Szeeeroki watek

03.03.09, 12:37
Otwieram kolazem:

xurek 03.03.09, 00:49
bylam dzisiaj znow u konowala, tom razom chyba stanal na wysokosci
zadania albo prznajmniej zrobil takie wrazenie. Ze stopa nadal
niewiadomoco, bo MRT dopiero w srode. Ale zrobil ogolny check, byl
przy tym niemily, ale calkiem sensowny.

Wiec wynalazl, ze Xur jest zdecydowanie za gruby i ze jak nie
schudnie, to za dziesiec lat najpozniej bedzie mial cukrzyce. Kazal
schudnac kilo dziesiec conajmneij a pietnascie najlepiej. Na
propozycje Xura zeby mu jakie tabletki odchudzajace dal albo
najlepiej jakis "pasek na zoladek" konowal stwierdzil, ze wystarczy
jak Xurek wsadzi dupsko na rower i bedzie nim jezdzil pol godziny
dziennie. Potem stwierdzil ze zdziwieniem (miast zachwytu) ze Xurek
ma bardzo niski poziom cholesterolu (tak sie to nazywa) we krwi, co
skomentowal slowami "was immer sie da essen, scheint gut gemixt zu
sein, es ist aber eindeutig zu viel". Potem kazal Xurowi polgolemu i
oblepionemu elektrodami jezdzic na rowerze i po pol godzinie
stiwerdzil, ze Xur jest co prawda gruby, ale ma dobra kondycje, bo
wyrobil 120% normy na swoj wiek i mial super EKG. I znow miast
pochwalic stwierdzil, ze Xur to ma wiecej szczescia niz dyscypliny w
odzywianiu. Potem przyjrzal sie wynikom krwi, potem zas Xurowi a
potem zapytal, jak Xur to robi, ze w ogole udaje mu sie wylezc z
lozka i nie zasnac ponownie juz przy sniadaniu i czy Xur nie czuje
sie bardzo zmeczony. Xur poczul od razu sympatie do jasnowidza i
spytal, skad on to wie, na co konowal powiedzial, ze Xurowi zelaza
we krwi zupelnie brak i zaaplikowal kroplowke z zelazem (za tydzien
i dwa Xur ma dostac nastepne). Tera jest juz prawie pierwsza w nocy
a ja w ogole nie czuje sie zmeczona. Nastepnom razom jak bedzie mi
sie chcialo spac, zjem troche opilkow :))

Reasumujac mam zapytanie i nie cierpiacy zwloki biznes do Stokrotki:
koniecznie potrzebuje jakies bizu odchudzajace, jezeli zadziala
zaplace kazda cene :)))
    • maria421 Re: Szeeeroki watek 03.03.09, 12:57
      To ja Cie, Fedoro, poprosze o te diete kaszowo-ziolowa.
      • fedorczyk4 Re: Szeeeroki watek 03.03.09, 13:27
        Nie dam Ci Mario, nie zebym byla wredna, ale to jest "przepisane"
        przez doktorke ktora mnie zna i prowadzi od listopada. Taki
        prawdziewy zarciolog z dyplomem Akademii Medycznej i kilkoma
        specjalizacjami. Ma wszystkie wyniki moich badan etc. Ponadto jest
        to "kara" ktora ma mnie wpuscic na wlasciwe tory przed powrotem do
        konkretnej diety, ktora ona mi ustawia, czyli nie jest to wyrwana z
        kontekstu akcja. Takie cus ma skutki uboczne i w zaleznosci od
        brakow, lub nadmiarow organizmu, rozne efekty niekoniecznie
        pozadane, moze wywolac.
        • fedorczyk4 I jeszcze dodam 03.03.09, 13:34
          Ewa napisala ze po diecie wraca do starych metod odzywiania i dupa
          blada. To jest niestety kwintesencja problemu. Trzba zmienic swoje
          zwyczaje. Dostosowac zachcianki i lubienia, do potrzeb i trawienia.
          Nauczyc sie dawkowania roznych ulubionych rzeczy. W moim przypadku
          to sa tuczace warzywa typu bob, buraki, fasola Jas, owoce, no i
          oczywiscie akohole i pieczywo.
          Kocham chleb i wino:-)
          Slodycze, kluchy, kartofle moga dla mnie nieistniec, tluste miecho
          tez. I niestety ja nie umiem jesc trzy razy dziennie. ja jadam raz a
          dobrze. Od 19 do 21;-)
          • xurek Re: I jeszcze dodam 03.03.09, 13:54
            Fedo, wyczuwam coraz bardzej bratnia dusze (albo zolad ?:)))). Ja
            tez raz a dobrze i to koniecznie wieczorem :))
            • fedorczyk4 :-)))))))) n/t 03.03.09, 13:57

              • iwannabesedated Re: :-)))))))) n/t 03.03.09, 15:51
                To ja się dołączę. Będąc od lat chudom stokrotkom i czując się w tej
                chudości wspaniale, rok temu zadradło się niezamietno jak ten ten
                piździec - 10 kilo. Co oznacza mniej więcej sześć półtoralitrowych
                butelek mazowszanki. I niezależnie od takich różnych co te moje
                przyczepione do tyłka sześć butelek wyśmiewają i bagatelizują, ja
                się z tym czuję okropnie. I porzucić się owych nie udawało, ani
                dajat, ani tydzień intensywnych tańców od rana do wieczora. Nic.

                Zaskutkowała częściowo chyba ziołowa kuracja dr. Sent, plus wizyta u
                przyjaciół. Tam ani nie piją ani nie jedzą miensa i mnie też to
                mienso i alk odszedł wraz z dwoma butelkami mazowszanki. I na tym
                kuniec na razie. Cztery pozostają nadal. Co będzie dalej będę
                informować.
        • maria421 Re: Szeeeroki watek 03.03.09, 15:51
          Widze , Fedoro, ze to naprawde jakas powazna i naukowa dieta musi byc i chyba
          jednak lepsze niz to co Xurkowi lekarz zalecil.

          Ja od niepamietnych czasow prowadzilam zdrowa kuchnie w domu i naprawde nie wiem
          co bym mogla jeszcze ulepszyc. Maz mial swietna sylwetke, corka - jak widac bylo
          w mojej "odslonie"- tez ma, a na mnie te 10 kg wlazlo po przyspieszonej
          menopauzie i zlezc nie chce.
          Coz, chyba sie bede musiala taka polubic:) Moja Mama tez przytyla w czasie
          menopauzy i na starosc byla milutka, pulchna babcia i z nadwaga przezyla zdrowo
          88 lat.
    • ertes Re: Szeeeroki watek 03.03.09, 18:08
      Drogie panie a moze by tak zastosowac diete cud pod nazwa "NŻT" ?
      • morsa Re: Szeeeroki watek 03.03.09, 18:12
        Nie zrec tluszczu?
        • maria421 Re: Szeeeroki watek 03.03.09, 18:15
          Ertes, wsadz sobie w kieszen takie rady; ja ani NZT ani NZD.
          A Ty sam miales "Gruba" :)
          • ertes "NŻT" - Nie Żryj Tyle 03.03.09, 18:54
            Maria, ja po prostu uwielbiam "grube" hehe
            Moja obecna Gruba jest tak gruba ze musi jezdzic SUV bo innym nie da rady.
            Niestety ale nam nie pomagaja zadne diety.
            Wysle cos na Twoj email gazetowy bo innego nie znam.
            • maria421 Re: "NŻT" - Nie Żryj Tyle 03.03.09, 19:21
              Taka "gruba" to wcale nie gruba:)
              U nas kiedys w TV pokazywali gruba co ja dzwigiem przez balkon z mieszkania
              ewakuowali jak musiala do szpitala isc:)

              Ja na szczescie mieszkam na parterze, wiec moge jeszcze tyc a tyc:-)))
              • morsa Re: "NŻT" - Nie Żryj Tyle 03.03.09, 19:36
                A my mielismy niedawno pacjenta o wadze ponad 200 kg.
                Przy wzroscie 175 cm! Musielismy wypozyczyc specjalne lozko;-))

                Niektorzy cwicza aerobic:
                www.youtube.com/watch?v=xXlWsBhFvis&NR=1
                • iwannabesedated Re: "NŻT" - Nie Żryj Tyle 03.03.09, 20:18
                  E tam. Ja mało jem, głównie warzywa. Bez cukru od dawna. Bez alku i
                  mięsa od miesiąca. Regularnie tańczę po 4 godziny, jeżdżę na rowerze
                  jak ciepło. O kąt dupy Wasze rady ertesie i morso.

                  Pogadamy jak Wam się przyczepi kilka butelek.
                  • ertes Re: "NŻT" - Nie Żryj Tyle 03.03.09, 21:14
                    > Pogadamy jak Wam się przyczepi kilka butelek.

                    Jakich butelek?
                    • xurek Re: "NŻT" - Nie Żryj Tyle 03.03.09, 21:22
                      Ertes,

                      ja bardzo chetnie jadlabym polowe albo najlepiej w ogole nic, ale
                      skad wzac te sile charakteru na to? Masz jakis przepis, jakis
                      medykament albo inna dobra rade na calkowite pozbycie sie checi do
                      jedzenia?
                      • ertes Re: "NŻT" - Nie Żryj Tyle 03.03.09, 21:29
                        Nie mam, niestety.
                        Dlatego sam ciagle i nieustannie walcze.
                        Ostatnio zauwazam plusy posiadania dwupietrowego domu ze sporo iloscia schodow:
                        naganiam sie tyle ze robi za calkiem dobre cwiczenia.
                        A wiec NZT i gimnastyka :)
    • go.ga Re: Szeeeroki watek 03.03.09, 23:55
      W temacie chudniecia, to polecam stres. U mnie dziala. Niedawno zeszlo mi 5kg, bo mialam stresujacy okres i prawie nic mi nie wchodzilo. Podobnie dziala u mnie zakochanie sie, motyle w brzuchu, zyje powietrzem, waga leci w dol a i przyjemniejsze od stresu.
      • fedorczyk4 Re: Szeeeroki watek 04.03.09, 08:35
        Iii tam, ja stresy zajadam, a zakochanie nie wchodzi w rachube.

        Xurku, sa leki ktore zabijaja apetyt, tylko po drodze zabijaja, albo
        psuja tez inne rzeczy:-(

        Kaszy dzien piaty. Dwa kilo mniej. Wczorajszej porcji nie dalam rady
        przejesc. Co za ochida. Juz nigdy w zyciu nie rusze kaszy jaglanej.
        Parzone oregano nicuje paszcze na druga strone.
      • blues28 Re: Szeeeroki watek 04.03.09, 17:57
        Ach Goga, na stres niektórzy reaguja wzmozonym apetytem:)
        A milosc? Ano nie chce przychodzic na zawolanie:) Jedyne co mi
        przychodzi do glowy w kwestii milosci to smetnawe (ale ladne!)
        brzmienie gitary Chrisa Isaaca i jego ... I wanna falling in love
        with youuuuuuuuuu... Ale czy od tego mozna schudnac ;))?
        www.youtube.com/watch?v=UAOxCqSxRD0
        A na powaznie to pamietam, ze jak rzucilam palenie (juz nie wiem czy
        bylo to 7 czy 9 lat temu?), to w trybie rekordowym nabylam ze cztery
        butelki mazowszanki i to nie w plastikowym a luksusowym szklanym
        opakowaniu. I ta depreche przy kupowaniu ciuchów o najpierw jeden, a
        potem (o zgrozo!!) dwa rozmiary wiecej. Zadne diety nic nie dawaly!
        Trwalo to cale dwa lata. A potem sama z siebie wrócilam do mojego
        szczuplego jestestwa. Wiec Xurku, moze i Tobie tez tak sie wydarzy?

        Ale, ale! Moje dwie kolezanki, obie ze spora nadwaga schudly
        systematycznie i swietnie pod opieka dietetyka. Juz póltora roku sie
        trzymaja i nie tyja.
        Ale obie zmienily calkowicie system odzywiania. To nie byla dieta,
        to rewolucja sposobu odzywiania (robione byly badania krwi, tkanki
        tluszczowej i mialy opracowane indywidualne potrzeby organizmu).
        Oprócz tego dwa razy w tygodniu sport: Nordic Walking + basen albo
        gimnastyka. Chudniecie trwalo ok roku. A teraz utrzymuja wage. Ale
        sa konsekwentne w sposobie odzywiania (nie odczuwaja glodu ani
        potrzeby podzerania tego i owego, bo robia trzy posilki + dwa zdrowe
        snacki) i raz, dwa razy w tygodniu sport. A jaka mialy frajde
        najpierw przy zwezaniu ciuchów a potem przy koniecznosci kupienia
        wszystkiego nowego i mniejszego!
        Obie dokonaly tej rewolucji u dwóch (róznych) dietetyków w
        Trójmiescie, a z tego co opowiadaja to pól Trójmiasta lata z tymi
        kijami Nordic, trasy pasem nadmorskim i traktem lesnym w weekendy sa
        zatloczone! Ale podobno jest to znakomite na zrzucenie tluszczu i
        kondycje. No w kazdym razie one smigaja z tymi kijami i sa gibkie
        jak te galazki jabloni:)

        • fedorczyk4 Re: Szeeeroki watek 07.03.09, 08:38
          Kasza tłuszczowi nie spodobała się. 3,5 kilo poszło się paść w inne
          rewiry. Jeszcze tylko 15 i jestem w domu;-)
          • xurek proba generalna 14.03.09, 10:37
            Jeszcze nie hudnem (z h zamiast ch zeby bylo hudziej), bo termin do
            hudniecia mam dopiero w przyszla srode. Ale na wszelki wypadek
            postanowilam wyprobowac, czy to sie w ogole da. Dzialo sie to w
            czwartek, ale z wiadomych przyczyn nie moglam opisac w piatek.

            No wiec wyliczylam, ze w tej diecie to bede miala 1200 kalorii
            dziennie do dyspozycji, po czym z tabela kalorii wszelkich w lapie i
            waga kuchenna przed nosem zaczelam wyliczac pi razy drzwi ile
            potrzebuje minimum na wieczorna satysfackje.

            Jak zobaczylam, ze ziemniaki maja tylko 70 kalorii na 100 g to sie
            ucieszylam, ale jak zobaczylam ze jeden glupi maly ziemniak to juz
            ma 100 gram to sie nieco zdenerowowalam. Po dlugich rozwarzaniach i
            logistycznych szaradach doszlam do wniosku, ze ponizej 800 kalorii
            wieczornej satysfakcji osiagnac sie nie da, z czego mnie wyszlo, ze
            na pozostale dwa posilki zostaje mi po 200.

            No wiec postanowilam zrobic sobie platki z mlekiem na sniadanie.
            Wyszla ich ilosc zaprawde mikroskopijna a jak je zalalam mlekiem, to
            sie okazalo, ze mam juz 250 kalorii. Nic to, pomyslalam sobie,
            zrobie obiadek ze 150.

            Juz o 11 bylam glodna, ale walczac z checia zezarcia np. calego
            Behemota przemeczylam sie do 12-tej i pognalam do domud na 150-
            kaloryczna salatke. Pomidory i ogorki zalatwily 70 kalorii, cztery
            male glupie oliwiki nastepne 50, jak dolozylam kilka okruchow fety
            to juz mialam 190 a potem NAPRAWDE nalalam tylko KILKA KROPELEK
            oliwy z oliwek i salata podskoczyla na 280 kalorii!!!!!

            Zjadlam z wyrzutami sumienia, bo byla dopiero 13-ta a ja juz cale
            130 kalorii do tylu ale udobruchalam sie obiecujac sobie solennie,
            ze ogranicze wieczorna satysfakcje nawet do 650 i bilans wyjdzie
            nawet na plus.

            W drodze powrotnej do pracy glodna bylam tak, ze przechodzac obok
            kiosku nie moglam sie oprzec i opanowujac sie ostatkiem sil kupilam
            sobie sucha bule miast pysznego rogala i zezarlam juz w windzie.

            A wieczorem prosze panstwa ugotowalam sobie zupe grzybowa na
            zoladkach (malej ilosci) zageszczona maka i zabielona odtluszczonym
            mlekiem. Jak na prawdziwego odhudnika przystalo wymierzylam i
            wywazylam wszystko i mnie wyszlo, ze cztery litry mojej zupy maja
            1400 kalorii. No to sie ucieszylam, ze moge zjesc caly litr nawet ta
            bula sie w planie zmiesci.

            Glodna jak wilk zapelnilam kokilke po brzeg i zaczelam sie
            satysfakcjonowac. Po drugiej kokilce wciaz jeszcze bylam glodna a po
            trzeciej dostalam takiego wzdecia I zrobilo mi sie tak niedobrze, ze
            cierpialam okrutnie rownoczesnie sie cieszac, ze od jutra juz z rana
            bede wsuwac ta zupe i potem nie bedzie mi sie nawet chcialo pomyslec
            o jedzeniu.

            Z jakies dwie godziny pozniej wzdecie minelo nagle i jak reka odjal
            i pojawil sie taki wilczy glod, iz napadlam na lodowke iI zrobilam
            sobie dwie kanapki z maslem i mortadela, ktora zagryzlam garscia
            suszonych sliwek (byla ok 10 w nocy).

            A potem jak zbity piec powloklam sie do ksiazki z kaloriami
            iwyliczylam uczcziwie, iz zezarlam ich 1900, czyli mnw. tyle, ile
            spozywam normalnie stresujac sie znacznie mniej.

            No I teraz miast optymistycznie to raczej czarno widze te przyszla
            srode.

            Nie musze chyba dodawac, iz nic nie sccccchudlam :))))
            • fedorczyk4 Re: proba generalna 14.03.09, 10:52
              No ladnie, ładnie. Xurek idź Ty do jakiegoś żarciologa co by Ci
              właściwą i przyjemną w zastosowaniu dietę zapisał!
              Słowo Ci daję że takie istnieją:-)
              Ja po tych (tfu) kaszach wróciłam do diety podstawowej i bosko mi z
              wiosną huść:-)
              • maria421 Re: proba generalna 14.03.09, 11:02
                Xurek, kto to widzial zupy maka zageszczac!
                Zamiast smietany czy chudego mleka wez troche chudego twarozku homogenizowanego
                dolej do niego odrobine wody gazowanej, roztrzep trzepaczka i bedziesz miala
                "smietane" do zabielenia zupy.
                Zupe mozesz potem zmiksowac to sie sama zagesci.
                • xurek Re: proba generalna 14.03.09, 11:07
                  Mario, moje studium "ilosc kalori vs. waga produktu" wykazalo
                  niezbicie, ze maka jest najmniej kalorycznym zageszczaczem, gdyz
                  potrzeba jej nieskonczenie malo w porownaniu do innych produktow. A
                  ze nie smakuje jak np. zasmazka? No w koncu dieta to miala byc, no
                  nie?
                  • blues28 Re: proba generalna 14.03.09, 11:31
                    Lo matko, ale sie usmialam, malo mi szwy nie popekaly :))
                    Xurku, ja wiem, ze Tobie moze nie do smiechu, ale napisalas tak
                    plastycznie, ze ja to wszystko widzialam, ba, prawie czulam amok
                    glodowy!
                    A powaznie, to Fedo ma racje. Idz do dobrego dietetyka czy
                    endokrynologa i on/a zleci Ci wlasciwa TOBIE diete.
                    Po moich kolezankach widze, ze takie istnieja. Chudnie sie powoli
                    ale skutecznie :)
            • go.ga Re: proba generalna 14.03.09, 11:27
              > A potem jak zbity piec powloklam sie do ksiazki z kaloriami
              > iwyliczylam uczcziwie, iz zezarlam ich 1900, czyli mnw. tyle, ile
              > spozywam normalnie stresujac sie znacznie mniej.

              Daj sobie lepiej spokoj z ta dieta ;-)
              A dlaczego chcesz schudnac do srody?
              • iwannabesedated dajaty 14.03.09, 12:49
                Moim zdaniem wszystie dajaty oparte na liczeniu kalorii są do bańki.
                Bo człowiek ciągle te kalorie liczy, więc ciągle o żarciu myśli.
                Nawet gdyby nie był głodny - to by zgłodniał.

                Musi faktycznie coś konkretnie dostosowanego do osoby być.
                Naprzykład ja obserwując moją Matkę, doszłam do wniosku, iż otyłość
                może się brać z infestacji przewodu pokarmowego candidą albicans.
                Nie mając co robić w Afryce, nakręciłam Maćmę (cycat z Fedory) na
                stosowny dajat. Dajat zakładał eliminację wszelkich cukrów i
                większości nabiałów, co dało się zrobić stosunkowo łatwo, oraz
                wszelkich alkoholi, kawy i czerwonych mięs (tu już było gorzej).
                Natomiast zakładał spożywanie produktów o smaku kwaśnym oraz
                pikantnych przypraw. Ponieważ wykluczenie wszystkiego za jednym
                zamachem jest oczywiście dla normalnej osoby niemożliwe, więc
                zastosowany został system rotacyjny. Plus pół szklanki soku
                cytrynowego lub miseczka kwaszonej kapuchy na dzień dobry.

                Skutki przeszły wszelkie oczekiwania, waga poszła w dół tak szybko,
                że chyba to musiała być jakaś opuchlizna a nie tłuszcz. Dodatkowo
                widoczna poprawa wyglądu, cery, włosów, o samopoczuciu nie
                wspominając.

                Co ciekawe, odstawianie poszczególnych produktów przyszło stosunkowo
                bezboleśnie. Po wypiciu pół szklanki kwasu rano, zamiast zwyczajowej
                fajki i kawy, Mama zaczęła spożywać śniadania. Przedtem bowiem
                żywiła sie od rana do wieczora fajkami, kawą i drinkami, a wieczorem
                spożywała gargantuiczny i tłusty, koniecznie mięsny posiłek. W
                wyniku dajat zaczęła chyba nawet wiecej jeść - tyle że inaczej.

                Oczywiście tego dobrostanu nie potrafiła długo utrzymać, bo zaraz po
                moim wyjeździe popadła w swoje stare manie. Aha, ostatnio moje
                diagnosis potwierdził lekarz, tyle że infestację zaczął leczyć
                farmakologicznie. Efekty też są - tyle że słabsze i wątroba się
                zaczęła odzywać w proteście.

                Tak czy owak, powodem mojej przydługiej przypowieści dietetycznej
                jest to, że nie ma się co męczyć z przypadkową dietą. Trzeba dobrać
                coś sensownego dla siebie. Sensownego to znaczy, że normalny
                człowiek może to stosować bez ubytku na zdrowiu psychicznym.
                • fedorczyk4 Re: dajaty 14.03.09, 13:02
                  Dokładnie tak. A jeszcze dodam że nie każdego to samo tuczy. Jednych
                  kalorie, innych indeksy glikemiczne, bywają tacy co świetnie czują
                  sie i chudna jadąc na proteinach, inni od tego podwajają obwody we
                  wszystkim.
                  To się ustala osobniczo:-)
                  • maria421 Re: dajaty 14.03.09, 13:16
                    Jak na zamowienie, jest artykul w Gazecie:

                    www.odwazsie.pl/odwagi/1,97775,6357157,Dieta_diecie_nierowna.html
                    Ciekawsze od artykulu sa komentarze z ktorych wynika ze ile ludzi tyle diet.
                    • xurek Dzien 2 19.03.09, 10:23
                      Wiec wczoraj pan doktor mnie zwazyl, zmierzyl w talii (pfui, co za
                      wstyd) podlaczyl do elektrod jakowys, krew pobral i wsadzil do
                      jakiejs takiej centryfugi po czem objasnil, co nastepuje:

                      Wiec Xur ma za duzo wszystkiego: tluszczu, miesni i wody. Tlusz to
                      wiadomo, mesnie znaczysie, ze Xur jest ponadprzecietnie umiesniony,
                      co wlasciwie dobrze, bo powinno mu pomoc szybciej spalac tluszcz a
                      wody to niedobrze i powinna zejsc (o tym mowie konowalowi od dobrych
                      paru lat, ale chyba mial to w innej teczce niz „odchudzanie Xurka“).

                      Tego tluszczu jest o 14 kilo za duzo, z czego zrzucic Xur musi 10
                      dla zdrowia a pozostale moze dla urody.

                      Dieta nazywa sie BCM i sklada sie z kombinacji posilkow z niska
                      iloscia weglowodanow i tluszczu (bazujacych gl. na bialkach) plus
                      bialkowych napoi zastepujacych posilki, ktorych celem jest
                      dostarczenie wszystkiego, co organizm potrzebuje plus zlagodzenia
                      glodu.

                      Przebieg diety jest taki, ze na poczatku przewazaja te bialkowe
                      napoje (pierwsze dwa dni zero zarcia, wczoraj wieczorem myslalam, ze
                      mnie skreci i bylam nie do zniesienia, teraz znow jakos leci), potem
                      jest 50/50, potem ma przewazac zarcie a na koncu juz tylko wywazone
                      posilki. Na schudniecie owych 14 kilo fetu komputer wymyslil Xurkowi
                      dwie alternatywy: jezeli Xur bedzie jadl ten dozwolony posilek w
                      poludnie, to 4 miesiace, jezeli bedzie go jadl wieczorem, to 7!!!!!.
                      Xur o malo nie spadl ze stolka, ale znajac siebie od razu
                      powiedzial, ze z zarelka wieczorem nie zrezygnuje.

                      W sumie dieta da sie zniesc (procz tych pierwszych dwoch dni), bo
                      jest w niej stostunkowo duzo miecha (do 250 g dziennie) a Xur bez
                      miecha to jak ryba bez wody.

                      No wiec wczoraj Xur pil te drinki (dosc ohydne, ale ponoc te od
                      jutra sa znacznie smaczniejsze), latal do klopa czesciej niz w ciazy
                      a dzisiaj wlazac na wage stwierdzil, ze schudnal byl 2.5
                      kilo :)))))).

                      Pierscionek luzny na palcu, zadnych opuchnietych kostek, czyli
                      polowa z tej wody, ktorej bylo za duzo zeszla w ciagu jednego dnia.
                      Ciekawe czemu konowal mnie tego proszku na te opuchlizny nie
                      przepisal (moze dlatego, ze to nie lezy u niego w szufladzie
                      pt. „leczenie“ tylko „odchudzanie“?)

                      No i od wczoraj nie mysle o niczym innym niz to, co ugoduje sobie
                      jutro na obiad. Do dyspozycji mam 600 kalorii i zamiar
                      zjesc „smaczna gore“, wiec kombinuje, wymyslam, przemyslam itd itp.
                      Jak macie jakis pomysl, to dawac.

                      Prosze trzymac kciuki, zebym wytrzymala do jutra bez zarcia i
                      wysylac jakies fluidy lagodzace glod.
                      • maria421 Re: Dzien 2 19.03.09, 10:44
                        Fluidy Xurkowi posylam.
                        600 kcal na obiad? To jest calkiem duzo. Porcja miesa i warzyw napewno sie w tym
                        limicie miesci.
                        • fedorczyk4 Re: Dzien 2 19.03.09, 12:33
                          Trzym się Xurku, trzym. Ja fluidów nie posiadam, więc mogę jedynie
                          podzielić się pomysłem na żarło. Jak mi się spieszy, to bakłażana
                          krojonego w kostkę, cukinię w plasterkach, paprykę czerwoną i żółtą
                          wrzucam do żaro i innoodpornego, przykrywam specfolią i zu na kilka
                          minut (do miękkości)do mikrofali. Na parze gotuję odłuszczone kurze
                          białe. Na patelni rozgrzewam na zicher oliwę z oliwek (2 łyżki zupne)
                          na nich podsmażam kilka ząbków czosnku (wyciśnietego, albo
                          pokrojonego). Mieszam jarzyny z kurakiem, solę ciut, pieprzę i
                          polewam czosnkiem z oliwą. I trzymaj się:-))))))
                          • xurek Re: Dzien 2 19.03.09, 13:48
                            dzieki za pomysl, brzmi dobrze a jak pachnie w mojej wyobrazni :))

                            Zapomnialam dodac, ze co dwa tygodnie musze maszerowac sie mierzyc i
                            wazyc i bede chwalona badz opieprzana, wiec musze sie albo trzymac
                            albo potem plonic ze wstydu, bo wazenie jest grupowe (sama tak
                            chcialam dla motywacji, moglam tez wybrac indywidualne).
                            • blues28 Re: Dzien 2 19.03.09, 15:45
                              Trzymam mocno kciuki za przetrwanie i powodzenie :)
                              Ze mnie zadna kucharka, ale jako alternatywe masz pieczenie mies i
                              ryb w rekawie piekarniczym albo w folii (zrobiony luzny ale szczelny
                              pakiecik z folii). Rybe czy mieso razem z róznymi warzywami mozna
                              najpierw przerzucic w woku a potem zrobic pakiet z folli i do pieca.
                              Piec az pakiet nadmie sie jak banka - znaczy potrawa ugotowala sie
                              w sosie wlasnym. Zdrowe i beztluszczowe!
                              • maria421 Re: Dzien 2 19.03.09, 16:26
                                Wlasnie mialam okazje stwierdzic ze jestem calkiem szczupla. Tak mnie na
                                parkingu ktos zablokowal, ze zostawil miedzy swoim a moim samochodem moze ze 30
                                cm. Zdolalam jednak otworzyc drzwi i wcisnac sie przez szpare do samochodu.
                                Pocieszona jestem:)
                                • fedorczyk4 Re: Dzien 2 20.03.09, 06:51
                                  Xurze podaję następną propozycję dietetyczną. Na twardawo i na parze
                                  pokrojona w plasterki cukinia. Ułożyć w żarooodpornym 1 warstwę
                                  przełożyć plasterkami mozarelli LIGHT podktreślam light, posolic
                                  popieprzeyć ułożyć tak ze 3 warstwy. Skończyć na cukinii. Rozbełtać
                                  jajka 2/3 może byk więcej ale ostrożnie, z ciutem (to większy ciutek)
                                  śmietany 12 procent max, posolić lekko, wcisnąć do nich czosnek,
                                  dodać pół łyżki parmezanu w stanie sproszkowanym. Zalać warstwy,
                                  wstawić do piekarnika rozgrzanego na 180, na jakieś 30/40 minut. Tak
                                  na oko żeby nie było ani płynne, ani na węgiel. Pożreć mlaszcząc:-)
                                  Trzymaj się duchem i tłuszczem jestem z Tobą:-)
                                  • blues28 Re: Dzien 2 20.03.09, 07:19
                                    Fed, ja sie nie odchudzam, ale przepis biore!!!
                                    Brzmi smakowicie :)
                                    Acha, u mnie nie ma kwasnej smietany. Taka normalna moze byc?
                                    • xurek Dzien 3 20.03.09, 09:27
                                      Wczoraj wieczorem bylam juz tak glodna i zla, ze mialam ochote siasc
                                      i zaczac ryczec badz kogos zatluc :))

                                      Ale wytrzymalam, dzis rano wypilam proszek i juz tylko 3.5 godziny
                                      dziela mnie od mieska :))))).

                                      Dzieki za recepty, uwzglednie je przy dzisiejszych zakupach
                                      zywnosciowych.
                                      • maria421 Re: Dzien 3 20.03.09, 11:24
                                        Xurku, podrzcam Ci przepis na dietetyczne ale smaczne warzywa.
                                        Cukinie i marchew poszatkowac na cieniutkie plasterki, wrzucic na lyzke
                                        podgrzanej oliwy , najpierw plasterki marchwi, potem cukinii. Jak juz sie roche
                                        podsmaza, kapnac troche wody i dusic pod pokrywka.
                                        Doprawic sola, pieprzem, ziolami (oregano, troche miety), na koniec podlac octem
                                        winnym. Smakuje rowniez na zimno.
                                        Do tego ryba pieczona w folii, albo piers z kurczaka czy indyka z rusztu.
    • xurek Dzien 4 21.03.09, 09:48
      rano wlazlam na wage i bylu juz 3 kg mniej niz 4 dni temu. Te
      pierwsze 2.5 to wiadomo, woda, ale te pol teraz to moze juz sadlo?
      Dobrze by bylo, bo jak ja te 7 miesiecy przetrzymam to Bog jeden
      wie (bez jego pomocy no chance :))). Proch dziala i owszem na glod,
      ale nie na psychiczna chec podgryzienia kawalka szyneczki wieczorem.
      Chyba bede musiala to przedsiewziecie potraktowac rownie powaznie
      jak rzucanie palenia i wymyslic sobie na wieczory cos, co pozwoli mi
      przetrzymac te chec schrupania czegos.
      • blues28 Re: Dzien 4 21.03.09, 10:19
        Xurku, gratuluje i tak trzymac !:-)
        Z tego co moja U. mi opowiadala pierwsze dni sa najtrudniejsze a
        potem to juz z górki.
        Tak sobie mysle, ze nie powinnas sie nastawiac psychiczne na 7
        miesiecy tylko na to, ze teraz jadasz inaczej, zdrowiej i ze taka
        dieta jest najwlasciwsza dla Ciebie.
        Rzecz w tym zeby potem nie wrócic do starych nawyków, bo wtedy caly
        wysilek wezma diabli! I nastapi efekt yo-yo.
        Ale ja wierze w Ciebie:-) Dasz rade!!
        • fedorczyk4 Re: Dzien 4 21.03.09, 11:17
          Ja też:-)))
      • xurek Dzien 6 23.03.09, 08:12
        przezylsm weekend bez wykroczen dietetycznych. Wczoraj wieczorem
        znow bylo bardzo trudno, rano jest zawsze znacznie latwiej, bo nie
        lubie rano jesc. Na luncze od dzisiaj do czwartku kupilam sobie
        gotowe menues z diety "Montignac", poniewaz wszystkiego jest w nich
        tyle, ile ma byc, oprocz kalorii (maja 2/3 tego, co ja moge zjesc).
        Zastanowie sie po pierwszym obiadku, czy dojem czyms innym czy
        tez "zaostrze diete" :)).
        • fedorczyk4 Re: Dzien 6 23.03.09, 08:32
          Xurku, brawo, jesteś wielka:-)))))
          • xurek marny kucharz 23.03.09, 13:41
            z pana Montignaca. Fasolki rozgotowal, bialy sos byl bez smaku a
            kurczacza piers smakowala tak, jak wyobrazam sobie ze smakuje papier
            toaletowy badz inna serwetka. Nakupilam tych Montignacow na caly
            tydzien, wiec chcac nie chcac sie przemecze, ale od przyszlego
            ugotuje sobie w weekend sama cus smacznego na caly tydzien,
            poporcjuje i bedzie.

            Fuuuuj i buuuu bo to moj jedyny posilek na dzisiaj :(((
            • blues28 Re: marny kucharz 23.03.09, 14:13
              xurek napisała:
              " z pana Montignaca."

              Czy ten Montignac nie jest przypadkiem glosicielem diet
              proteinowych? Co to zaleca boczek wszedzie i o kazdej porze ?:)))

              Zapewne gotowanie na tydzien jest upierdliwe (dla mnie tak, bo nie
              realizuje sie w kuchni:), ale wyjdzie Ci smaczniej, apetyczniej i
              przede wszystkim zdrowiej.
              Zdawaj nam relacje jak Ci idzie z tym papierem toaletowym (pod
              róznymi postaciami) przez caly ten tydzien :)
              I trzym sie dzielnie!
              • xurek Re: marny kucharz 23.03.09, 14:18
                ten od boczku to byl Atkins, o Montignacu malo co wiem, ale napewno
                jakis dietetyczny bo tak pisze na opakowaniach no i to, co upichcil
                niby ma wszystko, co trzeba, tylko smakuje ohydnie :))).

                Ej, moze to luka rynkowa i zaczniem produkowac hurtowo dietetyczne
                smaczne zarcie :))?
                • blues28 Re: marny kucharz 23.03.09, 14:42
                  Faktycznie pomylil mi sie z Atkinsem. Wygoglowalam Montignaca i
                  brzmi dosc rozsadnie (tzn. zdrowe odzywianie versus drakonskie
                  diety); zwraca uwage na hiperinsulinowosc (inaczej nie umiem tego
                  nazwac, pokarmy, które powoduje nadmierne wydzielanie insuliny
                  niezaleznie od zawartych w nich kalorii) i jako pierwszy ustalil
                  indeks glucemiczny.

                  No, ale jesli jego zarcie jest ohydne to definitywnie go odstaw!

                  Tu na forum jest pare dobrze gotujacych wiec business dietetycznego
                  i smacznego zarcia moze ruszyc. Siebie sama proponuje na stanowisko
                  odpowiedzialnej d/s poobiedniej kawy ;))))
        • xurek Dzien 7 24.03.09, 16:29
          Monti znow marnie ugotowal. Tom razom jakies ziarenka ciemnozielone
          (po miemiecku to siem to "Linsen" nazywa) i do tego jakies mieso w
          sosie musztardowym, ktory mi gebe zupelnie wykrzywil. Na dodatek po
          raz pierwszy od poczatku tej diety waga jest tam gdzie byla wczoraj
          no i boli mnie leb i jestem zla i w ogole do dupy z dietami. O.
          • blues28 Re: Dzien 7 24.03.09, 18:08
            Xurku, linsen to soczewica; latwa do przyrzadzenia i na ogól bardzo
            smaczna i pozywna. Znaczy Monti naprawde jest kucharzem do doopy :(
            Waga nie moze (i nie powinna) spadac codziennie. Nie powinna tez
            rosnac. Najlepiej jak wykazuje tendencje spadkowa tak z raz w
            tygodniu.

            Bólu glowy szczerze wspólczuje :(
            Próbowalas leczyc migreny u neurologa??? Mnie to pomoglo. Nie to ze
            znikly, ale sa pod kontrola, nie tak czeste i nie tak intensywne. Ja
            sobie chwale terapie mojego neurologa. Popytaj konowala, który nagle
            zaczal okazywac ludzko-lekarskie oblicze.

            • fedorczyk4 Re: Dzien 7 24.03.09, 20:07
              Xsurze Miły. Nie żryj gotowych dań, to jest do dooopy interes.
              Natomiast możesz spokojnie wygooglować przepisy Montignaca. On był,
              jest jednym z prekursorów diety opartej na indeksie glikemicznym,
              który odrzuca dogmat kalorii. Ja nie mówię że to jest panaceum na
              wszelkie problemy. Ja Ci powiem tyle że Maćma zeszła na tej diecie,
              łagodnie i spokojnie, 15 kilo i nie przybiera. Ja zjeżdżam spokojnie
              z 16 kilograma. Bez bólu i głodu. Jestem jak Ty mięsożerna,
              umięśniona, bezcholesterolowa, w świetnej formie i uch, jak
              strasznie łakoma. Mam tylko jedną wadę z punktu widzenia
              fizjilogicznego ( nie piszę o estetyce ni o intelekcie;-)).
              Zafundowałam sobie 30 kilowy nadmiar człowieka:-( A teraz się tego
              po cichutku pozbywam.
              Czego i Tobie życzę. Jeśli chcesz to Ci mogę skomponować ciut
              przepisów szybko smacznie zjadliwych, bo juz się do tego wdrożyłam!
              • xurek Re: Dzien 7 24.03.09, 23:20
                Fedo,

                ja oczywiscie zartuje, ze to Monti zle ugotowal - w koncu nie jest w
                stanie wplywac na to, co z jego przepisow tworza wytworcy gotowych
                dan. Behemot tez na tej diecie powoli sie odchudza i idzie co prawda
                znacznie wolniej niz (przynajmniej dotad) u mnie, ale wyrzeczenia sa
                znacznie mniejsze. Z przepisow chetnie skorzystam. Czy masz tez
                takie, ktore umozliwiaja ugotowanie rownoczesnie wersji "dla
                nieodchudzajacej sie rodziny" (moj maz ma problem odwrotny do
                mojego, przy wzroscie 187 wazy 74 kilo i jak nie zezre odpowiedniej
                ilosci to od razu chudnie :))).
          • xurek pomiar 1 01.04.09, 10:23
            schudlam 2.2 kilo czystego sadla obejmujac tym samym czolowke w
            maratonie do pieknej figury w mojej grupie grubasow. Pan doktor mnie
            bardzo pochwalil, powiedzial jednak, zebym sie nie zniechecila,
            jezeli chudnac bede coraz mniej na tydzien bo im mniej ma sie do
            schudniecia tym wolniej to idzie. Grupa grubasow (sztuk trzy, jedna
            slonica, jeden hipopotam podobny tusza do mnie i jedna co nie wîem
            po co ona w ogole sie odchudza).
            • maria421 Re: pomiar 1 01.04.09, 11:00
              Xurek, nie przesadzaj, na zdjeciu w plaszczyku wcale nie wygladasz na
              hipopotamowego grubasa.
              Zycze dalszej wytrwalosci i czekam na zdjecia za 10 kg.
              • xurek Re: pomiar 1 01.04.09, 11:28
                no bo ja Mario jestem "maitre of camouflage" :)). Przy BMI = 31
                jest siem Hipopotamem i juz :)). No a jak juz schudne te 10 kilo
                sadla to fotami w obcislych catsuits wrecz zaleje tego foruma :))
                • fedorczyk4 Re: pomiar 1 01.04.09, 12:20
                  Xurku, czy za 10 kilo zmienisz nick nz Xureczek?
                  Dr. ma racje, teraz będzie wolniej, ale za to widoczniej w cm, a nie
                  na wadze:-)
                  • xurek Re: pomiar 1 01.04.09, 14:13
                    jezeli w ogole zmieniac co chyba rachej na Xurlinka (czyli xurek
                    cienki jak linka :)))
    • blues28 Niech sie ekspert Fedo wypowie... 26.03.09, 14:43
      ... bo ja dzis zrobilam na obiad tak:
      Piers kurczaka pokroilam w kawalki i przerzucilam zdziebko, do
      lekkiego zarumienienia na oliwie (oliva virgen extra)- zmarnowal mi
      sie wok wiec uzywam patelni - przelozylam do rondla i zalalam woda
      zeby sie wolno dusilo.
      Srednia cebule, dwie marchewki, dwa pomidory, obrane, posiekane tez
      najpierw poddusilam na patelni (na odrobinie oliwy) i wrzucilam do
      rondla z pyrkoczaca piersia. Dusilam do miekkosci, doprawilam
      ziolami do smaku (tu pole do popisu dla indywidualnych gustów).
      Ja to jadam z dzikim ryzem (graminea acuatica), rosnacym na
      obrzezach Wielkich Jezior w Ameryce. Troche przypomina w smaku ryz
      brunatny, ale dla mnie jest o niebo smaczniejszy.

      Tak podrzucam dla urozmaicenia dan, ale Fedo musialaby sie
      wypowiedziec czy to nie jest zamach na Twoja diete :))
      • fedorczyk4 Re: Niech sie ekspert Fedo wypowie... 26.03.09, 14:55
        Czy na Xurzą by było zamachem, to nie wiem. Na moją w etapie
        pirwszym byłby. Marchewki nie wolno i ryżu tyż nie. Ryż mozna
        dopiero po pozbyciu sie pierwszych 7 kilogramów. Acz istotnie dziki,
        lub po prostu pełnoziarnisty. A marchewka ma bardzo wysoki index
        glikemiczny. Buraki też.
        Ale cała reszta mniam, mniam i dietetyczne na maxa:-)))
        • fedorczyk4 Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 26.03.09, 14:56
          Ekspert to byłby objadając się, cienki jak trzcinka, a nie musiałby
          sie odchudzać:-(
          • blues28 Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 26.03.09, 15:18
            fedorczyk4 napisała:
            "Ekspert to byłby objadając się, cienki jak trzcinka, a nie musiałby
            sie odchudzać:-("

            Przykro mi ale slownik mowy naszej ojczystej ( i ja razem z nim) nie
            zgadzamy sie z w/w opinia:))
            sjp.pwn.pl/lista.php?co=ekspert
            Nie wiedzialam, ze marchewka jest takim wrogiem diet; dobrze, ze nie
            musze sie dietowac, bo marchewke lubie:)

            P.S. Jak tam na froncie dentystycznym??
            • xurek Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 26.03.09, 17:03
              ja ryzu nie moge zadnego, marchewke za to tak. Nie bylam wczoraj i
              dzis w pracy, bo nie moge siedziec na pupie :)). (po wczorajszym
              badaniu jelita zakonczonym diagnoza: bez operacji sie nie obejdzie,
              ale to maly i "niepowazny" zabieg).

              Ugotowalam sobie wiec wczoraj kotlety schabowe dwa upieczone "na
              samych sobie" i do tego kapusta kiszona z grzybami i niczym wiecej.
              Na 600 kalorii wyszla tego cala fura i bylo lepsze niz Monti z
              pudelka :)).
              Dzisiaj zas mialam tunczyka i salate z kapusty "Wirsing" (cus miedzy
              kaupsta a zielona salata) z odrobina oliwy z truflami. Jako ze oliwy
              bylo za malo, by "namoczyc" salate, to dodalam wody i bylo OK.

              Przy okazji zszokowalo mnie zupelnie, ze ten tunchyk (steak) ma dwa
              razy tyle kalorii co filet wieprzowy bez tluszczu!

              Waga ruszyla znow troszke w dol, wieczorna kontrola niedpodzerania
              to nadal meka panska. Jutro mam gosci, serwujemy afrykanskie
              jedzonko, z ktorego nie moge zjesc prawie nic. Wiec jak? Mam
              ugotowac sobie zarelko alternatywne, sieciec o suchym pysku i
              usmiechac sie do gosci, zliczyc kalorie i zjesc tyle ile wolno
              olewajac, ze weglowodanow bedzie za duzo czy tez na ten wieczor olac
              te diete?

              Fedo, co Ty robisz w takich sytuacjach?
              • maria421 Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 26.03.09, 17:33
                Xurku, od kiedy jestem sama i samotnie spedzam wieczory tez mnie kusi zeby sobie
                cos przed telewizja pochrupac wiec regularnie biore wtedy jablko, powoli je
                obieram, kroje, jem.
                A jak mnie nadal skreca to biore gume do zucia.
                • iwannabesedated Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 26.03.09, 17:43
                  A mnie zakazali dajatów wszelakich na dwa tygodnie. Mnięso czerwone
                  kazali żryć! W odwiecie odstawiłam więc poranną kawę z mlekiem i
                  mniodem - bo też mi okazało się źle na migrenę robi.

                  Znaczy migrenie robi dobrze - a mnie źle.
                  • xurek Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 26.03.09, 18:11
                    mnie kawa na migrene tez robi przewaznie zle, w iec pijam rzadko. Po
                    wielu probach konowal znalazl lekarstwo, ktore pomaga mi zawsze
                    skutecznie, chociaz biore tylko polowe tabletki. Nazywa sie Relpax,
                    jezeli jestes zainteresowana, do sprawdze sklad na opakowaniu.
                    • fedorczyk4 Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 26.03.09, 21:42
                      Bardzo mi Was żal, ja nie mogę żyć bez półlitrowego szatana przed
                      południem. Za pamięć o paszczęce dziękuję. Lepiej:-) Na bankietach i
                      przy gościach w sytuacji w której rozsądek i waga zmuszaja mnie do
                      wstrzemięźliwości, łżę jak pies. Trwierdzę że pić nie mogę bo biorę
                      antybiotyki, od których mam problemy z żołądkiem i nie mogę akurat
                      dzisiaj jeść. Nie jestem w stanie, przy gościach, albo u ludzi,
                      zjeść ciut. Nie kontroluję tego, więc wolę pogryzać tę samą
                      rzodkiewkę z miłym uśmiechem na uściech. Ale to jej moja skaza. Na
                      Twoim miejscu zachowałabym zalecenia Dra meda i już:-)
                      • maria421 Uwaga, uwaga 27.03.09, 10:16
                        Wczoraj wieczorem jedna madra glowa mowila w TV ze dieta nie powinna powodowac
                        zadnego stressu!
                        Stress bowiem powoduje wydzielanie hormonow ktore moga powodowac tycie.
                        Dlatego ludzie ktorzy boja sie jesc bo utyja, ktorzy maja wyrzuty sumienia po
                        kazdym ciastku szybciej tyja i wolniej chudna.
                    • iwannabesedated Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 27.03.09, 10:50
                      Dzięki Xurku, u mnie migrena ma minąć jak to mięso zacznę żryć, plus
                      jak mi tu Luiza pisze, te suszone śliwki, otręby i inne takie.

                      Na imprezie to ja bym zastosowała inną taktykę. Mianowicie przed
                      imprezą zjeść dużo zielonej sałaty i może zupę jaką, żeby
                      wygłodzonym nie być. I na imprezie jeść to co inni. Umiar zachować
                      ilościowy. Bo z kolei ja jakbym mniała iść na imprezę żarciową i nie
                      jeść to bym się wolała pohlastać.
                      • fedorczyk4 Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 30.03.09, 10:00
                        I co z migreną mięchem zajadaną Stokrociu?
                        Ja się wreszcie mogę cichutko pochwalić, cichutko bo jeszcze 10
                        muszę utrącić, ale w końcu 15 już ze mnie zeszło:-)
                        Głodna nie latam i na szczęście juz teraz ambicja i rozpęd biora
                        górę nad łakomstwem.
                        25 kwietnia mam garden party, na którym będzie jeden znajomy, który
                        jak spotkaliśmy się ostatni raz (15 kilo temu) to stwierdził że ani
                        on, ani ja, do wanny pana domu ktory oglądaliśmy, nie zmieścilibyśmy
                        się. No to teraz muszę być dwa razy szczuplejsza niż wtedy bo
                        inaczej sczeznę i skisnę:-)
                        • blues28 Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 30.03.09, 10:30
                          Pedze dalej ale nie moge nie pogratulowac Fedo :) 15 kg toz to
                          strasznie duzo!! A Ty jeszcze sie namierzasz na 10? Bedziesz chyba
                          jak nitka :)
                          Musze zdopingowac moja siostre. W jej przypadku niedoczynnosc
                          tarczycy wrzucila jej nadmierne kilogramy, ale teraz tabletki
                          reguluja dzialalnosc wiec trzeba cos z tym fantem zrobic. Bo
                          uzbierane kg same nie zleca :(
                          Blizej wyjazdu skonsultuje z Toba Fed, bo widze, ze Twoja dieta
                          rozsadno - skuteczna jest :))
                          • fedorczyk4 Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 30.03.09, 10:52
                            Nie będę jak nitka. Będę normalna. To przed 15 kilogramami byłam jak
                            stóg siana, albo nie uwłaczając zwierzątku, jak słoń.
                            Gdybym chciała być nitkowata, to musiałabym zejść do wagi która moją
                            była lat temu 8, czyli 49 kg, czego sie już nie podejmuję w wieku
                            49 lat przy wzroście 168cm z tendencją obkurczliwą :-)
                            • xurek Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 30.03.09, 12:51
                              podziwiam, zazdraszczam i trzymam kciuki za te pozostale 10.
                              • iwannabesedated Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 01.04.09, 15:04
                                Migrena przeszła całkowicie, inne telepawki też. I właściwie można
                                by wrócić do bezmięsności...
                                ...ale zakupiono wczoraj i przyniesiono cudne pastrami, które
                                uwielbiam.
                                Więc bezmięśnie - od jutra!
                                • jutka1 Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 01.04.09, 15:18
                                  W Warszawie mozna dostac pastrami??? Gdzie?
                                  • iwannabesedated Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 01.04.09, 15:21
                                    To akurat kupiono w Mini-Europie na Saskiej Kępie. Mam Ci wysłać
                                    parę plasterków? ;)
                                    • fedorczyk4 Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 01.04.09, 15:35
                                      W koszernym sklepie przy synagodze Nożyków też można:-) I znacznie
                                      lepsze!
                                      • jutka1 Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 01.04.09, 15:42
                                        Nic nie wysylajcie, jak bede kiedys w Wawie, to sobie kupie :-)
                                        Straszliwie nagle zatesknilam za pastrami. A juz jak pomyslalam "reuben sandwich
                                        on rye" to dostalam slinotoku.
                                        Przepraszam, ze slinie sie na watku odchudzajacym :-)
                                        • iwannabesedated Re: Ze mnie taki ekspert jak z koziej...... 01.04.09, 15:48
                                          Reuben on rye, lots of mustard & sour pickle, hehehe! Nowojorska
                                          magdalenka.
    • kielbie_we_lbie_30 Re: Szeeeroki watek 01.04.09, 15:19
      Siedzem w domu bom chora, wiele robic nie moge bo sil nie ma, pogoda piekna i na
      balkonie trochem siedziala i podczytuje troche. Ten watek odwiedzilam pierwszy
      raz...
      Wiekszosc ludzi ktorzy chca zrzucic wage robia podstwowy blad...to co
      schomikowali w ciagu lat chca zrzucic w ciagu pare miesiecy. Narzucaja sobie
      diety cud, glodowki i... nie wytrzymuja dlugo.
      Prawda jest jedna i jedyna, zminic sposob odzywiania. Jesc to co sie lubi ale w
      malych ilosciach a warzyw o owocow bez liku...tym nie mozna sie objesc.
      Najbardziej optymalne chudenie to 0,5 do 1 kg miesiecznie...a nie tygodniowo. A
      to jest rowne 3500 do 7000 kalori miesiecznie znaczy 800 do 1600 tygodniowo tzn
      ok. 115 do 230 dziennie tzn 0,5 do 1 godziny dziennie szybkiego spaceru. No tak,
      ale tylko to nie pomoze nam schudnac ale moze nie grubiec wiecej...wiec zamiast
      dwoch ziemniakow mozna wziac jeden, zamiast tlustego sosu cienki, a zamiast
      dressingu oliwe. I warzywa, w kazdej formie...brokuly zasmazane z pomidorem
      popruszone serem i kawalek cieniutenkiej szynki. Gorzka czekolada zamiast
      ciacha. Albo gars orzechow. Wiadomo tez ze ostrosci np chili popedza spalanie.
      Jestem miesozerna, na warzywach nigdy bym nie wyzyla i dlatego mam zawsze cienka
      szynke w lodowce i jak mnie najdzie to biore sobie platek...razem z np. melonem
      mniam
      No i nie wazne ze zgrzeszymy czasem, wazne zeby nie grzeszyc codziennie ;)

      Kilebie ktore w czasie ciazy poszlo strasznie w gore i dluuugie, dlugie lata nie
      potrafilo z tym sobie poradzic az raz powiedzialo basta.
      Chuda juz nigdy nie bede ale co tam...najwazniejsze ze utrzymuje wage bez nad ;)
    • xurek Pomiar 2 24.04.09, 12:42
      prawie juz mialam gotowe, ale mi zezarlo, wiec teraz w skorcie:

      W Polsze udalo mi sie diete trzymac "- 2 dni", w ktorych to sie
      obzarlam (zjadlam nawet sernik, ktory truciznom dietetycznom jest).
      POtem sie balam isc na pomiar, ale sie okalazo, ze schudlam 0.7
      kilo, co Doc uznal za rewelacyjny wynik biorac pod uwage urlop, z
      ktorego to wg. jego relacji wszyscy na diecie wracaja grubsi.

      No wiec w nagrode ze tak dobrze mi sie udalo obzarlam sie jeszcze
      raz, ale potem udalo mi sie opanowac, choc ciezko, kiedy wieczorem
      nikt lodowki nie pilnuje (bo maz w rozjazdach) a mnie diabel szepce
      do ucha, ze zjedzenie udka kurzego o 23.55 to by dla diety nawet
      wyszlo na dobre...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja