iwannabesedated
18.12.08, 19:48
Dzisiaj zadzwonił do mnie pan z banku, i szczerze mówiąc to czekałam
na ten telefon. Bo jakoś rok temu uległam ogłupieniu w sklepie
meblowymi i dałam się naciąć na "raty 0%" co się okazało ściemą i
przekrętem. W rezultacie nabili mnie w kartę kredytową co to
istotnie "0%" jeśli zapłacisz całość w ciągu 30 dni. Czyli w 30
codziennych ratach :)
No ale reguła konsekwencji, skoro już formalności podjęłam, to je
sfinalizowałam i sobie spłacam - tyle że upierdliwe to jest bo co i
raz to albo zapomnę, albo kasy nie mam i w konsekwencji nękają mnie
idiotyczne telefony na przykład o 7 rano.
Więc zdecydowałam się całość kwoty im wpłacić, kartę zamknąć i się
odpierdolić czyli uwolnić. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, co się
okazało po kilku telefonach, chyba z godzinie wiszenia w kolejce
rozmów, bycia przełączaną od annasza do kajfasza i curik.
Pomna tego co mnię uczyli w Sztatach, że jeśli chcesz na siebie
zwrócić ich uwagę to przestań płacić - przestałam. Więc dzwoni pan i
tonem oficjalnym mnie zaczyna sztorcować i nakłaniać do wpłacenia
zaległej raty w przeciągu 5 minut oraz potwierdzenia tego faksem,
mailem i sms'em - a ja mu na to że tak ok, ale chcę zapłacić całą
kwotę od razu i ile to jest oraz z karty zrezygnować. Pan się jakoś
tak skurczył energetycznie, zaczął mi wyjaśniać, że nie, bank nie
chce całej kwoty, tylko trochę, że nie musi być za 5 minut, może być
jutro, i wystarczy mailem potwierdzić...
A ja dalej swoje, ile, i że kartę zamykam. A pan coraz miękciejszy,
płaczliwszy, że nie, że nie cała kwota, że on nie wie ile cała
kwota, że w ogóle to mogę nie płacić w tym miesiacu, a jak go
zaczęłam przyciskać - to stęknął rozpaczliwie i ROZŁĄCZYŁ SIĘ!
Ale meritum sprawy z którą tutaj się przed forum produkuję jest
szafa. Bo to szafę na te raty kupiłam, i z szafy akurat jestem
zadowolona. Gdyż nie tylko jest ładna i funkcjonalna, ale też myślę
że chłop mój się na tę szafę połasił. Znaczy, na mnie
przedewszystkim, ale szafa jakby to był ten punkt który przeważył
szalę. Bo chłop ów posiada dużo ubrań, a szafę malutką oj malutką
mniał, a mieszkanie wynajęte, wiec swojej się kupować nie opłacało a
i też nie wiadomo gdzieby postawić ją. Więc ja, oczywiście w
całokształcie swoim. Lecz ubocznie, ale decydująco szafa to
sprawiła, jak bum cyk cyk.
Co mnie nie bulwersuje ani nie obraża, znam idiotyczniejsze
przypadki, na przykład jeden poleciał na to że laska studiowała
ekonomię, a inna że chłop masaż stóp robił niezły, ktoś tam na to że
teściowa zarąbistego tatara robiła, a inna na to że sierotą był i
teściów było w ogóle brak. Mnie się samej wydaje, iż poleciałam na
pewną uroczą szparę w zębach, co mi do tej pory przywraca amourowe
wibrancje, gdy się zdezamouruję.
I teraz pytanie do forumlibości, na co żeśta Wy polecieli? Co było
tym ubocznym, być może idiotycznym lecz jednak decydującym
elementem? Tylko prawdę tu pisać, nie kitować.