Co moze czyhac w podrozach

23.09.08, 15:09
Stazysta wlasnie mnie postraszyl, wiec zakladam watek na zas.

Za chwile o czym mowa tomrazom.
    • jutka1 Tomrazom 23.09.08, 15:21
      Jak juz gdzies cos wspominalam, za dwa tygodnie przenosze sie na tydzien na
      wyspy na zachodniej polkuli. Oto zagrozenia tomrazom:
      - Stazysta wlasnie mi przyniosl wydruk z netu o dengue fever czyli goraczce
      krwotocznej denga. Przenoszona przez komary, ktorych tam gozyliony. Miala to
      moja przyjaciolka wtedy mieszkajaca w Puerto Rico - bleeeeee.
      - Cyklony i huragany: wlasnie sie konczy pora huraganow, jest srodek pory deszczowej
      - Komary j.w.
      - Temperatura 26-30C, wilgotnosc powietrza do 99% :-////////

      No nic. Ryjem do przodu. Wszystko bedzie OK.
      Right?
      Right.
      :-)
      • jakotakot Re: Tomrazom 23.09.08, 15:24
        szpikuj sie witamina B6 - komary nie lubieja i nie kansaja, ale trzeba
        spozywac industrialne ilosci.
        • xurek Re: Tomrazom 23.09.08, 16:33
          Recepta „Marabouts“ z wysp podobnie zachodnich przeciwko komarom:

          Trzeba wziac sok z limony (czy tak nazywa sie ta zielona gorzko-
          kwasna cytryna?), sol, wode morska i pare kropel „safetida“ (pojecia
          nie mam, co to, ale smierdzi jak czosnek i sporzyte doustnie
          potwornie parzy w gebie, na tamtych wyspach mozna kupic w
          takich „ezoterycznych“ sklepikach a czasem nawet w aptece), to
          wszystko razem utrzec i tym sie nasmarowac. Od momentu zastosowania
          przestalam im smakowac, smrod na skorze mija b. szybko.
          • maria421 Re: Tomrazom 23.09.08, 16:41
            A moze wystarczy zwykly Autan i Fenistil?
            • jutka1 Re: Tomrazom 23.09.08, 16:53
              Czy w Paryzu jest Autan i Fenistil, i co to jest?
              • maria421 Re: Tomrazom 23.09.08, 17:02
                jutka1 napisała:

                > Czy w Paryzu jest Autan i Fenistil, i co to jest?
                >
                digresion.files.wordpress.com/2007/07/autan.jpg
                Autan jest to srodek przeciw ukaszeniom insektow, dostepny w drogeriach w PL, D
                i I, wiec powinien byc tez w Paryzu.
                Fenistil to masc lagodzaca po ukaszeniach, dostepna w aptekach , mam nadzieje ze
                rowniez w Paryzu.

                • jutka1 Re: Tomrazom 23.09.08, 17:05
                  Sprawdzilam, fenistil przywiozlam jeszcze z Polski. OK.
                  Najwazniejsze dla mnie to ochrona przed ukaszeniami, bo pojechac i zlapac dengue
                  to juz nawet dla mnie byloby zbyt przygodowe. :-)
          • jutka1 Re: Tomrazom 23.09.08, 16:52
            Powiedziano mi, ze mam napsikac wszystkie ciuchy jakims swinstwem 2 dni przed
            wylotem, zeby nie smierdzialy.
            To z limona zapamietuje, mam nadzieje, ze we wschodnich Karaibach to na "s" maja.
      • jutka1 Re: Tomrazom -- ciag dalszy 23.09.08, 17:00
        Pilny stazysta wyszukal, ze trzeba miec szczepienia przeciw zotlaczce typu A
        (chyba juz mi sie przeterminowaly, bralam w albo w '97 albo '98, nie pamietam, a
        francuska ksiazeczke szczepien wessala czarna dziura), dyfterii, polio i
        custamjeszcze.
        Dyfterie, polio i custamjeszcze musze powtorzyc. Lekarz zakladowy mnie zaszczepi
        w czwartek rano.

        Aha, osoba ukladajaca nam program na miejscu napisala, ze radzi wynajac samochod
        z kierowca, bo niebezpiecznie. :-/

        KJAP.

        C~iekawe co jeszcze.
        • jutka1 Re: Tomrazom -- ciagu dalszego ciag dalszy :-// 23.09.08, 17:14
          Lerkafrz zakladowy w prostych slowach, a propos mojego braku pewnosci co do daty
          szczepienia przeciw zotlaczce typu A, radzi nie jesc warzyw, pic tylko
          butelkowana H2O, i takie tam.
          Hehehe, nic tylko starym peerelowskim zwyczajem wziac konserwy turystyczne
          czycus, hahahahahahaha :-)))))))))))))))))))))
          Eeeeee, tygodniowa glodowka i po sprawie. ;-))))))
    • ewa553 Re: Co moze czyhac w podrozach 23.09.08, 17:11
      wyglada Jutencjo ze jedziesz sluzbowo? Bedzie czas na byczenie sie?
      Co do smrodliwych namaszczen to pamietaj, ze nie tylko komary beda
      Cie omijac:))))
      • jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 23.09.08, 17:16
        Nie bedzie czasu na byczenie sie. :-(
        No, sobota przed powrotem moze, 8 godzin wolnego, z lotniska gdzies sobie
        pojedziemy.

        Co do zapachu, na szczescie moj stosunek do komarow i do tubylczych czy innych
        tam wokol facetow jest taki sam: a sio. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Asafetyda to przyprawa - zastepstwo cebuli 24.09.08, 02:10
      Asafetyda (hin. hing, ang. asafoetida lub stinking gum, niem.
      Stinkasant, zwana tez czarcie lajno, smrodzieniec) to gumozywica
      otrzymywana z korzeni i klączy zapaliczki lekarskiej, przyprawa
      zastepujaca cebule niezbędna w kuchni indyjskiej. Dawniej uzywana
      jako srodek uspokajajacy.
      Sprobuj kupic przed wyjazdem, bo tam gdzie jedziesz moze tego nie
      byc. Orpocz smarowania nos dlugie rekawy, dlugie spodnie i skarpetki.

      Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Asafetyda to przyprawa - zastepstwo cebuli 24.09.08, 07:59
        No proszę. Wielkie dzięki! Zapytam znajomą z Indii, gdzie toto można tutaj
        dostać. :-)
        • blues28 Luiza dobrze radzi... bedzie dobrze ;) 24.09.08, 10:55
          Popieram Luize i inne przedmówczynie.
          - wszystkie szczepienie religijnie odbyc bo to w sumie bardzo wazne.
          Jesli bedziesz troche zle sie czula, nie martw sie, to zdarza sie
          dosc czesto i mija po +/- dwóch dniach.
          -Spory zapas anty-mosquito w bagazu podrecznym (na wypadek –
          odpukac – karamboli z walizka). Ja, oprócz tego lykalam witamine B
          complex jak juz mówila Jakotka. Od niepamietnych czasów sluzy mi to
          na komary.
          -Jesli nie dostaniesz tego co Ci radzi Luiza, napewno w Twojej
          aptece maja rózne specyfiki. W tym linku sa rózne zele apteczne bez
          konserwantów ni kolorantów.
          www.farmaestilo.com/catalogo/producto.php?isIndexed=2&idProduct=1897
          -Bawelniane dlugie rekawy i luzne spodnie : MUST
          -woda wylacznie butelkowana!
          -Owoce, jesli sa obierane, jak np ananas to mozna jesc, ale jesli
          tylko myte (tu kojarzy mi sie akurat warzywo np salata) to raczej
          NIE.
          -zywnosc gotowana nie jest ryzykowna, a kuchnia kreolska obecna na
          Karaibach jest bardzo smakowita.
          -samochód z kierowca to lepiej. Sakrbnica wiedzy, wie które trasy
          omijac, wie jesli cos ciekawego i godnego uwagi po drodze. Same
          plusy ;))
          • jutka1 Re: Luiza dobrze radzi... bedzie dobrze ;) 24.09.08, 11:47
            Dzieki, Bluesie. :-D
            Luzne bawelniane spodnie to chyba bede musiala kupic, bo luznych i do samej
            ziemi nie posiadam :-(
    • luiza-w-ogrodzie Eee, to brzmi jak Australia 24.09.08, 02:13
      jutka1 napisała:

      Jak juz gdzies cos wspominalam, za dwa tygodnie przenosze sie na
      tydzien na wyspy na zachodniej polkuli. Oto zagrozenia tomrazom:
      - Stazysta wlasnie mi przyniosl wydruk z netu o dengue fever czyli
      goraczce krwotocznej denga. Przenoszona przez komary, ktorych tam
      gozyliony. Miala to moja przyjaciolka wtedy mieszkajaca w Puerto
      Rico - bleeeeee.
      - Cyklony i huragany: wlasnie sie konczy pora huraganow, jest srodek
      pory deszczowej
      - Komary j.w.
      - Temperatura 26-30C, wilgotnosc powietrza do 99% :-////////

      Eee, to brzmi jak Australia polnocna w porze deszczowej: denga, Ross
      River fever i malaria. A krokodyle i rekiny tez sa? Jadowite weze i
      zabojcze pajaki? Mordercze dingo? Nie? A to w jakies spokojne strony
      jedziesz, don't sweat the small stuff...

      Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
    • kielbie_we_lbie_30 Re: Co moze czyhac w podrozach 24.09.08, 20:38
      Jade do Chin za pare tygodni ale czytalam ze nie ma zadnych wskazan czy
      przeciwwskazan. Jedynie czego moge sie obawiac to zawrotu glowy ;)
      • jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 18:04
        Ty Kielbiu uwazaj, pamietaj :-)))

        A propos szczepień - dzisiaj mi tylko dali receptę, rano wykupię i mnie jutro
        zaszczepią. Na żółtaczkę jeszcze nie muszę powtarzać, teraz tylko dyfteryt,
        polio i tężec.
        • ewa553 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 18:12
          mowiac szczerze: takie przygotowania mogly by mnie do podrozy
          zniechecic... ale rozumiem ze sluzbowo, ze musisz. trzymam kciuki,
          zebys miala tylko mile przypadki
          • jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 18:23
            Już powiedziałam dziś stażyście, że ma być przygotowany na dziwne przygody.
            Dzisiaj na przykład szukał hotelu na Barbadosie, i przez telefon powiedziano mu
            z dumą, że hotel ma własny transport do i z lotniska. Dopiero potem dodali, że
            ten transport to... łódka. :-)))))
            Wyobraziłam sobie siebie z walizą, laptokiem etc., ładującą się do łódki i
            obśmiałam się jak dzika norka. :-))))))))))
            • ewa553 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 18:56
              i ja prychnelam ze smiechu czytajac....
              A swoja droga: w 1976 usilowal mnie namowic zanjomy Niemiec na
              zalozenie z nim i kolega-rzeznikiem hotelu na Barbados. Mysmy mieli
              prowadzic hotel, a kolega robil by niemieckie wuszty zwabiajac tym
              niemieckich turystow. Projekt byl daleko posuniety, ale dobrze ze
              sie jednak nie zdecydowalam.
              • jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 19:02
                A ja prychnęłam ze śmiechu wyobrażając sobie, że ląduję na Barbados i czuję
                zapach pieczonych niemieckich wurstów, hehehehe ;-)))))))))))))
                • ewa553 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 19:22
                  i jeszcze ten zapach mial zwabiac!!!!!
                  • jutka1 Hehehehehehe... :-))) ntxt 25.09.08, 19:27

    • waldek.usa Jutus, czy jak Ci tam obecnie: 24.09.08, 21:09
      travel.state.gov/
      masz info, wiecej na www.cdc.gov/

      zawsze z tych stron korzystam i 100% sie sprawdza, np: "...w Paryzu uwazac na
      Polki, moga wpuscic faceta w tarapaty..."

      hehehe
      • jutka1 Re: Jutus, czy jak Ci tam obecnie: 24.09.08, 21:34
        State.gov mi zalatwia spotkania, spoko. :-))))))))))

        "jak mi tam obecnie"?
        • waldek.usa Re: Jutus, czy jak Ci tam obecnie: 25.09.08, 08:09
          jutka1 napisała:

          > State.gov mi zalatwia spotkania, spoko. :-))))))))))
          >
          > "jak mi tam obecnie"?
          • jutka1 Re: Jutus, czy jak Ci tam obecnie: 25.09.08, 08:14
            Wcale się nie złoszczę :-)))
    • waldek.usa Achaa, zapomnialem, bron na komary: 24.09.08, 21:33
      Tactical life:

      Belgium may be best known for fine shotguns, rich chocolate and tasty waffles,
      but for you and me, this quaint little country is the home of the world's finest
      major-caliber battle rifle, the FN-FAL. Renowned throughout the world for its
      rugged reliability, the FAL was manufactured in 10 countries in its heyday and
      issued to over 70 armies, not to mention various irregulars and mercenaries.

      In fact it was the FAL's calling card as the weapon of mercs that gained it the
      most notoriety.

      Col. "Mad" Mike Hoare, an Irish-born World War II veteran who immigrated to
      South Africa and went on to become one of the Dark Continent's most celebrated
      mercenaries, unwittingly did more to promote the legend of the FAL as the merc's
      gun-of-choice when he led a daring hostage rescue mission into the Belgian Congo
      in 1964 and freed a group of Americans and Belgians. In the days following the
      raid, Mad Mike's men held off the rebels long enough to evacuate over 1,800
      European and American civilians.

      If the FAL, the "Fusil Automatique Legere," was not famous before, it would be now.

      The FAL is a .308 Win. (7.62 x 51mm) gas-operated, short-stroke piston system
      available in semiautomatic and automatic versions. The FAL's standard payload is
      a 20-round detachable box magazine; 30-round magazines were also made for a
      squad automatic version of the FAL, but they're not desirable due to their
      length and "spring issues" with the elongated box.

      The FAL came in four major versions. The best known by far was the FAL 50.00
      standard model. It came with a 24-inch barrel. The next most popular was the
      Paratrooper version, the FAL 50.63, the same basic weapon except with a folding
      stock and a shortened 18-inch barrel. A standard 24-inch barrel with the Para's
      folding stock was called the FAL 50.64. The rarest version of all was the FAL
      50.41, a heavy-barreled model with a built-in bipod designed as a squad
      machinegun, sort of like the BAR.

      Not only did the FAL vary in cosmetics, but also the weapon remains a testimony
      to the conflict between the English and metric systems of measurements. There
      are two categories of FALs, "metric" and "inch" pattern guns, inch-pattern guns
      being made in former British colonies like Australia and Canada while
      metric-pattern guns were made in places like Brazil. And no, the parts don't
      interchange. Worse yet, the magazines don't interchange!

      Most metric-pattern FALs came in full-auto with fixed carrying handles, while
      inch-pattern FALs were predominantly semi-auto with folding carrying handles.
      Once again, exceptions are the rule, so you can't simply glance at a FAL and
      decide from, say, the selector or the carrying handle whether it's inch or metric.

      While we all love the M-14, the U.S. came within a cat's whisker of adopting the
      FAL. In the early 1950s, there was world-wide clamor to upgrade all those
      "obsolete" battle rifles from World War II with more modern designs. Belgium's
      Fabrique Nationale (FN) had the best candidate in the FAL, but the company had
      thrown its lot in with England to develop the weapon in what the Brits thought
      was the caliber of the future, an intermediate bore .280 (7 x 43mm).

      When the U.S. Army field-tested the FAL in the early '50s, the die was already
      cast for the caliber choice, and that caliber would be the classic American bore
      size, from the Krag to the Springfield: .30 caliber. The new T65 round was the
      only thing the ordnance boys would consider-what we now call the .308 Win. or
      7.62 NATO.

      Sensing the political wind, the Belgians redesigned the FAL to accommodate the
      7.62 NATO with the first guns being ready in 1953. Ironically, Belgium wasn't
      the first country to adopt the .308 FAL; Canada was, in 1955. Britain adopted
      the FAL as the L1A1 SLR in 1957. From there, the FAL gained steam quickly with
      Israel, Brazil, South Africa, West Germany, India and other countries adopting
      the FN design.

      Meanwhile, the U.S. settled on the M-14, a not unforgivable alternative. But
      with its conventional wooden stock and short-stroke, gas-rod system, the M-14
      was really just a face-lifted Garand with a detachable box magazine. At the end
      of the day, the derivative M-14 was chosen over the innovative FAL, primarily
      for that oft-encountered reason of "not invented here."

      First and foremost, the Belgian weapon features an adjustable gas system via a
      heavily knurled knob just behind the front sight. If the action is dirty or the
      soldier is fighting in a dusty, sandy, muddy environment, the gas regulator can
      be dialed up to give the bolt more oomph on its rearward travel.

      Additionally, the ergonomics of the FAL's controls are much better than the
      M-14's hard-to-reach and problem-prone control locations. I mean, whoever
      thought of putting the safety inside the trigger guard? John Garand, that's who!

      The sights of the M-14 are much better than those of the FAL, but the variable
      configurations of the FAL, from its handy little Para to its heavy bipod light
      machinegun, more than offset that consideration. It wasn't until after the turn
      of the century when Springfield Armory modernized the M-14 (M1A) with its SOCOM
      collapsible stock that the M-14 really caught up to the 50-year-old FAL.

      The bottom line is that if the U.S. had adopted the FAL in 1957 instead of the
      M-14, then we almost certainly never would have transitioned to the M-16, at
      least not as quickly as we did.

      Tipping the scales at nearly 10 pounds, the FAL is an easy-shooting .308. Even
      the Para version at slightly over 8 pounds is soft on the shoulder. Recoil is
      not a problem.

      The Belgian battle rifle's fire controls are, as we just noted, easily accessed
      and ergonomically positioned-for a right-hander. Like the M-16's controls,
      they're "right biased" with a down-for-fire thumb lever on the left side of the
      receiver.

      There is a prominent bolt knob, also on the left side of the receiver, although
      the Para's knob is a spring-loaded, fold-down version. An easily grasped bolt
      knob is a really good idea on a military weapon because you need to be able to
      manually cycle the action in the event of a malfunction.

      On the other hand, the M-16's magazine release is unquestionably better. The
      FAL's mag-release button is directly in front of the trigger guard, somewhat
      obscured by the mag well itself. It's not nearly as easy to reach as that of the
      M-16. The bolt release is even harder to access, tucked up inside the mag well.
      The M-16's bolt release is comparatively a snap to operate.

      But wait. I seem to have subconsciously fallen into a comparison of the FAL's
      controls with those of the M-16. It's a hard trap to avoid because the FAL seems
      to relish being pitted against all comers, and certainly the M-16 is the
      standard by which all others are judged as of now.

      Getting back to shooting the FAL, the Belgian rifle is as accurate as its sights
      can hold (no gun can out-shoot its sights, except with dumb luck) and is easy to
      operate. Its reliability is exceeded only by that of the "Glock" of assault
      rifles, the AK47. All told, the FAL is a thoroughly reliable, easy-to-shoot,
      hard-hitting battle rifle.

      Soldiers will quickly tell you that a lot more time is spent carrying a rifle
      than shooting it, and this is one area where the FAL reigns supreme. The
      carrying handle may look just a bit odd, sort of like a bent coat hanger, but it
      is positioned exactly over the center of gravity and allows the rifle to be
      carried comfortably all day, then folded out of the way when not needed. Also,
      the forward sling-attachment point swivels, allowing for a wider range of sling
      options.

      The FAL is comparatively clean in operation owing to the self-contained gas
      piston system of operation. The M-16 with its direct gas-assisted action spews
      hot gas and fouling directly into the bolt raceway and carrier. Even animals
      know not to foul their nests!
    • ania_2000 Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 02:53
      Nie wiem w jak gleboka "dzungle" sie wybierasz:) ale oprocz wszystkich dobrych
      rad co do ubran z dlugim rekawem, nogawka, piciem tylko butlekowanych napojow,
      nie jedzeniem surowego i obranego - to juz teraz zacznij brac tabletki z
      bakteria na flore zoladkowa - Acidophilus - pomoze (lub nawet ochroni) cie przed
      zatruciami. Nie wiem jak we francji ale powinny byc ogolnie dostepne bez recetpty
      No i jeszcze nie zapomnij odpowiednika Immodium ID.
      Alkohol do posilkow wskazany ale nie zadna strawberry margarita albo coco-loco
      tylko najlepiej brandy, scotch lub setka czystej:)
      • jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 06:45
        Aniu, dzięki. Popytam w aptece. :-)

        Nie pijam mocnych alkoholi, więc niestety...
        • iwannabesedated Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 19:33
          Pytoniem, ratuj się ucieczką z tego wątku. Jak się zastosujesz do
          wszystkich tych rad tutaj, to Cię niechybnie szlag trafi - jak tego
          króla co zwołał konsylium i zastosował wszyskie rady.
          Ja, Twoja Stokrotka, spędziłam ponad pół roku w tropikach. I jak
          widać, wyszłam z tego cało. Więc nie turbuj się, i głupot nie
          wysłuchuj.
          • iwannabesedated Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 20:25
            No tak. Chyba za późńo. Pyton się napchał witaminy B, zażył
            szczepionek, wysmarował fastunem i augmentinem od zewnątrz, i
            skoczem od środka i wykitował. I co teraz będzie?
            • jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 21:28
              Poza skoczem od srodka to sie zgadza. I poza wykitowaniem, jak widac na
              zalaczonym obrazku, choc szczerze mowiac mialam dzis pod koniec dnia ochote.
              Wykitowac. Pierdulnonc tym wszystkim, wyjechac w Bieszczady i robic kozie sery.
              Czycus.
              Kjap.

              No nic to. Stażysta się stażuje, czyli robi wszystko, o cokolwiek poproszę, bo
              taki szczęśliwy, że dokądkolwiek jedzie. Hotele zarezerwowane, spotkania
              zaczynają się ustawiać w szeregu, nawet kulinarnie się stara i rezerwuje posiłki.
              Moja reakcja na sugestię, że będziemy w samolocie pracować (no, jaka była
              reakcja, hę? :-D) wywołała westchnienie ulgi. Będą z niego ludzie. :-)))))))))

              Jutro żebyniewiemco - ide do FNACa po aparat, obok FNACa po bransolete do
              zegarka, i to będą moje przedwczesne dla siebie prezenty urodzinowe. I lunch na
              słonecznym tarasie, i czytanie, i jak franca z góry nie będzie łazić w obcasach
              od frana, to może tez pośpię?

              No i tyle.

              Miłej reszty wieczoru. :-)
            • ewa553 Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 21:29
              nie boj sie Dorotko! Ona tylko tak strasznie od tych srodkow
              smierdzi (pardon), ze nie moze wyjsc miedzy ludzi. Do samolotu jej
              wogole nie wpuszcza.
              • jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 27.09.08, 08:22
                Najważniejsze, żeby komary odstraszyć, a czy pojadę czy nie, czy wpuszczą do
                samolotu, czy nie, to drugorzędne. :-))))))))))
    • jutka1 Wyruszam... 04.10.08, 13:34
      ... w droge za jakieś pół godziny. Spakowana, instrukcje kocie zostawione, chyba
      niczego nie zapomniałam. :-)

      Nie wiem, jak będzie z dostępem do netu na Martynice, plus i tak pewnie będę
      padnięta, a jutro wyruszamy dalej. Dobrze chociaż, że jutro niedziela i wolne i
      można będzie pozwiedzać, o ile nie będzie lało non-stop. Tak czy siak, parasolka
      w torepce. :-D

      Będę donosić od czasu do czasu, co na mnie czyhało w podróży. ;-)

      Pa ptaszeczki :-)
      • jutka1 Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 05.10.08, 22:23
        Na lotnisku w Paryzu pomylono mnie (tzn. numer pasazera, jaki
        mialam) z jakas osoba, ktora podrozowalala z Brestu i w ktorej
        bagazu cos robilo "tiktak". Wyciagneli mnie z salonu erfrancy,
        zaprowadzili pod eskorta w podziemia, gdzie mialam otwierac swoj
        bagaz. Czekalam razem z panem z security 15 minut, on na walkie-
        talkie, ja nawet bez komorki bo zostala na gorze, i wreszcie sie
        okazalo, ze sorry pomylka. Matko.

        Martynika wczoraj po ciemku ogladana, hotel super w szczerych
        gorach, dzwieki tropikow troche juz zapomniane: cykady, ptaki, nad
        ranem okropna burza. Ale pospalam 6.5 godziny co jak na zmiane czasu
        jest nie lada wyczynem.
        Rano ciagle deszcz i wilgotnosc taka, ze obiektyw aparatu caly
        zaparowal.

        Potem szybka kawa, na lotnisko, i lot na Barbados z miedzyladowanie
        na wyspie swietej Lucji ;-))))))))))))))))
        Z gory wyglada pieknie.
        Z St. Lucia na Barbados poznalam pare Polakow na urlopie :-D
        Przemili.

        Zaraz idziemy ze stazysta na plaze na spacer, a potem na kolacje
        do "Bajan food", czyli do knajpy z lokalna strawa, stol zamowiony na
        tarasie nad oceanem.

        Jest tu pieknie.
        Zielono, bujnie, ludzie sa przyjazni do bolu, z usmiechami na
        twarzach i luzem ogolnym.

        Robie zdjecia, ale laptok nie ma wejscia na CD z programem do
        przyjmowania zdjec. Stazysta mowi, ze mozna wrzucic karte, ale to po
        kolacji, jak juz porobie zdjecia na plazy. :-)))))))))))

        Pozdrawiam, i a plus tard :-)))
        • iwannabesedated Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 05.10.08, 23:56
          Cudownie Pytoniem. Aż się ciepło i lubieżnie robi od samego
          czytania. Rób zdjęcia, sącz drinki, wystaw stopy na pieszczoty
          ciepłych języków fal i/lub smagłej męskiej obsługi ;)
          • jutka1 Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 06.10.08, 03:12
            100K, Sidzeju, po kolei:

            - Zdjec narobilam, ale karta wlozona do pracowego laptoka nic nie
            robi. Nic sie nie sciaga, nic nie reaguje. Kifijute. Nic to, za
            tydzien zapodam zdjecia z domowego.
            - weszlam do cieplego oceanu i polazilam, stopy zostaly wymuskane,
            nie ma ani ochoty ani potrzeby kogokolwiek w cokolwiek angazowac. :-)
            - SiDzej, nie blednij z zawisci, bo Ty za chwile lecisz do Europy,
            na urlop. A ja tutaj do roboty. Tyle, ze dzisiaj niedziela i wolne
            moglam sobie zrobic.

            A poza tym?
            Przezylam zmiane czasu z podziwu godna forma, bedzie dobrze. :-)
            Pod oknem kapela gra jakies karaibskie kawalki, mam nadzieje, ze
            niedlugo skoncza. :-/
            I tyle...
            :-)
            • xurek Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 06.10.08, 10:31
              mnie jak Stokrotce bardzo rozmarzenie sie zrobilo - tez chce na
              Karaiaby! Zazdraszczam strasznie, nawet jezeli musisz polaczcyc
              piekna pogode i okolice z robota.
        • chris-joe Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 05.10.08, 23:57
          Mi sie cni strasznie do duchoty tropikow, i do wejscia na poklad samolotu, i do
          zmiany stref czasu, wiec czytam z bolem i zazdroscia. Uzywaj, jak i gdy tylko
          mozesz.

          pozdro
          • lucja7 Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 06.10.08, 11:01
            Nie wiem dlaczego, ale Paryz wydaje mi sie pusciejszy ;-)))))
            pomimo tego ze ulice ciagle pelne i wszedzie pelno.
          • maria421 Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 06.10.08, 11:02
            Pozdrowienia z zimnych Niemiec dla Jutki na Barbadosie!
      • iwannabesedated Re: Wyruszam... 06.10.08, 14:05
        A czy Pyton dostaje maile? Bo wczoraj wysłałam i dostałam "out of
        office" reply.
        • jutka1 Re: Wyruszam... 06.10.08, 14:48
          Dostaje, dostaje :-) Tylko czasem z opoznieniem, jak zasieg sie
          narowi. Odpisze niedlugo :-)
          • iwannabesedated Re: Wyruszam... 06.10.08, 15:00
            Nie odpisuj jeszcze, tylko przeczytaj drugiego maila co Ci właśnie
            wysłałam, bo tam w tamtym mailu dokonywam (ja, stokrotka)
            odszczekania, Ciebie biorąc na świadka :)))
            • jutka1 Re: Wyruszam... 07.10.08, 00:14
              Tylko krotko powiem, ze odszczekanie przyjelam bez problemu
              (wyjasnienie: z nikim ani z niczym stad tutaj nie mialo wspolnego
              :-D).
              Instensywny dzien pracy przezylam, a nawet powiem, ze spotkania byly
              interesujace, konstruktywne, i pelne pomyslow na przyszle zawodowe
              zycie. :-)

              Teraz jedziemy na kolacje do knajpy z lokalnymi potrawami (tylko do
              takich chodzimy :-))). Jutro poznym ranem lecimy dalej, i mamy po
              poludniu tylko dwa spotkania, reszta wolna, tzn. praca na laptoku i
              wieczor wolny. Od jutra wlasnie zero warzyw, drinki bez lodu, te
              rzeczy.

              Aha, uzarl mnie dzis pierwszy komar. Ale tylko dlatego, ze
              zapomnialam posmarowac stop sprayem. Zyje. :-)))))))

              Po kolacji wpisze sie na kulinarny, bo sie nazbieralo. :-)

              Baj. :-)
              • jutka1 Pierwszy dzien roboczy w tropikach 07.10.08, 04:17
                Jak pisalam wczesniej - dobry dzien zawodowo.

                Pozazawodowo tez bardzo milo. Stazysta jest dobrym kompanem podrozy,
                niewymagajacym, bez fochow czy nadmiernych wymagan, pomocny. Mily
                rozmowca. Troche mu matkuje, no ale jak ma sie uczyc, to niech sie
                uczy. :-D

                Jutro rano sniadanie, wypisanie sie z hotelu, i w droge.
                Dobrze, ze jeszcze tu wrocimy na (niecaly) jeden dzien, bo polubilam
                te wyspe bardzo. Od wyjazdu z Martyniki pory deszczowej nie
                stwierdzono, odpukac. :-)))

                I tyle, dobranoc. :-)
                • iwannabesedated Re: Pierwszy dzien roboczy w tropikach 07.10.08, 11:32
                  Pytoniem! Nie wypisujcie tutaj pierduł o stażyście, który i tak jest
                  zresztą gejem! Piszcie tutaj dla zmarzniętej i wygłodniałej
                  tropikalnych ekscesów tłuszczy, jaki kolor ma tam ocean, co tam
                  rośnie, jaka jest plaża, w jakim byliście hotelu, jacy tam ludzie
                  są, czy pachnie anyżkiem, czyteż tuberozą, a nie tu - śniadanie
                  zjadłam, zrobiłam kupkę i matkuję stażyście! Bof... bof...bof...
                  • chris-joe Re: Pierwszy dzien roboczy w tropikach 07.10.08, 11:36
                    Ale to wszystko w jednym zdaniu. Po czym wiecej o stazyscie, prosze.
                    • iwannabesedated Re: Pierwszy dzien roboczy w tropikach 07.10.08, 11:44
                      Uspokój się. Skoro Jutka mu matkuje, to Ty mu możesz i tak najwyżej
                      wujkować.
                      • jutka1 :-)))))))) 07.10.08, 12:16
                        No wlasnie SiDzej. :-D

                        OK. Woda jest naprawde turkusowa, jak na koczowatych pocztowkach z
                        Karaibow. Mnostwo roslinnosci, bujnej, zielonej, kwitnacej. Palmy
                        oczywiscie, ale setki innych, ktorych nazw nie znam, mnostwo
                        kwiatow. Powietrze pachnie wodorostami, morzem. Plaze biale z
                        drobniutkim piaskiem. Laguny i zatoczki. Ludzie wyluzsowani,
                        usmiechnieci, mowiacy kazdemu dzien dobry z akcentem przecudnym,
                        zartujacy.
                        Slychac ptaszyska i cykady.
                        I klaksony sa smieszne, graja jingle. Moda taka pewnie. :-)))

                        ---
                        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                        Wysadzam skrzynki balkonowe
                        • iwannabesedated Re: :-)))))))) 07.10.08, 12:19
                          Nieno, zaraz dostanę orgazmu, popłaczę się i pohlastam....
                          Jeszcze!!!
                          Jeszcze pisz!
                          • iwannabesedated Laguny i zatoczki! 07.10.08, 12:21
                            aaaaaaaa!
                            • iwannabesedated Cykady!!! 07.10.08, 12:21
                              eeeeeeeee !!!
                          • jutka1 Re: :-)))))))) 07.10.08, 12:26
                            Domy "kolonialne" albo kremowe, bladorozowe czy bladozolte, albo
                            wrecz przeciwnie, w intensywnych rozach, zieleniach, chabrach,
                            czasem w niesamowitych kombinacjach.
                            Jezdzi sie po lewej stronie. :-)
                            Ludzie sami do siebie spiewaja, tancza, smieja sie. Bardzo dobrze
                            czlowiekowi robi byc wsrod tylu radosnych ludzi.
                            Co krok kosciolki baptysdtow i innych episkopalianow, mnostwo
                            samozwanczych pastorow, wiele stacji radiowych o religijnych
                            rzeczach, wszystko z muzyka etc. Ciekawe.
                            • iwannabesedated Re: :-)))))))) 07.10.08, 13:04
                              A może na starość zamiast tej winnicy, to się przenieść na Karaiby?
                              Założyć kościół samozwańczy, śpiewać tam i tańczyć całymi nocami na
                              chwałę więszej całości, rankiem witać wschód słońca, a potem
                              przysypiać na hamaku sącząc sok ananasowy z prądem ?
                              I zapomnieć na zawsze co to rajstopy, za ciasne majty, i wiele
                              warstw swetrów...
                              • jutka1 Re: :-)))))))) 07.10.08, 13:14
                                Piekna wizja, 100Krocie. Piszemsiem. :-)
                                • lucja7 Re: :-)))))))) 07.10.08, 13:27
                                  Polecam w tych celu Sta Lucia gdzie brak jest jakichkolwiek
                                  podatkow, taks i innego podobnego wyciagania pieniedzy :-)
                                  • jutka1 Re: :-)))))))) 07.10.08, 14:09
                                    Na Sta Lucia mialam miedzyladowanie, obejrzalam wyspe z gory, i
                                    musze przyznac, ze odebralo mi dech. A nawet nie wiedzialam, ze tam
                                    sie nie placi podatkow. :-)

                                    OK. Bedziemy sie tam przenosic. :-)))))
                                    • jutka1 Re: :-)))))))) -- PS 07.10.08, 14:14
                                      W drodze powrotnej zrobie zdjecia z samolotu i zapodam. :-)
                                      • iwannabesedated St Lucia!!! 07.10.08, 19:39
                                        Jazz festival! George Benson, Anita Baker, Herbie Hancock! Zero
                                        podatków! Zero ciasnych gaci! Kołyszące się na ciepłym wietrze
                                        jędrne biusty mulatek!!!
                                        • chris-joe Re: St Lucia!!! 07.10.08, 20:48
                                          Oraz stazysta wreszcie wolny od lachow, tazajacy sie po nadbrzeznych lachach i w
                                          wodzie turkusowej. Wsrod cykania cykad.
                                          • jutka1 Re: St Lucia!!! 07.10.08, 20:56
                                            Moj stazysta dla Ciebie za mlody, i nie widze inaczej. :-P
                                            • chris-joe Re: St Lucia!!! 07.10.08, 21:06
                                              To az taki gowniarz?!
                                              To przynajmniej na ta przykoscielna farme, jak juz tam osiadziecie, bede
                                              dojezdzal, by dogladac parobkow.
                                              • jutka1 Re: St Lucia!!! 07.10.08, 21:20
                                                Smarkacz. Za mlody. I chyba zbyt egzaltowany jak na Twoj gust, tak
                                                sadze.

                                                A na parobkow zapraszam :-)))))
                                                • chris-joe Re: St Lucia!!! 07.10.08, 21:27
                                                  Egzaltowany!? To trzeba bylo od razu. Niech sie sam tarza!
                                                  Dobra, wiec parobkami sie zajme. Ktos musi, nie?!

                                                  Jezu jak mi sie chce wysp turkusowych...
                                                  • jutka1 Zezarlo... :-((((((( 07.10.08, 21:50
                                                    Dluuuugi wpis raportujacy co u mnie. :-(((

                                                    W skrocie: dojechalam, jest 35C, wilgotnosc 90%, komary. Juz mnie
                                                    zrom, mimo sprajow.
                                                    Stazysta bezmyslnie zarezerwowal nam hotel dla niepalacych. :-//////

                                                    Reszta OK. Od jutra kierat do piatku wieczorem, z przerwa na powrot
                                                    na Barbados.

                                                    Jak to mi tez zezre, to zabije :-/
                                                    :-)
                                                  • iwannabesedated Re: Zezarlo... :-((((((( 07.10.08, 21:54
                                                    A to egzaltowany chłystek!!! Niech teraz dzwoni i szuka innego
                                                    hotelu, ewętualnie niech nago biega na wabia wte i wewte. Gej nie
                                                    gej, widok gołego męskiego ciała rozrywkę stanowić może.
                                                    Plus czynnik dydaktyczny zaistnieje, następnym razem będzie wiedział
                                                  • jutka1 Re: Zezarlo... :-((((((( 07.10.08, 22:18
                                                    Juz po ptokach, bo do Hiltona nie pojdziemy, a tylko tam sa wolne
                                                    pokoje.
                                                  • lucja7 Adres 08.10.08, 09:22
                                                    Stokrotka napisala à propos nowych projektow osiedlenczych:
                                                    "Jazz festival! George Benson, Anita Baker, Herbie Hancock! Zero
                                                    podatków! Zero ciasnych gaci! Kołyszące się na ciepłym wietrze
                                                    jędrne biusty mulatek!!!"

                                                    W oczekiwaniu na realizacje projektu, proponuje rozwiazanie jednego
                                                    z wymienionych nieszczesc: problemu ciasnych majtow.

                                                    Otoz gdy bylam ostatnim razem w Polsce (11 lat temu), zawieziono
                                                    mnie do niezbyt odleglego od Warszawy miasteczka, Wyszkowa.
                                                    Wyszkow znany jest z tego ze Napoleon spedzil z Walewska noc w
                                                    jednym z domow na rynku miasta. Widzialam tablice pamiatkowa.
                                                    Rynek piekny, ogromny, daleko wybiegajacy swym ogromem poza skale
                                                    miasteczka. Wybrukowany wielgachnymi wypuklymi brukowcami, ktorych,
                                                    mam nadzieje, jakis ambitny renowator nie wymieni na betonowe male
                                                    klocki w brudnych kolorach, bardzo w Polsce pospolitych. Kiedys
                                                    sprzedawano tam zwierzeta.

                                                    A byla to sobota rano i na placu byl targ. Zywnosc wyrobu
                                                    chlopskiego, male sprzety, meble, ubrania, wszystko mozna bylo tam
                                                    znalezc.
                                                    I na jednym ze straganow wylozone byly majty damskie. I moze
                                                    przeszlabym obok nie widzac, gdyby nie dzieci ktore zapytaly "a co
                                                    to?"
                                                    Byly to majty i bylo ich wiele, rozmiarow kolosalnych, mniej wiecej
                                                    na wymiar dupy hipopotama. Bylo tego duzo, na wielu straganach.

                                                    Polecam wiec adres na majty wymiarowo nieograniczone: targ w
                                                    Wyszkowie ;-)
                                                  • iwannabesedated Re: Adres 08.10.08, 13:49
                                                    Dziękuję serdecznie Łucjo, bezzwłocznie się tam wybiorę w najbliższy
                                                    dzień targowy i naręcze gaci na moją dupę hipopotama nabędę. A
                                                    ponieważ w wielkiej życzliwości swojej się raczyłaś za mną tak
                                                    pożądanym adresem podzielić, tedy się ja też podzielę z Tobą -
                                                    gaciami. Przy najbliższej okazji, gdy wizytować będę. Tak aby Twoja
                                                    dupa hipopotama nie była przez gacie opresjonowana, gdyż jak w tym
                                                    kawale o krawcu i źle skrojonych spodniach, może to prowadzić do
                                                    migren, a migreny do czynów desperackich i nieodwracalnych. O ile
                                                    nie jest jeszcze za późno, zatiz.
                                                  • jutka1 Re: Adres 08.10.08, 23:31
                                                    A jua? A ja? Tezkcem gacie spadochrony! Moze byc w ramach prezentu
                                                    pod choinke, bede wiedzeic, ze od Ciebie. :-))))))))))
                                                  • lucja7 Re: Adres 08.10.08, 23:50
                                                    Widze ze wiemy o czym mowimy.
                                                    Z tym ze problem migren zostal tu juz, na tym forum, radykalnie
                                                    rozwiazany. Osoby znane z realistycznego widzenia swiata (statystyka
                                                    mowi o 100tu procentach w znanym tu studium), twierdza ze wystarczy
                                                    jedynie poddac sie zabiegowi sektomii (wyciecia) macicy. Technicznie
                                                    jest to zabieg prosty i opanowany przez chirurgow najbardziej
                                                    zagubionych geograficznie klinik.
                                                    No bo dzielic sie gaciami? Kto po kim bedzie nosil? Kto pierwszy?

                                                    Poza tym z majtami jest podobnie jak z butami, ja lubie gdy nie sa
                                                    zbyt luzne, jak "trzymaja" stope i ja artykuuja. Podobnie z dupa,
                                                    nie? Uwazam ze dupa powinna byc artykuowana, w kazdej sytuacji, bez
                                                    wyjatku.
                                                  • lucja7 Re: Adres PS 08.10.08, 23:54
                                                    Pitou, dla ciebie zbliza sie godzina kolacji, wiec nie rozprawiaj tu
                                                    o gaciach (ja tez chce), i nie wpychaj sie w nasze negocjacje.

                                                    Jak tam dzisiaj? Tout va bien? Bisous :-)
                                                  • jutka1 Re: Adres PS 08.10.08, 23:59
                                                    No dobra, jak mnie wyganiasz to znikam.

                                                    Tout va bien, Reszta na pierdulach. Bises.
    • jutka1 Komunikat 10.10.08, 04:04
      Od piatku wieczorem do poniedzialku rano serwis blackberry ma wolne,
      wlasnie zawiadomili.
      Co oznacza nie tylko, ze maile nie dojda, ale tez ze komorka nie
      bedzie dzialac, a z nia smsy.

      Mam nadzieje, ze prywatna komorka dziala na Martynice, ale kto wie.

      Tyle komunikatu.
      • kan_z_oz Re: Komunikat 10.10.08, 04:36
        jutka1 napisała:

        > Od piatku wieczorem do poniedzialku rano serwis blackberry ma
        wolne,
        > wlasnie zawiadomili.
        > Co oznacza nie tylko, ze maile nie dojda, ale tez ze komorka nie
        > bedzie dzialac, a z nia smsy.
        >
        > Mam nadzieje, ze prywatna komorka dziala na Martynice, ale kto wie.
        >
        > Tyle komunikatu.

        ODP: Baw sie dobrze i nie przejmuj sie kontaktami z cywilizacja...
        Wrocilam wlasnie z Ameryki Poludniowej - zupelnie nieswiadoma co na
        mnie tamze czyhalo...i dobrze, bo bedac swiadoma bym sie tylko
        niepotrzebnie denerwowala i w efekcie napewno nie wybrala... A tak,
        po powrocie w Sydney kwarantanna mnie zatrzymala na lotnisku za brak
        szczepien...dali mi kwit jakby mi sie zolta febra rozwinela. No wiec
        nic mi sie nie rozwinie, bo komary tobym sama pogryzla jakby mi w
        droge weszly i one musialyby sie martwic...

        Ogolnie...cala podroz po Peru, Boliwii i Argentynie oddychalam.
        Zabytki przechodzilam metoda burzy; wbiegalam jednym wejsciem i
        wybiegalam po 5 minutach nastepnym - nie bylam w stanie zniesc
        dluzej.
        Jedzenie - male porcje, bez miesa, kawy i alkoholu!!!
        Duze aglomeracje przyprawialy mnie o calkowity brak snu,
        udokumentowany licznymi zdjeciami zrobionymi przez znajomych; Kan na
        dachu hotelu medytujacy i rozdajacy milosc, Kan medytujacy w
        parkach, autobusie, przy sniadaniu - az do szczesliwego momentu
        wyjechania poza granice miasta.

        Plusem jest, ze stracilam 4 kilogromy na wadze. Minusem, ze tak
        naprawde to nie mialam z czego...
        Bylo jedno misto, z ktorego musialam wyjechac natychmiastowo - a
        poniewaz to mozliwe nie bylo, to spedzilam cala noc wloczac w
        poszukiwaniu skrawka parku i zieleni aby zakotwiczyc sie
        energetycznie.
        W sumie bylam na wakacjach pracujacych i obecnie po powrocie do domu
        nareszcie oddycham normlanie.

        Ciekawa jestem czy twoje wakacje/praca tez beda mialy dodatek???

        Precz z uropami w egzotycznych lokalizacjach...ale jestes zmeczona...
        heheehh
        Do tego odczuwalam bol miejsc odwiedzanych w intensywnoscia taka, ze
        bolaly mnie osobiscie nawet paznokcie i cebulki wlasnych wlosow...

        Kan


        • blues28 Podróze egzotyczne 10.10.08, 10:06
          Wiesz Kanie, kazdy z nas odbiera podróze, miejsca i ludzi inaczej i
          chyba tak powinno byc.
          Ja akurat bardzo lubie podrózowac po swiecie i egzotyczne miejsca
          wspominam jako najciekawsze. Kwestia gustu ;)
          A z oddychaniem...(no ale ja nie jestem dobrym materialem na medium)
          mnie zapiera dech albo piekno natury czy ludzkie dzielo niezwyklej
          urody, albo, na przeciwleglym biegunie ludzka tragedia i skrajna
          bieda. Nie tak dawno wrócilam z Afryki. Tam mocno cwiczylam oddech,
          obcujac na codzien i tylko jako widz ze skrajnym ubóstwem i nedza
          niewyobrazalna. A jednoczesnie ta spokojna godnosc i lagodna
          rezygnacja ludzi, którzy znosza ten los.
          A potem rwal mi sie oddech jak widzialam Park Serengeti i Ngoro
          Ngoro. Nie zaluje. I wróce tam napewno. Juz niedlugo ;)
        • jutka1 Re: Komunikat 10.10.08, 13:11
          Kanie, teraz juz wychodze, ale odpisze wiecej jak juz bede z
          powrotem na Barbados.
          :-)
        • iwannabesedated Re: Komunikat 10.10.08, 14:09
          Boże, Kan przerabiał Amerykę Południową... Ale piramidy zostaną, co?
          Kanie?

          A tutaj masz ode mnie cycacik (coś mi się cycaci ostatnio, może
          biblioteki też zabiorą, i tylko zostną fragmenty co je znamy na
          pamięć???)

          There must be some kind of way out of here
          Said the joker to the thief
          Theres too much confusion
          I cant get no relief

          Całość do posłuchania:

          www.deezer.com/#music/result/all/jimi%20hendrix
        • maria421 Re: Komunikat 10.10.08, 15:00
          Ja tez chce!
          Kan wrocil z Ameryki Pd, Jutka na Karaibach, moj brat w Brazylii...
          Ja tez chce!
          • jutka1 Re: Komunikat 10.10.08, 23:56
            No to kupuj bilet i jedz! :-)))))))
            • chris-joe Re: Komunikat 11.10.08, 00:12
              Jedna na barbadosach skwierczy za chalupa, inna w chalupie za barbadosami.
              Wezta jakos urzadzcie ten swiat jak nalezy.

              Tez skwiercze, bo jakos tym razem ta Europa jakby z musu...

              Jutka, zmiana czasu nie daje ci w kosci? Wiem, wte latwiej niz wewte. Radzisz
              sobie?
              • jutka1 Re: Komunikat 11.10.08, 00:17
                Wte bez problemu. Wewte - zobaczymy. :-)

                I bardzo przepraszam, jesli juz za czyms na barbadosie skwiercze, to
                nie jest to chalupa, a raczej osoba do chalupy niejako
                przynadlezaca ;-)))))
                • chris-joe Re: Komunikat 11.10.08, 00:35
                  Bede Dyskrecja Inc. i zaloze, ze o kocie mowa.

                  Tymczasem na pln. hemisferze Haitanczycy mnie rozbawiaja, bo juz sie na zime
                  przebrali (+15). Taki okutany taksowkarz mnie wczoraj wiozl + pelne ogrzewanie
                  we wnetrzu. To byl moj chwilowy barbados :)

                  Matko ty moja bolesna! (nie do ciebie to, lecz absolutna inwokacja) Wyjdzze
                  wieczorem do morza , stopy wymocz, cycki zanurz, tylek o dno morskie powycieraj,
                  po czym siadz na skraju i se zapal. Poki palisz.

                  Za tych, co na turkusowym bezmorzu. Amen.
                  • jutka1 Re: Komunikat 11.10.08, 00:50
                    Honeypie, za oknem od kilku godzin sztorm czyli tormento tropikal.
                    Nici z plazu, moczenia, zanurzania i czyszczenia piaskiem. :-)

                    Ide za to do Brown Sugar, knajpy z Bajan food (=jedzenie barbadoskie)
                    na kolacje. Z usmiechem, ze to juz ostatnia kolacja z hiper-super-
                    megaegzaltowanym stazysta (ze tez caly tydzien wytrzymalam... jak
                    bedziesz w Paryzu to Ci zrobie personifikacje). Jutro kolacja w
                    samolocie wiec nie ma sprawy bo siedzimy osobno. Uffff.

                    OK, wroce pozniej, baj :-)
                    • chris-joe Re: Komunikat 11.10.08, 01:00
                      Baj bajana, baw sie. O stazyscie nie chce nic slyszec! Normalnie niemoge!
                      Oh-my-gahd! Never! Ever and everrr! Must be a total byatch! Just spare me!
                      Let him die! Like, who the f**k she thinks he is!? I'm so sick! Gotta go!

                      Muah, muah!
                      • jutka1 Re: Komunikat 11.10.08, 03:26
                        Blackened swordfish extra hot. :-)
                        Stazysta sie troche uspokoil, chyba.
                        Ide spac, bo za 7 godzin pobudka i apiat' na lotnosko.
                        Boszszsz. Kcemjuz do domu :-/
                      • jutka1 Re: Komunikat 11.10.08, 17:39
                        4 rzeczy, ktore powtarza bez przerwy:
                        - Oh maaaahgooood!
                        - Olalaaaaa!
                        - It's crazy!
                        - It's ridiculous!

                        Taki ma repertuar komentarzy na wszystko.
                        :-/
        • jutka1 Re: Komunikat + guardian angels 11.10.08, 00:28
          Kanie, juz z Barbados, a przed Martynika, odpowiem - nie mam
          problemu z odcieciem od cywilizacji, bo sama cywilizacja nie chce
          sie odciac :-)))))))
          Mialo byc o 20:00 czasu europejskiego. Weeelllll.... Jest 00:22 i
          ciagle dziala. Musi potrzebuje ciagle polaczenia, to i jest mi
          dane :-)))

          W temacie aniolow strozow:
          Jestem osoba zorganizowana. Nie gubie kluczy, nie zapominam niczego
          w hotelach, wiem zawsze cogdziejak.
          No to dzis rano pojechalam na lotnisko, oddalam bagaz, i poszlam na
          ostatniego papierosa. I nagle nie wiem skad przeblysk: sprawdzic czy
          laptok jest w basgazu podrecznym.
          Nimo.
          Zostawilam w hotelu. Pierwszy raz w zyciu.
          W taksowke, do hotelu, z powrotem, zdazylam na samolot.
          Uffffff.

          Ale skad mi sie wziela ta mysl, skoro NIGDY nie zosdtawilam nic
          nigdzie?
          Podswiadome wyczucie, ze bagaz jakby zbyt lekki, plus anioly i nie
          widze inaczej :-))))))))
          • iwannabesedated Re: Komunikat + guardian angels 11.10.08, 12:05
            Służbowy laptok? To raczej Szatan Pytoniem. Szatan w ustrojstwach
            tego typu się zagnieżdża, w szparkach, dziurkach i kabelkach.

            Apropos, spotkałam niedawno na ulicy koleżankę z dawnej, dawnej
            pracy. Pogadałyśmy sobie. Szefa miałyśmy w owym czasie, co nosił
            przezwisko Dziurka, hehe!
            • jutka1 Re: Komunikat + guardian angels 11.10.08, 17:37
              100Krocie, moze i szatan, ale anieli mnie uratowali z opresji. :-)))

              Szefa Dziurki nigdy nie mialam, ale na jednego mowilismy Potwor.
              Tyle ze pieszczotliwie, bosmy go wielbili wszyscy. :-)))
            • jutka1 Raport 11.10.08, 17:54
              W drodze z Barbados wpadlismy w tormento tropical. Turbulencje
              takie, ze jorstruli sie zestrachala. :-/
              Na Martynice okazalo sie, ze ze salon erfrancy otwieraja dopiero o
              15:00, wiec pojechalismy - po skonsultowaniu sie z panem w
              informacji turystycznej - do La Pointe du Bout, na drugim koncu
              wyspy. O, tu:
              image.pegs.com/images/ON/31059/31059_b1.jpg
              Leje deszcz. Siedzimy na tarasie z wifi, zaraz zjemy lunch,
              posiedzimy, popracujemy troche, i pojedziemy z powrotem na lotnisko.
              Ten sam taksowkarz po nas przyjedzie.

              Jestem pogryziona przez komary, mam jakies uczuleniowe placki na
              skorze :-////// (mowia mi, ze to tzw. heat rash, od goraca).
              Kcem z powrotem.
              :-)))
              • jutka1 Re: Raport --- hahahaha 11.10.08, 21:24
                No to tak. Zjedlismy, UWAGA, piers kaczki w sosie ze swiezej
                pasiflory czyli passion fruit. Omatko. Takiego jeszcze nie jadlam.
                Padlam z wrazenia.
                Konczymy trzeci armagnac, i jedziemy na lotnisko. Tam znieczulimy
                sie ;-)))) szampanem (napisalo sie najpierw: szamponem ;-)))) i w
                ten sposob przespie noc w samolocie i wroce do czasu
                europejskiego. :-)

                PS. A przed chwila Sinatra spiewal "I've got you under my skin", a
                przedtem Norah Jones "Come away with me if you can". Hahaha. Talk
                about coincidences. :-)))))
                (there are no coincidences, a propos)
    • jutka1 Przed-podsumowanie powrotne :-) 12.10.08, 10:17
      Podsumowanie bedzie, jak odespie i przemysle. I sciagne zdjecia. :-)))

      Na teraz to po prostu dziendobrybardzo, dolecialam bez przygod, w domu wszystko
      OK, Kota steskniona i gadatliwa - chyba mi opowiada, jak sie jej mieszkalo beze
      mnie. :-)

      Troche zmeczona, troche niedospana, ale szczesliwa, ze w domu, ze w Paryzu, ze.
      :-) Piekny sloneczny dzien, ma byc 16C. Jest dobrze. :-)

      Milej niedzieli :-)
      • jutka1 Podsumowanie powrotne :-) 12.10.08, 12:00
        Podsumowanie, bo zapodaje zdjecia:
        www.pbase.com/as12d4/jutka_caribbean&page=all
        tylko kilka - zrobilam z 200, ale jestem zmeczona i chce ze 2 godziny pospac
        przed przyjsciem goscia.

        Troche wiecej dodam z czasem. A teraz spadam, nightie-night :-)))
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Podsumowanie powrotne :-) 12.10.08, 12:09
          Tez tam chce ;)
          • jutka1 Re: Podsumowanie powrotne :-) 13.10.08, 20:01
            Dodalam jeszcze 3 fotki, a teraz znow spadam, pracowac trzeba :-/

            www.pbase.com/as12d4/jutka_caribbean&page=all
Pełna wersja