jutka1 Powrotnie 24.01.09, 23:31 No, tom wróciła na łono. Podróż dość ciężka - krzyki dzieciaków, spałam w każdym samolocie po godzinie, nie więcej - i długa. Po przemiłym obiedzie dwugodzinna drzemka, potem kolacja z dwiema koleżankami w knajpie jednej z nich. Sprzedała knajpę, pierwszego marca oddaje klucze nowym waścicielom i wyrusza w świat na prawie dwa miesiące. Szkoda mi będzie tej restauracji, tak się tam już zadomowiłam przez ten cały czas. Postanowiłam do poniedziałku nie myśleć o Kaukazie i o pracy. Inaczej mi się synapsy poprzepalają. Tak więc jutro plany proste i nieskomplikowane: poranna kawa, spacer na targ po warzywa i kwiaty, lekki obiad, książka, muzyka. Spokojna i powolna niedziela. I tyle pierduł powrotnych. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Powrotnie 25.01.09, 09:18 juz od tak dawna o tym piszesz, a dla mnie to zawsze egzotyka, jak planujesz na niedziele pojscie na targ:))) Nie zebym miala cos przeciwko temu, ale nie zyje w Polsce (ani we Francji) i handel w niedziele pozostaje dla mnie egzotyka. Poprawiam sie: mam cos przeciwko temu, zeby tutaj cos takiego wprowadzili. Lubie jednak zeby sie niedziela jakims spokojem roznila od pozostalych dni tygodnia. Pomijajac juz inne, osobiste wzgledy. A poza tym: witaj w domu!! Drapanka dla kotki. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Powrotnie 25.01.09, 09:56 Ewciu, tutaj handlu w niedzielę tez nie ma - za wyjątkiem niektórych (niewielu) targów i sklepów w bezpośrednim ich sąsiedztwie (możliwość skojarzystania z okazji obecności klientów na targu). Te sklepy wtedy są zamknięte w poniedziałki - też im sie dzień wolny należy, nie? A jesli chodzi już o same targi: ktoś mi mówił, ze zlokalizowano je w takich miejscach, żeby większość mieszkańców mogła w najwyżej 15 dojść tam piechotą albo w 5-10 min. dostać się transportem publicznym. Lucja na pewno wie więcej w temacie. Tak czy siak, w linku masz listę targów i dni ich otwarcia. Sama zerknij, ile z nich funkcjonuje w niedzielę (dimanche). www.paris.fr/portail/marches_parisiens/Portal.lut?page_id=5675&document_type_id=5&document_id=10926&portlet_id=12148 Odpowiedz Link
jutka1 Re: Powrotnie -- PS 25.01.09, 10:00 PS. A tak się po prostu składa, że targ zlokalizowany najbliżej mnie jest otwarty w niedzielę. W poprzednim mieszkaniu chodziłam na targ w soboty. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Powrotnie -- PS i PPS 25.01.09, 10:47 Właśnie mi rodzicielka powiedziała, że wczoraj zamknęli lotnisko w Tbilisi z powodu wichury, a w nocy z przedwczoraj na wczoraj straszne wichury szalały po Francji. Tak więc wyleciałam w drogę powrotną przed wichurami kaukazkimi, a doleciałam do Paryża po wichurach. Wstrzeliłam się, nie ma co. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Niedzielnie 25.01.09, 10:25 Chyba odespałam deficyty: 9 godzin jak kamień w studnię. Plus bardzo dziwny sen z udziałem byłego szefa. Mam nadzieję, że u niego wszystko w porządku. Jak na niego wpadłam w Brukseli w październiku, to wyglądał w dobrej formie. Popijam drugą kawę, gra radio FIP, kota śpi, za oknem od czasu do czasu przebłyski słońca. Meteoparis gada, że ma być 6-7 C, silny wiatr. I tyle pierduł porannoniedzielnych. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Niedzielnie 25.01.09, 11:09 A ja wlasnie wrocilam z targu, pelno jarzyn i kawal jagniecia Odpowiedz Link
lucja7 Re: Niedzielnie 25.01.09, 11:13 ...czekaja na upichcenie. Wino juz oddycha i tez czeka. Pogoda piekna. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek ... 26.01.09, 07:07 7 godzin snu zaliczone - powinno wystarczyć na dzisiaj. Meteoparis gada, że ma być maksymalnie 6-8 C, rano mgły. W pracy zwyczajowe powrotne zajęcia: raporty i omawianie, plus długa rozmowa z szefem na temat "co dalej z tym fantem". Wieczór chyba w domu. Tyle pierduł poniedziałkowych. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wrocilam z wakacji 26.01.09, 11:14 ...przyjechalismy z Jervis Bay okolo 15-tej, rozpakowalam sie, zrobilam dwa prania, w ogrodzie wycielam wszystko co uschlo w czasie niemalze rekordowej fali goraca (w piatek w Sydney nad woda bylo 41 stopni w cieniu, u nas pewnie 44), wsadzilam ukradzione po drodze znad oceanu galazki blekitnj i bialo-blekitnej szalwii, wysialam skrzynke salaty, teraz slucham mzawki i corocznych fajerwerkow na Australia Day i sprawdzam czy moje zycie wirtualne jeszcze istnieje. Jutro ide do pracy, wiec zanim wszystko ogarne po 5 tygodniach urlopu, troche czasu minie. Odetchne, przejrze i zaladuje zdjecia i zamelduje sie jak wyjde na prosta. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek ... 27.01.09, 09:51 Szaro i mglisto. Ma być 5-6 C. Dzień zapowiada się w miarę spokojnie: trochę pracy, trochę przyjemności. Wczoraj odwaliłam kawał roboty, to i reszta tygodnia się poluzowała. Tfu, odpukać. Uczę się dzisiaj tzw. systemu oceny pracowników. Jesssss, jaka nuuuudaaaa. I tyle. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek ... 27.01.09, 10:35 postanowilam dorobic sie nowego zawodu, wiec od maraca idem do szkoly wieczorowej i za jakis rok bede opatentowany i odyplomowany "web designer pus tysiac nic mi nie mowiacych strotow". Jakby co to mozecie juz dzisiaj skadac u mnie zamowienia na homepage :)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek ... 27.01.09, 11:20 Jaka szkoda, ze nie potrzebuje stronki internetowej... z drugiej strony jednak, kto wie, moze kiedys bedzie mi potrzebna, to Cie wtedy napadne :-) Sukcesow w szkole zycze ;-D Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda, drugi dzien w pracy :o( 28.01.09, 01:30 Cierpie strasznie siedzac w pracy, cale szczescie ze godzinna sesja jogi przede mna, bo chyba zaczelabym sie ciac. Na szczescie manadzerstwo mnie docenia i dopieszcza: wczoraj mialam zebranie w cztery oczy, w czasie ktorego dostalam ocene mojej dzialalnosci w 2008 i jest dobrze, a nawet lepiej. Niemniej trzeba sie zabrac za zaleglosci i roczne podsumowania a tak mi sie nieee chceeeee! Wczoraj przejrzalam czesc z kilkuset wakacyjnych zdjec i zalozylam watek sprawozdawczy ze zdjeciami na forum AUSTRALIA, kto chce, moze zajrzec: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=86543&w=90475620&v=2&s=0 Za oknem 35 stopni, corka zadzwonila ze wrocila z basenu (lekcje zaczynaja sie dopiero jutro) a ja z obrzydzeniem siedze w klimatyzacji. Na szczescie jutro bede pracowac z domu, mam w planie przewalic nieco wysuszony ogrodek ziolowy zanim nadejda upaly zapowiadane na weekend. Pozdrawiam narod pracujacy miast i wsi. Narod niepracujacy rowniez pozdrawiam, co mi tam. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Sroda 28.01.09, 06:43 Zajęty dzień przede mną. Raport z wyjazdu, dokument projektu do skomentowania, jakieś telefony, maile, przygotowywanie się do spotkania ewaluacyjnego. Niby bzdety, ale zabierają czas. Jutro ma być strajk generalny. Ciekawe, jak się dostanę do pracy. Boli mnie kolano. Błe. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sroda 28.01.09, 12:10 Chomik nam od tygodnia choruje. Juz pomijam fakt ze od pieciu dni robie mu zastrzyki, co nie jest takie latwe przy jego mikrych gabarytach, ale dzisiaj w nocy nie dal spac Dziecince zadajac nieustannego trzymania przy piersi dziewiczej (?)Po poludniu znowu zabieramy go do weterynarza. Oczywiscie specjalista od takich gryzoniow ma gabinet u diabla na kuliczkach. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sroda 28.01.09, 14:16 Miałam dzisiaj zastępstwo na kursach angielskiego finansowanym ze środków unijnych - uczestniczkami są panie siedzące w domu. Nie na bezrobotnym, nie na macierzyńskim, po prostu siedzące, takie nieujęte, niezrzeszone, nieprzypisane nigdzie. Czytałam jakiś przytoczony fragment poradnika małżeńskiego z początku (sic!!!) XX w. "Kobieta jak wiadomo realizuje swoje pasje (chodziło głównie o seks) w sposób naturalny w macierzyństwie i domowych pracach." i pogląd ten tu i ówdzie się dalej pojawia gdzie niegdzie. No niestety, powiem Wam, że te kobiety nie wyglądają na szczególnie spełnione. Szczerze mówiąc, to nie wyglądają na spełnione - wcale. Przygaszone, poszarzałe, bez życia, bez planów, bez marzeń. Co będziesz robić jutro? - To co zwykle. Co planujesz na weekend? - To co zwykle, sprzątanie, gotowanie, dzickiem się zająć. Co byś chciała? - Nie wiem. O czym marzysz? - Nie wiem. Jak tak już zastępuję w trzeciej grupie i tych kobit ze czterdzieści już widziałam to może jedna-dwie wyglądają na zadowolone z życia. "Korporacyjniaczki", które zwykle uczę - bywają zirytowanie, zmęczone, jojczą na brak czasu, stres i nadmiar pracy, ale jednak są dużo bardziej żwawe. A te kobitki, jakby je wampyr jakiś wycyckał z soków witalnych. To tyle moich spostrzeżeń, poza tym środa pół słoneczna, pół wiosenna, i jakoś tak w ogóle pół-wszystkiego. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sroda 28.01.09, 15:32 Nie ma czegos takiego jak calkowite zyciowe spelnienie, w zyciu sa tylko spelnione albo niespelnione etapy. No, moze jak pod koniec zycia okaze sie ze wiekszosc etapow zostala spelniona to i cale zycie bylo spelnione. Ja w moim etapie macierzynskim bylam bardzo spelniona i uwazam przedprzedszkolne lata mojej corki za najspokojniejszy okres w moim zyciu, przy czym wcale nie nudny. Nuda pojawia sie wraz ze stabilizacja , szczegolnie jezeli ta polaczona jest z samotnoscia. To jest to, co powoduje ze energia uchodzi z czlowieka jak z przeklutego balonu. Odpowiedz Link
xurek Re: Sroda 28.01.09, 17:06 Mnie sie wydaje, ze to jak sie czujemy, nie zalezy od tego, co w zyciu robimy, tylko ze jest dokladnie na odwrot. To, jak sie czujemy badz jacy jestesmy determinuje to, co robimy. Poznalam kilka miesiecy temu kobiete, ktora ma czworo dzieci, nigdy nie pracowala, bo a) nie musi I b) nie lubi, ale nie poslala ZADNEGO ze swoich dzieci do podstawowki, tylko nauczala je w domu. Przy tym sama nauczyla sie bardzo wiele, poznala wielu ciekawych ludzi szukajac dla dzieci nauczycieli przedmiotow, ktorych ich sama nauczyc nie mogla itd itp. Pierwsze dziecko jest juz w liceum, jak pozostale trzy tez “pojda w swiat” to jestem przekonana, ze S. znajdzie sobie inne, rownie absorbujace zajecie. Nie mam wrazenia, ze brak jej engerii badz ze sie nie spelnia. Znam jednak cala maste takich „international-mamus“ ktorych trescia zycia jest wozenie pociech do szkoly, szoping i telewizja.Moze to jest tak, ze te “bezenergetyczne” ida po linii najmniejszego oporu czesto rownej linii najwiekszej nudy :)? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sroda 28.01.09, 20:29 Stokrotko, daj mi prosze, namiary na te kursy. Dokladnie wpisuje sie w typ. Lat prawie 50, aktualnie bezprizorna, na utrzymaniu meza, dzieci dorosle.....I slowo Ci daje ze nie bede bezwolna i wymieta. Potrzebny mi jest angielski, bo bez niego stalej roboty oficjalnej nie znajde. A poza tym o jest mi podle, bo mamy o jednego domownika mniej. Niby nic umarl chomik. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sroda 29.01.09, 12:57 Współczuwam chomika, Fed. Namiary prześlę privem, bo chyba mam, i równolegle gazetową skrzynką. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sroda 29.01.09, 14:25 Ten adres ktory mialas byl "pracowy" wiec juz jest nieaktualny. Poprosze na skrzynke gazetna:-) Wdziecznam. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Juz czwartek! 28.01.09, 22:37 Pracuje w domu, za oknem szarawo, nie widze City - wilgotnosc powietrza jest 97% i wlasnie zaczelo grzac slonce. Bedzie wilgotny upal, cos czego tygrysy nie lubia, oj nie. Mam duzo pracy wiec na razie bede malo pisac i skapo dodawac nowe informacji do wakacyjnego watku na forum Australia. Musze wyjsc na prosta, ustawic zespol i rozne procedury na 2009. W miedzyczasie lato troche zelzeje i wroce do ogrodniczenia. Na razie ograniczam sie do podlewania, ale brakuje mi tworzenia nowych czesci ogrodu, rycia i sadzenia. Patrze z tesknota za okno i rece mnie swierzbia na widok narzedzi. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Juz czwartek! 29.01.09, 08:43 Ano, już czwartek. Dzień strajku "generalnego". Na szczęście transport do i z pracy mam zapewniony. Plan dnia - spotkanie poranne, a po obiedzie sporo zrobienia: kolejna runda komentowania dokumentów projektu, kończenie raportu z wyjazdu, c.d. oceny pracowników. Uffff. Po robocie, w drodze na spotkanie towarzyskie odbiorę pióro z punktu naprawy, a po spotkaniu potuptam do domu. Meteoparis zapowiada dość miły dzień, 4-6 C, trochę słońca, trochę chmur. Tyle pierduł czwartkowych :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Juz czwartek! 29.01.09, 12:55 Czwartek! Wg. testu który rozsyłam po znajomych - to dla mnie ulubiony dzień tygodnia. Dlaczego? Bo już gro tygodnia przewalone, już wiadomo jaki ten tydzień generalnie był, co się miało stać to się stało. Teraz płyniemy powoli w stronę weekendu, który jeszcze się unosi w oparach różnych kuszących "możliwe". Odpowiedz Link
iwannabesedated wracając do myśli środowej 29.01.09, 15:07 Owszem Marysiu i Xurku, są osoby znajdujące całkowite spełnienie w domowych pieleszach. Z moich b. ograniczonych liczebnością tak zwanegu statystycznego "pool'a" jest to jak 1:40. Nie jest jednak moją intencją prowadzenie tutaj sporu o wyższości Bożegonarodzenia nad Wielkąnocą czyli kobiety pracowej nad kobietą domową czy viceversa. Tak samo uważam, że życie biurowe spełnienie daje znikomej części osób. Zapewnia jedynie "żwawość" opartą na adrenalinowym kopie. Co na dłuższą metę wykańcza o czym wiem ja, i inni na tym forum. Prowadzę te dywagacje, ponieważ moje pragnienie powrotu do biurowego życia, po tego adrenalinowego kopa i stały dopływ kasy - na razie pozostaje niezrealizowane. I jak każda rozsądna osoba, która usiłowała pewien cel osiągnąć z pełnym zaangażowaniem, poświęcając czas, cierpliwość i co tam jeszcze - i tego celu w długim dość czasie nie dobiła się, rozważam co jes nie tak w tym pikczerze. Odpowiedz Link
xurek Re: wracając do myśli środowej 29.01.09, 15:33 chyba mnie nie zrozumialas, Stokrotko. Ja mysle, ze one sa bezenergetyczne z natury a nie od siedzenia w domu i sie zastanawiam, czy takie bezenergetycznie nie wybieraja glownie takiej zyciowej opcji bo im sie wydaje najlatwiejsza i dlatego w tej "branzy" procent spelnienia jest tak niski? Co zas do biura, to sa to moim zdaniem dwa odrebne aspekty: biurowosc z adrenalina to jeden a staly doplyw kasy (badz przynajmniej subiektywnie wystaraczajacy doplyw kasy) to drugi. Brak tego drugiego chyba bardzo by mi przeszkadzal, dlatego zdecydowalam sie na bardzo powolne odchodzenie od biura tudziez pozostanie w nim tak dlugo, az ten aspekt w inny sposob sobie zapewnie. Jezeli zas chodzi o adrenaline z biura, to od razu zastapilabym ja na jakakolwiek inna, nawet taka pochodzaca z klotni z mezem :))) gdybym tylko znalazla rozwiazanie aspektu dwa. Moze Tobie tez tylko ten drugi aspekt przeszkadza? Mowisz, ze dlugo juz probujesz i jeszcze nie zrealizowalas: dlugo to pojecie wzgledne: nasza firma zaczela dzialac po dwoch latach bezowocnych prob na miesiac przed terminem, w ktorym panstwowosc z racji niewyplacalnosci kazala nam ja zamknac. Nie zniechecaj sie, poczatki bardzo czesto bywaja dlugasne i malo satysfakcjoncujace. Odpowiedz Link
maria421 Re: wracając do myśli środowej 29.01.09, 16:55 Tez mam wrazenie ze zostalam zle zrozumiana. Nie mowie co daje a co nie daje spelnienia, mowie o spelnionych etapach w zyciu. A te wlasciwie mozna ocenic tylko z perspektywy. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: wracając do myśli środowej 29.01.09, 18:47 Zanurzyłam się w swoich dywagacjach, i może nie doczytałam coś Marysiu i Xurku - przepraszam. Natomiast, jest w tym coś na rzeczy co Xurek pisze. Otoż lata całe temu, moj ulubiony kuzyn, ktory nigdy nie był szczegolnie żwawy przytoczył na poparcie swojej tezy, że baby mają lepiej taki oto argument - mianowicie jak kobieta ma na siebie żadnego pomysłu to zawsze może wyjść za mąż, urodzić dziecko i siedzieć w domu z tym dzieckiem. A facet, twierdził kuzyn, takiej furtki nie ma. Facet na siebie pomysł jakiś musi mieć i musi się sprawdzić w tym. Lub tak też to z wierzchu, nieuzbrojonym okiem patrząc, wygląda. I wiele bezpomyślnych się na to łapie. No a potem się okazuje, że ta furtka prowadzi w straszne chęchy bo nagle trzeba zdać test na "dobrą matkę i żonę" ktory jest prawie nie do zdania, bo standardy wyśrubowane, nie do spełnienia niemal. Facet zawsze bowiem może się okazać złym mechanikiem, inżynierem, fatalnym księgowym, nieudacznym budowlańcem. Natomiast piętno "złej matki" - no to człowieka z człowieczeństwa wyklucza. I nagle się okazuje, że człowiek walkowerem i by default, wybierał coś co miało być względnie łatwe, a się okazuje być hardcorem jakimś nie do satysfakcjonującego wykonania. Myśli złotych cd niestety nastąpi, gdyż mnię natchło ;))) i będę tu pisać choćby sama ze sobą. Odpowiedz Link
maria421 Re: wracając do myśli środowej 29.01.09, 18:53 Jeszcze gorzej jest byc zla matka, zla gospodynia i zla nauczycielka/ksiegowa/pielegniarka/ itp. naraz :) Odpowiedz Link
xurek no to czekam 29.01.09, 23:34 na te zlote mysli :), jak mnie natchna i obudza to sie do pisaniny dolacze. PS: a propos zlej matki: dzisiaj dostalam pisemko ze szkoly, ze Pirahna pobil 5-klasiste (jest w 2). Pismo glosi, ze Piranha naprzykrzal sie 5-klasiscie, ktoremu to puscily nerwy i wzial Piranhe za wszarz i przycisnal twarza do gleby na boisku, po czym od razu puscil i Piranha zadnych szkod cielesnych nie odniosl. Pirana zas rzucil sie na 5-klasiste z piesciami i tak mu przywalil, ze poszla krew z nosa. Szkola uwaza, ze Piranha zareagowal niewspolmiernie ostro i ze ukarac go nalezy o co jestem usilnie proszona. Mam rowniez poinformowac szkole o tym, jak kare wymierzylam Piranhii za owo karygodne zachowanie. Piranha potrwierdzil sprawozdanie szkoly dodajac jedynie, ze to nie jego wina, ze lepiej i szybciej trafil niz tamten drugi i ze nie widzi w zajsciu absolutnie nic zdroznego bo a) tamten zaczal i b) byl znacznie wiekszy, a jemu jest tylko zabronione bic mniejszyc pod kara smierci. Teraz opuszczam styl ironiczny i przyznaje szczerze, ze sama nie wiem, czy i w jakim stopniu Piranhie ukarac nalezy. Co wy o tym myslicie? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: no to czekam 29.01.09, 23:42 Xurku, a w jaki sposob P. "naprzykrzal sie" temu piatoklasisicie? Moze powiedzial mu cos, co bylo smiertelna obelga i tamten nie mial innego wyjscia niz cielesnie go potraktowac? Ja bym nie karala, bo wyglada to na "wypadek przy pracy" (tzn jak P. powiedzial, mial szczescie ze trafil lepiej i celniej niz oponent), ale trzeba z nim sprawe przedyskutowac zebyscie zaprezentowali wspolny front przed szkola. Luiza-w-Ogrodzie ForumAUSTRALIA Odpowiedz Link
maria421 Re: no to czekam 30.01.09, 09:54 Postaraj sie wyjasnic geneze tego konfliktu z piecioklasista i porozmawiac z Piranha na temat przewagi jego sily i koniecznosci panowania nad wlasna agresja. Szkole mozesz powiadomic ze Twoj syn za kare przechodzi domowy trening pokojowego rozwiazywania konfliktow (jezeli taka kare stosuja sady dla maloletnich wobec mlodocianych przestepcow to tym bardziej jest to kara adekwatna dla dwuklasisty) i ze jest gotow piecioklasiste przeprosic za skutki pobicia ktorych sam nie przewidzial. Odpowiedz Link
maria421 Ortaliony 29.01.09, 16:57 wracaja do mody. Bylam w miescie i zaczelam sie przymierzac do jakiegos wiosennego plaszczyka, ale z tego co widzialam nie podoba mi sie nic. Poczekam az sie sezon rozkreci. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie TGIF! 29.01.09, 23:38 Nareszcie jest piatek. Mimo zaledwie czterodniowego tygodnia pracy ciezko mi szlo zarobkowanie po pieciu tygodniach wakacji. Dzisiaj jestem w biurze sama, bo managerstwo wlasnie mi przyslalo email ze pracuje z domu (malpa, mogla napisac wczesniej, tobym do biura nie przychodzila). Powolutku skoncze com zaplanowala na ten tydzien i naciesze sie spokojem poki moge, bo w przyszlym tygodniu bedzie kociol gdy Azja ocknie sie z oparow chinskiego Nowego Roku. Kumpel Buszmena ze Stanow zadzwonil ze przyjechal do Australii na pare miesiecy i czy moze u nas sie zatrzymac. Przyjezdza do nas w niedziele. Na szczescie nie bedzie caly czas siedzial w Sydney, tylko jezdzil i zwiedzal Australie. Zgrzytnelam zebami, bo przyzwyczailam sie ze w goscinnej sypialni mam swoje krawieckie parafernalia i takie inne, ale co tam, w koncu nie bedzie to na zawsze. A jesienia przyda sie dodatkowy chlop do rabania drzewa do kominka :o) Wiadomosci radiowe pelne sa straszliwych upalow w poludniowej czesci Australii oraz strajkow we Francji, w Sydney na szczescie jest "normalnie" goraco (czyt: 30 stopni) ale noce sa chlodne a w dzien wieje lekka bryza. Pozdrawiam, szczegolnie tych, ktorzy walcza z ciemnymi stronami pracy zarobkowej. Niech Moc bedzie z Wami! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF! Oj tak tak tak tak... 30.01.09, 07:01 Kończę instensywny tydzień zawodowy, dziś mam do skończenia dwa dokumenty, telekonferencję późnym popołudniem, i spotkanie z szefostwem. Wieczorem - jeszcze nie wiem, zależy jak będzie wyglądać poziom energii po tym maratonie ostatnich dni. Tyle pierduł. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Jak ten typ na Primie... 30.01.09, 17:19 ... o nickach: "ja_tu_pisze", "ja_tu_czytam" i "ja_sie_smieje_ty_ch**u" --- jednym slowem jako ten samotny kojot na forumowej puszczy :-))) Melduje, ze oprocz raportu z wyjazdu (skoncze w domu w weekend) zdazylam wszystko. Ufff. Tak wiec w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku udaje sie do zwyczajowej knajpy na zwyczajowy piatkowy spend (zam.). Dawno nie bylam, bo albo w rozjazdach albo brak czasu, wiec z przyjemnoscia obejrze znajome mordeczki. :-) I tym optymistycznym akcentem - pucio, pucio. :-D Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Jak ten typ na Primie... 30.01.09, 17:29 Odwal się Pytonię. My tu wczoraj z Xurkiem i Marysią odwaliłyśmy solidny tryplet na temat satysfakcji z życia, pociechy z dokonanych wyborów, i refleksji damsko męskich. Raporty Twoje się czyta, lecz cóż tu powiedzieć można? Już się pisało wiele razy, że się współczuje, siły życzy i mentalnie wspiera, więc przyjmij że masz to pewne jak dziura w rajstopie na dużym palcu. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Jak ten typ na Primie... 30.01.09, 17:42 Tylko jeszcze nadmienię, że w końcu udało się odbyć wizytę w przychodni. Obejrzano język, gały, zmierzono puls i wyrażono zadowolenie w efektów kuracji. I wyfasowano znowu cztery torebki ziół. Dzisiaj nie było dr. Omi, tylko inna, młodsza doktor, która mnie się bardziej podoba. A ponadto ma zawalistą biżu. Dzisiaj miała to: www.raffaello-network.com/item_images/bulgio-astrale17t.jpg Jak boniedydy, co jak co, ale Bvlgari rozpoznam zawsze i wszędzie, bom jako studentka szyby ich salonu lizała, jak nie przymierzająć Holly Golightly u Tiffany'ego. A do tego miała naszyjnik podobny do tego, tylko złoto łączone z białym złotem plus diamencik, rubinek i szmaragdzik. www.47collections.com/prodimages/astrale_6p-M.jpg Zaraz się spytałam w recepcji, jak się ta pani doktor nazywa i tylko do niej teraz będę chodzić. A nazywa się dr. Cent :))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Jak ten typ na Primie... 30.01.09, 19:25 Jak boniedydy trudno nie rozpoznac Bulgari na bizu na ktorej stoi jak byk "Bulgari" :) A swoja droga, mowia ze w Polsce lekarze biede cierpia... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jak ten typ na Primie... 30.01.09, 22:22 A czy ja się przywalam? Pisałam o dzisiejszym dniu, kiedy nie było nikogo. Wczoraj mnie nie robi. A dzisiaj napisałam z satysfakcją, że się obrobiłam i ide na wódkę, gdzie tu narzekanie, hę? PS. Wyczaiłam rajstopy, w których nie robią się dziury, wyobrażasz sobie??? Anarchia ot co. Odpowiedz Link
jutka1 Sobotnio i słonecznie 31.01.09, 12:04 Słońce aż oślepia. Ma być 5-6 C. Kul. Wyspałam się. Jippi. Zaraz idę na couscous, potem sjesta, trochę pracy, jakieś zakupy. Spokojny dzień na naładowanie baterii - jutro pobudka o piątej, żeby zdążyć na siódmą do Grand Palais na "Picassa i mistrzów" (jedyna pora, na którą miesiąc temu można było jeszcze zarezerwować bilety, bez biletu stanie 3-4 godziny w kolejce mi się nie uśmiecha). W niedzielę o tak barbarzyńskiej porze mogą być problemy z autobusem, więc zrobię sobie 40-minutowy spacer nad Sekwaną. Wezmę aparat, i kto wie? Może uda się coś ciekawego uchwycić? Tyle pierduł na dziś. Couscous mnie wzywa, baj :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobotnio i słonecznie 31.01.09, 12:39 Wow, zazdroszczam Pytonie, tutaj jakoś lewo, ochłodziło się, śnieg prószy, ale nie taki solidny śnieg śnieg tylko jakieś śniegopodobne coś. Ni to ni sio. Sen miałam i mnie zgnębił, i jakoś ogólnie byle jak. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobotnio i słonecznie 31.01.09, 14:59 iwannabesedated napisała: > Wow, zazdroszczam Pytonie, tutaj jakoś lewo, ochłodziło się, śnieg > prószy, ale nie taki solidny śnieg śnieg tylko jakieś śniegopodobne > coś. Ni to ni sio. ********** Tutaj ciągle słońce, ale już nisko, nisko. Zimno. Spożyłam couscous, obsługiwana przez ulubionego kelnera SiDżeja, postawił mi szampana i podyskutowaliśmy o przepisach na harissę domowym sposobem. :-) Poczytałam ekonomistę, pogapiłam się, po-pomyślałam (zam.), a teraz chyba obejrzę sobie na DVD "Straż dzienną" czyli sikłel do "Straży nocnej". O walce dobra i zła, żeby nie było. Ale najpierw trzeby i musze: mail do konsultanta z ostatnimi uwagami do budżetu projektu. > Sen miałam i mnie zgnębił, i jakoś ogólnie byle jak. *********** Też miałam sen, brrr. Ta co mi się śniła ziała nienawiścią, i musiałam się zabarykadować w domu. :-/// Musi cuś w gwiazdach czycuś? Odpowiedz Link
jutka1 Udało się wstać... 01.02.09, 05:09 ... więc dotrę na Picassa. Jippii. Wrażenia później. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Udało się wstać... 01.02.09, 10:42 Bardzo zle spalam. Tak juz mam, ze jak za pozno pojde do lozka, to potem ma nocke z glowy. Wczoraj wrocilam z kolacji u znajomych dobrze po polnocy, polozylam sie o pierwszej i walkowalam sie z boku na bok do switu. Potem zasnelam, obudzilam sie o 9 i po szybkim prysznicu popedzilam odsniezac moje wlosci. Bede miala gosci na obiedzie wiec pedze do kuchni. Paaa. Odpowiedz Link
jutka1 Po wystawie... 01.02.09, 11:07 ... Tłumy dzikie, w kolejce chyba z tysiąc osób - dobrze, że zarezerwowałam bilet. Wystawa robi wrażenie. Przede wszystkim szapoba za pomysł: pokazanie ręka w rękę prac malarzy, którzy mieli wpływ na Picassa, i jego obrazów, szkiców gdzie te wpływy widać. Są świadome parafrazy tematów, kopiowanie technik (nie miałam pojęcia na przykład, że zdarzało się PP malować techniką pointylistyczną). Obrazy ściągnięte z całego świata, od Ermitażu i Muzeum Puszkina, przez MOMĘ, Milwuakee czy Los Angeles County Museum, po prywatne zbiory. No i oprócz Picassa płótna wielkich: Goya, El Greco, Rubens, Tycjan, Chardin, Van Gogh, Manet, Rousseau, Cezanne, Gaugin... Nawet ściągnęli antyczne rzeźby, które Picasso szkicował jako trzynastolatek. :-) Czapki z głów przed kuratorami wystawy. Warto było wstać o piątej. :-) Niestety, katalogi "wyszły", więc nie mogłam kupić. Cóż, ostatni dzień wystawy. W drodze powrotnej złapałam wschód słońca, rzadkie zdarzenie w paryskim życiu. ;-)))))) Zdjęcia (grafomania fotograficzna biensjur ;-D) tutaj: www.pbase.com/as12d4/paryz&page=2 Enihu, cieszę się, że poszłam: 45 minut spaceru nad Sekwaną po kompletnie pustym mieście (nic tak dobrze nie rozjaśnia myśli); wystawa bomba (ale też zdałam sobie sprawę, że nie lubię jego prac po późnych latach pięćdziesiątych) i czysta przyjemność - mimo, że jestem nieco prztłoczona, w pozytywnym sensie. Same przody. :-D Odpowiedz Link
jutka1 W ramach kojota na puszczy... 01.02.09, 18:51 ... donoszę, wyjąc. ;-) Chce mi sie spać, ale nie mogę - obudzić się o czwartej? Nie, dziękuję. No to oglądam TV, czytam, myślę. Bawię się z kotą. Obserwuję życie kamienicy. Nie chce mi się pracować, i zdecydowałam, że to może poczekać do jutra. Kij w oko. I tyle. Miłego wieczoru życzę. Odpowiedz Link
lucja7 Jesli katalog 01.02.09, 22:27 Jesli zalezy ci na katalogu, popytaj telefonicznie 52w nastepujacych ksiegarniach nastepujacych muzeow: - Palais de Tokyo: 0149520204 - louvre: 0140205353 - beaubourg: 0142771129 - orsay: 0140494722 bisous Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Upaly znowu w ataku 02.02.09, 01:41 Wstalam po szostej, podlalam doniczki i ogrod ziolowy, zrobilam obiad i pojechalam do biura pozarabiac. Siedze teraz patrzac na las kolyszacy sie w bryzie za oknem. Upaly znowu w ataku, co o tej porze roku nie jest niczym nadzwyczajnym. Na szczescie w nocy jest ponizej 20 stopni, ale zapowiada sie bardzo goracy weekend - ponad 40 stopni w cieniu. Nic to, kroliki wsadzimy do pralni, kury pod drzewo a sami wleziemy do oceanu. Albo pojade na zakupy butowe do wielkich domow towarowych w City. Czytajac sasiednie forum zorientowalam sie ze jak na kobiete mam malo butow... Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Chłody znowu w ataku 02.02.09, 07:29 Wczoraj cały dzień obserwowałam skute lodem kałuże. Czyli było koło zera. Brrr. A dziś patrzę za okno i oczom nie wierzę. Śnieg. I to sporo śniegu. Meteoparis gada, że przed południem ma padać śnieg, po południu - deszcz. Trza wziąć parasol, ot co. Poza tym kończę dziś raport, motam się z konsultantem, piszę listy dziękczynne, i takie tam. Poniedziałek. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Smutki post-jesienne 02.02.09, 23:11 Jakoś tak smutki mnie dziś opadły, nie wiedzieć skąd, dokąd i na co. Może to ten śnieg. Może hormony. Może kombinacja, kifijute wie. Tak czy siak, wieczór spędziłam w przysłowiowym kącie pod przysłowiowym kredensem, przysłowiowo polewając się przysłowiowym domestosem. Nawet kota mnie unika, tzn. siedzi obok, ale nie wskakuje na kolana. Kjap. Mam nadzieję, że przejdzie do rana. czego i Wam życzę (c) m.k. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek przetacza sie powoli 03.02.09, 01:23 Poszlam wczoraj po pracy na basen. Kurcze, po kilku tygodniach plywania wylacznie w oceanie lub plazowych basenach zapomnialam jak zatloczone i cieple sa baseny slodkowodne, bleee. Po kilometrze plywania bylam spocona jak szczur a przeciez nie plywalam szybko, bo bylo zbyt duzo ludzi! Do tego w slodkiej wodzie plywa sie inaczej niz w slonej: w slodkiej jest latwiej zagarniac wode, ale czesc wysilku w plywaniu idzie na to zeby walczyc z grawitacja; w oceanie woda ma wieksza wypornosc, ale poniewaz jest gestsza, stawia wiekszy opor. Nie ma lekko, jutro jade nad ocean. I w sobote i w niedziele tez, tym bardziej ze ma byc ponad 40 stopni. W cieniu. Mam nadzieje ze to ostatnie podrygi i strzal pozegnalny lata. A na razie siedze w pracy i nadal tluke raporty podsumowujace 2008. W zeszlym tygodniu w moim pionie zwolniono managerow globalnego szczebla, ciekawe czy wszystko wlacznie z moimi raportami zostanie oddane do opracowania w Indiach czy Chinach. Ach, gdyby mnie zwolnili, moglabym wziac sie za dyplom ogrodniczy i obrabianie ogrodu... ale pewnie nie zwolnia, bo tak juz jest ze gdy ktos sie nie boi pojsc na bruk, to jest ostatni do zeslania. W kazdym razie dzien zapowiada sie bez wstrzasow, acz zajety, a wieczorem ide na medytacje. Pozdrawiam serdecznie i podsylam szczodrze nadmiar ciepla, jakim nas tutaj obdarza natura. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 03.02.09, 07:41 Pospałam, trochę lepiej dzisiaj. Dzień dość intensywny: przedpołudnie nad projektem i nad raportem, po południu spotkanie, kilka telefonów, jakieś listy. Spore poletko do obrobienia, muszę przyznać. Ale spokojnie, dam radę. Meteoparis gada, że ma być najwyżej 2-4 C i ostrzega, żeby uważać na oblodzenie chodników. Oukej. :-) Miłego dnia życzę :-) Odpowiedz Link
