jutka1 I o trzęsieniach ziemi 17.12.08, 19:59 kopiuję: Trzęsienia ziemi metaforyczne jutka1 17.12.08, 19:51 Odpowiedz Było ich jeno kilka (2-3?) na przestrzeni dekad. Nie mówię o seksualnych, ale o emocjonalno-intelektualno-seksualno-poczuciehumorowo-czułościowo-miłosnych. The whole nine yards, the whole kitten caboodle, (prawie) wszystko w jednym pakiecie. I potem (jak długo potem?) tak jak w sejsmologicznych trzęsieniach ziemi, aftershocks, a potem (s)pokój. I co dalej? Najbliwszemu forumowi przedkładam i o opinie proszę. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: I o trzęsieniach ziemi 17.12.08, 20:07 Ale co my tu mamy opinować Pytoniem? To że bywają? Ano bywają. I bywa to ekscytujące i przyjemne i straszne. Mnie obecnie co innego zaprząta, mianowicie my tu sobie pierdulu pierdulu, a tu za tydzień Wigilia. Ja w zeszłym roku zrobiłam sole normandine, bo karpia nie lubię. A w tym, co by tu zrobić? Przebojem ostatniej dekady był sporządzony przez ciotkę jesiotr z elektrowni pod Gorzowem. Tego nie przebiję. Ale możeby mule w czerwonym sosie? Ktoś pomysły jakieś ma? Odpowiedz Link
jutka1 Re: I o trzęsieniach ziemi 17.12.08, 20:10 Buuuuu, na kulinarny zapraszam :-((((((((((( Ja tu poważnie proszę o opinię, a Ty mi tu Brutusie o rybach w galarecie? :-/ Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: I o trzęsieniach ziemi 17.12.08, 20:24 Omajgod, przepraszam Pytonie, nie wiedziałam, że to tak serio. No więc tak, trzęsienia są, i w ich trakcie człowiek jest w afekcie, ekscytacji, no w stanie odmiennym jak ciecz co się zmieniła w opary. Potem jest gorzej, bo się skraplasz w kałużę. Potem przechodzisz w ciało stałe i musisz posprzątać cały mess. I to jest niefajne. Ciąg dalszy dopiszę. Odpowiedz Link
jutka1 Re: I o trzęsieniach ziemi 17.12.08, 20:34 iwannabesedated napisała: > trzęsienia są, i w ich trakcie człowiek jest w afekcie, > ekscytacji, no w stanie odmiennym jak ciecz co się zmieniła w opary. > Potem jest gorzej, bo się skraplasz w kałużę. Potem przechodzisz w > ciało stałe i musisz posprzątać cały mess. I to jest niefajne. *********** Ciecz w opary. Potem kałuża. Potem ciało stałe. Ehem, ok. Zapomniałaś o wersji opary w opary, czyli wielkie zniknięcie. Defies the laws of physics, but happens nonetheless, no? Odpowiedz Link
jutka1 Re: I o trzęsieniach ziemi 17.12.08, 20:25 iwannabesedated napisała: > Ale co my tu mamy opinować Pytoniem? To że bywają? Ano bywają. > I bywa to ekscytujące i przyjemne i straszne. ********** To, to ja wiem, że te rzeczy są zgodne ze starym rosyjskim przysłowiem: "Eto kak jebat' tigra: i smieszno, i straszno". Ale co dalej. Pasje mijają, i co potem. Po chrancusku to się nazywa desamour, i czekam że się to desamour pojawi, i się boję, i chce wpełznąć do mysiej albo się polać domestosem. No ale nic to. Odpełzam, i się polewam i podpalam. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: I o trzęsieniach ziemi 17.12.08, 20:56 Hold yer horses z tym domestosem, Pytonku, ten desamour i amour - poczyniłam takie spostrzeżenie ostatnio - przychodzą falami. Jeśli człek ten desamour przyjmie z godnością i dystansem, nie sypiąc głowy popiołem i nie polewając domestosem - to amour ma szansę powrócić. Jest to jakby zamiast tsunami, łagodne falowanie, cykl przypływów i odpływów którym należy się oddać. Odpowiedz Link
jutka1 Re: I o trzęsieniach ziemi 17.12.08, 21:28 Nic nie poradzę - żyję amour, a diabeł z tyłu głowy mi gada co to będzie jak się pojawi desamour. No to się pytun. Odpowiedz Link
jutka1 Re: I o trzęsieniach ziemi 17.12.08, 21:31 "Desamour" z tej drugiej strony, nie z mojej. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: I o trzęsieniach ziemi 17.12.08, 21:42 A chuj z drugą stroną, IMHO, ani na ich desamour wpływu nie mam, ani nie jest to tyż i mój problem. Ja się koncentruję na moim wibrowaniu czyli amour, i odwibrowaniu. Bo to ja czuję, to mi "robi". Co też i Tobie doradzam Pytoniem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: I o trzęsieniach ziemi 17.12.08, 21:47 Moje wibrowanie JEST i to na najwyższych poziomach. Masz rację. Odpowiedz Link
jutka1 Ale tak na poważnie? 17.12.08, 21:44 Fale falami, ale... jako ekstremalny empata (czyli odczuwający uczucia innych), co mam robić jeśli zaczynam wyczuwać desamour? Bo moja automatyczna reakcja to odsuniecie się. A jeśli moje instynkty się mylą? Idę się polać domestosem. I podpalić. :-////// - Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie Wysadzam skrzynki balkonowe Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Ale tak na poważnie? 17.12.08, 23:54 Tak na powaznie to wrozka Tobie dobrze powiedziala a ja dorzucam ze do marca sie wszystko ostatecznie wyjasni i z praca i z amourem Boj sie Boga, taki temat na pierdolach??? Posylam slonce Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Ale tak na poważnie? 18.12.08, 00:01 a co Ty Luiza podajesz na Wigilie? Kieszenie kangura nadziewane jezami (jerzami) czy inne specjaly? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Ale tak na poważnie? 18.12.08, 00:31 ewa553 napisała: > a co Ty Luiza podajesz na Wigilie? Kieszenie kangura nadziewane > jezami (jerzami) czy inne specjaly? Wigilie jemy po polsku (barszcz z uszkami-kapusta-ryba-piernik- kutia), na Boze Narodzenie i Nowy Rok jemy po australijsku (swieze ryby-owoce morza-mango-truskawki-czeresnie). Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
ewa553 a propos wibrowania 17.12.08, 23:13 znajoma robila dzis zakupy swiateczne u Douglasa (perfumeria) i zadzwonila cala podekscytowana: za 33 Euro nabyla tusz do rzes z....wibratorem! Dopiero w piatek sie zobaczymy, ale umieram z ciekawosci co ktos nowego wymyslil... Odpowiedz Link
maria421 Re: a propos wibrowania 18.12.08, 10:34 Wlasnie sie wybieram do Douglasa bo mi sie krem konczyc zaczyna wiec zapytam o ten tusz do rzes z wibratorem. Ciekawie brzmi :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: a propos wibrowania 18.12.08, 16:38 Widzialam ten wibrujacy tusz w Douglasie, Lancome go wyprodukowal, podobno bateria starcza na rok, ale co z tego kiedy zaden tusz roku nie wytrzyma. Podobno ma od razu podkrecac rzesy. Nie, nie skusilam sie na to. Kupilam krem tak jak planowalam i koniec. Odpowiedz Link
jutka1 Re: a propos wibrowania 18.12.08, 16:47 Hahahahaha, a ja myslalam, ze to tusz z wibratorem _nie do rzes_ tylko takim prawdziwym :-))))))))))))) Nawet sie zdziwilam, gdzie Rzym, gdzie Krym, ale pomyslalam, ze moze niektorym Paniom wibrator jest potrzebny taki podreczny w torebce, coby w kazdej chwili gdy najdzie ochota... etc. :-D Odpowiedz Link
maria421 Re: a propos wibrowania 18.12.08, 17:51 Jutka, juz pisalam ze jedynym urzadzeniem wibrujacym w moim posiadaniu jest telefon komorkowy:-) W Douglasie oprocz kosmetykow rozne pierdulki maja , ale "takich" wibratorow jeszcze nie prowadza:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: a propos wibrowania 18.12.08, 18:50 Wiem Mario, moje zdziwienie to była reakcja na wpis Basi o koleżance, która toto wzięła i kupiła. :-) To, że jedyne co u Ciebie wibruje w torebce to telefon - też wiem. :-) U mnie dwie rzeczy wibrują. Telefon komórkowy i blackberry :-))))) Odpowiedz Link
maria421 Oto wibrator 18.12.08, 19:18 www.lancome.de/_de/_de/catalog/product_makeup.aspx?prdcode=18101p&CategoryCode=AXEMakeup^F1_Eyes^F2_Eyes_Mascaras^F3_Eye_Mas_Specialists&vname=name& Odpowiedz Link
jutka1 Re: Oto wibrator 18.12.08, 19:24 www.lancome.fr/_fr/_fr/whatsnew.aspx? Ale jaja. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pierduly z Sydney 17.12.08, 23:51 Pracuje na werandzie slyszac wsrod ptakow jakies poruszenie - pod oknem przerazliwie jeczy mlody magpie, probujac wyzebrac jakies jedzenie od rodzicow, kakadu stadnie "trabia" w parku a po rynnie glosno tupie przechadzakjacy sie po niej Indian mynah. Za dwie godziny wybieram sie na firmowy lunch do hotelu ale bede sie wstrzymywac z trunkami, bo prowadze samochod a poza tym po powrocie do domu bede kontynuowac prace. Czuje sie nadchodzace Swieta - pachna gardenie, kwitna moje kolorowe eukaliptusy i agapanty a syn zwiekszyl czestotliwosc emajli w sprawie swiatecznego gotowania :o) Czas wybrac sie na plaze, czego nie omieszkam zrobic jak tylko wydobede sie spod zwalow raportow, bleeee. Pracuje jako mroweczka, zagladajac czasem na forum, zeby sprawdzic co porabiacie. No to wracam do tych zwalow z szufla, a Wy cieszcie sie swiatecznymi planami i przygotowaniami. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 18.12.08, 07:33 W meteoparis bezet. Trochę cieplej, 6-7 C, po południu ma padać deszcz i ma być mgła. W pracy też bezet, kończenie i domykanie spraw. Obiad z Malarią w ramach zaległych urodzin. Wieczór w domu. Strach się bać - za trzy dni jadę, a przygotowania w lesie. Ughhh. Oułel. Będzie OK, a może nawet lepiej, czego i Wam życzę :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek --- Pi Es 18.12.08, 07:34 "czego i Wam życzę" (c) m.k. - ofkors :-))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Kopyrajtowanie 18.12.08, 07:43 jutka1 napisała: > "czego i Wam życzę" (c) m.k. - ofkors :-))) Tu protestuje przeciwko skopyrajtowaniu tej formulki, ktora pochodzi z rozpowszechnionego wsrod polskiej ludnosci wiejskiej zwyczaju zaczynania listow od "Niech bedzie pochwalony" i konczenia ich slowami "jestem zdrowy, czego i Wam zycze". Sama tez jej nagminnie uzywam. Ruscy probuja skopyrajtowac emoticony, tylko czekac, az i cyrylice wezma pod copyright. Nie dajmy sie oszalec :o( Pozdrawiam Luiza-nie-skopyrajtowana .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Kopyrajtowanie 18.12.08, 07:56 Na tym forum używa tego m.k., i przeze mnie będzie kopyrajtowany tutaj. ;-p Przecież robię to w ramach żartów - nie dajmy się zwariować :-))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Kopyrajtowanie 18.12.08, 08:05 Eee, ja tez sie unosze w ramach zartow. Albo nudow. Cholernie mi sie nie chce pracowac a musze... zamiast tego wynajduje sobie powody zeby popisac na forum :o( Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Kopyrajtowanie 18.12.08, 10:25 Znam ten bol. Mam dzis etap "chodzenia wkolo jeza" (czyt.: jerza), a najgorsze, ze czas na dokonczenie spraw sie kurczy... Odpowiedz Link
lucja7 Re: Kopyrajtowanie 18.12.08, 10:53 A ja uwazam ze nic sie nigdy nie konczy. Co najwyzej zmienia, przeinacza. Przynajmniej wszystko robie zeby tak bylo, zeby rzeczy nie byly "skonczone", lecz ciagle zywe. Odpowiedz Link
ewa553 cze Luska:))) 18.12.08, 09:31 zaciekawilo mnie Wasze menu wigilijne, bo nie wyobrazalam sobie zeby polskie potrawy kapusciano-buraczane smakowaly przy upale. Ale widac pomylilam sie. Ja osobiscie uwielbiam kapuste kiszona, ale jej gotowanie uprawiam tylko w jesieni i zimie. Odpowiedz Link
maria421 Wiosna dzisiaj byla 18.12.08, 16:42 slonecznie, 7 stopni, milo. Pomyslalam ze warto by skorzystac z takiej pogody i umyc samochod, ale sie okazalo ze wiele ludzi tez wpadlo na ten pomysl i musialam stac chyba z pol godziny w kolejce do myjni. Zreszta w tych dniach wszedzie jest pelno ludzi. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wiosna dzisiaj byla 18.12.08, 18:45 Ja kiedyś w piękny ciepły dzień grudnowy też padłam na taki pomysł, a o zmierzchu gdy wracałam z myjni znienacka ściął straszny mróz, wilgotna guma od drzwi przymarzła i zostałam uwięziona w aucie! Więc uważaj Marysia, albo gumy zawczasu wazeliną natrzyj :) Odpowiedz Link
jutka1 wszystkim jedno na myśli?... ;-))) 18.12.08, 18:52 Jak nie wibrator to guma, jak nie guma to wazelina? ;-))) Odpowiedz Link
maria421 Re: wszystkim jedno na myśli?... ;-))) 18.12.08, 19:15 A Eskimosi to pewno loju z reniferow uzywaja, czy jak? :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: wszystkim jedno na myśli?... ;-))) 18.12.08, 19:21 Nie, z karibu. I tłuszczu z wieloryba :-)))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: wszystkim jedno na myśli?... ;-))) 19.12.08, 02:10 Alez skad! KY dociera i do Tuktuyuktak. Odpowiedz Link
iwannabesedated wibrator guma i patelnia 18.12.08, 19:15 Wczoraj przyniesiono do domu nabytą dorgą kupna patelnię - bo stara się zużyła. Na tej patelni było krótkie info, co i jak, z tą patelnią. I tam wytłuszczonym drukiem było napisane, iż rozgrzewanie na patelni gorącego tłuszczu może powodować powstanie dymu, który szkodzi małym zwierzętom. Bo mają krótkie drogi oddechowe. Na przykład ptakom. Dlatego też producent patelni nie zaleca trzymania ptaków w kuchni. Sejłot? Ja pierdolę. Odpowiedz Link
jutka1 Re: wibrator guma i patelnia 18.12.08, 19:22 Hehehehehehe.... Dobre. Ręce i cycki opadają z szelestem :-)))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: wibrator guma i patelnia 18.12.08, 19:23 Wczoraj pokazywali w telewizorze faceta z Berlina ktory w swoich 2 pokojach z kuchnia trzymal 1400 (tysiac czterysta) papuzek. Z pewnoscia tekiej nowoczesnej patelni nie posiadal. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: wibrator guma i patelnia 18.12.08, 19:26 Oglądałam to - i 1000 mu uciekło ;) Odpowiedz Link
ewa553 Re: wibrator guma i patelnia 18.12.08, 20:41 bylam dzis w Douglasie, ale nie zapytalam o wibrator. Najzwyczajniej w swiecie wstydzilam sie ze mnie wysla do Sex Shopu:)))) Ale tez w Douglasie pracuja corazu mlodsze panienki, ktorym sie wydaje ze cos wiedza i patrza na takiego Dinozaura jak ja z niejaka pogarda. Za kazdym razem cos nowego przezywam. Od 33 lat uzywam w zimie perfum Estee Lauder, ktore do tej pory nazywaly sie super. teraz nazywaja sie Estee i juz panienka nie wiedziala o co pytam. Jak juz zrozumialysmy obie czego szukam, to pytam czy - jak od wielu lat, maja w okresie swiatecznym torebkowe wydanie perfum, taki 100 ml flakonik krysztalowy. Dowiedzialam sie, ze czegos takiego wogole nie ma (plus spojrzenie: babci sie cos pokrecilo?) i ze znakomicie nadaje sie do torebki buteleczka 30 ml. Wielkie zdziwienie, ze sa momenty kiedy nie chodze z tak duza torebka. Zal mi, bo to byly urocze buteleczki: ladne i podreczne. Moze jeszcze gdzies dostane? A co do niewiedzy panienek: rok temu szukalam dla siostry Fidji Guerlaina. Pytam panienki gdzie stoja te perfumy? Dwa razy kazala mi nazwe powtorzyc, poczem powiedziala wyniosle: takich nie prowadzimy. prosze zapytac w drogerii lub aptece:))))) Nie musze mowic jak jadowicie sie na nia poskarzylam (perfumy sie znalazly, oczywiscie). To sa takie momenty, kiedy mlodziez w rodzinie mowi ze zgroza: ciotka rozrabia. Dla nieznajacych sie w Niemczech: Douglas to siec bardzo eleganckich perfumerii. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: wibrator guma i patelnia 18.12.08, 20:44 Oj Babciu, Babciu, Fidji to Laroche nie Guerlain... Odpowiedz Link
maria421 Re: wibrator guma i patelnia 18.12.08, 20:57 Fidji ostatnio w Galleria Kaufhof widzialam. To tez jedne z moich "panienskich" perfum ale bez sentymentalnego podloza jak Diorella, wiec nie musze znowu miec:) Odpowiedz Link
maria421 Re: wibrator guma i patelnia 18.12.08, 21:03 Ewa, taki service kojarzy mi sie z ta reklama, ktora tez pewnie znasz: www.youtube.com/watch?v=qOAX-1lyhNQ Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek zarobiony po czubek glowy 18.12.08, 23:34 Skupiam sie na wyprodukowaniu wszystkich raportow potrzebnych na koniec roku, mozg mi sie lasuje, czacha dymi, pre do przodu uskrzydlona licznikiem mowiacym: 3 dni robocze do Swiat i wakacji. Nie nadaje sie do pogadania, dom w rozsypce, ale jeszcze tylko przezyje te TRZY dni i bede znowu normalna i miala czas przyjrzec sie chmurom. Teraz patrze na las w sloncu. Ale koniec tych luksusow, twarz w monitor i jade, az furczy! Pozdrawiam narod pracujacy miast i wsi. Niepracujacych nie pozdrawiam, bo mnie drzazni, ze ktos ma lepiej niz ja :o[+] Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
chris-joe Re: Piatek zarobiony po czubek glowy 19.12.08, 02:31 Tam juz zarobiony piatek, a tu resztki czwartku spedzone szlachetnie na odpisywaniu na bachorze listy do Santy. Tak, wzialem se to na leb w tym roku woluntariacko i wariacko via Canada Post. Zeby nie bylo za slodko, to robilem to ze szlugiem w ustach i z browarem, co pewnie wplynelo na uronienie paru lez. Bachory wszystkie przedkladaja listy zadan z departamentu hi-tech i any montany, czy jakos tak, oraz nazwy-skroty, o ktorych nie wiem nawet, czy nie powinienem dzwonic na policje. Zdarza sie rzadko liscik typu: I want the best christmas ever for my family; I want my daddy; Santa, I love you. Wtedy otwiera sie kolejna puszke piwa, zapala kolejnego szluga i do rrrroboty. I daje slowo, ze nigdzie nie napisalem, ze do zyczen dolacza sie takze Mr. Claus. Raz bujnalem o Mrs. Claus, ale zwykle byly to raczej elfy i reindeer. Jak mistyfikowac, to na calego, i narybek nam balamucic :)) Odpowiedz Link
jutka1 Piatek zarobiony tylko po czubek nosa... 19.12.08, 07:29 ... bo haruję tylko pół dnia, potem urlop. Jeśli czegoś nie uda się wypchnąć dzisiaj, to dokończę z domu jutro, ale powinnam zdążyć. Źle spałam. :-( Obudziłam się z koszmaru o 4:30, potem godzinę usiłowałam zasnąć, pobudka o 6:45. :-/////// Dwie kawy, dwie porcje witamin rozpuszczalnych, kąpiel, i powinnam dojść do siebie. Meteoparis gada, że ma być dość cieplo, 10-11 C, bez deszczu. Jutro i w niedziele 11-12 C. Jak na drugą połowę grudnia - może być. I tyle pierduł. Miłego piątku :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 19.12.08, 10:25 za oknem siompi deszczyk, pogoda bardziej lozkowa, jak wstawaniowa: ((( pewnie dlatego budzik ledwo mnie dobudzil? Co to bedzie jutr? Dzis ide na 21.00 na koncert jazzowy, a jutro juz o 10.00 musze byc na punkcie zbiorowym, bo jedziemy na wedrowke:((((( Pocieszam sie, ze Kolega Artysta ma dzis wielkom balange, wiec bedzie mial jeszcze gorzej ze wstawaniem. ide zaraz na zakupy i juz mi niedobrze na mysl o pakowaniu zakupow z wozka do wozu na deszczowym parkingu:((((( A preopos: czy w Polsce jeszcze ktos na auto mowi "wuz" jak to drzewiej bywalo? Wtedy nalezalo zdanie "jade wozem" wymowic obojetnym zblazowanym tonem, choc bylo sie jednym z nielicznych szczesliwcow posiadajacych ten srodek lokomocji. PS dalam plame ta perfuma:(((((( (tom perfumom) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 19.12.08, 11:07 Nie slyszalam juz baardzo dawno zeby ktos w Polsce mowil ze jezdzi wozem kiedy jezdzi samochodem, ale nadal slysze ze zamiast slowa "samochod" uzywa sie nazwy marki samochodu, np. "musze zaprowadzic Toyote na przeglad", albo "gdzie parkujesz Seata"? itp. Odpowiedz Link
morsa Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 20.12.08, 02:23 Moje pierduly - jutro, a wlasciwie dzisiaj jedziemy na urodzinowe party - jak zwykle u tej osoby bedzie napewno super. Udalo nam sie (tak myslimy) rozwiazac zagadke - jaki bedzie temat przyjecia. Lata 60-te. Poniewaz ubrania maja byc w kolorach czerwonych i (lub) zielonych, udalo mi sie znalezc "kreacje": mam zielona sukienke tesciowej, oryginal z lat 60-tych: pasuje na mnie jak ulal. Moja brzydka polowa ubierze sie bardziej neutralnie - czarny garnitur, biala koszula i czerwony krawat; zielonego nie znalazlam;-)) Jestem pewna, ze przyjecie bedzie udane, nawet bardzo: postaram sie nie zapomniec aparatu i zrobic troche zdjec... Carpe diem :-)) Odpowiedz Link
morsa Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 20.12.08, 02:24 A w niedziele do pracy - na 7.00;-(( Odpowiedz Link
jutka1 Kjap 20.12.08, 04:52 Znów pobudka o 4:30. :-((( Co jest? Idę pooddychać czycuś. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Kjap --- Pi Es, rozmyslania cohenowskie 20.12.08, 05:49 It's four in the morning, the end of December, I'm writing you now just to see if you're better. New York is cold but I like where I'm living, there's music on Clinton Street all through the evening... Koncert był niesamowity-nie-do-opisania. Szapoba dla Cohena: 75 lat i energia stąd do Księżyca, ciepło biło z niego jak z kominka, muzycy i chórek (w tym drugim cudna Sharon Robinson, współautorka płyt "Dear Heather" i "Ten new songs") pierwsza klasa, no i muzyka, muzyka... Tak mi się przypomniało, bo czwarta nad ranem (kiedy się obudziłam z jakiegoś znów koszmaru, innego ale w sumie tego samego), bo koniec grudnia, bo był to dla mnie ważny wieczór. I tyle. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota 20.12.08, 11:12 Pospałam jeszcze 3 godziny. Dzięki Niebiosom. Meteoparis gada, że ma być 11-12 C, pochmurno, po południu deszcz. Nieźle, jak na grudzień. Jak dopiję drugą kawę to ruszam w miasto na zakupy i na obiad. Po obiedzie kosmetyczka ws. gęby i paznokci. Potem do domu i praca (niestety, muszę coś dokończyć), początek pakowania. Wieczór w domu i dalej pakowanie. Jutro po południu fruuuu. Jakoś tak surrealne mi się to wydaje. Eniłej, miłej soboty :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Niedziela przed Swietami 21.12.08, 06:43 Ich melde gehorrrrsam, ze kupilam dwumetrowy swierczek w doniczce, 90% prezentow jakie kupilam jest juz popakowanych (reszte zrobie dzis wieczorem), 115 uszek z grzybami ulepionych i zapakowanych do zamrazalnika. Teraz mecze sie nad raportami do pracy i co chwile sobie przerywam to niemile zajecie - a to posprzatam na forum Australia, a to pojde przyjrzec sie ogrodowi... oj, nie chce sie, ale jeszcze tylko dwa dni tej orki i Swieta! Buszmen w tle szumi odkurzaczem, tez postanowil cos na Swieta zrobic :o) Byl na zakupach, ale bede chyba musiala go pogonic jeszcze raz, bo zamiast 3 peczkow burakow jak stalo na liscie, kupil 6 malych buraczkow, to chyba nie wystarczy na barszcz dla 6 osob? Pozdrawiam i spadam z powrotem do pracy :o( Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela przed Swietami 21.12.08, 07:50 Dzisiaj się pakuję, kończę jedną rzecz do pracy, godzina miłej rozmowy, i fruuu. :-) Coś ta czwarta nad ranem zaczyna mnie prześladować. :-/ No nic. Może w ŻD nie będę się budzić nad ranem. Miłej niedzieli życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 wczoraj w telewizji: 21.12.08, 13:47 krotkie sprawozdanie z corocznego przyjecia u pana Käfer - znany i wielbiony przez prominentow krol cateringu. Na przyjecie wydal okolo 60 tys. euro, jak jego przyjaciolka zdradzila. Piekna, olbrzymia willa w zimowym raju prominentow Kitzbühel. I w pewnym momencie mowi ten prominenty Gospodarz, ze jest idealista: bo lubi zeby wszystko bylo idealne (w kuchni ofkors)..... Typuje to do "plamy roku" Odpowiedz Link
jutka1 Re: wczoraj w telewizji: 21.12.08, 13:52 Hehehehehe..... A może on tak specjalnie? ;-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: wczoraj w telewizji: 21.12.08, 14:38 cos Ty. wczoraj pokazal sie od tej strony: nowobogacki, zakochany w sobie i swojej "pozycji" facet bez poczucia humoru. Ale moze to tylko wczoraj? Odpowiedz Link
jutka1 Raport wzruszony 22.12.08, 00:15 No, tom dojechała. Wchodzę na górę, w kącie - byłym telewizorowym - stoi choinka w doniczce, doniczka w płóciennej torbie czerwonej z Rudolfem, na choince lampki, pod choinką pudełko z aniołem na kokardzie, i drugie pudełko, i butelka wina z dzwonkiem do powieszenia na choince. Myślałam , że to szwagier i siostra. A okazuje się, że to moja przyjaciółka, co się domem zajmuje. Stanęły mi łzy w oczach, naprawdę sie wzruszyłam. A teraz puściłam sobie Nathalie Cole, i chyba stychnerf siem upijem, czycuś. :-) Dom bez Koty i bez Maurycego jakiś pusty. Klaus się jeszcze nie objawił. Dziwnie mi. Niby w domu, ale już nie do końca. Gdzie koty. Kurnia. No nic. Surrealizm i tyle. Pozdrawiam ciepło z Dolnego Śląska :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Raport wzruszony 22.12.08, 10:26 przyjazn to piekna rzecz, Jutus, prawda? Sama tego czasami doznaje i zal mi tych, co nie maja przyjaciol, takich prawdziwych. A dom bez kotow jest niekompletny. Pamietam jak nasz pierwszy kot umarl. Chorowal dlugo i moj Slubny zapewnial mnie, ze juz nigdy kot, ze koniec i juz. Pare dni po smierci Panci kazal mi szukac nowego kotka, bo strasznie bylo wracac do pustego domu.... Ale bardziej jak Ciebie, zal mi Twojej Stokrotki, ktora musi tak dlugo bez Ciebie wytrzymac. Domyslam sie, ze bedzie miala (tak jak miewaja moje kotki) tylko dochodzaca opieke? Pomysl jak Cie radosnie przywita po urlopie... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport wzruszony 22.12.08, 10:56 Basieńko, Daisy nie będzie sama - jak zwykle Pan Od Sprzątania wprowadził się do mnie na czas mojej nieobecności. :-) To prawda jednak, że dom bez kota jest pusty. Jak przyjechałam w nocy, to automatycznie zerknęłam w okno nad furtką - Daisy zawsze tam wskakiwała, jak wyczuwała, że się zbliżam. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Po najdluzszym dniu w roku 22.12.08, 01:30 Wczoraj bylo letnie przesilenie, ponad 14-togodzinny dzien w Sydney. Mecze kolejne raporty, zaparzylam mak na kutie, corka zapowiedziala ze upiecze reszte pierniczkow. Zaprosilam kolejne 3 osoby na Wigilie, wiec bedzie nas dziewiecioro. Moze w srode umyslowo przybede w nastroj swiateczny, bo jak na razie w domu rozpie... balagan a widok mam glownie na komputer. Byle do jutrzejszego wieczora, powinnam skonczyc panszczyzne i zaczac swietowac, czego i Wam zycze Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Pierwszy poranek w ŻD 22.12.08, 10:23 Dzieńdobrybardzo :-) Spałam jak kamień 8 godzin. :-) Dawno już mi się nie zdarzyło. Yeessssss..... :-) A teraz poranna kawa, witaminy, obchód domu. Zapaliłam lampki na choince, włączyłam CD Nathalie Cole, woda do wanny się leje, ech... Za oknem szaro, pogoda bardziej listopadowa niż późnogrudniowa. Plany na dziś: fryzjerka i manikjurzystka, przymiarka nowinek u dizajnerki, zakup pralki i telefonu stacjonarnego, jeszcze jakieś tam prezenty do kupienia, wczesny wieczór u rodzicielki. Potem do domu: kominek, książka, muzyka. Sama z myślami, tyszpiknie. :-) Tyle pierduł przedświątecznych. Miłego poniedziałku :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Pierwszy poranek w ŻD 22.12.08, 14:32 Witamy w domu Pytuniu:) Życie migranta ma ten majnus, iż ciągle tęskni za zostawionymi miejscami, lecz i ten plas - że więcej "domów" do wracania. Wizytując kilka lat temu Amerykę, którą jak pewnie wiecie, niezbyt miełością darzę - takie mnie duszoszypacielnie zdarzenie spotkało. Mianowicie przy kontroli paszportów immigration officer jak mnie już wypytała co, gdzie, skąd - to mnie powiedziała "welcome home, Ma'am" i mnie się miło zrobiło, hehehe. A już choinkę po powrocie do domu zastać, Pytoniem, to full wypas przyjemności i wzruszeń międzyludzkich. Tutaj w ramach przedświątecznych porządków wykąpałam psa w szamponie bambino, a potem pojechaliśmy rowerami do kina na nowego Bonda. Film mi się podobał, akcja szybka, Felix się objawił jako Murzyn, przemieszczano się z kontynentu na kontynent, ganiano po dachach Sieny i pustyniach Ameryki Południowej, i genralnie fajna rozrywka, a na dodatek mało w kinie ludzi, bo świąteczna pandemia zakupowa zbiera obfite żniwo. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pierwszy poranek w ŻD 22.12.08, 20:54 Full wypas to mało powiedziane, 100Krocie :-) - zaraz zaplołduję ;-) zdjęcia z dzisiejszego poranka na wątku obok, no orgazmicznie prawie że. Miałam dziś dzień "pracowity". Najpierw zamalowałam siwizne na skroniach ;-D, następnie zamalowałam paznokcie, potem poszłam kupić pralkę (przywiozą jutro rano), potem poszłam do mojej ukochanej dizajnerki i wybierałyśmy tkaniny na nowe kreacje. Od czerwca: w biedrach minus 15 cm, w pasie minus 5 cm, gorna część bezet. :-) Po czym poszłam do ulubionej kawiarni, co to ją 100Krocie (i Kiełbiu) tez znasz, spotkałam się z ulubionymi lokalnymi ludźmi, pogadalim, wypilim troche dobrego wina, fajnie. I układam kalendarium, które się nieubłaganie prawie zupełnie zapełniło. Pierwszy dzień Świąt jednak zostawiam sobie dla siebie, bo tak. Drugi dzień Świąt: obiad u rodzicielki całym klanem, potem kolacja u przyjaciół. I jak na razie mam tylko 2 wieczory jeszcze wolne. Dobrze, że - odpukać - dobrze mi się tu śpi, to odsapnę trochę. No, tyle raportu. :-))) Nathalie Cole śpiewa piosenkę z Baghdad Cafe. Mniodzik. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 jestem nieprzyzwoicie szczesliwa 22.12.08, 17:11 bylam w swiatecznym miescie. Po drodze radio gralo Rachmaninowa - wariacje na temat Scarlattiego. Juz to by mi wystarczylo, zeby byc szczesliwa. Wprawdzie dostac w poludnie miejsce w parkingu bylo trudno, ale co mi tam. Potem pol godziny medytacji - ze szpilkami wbitymi w rozne miejsca plecow, czyli akupunktura. Oj jak milo.... Potem pyszne jedzonko, a nastepnie u Wlocha pyszne espresso (Nannini, polecam) i lodzik waniliowy. Potem jazda do domu, a w radio jazz - New orlean.... Az sie boje, ze mi te fluidy szczesliwe gdzies uciekna. Przysiegam, nie zarobilam na to wszystko, na to uczucie, ze jest mi dobrze, a nawet lepiej jak wielu, wielu innym. Czego sie momentami wstydze. Przesylam Wam troche tego szczescia. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: jestem nieprzyzwoicie szczesliwa 22.12.08, 18:01 Dzięki Ewcia, ja też się dołączam, i swojej zupełnie niezasłużoney y nieprzyzwoitey szczęśliwości wiązkę wypuszczam dołączając do Twojej :))) Niech się zbierze ogromna, wielka wiącha i dotrze do tych którym jej dzisiaj brakuje... Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: jestem nieprzyzwoicie szczesliwa 22.12.08, 20:56 Takich orgazmow to ja nie lubie bo za kazdym razem jak tak czuje to zaraz przychodzi lubudu lubudubu... Odpowiedz Link
jutka1 Re: jestem nieprzyzwoicie szczesliwa 22.12.08, 22:20 Kielbiu, Maniek przesyla pozdrowienia :-)))) To nie a propos orgazmow i postorgazmicznych dolkow, ale tak ogolnie :-))))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: jestem nieprzyzwoicie szczesliwa 22.12.08, 23:31 To usciskaj Maniusia odemnie :) I Ciebie tez sciskam ;) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ostatni dzien roboczy 2008 - jutro Wigilia! 23.12.08, 00:28 Doloze swoj promyczek zadowolenia do ogolnego promieniowania: dzis ostatni dzien roboczy w 2008 roku, ciesze sie nadchodzacymi wakacjami i australijskim latem, moja rodzina jest zdrowa a jutro Wigilia na ktora zaprosilam dwie niepelne rodziny przyjaciol. Za oknem nadchodza burzowe chmury i cykaja cykady, czyli jest jak powinno byc. I to jest to, co sie nazywa szczesciem... Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Jutro Wigilia 23.12.08, 09:01 Kurdebalans, rzeczywiście, jutro Wigilia, a ja ciągle w lesie. Nic to, dziś zrobię resztę zakupów, będzie OK. :-) Czekam na przywiezienie pralki. Potem pojadę "w miasto", potem obiad u Rodzicielki, potem do domu i sjesta na sofie przy kominku, a potem mam wieczorem gościa na ploty i konsumpcję. Widziałam piękny wschód słońca. A teraz gra radio jakąś - nomen omen - chrancuską piosenkę, gdzie pani chce kupić zamek w Hiszpanii. :-))) I tyle pierduł porannych. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 23.12.08, 09:24 ach kielbie, przeciez to wspaniale jak sie ma momenty zachwytu nad zyciem. Dlaczego zamiast sie cieszyc, mam myslec o tym co sie zaraz stanie? Czy rezygnujesz z sexu tylko dlatego, ze orgazm trwa krotko? Tylko tak pytam:)))) PS brak mi Twojego starego nicka, byl o wiele fajniejszy... Odpowiedz Link
jutka1 Nie miała baba kłopotu... 23.12.08, 09:59 ... kupiła sobie pralkę :-/ Przyszli, wnieśli, starą zabrali, a ja muszę teraz toto podłączyć. Jakąś płytę metalową z tyłu mam odkręcać, nie mam czym, rury jakieś podłączać, kurdebalans. No nic. Jakoś dam radę. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Nie miała baba kłopotu... 23.12.08, 10:04 co to za francowaty serwis? Nie wyobrazam sobie u nas firmy, ktora by nie podlaczyla maszyny. Nie kupilabym zreszta u takich. Witaj w Polsce:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nie miała baba kłopotu... 23.12.08, 10:08 Najwyraźnie w PL tak jest, co ja tam zresztą wiem... jeszcze stękali, że pralnię na górze mam, a nie na parterze. :-))) Poproszę Mańka, albo dzisiejszych gości, o pomoc. Bo ja nie jestem techniczna w te klocki. :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Nie miała baba kłopotu... 23.12.08, 10:16 Ewa, nie pieprz bo za wszystko placisz...kupisz w firmie ktora przywiiezie zainstaluje ale to kosztuje, i to drogo. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Nie miała baba kłopotu... 23.12.08, 10:05 Bylabym Ci pomogla, mam juz wprawe ale moja miotla sie zaziebila i nie chce leciec ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nie miała baba kłopotu... 23.12.08, 10:09 Kielbie, dzięki. :-))) Miotle kup szalik pod choinkę ;-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Nie miała baba kłopotu... 23.12.08, 11:50 Podłączyć pralki nie umiem, ale umiem pasek założyć jakby się omsknął :))) Kiełbia, moja Babcia wyznawała taką teorię jak Ty - "nie śmiej się bo jutro będziesz płakać". A i tak łubudubu ją spotykały. Więc odmawianie sobie poczucia szczęścia człowieka od łubudubu nie ubezpiecza. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 No dobra, dobra... 23.12.08, 14:27 Przyznam sie Wam ze jestem dosc zadowolona z zycia :) Buziaki Pa robaczki... Odpowiedz Link
jutka1 Re: No dobra, dobra... 23.12.08, 14:32 No wreszcie to z siebie wydusiłaś, Skandynawko jedna! ;-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nie miała baba kłopotu... 23.12.08, 14:31 Jaki pasek, 100Krocie? W pralkach są paski? :-) Odpowiedz Link
jutka1 Nowinki ze sklepu mięsnego :-) 23.12.08, 14:57 Zobaczone dzisiaj: - szynka po żydowsku - szynka chlebowa :-))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 23.12.08, 16:14 najlepsza jest szynka po zydowsku:)))) pewnie z poledwicy wolowej:)))) Kielbie, ja nie pieprze. Jak kupisz w porzadnym sklepie, to Ci zainstaluja w cenie. Taki np. TV-Plasma jak kupilam chyba juz 2 lata temu: nie dosc ze utargowalam cene, to mi jeszcze transport i inastalacje podarowali. Ustawili wszystkie programy i moglam zasiasc i ogladac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 23.12.08, 16:28 Zapytałam z jakiego mięsa ta szynka. Pani oburzona odpowiedziała, no z czego może być szynka??? :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 23.12.08, 17:22 pani zbliza sie zbyt wolnym krokiem do Europy:)))) Jest tez szynka z dzika.Niby tez swinia, ale jednak... Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 23.12.08, 17:26 chyba juz pisalam ze jest u nas taka seria audycja "das perfecte Dinner". Zawsze jest zespol 5-ciu osob, ktore gotuja po kolei od poniedzialku do piatku, potem sa oceniani. Ja to ogladam tylko jak mi ktos zapowie ze jest Polka, albo jak musze (w zastepstwie nieobecnej przyjaciolki, np). No wiec byla taka Polka, co zapowiedziala na swoj dzien rolady wolowe. Po czym zrobila rolady z dziczyzny, ludziom sie pyski krzywily a ona im kit wciskala, ze polskie rolady wolowe moga byc z roznych mies:)))))) A o tej Polce, co zapowiedziala "Täubchen" opowiadalam? Täubchen to male golebie, czyli golabki, a ona faktycznie trobila golabki, ktore sie tu nazywaja Krautwickel, czyli "zawijane w kapuste":))) No, tez sie ludziom strasznie pyski krzywily. Wogole sam pomysl podania na perfecte przyjecie golabkow jest dosc oryginalny, prawda? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 23.12.08, 18:03 Ależ ja często kupuję szynkę wołową w sklepiku na Starej Pradze - pycha. A co do perfecte, to zależy chyba od miejsca - u nas gołąbki i żur są przaśne, a może dla innych to egzotyczny szał ciał i uprzęży. W RPA ekstra-klaśną potrawą jest pieczona golonka - bo świń mają mało i rarytas to jest. Odpowiedz Link
jutka1 Szał ciał i uprzęży 23.12.08, 18:23 A propos. Przypomniało mi się, jak w Waszyngtonie zrobiłam hamerykańsko-międzynarodowemu towarzystwu bigos. 4 rodzaje mięsa, grzyby, sliwka, no tak jakcza. Tyle, że dałam dużo pieprzu, bo lubię. Zaserwowałam z prawdziwym puree z ziemniaków, własnorecznie tłuczonych. I o dziwo wyżarli mi wszystko, a myślałam, że to takie zbyt egzotyczne może. Nie ma reguł, jak juz stwierdziła 100K. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Bigos... 23.12.08, 19:21 Ile razy zaprosilam Szwedow to najpierw tak ostroznie sobie nalozyli aby pobrobowac a potem wcieli wszystko... A to dla nich egzotyczne bo kiszonej kapusty nie znaja. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 23.12.08, 18:07 Oglądałam to kiedyś, chyba na BBC Prime, hamerykańską wersję. Rzeczywiście, niektóre dania były.... hmmmmmm. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 23.12.08, 18:55 Nie wiem co to jest, ale bidżos tak ma - ilebyś nie zrobił i pod jaką długością i/lub szerokością geograficzną - zeżrą każdą ilość i gar wyliżą. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 23.12.08, 19:10 No patrz, a moi gadali "bajdżos". :-)))) Ale rzeczywiście coś w tym jest, Bajdżos uber alles. Hehehe. :-D Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 23.12.08, 19:43 moi ludzie tez lubia bajdzos. Nawet dzis kupilam piekna chuda karkowke - 2 kg. i zamrozilam. Kiedys po nowym roku bede robila bigos. Ale musicie przyznac, ze takie dania nie nadaja sie na perfecte dinner, co? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odc. 52 :-))) 23.12.08, 19:52 A czemu nie? Wszystko kwestia podania czyli prezentacji :-))) Idę założyć nowe pierduły, zanim goście przyjda. :-) Odpowiedz Link