw się przedstawiamy.
        • 10.amber Re: Wszyscy za nim szaleją... 30.08.08, 18:20
          Myslalam ze to forum jest dla wszystkich.Pozdrawiam
          • iwannabesedated Re: Wszyscy za nim szaleją... 30.08.08, 18:51
            Po prostu pomyliło Ci się z Polonią primem.
    • ewa553 Re: Wszyscy za nim szaleją... 30.08.08, 19:28
      Dorociu, znam osoby ktore mialyby za co kupic cos nowego ale
      twierdza ze ubierajac sie w lumpeksie sa ciekawiej, oryginalniej
      ubrani i nie maja stressu spotykajac za rogiem kogos w tej samej
      kiecce. Przyznam sie ze sama szukalam w Londynie lumpeksu - tyle sie
      na ich temat nasluchalam. Niestety, choc podobno sa tam "co krok",
      ja zadnego nie znalazlam:((((
      • fedorczyk4 Re: Wszyscy za nim szaleją... 30.08.08, 19:42
        Mam osobiscie do lumpeksow stosunek ambiwalentny. Pewnie glownie
        dlatego ze garderobe przez lata i kilogramy zapelnilam sobie
        skutecznie i na ciasno, ale moja synowa ma w swojej wiosce taki
        sklep w ktorym wnucze me ubiera za psi pieniadz, w najlepsze
        gatunkowo cichy. Wnucze ma lat 3 i pol. Portki drze jak dziki dzik,
        ale kocha marynarki krawaty i muszki. Czy naprawde myslisz ze mlode
        malzenstwo ubraloby dzieciaka za stowe miesiecznie w sklepie innytm
        niz lumpeks?
        • maria421 Re: Wszyscy za nim szaleją... 30.08.08, 23:25
          Ciuchy dzieciece to co innego. Ja osobiscie nie czulabym sie dobrze w ciuchach
          po kims, nawet markowych.
          W naszej garderobie robie co jakis czas przeglad po ktorym na ogol uzbiera sie
          worek ciuchow do wydania, wszystkie ida do Polski.
          Pare ubran zostawilam sobie na pamiatke i na dowod ze ja sie kiedys w taki
          rozmiar miescilam:)
    • ewa553 Re: Wszyscy za nim szaleją... 31.08.08, 08:58
      Mario, czy nigdy nie ubieralas sie w mlodosci na tzw. ciuchach?
      Bylo to zrodlo wspanialej garderoby, nieosiagalnej wtedy w ubogich
      sklepach. Mieszkalam w Katowicach gdzie ciuchow nie bylo, ale mialam
      wtedy siostre w Rzeszowie. I tam zdobywalam niebywale cudenka. Bylam
      naprawde pieknie ubrana i podziwiana. Nosilam nr 38. Raz na ciuchach
      kupilam jakies amerykanskie cudenko sylwestrowe od pana, a ten
      badawczo spojrzawszy na moja figure, zaprosil nas z siostra do domu.
      Otwarl szafe, a tam po prostu Sezam!! Dostawal jak wielu stamtad,
      paczki z Ameryki. Kupowalam niezliczone ilosci, no i przez moment
      nie zastanawialam sie ze to po kims.... Wiec i teraz rozumiem ludzi
      ktorzy ubieraja sie w lumpeksie nie wydajac wiele pieniedzy, a
      poprawiajac sobie i kase i samopoczucie. Jedno wiem: gdybym byla
      uboga, chyba bym sie tam nie ubierala. Co innego z fantazji, dla
      hecy, a co innego z ubostwa. Czula bym sie upokorzona. Ale to moje
      prywatne odczucie, ktorego nikomu nie narzucam:))))
      A teraz wskakuje w moje (niestety drogie) ciuchy ze sklepu sportowego
      i jade w gorki. Upal bedzie znowu - juz sie zaczal. Oaoa, do
      wieczora!
      • iwannabesedated Re: Wszyscy za nim szaleją... 31.08.08, 17:37
        I tu mi się wydaje ten hund być be-cośtam. Buszowanie w lumpeksie by
        wśród stert okropnych przeważnie lumpów wynaleźć tę perełkę, ten
        skarb - no to nostalgia jest po prostu. Te emocje, gdy się w
        państwowym sklepie natrafiło na to jedno idealne coś, gdy się to
        wywalczyło, wyszarpało, wyrwało z gardła. Emocja nabycia cudownych
        szpilek, odrzutu z eksportu, co z tego, że numer za małych! Ja
        pamiętam raz stałam w środku lata w płaszczu w przymierzalni przez
        pół godziny, gdy moja Mama ścigała po okolicy Ojca, a właściwie
        ojcowy portftel. Ja miałam lat 15, przeciw mnie zaś było stado
        rozindyrzonych bab dybiących na ten delikatnie beżowy płaszczyk z
        kołnierzem z popielic, lekko wcięty w pasie, z paskiem do wiązania
        (ostatni krzyk ówczesnej mody), z leciutkiego flauszu na złoto-
        satynowej podszewce. Co za emocje! To był dopiero chrzest bojowy!
        I co za emocja w porównaniu z tym iść po prostu do sklepu i kupić
        coś czego jest cała kupa, we wszystkich rozmiarach i kolorach???
        Mnie się wydaje, że lumpeksy są namiastką owych batalii, echami
        tamtych walk, emocji, i zwycięstw świętowanych potem lodami i kawą w
        Hortexie.
      • maria421 Re: Wszyscy za nim szaleją... 31.08.08, 18:28
        Ewa, w okresie moje peerlowskiej mlodosci nie ubieralam sie na ciuchach.
        Sukienki szyla mi krawcowa z materialow ktore na ogol wypatrywala gdzies w
        jakichs sklepach moja Mama. Bluzki nabywalam za posrednictwem mojej sasiadki
        ktora byla ekspedientka w sklepie z krysztalami, ale miala kolezanke w sklepie z
        ciuchami. Buty na ogol u prywaciarza.

        Kurcze, jak sobie przypomne buty w jakich z PL wyjechalam to do tej pory mi
        wstyd. Ale to byla wiosna 1982...
        • ewa553 Re: Wszyscy za nim szaleją... 31.08.08, 20:26
          ja wyjechalam w 1975 roku w znakomitych butach: w Katowicach byli
          swietni prywaciarze:))))) Natomiast szyta na miare (a jakze!)
          garderoba z Polski byla nie do pomylenia z ogolnie noszona tutaj....
    • sabba Re: Wszyscy za nim szaleją... 01.09.08, 10:30
      moze i nowe ciuchy sa tansze i ludzie lepiej zarabiaja ale te nowe wisza zbyt
      rowno na tych wieszakach. i zbyt nudno. i jak wisi ich tak z kilkanascie sztuk
      albo i wiecej to ma sie ta swiadomosc ze spotka sie na ulicy z pewnoscia kogos w
      tej samej kiecce czy bluzce. niby sobie mozna dobrac super kombinacje w srod
      tych nowych ale moze inni wola sie inspirowac jakims zuelnym przypadkiem? nie
      wiem, ale tak mysle, na podstawie mojego przykladu. lumpeksow na co dzien nie
      mam ale jakbym miala to z kolei nie mialabym cieprliwosci wyszukiwac w gorach
      cuchow tego "czegos". wiec chodze w byle czym, a raczej na pewno nie w tym w
      czym bym chciala. w wiekszosci niestety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja