W Montrealu

17.10.08, 11:12
wyliczyli, ze jeden na pieciu klientow malych bisnesow nadal (!!!) obslugiwany
jest po angielsku.
Prowincjonalny rzad wydal wiec odezwe, ze nalezy to zmienic. I wykupil w
anglojezycznej prasie za gruba forse calostronicowe ogloszenia, zachecajace
anglosow do poslugiwania sie francuskim w naroznych sklepikach, u szewca i w
pralni. Wlascicieli tych przybytkow zas, do witania klientow po francusku i
nie zbaczania z tego kursu, chocby nie wiem co.

Mnie ciekawi, jak oni wyliczyli tego jednego z pieciu? Czy w warzywniakach
stoi szpicel notujacy takie wydarzenia oraz pilnujacy, by muchy nie obsraly
portretu Jego Cesarskiej Mosci?
    • lucja7 Re: W Montrealu 17.10.08, 12:26
      Bardzo mi sie to podoba.
      Precz z okupantem i uniformizacja!
      :-)))))
    • maly.ksiaze Re: W Montrealu 17.10.08, 19:46
      Po prostu policzyli, jaki jest procent anglofonow i im wyszlo.
      Wyszli ze slusznego skad inad zalozenia, ze sklepikarz obsluzy
      klienta (o ile bedzie mogl) w takim jezyku, w jakim klient sie
      odezwie. A anglofoni odzywaja sie po angielsku, jak sama nazwa
      wskazuje.

      A ze nos elus/elues w duszy maja bezinteresowna zlosliwosc, to i
      wydali odezwe, majac nadzieje, ze inni tez tak maja i ze beda sobie
      wzajem zycie utrudniac. Odezwa wywola taki sam efekt, jak zawsze.

      Swoja droga, ciekaw jestem, jak wylowiles te akurat wiadomosc w
      okolowyborczym zgielku... Mi umknelo, bo ostatnio nie czytam
      angielskiej prasy.
    • jutka1 Re: W Montrealu 17.10.08, 21:17
      Pod warunkiem oczywiscie, ze ow klient bedzie gadac z akcentem kebekua. Jak gada
      z akcentem zblizonym do francuskiego, to sie go nie obsluzy. OK, obsluzy
      niegrzecznie patrzac z byka i miendlonc tabernakle pod nosem. :-))))))))))
    • ertes Re: W Montrealu 17.10.08, 21:28
      Ja poprosze o kolejne referendum. Mam nadzieje tym razem przegrane przez Anglofonow.
      Wtedy sam pojade zeby przylaczyc sie do zbiorowego kopniaka WON z federacji.
      Po co Kanadzie ten wrzod ssacy wszelkie pieniadze z Ottawy?
    • chris-joe Przyjechal tez do nas 17.10.08, 23:10
      sam Sarko. Bo w QC City zlot frankofonii, gdzie beda radzic, jak propagowac ten
      martwy jezyk wsrod zywych ;/

      Wsrod zurnalistow prowincji wrzenie, co tez proquebeckiego Sarko powie wzorem
      swego wielkiego poprzednika. "Bo napewno cos powie"- powiedzial ktorys. Z
      trzeciej jednak moze nie powie, dywaguje inny, bo on juz w Paryzu niedawno
      powiedzial, ze Francja Quebec miluje, ale i Kanada jest jej rownie droga.
      Powie, nie powie, powie nie powie.... Obgryzamy pazury na strzepy i
      zanieczyszczamy bielizne od Chibougamau po Chicoutimi.

      Chyba jednak nie powie, bo juz wizyte skrocil. Tak jak niegdys Warszawe
      odwiedzali mezowie glownie w drodze do Moskwy, tak i tu wpadaja zazwyczaj na
      herbatke na stojaka w drodze do Waszyngtonu.

