Update

22.09.08, 18:27
Przepraszam, ze jak taka za przeproszeniem niewdzieczna swinka nawet
nie podziekowalam wszystkim klikajacym serdecznie za klikanie, nie
mowiac juz o aktywniejszym udzielaniu sie na forumie.

Na moje usprawiedliwienie moge tylko powiedziec, ze nie mialam
ostatnimi tygodniami nawet czasu na to, by sie spokojnie wysiusiac.

A teraz dordzy panstwo nadwyrezylam sobie sciegna w stopie, jestem
uziemiona, wiec czasu sie troche znalazlo :)

Po pierwsze serdecznie dziekuje klikajacym za klikanie, stronka
zaczela sie pojawiac w googlu! Jakocie w skrocie odpowiadam,
ze „lizanie przez szybe“ skonczy sie jak tylko odzyskam moje dane z
zepsutego harddysku – wtedy beda powiekszenia i historie po
angielsku.

To samo do Jutki z prosba o cierpliwosc – zdjecia bizuretii na
pieknej szyi mojej kuzynki tez sa na tym harddysku, ale jezeli nie
odzyskam wkrotce, to zrobie nowe i podesle.

Wystawa w Zurychu leci, wernisaz mamy za soba – byl bardzo
przyjemny, bo pogoda wyjatkowo dopisala a galerzysta zrobil
nietypowe zarelko stawiajac grila w pobliskiej bramie i piekac na
nim kielbaski, zuchchini, baklazany i kotleciki. Bylo z czterdziestu
ogladaczy, dwoch dziennikarzy ( z ktorych jeden nawet napisal
artykul i to calkiem calkiem) i jedna mitomanka, tym razem o kulach,
wiec jeszcze bardziej dramatyczna niz zwykle. Chciala kupic od razu
cztery obrazy ale….. nie mogla ich ze soba zabrac, bo o kulach
wiadomo sie nie da :))))

Przygotowania do wielkiego „eventu“ w naszej kantonalnej stolycy
leca na najwyzszych obrotach, udalo nam sie wykorzystac nasze
reklamowe znajomosci i wisza w miescie wielkie plakaty – robi
wrazenie – chyba pojdziemy sie sfotografowac na ich tle :). Jutro
powinien na stronce ukazac sie opis wystawy z detalami. Artysci
obojetnie jacy do dziwna grupa ludzi, tym razem prym w upierdliwosci
wiedzie Drummer z Ghany zachowujacy sie jak istna primadonna plus
jeden z uczniow z lyceum czytajacych z ksiazki Chinua Achebe,
ktoremu sie vchyba wydaje, ze jest juz wielkim aktorem :).

Byla tygodniowa, bardzo przyjemna wizyta przyjaciol z Polski i
przyjaciela meza z Nigerii – chalupa pelna, zawrot glowy, ale bardzo
milo – teraz tak pusto sie zrobilo :(.

A w sobote upominajac wciaz mojego syna, ze ma uwazac schodzac z
gory wyladowalam jako jedyna z wycieczki na tylku podwijajac sobie
pod niego nozke tak, ze cos w niej zatrzeszczalo, po czym spuchla i
nie dalo sie na niej chodzic. Musialam jednak zejsc, bo glupio wolac
o helikopter na takiej malenkiej gorce (1500 m) a takiego hipopotama
jak jak chlopaki chyba by nie zniesli. Uwazam sie za bohaterke, ze
zlazlam, stopa jest zabalsamowana i zabandazowana, po domu poruszam
sie czesciowo na czworakach, ale ponoc jutro ma juz byc znacznie
lepiej a po tygodniu sladu po bolu ma nie zostac. Teraz siem gleboko
zastanawiam nad tym, czy zajac sie drastycznie odchudzaniem, czy
autoterapia typu „nie wstyd mi zadzownic po helikopter“ czy tez
przestac lazic po gorach :))


To tyle na dzis, teraz die sobie poczytac.
    • ewa553 Re: Update 22.09.08, 18:37
      obawiam sie Xurku ze unieruchomienie w domu nie sprzyja odchudzaniu
      a raczej wrecz przeciwnie:(((((( natomiast jest to wspanialy czas na
      tworzenie literatury faktu, czyli wpisy na forum:)))))
      zyczac Ci powrotu do pionu, pozdrawiam.
    • jutka1 Re: Update 22.09.08, 20:15
      Czekam cierpliwie. :-)
      • jutka1 Nowe funkcje :-) 22.09.08, 20:30
        Obrazki podobno mozna wklejac, jeszcze sie naucze, i emotikony, o tak (testuje):
        :-)
        ;-)
        :-D
        :-/
        • jutka1 Re: Nowe funkcje :-) 23.09.08, 09:42
          Wylaczylam te funkcje, bo mnie zaczela wkurzac :-)))))))))
          • jakotakot Re: Nowe funkcje :-) 23.09.08, 12:57
            Xur - kuruj rozne swoje dyski i sciegna :)
            • blues28 Xurku -;) 24.09.08, 10:44
              Jak tam kopytko? Kuruj sie i donos co sie w swiecie artystycznym
              dzieje. Ciesze sie, ze Wasz website juz jest w googlu. Daj znac jak
              bedzie czynna wersja angielska, bo obawiam sie ze oprócz Marii i
              Basi, nikt wiecej nie szprecha wystarczajaco zeby sie poruszac
              swobodnie po stronie i czytac historie i artykuly, krytyki...
              No i poinformuj jak tam wernisaz w stolicy kantonu (pogubilam sie,
              bo przecie byl juz w Zurichu, myslalam ze to Twoja niby stolica),
              wazne jest zeby tych wernisazy bylo jak najwiecej. Na przyszlosc:
              koniecznie miec gonca coby klientkom o kulach (a i bez kul) zaniósl
              obrazu do domku. Slowo sie rzeklo, kobylka u plotu ;)))
    • blues28 Moje update 24.09.08, 10:36
      W ubieglym tygodniu wrócilam z Afryki i wciaz jeszcze nie moge sie
      pozbierac.
      Wyjazd zwiazany byl przede wszystkim z projektem
      niegubernamentalnym, nieduzym, prywatnym, które kilka wspanialych
      osób wdraza w zycie i choc jest to zaledwie kropelka wody na pustyni
      to jednak sluzy to prawdziwa pomoca.
      Nie, nie zamierzam opisywac ani epatowac szczególami, ale takie
      doswiadczenie bardzo przestawia prorytety. Fakt: punkt siedzenia
      okresla punkt widzenia, a raczej odczuwania, ale nagle moje problemy
      nabraly wstydliwie smiesznych rozmiarów w porównaniu z problemami
      tubylców. I ten lagodny stoicyzm z jakim oni podchodza do zycia, w
      naszym zachodnim pojeciu powiedzilibysmy: do tej tradedii jaka jest
      ich zycie.

      Bylo tez troche (malutko) czasu zeby zobaczyc czesc Parku Serengeti.
      Chyba juz mówilam, ze niezaleznie od zachwytu jaki wzbudza we mnie
      Florencja, Alhambra, Petra czy piramidy w Egipcie, dzielo ludzkie
      nigdy nie wywolalo we mnie takiego uczucia jak cuda natury.
      Rozumiem, ze ktos moze miec inaczej, ale ja akurat tak mam. Nic,
      absolutnie nic nie zatrze mi wrazenia katarakt Iguaçu, wschodu
      slonca na pustyni Wadi Ram, a teraz Serengeti. Park jest ogromny
      (Serengeti oznacza równina bez konca), prawie 15.000 km kwadratowych
      cudów fauny i flory, a ze pobyt mial inny cel, nie bylo czasu na
      turystyke z prawdziwego zdarzenia, choc moglam zobaczyc park z lotu
      ptaka przelatujac nad nim helikopterem. Miejscami przypominaly mi
      sie pasaze z filmu "Out of Africa" gdy Meryl Streep i Robert Redford
      oblatywali avionetka kenijska czesc parku. Tak, czulam sie jak
      Meryl Streep w niebiosach, w dole zielen, swobodnie biegajace zebry
      i gazele, bajkowy widok Jeziora Natron niemalze calkowice
      pokrytego rózowym flamingo karlowatym z blekitnymi plamami wody.

      I NgoroNgoro. Jedyne miejsce, które moglam poznac troche blizej.
      Drzwi do raju.
      Tuz przy Parku Serengeti, gigantyczny, wulkaniczny krater, szczelny,
      bez pekniec i niemal rys, o ponad 300 km kwadratowych powierzchni,
      wysoki gar ze scianami powyzej 600 m. Imponujacy.
      Powoli schodzac po scianie krateru czuje sie poranna swieza bryze.
      Ale im bardziej zaglebiamy sie w krater tym bardziej temperatura
      podnosi sie i staje sie coraz cieplejsza. To tak jakby, mimo
      olbrzymiej srednicy krateru, zaden powiew nie docieral na dno.
      Miejscowy przewodnik, który nas prowadzi przechodzi obok malego,
      slonego jeziorka Magadi pelnego flamingów. Podnosze glowe i widze
      profil krateru odcinajacy sie ostro na tle blekitnego nieba. Widac i
      slychac zebry i antylopy niu.
      Nieco dalej, w rozlewisku chlapia sie hipopotamy, a w odleglosci
      duze stado bawolów, grozne nosorozce i nawet leniwy lew z czarna,
      tak czarna grzywa. Nie wiem czy jest to problem optyczny odleglosci,
      ale godnie odpoczywajacy król mial czarna grzywe.
      Sloni nie widzialam, ale slyszalam straszliwy tetent i rozdzierajacy
      ryk, znaczy grupa sloni przebiegla w promieniu ilus tam kilometrów.
      Jesli sie ma czas,mozna zostac na noc. Wówczas jest kolej na
      drapiezników, które lepiej sie czuja pod ochrona nocy (hieny,
      gepardy, lwice choc zwierzyna ta dniem tez nie gardzi), a i dzwieki
      noca nabieraja specjalnego znaczenia. Zaluje, ze bylam tak krótko.
      Ale i tak bylo pieknie.
      Chcialabym zapozyczyc od Galczynskiego i te przezycia "ocalic od
      zapomnienia" na zawsze.
      • jutka1 Re: Moje update 24.09.08, 10:41
        Dzięki, Blusie, przeczytałam z przyjemnością. Nigdy jeszcze nie byłam w Afryce.
        Ale kto wie.
        • blues28 Re: Moje update 24.09.08, 10:46
          Zaraz ide z radami na Twój watek bo ja bylam w strefach ;)
      • xurek Re: Moje update 24.09.08, 11:40
        woow, Blues, zazdroszcze i sobie wyobrazam i pracowac mi sie
        przestaje chciec. Ja co prawda bylam w Afryce, ale widzialam
        niewiele natury, za to wiele "dziel" czlowieka, wiec raczej tylko
        zrelatywizowaly mi sie moje problemy ale nie podniosl nastroj.

        Mam nadzieje, ze kiedys tez zobacze wiecej afrykanskiej natury.
      • maria421 Re: Moje update 24.09.08, 12:41
        O tak, takie krajobrazy jak z "Out of Africa" tez bym chciala zobaczyc.
        Koniecznie przy tej muzyce :

        www.youtube.com/watch?v=hD4nKN3pBCA&feature=related
    • ewa553 Re: Update 24.09.08, 11:11
      wlonczam Twoj opis bluesie do zbioru....
Pełna wersja