O pierdułach -- Odcinek 57 :-)

24.01.09, 23:16
Otwieram.
    • jutka1 Powrotnie 24.01.09, 23:31
      No, tom wróciła na łono. Podróż dość ciężka - krzyki dzieciaków, spałam w każdym
      samolocie po godzinie, nie więcej - i długa. Po przemiłym obiedzie dwugodzinna
      drzemka, potem kolacja z dwiema koleżankami w knajpie jednej z nich. Sprzedała
      knajpę, pierwszego marca oddaje klucze nowym waścicielom i wyrusza w świat na
      prawie dwa miesiące. Szkoda mi będzie tej restauracji, tak się tam już
      zadomowiłam przez ten cały czas.

      Postanowiłam do poniedziałku nie myśleć o Kaukazie i o pracy. Inaczej mi się
      synapsy poprzepalają. Tak więc jutro plany proste i nieskomplikowane: poranna
      kawa, spacer na targ po warzywa i kwiaty, lekki obiad, książka, muzyka. Spokojna
      i powolna niedziela.

      I tyle pierduł powrotnych. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. :-)
      • ewa553 Re: Powrotnie 25.01.09, 09:18
        juz od tak dawna o tym piszesz, a dla mnie to zawsze egzotyka, jak
        planujesz na niedziele pojscie na targ:))) Nie zebym miala cos
        przeciwko temu, ale nie zyje w Polsce (ani we Francji) i handel w
        niedziele pozostaje dla mnie egzotyka. Poprawiam sie: mam cos
        przeciwko temu, zeby tutaj cos takiego wprowadzili. Lubie jednak
        zeby sie niedziela jakims spokojem roznila od pozostalych dni
        tygodnia. Pomijajac juz inne, osobiste wzgledy.
        A poza tym: witaj w domu!! Drapanka dla kotki.
        • jutka1 Re: Powrotnie 25.01.09, 09:56
          Ewciu, tutaj handlu w niedzielę tez nie ma - za wyjątkiem niektórych (niewielu)
          targów i sklepów w bezpośrednim ich sąsiedztwie (możliwość skojarzystania z
          okazji obecności klientów na targu). Te sklepy wtedy są zamknięte w poniedziałki
          - też im sie dzień wolny należy, nie?

          A jesli chodzi już o same targi: ktoś mi mówił, ze zlokalizowano je w takich
          miejscach, żeby większość mieszkańców mogła w najwyżej 15 dojść tam piechotą
          albo w 5-10 min. dostać się transportem publicznym. Lucja na pewno wie więcej w
          temacie.

          Tak czy siak, w linku masz listę targów i dni ich otwarcia. Sama zerknij, ile z
          nich funkcjonuje w niedzielę (dimanche).

          www.paris.fr/portail/marches_parisiens/Portal.lut?page_id=5675&document_type_id=5&document_id=10926&portlet_id=12148
          • jutka1 Re: Powrotnie -- PS 25.01.09, 10:00
            PS. A tak się po prostu składa, że targ zlokalizowany najbliżej mnie jest
            otwarty w niedzielę. W poprzednim mieszkaniu chodziłam na targ w soboty. :-)
            • jutka1 Re: Powrotnie -- PS i PPS 25.01.09, 10:47
              Właśnie mi rodzicielka powiedziała, że wczoraj zamknęli lotnisko w Tbilisi z
              powodu wichury, a w nocy z przedwczoraj na wczoraj straszne wichury szalały po
              Francji. Tak więc wyleciałam w drogę powrotną przed wichurami kaukazkimi, a
              doleciałam do Paryża po wichurach. Wstrzeliłam się, nie ma co. :-)
    • jutka1 Niedzielnie 25.01.09, 10:25
      Chyba odespałam deficyty: 9 godzin jak kamień w studnię. Plus bardzo dziwny sen
      z udziałem byłego szefa. Mam nadzieję, że u niego wszystko w porządku. Jak na
      niego wpadłam w Brukseli w październiku, to wyglądał w dobrej formie.

      Popijam drugą kawę, gra radio FIP, kota śpi, za oknem od czasu do czasu
      przebłyski słońca. Meteoparis gada, że ma być 6-7 C, silny wiatr.

      I tyle pierduł porannoniedzielnych. Miłej niedzieli :-)
      • lucja7 Re: Niedzielnie 25.01.09, 11:09
        A ja wlasnie wrocilam z targu, pelno jarzyn i kawal jagniecia
        • lucja7 Re: Niedzielnie 25.01.09, 11:13
          ...czekaja na upichcenie.
          Wino juz oddycha i tez czeka.
          Pogoda piekna.
    • jutka1 Poniedziałek ... 26.01.09, 07:07
      7 godzin snu zaliczone - powinno wystarczyć na dzisiaj.
      Meteoparis gada, że ma być maksymalnie 6-8 C, rano mgły.

      W pracy zwyczajowe powrotne zajęcia: raporty i omawianie, plus długa rozmowa z
      szefem na temat "co dalej z tym fantem".
      Wieczór chyba w domu.

      Tyle pierduł poniedziałkowych. Miłego dnia :-)
    • luiza-w-ogrodzie Wrocilam z wakacji 26.01.09, 11:14
      ...przyjechalismy z Jervis Bay okolo 15-tej, rozpakowalam sie, zrobilam dwa
      prania, w ogrodzie wycielam wszystko co uschlo w czasie niemalze rekordowej fali
      goraca (w piatek w Sydney nad woda bylo 41 stopni w cieniu, u nas pewnie 44),
      wsadzilam ukradzione po drodze znad oceanu galazki blekitnj i bialo-blekitnej
      szalwii, wysialam skrzynke salaty, teraz slucham mzawki i corocznych fajerwerkow
      na Australia Day i sprawdzam czy moje zycie wirtualne jeszcze istnieje.
      Jutro ide do pracy, wiec zanim wszystko ogarne po 5 tygodniach urlopu, troche
      czasu minie. Odetchne, przejrze i zaladuje zdjecia i zamelduje sie jak wyjde na
      prosta.
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
    • jutka1 Wtorek ... 27.01.09, 09:51
      Szaro i mglisto. Ma być 5-6 C.
      Dzień zapowiada się w miarę spokojnie: trochę pracy, trochę przyjemności.
      Wczoraj odwaliłam kawał roboty, to i reszta tygodnia się poluzowała. Tfu, odpukać.

      Uczę się dzisiaj tzw. systemu oceny pracowników. Jesssss, jaka nuuuudaaaa.

      I tyle. Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Wtorek ... 27.01.09, 10:35
        postanowilam dorobic sie nowego zawodu, wiec od maraca idem do
        szkoly wieczorowej i za jakis rok bede opatentowany i
        odyplomowany "web designer pus tysiac nic mi nie mowiacych strotow".
        Jakby co to mozecie juz dzisiaj skadac u mnie zamowienia na
        homepage :))))
        • jutka1 Re: Wtorek ... 27.01.09, 11:20
          Jaka szkoda, ze nie potrzebuje stronki internetowej... z drugiej strony jednak,
          kto wie, moze kiedys bedzie mi potrzebna, to Cie wtedy napadne :-)
          Sukcesow w szkole zycze ;-D
    • luiza-w-ogrodzie Sroda, drugi dzien w pracy :o( 28.01.09, 01:30
      Cierpie strasznie siedzac w pracy, cale szczescie ze godzinna sesja jogi przede
      mna, bo chyba zaczelabym sie ciac. Na szczescie manadzerstwo mnie docenia i
      dopieszcza: wczoraj mialam zebranie w cztery oczy, w czasie ktorego dostalam
      ocene mojej dzialalnosci w 2008 i jest dobrze, a nawet lepiej. Niemniej trzeba
      sie zabrac za zaleglosci i roczne podsumowania a tak mi sie nieee chceeeee!

      Wczoraj przejrzalam czesc z kilkuset wakacyjnych zdjec i zalozylam watek
      sprawozdawczy ze zdjeciami na forum AUSTRALIA, kto chce, moze zajrzec:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=86543&w=90475620&v=2&s=0
      Za oknem 35 stopni, corka zadzwonila ze wrocila z basenu (lekcje zaczynaja sie
      dopiero jutro) a ja z obrzydzeniem siedze w klimatyzacji. Na szczescie jutro
      bede pracowac z domu, mam w planie przewalic nieco wysuszony ogrodek ziolowy
      zanim nadejda upaly zapowiadane na weekend.

      Pozdrawiam narod pracujacy miast i wsi. Narod niepracujacy rowniez pozdrawiam,
      co mi tam.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Sroda 28.01.09, 06:43
        Zajęty dzień przede mną. Raport z wyjazdu, dokument projektu do skomentowania,
        jakieś telefony, maile, przygotowywanie się do spotkania ewaluacyjnego. Niby
        bzdety, ale zabierają czas.

        Jutro ma być strajk generalny. Ciekawe, jak się dostanę do pracy.

        Boli mnie kolano.

        Błe.
        • fedorczyk4 Re: Sroda 28.01.09, 12:10
          Chomik nam od tygodnia choruje. Juz pomijam fakt ze od pieciu dni
          robie mu zastrzyki, co nie jest takie latwe przy jego mikrych
          gabarytach, ale dzisiaj w nocy nie dal spac Dziecince zadajac
          nieustannego trzymania przy piersi dziewiczej (?)Po poludniu znowu
          zabieramy go do weterynarza. Oczywiscie specjalista od takich
          gryzoniow ma gabinet u diabla na kuliczkach.
        • iwannabesedated Re: Sroda 28.01.09, 14:16
          Miałam dzisiaj zastępstwo na kursach angielskiego finansowanym ze
          środków unijnych - uczestniczkami są panie siedzące w domu. Nie na
          bezrobotnym, nie na macierzyńskim, po prostu siedzące, takie
          nieujęte, niezrzeszone, nieprzypisane nigdzie.
          Czytałam jakiś przytoczony fragment poradnika małżeńskiego z
          początku (sic!!!) XX w. "Kobieta jak wiadomo realizuje swoje pasje
          (chodziło głównie o seks) w sposób naturalny w macierzyństwie i
          domowych pracach." i pogląd ten tu i ówdzie się dalej pojawia gdzie
          niegdzie.
          No niestety, powiem Wam, że te kobiety nie wyglądają na szczególnie
          spełnione. Szczerze mówiąc, to nie wyglądają na spełnione - wcale.
          Przygaszone, poszarzałe, bez życia, bez planów, bez marzeń. Co
          będziesz robić jutro? - To co zwykle. Co planujesz na weekend? - To
          co zwykle, sprzątanie, gotowanie, dzickiem się zająć. Co byś
          chciała? - Nie wiem. O czym marzysz? - Nie wiem. Jak tak już
          zastępuję w trzeciej grupie i tych kobit ze czterdzieści już
          widziałam to może jedna-dwie wyglądają na zadowolone z życia.

          "Korporacyjniaczki", które zwykle uczę - bywają zirytowanie,
          zmęczone, jojczą na brak czasu, stres i nadmiar pracy, ale jednak są
          dużo bardziej żwawe. A te kobitki, jakby je wampyr jakiś wycyckał z
          soków witalnych.

          To tyle moich spostrzeżeń, poza tym środa pół słoneczna, pół
          wiosenna, i jakoś tak w ogóle pół-wszystkiego.
          • maria421 Re: Sroda 28.01.09, 15:32
            Nie ma czegos takiego jak calkowite zyciowe spelnienie, w zyciu sa tylko
            spelnione albo niespelnione etapy. No, moze jak pod koniec zycia okaze sie ze
            wiekszosc etapow zostala spelniona to i cale zycie bylo spelnione.
            Ja w moim etapie macierzynskim bylam bardzo spelniona i uwazam przedprzedszkolne
            lata mojej corki za najspokojniejszy okres w moim zyciu, przy czym wcale nie nudny.

            Nuda pojawia sie wraz ze stabilizacja , szczegolnie jezeli ta polaczona jest z
            samotnoscia. To jest to, co powoduje ze energia uchodzi z czlowieka jak z
            przeklutego balonu.
            • xurek Re: Sroda 28.01.09, 17:06
              Mnie sie wydaje, ze to jak sie czujemy, nie zalezy od tego, co w
              zyciu robimy, tylko ze jest dokladnie na odwrot. To, jak sie czujemy
              badz jacy jestesmy determinuje to, co robimy.

              Poznalam kilka miesiecy temu kobiete, ktora ma czworo dzieci, nigdy
              nie pracowala, bo a) nie musi I b) nie lubi, ale nie poslala ZADNEGO
              ze swoich dzieci do podstawowki, tylko nauczala je w domu. Przy tym
              sama nauczyla sie bardzo wiele, poznala wielu ciekawych ludzi
              szukajac dla dzieci nauczycieli przedmiotow, ktorych ich sama
              nauczyc nie mogla itd itp. Pierwsze dziecko jest juz w liceum, jak
              pozostale trzy tez “pojda w swiat” to jestem przekonana, ze S.
              znajdzie sobie inne, rownie absorbujace zajecie. Nie mam wrazenia,
              ze brak jej engerii badz ze sie nie spelnia.

              Znam jednak cala maste takich „international-mamus“ ktorych trescia
              zycia jest wozenie pociech do szkoly, szoping i telewizja.Moze to
              jest tak, ze te “bezenergetyczne” ida po linii najmniejszego oporu
              czesto rownej linii najwiekszej nudy :)?
              • fedorczyk4 Re: Sroda 28.01.09, 20:29
                Stokrotko, daj mi prosze, namiary na te kursy. Dokladnie wpisuje sie
                w typ. Lat prawie 50, aktualnie bezprizorna, na utrzymaniu meza,
                dzieci dorosle.....I slowo Ci daje ze nie bede bezwolna i wymieta.
                Potrzebny mi jest angielski, bo bez niego stalej roboty oficjalnej
                nie znajde.
                A poza tym o jest mi podle, bo mamy o jednego domownika mniej. Niby
                nic umarl chomik.
                • jutka1 Re: Sroda 28.01.09, 22:59
                  Oj, Fedo, trzymajta się. Przykre to.
                • iwannabesedated Re: Sroda 29.01.09, 12:57
                  Współczuwam chomika, Fed. Namiary prześlę privem, bo chyba mam, i
                  równolegle gazetową skrzynką.
                  • fedorczyk4 Re: Sroda 29.01.09, 14:25
                    Ten adres ktory mialas byl "pracowy" wiec juz jest nieaktualny.
                    Poprosze na skrzynke gazetna:-) Wdziecznam.
                    • iwannabesedated Re: Sroda 29.01.09, 14:32
                      Wysłałam tu i śmu :)
    • luiza-w-ogrodzie Juz czwartek! 28.01.09, 22:37
      Pracuje w domu, za oknem szarawo, nie widze City - wilgotnosc powietrza jest 97%
      i wlasnie zaczelo grzac slonce. Bedzie wilgotny upal, cos czego tygrysy nie
      lubia, oj nie.

      Mam duzo pracy wiec na razie bede malo pisac i skapo dodawac nowe informacji do
      wakacyjnego watku na forum Australia. Musze wyjsc na prosta, ustawic zespol i
      rozne procedury na 2009. W miedzyczasie lato troche zelzeje i wroce do
      ogrodniczenia. Na razie ograniczam sie do podlewania, ale brakuje mi tworzenia
      nowych czesci ogrodu, rycia i sadzenia. Patrze z tesknota za okno i rece mnie
      swierzbia na widok narzedzi.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Juz czwartek! 29.01.09, 08:43
        Ano, już czwartek. Dzień strajku "generalnego". Na szczęście transport do i z
        pracy mam zapewniony.
        Plan dnia - spotkanie poranne, a po obiedzie sporo zrobienia: kolejna runda
        komentowania dokumentów projektu, kończenie raportu z wyjazdu, c.d. oceny
        pracowników. Uffff.

        Po robocie, w drodze na spotkanie towarzyskie odbiorę pióro z punktu naprawy, a
        po spotkaniu potuptam do domu.

        Meteoparis zapowiada dość miły dzień, 4-6 C, trochę słońca, trochę chmur.

        Tyle pierduł czwartkowych :-)
        • iwannabesedated Re: Juz czwartek! 29.01.09, 12:55
          Czwartek! Wg. testu który rozsyłam po znajomych - to dla mnie
          ulubiony dzień tygodnia. Dlaczego? Bo już gro tygodnia przewalone,
          już wiadomo jaki ten tydzień generalnie był, co się miało stać to
          się stało. Teraz płyniemy powoli w stronę weekendu, który jeszcze
          się unosi w oparach różnych kuszących "możliwe".
    • iwannabesedated wracając do myśli środowej 29.01.09, 15:07
      Owszem Marysiu i Xurku, są osoby znajdujące całkowite spełnienie w
      domowych pieleszach. Z moich b. ograniczonych liczebnością tak
      zwanegu statystycznego "pool'a" jest to jak 1:40.
      Nie jest jednak moją intencją prowadzenie tutaj sporu o wyższości
      Bożegonarodzenia nad Wielkąnocą czyli kobiety pracowej nad kobietą
      domową czy viceversa. Tak samo uważam, że życie biurowe spełnienie
      daje znikomej części osób. Zapewnia jedynie "żwawość" opartą na
      adrenalinowym kopie. Co na dłuższą metę wykańcza o czym wiem ja, i
      inni na tym forum.
      Prowadzę te dywagacje, ponieważ moje pragnienie powrotu do biurowego
      życia, po tego adrenalinowego kopa i stały dopływ kasy - na razie
      pozostaje niezrealizowane. I jak każda rozsądna osoba, która
      usiłowała pewien cel osiągnąć z pełnym zaangażowaniem, poświęcając
      czas, cierpliwość i co tam jeszcze - i tego celu w długim dość
      czasie nie dobiła się, rozważam co jes nie tak w tym pikczerze.
      • xurek Re: wracając do myśli środowej 29.01.09, 15:33
        chyba mnie nie zrozumialas, Stokrotko. Ja mysle, ze one sa
        bezenergetyczne z natury a nie od siedzenia w domu i sie
        zastanawiam, czy takie bezenergetycznie nie wybieraja glownie takiej
        zyciowej opcji bo im sie wydaje najlatwiejsza i dlatego w
        tej "branzy" procent spelnienia jest tak niski?

        Co zas do biura, to sa to moim zdaniem dwa odrebne aspekty:
        biurowosc z adrenalina to jeden a staly doplyw kasy (badz
        przynajmniej subiektywnie wystaraczajacy doplyw kasy) to drugi. Brak
        tego drugiego chyba bardzo by mi przeszkadzal, dlatego zdecydowalam
        sie na bardzo powolne odchodzenie od biura tudziez pozostanie w nim
        tak dlugo, az ten aspekt w inny sposob sobie zapewnie. Jezeli zas
        chodzi o adrenaline z biura, to od razu zastapilabym ja na
        jakakolwiek inna, nawet taka pochodzaca z klotni z mezem :))) gdybym
        tylko znalazla rozwiazanie aspektu dwa. Moze Tobie tez tylko ten
        drugi aspekt przeszkadza? Mowisz, ze dlugo juz probujesz i jeszcze
        nie zrealizowalas: dlugo to pojecie wzgledne: nasza firma zaczela
        dzialac po dwoch latach bezowocnych prob na miesiac przed terminem,
        w ktorym panstwowosc z racji niewyplacalnosci kazala nam ja zamknac.
        Nie zniechecaj sie, poczatki bardzo czesto bywaja dlugasne i malo
        satysfakcjoncujace.
        • maria421 Re: wracając do myśli środowej 29.01.09, 16:55
          Tez mam wrazenie ze zostalam zle zrozumiana.
          Nie mowie co daje a co nie daje spelnienia, mowie o spelnionych etapach w zyciu.
          A te wlasciwie mozna ocenic tylko z perspektywy.

          • iwannabesedated Re: wracając do myśli środowej 29.01.09, 18:47
            Zanurzyłam się w swoich dywagacjach, i może nie doczytałam coś
            Marysiu i Xurku - przepraszam.
            Natomiast, jest w tym coś na rzeczy co Xurek pisze. Otoż lata całe
            temu, moj ulubiony kuzyn, ktory nigdy nie był szczegolnie żwawy
            przytoczył na poparcie swojej tezy, że baby mają lepiej taki oto
            argument - mianowicie jak kobieta ma na siebie żadnego pomysłu to
            zawsze może wyjść za mąż, urodzić dziecko i siedzieć w domu z tym
            dzieckiem. A facet, twierdził kuzyn, takiej furtki nie ma. Facet na
            siebie pomysł jakiś musi mieć i musi się sprawdzić w tym. Lub tak
            też to z wierzchu, nieuzbrojonym okiem patrząc, wygląda.
            I wiele bezpomyślnych się na to łapie. No a potem się okazuje, że ta
            furtka prowadzi w straszne chęchy bo nagle trzeba zdać test
            na "dobrą matkę i żonę" ktory jest prawie nie do zdania, bo
            standardy wyśrubowane, nie do spełnienia niemal.
            Facet zawsze bowiem może się okazać złym mechanikiem, inżynierem,
            fatalnym księgowym, nieudacznym budowlańcem.
            Natomiast piętno "złej matki" - no to człowieka z człowieczeństwa
            wyklucza. I nagle się okazuje, że człowiek walkowerem i by default,
            wybierał coś co miało być względnie łatwe, a się okazuje być
            hardcorem jakimś nie do satysfakcjonującego wykonania.

            Myśli złotych cd niestety nastąpi, gdyż mnię natchło ;))) i będę tu
            pisać choćby sama ze sobą.
            • maria421 Re: wracając do myśli środowej 29.01.09, 18:53
              Jeszcze gorzej jest byc zla matka, zla gospodynia i zla
              nauczycielka/ksiegowa/pielegniarka/ itp. naraz :)
            • xurek no to czekam 29.01.09, 23:34
              na te zlote mysli :), jak mnie natchna i obudza to sie do pisaniny
              dolacze.

              PS: a propos zlej matki: dzisiaj dostalam pisemko ze szkoly, ze
              Pirahna pobil 5-klasiste (jest w 2). Pismo glosi, ze Piranha
              naprzykrzal sie 5-klasiscie, ktoremu to puscily nerwy i wzial
              Piranhe za wszarz i przycisnal twarza do gleby na boisku, po czym od
              razu puscil i Piranha zadnych szkod cielesnych nie odniosl. Pirana
              zas rzucil sie na 5-klasiste z piesciami i tak mu przywalil, ze
              poszla krew z nosa. Szkola uwaza, ze Piranha zareagowal
              niewspolmiernie ostro i ze ukarac go nalezy o co jestem usilnie
              proszona. Mam rowniez poinformowac szkole o tym, jak kare
              wymierzylam Piranhii za owo karygodne zachowanie.

              Piranha potrwierdzil sprawozdanie szkoly dodajac jedynie, ze to nie
              jego wina, ze lepiej i szybciej trafil niz tamten drugi i ze nie
              widzi w zajsciu absolutnie nic zdroznego bo a) tamten zaczal i b)
              byl znacznie wiekszy, a jemu jest tylko zabronione bic mniejszyc pod
              kara smierci.

              Teraz opuszczam styl ironiczny i przyznaje szczerze, ze sama nie
              wiem, czy i w jakim stopniu Piranhie ukarac nalezy. Co wy o tym
              myslicie?
              • luiza-w-ogrodzie Re: no to czekam 29.01.09, 23:42
                Xurku, a w jaki sposob P. "naprzykrzal sie" temu piatoklasisicie? Moze
                powiedzial mu cos, co bylo smiertelna obelga i tamten nie mial innego wyjscia
                niz cielesnie go potraktowac?

                Ja bym nie karala, bo wyglada to na "wypadek przy pracy" (tzn jak P. powiedzial,
                mial szczescie ze trafil lepiej i celniej niz oponent), ale trzeba z nim sprawe
                przedyskutowac zebyscie zaprezentowali wspolny front przed szkola.

                Luiza-w-Ogrodzie
                ForumAUSTRALIA
                • maria421 Re: no to czekam 30.01.09, 09:54
                  Postaraj sie wyjasnic geneze tego konfliktu z piecioklasista i porozmawiac z
                  Piranha na temat przewagi jego sily i koniecznosci panowania nad wlasna agresja.
                  Szkole mozesz powiadomic ze Twoj syn za kare przechodzi domowy trening
                  pokojowego rozwiazywania konfliktow (jezeli taka kare stosuja sady dla
                  maloletnich wobec mlodocianych przestepcow to tym bardziej jest to kara
                  adekwatna dla dwuklasisty) i ze jest gotow piecioklasiste przeprosic za skutki
                  pobicia ktorych sam nie przewidzial.
        • maria421 Ortaliony 29.01.09, 16:57
          wracaja do mody. Bylam w miescie i zaczelam sie przymierzac do jakiegos
          wiosennego plaszczyka, ale z tego co widzialam nie podoba mi sie nic.
          Poczekam az sie sezon rozkreci.
    • luiza-w-ogrodzie TGIF! 29.01.09, 23:38
      Nareszcie jest piatek. Mimo zaledwie czterodniowego tygodnia pracy ciezko mi
      szlo zarobkowanie po pieciu tygodniach wakacji. Dzisiaj jestem w biurze sama, bo
      managerstwo wlasnie mi przyslalo email ze pracuje z domu (malpa, mogla napisac
      wczesniej, tobym do biura nie przychodzila). Powolutku skoncze com zaplanowala
      na ten tydzien i naciesze sie spokojem poki moge, bo w przyszlym tygodniu bedzie
      kociol gdy Azja ocknie sie z oparow chinskiego Nowego Roku.

      Kumpel Buszmena ze Stanow zadzwonil ze przyjechal do Australii na pare miesiecy
      i czy moze u nas sie zatrzymac. Przyjezdza do nas w niedziele. Na szczescie nie
      bedzie caly czas siedzial w Sydney, tylko jezdzil i zwiedzal Australie.
      Zgrzytnelam zebami, bo przyzwyczailam sie ze w goscinnej sypialni mam swoje
      krawieckie parafernalia i takie inne, ale co tam, w koncu nie bedzie to na
      zawsze. A jesienia przyda sie dodatkowy chlop do rabania drzewa do kominka :o)

      Wiadomosci radiowe pelne sa straszliwych upalow w poludniowej czesci Australii
      oraz strajkow we Francji, w Sydney na szczescie jest "normalnie" goraco (czyt:
      30 stopni) ale noce sa chlodne a w dzien wieje lekka bryza.

      Pozdrawiam, szczegolnie tych, ktorzy walcza z ciemnymi stronami pracy
      zarobkowej. Niech Moc bedzie z Wami!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: TGIF! Oj tak tak tak tak... 30.01.09, 07:01
        Kończę instensywny tydzień zawodowy, dziś mam do skończenia dwa dokumenty,
        telekonferencję późnym popołudniem, i spotkanie z szefostwem. Wieczorem -
        jeszcze nie wiem, zależy jak będzie wyglądać poziom energii po tym maratonie
        ostatnich dni.

        Tyle pierduł.
        Miłego dnia :-)
        • jutka1 Jak ten typ na Primie... 30.01.09, 17:19
          ... o nickach: "ja_tu_pisze", "ja_tu_czytam" i "ja_sie_smieje_ty_ch**u" ---
          jednym slowem jako ten samotny kojot na forumowej puszczy :-)))

          Melduje, ze oprocz raportu z wyjazdu (skoncze w domu w weekend) zdazylam
          wszystko. Ufff.

          Tak wiec w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku udaje sie do zwyczajowej knajpy
          na zwyczajowy piatkowy spend (zam.). Dawno nie bylam, bo albo w rozjazdach albo
          brak czasu, wiec z przyjemnoscia obejrze znajome mordeczki. :-)

          I tym optymistycznym akcentem - pucio, pucio. :-D
          • iwannabesedated Re: Jak ten typ na Primie... 30.01.09, 17:29
            Odwal się Pytonię. My tu wczoraj z Xurkiem i Marysią odwaliłyśmy
            solidny tryplet na temat satysfakcji z życia, pociechy z dokonanych
            wyborów, i refleksji damsko męskich.
            Raporty Twoje się czyta, lecz cóż tu powiedzieć można? Już się
            pisało wiele razy, że się współczuje, siły życzy i mentalnie
            wspiera, więc przyjmij że masz to pewne jak dziura w rajstopie na
            dużym palcu.
            • iwannabesedated Re: Jak ten typ na Primie... 30.01.09, 17:42
              Tylko jeszcze nadmienię, że w końcu udało się odbyć wizytę w
              przychodni. Obejrzano język, gały, zmierzono puls i wyrażono
              zadowolenie w efektów kuracji. I wyfasowano znowu cztery torebki
              ziół.
              Dzisiaj nie było dr. Omi, tylko inna, młodsza doktor, która mnie się
              bardziej podoba. A ponadto ma zawalistą biżu. Dzisiaj miała to:

              www.raffaello-network.com/item_images/bulgio-astrale17t.jpg
              Jak boniedydy, co jak co, ale Bvlgari rozpoznam zawsze i wszędzie,
              bom jako studentka szyby ich salonu lizała, jak nie przymierzająć
              Holly Golightly u Tiffany'ego.
              A do tego miała naszyjnik podobny do tego, tylko złoto łączone z
              białym złotem plus diamencik, rubinek i szmaragdzik.

              www.47collections.com/prodimages/astrale_6p-M.jpg
              Zaraz się spytałam w recepcji, jak się ta pani doktor nazywa i tylko
              do niej teraz będę chodzić. A nazywa się dr. Cent :)))
              • maria421 Re: Jak ten typ na Primie... 30.01.09, 19:25
                Jak boniedydy trudno nie rozpoznac Bulgari na bizu na ktorej stoi jak byk
                "Bulgari" :)

                A swoja droga, mowia ze w Polsce lekarze biede cierpia...
            • jutka1 Re: Jak ten typ na Primie... 30.01.09, 22:22
              A czy ja się przywalam? Pisałam o dzisiejszym dniu, kiedy nie było nikogo.
              Wczoraj mnie nie robi.
              A dzisiaj napisałam z satysfakcją, że się obrobiłam i ide na wódkę, gdzie tu
              narzekanie, hę?

              PS. Wyczaiłam rajstopy, w których nie robią się dziury, wyobrażasz sobie???
              Anarchia ot co.
    • jutka1 Sobotnio i słonecznie 31.01.09, 12:04
      Słońce aż oślepia. Ma być 5-6 C. Kul.

      Wyspałam się. Jippi. Zaraz idę na couscous, potem sjesta, trochę pracy, jakieś
      zakupy. Spokojny dzień na naładowanie baterii - jutro pobudka o piątej, żeby
      zdążyć na siódmą do Grand Palais na "Picassa i mistrzów" (jedyna pora, na którą
      miesiąc temu można było jeszcze zarezerwować bilety, bez biletu stanie 3-4
      godziny w kolejce mi się nie uśmiecha). W niedzielę o tak barbarzyńskiej porze
      mogą być problemy z autobusem, więc zrobię sobie 40-minutowy spacer nad Sekwaną.
      Wezmę aparat, i kto wie? Może uda się coś ciekawego uchwycić?

      Tyle pierduł na dziś. Couscous mnie wzywa, baj :-)
      • iwannabesedated Re: Sobotnio i słonecznie 31.01.09, 12:39
        Wow, zazdroszczam Pytonie, tutaj jakoś lewo, ochłodziło się, śnieg
        prószy, ale nie taki solidny śnieg śnieg tylko jakieś śniegopodobne
        coś. Ni to ni sio.
        Sen miałam i mnie zgnębił, i jakoś ogólnie byle jak.
        • jutka1 Re: Sobotnio i słonecznie 31.01.09, 14:59
          iwannabesedated napisała:

          > Wow, zazdroszczam Pytonie, tutaj jakoś lewo, ochłodziło się, śnieg
          > prószy, ale nie taki solidny śnieg śnieg tylko jakieś śniegopodobne
          > coś. Ni to ni sio.
          **********
          Tutaj ciągle słońce, ale już nisko, nisko.
          Zimno.
          Spożyłam couscous, obsługiwana przez ulubionego kelnera SiDżeja, postawił mi
          szampana i podyskutowaliśmy o przepisach na harissę domowym sposobem. :-)
          Poczytałam ekonomistę, pogapiłam się, po-pomyślałam (zam.), a teraz chyba
          obejrzę sobie na DVD "Straż dzienną" czyli sikłel do "Straży nocnej". O walce
          dobra i zła, żeby nie było. Ale najpierw trzeby i musze: mail do konsultanta z
          ostatnimi uwagami do budżetu projektu.

          > Sen miałam i mnie zgnębił, i jakoś ogólnie byle jak.
          ***********
          Też miałam sen, brrr. Ta co mi się śniła ziała nienawiścią, i musiałam się
          zabarykadować w domu. :-///

          Musi cuś w gwiazdach czycuś?
    • jutka1 Udało się wstać... 01.02.09, 05:09
      ... więc dotrę na Picassa. Jippii.
      Wrażenia później. :-)
      • maria421 Re: Udało się wstać... 01.02.09, 10:42
        Bardzo zle spalam. Tak juz mam, ze jak za pozno pojde do lozka, to potem ma
        nocke z glowy. Wczoraj wrocilam z kolacji u znajomych dobrze po polnocy,
        polozylam sie o pierwszej i walkowalam sie z boku na bok do switu.
        Potem zasnelam, obudzilam sie o 9 i po szybkim prysznicu popedzilam odsniezac
        moje wlosci.
        Bede miala gosci na obiedzie wiec pedze do kuchni.
        Paaa.
      • jutka1 Po wystawie... 01.02.09, 11:07
        ... Tłumy dzikie, w kolejce chyba z tysiąc osób - dobrze, że zarezerwowałam
        bilet. Wystawa robi wrażenie. Przede wszystkim szapoba za pomysł: pokazanie ręka
        w rękę prac malarzy, którzy mieli wpływ na Picassa, i jego obrazów, szkiców
        gdzie te wpływy widać. Są świadome parafrazy tematów, kopiowanie technik (nie
        miałam pojęcia na przykład, że zdarzało się PP malować techniką
        pointylistyczną). Obrazy ściągnięte z całego świata, od Ermitażu i Muzeum
        Puszkina, przez MOMĘ, Milwuakee czy Los Angeles County Museum, po prywatne
        zbiory. No i oprócz Picassa płótna wielkich: Goya, El Greco, Rubens, Tycjan,
        Chardin, Van Gogh, Manet, Rousseau, Cezanne, Gaugin... Nawet ściągnęli antyczne
        rzeźby, które Picasso szkicował jako trzynastolatek. :-) Czapki z głów przed
        kuratorami wystawy.
        Warto było wstać o piątej. :-)

        Niestety, katalogi "wyszły", więc nie mogłam kupić. Cóż, ostatni dzień wystawy.

        W drodze powrotnej złapałam wschód słońca, rzadkie zdarzenie w paryskim życiu.
        ;-))))))
        Zdjęcia (grafomania fotograficzna biensjur ;-D) tutaj:
        www.pbase.com/as12d4/paryz&page=2
        Enihu, cieszę się, że poszłam: 45 minut spaceru nad Sekwaną po kompletnie pustym
        mieście (nic tak dobrze nie rozjaśnia myśli); wystawa bomba (ale też zdałam
        sobie sprawę, że nie lubię jego prac po późnych latach pięćdziesiątych) i czysta
        przyjemność - mimo, że jestem nieco prztłoczona, w pozytywnym sensie.
        Same przody. :-D
        • jutka1 W ramach kojota na puszczy... 01.02.09, 18:51
          ... donoszę, wyjąc. ;-)

          Chce mi sie spać, ale nie mogę - obudzić się o czwartej? Nie, dziękuję.

          No to oglądam TV, czytam, myślę.
          Bawię się z kotą.
          Obserwuję życie kamienicy.
          Nie chce mi się pracować, i zdecydowałam, że to może poczekać do jutra. Kij w oko.

          I tyle.
          Miłego wieczoru życzę.
        • lucja7 Jesli katalog 01.02.09, 22:27
          Jesli zalezy ci na katalogu, popytaj telefonicznie 52w nastepujacych
          ksiegarniach nastepujacych muzeow:
          - Palais de Tokyo: 0149520204
          - louvre: 0140205353
          - beaubourg: 0142771129
          - orsay: 0140494722
          bisous
    • luiza-w-ogrodzie Upaly znowu w ataku 02.02.09, 01:41
      Wstalam po szostej, podlalam doniczki i ogrod ziolowy, zrobilam
      obiad i pojechalam do biura pozarabiac. Siedze teraz patrzac na las
      kolyszacy sie w bryzie za oknem. Upaly znowu w ataku, co o tej porze
      roku nie jest niczym nadzwyczajnym. Na szczescie w nocy jest ponizej
      20 stopni, ale zapowiada sie bardzo goracy weekend - ponad 40 stopni
      w cieniu. Nic to, kroliki wsadzimy do pralni, kury pod drzewo a sami
      wleziemy do oceanu. Albo pojade na zakupy butowe do wielkich domow
      towarowych w City. Czytajac sasiednie forum zorientowalam sie ze jak
      na kobiete mam malo butow...

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Chłody znowu w ataku 02.02.09, 07:29
        Wczoraj cały dzień obserwowałam skute lodem kałuże. Czyli było koło zera. Brrr.
        A dziś patrzę za okno i oczom nie wierzę. Śnieg. I to sporo śniegu.
        Meteoparis gada, że przed południem ma padać śnieg, po południu - deszcz. Trza
        wziąć parasol, ot co.

        Poza tym kończę dziś raport, motam się z konsultantem, piszę listy dziękczynne,
        i takie tam.
        Poniedziałek.

        Miłego dnia :-)
        • jutka1 Smutki post-jesienne 02.02.09, 23:11
          Jakoś tak smutki mnie dziś opadły, nie wiedzieć skąd, dokąd i na co.
          Może to ten śnieg. Może hormony. Może kombinacja, kifijute wie.
          Tak czy siak, wieczór spędziłam w przysłowiowym kącie pod przysłowiowym
          kredensem, przysłowiowo polewając się przysłowiowym domestosem. Nawet kota mnie
          unika, tzn. siedzi obok, ale nie wskakuje na kolana. Kjap.

          Mam nadzieję, że przejdzie do rana.

          czego i Wam życzę (c) m.k.
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek przetacza sie powoli 03.02.09, 01:23
      Poszlam wczoraj po pracy na basen. Kurcze, po kilku tygodniach
      plywania wylacznie w oceanie lub plazowych basenach zapomnialam jak
      zatloczone i cieple sa baseny slodkowodne, bleee. Po kilometrze
      plywania bylam spocona jak szczur a przeciez nie plywalam szybko, bo
      bylo zbyt duzo ludzi! Do tego w slodkiej wodzie plywa sie inaczej
      niz w slonej: w slodkiej jest latwiej zagarniac wode, ale czesc
      wysilku w plywaniu idzie na to zeby walczyc z grawitacja; w oceanie
      woda ma wieksza wypornosc, ale poniewaz jest gestsza, stawia wiekszy
      opor. Nie ma lekko, jutro jade nad ocean. I w sobote i w niedziele
      tez, tym bardziej ze ma byc ponad 40 stopni. W cieniu. Mam nadzieje
      ze to ostatnie podrygi i strzal pozegnalny lata.

      A na razie siedze w pracy i nadal tluke raporty podsumowujace 2008.
      W zeszlym tygodniu w moim pionie zwolniono managerow globalnego
      szczebla, ciekawe czy wszystko wlacznie z moimi raportami zostanie
      oddane do opracowania w Indiach czy Chinach. Ach, gdyby mnie
      zwolnili, moglabym wziac sie za dyplom ogrodniczy i obrabianie
      ogrodu... ale pewnie nie zwolnia, bo tak juz jest ze gdy ktos sie
      nie boi pojsc na bruk, to jest ostatni do zeslania. W kazdym razie
      dzien zapowiada sie bez wstrzasow, acz zajety, a wieczorem ide na
      medytacje.

      Pozdrawiam serdecznie i podsylam szczodrze nadmiar ciepla, jakim nas
      tutaj obdarza natura.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Wtorek 03.02.09, 07:41
        Pospałam, trochę lepiej dzisiaj.
        Dzień dość intensywny: przedpołudnie nad projektem i nad raportem, po południu
        spotkanie, kilka telefonów, jakieś listy. Spore poletko do obrobienia, muszę
        przyznać.
        Ale spokojnie, dam radę.

        Meteoparis gada, że ma być najwyżej 2-4 C i ostrzega, żeby uważać na oblodzenie
        chodników. Oukej. :-)

        Miłego dnia życzę :-)
        • sabba Re: Wtorek 03.02.09, 13:43
          chorzy wszyscy. pogoda zimowa bez sniegu. wczoraj odebralam telefon ktory wcale
          nie mial byc do mnie i powstal z tego dzis krotki mail:) mysle ze ten przypadek
          telefoniczny wiec dobrym byl a moze wcale nie byl przypadkiem?:) w kazdym razie,
          Xurku sprawdz poczte:)
      • iwannabesedated Re: Wtorek przetacza sie powoli 03.02.09, 14:42
        ..."przetacza się" jest dobrym słowem. Ostatnie kilka dni mało
        fajne.
        Ciekawe co Luiza piszesz o pływaniu, nie wiedziałam że pływając
        można się odczuwalnie spocić. Skąd w ogóle wiesz, że to pot, skoro
        cała i tak jesteś zanurzona w wodzie???
        • iwannabesedated Re: Wtorek przetacza sie ... 03.02.09, 17:29
          A wtorek jakoś lepszy się robi...
          • jutka1 Re: Wtorek przetacza sie ... 03.02.09, 20:56
            iwannabesedated napisała:

            > A wtorek jakoś lepszy się robi...
            **********
            A wiesz, że u mnie też?
            Ciekawe.
            Musi cuś w gwiazdach, czycuś?
            :-)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek przetacza sie powoli 04.02.09, 00:07
          iwannabesedated napisała:

          > ..."przetacza się" jest dobrym słowem. Ostatnie kilka dni mało
          > fajne.

          Przetacza sie w sensie ze powoli sie turla, ale zdaje sie ze Tobie
          kojarzy sie to bardziej z walcem drogowym.

          > Ciekawe co Luiza piszesz o pływaniu, nie wiedziałam że pływając
          > można się odczuwalnie spocić. Skąd w ogóle wiesz, że to pot, skoro
          > cała i tak jesteś zanurzona w wodzie???

          Jesli jest mi goraco i plywajac mam uczucie ze pokryta jestem czyms
          lepkim, to chyba pot? W kazdym razie tak sie czuje... Pomaga na to
          tylko lodowaty prysznic po wyjsciu.

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
    • iwannabesedated Mega serial 03.02.09, 20:03
      Na jakimś wątku zaczęłam pisać o serialu, który nie dość, że jest
      wstrząsający scenariuszowo, kostiumowo, scenograficznie i aktorsko
      (Gerard Depardieu! Jeanne Moreau!) to jeszcze pokazuje pewne kulisy
      machinacji polityczno-finansowych - które pewnie do dziś mają
      miejsce, ku naszej motłoszej ignorancji i bliss. Wczoraj wyemitowano
      serialu część niestety ostatnią, ja teraz polować będę na dvd z tym
      filmem bo jest to coś co trzeba mać qrv mać!

      les-rois-maudits.france2.fr/
      • jutka1 Re: Mega serial 03.02.09, 21:16
        Zakonotowane. :-)
    • jutka1 Środa 04.02.09, 07:46
      Wreszcie mam nadzieję na zwolnienie tempa zawodowego, przez kilka dni
      przynajmniej. Wczoraj skończyłam pierwszą fazę projektu, wysłałam raport,
      obgadałam kilka spornych spraw, można teraz się trochę (trochę, żeby nie było)
      wyluzować. Tfu, odpukać.

      Meteoparis zapowiada zimno. Czekam na wiosnę :-/

      Miłego dnia :-)
      • jutka1 Re: Środa 04.02.09, 19:52
        Idę spać.
        Widzę, że pisactwo na Forumie = 0
        Torepkom bezłep. I już.
        • maria421 Re: Środa 04.02.09, 21:57
          jutka1 napisała:

          > Idę spać.
          > Widzę, że pisactwo na Forumie = 0
          > Torepkom bezłep. I już.
          >

          Zastygamy jak ta mucha w bursztynie:)
          • jutka1 Re: Środa 05.02.09, 07:12
            Biorę mlotek i niniejszym rozwalam bursztyny! :-)
            • maria421 Re: Środa 05.02.09, 13:30
              jutka1 napisała:

              > Biorę mlotek i niniejszym rozwalam bursztyny! :-)

              Zadnego pozytku. Ani bursztynu, ani muchy , wszystko w proch....
              • jutka1 Re: Środa + czwartek apdejt 05.02.09, 17:22
                Czyli co? Wylalam dziecko z kompielom? :-)))

                Rano zadzwonil telefon. Kumpel z Moskwy. Ma czas sie spotkac tylko dzis miedzy
                18:00 a 20:00. No to idziemy pogadac w tradycyjne miejsce.
                :-)
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek na werandzie 04.02.09, 23:03
      Dzis pracuje z domu, na dworze jest juz teraz nieznosnie wilgotno i
      duszno, ze nie wspomne iz jest goraco. Chyba w poludnie zabiore
      kroliki do pralni, bo ma byc 35 stopni w cieniu. Podlalam doniczki,
      bazylie, paprocie i passiflore, reszta niech sobie radzi sama. W
      weekend bedzie 42 i 43 stopni, ale w niedziele w nocy ma przyjsc
      ochlodzenie i temperatura spadnie o 20 stopni, yessssssssss.

      Zupelnie nie mam serca do pracy w tym tygodniu, za duzo ludzi mnie
      sciga po jakies raporty i rekomendacje a mam tylko dwoje rak i jedna
      klawiature. Czarno widze ten luty. W dodatku wznowiono wieczorne
      konferencje o 22-giej w co drugi czwartek. Chyba pojde nad ocean po
      skonczeniu pracy i wroce dopiero na te wieczorna nasiadowke, uff. W
      takich warunkach prosze nie wymagac ode mnie czytania forum a co
      dopiero pisania, ok?

      GORACO pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Czwartek porządkujący 05.02.09, 07:20
        W perspektywie mam trochę lżejszy dzień (odpukać), bom się obrobiła z trzema
        wagonami roboty przez ostatnie 1.5 tygodnia. Zacznę robić porządki na biurku -
        za 3 tygodnie przeprowadzamy biuro i trzeba się już zacząć szykować. Strasznie
        się na tę przeprowadzkę cieszę, bo będę mogła chodzić pieszo do i z pracy (20
        minut w jedną stronę), i zaoszczędzę godzinę dziennie. Jiiippiii. No i wrócę do
        starych rewirów, znanych od lat od podszewki - i lubianych, nie ukrywam.

        Wieczorem spokojny czas w domu.

        Takie tam pierduły. Nic ważnego.

        Miłego dnia :-)
        • jutka1 Re: Czwartek porządkujący -- o kurde 05.02.09, 09:14
          Dobrze, ze zerknelam w kalendarz w komputerze. W planie obiad z konsultantem, z
          ktorym bylam w delegacji, a po obiedzie spotkanie z szefostwem. Stychnerf ide na
          kawe. Baj. ;-)))
          • iwannabesedated Czwartek mniotający się 05.02.09, 19:02
            Mam przypływ energii i od wczoraj się mniotam. Dzwonię, piszę,
            obrabiam, przerabiam, miętoszę, memłam i ugniatam. A tu dupah. Zero
            reakcji, zero odzewu, dwa odzewy spuszczające na szczaw, że
            dziękujemy, wicie, rozumicie, odezwiemy się. No to se zaolejowałam
            bufet z drewna egzotycznego co go mam - z pętającym się między
            nogami nosorożcem. Lecz czuję się jak mniotająca się w zastygającym
            bursztynie - mucha. Qrv.
    • luiza-w-ogrodzie Piatek przed szalonymi upalami 05.02.09, 22:49
      Pisalam wiosna ze obficie i wczesnie kwitnace jacarandy i franzypany
      zapowiadaja gorace lato, no i sie nie pomylily. W ten weekend znowu
      bedziemy miec ponad 40 stopni (w cieniu). Corka spedzi dzien u
      kolezanki ktorej sasiedzi maja ocieniony basen a ja pewnie rano
      podleje strategiczne rosliny w ogrodzie i pojade na butowe zakupy do
      City a potem na basen. Wczoraj po pracy pojechalam nad ocean,
      plywalam o zachodzie slonca i pod Ksiezycem, pieeeeknie bylo. I
      zadna meduza mnie nie uciela w cyc... ani nigdzie indziej! Dzisiaj
      znowu pracuje w domu, w tej chwili za oknem widze wilgotne chmury i
      powietrze pachnie oceanem, na razie jest chlodno, ale prognoza mowi
      o slonecznym dniu i 35 stopniach w cieniu.

      Jutko, ta przeprowadzka dobrze wyglada, jak sie skonczy bedziesz
      przygotowana do wiosny i spacerow po Paryzu.

      Pozdrawiam.... cieplutko ;o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Piatek przed szalonymi upalami 05.02.09, 22:54
        Chcę wiosny! :-/////
        • luiza-w-ogrodzie Re: Piatek przed szalonymi upalami 05.02.09, 23:02
          jutka1 napisała:

          > Chcę wiosny! :-/////

          Nie mam na stanie, ale moge oddac troche lata - reflektujesz?
          A na razie pospaceruj sobie po plazy...

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
          • jutka1 Re: Piatek 06.02.09, 08:42
            A teraz Luizo posyp jeszcze rany solą i pieprzem... :-)

            W ramach pierduł piątkowych donoszę: dzięki Niebiosom, że ten tydzień już się
            kończy. Mam na myśli zawodowy tydzień.
            Parę rzeczy jeszcze dzisiaj dokończę, i laba.
            :-D

            Miłego dnia życzę :-)
            • luiza-w-ogrodzie Re: Piatek 06.02.09, 09:22
              jutka1 napisała:

              > A teraz Luizo posyp jeszcze rany solą i pieprzem... :-)

              A skad, ja sie w SM nie bawie, moge za to namascic organiczna oliwa
              z oliwek z Mt Zero i delikatnie skropic tea tree oil albo olejkiem
              lawendowym z Tasmanii. Wieje wiatr - to dobrze. Wiatr jest z
              polnocy - to niedobrze.

              Corka do jutra zamieszkala w basenie kolezanki, nas sasiedzi
              zaprosili na barbecue, ha, ha, ha, w 43 stopniach, oj nie moge.
              Bedziemy sie smazyc bez rozpalania grilla!

              Definitywnie jutro i pojutrze wybieram sie nad ocean.

              Luiza-w-Ogrodzie
              Forum AUSTRALIA
              • kielbie_we_lbie_30 Wolny piatek 06.02.09, 11:21
                Mam wolne dzis, tzw tygodniowy odpoczynek ktory mi sie nalezy po dyzurze...i
                obudzilam sie wczesnie mimo woli i sie wlocze po chalupie, troche poczytuje,
                troche internetuje, kawusia i sniadanko, pozluchuje muzyki i mi dobrze, nawet
                super dobrz...Dziwne bo nigdy w sobote czy w niedziele nie czuje sie tak dobrze,
                nie wchlaniam tego wolnego czasu tak spokojnie i intensywnie jak wlasnie w taki
                wolny piatek gdy inni pracuja a ja nie..

                Sciskam Was wsiech robaczki...
                • kielbie_we_lbie_30 A za oknem... 06.02.09, 11:23
                  snieg sypie :)
                • jutka1 Re: Wolny piatek 06.02.09, 17:19
                  Lubie tak od czasu do czasu wziac wolne w dzien roboczy, i rzeczywiscie inaczej
                  sie wtedy raduje tym wolnym czasem. :-)

                  A teraz koncze dzien pracy, z przerywnikiem na dlugi obiad w ulubionym
                  towarzystwie, i udaje sie do tradycyjnej piatkowej knajpy. Najpierw aperitif z
                  kumplem z Moskwy razem ze wspolnymi znajomymi, a potem ide na kolacje z Malaria.
                  Jak za starych czasow.

                  Wiecej pierdul nie pamietam ;-D
                  • lucja7 Re: Wolny piatek 06.02.09, 17:40
                    Zauwazam ze pomimo ciezkich czasow, KGB ciagle swietuje.
                    Nie to ze zazdroszcze, ale troche umiaru i wspolczucia dla ubogich
                    krewnych by sie przydalo ;-)))))
                    • jutka1 Re: Wolny piatek 07.02.09, 11:08
                      Hahahahaha :-)))))))))
                      KGB podobno ostatnio jest coraz mniej wypłacalne, więc zabawa była skromna. :-D
    • jutka1 Sobotnio 07.02.09, 11:43
      Meteoparis zapowiada ochłodzenie, 2-4 C.
      Plany na dziś dość minimalistyczne: małe zakupy, trochę gotowania, książka, może
      jakiś film. Sjesta. :-)

      Miłej soboty :-)
      • iwannabesedated Wiosna - próba mikrofonu 07.02.09, 15:04
        Dzisiaj w wawce słoneczne, cieplutkie 12C. To jednodniówka taka,
        prognoza zapowiada szybkie ochłodzenie, no ale co tam. Najs.
        • jutka1 Re: Wiosna - próba mikrofonu--- zima redux 07.02.09, 15:39
          U nas wiosna była wczoraj: słońce i 11 stopni, cymes i mniodzik.
          A dzisiaj? 4 godziny wielkich ciężkich płatów śniegu, tak gęstego, że Ajfla nie
          było widać.

          Odechciało mi się gotować. Mam jakieś zupy i inne wontony w zamrażarce, na
          kolację starczy. Postanowiłam się dziś spytonić i zastygnąć odpoczynkowo. O! :-)
    • jutka1 Ptasie radio 08.02.09, 10:57
      Drą się i drą na patio. Mnie to nie robi, ale Kota dostaje kota ;-D

      Kolor za oknem perłowo-szary. Zimno, jasno.
      Zaraz idę na targ po warzywa, mam ochotę na barszcz ukraiński.

      Miłej niedzieli :-)
      • jutka1 Re: Ptasie radio -- wiadomość z zaświatów 08.02.09, 11:39
        Gmail ma irytujący system wyświetlania w skrzynce poczowej różnych linków, nie
        wiadomo skąd i jak wybranych.
        Teraz pokazało mi się:
        Bóg cię kocha - www.szukajacboga.com/milosc - Możesz doświadczać Bożej miłosci w
        swoim życiu

        :-)))))))))))))

        I w tym samym czasie w radio FIP Barbara zaśpiewała "Toi", dawno niesłyszana i
        lubiana piosenka. :-)
        • iwannabesedated can't beat that... 08.02.09, 17:06
          ... obfite laski dla noszących cudowny medalik...
          yeah...
          nie ma to jak tłusta obfita laska.
          • iwannabesedated też dobre... 08.02.09, 17:07
            ...ciąża - jesteś tym co jesz...
            ...płodożercy...tfu...
            • jutka1 Re: też dobre... Uomatko 08.02.09, 19:16
              Twoje lepsze 100Krocie. OJ!
    • luiza-w-ogrodzie Najgorsze pozary w historii Australii 08.02.09, 23:46
      Zaszokowala mnie skala tego zniszczenia i szybkosc, z jaka
      nastapilo. Nie wiedzialam o pozarach w Wiktorii do wczorajszego
      popoludnia, cieszac sie sydnejskim latem i nie wlaczajac radia, TV
      czy komputera.

      Do dzisiejszego poranka doliczono sie ponad 100 osob, ktore zginely
      w pozarach (przypuszczam ze bedzie ponad 300). Liczba ofiar jest
      najwieksza od czasu wojny - zadna dotychczasowa kleska zywiolowa w
      Australii nie zebrala takiego zniwa. 750 domow splonelo,
      zniszczonych jest 300 000 hektarow, ale to nie koniec, front ognia
      nadal sie posuwa. Straszne. Co gorsza, wiele z tych pozarow jest
      dzielem podpalaczy.

      images.smh.com.au/ftsmh/ffximage/2009/02/07/fires_wideweb__470x294,0.jpg
      www.ntnews.com.au/images/uploadedfiles/editorial/pictures/2009/02/07/1_A_fire.jpg

      Zmiana pogody, ktora przeszla nad Wiktoria wczoraj, dotarla do
      Sydney tej nocy. Jest teraz szaro i chlodno, zaczelo kropic, co
      powinno pomoc gasic pozary wokol Sydney, szczegolnie w okolicy Peats
      Ridge. Na szczescie w NSW nie ma zbyt wielu pozarow i zadnych ofiar,
      wiec nasi stanowi strazacy pojechali do Wiktorii. Inne stany tez
      pomagaja - wysylaja strazakow, specjalistow od medycyny sadowej (do
      identyfikacji ofiar), psychologow no i sprzet. Premier federalny
      poslal wojsko. Szpitale w Melbourne przeszly na procedury
      przygotowane dla ataku terrorystycznego - przyjely kilkaset
      poparzonych osob.

      A tymczasem w Queensland powodzie, spowodowane deszczem wokol
      corocznych cyklonow.

      Biore sie do pracy, zeby sie czyms zajac. Jestem wstrzasnieta. W
      przerwie zadzwonie do Czerwonego Krzyza i do biura pomocy ofiarom
      pozarow.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • maria421 Re: Najgorsze pozary w historii Australii 09.02.09, 09:56
        Liuzo u nas w TV pokazuja codziennie pozary i powodzie w Australii, zawsze wtedy
        o Tobie mysle.
    • jutka1 I znowu poniedzialek 09.02.09, 09:30
      Weekend byl bardzo fajny, a teraz trzeba zaczac nastepny tydzien zawodowy. Tyz
      piknie. :-)
      Za oknem szaro, ale cos jakby czuc bylo wiosne? Jakos inaczej pachnie czycus...

      Zaczynam dzis porzadkowanie papierow na biurkach, w przerwach miedzy pisaniem
      roznych pierdul. Na obiad pojde chyba do Japonczyka - chodzi za mna zupa miso.
      Po pracy jakies zakupy, bank, wieczor z ksiazka. Moze byc jak na poniedzialek. :-)

      Milego! :-)
    • ewa553 witajcie Dziewczeta! 09.02.09, 15:00
      (bo chlopcy jakos nie pisza). Wracam po 16-dniowej przerwie -
      najdluzszy przerywnik w mojej forumowej karierze. Mialam w tym
      czasie odwiedziny 10-letniej chrzesniaczki. Jestem wykonczona. To nie
      na moje delikatne nerwy:)))) Ale bylo tezu cos cudownego: 6 dni w
      rzymie!!!! Rzym jak zwykle wspanialy, cudowna, wiosenna pogoda,
      blekitne niebo, sloneczko, no bajka po prostu. Jak ja to miasto
      kocham.... Gdybym 34 lata temu zyla w wolnym kraju, z ktorego mozna
      wyjezdzac gdzie sie chce (jak teraz jest), to na pewno wyladowalabym
      tam, a nie w Mannheim....
      Masa slicznych ciucho i chetna do chodzenia po sklepach 10-latka,
      3 cm wyzsza ode mnie:)))) Co przymierzalam, to mi sie mina wydluzala,
      bo jednak przy moich gabarytach nie bylo to tak sliczne jak w oknach
      wystawowych. Wiec udalo sie Malolacie, bo na niej wszystko lezalo
      jak u modelki. Swoja droga nie pamietam abym w tym wieku byla az tak
      zainteresowana ciuszkami itd. Nawet prowadzoila doradztwpo jak mam
      sie ubierac i malowac. A przymierzajac kostium kapielowy zwazala na
      to, czy wyszczupla..... Dzis przed poludniem bylam z autem w
      warsztacie, a teraz staram sie mieszkanie odgruzowac.....
      Prtzeczytalam tylko Pierdoly w nadziei na pewne informacje:)))) ale
      nie znalazlam. Pewnie sa w innym watku - poczytam jutro.
      PS Xurku, udalo Ci sie spacyfikowac temperamentnego syna?
      • maria421 Witaj Ewa! 09.02.09, 15:30
        Juz myslalam ze na dobre wyemigrowalas do Rzymu.
        Ale , ale ... dziesieciolatce trzeba bylo edukacyjnie kolebke naszej kultury
        pokazywac, wyroby marki Buonarotti czy Bernini zamiast Armani czy Benneton :)
        • ewa553 Re: Witaj Ewa! 09.02.09, 15:55
          Niestety, mala jest typowa blondynka, choc ma ciemne wlosy:)))
          Pisala sobie codziennie co widzialysmy itd. i poza fontanna d.T.
          pewnie nic nie pamieta. Ale zapisala nawet czyja jest fontanna 4
          rzek i o jakie wody chodzi. moze jednak poza ciuchami cos
          skorzystala? natomiast zadne armani czy benetton (na szczescie),
          ale stanowczo wiedziala co chce a czego nie, co ja wyszczupla - jak
          juz mowilam - a co wrecz przeciwnie. dobrze chociaz ze do szkoly
          maja jakies przepisowe ciuszki (nie mundurki), bo by odwalala pokaz
          mody.
          Przezylam z nia w Rz. makabryczna przygode. Zabralam ja na kopule
          Bazyliki. Pojechalysmy dokad sie da winda, a potem te slynne 322
          schody. U stop schodow zawahala sie, wiec powiedzialam ze nie ma
          sprawy, ze mozemy zawrocic. jednak zdecydowala sie na wspinaczke.
          powiedzialam jeszcze raz, ze jak sie raz zdecyduje, to niestety nie
          mozna stamtad zawrocic. poszla. a po najdalej 150 schodach, jak
          zaczely sie zwezac, a kopula zaczela sie nad naszymi glowami
          pochylac, dostala spazmow i ani kroku dalej. makabra. mam zerowe
          doswiadczenie, nie wiedzialam jak sie zachowac. przytulalam,
          glöaskalam, radosnym glosem mowilam jak na gorze bedzie fajnie, a
          ona nic. namowilam ja na pare schodkow, ktore pokonala w spazmach.
          po przerwie nastepne. na najwyzsze i najwezsze niemalze ja przed
          soba nioslam.... Na gorze bylo juz w porzadku, byla zachwycona,
          zejscie tez bezproblemowe. ale cosmy sie obie nadenerwowaly! Ja
          podwojnie, bo nie moglam jej jednym mrugnieciem pokazac, w jakiej
          jestem rozpaczy..... Na szczescie, to juz najmlodsza w rodzinie.
          Pokazala sie jeszcze prawnuczka, ale to pokolenie olewam rownym
          strumieniem....
          • maria421 Re: Witaj Ewa! 09.02.09, 16:05
            Z tym wchodzeniem na kopule to ja akurat doskonale rozumiem, bo ja mialam juz
            problemy na wewnetrznej galerii u podstaw kopuly. Samej kopuly oczywiscie
            zdobywac nie zamierzalam.
            Kiedys z moja owczas dziesiecioletnia corka wlazlysmy na wieze katedry w
            Kolonii, wszystko ok, tylko ze na najwyzszym poziomie sa schody i podloga z
            drucianej siatki. Dla mnie horror i natychmiastowy paraliz wszystkich miesni.
            I jeszcze pamietam te przezroczyste fragmenty podlogi w CN Tower w Toronto....
            brrrr.
          • jutka1 Re: Witaj Ewa! 09.02.09, 16:37
            Czesc Basienko, nawet wczoraj sie zastanawialam, gdzie sie podziewasz... :-)))
            • ewa553 Re: Witaj Ewa! 09.02.09, 17:28
              a ja chcialam do Ciebie dzis zadzwonic w sprawie tentego, no i chyba
              paryskiego namberu nie imam?
Pełna wersja