O pierdulach --- Odc. 43 :-)))

12.09.08, 15:18
Otwieram. :-)
    • jutka1 Piatek c.d. 12.09.08, 15:23
      Na obiad jadlam dorsza z puree z kawalkami chorizo. Pycha.

      Wyszlo slonce. Pycha.

      Popijam kawe. :-)

      Czego i Wam zycze :-))) ( (C) m.k.)
      • maria421 Re: Piatek c.d. 12.09.08, 16:22
        jutka1 napisała:

        > Na obiad jadlam dorsza z puree z kawalkami chorizo. Pycha.

        Bacalao con chorizo, mniam mniam...
        Opowiedz please jak bylo przyrzadzone.
        • ewa553 Re: Piatek c.d. 12.09.08, 17:43
          dorsz z puree to tak bardzo po polsku. nie pamietam tylko jaka
          slatke/jarzyne podawano do tego. Pamieta ktos? Bo cos mi kapusta
          kiszona po glowie chodzi, ale to chyba niemozliwe? Nota bene
          uwielbiam dorsza.
          • maria421 Re: Piatek c.d. 12.09.08, 18:53
            ewa553 napisała:

            > dorsz z puree to tak bardzo po polsku. nie pamietam tylko jaka
            > slatke/jarzyne podawano do tego. Pamieta ktos? Bo cos mi kapusta
            > kiszona po glowie chodzi, ale to chyba niemozliwe? Nota bene
            > uwielbiam dorsza.

            Moja mama podawala panierowanego dorsza z sosem chrzanowym, do tego puree´i
            surowka z kiszonej kapusty.
            • ewa553 Re: Piatek c.d. 12.09.08, 19:29
              a wiec dobrze kojarzylam z ta kapusta. Dzis sobie tego zestawu jakos
              wyobrazic nie moge... Cholernie mi sie upodobania kulinarne
              zmienily, przez te 33 lata poza polska kuchnia...
        • jutka1 Re: Piatek c.d. 12.09.08, 20:20
          Dorsz byl pieczony, przyprawiony gruba sola i ziolami. Do tego puree na oliwie,
          z malenkimi, juz wysmazonymi kosteczkami chorizo. Obok oliwa z bazylia. Mniam.
          • maria421 Re: Piatek c.d. 12.09.08, 21:00
            Dzieki, Jutka, sprobuje to sama zrobic, cos wykombinuje, bo dorsz jak dorsz ale
            to puree z chorizo mnie zaciekawilo.
            • jutka1 Re: Piatek c.d. 12.09.08, 22:19
              Kombinuj, Mario. Jak wykombinujesz, to zapodaj przepis :-)
    • chris-joe WiK 12.09.08, 21:26
      To byl tygodnik "Warszawski Informator Kulturalny" (repertuary itp).
      Okazuje sie, ze jest nadal, tyle ze jako "Wprost i Kultura" (?!):
      www.wik.com.pl/
      • jutka1 Re: WiK 12.09.08, 22:20
        U nas na prowincji tego tenteges nie bylo :-)))
      • iwannabesedated Re: WiK 13.09.08, 15:51
        No, nie. WiK przestał na chwilę wychodzić z powodu szamotaniny
        własnościowej. Ten moment wykorzystał wprost wprowadzając swój tytuł
        Wprost i Kultura - o tym samym skrócie
        Jest to znakomity przykład, że coś wyglada z wierzchu jak coś, lecz
        jest to zupełnie co innego.
        Prawdziwy zaś WiK, nie wychodzi, bo go jego sobowtór uzuprator
        wyparł.
    • jutka1 Sobota, na razie sloneczna 13.09.08, 09:40
      Nic już nie rozumiem - meteo Paris gadalo wczoraj wieczorem, ze dziś ma być
      zimno i pochmurno. A tu za oknem słońce i niebieskie, czyste niebo. Hmmm.
      Plany na dziś: bank, długi spacer, lunch (nie "obiad" - bo koło 12:00 i z kolegą
      z Hameryki ;-) ), zakupy spożywcze, a potem czytanie, czytanie, czytanie. Urzeka
      mnie Curt Leviant, więc poświęcam mu dużą część week-endu.
      Dziura w kciuku się prawie zupełnie zabliźniła, niesamowite, jak na psie. Znaczy
      - zdrowam jako ten kuń. :-)

      Tyle pierduł. Miłej soboty :-)))
    • ewa553 u nas tez sobota 13.09.08, 10:24
      Twoje meteo podalo Jutus przez pomylke pogode dla nas. Pochmurno,
      deszczyk, a czy zimno to sie okaze po wyjsciu z domowych pieleszy.
      Znakomita pogoda na silownie, wiec sie tam zaraz wybiore. Znalazlam
      wreszcie odpowiednia dla mnie, wczoraj bylam pierwszy raz i trener
      mnie zapoznal z aparatura - zapoznalam sie tak intensywnie, ze mnie
      troche plecy bola. Ale i tu dziala zasada: klina klinem, wiec ide
      dzis znowu. Podpisalam umowe na pol roku z opcja przedluzania co pol
      roku na tych samych (korzystnych) warunkach.
      • jutka1 Re: u nas tez sobota 13.09.08, 10:40
        Nie chcę siać zamętu, ale w przypadku intensywnych ćwiczeń fizycznych klin
        klinem nie działa. Wręcz przeciwnie, trzeba dać mięśniom się zregenerować
        dzień-dwa. Inaczej można sobie zrobić więcej krzywdy, niż mieć pożytku.
      • go.ga Re: u nas tez sobota 13.09.08, 13:32
        >i trener
        > mnie zapoznal z aparatura - zapoznalam sie tak intensywnie, ze mnie
        > troche plecy bola. Ale i tu dziala zasada: klina klinem, wiec ide
        > dzis znowu.

        Ja bym dala miesniom tak ze 3 dni odpoczynku i potem znowu poszla pocwiczyc.
        • ewa553 i otoz wlasnie 13.09.08, 15:24
          w moim przypadku zadne reguly nie dzialaja. Jestem po treningu,
          czuje sie swietnie, bol plecow gdzies zniknal. Tak mi poradzil moj
          pierwszy trener przed laty, jak przyszlam do niego polamana z bolu i
          zapowiedzialam, ze nie moge trenowac. Powiedzial ze jesli zrobie
          przerwe, to bedzie to pare dni trwalo, a jak potrenuje, to sie
          rozejdzie. I tak jest. Albo sobie jego wywody wzielam do serca
          i wmawiam sobie, ze mi dobrze, albo to u mnie funkcjonuje:))))
          A przy okazji stwierdzilam, ze nie warto dzis wiecej nosa z domu
          wychylac, tak paskudnie jest. Deszcz pada taki upierdliwy i do tego
          jest wiatr: przy 13 stopniach!!! No kurde, nie chce jeszcze takiej
          pogody!
          • iwannabesedated Re: i otoz wlasnie 13.09.08, 15:55
            To wszystko jest w głowie. Ja raczej mało siłowa jestem, ale od
            czasu do czasu udaję się na warsztaty taneczne gdzie się miotam
            machając wszystkimi rękami, nogami i głową przez kilkanaście godzin
            i tak potrafię przez tydzień - żadnych bólów nie odczuwając poza
            zdartą skórą z podeszwy. A pójdę ja na zajęcia z reggetonu w mieście
            na marne godzinę piętnaście i trzeciego dnia na zakwasach mogłabym
            upiec kosz chleba.
            • jutka1 Re: i otoz wlasnie 13.09.08, 18:27
              Dzisiaj z zaprzyjaźnioną właścicielką knajpy, gdzie odbywałam długi lunch/obiad
              z kumplem z Hameryki, zapodała pomysł: znaleźć jakiś klub w dzielnicy i grać raz
              w tygodniu w ping-ponga. Wolę to od grania z byłym mężem. :-)
              Na siłownie się nie nadaję - nudzi mnie to i nie daje żadnej przyjemności. Na
              flamenco mogę zapomnieć z powodu kopytka. A ping-pong i owszem: uwielbiam,
              jestem niezła i znam na tyle, żeby wiedzieć jak uważać na kopyto.
              :-)
              • ewa553 Re: i otoz wlasnie 13.09.08, 22:09
                mnie Jutencjo tez silownia nudzi, ale cos musze robic dla zachowania
                kondycji. A na nude jest tez rada: tam sa liczne kursy, prawie
                codziennie inny: yoga, pilates, bip-hop i inne. Dla kazdego cos sie
                znajdzie. A ruch jest bardzo wazny. No, ale jak Ci sie uda z
                pingponkiem, to sie naskaczesz dosyc. No i zawsze jeszcze mozesz
                zaczac chodzic do pracy raznym krokiem. Walking miejski:)))
                • jutka1 Re: i otoz wlasnie 13.09.08, 22:44
                  Do pracy chadzam, a od stycznia będę chodzić codziennie. Poza tym chodzę
                  piechotą ile się da i kiedy się da. Dzisiaj ponad godzinę szybkim krokiem.
                  Nie mogę się doczekać regularnego ping-ponga. JUŻ niecierpliwie spoglądam na
                  rakietkę. :-)
    • jutka1 Sloneczny niedzielny poranek 14.09.08, 09:40
      Świeci słońce, ale ma być chłodno.
      Plany na dziś: spacer, posiłek, zakupy, kino. Niedzielnie. :-)
      Milego dnia :-)
      • ewa553 Re: Sloneczny niedzielny poranek 14.09.08, 22:12
        a u nas byl piekny, sloneczny dzien z niebieskim niebem. Bylam w
        Pfalzu na wycieczce, a tam to niemiecka Toskania. Bajecznie. Ale
        nieco chlodno mimo wszystko. Lazenie bylo duze, spore wysokosci do
        pokonania, zgrzytalam zebami przy kazdym zejsciu, bo wiedzialam ze
        trzeba bedzie zaraz wszystko nadrabiac i podchodzic. Ale wycieczka
        sie udala, humory dopisaly i zycie jest piekne, o czym zawiadamia
        Wasz niemiecki korespondent.
    • jutka1 Poniedzialek, ma byc slonecznie 15.09.08, 07:42
      Meteo Paris gada, ze caly tydzien ma byc chlodno ale slonecznie. Fajnie, ze
      slonecznie - niniejszym wyjmuje z torebki parasolke. :-)

      Przede mna chyba dosc ciezki dzien zawodowy. Ciezki w rozumieniu: zajety, nie w
      rozumieniu: skomplikowany albo nieprzyjemny. Trzeba wiec sie sprezyc.

      Poza tym nic takiego, innych pierdul porannych nimo. :-)

      Milego dnia :-)
    • ewa553 Moje przesladowanie muzulmanow-epilog 15.09.08, 16:59
      wlasnie "ugodzilam" sie z moich Alibabom, ze mu zaplace 400 Euro za
      stojak, ktorego nie przejechalam i za rzekome 77 paskow, ktore
      zniszczylam (podobno). Oszukal mnie, ale naprawde nie mam ochoty
      klöcic sie z nim, chadzac po adwokatach czytepe.
      Niech mi to bedzie nauczka. Amen.
      • maria421 Re: Moje przesladowanie muzulmanow-epilog 15.09.08, 17:12
        Wspolczuje i na nastepny raz radze wezwac policje.
        Warto tez zaraz zrobic fotografie, chocby komorka.
        • lucja7 Re: Moje przesladowanie muzulmanow-epilog :-) 15.09.08, 17:28
          Doskonale :-)))))))))))
          Fotografia to nie dowod, a szmal to szmal :-)))))

          A poza tym ciekawe co on z tej ogromnej sumy sfinansuje, kto wie,
          kto wie.......
          • maria421 Re: Moje przesladowanie muzulmanow-epilog :-) 15.09.08, 17:31
            No jak to "co sfinansuje"? To juz nie bulke z kebabem dla wianuszka glodnych
            dzieci na ktora Ewa sie swoim BMW zamachnela?
    • kielbie_we_lbie_30 Znow w domu... 15.09.08, 20:00
      A mialam swietnie, wybawilam sie jak nigdy w zyciu. Kazdy wieczor w Polsce byl
      super.
      Spotkanie w Wawie z miedzynarodowa elita z zakladu bylo super. Ja i jeden Szwed
      rozruszalismy cale towarzycho, nawet Niemcy rozrabiali jak pijane zajace a ja
      natanczylam sie za wszystkie lata w koncu bylo nas trzy kobity i trzydziestu
      facetow.
      A prywatny meeting ze stara gwardia z klubu bylo ponad wszelkie wyobrazenia. I
      choc z moich nie bylo wielu to tez bylo po prostu cudownie. Mielismy ognisko,
      grilowalismy, pieklismy...spiewalismy i tanczylismy przy ognisku, skakalismy
      przez ognisko..
      I poznalam nowych fajnych ludzi i jednego fajnego chlopaka, i planujemy podroz
      do Chin razem ;) I wielki bal tez planujemy...
      Wiem, wiem...z planow nigdy nic nie wychodzi.

      Pa robaczki
      • jutka1 Re: Znow w domu... 15.09.08, 20:03
        A to witaj w domu :-)))

        Zajrzyj obok, jaki nick sobie wymyslilam ;-))))))))))
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Znow w domu... 15.09.08, 20:21
          A na czym stanelo bo nie moge siem zorietowac, bylo kilka propozycji a ja jestem
          troszku w oblokach przez te czarne oczy ...hmmmm
          • jutka1 Re: Znow w domu... 15.09.08, 22:31
            Matkobosko, czyzby Kielbie sie zakochalo?
            :-)))))))))))
            • kielbie_we_lbie_30 Re: Znow w domu... 16.09.08, 14:41
              jutka1 napisała:

              > Matkobosko, czyzby Kielbie sie zakochalo?
              > :-)))))))))))
              >

              Nie, jeszcze nie bo kielbie specjalnie latwo sie nie zakochuje
              ale...iskrzy siem, iskrzy ;))))
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Znow w domu... 15.09.08, 22:27
          kurde jakie wspaniale dni...jakich fantastycznych ludzi spotkalam tego
          tygodnia...to sie nie zdarza czasem kilka lat..Od poczatku do konca no i jak
          poczatku sie spodziwalam to konca nie.
          Wogole uwazam ze nie mam wiele moich imienniczek, najczesciej bylam sama w
          klasie, w towarzystwie. Tego tygodnia znalazla sie wiele. Na zebraniu wedrowcow
          bylo trzy...Na ogol hanek i Anek jest massa ale nie tym razom.A rankiem
          dzielilam przedzial z imienniczka. Zagadalam kobite bo wesolo mi sie zrobilo ze
          znow imienniczke spotykam i mialam bardzo fajna konwersacje pare godzin gdyz
          pani okazala sie naukowcem filozofii.
          Na lotnisko zas przybylam dosc wczesnie bop nie chcialo mi sie wloczyc po
          stolicy i natknelam sie na bande mlodziezy, nadstawilam uszu i zaczelam
          kojarzyc, oni musza byc trainees z mojej firmy ino ze z warszawy i jada na
          wizyte do szwecji wiec zagadnelam i mialam pozniej rozmowe przez cala
          podroz...przyjada na wizyte do mnie w czwartek ;)
          Boze...daj mi wiecej takich wspanialych dni ;)

          pa robaczki
    • jutka1 Wtorek 16.09.08, 07:37
      Ma byc slonecznie przed poludniem, pochmurno po poludniu. Dosc chlodno -
      najwyzsza temp. 17-18 C. Tyspiknie. :-)

      Pracowo zapieprz, pardon. Pozapracowo - w perspektywie mily posilek, w tygodniu
      nowy film mojego ukochanego tandemu Jaoui-Bacri, fajnie. :-)

      Tyle pierdul. Milego dnia :-)
    • jutka1 Sroda 17.09.08, 07:32
      Bardzo ciekawe, że się przyzwyczaiłam do wstawania o siódmej. Człowiek się do
      wszystkiego chyba może przyzwyczaić.

      Pogoda ma być taka jak wczoraj. W robocie Sajgon. Po pracy wieczór w domu,
      czytanie książki. Jutro kino.

      Milego dnia :-)
      • ewa553 Re: Sroda 17.09.08, 09:18
        u nas sloneczna sroda, kino, a po nim kolacja u Wlocha. Milo sie
        zapowiada.
        • maria421 Re: Sroda 17.09.08, 09:32
          Snila mi sie moja Mama. Glaskala mnie po glowie.
          • ewa553 Re: Sroda 17.09.08, 10:21
            sliczny sen, Mario.
            • maria421 Re: Sroda 17.09.08, 11:07
              ewa553 napisała:

              > sliczny sen, Mario.

              Sliczny i bardzo dobrze mi w tym snie bylo.
              Tak samo mi jest dobrze ile razy sni mi sie moj maz.
    • luiza-w-ogrodzie Jeszcze 6 dni do rownonocy wiosennej 17.09.08, 10:40
      ...ktora w tym roku bedzie 23 wrzesnia o 1:44 w nocy. Tydzien temu nagle zwalily
      sie na nas 32 stopnie, tym bardziej ogluszajaco, ze bylo to po paru nietypowo
      jak na wrzesien zimnych tygodniach. Na drugi dzien przyszly burze, dzikie wiatry
      i chmury. Ciekawie bylo. Akurat jezdzilismy po Sydney zeby ogladac domy biorace
      udzial w Sustainable House Weekend, z instalacjami slonecznymi, oczyszczalniami
      sciekow, zbiornikami na deszczowke, kurami, organicznymi ogrodami a nawet z
      kotem, ktory zostal przyuczony do uzywania ludzkiej toalety zeby sie nie
      przyczyniac do produkcji odpadow idacych do smietnika ;o) Jak zawsze bylo bardzo
      interesujaco, pouczajaco, duzo sie nauczylismy, dostalismy mnostwo materialow
      oraz sadzonke maliny. Buszmen, ktory wlasnie konczy konstruowac kurnik, ogladal
      wszystkie kurniki jakie byly przy tych domach i stwierdzil, ze nasz to bedzie
      palac, z czym sie zgadzam. Nic dziwnego, ogrod mamy duzy, wiec i na palac jest w
      nim miejsce...

      Dzisiaj mialam joge a potem interesujaca rozmowe "o zyciu i sprawach pokrewnych"
      z moja managerka. Poza tym dowiedzialam sie ze w tej chwili na tapecie
      menedzerstwa jest sprawa finansowania mojego etatu, bo o ile w tej chwili
      pracuje dla Au/NZ, niedlugo zaczne zarzadzac zespolem z Australazji oraz bede
      delegatka Australazji w
      swiatowym zespole. Ciekawe z iloma managerami skoncze i bede rozliczac delegacje ;o)

      Nie wracam do biura az do poniedzialku zatem przez nastepne dni bede Was
      nawiedzac z werandy. Przy okazji przypilnuje rzemieslnikow konczacych odnawiac
      stare, drewniane okna we frontowych sypialniach. Nie zeby potrzebowali
      pilnowania, ale przyjemnie oko na nich zawiesic :o) W przyszlym tygodniu
      przeniosa sie do pokoju kominkowego i trzeciej sypialni, a na ich miejsce
      wkroczy zespol mierzacy wszystkie frontowe okna zeby zrobic zaluzje na miare.
      Samo wykonanie zaluzji potrwa ze szesc tygodni, ale za to przed latem bedziemy
      miec okna porzadnie zasloniete przed porannym sloncem, ktore potrafi obrac ze
      skory, zanim czlowiek sie obudzi i zorientuje co mu zrobiono.

      Za oknem dra sie kakadu i jest juz ciemno i zimno. Wczoraj tez bylo zimno, dzis
      jest jeszcze zimniej, ale spoko, na piatek zapowiadaja 27 stopni a na sobote 31.
      W cieniu.

      Dzien dobry wszystkim :o)
      Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • iwannabesedated Re: Jeszcze 6 dni do rownonocy wiosennej 17.09.08, 14:10
        Mniam. Uwielbiam czytać Twoje opisy wiosny jesienią, a też i opisy
        jesieni - wiosną. Bo wiem wtedy, że gdzieś zawsze na świecie jest
        wiosna, więc jesienią nie należy się zbytnio przejmować. A wiosną z
        kolei, świadomość istnienia gdzieś jesieni - tym bardziej skłania do
        rozkoszowania się każdym wiosennym dniem.
        • luiza-w-ogrodzie Stokrotko 18.09.08, 03:08
          Chetnie dziele sie nasza wiosna, tym bardziej, ze dla mnie to pora
          roku jak kazda inna, nie zalezy mi na niej tak jak Tobie.

          Pod koniec wrzesnia biore dwa tygodnie wolnego i bede hulac w
          ogrodzie, po Sydney i po buszu z Buszmenem. Juz sie nie moge
          doczekac.

          Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
          • iwannabesedated Re: Stokrotko 18.09.08, 13:26
            Wiem, wiem Luizo, że nie jesteś taką wczepiającą się w pory roku,
            zidiociałom pierdołom jak ja. Cieszę się Twoją radością.
            • jutka1 Re: Stokrotko -- piekna jesien 18.09.08, 14:48
              Tez jestem zidiocialom pierdolom (achtung: pomysl na nick). Zwracam uwage na
              zmiany por roku.
              Czasem zazdraszczam Antypodom lata, kiedy w Europie -20.
              Teraz jednak wiosny nie zazdraszczam - dopiero co ja mialam, a jesien dzisiaj
              napadla i wczepila sie we mnie bardzo przyjemnymi szponami w postaci porannego
              slonca, lisci platanowcow na chodnikach, i zapachu: opadajacych lisci, nocnego
              powietrza nagrzewajacego sie juz wolniej. W Polsce dochodzil do tego zapach dymu
              znad pol.
              Lubie.
              :-)
              • iwannabesedated Re: Stokrotko -- piekna jesien 18.09.08, 17:02
                No tak, to jest doprawdy dupiate i zupełnie nie-tao. Mnie też
                dzisiaj wrześniowo dobrze, choć chłodno. Pyszni się dziką czerwienią
                jarzębina, rzucają się ludziom na głowy kasztany. Niemniej, żal
                wysiadywania na tarasie w upalnym rozleniwiającym słońcu. Wiem, że
                to niedopuszczalnie żałosne, więc odpełzam pod kanapę w strasznym
                wstydzie i sromocie.
                • jutka1 Re: Stokrotko -- piekna jesien 19.09.08, 00:28
                  Nie odpełzaj we wstydzie i sromocie! Nie ma za co się sromotać.
                  Na ten tu przykład, miałam dziś cudny jesienny poranek, cudny jesienny lunch w
                  pełnym słońcu, cudny spacer po pracy. Potem film, kóry mnie rozczarował. Potem
                  kolacja z przyległościami, cudna. No, 4/5 do przodu. :-)))))))

                  Aha. W Lasku Bulońskim widziałam dziś i wczoraj kwitnące ksztanowce. Ki fjute?
                  Luiza nasłała czycus?
                  :-D
                  • luiza-w-ogrodzie Re: Stokrotko -- piekna jesien 21.09.08, 07:40
                    jutka1 napisała:

                    > Aha. W Lasku Bulońskim widziałam dziś i wczoraj kwitnące ksztanowce. Ki fjute?
                    > Luiza nasłała czycus?
                    > :-D

                    Naslalam. Co Wam bede wiosny skapic, wezcie sobie przynajmniej te kasztany.
                    Probowalam azalie i grevilee, ale dla nich w Paryzu za zimno i odmowily
                    wspolpracy. Kasztany zas sciagnelam z Mt Wilson z Gor Blekitnych i widze ze sie
                    udalo.

                    Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
                    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                    Australia-uzyteczne linki
                    • jutka1 Re: Stokrotko -- piekna jesien 21.09.08, 09:17
                      Dziękuję niniejszym. :-)))
    • jutka1 Czwartek 18.09.08, 07:31
      Ma być chłodno, 17-18 C. Podobno po południu wyjdzie słońce, zobaczymy.

      Dzień zawodowy jak wczoraj: praca, praca, praca. Spotkanie za spotkaniem. Mail
      za mailem. Telefon za telefonem. Dużo pierduł, ale w sumie nic takiego ciekawego.

      Wieczorem kino, "Parlez-moi de la plui" czyli nowy film pary Jaoui-Bacri.

      Milego dnia :-)
      • ewa553 mail jako taki 18.09.08, 09:16
        do tej pory bylam pewna, ze mail sluzy do szybkiej wymiany
        wiadomosci. Mozna nim rowniez zastapic list, ale wysylajac cos
        mailem spodziewam sie stosunkowo szybkiej odpowiedzi. Tymczasem
        - okrezna droga, jak zwykle - dowiedzialam sie, ze jestem w bledzie.
        Ze jesli wysylam maila to musze sie uzbroic w cierpliwosc. Jesli o
        cos pytam mailem i po dwoch dniach nie mam odpowiedzi, to wysylam
        sms-a "masz maila" wychodzac z zalozenia, ze ktos nie zajrzal do
        skrzynki. No wiec okazuje sie, ze jest to namolnosc, ze na maile nie
        trzeba w az tak krotkim czasie odpisywac. Wiec pytam Was, jako
        swiatowcow: jak to jest z mailami? Moze moja "niecierpliwosc" wynika
        stad, ze dostaje wiele maili i staram sie na nie od razu odpisywac,
        a wiec tego samego tempa oczekuje od bliznich? I dostaje zreszta
        zaraz odpowiedz - tyle ze nie z Polski, bo tam widocznie panuja inne
        obyczaje. Jesli sie myle, mozecie mi to otwarcie powiedziec. Errare
        humanum est:))))))
        • maria421 Re: mail jako taki 18.09.08, 09:34
          Za moich czasow, kiedy pisywalo sie wlasnorecznie listy, obowiazywal epistolarny
          savoir-vivre. Nalezalo dbac o styl, pisac wyraznie i na ladnej papeterii.
          Emotikony i skroty nie byly znane, ale do listu mozna bylo wlozyc zasuszony
          platek rozy czy stokrotke.
          Odpisac na list nalezalo w przeciagu dni 14.

          Gdzie te czasy...

          Nie wiem czy istnieje jakis mailowy savoir-vivre, czy tez netykieta.
          Nieodpowiadanie moze oznaczac ze ktos po prostu nie zajrzal do skrzynki. Albo ze
          nie ma nic do napisania.
          • ewa553 Re: mail jako taki 18.09.08, 09:37
            Mario, nie ma nic do napisania, jesli zadaje pytanie? Mozna przeciez
            napisac: dziekuje, odpisze pozniej czyco.
            • jutka1 Re: mail jako taki 18.09.08, 11:06
              To chyba zalezy, Basiu. I chyba nie jest to kwestia, ze to z Polski nie
              odpowiadaja, a z innych miejsc odpowiadaja.
              Wprawdzie mnie samej nie zdarza sie (chyba) nie odpowiadac, chyba ze "rozmowca"
              mial ostatnie slowo i odpowiadac nie ma na co. :-) Ale przyznaje, ze zdarza mi
              sie odpowiadac po jakims czasie: bo zapomne, bo mnie wessie czarna dziura, bo
              podrozuje, bo nie wiem co odpowiedziec.
              Kazdy ma inaczej, inaczej sie zachowuje "korespondencyjnie", i inaczej podchodzi
              do ponaglen o odpowiedz.
          • ewa553 czwartek 18.09.08, 09:43
            jak juz nas paryski korespondent informowal, mamy czwartek:))))
            Pogoda srednia na jeza, nawet kot na balkonie dlugo nie wytrzymal,
            tak zimno. W poludnie pewnie sie ociepli do szalonych 14 stopni...
            Ide do fryzjera, teraz zrobie sobie kilka prawdziwych kosmykow na
            ciemno. Marze o kilku zmianach, zaczynam od wlosow. Niejaki Pan
            Jozio wrocil z urlopu i lada dzien przyjdzie dokonywac drobnych
            zmian w lazience i pokoju. Znudzila mi sie drewniana sciana w
            salonie, zobaczymy co zaproponuje: usuniecie, pomalowanie,
            przykrycie regipsem? Zgadzam sie na wszystko, byle by cos zmienic.
            Pani o0d okien ma czas dopiero za 2 tygodnie, trudno, poczekam.
            Musze sie wyszalec, bo mnie wczoraj krew zalala jak zobaczylam swoje
            konto po krachu gieldowym. Bede miala "ekszn", bo znajomy adwokat
            podjal sie walki z moim bankiem. Jego zdaniem nie zostalam
            dostatecznie poinformowana o ryzykach z tym zwiazanych, a wiec bank
            ma obowiazek wyrownac mi strate. Zobaczymy co wskora. Nie slyszalkam
            aby do tej pory cos przegral i wierze ze wie, co mowi.
            • iwannabesedated Re: czwartek 18.09.08, 13:33
              Trzymam kciuki, bo uważam że banki robią ludzi w trąbę.

              Z drugiej strony, warto iść i spytać w banku jaka jest ich strategia
              i czy przewidywali taki spadek w swoich długofalowych planach.
              Bo nasz doradca tłumaczył, że krachy następują mniej więcej co 10
              lat i przyzwoity plan takie krachy uwzględnia. Więc nie należy się
              ekscytować zbytnio jednorazowymi, nawet dużymi stratami.
    • ewa553 co Ty Jutencjo??? 18.09.08, 16:01
      minus 20 stopni? Wspominasz dziecinstwo? Bo takich temperatur juz w
      Europie nie miewamy, chyba ze w gorach.
      Ja w kazdym razie szukam od roku (!!!!) lekkiego plaszcza lub
      eleganckiej lekkiej kurtki na zime i nie znalazlam jeszcze nic
      takiego, zeby mi serce zabilo. Nawet nie bardzo wiem jakie to ma
      byc. Ma byc miekki, przyjemny material, kolor najlepiej czarny.
      Ma byc przytulne i wyszczuplajace.
      Zimy nie ma, a ja mam jeden kozuszek krotki, dwa kozuszki do pol uda
      i jeden plaszcz-kozuszek..... I nawet nie mam komu to wepchnac, bo
      wszyscy sie smieja: na jaka zime???
      W sobote jedziemy do Freiburga - moze tam cos dostane? Tam wprawdzie
      drozej jak u nas, ale tez sa fajniejsze rzeczy.
      • jutka1 Re: co Ty Jutencjo??? 18.09.08, 16:16
        Na Dolnym Slasku normalka.
        Jak wrocilam z Australii (40 C), to powitala mnie zima -25 C.
        Nie wychodzilam z domu chyba ze trzy dni, siedzialam przed kominkiem.
        • iwannabesedated Re: co Ty Jutencjo??? 18.09.08, 17:05
          Musisz zrozumieć, że dla Ewy Europa kończy się na dawnej granicy RFN
          i DDR. Wszystko zaś na wschód od tamtąd, włącznie z Berlinem i
          Dolnym Śląskiem to stepy, dzicz i azja, gdzie hula wiatr, ścina mróz
          i psy (pardon) dupami szczekają.
          • ewa553 Re: co Ty Jutencjo??? 18.09.08, 18:35
            nie rozsmieszaj mnie, Dorota! Ale to wlasnie moja warszawska
            siostrzenica spytala mnie wysoko podnoszac brwi: na jaka zime mam
            wziasc kozuszek???

            Mario, ze ja sama nie wpadlam na Gary Webera! Przeciez podobaja mi
            sie jego ciuszki. Wprawdzie psipsiola mowi ze sa dla starszych pan,
            ale co mi tam. Znalazlam i krotki plaszczyk i klasyczny. A inna
            psipsiola namawia mnie ostatnio na skok gdzies kolo Ulm, do hurtowni
            GW. Jadac do syna do Ulm odkryla to. No, chyba sie wybiore...
            • iwannabesedated Re: co Ty Jutencjo??? 19.09.08, 12:09
              A tak Cię chciałam tylko rozruszać, hehehe...
      • maria421 Re: co Ty Jutencjo??? 18.09.08, 16:58
        ewa553 napisała:

        > minus 20 stopni? Wspominasz dziecinstwo? Bo takich temperatur juz w
        > Europie nie miewamy, chyba ze w gorach.
        > Ja w kazdym razie szukam od roku (!!!!) lekkiego plaszcza lub
        > eleganckiej lekkiej kurtki na zime i nie znalazlam jeszcze nic
        > takiego, zeby mi serce zabilo. Nawet nie bardzo wiem jakie to ma
        > byc. Ma byc miekki, przyjemny material, kolor najlepiej czarny.
        > Ma byc przytulne i wyszczuplajace.

        Cos takiego? :

        www.house-of-gerryweber.de/index_GW.html?camp=GW_GA_A1&href=/Shop/HtmlWeltDir/de/GW_index_collection.h
    • jutka1 TGIF :-))) 19.09.08, 08:03
      Meteo Paris zapowiada 18-20 C, slonce przed poludniem, potem chmury. Tyspiknie. :-)
      W robocie ciagle zapieprz. Niech Niebiosa blogoslawia naszego stazyste, ktory
      robi cala logistyke naszego wyjazdu (matko, od jutra za dwa tygodnie! :-/), bo
      inaczej bym sie chyba za...ala wlasna piescia.
      Pozazawodowo mam dzis - chyba - wieczor w domu. Oczywiscie kto wie, co sie
      urodzi w miedzyczasie. Ale na pewno nie dam sie na zadne kolacje wyciagnac,
      najwyzej na aperitif, bo musze troche pobyc z kotą - wczoraj byla tak
      wyteskniona, ze po moim powrocie ze 30 minut non-stop darla sie jak opetana. Bidula.

