O pierdułach -- Odcinek 61 :-)

28.02.09, 11:52
Otwieram, i wklejam dzisiejsze wpisy:

Sobotnio
jutka1 28.02.09, 08:51 Odpowiedz
Podobno ma być w miarę ciepło, 11-13 C. Na patio rośliny już definitywnie
zdecydowały, że zaczęła się wiosna: pojawiło się sporo liści, a rododendron
zaczyna szykować się do kwitnięcia. :-)

Plany na dziś dość proste: książka, film lub dwa, obiad w knajpie psiapsiółki
dawno niewidzianej, zakupy jedzeniowe i inne. Wieczorem jeszcze nie wiem, coś
tam znajomi organizują, ale zobaczę czy dołączę czy nie.

A jutro przychodzi syn przyjaciół, żeby wyczyścić mi komputer, bo już się
zaśmiecił i zwalnia. :-)

Baaaardzo mi się podoba instytucja długiego week-endu. :-)

Miłej soboty :-)


Re: Sobotnio
ewa553 28.02.09, 09:21 Odpowiedz
Jutka, przyslij koniecznie syna znajomych, bo moj comp wyje po
prostu o pomoc, a moj dotychczasowy opiekun wyprowadzil sie:((((
Mam dzis sporo do zalatwienia, nie wiem od czego zaczac, wiec na
wszelki wypadek osiadlam przed compem, pije kawe i czekam czy ktoras
z tych rzeczy sama sie zalatwki. kto wie....
Zaczynam sie denerwowac co ubrac do Polski, tzn. glownie sprawa
plaszcza/kozuszka mnie gnebi. W marcu moze sie przeciez zdarzyc
i terowa aura, a nie lubie marznac. Z drugiej strony: nie lubie jak
mi jest za cieplo. A po trzecie: na 8 dni nie mam zamiaru obwieszac
sie strasznymi agazami... Kto poradzi? Mamy tu jakby nie bylo, dwie
Warsiawianki.

Re: Sobotnio
kielbie_we_lbie_30 28.02.09, 09:55 Odpowiedz
Dlugi weekend? A czemu to?

Przeczytalam w miesieczniku historycznym ze nowe badania wykazaly ze
neandertalczycy mieli jasna cere a nie jak myslano przedtem ciemna. Byli tez
prawdopodobnie rudzi i mieli piegi! Badania byly robione na kosciach ktore
maja 43000 lat i znalezione zostaly w jaskini w Asturii w Hiszpanii. Mieli tez
grupe krwi "O"...
Co prawda nie jestem tak zupenie ruda z natury ale podrudawa, jasna cere mam i
piegi...i grupe "zero" !!!! Wiec od dzis dodaje do swojego rodowodu
polsko-niemiecko-kozacko-wlosko-szwedzkiego rowniez neandertalczyka z Hiszpanii...

Z racji pokrewienstwa z autorem pozwalam sobie uzywac tego zwrotu:
I to by bylo na tyle...
    • lucja7 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 28.02.09, 14:24
      Kielbie, nie bedziesz mogla byc moja krwiodawczynia. Ja mam "B".
      • lucja7 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 28.02.09, 14:41
        Bylam wczoraj w teatrze Aux Abbesses i ogladalam "öper öpis", dzielo
        Zimmermanna i de Perrot, ktorych siedziba jest teatr Vidy-Lausanne..
        Zna ktos tutaj tych mlodych ludzi?
        Godzinne przedstawienie bez jednego slowa, 7miu aktorow, muzyka,
        swiatlo, ciagle ruchoma dekoracja, a glownie podloga bedaca zawsze
        pochylnia w jakas strone, z ktorej sie spada, pod ktora sie
        podchodzi, same problemy. relacje, "pary" sie tworzace, jazgot
        kanonow z zewnatrz. Bomba. Rewelacja. Teatr
        • lucja7 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 28.02.09, 14:48
          burleski i pantomimy.
          Tancerka, Eugénie Rebetez, wiecej niz genialna, duza, z duza dupa i
          tluszczami, piekna w jej choreografii, piekna w jej ruchach.
          Lubie teatr.
          • lucja7 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 28.02.09, 15:27
            No i zapomnialam dopisac dla turystow: jesli przyjezdzacie do
            Paryza, postarajcie sie odwiedzic teatr Aux Abbesses, w 18ej
            dzielnicy, metro Abbesses, w pays des Abbesses. Zobaczycie plac,
            sklepy, ludzi, bary, targ. Paryskie zycie par excellence, jak to sie
            mowi.
            A jesli chodzi o program teatralny, nie mozecie zle trafic, wybor
            prezentacji jest bez pudla, top teatru.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 28.02.09, 16:54
        lucja7 napisała:

        > Kielbie, nie bedziesz mogla byc moja krwiodawczynia. Ja mam "B".
        >

        Lucjo, ja moge byc Twoja krwiodawczynia o ile masz RH+ ale Ty moja nie mozesz byc...
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 28.02.09, 23:35
      w krakowie bylo dzis slonecznie i wiosennie
      wawel sie niewiele zmienil od ostatniej wizyty
      sukiennice rozburzaja - kolekcja podobno siedzi w niepolomicach
      poziom przepyslu pamiatkarskiego rowna do zera
      • lucja7 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 28.02.09, 23:39
        Jestem pesymistka, Wawel nie ma wiele szans na zmiane.
        A ja mam rzeczywiscie RH+, sprawdzilam w legitymacji krwi.
        • lucja7 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 01.03.09, 00:12
          Przyznaje sie do popelnienia wielkiego bledu, czyli do pojscia na
          film (czytac wpis Jutki sprzed kilku dni) przewielce nagrodzony
          oscarami sie okazalo po fakcie. Wstyd mi, ale chce dac dowod
          niniejszym ze sama pisze o moich bledach. Ohydny plukarski film,
          taniocha dla ubogich z ich problemami pieniedzy rozwiazujacych sie
          skandalicznymi grami telewizyjnymi. Koszmarny swiat,
          koszmarne "idealy", koszmarni bohaterowie, koszmarny film. Koszmarne
          oscary. Brrrrrrr
          Chyba ze to poczatek nowej kultury: "potrafimy robic filmy tak jak
          robia je w Bollywoodzie", a moze nawet lepiej.
          Ale skoro to "nowa kultura", to ja mowie: "kolejna kradziez"? W imie
          czego?
          Sprzedalismy im juz chyba wszystko, caly mozliwy kit, mieli jeszcze
          jakis cien istnienia w kinie, a kradniemy im juz nawet to. No ale
          coz, jest to rowniez kontrybucja dla rozwoju kultury konsumentow z
          zachodu, "odkrywajacych" subkontynent azjatycki, ha.
          Brzydota w calej krasie.
          • lucja7 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 01.03.09, 01:20
            O kurcze, mowie o "slumdog millionaire", jakby co.
            • go.ga Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 01.03.09, 12:05
              lucja7 napisała:

              > O kurcze, mowie o "slumdog millionaire", jakby co.

              Latwo sie bylo domyslic ;)
        • kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 01.03.09, 03:24
          A wiec Lucjo droga ja moge dac Ci krew ale Ty mnie nie.

          A tak wogole to niewiele ludzi wie ze Ludwik Hirszfeld, polski naukowiec poch
          zydowskiego przyczynil sie do okreslenia gruo krwi razem ze swoim niemieckim
          profesorem w Heidelbergu. Rowniez okreslili rhesus...
          Dawno, dawno temu, jako nastolatka przeczytalam ksiazke prof Hirszfelda
          "Historia jednego zycia". Byalm zafascynowana...gdy opowiadal o swej pacy w
          Heidelbergu...jego szef, Emil von Dungern mial kanape w swoim laboratorium i
          czesto lkezeli na niej gadajac o wszystkim i o niczym gdyz Emil slusznie wedlug
          mnie uwazal ze kreatywnosc nie przychodzi na zyczenie a wpada nagle w
          najbardziej nieoczekiwanych momentach wiec w dzien lezeli na kanapie a w nocy
          pracowali i odwrotnie.
          Druga rzecz na ktora otworzylam oczy w tej ksiazce byla jego praca w getcie
          warszawskim. Wyobraacie sobie ze w takich prymitywnych warunkach profesor
          Hirszfeld nie tylko ze wyhtwarzal szczepionki ale rowniez prowadzil prace
          badawcze...tam w getcie.
          Ksiazke polecam
        • roseanne Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 01.03.09, 11:48
          w porownaniu z tym, co mapietalam z lat licealnych i potem
          ostatniej wizyty kilkaa lat temu sie jednak pozmienialo
          oczyscili budynki okologospodarcze w pylu wiekow i strasza troche
          swieza cegla, zmienili miejsce gdzie sprzedaje sie bilety - osobny
          pawilonik, zamiast w bramie naprzeciw wejscia do katedry
          dodatkowe przejscie kolo wiezy sandomierskiej, zmiana okien i
          ewewacji
          oczyszczenie cegielek sponsorow w okresu przedwojennego, wzdluz
          wejscia wienczonego KOsciuszka - nie bylo ich dotad widac
          latem, jak bylam ostanim razem byla masa obramowek kwiatowych
          wzdluz trawnikow - wczesniej tylko pojedyncze cementowe donice =
          widac jednak cos sie moze zmienic

          a poza tym to mi biedronka po klawiszach biega
          :)
    • jutka1 Niedziela, 01.03.09, 09:16
      Ma być dziś 12-14 C, pochmurno.
      Zapowiada się spokojny, przyjemny dzień. :-)
      Zaraz będę kupować bilet do PL. Jippi. :-)

      Miłej niedzieli :-)
      • fedorczyk4 Re: Niedziela, 01.03.09, 09:24
        A Warszawa, tfu, tfu, odpukac, obudzila sie jakby przedwiosennie.
        Trawniki zakwitly psimi odchodami, sloneczko sie nawet pokazalo, na
        moim tarasie cos wyraznie drgnelo. Wprawdzie bardziej pety niz paki,
        ale zawszec to powod zeby zaczac szykowanie tarasu do wiosny:-)
        • jutka1 Re: Niedziela, 01.03.09, 09:37
          Kupiłam bilet na majówkę w ZD, w obie strony za jedyne 160 eurosów. Yesss,
          yesss, yesss! :-)
          • maria421 Re: Niedziela, 01.03.09, 11:11
            Mialam zamiar wczoraj pojsc do kina, ale po poludniu przyszli goscie na kawe a
            wyszli po kolacji bo tak sie milo zagadalismy na przerozne tematy.
            Moze wiec dzisiaj wieczorem sie wybiore.

            Wiosna idzie, w ogrodku na klombie zaczynaja wychodzic z ziemi tulipany.
            • jutka1 Re: Niedziela, 01.03.09, 11:26
              Tylko nie idź na "Slumdog Millionnaire". :-)
              • maria421 Re: Niedziela, 01.03.09, 13:36
                Wybieralysmy sie na "96 Hours", wiec to chyba pozostanie w planie na dzisiejszy
                wieczor.
              • chris-joe Re: Niedziela, 01.03.09, 13:42
                Wczoraj wybralismy sie impromptu w Trojkat QC/ON/NY. Slonecznie, ale zimno, ze
                20 na minusie. W Cornwall, ON, zakupilismy piwa czeskie, polskie i niemieckie +
                zubrowke z trawka i brazylijska cachace (w QC nie ma takiego asortymentu),
                krupniku nie mieli, trzeba zamowic na tydzien wczesniej. (A mi sie marzy miod
                pitny, ktory przypomnial mi o swoim istnieniu w trakcie ostatnich wakacji.)
                W Massena, NY, nudy. Do amerykanskiej pipidowy po wszystkich latach nadal nie
                moge nawyknac- obskurantyzm i brzydota, 2 knajpki, 5 kosciolow roznych
                denominacji, ludzie z wygladu umyslowo uposledzeni i brzydcy, shopping mall
                obslugujacy cale hrabstwo na szczerym polu, a w tym mall'u glownie tandeta.
                Poszukiwania restauracji z wholesome american country cooking znow wiec sie
                obslizgly i skonczylo sie na typowym diner'ze z mashed potatoes z torebki, gravy
                z puszki, clam chowder podobniez, i tylko porzadny krwawy steak sytuacje ocalil.

                "Slumdoga" widzialem strasznie dawno, czyli w zeszlym tygodniu, wiec juz nie
                pamietam. Ktos mi stresci?

                Dzis 2-in-1: "Milk" i "Reader". Pierwszy znam z dokumentow, drugi z lektury.
                Sie zobaczy.
                Nic dobrego nie wroze, bo wlasnie skonczylem czytac "Naked Lunch" Burroughs'a
                oraz brne przez "Biegunow" Tokarczuk, wiec jestem ogolnie rozczarowany,
                zblazowany i na NIE.

                Pozatym: ktos wspominal o wiosnie? Zajrze do wikipedii.
                • maria421 Re: Niedziela, 01.03.09, 13:56
                  No popatrz, Chris, a ja mam w domu butelke miodu "Trojniaka" i nie wiem co z tym
                  zrobic wiec chetnie moge sprezentowac.

                  A wiosna wyglada tak:
                  www.freefoto.com/images/19/12/19_12_21---Daffodils_web.jpg
                  • chris-joe Re: Niedziela, 01.03.09, 14:10
                    Nic nie wiem, nie slyszalem, nie widzialem! Lalallal, lallalalal!... :)
                    • maria421 Re: Niedziela, 01.03.09, 14:18
                      Planuje wyjazd do Polski, moze jeszcze przed Wielkanoca. Tym razem chcialabym
                      skoczyc rowniez do Lodzi odwiedzic stare katy i starych znajomych.
                      • chris-joe Re: Niedziela, 01.03.09, 14:28
                        Wszyscy wokol mnie jada do Europy. Zazdroszcze. Polski troche mniej, bo nie
                        lubie. (Bij, zabij, tego nie przeskocze.)
                        Tymczasem wyczekuje, jak glupi, glupiego wyskoku na Kube w maju. Ale to dopiero
                        w maju, czyli w innym paralelnym wszechswiecie...
                        • jutka1 Re: Niedziela, 01.03.09, 14:39
                          A ja jadę na początku maja do Żółtego Domu na 10 dni. :-))))
                          Cieszę się okrutnie, bzy będą kwitły, i irysy, i boćki już będą klak klak klak.
                          I może będę mieć gościa :-)))))))))
                        • maria421 Re: Niedziela, 01.03.09, 17:24
                          chris-joe napisał:

                          > Polski troche mniej, bo nie
                          > lubie. (Bij, zabij, tego nie przeskocze.)

                          Bic nie bede, ale zapytam : dlaczego nie lubisz?

                          Ja nie wiem czy lubie czy nie, ja po prostu od czasu do czasu musze sie do
                          Polski przejechac.
                • jutka1 Re: Niedziela, 01.03.09, 14:34
                  Ten film gdzie chlopak ze slumsóww z Bombaju wygrywa w teleturnieju miliony.
                  • iwannabesedated Re: Niedziela, 01.03.09, 20:48
                    Boćki...I gościa będziesz mieć...
                    Pytunie...
                    Zaciążyłeś???!!!

                    U mnie też jakaś ruchliwość się zaczęła, wiosny co prawda nie widać,
                    ale jakiś takiś filing po kościach się rozchodzi mrowiasty.
                    Przedwczoraj kolacja z przyjaciółmi, wczoraj koncert with/baj
                    przyjaciół, dzisiaj Koło. Gdzie się też parę osób spotkało
                    mimochodem i zakupy poczyniło wielce korzystne i ucieszne.
                    • jutka1 Na mózg Ci padło 100Krocie?!?!?!?! 01.03.09, 21:00
                      Mattcobosco, ja zaciążyć? No wiesz? :-))))
                      ]
                      Kończy mi się weekend. :-/
                      Ale za to od jutra śpię o godzinę dłużej, i ogólnie życie mam ułatwione. :-)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 01.03.09, 23:06
      Bylam w kinie na "96 Hours", amatorom action-thrillerow polecam bardzo;
      politycznie poprawnym pieknoduchom odradzam:)
    • luiza-w-ogrodzie Jesienny poniedzialek 01.03.09, 23:53
      Wedle kalendarza mamy dzisiaj drugi dzien jesieni. Australijczycy to
      prosty narod wiec dla ulatwienia zycia kalendarzowe pory roku
      zaczynaja sie tu zawsze od pierwszego dnia miesiaca, w ktorym ma byc
      rownonoc (albo przesilenie), czyli trzy tygodnie za wczesnie. W tym
      roku pogoda podlaczyla sie pod kalendarz, natura tez mowi ze bedzie
      wczesna jesien: kukulki odlecialy 3 tygodnie wczesniej, tylez
      wczesniej zakwitly tibouchiny i fiolki. Chyba czas zajrzec za Gory
      Blekitne czy juz sa grzyby.

      Weekend spedzilam glownie w ogrodzie oraz na weselu Buszmenowego
      kumpla. Ceremonia koscielna byla bardzo prosta i wzruszajaca (oboje
      panstwo mlodzi sa aktywnymi czlonkami w parafii anglikanskiej).
      Wesele na 200 osob bylo wesole i z przytupem: jako ze rodzina pana
      mlodego pochodzi z Palestyny, wejsciu mlodej pary na sale
      towarzyszyli arabscy bebnisci a wiekszosc rodziny mlodego rzucila
      sie wowczas do tanca. Byly przerozne przemowienia, smaczne jedzenie,
      tance na przemian dyskotekowe zachodnie i dyskotekowe wschodnie,
      taniec panny mlodej ze swiatlem (trzymala dwie wielkie swiece a
      potrzymujac jej ramiona tanczyly z nia po dwie przyjaciolki i
      kobiety z rodziny, wymieniajac sie za kazdym nawrotem) i taniec pana
      mlodego na krzesle (obnoszonym wkolo przez jego przyjaciol i
      druzbow). Wsrod doroslych szalaly dzieci, w ogole na sali bylo
      mnostwo kobiet w ciazy i malenkich dzieci - od tygodniowego
      niemowlaka przez dwulatkow do pieciolatkow. To chyba taki wiek -
      przyjaciele i rodzenstwo mlodej pary mieli po dwadziescia kilka -
      trzydziesci lat. Nie bylo zadnego pijanstwa choc alkohol byl pod
      reka. Bardzo wesola atmosfera.

      Dzisiaj pracuje na werandzie, do biura pojde tylko na dwa dni dzieki
      umowie z menedzerstwem :o) w czasie lunchu zrobie kilka rzeczy w
      ogrodzie... To lubie!

      Milego poniedzialku wszystkim

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Wiosenny poniedziałek 02.03.09, 08:16
        Ma być 10-11 C, najpierw pochmurno, potem trochę słońca.
        Plany proste: rozpakowywanie książek i papierów, plus kilka spraw do
        załatwienia. Spokojnie i bez problemów (tfu, odpukać).

        Miłego dnia i tygodnia :-)
        • fedorczyk4 Re: Wiosenny poniedziałek 02.03.09, 08:39
          U mnie usuwania zimy z tarasu ciag dalszy. Wczoraj zdjelam chocholy,
          usunelam liscie i inna zglinizne, jakies stare roslinki z ziemia,
          popekane doniczki, kilogramy gleby nawianej przez wiatr i
          przedewszystkim podziekowania od dokarmianych ptakow. Niestety to co
          zostalo polozone na tarasach i balkonach w moim budynku jest
          straszliwego gatunku i biale. Popatrzec na to i jest wielka plama,
          ktora potem trzeba pazurami wyrywac. a jak jest wigotne to zamienia
          sie w lodowisko.
          Poza tym proza zycia, kilometry smiertelnie nudnego tlumaczenia.
          • maria421 Re: Wiosenny poniedziałek 02.03.09, 09:46
            Jest dosyc cieplo, ok 7 stopni ale pada deszcz.
            Zastanawiam sie czy wziac parasol czy samochod.
            • jutka1 Re: Wiosenny poniedziałek 02.03.09, 11:36
              Pudla rozpakowane. :-)))
              Aaaaaale fajnie! :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 02.03.09, 09:56
      u mnie po wczorajszej pieknej pogodzie siompi (zam) deszczyk. A ja
      mam sadzic roze! Zasadze dzis tylko 3 krzaczki plozacych, bo juz w
      sobote wykopalam dolki. Reszta musi poczekac - oby to przezyla!
      • iwannabesedated Poniedziałek 02.03.09, 12:19
        Słoneczny i przedwiosenny. Ktoś mnie pytał o mózg. Jaki mózg?
        • jutka1 Re: Poniedziałek 02.03.09, 13:20
          Pierwszy raz w tym roku zjadlam obiad na oslonecznionym tarasie. Sezon
          kultywacyjny uwazam za otwarty. :-)))
          • xurek Re: Poniedziałek 02.03.09, 14:01
            u nas po dwoch dniach oslepiajacego wrecz slonca pogoda dzis iscie
            listopadowa. bleee
            • iwannabesedated Re: Poniedziałek 02.03.09, 17:56
              A ja sobie zakupiłam gacie w psychodeliczny wzorek! Bardzo mnie te
              gacie w dobry humor wprawiły, bo cisza na morzu nastała jakowaś i
              niusy dobre co na nie czekam jak dżdżownica dżdżu - jeszcze do mnie
              nie dotarły.
              • jutka1 Re: Poniedziałek 02.03.09, 19:56
                Aaaaaaaa, to rozumiem, też by mi poprawiły humor. :-)

                Tutaj natomiast humor dobry po pierwszym dniu w nowym biurze. Wszystko
                rozpakowałam, książki na półkach, w papierach porządek, jeszcze tylko kupię
                zieleń jakowąś i bedzie mniodzik. Sama przyjemność w takim miejscu pracować.

                A teraz wieczór z książką. Jippiii. :-)
                • xurek Re: Poniedziałek 03.03.09, 00:49
                  bylam dzisiaj znow u konowala, tom razom chyba stanal na wysokosci
                  zadania albo prznajmniej zrobil takie wrazenie. Ze stopa nadal
                  niewiadomoco, bo MRT dopiero w srode. Ale zrobil ogolny check, byl
                  przy tym niemily, ale calkiem sensowny.

                  Wiec wynalazl, ze Xur jest zdecydowanie za gruby i ze jak nie
                  schudnie, to za dziesiec lat najpozniej bedzie mial cukrzyce. Kazal
                  schudnac kilo dziesiec conajmneij a pietnascie najlepiej. Na
                  propozycje Xura zeby mu jakie tabletki odchudzajace dal albo
                  najlepiej jakis "pasek na zoladek" konowal stwierdzil, ze wystarczy
                  jak Xurek wsadzi dupsko na rower i bedzie nim jezdzil pol godziny
                  dziennie. Potem stwierdzil ze zdziwieniem (miast zachwytu) ze Xurek
                  ma bardzo niski poziom cholesterolu (tak sie to nazywa) we krwi, co
                  skomentowal slowami "was immer sie da essen, scheint gut gemixt zu
                  sein, es ist aber eindeutig zu viel". Potem kazal Xurowi polgolemu i
                  oblepionemu elektrodami jezdzic na rowerze i po pol godzinie
                  stiwerdzil, ze Xur jest co prawda gruby, ale ma dobra kondycje, bo
                  wyrobil 120% normy na swoj wiek i mial super EKG. I znow miast
                  pochwalic stwierdzil, ze Xur to ma wiecej szczescia niz dyscypliny w
                  odzywianiu. Potem przyjrzal sie wynikom krwi, potem zas Xurowi a
                  potem zapytal, jak Xur to robi, ze w ogole udaje mu sie wylezc z
                  lozka i nie zasnac ponownie juz przy sniadaniu i czy Xur nie czuje
                  sie bardzo zmeczony. Xur poczul od razu sympatie do jasnowidza i
                  spytal, skad on to wie, na co konowal powiedzial, ze Xurowi zelaza
                  we krwi zupelnie brak i zaaplikowal kroplowke z zelazem (za tydzien
                  i dwa Xur ma dostac nastepne). Tera jest juz prawie pierwsza w nocy
                  a ja w ogole nie czuje sie zmeczona. Nastepnom razom jak bedzie mi
                  sie chcialo spac, zjem troche opilkow :))

                  Reasumujac mam zapytanie i nie cierpiacy zwloki biznes do Stokrotki:
                  koniecznie potrzebuje jakies bizu odchudzajace, jezeli zadziala
                  zaplace kazda cene :)))
                  • fedorczyk4 Xurku 03.03.09, 07:31
                    No to bujamy sie w tym samym problemie;-) Tez fakultet kazal
                    schudnac i przepisal diete. Trzymalam sie jej z zelaznym uporem i do
                    konca grudnia mialam 13 kilo pozbyte. Poczem powrocilam na lono
                    rodziny z miesiecznego pobytu we Francji i poszloooooo. Zajadajac
                    stress wynikajacy z zycia z ukochanym stadem znowu zlapalam 5 kg i
                    doktorka opier... mnie jak bura suke! Po czym wlepila kare. Tydzien
                    zarcia kasz rozmaitych i popijania ich macierzanka, majerankiem,
                    oregano, pokrzywa, etc... A potem na abarot dieta z listopada:-(
                    Wlasnie mam kasz dzien czwarty. Jaglana zapijana pokrzywa:-(
                    I tez mam calkiem przyzwoita kondycje, zeby nie powiedziec swietna
                    dzieki Krowisi wybiegiwanej 2 godziny dziennie, lipidogram jak
                    marzenia, a cholesterolu moj organizm nigdy nie slyszal.
                    Jesli Ci sie nie chce pedalowac to ja Ci radze po prostu dac sobie
                    spokoj z weglowodanami na trzy/cztery miesiace i bedziesz miala z
                    glowy te dyszke. Pociesze Cie moze jesli przyznam sie ze po utracie
                    13, nadal mialam z 8 do pozbycia sie. I mam teraz znowu 13 do
                    wywalki z walkow. Pfuj na wlasny temat.
                    • xurek Fedo, 03.03.09, 08:08
                      dziekuje za slowa otuchy. Jak to dobrze wiedziec, ze nie walczy sie
                      samemu z tom tlustom potforom no i kupom cierpi sie zawsze
                      razniej :))

                      U mnie weglowodany nie sa specjalnymy problemem, bo prawie ze ich
                      nie konsumuje (odzywiam sie w 90% miechem i jarzynami). Nie mam tez
                      specjalnych sklonnosci to tycia, niestety rowniez ZADNYCH do
                      chudniecia. W czasie ciazy przytylam 28 kilo z czego po ciezkich
                      waklach 15 zostalo. W czasie rzucania palenia doszlo nastepne 7.

                      Ja zawsze zaczynam sie odchudzac z duzym entuzjazmem, ale po
                      najpozniej dwoch dniach nastepuje "psychiczna odchyla" i nie
                      potrafie myslec o niczym innym niz to wszystko, czego zjesc mi nie
                      wolno a po najpozniej dwoch tygodniach wpadam w amok i wciagam w
                      siebie wszystko co widze, nawet to, czego normalnie nie jadam bo nie
                      lubie (slodycze). Konczy sie do zazwyczaj nadrobieniem straaconej
                      wagi z nadwyzka. Potem nastepuje obudzenie z amoku, opamietanie i
                      trzy tygodnie walki o schudniecie tego, co przytylam z powodu
                      diety :))).

                      Tera konowal wymyslil diete, ktora ponoc KAZDY bez problemu moze
                      przeprowadzic i w ktorej moge sie zajadac wieczorem posilkiem 800-
                      kalorycznem mojego dowolnego dizajna. W czasie dnia za to bede pic
                      dwa kubki jakiegos bialkowego shake'a. Jako, iz ja wlasnie wieczorem
                      nie moge powstrzymac sie od jedzenia to moze sie uda? Dieta nazywa
                      sie BCM, mam ja zaczac za dwa tygodnie, bo znachor od diet zupelnie
                      wybuchowany na tygodnie do przodu (siem teraz zastanawiam w jakich
                      norach siem te grubasne Szwajcary chowaja, bo na ulicach ich nie
                      widac). Jak juz mnie oswieca co i jak, to siem podziele.

                      A moze tak sobie "gruby watek" stworzymy i bedziemy na nim
                      kolektywnie chudnac ? :)))))
                      • maria421 Re: Fedo, 03.03.09, 09:35
                        To ja tez sie do Klubu zapisuje:)

                        Po operacji usuniecia macicy i jajnikow w 2001 r. zapisano mi hormony ktore
                        bralam chcac pozostac piekna i mloda, ale po ktorych co miesiac bylo mnie o 1 kg
                        wiecej. Po kilku miesiacach zmienilam tabletki na plastry, ale efekt byl taki
                        sam. Wiosna 2002 bylam w desperacji bo mialam tak spuchniete stopy ze nie moglam
                        nawet butow przymierzyc w sklepie. I wtedy powiedzialam plastrom "precz", niech
                        sie dzieje co chce. Stopy otechly po 2-3 tygodniach, przyrost wagi sie
                        zatrzymal. Ale 10 kg pozostalo do tej pory i zupelnie nie wiem jak sie tego
                        pozbyc. Czasem uda mi sie 2-3 kg zrzucic, ale po jakims czasie mam je spowrotem.
                        Oczywiscie, pozytywna sprawa jest ze od prawie 7 lat utrzymuje wage, ale
                        chcialabym wrocic do wagi sprzed operacji.
                        Cholesterolu nie posiadam, krew mam na ogol OK oprocz podwyzszonych enzymow
                        watrobowych. Lekarz domowy powiedzial ze jak mam sie glodzic to lepiej niech
                        zostane taka jaka jestem.

    • luiza-w-ogrodzie Biurowy wtorek 02.03.09, 23:55
      Duzo pracy w pracy, w perspektywie popoludnia plywanie na basenie i
      wieczorne medytacje. Nic sie nie dzieje, czego i Wam zycze :o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • jutka1 Re: Biurowy wtorek 03.03.09, 10:26
        Tutaj takoz. Lista "rzeczy do zrobienia" dosc dluga, ale w granicach przyzwoitosci.

        Za oknem park skompany (zam.) w sloncu, blekitne niebo. Planuje c.d. obiadowej
        kultywacji w ulubionym towarzystwie. :-)
        I gdyby nie alergia, powiedzialabym, ze wszystko gra i buczy na 150%. :-)

        Milego dnia :-)
    • ewa553 Panienki! 03.03.09, 10:38
      prosze o zalozenie wontku odchudzajacego i przekopiowanie tam
      odpowiednich wpisow stond. Ja nie mam czasu, musze isc pracowac na
      roli, czyli w ogrodzie. A mam - nie powiem ile do schudniecia,
      narazie bylabym zadowolona gdybym schudla ze 3 kg do wyjazdu do
      Polski (22.03.) i bede wdzieczna za kazda pomoc.
      Metodzie Xurka mowie zdecydowane NIE! Po takiej diecie jojo-efekt
      murowany. Zadne tam plyny cudowne. Ja moze sprobuje moja
      dwutygodniowa diete typu trennkost, czyli polegajaca na tym zeby nie
      jesc chleba z kielbasa, tylko albo chleb albo kielbase:))))
      Mam taka diete z Max-Planc-Institut i kilka razy na niej schudlam.
      Niestety, potem wracalam do starej metody odzywiania, skladajacej
      sie conajmniej w 30% ze slodyczy, no i dupa blada.
      A wiec pytam: kto zalozy wontek, kto bedzie sie dzielil
      doswiadczeniami i chudnol wespol-wzespol?
      Ide do ogrodu, pa do pozniej.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Panienki! 03.03.09, 16:20
        Ewus, do 22 marca masz trzy tygodnie, wiec zdazysz zrzucic 3 kg.
        Ale, zadnych eklerek, zadnych lodow czy innych lakoci.
        Chleba w ograniczonych ilosciach i tylko ciemnego. Zamiast ryzu czy ziemniakow
        kasze np. gryczana. Cienko mieso, duzo warzyw...a podzerac mozesz suszone
        owoce...kupilam ostatnio suszona zurawine mniam..
        A jak jeszcze popracujesz i pospacerujesz to i nawet piec kg zwalisz :)
        Buziaki
    • ewa553 Dorotko, 03.03.09, 11:05
      mam do Ciebie prosbe: wczoraj na mojej ulubionej komedii z
      Nicholsonem miala Diana Keaton naszyjnik, ktory zamarzylam miec.
      Narysuje Ci go i wysle mailem. Wiesz, ze reaguje alergicznie na
      wszelkie polszlachetne metale, a to bylo na rzemyku. Wiem, ze
      rzemyki juz nie sa na topie, ale mnie by sie podobalo. Myslisz, ze
      moglabys cos takiego zrobic dla forumowej kolezanki? Postaram sie
      narysowac, a jak sie nie uda to zdobede ten film na DVD i Ci
      posle:)))
      Papa, a teraz to naprawde uciekam w plener.
      • sabba Re: Dorotko, 03.03.09, 13:22
        to tez moja ulubiona komedia. boska po prostu. i mam pytanie do Jutki czy ta
        knajpka gdzie oni sa na urodzinach w Paryzu naprawde istenieje? i czy faktycznie
        jest tam tak "parysko" (kelnerzy spiewajacy sto lat i pysznie wygladajace
        jedzonko) czy tylko dla potrzeb filmu?:)
        • jutka1 Z tego, co pamietam... 03.03.09, 14:34
          ... to to prawdziwa knajpa. Musialabym jeszcze raz obejrzec film.
          A kelnerzy czesto tu spiewaja "Joyeuse anniversaire", i sa torciki (torty) ze
          swieczkami - Lulu potwierdzi ;-)))))))))))
    • luiza-w-ogrodzie Sroda pracujaca i jogujaca 04.03.09, 00:24
      Wczorajszy wieczor spedzilam na jak zawsze milej rozmowie z siostra
      bylego meza, ktora bardzo lubie, dzisiaj chyba znowu do niej
      zadzwonie, bosmy nie skonczyly plotkowac (ona musiala zabrac corke
      do lekarza a ja poszlam spac). Zadzwonil tez byly malzonek i
      wymienilismy sie uwagami i planami co do naszych dzieci, byl
      grzeczny jak nigdy, moze chory?

      Dzisiaj dzien jak co dzien, ostatni dzien w biurze w tym tygodniu,
      joga w czasie lunchu. Ciag dalszy negocjacji co do przeniesienia sie
      do domowego biura. Gdy zostana sformalizowane, strace stale biurko w
      pracy, zamiast tego bede miala biurko "przechodnie", czyli jedno z
      dwudziestu biurek na moim pietrze (z widokiem na las) gdzie mozna
      podlaczyc sie do systemu telefonicznego i sieci komputerowej, ale
      bez szafek i schowkow. Natomiast firma zaplaci za okablowanie
      internetowe i telefoniczne domowego biura, nowy aparat telefoniczny,
      drukarke, niszczarke dokumentow i kilka szafek zamykanych na klucz
      (wiekszosc dokumentow jakie uzywam sa "confidential"). Zapowiada sie
      dobrze, zobaczymy kiedy to sie stanie. Znajac tempo i zdolnosci
      organizacyjne naszej menedzerki i biurokracje firmowa, moze za
      miesiac-dwa?

      Zabieram sie do pracy zarobkowej, juz po 10-tej, o 11-tej zebranie a
      ja jeszcze w lesie. Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Sroda jesienna 04.03.09, 10:11
        Tutaj jesiennie sie zrobilo. Leje deszcz, duje wietrzysko, wywraca parasole na
        druga strone. Bueee.
        Przez ogladactwo Rzymu jestem niewyspana. :-/ Gupijutek. :-/

        No nic, jakos dam rade. Mam kilka rzeczy do przemyslenia, i wiecej do napisania,
        wiec letem.

        Milego dnia :-)
        • jutka1 Aha, bo wczoraj zapomnialam, Chris! 04.03.09, 10:16
          SiDzej, niekciempambuk blogoslawi. Wszystko doszlo wczoraj. Dzieki, dzieki,
          dzieki! :-)))
          • chris-joe Re: Aha, bo wczoraj zapomnialam, Chris! 04.03.09, 11:18
            Serce mi sie raduje :)
    • blues28 Madryt, Barrio de las Letras 04.03.09, 17:31
      Pogodzie sie odwidzialo, wiosna poszla sobie i wrócily chlody. Po
      niebie ciagna brzemienne w deszcz chmury, slonce przebija sie
      zaledwie od czasu do czasu, w pobliskich górach sypie snieg, a
      temperatura spadla z 19 do 10 stopni podszytych ostrym wiatrem
      pólnocnym. Coby nie siedziec w domu dalam sie zawiezc do starego
      miasta, a konkretnie Barrio de las Letras, czyli dzielnicy
      Literatów. Nie jest jakos szczególnie ladna, ale ma specyficzny
      klimat, zupelnie jakby cienie twórców Zlotego Wieku hiszpanskiej
      literatury (1560 – 1650) wciaz przechadzaly sie starymi uliczkami.
      Jest to jedyne znane mi miejsce gdzie na skrzyzowaniu czterech ulic
      znajduja sie domy tylu eminencji literackich: Miguel de Cervantes
      twórca Don Kichota, Francisco Quevedo – filozof, poeta, dramaturg,
      satyryk, twórca hiszpanskiego neostoicyzmu, Lope de Vega,
      najbardziej znany i plodny dramaturg i komediopisarz, Calderón de
      la Barca (autor teatralny), Luis de Góngora pisarz i filozof...
      Wszyscy oni znali sie, mijali sie codziennie na ulicy, lubili sie
      lub nienawidzili, zazdroscili sobie sukcesów i podziwiali talenty
      adwersarza... typowy literacki swiatek.
      Dwa kroki dalej, na terenie zakonu sióstr Trójcy znajduje sie grób
      Cervantesa, który umarl w niemalze w calkowitym ubóstwie i
      zapomnieniu. Zas na pogrzeb jego wroga literackiego, Lope de Vega,
      wylegl caly Madryt. Paradoks zycia. Wszystkie dziela Lope de Vega
      stawaly sie sukcesem natychmiast, Cervantes zostal uznany dluuuugo
      po smierci.
      Spacerujac, natknelam sie na niespiesznie idacego Arturo Pérez
      Reverte. Wysoki, postawny z siwiejaca bródka (Arturo ma + 50) i z
      twarza wilka morskiego. Ma stopien kapitana jachtowego i ucieka w
      morze jak moze :) Lubie niektóre jego ksiazki, zwlaszcza Mistrza
      Szermierki, bo ma krwisty, bogaty jezyk a jego postacie literackie
      zawsze sa swietnie naszkicowane, nigdy plaskie i bezkonfliktowe.
      • jutka1 Re: Madryt, Barrio de las Letras 04.03.09, 17:38
        Az sie chce tam byc po czytaniu Twoich opisow. :-)

        U nas caly dzien padalo. Nie lubie.

        A przy okazji musze siedziec dluzej w pracy, bo na 20:00 ide na kolacje do
        znajomych i nie oplaca mi sie wracac do domu miedzy praca i kolacja. Zeby nie
        bylo, ze niby taki stachanowiec jestem i pierwszy uczen w klasie. ;-)
        Jedyne tylko, ze kolacja sie po lokalnemu zacznie pozno, to i skonczy sie pozno,
        i znow sie nie wyspie. :-/
        Trudno.
        • maria421 Re: Madryt, Barrio de las Letras 04.03.09, 18:14
          Pogoda iscie wiosenna, 11 stopni, spokojnie i slonecznie ale ma sie od jutra
          pogorszyc.
          Wybralam sie do miasta z zamiarem kupienia sobie czegos co mi w oko wpadnie i
          nic a nic nie chcialo mi w oko wpasc. No moze oprocz paru wyrobow zlotniczych
          Bulgari w ich nowym sklepie:)
          Nic nie kupilam:(
      • iwannabesedated Re: Madryt, Barrio de las Letras 04.03.09, 19:25
        Reverte... ach... uwielbiam...
        Znaczy nie wszystko, przy tych starych okrętach czycoś - odpadłam.
        Ale Szachownica Flamandzka albo Ostatnia Bitwa Templariusza, mniam,
        mlask, slurp.
        Dzień sobie dzisiaj zrobiłam luźniejszy, bo się wczoraj jakaś
        chujoza przetoczyła, i się moją biżuterią zajęłam.
        Też się podchwalę, bo z całkowicie beznadziejnego zdjęcia cudnej
        bransolety co już dawno do ludzi poszła - udało mi się wycisnąć w
        fotoszopie całkiem nadziejne.

        www.digart.pl/praca/3271359/Bransoleta_z_ornamentami.html
        A na dodatek odkryłam, że moja zamia do dwóch grubych, sążnistych
        fallusopąków, puściła chyłkiem jeszcze trzeci! Wiosna!!!
        • luiza-w-ogrodzie Re: Madryt, Barrio de las Letras 04.03.09, 23:42
          iwannabesedated napisała:

          > Też się podchwalę, bo z całkowicie beznadziejnego zdjęcia cudnej
          > bransolety co już dawno do ludzi poszła - udało mi się wycisnąć w
          > fotoszopie całkiem nadziejne.
          www.digart.pl/praca/3271359/Bransoleta_z_ornamentami.html

          Dzieki za podzielenie sie zdjeciami, rzeczywiscie bransoleta piekna
          jest. Jako ze jestem naszyjnikowo-kolczykowa przy okazji przejrzalam
          zdjecia owych i oko mi sie zwiesilo. Bede zamawiac, szczegoly na
          priwa (uzywasz poczty gazetowej czy innej?).

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
        • xurek Re: Madryt, Barrio de las Letras 05.03.09, 00:56
          wszystkie zdjecia sa dobrze zrobione. Mnie sie bardzo spodobaly
          naszyjniki slonce/ziemia i woda.
        • blues28 Stokrotko, 05.03.09, 06:03
          a moze zalozysz watek pt "Moja Galeria" czy cos w tym stylu? I
          bedziesz tam dorzucala nowe dizajny? Tak jak Xurek ma "Chwalem sie"
          (i mam nadzieje, ze bedzie go wzogacala o nowosci).
          Bransolta bardzo ciekawa, ale bedac naszyjnikowa mocno przyciagnal
          mój wzrok ten na lewo od labedziej szyi z perlami. Bardzo, bardzo...
          Swoja droga, wciaz pamietam naszyjnik Woda z Twojej pierwszej
          prezentacji.
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek na werandzie w jesiennej pogodzie 04.03.09, 23:38
      Pogoda zmienila sie wczoraj z przyjsciem chlodnych, suchych wiatrow
      z zachodu - z glebi kontynentu, zza Gor Blekitnych. Zapachnialo
      zlota australijska jesienia a corka mowila ze zapach przypomina jej
      pobyt w gorach. Na jutrzejsza noc zapowiadaja okolo 10 stopni, w
      dzien ciagle 25-27 (w cieniu). Niebo jest krysztalowo blekitne,
      drapacze chmur City wydaja sie tak blisko, ze niemal maszeruja w
      moim kierunku. Jest pieknie, siedze na werandzie i slucham jak po
      blaszanej rynnie pod dachem werandy tupia jakies ptaki. Mysle, ze w
      weekend wybiore sie z Buszmenem w gory i przy okazji sprawdzimy czy
      sa grzyby.

      W ogrodzie widze ze kwitna jesienne kwiaty, zas kury zrobily nam
      niespodzianke, bo druga najstarsza z nich tez zaczela znosic jajka i
      wczoraj znalazlam dwa jajeczka: jedno wieksze, drugie mniejsze -
      debiutanckie. Do konca marca chyba wszystkie beda niesc.

      W pracy duzo pracy, ale ciekawej i roznorodnej, wiec sie nie nudze.
      Do tego wlasnie brne przez rozne administracyjne intranetowe
      formularze, ktore musze wypelnic z okazji przyznania mi nowego
      laptopa - trzeba zaladowac go niestandardowym oprogramowaniem
      jakiego uzywam oraz zawartoscia mojego starego laptopa. Juz widze,
      co sie bedzie dzialo w przyszlym tygodniu - przewiduje co najmniej
      jeden dzien bez komputera, znajac chlopakow z dzialu technicznego...
      Nic to, zuzyje ten czas na sortowanie papierow i porzadkowanie
      biurka majac w perspektywie przejscie na prace w domu.

      Pozdrawiam cieplo i jesiennie
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Czwartek nad ranem.. 05.03.09, 00:35
        Gupijutek.
        Znów sobie powtarzam - żadnych kolacji we francuskich (raczej: paryskich)
        domach. Przynajmniej w środku tygodnia. Scenariusz: o 20:30 przychodzą goście
        spóźnieni o 30 minut (ja o 20:07). Szampan, przystawki. Jedzenie podają o 22:15
        (ja jadam o 19:00). Po daniu głównym sery. Potem deser (nie jem słodyczy). O
        24:00 wstaję, żegnam się, idę na postój taksówek, jadę do domu, gospodarze
        myślą, że się źle bawiłam. :-///
        A teraz po tak późnym posiłku nie będę mogła zasnąć. :-(((
        • blues28 Re: Czwartek nad ranem.. 05.03.09, 06:11
          Heh, skad ja to znam? Kolacje o 22.00-23.00 toz to typowo
          hiszpanskie, niezaleznie od miasta, wsi czy osiedla :)

          Przed piata obudzil mnie szalejacy za oknem wicher. Juz nie dalo sie
          spac, wiec wstalam. Dzien zapowiada sie zimny, porywisty, deszczowy.
          Jednym slowem pogoda sie znarowila. Ide zrobic pierwsza kawe.
          • jutka1 Re: Czwartek nad ranem.. 05.03.09, 08:43
            U Was przynajmniej istnieje sjesta. :-)
            • jutka1 Czwartku c.d. 05.03.09, 13:59
              Do poludnia bylo mglisto i zimno, niedawno wyszlo slonce.
              Niedospanie daje mi sie we znaki, przyznaje. :-(
              No nic to, po pracy male zakupy i prosto w domowe pielesze. Najwyzej 3 odcinki
              "Rzymu" ;-))))

              Milego popoludnia :-)
              • xurek wszystko do kupy wziete jest to d... 05.03.09, 14:22
                1) pogoda: w najgorszym listopadzie nie jest gorzej: zimno, snieg z
                dezsczem, mgla okrutna.

                2) kryzys: albo naprawde jest albo przynajmniej naszym klyentom tak
                sie wydaje. Juz trzeci ( z pieciu) skrocil budzet (a tym samym nasze
                honorarium) do polowy. Nie wyrobimy sie w tym roku bez uszczuplenia
                firmowej rezerwy. Niby po to ona jest, ale mimo wszystko zal d.
                sciska, ze trzeba ja wydac na pensje miast np. na wojaze dla mnie i
                Behemota.

                3) konowaly radiologiczne a) rozwalily mi totalnie zyle przy
                wstrzykiwaniu kontrastu (zgiecie w lokciu to jeden ogromny krwiak) i
                spitolily zdjecie, bo staw mial byc w innej pozycji i tera musze
                jeszce raz.Jak mi drugi lokiec tak zalatwia, to chyba siem
                procesowac zaczne albo faciowi w odwecie co najmniej podbije oko.

                4) nie schudlam jeszcze NIC

                5 i w ogole
                • jutka1 Re: wszystko do kupy wziete jest to d... 05.03.09, 16:13
                  Xurku, no to przynajmniej jeden plus dzisiaj, ze znalazlas klientke w osobie
                  jorstruli na kilka rzeczy, a za te forse bedziesz mogla sobie zapodac jakas
                  przyjemnosc. :-)

                  A co do przygod z lekarzami, nie zazdroszcze, pomna swoich meandrow z
                  (mis)diagnozami, kiedy mi sie kolano rozwalilo. :-(
                  • xurek Jutko, 05.03.09, 16:36
                    masz racje, trzeba patrzec na zycie pozytywnie. Jak tylko przybieze
                    to domu to wysle Ci maila a juz teraz zaczne sie zastanawiac, co
                    sobie kupiem :))
      • blues28 Re: Czwartek na werandzie w jesiennej pogodzie 05.03.09, 06:23
        Ladnie na Twojej werandzie Luizo. Zazdraszczam patrzac na
        nieprzychylna aure za oknem.
        To swietnie, ze bedziesz mogla pracowac z domu, a i ogród z
        pewnoscia na tym zyska :)
        Pamietam, ze jak bylam w wyscigu szczurów to firma zainstalowala mi
        router w domu, ale to nie bylo zamiast biura, to bylo dodatkiem do
        pracy w biurze :)
        • iwannabesedated Czwartek piżdżący 05.03.09, 17:55
          Piździ dzisiaj w Warszawie strasznie, a ja musiałam na Bemowo
          jechać. Co mnie rozstroiło zewnętrznie i wewnętrznie bo primo voto
          zmarzłam a secundo mam wewnęrzny opór przed dojazdami które trwają
          więcej niż godzinę. Do godziny - ok. Po godzinie strzela mnie
          straszny chuj i ogarnia chuć mordercza. Weird.

          Wracając do nos biżueryjnos baranos, to na razie się nie czuję na
          siłach zakładać jakiegoś osobnego wątka bo się czuję że tak powiem
          piarowo wyczerpana, a mam niedosyt samego robienia. Więc będę tutaj
          Xurowi klakę robić i się malutkimi pierdnięciami podchwalać tu i
          tam.

          Co do biżu odchudzającej, to nie da rady. Bo grubość to tylko
          symptom głębszego czegoś, sposób ciała na przekazanie nam ważnej
          informacji lub wręcz tego ciała sposób na ochronę. Więc jakby bez
          wejścia w dialog z głębszą przyczyną tę grubość likwidować to jakby
          wsadzić knebel w gębę ukochanej osobie. Tego się nie robi. Niech się
          Xur zastanowi czemu coś w Xurze chce grubym być, a też i przypominam
          że Xurowy mąż Xurową formę wielbi i wychwala w pięknych
          przypowieściach - wiem, bo czytałam.
          • xurek Re: Czwartek piżdżący 05.03.09, 20:31
            we mnie nic absolutnie nie chce byc grube. Ja nie bylem grubym Xurem
            przed ciaza a w ciazy stalem sie nim, bo zarlem ilosci wielkie. A
            teraz nie mam silnej woli, by schudnac. Wiec jak nie ma naszyjnikow
            na schudniecie to moze sa na silna wole :))? Moze jednak ubijem
            jakis interes :))
            • iwannabesedated Omajgod! Xurek! 05.03.09, 22:32
              Ponieważ z upodobaniem używasz w swoich pracach koralu, postanowiłam
              sprawdzić co onże robi.
              I wiesz co???
              KORAL POMAGA PRZYBRAĆ NA WADZE. Wykorzystuje się go w stanach
              niedożywienia, anemii i w leczeniu anorektyków...
              No jak mi teraz powiesz, że WSZYSTKO w Tobie chce być chude, to Cię
              obśmieję!
              Nuże mi tu nawiązywać kontakt z tą częścią Ciebie, która uważa że
              jesteś za chuda! Bo mam dowody niezbite, że taka część JEST!
              • jutka1 Re: Omajgod! Xurek! 05.03.09, 22:48
                To co? ja też przybiorę jak zacznę nosić?
                :-///
                • iwannabesedated Re: Omajgod! Xurek! 05.03.09, 22:59
                  Spoko, spoko, koral ma też inne właściwości, na przykład pomaga w
                  gojeniu ran z nadszarpnięcia, i ogólnie uzdrawia aurę po urazach.
                  W ogóle kamień, czy też masa organiczna, sama z siebie nie posiada
                  właściwości ŻADNYCH łotsoewer. Kamienie jedynie kierują enrgią,
                  ściągają, skupiają i harmonizują - są katalizatorem, wzmacniaczem i
                  przekaźnikiem pomiędzy naszą osobistą energią a energią świata.

                  Jeśli mogę się wymądrzyć, to coś mi mówi, że Xurowi by się przydał
                  turkus, który wspomaga przyswajanie korzystnych i potrzebnych
                  substancji odżywczych. Bo coś mi się widzi, iż raczej niż problem z
                  silną wolą (no weźcie nie żartujcie sobie Xurze...) jest to kwestia
                  przyjmowania tego co dobre. Turkus pomaga przyjmować to co dobre. I
                  także cytryn w tym pomaga i też cytryn przyspiesza metabolizm.
                  • blues28 Re: Omajgod! Xurek! 06.03.09, 07:29
                    Jutka, pewnikiem jest tak jak mówi Stokrotka, bo ja od dwóch lat mam
                    i nosze nadzyjnik, który zawiera - przed chwila policzylam - 20
                    malych korali i 4 naprawde duze (oprócz tego, na moje niewprawne oko
                    czarne agaty no i srebro). Jest piekny wiec zakladam go owszem,
                    czesto i waga ani drgnela :)
                    • kielbie_we_lbie_30 Re: Omajgod! Xurek! 06.03.09, 07:47
                      Bluuuu, cus sciemniasz, bo jesli te korale vel agaty takie duze to waga powinna
                      zadrgac jak je nosisz, powinna zadrgac w gore ;)
                      • blues28 Re: Omajgod! Xurek! 06.03.09, 07:53
                        :)))))
                        To nie sa korale vel agaty! To sa korale i (+) agaty czarne, sztuk
                        tez 4. No, ciezki jest ale ladny :)
                  • jutka1 Re: Omajgod! Xurek! 06.03.09, 08:50
                    No to ten koral mi organizm podpowiedział! :-)
                    A perły? Co robią?
                    • jutka1 To było do 100K :-))) ntxt 06.03.09, 08:53

    • blues28 Piatek i kamienie 06.03.09, 08:45
      Obrzydliwa pogoda powoli opuszcza Madryt. Za oknem ulica sucha,
      niezadeszczona, a i niebo juz nie jest olowiane tylko
      szaroniebieskie ze zlotawa luna :) Jeszcze slysze wiatr, ale to juz
      ostatnie poddrygi po wczorajszej wichurze. Znowu ma sie ku wiosnie :)

      Zafrapowana magia kamieni podsumowalam myslowo stan posiadania i
      zapragnelam wiedziec jakie sily w nich drzemia.
      Google wypluly mi nformacje, które zalatuja mi nieco (lub mocno)
      horoskopem, no nijakie sa w porównaniu z tym co opowiada Stokrotka:
      Np. Akwamarina (pierscionek-obraczka w bialym zlocie, który nosze
      codziennie): kamien ludzi morza i amulet podrózników. Wzmacnia pole
      magnetyczne i przynosi dobra fortune, radosc i usmiech dla tych co
      go nosza. No, bla, bla, bla...
      Ale juz agat, cyrkon, opal czy perla sa troche ciekawiej opisane od
      strony technicznej, ale sila i wplyw to znowu bla,bla,bla (symbole
      czystosci, sympati, wiernosci itp).
      No, a jak juz przeczytalam, ze ametyst (zródlo energii i aktywnosci)
      wskazuje na zmiane mieszkania, pracy czy auta to zwatpilam :)))
      Gdzie mozna trafic na ciekawie informacje Stokroc?
      • morsa Watek galeria 06.03.09, 09:25
        Xurek i Stokrotka!
        Zakladam nowy watek. Bardzo prosze Was
        o wklejenie linkow do Waszej bizuterii.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 61 :-) 06.03.09, 12:30
      Kurcze blade, troche tu nie zagladalam i tyle sie nazbieralo do
      czytania! Costa akurat teraz takie aktywne, he?
      Po tym jak obskoczylam ogrod z najwazniejszymi pracami, popsula sie
      pogoda. Jest po prostu ohydnie, mokro, zimno i nie za cieplo.
      Nic, tylko zostac w lozku....
      Schudlam 1 kg bo boli mnie zoladek jak cholera i boje sie cokolwiek
      jesc, choc pan dr mowi, ze to nie od jedzenia. musi wie, bo mi dzis
      tam zagladal. To ja sie Was - Wielkie Specjalistki Od Kamieni Nie
      Zolciowych - pyzam, jaki kamiem jest dobry na chroniczny gastritis?
      Pytanie prosze potraktowac pilnie.
      Moje przygotowania do Warszawy nabieraja kolorow: zostaly nabyte
      bilety na dwie sztuki Müllera, w jednej blyszczy Gajos, w drugiej
      bryluje Zapas. Jestem szczesliwa. Chcialam jeszcze na monodram z
      Zapasem, ale nie graja akurat w tamtym tygodniu:((((
      Czy ktoras z naszych warszawskich korespondentek byla na ktorejs z
      tych sztuk? A jak nie, to czy mi przynajmniej zazdrosci?:)))
      Bo ja Wam Warszawianki zazdroszcze Waszych teatrow i aktorow....
      No a teraz idem reszte czytac...
    • jutka1 Samedi :-))) 07.03.09, 08:57
      Wyspałam się, jiiipppiii :-)
      Tak się właśnie zastanawiam, co dzisiaj: co mi się chce, czego się nie chce, i
      na co mam ochotę. Hmmmm. Na pewno couscous. Na pewno małe zakupy jedzeniowe.
      Czytactwo i oglądactwo. I starczy. Styknie, jak mawiają w moich stronach (i
      pewnie nie tylko w moich).
      A pogoda ma być wiosenna, choć pochmurna. 10-11 C, bez deszczu.
      Tyle pierduł dzisiejszych.
      Miłego dnia :-)
    • kielbie_we_lbie_30 Subota... 07.03.09, 09:49
      Szaro buro i nieciekawie za oknem a ja rzeska i wyspana chcialabym wyjsc,
      poplawic sie sloncem a tu dupa :(
      A wieczorem? Myslalam namowic kumpla na jakie jedzonko w miescie a tu w
      TVPolonia daja wieczorem "Pamietnik znaleziony w Saragossie" ktorego nigdy nie
      widzialam...i jak tu zrezygnowac z tego? Ostatnio ciagle TVPolonia robi takie
      numery...daja takie filmy ze az wyjsc z domu trudno. Asocjalna siem stajem i
      niedlugo na ludzi bendem szczekac...
      Kroi mi sie znow wyjazd, tym razem na Sri Lanke...tym razem na slub mojego
      najdluzszego stazem w Szwecji kumpla. Pojechalal w grudniu budowac dom dziecka,
      poznal jakas angielska lekarke, padlo mu na leb benc, w lutym byl tam drugi raz
      i siem oswiadczyl bo to bardzo romantyczny typ...no i bendzie slub na Sri Lance.
      No i fajnie bo tam jeszcze mnie nie widzieli :)
      • ewa553 Samstag 07.03.09, 10:37
        idem sie zastrzelic: zapowiadali deszcz na najblizsze dni i
        odwolalysmy babska wycieczke do Frankfurtu:(((((( A tu promienne
        slonce, blekit nieba i te rzeczy. I komu tu w koncu wierzyc z pogoda?
        Na Wlochy mam taki absolutnie dokladny link, ale tutaj? Idem
        pograzyc sie w rozpaczy.
    • iwannabesedated Sobota 07.03.09, 12:56
      Wykończona jestem :/ Dzień się cały szarpałam oczyszczając gumno z
      psich bobków co spod śniegu wylazły jak te, tfu, przylaszczki, a też
      i z jakimiś sprawami urzędowo-nonsensownymi. Czuję się jakby mnie
      przejechał walec.

      Na szczęście się za Waszą sprawą moją biżuterią zajęłam dla
      odreakcji.

      ps. Na pytania o kamulce odpowiem na wątku galeryjnym.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Sobota 07.03.09, 13:21
        A ja czekam i czekam na te fotki dla goracego barana z roza w zebach ;)
        • iwannabesedated Re: Sobota 07.03.09, 13:24

          • jutka1 Re: Sobota 07.03.09, 14:36
            Co oznacza pusty wpis? :-)
            • iwannabesedated Re: Sobota 07.03.09, 14:46
              Że miałam odpisać kiełbiowi, lecz zadzwoniłam skype'm zamiast. I
              wpis zamierzony lecz niewpisany się jakoś niezamietno sam
              wypiździł :|
              • maria421 Re: Sobota 07.03.09, 17:23
                Nie lubie jezdzic do miasta i chodzic po sklepach w sobote bo wszedzie pelno
                ludzi, ale jak trzeba to trzeba.
                Zakupy nam sie udaly. Corcia dostala szykowny bardzo garniturek i buty.
                Ech, jak latwo jest ciuchy dla niej kupowac... Wlazi swobodnie w rozmiar 36 i
                wszysciutko na niej lezy jak ulal.

                Pogoda ladna, przedwiosenna.
    • ewa553 Sonntag 08.03.09, 09:18
      Sonntag, czyli niedziela sklada sie z dwu slow: Sonn, od Sonne,
      czyli slonce i Tag, czyli dzien. Powinien wiec byc sloneczny dzien.
      A psinco. Zimno, wiatr, zachmurzone. Uciekam na poranek do kina, c-j
      zachwalal, Windslet dostala Oscara, trzeba zobaczyc. Papa, do poziej!
      • jutka1 Dimanche 08.03.09, 10:20
        Meteoparis gada, że ma być 10-11 C, i deszczowo.
        Chyba zafunduję sobie dzień typu "w domu i zagrodzie", bo wychodzić mi się za
        bardzo nie chce. No, może obiad na jakimś tarasie, zobaczymy. :-)
        Poza tym jak zwykle czytactwo i oglądactwo. "Rzym" już skończyłam, dzisiaj
        zacznę "The L-Word", polecone przez SiDżeja.

        Miłego dnia życzę :-)
        • fedorczyk4 Niedziela 08.03.09, 11:08
          Dzień Kobiet, Manifa i powrót zimy. Rano padał śnieg. Chyba złożę
          oficjalny protest. Fajny film wczoraj widziałyśmy. Rumba sie nazywa
          i jest taki jakby nakręciły go dzieci Jacuesa`a Tati z mimem
          Marceau, które naoglądały sie Jasia Fasoli. Film i towarzystwo do
          niego, to było dokładnie to czego trzeba było mojej skołatanej kaszą
          duszy:-)))
          Idęm sobie, jadę po przyjaciółkę, zostawiamy auto pod sejmem, syn
          Podstawowy jadąc do pracy, zgarnie nas i podwiezie na start Manify.
          Przyjaciółka jak przystało na dentystkę, ma problemy z kręgosłupem i
          nie może za dużo chodzić, więc oszczędzę jej nadprogramowych
          kilometrów.
          Miłej niedzieli:-)
          • maria421 Re: Niedziela 08.03.09, 11:27
            Gdybym mieszkala w Kolonii, to poszlabym byla wczraj na manife o prawo
            muzulmanek do bycia czlowiekiem.

            Pogoda tez wczoraj byla o wiele bardziej sprzyjajaca niz dzisiaj.
            • iwannabesedated Re: Niedziela 08.03.09, 14:24
              Marysia na manifie. Ja się zastrzelę... Do czego to dochodzi...

              Tutaj zimno, ciemno, lilie miałam przesadzać ale mi się nie chce w
              taką piździawę po gumnie mniotać.

              Zasiędę więc sobie tutaj w cieple i biżuterią zajmę. Mam stół pod
              oknem, pod oknem kaloryfer, na parapecie moja zamia z trzema
              chujami. Stół jest z podstawy do maszyny Singera, więc pracując
              sobie pod spodem "szyję" stopami dla rozruszania :)))

              Z antypodów doniesiono postęp prac budowlano kultywacyjnych. Matka
              otrzymała pomagiera, któren ni w ząb po angielsku, i wraz z nim
              grasuje po okolicy z opuszczonych ogrodów szabrując rośliny. Dostali
              także od sąsiadki filodendron wielkości chałupy o strzępiastych
              liściach jak duże parasole i go posadzili obok bananowców. Żal mi
              było, jak z Freestate'u się wyprowadzali, bo ten toskańsko
              bursztynowy szeroki krajobraz z czerwoną ziemią bardzo polubiłam.
              Ale jednak myślę, że warto było, bo ta zieloność eksplodująca z Kwa-
              Zulu to jednak coś niesamowitego jest. Starzy donoszą, iż z działki
              widać fale oceanu u nurkujące w nich wieloryby puszczające w
              powietrze wytryski wody jak nie przymierzając wieża Ajfla w oknie
              Pytoniego starego mieszkania.
        • chris-joe Re: Dimanche 08.03.09, 14:48
          Bardzo jestem ciekaw, czy sie od serialu uzaleznisz. Daj cynk. Jestem juz w
          ostatnim sezonie, zostaly mi dwa ostatnie odcinki.
          W przypadku uzaleznienia, reszte dorzuce gdy nadejdzie czas.

          Przy okazji "Rome" spiesze z pocieszeniem: Niobe, malzonka Luciusa, co sie
          zabila rzucajac sie z galerii, jest jednak zdrowa i cala. Na wlasne oczy ja
          widzialem na Manhattanie :)
          • jutka1 Re: Dimanche 08.03.09, 15:02
            Dam cynk co do uzależnienia od LW :-)

            A zobaczenia Niobe na żywo zazdraszczam - ciągle tak piękna jak 2000 lat temu? :-)))

            Idę założyć nowy odcinek i wracam do LW. :-)
Pełna wersja