jutka1 23.09.08, 15:09 Stazysta wlasnie mnie postraszyl, wiec zakladam watek na zas. Za chwile o czym mowa tomrazom. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Tomrazom 23.09.08, 15:21 Jak juz gdzies cos wspominalam, za dwa tygodnie przenosze sie na tydzien na wyspy na zachodniej polkuli. Oto zagrozenia tomrazom: - Stazysta wlasnie mi przyniosl wydruk z netu o dengue fever czyli goraczce krwotocznej denga. Przenoszona przez komary, ktorych tam gozyliony. Miala to moja przyjaciolka wtedy mieszkajaca w Puerto Rico - bleeeeee. - Cyklony i huragany: wlasnie sie konczy pora huraganow, jest srodek pory deszczowej - Komary j.w. - Temperatura 26-30C, wilgotnosc powietrza do 99% :-//////// No nic. Ryjem do przodu. Wszystko bedzie OK. Right? Right. :-) Odpowiedz Link
jakotakot Re: Tomrazom 23.09.08, 15:24 szpikuj sie witamina B6 - komary nie lubieja i nie kansaja, ale trzeba spozywac industrialne ilosci. Odpowiedz Link
xurek Re: Tomrazom 23.09.08, 16:33 Recepta „Marabouts“ z wysp podobnie zachodnich przeciwko komarom: Trzeba wziac sok z limony (czy tak nazywa sie ta zielona gorzko- kwasna cytryna?), sol, wode morska i pare kropel „safetida“ (pojecia nie mam, co to, ale smierdzi jak czosnek i sporzyte doustnie potwornie parzy w gebie, na tamtych wyspach mozna kupic w takich „ezoterycznych“ sklepikach a czasem nawet w aptece), to wszystko razem utrzec i tym sie nasmarowac. Od momentu zastosowania przestalam im smakowac, smrod na skorze mija b. szybko. Odpowiedz Link
maria421 Re: Tomrazom 23.09.08, 17:02 jutka1 napisała: > Czy w Paryzu jest Autan i Fenistil, i co to jest? > digresion.files.wordpress.com/2007/07/autan.jpg Autan jest to srodek przeciw ukaszeniom insektow, dostepny w drogeriach w PL, D i I, wiec powinien byc tez w Paryzu. Fenistil to masc lagodzaca po ukaszeniach, dostepna w aptekach , mam nadzieje ze rowniez w Paryzu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Tomrazom 23.09.08, 17:05 Sprawdzilam, fenistil przywiozlam jeszcze z Polski. OK. Najwazniejsze dla mnie to ochrona przed ukaszeniami, bo pojechac i zlapac dengue to juz nawet dla mnie byloby zbyt przygodowe. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Tomrazom 23.09.08, 16:52 Powiedziano mi, ze mam napsikac wszystkie ciuchy jakims swinstwem 2 dni przed wylotem, zeby nie smierdzialy. To z limona zapamietuje, mam nadzieje, ze we wschodnich Karaibach to na "s" maja. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Tomrazom -- ciag dalszy 23.09.08, 17:00 Pilny stazysta wyszukal, ze trzeba miec szczepienia przeciw zotlaczce typu A (chyba juz mi sie przeterminowaly, bralam w albo w '97 albo '98, nie pamietam, a francuska ksiazeczke szczepien wessala czarna dziura), dyfterii, polio i custamjeszcze. Dyfterie, polio i custamjeszcze musze powtorzyc. Lekarz zakladowy mnie zaszczepi w czwartek rano. Aha, osoba ukladajaca nam program na miejscu napisala, ze radzi wynajac samochod z kierowca, bo niebezpiecznie. :-/ KJAP. C~iekawe co jeszcze. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Tomrazom -- ciagu dalszego ciag dalszy :-// 23.09.08, 17:14 Lerkafrz zakladowy w prostych slowach, a propos mojego braku pewnosci co do daty szczepienia przeciw zotlaczce typu A, radzi nie jesc warzyw, pic tylko butelkowana H2O, i takie tam. Hehehe, nic tylko starym peerelowskim zwyczajem wziac konserwy turystyczne czycus, hahahahahahaha :-))))))))))))))))))))) Eeeeee, tygodniowa glodowka i po sprawie. ;-)))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Co moze czyhac w podrozach 23.09.08, 17:11 wyglada Jutencjo ze jedziesz sluzbowo? Bedzie czas na byczenie sie? Co do smrodliwych namaszczen to pamietaj, ze nie tylko komary beda Cie omijac:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 23.09.08, 17:16 Nie bedzie czasu na byczenie sie. :-( No, sobota przed powrotem moze, 8 godzin wolnego, z lotniska gdzies sobie pojedziemy. Co do zapachu, na szczescie moj stosunek do komarow i do tubylczych czy innych tam wokol facetow jest taki sam: a sio. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Asafetyda to przyprawa - zastepstwo cebuli 24.09.08, 02:10 Asafetyda (hin. hing, ang. asafoetida lub stinking gum, niem. Stinkasant, zwana tez czarcie lajno, smrodzieniec) to gumozywica otrzymywana z korzeni i klączy zapaliczki lekarskiej, przyprawa zastepujaca cebule niezbędna w kuchni indyjskiej. Dawniej uzywana jako srodek uspokajajacy. Sprobuj kupic przed wyjazdem, bo tam gdzie jedziesz moze tego nie byc. Orpocz smarowania nos dlugie rekawy, dlugie spodnie i skarpetki. Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry! .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Asafetyda to przyprawa - zastepstwo cebuli 24.09.08, 07:59 No proszę. Wielkie dzięki! Zapytam znajomą z Indii, gdzie toto można tutaj dostać. :-) Odpowiedz Link
blues28 Luiza dobrze radzi... bedzie dobrze ;) 24.09.08, 10:55 Popieram Luize i inne przedmówczynie. - wszystkie szczepienie religijnie odbyc bo to w sumie bardzo wazne. Jesli bedziesz troche zle sie czula, nie martw sie, to zdarza sie dosc czesto i mija po +/- dwóch dniach. -Spory zapas anty-mosquito w bagazu podrecznym (na wypadek – odpukac – karamboli z walizka). Ja, oprócz tego lykalam witamine B complex jak juz mówila Jakotka. Od niepamietnych czasów sluzy mi to na komary. -Jesli nie dostaniesz tego co Ci radzi Luiza, napewno w Twojej aptece maja rózne specyfiki. W tym linku sa rózne zele apteczne bez konserwantów ni kolorantów. www.farmaestilo.com/catalogo/producto.php?isIndexed=2&idProduct=1897 -Bawelniane dlugie rekawy i luzne spodnie : MUST -woda wylacznie butelkowana! -Owoce, jesli sa obierane, jak np ananas to mozna jesc, ale jesli tylko myte (tu kojarzy mi sie akurat warzywo np salata) to raczej NIE. -zywnosc gotowana nie jest ryzykowna, a kuchnia kreolska obecna na Karaibach jest bardzo smakowita. -samochód z kierowca to lepiej. Sakrbnica wiedzy, wie które trasy omijac, wie jesli cos ciekawego i godnego uwagi po drodze. Same plusy ;)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Luiza dobrze radzi... bedzie dobrze ;) 24.09.08, 11:47 Dzieki, Bluesie. :-D Luzne bawelniane spodnie to chyba bede musiala kupic, bo luznych i do samej ziemi nie posiadam :-( Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Eee, to brzmi jak Australia 24.09.08, 02:13 jutka1 napisała: Jak juz gdzies cos wspominalam, za dwa tygodnie przenosze sie na tydzien na wyspy na zachodniej polkuli. Oto zagrozenia tomrazom: - Stazysta wlasnie mi przyniosl wydruk z netu o dengue fever czyli goraczce krwotocznej denga. Przenoszona przez komary, ktorych tam gozyliony. Miala to moja przyjaciolka wtedy mieszkajaca w Puerto Rico - bleeeeee. - Cyklony i huragany: wlasnie sie konczy pora huraganow, jest srodek pory deszczowej - Komary j.w. - Temperatura 26-30C, wilgotnosc powietrza do 99% :-//////// Eee, to brzmi jak Australia polnocna w porze deszczowej: denga, Ross River fever i malaria. A krokodyle i rekiny tez sa? Jadowite weze i zabojcze pajaki? Mordercze dingo? Nie? A to w jakies spokojne strony jedziesz, don't sweat the small stuff... Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry! .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Co moze czyhac w podrozach 24.09.08, 20:38 Jade do Chin za pare tygodni ale czytalam ze nie ma zadnych wskazan czy przeciwwskazan. Jedynie czego moge sie obawiac to zawrotu glowy ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 18:04 Ty Kielbiu uwazaj, pamietaj :-))) A propos szczepień - dzisiaj mi tylko dali receptę, rano wykupię i mnie jutro zaszczepią. Na żółtaczkę jeszcze nie muszę powtarzać, teraz tylko dyfteryt, polio i tężec. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 18:12 mowiac szczerze: takie przygotowania mogly by mnie do podrozy zniechecic... ale rozumiem ze sluzbowo, ze musisz. trzymam kciuki, zebys miala tylko mile przypadki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 18:23 Już powiedziałam dziś stażyście, że ma być przygotowany na dziwne przygody. Dzisiaj na przykład szukał hotelu na Barbadosie, i przez telefon powiedziano mu z dumą, że hotel ma własny transport do i z lotniska. Dopiero potem dodali, że ten transport to... łódka. :-))))) Wyobraziłam sobie siebie z walizą, laptokiem etc., ładującą się do łódki i obśmiałam się jak dzika norka. :-)))))))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 18:56 i ja prychnelam ze smiechu czytajac.... A swoja droga: w 1976 usilowal mnie namowic zanjomy Niemiec na zalozenie z nim i kolega-rzeznikiem hotelu na Barbados. Mysmy mieli prowadzic hotel, a kolega robil by niemieckie wuszty zwabiajac tym niemieckich turystow. Projekt byl daleko posuniety, ale dobrze ze sie jednak nie zdecydowalam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 19:02 A ja prychnęłam ze śmiechu wyobrażając sobie, że ląduję na Barbados i czuję zapach pieczonych niemieckich wurstów, hehehehe ;-))))))))))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Co moze czyhac w podrozach 25.09.08, 19:22 i jeszcze ten zapach mial zwabiac!!!!! Odpowiedz Link
waldek.usa Jutus, czy jak Ci tam obecnie: 24.09.08, 21:09 travel.state.gov/ masz info, wiecej na www.cdc.gov/ zawsze z tych stron korzystam i 100% sie sprawdza, np: "...w Paryzu uwazac na Polki, moga wpuscic faceta w tarapaty..." hehehe Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutus, czy jak Ci tam obecnie: 24.09.08, 21:34 State.gov mi zalatwia spotkania, spoko. :-)))))))))) "jak mi tam obecnie"? Odpowiedz Link
waldek.usa Re: Jutus, czy jak Ci tam obecnie: 25.09.08, 08:09 jutka1 napisała: > State.gov mi zalatwia spotkania, spoko. :-)))))))))) > > "jak mi tam obecnie"? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutus, czy jak Ci tam obecnie: 25.09.08, 08:14 Wcale się nie złoszczę :-))) Odpowiedz Link
waldek.usa Achaa, zapomnialem, bron na komary: 24.09.08, 21:33 Tactical life: Belgium may be best known for fine shotguns, rich chocolate and tasty waffles, but for you and me, this quaint little country is the home of the world's finest major-caliber battle rifle, the FN-FAL. Renowned throughout the world for its rugged reliability, the FAL was manufactured in 10 countries in its heyday and issued to over 70 armies, not to mention various irregulars and mercenaries. In fact it was the FAL's calling card as the weapon of mercs that gained it the most notoriety. Col. "Mad" Mike Hoare, an Irish-born World War II veteran who immigrated to South Africa and went on to become one of the Dark Continent's most celebrated mercenaries, unwittingly did more to promote the legend of the FAL as the merc's gun-of-choice when he led a daring hostage rescue mission into the Belgian Congo in 1964 and freed a group of Americans and Belgians. In the days following the raid, Mad Mike's men held off the rebels long enough to evacuate over 1,800 European and American civilians. If the FAL, the "Fusil Automatique Legere," was not famous before, it would be now. The FAL is a .308 Win. (7.62 x 51mm) gas-operated, short-stroke piston system available in semiautomatic and automatic versions. The FAL's standard payload is a 20-round detachable box magazine; 30-round magazines were also made for a squad automatic version of the FAL, but they're not desirable due to their length and "spring issues" with the elongated box. The FAL came in four major versions. The best known by far was the FAL 50.00 standard model. It came with a 24-inch barrel. The next most popular was the Paratrooper version, the FAL 50.63, the same basic weapon except with a folding stock and a shortened 18-inch barrel. A standard 24-inch barrel with the Para's folding stock was called the FAL 50.64. The rarest version of all was the FAL 50.41, a heavy-barreled model with a built-in bipod designed as a squad machinegun, sort of like the BAR. Not only did the FAL vary in cosmetics, but also the weapon remains a testimony to the conflict between the English and metric systems of measurements. There are two categories of FALs, "metric" and "inch" pattern guns, inch-pattern guns being made in former British colonies like Australia and Canada while metric-pattern guns were made in places like Brazil. And no, the parts don't interchange. Worse yet, the magazines don't interchange! Most metric-pattern FALs came in full-auto with fixed carrying handles, while inch-pattern FALs were predominantly semi-auto with folding carrying handles. Once again, exceptions are the rule, so you can't simply glance at a FAL and decide from, say, the selector or the carrying handle whether it's inch or metric. While we all love the M-14, the U.S. came within a cat's whisker of adopting the FAL. In the early 1950s, there was world-wide clamor to upgrade all those "obsolete" battle rifles from World War II with more modern designs. Belgium's Fabrique Nationale (FN) had the best candidate in the FAL, but the company had thrown its lot in with England to develop the weapon in what the Brits thought was the caliber of the future, an intermediate bore .280 (7 x 43mm). When the U.S. Army field-tested the FAL in the early '50s, the die was already cast for the caliber choice, and that caliber would be the classic American bore size, from the Krag to the Springfield: .30 caliber. The new T65 round was the only thing the ordnance boys would consider-what we now call the .308 Win. or 7.62 NATO. Sensing the political wind, the Belgians redesigned the FAL to accommodate the 7.62 NATO with the first guns being ready in 1953. Ironically, Belgium wasn't the first country to adopt the .308 FAL; Canada was, in 1955. Britain adopted the FAL as the L1A1 SLR in 1957. From there, the FAL gained steam quickly with Israel, Brazil, South Africa, West Germany, India and other countries adopting the FN design. Meanwhile, the U.S. settled on the M-14, a not unforgivable alternative. But with its conventional wooden stock and short-stroke, gas-rod system, the M-14 was really just a face-lifted Garand with a detachable box magazine. At the end of the day, the derivative M-14 was chosen over the innovative FAL, primarily for that oft-encountered reason of "not invented here." First and foremost, the Belgian weapon features an adjustable gas system via a heavily knurled knob just behind the front sight. If the action is dirty or the soldier is fighting in a dusty, sandy, muddy environment, the gas regulator can be dialed up to give the bolt more oomph on its rearward travel. Additionally, the ergonomics of the FAL's controls are much better than the M-14's hard-to-reach and problem-prone control locations. I mean, whoever thought of putting the safety inside the trigger guard? John Garand, that's who! The sights of the M-14 are much better than those of the FAL, but the variable configurations of the FAL, from its handy little Para to its heavy bipod light machinegun, more than offset that consideration. It wasn't until after the turn of the century when Springfield Armory modernized the M-14 (M1A) with its SOCOM collapsible stock that the M-14 really caught up to the 50-year-old FAL. The bottom line is that if the U.S. had adopted the FAL in 1957 instead of the M-14, then we almost certainly never would have transitioned to the M-16, at least not as quickly as we did. Tipping the scales at nearly 10 pounds, the FAL is an easy-shooting .308. Even the Para version at slightly over 8 pounds is soft on the shoulder. Recoil is not a problem. The Belgian battle rifle's fire controls are, as we just noted, easily accessed and ergonomically positioned-for a right-hander. Like the M-16's controls, they're "right biased" with a down-for-fire thumb lever on the left side of the receiver. There is a prominent bolt knob, also on the left side of the receiver, although the Para's knob is a spring-loaded, fold-down version. An easily grasped bolt knob is a really good idea on a military weapon because you need to be able to manually cycle the action in the event of a malfunction. On the other hand, the M-16's magazine release is unquestionably better. The FAL's mag-release button is directly in front of the trigger guard, somewhat obscured by the mag well itself. It's not nearly as easy to reach as that of the M-16. The bolt release is even harder to access, tucked up inside the mag well. The M-16's bolt release is comparatively a snap to operate. But wait. I seem to have subconsciously fallen into a comparison of the FAL's controls with those of the M-16. It's a hard trap to avoid because the FAL seems to relish being pitted against all comers, and certainly the M-16 is the standard by which all others are judged as of now. Getting back to shooting the FAL, the Belgian rifle is as accurate as its sights can hold (no gun can out-shoot its sights, except with dumb luck) and is easy to operate. Its reliability is exceeded only by that of the "Glock" of assault rifles, the AK47. All told, the FAL is a thoroughly reliable, easy-to-shoot, hard-hitting battle rifle. Soldiers will quickly tell you that a lot more time is spent carrying a rifle than shooting it, and this is one area where the FAL reigns supreme. The carrying handle may look just a bit odd, sort of like a bent coat hanger, but it is positioned exactly over the center of gravity and allows the rifle to be carried comfortably all day, then folded out of the way when not needed. Also, the forward sling-attachment point swivels, allowing for a wider range of sling options. The FAL is comparatively clean in operation owing to the self-contained gas piston system of operation. The M-16 with its direct gas-assisted action spews hot gas and fouling directly into the bolt raceway and carrier. Even animals know not to foul their nests! Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 02:53 Nie wiem w jak gleboka "dzungle" sie wybierasz:) ale oprocz wszystkich dobrych rad co do ubran z dlugim rekawem, nogawka, piciem tylko butlekowanych napojow, nie jedzeniem surowego i obranego - to juz teraz zacznij brac tabletki z bakteria na flore zoladkowa - Acidophilus - pomoze (lub nawet ochroni) cie przed zatruciami. Nie wiem jak we francji ale powinny byc ogolnie dostepne bez recetpty No i jeszcze nie zapomnij odpowiednika Immodium ID. Alkohol do posilkow wskazany ale nie zadna strawberry margarita albo coco-loco tylko najlepiej brandy, scotch lub setka czystej:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 06:45 Aniu, dzięki. Popytam w aptece. :-) Nie pijam mocnych alkoholi, więc niestety... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 19:33 Pytoniem, ratuj się ucieczką z tego wątku. Jak się zastosujesz do wszystkich tych rad tutaj, to Cię niechybnie szlag trafi - jak tego króla co zwołał konsylium i zastosował wszyskie rady. Ja, Twoja Stokrotka, spędziłam ponad pół roku w tropikach. I jak widać, wyszłam z tego cało. Więc nie turbuj się, i głupot nie wysłuchuj. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 20:25 No tak. Chyba za późńo. Pyton się napchał witaminy B, zażył szczepionek, wysmarował fastunem i augmentinem od zewnątrz, i skoczem od środka i wykitował. I co teraz będzie? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 21:28 Poza skoczem od srodka to sie zgadza. I poza wykitowaniem, jak widac na zalaczonym obrazku, choc szczerze mowiac mialam dzis pod koniec dnia ochote. Wykitowac. Pierdulnonc tym wszystkim, wyjechac w Bieszczady i robic kozie sery. Czycus. Kjap. No nic to. Stażysta się stażuje, czyli robi wszystko, o cokolwiek poproszę, bo taki szczęśliwy, że dokądkolwiek jedzie. Hotele zarezerwowane, spotkania zaczynają się ustawiać w szeregu, nawet kulinarnie się stara i rezerwuje posiłki. Moja reakcja na sugestię, że będziemy w samolocie pracować (no, jaka była reakcja, hę? :-D) wywołała westchnienie ulgi. Będą z niego ludzie. :-))))))))) Jutro żebyniewiemco - ide do FNACa po aparat, obok FNACa po bransolete do zegarka, i to będą moje przedwczesne dla siebie prezenty urodzinowe. I lunch na słonecznym tarasie, i czytanie, i jak franca z góry nie będzie łazić w obcasach od frana, to może tez pośpię? No i tyle. Miłej reszty wieczoru. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Co moze czyhac w podrozach 26.09.08, 21:29 nie boj sie Dorotko! Ona tylko tak strasznie od tych srodkow smierdzi (pardon), ze nie moze wyjsc miedzy ludzi. Do samolotu jej wogole nie wpuszcza. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Co moze czyhac w podrozach 27.09.08, 08:22 Najważniejsze, żeby komary odstraszyć, a czy pojadę czy nie, czy wpuszczą do samolotu, czy nie, to drugorzędne. :-)))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Wyruszam... 04.10.08, 13:34 ... w droge za jakieś pół godziny. Spakowana, instrukcje kocie zostawione, chyba niczego nie zapomniałam. :-) Nie wiem, jak będzie z dostępem do netu na Martynice, plus i tak pewnie będę padnięta, a jutro wyruszamy dalej. Dobrze chociaż, że jutro niedziela i wolne i można będzie pozwiedzać, o ile nie będzie lało non-stop. Tak czy siak, parasolka w torepce. :-D Będę donosić od czasu do czasu, co na mnie czyhało w podróży. ;-) Pa ptaszeczki :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 05.10.08, 22:23 Na lotnisku w Paryzu pomylono mnie (tzn. numer pasazera, jaki mialam) z jakas osoba, ktora podrozowalala z Brestu i w ktorej bagazu cos robilo "tiktak". Wyciagneli mnie z salonu erfrancy, zaprowadzili pod eskorta w podziemia, gdzie mialam otwierac swoj bagaz. Czekalam razem z panem z security 15 minut, on na walkie- talkie, ja nawet bez komorki bo zostala na gorze, i wreszcie sie okazalo, ze sorry pomylka. Matko. Martynika wczoraj po ciemku ogladana, hotel super w szczerych gorach, dzwieki tropikow troche juz zapomniane: cykady, ptaki, nad ranem okropna burza. Ale pospalam 6.5 godziny co jak na zmiane czasu jest nie lada wyczynem. Rano ciagle deszcz i wilgotnosc taka, ze obiektyw aparatu caly zaparowal. Potem szybka kawa, na lotnisko, i lot na Barbados z miedzyladowanie na wyspie swietej Lucji ;-)))))))))))))))) Z gory wyglada pieknie. Z St. Lucia na Barbados poznalam pare Polakow na urlopie :-D Przemili. Zaraz idziemy ze stazysta na plaze na spacer, a potem na kolacje do "Bajan food", czyli do knajpy z lokalna strawa, stol zamowiony na tarasie nad oceanem. Jest tu pieknie. Zielono, bujnie, ludzie sa przyjazni do bolu, z usmiechami na twarzach i luzem ogolnym. Robie zdjecia, ale laptok nie ma wejscia na CD z programem do przyjmowania zdjec. Stazysta mowi, ze mozna wrzucic karte, ale to po kolacji, jak juz porobie zdjecia na plazy. :-))))))))))) Pozdrawiam, i a plus tard :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 05.10.08, 23:56 Cudownie Pytoniem. Aż się ciepło i lubieżnie robi od samego czytania. Rób zdjęcia, sącz drinki, wystaw stopy na pieszczoty ciepłych języków fal i/lub smagłej męskiej obsługi ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 06.10.08, 03:12 100K, Sidzeju, po kolei: - Zdjec narobilam, ale karta wlozona do pracowego laptoka nic nie robi. Nic sie nie sciaga, nic nie reaguje. Kifijute. Nic to, za tydzien zapodam zdjecia z domowego. - weszlam do cieplego oceanu i polazilam, stopy zostaly wymuskane, nie ma ani ochoty ani potrzeby kogokolwiek w cokolwiek angazowac. :-) - SiDzej, nie blednij z zawisci, bo Ty za chwile lecisz do Europy, na urlop. A ja tutaj do roboty. Tyle, ze dzisiaj niedziela i wolne moglam sobie zrobic. A poza tym? Przezylam zmiane czasu z podziwu godna forma, bedzie dobrze. :-) Pod oknem kapela gra jakies karaibskie kawalki, mam nadzieje, ze niedlugo skoncza. :-/ I tyle... :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 06.10.08, 10:31 mnie jak Stokrotce bardzo rozmarzenie sie zrobilo - tez chce na Karaiaby! Zazdraszczam strasznie, nawet jezeli musisz polaczcyc piekna pogode i okolice z robota. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 05.10.08, 23:57 Mi sie cni strasznie do duchoty tropikow, i do wejscia na poklad samolotu, i do zmiany stref czasu, wiec czytam z bolem i zazdroscia. Uzywaj, jak i gdy tylko mozesz. pozdro Odpowiedz Link
lucja7 Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 06.10.08, 11:01 Nie wiem dlaczego, ale Paryz wydaje mi sie pusciejszy ;-))))) pomimo tego ze ulice ciagle pelne i wszedzie pelno. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wyruszam... pozdrowienia z Barbados 06.10.08, 11:02 Pozdrowienia z zimnych Niemiec dla Jutki na Barbadosie! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wyruszam... 06.10.08, 14:05 A czy Pyton dostaje maile? Bo wczoraj wysłałam i dostałam "out of office" reply. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wyruszam... 06.10.08, 14:48 Dostaje, dostaje :-) Tylko czasem z opoznieniem, jak zasieg sie narowi. Odpisze niedlugo :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wyruszam... 06.10.08, 15:00 Nie odpisuj jeszcze, tylko przeczytaj drugiego maila co Ci właśnie wysłałam, bo tam w tamtym mailu dokonywam (ja, stokrotka) odszczekania, Ciebie biorąc na świadka :))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wyruszam... 07.10.08, 00:14 Tylko krotko powiem, ze odszczekanie przyjelam bez problemu (wyjasnienie: z nikim ani z niczym stad tutaj nie mialo wspolnego :-D). Instensywny dzien pracy przezylam, a nawet powiem, ze spotkania byly interesujace, konstruktywne, i pelne pomyslow na przyszle zawodowe zycie. :-) Teraz jedziemy na kolacje do knajpy z lokalnymi potrawami (tylko do takich chodzimy :-))). Jutro poznym ranem lecimy dalej, i mamy po poludniu tylko dwa spotkania, reszta wolna, tzn. praca na laptoku i wieczor wolny. Od jutra wlasnie zero warzyw, drinki bez lodu, te rzeczy. Aha, uzarl mnie dzis pierwszy komar. Ale tylko dlatego, ze zapomnialam posmarowac stop sprayem. Zyje. :-))))))) Po kolacji wpisze sie na kulinarny, bo sie nazbieralo. :-) Baj. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Pierwszy dzien roboczy w tropikach 07.10.08, 04:17 Jak pisalam wczesniej - dobry dzien zawodowo. Pozazawodowo tez bardzo milo. Stazysta jest dobrym kompanem podrozy, niewymagajacym, bez fochow czy nadmiernych wymagan, pomocny. Mily rozmowca. Troche mu matkuje, no ale jak ma sie uczyc, to niech sie uczy. :-D Jutro rano sniadanie, wypisanie sie z hotelu, i w droge. Dobrze, ze jeszcze tu wrocimy na (niecaly) jeden dzien, bo polubilam te wyspe bardzo. Od wyjazdu z Martyniki pory deszczowej nie stwierdzono, odpukac. :-))) I tyle, dobranoc. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Pierwszy dzien roboczy w tropikach 07.10.08, 11:32 Pytoniem! Nie wypisujcie tutaj pierduł o stażyście, który i tak jest zresztą gejem! Piszcie tutaj dla zmarzniętej i wygłodniałej tropikalnych ekscesów tłuszczy, jaki kolor ma tam ocean, co tam rośnie, jaka jest plaża, w jakim byliście hotelu, jacy tam ludzie są, czy pachnie anyżkiem, czyteż tuberozą, a nie tu - śniadanie zjadłam, zrobiłam kupkę i matkuję stażyście! Bof... bof...bof... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Pierwszy dzien roboczy w tropikach 07.10.08, 11:36 Ale to wszystko w jednym zdaniu. Po czym wiecej o stazyscie, prosze. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Pierwszy dzien roboczy w tropikach 07.10.08, 11:44 Uspokój się. Skoro Jutka mu matkuje, to Ty mu możesz i tak najwyżej wujkować. Odpowiedz Link
jutka1 :-)))))))) 07.10.08, 12:16 No wlasnie SiDzej. :-D OK. Woda jest naprawde turkusowa, jak na koczowatych pocztowkach z Karaibow. Mnostwo roslinnosci, bujnej, zielonej, kwitnacej. Palmy oczywiscie, ale setki innych, ktorych nazw nie znam, mnostwo kwiatow. Powietrze pachnie wodorostami, morzem. Plaze biale z drobniutkim piaskiem. Laguny i zatoczki. Ludzie wyluzsowani, usmiechnieci, mowiacy kazdemu dzien dobry z akcentem przecudnym, zartujacy. Slychac ptaszyska i cykady. I klaksony sa smieszne, graja jingle. Moda taka pewnie. :-))) --- Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie Wysadzam skrzynki balkonowe Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: :-)))))))) 07.10.08, 12:19 Nieno, zaraz dostanę orgazmu, popłaczę się i pohlastam.... Jeszcze!!! Jeszcze pisz! Odpowiedz Link
jutka1 Re: :-)))))))) 07.10.08, 12:26 Domy "kolonialne" albo kremowe, bladorozowe czy bladozolte, albo wrecz przeciwnie, w intensywnych rozach, zieleniach, chabrach, czasem w niesamowitych kombinacjach. Jezdzi sie po lewej stronie. :-) Ludzie sami do siebie spiewaja, tancza, smieja sie. Bardzo dobrze czlowiekowi robi byc wsrod tylu radosnych ludzi. Co krok kosciolki baptysdtow i innych episkopalianow, mnostwo samozwanczych pastorow, wiele stacji radiowych o religijnych rzeczach, wszystko z muzyka etc. Ciekawe. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: :-)))))))) 07.10.08, 13:04 A może na starość zamiast tej winnicy, to się przenieść na Karaiby? Założyć kościół samozwańczy, śpiewać tam i tańczyć całymi nocami na chwałę więszej całości, rankiem witać wschód słońca, a potem przysypiać na hamaku sącząc sok ananasowy z prądem ? I zapomnieć na zawsze co to rajstopy, za ciasne majty, i wiele warstw swetrów... Odpowiedz Link
lucja7 Re: :-)))))))) 07.10.08, 13:27 Polecam w tych celu Sta Lucia gdzie brak jest jakichkolwiek podatkow, taks i innego podobnego wyciagania pieniedzy :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: :-)))))))) 07.10.08, 14:09 Na Sta Lucia mialam miedzyladowanie, obejrzalam wyspe z gory, i musze przyznac, ze odebralo mi dech. A nawet nie wiedzialam, ze tam sie nie placi podatkow. :-) OK. Bedziemy sie tam przenosic. :-))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: :-)))))))) -- PS 07.10.08, 14:14 W drodze powrotnej zrobie zdjecia z samolotu i zapodam. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated St Lucia!!! 07.10.08, 19:39 Jazz festival! George Benson, Anita Baker, Herbie Hancock! Zero podatków! Zero ciasnych gaci! Kołyszące się na ciepłym wietrze jędrne biusty mulatek!!! Odpowiedz Link
chris-joe Re: St Lucia!!! 07.10.08, 20:48 Oraz stazysta wreszcie wolny od lachow, tazajacy sie po nadbrzeznych lachach i w wodzie turkusowej. Wsrod cykania cykad. Odpowiedz Link
jutka1 Re: St Lucia!!! 07.10.08, 20:56 Moj stazysta dla Ciebie za mlody, i nie widze inaczej. :-P Odpowiedz Link
chris-joe Re: St Lucia!!! 07.10.08, 21:06 To az taki gowniarz?! To przynajmniej na ta przykoscielna farme, jak juz tam osiadziecie, bede dojezdzal, by dogladac parobkow. Odpowiedz Link
jutka1 Re: St Lucia!!! 07.10.08, 21:20 Smarkacz. Za mlody. I chyba zbyt egzaltowany jak na Twoj gust, tak sadze. A na parobkow zapraszam :-))))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: St Lucia!!! 07.10.08, 21:27 Egzaltowany!? To trzeba bylo od razu. Niech sie sam tarza! Dobra, wiec parobkami sie zajme. Ktos musi, nie?! Jezu jak mi sie chce wysp turkusowych... Odpowiedz Link
jutka1 Zezarlo... :-((((((( 07.10.08, 21:50 Dluuuugi wpis raportujacy co u mnie. :-((( W skrocie: dojechalam, jest 35C, wilgotnosc 90%, komary. Juz mnie zrom, mimo sprajow. Stazysta bezmyslnie zarezerwowal nam hotel dla niepalacych. :-////// Reszta OK. Od jutra kierat do piatku wieczorem, z przerwa na powrot na Barbados. Jak to mi tez zezre, to zabije :-/ :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Zezarlo... :-((((((( 07.10.08, 21:54 A to egzaltowany chłystek!!! Niech teraz dzwoni i szuka innego hotelu, ewętualnie niech nago biega na wabia wte i wewte. Gej nie gej, widok gołego męskiego ciała rozrywkę stanowić może. Plus czynnik dydaktyczny zaistnieje, następnym razem będzie wiedział Odpowiedz Link
jutka1 Re: Zezarlo... :-((((((( 07.10.08, 22:18 Juz po ptokach, bo do Hiltona nie pojdziemy, a tylko tam sa wolne pokoje. Odpowiedz Link
lucja7 Adres 08.10.08, 09:22 Stokrotka napisala à propos nowych projektow osiedlenczych: "Jazz festival! George Benson, Anita Baker, Herbie Hancock! Zero podatków! Zero ciasnych gaci! Kołyszące się na ciepłym wietrze jędrne biusty mulatek!!!" W oczekiwaniu na realizacje projektu, proponuje rozwiazanie jednego z wymienionych nieszczesc: problemu ciasnych majtow. Otoz gdy bylam ostatnim razem w Polsce (11 lat temu), zawieziono mnie do niezbyt odleglego od Warszawy miasteczka, Wyszkowa. Wyszkow znany jest z tego ze Napoleon spedzil z Walewska noc w jednym z domow na rynku miasta. Widzialam tablice pamiatkowa. Rynek piekny, ogromny, daleko wybiegajacy swym ogromem poza skale miasteczka. Wybrukowany wielgachnymi wypuklymi brukowcami, ktorych, mam nadzieje, jakis ambitny renowator nie wymieni na betonowe male klocki w brudnych kolorach, bardzo w Polsce pospolitych. Kiedys sprzedawano tam zwierzeta. A byla to sobota rano i na placu byl targ. Zywnosc wyrobu chlopskiego, male sprzety, meble, ubrania, wszystko mozna bylo tam znalezc. I na jednym ze straganow wylozone byly majty damskie. I moze przeszlabym obok nie widzac, gdyby nie dzieci ktore zapytaly "a co to?" Byly to majty i bylo ich wiele, rozmiarow kolosalnych, mniej wiecej na wymiar dupy hipopotama. Bylo tego duzo, na wielu straganach. Polecam wiec adres na majty wymiarowo nieograniczone: targ w Wyszkowie ;-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Adres 08.10.08, 13:49 Dziękuję serdecznie Łucjo, bezzwłocznie się tam wybiorę w najbliższy dzień targowy i naręcze gaci na moją dupę hipopotama nabędę. A ponieważ w wielkiej życzliwości swojej się raczyłaś za mną tak pożądanym adresem podzielić, tedy się ja też podzielę z Tobą - gaciami. Przy najbliższej okazji, gdy wizytować będę. Tak aby Twoja dupa hipopotama nie była przez gacie opresjonowana, gdyż jak w tym kawale o krawcu i źle skrojonych spodniach, może to prowadzić do migren, a migreny do czynów desperackich i nieodwracalnych. O ile nie jest jeszcze za późno, zatiz. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Adres 08.10.08, 23:31 A jua? A ja? Tezkcem gacie spadochrony! Moze byc w ramach prezentu pod choinke, bede wiedzeic, ze od Ciebie. :-)))))))))) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Adres 08.10.08, 23:50 Widze ze wiemy o czym mowimy. Z tym ze problem migren zostal tu juz, na tym forum, radykalnie rozwiazany. Osoby znane z realistycznego widzenia swiata (statystyka mowi o 100tu procentach w znanym tu studium), twierdza ze wystarczy jedynie poddac sie zabiegowi sektomii (wyciecia) macicy. Technicznie jest to zabieg prosty i opanowany przez chirurgow najbardziej zagubionych geograficznie klinik. No bo dzielic sie gaciami? Kto po kim bedzie nosil? Kto pierwszy? Poza tym z majtami jest podobnie jak z butami, ja lubie gdy nie sa zbyt luzne, jak "trzymaja" stope i ja artykuuja. Podobnie z dupa, nie? Uwazam ze dupa powinna byc artykuowana, w kazdej sytuacji, bez wyjatku. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Adres PS 08.10.08, 23:54 Pitou, dla ciebie zbliza sie godzina kolacji, wiec nie rozprawiaj tu o gaciach (ja tez chce), i nie wpychaj sie w nasze negocjacje. Jak tam dzisiaj? Tout va bien? Bisous :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Adres PS 08.10.08, 23:59 No dobra, jak mnie wyganiasz to znikam. Tout va bien, Reszta na pierdulach. Bises. Odpowiedz Link
jutka1 Komunikat 10.10.08, 04:04 Od piatku wieczorem do poniedzialku rano serwis blackberry ma wolne, wlasnie zawiadomili. Co oznacza nie tylko, ze maile nie dojda, ale tez ze komorka nie bedzie dzialac, a z nia smsy. Mam nadzieje, ze prywatna komorka dziala na Martynice, ale kto wie. Tyle komunikatu. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Komunikat 10.10.08, 04:36 jutka1 napisała: > Od piatku wieczorem do poniedzialku rano serwis blackberry ma wolne, > wlasnie zawiadomili. > Co oznacza nie tylko, ze maile nie dojda, ale tez ze komorka nie > bedzie dzialac, a z nia smsy. > > Mam nadzieje, ze prywatna komorka dziala na Martynice, ale kto wie. > > Tyle komunikatu. ODP: Baw sie dobrze i nie przejmuj sie kontaktami z cywilizacja... Wrocilam wlasnie z Ameryki Poludniowej - zupelnie nieswiadoma co na mnie tamze czyhalo...i dobrze, bo bedac swiadoma bym sie tylko niepotrzebnie denerwowala i w efekcie napewno nie wybrala... A tak, po powrocie w Sydney kwarantanna mnie zatrzymala na lotnisku za brak szczepien...dali mi kwit jakby mi sie zolta febra rozwinela. No wiec nic mi sie nie rozwinie, bo komary tobym sama pogryzla jakby mi w droge weszly i one musialyby sie martwic... Ogolnie...cala podroz po Peru, Boliwii i Argentynie oddychalam. Zabytki przechodzilam metoda burzy; wbiegalam jednym wejsciem i wybiegalam po 5 minutach nastepnym - nie bylam w stanie zniesc dluzej. Jedzenie - male porcje, bez miesa, kawy i alkoholu!!! Duze aglomeracje przyprawialy mnie o calkowity brak snu, udokumentowany licznymi zdjeciami zrobionymi przez znajomych; Kan na dachu hotelu medytujacy i rozdajacy milosc, Kan medytujacy w parkach, autobusie, przy sniadaniu - az do szczesliwego momentu wyjechania poza granice miasta. Plusem jest, ze stracilam 4 kilogromy na wadze. Minusem, ze tak naprawde to nie mialam z czego... Bylo jedno misto, z ktorego musialam wyjechac natychmiastowo - a poniewaz to mozliwe nie bylo, to spedzilam cala noc wloczac w poszukiwaniu skrawka parku i zieleni aby zakotwiczyc sie energetycznie. W sumie bylam na wakacjach pracujacych i obecnie po powrocie do domu nareszcie oddycham normlanie. Ciekawa jestem czy twoje wakacje/praca tez beda mialy dodatek??? Precz z uropami w egzotycznych lokalizacjach...ale jestes zmeczona... heheehh Do tego odczuwalam bol miejsc odwiedzanych w intensywnoscia taka, ze bolaly mnie osobiscie nawet paznokcie i cebulki wlasnych wlosow... Kan Odpowiedz Link
blues28 Podróze egzotyczne 10.10.08, 10:06 Wiesz Kanie, kazdy z nas odbiera podróze, miejsca i ludzi inaczej i chyba tak powinno byc. Ja akurat bardzo lubie podrózowac po swiecie i egzotyczne miejsca wspominam jako najciekawsze. Kwestia gustu ;) A z oddychaniem...(no ale ja nie jestem dobrym materialem na medium) mnie zapiera dech albo piekno natury czy ludzkie dzielo niezwyklej urody, albo, na przeciwleglym biegunie ludzka tragedia i skrajna bieda. Nie tak dawno wrócilam z Afryki. Tam mocno cwiczylam oddech, obcujac na codzien i tylko jako widz ze skrajnym ubóstwem i nedza niewyobrazalna. A jednoczesnie ta spokojna godnosc i lagodna rezygnacja ludzi, którzy znosza ten los. A potem rwal mi sie oddech jak widzialam Park Serengeti i Ngoro Ngoro. Nie zaluje. I wróce tam napewno. Juz niedlugo ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Komunikat 10.10.08, 13:11 Kanie, teraz juz wychodze, ale odpisze wiecej jak juz bede z powrotem na Barbados. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Komunikat 10.10.08, 14:09 Boże, Kan przerabiał Amerykę Południową... Ale piramidy zostaną, co? Kanie? A tutaj masz ode mnie cycacik (coś mi się cycaci ostatnio, może biblioteki też zabiorą, i tylko zostną fragmenty co je znamy na pamięć???) There must be some kind of way out of here Said the joker to the thief Theres too much confusion I cant get no relief Całość do posłuchania: www.deezer.com/#music/result/all/jimi%20hendrix Odpowiedz Link
maria421 Re: Komunikat 10.10.08, 15:00 Ja tez chce! Kan wrocil z Ameryki Pd, Jutka na Karaibach, moj brat w Brazylii... Ja tez chce! Odpowiedz Link
chris-joe Re: Komunikat 11.10.08, 00:12 Jedna na barbadosach skwierczy za chalupa, inna w chalupie za barbadosami. Wezta jakos urzadzcie ten swiat jak nalezy. Tez skwiercze, bo jakos tym razem ta Europa jakby z musu... Jutka, zmiana czasu nie daje ci w kosci? Wiem, wte latwiej niz wewte. Radzisz sobie? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Komunikat 11.10.08, 00:17 Wte bez problemu. Wewte - zobaczymy. :-) I bardzo przepraszam, jesli juz za czyms na barbadosie skwiercze, to nie jest to chalupa, a raczej osoba do chalupy niejako przynadlezaca ;-))))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Komunikat 11.10.08, 00:35 Bede Dyskrecja Inc. i zaloze, ze o kocie mowa. Tymczasem na pln. hemisferze Haitanczycy mnie rozbawiaja, bo juz sie na zime przebrali (+15). Taki okutany taksowkarz mnie wczoraj wiozl + pelne ogrzewanie we wnetrzu. To byl moj chwilowy barbados :) Matko ty moja bolesna! (nie do ciebie to, lecz absolutna inwokacja) Wyjdzze wieczorem do morza , stopy wymocz, cycki zanurz, tylek o dno morskie powycieraj, po czym siadz na skraju i se zapal. Poki palisz. Za tych, co na turkusowym bezmorzu. Amen. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Komunikat 11.10.08, 00:50 Honeypie, za oknem od kilku godzin sztorm czyli tormento tropikal. Nici z plazu, moczenia, zanurzania i czyszczenia piaskiem. :-) Ide za to do Brown Sugar, knajpy z Bajan food (=jedzenie barbadoskie) na kolacje. Z usmiechem, ze to juz ostatnia kolacja z hiper-super- megaegzaltowanym stazysta (ze tez caly tydzien wytrzymalam... jak bedziesz w Paryzu to Ci zrobie personifikacje). Jutro kolacja w samolocie wiec nie ma sprawy bo siedzimy osobno. Uffff. OK, wroce pozniej, baj :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Komunikat 11.10.08, 01:00 Baj bajana, baw sie. O stazyscie nie chce nic slyszec! Normalnie niemoge! Oh-my-gahd! Never! Ever and everrr! Must be a total byatch! Just spare me! Let him die! Like, who the f**k she thinks he is!? I'm so sick! Gotta go! Muah, muah! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Komunikat 11.10.08, 03:26 Blackened swordfish extra hot. :-) Stazysta sie troche uspokoil, chyba. Ide spac, bo za 7 godzin pobudka i apiat' na lotnosko. Boszszsz. Kcemjuz do domu :-/ Odpowiedz Link
jutka1 Re: Komunikat 11.10.08, 17:39 4 rzeczy, ktore powtarza bez przerwy: - Oh maaaahgooood! - Olalaaaaa! - It's crazy! - It's ridiculous! Taki ma repertuar komentarzy na wszystko. :-/ Odpowiedz Link
jutka1 Re: Komunikat + guardian angels 11.10.08, 00:28 Kanie, juz z Barbados, a przed Martynika, odpowiem - nie mam problemu z odcieciem od cywilizacji, bo sama cywilizacja nie chce sie odciac :-))))))) Mialo byc o 20:00 czasu europejskiego. Weeelllll.... Jest 00:22 i ciagle dziala. Musi potrzebuje ciagle polaczenia, to i jest mi dane :-))) W temacie aniolow strozow: Jestem osoba zorganizowana. Nie gubie kluczy, nie zapominam niczego w hotelach, wiem zawsze cogdziejak. No to dzis rano pojechalam na lotnisko, oddalam bagaz, i poszlam na ostatniego papierosa. I nagle nie wiem skad przeblysk: sprawdzic czy laptok jest w basgazu podrecznym. Nimo. Zostawilam w hotelu. Pierwszy raz w zyciu. W taksowke, do hotelu, z powrotem, zdazylam na samolot. Uffffff. Ale skad mi sie wziela ta mysl, skoro NIGDY nie zosdtawilam nic nigdzie? Podswiadome wyczucie, ze bagaz jakby zbyt lekki, plus anioly i nie widze inaczej :-)))))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Komunikat + guardian angels 11.10.08, 12:05 Służbowy laptok? To raczej Szatan Pytoniem. Szatan w ustrojstwach tego typu się zagnieżdża, w szparkach, dziurkach i kabelkach. Apropos, spotkałam niedawno na ulicy koleżankę z dawnej, dawnej pracy. Pogadałyśmy sobie. Szefa miałyśmy w owym czasie, co nosił przezwisko Dziurka, hehe! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Komunikat + guardian angels 11.10.08, 17:37 100Krocie, moze i szatan, ale anieli mnie uratowali z opresji. :-))) Szefa Dziurki nigdy nie mialam, ale na jednego mowilismy Potwor. Tyle ze pieszczotliwie, bosmy go wielbili wszyscy. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Raport 11.10.08, 17:54 W drodze z Barbados wpadlismy w tormento tropical. Turbulencje takie, ze jorstruli sie zestrachala. :-/ Na Martynice okazalo sie, ze ze salon erfrancy otwieraja dopiero o 15:00, wiec pojechalismy - po skonsultowaniu sie z panem w informacji turystycznej - do La Pointe du Bout, na drugim koncu wyspy. O, tu: image.pegs.com/images/ON/31059/31059_b1.jpg Leje deszcz. Siedzimy na tarasie z wifi, zaraz zjemy lunch, posiedzimy, popracujemy troche, i pojedziemy z powrotem na lotnisko. Ten sam taksowkarz po nas przyjedzie. Jestem pogryziona przez komary, mam jakies uczuleniowe placki na skorze :-////// (mowia mi, ze to tzw. heat rash, od goraca). Kcem z powrotem. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport --- hahahaha 11.10.08, 21:24 No to tak. Zjedlismy, UWAGA, piers kaczki w sosie ze swiezej pasiflory czyli passion fruit. Omatko. Takiego jeszcze nie jadlam. Padlam z wrazenia. Konczymy trzeci armagnac, i jedziemy na lotnisko. Tam znieczulimy sie ;-)))) szampanem (napisalo sie najpierw: szamponem ;-)))) i w ten sposob przespie noc w samolocie i wroce do czasu europejskiego. :-) PS. A przed chwila Sinatra spiewal "I've got you under my skin", a przedtem Norah Jones "Come away with me if you can". Hahaha. Talk about coincidences. :-))))) (there are no coincidences, a propos) Odpowiedz Link
jutka1 Przed-podsumowanie powrotne :-) 12.10.08, 10:17 Podsumowanie bedzie, jak odespie i przemysle. I sciagne zdjecia. :-))) Na teraz to po prostu dziendobrybardzo, dolecialam bez przygod, w domu wszystko OK, Kota steskniona i gadatliwa - chyba mi opowiada, jak sie jej mieszkalo beze mnie. :-) Troche zmeczona, troche niedospana, ale szczesliwa, ze w domu, ze w Paryzu, ze. :-) Piekny sloneczny dzien, ma byc 16C. Jest dobrze. :-) Milej niedzieli :-) Odpowiedz Link
jutka1 Podsumowanie powrotne :-) 12.10.08, 12:00 Podsumowanie, bo zapodaje zdjecia: www.pbase.com/as12d4/jutka_caribbean&page=all tylko kilka - zrobilam z 200, ale jestem zmeczona i chce ze 2 godziny pospac przed przyjsciem goscia. Troche wiecej dodam z czasem. A teraz spadam, nightie-night :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Podsumowanie powrotne :-) 13.10.08, 20:01 Dodalam jeszcze 3 fotki, a teraz znow spadam, pracowac trzeba :-/ www.pbase.com/as12d4/jutka_caribbean&page=all Odpowiedz Link