      Jutrzejszy dzien - wystawa, manicure, reszta dnia z dawno niewidziana kumpelka -
      spacer, aperitif u mnie, bo jeszcze nie widziala mieszkania, kolacja.

      Niom. Takie tam pierduly.

      Milego piatku :-)
      • ewa553 Re: TGIF :-))) 19.09.08, 09:15
        zapomnialam co TGIF znaczy! Tlumacza dawac!
        U nas slonce swieci pieknie, ale zimno: jak to jesienia. Jest
        pieknie. Zaraz polece do silowni, a potem silownia nr 2: ogrod.
        Liscie trza zgrabic i wywiezc z reszta tzw. zielonych odpoadow.
        Sporo mnie tego czeka wcuesna jesienia. Nawdycham sie w ogrodzie
        wspanialego jesiennego powietrza i jak to ja: zaczne juz planowac co
        gdzie w przyszlym roku posadze. Nie potrafie zyc bez planowania.
        Wszystkim zycze milego piatku!
        • chris-joe Re: TGIF :-))) 19.09.08, 09:59
          Dzieki Bogu Juz Piatek, ewka :)
          (my sentiments exactly)
          • ewa553 Re: TGIF :-))) 19.09.08, 10:22
            Tlumaczu:))) Postaram sie tym razem zapamietac.
            (PS.czy moge do Ciebie mowic Krzysiu? Moje ulubione imie,
            imie mojego ukochanego siostrzenca, ktory zwariowal i kaze
            do siebie mowic Jojne:))))
            • chris-joe Re: TGIF :-))) 19.09.08, 10:46
              Nie lubie zdrobien, moze byc krzysiek, jesli sie upierasz :)
      • iwannabesedated Re: TGIF :-))) 19.09.08, 12:12
        No to jest całkowicie dupiate i żałosne, się tak przywiązywać do dni
        tygodnia. Każdy dzień jest wszak cudownym dniem. Powinnaś to
        wiedzieć Pytonie.
        • iwannabesedated a poza tym - ryjem do przodu! 19.09.08, 12:20
          pl.youtube.com/watch?v=T-kfYKtECW8
        • jutka1 Re: TGIF :-))) 19.09.08, 14:32
          Jestem dupiata i żałosna, wiem to od dawna. :-)))))))))))
          • iwannabesedated Re: TGIF :-))) 19.09.08, 14:41
            I i jakto?
            To powinnaś coś już dawno zrobić z tym!!! Powinnaś nie być dupiata!
            Powinnaś nie być żałosna! Powinnaś się bardziej starać!!! Być
            lepsza!
            • jutka1 Re: TGIF :-))) 19.09.08, 14:50
              I zostać w zamian anal-retentive and self-deceiving? Eeeeee. Wolę być dupiata.
              :-))))))))))))))))))))

              A swoją drogą, nie chce mi się się starać. Niekcemisiem. Niekcemisiem. Misiem.
              Misiem. Siem. :-D
              • iwannabesedated Re: TGIF :-))) 19.09.08, 15:02
                Zmieeeenić siem!!! Zmieeeenić siem!!! Być tao!!! Być zen!!! Słuchać
                szumu wody i porostu traw!!!
                • jutka1 Re: TGIF :-))) 19.09.08, 15:33
                  Tao to ja bywam. Zen też bywam. Ale cały czas? KJAP. Niedasiem.

                  TfujdupiatyPytun :-))))
                • jutka1 Re: TGIF :-))) --- PI ES 19.09.08, 16:51
                  Gdybym była zen i tao, to bym się była obudziła z ręką w nocniku, a tak dałam
                  odpór!
                  W ramach oszczędzania jakichś groszowych spraw chcieli mnie na Wyspy wysłać
                  przez Lądek Zdrój, lotem o 7 rano (= wstawanie o trzeciej), ze zmianą lotniska z
                  Heathrow na Gatwick czy naabarot, i pięciogodzinnym postojem w Lądku. Ooooo,
                  nie. Polecę jak normalny człowiek po południu ErFrancom. I tak będę musiała
                  nocować w DomTomie i następnego dnia rano lecieć dalej, co ja mam się przez
                  Lądek męczyć.
                  Tupnęłam nogą, potem drugą, i zmiękli.
                  Stażysta bardzo wdzięczny. :-))))))))))))))
                  • jutka1 Re: TGIF :-))) --- PI PI ES 20.09.08, 11:30
                    Jak o tym dziś myślę, to wczoraj był dzień dawania odporów.
                    Po pracy poszłam z koleżanką do zwyczajowej knajpy, tam gdzie jestem Heleną, na
                    zwyczajowy piątkowy spęd. Aperitif się przedłużył, bo zjawiło się nagle kilka
                    osób niewidzianych od mojego wyjazdu do PL, które w ogóle rzadko tam chadzają,
                    było więc do pogadania, ploteczki z innych części zawodowego świata, te rzeczy.
                    I znajomy, przy czym wcale nie bliski znajomy, w miarę spożywania kolejnych
                    kieliszków wina zaczął przejawiać rosnącą ochotę zaprzyjaźniania się ze mną
                    bliżej, no jak to u niektorych bywa po alkoholu, że kobiety wydają się
                    piękniejsze z każdym kieliszkiem. :-)
                    Dałam odpór. :-)
                    Śmiałam się dziś rano, bo facet na codzień jest cholernie spięty i poprawny
                    politycznie, anglosaski do bólu etc., więc jak sobie dzisiaj przypomni, co
                    wygadywał to się chyba lekko zdziwi, hahahaha. :-)))))
                    Bidulek. :-)
    • jutka1 Sobota :-) 20.09.08, 09:39
      Spałam bite 9 godzin. Jipppi. :-))) Nota bene, skąd to określenie "bite"? Kto je
      bił i dlaczego? ;-)

      Meteo Paris gada, że ma byc słonecznie cały dzień. Jipppi. :-)

      Plany się lekko pozmieniały, i zostaję dziś w dzielnicy. Poczytam, pójde na
      _lunch_ ;-D na okoliczny taras, zrobię zakupy, znów poczytam, pójdę na manicure,
      a potem przyjdzie szkocka kumpelka i po aperitifie pójdziemy gdzieś na małą
      kolację. Ostatni raz widziałyśmy się na początku sierpnia, więc jest trochę do
      omówienia. :-)

      Zapowiada się bardzo miło. Czego i Wam życzę :-) (C)m.k.
      • iwannabesedated Re: Sobota :-) 20.09.08, 14:56
        Tak, tak to się niektórym robi, że im mięknie tak zwana rura. I też
        konia z rzędem temu, kto mi powie skąd się to powiedzenie wzięło.
        Wczoraj nasz ulubiony pan od wina urządził znów w swoim sklepiku
        degustację - win hiszpańskich tym razem. Dwóch panów z Hiszpanii
        przybyłych opowiedziało nam o winnicy, gdzie winogrona się wrzuca do
        kadzi na szczycie wzgórza, skąd moszcz spływa do kojenych kadzi w
        pieczarach wydrążonych w tym wzgórzu, aż do beczek w jeszcze niżej
        położonych pieczarach. Na mnie zrobiło to wrażenie ogromnie, aż mi
        rura zmiękła, wróciliśmy rowerami do domu w jesiennej mrzawce -
        zygzakiem, życie mieniło się wspaniałością a dzisiaj mam kaca. Nie
        dużego, malutkiego.
        • jutka1 Re: Sobota :-) 20.09.08, 16:19
          Mieć małego kaca po tak zbożnej przyczynie - czysta przyjemność. :-))))

          Co do rury, to raczej było wręcz przeciwnie chyba. :-)))
          • maria421 Re: Sobota :-) 20.09.08, 19:12
            Ach, co to byl za slub!
            Rozmarzylam sie....

      • jutka1 Re: Sobota :-) --- Raport 20.09.08, 23:10
        Przemiły wieczór. O dziwo, było ciepło, siedziałyśmy na zaprzyjaźnionym tarasie,
        gadałyśmy... dobre jedzenie, dobre wino. Przyjemnie.

        Wszystko inne odkładając na bok, to był miły dzień.
        I tyle.
    • luiza-w-ogrodzie Po rekordowo cieplej sobocie 21.09.08, 07:44
      W sobote padl rekord ciepla tego roku - 34 stopnie w Sydney City, u mnie pewnie
      z 37. Nic dziwnego, lato bylo chlodne, ale zeby rekord we wrzesniu a nie w
      grudniu? To przeciez wciaz astronomiczna zima (rownonoc wiosenna bedzie dopiero
      we wtorek o drugiej w nocy) a tu letnie temperatury. Nie wiem co to bedzie w
      grudniu/styczniu.

      Corka miala wczoraj finalowy mecz sezonu hokejowego, druzyna zajela drugie
      miejsce, potem z calym zespolem i rodzicami poszlismy na kolacje i wrocilysmy
      pozno. Na szczescie pod wieczor juz nie bylo tak goraco.

      Dzis wstalam z planem zeby pojsc na basen, a tu zaledwie 20 stopni. Przyszly
      poludniowe wiatry i przyniosly chlod - mozna odetchnac. Czy juz Wam mowilam, ze
      we wtorek przylecialy kukulki? Teraz park rozbrzmiewa wrzaskiem wielkich kukul
      (channel-billed cuckoo) i ptakow, ktore probuja je odgonic a czasem slychac
      melodyjne spiewy kukulki koel.

      Przerzucilam 2 km w basenie, wstawilam rozne zdjecia na watek ogrodowy i watek o
      wiosnie w Sydney na ogrodowym fotoforum a teraz ide skladac rozsadnik i pielic
      grzadki. O. Milej niedzieli, wlasnie do niej otwieracie oczy - albo przynajmniej
      jedno!

      Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • chris-joe Re: Po rekordowo cieplej sobocie 21.09.08, 08:40
        Noce i poranki juz zimne, lecz dni cieple i sloneczne. W miescie liscie nadal
        prawie zielone i na galeziach. Tak ma byc jeszcze przez czas blizej nieokreslony.
        Dzis dosiedzielismy z Ksiestwem do poznego wieczora na ulicznym wybiegu greckiej
        restauracji przy Rue Prince-Arthur w niemal letnim odzieniu.

        Mnostwo irytujaco atrakcyjnych ludzi wokol. Tu musze przyznac- Montreal ma
        mnostwo irytujaco atrakcyjnych ludzi. Przed czterdziestka.
        • jutka1 Re: Po rekordowo cieplej sobocie 21.09.08, 09:14
          Ty SiDżej to masz energię! O takich porach jeszcze nie śpisz?
          :-)))
    • jutka1 Niedziela, slońce, chłodno 21.09.08, 09:30
      Po południu ma się trochę zachmurzyć, ale na razie jest słonecznie - co oznacza
      lunch z książką na pobliskim tarasie, bięsjur. :-))
      Po lunchu zobaczymy, zdecydujemy w praniu na co mamy ochotę.

      Tyle pierduł porannoniedzielnych. :-)
    • ewa553 ach, co to byl za dzien! 21.09.08, 11:22
      Bylysmy w trojke na wycieczce we Freiburgu. Co to za sliczne miasto,
      jak ja sie tam dobrze czuje! i jak ce-jot mowi o swoim miescie, tak
      ja zawsze zauwazam we Freiburgu: masa irytujaco pieknych ludzi:)))
      To zupelnie inni ludzie jak w moim prostackim Mannheim. Moge
      godzinami siedziec na laweczce, przy stoliku, w ulicznej kawiarence -
      i obserwowac ludzi. Mnostwo tez oryginalow. Ale wszystkich przebila
      pani ze stroju i stylu przypominajaca Elota Johna:)))) Nastroj
      mialysmy wspanialy, choc zaraz w pierwszym sklepie, w pierwszej
      godzinie, ktos rabnal znajomej sony-kamere za 447 eurosow. Zachowala
      sie dzielnie, byla oczywiscie zdenerwowana, ale w najmniejszym
      stopniu nie zepsula ani nam ani sobie nastroju. Nawet zartowala, ze
      mnie przebila na liscie strat - chodzilo jej o moje rachunki z
      Alibabom. A ja plaszczyka wprawdzie nie kupilam, ale swietne
      sportowe buty i tez jestem zadowolona. No i te zolknace liscie,
      blekitne niebo, slonce do oporu i piekny, kolorowy targ a raczej
      targowisko wokol Münsteru Freiburskiego. Nieraz mysle jakby sie moje
      zycie potoczylo, gdybym byla tam przed 33 laty zostala... A ja po 6
      miesiacach wyjechalam do...Mannheim:(((((( Wiem ze sa wsrod Was
      ludzie, ktorzy czesciej opuszczali zagrzane miejsca - nie zal Wam
      czasem tych opuszczonych miejsc?
      • maria421 Re: ach, co to byl za dzien! 21.09.08, 11:54
        Mam chore dziecko w domu, corcia nabawila sie anginy.
        Wobec tego na obiad bedzie rosol z kury.
        • ewa553 Re: ach, co to byl za dzien! 21.09.08, 11:59
          znam Cie i wiem jakie to bedzie rozpieszczanie Malej:))))
          Smacznego rosolu, Malej powrotu do zdrowia.
          • maria421 Re: ach, co to byl za dzien! 21.09.08, 20:15
            Mala dostala antybiotyk i narazie zostaje w domu az do polepszenia.
            Dopieszczam ja jak moge :)
      • iwannabesedated Re: ach, co to byl za dzien! 21.09.08, 19:20
        Mnie nigdy nie było żal żadnego miejsca, aż do teraz. Teraz za to
        jest mi ich żal wszystkich, hurtem, od dzieciństwa do teraz, każdego
        jednego. Żal mnie napada falami, znienacka, to za tym, to za tamtym.
        Na myśl, że miałabym jeszcze gdzieś się przeprowadzić, marszczy mi
        się skóra na dupie z niechęci i płaczliwości. Ogólna jakaś
        rozpierducha i żałosność.
        • maria421 Re: ach, co to byl za dzien! 21.09.08, 20:16
          Niby mi zadnego miejsca nie zal, ale czasem mnie do paru miejsc strasznie
          ciagnie. Teraz mnie ciagnie strasznie do Polski, wiec za miesiac pojade. A
          czasami mam tak, ze chcialabym byc w kilku miejscach naraz.
        • jutka1 Falami 21.09.08, 21:25
          Znienacka i falami mam napady tęsknoty do ZD. Do ciszy i spokoju, do Klausa, do
          poczucia bezpieczeństwa.
          Miewam też napady tęsknoty do Courthouse Road, nie wiem czemu, bo to nie było
          miejsce, które mi się normalnie dobrze kojarzy. Poza ostatnim okresem, przed
          przeprowadzką do LA, i kiedy Jakot ze mną mieszkała.
          I mam, falami, nawet dość często, napady tęsknoty za moim mieszkaniem na
          Ponthieu. I mam nawet tu, na najbliwszym forumie, świadków do poświadczenia, że
          jest za czym.
          Amen.
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek z burza w planie 22.09.08, 03:54
      Taka mialam spokojna niedziele (troche lenistwa, troche pracy w
      ogrodku, plywanie i czytanie "Raz w roku w Skirolawkach") ze nie
      moge sie doczekac wakacji. Dwa tygodnie wiosna w Sydney, spedzone w
      ogrodzie i w buszu. Pelna ekstaza :o)

      Spokoj jednak nie trwa wiecznie, biuro meteo zapowiada ze dzisiaj nad Sydney maja nadciagnac silne burze. To znaczy ze lato sie zaczelo. W
      trakcie astronomicznej zimy. Mam nadzieje ze kroliki nie odleca z
      wiatrem (do 115 km/h) i ze burza nie przewroci swiezo ustawionego
      rozsadnika i nie zlamie dopiero co rozkwitlej gigantycznej lilii doryanthes. Chyba zdaze wrocic do domu zanim sie zacznie. Oby
      nie nadeszla przed 18-ta, bo zamkna basen (w czasie burz z piorunami
      nie wolno plywac w odkrytych basenach) i nie poplywam.

      Tak, tak, zycie w cieplych krajach ma swoje ciemne strony...
      Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Poniedzialek 22.09.08, 07:34
        Meteo Paris gada, że ma być pochmurno, 17-18 C. Chyba pierwszy raz po lecie
        przyjdzie mi nosić "nelony".:-/
        W pracy huk roboty, po pracy mała impreza pożegnalna kolegi z mojej pierwszej
        tutaj roboty. Szkoda, że odchodzi - doskonały specjalista i sympatyczna osoba.
        No, ale jego decyzja.

        Więcej pierduł nie pamiętam. :-)

        Miłego dnia :-)
        • ewa553 am propos nelonow 22.09.08, 09:09
          jezdzac przewaznie w soboty do Freiburga, obserwuje mlode pary
          swiezo poslubione, bo piekny historyczny ratusz stojacy na slicznym,
          malowniczym placyku, sam malowniczy - obwieszony kwiatami - miejsce
          zaslubin, lezy dokladnie na "trasie" ktora przechodze. Rozne sa to
          pary, czesto egzotyczne, czesto sliczne, az sie rozmarzyc mozna...
          Ale jedna z sobotnich par pobila wszystkich "egzotyka". Byla to
          wysoka brunetka z fryzura na Japonke, prosta grzywka, kok z
          patyczkami, do tego biala suknia do pol lydki, a nastepnie - uwaga!
          czarne ponczochy z czerwonym szwem, czerwone lakierki na wysokim
          obcasie, choc i tak byla o glowe wyzsza od swego meza. Maz chyba
          masochista, skoro wzial taka chuda, kopnieta wiedzme. Dawniej we
          Freiburgu i okolicy palono masowo wiedzmy, co upamietnia zreszta
          tablica na jednej z bram, a wpobliskim miasteczku jest nawet pomnik
          na wzgorzu dla upamietnienia tych spalonych (pamietasz kielbie?
          Bylysmy tam z Lalka). Mowie o tym aby stwierdzic, ze tej wiedzmie
          sie udalo, ze teraz juz nie palom.
          • kielbie_we_lbie_30 Re: am propos nelonow 22.09.08, 09:40
            Pamietam, pamietam ;)
            Patrze czasem na fotki, to byla fajna podroz ewciu.
            Szwarzwald jest cudny...i chcialabym kiedys jeszcze...
            Tylko ten hotel nie byl fajny...

            Ale najblizsze moje plany podroznicze to Chiny w listopadzie a po
            Swietach moze Karaiby hehehe
            • ewa553 Re: am propos nelonow 22.09.08, 10:08
              hehe, ten hotel. jak przejezdzalysmy tam w sobote to opowiadalam
              nasza historie i pekalysmy ze smiechu: moje lozko na peronie, Twoje
              na wiezy koscielnej:)))) tego sie nie zapomni, prawda? I to jest
              ostrzezenie: jak sie szuka w internecie hotelu, to mozna przezyc
              takie niespodzianki.
              • kielbie_we_lbie_30 Re: am propos nelonow 22.09.08, 14:08
                No nie tylko to ale tez i ta wspaniala szybka obsluga w restauracji:
                najpierw uplynelo kupe czasu zanim wzieli zamowienie a po trzech
                kwadransach od zamowienia przyszla i powiedziala ze to co chcialysmy
                sie skonczylo wiec musimy wybrac inne danie ale nie gwarantowala ze
                dostaniemy bo jak dojdzie kolejka do nas to moze i to sie skonczyc...
                Wolalysmy nie ryzykowac i poszlysmy zjesc do innego hotelu.
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek deszczowy i szary 23.09.08, 01:13
      Zapowiadana na wczorajszy wieczor burza nie przyszla, ale cala noc
      rowno padalo a teraz po niebie przewalaja sie chmury w roznych
      odcieniach szarosci - od perlowego do prawie czarnego - i co chwile
      spada deszcz, gesty i rowny w bezwietrznym powietrzu. W poludnie ma
      sie przejasnic, co oznacza ze po pracy na basenie bedzie duzo
      ludzi :o( Zadziwiajace, jak deszcz odstrasza ludzi od plywania w
      odkrytym basenie. Boja sie zmoknac czy co?

      Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Wtorek deszczowy i szary 23.09.08, 07:18
        Zamykam setkę i idę otworzyć nowy odcinek, a Twój wpis Luizo skopiuję już tam.
Pełna wersja