jutka1 Poniedziałek 08.12.08, 07:14 Dzieńdobrybardzo. :-) Poniedziałek. Ehem. Zaczynam przedostatni tydzień pracujący tego roku. :-))) Meteoparis gada, że będzie pochmurno i zimno: 3-5C. Brrrr. Bez względu na pogodę: miłego dnia życzę :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Alez leje! 08.12.08, 07:22 Nie wiem, jak u Was, ale w Sydney lunelo w nocy i od tej pory popaduja przelotne deszcze i poburkiwuja liczne burze. Gdy na moment wychodzi slonce, robi sie goraco i duszno, potem zwala sie kolejna porcja szarych chmur. Przed godzina znowu pokazowo lunelo. Kroliki chyba bede musiala powyzymac albo co, bo wygladaja jak niechlujne, ublocone sciereczki. Od takiej pogody wszystko rosnie a najbardziej serca ogrodnikow. Jacarandy i flame trees przepieknie kwitna w tym roku, wogole wiekszosc letnich roslin wczesnie i obficie zakwitla: plumerie (frangipani), agapanty, lilie, hot pokers i letnie eukaliptusy. Ciekawe co to oznacza - podobno bujne kwiaty na jacarandach zapowiadaja dlugie i gorace lato. Prawie wszystkie prezenty sa juz kupione, dzis bede wysylac ostatnie zagraniczne paczki. Jeszcze cztery duperele do kupienia, co zrobie w czwartek. Jeszcze dwa tygodnie ciezkich robot. Potem 5 tygodni nicnierobienia: Swieta, plaza, nurkowanie, jakies wycieczki. Po polduniu facet z firmy wytwarzajacej zbiorniki na wode przytaszczyl jeden, drugi dostarczy jutro, kiedy przyjda chlopaki do kladzenia fundamentow. Za oknem ogrodnik sasiadow juz nie szaleje z kosiarka, kakadu co prawda sie zamknely ale kruki tupia na blaszanej rurze kominka i przerazliwie jecza (a rura dziala jak wzmacniacz) zas w kepie trawy we frontowym ogrodku przyczaila sie cykada. Cykady to znak ze ida Swieta; w ten weekend Christmas Party w Buszmenowej firmie (suknie koktajlowe) a w przyszlym tygodniu dwa lunche u mnie w firmie. W weekendy w roznych parkach odbywa sie publiczne spiewanie koled, najwieksze zgromadzenie to Carols in the Domain w centrum Sydney, 20 grudnia. Ech, nie moge sie doczekac wakacji... Pozdrawiam i zanurzam sie w odmetach pracy - bede dzis tluc do wieczora, I'm afraid... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
chris-joe A mnie 08.12.08, 11:12 moj ulubiony Montreal od razu rzucil na powakacyjne glebokie wody: -30. Tak, bardzo sie lubimy. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: A mnie 08.12.08, 11:32 chris-joe napisał: > moj ulubiony Montreal od razu rzucil na powakacyjne glebokie wody: -30. > Tak, bardzo sie lubimy. Jak mogly byc tam glebokie wody? Przy -30 wszystko bylo zamarzniete do dna! Powinienes powiedziec ze Montreal Ciebie wyslizgal, albo "gave a cold shoulder" :o) Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
maria421 Re: A mnie 08.12.08, 13:08 Montreal powital Chrisa najwyrazniej ozieble:) Chris, po co Ty sie tam jeszcze meczysz? Wracaj do Europy. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Alez leje! 08.12.08, 14:44 Ehem, Luiza, już raz zamieściłaś tutaj ten tekst. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Alez leje! 08.12.08, 15:51 Ale, 100Krocie, to bylo w poprzednim odcinku, a ja - glomb - zapomnialam przekleic jak przystalo na gospodynie Pierdul. Pardon. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Spoko, Stokrotko 09.12.08, 00:02 iwannabesedated napisała: > Ehem, Luiza, już raz zamieściłaś tutaj ten tekst. Spoko, Stokrotko, to jeszcze nie skleroza :o) Jak napisala Jutka, przenioslam informacje z konca jednego watka na poczatek drugiego, zebyscie nie stracili cennych informacji n.t. tego co jadlam na sniedanie i jaka jest pogoda w Sydney LOL Jestem tak zapracowana ze poza krotkimi komunikatami na tematy j.w nie jestem w stanie wycisnac z siebie zadnych kontrybucji i przyczynkow. Za co przepraszam i oddalam sie z pokora (zeby wpisac kolejna pierdole o pogodzie w Sydney). Cheers Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
ewa553 gdzie jest kot jak go nigdzie nie ma???? 08.12.08, 17:34 jestem cala nerwowata: wrocilam po kilku godzinach nieobecnosci i brak w domu jednego kota. Tej nowej, malutkiej. Nigdzie jej nie ma. Przejrzalam wszystkie mozliwe i niemozliwe miejsca. Nie ma. Na dodatek normalnie po tylu godzinach powinna byla juz przy drzwiach na mnie czekac i pyskowac ze chce jesc. A tu nic.... Na litosc boska, gdzie ona jest??????? Odpowiedz Link
jutka1 alors? i apdejt :-) 08.12.08, 17:54 No i co? Znalazl sie? W szafach szukalas? Pod? Ide na piwo. Nie pytajta z kim, bo bedziecie o pampersa wolac :-))))))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: alors? i apdejt :-) 08.12.08, 18:32 ciagle jej nie ma:((((( zajrzalam doslownie wszedzie.... A na piwo idziesz z Luis de Fuenesem? Odpowiedz Link
jutka1 Apdejt do apdejtu :-))) 08.12.08, 21:13 No dobra, przyznam się :-)))) Byłam na piwie z Żółtą Liną. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że wrócił z Kanady i miał dla mnie coś od rodziców i dzieciaków (już nie takich dzieciaków). ŻL jedno piwo, ja kieliszek wina, pogadali, posiedzieli niecałą godzinę, rozeszli się. Po czym poszłam do Monoprix na zakupy, odstałam swoje w kolejce, przyjechałam do domu. :-) Więcej grzechów nie pamiętam. :-D Odpowiedz Link
jutka1 Re: alors? i apdejt :-) 08.12.08, 21:05 Alojz? :-)))))) Przecież Ci mówiłam - miałam iść tydzień temu i było przełożone na dzisiaj :-) Odpowiedz Link
ewa553 jeeeest! 08.12.08, 18:40 uslyszalam miauczenie z szafki na buty. Biedactwo, siedziala tam 7 godzin:((( ja bym na jej miejscu obsikala wszystkie buty w zemscie, ale ona ma lepszy charakter jak ja:))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: jeeeest! 08.12.08, 18:56 Polowa mojego kociego duetu, w trakcie przeprowadzki zsunela sie po rurze do podstawy mebla kuchennego zainstalowanego na zicher. O malo nie zwariowalam szukajac jej po 10 pietrach i piwnicach, a odkrylam dopiero nastepnego dnia. Odpowiedz Link
ewa553 Re: jeeeest! 08.12.08, 19:20 one sa po prostu niesamowite. Nieraz nawet nie zauwazysz kiedy sie gdzies wslizgna. A dzisiaj bylam pewna, ze policzylam koty przed wyjsciem. Musialam sie pomylic, widocznie liczylam je wczoraj:(((( ale to ciagle liczenie ich moze doprowadzic do obledu.... Odpowiedz Link
i.p.freely Re: A props kotow niewidow 08.12.08, 22:17 Dogladalam sasiadom kociej czworki podczas ich tygodniowej niobecnosci. Juz drugiego dnia nie moglam sie doszukac jednego z pupilkow. Co ja go sie naszukalam, ile ja sobie nerwow nadszarpnelam z powodu tego siersciucha. Obszukalam szafki, szuflady, pod lozkami i nic! Co ja im powiem, jak ja sie wytlumacze? Glupia sprawa ale jeden z waszych kiciusiow gdzies mi sie wymsknal, nawet nie wiem kiedy ... W przeddzien powrotu sasiadow w desperacji zaczelam wyaciagc pudla spod jednego z lozek. I znalazlam bestie (!!!) Wcisnieta miedzy pudlami. Jak on sie tam wcisnal? Nie wiem. Tam moim zdaniem nie bylo miejsca nawet na upchniecie lyzki od butow. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: A props kotow niewidow 08.12.08, 22:20 Ale co, żył? Czy się sprasował i zasuszył? Bo mojemu ciotecznemu bratu chomik wlazł między tapczan a ścianę i tam usechł. Znaleźli go po pół roku w formie czegoś w rodzaju zdziwionej futrzanej zakładki do książki... Odpowiedz Link
jutka1 Re: A props kotow niewidow 09.12.08, 10:31 100Krocie, dopiero doczytalam te historie. Matkobosko, a zanim on sie byl zasuszyl, to nic im nie smierdzialo??? :-O Przepraszam za turpizm. Odpowiedz Link
chris-joe Re: A props kotow niewidow 08.12.08, 22:26 Jak jest o kotach, to sie wkrece z moim. Znow nam pod nasza nieobecnosc obsral i zarzygal cala chalupe. Jak w zeszlym roku. Mimo, ze mial bardzo sumienna pania dochodzaca, kociare, ktora i po trzy razy dziennie do niego przychodzila sie lasic i dokarmiac. Lozko tez cale obsral. Nie wiem czy z zemsty za opuszczenie, czy bo "chata wolna". Teraz zas przezywa okres wielkiej do nas milosci i nawet sie daje do lozka wciagnac. Wiec, jak sie domyslacie, we eat a lot of pussy these days. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: A props kotow niewidow 09.12.08, 00:03 chris-joe napisał: > Jak jest o kotach, to sie wkrece z moim. > Znow nam pod nasza nieobecnosc obsral i zarzygal cala chalupe..... Yuck! A Wy sie dziwicie, ze wole kroliki. Przynajmniej nie rzygaja i bobkuja z gracja :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: A props kotow niewidow 09.12.08, 00:04 Wiesz co Bracie? FUJ. A propos Waszego kota :-////////// Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek (cieply i wilgotny) w kamieniolomach 09.12.08, 00:09 Moge tylko popatrzec na pogode za szyba, bo dzisiaj pracuje w biurze. Jeszcze dwa tygodnie ciezkich robot, czasem mam wrazenie ze przedzieram sie kilofem przez bazy danych, tak wielkie sa zloza twardych danych :o) Zdrowie psychiczne ratuje perspektywa pojscia na basen po pracy oraz mile uczucie ze jeszcze tylko czwartek i skoncze zakupy swiateczne. I tak mam pietra zeby pojutrze pojechac na zakupy do duzego centrum handlowego, ale co robic - pozamawialam roznosci przez telefon, ktore trzeba odebrac, plus potrzebuje kilka rzeczy na sobotnia impreze swiateczna u Buszmena w pracy, wiec jak mus to mus, pojade do sklepow... juz teraz sie do tego przygotowuje psychicznie. W czasie mojej nieobecnosci w domu chlopaki z firmy instalacyjnej maja zaczac roboty od polozenia fundamentow pod 10 ton wody. Mam nadzieje ze niczego nie spaprza. Wspolczuje im wtaczania pod gore ogrodu dwoch zbiornikow o srednicy 180 cm, szczegolnie przez waskie gardlo schodkow i miedzy drzewkami cytrusowymi. Ale jesli w trakcie zalkadania rury od domu do zbiornikow podepcza jakies krzaczki posadzone wzdluz plotu, to sie zdrzaznie i zazadam satysfakcji. Jakos bojowo jestem nastawiona. Trzeba wykorzystac ten nastroj i wyzyc sie na cholernym raporcie na temat "managers' yearly performance". Nara. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 09.12.08, 07:53 Dziś ma byc zimno, 3-4C, po południu ma padać deszcz :-/// Rano piszę, piszę, piszę. Po południu w innej części miasta słucham mądrych ludzi. Wieczorem może nawiedzę zaprzyjaźnioną Christmas party, zobaczę czy nie będę zbyt zmęczona. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 kondycja 09.12.08, 08:44 dziewczyny, podziwiam Wasza kondycje i wogole. Po pracy na basen? Na jakas imprezke? Za moich zawodowych czasow nie mialam ochoty na zadne przedsiewziecia po pracy. Bylam szczesliwa ze udalo mi sie z zyciem pokonac trase z heidelbergu do domu i jedyne na co mnie mozna bylo namowic, to na pojscie na kolacje:)))) Dorotko, slicznie napisalas o chomiku:)))) Pokoj jego futerku.... Odpowiedz Link
maria421 Re: kondycja 09.12.08, 10:04 Jak to czasy sie zmieniaja... Nasze mamy to mialy kondycje! Musialy po pracy ustawic sie w dwoch kolejkach zeby dostac pomarancze albo szynke na swieta. Albo jeszcze przed praca ustawic sie w kolejce na mrozie po karpia. Odpowiedz Link
ewa553 Re: kondycja 09.12.08, 12:18 moja Mama Mario nigdy w takich kolejkach nie stala. A wogole to byla koniecznosc, a ja mowilam o dobrowolnym aktywizmie popracowym:)))) A propos kolejek: mialam kolezanke w pracy, ktora dojezdzala pociagiem, w zwiazku z tym byla duzo wczesniej ode mnie w pracy. Tzn. w pracy podpisywala liste obecnosci i szla naprzeciwko do kolejki do rzeznika. Po godzinie przyjezdzalam ja, podpisywalam liste obecnosci i szlam ja zmienic. Bylo nas 5 osob w biurze i kazde z nas (a wiec i kolega) musial swoje odstac.... Teoretycznie bylismy wszyscy w pracy - lista podpisana... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: kondycja 09.12.08, 18:35 No widzę, że działalność i energie różne na forum furkoczą i furczą! Ja się zagłębiam w różne historie alternatywne, tajne i podziemne, i men-oh-men, żyjemy doprawdy w ciekawym świecie - tylko, ze strachu lub lenistwa nie chce nam się tego przyjąć do wiadomości! Kurde- blacha, to jest lepsze niż powieści! Co do chomika, to cioteczny brat miał w pokoju także akwarium z rybkami drugiej świeżości, terrarium z żółwiem, i chujnołs co jeszcze, smród tam był spory, a chomik mały, więc jego mały smrodek jakby umknął uwadze. Co do Krisowego kota to ditto do tego co powiedziała Luiza, czyli YUCK! Odpowiedz Link
ewa553 smrodki 09.12.08, 20:28 o prawdziwych smrodkach, to ja moge opowiedziec: corka kolezanki z prqacy, nastolatka, zakochala sie w chlopcu, ktory mial weza (nie, nie w kieszeni). I zeby ten waz mial co jesc, ta dziewczyna zaczela w swoim pokoju chodowac myszy na pokarm dla weza. Podziwialam kolezanke, ze az pare tygodni to wytrzymala, zanim myszy wyprowadzila.... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Pierdula prowincjalna 09.12.08, 21:51 Siedze sobie od dwoch tygodni w prowincjonalnym francuskim miescie Niort, przez tutejsza Polonie zwanym Niora. I radoscia oraz rozkosza napawa mnie zachowanie kierowcow wobec pieszych. Hamuja natychmiast jak taki jeden z drugim pieton, zblizaja sie tylko do pasow. Wrecz zachecaja zwalnianiem do przechodzenia. Osobiscie przelazlam wbrew zamierzonemu celowi marszu, tylko po to zeby nie zrobic kierowcy przykrosci. Jakiez to sa cudowne wakacje po rodzimych polowaniach na drogach! Odpowiedz Link
jutka1 Kondycja? 09.12.08, 22:05 Ech.. Powlokłam się na ostatnich nogach na Krismasparty, i okazało się, że impreza bya dla "rodzin". A jako że zaprzyjaźniony departament obfituje jak widać w ludzi, co lubią się bzykać bez protekcji, więc liczba dzieci do dorosłych = 6:1. :-/// Ganianie i wrzaski. :-/ Wyszłam po 2 godzinach, jak zaczęli muzykę z didżejem, i już w ogóle nic nie było słychać. No nic to. Spotkałam sporo ludzi niewidzianych od kilku lat, pogadałam przekrzykując, i poszłam sobie. Jutro kierat przerwany miłym obiadem, pojutrze wolne. O! :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda, dwa tygodnie do Swiat 10.12.08, 00:25 Siedze na werandzie bo pracuje w domu, za oknem przewalaja sie szare chmury i wieje chlodny wiatr. Z ogrodu dobiegaja odglosy chlopakow zakladajacych instalacje na deszczowke. Wczoraj zbudowali fundamenty i wtoczyli zbiorniki na gore ogrodu, dzisiaj je ustawia, poloza rure doprowadzajaca deszczowke od domu a przy scianie domu postawia maly zbiornik i zanurzona w nim pompe. Polacza wszystko cuzamendokupy, dokreca krany i rure odplywowa (na wypadek gdyby zbiorniki sie przelaly) i mozemy zaczac zakladac warzywnik :o) Czy to nie jest piekny prezent swiateczny dla ogrodu? W pracy bez zmian, kupa roboty (z przewaga kupy, jakze ten temat wraca, chyba czas przerzucic kompost w ogrodzie). Na szczescie po tym tygodniu powinno sie jakos wyrownac, a jesli nie, to zostalo tylko 10 dni roboczych do Swiat, wytrzymam. Z przepracowania (chyba) zlapalam znowu jakas infekcje - wlasciwie infekcyjke gardla i nosa, walcze z nia, zeby sie nie wyklulo cos paskudniejszego. Poza tym niancze forum Australia i wykonuje prace domowe oraz obowiazki maminej taksowki (Mum's Taxi) czyli dowoze corke na mecze hokejowe albo odbieram ja z pracy jesli konczy wieczorem. Zycie plynie cichutko a za jego rogiem czaja sie wakacje, o czym z zadowoleniem informuje Wasza sydnejska korespondentka Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda, dwa tygodnie do Swiat 10.12.08, 08:16 Ma być 3-5C i wietrznie. Zapomniałam wczoraj napisać, że padał śnieg: wielkie, ciężkie płaty. Siedziałam w knajpie na obiedzie, i gapiłam się. Fajnie. Dziś w pracy bezet, czyli koń na westernie. Ech, tak już bedzie do końca przyszłego tygodnia - oprócz jutrzejszego dnia, bo biorę wolne. :-) Po pracy spotkanie z dwiema koleżankami, ale tylko na przysłowiową lampkę wina, potem biegiem do domu i pranie. Ogólnie uprawiam żonglerkę czasem, ale damy radę. :-) Najważniejsze, że znam swoje priorytety. :-) No to tyle. Miłego dnia życzę :-D Odpowiedz Link
ewa553 i znowu kino 10.12.08, 21:19 wrocilam z bardzo dobrego francuskiego filmu "kocham cie juz tyle lat". Reg.Claudel. Bardzo dobry mimo kilku powaznych watpliwosci odnosnie fabuly. Czy oprocz Maryski i mnie ktos tu jeszcze chodzi do kina? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: i znowu kino 10.12.08, 23:17 ewa553 napisała: > Czy oprocz Maryski i mnie ktos tu jeszcze chodzi do kina? Nie, nie mam czasu, zamiast do ambitnego kina chodze na basen i uprawiam wielki ogrod :o) Ogladania Bonda etc przeciez nie nazwiesz chodzeniem do kina? Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wodny czwartek 10.12.08, 23:28 Pracuje na werandzie i patrze jak swiat moknie. Pada od wczorajszego popoludnia, zaczelo lac zaraz po zakonczeniu instalacji zbiornikow na wode. Chlopaki wszystko zdazyli zalozyc i z rozpedu zrobili mi kanal odplywowy i cala instalacje odplywu (a rozmawialam z drugim wlascicielem firmy, ze nie potrzebuje owych) ale nie musze za to placic :o) tak ze jestem do przodu. Wlasciciel wpadnie dzisiaj zeby obejrzec rezultaty i pytal czy moze zrobic zdjecia do swojego katalogu i reklamowek, bo cale ustawienie i pomysl (mojego autorstwa, he he he) sa nietypowe i pierwszy raz cos takiego robil. Na dzien dobry dzisiaj poszlam przywitac sie z rurami, pompa i zbiornikami, cieszac sie jak glupia ze ogrod bedzie mial wlasna wode prosto z nieba. Pogonilam tez Buszmena zeby poszedl do sklepu i kupil kawal blachy ocynkowanej aby zastapic uszczelnienie pod dachowym swietlikiem gdzie jest polozona blacha olowiowa. Nie mozemy przeciez miec olowiu w wodzie do podlewania warzyw, ktore bedziemy jesc. W planach mamy tez pozniejsze podlaczenie domu do tych zbiornikow, wiec bedziemy pic deszczowke i sie w niej kapac. Poza tym na biurku lezy stos ciezkiej pracy umyslowej, istne kamieniolomy, w dodatku z depresyjnym widokiem na ciezkie szare chmury. Wyrwe sie z tego dopiero pod wieczor, kiedy polece na ostatnie zakupy prezentowe i odebrac corke z pracy. Zycze spokojnego czwartku Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
lucja7 Re: Wodny czwartek 11.12.08, 00:26 Czytam twoje reportaze Luizo z duzym zainteresowaniem, bo ogrod, bo przesuniecie w czasie malym i duzym, bo egzotyka, bo wszystko do gory nogami. Zaintrygowala mnie natomiast informacja ktora podalas w formie nastepujacej: "Na dzien dobry dzisiaj poszlam........cieszac sie jak glupia ze ogrod bedzie mial wlasna wode prosto z nieba." i sie pytam jak ci sie to udalo? ogrod byl zadaszony? Pozwole tez poinformowac cie, ze zastapienie blachy olowianej przez stalowa moze spowodowac przecieki w dachu, poniewaz kazda z tych blach uzywa sie w funkcji spadku dachu (im plaszczszy, tym wiecej olowiu, w stromym nie potrzeba zadnej blachy): "Pogonilam tez Buszmena zeby poszedl do sklepu i kupil kawal blachy ocynkowanej aby zastapic uszczelnienie pod dachowym swietlikiem gdzie jest polozona blacha olowiowa." Ciekawe to, ale znajdz od czasu do czasu czas np na kino :-)))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Wodny czwartek 11.12.08, 01:00 Lucja do mnie napisala, nie moze byc ...oczywiscie po to zeby sie przyczepic :o) ...ale i slusznie, bo mialam napisac "zapasy wlasnej wody z nieba" a wyszlo jak wyszlo. Co do blachy, to spoko, wiem co robie, dach jest stromy, moze nie byc olowiana. Juz zastapilam olow blacha wokol rury od piecyka. Do kina mi sie nie chce chodzic, ogrod jest ciekawszy, ale rozumiem ze zima wolicie siedziec w cieplych miejscach pod dachem. Pozdrawiam cieplutko :o[+] Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek zimny i szary 11.12.08, 08:25 Ma być dziś zimno -2-3 C, szaro i pochmurno. Przed południem pracuję z domu. Mam do napisania jedną rzecz i zero pomysłu jak na razie. :-/ Od obiadu laba. :-) Wczoraj poszłam na lampkę wina z koleżanką, skończyło się większą konsumpcją do późna - fajnie się nam rozmawiało. :-))) Dzisiaj konsumuję dobre rzeczy w jeszcze lepszym towarzystwie, i generalnie cieszę się życiem. :-))) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Czwartek lekko słoneczny 11.12.08, 20:47 Czas płynie leniwie, jesienno-zimowo. Ciemno się robi prawie od razu, aczkolwiek dzisiaj i wczoraj udało się złapać parę promyków słońca. Z nudów czytam sobie w necie o światowym systemie monetarnym, bo pieniędzy wszyscy chcą, ale co to tak naprawdę jest, ani skąd się bierze, ani co się z tym dzieje - to już raczej nikt nie wie. Tak jak z miełością, men :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek zimny i szary 11.12.08, 20:53 Postarzawszy sie o rok o godz. 15:00, konstatuje, ze jest mi dziwnie. I tyle. Odpowiedz Link
morsa Re: Czwartek zimny i szary 11.12.08, 22:35 Serdeczne zyczenia urodzinowe, niech Twoje marzenia sie spelnia, i niech Ci gwiazdka pomyslnosci nigdy nie zagasnie... ;-))) Odpowiedz Link
maria421 Jutka, STO LAT! 11.12.08, 23:45 www.youtube.com/watch?v=jYTK9im4dyc&feature=related Odpowiedz Link
jutka1 Re: A do poczty zagladasz, solenizantko? n/t 12.12.08, 06:58 No przeciez odpisalam. :-) Wyjasniam tez, ze slowo "dziwnie" nie bylo - broncie mnie Niebiosa - uzyte pejoratywnie. To byl piekny dzien. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: A do poczty zagladasz, solenizantko? n/t 13.12.08, 00:56 jutka1 napisała: > No przeciez odpisalam. :-) Nie wiem, komu odpisalas, ale nie mnie :o) Pozdrawiam post-urodzinowo Luiza-w-Ogrodzie ForumAUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Re: A do poczty zagladasz, solenizantko? n/t 13.12.08, 09:31 Bo sie zirytuje :-((( Zaraz Ci kopie przesle. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Mokry piatek 12.12.08, 02:42 ...czyli pogoda bez zmian: szaro, zimno i mokro. I nawet nie moge zbierac tego deszczu do nowych zbiornikow, bo trzeba najpierw usunac olowiane uszczelnienia z dachu a teraz nie mozna latac po mokrych dachowkach - dach jest za stromy na taki sliski sport. Moja wina, trzeba bylo to zrobic wczesniej, ale jakos mi wypadlo z planow. Jutro ma sie ocieplic (34 stopnie) i przez nastepne dwa dni nie ma padac, moze wtedy wymienimy olow na ocynkowana blache. Poza tym pracuje jak mrowka i emajlowo wymieniam uwagi na temat swiatecznego gotowania i pieczenia z synem, ktory po raz pierwszy samodzielnie przygotowuje Wigilie :o) Zakupy prezentow zostaly zakonczone wczoraj wieczorem, nie bylo wcale tak strasznego tloku jak sie obawialam. W poltorej godziny kupilam wszystko co mialam na liscie. Do tego byly zdumiewajace przeceny: 35-90% (!!!). Pierwszy raz widze przeceny PRZED Swietami, widac kryzys rzeczywiscie dotknal przecietnych Australijczykow. Siedzac w biurze wspieram sie duchowo zdjeciami z wycieczek w dzicz australijska. Nie moge sie doczekac wakacji - jeszcze 7.5 dni roboczych do Swiat! - potem odpoczne i rusze w Australie. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 12.12.08, 08:12 Zgubily mi sie polskie litery :-( Przede mna ciezki dzien. Chyba bede musiala zostac w pracy "po godzinach", bo pokonczyc musze rozne rzeczy, a lista sie z dnia na dzien wydluza :-/// Polac sie domestosem i podpalic. Zimno. Jest kolo zera, a ma byc 3-4 C maksymalnie. Brrr. Milszego piatku, niz mnie sie szykuje :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF -- Apdejt 12.12.08, 22:11 No to ten... no... teges.... :-D Po pracy poszlam jak zwykle w piatkowe popracowe miejsce, posiedzialam z zwyczajowym towarzystwie, nawet poszlam na - o dziwo, wczesna - kolacje do Libanczyka. Week-end troche pracujacy, troche na przyjemnosciach. I tyle... :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Jutencjo! 12.12.08, 08:48 o dzien spoznione, ale bardzo serdeczne zyczenia wszystkiego co naj! Sciskam urodzinowo. PS Czy domestos jest latwopalny? Myslalam ze tylko zracy (rzroncy). Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutencjo! 12.12.08, 08:58 Dziekuje :-) Z domestosem mozna robic, co sie chce, bo domestos jest dobry na wszystko :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Jutencjo! 12.12.08, 14:11 Nie wszystko, na przykład onanizować się domestosem nie radzę. Anyłej, jeszcze raz Ci życzę Pytonię HappyB-day. Whatever! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutencjo! 12.12.08, 14:47 Tutaj masz absolutna racje, 100Krocie. Chyba ze ktos jest masochistom-onanistom. :-)))) Dzieki! :-D Whatever-bis! ;-))))))))))))) Odpowiedz Link
chris-joe A kto z naaami 12.12.08, 20:26 nie wypiiije niech go tego-smego! To lu, siestra, buzi i w gardlo! :))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: A kto z naaami 12.12.08, 23:21 I na drugom nozkie, sianowna kierowniczko :)) Po czym lece chate do pozorow ladu doprowadzic, bo dzis bedziemy miec na stanie chilijska parke z sasiedztwa, co nam sie kotem zajmowala. Oni po angielsku ni me ni be, trza bedzie sie po francusku mordegowac i doszkalac po hiszpansku, bo Braz tyz habluje. Ale dalem se rade z trzema Paryzankami, Hiszpanie solo przezylem i to po niemiecku, to se poradze i z Chilijczykami w Montrealu :) No, to jeszcze po jednym, zdrowko! :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: A kto z naaami 12.12.08, 23:29 Z nami sobie poradziles, to i z nimi poredzisz :-)))) No to... zdrowie na budowie, nasza brygada nie gada! :-D Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Plany weekendowe 13.12.08, 00:52 Plany weekendowe jak to przed Swietami: dzis pozne wstanie (wlasnie skonczylam sniadac), potem rozrywki ogrodowe (nie opisuje i nie polecam ludziom o slabych nerwach i wiotkim kregoslupie), wieczorem impreza swiateczna w firmie Buszmena w ladnym miejscu nad zatoka. W niedziele odsypianie powyzszego, potem kino, plaza (jesli nie bedzie padac), kolacja w malym acz doborowym gronie, zasniecie z milym uczuciem ze tylko 7 dni pracujacych do Swiat. Zycze Wam milego weekendu, nie dajcie sie wrobic w przedswiateczne zakupy! Luiza-w-Ogrodzie ForumAUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Sobota pracująca 13.12.08, 10:00 Meteoparis: 2-4 C, po południu deszcz, a potem mokry śnieg. Silny wiatr :-/ W czasie dnia nie wychodzę: myślę, czytam i piszę. Dzień pracujący jednym słowem. Wieczorem przychodzi Fedo, wizytująca Paryż. Apero u mnie, potem kolacja na pobliskim tarasie, potem pogaduchy do poduchy - Fedo postanowiła wypróbować, czy na mojej małej nierozkładanej sofce da się zwinąć w kłębek i pospać, jeśli się nie jest kotem. :-) Aha, i jeszcze zaległe pranie trza zrobić. Ufff, dużo tego. :-) Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
ewa553 rozrywki ogrodowe 13.12.08, 10:18 bylam tydzien temu u ortopedy z moim bolacym kregoslupem. Pyta, czy uprawiam jakis sport. Wymienilam i na koncu z duma (oj, ja glupia!) wymienilam liczne prace ogrodowe!!!! Czy musze mowic, jak zareagowal lekarz? Byl caly zachwycony ze znalazl przyczyne mojego bolu:)))) Odpowiedz Link
jutka1 I jeszcze ... 13.12.08, 15:05 ... dwa zdjęcia dodałam do galeryjki. Nic takiego, tylko stół z innymi kwiatami :-) www.pbase.com/as12d4/jutka_at_home_in_paris_again_- Odpowiedz Link
blues28 Re: I jeszcze ... 13.12.08, 17:01 Bardzo ladnie ;) Milego wieczoru dla Ciebie i Fed ! Prosze powiedz Fed, ze ja bardzo lubie czytac Fedo-przygody ;)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: I jeszcze ... 14.12.08, 10:38 Przekazałam :-)))) Spędziłyśmy super wieczor w mojej knajpce na rogu. Nawet się "zaprzyjaźniłyśmy" z jedną lokalną parą, która wyszła na papierosa i wsiąkła w naszym towarzystwie. :-) Kelner - ten od Sidżeja - już jest tak oswojony, że dwie lampki szampana dał nam na koszt firmy. U drugiego kelnera zebrałam punkty, jak zjadłam harissę łyżeczką. :-) Fajny wieczór był. :-) Odpowiedz Link
maria421 Mrozno ale slonecznie 14.12.08, 11:13 czyli piekna spacerowa niedziela sie zapowiada. Odpowiedz Link
jutka1 Pochmurno, zimno, wietrznie 14.12.08, 12:10 Pogoda barowa, więc idę na taras na jakiś obiad. Popołudniowa herbata w miłym towarzystwie, a potem wieczorem praca. Ughhh. :-/ No, ale na razie nie myślę o pracy, koncentruję się na przyjemnościach. Jak za chwilę obgadam z przyjaciółka przez telefon jedną zagwozdke zawodową, to się ochędożę i ruszę na konsumpcję - przeczytam ekonomista, pomyślę o tym, co mam napisać wieczorem. Przyjemniej myśleć, niż robić :-))) I tyle... Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: I jeszcze ... 16.12.08, 22:41 Morso, milo mi niesamowicie, dopiero teraz dorwalam sie do komunikatora, wiec dopiero teraz odpowiadam wlasna paszccza:-) Przygoda mnie dzisiaj ominela, ale nie szerokim lukiem, bo jak maszerowalam energicznym krokiem w kierunku "Wielkich Magazynow" czyli Galerie La Fayette i Printemps, to minely mnie ze wszech stron rozne pojazdy na syrenach. I ewakuacja odbyla sie beze mnie:-( albo beze mnie:-) jeszcze do konca nie jestem pewna;-) To czego jestem natomiast pewna to szoku tlenowego. Laze od 6 do 8 i plus godzin i dlawie sie tlenem, a jak tu mieszkalam to myslalam ze mam w plucach glownie spaliny. Trzeba mi bylo wrocic na Ojczyzny Lono zeby docenic swiezosc powietrza w Paryzu! Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek, ostatni pracujący tego roku 15.12.08, 07:54 Według Meteoparis ma być 2-4 C. Rano koło zera. :-/ Zaczynam tydzień "dopinania" i "kończenia". W piątek wieczorem padnę na pysk chyba. No nic, jakoś się doczołgam. Miłego dnia życzę :-) Odpowiedz Link
ewa553 smutny los emerytki... 15.12.08, 17:47 tak obserwuje rozne Jurki czy Luizy jak sie ciesza na Swieta, co dla nich oznacza dluzszy urlop kosztem tylko kilku dni urlopowych (po niemiecku nazywa sie to brückentage, czyli dni mostowe), i mysle: a ja? Na Swieta owszem, ciesze sie, ale nie licze dni do urlopu, nie planuje jakichs szalowaych wydarzen, zeby wykorzystac te dni..... No, glupia sprawa. Z drugiej jednak strony ide dzis na 20-ta na piekny koncert symfoniczny i jutro bede mogla sie wyspac..... Wiec moze jednak nie ma co narzekac? Odpowiedz Link
maria421 Re: smutny los emerytki... 15.12.08, 17:56 Ewa, kazdy czlowiek musi sobie czasem ponarzekac, ale dobrze ze Ty nie masz zadnych wiekszych powodow do narzekania:) Milego koncertu! Odpowiedz Link
iwannabesedated ditto 15.12.08, 20:54 Skutkiem ubocznym braku obowiązkowego schematu działań, jest to iż nigdy się nie posiada ani niedzieli ani urlopu. A taka już ludzka natura, że bardziej ceni to czego nie ma lub ma mało, nad to co ma. Dlatego Jutka i Luiza cieszą się z wolnych dni na Święta bardzo bo ich mają mało, a Ewa i powiedzmy ja się mniej cieszymy. Z drugiej strony ja zauważyłam pewną u siebie zmianię, mianowidzie zamiast terroru pomięszanego z horrorem na myśl o nadciągających nieubłaganie niczym gniew boży Świętach, obecnie pozostaję w stanie neutralno pogodnym. Ba, nawet przyjemność mi sprawiają długie wieczory, tajemniczo się snujące po moim osiedlu mgły, gra świateł na mokrej jezdni i widok przepływających tą jezdnią migających pomarańczowymi światłami autobusów. Cieszy mie ta bajkowa niekreśloność, zawieszenie w czasie i chyba dochodzę kurwa do wniosku, że nie chcę mieszkać w ciepłych krajach - bo lubię zmiany pór roku. Jedynie chciałabym, żeby tu było odrobinę cieplej - co się chyba i stanie, bo ociepla się klimat. Odpowiedz Link
jutka1 Re: ditto 15.12.08, 21:38 No właśnie, the grass is always greener... Prawdę mówiąc wizja 2 tygodni w ciszy wiejskiej, i nic nie robiąc, trochę mnie przeraża. Ale z drugiej strony baterie naładować trzeba. Będę spać, czytać, od czasu do czasu spotykać się z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi królika, ale bez ekscesów. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek tydzien przed Swietami 15.12.08, 23:21 Stukam w klawisze jako ta tresowana malpa z nieprzetlumaczalnego dowcipu, ale juz widze swiatelko w tunelu! Dzis z zespolem idziemy na Christmas lunch do pobliskiej knajpki. Przemycilam do firmy aparat Buszmena wiec napstrykam zdjec. Nastepny firmowy lunch w czwartek, w hotelu nad zatoka i na tym sie koncza oficjalne imprezy. W biurze panuje swiateczny nastroj, wlaczylam plyte z koledami spiewanymi przez Carrerasa, Pavarottiego i Sinatre. A za oknem stoi las w sloncu i lekkiej bryzie, zapraszajac do wyjscia. W ogrodzie po ostatnich ulewach w tym cieple wszystko rosnie jak oszalale i przepieknie rozkwitl zwiastujacy Boze Narodzenie pomaranczowy eukaliptus, pelen brzeczenia pszczol a mniejszy brzoskwiniowy rozwija pierwsze paczki. Po nim zakwitnie jaskrawoczerwony ulubieniec Buszmena a na koniec wakacji beda sie pysznic kwiatami dwa rozowe: fuksjowy i delikatny w pastelowym dziecinnym rozu. Po powrocie do domu czeka mnie pakowanie prezentow i skonczenie pisania domowej gazetki, corocznie wysylanej do krewnych i przyjaciol Krolika i zawsze wysylanej za pozno z powodu ogolnego pierdolnika w pracy co grudzien. Pozdrawiam, dzwoniac swiatecznymi, kiczowatymi kolczykami :o) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 16.12.08, 06:56 Donoszę, że żyję. Zmęczona nieco, niewyspana, bo w tym tygodniu chodzę wcześniej do pracy, żeby pokończyć sprawy. Meteoparis zapodaje 1-2 C, pochmurno i mglisto. :-/// Błe. Milszego dnia życzę. Odpowiedz Link
morsa Re: Wtorek 16.12.08, 07:05 Mialam pospac dluzej, mam dzis wolny dzien, ale mnie obudzilo earthquake.usgs.gov/eqcenter/recenteqsww/Quakes/us2008araj.php#details Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 16.12.08, 09:36 Omatko, Morsa, czytalam o tym wlasnie na necie. Jak sie toto objawialo u Ciebie? Odpowiedz Link
ewa553 "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 12:19 jakby Luiza powiedziala:))) No bo skoro poszlam o trzeciej spac, to dopiero o 11-tej wstalam. Jestem w tej chwili po drugiej kawie i mam uczucie, ze cos mi ucieklo: jasne, przedpoludnie licho wzielo: (((( Chyba jednak nie przestawie sie na taki tryb zycia, choc wlasnie pozno w nocy leca najlepsze filmy w TV. "Dla nocnych strozy" - jak mawial ktos ze znajomych. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 12:58 E tam, u mnie w domu się rutynowo kładziemy o 3 i wstajemy o 11. Jak się wcześniej położę, to mam uczucie że tracę najprzyjemniejszą część doby. Zresztą na moim osiedlu zwolenników późnych posiadówek jest sporo, dużo okien się świeci o 3, ludzie psy spacerują... Jak przez pomyłkę wstanę o 9 to się czuję dziwnie, jakaś ruchawka niezdrowa panuje, nie wiadomo co ze sobą zrobić. Odpowiedz Link
jutka1 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 14:00 W tym tygodniu wstaje o 6:30, a klade sie kolo polnocy. Nie umiem zasypiac wczesnie. :-/ W ogole od jakiegos czasu nie potrafie spac do pozna, nawet gdybym chciala odespac pozny wieczor czycus. Za to nie mam problemu ze sjestami: w przeciagu, w pociagu, na drongu (zam. :-D) Odpowiedz Link
maria421 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 14:08 Pozne wstawanie byloby dla mnie strata dnia. Od spania jest przeciez noc, nie dzien, co staram sie , niezbyt skutecznie, wytlumaczyc mojej corce. Odpowiedz Link
maria421 W Szwecji trzesienie ziemi, w Paryzu bomby 16.12.08, 14:37 w "Au Printemps"... Uwazajcie na siebie, dziewczyny! Odpowiedz Link
ewa553 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 14:44 straszne haslo, Mario. Jakbys byla z ubieglego stulecia:)))) Jezeli noc jest do spania, to dlaczego najlepsze filmy sa w nocy, dlaczego wszystkie imprezy/koncerty zaczynaja sie poznym wieczorem, dlaczego tylko bauery bawia sie po poludniu, a normalni ludzie zaczynaja imprezki poznym wieczorem? I dlaczego najlepiej czyta sie noca? A sluchanie dobrej muzyka? W nocy dziala podwojnie, tylko w nocy mozna stworzyc odpowiedni nastroj. Zostaw wiec core w spokoju:)))) Odpowiedz Link
morsa Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 15:28 Ja naleze do tzw. nocnych markow. Dlatego wole pracowac po poludniu, albo jeszcze chetniej na nocna zmiane:-)) Moj slubny z kolei jest rannym ptaszkiem: Nigdy chyba nie udalo mu sie wstac pozniej niz o 6.00. Kilka lat temu bylismy u znajomych witac Nowy Rok. Chlop zasnal jeszcze przed polnoca!!!!!! Musialam go dyskretnie "budzic" lekkimi kopnieciami i szturchancami:-)) Ja zasypiam pozno (albo wczesnie; jak kto woli), pozniej spie mocno i nawet bomby mnie nie obudza... Jednak dzisiejsze wibrowanie i jakis dziwny halas postawilo mnie na nogi. Najpierw myslalam ze jedno z moich domownikow spadlo ze schodow, albo ze zerwal sie wyjatkowo silny sztorm, albo jakis samolot w drodze do Kopenhagi przelecial bardzo nisko nad nami. Nigdy nie przyszloby mi do glowy, ze to trzesienie ziemi! Nie tutaj! Odpowiedz Link
jutka1 Trzęsienia ziemi - souvenirs, souvenirs 16.12.08, 22:48 Zainteresowałam się reakcjami Morsy, bom w strefie trzęsącej przemieszkała kilka lat. I oprócz "the big one" w 1994 r., miesiąc po chwilowym powrocie z PL, nie robiły już na mnie wrażenia. Coś tam się chwiało, OK, odwracałam się na drugi bok i spałam dalej. Ale toto w styczniu 1994 (6.6 w skali Richtera) było niezwykłe, bo najsilniejsze, jakie znałam, i do tego zamiast kołysać na boki - podskakiwało. Spałam i mnie podrzuciło z 50 cm do góry, i obudziłam się spadając, jak czasem się śni że spadamy, i się budzimy. Niesamowite wrażenie. Pamiętam, naciągnęłam kołdrę na głowę i czekałam, aż się skończy. W międzyczasie huk zwalających sie mebli, trzask i skrzek drewnianej struktury domu. Gdybym była słuchała oficjalnych porad, co robić w razie trzęsienia ziemi (dostać się do drzwi wejściowych i stać we framudze np.), to by mnie przygniotły półki z setkami książek, które się zwaliły w salonie po drodze do drzwi wejściowych. Jak przeszło i były "tylko" aftershocks, to o piątej nad ranem siedziałam w pidżamie na schodach na zewnątrz, nie było elektryczności, gazu ani telefonu. Sąsiad z góry przyszedł i mówi: "O qrv, spadły szafki w kuchni i zbił się cały alkohol, oprócz dwóch flaszek skocza..." No tośmy o tej piątej rano stychnerf obalili co się ostało. A potem cóż. Dzień bez elektryki i gazu, i telefonu. Po południu jak naprawili telefon - telefony od rodziny i mojego polskiego szefa (u którego miałam "urlop na powrót do Hameryki" i do którego wróciłam 3 miesiące później), mówiącego mi w telefonie, że dokądkolwiek mnie nie puścić, to zaraz jakaś katastrofa :-)))) Ech. Wspomnienia. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Trzęsienia ziemi - souvenirs, souvenirs 17.12.08, 10:27 Ja przezylam lekkie trzesienie ziemi we Wloszech, w 1982 lub 1983 roku, nie pamietam. Zyrandol pod sufitem zaczal sie hustac, szklo i naczynia na polkach zaczely podskakiwac, ktos na ulicy wolal "terremoto! terremoto!" i za chwile juz bylo po wszystkim. Odpowiedz Link
jutka1 Trzęsienia ziemi metaforyczne 17.12.08, 19:51 Było ich jeno kilka (2-3?) na przestrzeni dekad. Nie mówię o seksualnych, ale o emocjonalno-intelektualno-seksualno-poczuciehumorowo-czułościowo-miłosnych. The whole nine yards, the whole kitten caboodle, (prawie) wszystko w jednym pakiecie. I potem (jak długo potem?) tak jak w sejsmologicznych trzęsieniach ziemi, aftershocks, a potem (s)pokój. I co dalej? Najbliwszemu forumowi przedkładam i o opinie proszę. Odpowiedz Link
maria421 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 15:35 ewa553 napisała: > straszne haslo, Mario. Jakbys byla z ubieglego stulecia:)))) Jezeli > noc jest do spania, to dlaczego najlepsze filmy sa w nocy, Zeby mozny bylo wykorzystac nowoczesne video co sie samo wlacza o ustalonej godzinie:) dlaczego > wszystkie imprezy/koncerty zaczynaja sie poznym wieczorem, Pozny wieczor to nie noc. dlaczego > tylko bauery bawia sie po poludniu, Bo rano musza krowy doic. > a normalni ludzie zaczynaja imprezki poznym wieczorem? Bo nie musza rano krow doic :) > I dlaczego najlepiej czyta sie noca? Nie wiem, nie probowalam. > A sluchanie dobrej muzyka? W nocy dziala podwojnie, tylko w nocy > mozna stworzyc odpowiedni nastroj. Sobie czy sasiadom? :) > Zostaw wiec core w spokoju:)))) Dobrze, nastepnym razem nie bede jej budzic, niech spi do wieczora. Odpowiedz Link
ewa553 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 15:48 morsa: a co wlasciwie porabia teraz Twoja Corka? Piszesz o domownikach, wiec pewnie mieszka w domu? Mario, nie uszczesliwiaj Corki na sile. Jak bedzie musiala, to wstanie sama. Jak zaspi, to przeciez nie bedzie akurat Ciebie o to oskarzac? Nie badz nadopiekuncza, bo Ci w koncu Mala ucieknie!! Odpowiedz Link
maria421 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 16:03 Jakbym byla nadopiekuncza to bym wlasnie pozwalala jej wysypiac sie do wieczora. O uciekaniu tez nie ma mowy, bo ona juz teraz mieszka wiecej czasu poza domem niz w domu. Odpowiedz Link
go.ga Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 17:13 >>Zostaw wiec core w spokoju:)))) Tez tak uwazam. Cale zycie przed dziewczyna, jeszcze nie raz bedzie musiala wczesnie wstawac. Nienawidze wczesnie wstawac, ale niestety musze ;( Odpowiedz Link
maria421 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 17:32 go.ga napisała: > Tez tak uwazam. Cale zycie przed dziewczyna, jeszcze nie raz bedzie musiala wcz > esnie wstawac. Nienawidze wczesnie wstawac, ale niestety musze ;( Biedne dziecko.... prawie 24 letnie... Odpowiedz Link
ewa553 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 19:35 24 lata Marysiu to przeciez ani "corcia" ani "dziecko" tylko mloda kobieta ktora naprawde sama moze ocenic kiedy trzeba isc do lozka a kiedy spac - nie sadzisz? Odpowiedz Link
maria421 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 20:06 ewa553 napisała: > 24 lata Marysiu to przeciez ani "corcia" ani "dziecko" tylko mloda > kobieta ktora naprawde sama moze ocenic kiedy trzeba isc do lozka a > kiedy spac - nie sadzisz? I robi to przez 5 dni w tygodniu, ale w sobote jak jest w domu moglaby troche pomoc zamiast sie wylegiwac do poludnia, czy nie? A "corcia" to ona juz zawsze bedzie:) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda - tydzien do Wigilii! 17.12.08, 01:25 Juhuu, jeszcze tylko 5 dni w biurze! Syn znowu przyslal emajlem sprawozdanie na temat jego przygotowan do Wigilii (chyba sie nie wyrobi z ambitnymi kuchennymi planami). Zaprosilam na Wigilie jeszcze trzy osoby, ktore inaczej spedzalyby ja samotnie - bedzie wesolo. Wczoraj mielismy w pracy Christmas lunch w milej knajpce a raczej na zewnatrz, pod wielkimi starymi eukaliptusami. Jest piekna, ciepla pogoda a ja tu tkwie pod dachem. Nic sie nie zmienilo, wszystko OK (czego i Wam zycze). Pozdrawiam (szczegolnie narod pracujacy miast i wsi) i zaglebiam sie w cyferki. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda 17.12.08, 07:48 Meteoparis zapowiada ocieplenie od dziś do końca tygodnia. Dzisiaj ma być 5-6 C, i tyszpiknie. Dzień roboczy wypełniony, ale już - odpukać - bez bezdechu i zadyszki. I perspektywa obiadu w ulubionym towarzystwie. :-))) Po pracy wolny wieczór - można będzie odsapnąć, zrobić pranie, zebrać myśli, powoli zacząć przygotowania do wyjazdu. Który n.b. jakoś tak zbyt szybko się zbliża. Może dziś wybiorę książki, które wezmę ze sobą, a wybór będzie niełatwy. :-) No i tyle pierduł dzisiejszych. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link