      Najgorsze jednak jest to ze wpadl tu bez polowicy. Carle zostawil przy garach.
      • ewa553 Carla mi podpadla 18.10.08, 07:45
        zeby nie bylo: jestem wielbicielka jej glosu i jej szansonuw.
        Ale: zostala zaproszopna do programu rozrywkowego, ktorego normalnie
        nie ogladam. Dla niej odczekalam te pol godziny. Przyszla, pieknie
        zaspiewala, ale potem niestety zaproszona przez prowadzacego pajaca
        na rozmowe, plotla. Oj, jak ona plotla! Jak to przekonala sie ile
        wysilku i pracy polityk wklada w to, aby DLA NAS wszystko zalatwic
        i kilka razy to powtorzyla o tym poswiecajacym sie polityku. No,
        albo jej pozwolili w Palacu wystapic pod warunkiem ze odwali prace
        propagandowa, albo robila sobie z nas jaja. Ja ja na wszelki wypadek
        wpisalam na liste osob ktore sie cudownie oglada niema, albo slucha
        na CD bez komentarzy na temat polityki:))))
        • maria421 Re: Carla mi podpadla 18.10.08, 16:48
          Ewa, ja nie jestem wielbicielka ani glosiku ani urody Bruni, jej wystep o ktorym
          mowisz tez widzialam i tez nie bardzo wiedzialam o co chodzi, o muzyke, o
          polityke czy o niskich lotow show.

          Bruni powinna sie zdecydowac czy chce byc First Lady czy Prima Donna.
        • jutka1 Re: Carla mi podpadla 20.10.08, 15:28
          A "prowadzacy pajac" o co pytal? Zapytal o ulubione danie a ona plotla o mezu,
          czy zapytal o meza?
          Jesli to drugie, to co miala mowic publicznie? Ze maz nic nie robi, ma w nosie,
          jest do kitu w lozku, a ogole ze sobia nie spia i on jej nie rozumie?

          Mowila to, co kazda zona o mezu w randze prezydenta czy premiera przed kamera
          mowi. Nie rozumiem, dlaczego sie oburzasz?
          • ewa553 Re: Carla mi podpadla 20.10.08, 15:52
            bylam oburzona? Nic o tym nie wiem:))) Wstyd mi za jej ploty bylo i
            tyle. PP pytal, jak teraz jej zycie wyglada, a ona na to jak zyskala
            bliaskie spojrzenie na to, co taki politym dla nas robi. Jak
            wspomnialam: powtorzyla to trzy razy! Tez by Ci bylo wstyd. Dalej ja
            lubie jako szansonistke - czy juz wspom,nialam?:))))
          • maria421 Re: Carla mi podpadla 20.10.08, 19:47
            Jutka, pytania do Carli byly sztampowe i jej odpowiedzi tez. Takie zwykle bla
            bla bla dostosowane do poziomu programu rozrywkowego w sobote wieczorem.

            Moim zdaniem jej tam wcale nie powinno byc! Niech sobie spiewa, niech nagrywa
            plyty, ale niech sie z tym nie wloczy po jarmarkach.
            • jutka1 Re: Carla mi podpadla 20.10.08, 19:55
              Drogie moje, Carla stała się osobą publiczną, zadają jej pytania to odpowiada. I
              nie może inaczej, niż zachwalać męża - to część jej kontraktu, o którym Paryż
              gada od dawna, że jest na 5 lat. :-)))))))

              Ewciu, brzmiałaś oburzona :-))))
              • maly.ksiaze Re: Carla mi podpadla 20.10.08, 21:42
                > nie może inaczej, niż zachwalać męża - to część jej kontraktu, o
                którym Paryż
                > gada od dawna, że jest na 5 lat. :-)))))))
                Jesli to prawda, to Sarko nalezy sie nagroda z cyklu 'Best Hire in
                Politics'. Zamiast calego cyrku PR wystarczy jedna Carla.

                Czego i Wam zycze,

                mk.
                • jutka1 Re: Carla mi podpadla 20.10.08, 21:54
                  Byla zona po ucieczce do NYC dostala propozycje nie do odrzucenia: kontrakt na 1
                  rok, coby byla na kampanie etc. :-)))))
              • maria421 Re: Carla mi podpadla 20.10.08, 22:01
                Jutka, Carla jest w tej dobrej pozycji ze moze sobie wybierac programy w ktorych
                chce, jezeli juz koniecznie musi, wystepowac.
                Wiec niech skorzysta z tej pozycji, to bedzie tylko z korzyscia dla niej samej i
                dla jej malzonka.
                • jutka1 Re: Carla mi podpadla 21.10.08, 10:40
                  Zgoda, Mario, ale Carla nie ma kontroli nad tym, czy prowadzacy dany program
                  zacznie ja wypytywac o meza, czy nie. :-)
                  • ewa553 Re: Carla mi podpadla 21.10.08, 10:53
                    Jutus, on jej nie pytal o meza. A wogole to jest program dla ludu,
                    jej poziom wogole tam nie pasowal, to faktycznie jak Maria
                    powiedziala, jakby wystapila na jarmarku. Moim zdaniem to bylo
                    ponizej jej poziomu. Aby zakonczyc, ide sobie teraz puscic jej
                    CD:))))
                    • jutka1 Re: Carla mi podpadla 21.10.08, 11:17
                      Nie zalapalam albo nie napisalas, ze nie pytal. :-)
      • chris-joe Re: Przyjechal tez do nas 18.10.08, 16:32
        Sarko mial wystapienie w Assemblée Nationale (czyli w Prowincjonalnym
        Zgromadzeniu Quebecu- pierwsze w historii ze strony szefa Francji). Cos tam
        dowcipkowal, podziwial lokalny lud, nawiazywal do historii, wiezow, korzeni itp.
        mowil o koniecznosci umacniania, rozwijania i wzbogacania. Zakonczyl jednak
        troche inaczej niz degaullowskie "Niech zyje wolny Quebec": Niech zyje przyjazn
        kanadyjsko-francuska, niech zyje braterstwo francusko-quebeckie.

        Lokalni bonzowie teraz interpretuja, kazdy tak, by udawac zadowolonego.
    • ertes Re: W Montrealu 18.10.08, 16:53
      Dodam jeszcze artykul w Toronto Star na temat wizyty:
      www.thestar.com/news/canada/article/519793
      Najlepsze sa komentarze pod ktore pokazuja opinie wiekszosci Kanadyjczykow:


      Quebec French Musical??????

      "He praised how quickly Quebec had emerged from its conservative religious past,
      its businesses, technologies, artists, and the 'music' of Quebecers' spoken
      French." Really? I always thought most French citizens think Quebec French is a
      bastardization of their language and actually prefer a guy from Alberta speaking
      gr. 3 to a 'fluent' Quebecer .. Unless something has changed in the last year or
      so. Parisian French is apparently the most elite of a globally decreasing language.

      Posted by Anonymously Toronto at 9:07 AM Saturday, October 18 2008

      * Agree
      * |
      * Disagree
      * |
      * Offensive 1

      "Brothers" ...

      When France suffered its first major Afghanistan casualties, the nation
      responded with cries of pulling the troops out. Sarkozy to his credit has stuck
      it out and remains committed to the NATO mission. In Canada, the biggest
      anti-Afghanistan mission protests occurred only when Quebec units were to be
      deployed. The conclusion - they are brothers - they are cut from the same cloth
      - and that cloth is coloured white. BTW, what were sovereignists expecting from
      a WW2 ceremonial speech - only thanks to francophone soldiers - reality here -
      most soldiers fighting in France were not francophones and De Gaul was an
      arrogant under-whelming individual that Churchill had much contempt for. Sarkozy
      - your brother should whine to you more then his "friends". I think "sisters" is
      a much more accurate relationship.

      Posted by Anonymously Toronto at 9:04 AM Saturday, October 18 2008

      * Agree
      * |
      * Disagree
      * |
      * Offensive 2

      So when ..

      Does car burning become a provincial sport like it is a national one in France?
      If France wants to discriminate against "Canadians" then I'm sure the EU Court
      on Human Rights would love to hear the case. I like Sarkozy more then France's
      last president - but stay the hell out of our internal politics.

      Posted by Anonymously Toronto at 9:04 AM Saturday, October 18 2008

      * Agree
      * |
      * Disagree
      * |
      * Offensive

      Who cares

      Harper and Sarkosy are two right wing wack jobs. Who cares, he will leave and
      his opinion will become as worthless as George Bush or Margret Thatcher.

      Posted by Tim Bee at 8:59 AM Saturday, October 18 2008

      * Agree
      * |
      * Disagree
      * |
      * Offensive 3

      are you kidding me ?

      "Quebec government officials acknowledged the agreement makes it easier for
      workers from France to work in Quebec than it will be for Canadians from other
      provinces. " yeah, same deal the Americans have with Mexico ?

      Posted by Brucey at 8:55 AM Saturday, October 18 2008
    • ewa553 Mario, 18.10.08, 18:41
      Carla nie ma "mocnego" glosu, ale jakze erotyczny! Dlatego tez
      pewnie wybrala szansony, a nie jakies wrzaski pod wygibasy.
      Byle by - jak wspomnialam - nie robila propagandy Malzonkowi....
    • jutka1 Re: W Montrealu + pani Palin wyszla na glupa (ang) 04.11.08, 16:47
      Po angielsku miejscami z francuskim akcentem

      Najpierw zawolalam o pampersa...
      ... a potem przypomnialam sobie, ze jak McCain wygra i walnie w kalendarz to
      to-to bedzie prezydentem.
      www.youtube.com/watch?v=QbEwKcs-7Hc
      • maria421 Re: W Montrealu + pani Palin wyszla na glupa (ang 04.11.08, 17:33
        O wpadce telefonicznej Palin jest tu glosno.

        Ale, a propos Montrealu, pokazywali w naszej telewizorni taka fajna partie , o ta:

        en.wikipedia.org/wiki/Neorhino.ca
        Facet (przebrany za jakiegos fauna z winogronami na glowie) postulowal m. inn.
        unie Quebecu z Kuba i uworzenie panstwa Cubec:)

        Bardzo mi sie to podobalo:)
        • ewa553 Re: W Montrealu + pani Palin wyszla na glupa (ang 04.11.08, 19:55
          jak zobaczylam wpisn na Montrealu to pomyslalam, ze Braz pisze w
          zastepstwie cejota:))))
        • jutka1 Re: W Montrealu + pani Palin wyszla na glupa (ang 04.11.08, 20:43
          Dopiero dzisiaj, jak skończyłam ostatnią upierdliwość, otworzyłam prywatną
          skrzynkę i znalazłam link. :-)
      • ertes Re: W Montrealu + pani Palin wyszla na glupa (ang 04.11.08, 22:53
        Nie ona jedna dala sie nabrac.


        Ségolène Royal January 2007

        The French presidential candidate Ségolène Royal was last month the latest to be
        ensnared in a succession of radio hoaxes by Canadian comics.

        Ms Royal, whose campaign has been beset by various gaffes, dropped a further
        blooper when she told a prankster that she believed most French people would
        back independence for the island of Corsica, a highly sensitive subject in
        French politics.

        The hoaxer, Gerald Dahan, has a distinguished record. In 2003, he phoned the
        then French prime minister, Jean-Pierre Raffarin, pretending to be his health
        minister and saying he had been caught with a prostitute in the Bois de Boulogne
        area of Paris. Two years later, he called the French football captain Zinedine
        Zidane pretending to be President Jacques Chirac and demanded the French team
        put their hands on their hearts as the sang the Marseillaise. They duly obliged.

        Dahan: It's as though we over here said Corsica must be independent.

        Royal: The French people wouldn't be opposed to the idea, by the way.

        Dahan: Perhaps.

        Royal: Don't repeat that, though - it would cause another incident in France.
        It's a secret.

        Dahan: OK, no problem.

        Tu wiecej:
        www.independent.co.uk/news/uk/politics/tricky-business-youve-been-hoaxed-437973.html
        • jutka1 Re: W Montrealu + pani Palin wyszla na glupa (ang 04.11.08, 23:01
          Without denying Ms. Palin's being an idiot...

          ... ok, pani Royale się nie popisała :-)))

          Dobranoc :-)
          • lucja7 Re: W Montrealu + pani Palin wyszla na glupa (ang 05.11.08, 11:36
            Jest to zabawa dosc popularna ktora, przyznaje, mi nie odpowiada.
            Jest to dla mnie jakies tam oszustwo. Z jednej strony chcemy by
            politycy byli otwarci, bliscy wyborcom, a z drugiej ich oszukujemy.
            Nie lubie wiec.
            Jedna z takich ofiar tutaj byl Zidane, wtedy kapitan francuskiej
            ekipy futbolowej, kiedy to dostal telefon od "Chiraca",
            wtedy "prezydenta", ktory prosil go o to by podczas hymnu przed
            jakims tam meczem, wszyscy pilkarze zwrocili glowy w prawo, prawa
            reke na lewo. No i Zidane przekazal swym partnerom
            prosbe "prezydencka" i wszyscy zrobili wg prosby. Bylo duzo smiechu,
            pisano o tym, mowiono.
            Ja sie nie smialam.
            Takie robienie w konia za darmo.
    • chris-joe Re: W Montrealu 16.01.09, 22:40
      W wagonach metra pojawily sie plakaty z rozesmianymi gebami drobnych
      sklepikarzy, co podpisali liste "Tu prowadzimy byznes po francusku". Akcja ma
      swoje logo, ktore ci sklepikarze-patrioci maja wywieszac w drzwiach.

      W kazdym innym kraju sprawa zainteresowalaby sie policja, zas w QC akcja
      sponsorowana jest przed prowincjonalny rzad.

      A co z tymi, co listy nie podpisza? Lby beda im golic na skwerach? Szyby poleca?
      • lucja7 Re: W Montrealu 16.01.09, 23:12
        Ano zobaczymy co z nimi sie stanie, ale jakby nie bylo, twoje obawy
        wydaja mi sie zbyt pesymistyczne. No i straszysz policja nie wiadomo
        po co, zamiast opowiedziec co to jest "byznes po francusku".
        Wiec zamiast sie bac i kwekac, zobaczmy na czym polega zaproszenie
        do tanca :-)
        • chris-joe Re: W Montrealu 17.01.09, 00:50
          Oczywiscie, ze nic nikomu sie nie stanie. Poza tymi piecioma gebami z plakatow
          nikt tu nic nie podpisze, logo 'na zywo' w zadnych witrynach nie widzialem i
          pewnie nie zobacze. Bo zycie jest zycie, handel jest handel, w suahili, po
          arabsku, po polsku badz po angielsku.
          Tyle ze rzad wywalil w klop pare milionow dolarow, by sie paru oszolomom
          przypodobac.

          Zamiast na przyklad wdrozyc w zycie naprawde porzadna edukacje angielskiego od
          przedszkola w gore. Ty nie uwierzysz jakie masy tu po angielsku ni w zab. Duma
          i tozsamosc narodowa piekna rzecz i jak najbardziej nalezy kultywowac, poki co
          jednak QC jest nadal w Am. Pln. gdzie mowi sie glownie po angielsku i szkoda ze
          robi sie z narodu jezykowe kaleki i niezdary w imie tych dumnych hasel. Tu sa
          rzesze cale dupkow, ktorzy w zyciu sie z QC nie ruszyli, bo sie nigdzie nie
          dogadaja, a granica ze Stanami jest o pol godziny samochodem, tylez do Ontario.
          Poziom znajomosci angielskiego w QC porownalbym do jakichs Niemiec, tyle ze
          polozenie geograficzne/gospodarcze/kulturowe Niemiec i QC rozni sie nieco.

          ps. "Ici, on commerce en français". Wyobrazasz sobie takie nalepki na
          paryskich sklepikach?
      • ertes Re: W Montrealu 16.01.09, 23:22
        Man, tys chyba masochista.
        Po jaka cholere mieszkasz w prowincji gdzie wiekszosc to banda idiotow? Bo
        tylko kompletny idiota moze wymyslac te wszystkie idiotyzmy, od lat i z uporem
        maniaka.
        • lucja7 Re: W Montrealu 17.01.09, 00:06
          Pomijajac fakt potrzeby istnienia masochistow, tamtejsze inicjatywy
          wzbudzaja we mnie coraz wiecej sympatii :-)
          Wiec oprocz "masochistycznych" glosow obrzydzenia moze ktos
          opowiedziec prosto i latwo na czym ma polegac ich "bandzi idiotyzm" ?

          No i mam nadzieje ze "problem" ten pozostaje nie tylko problemem
          montrealczykow z Polski, mosochistow albo nie......
          • ertes Re: W Montrealu 17.01.09, 00:52
            To by dlugo tlumaczyc.
            Ja rozumiem ze chcieliby utrzymac to inna, francuska kutlture i to sie chwali
            ale metody jakie probuja stosowac sa nie tylko smieszne ale i idiotyczne. Poza
            tym mieszkajac od lat w kraju gdzie hiszpanski kroluje tak jak i angielski
            wydaje mi sie, na zasadzie kontrastu, niemozliwe utrzymanie francuskiego jako
            dominujacego. Tutaj hiszpanski wypiera angielski w wielu dziedzinach.
            Sila jest w ilosci a Quebec ma ilosc glownie w biednych, mniejszych miastach.
            Wymyslaja wiec te durne przepisy bo miasta takie jak Montreal chcac niechcac sie
            anglicyzuja.
            • chris-joe Re: W Montrealu 17.01.09, 01:04
              Niestety, Montreal i QC sie de-anglicyzuje, coraz wiecej Montrealczykow staje
              sie wylacznie jednojezycznymi. Kto na tym straci? Nie sadze by byl to
              Saskatchewan.
          • maly.ksiaze Re: W Montrealu 19.01.09, 06:01
            Masochisci sa potrzebni o tyle, o ile sa w stanie znalezc sadystow,
            ktorzy sie nimi zajma, ku wzajemnej satysfakcji. Do rzeczy: na czym
            polega idiotyzm, pytasz... Z tym, ze jest to idiotyzm ja sie z C-J w
            pelni zgadzam, a to rzecz dosc rzadka, bo my sie w odbiorze
            Montrealu roznimy dosc radykalnie. Co mnie zatem drazni?

            Po pierwsze to, ze lokalny rzad zajmuje sie takimi pierdolami...
            Nie, nie zaczne tu lac lez ze 'zamiast kryzysem gospodarczym, ktory
            do drzwi puka. Wszak nie jest tak, ze premier sie odrywa od waznych
            rzeczy, zwyczajnie istnieje sobie jakas instytucja, ze stalym
            budzetem, ktora "chroni i zaleca". Bedzie istniala, bo kazdy rzad,
            czy to separatysci, czy federalisci, musi sie "oplacac" lokalnym
            nacjonalistom, co samo w sobie jest niewlasciwe. Cale
            to "ochranianie jezyka" wpisane jest w system i nie zalezy od tego,
            kto rzadzi. Znana Ci jest zapewne teoria, ze raz stworzona
            biurokracja zajmuje sie przede wszystkim utrzymaniem swojego
            zajecia. Mamy wiec stadko profesjonalnych "ochraniaczy", zajmujacych
            sie kulturkampfem i niczym wiecej. Rzesczywiscie, jest czym sie
            zachwycac.
            Po drugie, umyka Ci najwyrazniej kontekst tej akcji. To jedna z
            wielu. Efekt netto tego wszystkiego jest taki, ze spolecznosc
            anglofonow kurczy sie, C-J ma racje. Czy takich dzialan nie nalezy
            oceniac zgodnie z zasada 'po owocach poznacie go'? Owoc jest, jaki
            jest. Czy naprawde wydaje Ci sie, ze efektem "ochrony jezyka"
            powinno byc wygruzanie sasiadow?
            Po trzecie, kwestia smaku. Montreal to w miasto generalnie
            dwujezyczne i pelne imigrantow. Wywieszenie plakatow w srodkach
            komunikacji publicznej po to, aby tym innym pokazac, ze ich
            dziedzictwo jest drugiej kategorii to zwykle chamstwo. Aby uzupelnic
            krzywde zniewaga, akcje robi sie tez z ich podatkow.
            Po czwarte, Montreal (i tu moja ocena rozni sie od CJ-owej) jest
            pelen wspanialych ludzi. Ludzi poslugujacych sie sprawnie oboma
            jezykami, dla ktorych caly ten problem zwyczajnie nie istnieje. Bo
            przeciez, na zdrowy rozum, moja tozsamosc kulturowa nie zalezy od
            tego, w jakim jezyku zwraca sie do mnie sprzedawca.
            Do tego wszystkiego doklada sie jakis tam procent imigrantow,
            niekoniecznie takich jak ja... Efekt netto "zapewnienia dominacji
            francuskiego" jest taki, ze z jedno-jezycznych (w duzym procencie
            imigrantow wlasnie), a raczej z ich dzieci, uczyni sie podklase
            proli. To rzeczywiscie swiatla polityka, ktora powinnismy wspierac?

            W podsumowaniu: nie, nie znienawidzilem Montrealu, ja naprawde lubie
            to miejsce. Ale skoro pytasz, w czym rzecz...

            Pozdrawiam,

            mk.
      • maria421 Re: W Montrealu 17.01.09, 09:55
        chris-joe napisał:

        > W kazdym innym kraju sprawa zainteresowalaby sie policja, zas w QC akcja
        > sponsorowana jest przed prowincjonalny rzad.
        >
        > A co z tymi, co listy nie podpisza? Lby beda im golic na skwerach? Szyby pole
        > ca?

        Chris, nie panikuj, to nie jest zadne przestepstwo ktorym mialaby sie zajmowac
        policja.

        W Niemczech odbywaja sie teraz korowody manifestacji propalestynskich w ktorych
        Arabowie pospolu z lewakami dra sie "Smierc Izraelowi", "Smierc Zydom" i policja
        nie interweniuje :(((
        A jezeli interweniuje to ... po to zeby usunac "prowokacje" czyli zdjac
        izraelska flage z okna czyjegos prywatnego mieszkania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja