O pierdułach --- Odc. 51 :-)))

08.12.08, 06:49
Otwieram :-)
    • jutka1 Poniedziałek 08.12.08, 07:14
      Dzieńdobrybardzo. :-)
      Poniedziałek. Ehem. Zaczynam przedostatni tydzień pracujący tego roku. :-)))
      Meteoparis gada, że będzie pochmurno i zimno: 3-5C.
      Brrrr.

      Bez względu na pogodę: miłego dnia życzę :-)
      • luiza-w-ogrodzie Alez leje! 08.12.08, 07:22
        Nie wiem, jak u Was, ale w Sydney lunelo w nocy i od tej pory
        popaduja przelotne deszcze i poburkiwuja liczne burze. Gdy na moment
        wychodzi slonce, robi sie goraco i duszno, potem zwala sie kolejna
        porcja szarych chmur. Przed godzina znowu pokazowo lunelo. Kroliki
        chyba bede musiala powyzymac albo co, bo wygladaja jak niechlujne,
        ublocone sciereczki.

        Od takiej pogody wszystko rosnie a najbardziej serca ogrodnikow.
        Jacarandy i flame trees przepieknie kwitna w tym roku, wogole
        wiekszosc letnich roslin wczesnie i obficie zakwitla: plumerie
        (frangipani), agapanty, lilie, hot pokers i letnie eukaliptusy.
        Ciekawe co to oznacza - podobno bujne kwiaty na jacarandach
        zapowiadaja dlugie i gorace lato.

        Prawie wszystkie prezenty sa juz kupione, dzis bede wysylac ostatnie
        zagraniczne paczki. Jeszcze cztery duperele do kupienia, co zrobie w
        czwartek. Jeszcze dwa tygodnie ciezkich robot. Potem 5 tygodni
        nicnierobienia: Swieta, plaza, nurkowanie, jakies wycieczki.

        Po polduniu facet z firmy wytwarzajacej zbiorniki na wode
        przytaszczyl jeden, drugi dostarczy jutro, kiedy przyjda chlopaki do
        kladzenia fundamentow. Za oknem ogrodnik sasiadow juz nie szaleje z
        kosiarka, kakadu co prawda sie zamknely ale kruki tupia na blaszanej
        rurze kominka i przerazliwie jecza (a rura dziala jak wzmacniacz)
        zas w kepie trawy we frontowym ogrodku przyczaila sie cykada. Cykady
        to znak ze ida Swieta; w ten weekend Christmas Party w Buszmenowej
        firmie (suknie koktajlowe) a w przyszlym tygodniu dwa lunche u mnie
        w firmie. W weekendy w roznych parkach odbywa sie publiczne
        spiewanie koled, najwieksze zgromadzenie to Carols in the Domain w
        centrum Sydney, 20 grudnia.

        Ech, nie moge sie doczekac wakacji...
        Pozdrawiam i zanurzam sie w odmetach pracy - bede dzis tluc do
        wieczora, I'm afraid...
        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
        Australia-uzyteczne linki
        • chris-joe A mnie 08.12.08, 11:12
          moj ulubiony Montreal od razu rzucil na powakacyjne glebokie wody: -30.
          Tak, bardzo sie lubimy.
          • luiza-w-ogrodzie Re: A mnie 08.12.08, 11:32
            chris-joe napisał:

            > moj ulubiony Montreal od razu rzucil na powakacyjne glebokie
            wody: -30.
            > Tak, bardzo sie lubimy.

            Jak mogly byc tam glebokie wody? Przy -30 wszystko bylo zamarzniete
            do dna! Powinienes powiedziec ze Montreal Ciebie wyslizgal,
            albo "gave a cold shoulder" :o)

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
            Australia-uzyteczne linki
            • maria421 Re: A mnie 08.12.08, 13:08
              Montreal powital Chrisa najwyrazniej ozieble:)

              Chris, po co Ty sie tam jeszcze meczysz? Wracaj do Europy.
        • iwannabesedated Re: Alez leje! 08.12.08, 14:44
          Ehem, Luiza, już raz zamieściłaś tutaj ten tekst.
          • jutka1 Re: Alez leje! 08.12.08, 15:51
            Ale, 100Krocie, to bylo w poprzednim odcinku, a ja - glomb - zapomnialam
            przekleic jak przystalo na gospodynie Pierdul. Pardon. :-)
          • luiza-w-ogrodzie Spoko, Stokrotko 09.12.08, 00:02
            iwannabesedated napisała:

            > Ehem, Luiza, już raz zamieściłaś tutaj ten tekst.

            Spoko, Stokrotko, to jeszcze nie skleroza :o)
            Jak napisala Jutka, przenioslam informacje z konca jednego watka na
            poczatek drugiego, zebyscie nie stracili cennych informacji n.t.
            tego co jadlam na sniedanie i jaka jest pogoda w Sydney LOL

            Jestem tak zapracowana ze poza krotkimi komunikatami na tematy j.w
            nie jestem w stanie wycisnac z siebie zadnych kontrybucji i
            przyczynkow. Za co przepraszam i oddalam sie z pokora (zeby wpisac
            kolejna pierdole o pogodzie w Sydney).

            Cheers
            Luiza-w-Ogrodzie
            Forum AUSTRALIA
    • ewa553 gdzie jest kot jak go nigdzie nie ma???? 08.12.08, 17:34
      jestem cala nerwowata: wrocilam po kilku godzinach nieobecnosci i
      brak w domu jednego kota. Tej nowej, malutkiej. Nigdzie jej nie ma.
      Przejrzalam wszystkie mozliwe i niemozliwe miejsca. Nie ma. Na
      dodatek normalnie po tylu godzinach powinna byla juz przy drzwiach
      na mnie czekac i pyskowac ze chce jesc. A tu nic.... Na litosc
      boska, gdzie ona jest???????
      • jutka1 alors? i apdejt :-) 08.12.08, 17:54
        No i co? Znalazl sie?

        W szafach szukalas?
        Pod?

        Ide na piwo. Nie pytajta z kim, bo bedziecie o pampersa wolac :-)))))))))
        • ewa553 Re: alors? i apdejt :-) 08.12.08, 18:32
          ciagle jej nie ma:((((( zajrzalam doslownie wszedzie....
          A na piwo idziesz z Luis de Fuenesem?
          • jutka1 Apdejt do apdejtu :-))) 08.12.08, 21:13
            No dobra, przyznam się :-))))
            Byłam na piwie z Żółtą Liną. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że wrócił z
            Kanady i miał dla mnie coś od rodziców i dzieciaków (już nie takich dzieciaków).
            ŻL jedno piwo, ja kieliszek wina, pogadali, posiedzieli niecałą godzinę,
            rozeszli się. Po czym poszłam do Monoprix na zakupy, odstałam swoje w kolejce,
            przyjechałam do domu. :-)

            Więcej grzechów nie pamiętam. :-D
        • lucja7 Re: alors? i apdejt :-) 08.12.08, 18:46
          Z kim idziesz na piwo Pitou?
          • jutka1 Re: alors? i apdejt :-) 08.12.08, 21:05
            Alojz? :-))))))

            Przecież Ci mówiłam - miałam iść tydzień temu i było przełożone na dzisiaj :-)
    • ewa553 jeeeest! 08.12.08, 18:40
      uslyszalam miauczenie z szafki na buty. Biedactwo, siedziala tam 7
      godzin:((( ja bym na jej miejscu obsikala wszystkie buty w zemscie,
      ale ona ma lepszy charakter jak ja:)))
      • fedorczyk4 Re: jeeeest! 08.12.08, 18:56
        Polowa mojego kociego duetu, w trakcie przeprowadzki zsunela sie po
        rurze do podstawy mebla kuchennego zainstalowanego na zicher. O malo
        nie zwariowalam szukajac jej po 10 pietrach i piwnicach, a odkrylam
        dopiero nastepnego dnia.
        • ewa553 Re: jeeeest! 08.12.08, 19:20
          one sa po prostu niesamowite. Nieraz nawet nie zauwazysz kiedy sie
          gdzies wslizgna. A dzisiaj bylam pewna, ze policzylam koty przed
          wyjsciem. Musialam sie pomylic, widocznie liczylam je wczoraj:((((
          ale to ciagle liczenie ich moze doprowadzic do obledu....
          • i.p.freely Re: A props kotow niewidow 08.12.08, 22:17
            Dogladalam sasiadom kociej czworki podczas ich tygodniowej
            niobecnosci.
            Juz drugiego dnia nie moglam sie doszukac jednego z pupilkow.
            Co ja go sie naszukalam, ile ja sobie nerwow nadszarpnelam z powodu
            tego siersciucha. Obszukalam szafki, szuflady, pod lozkami i nic!
            Co ja im powiem, jak ja sie wytlumacze? Glupia sprawa ale jeden z
            waszych kiciusiow gdzies mi sie wymsknal, nawet nie wiem kiedy ...
            W przeddzien powrotu sasiadow w desperacji zaczelam wyaciagc pudla
            spod jednego z lozek. I znalazlam bestie (!!!) Wcisnieta miedzy
            pudlami. Jak on sie tam wcisnal? Nie wiem.
            Tam moim zdaniem nie bylo miejsca nawet na upchniecie lyzki od
            butow.

            • iwannabesedated Re: A props kotow niewidow 08.12.08, 22:20
              Ale co, żył? Czy się sprasował i zasuszył? Bo mojemu ciotecznemu
              bratu chomik wlazł między tapczan a ścianę i tam usechł. Znaleźli go
              po pół roku w formie czegoś w rodzaju zdziwionej futrzanej zakładki
              do książki...
              • jutka1 Re: A props kotow niewidow 09.12.08, 10:31
                100Krocie, dopiero doczytalam te historie. Matkobosko, a zanim on sie byl
                zasuszyl, to nic im nie smierdzialo??? :-O
                Przepraszam za turpizm.
            • chris-joe Re: A props kotow niewidow 08.12.08, 22:26
              Jak jest o kotach, to sie wkrece z moim.
              Znow nam pod nasza nieobecnosc obsral i zarzygal cala chalupe. Jak w zeszlym
              roku. Mimo, ze mial bardzo sumienna pania dochodzaca, kociare, ktora i po trzy
              razy dziennie do niego przychodzila sie lasic i dokarmiac.

              Lozko tez cale obsral.
              Nie wiem czy z zemsty za opuszczenie, czy bo "chata wolna".

              Teraz zas przezywa okres wielkiej do nas milosci i nawet sie daje do lozka
              wciagnac. Wiec, jak sie domyslacie, we eat a lot of pussy these days.
              • luiza-w-ogrodzie Re: A props kotow niewidow 09.12.08, 00:03
                chris-joe napisał:

                > Jak jest o kotach, to sie wkrece z moim.
                > Znow nam pod nasza nieobecnosc obsral i zarzygal cala chalupe.....

                Yuck! A Wy sie dziwicie, ze wole kroliki. Przynajmniej nie rzygaja i
                bobkuja z gracja :o)

                Luiza-w-Ogrodzie
                .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                Australia-uzyteczne linki
              • jutka1 Re: A props kotow niewidow 09.12.08, 00:04
                Wiesz co Bracie?
                FUJ.
                A propos Waszego kota :-//////////
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek (cieply i wilgotny) w kamieniolomach 09.12.08, 00:09
      Moge tylko popatrzec na pogode za szyba, bo dzisiaj pracuje w
      biurze. Jeszcze dwa tygodnie ciezkich robot, czasem mam wrazenie ze
      przedzieram sie kilofem przez bazy danych, tak wielkie sa zloza
      twardych danych :o)

      Zdrowie psychiczne ratuje perspektywa pojscia na basen po pracy oraz
      mile uczucie ze jeszcze tylko czwartek i skoncze zakupy swiateczne.
      I tak mam pietra zeby pojutrze pojechac na zakupy do duzego centrum
      handlowego, ale co robic - pozamawialam roznosci przez telefon,
      ktore trzeba odebrac, plus potrzebuje kilka rzeczy na sobotnia
      impreze swiateczna u Buszmena w pracy, wiec jak mus to mus, pojade
      do sklepow... juz teraz sie do tego przygotowuje psychicznie.

      W czasie mojej nieobecnosci w domu chlopaki z firmy instalacyjnej
      maja zaczac roboty od polozenia fundamentow pod 10 ton wody. Mam
      nadzieje ze niczego nie spaprza. Wspolczuje im wtaczania pod gore
      ogrodu dwoch zbiornikow o srednicy 180 cm, szczegolnie przez waskie
      gardlo schodkow i miedzy drzewkami cytrusowymi. Ale jesli w trakcie
      zalkadania rury od domu do zbiornikow podepcza jakies krzaczki
      posadzone wzdluz plotu, to sie zdrzaznie i zazadam satysfakcji.

      Jakos bojowo jestem nastawiona. Trzeba wykorzystac ten nastroj i
      wyzyc sie na cholernym raporcie na temat "managers' yearly
      performance". Nara.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Wtorek 09.12.08, 07:53
        Dziś ma byc zimno, 3-4C, po południu ma padać deszcz :-///

        Rano piszę, piszę, piszę. Po południu w innej części miasta słucham mądrych
        ludzi. Wieczorem może nawiedzę zaprzyjaźnioną Christmas party, zobaczę czy nie
        będę zbyt zmęczona.

        Miłego dnia :-)
    • ewa553 kondycja 09.12.08, 08:44
      dziewczyny, podziwiam Wasza kondycje i wogole. Po pracy na basen?
      Na jakas imprezke? Za moich zawodowych czasow nie mialam ochoty na
      zadne przedsiewziecia po pracy. Bylam szczesliwa ze udalo mi sie z
      zyciem pokonac trase z heidelbergu do domu i jedyne na co mnie mozna
      bylo namowic, to na pojscie na kolacje:))))

      Dorotko, slicznie napisalas o chomiku:)))) Pokoj jego futerku....
      • maria421 Re: kondycja 09.12.08, 10:04
        Jak to czasy sie zmieniaja...
        Nasze mamy to mialy kondycje! Musialy po pracy ustawic sie w dwoch kolejkach
        zeby dostac pomarancze albo szynke na swieta.
        Albo jeszcze przed praca ustawic sie w kolejce na mrozie po karpia.

        • ewa553 Re: kondycja 09.12.08, 12:18
          moja Mama Mario nigdy w takich kolejkach nie stala.
          A wogole to byla koniecznosc, a ja mowilam o dobrowolnym aktywizmie
          popracowym:))))
          A propos kolejek: mialam kolezanke w pracy, ktora dojezdzala
          pociagiem, w zwiazku z tym byla duzo wczesniej ode mnie w pracy.
          Tzn. w pracy podpisywala liste obecnosci i szla naprzeciwko do
          kolejki do rzeznika. Po godzinie przyjezdzalam ja, podpisywalam
          liste obecnosci i szlam ja zmienic. Bylo nas 5 osob w biurze i kazde
          z nas (a wiec i kolega) musial swoje odstac.... Teoretycznie bylismy
          wszyscy w pracy - lista podpisana...
          • iwannabesedated Re: kondycja 09.12.08, 18:35
            No widzę, że działalność i energie różne na forum furkoczą i furczą!
            Ja się zagłębiam w różne historie alternatywne, tajne i podziemne, i
            men-oh-men, żyjemy doprawdy w ciekawym świecie - tylko, ze strachu
            lub lenistwa nie chce nam się tego przyjąć do wiadomości! Kurde-
            blacha, to jest lepsze niż powieści!
            Co do chomika, to cioteczny brat miał w pokoju także akwarium z
            rybkami drugiej świeżości, terrarium z żółwiem, i chujnołs co
            jeszcze, smród tam był spory, a chomik mały, więc jego mały smrodek
            jakby umknął uwadze.
            Co do Krisowego kota to ditto do tego co powiedziała Luiza, czyli
            YUCK!
            • ewa553 smrodki 09.12.08, 20:28
              o prawdziwych smrodkach, to ja moge opowiedziec: corka kolezanki z
              prqacy, nastolatka, zakochala sie w chlopcu, ktory mial weza (nie,
              nie w kieszeni). I zeby ten waz mial co jesc, ta dziewczyna zaczela
              w swoim pokoju chodowac myszy na pokarm dla weza. Podziwialam
              kolezanke, ze az pare tygodni to wytrzymala, zanim myszy
              wyprowadzila....
              • fedorczyk4 Pierdula prowincjalna 09.12.08, 21:51
                Siedze sobie od dwoch tygodni w prowincjonalnym francuskim miescie
                Niort, przez tutejsza Polonie zwanym Niora. I radoscia oraz rozkosza
                napawa mnie zachowanie kierowcow wobec pieszych. Hamuja natychmiast
                jak taki jeden z drugim pieton, zblizaja sie tylko do pasow. Wrecz
                zachecaja zwalnianiem do przechodzenia. Osobiscie przelazlam wbrew
                zamierzonemu celowi marszu, tylko po to zeby nie zrobic kierowcy
                przykrosci. Jakiez to sa cudowne wakacje po rodzimych polowaniach na
                drogach!
                • fedorczyk4 Prowincjonalna! nt 09.12.08, 21:52

            • jutka1 Kondycja? 09.12.08, 22:05
              Ech.. Powlokłam się na ostatnich nogach na Krismasparty, i okazało się, że
              impreza bya dla "rodzin". A jako że zaprzyjaźniony departament obfituje jak
              widać w ludzi, co lubią się bzykać bez protekcji, więc liczba dzieci do
              dorosłych = 6:1. :-///
              Ganianie i wrzaski. :-/

              Wyszłam po 2 godzinach, jak zaczęli muzykę z didżejem, i już w ogóle nic nie
              było słychać.

              No nic to. Spotkałam sporo ludzi niewidzianych od kilku lat, pogadałam
              przekrzykując, i poszłam sobie.

              Jutro kierat przerwany miłym obiadem, pojutrze wolne. O!

              :-)
    • luiza-w-ogrodzie Sroda, dwa tygodnie do Swiat 10.12.08, 00:25
      Siedze na werandzie bo pracuje w domu, za oknem przewalaja sie szare
      chmury i wieje chlodny wiatr. Z ogrodu dobiegaja odglosy chlopakow
      zakladajacych instalacje na deszczowke. Wczoraj zbudowali fundamenty
      i wtoczyli zbiorniki na gore ogrodu, dzisiaj je ustawia, poloza rure
      doprowadzajaca deszczowke od domu a przy scianie domu postawia maly
      zbiornik i zanurzona w nim pompe. Polacza wszystko cuzamendokupy,
      dokreca krany i rure odplywowa (na wypadek gdyby zbiorniki sie
      przelaly) i mozemy zaczac zakladac warzywnik :o) Czy to nie jest
      piekny prezent swiateczny dla ogrodu?

      W pracy bez zmian, kupa roboty (z przewaga kupy, jakze ten temat
      wraca, chyba czas przerzucic kompost w ogrodzie). Na szczescie po
      tym tygodniu powinno sie jakos wyrownac, a jesli nie, to zostalo
      tylko 10 dni roboczych do Swiat, wytrzymam. Z przepracowania (chyba)
      zlapalam znowu jakas infekcje - wlasciwie infekcyjke gardla i nosa,
      walcze z nia, zeby sie nie wyklulo cos paskudniejszego. Poza tym
      niancze forum Australia i wykonuje prace domowe oraz obowiazki
      maminej taksowki (Mum's Taxi) czyli dowoze corke na mecze hokejowe
      albo odbieram ja z pracy jesli konczy wieczorem. Zycie plynie
      cichutko a za jego rogiem czaja sie wakacje, o czym z zadowoleniem
      informuje Wasza sydnejska korespondentka Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Sroda, dwa tygodnie do Swiat 10.12.08, 08:16
        Ma być 3-5C i wietrznie.
        Zapomniałam wczoraj napisać, że padał śnieg: wielkie, ciężkie płaty. Siedziałam
        w knajpie na obiedzie, i gapiłam się. Fajnie.

        Dziś w pracy bezet, czyli koń na westernie. Ech, tak już bedzie do końca
        przyszłego tygodnia - oprócz jutrzejszego dnia, bo biorę wolne.
        :-)

        Po pracy spotkanie z dwiema koleżankami, ale tylko na przysłowiową lampkę wina,
        potem biegiem do domu i pranie. Ogólnie uprawiam żonglerkę czasem, ale damy
        radę. :-) Najważniejsze, że znam swoje priorytety. :-)

        No to tyle. Miłego dnia życzę :-D
    • ewa553 i znowu kino 10.12.08, 21:19
      wrocilam z bardzo dobrego francuskiego filmu "kocham cie juz tyle
      lat". Reg.Claudel. Bardzo dobry mimo kilku powaznych watpliwosci
      odnosnie fabuly.
      Czy oprocz Maryski i mnie ktos tu jeszcze chodzi do kina?
      • luiza-w-ogrodzie Re: i znowu kino 10.12.08, 23:17
        ewa553 napisała:

        > Czy oprocz Maryski i mnie ktos tu jeszcze chodzi do kina?

        Nie, nie mam czasu, zamiast do ambitnego kina chodze na basen i
        uprawiam wielki ogrod :o) Ogladania Bonda etc przeciez nie
        nazwiesz chodzeniem do kina?

        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie Wodny czwartek 10.12.08, 23:28
      Pracuje na werandzie i patrze jak swiat moknie. Pada od wczorajszego
      popoludnia, zaczelo lac zaraz po zakonczeniu instalacji zbiornikow
      na wode. Chlopaki wszystko zdazyli zalozyc i z rozpedu zrobili mi
      kanal odplywowy i cala instalacje odplywu (a rozmawialam z drugim
      wlascicielem firmy, ze nie potrzebuje owych) ale nie musze za to
      placic :o) tak ze jestem do przodu. Wlasciciel wpadnie dzisiaj zeby
      obejrzec rezultaty i pytal czy moze zrobic zdjecia do swojego
      katalogu i reklamowek, bo cale ustawienie i pomysl (mojego
      autorstwa, he he he) sa nietypowe i pierwszy raz cos takiego robil.

      Na dzien dobry dzisiaj poszlam przywitac sie z rurami, pompa i
      zbiornikami, cieszac sie jak glupia ze ogrod bedzie mial wlasna wode
      prosto z nieba. Pogonilam tez Buszmena zeby poszedl do sklepu i
      kupil kawal blachy ocynkowanej aby zastapic uszczelnienie pod
      dachowym swietlikiem gdzie jest polozona blacha olowiowa. Nie mozemy
      przeciez miec olowiu w wodzie do podlewania warzyw, ktore bedziemy
      jesc. W planach mamy tez pozniejsze podlaczenie domu do tych
      zbiornikow, wiec bedziemy pic deszczowke i sie w niej kapac.

      Poza tym na biurku lezy stos ciezkiej pracy umyslowej, istne
      kamieniolomy, w dodatku z depresyjnym widokiem na ciezkie szare
      chmury. Wyrwe sie z tego dopiero pod wieczor, kiedy polece na
      ostatnie zakupy prezentowe i odebrac corke z pracy.
      Zycze spokojnego czwartku
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • lucja7 Re: Wodny czwartek 11.12.08, 00:26
        Czytam twoje reportaze Luizo z duzym zainteresowaniem, bo ogrod, bo
        przesuniecie w czasie malym i duzym, bo egzotyka, bo wszystko do
        gory nogami.
        Zaintrygowala mnie natomiast informacja ktora podalas w formie
        nastepujacej:
        "Na dzien dobry dzisiaj poszlam........cieszac sie jak glupia ze
        ogrod bedzie mial wlasna wode prosto z nieba."

        i sie pytam jak ci sie to udalo? ogrod byl zadaszony?

        Pozwole tez poinformowac cie, ze zastapienie blachy olowianej przez
        stalowa moze spowodowac przecieki w dachu, poniewaz kazda z tych
        blach uzywa sie w funkcji spadku dachu (im plaszczszy, tym wiecej
        olowiu, w stromym nie potrzeba zadnej blachy):
        "Pogonilam tez Buszmena zeby poszedl do sklepu i kupil kawal blachy
        ocynkowanej aby zastapic uszczelnienie pod dachowym swietlikiem
        gdzie jest polozona blacha olowiowa."

        Ciekawe to, ale znajdz od czasu do czasu czas np na kino :-))))
        • luiza-w-ogrodzie Re: Wodny czwartek 11.12.08, 01:00
          Lucja do mnie napisala, nie moze byc
          ...oczywiscie po to zeby sie przyczepic :o)
          ...ale i slusznie, bo mialam napisac "zapasy wlasnej wody z nieba" a
          wyszlo jak wyszlo.

          Co do blachy, to spoko, wiem co robie, dach jest stromy, moze nie
          byc olowiana. Juz zastapilam olow blacha wokol rury od piecyka.

          Do kina mi sie nie chce chodzic, ogrod jest ciekawszy, ale rozumiem
          ze zima wolicie siedziec w cieplych miejscach pod dachem.

          Pozdrawiam cieplutko :o[+]
          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
          lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Czwartek zimny i szary 11.12.08, 08:25
        Ma być dziś zimno -2-3 C, szaro i pochmurno.
        Przed południem pracuję z domu. Mam do napisania jedną rzecz i zero pomysłu jak
        na razie. :-/
        Od obiadu laba. :-)

        Wczoraj poszłam na lampkę wina z koleżanką, skończyło się większą konsumpcją do
        późna - fajnie się nam rozmawiało. :-)))
        Dzisiaj konsumuję dobre rzeczy w jeszcze lepszym towarzystwie, i generalnie
        cieszę się życiem. :-)))

        Miłego dnia :-)
        • iwannabesedated Czwartek lekko słoneczny 11.12.08, 20:47
          Czas płynie leniwie, jesienno-zimowo. Ciemno się robi prawie od
          razu, aczkolwiek dzisiaj i wczoraj udało się złapać parę promyków
          słońca.
          Z nudów czytam sobie w necie o światowym systemie monetarnym, bo
          pieniędzy wszyscy chcą, ale co to tak naprawdę jest, ani skąd się
          bierze, ani co się z tym dzieje - to już raczej nikt nie wie. Tak
          jak z miełością, men :)
        • jutka1 Re: Czwartek zimny i szary 11.12.08, 20:53
          Postarzawszy sie o rok o godz. 15:00, konstatuje, ze jest mi dziwnie.

          I tyle.
          • morsa Re: Czwartek zimny i szary 11.12.08, 22:35
            Serdeczne zyczenia urodzinowe,
            niech Twoje marzenia sie spelnia,
            i niech Ci gwiazdka pomyslnosci
            nigdy nie zagasnie... ;-)))
            • maria421 Jutka, STO LAT! 11.12.08, 23:45
              www.youtube.com/watch?v=jYTK9im4dyc&feature=related
          • luiza-w-ogrodzie A do poczty zagladasz, solenizantko? n/t 12.12.08, 02:42

            • jutka1 Re: A do poczty zagladasz, solenizantko? n/t 12.12.08, 06:58
              No przeciez odpisalam. :-)

              Wyjasniam tez, ze slowo "dziwnie" nie bylo - broncie mnie Niebiosa - uzyte
              pejoratywnie. To byl piekny dzien. :-)
              • luiza-w-ogrodzie Re: A do poczty zagladasz, solenizantko? n/t 13.12.08, 00:56
                jutka1 napisała:

                > No przeciez odpisalam. :-)

                Nie wiem, komu odpisalas, ale nie mnie :o)

                Pozdrawiam post-urodzinowo
                Luiza-w-Ogrodzie
                ForumAUSTRALIA
                • jutka1 Re: A do poczty zagladasz, solenizantko? n/t 13.12.08, 09:31
                  Bo sie zirytuje :-(((

                  Zaraz Ci kopie przesle.
    • luiza-w-ogrodzie Mokry piatek 12.12.08, 02:42
      ...czyli pogoda bez zmian: szaro, zimno i mokro. I nawet nie moge
      zbierac tego deszczu do nowych zbiornikow, bo trzeba najpierw usunac
      olowiane uszczelnienia z dachu a teraz nie mozna latac po mokrych
      dachowkach - dach jest za stromy na taki sliski sport. Moja wina,
      trzeba bylo to zrobic wczesniej, ale jakos mi wypadlo z planow.
      Jutro ma sie ocieplic (34 stopnie) i przez nastepne dwa dni nie ma
      padac, moze wtedy wymienimy olow na ocynkowana blache.

      Poza tym pracuje jak mrowka i emajlowo wymieniam uwagi na temat
      swiatecznego gotowania i pieczenia z synem, ktory po raz pierwszy
      samodzielnie przygotowuje Wigilie :o) Zakupy prezentow zostaly
      zakonczone wczoraj wieczorem, nie bylo wcale tak strasznego tloku
      jak sie obawialam. W poltorej godziny kupilam wszystko co mialam na
      liscie. Do tego byly zdumiewajace przeceny: 35-90% (!!!). Pierwszy
      raz widze przeceny PRZED Swietami, widac kryzys rzeczywiscie dotknal
      przecietnych Australijczykow.

      Siedzac w biurze wspieram sie duchowo zdjeciami z wycieczek w dzicz
      australijska. Nie moge sie doczekac wakacji - jeszcze 7.5 dni
      roboczych do Swiat! - potem odpoczne i rusze w Australie.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • jutka1 TGIF 12.12.08, 08:12
      Zgubily mi sie polskie litery :-(

      Przede mna ciezki dzien. Chyba bede musiala zostac w pracy "po godzinach", bo
      pokonczyc musze rozne rzeczy, a lista sie z dnia na dzien wydluza :-/// Polac
      sie domestosem i podpalic.

      Zimno. Jest kolo zera, a ma byc 3-4 C maksymalnie. Brrr.

      Milszego piatku, niz mnie sie szykuje :-)
      • jutka1 Re: TGIF -- Apdejt 12.12.08, 22:11
        No to ten... no... teges.... :-D

        Po pracy poszlam jak zwykle w piatkowe popracowe miejsce, posiedzialam z
        zwyczajowym towarzystwie, nawet poszlam na - o dziwo, wczesna - kolacje do
        Libanczyka.
        Week-end troche pracujacy, troche na przyjemnosciach.

        I tyle... :-)))
    • ewa553 Jutencjo! 12.12.08, 08:48
      o dzien spoznione, ale bardzo serdeczne zyczenia wszystkiego co naj!
      Sciskam urodzinowo.
      PS Czy domestos jest latwopalny? Myslalam ze tylko zracy (rzroncy).
      • jutka1 Re: Jutencjo! 12.12.08, 08:58
        Dziekuje :-)

        Z domestosem mozna robic, co sie chce, bo domestos jest dobry na wszystko :-)
        • iwannabesedated Re: Jutencjo! 12.12.08, 14:11
          Nie wszystko, na przykład onanizować się domestosem nie radzę.

          Anyłej, jeszcze raz Ci życzę Pytonię HappyB-day. Whatever!
          • jutka1 Re: Jutencjo! 12.12.08, 14:47
            Tutaj masz absolutna racje, 100Krocie. Chyba ze ktos jest masochistom-onanistom.
            :-))))

            Dzieki! :-D Whatever-bis! ;-)))))))))))))
            • chris-joe A kto z naaami 12.12.08, 20:26
              nie wypiiije niech go tego-smego!

              To lu, siestra, buzi i w gardlo! :)))
              • jutka1 Re: A kto z naaami 12.12.08, 21:59
                No to cyk! :-)))
                • chris-joe Re: A kto z naaami 12.12.08, 23:21
                  I na drugom nozkie, sianowna kierowniczko :))

                  Po czym lece chate do pozorow ladu doprowadzic, bo dzis bedziemy miec na stanie
                  chilijska parke z sasiedztwa, co nam sie kotem zajmowala. Oni po angielsku ni
                  me ni be, trza bedzie sie po francusku mordegowac i doszkalac po hiszpansku, bo
                  Braz tyz habluje.
                  Ale dalem se rade z trzema Paryzankami, Hiszpanie solo przezylem i to po
                  niemiecku, to se poradze i z Chilijczykami w Montrealu :)

                  No, to jeszcze po jednym, zdrowko! :)
                  • jutka1 Re: A kto z naaami 12.12.08, 23:29
                    Z nami sobie poradziles, to i z nimi poredzisz :-))))

                    No to... zdrowie na budowie, nasza brygada nie gada! :-D
    • luiza-w-ogrodzie Plany weekendowe 13.12.08, 00:52
      Plany weekendowe jak to przed Swietami: dzis pozne wstanie (wlasnie skonczylam
      sniadac), potem rozrywki ogrodowe (nie opisuje i nie polecam ludziom o slabych
      nerwach i wiotkim kregoslupie), wieczorem impreza swiateczna w firmie Buszmena w
      ladnym miejscu nad zatoka. W niedziele odsypianie powyzszego, potem kino, plaza
      (jesli nie bedzie padac), kolacja w malym acz doborowym gronie, zasniecie z
      milym uczuciem ze tylko 7 dni pracujacych do Swiat.

      Zycze Wam milego weekendu, nie dajcie sie wrobic w przedswiateczne zakupy!
      Luiza-w-Ogrodzie
      ForumAUSTRALIA
    • jutka1 Sobota pracująca 13.12.08, 10:00
      Meteoparis: 2-4 C, po południu deszcz, a potem mokry śnieg. Silny wiatr :-/

      W czasie dnia nie wychodzę: myślę, czytam i piszę. Dzień pracujący jednym
      słowem. Wieczorem przychodzi Fedo, wizytująca Paryż. Apero u mnie, potem kolacja
      na pobliskim tarasie, potem pogaduchy do poduchy - Fedo postanowiła wypróbować,
      czy na mojej małej nierozkładanej sofce da się zwinąć w kłębek i pospać, jeśli
      się nie jest kotem. :-)
      Aha, i jeszcze zaległe pranie trza zrobić. Ufff, dużo tego. :-)

      Miłej soboty :-)
    • ewa553 rozrywki ogrodowe 13.12.08, 10:18
      bylam tydzien temu u ortopedy z moim bolacym kregoslupem. Pyta, czy
      uprawiam jakis sport. Wymienilam i na koncu z duma (oj, ja glupia!)
      wymienilam liczne prace ogrodowe!!!! Czy musze mowic, jak zareagowal
      lekarz? Byl caly zachwycony ze znalazl przyczyne mojego bolu:))))
      • jutka1 I jeszcze ... 13.12.08, 15:05
        ... dwa zdjęcia dodałam do galeryjki. Nic takiego, tylko stół z innymi kwiatami :-)
        www.pbase.com/as12d4/jutka_at_home_in_paris_again_-
        • blues28 Re: I jeszcze ... 13.12.08, 17:01
          Bardzo ladnie ;)
          Milego wieczoru dla Ciebie i Fed !
          Prosze powiedz Fed, ze ja bardzo lubie czytac Fedo-przygody ;))
          • jutka1 Re: I jeszcze ... 14.12.08, 10:38
            Przekazałam :-))))

            Spędziłyśmy super wieczor w mojej knajpce na rogu. Nawet się "zaprzyjaźniłyśmy"
            z jedną lokalną parą, która wyszła na papierosa i wsiąkła w naszym towarzystwie.
            :-) Kelner - ten od Sidżeja - już jest tak oswojony, że dwie lampki szampana
            dał nam na koszt firmy. U drugiego kelnera zebrałam punkty, jak zjadłam harissę
            łyżeczką. :-)
            Fajny wieczór był. :-)
            • jutka1 Re: I jeszcze ... 14.12.08, 10:40
              Blues, Fedo od-pozdrawia :-)
              • maria421 Mrozno ale slonecznie 14.12.08, 11:13
                czyli piekna spacerowa niedziela sie zapowiada.
                • jutka1 Pochmurno, zimno, wietrznie 14.12.08, 12:10
                  Pogoda barowa, więc idę na taras na jakiś obiad. Popołudniowa herbata w miłym
                  towarzystwie, a potem wieczorem praca. Ughhh. :-/

                  No, ale na razie nie myślę o pracy, koncentruję się na przyjemnościach. Jak za
                  chwilę obgadam z przyjaciółka przez telefon jedną zagwozdke zawodową, to się
                  ochędożę i ruszę na konsumpcję - przeczytam ekonomista, pomyślę o tym, co mam
                  napisać wieczorem. Przyjemniej myśleć, niż robić :-)))

                  I tyle... Miłej niedzieli :-)
              • fedorczyk4 Re: I jeszcze ... 16.12.08, 22:41
                Morso, milo mi niesamowicie, dopiero teraz dorwalam sie do
                komunikatora, wiec dopiero teraz odpowiadam wlasna paszccza:-)
                Przygoda mnie dzisiaj ominela, ale nie szerokim lukiem, bo jak
                maszerowalam energicznym krokiem w kierunku "Wielkich Magazynow"
                czyli Galerie La Fayette i Printemps, to minely mnie ze wszech stron
                rozne pojazdy na syrenach. I ewakuacja odbyla sie beze mnie:-( albo
                beze mnie:-) jeszcze do konca nie jestem pewna;-)
                To czego jestem natomiast pewna to szoku tlenowego. Laze od 6 do 8 i
                plus godzin i dlawie sie tlenem, a jak tu mieszkalam to myslalam ze
                mam w plucach glownie spaliny. Trzeba mi bylo wrocic na Ojczyzny
                Lono zeby docenic swiezosc powietrza w Paryzu!
    • jutka1 Poniedziałek, ostatni pracujący tego roku 15.12.08, 07:54
      Według Meteoparis ma być 2-4 C. Rano koło zera. :-/

      Zaczynam tydzień "dopinania" i "kończenia". W piątek wieczorem padnę na pysk
      chyba. No nic, jakoś się doczołgam.

      Miłego dnia życzę :-)
    • ewa553 smutny los emerytki... 15.12.08, 17:47
      tak obserwuje rozne Jurki czy Luizy jak sie ciesza na Swieta, co dla
      nich oznacza dluzszy urlop kosztem tylko kilku dni urlopowych (po
      niemiecku nazywa sie to brückentage, czyli dni mostowe), i mysle:
      a ja? Na Swieta owszem, ciesze sie, ale nie licze dni do urlopu, nie
      planuje jakichs szalowaych wydarzen, zeby wykorzystac te dni.....
      No, glupia sprawa.
      Z drugiej jednak strony ide dzis na 20-ta na piekny koncert
      symfoniczny i jutro bede mogla sie wyspac..... Wiec moze jednak nie
      ma co narzekac?
      • maria421 Re: smutny los emerytki... 15.12.08, 17:56
        Ewa, kazdy czlowiek musi sobie czasem ponarzekac, ale dobrze ze Ty nie masz
        zadnych wiekszych powodow do narzekania:)

        Milego koncertu!
      • iwannabesedated ditto 15.12.08, 20:54
        Skutkiem ubocznym braku obowiązkowego schematu działań, jest to iż
        nigdy się nie posiada ani niedzieli ani urlopu. A taka już ludzka
        natura, że bardziej ceni to czego nie ma lub ma mało, nad to co ma.
        Dlatego Jutka i Luiza cieszą się z wolnych dni na Święta bardzo bo
        ich mają mało, a Ewa i powiedzmy ja się mniej cieszymy.
        Z drugiej strony ja zauważyłam pewną u siebie zmianię, mianowidzie
        zamiast terroru pomięszanego z horrorem na myśl o nadciągających
        nieubłaganie niczym gniew boży Świętach, obecnie pozostaję w stanie
        neutralno pogodnym. Ba, nawet przyjemność mi sprawiają długie
        wieczory, tajemniczo się snujące po moim osiedlu mgły, gra świateł
        na mokrej jezdni i widok przepływających tą jezdnią migających
        pomarańczowymi światłami autobusów. Cieszy mie ta bajkowa
        niekreśloność, zawieszenie w czasie i chyba dochodzę kurwa do
        wniosku, że nie chcę mieszkać w ciepłych krajach - bo lubię zmiany
        pór roku. Jedynie chciałabym, żeby tu było odrobinę cieplej - co się
        chyba i stanie, bo ociepla się klimat.
        • jutka1 Re: ditto 15.12.08, 21:38
          No właśnie, the grass is always greener...

          Prawdę mówiąc wizja 2 tygodni w ciszy wiejskiej, i nic nie robiąc, trochę mnie
          przeraża. Ale z drugiej strony baterie naładować trzeba. Będę spać, czytać, od
          czasu do czasu spotykać się z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi królika, ale bez
          ekscesów.
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek tydzien przed Swietami 15.12.08, 23:21
      Stukam w klawisze jako ta tresowana malpa z nieprzetlumaczalnego
      dowcipu, ale juz widze swiatelko w tunelu! Dzis z zespolem idziemy
      na Christmas lunch do pobliskiej knajpki. Przemycilam do firmy
      aparat Buszmena wiec napstrykam zdjec. Nastepny firmowy lunch w
      czwartek, w hotelu nad zatoka i na tym sie koncza oficjalne imprezy.
      W biurze panuje swiateczny nastroj, wlaczylam plyte z koledami
      spiewanymi przez Carrerasa, Pavarottiego i Sinatre.

      A za oknem stoi las w sloncu i lekkiej bryzie, zapraszajac do
      wyjscia. W ogrodzie po ostatnich ulewach w tym cieple wszystko
      rosnie jak oszalale i przepieknie rozkwitl zwiastujacy Boze
      Narodzenie pomaranczowy eukaliptus, pelen brzeczenia
      pszczol a mniejszy brzoskwiniowy rozwija pierwsze paczki. Po nim
      zakwitnie jaskrawoczerwony ulubieniec Buszmena a na koniec wakacji
      beda sie pysznic kwiatami dwa rozowe: fuksjowy i delikatny w
      pastelowym dziecinnym rozu.

      Po powrocie do domu czeka mnie pakowanie prezentow i skonczenie
      pisania domowej gazetki, corocznie wysylanej do krewnych i
      przyjaciol Krolika i zawsze wysylanej za pozno z powodu ogolnego
      pierdolnika w pracy co grudzien.

      Pozdrawiam, dzwoniac swiatecznymi, kiczowatymi kolczykami :o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Wtorek 16.12.08, 06:56
        Donoszę, że żyję. Zmęczona nieco, niewyspana, bo w tym tygodniu chodzę wcześniej
        do pracy, żeby pokończyć sprawy.

        Meteoparis zapodaje 1-2 C, pochmurno i mglisto. :-///
        Błe.

        Milszego dnia życzę.
        • morsa Re: Wtorek 16.12.08, 07:05
          Mialam pospac dluzej, mam dzis wolny dzien,
          ale mnie obudzilo
          earthquake.usgs.gov/eqcenter/recenteqsww/Quakes/us2008araj.php#details
          • jutka1 Re: Wtorek 16.12.08, 09:36
            Omatko, Morsa, czytalam o tym wlasnie na necie.
            Jak sie toto objawialo u Ciebie?
            • maria421 Re: Wtorek 16.12.08, 09:42
              Morsa, napisz cos wiecej, bo tez jestem ciekawa.
    • ewa553 "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 12:19
      jakby Luiza powiedziala:))) No bo skoro poszlam o trzeciej spac, to
      dopiero o 11-tej wstalam. Jestem w tej chwili po drugiej kawie
      i mam uczucie, ze cos mi ucieklo: jasne, przedpoludnie licho wzielo:
      (((( Chyba jednak nie przestawie sie na taki tryb zycia, choc wlasnie
      pozno w nocy leca najlepsze filmy w TV. "Dla nocnych strozy" - jak
      mawial ktos ze znajomych.
      • iwannabesedated Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 12:58
        E tam, u mnie w domu się rutynowo kładziemy o 3 i wstajemy o 11. Jak
        się wcześniej położę, to mam uczucie że tracę najprzyjemniejszą
        część doby. Zresztą na moim osiedlu zwolenników późnych posiadówek
        jest sporo, dużo okien się świeci o 3, ludzie psy spacerują...
        Jak przez pomyłkę wstanę o 9 to się czuję dziwnie, jakaś ruchawka
        niezdrowa panuje, nie wiadomo co ze sobą zrobić.
        • jutka1 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 14:00
          W tym tygodniu wstaje o 6:30, a klade sie kolo polnocy. Nie umiem zasypiac
          wczesnie. :-/
          W ogole od jakiegos czasu nie potrafie spac do pozna, nawet gdybym chciala
          odespac pozny wieczor czycus.
          Za to nie mam problemu ze sjestami: w przeciagu, w pociagu, na drongu (zam. :-D)
          • maria421 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 14:08
            Pozne wstawanie byloby dla mnie strata dnia. Od spania jest przeciez noc, nie
            dzien, co staram sie , niezbyt skutecznie, wytlumaczyc mojej corce.
            • maria421 W Szwecji trzesienie ziemi, w Paryzu bomby 16.12.08, 14:37
              w "Au Printemps"...

              Uwazajcie na siebie, dziewczyny!
            • ewa553 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 14:44
              straszne haslo, Mario. Jakbys byla z ubieglego stulecia:)))) Jezeli
              noc jest do spania, to dlaczego najlepsze filmy sa w nocy, dlaczego
              wszystkie imprezy/koncerty zaczynaja sie poznym wieczorem, dlaczego
              tylko bauery bawia sie po poludniu, a normalni ludzie zaczynaja
              imprezki poznym wieczorem? I dlaczego najlepiej czyta sie noca?
              A sluchanie dobrej muzyka? W nocy dziala podwojnie, tylko w nocy
              mozna stworzyc odpowiedni nastroj. Zostaw wiec core w spokoju:))))
              • morsa Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 15:28
                Ja naleze do tzw. nocnych markow.
                Dlatego wole pracowac po poludniu,
                albo jeszcze chetniej na nocna zmiane:-))
                Moj slubny z kolei jest rannym ptaszkiem:
                Nigdy chyba nie udalo mu sie wstac pozniej
                niz o 6.00.
                Kilka lat temu bylismy u znajomych witac Nowy Rok.
                Chlop zasnal jeszcze przed polnoca!!!!!!
                Musialam go dyskretnie "budzic" lekkimi
                kopnieciami i szturchancami:-))
                Ja zasypiam pozno (albo wczesnie; jak kto woli),
                pozniej spie mocno i nawet bomby mnie nie
                obudza... Jednak dzisiejsze wibrowanie i jakis dziwny
                halas postawilo mnie na nogi. Najpierw myslalam
                ze jedno z moich domownikow spadlo ze schodow,
                albo ze zerwal sie wyjatkowo silny sztorm,
                albo jakis samolot w drodze do Kopenhagi
                przelecial bardzo nisko nad nami. Nigdy nie
                przyszloby mi do glowy, ze to trzesienie ziemi!
                Nie tutaj!
                • jutka1 Trzęsienia ziemi - souvenirs, souvenirs 16.12.08, 22:48
                  Zainteresowałam się reakcjami Morsy, bom w strefie trzęsącej przemieszkała kilka
                  lat. I oprócz "the big one" w 1994 r., miesiąc po chwilowym powrocie z PL, nie
                  robiły już na mnie wrażenia. Coś tam się chwiało, OK, odwracałam się na drugi
                  bok i spałam dalej. Ale toto w styczniu 1994 (6.6 w skali Richtera) było
                  niezwykłe, bo najsilniejsze, jakie znałam, i do tego zamiast kołysać na boki -
                  podskakiwało. Spałam i mnie podrzuciło z 50 cm do góry, i obudziłam się
                  spadając, jak czasem się śni że spadamy, i się budzimy. Niesamowite wrażenie.
                  Pamiętam, naciągnęłam kołdrę na głowę i czekałam, aż się skończy. W międzyczasie
                  huk zwalających sie mebli, trzask i skrzek drewnianej struktury domu. Gdybym
                  była słuchała oficjalnych porad, co robić w razie trzęsienia ziemi (dostać się
                  do drzwi wejściowych i stać we framudze np.), to by mnie przygniotły półki z
                  setkami książek, które się zwaliły w salonie po drodze do drzwi wejściowych.
                  Jak przeszło i były "tylko" aftershocks, to o piątej nad ranem siedziałam w
                  pidżamie na schodach na zewnątrz, nie było elektryczności, gazu ani telefonu.
                  Sąsiad z góry przyszedł i mówi: "O qrv, spadły szafki w kuchni i zbił się cały
                  alkohol, oprócz dwóch flaszek skocza..." No tośmy o tej piątej rano stychnerf
                  obalili co się ostało.
                  A potem cóż. Dzień bez elektryki i gazu, i telefonu. Po południu jak naprawili
                  telefon - telefony od rodziny i mojego polskiego szefa (u którego miałam "urlop
                  na powrót do Hameryki" i do którego wróciłam 3 miesiące później), mówiącego mi w
                  telefonie, że dokądkolwiek mnie nie puścić, to zaraz jakaś katastrofa :-))))
                  Ech. Wspomnienia. :-)
                  • maria421 Re: Trzęsienia ziemi - souvenirs, souvenirs 17.12.08, 10:27
                    Ja przezylam lekkie trzesienie ziemi we Wloszech, w 1982 lub 1983 roku, nie
                    pamietam. Zyrandol pod sufitem zaczal sie hustac, szklo i naczynia na polkach
                    zaczely podskakiwac, ktos na ulicy wolal "terremoto! terremoto!" i za chwile juz
                    bylo po wszystkim.
                    • jutka1 Trzęsienia ziemi metaforyczne 17.12.08, 19:51
                      Było ich jeno kilka (2-3?) na przestrzeni dekad. Nie mówię o seksualnych, ale o
                      emocjonalno-intelektualno-seksualno-poczuciehumorowo-czułościowo-miłosnych. The
                      whole nine yards, the whole kitten caboodle, (prawie) wszystko w jednym pakiecie.

                      I potem (jak długo potem?) tak jak w sejsmologicznych trzęsieniach ziemi,
                      aftershocks, a potem (s)pokój. I co dalej?

                      Najbliwszemu forumowi przedkładam i o opinie proszę.
              • maria421 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 15:35
                ewa553 napisała:

                > straszne haslo, Mario. Jakbys byla z ubieglego stulecia:)))) Jezeli
                > noc jest do spania, to dlaczego najlepsze filmy sa w nocy,

                Zeby mozny bylo wykorzystac nowoczesne video co sie samo wlacza o ustalonej
                godzinie:)

                dlaczego
                > wszystkie imprezy/koncerty zaczynaja sie poznym wieczorem,

                Pozny wieczor to nie noc.

                dlaczego
                > tylko bauery bawia sie po poludniu,

                Bo rano musza krowy doic.

                > a normalni ludzie zaczynaja imprezki poznym wieczorem?

                Bo nie musza rano krow doic :)

                > I dlaczego najlepiej czyta sie noca?

                Nie wiem, nie probowalam.

                > A sluchanie dobrej muzyka? W nocy dziala podwojnie, tylko w nocy
                > mozna stworzyc odpowiedni nastroj.

                Sobie czy sasiadom? :)

                > Zostaw wiec core w spokoju:))))

                Dobrze, nastepnym razem nie bede jej budzic, niech spi do wieczora.
                • ewa553 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 15:48
                  morsa: a co wlasciwie porabia teraz Twoja Corka? Piszesz o
                  domownikach, wiec pewnie mieszka w domu?

                  Mario, nie uszczesliwiaj Corki na sile. Jak bedzie musiala, to
                  wstanie sama. Jak zaspi, to przeciez nie bedzie akurat Ciebie
                  o to oskarzac? Nie badz nadopiekuncza, bo Ci w koncu Mala ucieknie!!
                  • maria421 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 16:03
                    Jakbym byla nadopiekuncza to bym wlasnie pozwalala jej wysypiac sie do wieczora.
                    O uciekaniu tez nie ma mowy, bo ona juz teraz mieszka wiecej czasu poza domem
                    niz w domu.
              • go.ga Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 17:13
                >>Zostaw wiec core w spokoju:))))

                Tez tak uwazam. Cale zycie przed dziewczyna, jeszcze nie raz bedzie musiala wczesnie wstawac. Nienawidze wczesnie wstawac, ale niestety musze ;(
                • maria421 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 17:32
                  go.ga napisała:


                  > Tez tak uwazam. Cale zycie przed dziewczyna, jeszcze nie raz bedzie musiala wcz
                  > esnie wstawac. Nienawidze wczesnie wstawac, ale niestety musze ;(

                  Biedne dziecko.... prawie 24 letnie...
                  • ewa553 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 19:35
                    24 lata Marysiu to przeciez ani "corcia" ani "dziecko" tylko mloda
                    kobieta ktora naprawde sama moze ocenic kiedy trzeba isc do lozka a
                    kiedy spac - nie sadzisz?
                    • maria421 Re: "dzien do gory nogami" - 16.12.08, 20:06
                      ewa553 napisała:

                      > 24 lata Marysiu to przeciez ani "corcia" ani "dziecko" tylko mloda
                      > kobieta ktora naprawde sama moze ocenic kiedy trzeba isc do lozka a
                      > kiedy spac - nie sadzisz?

                      I robi to przez 5 dni w tygodniu, ale w sobote jak jest w domu moglaby troche
                      pomoc zamiast sie wylegiwac do poludnia, czy nie?

                      A "corcia" to ona juz zawsze bedzie:)
    • luiza-w-ogrodzie Sroda - tydzien do Wigilii! 17.12.08, 01:25
      Juhuu, jeszcze tylko 5 dni w biurze! Syn znowu przyslal emajlem
      sprawozdanie na temat jego przygotowan do Wigilii (chyba sie nie
      wyrobi z ambitnymi kuchennymi planami). Zaprosilam na Wigilie
      jeszcze trzy osoby, ktore inaczej spedzalyby ja samotnie - bedzie
      wesolo.

      Wczoraj mielismy w pracy Christmas lunch w milej knajpce a raczej na
      zewnatrz, pod wielkimi starymi eukaliptusami.

      Jest piekna, ciepla pogoda a ja tu tkwie pod dachem. Nic sie nie
      zmienilo, wszystko OK (czego i Wam zycze).
      Pozdrawiam (szczegolnie narod pracujacy miast i wsi) i zaglebiam sie
      w cyferki.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Sroda 17.12.08, 07:48
        Meteoparis zapowiada ocieplenie od dziś do końca tygodnia. Dzisiaj ma być 5-6 C,
        i tyszpiknie.
        Dzień roboczy wypełniony, ale już - odpukać - bez bezdechu i zadyszki. I
        perspektywa obiadu w ulubionym towarzystwie. :-)))

        Po pracy wolny wieczór - można będzie odsapnąć, zrobić pranie, zebrać myśli,
        powoli zacząć przygotowania do wyjazdu. Który n.b. jakoś tak zbyt szybko się
        zbliża. Może dziś wybiorę książki, które wezmę ze sobą, a wybór będzie niełatwy. :-)

        No i tyle pierduł dzisiejszych. Miłego dnia :-)
Pełna wersja