Mucha w bursztynie czyli dupek.

26.01.09, 20:11
Któryś już raz zgłasza się do mnie z przeszłości jakiś Pan, co to
coś tam chciał, ale jakoś ani się zdecydować nie mógł, ani też
odczepić - takie ni to ni sio. A mnie w owym czasie bardzo by się
przydał konkretny kochanek, niech sobie nawet by i był żonaty, bo
nie o stałe związki mnie chodziło, tylko o wiadomo co. A ten kręcił
się, stękał, krążył w lansadach jakichś przykuczno cudacznych i nic
z tego nie miałam jeno jeden żenujący quasi erotyczny incydent z
wyjącym alarmem samochodowym w tle.


I teraz w jakieś wspominki mnie się wciągnąć stara, coś sugeruje,
insnuuje, krąży koło tematu, słowem szuka czego zgubił. Dla mnie zaś
został sklasyfikowany w kategorii "rozlazły dupek" - permanentnie i
na zawsze jak zdumiona mucha w bursztynie.

Ale naszła mnie refleksja natury ogólnej, mianowicie czy warto?
Warto się starać odkręcać takie rzeczy, wracać do starych spraw,
odmuszać, oddupkawiać, odbursztyniać? Czy lachę położyć i grubą
krechę oraz kurtyną zasłonić przeszłe sprawy?
Ktoś odnósł sukces kiedyś, odklasyfikował, oddupkowił? Wlazł do tej
samej rzeki? Czyco?
    • swiatlo Nope 26.01.09, 20:33
      Nope! Nigdy! Nigdy nie ma wchodzenia do tej samej rzeki. Można sobie powspominać
      starą rzekę, i to chętnie, ale do niej znowu włazić? Nigdy!

      Off-topic. A może nawet on-topic. Mam znajomego z klasy licealnej. W latach
      licealnych, to znaczy przez dwa lata zaraz po liceum, kochał się w pewnej
      dziewczynie, naszej wspólnej bardzo dobrej koleżance. Kochał się namiętnie i
      bezwzajemnie. Może tam nawet jakaś śladowa wzajemność była, choć wątpię, ale
      niemniej była to miłość z tych nieszczęśliwych i niespełnionych.
      I wyjechał do USA mój znajomy, założył sobie rodzinę, dzieci, itd, life goes on,
      ale wszystko się jemu rozpadło. I znów jest sam.
      Ja natomiast w ostatnią jesień pojechałem do Polski i spotkałem tą jego byłą
      miłość. Cudowna dziewczyna. Błyskotliwa, piękna, czarująca, inteligentna. I też
      ze złamanym małżeństwem. I też samotna.
      I co teraz? Czy włożyć moje paluchy w próbę spiknięcia ich z powrotem?
      • jutka1 Re: Nope 26.01.09, 21:12
        Światło, nie wsadzaj paluchów gdzie nie jest ich miejsce.
        Powiedz koledze, żeby sie zapisał na Naszą Klasę. Będzie chciał, to jej tam poszuka.
        I może znajdzie.
        • swiatlo Re: Nope 27.01.09, 00:28
          jutka1 napisała:

          > Światło, nie wsadzaj paluchów gdzie nie jest ich miejsce.
          > Powiedz koledze, żeby sie zapisał na Naszą Klasę. Będzie chciał,
          > to jej tam poszuka. I może znajdzie.

          On jest na naszej klasie, ona też, paluchy nawet już trochę wsadziłem mówiąc mu
          przez telefon o sytuacji, ale on tylko sobie pożartował i na tym chyba skończyło
          się jego zainteresowanie.
          Ech, a taka by była fajna parka. I byśmy się odwiedzali, i byłoby cudownie. I
          jak romantycznie - miłość po 30 latach...
          Ach, aż łezka się zakręciła. ...Już nie, już przeszło. Man w końcu jestem, czy
          nie....?
    • jutka1 Re: Mucha w bursztynie czyli dupek. 26.01.09, 21:00
      Z mojego doświadczenia - nie da się. Wprawdzie próbowałam "tylko" dwa razy, ale
      już mi próbowanie ponowne przeszło definitywnie.

      Swoją drogą co to jest, ten wysyp eksów w ostatnich miesiącach? Bursztyny się
      pootwierały czycuś???
      Już myślałam, że ten trynd się skończył w listopadzie/grudniu, a tu masz babo
      placek - telefon dziś po południu od faceta niewidzianego od 8 lat, podczas
      których to 8 lat raz zadzwonił żeby powiadomić o śmierci wspólnego znajomego.
      Zreszta nawet nie był moim facetem, tak tylko parę tygodni nam sie pomyliły
      strony świata.
      A teraz dzwoni, że mu sie śniłam, i chce żebym wiedziała, że pamięta i myśli.
      Kifijute?
      Czycuś?

      Ogólne rozbzykanie bursztynów, ot co. Taki trynd.
      Nie zwracać uwagi. :-)
      • maria421 Re: Mucha w bursztynie czyli dupek. 26.01.09, 22:13
        Nic dwa razy się nie zdarza
        i nie zdarzy. Z tej przyczyny
        zrodziliśmy się bez wprawy
        i pomrzemy bez rutyny.

        Choćbyśmy uczniami byli
        najtępszymi w szkole świata,
        nie będziemy repetować
        żadnej zimy ani lata.

        Żaden dzień się nie powtórzy,
        nie ma dwóch podobnych nocy,
        dwóch tych samych pocałunków,
        dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
        • swiatlo Re: Mucha w bursztynie czyli dupek. 26.01.09, 22:28
          maria421 napisała:

          > Żaden dzień się nie powtórzy,
          > nie ma dwóch podobnych nocy,
          > dwóch tych samych pocałunków,
          > dwóch jednakich spojrzeń w oczy.


          Mario, to jest cudowne!
    • swiatlo Re: Mucha w bursztynie czyli dupek. 27.01.09, 00:31
      Słuchaj, spiknij się z Ertesem. On jest fajny gościu, urządzony, z pasją, byście
      razem nurkowali, i w ogóle co za fajna historia by była. Może nawet by o was
      gdzieś w gazecie mówili.
      A i wesele miałbym za miedzą....

      A takie historie miłosne po wielu latach to mnie strasznie biorą. Czy nie ma
      jakichś fajnych filmów na ten temat?
    • maly.ksiaze Re: Na chwale muchy... 27.01.09, 06:25
      W temacie sie za bardzo nie wypowiem, bo mnie wogole przyjaznie sie
      nie trzymaja. Moze tylko tyle, ze wogole nie wierze w
      probowanie. "Do, or do not. There is no try." jak mawial sam-wiesz-
      kto.
      Chcialem tylko powiedziec, ze trzeba doceniac muchy w bursztynie.
      Nas wszystkich juz dawno nie bedzie, a mucha w bursztynie nadal
      bedzie. Zdziwienie bywa bowiem wieczne. Jesli zatem chcialabys
      znalezc w zyciu punkt staly (nie mylic z punktem oparcia),
      to 'wiecznie zdziwiony' moze byc przydatny. Alternatywnie, mozesz
      kupic sobie wieczne pioro, ktore tez jest wieczne.

      Czego i Wam zycze,

      mk.
    • xurek Re: Mucha w bursztynie czyli dupek. 27.01.09, 10:30
      Dla mnie Ex i „niedoszly Ex“ to dwie pary kaloszy. Do tych
      pierwszych (obojetnie czyto byl zwiazek z mezczyzna, czy przyjazn z
      kobieta) nigdy nie wracam. Zastanawiac dlaczego sie nie musze, bo
      mam taki wbudowany hamulec ktory nader skutecznie mnie wyhamowuje –
      nie potrafie wracac do czegos, co sie skonczylo, badz probowac te
      pieczen odgrzac i przerobic na gulasz.

      Co innego cos, co byc moglo a nie bylo – takie cos mysle, ze mogloby
      mnie pociagnac, w zaleznosci od tego, dlaczego wtedy sie nie
      rozwinelo. Nigdy sie taka mozliwosc przede mna nie otwarla ale
      mysle, ze gdybym jeszcze kiedys miala byc singlem (badz
      nieszczesliwym dublem) i gdyby wtedy jeden czy drugi z moich
      niedoszlych Exow pojawil sie na horyzoncie i w obecnym wydaniu mnie
      wciaz jeszcze fascynowal, to czemu nie…..

      Jedyne co mi sie zdarzylo, to spotkac ponownie najwieksza milosc
      mojego zycia dwa lata po tym, jak owa mnie rzucila (listownie!!!!) i
      ja omalo z ropaczy/tesknoty/beznadziei dalszego bytu nie umarlam.
      On nagle znow (mowil ze wicaz) mnie kochal i chcial byc razem ale
      wszystko co ja odczuwalam to swiete oburzenie i chec zdzielenia go
      czyms w leb.
      • iwannabesedated Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 13:11
        Swiatło grasuje po forum i swata! Marysię chciał zestwatać z
        Ertesem, what next??? Idę psa profilaktycznie schować gdzieś.