sabba Re: Wtorek 03.02.09, 13:43 chorzy wszyscy. pogoda zimowa bez sniegu. wczoraj odebralam telefon ktory wcale nie mial byc do mnie i powstal z tego dzis krotki mail:) mysle ze ten przypadek telefoniczny wiec dobrym byl a moze wcale nie byl przypadkiem?:) w kazdym razie, Xurku sprawdz poczte:) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek przetacza sie powoli 03.02.09, 14:42 ..."przetacza się" jest dobrym słowem. Ostatnie kilka dni mało fajne. Ciekawe co Luiza piszesz o pływaniu, nie wiedziałam że pływając można się odczuwalnie spocić. Skąd w ogóle wiesz, że to pot, skoro cała i tak jesteś zanurzona w wodzie??? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek przetacza sie ... 03.02.09, 17:29 A wtorek jakoś lepszy się robi... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek przetacza sie ... 03.02.09, 20:56 iwannabesedated napisała: > A wtorek jakoś lepszy się robi... ********** A wiesz, że u mnie też? Ciekawe. Musi cuś w gwiazdach, czycuś? :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek przetacza sie powoli 04.02.09, 00:07 iwannabesedated napisała: > ..."przetacza się" jest dobrym słowem. Ostatnie kilka dni mało > fajne. Przetacza sie w sensie ze powoli sie turla, ale zdaje sie ze Tobie kojarzy sie to bardziej z walcem drogowym. > Ciekawe co Luiza piszesz o pływaniu, nie wiedziałam że pływając > można się odczuwalnie spocić. Skąd w ogóle wiesz, że to pot, skoro > cała i tak jesteś zanurzona w wodzie??? Jesli jest mi goraco i plywajac mam uczucie ze pokryta jestem czyms lepkim, to chyba pot? W kazdym razie tak sie czuje... Pomaga na to tylko lodowaty prysznic po wyjsciu. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
iwannabesedated Mega serial 03.02.09, 20:03 Na jakimś wątku zaczęłam pisać o serialu, który nie dość, że jest wstrząsający scenariuszowo, kostiumowo, scenograficznie i aktorsko (Gerard Depardieu! Jeanne Moreau!) to jeszcze pokazuje pewne kulisy machinacji polityczno-finansowych - które pewnie do dziś mają miejsce, ku naszej motłoszej ignorancji i bliss. Wczoraj wyemitowano serialu część niestety ostatnią, ja teraz polować będę na dvd z tym filmem bo jest to coś co trzeba mać qrv mać! les-rois-maudits.france2.fr/ Odpowiedz Link
jutka1 Środa 04.02.09, 07:46 Wreszcie mam nadzieję na zwolnienie tempa zawodowego, przez kilka dni przynajmniej. Wczoraj skończyłam pierwszą fazę projektu, wysłałam raport, obgadałam kilka spornych spraw, można teraz się trochę (trochę, żeby nie było) wyluzować. Tfu, odpukać. Meteoparis zapowiada zimno. Czekam na wiosnę :-/ Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 04.02.09, 19:52 Idę spać. Widzę, że pisactwo na Forumie = 0 Torepkom bezłep. I już. Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa 04.02.09, 21:57 jutka1 napisała: > Idę spać. > Widzę, że pisactwo na Forumie = 0 > Torepkom bezłep. I już. > Zastygamy jak ta mucha w bursztynie:) Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa 05.02.09, 13:30 jutka1 napisała: > Biorę mlotek i niniejszym rozwalam bursztyny! :-) Zadnego pozytku. Ani bursztynu, ani muchy , wszystko w proch.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa + czwartek apdejt 05.02.09, 17:22 Czyli co? Wylalam dziecko z kompielom? :-))) Rano zadzwonil telefon. Kumpel z Moskwy. Ma czas sie spotkac tylko dzis miedzy 18:00 a 20:00. No to idziemy pogadac w tradycyjne miejsce. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek na werandzie 04.02.09, 23:03 Dzis pracuje z domu, na dworze jest juz teraz nieznosnie wilgotno i duszno, ze nie wspomne iz jest goraco. Chyba w poludnie zabiore kroliki do pralni, bo ma byc 35 stopni w cieniu. Podlalam doniczki, bazylie, paprocie i passiflore, reszta niech sobie radzi sama. W weekend bedzie 42 i 43 stopni, ale w niedziele w nocy ma przyjsc ochlodzenie i temperatura spadnie o 20 stopni, yessssssssss. Zupelnie nie mam serca do pracy w tym tygodniu, za duzo ludzi mnie sciga po jakies raporty i rekomendacje a mam tylko dwoje rak i jedna klawiature. Czarno widze ten luty. W dodatku wznowiono wieczorne konferencje o 22-giej w co drugi czwartek. Chyba pojde nad ocean po skonczeniu pracy i wroce dopiero na te wieczorna nasiadowke, uff. W takich warunkach prosze nie wymagac ode mnie czytania forum a co dopiero pisania, ok? GORACO pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek porządkujący 05.02.09, 07:20 W perspektywie mam trochę lżejszy dzień (odpukać), bom się obrobiła z trzema wagonami roboty przez ostatnie 1.5 tygodnia. Zacznę robić porządki na biurku - za 3 tygodnie przeprowadzamy biuro i trzeba się już zacząć szykować. Strasznie się na tę przeprowadzkę cieszę, bo będę mogła chodzić pieszo do i z pracy (20 minut w jedną stronę), i zaoszczędzę godzinę dziennie. Jiiippiii. No i wrócę do starych rewirów, znanych od lat od podszewki - i lubianych, nie ukrywam. Wieczorem spokojny czas w domu. Takie tam pierduły. Nic ważnego. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek porządkujący -- o kurde 05.02.09, 09:14 Dobrze, ze zerknelam w kalendarz w komputerze. W planie obiad z konsultantem, z ktorym bylam w delegacji, a po obiedzie spotkanie z szefostwem. Stychnerf ide na kawe. Baj. ;-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Czwartek mniotający się 05.02.09, 19:02 Mam przypływ energii i od wczoraj się mniotam. Dzwonię, piszę, obrabiam, przerabiam, miętoszę, memłam i ugniatam. A tu dupah. Zero reakcji, zero odzewu, dwa odzewy spuszczające na szczaw, że dziękujemy, wicie, rozumicie, odezwiemy się. No to se zaolejowałam bufet z drewna egzotycznego co go mam - z pętającym się między nogami nosorożcem. Lecz czuję się jak mniotająca się w zastygającym bursztynie - mucha. Qrv. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek przed szalonymi upalami 05.02.09, 22:49 Pisalam wiosna ze obficie i wczesnie kwitnace jacarandy i franzypany zapowiadaja gorace lato, no i sie nie pomylily. W ten weekend znowu bedziemy miec ponad 40 stopni (w cieniu). Corka spedzi dzien u kolezanki ktorej sasiedzi maja ocieniony basen a ja pewnie rano podleje strategiczne rosliny w ogrodzie i pojade na butowe zakupy do City a potem na basen. Wczoraj po pracy pojechalam nad ocean, plywalam o zachodzie slonca i pod Ksiezycem, pieeeeknie bylo. I zadna meduza mnie nie uciela w cyc... ani nigdzie indziej! Dzisiaj znowu pracuje w domu, w tej chwili za oknem widze wilgotne chmury i powietrze pachnie oceanem, na razie jest chlodno, ale prognoza mowi o slonecznym dniu i 35 stopniach w cieniu. Jutko, ta przeprowadzka dobrze wyglada, jak sie skonczy bedziesz przygotowana do wiosny i spacerow po Paryzu. Pozdrawiam.... cieplutko ;o) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Piatek przed szalonymi upalami 05.02.09, 23:02 jutka1 napisała: > Chcę wiosny! :-///// Nie mam na stanie, ale moge oddac troche lata - reflektujesz? A na razie pospaceruj sobie po plazy... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek 06.02.09, 08:42 A teraz Luizo posyp jeszcze rany solą i pieprzem... :-) W ramach pierduł piątkowych donoszę: dzięki Niebiosom, że ten tydzień już się kończy. Mam na myśli zawodowy tydzień. Parę rzeczy jeszcze dzisiaj dokończę, i laba. :-D Miłego dnia życzę :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Piatek 06.02.09, 09:22 jutka1 napisała: > A teraz Luizo posyp jeszcze rany solą i pieprzem... :-) A skad, ja sie w SM nie bawie, moge za to namascic organiczna oliwa z oliwek z Mt Zero i delikatnie skropic tea tree oil albo olejkiem lawendowym z Tasmanii. Wieje wiatr - to dobrze. Wiatr jest z polnocy - to niedobrze. Corka do jutra zamieszkala w basenie kolezanki, nas sasiedzi zaprosili na barbecue, ha, ha, ha, w 43 stopniach, oj nie moge. Bedziemy sie smazyc bez rozpalania grilla! Definitywnie jutro i pojutrze wybieram sie nad ocean. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Wolny piatek 06.02.09, 11:21 Mam wolne dzis, tzw tygodniowy odpoczynek ktory mi sie nalezy po dyzurze...i obudzilam sie wczesnie mimo woli i sie wlocze po chalupie, troche poczytuje, troche internetuje, kawusia i sniadanko, pozluchuje muzyki i mi dobrze, nawet super dobrz...Dziwne bo nigdy w sobote czy w niedziele nie czuje sie tak dobrze, nie wchlaniam tego wolnego czasu tak spokojnie i intensywnie jak wlasnie w taki wolny piatek gdy inni pracuja a ja nie.. Sciskam Was wsiech robaczki... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wolny piatek 06.02.09, 17:19 Lubie tak od czasu do czasu wziac wolne w dzien roboczy, i rzeczywiscie inaczej sie wtedy raduje tym wolnym czasem. :-) A teraz koncze dzien pracy, z przerywnikiem na dlugi obiad w ulubionym towarzystwie, i udaje sie do tradycyjnej piatkowej knajpy. Najpierw aperitif z kumplem z Moskwy razem ze wspolnymi znajomymi, a potem ide na kolacje z Malaria. Jak za starych czasow. Wiecej pierdul nie pamietam ;-D Odpowiedz Link
lucja7 Re: Wolny piatek 06.02.09, 17:40 Zauwazam ze pomimo ciezkich czasow, KGB ciagle swietuje. Nie to ze zazdroszcze, ale troche umiaru i wspolczucia dla ubogich krewnych by sie przydalo ;-))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wolny piatek 07.02.09, 11:08 Hahahahaha :-))))))))) KGB podobno ostatnio jest coraz mniej wypłacalne, więc zabawa była skromna. :-D Odpowiedz Link
jutka1 Sobotnio 07.02.09, 11:43 Meteoparis zapowiada ochłodzenie, 2-4 C. Plany na dziś dość minimalistyczne: małe zakupy, trochę gotowania, książka, może jakiś film. Sjesta. :-) Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Wiosna - próba mikrofonu 07.02.09, 15:04 Dzisiaj w wawce słoneczne, cieplutkie 12C. To jednodniówka taka, prognoza zapowiada szybkie ochłodzenie, no ale co tam. Najs. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wiosna - próba mikrofonu--- zima redux 07.02.09, 15:39 U nas wiosna była wczoraj: słońce i 11 stopni, cymes i mniodzik. A dzisiaj? 4 godziny wielkich ciężkich płatów śniegu, tak gęstego, że Ajfla nie było widać. Odechciało mi się gotować. Mam jakieś zupy i inne wontony w zamrażarce, na kolację starczy. Postanowiłam się dziś spytonić i zastygnąć odpoczynkowo. O! :-) Odpowiedz Link
jutka1 Ptasie radio 08.02.09, 10:57 Drą się i drą na patio. Mnie to nie robi, ale Kota dostaje kota ;-D Kolor za oknem perłowo-szary. Zimno, jasno. Zaraz idę na targ po warzywa, mam ochotę na barszcz ukraiński. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ptasie radio -- wiadomość z zaświatów 08.02.09, 11:39 Gmail ma irytujący system wyświetlania w skrzynce poczowej różnych linków, nie wiadomo skąd i jak wybranych. Teraz pokazało mi się: Bóg cię kocha - www.szukajacboga.com/milosc - Możesz doświadczać Bożej miłosci w swoim życiu :-))))))))))))) I w tym samym czasie w radio FIP Barbara zaśpiewała "Toi", dawno niesłyszana i lubiana piosenka. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated can't beat that... 08.02.09, 17:06 ... obfite laski dla noszących cudowny medalik... yeah... nie ma to jak tłusta obfita laska. Odpowiedz Link
iwannabesedated też dobre... 08.02.09, 17:07 ...ciąża - jesteś tym co jesz... ...płodożercy...tfu... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Najgorsze pozary w historii Australii 08.02.09, 23:46 Zaszokowala mnie skala tego zniszczenia i szybkosc, z jaka nastapilo. Nie wiedzialam o pozarach w Wiktorii do wczorajszego popoludnia, cieszac sie sydnejskim latem i nie wlaczajac radia, TV czy komputera. Do dzisiejszego poranka doliczono sie ponad 100 osob, ktore zginely w pozarach (przypuszczam ze bedzie ponad 300). Liczba ofiar jest najwieksza od czasu wojny - zadna dotychczasowa kleska zywiolowa w Australii nie zebrala takiego zniwa. 750 domow splonelo, zniszczonych jest 300 000 hektarow, ale to nie koniec, front ognia nadal sie posuwa. Straszne. Co gorsza, wiele z tych pozarow jest dzielem podpalaczy. images.smh.com.au/ftsmh/ffximage/2009/02/07/fires_wideweb__470x294,0.jpg www.ntnews.com.au/images/uploadedfiles/editorial/pictures/2009/02/07/1_A_fire.jpg Zmiana pogody, ktora przeszla nad Wiktoria wczoraj, dotarla do Sydney tej nocy. Jest teraz szaro i chlodno, zaczelo kropic, co powinno pomoc gasic pozary wokol Sydney, szczegolnie w okolicy Peats Ridge. Na szczescie w NSW nie ma zbyt wielu pozarow i zadnych ofiar, wiec nasi stanowi strazacy pojechali do Wiktorii. Inne stany tez pomagaja - wysylaja strazakow, specjalistow od medycyny sadowej (do identyfikacji ofiar), psychologow no i sprzet. Premier federalny poslal wojsko. Szpitale w Melbourne przeszly na procedury przygotowane dla ataku terrorystycznego - przyjely kilkaset poparzonych osob. A tymczasem w Queensland powodzie, spowodowane deszczem wokol corocznych cyklonow. Biore sie do pracy, zeby sie czyms zajac. Jestem wstrzasnieta. W przerwie zadzwonie do Czerwonego Krzyza i do biura pomocy ofiarom pozarow. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
maria421 Re: Najgorsze pozary w historii Australii 09.02.09, 09:56 Liuzo u nas w TV pokazuja codziennie pozary i powodzie w Australii, zawsze wtedy o Tobie mysle. Odpowiedz Link
jutka1 I znowu poniedzialek 09.02.09, 09:30 Weekend byl bardzo fajny, a teraz trzeba zaczac nastepny tydzien zawodowy. Tyz piknie. :-) Za oknem szaro, ale cos jakby czuc bylo wiosne? Jakos inaczej pachnie czycus... Zaczynam dzis porzadkowanie papierow na biurkach, w przerwach miedzy pisaniem roznych pierdul. Na obiad pojde chyba do Japonczyka - chodzi za mna zupa miso. Po pracy jakies zakupy, bank, wieczor z ksiazka. Moze byc jak na poniedzialek. :-) Milego! :-) Odpowiedz Link
ewa553 witajcie Dziewczeta! 09.02.09, 15:00 (bo chlopcy jakos nie pisza). Wracam po 16-dniowej przerwie - najdluzszy przerywnik w mojej forumowej karierze. Mialam w tym czasie odwiedziny 10-letniej chrzesniaczki. Jestem wykonczona. To nie na moje delikatne nerwy:)))) Ale bylo tezu cos cudownego: 6 dni w rzymie!!!! Rzym jak zwykle wspanialy, cudowna, wiosenna pogoda, blekitne niebo, sloneczko, no bajka po prostu. Jak ja to miasto kocham.... Gdybym 34 lata temu zyla w wolnym kraju, z ktorego mozna wyjezdzac gdzie sie chce (jak teraz jest), to na pewno wyladowalabym tam, a nie w Mannheim.... Masa slicznych ciucho i chetna do chodzenia po sklepach 10-latka, 3 cm wyzsza ode mnie:)))) Co przymierzalam, to mi sie mina wydluzala, bo jednak przy moich gabarytach nie bylo to tak sliczne jak w oknach wystawowych. Wiec udalo sie Malolacie, bo na niej wszystko lezalo jak u modelki. Swoja droga nie pamietam abym w tym wieku byla az tak zainteresowana ciuszkami itd. Nawet prowadzoila doradztwpo jak mam sie ubierac i malowac. A przymierzajac kostium kapielowy zwazala na to, czy wyszczupla..... Dzis przed poludniem bylam z autem w warsztacie, a teraz staram sie mieszkanie odgruzowac..... Prtzeczytalam tylko Pierdoly w nadziei na pewne informacje:)))) ale nie znalazlam. Pewnie sa w innym watku - poczytam jutro. PS Xurku, udalo Ci sie spacyfikowac temperamentnego syna? Odpowiedz Link
maria421 Witaj Ewa! 09.02.09, 15:30 Juz myslalam ze na dobre wyemigrowalas do Rzymu. Ale , ale ... dziesieciolatce trzeba bylo edukacyjnie kolebke naszej kultury pokazywac, wyroby marki Buonarotti czy Bernini zamiast Armani czy Benneton :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Witaj Ewa! 09.02.09, 15:55 Niestety, mala jest typowa blondynka, choc ma ciemne wlosy:))) Pisala sobie codziennie co widzialysmy itd. i poza fontanna d.T. pewnie nic nie pamieta. Ale zapisala nawet czyja jest fontanna 4 rzek i o jakie wody chodzi. moze jednak poza ciuchami cos skorzystala? natomiast zadne armani czy benetton (na szczescie), ale stanowczo wiedziala co chce a czego nie, co ja wyszczupla - jak juz mowilam - a co wrecz przeciwnie. dobrze chociaz ze do szkoly maja jakies przepisowe ciuszki (nie mundurki), bo by odwalala pokaz mody. Przezylam z nia w Rz. makabryczna przygode. Zabralam ja na kopule Bazyliki. Pojechalysmy dokad sie da winda, a potem te slynne 322 schody. U stop schodow zawahala sie, wiec powiedzialam ze nie ma sprawy, ze mozemy zawrocic. jednak zdecydowala sie na wspinaczke. powiedzialam jeszcze raz, ze jak sie raz zdecyduje, to niestety nie mozna stamtad zawrocic. poszla. a po najdalej 150 schodach, jak zaczely sie zwezac, a kopula zaczela sie nad naszymi glowami pochylac, dostala spazmow i ani kroku dalej. makabra. mam zerowe doswiadczenie, nie wiedzialam jak sie zachowac. przytulalam, glöaskalam, radosnym glosem mowilam jak na gorze bedzie fajnie, a ona nic. namowilam ja na pare schodkow, ktore pokonala w spazmach. po przerwie nastepne. na najwyzsze i najwezsze niemalze ja przed soba nioslam.... Na gorze bylo juz w porzadku, byla zachwycona, zejscie tez bezproblemowe. ale cosmy sie obie nadenerwowaly! Ja podwojnie, bo nie moglam jej jednym mrugnieciem pokazac, w jakiej jestem rozpaczy..... Na szczescie, to juz najmlodsza w rodzinie. Pokazala sie jeszcze prawnuczka, ale to pokolenie olewam rownym strumieniem.... Odpowiedz Link
maria421 Re: Witaj Ewa! 09.02.09, 16:05 Z tym wchodzeniem na kopule to ja akurat doskonale rozumiem, bo ja mialam juz problemy na wewnetrznej galerii u podstaw kopuly. Samej kopuly oczywiscie zdobywac nie zamierzalam. Kiedys z moja owczas dziesiecioletnia corka wlazlysmy na wieze katedry w Kolonii, wszystko ok, tylko ze na najwyzszym poziomie sa schody i podloga z drucianej siatki. Dla mnie horror i natychmiastowy paraliz wszystkich miesni. I jeszcze pamietam te przezroczyste fragmenty podlogi w CN Tower w Toronto.... brrrr. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Witaj Ewa! 09.02.09, 16:37 Czesc Basienko, nawet wczoraj sie zastanawialam, gdzie sie podziewasz... :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Witaj Ewa! 09.02.09, 17:28 a ja chcialam do Ciebie dzis zadzwonic w sprawie tentego, no i chyba paryskiego namberu nie imam? Odpowiedz Link