iwannabesedated
17.09.08, 14:19
Od dawna mnie zasmuca fakt, że praktycznie cała moja rodzina jest ze
sobą skłócona. Jakieś pretensje o chuj wie co, awantury o pojebasie
i ogólne krzywomordzie jednego na drugiego. Jeszcze dopóki żyli
dziadkowie z obu stron, to jakoś buforowali te niesnaski. Teraz zaś
ludzie żyją w oddzieleniu jeden od drugiego, zgorzkniali i
nienawidzący siebie nawzajem. Ki fjute? Wydawałoby się, że jeden
drugiemu jakąś okropną krzywdę wyrządził - a tak nie jest.
Refleksuję sobie tutaj oglądając ogród we wrześniowej mrzawce i jak
zwykle do foruma o wsad (koncepcyjny) się zgłaszam.