Dodaj do ulubionych

Zmienić się czy może (człowiek)

04.11.08, 19:32
Przeczytałam właśnie książkę "Nocny pociąg do Lizbony" Pascala
Mercier, pisarza ze Szwajcu. Którą to wszystkim polecam na
refleksyjne jesienne długie wieczory.
Oto bowiem Mundus, paragon i paragraf klasycznej filologi,
pedantyczny, nieomylny, rzetelny i solidny nauczyciel liceum idąc
rano do pracy spotyka na moście kobietę, która zamierza skoczyć z
mostu. Lecz zamiast tego pisze Mundusowi na czole jakiś numer
telefonu i zarazem zmienia jego życie. To znaczy Mundus zmienia
swoje życie i zmienia się, ucieka ze szkoły, ukrywa się we własnym
mieszkaniu z samouczkiem portugalskiego, a nazajutrz rusza nocnym
pociągiem do Lizbony.

Czy to jest możliwe? Czy człowiek tak nagle, po 40, 50, 60 latach
bycia sobą może nagle zacząć być jakimś zupełnie innym sobą? Będąc
nudnym zacząć być ekscytującym? Będąc paragonem i leksykonem zostać
ryzykantem?

Wszystko jedno, z dnia na dzień nagle i niespodziewanie, czy też w
długim i świadomym procesie - ale czy to w ogóle jest możliwe? I do
jakiego stopnia?

Ktoś coś?
Obserwuj wątek
    • ewa553 Re: Zmienić się czy może (człowiek) 04.11.08, 20:01
      niedawno wysluchalam Dorotko ciekawej dyskusji psychologow na ten
      temat. I ludzie ci zgadzali sie co do jednego: ze dwoch rzeczy nie
      mozna zmienic. Charakteru i temperamentu. Reszta owszem. Tak wiec
      kazdy moze po szescdzesiatce nawet wsiasc do tego symbolicznego
      nocnego pociagu.
      Ja sama przyznaje sie do dwoch takich jazd pociagiem: jak w 30
      wiosnie zycia przyjechalam na stale do Niemiec, kraju mi nieznanego,
      z zupelnie innymi obyczajami, kultura, mentalnoscia ludzi itd. A
      drugi raz jak zostalam sama i musialam nagle po wielu latach wziasc
      swoje zycie w lapy.
      Przyjaciolka do dzis uwierzyc nie moze, jak bardzo siebie i swoje
      zycie zmienilam, wiec cos w tym jest.
    • jutka1 Re: Zmienić się czy może (człowiek) 04.11.08, 20:40
      Czy fundamentalnie, czy mniej, zależy chyba od osoby. Ale może (zmienić się
      człowiek). Trzy zmiany sama przeszłam, dwie gwałtowne, jedną bardziej stopniową,
      i nie tylko ja sama zdaję sobie sprawę na czym one polegały - osoby trzecie mi
      to mówiły wielokrotnie.

      I tym zamyślonym akcentem idesenalać. :-)
      • iwannabesedated Re: Zmienić się czy może (człowiek) 04.11.08, 22:21
        Zaraz, WSZYSTKO, oprócz temperamentu i charakteru - to znaczy co???
        Co, w takim razie może zmienić???
        Bo nie potrafię sobie wyobrazić, co jeszcze może być.
        Co do bycia/niebycia sobą, to właśnie się zastanawiam. Może człowiek
        się nie zmienia, tylko do siebie dochodzi - prawdziwego? Pessoa
        napisał, że każdy z nas to rozległa kraina bycia, obfitość samego
        siebie.
          • lucja7 Re: Zmienić się czy może (człowiek) 05.11.08, 10:24
            Jest to dla mnie absolutnie mozliwe, niezaleznie od wieku. I mysle
            ze im dalej w wiek, tym bardziej jest to mozliwe.
            Poznajemy samych siebie i odkrywamy samych siebie poprzez pryzmat
            spotkan z ludzmi przeroznymi.
            Obracamy sie jednak w swiecie nakazujacym nam zachowywac sie wg
            roznych kanonow socjalnych i tzw "zdrowego rozsadku", z ktorymi to
            rzeczami nie kazdy potrafi sobie dac rade i ktore ktore dla
            wiekszosci sa hamulcem.
            • kan_z_oz Re: Zmienić się czy może (człowiek) 13.11.08, 11:18
              lucja7 napisała:

