O pierdulach -- Odcinek 56 :-)

16.01.09, 14:13
Otwieram.
Nie spalam, tylko jadlam sushi. :-)
Na poczatek ostatnie trzy wpisy z poprzednich pierdul:

"No i się od rana ubawiłam na forum
iwannabesedated 16.01.09, 13:14 Odpowiedz
Bo noc miałam hardcorową, taki mnie rajzefiber nocny dopadł, że
rozładowałam baterię leżącej obok łóżka komórki! Serio!

No więc w kwestii czy Zanussi czy pralka to odpowiem słowami Marysi,
że to jedno i to samo, bo Zanussi pochodzi z tej rodziny co to te
sprzęda rtv/agd swoim nazwiskiem firmuje ponoć bardzo
arystokratycznej co jak wiadomo i zostało udowodnione nie szkodzi
sprzętowi za to u ludzi prowadzi do degeneracji i upośledzeń
genetycznych. W jednym filmie seryjnym ktoś przemycił żart na temat
Zanussiego, mianowicie jeden aktor o fizys siermiężnym, sierjoznym i
wiecznie zasromanym usiłował kolegę wyciągnąć z domu i rozruszać
wabiąc go karnetami na dwudniowy pokaz filmów Zanussiego, hahaha! Od
tej pory jak u nas w domu lub gdzieś w ogólności ktoś ma taką
właśnie sromliwą minę to się mówi "coś ty, na karnet na Zanussiego
ktoś ci dał"? Więc Zanussi jest znany, że coś mu się robi z głową, a
ludziom od niego coś się strasznego robi w twarz.
Natomiast opowieści Marysi o Kościele Kat. mają skutek odwrotny,
przynajmniej u mnie - owszem robi mi się coś w twarz, miajnowicie mi
się micha szczerzy :))))
Chciałam tutaj dodać, że racja, katolicyzm i chrześcijaństwo jest to
jedno i to samo, a też i chrześcijańswo i judeaizm tyż, no i
muzułmanie także, dopóki się im Mahomet nie urodził, czyli wszyscy
to jedna wielka rodzina tak jak Zanussi na całym świecie.
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 16.01.09, 14:51
      spalas w sensie przegapilas:))))
      A teraz moja historia:
      od dwoch dni jestem cala kolowata, bo bylam wreszcie na filmie
      Australia - miejscami okrutnie nudny, ma dluzyzny i absolutnie nie
      trzeba go widziec. Ale nie o tym chcialam. Otoz akcja filmu dzieje
      sie krotko przed wybuchem drugiej swiatowej i na poczatku tejze.
      I otoz wlasnie na filmie tym dowiedzialam sie, ze po Pearl Harbour
      Japonczycy napadli na Australie, byly straszne bombardowania, miasto
      Darwin zostalo zrownane z ziemia. Zdebialam. Po raz pierwszy
      uslyszalam, ze Australia byla tez napadnieta! Ze Australijczycy jako
      poddani Krolowej walczyli tak w pierwszej jak i drugiej swiatowej,
      to wiem. Ale sami mieli dzialania wojenne u siebie ?!?!?! Wyszlam z
      kina i nie wiedzialam co zrobic. W koncu przemoglam wstyd i
      zapytalam moich znajomych co byly ze mna. Tez pierwszy raz slyszaly
      (jedna z nich to nauczycielka). Dzis z najwyzszym wstydem zapytalam
      siostry, ktorej historia jest mocnom stronom. No i ku mojej -
      czesciowej - uldze, tez zdebiala. Teraz pytanie do Was: czy jest
      mozliwe ze dla potrzeb filmu wymyslono cos takiego, czy tez ktoras z
      Was potwierdzi to co widzialam?
      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 16.01.09, 14:59
        Plosembaldzo :-)

        www.australien-australien.de/darwin/
        • ewa553 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 16.01.09, 15:06
          Ty jestes niesamowita! Nawet po niemiecku znalazlas! Chylem czola.
          Ja chcialam w internecie szukac ale nie wiedzialam pod czym:
          Australia, Druga Swiatowa czyco. Wszystko za szerokie ztematy, wiec
          zlenilam sie:))) no a tu masz...
          Ale z renkom na sercu: wiedzialas to?
          • jutka1 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 16.01.09, 15:10
            Z renkom na sercu wiedzialam, bo czytalam rozne przewodniki po Australii przed
            moim wyjazdem do Luizy i Kana.
            Ale gdyby nie tamten wyjazd, to bym nie wiedziala. :-)
            • maria421 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 16.01.09, 15:36
              Ja sie dowiedzialam od jednego Amerykanina (jezeli jeszcze zyje to dobiega
              90-tki), ktory bral udzial w ladowaniu w Normandii.
              Pamietam bylo to w PRL, ja, wowczas studentka dorabiajaca tlumaczeniami, zadalam
              mu standardowe pytanie czy jest po raz pierwszy w Europie, powiedzial ze nie, ze
              po raz pierwszy byl w 1944 roku...
              No i tak zaczela sie nasza seria rozmow, a wlasciwie potem przyjazn. Imponowalo
              mi ze nie mowil o wojnie z martylologiczno-bohatersko-narodowo-ideoologicznej
              postawy, lecz mowil ze znalaz sie w niej z musu, wbrew wlasnej woli i ze na
              zasadzie "kill or get killed" strzelal do innych facetow w jego wieku o ktorych
              nic nie wiedzial i ktorzy mu wlasciwie nic nie zrobili oprocz tego, ze to przez
              nich musial zostawic zone z dzieckiem w Indianie i ryzykowac wlasne zycie.

              O australijskim Darwin dowiedzialam sie od niego w czasie rozmowy na temat
              Hiroshimy i Nagasaki.
              • lucja7 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 16.01.09, 23:54
                Z rozmow powyzszych o katechizmie pozostaly mi jedynie resztki
                zabawne:

                - teza Zanussiego o powstaniu postmodernizmu w Europie jako
                odpowiedzi na brak odpowiedzi :-))))))))))
                - udzial w smiertelnej wojnie z musu, "na zasadzie kill or get
                killed", pozbawiony sensu "martylogiczno-bohatersko-narodowo-
                ideoologicznego". Czyli postawa par excellence postmodernistyczna z
                wyprzedzeniem okolo 10ciu lat, z tym ze to dziadek z Oklahomy, nie z
                Europy.

                Cos tu sie komus wszystko pojebalo, ale jest smiesznie ;-))))))))

                Mniej smieszne jest to ze zyjemy "demokracje" ktora pozwala nam
                pierdolic byle co w imie "wolnosci i mysli i slowa".

                Zycze dobrej dalszej zabawy.
                • maria421 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 17.01.09, 10:02
                  Tak tak, Lucjo, a poza tym jeszcze nie lubisz "Zaczarowanej fujary" i zupy
                  pomidorowej z ryzem :-))))
    • jutka1 Sobotnio 17.01.09, 11:02
      9 godzin snu. Yesssss.
      Week-end prosty i nieskomplikowany, czyli dolce farniente. Oprócz małych zakupów
      i kilku spacerów będę leżeć na sofie i pachnieć ;-D
      Może jakąś zupę ugotuję czycuś. Krupnik? Zupa z soczewicy z curry? Barszcz
      ukraiński? Zobaczę co będzie dobrego na targu, i co do mnie zawoła. :-)
      Poza tym będę czytać i oglądać nieobejrzane jeszcze filmy na DVD.
      A jutro obiad ze znajomymi.

      Tyle pierduł. Miłego weekendu życzę.
      • fedorczyk4 Re: Sobotnio 17.01.09, 11:07
        Alez Ci sie udalo:-) Ja mam zamiar podjac bohaterska probe
        ufarbowania sobie lba, zrobienia pazurow oraz prasowania. Poczem
        jako sprawna bojowka udam sie poznym popoledniem, pod Sejm
        protestowac i zadac.
        • jutka1 Re: Sobotnio 17.01.09, 11:12
          Przeciw czemu będziesz protestować i czego żądać? :-)
          • fedorczyk4 Re: Sobotnio 17.01.09, 11:34
            Bede zadac gowy posla Gowina i egalitarnej ustawy o in vitro. Znasz
            mnie przecie,jestem arhetypem lewackiej feministki:-)))))
            • ewa553 Re: Sobotnio 17.01.09, 11:43
              bede duchem z Toba, Fedoro. Ja bym tu chetnie tez zaprotestowala,
              ale jak juz Maria wspomniala: ludzie o moich pogladach w TEJ
              sprawie, zyja niebezpiecznie.
            • maria421 Re: Sobotnio 17.01.09, 12:33
              Fedoro, domagasz sie egalitarnej ustawy, tzn. po prostu chcesz zeby IV bylo
              refundowane przez fundusz zdrowia, czy tez ze kazdy kto chce powienien miec do
              tego dostep?
              • fedorczyk4 Re: Sobotnio 17.01.09, 13:14
                Chce zeby bylo refundowane i zeby kazdy kto ma do tego podstawy
                medyczne mial do niego dostep.
                • ewa553 Re: Sobotnio 17.01.09, 14:16
                  i ja jestem za jednym i drugim. bo jesli tylko zezwola ale nie
                  zaplaca, to beda sobie mogli tylko najlepiej sytuowani pozwolic.
                • maria421 Re: Sobotnio 17.01.09, 14:59
                  OK, czyli tylko pary w ktorych kobieta ze wzgledow medycznych nie moze zajsc w
                  ciaze w naturalny sposob.

                  Zadnych dawczyn jaj, zadnej selekcji embrionow i ich zamrazania.
                  • fedorczyk4 Re: Sobotnio 17.01.09, 18:20
                    maria421 napisała:

                    > OK, czyli tylko pary w ktorych kobieta ze wzgledow medycznych nie
                    moze zajsc w
                    > ciaze w naturalny sposob.
                    >
                    > Zadnych dawczyn jaj, zadnej selekcji embrionow i ich zamrazania.

                    Po pierwsze nie widze powodu dla ktorego dotyczyc mialoby to tylko
                    par.
                    Po drugie przyszloby mi do glowy wtracac sie do technik uzywanych
                    np; przy przeszczepach, implantach dentystycznych i innych, aktach
                    medycznych inwazyjnych. Pozostawiam te strone lekarzom.
                    Po trzecie kiedys sama bylam brana pod uwage jako jedna z
                    ewentualnych dawczyc "jaj" dla kogos z rodziny i nie widze w tym nic
                    zlego. Jesli ktos jest takim ryzykantem ze chce sie naciac na moj
                    kod genetyczny to jego wola:-)
                    • maria421 Re: Sobotnio 17.01.09, 19:49
                      Co innego implantaty dentystyczne, a co innego swiadomosc ze zamrozone w cieklym
                      azocie przebywaja embriony moich dzieci wyprodukowane na moje zadanie i ode mnie
                      zalezy czy dam im szanse na to zeby sie rozwinely, czy nie...

                      To naprawde nie jest takie proste jak sie wydaje.
                      • fedorczyk4 Re: Sobotnio 17.01.09, 20:36
                        maria421 napisała:

                        > Co innego implantaty dentystyczne, a co innego swiadomosc ze
                        zamrozone w ciekly
                        > m
                        > azocie przebywaja embriony moich dzieci wyprodukowane na moje
                        zadanie i ode mni
                        > e
                        > zalezy czy dam im szanse na to zeby sie rozwinely, czy nie...
                        >
                        > To naprawde nie jest takie proste jak sie wydaje.

                        Nic nie jest proste. Ludzie ktorzy dowiaduja sie ze byli adoptowani
                        przezywaja szok nie gorszy od "probowkowcow", a nwet jesli nie
                        dowiaduja sie nagle to tez miewaja powazne problemy z przyjeciem
                        pewnych rzeczy dop wiadomosci i przejsciem nad nimi do pozadku. A co
                        dopiero dzieci ktore zostaly poczete zeby bys dawcami dla chorego
                        starszego dziecka. Co do zamrozonych na moje zyczenie zplodnionych
                        komorek, to jest bardzo indywidualna sprawa. Dla mnie nie jest to
                        problem. Tak samo jak oddanie "jaja" nie stwarzaloby u mnie
                        wiekszych dylematow niz np: swiadomosc u dawcy szpiku, ze jego szpik
                        produkuje dla kogos innego zyciodajne krwinki.
                        • maria421 Re: Sobotnio 17.01.09, 23:04
                          Jezeli jedna kobieta jest dawczynia jaja, a inna jest rodzicielka dziecka to
                          ktora jest jego biologiczna matka?

                          Moze dla niektorych kobiet to nie ma znaczenia, ale to moze miec olbrzymie
                          znaczenie dla dziecka, zupelnie tak samo jak swiadomosc bycia splodzonym przez
                          anonimowego dawce i wieczne rozgladanie sie po ulicach czy ten lub ow facet nie
                          jest przypadkiem ojcem...
                          To nie jest zupelnie to samo co bycie adoptowanym, to jest swiadomosc bycia
                          owocem biznessu, mezczyzni przeciez nie staja sie dawcami spermy z powodow
                          altruistycznych.
                          Handel organami jest zabroniony, handel materialem genetycznym (sperma) nie jest...

                          Ja rozumiem doskonale pragnienie dziecka, sama stracilam pierwsze przez ciaze
                          pozamaciczna. Ale z drugiej strony uwazam ze nie ma czegos takiego jak prawo do
                          dziecka, bo dziecka sie przeciez nie posiada, dziecko sie plodzi, rodzi dla
                          niego samego. Dlatego to jego interes musi stac na pierwszym miejscu.

                          W Niemczech prawo zabrania zamrazania powstalych in vitro embrionow, poza bardzo
                          wyjatkowymi sytuacjami. Czasami jednak dzieje sie tak, ze z takiego zaplodnienia
                          in vitro powstaje ciaza wieloblizniacza i wtedy niektore embriony usmierca sie
                          za pomoca fetocydow...
                          Naprawde nie wiem, czy bym chciala...

                          • fedorczyk4 Re: Sobotnio 17.01.09, 23:31
                            Mario, ani Ciebie, ani mnie ten problem nie dotyczy bezposrednio, a
                            w kazdym razie teoretycznie. Dzieci juz u nas dostatek.
                            I nie chodzi o to ile ich stracilysmy, bo natura przewidziala
                            poronienia, ciaze pozamaciczne i inne tym podobne, a bardzo
                            nieprzyjemne przypadki. Ze nie wspomne o aborcji. Wole nie liczyc
                            ile mialabym przychowku bez nich i im podobnym.

                            Piszesz ze bycie probowkowcem to nie to samo co bycie adoptowanym
                            dzieckiem. Ze to jest swiadomosc bycia owocem biznsu. Przepraszam
                            ale uwazam ze to jest calkiem darmowe stwierdzenie. Czy opierasz sie
                            o wlasne przekonanie czy o jakies dane?

                            Nie zamierzam wdawac sie w dyskusje ideologicznobioetyczne.
                            Uwazam ze wtracanie sie hierarchi eklezjastycznej do tego tematu
                            jest wysoce niewlasciwe. Miedzy innymi z powodow o ktorych pisala
                            Stokroc.

                            Piszesz ze w Niemczech nie zamraza sie embrionow. W Polsce jak na
                            razie zamraza sie je swobodnie poniewaz nie ma prawa ktore
                            regolowaloby cokolwiek. Natomist gdyby ustawa Gowina weszla w zycie
                            to trzeba by zlikwidowac istniejace od dziesiecioleci banki spermy
                            i banki "embrionow". Czyli ze w imie poprawnosci katolickiej i w
                            jej rozumieniu nalzaloby dopuscic sie swoistej formy ludobojstawa.

                            • maria421 Re: Sobotnio 18.01.09, 11:19
                              Nie pisze ze bycie dzieckiem z probowki to bycie owocem biznesu, lecz ze bycie
                              dzieckiem splodzonym ze spermy ktora dawca sprzedal, bo sobie wlasnie w ten
                              sposob dorabial na zycie, jest owocem biznesu.
                              Banki spermy nie dzialaja jak Eurotransplant, lecz dla biznesu.

                              Jezeli chodzi o zamrazanie embrionow, to jest to problem nad ktorym absolutnie
                              nalezy sie zastanowic. Jaki jest statut prawny tych embrionow? Czy jest to
                              podmiot, przedmiot? Co to jest? Czy to jest wlasnosc rodzicow ktora moga oni
                              sprzedac , podarowac lub zrzec sie do nich prawa?
                              Co z niewykorzystanymi embrionami? Moze jakis intratny handelek?

                              In Vitro jest dziedzina budzaca wiele pytan prawnych i etycznych. To wlasnie
                              takimi dziedzinami zajmuja sie wszelkie Komisje Bioetyki. To sa zagadnienia
                              ponadswiatopogladowe, w ktorych watpliwosci maja tak ataisci jak agnostycy, tak
                              katolicy jak protestanci czy inni.

                              Jeszcze raz przypomne ze niemieckie restrykcyjne prawo ochrony embrionow jest
                              dzielem rzadu socjalistow...
            • jutka1 Re: Sobotnio 17.01.09, 17:23
              Jako jeszcze jedna lewacka feministka ;-) też bym poszła na manifę w tej
              sprawie, mimo że sprawy rozpłodowe mnie nie dotyczą osobiście.
              A do tego Gowin mnie vqrvia. :-)
    • jutka1 Zakupy :-))) 17.01.09, 16:31
      Pisałam o tym kilka razy: nie należy mnie wpuszczać do sklepów z rzeczami
      kuchennymi :-)
      Niestety, dzisiaj weszłam w drodze na targ, "tak tylko zobaczyć, co jest"...
      Ehem. Ha Ha Ha. :-)
      Niestety, była wyprzedaż, bo to ta pora roku. No i rzucił się na mnie z półki
      mercedes woków firmy Cristel, stalowy. 40% upustu. Kupiłam. Pocieszam się, że
      myślę o kupnie woka od przyjazdu do Paryża, bo stary dobry pękł (OK, zostawiłam
      go na najwyższym ogniu przez godzinę, bo zapomniałam wyłączyć), a drugi jest do
      kitu, bo nie osiąga wysokiej temperatury.
      Przestawiam się więc niniejszym na powrót na Azję.

      Potem poszłam po pałeczki. Trafiłam do sklepu Muji, co za odkrycie. :-)))

      Na końcu wreszcie trafiłam na targ, i zamiast warzyw na zupę rzuciły się na mnie
      bakłażany. Zrobię więc babbaghanuj.

      Tyle pierduł zakupowych. :-)
    • ewa553 Mario, 17.01.09, 19:25
      a nie pomyslalas o malzenstwach, gdy to mezczyzna nie moze byc dawca
      plemnikow? Czy wtedy kobieta musi sie zgodzic na bezdzietnosc? Czy
      tez kazesz jej sie przespac z kimkolwiek?
      Natomiast powiem szczerze ze mam pewne watpliwosci jak czytam, ze
      urodzilo sie dziecko pozbawione czegos, co by spowodowalo
      dziedzicznego raka w tej rodzinie. No bo to juz hokus-pokus i wtedy
      boje sie na jakie pomysly moga "uczeni" wpasc.
      • maria421 Re: Mario, 17.01.09, 19:45
        ewa553 napisała:

        > a nie pomyslalas o malzenstwach, gdy to mezczyzna nie moze byc dawca
        > plemnikow? Czy wtedy kobieta musi sie zgodzic na bezdzietnosc? Czy
        > tez kazesz jej sie przespac z kimkolwiek?

        Ale takie zaplodnienie sperma dawcy nie musi sie odbywac in vitro, to sa dwie
        rozne sprawy.
        Nie dawniej jak przedwczoraj widzialam w TV reportaz o dawcach spermy i o
        ludziach ktorzy wiedza ze zostali poczeci za pomoca spermy anonimowego dawcy.
        Nie jest to dla nich wcale takie latwe...

        > Natomiast powiem szczerze ze mam pewne watpliwosci jak czytam, ze
        > urodzilo sie dziecko pozbawione czegos, co by spowodowalo
        > dziedzicznego raka w tej rodzinie. No bo to juz hokus-pokus i wtedy
        > boje sie na jakie pomysly moga "uczeni" wpasc.

        No wlasnie.
    • ewa553 Marysiu, 17.01.09, 21:55
      co to znaczy:
      "Ale takie zaplodnienie sperma dawcy nie musi sie odbywac in vitro,
      to sa dwie
      rozne sprawy."
      Myslalam ze zaplodnienie kobiety plemnikami dawcy (nie meza)
      moze sie odbywac jedynie droga naturalna (z dawca), albo i.v.
      Jest jeszcze inna metoda o ktorej nie slyszalam?
      • fedorczyk4 Re: Marysiu, 17.01.09, 22:01
        O to samo chcialam zapytac:-)
        • iwannabesedated alapolonez 17.01.09, 22:17
          czyli wynajęty do tego celu facet onanizuje się do kubka, baba
          napełnia tym dwie strzykawy, potem strzykawami siebie, a potem leży
          z nogami w górę - tak czytałam w piśmie kolorowym dla kobit.
          Poza tym szadap i won. Cieszta się, że się kościół w końcu na
          transfuzje krwi i transplantacje w końcu łaskawie zgodził, gdyż
          przed tem rzucał na ludzi enemy twierdząc iż jest to wbrew woli
          bożej i naturalnym prawom. Do transfuzji się przekonał gdy była
          potrzebna w trakcie I wojny dla wojska, bo kościół różnym się
          sprzeciwiał rzeczom, lecz wojny zwykle błogosławił i popierał.
          Więc do transfuzji się przekonał, ale żeby nie było takiej
          całkowitej sielanki, zmienił nagle zdanie na temat aborcji - która
          do tamtej pory była dopuszczalna przez kościół gdyż jak wiadomo
          dusza zstępuje w embrion w 40 dniu po zapłodnieniu (jeśli jest to
          męska dusza ofkoz) a ta gorsza dusza damska dopiroż w dniu 80.
        • maria421 Re: Marysiu, 17.01.09, 22:37
          No co Wy? Przeciez in vitro to jest zaplodnienie pozaustrojowe, a zaplodnienie
          sperma anonimowego dawcy nie.
          • jutka1 Maria ma rację 17.01.09, 22:53
            Nie wiem tylko, co projekt ustawy gada, bo może w nim są "skróty myślowe" i
            wszystko wrzuca do jednego worka?
            • maria421 Re: Maria ma rację 17.01.09, 23:10
              Nie znam projektu ustawy, troche poczytalam o tym jak to dziala w Niemczech,
              gdzie istnieje dosyc restrykcyjne prawo ochrony embrionow. Zamiast wiec domagac
              sie na "hurra" postepu, dobrze byloby wiedziec jak ma to wszystko funkcjonowac.
              Czy embriony beda zamrazane? Czy rodzice beda mieli obowiazek wykorzystania ich
              i w jakim czasie? Jaka jest ochrona tych embrionow? Jak wyglada ewentualna
              donacja materialu genetycznego. Itp. itd.
              • fedorczyk4 Re: Maria ma rację 17.01.09, 23:36
                Mario, nie ma mowy o hurra postepie w tej ustawie, noie ma tez mowy
                o regulacjacj "technicznych. Jest zamowa glownie op tym ze IV moze
                przyslugiwac
                • fedorczyk4 tylko paro po slubie itym po 17.01.09, 23:42
                  dobne ustalenia czysto swiatopogladowe.Slowo w tej ustawie nie pada
                  na temat realiow wykonawczych. Wiec moze zadekretujmy cos bardzo
                  liberalnego, a potem ustalmy specyfikacje techniczne, co pozwoli na
                  eliminacje medyczna ktora wydaje mi sie podstawowa i jedyna sluszna.
                  • maria421 Re: tylko paro po slubie itym po 18.01.09, 11:23
                    Nie wiedze nic zlego zeby prawo przyznac parom tylko po slubie, przeciez prawo
                    do adopcji tez maja tylko malzenstwa, czy nie?
                    Zreszta, wydaje mi sie ze 99.9% par starajacych sie o IV to pary po slubie.
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 18.01.09, 08:56
      Musze sie zbierac i isc na wedrowke. Pierwszy raz musze, a nie
      pragne. Wolalabym ten dzien spedzic przed compem....
      Mam o czym myslec na wedrowce, po tych wywodach szanownych kolezanek.
      Marysiu, po raz ktorys zastanawia mnie Twoje - nazwijmy to
      sredniowieczne - podejscie do sprawy. Jasne, nikt nie ma
      zagwarantowanego prawa do dziecka. Ale czy naprawde uwazasz ze ktos,
      ktokolwiek ma prawo decydowac za kobiete o tym czy bedzie matka czy
      nie? No i nazywanie takiego dziecka wynikiem byznesu wprawia mnie w
      oslupienie. Przyjde tu pogadac wieczorem dalej - jesli ta wedrowke
      przyzyje. Zapowiadaja mianowicie huragan...
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 18.01.09, 11:28
        Ewa, banki spermy to jest biznes, a mezczyzni sperme nie daja z czystego
        altruizmu ale dla pieniedzy. Tak wiec kobieta, ktora chce sie w ten sposob
        zaplodnic musi sobie taka dawke spermy kupic. Zaznaczam- nerki czy szpiku
        kostnego kupic nie moze, sperme tak.

        Oczywiscie nikt nie moze za kobiete decydowac czy ona ma zostac matka czy nie.
        Chodzi o to, zeby kobiety podejmowaly decyzje o urodzeniu dziecka DLA DZIECKA,
        nie dla siebie samej.

        Co w tych pogladach jest sredniowiecznego? :)
    • luiza-w-ogrodzie W przelocie miedzy gorami a morzem 18.01.09, 11:39
      Dopiero dwie godziny temu wrocilismy z Buszmenem z Gor Snieznych, teraz sie
      przepakowuje na wyjazd nad ocean z corka i wrocimy 26-go, wtedy sie odezwe
      sprawozdawczo!
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: W przelocie miedzy gorami a morzem 18.01.09, 19:44
        Ach... The Bay, the Bay...
        Bawcie się dobrze. I pozdrów znaną mi plażę. :-)
    • jutka1 Najbardziej dolujacy dzien roku... 19.01.09, 10:09
      ... podobno jest dzisiaj, wedlug jakichs naukowych wyliczen. Tak przynajmniej
      wyczytalam w Gazecie.
      Minorowy nastroj by sie zgadzal.
      Poza tym tydzien zaczal sie niezbyt dobrze: zle spalam, wstalam wczesnie,
      polazlam na pierwszy transport kolowy. Kierowca sie spoznil pol godziny, potem
      zepsul sie samochod i trzeba bylo zmieniac, potem byl korek z piekla rodem.
      Pogoda upiorna, pada deszcz, wieje wiatr i polamal mi parasol.
      Nad ranem mialam atak alergii.
      Bleee.

      Nic mi sie nie chce.
      :-/
      • fedorczyk4 Re: Najbardziej dolujacy dzien roku... 19.01.09, 13:24
        Trzeba z tym walczyc! Zwlaszcza z deszczem.
        Ja sie wscieklam na sama siebie. Nie mialam aparatu i nie udalo mi
        sie uwiecznic pyskowki pomiedzy Krowisia a ptactwem plywajacym po
        Wisle. Codziennie przechodzimy kolo, coz za romantyzm, wylotu
        odplywu miejskiego. Woda jest cieplejsza nie zamarza i zeruja tam
        zgodnie mewy, kaczki i labedzie. No i dzisiaj Krowisia podliczyla
        labedzie i uznala ze nie zachowuja parytetow. Stanela na stopniu
        przy brzegu i tubalnym szczekiem probowala przekonac je, ze kilka z
        nich ma opuscic miejsce. Pod stopien podplynelo z osiem labedzi,
        ustawily sie w szeregiu i zaczely na nia syczec, machac skrzydlami,
        no generalnie pyskowaly jej. Zabralam ja kiedy szereg wyraznie
        zaczal przybierac forme ruszajacej tyraliery!
        • ewa553 Re: Najbardziej dolujacy dzien roku... 19.01.09, 13:51
          peknac mozna czasami ze smiechu, jak zwierzeta sie kloca. Prawdziwy
          teatr. No wiec mialas wesolo.
          A ja nie wiem czy mam depresje, czy jestem zdolowana, chyba
          wylamalam sie z szablonu i mam normalny dzien. Tyle ze zaczal sie
          okres dzdzow (drzdrzuw) i monsunow i zaczelam tesknic za bialym
          swiatem ktory mnie w ostatnich dwoch tygodniach otaczal.
          We wsi widzialam dzis pana w srednim wieku, w krotkich do kolan
          spodniach, krotkich skarpetkach i conversach. Czy to moze pierwsza
          jaskolka zwiastujaca wiosne?
          Wczoraj mimo prawie stalego deszczu byla fajna wedrowka.
          Dzis meczy mnie sumienie, ze mam dosc pilnie odpowiedziec na trzy
          urzedowe listy. Ale nie moge sie zabrac. Trza mi sekretarki!!!!
    • iwannabesedated Łykend Wspaniały! 19.01.09, 14:29
      Słuchajcie, mniałam łykend wspaniały, z tym że zaczął się w piątek
      atakiem rajzefiberu tak strasznym, jak w moich snach! Już w nocy
      miałam koszmary, denerwowałam się od rana, w kolejce po bilety
      zlewały mnie zimne i gorące poty a w domu przy pakowaniu dostałam
      histerii - bowiem nagle stwierdziłam że coś co całe życie miałam we
      krwi, i było moją drugą automatycznie realizowaną naturą, czyli
      pakowanie przed podróżą - nagle stało się całkowicie awykonalne.

      Więc kiedy wsiadłam do ekspresu relacji Warszawa Kraków i pomknęłam
      przez zaśnieżoną tajemniczą noc jak Orient Ekspress przez Alpy - to
      osiągnęłam niemal stan nirvany!

      A potem już było lepiej i lepiej, nocne gadanie u przyjaciół do
      rana, przedpołudniowy spacer po zimowym słonecznym Krakowie,
      warsztaty które wyszły cudnie, potem polegiwanie przy piecu i masaż
      dzwiękiem tybetańskich gongów w wykonaniu pana domu.

      Kraków jest piękny, wspaniały i boski, tak okropnie dawno tam nie
      byłam, że wydawało się iż postanowił moje przybycie ufetować jakoś
      szczególnie! Szybki przelot po starociach i szmatach, gdzie nabyłam
      sakiewkę aksamitną wyszywaną na moje kamienie i innych rzeczy, na
      przykład sweter z wełny lamy, kilka, potem spacer nad Wisłą,
      doładowanie na czakramie, Kanonicza, gdzie wmaszerowaliśmy kupą do
      hotelu Copernicus pod pozorem zwiedzania, a tak naprawdę z
      postanowieniem zesquotowania tego miejsca tak szybko jak się da,
      potem rynek, sukiennice i już siup na dworzec! Muszę powiedzieć że
      dla mnie rok bawołu/wodnika zaczął się pysznie po prostu!
      • ewa553 Re: Łykend Wspaniały! 19.01.09, 16:12
        no popatrz: ja sie caly czas do Krakowa wybieralam, a Ty tam
        wyladowalas... Zazdraszczam.
        Szkoda, ze nie umowilysmy sie o ktorej bedziesz stala na Rynku, zeby
        mi pokiwac: bym Cie w kamerce obejrzala!!!
      • maria421 Raport i odslona 19.01.09, 16:27
        Corcia konczy dzisiaj 24 lata. Dzien zaczela od wizyty u lekarza bo od soboty chodzila z bolem gardla, dostala antybiotyk.
        Pogoda paskudna, wiec na urodzinowy obiad zamiast do "Il Convento" pojechalysmy do "La Vision" gdzie moglysmy dotrzec bez wystawiania sie na deszcz i wiatr. Na taka pogode najlepsza na rozgrzewke wydawala nam sie zupa z marchwi z imbirem i kawalkami piersi kaczki- byla genialna. Potem corcia wziela lososia, ja sandacza , po kieliszku szampana, espresso i powrot do domu. Corcia zapakowala rzeczy do samochodu i pojechala do siebie, dzisiaj idzie na kolacje z AA czyli z Aktualnym Adoratorem ; nie mylic z Anonimowymi Alkoholikami:-)
        A pojutrze ma egzamin.


        A tu odslona:

        fotoforum.gazeta.pl/5,2,maria421.html
        • ewa553 Re: Raport i odslona 19.01.09, 17:02
          ale ladne zdjecia "Malej"! Nie ma to jednak jak mieszanka krwi....
          Jaki rozmiar nosi aktualnie? 36 czy 34? Tak mi sie widzi...
          Popatrz jak to w tym wieku jest: choroba nie choroba, ale randka i
          fajerowanie wazniejsze. Odlezec chorobe mozna po egzaminie:)))
          Pozdrawiam
          • fedorczyk4 Re: Raport i odslona 19.01.09, 17:38
            Przepiekna, urocza i do tego z wyraznym biglem!!!!
            • fedorczyk4 Re: Raport i odslona 19.01.09, 17:40
              Znaczy temperamentna :-))
            • maria421 Re: Raport i odslona 20.01.09, 14:28
              fedorczyk4 napisała:

              > Przepiekna, urocza i do tego z wyraznym biglem!!!!

              Ano, udala sie :-))
          • maria421 Re: Raport i odslona 20.01.09, 14:27
            ewa553 napisała:

            > ale ladne zdjecia "Malej"! Nie ma to jednak jak mieszanka krwi....
            > Jaki rozmiar nosi aktualnie? 36 czy 34?

            Nosi 36/38

            > Popatrz jak to w tym wieku jest: choroba nie choroba, ale randka i
            > fajerowanie wazniejsze. Odlezec chorobe mozna po egzaminie:)))
            > Pozdrawiam

            Mam nadzieje ze antybiotyk "poskutka" (jak to Ania mawiala kiedy naprawde byla
            Mala) i nie bedzie musiala nic odlegiwac.
      • jutka1 Re: Łykend Wspaniały! 19.01.09, 20:42
        Cieszę się, że miałaś fajny week-end, 100Krocie. :-)
        I że wreszcie pojechałaś do Krakowa. :-)
    • kielbie_we_lbie_30 Andaluzja... 19.01.09, 21:43
      Wreszcie siem zdecydowalam...jade w kwietniu na wycieczke do andaluzji: Malaga,
      Cordoba, Sevilla, Jerez....miau...flamenco...miau...

      A w marcu do Londynu..
      • jutka1 Re: Andaluzja... 19.01.09, 22:01
        No patrz, a ja sobie myślałam, żeby może w maju pojechać... :-)
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Andaluzja... 19.01.09, 22:09
          Wykorzystuje wolne w Wielkanoc a na dokladke mam specjalna okazje aby sobie
          przyjemnosci sprawic ;)
    • jutka1 Wtorek przedwyjazdowy 20.01.09, 07:31
      Pierwsza połowa dnia w pracy na ostatnich przygotowaniach do wyjazdu. Potem do
      domu, szybki obiad, dopakowanie, i na lotnisko.
      Dolecę na miejsce gdzieś koło północy naszego czasu, a zanim dotrę do hotelu -
      będzie pewnie koło drugiej. :-/

      No nic to. Damy radę.

      Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Wtorek przedwyjazdowy 20.01.09, 10:38
        Tak, Kielbie, w Wielkanoc mamy powod, aby sobie sprawic
        przyjemnosc:))) Ja jeszcze nie wiem jaka to bedzie u mnie
        przyjemnosc. Pewnie dwudniowa cisza na budowie, bo przeciez bedzie
        to akurat szczyt robot przy modernizacji naszego domu.
        Ale w Andaluzji bylam rok temu i juz Ci zazdroszcze. Czy
        wydrukowalas sobie "przewodnik" Bluesa? Radze Ci to zrobic, bo jest
        swietny.

        A u Ciebie Jutencjo nieco sie zgubilam: bedziesz teraz na Kawkazje
        czy gdzie indziej?

        No a ja w niedziele dostane moja chrzesniaczke i strasznie juz to
        przezywam. A za tydzien: witaj Rzymie Ukochany!!!
        • jutka1 Re: Wtorek przedwyjazdowy 20.01.09, 11:40
          Jedno oko na Maroko, a drugie na ...
          :-)))
          • ewa553 Re: Wtorek przedwyjazdowy 20.01.09, 16:54
            a co, przygotowujecie przejecie tam znowu wladzy? A swoja droga: tam
            Cie jeszcze nie bylo:)))) Ty jak osmiornica wyciagasz macki we
            wszystkie swiata strony:)))
            • jutka1 Re: Wtorek przedwyjazdowy 21.01.09, 02:21
              Znow nie doczytalas? :-)))
              Przeciez bylam tu w listopadzie :-)
              Na Kaukazie, znaczy sie.

              I donosze, ze dojechalam. Ufff.
              • ewa553 Re: Wtorek przedwyjazdowy 21.01.09, 09:44
                no przeciez pytalam czy bedziesz na kawkazje! A Ty na to: jedno oko
                na Maroko, a drugie na... mowi sie, ze drugie na Tunis!!:))))
                same nieporozumienia na linii:)))
                Jaka temperatura Cie przywitala?
                • jutka1 Re: Wtorek przedwyjazdowy 21.01.09, 11:37
                  No popatrz, w moich stronach mowilo sie "... drugie na Kaukaz" :-)))

                  Na zewnatrz 8 C i slonecznie :-)
    • iwannabesedated wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolycy 21.01.09, 15:02
      akpa.pl/
      trzeba kliknąć w WYDARZENIA i wklepać w wyszukiwarkę:
      Mineralne kosmetyki Maybelline
      • maria421 Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 21.01.09, 15:12
        Jezeli jestes ta co mysle, to jestes podobna do Carli Bruni :)
        • iwannabesedated Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 21.01.09, 15:33
          Jak do Carli Bruni - to ja. Absolutnie ja :)))

          A tak serio to bardzo mi miło, że tak uważasz Marysiu.
          • xurek Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 21.01.09, 16:05
            Stokrotko, a o czym Ty tam mowilas? Bo ja moge tylko zobaczyc
            zdjecia, jak chce na nie kliknac, to mi mowi, za mam podac haslo, a
            u mnie hasla niet. Wygladasz bardzo ladnie :)
            • iwannabesedated Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 21.01.09, 16:20
              Xurku, niestety to jest płatny serwis prasowy, i żeby móc powiększyć
              sobie zdjątko to trzeba abonament wykupić ;///
              Mówiłam o mocy kamieni i minerałów, tradycyjnych wierzeniach na ten
              temat, obecnym wykorzystaniu, oraz o ostatnich odkryciach fizyki i
              biologii uzasadniających owe wierzenia w sposób naukowy. Ponadto co
              jest dla kogo, jak dobierać sobie, a jak innym, i tak się
              rozgadałam, że mi mikrofon musieli zabrać...
      • fedorczyk4 Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 21.01.09, 17:06
        Uroda, klasa, wdziek i niewymuszona elegancja.
        Nie jestem wielbicielka pani Sarkozy, wiec nie bede doszukiwac sie
        podobienstwa do niej, ale wow!
        • iwannabesedated Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 21.01.09, 17:38
          Boże, zaraz się pod kanape zezasromania schowam:)))
          Cokolwiek to było, było to zdecydowanie wymuszone - wizażem,
          kojfażem, oraz ogólnym ściskiem szczęk oraz dupy i okupione
          dwudniowym okresem dochodzenia do siebie po. Ale jeśli uważacie, że
          warto było, to cieszę się :)))
          • fedorczyk4 Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 21.01.09, 17:47
            Moim zdaniem oplacilo sie nadzwyczajnie i nic a nic nie bylo widac
            wysilenia i stresu. Na zdjeciach wygladasz na swobodna, spokojna i
            naturalna! Jesli to byl wysilek to jest to jest wielkie osiagniecie.
            Malo komu sie takie cos udaje. (Mnie nigdy)
            I wylaz mi natychmniastowo spod tej kanapy!!!

            P.S. Kojfaz, czy to jest umieranie ze strachu?
            • ewa553 to byla dopiero odslona! 21.01.09, 19:45
              Stokrotka siem pokazala! Skoro jezeli tak, to moge powtorzyc co
              slyszalam juz wczesniej od osob ktore widzialy Stokrotke na zywo:
              jest po prostu boska. I w zestawie z tym boskim obrazem ta kupa
              miesa ktorym tu rzuca - za cholere nikt by sie tego nie domyslal,
              kto Dorote zna tylko z widzenia a nie z czytania......

              Obgadam reszte zdjec:
              Pani Anna Mieczkowska, na str.2, na prawo od kosmetykow: na Boga,
              kto jej zrobil zdjecie w momencie gdy byla calkowicie zalamana
              (czym???). Wyglada jak kupa nieszczescia.

              Pani Joanna Horodynska: mozliwe ze taka jest moda: do bialej
              sukienki czarne leginsy i buty, ale mnie sie to strasznie nie
              podoba! A Wam?
              • ewa553 wrocilam z kina. 21.01.09, 19:59
                zobaczylam film, ktory moge polecic. Nie znam oryginalnego tytulz,
                ale jak powiem ze gra di Caprio i Windslet, to chyba wiecie o co
                chodzi? Bardzo dobry. Chetnie bym pogadala o nim, ale z kims kto
                widzial. Do ogolu powiem tylko ze przerazajace bylo jak sie
                strasznie palilo w Stanach koncem lat 60-tych. Po prostu jeden
                papieros za drugim, kazda plec. Brrrrr!
      • ertes Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 22.01.09, 22:39
        No nawet calkiem, calkiem laska ale po oczach widac ze wredna ;)
        Wlosy to chyba z reklamy jakiegos Pantene Pro albo i co.
        Ale to juz na zdjeciu z psem ;)
        • jutka1 Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 23.01.09, 05:20
          Teraz wiecie, co mnialam na mysli piszac, ze 100Krotka jest
          zjawiskowa. :-)))))))
          Dodam tylko, ze nie tylko z wygladu, ale mozgu i duszy rowniez.
          Ejment. :-)
          • iwannabesedated Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 23.01.09, 14:46
            Dzięki za wszystkie przemiłe komplementy:) Ale już przestańcie bo mi
            odbije i będzie można o mnie powiedzieć jak o jednej z "celebrytek",
            że "jest osobą która robi piorunujące wrażenie - na samej sobie":)))
            • ewa553 Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 23.01.09, 15:23
              jak siem juz pokazalas, to pokaz tez Tofika: ertes tu gdzies o nim
              wspomnial, ale ja zdjecia nie widzialam. On juz chyba ze 3 lata ma?
            • ertes Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 23.01.09, 17:23
              Nie udawaj. Kto jak kto ale Ty lubisz byc centre of attention.
              Ale skoro teraz juz znam Cie wizualnie to moze nawet polubie bo zwykle jawilas
              mi sie jako wstretny, zlosliwy babsztyl a tu prosze calkiem niezla laska i do
              tego sympatycznie wygladajaca.
              Ciekawe jak to dziala: wyobrazenie na podstawie forumowej tfurczosci. Poza tym
              ostatnio poznalem sporo sympatycznych ludzi ze Szczecina :)

              Ewa, jak juz Dorocia podala strone na ktorej wystepuje to znalezienie wszelkich
              informacji na jej temat, lacznie z numerem buta ;), jest banalnie proste.
              • ewa553 ertes, 23.01.09, 18:04
                jak ja bym byla taka zdolna jak Ty, to bym w Ameryce robila kariere
                a nie siedziala tu na emeryturze:))) Powiedz: jak znalezc psa?
              • iwannabesedated Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 23.01.09, 18:05
                Oczywiście ertezeusz, uwielbiam być center of attention, tak się
                tylko kryguję. Ale może proszę nie upubliczniaj tutaj mojego numeru
                buta, jak ktoś musi to niech sam szuka.
                A Ty Ewcia poskrom swoją ciekawość, bo ona zabiła kiedyś kota ;)
                Nota bene, ktoś wie skąd się to powiedzonko wzięło?
                • ertes Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 23.01.09, 18:09
                  No worries, nie upublicznie.
                  Ewa musisz sama poszukac albo poprosic wlascicielke buta ;)

                  Ty sie krygujesz? Chyba wrecz przeciwnie...
                  • ewa553 Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 23.01.09, 18:19
                    pierwszy raz slysze, zeby ciekawosc zabila kota, skad Ty to wzielas?
                    Przeciez koty skladaja sie w 80% z ciekawosci, wiec musialyby stale
                    padac trupem:)))
                    • iwannabesedated Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 23.01.09, 18:22
                      en.wikipedia.org/wiki/Curiosity_killed_the_cat
                      :)
                      • ertes Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 23.01.09, 18:30
                        To chyba raczej tutejsze powiedzenie.
                      • ewa553 Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 23.01.09, 18:57
                        no popatrz pani, takie smieszne powiedzenie!
                        A przy okazji dowiedzialam sie, ze curiosity oznacza ciekawosc.
                        Do tej pory myslalam ze jesli cos jest curiosity, to oznacza ze jest
                        dziwne:))) no bo curiosum.....
                      • jutka1 Re: wasza stokrokta jako gwiazda mediow i olkolyc 23.01.09, 19:08
                        To tez:
                        www.phrases.org.uk/meanings/curiosity-killed-the-cat.html
                        Bez tlumaczenia dla Basi, bo ide spac :-)
    • jutka1 Sroda 21.01.09, 21:56
      Melduje sie po pracowitym dniu. Mam kilka zagwozdek, z ktorymi sie
      musze przespac - koncepcja sie klientowi zmienila, i trza nowa
      koncepcje "ubrac" w ciuszki, ktore ciagle beda odpowiadac wymogom
      finansowania. Ryzyko zawodowe, nie ma sprawy, tylko bidny konsultant
      sie wiecej nabiedzi, a ja wiecej na-mysle. :-)

      Dzien byl sloneczny. Niestety nie robilam zdjec, bo nie mialam
      okazji-czasu-widokow (niepotrzebne skreslic).

      Jutro ciag dalszy maratonu, tyle ze zaczynamy wczesniej niz dzis, bo
      o dziesiatej (czyt.: siodmej rano naszego czasu, czyt.: pobudka o
      piatej trzydziesci). AJ.

      Tutaj prawie pierwsza... a spac sie nie chce - dla organizmu jeszcze
      przed dziesiata. Idesenalac czycus? ;-)))))))))

      Staram sie sobie dozowac jak sportowiec, tylko czasem
      czuje sie przytloczona. Nic to, ryjem do przodu, a odespie w week-
      end. :-)
      • jutka1 I po srodzie... 22.01.09, 07:08
        ... za chwile zaczynamy program dnia, na szczescie gospodarze
        opoznili pierwsze spotkanie - wiecej czasu na przygotowywanie.
        Pierdulum takie, ze spalam 7 godzin - sukces, bo zmiana czasu,
        zmeczenie etc.
        No to letem do roboty.
        Milego dnia :-)
    • jutka1 jako ten kot ... na puszczy... 22.01.09, 21:36
      .... albo i inny jelen na rykowisku.
      Donosze.
      Przezylam nastepny czternastogodzinny dzien pracy.
      Chyba rozpilam konsultanta i lokalne organizacje pozarzadowe,
      hehehehe :-)))
      Jutro znow dzien pelen spotkan, do samego wieczora wlacznie, potem 4
      godziny snu, i fjuuuu. Do domu.

      Tesknie juz.

      I tyle.
      • iwannabesedated Re: jako ten kot ... na puszczy... 23.01.09, 11:48
        Życie forumowe się przeniosło tam gdzie trwa awantura o półrasizm,
        fryzurę Michelle Obaminy?Obamowej? i biust Angeli Merkel, Pytoniem,
        czekamy Twego powrotu. Dbaj o siebie. I rozpijaj jeśli to służy
        większej sprawie :)
        • ewa553 Re: jako ten kot ... na puszczy... 23.01.09, 12:02
          tego wpisu Dorotko nie rozumiem. Nie podoba Ci sie w tej chwili
          tutaj, mimo ze jednym z tematow jest Twoja czarodziejska postac?:))
          Zastap Jutke i skoro nie mozesz podawac pogody w Paryzu, podawaj
          warszawska - tez nas interesuje:)))
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 23.01.09, 10:06
      u nas hula zapowiedziana wichura i deszcz. jest paskudnie. ale to
      nic, gorzej, ze w Rzymie leje jak z cebra i jak narazie pokazuje
      internet, padac bedzie do wtorku. dalej nie pokazuja, ale denerwuje
      sie: w srode lece tam. ja kocham rzym przy kazdej pogodzie, ale
      chrzesniaczka bedzie tam po raz pierwszy i niekoniecznie chce zeby
      miala taka pogode na przywitanie....
      • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 23.01.09, 12:08
        Hm, w Warszawie odwilż. Jakby wiosnę czuć, chociaż to dopiero połowa
        stycznia. Koty się dupczą na potęgę wrzeszcząc jak obdzierane ze
        skóry. Chyba się przez pomyłkę do psa mi chciały dobrać, bo
        przyleciał z dworu z wybałuszonymi oczami, zborsuczony i się na
        swoim legowisku zaszył i tam siedział cały wieczór.
        • jutka1 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 23.01.09, 12:18
          Biedny Tofik :-)))

          Tutaj dzis szaro i mgliscie, pada deszcz. Wstalam o 4:00 czasu
          paryskiego, odbylam sniadanie robocze, pojechalam na drugi koniec
          miasta na spotkania, wrocilam, odbylam obiad roboczy. Teraz mam
          godzine przerwy, za krotko zeby sie zdrzemnac - mialam miec dwie
          godziny, ale zadzwonili i przyspieszyli spotkanie. Potem drugie
          spotkanioe, juz ostatnie. Potem krotka i wczesna kolacja z
          konsultantem, i ostatnie dla niego instrukcje na przyszly tydzien.
          Potem wczesnie spac na kilka godzin, i o 2:30 nad ranem na lotnisko.
          Uffff. :-)
          • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 23.01.09, 12:23
            Jezusmario Pytonie! Czuję się zmęczona samym czytaniem! Daj Ci boże
            zdrowie i kondycję jak koń, żebyś to wszystko zniosła w
            nienadgryzionym stanie.
            • jutka1 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 23.01.09, 12:38
              Tez sie o to modle do Niebios, 100Krocie. :-)
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 24.01.09, 10:10
      Swieci slonce, temperatura powyzej zera, ptaszki cwierkaja. Moze to juz wiosna
      idzie?
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 24.01.09, 10:29
      co za noc! Byl taki huragan, jakiego najstarsi gorale nie pamietaja.
      Juz chcialam uciekac z domu zanim mi dach znowu odfrunie. Ale taki
      silny wiatr ma tez dobre strony: rozpedzil wszelakie grozne chmury i
      obudzilo mnie blekitne niebo i slonce. Tak trzymac! Zycze wszystkim
      milego weekendu! A Jutencje witam serdecznie w domu:)))
      • fedorczyk4 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 24.01.09, 10:47
        5° w Warszwia. To jest glupi zart, a nie zima. Z ptaszkow to
        codziennie nad ranem budza mnie stada wron ktore sypiaja w parku pod
        moim domem. Dra sie tak ze nic tylko w leb sobie palnac.
      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odcinek 56 :-) 24.01.09, 15:38
        Oj tak, Ewciu, wreszcie w domu :-)
        Zaraz ide odsypiac.
        A wieczorem kolacja z kumpelkami.
        Jutro - dolce farniente.

        Milego week-endu :-)
        • iwannabesedated Where is the BEEEEEEF!!! n/txt 24.01.09, 15:40

Pełna wersja