        No właśnie, nawiązując do tego co Pyton i Xurek, to chyba musi być
        jakiś rezonans i synergia, jakieś "coby dwoje chciało naraz". Bo
        inaczej, jak czyjeś macki sentymentalno zachęcające zaczynają macać
        czyjeś święte oburzenie, lub co gorsza, zdystansowaną obojętność -
        to sam ambaras powstaje i żenada.

        Natomiast, zgodnie z zasadą że człowiek jakoś zdarzenia do siebie
        ściąga, to ja się zastanawiam czemu mi te macki się pojawiają, skoro
        mi nic nie robią prócz owego ambarasu i żenady?
        • jutka1 Re: Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 13:30
          Trzecie oko mi wlasnie powiedzialo, ze masz sobie przypomniec, jak mowic "nie".
        • maria421 Re: Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 13:43
          iwannabesedated napisała:

          > Swiatło grasuje po forum i swata! Marysię chciał zestwatać z
          > Ertesem, what next???

          Mnie??? On Ciebie chcial swatac z Ertesem:)

          • lucja7 Re: Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 14:23
            Widze ze kandydatki, kto to by nie byl, pryskaja szczesciem, jak psy
            wychodzace z wody :-)))))))
            Nie zapomnij Swiatlo o Ewusi ktora sni Ertesem w roznych
            natezeniach, ale nieprzerwanie. Ten paragraf to powaznie...
            • lucja7 Zycie muchy a zycie bursztyna 27.01.09, 14:41
              Te dwa zycia razem sa dla mnie niemozliwe. W koncu bursztyn polyka
              wszystko, ale w tempie tak wolnym ze nawet najwolniejsza mucha
              potrafi spieprzyc prze zakleszczeniem. A propos jak dlugo tworzy sie
              burstyn?
              To tak jak jakas chwila i jej prawa a dlugie zycie i jego prawa.
              oh la la ;-)))))
              • iwannabesedated I tu się mylisz szanowna Lucyfere 27.01.09, 14:48
                www.foxnews.com/js/photoPop.html?0
                • iwannabesedated i jeszcze raz współżycie z muchy z bursztynem 27.01.09, 14:55
                  farm3.static.flickr.com/2046/1604184424_018979b39c.jpg?v=0
          • iwannabesedated Re: Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 14:45
            Mnie? To co proponuje wtedy zrobić z moim chłopem??? Chyba że knuje
            Krisowi go podsunąć zamiast Braza bo lepsze polskie bo swoje. To w
            takim razie idę schowac i chłopa i psa ;///

            A może to Pajtona wystwatać usiłował, Pajtonie?

            Z tym "nie" to bo ja wiem, Pajtonie? "Nie" do czego właściwie?
            Czyichś rojeń sentymentalnych, pokracznych lansad "nie"? Ależ ja to
            w dupie mam, kompletnie i totalnie, mnie się nawet "nie" nie chce
            mówić.
            Co ja bym ewętualnie chciała, to korzyść jakąś z tego odnieść,
            całkowicie namacalną, konkretną jakąś, taką jaka by MNIE potrzebna
            była akurat.
            Bo jak na razie, to "przykuczni" się pasą swoją satysfakcją z
            wpierdalania jakichś masywnych magdalenek za moją sprawą
            odnalezionych, a ja znowu krwa nic!
            • jutka1 Re: Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 14:47
              "Nie" ogolnie. Cwicza Cie teraz na lansadach, potem pojdziesz dalej. :-)
              • iwannabesedated Re: Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 14:52
                Hm, no ćwiczenie oczywiście odbyłam, "nie" swoje wartykułowawszy
                nadzwyczaj grzecznie i taktownie, lecz totalnie absolutnie
                jednoznacznie i nieodwołalnie. W sposób żadnego miejsca do
                przyszłych lansad nie zostawiający, lecz jednocześnie zostawiający
                multum miejsca na zachowania normalne, jasne, jawne i życzliwe.

                Więc chyba zdałam, czyco?
                • jutka1 Re: Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 15:03
                  Jesli zdalas, to juz Ci sie nie pokaza okazje do cwiczen :-)

                  A to zdjecie z Fox News sie nie pokazuje
            • jutka1 Re: Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 15:07
              Pajtona sie nie da wyswatac :-)
              Poza tym Swiatlo by nigdy nie usilowal mnie wyswatac z zadnym facetem, ktorego
              lubi - takom okropnom wiedzme i przebrzydla feministke? :-)))
              • iwannabesedated Re: Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 15:10
                Swiatlo chyba w amok swatania popadł, czyli się oswacił, i jest już
                mu kompletnie wszystko jedno kogo z kim. Dlatego ostrożność doradzam
                i nieświadome niczego osoby trzecie oraz zwierzęta domowe
                zabezpieczyć sugeruję.
                • swiatlo Re: Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 18:20
                  iwannabesedated napisała:

                  > Swiatlo chyba w amok swatania popadł, czyli się oswacił, i jest
                  > już mu kompletnie wszystko jedno kogo z kim. Dlatego ostrożność
                  > doradzam i nieświadome niczego osoby trzecie oraz zwierzęta
                  > domowe zabezpieczyć sugeruję.

                  Bo jestem romantyczny, i nie ma nic piękniejszego jak dwoje ludzi którzy się
                  nagle znajdą po 30 latach i spojrzą się sobie w oczy, i pomimo bagażu życiowego
                  nagle zapałają do siebie miłością jakby mieli po lat 20. Czyż łezka się nie
                  kręci na samą myśl....?

                  • iwannabesedated Re: Ratuj się kto może!!! 27.01.09, 18:24
                    Boże, Swiatlo, mnie jak cos takiego wezmie to sie zadowalam
                    czytaniem Zapalki na zakrecie Siesickiej i sequela Pejzaz
                    Sentymentalny gdzie sie po 20 latach Mada schodzi wreszcie z
                    Marcinem.
                    Ale zeby tak zywych ludzi ze soba...
                  • ertes Swatanie 27.01.09, 20:47
                    Swiatlo, dziekuje za proby swatania mnie z forumowymi laskami ale niestety za
                    pozno bo wlasnie spojrzalem komus w oczy...

                    Po rozwodzie z Gruba sfinalizowanym w pazdzierniku '08 myslalem sobie ze
                    wreszcie pozyje sobie jako kawaler, spokojnie i z dala od wszelkich zwiazkow.
                    Niestety nie bylo mi pisane bo jak wiadomo zycie lubi byc skomplikowane.
                    Znalazlo sie kolo mnie takie cos co jest sliczne, mlode, inteligentne, takie po
                    prostu perfekt. Stracilem glowe zupelnie jak nastolatek. Zapominam co to jest
                    sen, schudlem juz chyba z 8kg, w pracy wiekszosc czasu gapie sie jak sroka w
                    gnat na Jej zdjecia wysylajac SMS za SMS-em.
                    Lezka moze mi sie w oku nie kreci ale tak bardzo chce sie zyc ze az boli.

                    Masz wiec, Swiatlo, Twoj romantyczny akcent ktorego szukales.
                    • swiatlo Re: Swatanie 27.01.09, 21:09
                      Ej, to podziel się trochę informacjami. Nie bądź chytry!
                      Czy nie możesz pokazać nam też tego zdjęcia?
                      • ertes Re: Swatanie 27.01.09, 22:44
                        Alez siur ze tak, nie jestem chytry a w tym przypadku to wrecz przeciwnie bo
                        ostatnio to jedyny temat ktory poruszam.
                        • swiatlo Re: Swatanie 27.01.09, 23:54
                          No to pokaż zdjęcia bo już nie mogę się doczekać! :)
                        • jutka1 Re: Swatanie 28.01.09, 07:43
                          Już prywatnie Ci gratulowałam, a skoro publicznie sie przyznałeś, to i
                          publicznie pogratuluję. :-D
                          Dbaj o to, chuchaj i dmuchaj, bo miłość to baaaardzo rzadki dar od Niebios. I
                          ciesz się tym i raduj. :-)
                    • iwannabesedated Re: Swatanie 27.01.09, 21:18
                      No to gratulacje Ertes, chłopie, bo grunt żeby się żyć chciało. Jak
                      się nie chce, to i święty boże nie pomoże. A młode, inteligentne i
                      śliczne coś, i na dodatek perfect, no to pełnia szczęścia, szał gał
                      i okolycy:)
                    • maria421 Re: Swatanie 27.01.09, 22:43
                      Ertes, az milo Cie czytac:)

                      Powodzenia!
                      • iwannabesedated Re: Swatanie 28.01.09, 14:22
                        Ertes, to Ty idź za ciosem! Salsy się naucz tańczyć, wiersze pisz!
                        Harleyem ją z pracy, lub też może spod szkoły (a czemużby nie, byle
                        nie "minor" bo pójdziesz do pierdla) zabieraj, i wogóle. Idź na
                        całość, a chwilami może nawet po bandzie jedź:)))

                        Nota bene, ja w tydzień temu w Krakowie bawiwszy sobie swój okres
                        pobandojeżdżący przypomniałam i sentyment mnie wziął ze śmiechem pół
                        na pół:)))
                        • iwannabesedated A to dla wszystkich co jadą po bandzie... 28.01.09, 14:43
                          ... and to sisters'in'arms tyż;)

                          pl.youtube.com/watch?v=fNxutohhb0c&feature=related
                          The night is hot and black as ink
                          Woo Oh God I need a drink!

                          Yeee-ha.
                        • ertes Re: Swatanie 28.01.09, 18:41
                          Nie, no bez przesady, na zabieranie laski Harleyem "spod szkoly" to chyba jednak
                          mam za duzo lat.
                          Raz ze nie mam Harleya a dwa ze laska szkoly juz dosc dawno temu pokonczyla.
                          • iwannabesedated Re: Swatanie 29.01.09, 12:49
                            Jaja sobie robię ertes, a Ty tak na poważnie to bierzesz od razu:))
                          • xurek Ertes, 29.01.09, 15:37
                            to Twoje wniebowziecie tak mnie sie wbilo w poswiadomosc, ze az mi
                            sie wczoraj sniles :)). Miejscem spotkania byl Zolty Dom, w spotkani
                            uczestniczyles Ty, Jutka, moja mama i ja. Ty nam zrobiles wyklad,
                            jak pieknie i dobrze jest byc zakochanym a moja mama nam potem
                            jeszcze wylozyla, co trzeba robic, by milosc odpowiednio pielegnowac
                            i przy zyciu utrzymac.

                            Sorry, Jutka, nie wiem dlaczego to wlasnie my dwie bylysmy na tym
                            wykladzie i dlaczego wlasnie w Twoim domu. Moze Stokrotka mi
                            objasni :))?
                            • ertes Re: Ertes, 30.01.09, 18:01
                              > jeszcze wylozyla, co trzeba robic, by milosc odpowiednio pielegnowac
                              > i przy zyciu utrzymac.

                              Wlasnie, i to jest baaardzo ciekawe. Zauwazam ze ZNOW dbam o takie
                              rzeczy/sprawy/zachowania jakie sie dba tylko na poczatku. I troche mnie ogarnia
                              przerazenie ze ZNOW po jakims czasie wroci do normy gdzie sie o tym wszystkim
                              zapomina. Wiec solidnie sobie obiecuje, ze doloze wszelkich staran zeby tak tym
                              razem nie stalo.
                              Tylko czy to sie uda?
                              • swiatlo Dbanie o siebie 30.01.09, 20:27
                                ertes napisał:

                                > Wlasnie, i to jest baaardzo ciekawe. Zauwazam ze ZNOW dbam o takie
                                > rzeczy/sprawy/zachowania jakie sie dba tylko na poczatku. I troche mnie ogarnia
                                > przerazenie ze ZNOW po jakims czasie wroci do normy gdzie sie o tym wszystkim
                                > zapomina. Wiec solidnie sobie obiecuje, ze doloze wszelkich staran zeby tak tym
                                > razem nie stalo.
                                > Tylko czy to sie uda?

                                To takie dbanie 24/7 jest niesamowicie wykańczające psychicznie. Człowiek
                                potrzebuje czasami się rozkraczyć, podrapać się tam gdzie nie powinien, chlapnąć
                                jakieś głupstwo, nieogolić albo niedomyć, coś zawalić, wyłączyć swoje zwoje mózgowe.
                                Czy to jest naturalne dla mężczyzny? Czy taka permanentna mobilizacja jest zdrowa?
                                Ale imponują mi faceci którzy są zawsze zorganizowani, czyści, dbający o to co
                                mówią, zmobilizowani. Jak oni to robią?
                                Jak mój teść, który w wieku 80 lat jest energiczny, pracowity i zadbany jakby
                                miał lat 40. A na drugim końcu mój własny ojciec który właśnie pada ofiarą
                                swojego własnego osobistego lenistwa, egoizmu i niechlujstwa.
                                Czy mżna się tej mobilizacji nauczyć?
                                • maria421 Re: Dbanie o siebie 30.01.09, 22:15
                                  Wiele poslubnych rozczarowan pod tytulem "Jak on/ona sie zmienil/a" mozna by
                                  uniknac, gdyby sie wiedzialo, ze taka zmiana to nic innego jak tylko powrot do
                                  normalnosci. To w euforii zakochania czlowiek sie zmienia, robi sie inny niz
                                  jest, bo taki stan nie jest normalnym permanentnym stanem czlowieka lecz stanem
                                  psychicznie wyjatkowym.
                                  No i kiedy ten czas wyjatkowy mija, czlowiek wraca do swej normalnej kondycji,
                                  czyli do bycia tym kim naprawde jest...

                                  P.S. Swiatlo, dbanie o siebie to nawyk. Albo sie go za mlodu wyrobi, albo nie.
                                  • swiatlo Re: Dbanie o siebie 30.01.09, 22:49
                                    maria421 napisała:


                                    > P.S. Swiatlo, dbanie o siebie to nawyk. Albo sie go za mlodu
                                    > wyrobi, albo nie.

                                    A można się tego nauczyć w wieku 50 lat?
                                    • maria421 Re: Dbanie o siebie 31.01.09, 09:53
                                      swiatlo napisał:


                                      > A można się tego nauczyć w wieku 50 lat?

                                      Zawsze mozna probowac:)
                                  • ertes Re: Dbanie o siebie 30.01.09, 23:37
                                    Zgadzam sie ze dbanie o siebie to nawyk, i tak, mozna sie Swiatlo tego nauczyc
                                    tylko trzeba chciec.

                                    Ale nie zgadzam sie ze w euforii zakochania czlowiek sie zmienia az tak. Mnie
                                    sie wydaje ze po prostu bardziej dba i pielegnuje to uczucie by po jakims czasie
                                    pozwolic sobie na zapomnienie i rutyne. Dlatego trzeba dbac o to zeby uniknac
                                    tej rutyny.
                                    Tylko czy to wogole jest mozliwe? Moze wlasnie to o to chodzi zeby rozschodzic
                                    sie po 3, 5 czy 10 latach i zaczynac od nowa?
                                    A moze po prostu trzeba trafic na te wlasciwa osobe?
                                    Podobno do trzech razy sztuka a dla mnie to praktycznie jest ten trzeci.
    • chris-joe Re: Mucha w bursztynie. 31.01.09, 04:46
      Po blisko cwierc wieku odnalazla mnie kolezanka z ogolniaka. Rozstalismy sie
      niegdys nie-czule, a wlasciwie gorzej, a bylismy w bizarro-mlodociany sposob
      zrosnieci.
      Po raz pierwszy mnie zaimejlowala rok temu. Z duza rezerwa i powsciagliwie
      odpowiedzialem, lecz zaraz wydawalo mi sie, ze poczulem dawna trucizne, wiec
      urwalem. Po rocznej przerwie znow- z rezerwacjami w podtekscie i miedzy
      liniami, ze zmiany osobowe kolosalne, ze juz po rewolucji i cacy, bezpiecznie,
      pole rozminowane.

      Od dwoch tygodni trwa wiec intensywna imejlowosc + dwa telefony.

      Dawno temu i chwilowo(wyznaje) podejrzewalem wanne, ze ona to ona. Podobne echo
      po postuku. Ale raczej nie.

      Wymiana trwa. Ciekawe dokad zaprowadzi.
      • iwannabesedated Re: Mucha w bursztynie. 31.01.09, 12:18
        Qrv!!! Znowu!!!
        Mam dosyć zbierania za nieswoje!!! Dosyć!
        Słyszyta? Ja, to ja, a swoje anse do jakichś osób z przeszłości
        proszę kierować pod właściwe adresy.
        • jutka1 Re: Mucha w bursztynie. 31.01.09, 17:19
          Wiesz 100Krocie, nie zapominaj, że czasem (często?) nie jest łatwo kierować anse
          pod właściwe adresy, bo nie wiemy, które to są te "właściwe". To taka
          konstatacja ogólna z tzw. autopsji.

          Mam nastrój dziś filozoficzny czycuś. Wszystko przez te sny. :-/

          W temacie "dbania o siebie": jak przeczytałam to najpierw nie rozumiałam o co
          chodzi, a potem mi się zrobiło nieteges.
          Światło - na litość niebieską - chyba nie chcesz powiedzieć, że się nie golisz,
          nie myjesz, i chodzisz w brudnych koszulach i skarpetach???
          • maria421 Re: Mucha w bursztynie. 31.01.09, 17:33
            Jutka, pewni ludzie uwazaja ze sa ponad takimi przyziemnymi, mieszczanskimi
            drobnostkami jak czysta koszula czy umyte wlosy bo przeciez tylko wnetrze sie
            liczy:)

            Oczywiscie wcale nie sugeruje ze Swiatlo taki jest.
          • swiatlo Re: Mucha w bursztynie. 31.01.09, 18:56
            jutka1 napisała:


            > Światło - na litość niebieską - chyba nie chcesz powiedzieć, że
            > się nie golisz, nie myjesz, i chodzisz w brudnych koszulach i
            > skarpetach???

            Jezus Maryja, żałuję że cokolwiek napisałem bo od razu odwraca się
            przeciwko tobie. Gwarantuję Ci że ani Ty, ani nikt inny nigdy nie
            widział mnie nieumytego czy nieogolonego ani w brudnych skarpetkach.
            Sens tamtej wypowiedzi był kompletnie inny. Kompletnie inny.
            • jutka1 Re: Mucha w bursztynie. 31.01.09, 19:07
              swiatlo napisał:

              To takie dbanie 24/7 jest niesamowicie wykańczające psychicznie.
              Człowiekpotrzebuje czasami się rozkraczyć, podrapać się tam gdzie nie powinien,
              chlapnąć jakieś głupstwo, nieogolić albo niedomyć, coś zawalić, wyłączyć swoje
              zwoje mózgowe.
              *************
              No to już nic nie rozumiem :-(((
              (joke alert)
        • chris-joe Re: Mucha w bursztynie. 31.01.09, 23:24
          Alez, wanna! Pisalem przeciez, ze to bylo chwilowe. Sprawa sie wyjasnila i
          uwielbiam cie znow, na nowo.
          • swiatlo What? 04.02.09, 19:47
            chris-joe napisał:

            > Alez, wanna! Pisalem przeciez, ze to bylo chwilowe. Sprawa sie
            > wyjasnila i uwielbiam cie znow, na nowo.

            Czyś Ty naprawdę kiedykolwiek na serio myślał że Stokrota to EK?
    • luiza-w-ogrodzie Nic, zadnych dupkow 04.02.09, 05:33
      ...albo moze tak malo jestem spostrzegawcza? Pomaga to, ze w okresie
      gdy krecilam sie w tlumie singli, mieszkalam w Polsce. W Australii
      od rozwodowego incydentu prowadze sie przykladnie :o)
      Ale ciekawie piszecie. Moze zajrze na Nasza Klase i sie okaze ze
      ktos do mnie ciagle pala ten,tego, no, sami wiecie, czym.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • jutka1 Wystarczy chwila nieuwagi 04.02.09, 08:34
      Jakiś tydzień temu przypadkiem wpadłam na BBC Prime na przerywnik dokumentalny
      o... bursztynach. I pokazywali pięknie sfilmowane sceny zalewania muchy żywicą.
      Oóż mucha owa sobie siedziała spokojnie na drzewie, a z góry powolutku spływała
      sobie żywica. Mucha myśli, że wszystko gra i buczy, a żywica cichutko podpływa,
      i wystarczy pierwsze minimalne zetknięcie nawet z jednym muszynym włoskiem, i
      już koniec i dupa blada: nie ma odwrotu.
      W ten sposób pojawiła się kuń-statacja: wystarczy chwila nieuwagi i bęc! jest
      się muchą w bursztynie. Kurtyna.
      • jutka1 Re: Wystarczy chwila nieuwagi -- PS 04.02.09, 08:45
        I Rosjanie mają na to krótkie i lakoniczne powiedzonko:
        "Pizdiec podkralsya niezamietno" :-))))))))))))))))
        • iwannabesedated Re: Wystarczy chwila nieuwagi -- PS 05.02.09, 19:04
          Bajmi, piździec to jest raczej ten co się dał tak głupio podejść...
          • jutka1 Re: Wystarczy chwila nieuwagi -- PS 05.02.09, 22:15
            ittannabesedated napisała:

            > Bajmi, piździec
            **********
            Po rosyjsku, to znaczy "chujoza". Pardon :-)))
            • lucja7 Re: Wystarczy chwila nieuwagi -- PS 06.02.09, 17:36
              Pitku, przestan sie wyrazac ;-)
              A tak powaznie, to ta zaskakujaca smierc w burstynie mnie wziela i
              ujela. Do tej pory bylam przyzwaczajona do idei smierci
              typu "wiednacy i spadajacy lisc".
              Bo jak spojrzec na skale czasu i nawalnice problemow jaka z nim
              idzie, to rzeczywiscie przezywamy zycie i umieramy bardziej jak
              muchy w burstynie niz jak spokojne liscie. Chyba ze jakies ptaszysko
              nasra, ale to juz inna historia, indywidualna, ze sie tak wyraze.
              • jutka1 Mucha ---- do jasnej... 06.02.09, 22:40
                ... - przeca nie o to chodzi.
                Nie o śmierci tu mowa, tylko o zastygnięciu w czyichś wspomnieniach. Pojawianiu
                się po czasie.
                I jak pisałam - nagle zostać muchą w burszynie to nagle zostać li-tylko
                wspomnieniem, a nie umrzeć
            • iwannabesedated Re: Wystarczy chwila nieuwagi -- PS 06.02.09, 21:35
              A co Ty powiesz?!
              A jakież to się niuanse mieżdunarodne bratnich jęzków ujawniają! Bo
              ja sądziłam, że ów piździec to ekwiwalent naszego piździelca, czyli
              pasywnej że tak powiem jin energii. W sensie chujoza gnębi
              piździelca.
              A tu się okazuje, że u sąsiadów piździec to energia aktywna czyli
              yang. A jakież to konotacje kulturowe i różnice w relacach między
              pciami się tu zaraz rysują. Bo skoro aktywny piździec się podkrada,
              to do kogo/czego?
              A może w obu językach istnieją formy aktywne/bierne obu słów czyli
              aktywna chujoza, bierna chujowina, pasywny piździelec i aktywny
              piździec?
              Czyli chujoza gnębi piździelca a piździec chujowinę czyco?
              • jutka1 Pizdiec 06.02.09, 22:29
                Makobosko, 100K.
                Pizdiec:
                www.urbandictionary.com/define.php?term=pizdets
                Jednym slowem: totalna chujoza, gorzej niż źle, i szkoda gadać :-)))
                • iwannabesedated Re: Pizdiec 07.02.09, 15:22
                  Ach w rzeczy samej! A to dopiero Pytonie.
                  Cóż, pozostaje jedynie cały czas przybierać wdzięczne i twarzowe
                  pozy, w razie co. Bo być utrwalonym w bursztynie to jedno. Ale być
                  tam utrwalonym przykucznie i dupkowato - to już zupełnie co innego.
                  • jutka1 Re: Pizdiec 07.02.09, 15:48
                    iwannabesedated napisała:

                    > Ach w rzeczy samej! A to dopiero Pytonie.
                    > Cóż, pozostaje jedynie cały czas przybierać wdzięczne i twarzowe
                    > pozy, w razie co. Bo być utrwalonym w bursztynie to jedno. Ale być
                    > tam utrwalonym przykucznie i dupkowato - to już zupełnie co innego.
                    ***********
                    O kurcze, to tak cały czas trzeba ładne pozy przybierać? Męczące to chyba?
                    • iwannabesedated Re: Pizdiec 07.02.09, 19:37
                      No tak, to jest męczące. Można ewętualnie być ekstra czujnym na
                      podkradającego się piździeca (piźdźca?), co też jest męczące.
                      ;/////
                      • jutka1 Re: Pizdiec 07.02.09, 19:59
                        Jednym słowem pierdolić to wszystko, niech się dzieje co ma być?
                • swiatlo Kobiety, powariowałyście 09.02.09, 17:53
                  Jakby upić na umór paru szewców i murarzy, to wciąż ich język będzie literacki w
                  porównaniu z Waszym językiem tutaj na forum! :)))
                  • jutka1 Re: Kobiety, powariowałyście 09.02.09, 18:01
                    We luvya 2, Swiatlo :-)))))))
                    • iwannabesedated Re: Kobiety, powariowałyście 09.02.09, 20:19
                      Ale za to się myjemy i zmieniamy majtki;)
    • jutka1 Re: Mucha w bursztynie czyli dupek. 14.02.09, 20:09
      Dzisiaj się zatrzymałam z 2 powodów. Po primo, problemy kumpla. Po secundo: moje
      własne, i mucha w bursztynie razem z piosenkami. Jakoś tak puściłam płytę Joe
      Dassina, a płyta w poprzednim wcieleniu była w samochodzie, i odbyłam podróż.
      Wizje i wspomnienia, dom, droga w góry, te rzeczy. I ta piosenka, kiedyś na cały
      głos w samochodzie:

      Chaque fois que j'y pense,
      Ça m'avance à quoi?
      Dis, ça m'avance à quoi?

      Si, j'en rêve, oh oh whoh
      Car j'en crève, oh oh whoh
      De rester sans toi

      Passer d'une pièce à l'autre,
      Ça m'avance à quoi?
      Dis, ça m'avance à quoi?

      Quand en deux places, oh oh whoh
      Dans l'espace, oh oh whoh
      Tout est vide sans toi

      Ces mégots que j'ecrase
      Ça m'avance à quoi?
      Ça m'avance à quoi?

      Dans la brume, oh oh whoh
      Qui m'enfume, oh oh whoh
      J'oublie ton parfum

      Et l'alcool qui me soule,
      Ouais, ça change quoi?
      Dis, ça m'avance à quoi?

      Si tout se trouble, oh oh whoh
      Si je vois double, oh oh whoh
      Je ne te vois pas plus pour ça

      Toute la nuit à t'attendre
      Ça m'avance à quoi?
      Dis, ça m'avance à quoi?

      Le jour se lève, oh oh whoh
      Et j'en crève, oh oh whoh
      De rester sans toi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja