Watek kulinarny (4)

19.09.08, 17:31
otwieram chwalac sie ze zrobilam wlasnorecznie humusa.
Kolezanka probowala i powiedziala ze bardzo dobry.

Donosze tez ze na jutro zaplanowalam zrobic risotto z dynia na wzor tego co
jadlam ostatnio w Veronie, ale pomysl bede musiala przesunac na pozniej bo
jutro czasowo nie wyrobie. Corka kolezanki wychodzi za maz i zostalam
poproszona o pomoc w pewnych sprawach.
    • ewa553 Re: Watek kulinarny (4) 19.09.08, 17:46
      wrocilam po wielogodzinnej pracy - najpierw na silowni potem w
      ogrodzie. Zmeczona i glodna jak wilk. Zrobilam sobie lunch:
      odgrzalam grochowke z kielbasa. Tys piknie:))))
      • jutka1 Re: Watek kulinarny (4) 20.09.08, 09:14
        Lunch sobie zrobilas? Naprawde? :-)))))))))
    • jutka1 Re: Watek kulinarny (4) 21.09.08, 09:41
      Wczoraj jadłam jeden posiłek na cztery minus, drugi na piątkę z minusem.
      Od kilku dni chodziły za mną przegrzebki (cocquilles St. Jacques czyli
      scallops), więc sobie na lunch zamówiłam. Brzmiało ciekawie, przegrzebki z
      chińskim makaronem. No i przegrzebki byly dobre - lekko podsmażone, dobrze i
      delikatnie przyprawione. Natomiast chińskie nudle - masakra i skucha.
      Przegotowane, z gozylionem kawałków gotowanej marchewki (nie znoszę), smażonych
      pieczarek (nie znoszę), gotowanej rzodkiewki (błeeeee). Zjadlam tylko
      przegrzebki szt. 4, i to był cały mój lunch. :-/

      Na kolacje natomiast: gazpacho (pycha), i potrawka z królika (sorry Luizo) - do
      tego ziemniaki dauphinoises i zielona fasolka szparagowa. Minus za nieco
      przegotowaną fasolkę, bo ja lubię al dente.
    • ewa553 Re: Watek kulinarny (4) 21.09.08, 11:27
      ten cholerny lunch:)))) grochowkowy mnie dobil: wczoraj jeszcze
      mialam caly dzien problemy z zoladkiem..... Mysle ze z wiekiem
      gorzej znosi sie rosliny straczkowe. A wiec jasne: to byla ostatnia
      grochowka w mojej karierze kulinarnej:)))
      Za to wczoraj zjadlysmy we Freiburgu cos pysznego: danie perskie
      z dwoma gatunkami ryzu - jeden z safranem, pyszne duszone oberzyny
      i zuccini w sosie mopidorowym, nie rozgotowane, dokladnie takie jak
      lubie. Troche za ostre, ale pyszne. Acha, jakies mieso tez bylo do
      tego, ale zupelnie niewazne.
    • jutka1 Re: Watek kulinarny (4) 22.09.08, 15:27
      Dorada z grilla, do tego mala porcja puree.
      Potem mala porcja serow: koziego i straszliwie smierdzacego krowiego, ktorego
      nazwy oczywiscie nie pomne, i salata.
      Pycha.
    • jutka1 Duszona jagnięcina 25.09.08, 19:26
      Dziś zjadłyśmy na Manhattanie wyborną duszoną jagnięcinę w sosie "saté", z
      pieczonymi mini-ziemniakami z rozmarynem. Do tego St. Amour.
      Na deser sorbety: Lucja z czarnej porzeczki + gruszkowy, ja z pasiflory (passion
      fruit) + morelowy. Na koniec mała kawa, a jak skończyłyśmy kawę, to manago (albo
      właściciel, nie wiem), który mnie polubił, nalał nam do filiżanek po espresso
      specjalnego calvadosa z jakiejś małej prowincjalnej produkcji.
      Pycha.
      :-)))
      A ten calvados przypomniał mi słynny obiad z Kiełbiem i Morsą, gdy właściciel
      tamtej knajpy zrobił to samo z grappą, ale nieopatrznie zostawił nam na stole
      butelkę. No tośmy całą butelkę wypiły, co się potem działo.......
      Pamiętacie dziewczyny? :-)))))))))))))))
    • jutka1 Rybne odkrycie 27.09.08, 08:40
      Wczoraj jadłam filety z ryby St. Pierre (ang. John Dory, pol. piotrosz, lac.
      zeus faber). Smakowitość. Konsystencja tak pośrodku między mięsistą żabnicą a
      "maślaną" solą, mięso delikatne ale konkretne, dobry smak. Wpisuję na listę
      ulubionych ryb. :-)

      ryby.fishing.pl/gatunek.php?id=324
      • maria421 Re: Rybne odkrycie 27.09.08, 09:10
        Peters Fisch, St. Peters´Fish, pesce di San Pietro, (po mojemu ryba sw. Piotra),
        to od dawna jedna z moim ulubionych ryb. Chyba na drugim miejscu po jesiotrze i
        ex equo z dorada.
        • jutka1 Re: Rybne odkrycie 27.09.08, 09:29
          Wyśmienita. Wczoraj zażyczyłam ją sobie "na łóżeczku" z zielonej fasolki
          szparagowej i zielonych szparagów, al dente ofkors. Trochę oliwy, soku z cytryny
          i grubej soli morskiej, szczypta swieżo zmielonego pieprzu, i pronto: rewelacja. :-)
          • maria421 Re: Rybne odkrycie 28.09.08, 14:18
            Weekend pod znakiem dyni.

            Wczoraj zupa-krem z dyni doprawiona imbirem, z wkladka z podsmazonej szynki ze
            Schwarzwaldu.

            Dzisiaj wreszcie risotto z dynia i z Amarone, wyszlo prawie takie dobre jak w
            Veronie. Na drugie roastbeef na cieplo, na zakonczenie kawalek taleggio.
            • jutka1 Re: Rybne odkrycie 28.09.08, 19:48
              Mmmmmm. Brzmi smakowicie. :-)

              Z mojej strony: lunch - gazpacho, a potem mijotée d'agneau czyli duszona
              jagnięcina czy też gulasz z jagnięciny...
              Pycha.
              • lucja7 Re: Rybne odkrycie 29.09.08, 11:46
                Dzien dobry "ma petite mijotée" ;-)))
                Mijotée w dzisiejszym sloncu?
                • jutka1 :-) 29.09.08, 19:51
                  Oj, słońca dziś nie widziałam. Już w domu, a zabieram się do pracy, nadrabiam
                  zaległości - termin mi wisi nad głową jak miecz Demoklesa.

                  A na obiad jadłam dorsza w lekkim kremowym sosie z kolendrą i trawą cytrynową.
                  Pycha.
                  :-)))
    • jutka1 Przerwa na barszcz :-))) 28.10.08, 13:04
      Dawno nic kulinarnego nie donosiłam. Brak czasu, zaganianie, podróże.

      Dzisiaj doniosę, że w niedzielę ugotowałam pierwszy prawdziwy "posiłek" (w
      odróżnieniu od żurku czy miso z torebki ;-D) w tej kuchni, a mianowicie barszcz
      ukraiński, obiecany jeszcze w lipcu :-)))))) (czas mknie tak szybko... :-D).
      Jakcza, na kości wołowej i wędzonym boczku, z kapustą, fasolką, ziemniakami,
      suszonymi grzybami, burakami "w słupki", majerankiem, czosnkiem (niedużo), i na
      prawdziwym zakwasie. :-)))) Zabieliłam już na talerzu śmietaną 0%.
      Nie powiem, udał się nieźle. :-)

      Tylko znów mi wyszły industrialne ilości, więc część zamroziłam, a resztę dojadam.
      Akurat teraz w ramach krótkiego lunchu w przerwie w pisaniu - właśnie się
      podgrzewa. Na pierwsze spożyłam dwa owoce pasiflory czyli passion fruit. To mam
      zawsze w lodówce. :-)
      • maria421 Re: Przerwa na barszcz :-))) 28.10.08, 13:16
        A ja wlasnie zjadlam pyzy przywiezione z Polski, sztuk 3, do tego piers z
        kurczaka w sosie rozmrozona na te okazje.
        Czasem takie gotowanie w ilosciach przemyslowych bardzo przydatne jest.
        • go.ga Re: Przerwa na barszcz :-))) 28.10.08, 13:48
          Ja barszcz zawsze gotuje w takiej ilosci, ze potem zamrazam i mamy jeszcze na dwa posilki. Podobnie z bigosem. Wlasnie, bigos trzeba zrobic. Zaczyna sie sezon na dania dlugo duszone, mniam mniam.
          • jutka1 Re: Przerwa na barszcz :-))) 28.10.08, 14:34
            Na deser właśnie zjadłam dwa szwedzkie sucharki z masłem i adżyką (gruzińska
            ostra pasta z papryki, czosnku, i ziół z solą). Mniam. Dobrze, że nigdzie dziś
            nie wychodzę, to mogę sobie pozwolić. :-)))
    • ewa553 Re: Watek kulinarny (4) 28.10.08, 15:34
      a ja wczoraj ugotowalam duzy gar krupniku na boczku wedzonym.
      Pycha!! Moze dlatego ze gotuje rzadko, smakuje mi takie cos?
      Zamrazac nie musze nic: dzis dojadlam reszte:))))
      • jutka1 Re: Watek kulinarny (4) 28.10.08, 15:39
        Hmmm, a ja krupnik robię na skrzydełkach kurzych i z koprem. :-)
        • ewa553 Re: Watek kulinarny (4) 28.10.08, 16:04
          dokladnie rzecz biorac robie krupnik na winie: co sie pod reke
          nawinie:)))) tez robie na drobiu, ale tym razem mialam ochote na
          wedzonke.
          A barszcz ukrainski robila wspanialy moja tesciowa. Niestety,
          chciala dobrze, wiec bylo w tym pelno miesa, a ja wolalabym wypic
          tylko wode" z tej zupy:)))
Pełna wersja