              > Jest to dla mnie absolutnie mozliwe, niezaleznie od wieku. I mysle
              > ze im dalej w wiek, tym bardziej jest to mozliwe.
              > Poznajemy samych siebie i odkrywamy samych siebie poprzez pryzmat
              > spotkan z ludzmi przeroznymi.
              > Obracamy sie jednak w swiecie nakazujacym nam zachowywac sie wg
              > roznych kanonow socjalnych i tzw "zdrowego rozsadku", z ktorymi to
              > rzeczami nie kazdy potrafi sobie dac rade i ktore ktore dla
              > wiekszosci sa hamulcem.

              ODP: Yep - to jest mozliwe, 'podpisuje sie obyma nogami i rynkami
              pod'...
              Prosze wziac moj przyklad osobisty jako drogowskaz...obudzenie moje
              i mojego meza - cokolwiek to dla Forum znaczy, jest takiego
              przykladem. Zmiana charakteru, zwyczajow, upodoban...zmiana
              osobowosci - rodzina moja, czyli moja mama pyta mnie kim jestem -
              jesli ktos mialby watpliwosci...a moja mama to kawalek 'sztuki' nie
              do zlamania czy oszukania...

              Pozdrawiam wiec

              Kan
    • xurek Re: Zmienić się czy może (człowiek) 05.11.08, 11:20
      tak, moze i to calkowicie. Ja na ten przyklad zmienilam sie z patyka
      w kule i swiecie wierze, ze powtorna zmiana w przynajmniej walec
      wciaz jeszcze jest mozliwa.

      Przepraszam za to niepowazne potraktowanie tematu, ale chwilowo jest
      mi tak zalatanie i dupiasto, ze jakos humor sobie poprawic musze.
      • iwannabesedated Re: Zmienić się czy może (człowiek) 05.11.08, 15:17
        No Xurku, to podniosłaś mnie na duchu. Faktycznie, może zmienić się
        (człowiek) - skoro dowody tego są... namacalne.
        Serio natomiast, to uważam że tego typu nagłe zmiany całej osoby są
        niemożliwe. Myślę, że zmiana to powolny, stopniowy proces, tyle że
        efekty mogą się ujawnić nagle. Jak grzyb po deszczu. Ale sam grzyb
        to tylko manifestacja tego co pod spodem.
    • jutka1 Zaczęło się nie na temat... 09.11.08, 10:58
      ... a skończyło w temacie.
      Zaczęło się od zabrania się - wreszcie - za porządkowanie płyt, bo już się
      przewalały. Robię, robię, niektóre płyty luzem, niektóre pudełka puste, i czasem
      nie wiadomo co jest czym, bo ktoś tam, kiedyś, zrobił mi kopię i nie zaznaczył
      tytułu na płycie. Po kolei przesłuchuję, dopasowuję do pudełek.
      I dochodzę do CD bez podpisu, włączam.
      I zastygam, i ścisk w żołądku, i słuchając zaczynają mnie opływać zapachy i
      głosy i sceny, smaki potraw, ciężkie niebo odbijające się w kałużach, błoto,
      kluby jazzowe i piwo Baltika, i odnowione dwor(i)ki i obok odrapane studnie
      podwórek. Pozwoliłam temu przepłynąć przeze mnie, w oczach stanęły mi głupie
      łzy, po czym zrozumiałam dwie rzeczy. Że pod wieloma względami Jutka wtedy to
      już nie Jutka teraz. Ale też poczułam na nowo ten rdzeń, tę "grzybnię" jakoś
      zapomnianą, która była, jest i będzie, i wydrapać się nie da nawet gdybym
      próbowała. I tu jest właśnie to "w temacie".
    • luiza-w-ogrodzie Nie. 10.11.08, 03:01
      iwannabesedated napisała:

      > Czy to jest możliwe? Czy człowiek tak nagle, po 40, 50, 60 latach
      > bycia sobą może nagle zacząć być jakimś zupełnie innym sobą? Będąc
      > nudnym zacząć być ekscytującym? Będąc paragonem i leksykonem
      zostać ryzykantem?
      >
      > Wszystko jedno, z dnia na dzień nagle i niespodziewanie, czy też w
      > długim i świadomym procesie - ale czy to w ogóle jest możliwe? I
      do jakiego stopnia?

      Zaden czlowiek nie moze sie zmienic "tak nagle, po 40, 50, 60 latach
      bycia sobą może nagle zacząć być jakimś zupełnie innym sobą?" Moze
      sie wysilic i przez chwile udawac, ze jest kims innym, ale
      fizjologiczne podstawy charakteru i sposobu pracy mozgu (np prog i
      szybkosc reakcji), jak rowniez stosunek do siebie i wzorce zachowan
      utrwalone do 3 roku zycia sie nie zmieniaja. Nudziarz, ktory zdobyl
      sie na ekscytujaco ryzykowne posuniecie (w strachu, ze zycie mu
      mija?) w koncu wroci z powrotem w swoje papucie. Chyba ze... jak to
      w literaturze, jest chory. Pisarze i tworcy filmow chetnie uzywaja
      portretow ludzi chorych psychicznie, bo tacy potrafia miec ciekawe
      reakcje nieprzewidywalne dla przecietnego czlowieka, moga wrecz sie
      przerzucac od jednej osobowosci w druga. Taki np Ksiaze Myszkin
      Dostojewskiego mial epilepsje, dr Jekyll schizofrenie a kina pelne
      sa fascynujacych psychopatow, od "Lotu nad kukulczym gniazdem",
      przez "Lsnienie" Kubricka do "Milczenia owiec". Codzienne zycie
      przecietniakow nie jest materialem na ksiazke.

      A powolne zmiany? Coz, ewouulujemy wraz ze zmianami zycia, ale
      charakterystyki jakie opisalam w pierwszym paragrafie pozostaja
      stale. Uczymy sie tylko je maskowac albo eksponowac i tyle.

      Powyzsze zostalo napisane w oparciu o obserwacje wlasne i resztki
      uniwersyteckiej wiedzy o fizjologii i psychologii czlowieka :o) Z
      cala odpowiedzialnoscia przyjmuje skargi i zazalenia na moj tekst
      :o[+]

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Tak. 10.11.08, 07:56
        Let's agree to disagree :-))))

        Bajmi, każdy człowiek ma w sobie pokłady wszystkiego, tylko niektóre się mogą
        ujawnić z czasem, wcześniej albo później, inne nie ujawnią się nigdy- bo np.
        zabraknie czynnika, który by je pobudził: osoby, zdarzenia, uczucia.
        Ale, jak napisałam, pewien "rdzeń" mamy zawsze.
    • sabba Re: Zmienić się czy może (człowiek) 10.11.08, 10:30
      mysle ze moze. w swoim zyciu dwie takie zmiany bardzo widoczne zauwazylam, jedna
      spowodowana choroba wiec chyba sie nie liczy ale stanowi dla mnie szok do tej
      pory (choc osoba ta juz nie zyje) bo po raz pierwszy wtedy zobaczylam na wlasne
      oczy jak ta osoba staje sie inna - wesola, dowcipna, z mocnym charakterem -
      zmienila sie w szara myszke przytakujaca wszystkim i na wszystko. straszne.
      a druga osoba moze nie zmienila sie z dnia na dzien ale w skutek pewnych
      wydarzen tez nabrala jakby innej osobowosci. szkoda tylko ze obie te przeze mnie
      wymienione osoby staly sie wlasnie w moim odczuciu "negatywniejsze" tzn
      poczynily te zmiany pewne spustoszenia...
      mysle ze gdzies tam w nas tkwi (nieswiadomie lub swiadomie)jakas taka gotowosc
      do WZ (wielkiej zmiany) kiedy tylko nadejdzie dobry moment.
      Mysle ze takie zmiany o 180stopni staja sie mozliwe nagle i impulsywnie - bo
      dlugie procesy zawieraja dlugie myslenie i byc moze odrzucanie za i przeciw
      takiej zmiany. ale moze sie myle.
      • iwannabesedated Re: Zmienić się czy może (człowiek) 10.11.08, 13:38
        No właśnie, chyba każdy się zgadza, że zmienić się może diametralnie
        człowiek - na gorsze. Stoczyć, rozpić, upodlić, z optymisty
        pesymistą, z odważnego w tchórza, z uczciwego w świnię, z
        pracowitego w leniwego.
        Tylko odwrotnie - to raczej nie. Jak kotek Mrożka, człowiek wydaje
        się działać w jedną stronę.
        • maria421 Re: Zmienić się czy może (człowiek) 10.11.08, 16:32
          Ja sie nie zgadzam.

          Po pierwsze- "zmiana na gorsze" moze byc subiektywna opinia tylko czesci osob.
          Inni, a szczegolnie sama zmieniona osoba, moga te zmiane oceniac pozytywnie.

          Po drugie- mozna tez zmienic sie na lepsze. Przestac pic, zaczac pracowac itd.
    • iwannabesedated I czy ktoś mi może w końcu wyjaśnić dokładnie ... 10.11.08, 13:49
      ...co znaczy dokładnie "charakter i temperament" którego nie można
      zmienić. Poważnie pytam. Co to jest charakter? Co to jest
      temperament?
      I też zafascynowały mnie te "fizjologiczne podstawy charakteru i
      sposobu pracy mozgu (np prog i
      szybkosc reakcji), jak rowniez stosunek do siebie i wzorce zachowan"
      Luizy.
      Jeśli bowiem wiadomo, że istnieją jakieś przeogromne obszary mózgu,
      które nie wiemy za bardzo do czego służą, jeśli wiadomo że człowiek
      używa tylko jakiejś znikomej swojego mózgu części, jeśli wiadomo że
      po utracie funkcjonalności jednych obszarów mózgu funkcje te
      przejmują inne obszary, jeśli żyła dziewczyna z masywnym wodogłowiem
      posiadająca tylko niewielką warstewkę szarych komórek i miała IQ 90 -
      to moim zdaniem istnieje ogromny potencjał w mózgu do zupełnie
      nieograniczonych zmian.
        • iwannabesedated Re: I czy ktoś mi może w końcu wyjaśnić dokładni 10.11.08, 17:02
          Jak to nie będzie??? Skoro autorytatywnie i kategorycznie stwierdza,
          że charakteru zmienić nie można, to musi przecież wiedzieć co to ten
          charakter jest. Inaczej jest to czcze, pardon, pierdolenie.
          Bo jeśli nie wiadomo co to jest, to też nie wiadomo co można i nie
          można z tym zrobić ,przecież.
          Co do cech przypisanych, to zgoda. Pewnie niektóre są przypisane.
          Ale skąd to jest wiadomo, co jest przypisane, a co wyuczone, lub
          chorobliwe? Bo owszem, tak zwany flegmatyk, jeśli po prostu choruje
          na przykład na tarczycę lub ma coś z przysadką, powiedzmy guz, to po
          wyleczeniu może się okazać hiperaktywny.
          I czy kto widział kiedy pesymistyczne niemowlę? lub 2-latka? Bo
          ponure 5-latki, to już widziałam.
          • maria421 Re: I czy ktoś mi może w końcu wyjaśnić dokładni 10.11.08, 17:27
            Jezeli chcesz wiedziec co to jest charakter, to mozesz siegnac po definicje, ale
            chyba nie o to Ci chodzi?

            Nie mowie o flegmatykach chorujacych na cokolwiek tylko o tym ze jedni sa
            flegmatykami bo tacy juz sa i chocby nie wiem sie starali inni nie beda bo maja
            jakies tam nie do pokonania przeszkody fizjologiczne ktorych pochodzenia nie
            znam i nie mam ambicji zeby wiedziec skad sie biora.

            Tez sie bardzo czesto zastanawiam nad tym jaka czesc nas jest dziedziczona a
            jaka nabyta. I co o tym decyduje ze jedni sa bardziej podatni na wychowanie a
            inni wcale.
            Co powoduje, ze dziecko ktorego biologiczni rodzice sa kryminogenni, staje sie
            tez kryminogenne pomimo ze zostalo jako niemowle zaadopodowane przez porzadnych
            i uczciwych ludzi?
            Dlaczego jeden czlowiek ma predyspozycje do tego zeby byc Fritzlem a inny zeby
            byc Matka Teresa?

          • xurek Re: I czy ktoś mi może w końcu wyjaśnić dokładni 11.11.08, 14:37
            Ja juz tu kiedys gdzies pisalam, ze po moich doswiadczeniach z
            psychotropami (po smierci taty) doszlam do wniosku, ze charakter
            czlowieka to wypadkowa zachodzacych w nim procesow chemicznych. Ja
            pod wplywem lekow zwiekszajacych poziom serotoniny stalam sie bardzo
            lagodna, znacznie bardziej flegmatyczna, zaczelam lubic slodycze
            zamiast miesa seks przestal mnie interesowac, nic nie bylo w stanie
            wyprowadzic mnie z rownowagi a moje emocje zostaly „z gory i z dolu“
            okrojone do mniej niz polowy ich normalnej amplitudy. Gdybym taki
            charakter posiadala dluzej niz te kilka miesiecy to podejrzewam, iz
            dokonalabym zmian w moim zyciu, ktore dopasowalyby go do mojego
            nowego ego.
            Po odstawieniu prochow nastapil chwilowy „odchyl w druga strone“
            czyli stalam sie niezwykle emocjonalna a potem wszystko powrocilo do
            znanej mi od lat normy.

            Jezeli prochy tak moga, to moze tez samo z siebie tak przestawic sie
            moze? Szczegolnie w okresach duzych fizjologicznych zmian badz pod
            wplywem jakichs silnie dzialajacych bodzcow?
            • maria421 Re: I czy ktoś mi może w końcu wyjaśnić dokładni 11.11.08, 15:49
              Podobno "samo z siebie" tez sie moze przestawic na skutek roznych urazow. Znany
              jest przypadek mezczyzny ktory przezyl , nie pamietam juz czy to byl noz wbity
              mu w mozg czy tez jakis ostry przedmiot ktory mus sie wbil w mozg, ten mezczyzna
              po wypadku stal sie zupelnie inny.

              Dla mnie ciekawsze jest zagadnienie wolnej woli, czyli tego co kontroluje nasze
              zachowania.

              Badania mozgow mordercow seryjnych wskazuja na podobienstwa w budowie pewnych
              zwojow czy platow mozgowych. Stad nasuwalby sie latwy wniosek ze taki czlowiek
              jest po prostu chory, wiec moze zamiast go karac nalezaloby go leczyc
              (zakladajac ze kiedys medycyna bedzie w stanie leczyc takie przypadki), a nie karac.
              Moze nalezy przyjac ze nie ma ludzi zlych, tylko chorzy na chorobe ktora
              powoduje u nich koniecznosc mordowania innych?
              Wobec tego- nie ma ZLA, jest tylko stan chorobowy?

              Wszytsko byloby latwe, gdyby nie fakt, ze ci ludzie sami sobie zdaja sprawe z
              tego, ze ich zachowanie jest postrzegane jako zle. Dlatego cala swa inteligencje
              uzywaja do skrupulatnego planowania morderstwa
              ktore odbywa sie w tajemnicy, w miejscach starannie do tego wybranych i
              przygotowanych. Czyli- sa w stanie kontrolowac wlasne czyny- tak powstrzymujac
              sie od morderstwa w niesprzyjajacych do tego okolicznosciach, jak i dajac upust
              zadzom tylko wtedy kiedy czuja sie pewni.

              Posiadaja wolna wole i swoje czyny dokonuja swiadomie. Wiec swiadomie wybieraja
              zlo.
              • xurek Sila silnej woli :)) 11.11.08, 15:58
                Niby czlowiek ja ma i niby moglby, gdyby chcial, czesto jednak
                szczerze chce, a jednak nie moze. Najlepszy przyklad narkomani badz
                alkoholicy, ktorzy naprawde probuja zerwac z nalogiem i naprawde
                tego pragna, ale wewnetrzny niejako „przymus“ kunsumpcji owych jest
                silniejszy badz skutki niekonsumowania sa niemozliwe do zniesienia.

                Jak to mowia „mam silna wole, robi ze mna, co chce :)“.
                  • kan_z_oz Re: Sila silnej woli :)) 13.11.08, 11:50
                    maria421 napisała:

                    > Ale w koncu ci, ktorym udaje sie zerwac z nalogiem osiagaja to
                    rowniez dzieki
                    > wlasnej silnej woli.

                    ODP: Tez tak myslalam do niedawna - musze wiec Wam opisac co sie
                    naprawde ze mna dzialo w Peru...
                    Pojechalam na wakacje...wizja - lezenie na plazy..hmmm. Ewentualnie
                    przyjemnosci drinkowo inne???
                    Nici z tego...

                    Tak wiec; pierwszego dnia po przylocie do Limy, poczulam, ze cos sie
                    ze mna dzieje...

                    'Cos' obajwilo sie poczuciem braku oddechu, na skutek ktorego
                    musialam nagle, bez powodu i gwaltownie znalesc miejsce do
                    medytacji...czy ustawienia sie w linii...
                    Fuck - sorry, ale dlaczego ja i w takim momencie???
                    Wsiadlam do windy aby zjechac w dol i wyjsc gdzies na powietrze...w
                    zamian, zawiozlo mnie kilka razy w gore na 12 pietro...czyli dach z
                    basenem perfekcyjnie usytuowanym do tego celu...i zawsze tak bylo...

                    Tak wiec stojac z ramionami szeroko otworzonymi w bok, rozdajac
                    milosc plynaca z gory przez kanal czakry 'crown' do podstwy - czyli
                    ziemi - i znowu, stamtad czerpiac energie...skumulowana i w gore do
                    serca...rozdawalam milosc - na tyle, na ile bylo mnie stac. A stac
                    mnie bylo na przeplyw calego miasta - z czego jestem dumna, chociaz
                    to nie ja dyrygowalam....Te 10 milionow przeplywajacych...dusz,
                    pragnien, cierpienia dzieci zebrzacych na ulicach, kobiet
                    bezdomnych, historii inkjaskiej...
                    Peru to ziemia, gdzie zapotrzebowanie na milosc jest tak ogrome, ze
                    az strach...Heheheh, rozdalam tyle ile moglam. Stracilam 5 kilo z
                    wagi, chorowalam jak pies - hej 'man' bylo warto...
                    Pytanie o zmiane??? Zmiana jest.
                    Zmiana jest gdy czuje sie bez zadego powodu dokladnie to samo co
                    czuja inni zamieszkujacy w miejscu przebywania...W momencie, gdy to
                    jest odczuwane - czy odczuwane jest wyraznie i bez zadnych zaklocen
                    jako polaczenie z Bogiem...czyli All is One.
                    I wtedy, nie ma watpliwosci..jestem tylko 5 minut przed...przed
                    Wami. And - that is all it is...Aman.

                    Kan

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka