Wystawowe Opowiesci

10.10.08, 10:07
jako ze Tworcow wszelkich na forumie mamy coraz wiecej, to taki
watek moze sie przydac.
Wczoraj byl wernisaz, przyszlo bardzo malo ludzi (ok 30), ci co byli
wyrazali sie b. pozytywnie, sprzedalismy dwa obrazy, dwie sztuki
bizuterii i 4 ksiazki. Jest bardzo duzo artykulow w prasie i byla
telewizornia i artyste nagrala. Dzisiaj mozna to jeszcze zobaczyc w
necie, nie wiem jednak jak dlugo i jak to sobie z netu gdzies nagrac
(moze kto mnie oswieci):

www.teletell.ch i potem nacisnac na watek "weekend"

na poczatku jest cos o jakiejs restauracji w Stans a potem o
artyscie. Teraz musze na meeting, wiecej szczegolow kiedy indziej
    • blues28 Re: Wystawowe Opowiesci 10.10.08, 10:19
      Xurku, wlasnie przed chwila pytalam o wernisaz na pierdulach ;)))
      Wieczorem zajrze na net, bo teraz tez musze leciec.
      Pozdrowienia dla artysty i zony artysty ;))
    • ewa553 Re: Wystawowe Opowiesci 10.10.08, 10:22
      niestety, nic sie juz u mnie nie abszpiluje. ale moze to moj comp
      strajkuje? miewa tak...
      • xurek Re: Wystawowe Opowiesci 10.10.08, 11:13
        a czy widzisz jak wejdziesz na te strone audycje "Weekend"? Przy
        niej obok jest napisane "video abspielen", u mnie dziala (mam
        zainstalowany media player).
        • ewa553 Re: Wystawowe Opowiesci 10.10.08, 12:02
          tak Xurku, mam wszystko. dlatego tez napisalam, ze sie nie
          abszpiluje:))) Masz to moze gdzies nagrane?
          • sabba Re: Wystawowe Opowiesci 10.10.08, 14:40
            u mnie otwiera sie normalnie. ale nic nie zrozumialam po tym szwajcarsku;)
            • maria421 Re: Wystawowe Opowiesci 10.10.08, 14:57
              Wow! Obejrzalam Artyste , gratulacje skladam.
              • ewa553 benimm Dich, Mario! 10.10.08, 15:39
                moglabys przynajmniej udawac, ze obejrzalas DZIELO i gratulujesz
                ARTYSCIE.
                • maria421 Re: benimm Dich, Mario! 10.10.08, 16:00
                  Dziela obejrzalam juz wczesniej , teraz obejrzalam Artyste:)
                  • iwannabesedated Re: benimm Dich, Mario! 10.10.08, 18:22
                    A mnie się zapszpilowało (co to w ogóle znaczy??) jak się patrzy!
                    Piękna wystawa, artysta też, co mówił, nie zrozumiałam ani w ząb!
                    Tak czy owak, gratulacje i dzięki za podesłanie tego linka Xurku.
                    • ewa553 Re: benimm Dich, Mario! 10.10.08, 20:46
                      hehe, Tobie sie abszpilowalo - od Abschpielen, odegrac. Takie bylo
                      haslo pod video:)))))
                      PS przepraszam ze sie z Toba nie napieprzam, jak radzila kielbie,
                      ale mi przeszlo:)))
    • chris-joe Re: Wystawowe Opowiesci 10.10.08, 22:53
      To juz pewnie cos pozmieniali, bo weekendu nie widze i sie nie zalapalem. Widze
      wetter i kochen np. ale nie weekend...
      • morsa Re: Wystawowe Opowiesci 10.10.08, 23:45
        Sprobuj:
        www.teletell.ch/upload/multimedia/m1_content_2008/10/397307723013542.wvx
        • chris-joe Re: Wystawowe Opowiesci 11.10.08, 00:04
          Artysta jako zywy! Prezentacja wyglada swietnie, artysta takze, nawet piranhe
          wypatrzylem :) Pozdro xury.

          (Dzieki za pomoc, morsa. Ten szwajcdojcz z knajpy przed Artysta brzmi dla mnie
          niemal jak holenderski. Maly klip, a tyle sie czlowiek dowiaduje. )
          • blues28 Re: Wystawowe Opowiesci 11.10.08, 07:56
            Xurku, piekna wystawa pelna klimatu. Powodzenia zycze!
            • xurek Reportarzu ciag dalszy 13.10.08, 10:07
              Wiec mamy za soba wernisarz, tance i wyklad na temat afrykanskich
              masek i fetyszy.

              Na wernisarz jak juz wspomnialam przyszlo w porownaniu do innych
              wernisarzy bardzo malo osob (ok. 30), za to sprzedalismy wiecej, bo
              2 obrazy i 2 bizuterie i 4 ksiazki.
              Wernisaz nie byl publikowany ani reklamowany, mial byc wylacznie dla
              sponsorow I ludzi zaproszonych przez nas osobiscie. Z tych zaproszen
              (wyslalismy ok 300!!) przyszlo raptem 10 osob, reszta to przypadkowi
              przechodnie o tym czasie.

              Wniosek: sponsorzy wola placic niz ogladac to, za co zaplacili :)))).
              Nastepnym razem wernizsaz opublikujemy tak samo jak cala wystawe,
              poniewaz tak malo osob, nawet jezeli w sumie duzo kupia, stwarza
              mimo wszystko przygnebiajace wrazenie.

              W piatek nie bylo zadnch eventow, wystawa byla otwarta caly dzien,
              zwiedzilo ja ponad 50 osob, oddzwiek w wiekszosci bardzo pozytywny,
              bardzo wielu powiedzalo, ze “przyjdzie jutro cos kupic, bo musza sie
              zastanowic” – jak dotad jeszcze nie przyszli :)).

              W sobote byl “breakdance vs. African dance battle” (16-18), o ktorym
              pisano, gadano w telewizorni i w radiu plus od 12-tej afrykanski
              bufet. Ja zjawilam sie na wystawie kolo 14-tej.
              Jak zobaczylam hall wystawowy, to od razu scisnal mi sie zoladek.
              Pieknie nakryte stoly, obrazy wiszace pieknie na scianach i ani
              jednego ludzia (lacznie z obsluga wystawy). Wchodzac na pietro
              zastalam wszystkich zebranych przy jednym stole w grobowym nastroju,
              nosy zwieszone na kwinte, trzy panie od cateringu niemalze zalane
              lzami i sprawozndanie, ze NIKT nie przyszedl zwiedzic wystawy i nic
              nawet do jedzenia nie sprzedaly (wlascicielka cateringu jest w
              Ghanie, wiec byly tylko pomagierki).

              Zaczelam sie zastanawiac, dlaczego nikt nie przyszedl, zeszlam na
              dol by przeczytac, czy moze menue jest niezrozumiale badz za drogie
              i..... stwierdzilam, ze nie ma ZADNEGO! Nie bylo cennika, nie bylo
              menue, nie bylo duzej kartki, ze u gory jest jedzenie do kupienia, w
              czasie kiedy ja z rozdziawiona geba zastanawialam sie, czy aby nie
              osleplam jedna pani zdarzyla wyciagnac za rekaw swojego meza, ktory
              chcial wlasnie wejsc na wystawe pouczajac go, ze przeciez widzi, ze
              tutaj dzisiaj odbywa sie PRYWATNE PRZYJECIE !!!!!!

              One nic nie przygotowaly, bo nie wiedzialy ze trzeba i nie wiedzialy
              jak, cennika nie mialy zadnego, mialy sie zamiar „zastanowic“, co i
              w jakiej formie i za ile beda sprzedawac jak sie pierwszy gosc
              zjawi.....

              Zgarnelam jedna co przynajmniej umie prowadzic samochod,
              pogalopowalysmy do firmy, zrobily wywieszki, ze u gory jest zarcie
              do kupienia plus cennik – jak wrocilysmy byla juz 15.15 i wlasnie
              zaczeli sie zjawiac artysci.

              Artystow w sumie bylo szesciu a osob do ich ogladania 5 (panie z
              bufetu, ja i maz), potem zjawila sie jeszcze pani redaktorka z
              gazety i pan fotograf, wiec mielismy jednego widza wiecej niz
              performera.

              Poszlam do klopa sie zastanowic, czy mam uciec, czy tez jezeli nie,
              to co moge zrobic. W tym czasie zjawilo sie moje dziecko i moja mama
              a razem z nimi „olsnienie“. Wyslalam dziecko i meza na ulice z
              flyerami mowiac, ze maja gosci pod kara smierci sciagac do galerii
              (opierali sie srednio, bo chyba wygladalam strasznie i zaczeli sie
              bac). Mame i jedna pomagierke wygonilam na dol z porcjami jedzenia i
              kieliszkami wina mowiac, ze maja jesc non stop i strasznie glosno
              mowic, ze jest pyszne. Mama zaczela protestowac, ze nie jest glodna,
              ale spogladajac na mnie przerwala w polowie zdania i poszla
              grzecznie z talerzykiem na dol.

              A panom od bebnow powiedzalam, ze maja natychmiast zaczac bebnic i
              spiewac a w momencie, kiedy John mi powiedzal, ze my mu za bebnienie
              od 16 zaplacilismy a jest dopiero 15:45 zaczelam wrzeszczec, wiec
              sie ten najmlodszy wystraszyl albo zrobilo mu sie wstyd ze tak
              wrzesze i postanowil mnie bebnem zagluszyc.

              Jedyni, ktorzy staneli na wyskolosci zadania byli breakdancerzy,
              ktorzy od razu podzielili sie na trzy jednoosobowe grupy, z ktorych
              jedna zabawiala dziennikarzy, druga dobrowolnie udala sie na ulice i
              zaczela zagajac ludzi a trzecia kupila prierwsza butelke wody
              mineralnej i rozsiadla sie przy jeszcze jednym stoliku. Rownoczesnie
              zaproponowali mi, ze przesuniemy wystep o pol godziny, zeby jaka
              publike nagrac.

              Po pol godzinie bebnienia, lazenia po ulicach i jedzenia
              napedzilismy okolo 20 osob i przedstawienie sie zaczelo.
              Przedstawienie bylo naprawde rewelacyjnie, sama nie zauwazylam kiedy
              stala zrobila sie pelna, w sumie bylo ponac 60 osob, z ktorych wiele
              zostalo po prztedstawieniu i dobrowolnie zezralo afrykansie menue i
              nawet za nie zaplacilo :)). Ja pilnowalam, coby cus sie dzialo do
              ok. 9 a potem sie upilam z jedna z pan z cateringu – o 9 impreza
              miala sie skonczyc, o 10:30 udalo nam sie pozbyc ostatnich gosci.
              Ludzie kupili kilka ksiazek.

              W niedziele poszlam rano pilnowac galerii, bo wiadomo ze artysta
              bogobojny i do kosciola musial isc. Usiadlam na przeciwko drzwi i
              zaczelam czytac ksiazke – przechodzilo duzo ludzi, prawie nikt nie
              wchodzil, zaczelo mnie to irytowac, wiec odlozylam ksiazkie i
              zaczelam robic bizuterie. Ludzi zaczelo wchodzic znacznie wiecej,
              zadawali pytania, ogladali wystawe, bardzo chwalili i wystawe i
              bizuterie. Ok. 15 artysta sie zjawil a ja poszlam z malym do domu. W
              ciagu niedzieli wystawe zwiedzilo 96 osob (musimy je liczyc ze
              wzgledu na sponsorow), co wydaje mi sie calkiem niezla iloscia.
              Oprocz znow kilku ksiazek nie sprzedalismy nic, ale jedna pani
              majaca sklep z bizuteria w Lucernie powiedziala, ze jest
              zaniteresowana sprzedaza mojej i ze mam sie z nia skontaktowac, zeby
              spokojnie omowic detale, wiec kto wie…

              Dzisiaj jestem w biurze, wiec nie wiem co sie na wystawie dzieje, w
              czwartek bedzie czytanie z ksiazki Ch. Achebe a w piatek
              Storrytelling, to znow napisze, jak bylo.
              • ewa553 Re: Reportarzu ciag dalszy 13.10.08, 10:21
                o rany, Xurek!!! Czy Twoj slubny wie, jaki skarb ma w Twojej osobie?
                Podziawiam Twoj talent organizacyjny i pomysly i wogole.
                Jakie ksiazki sprzedawaliscie? Nic mi nie wiadomo, ze zebralas
                teksty Piranii:))))
                Od dawna chce sie tez zapytac: czy obrazy Twojego Meza to oleje,
                pastele, akwarele, czyco?
                Pozdrawiam pelna podziwu.
                • xurek Re: Reportarzu ciag dalszy 13.10.08, 10:52
                  ksiazka to dziela meza i nalezace do nich historie, po niemiecku
                  badz po angielsku - Piranhe bedziemy zbierac i sprzedawac
                  pozniej :)).
                  Dziela meza to wszystko: acryl, olej, duzo drewna + Vernies (nie mam
                  pojecia, jak sie ten "farbolakier" do drzewa nazywa,
                  najprzerozniejsze "elementy obce" itd. Najlepiej przyjedz i zobacz
                  sama :))
                  • blues28 Re: Reportarzu ciag dalszy 13.10.08, 10:59
                    Xurku, jestes sila natury.
                    Wierze, ze sprzedaz powoli sie rozkreci i trzymam kciuki z joint
                    venture ze sklepem w Lucernie.
                    :)
                    • ewa553 Re: Reportarzu ciag dalszy 13.10.08, 11:11
                      fajnie Bluesie, przeczytalam ze trzymasz jointa w kciukach:))))
          • xurek widze, ze nie ja jedna :)) 13.10.08, 15:38
            w poczatkowej fazie mojego pobytu w Szwajcarii, jadac nocnym
            pociagiem do Kolonii zapytalam Bazylejczykow z dziada pradziada z
            jakiego miasta w Holandii pochodza :))). Jakos mnie nie polubili :))
            • gaudia Re: widze, ze nie ja jedna :)) 14.10.08, 01:49
              Ksiurek

              1. Co z lokalnymi mediami? zawiadomiłaś? (gazety, radia tv, netowe), w tym
              darmowe zarcie i jakis bonus dla dziennikarzy
              2. Bębniarze już co najmniej dzien wczesniej winni zalegac przed galeria i w
              okolicach coby bebniac rozglaszac info o wystawie
              3. Zaproszeni winni wiedziec, ze maja szanse byc na zupelnie wyjatkowym wernisazu
              4. w takiej sytuejszyn warto miec choc jedno sciagajace nazwisko

              (to z notatek gaudii gdy miala knajpke z galeria)

              ale i tak wierze, ze wszystko bedzie ok i tzrzymie kciuki

              pozdro

              gaudia

              ps. Strasznie Ci zazdraszcam, chetnie bym znow porobila takie impry
    • ewa553 xurku, 13.10.08, 11:14
      przyjade, jak wroce z Radomiu:))))
      o technike siem pytalam, aby sie zorjentowac:))) Mam taka kolezanke,
      co nigdzie nie bywa, nic naprawde nie wie, ale potrafi zaplysnac w
      rozmowie, bo siem orjentuje:)))
      Wczoraj nota bene dolaczyl do naszej malej wedrowniczej grupy
      przemily facet - malarz. Ma mala galerie w Mannheim, trza bedzie i
      tam zajrzec i siem zorientowac....
Pełna wersja