Ogladactwo

04.03.09, 11:34
Otwieram, bo panstwo recenzuja filmy po balaganiarsku, tu i owdzie, co sprawie
i dobru ogolnemu nie sluzy.

"Australie" obejrzalem i wbrew narzekactwu sie ubawilem. Jasne ze szmira, ale
wierna stylowi hollywodzkich epik, nawet z tak zwanym mrugnieciem oka do
publicznosci w tej sprawie.

"Vicky Cristina Barcelona"- to dopiero gniot! Z daleka jedzie filmem na
zlecenie. Prostackie stereotypy: Amerykanie/nki glupawe i pustawe o emocjach
i seksualnosci w gorsecie vs. srodziemnomorscy Europejczycy z autentyczna
fantazja, wsluchujacy sie szczerze w swe serca i umysly, wiec jakze kreatywni
i bogaci dusza. Juz "Shirley Valentine" byla znacznie oryginalniejsza.
Mojego tyle, co sobie Barcelone powspominalem, nawet madrycka knajpa J.
Bardema w tej Barcelonie mignela.

"The Reader"/"Lektor"- bardzo smakowite. Rzadki przypadek, gdy film z
pewnoscia nie gorszy od ksiazki. Dla mnie to oda Schlincka do swej milosci do
Niemiec, z calym ich historycznym kalectwem. Dwa paluchy w gore, zobaczcie
koniecznie!
    • blues28 Re: Ogladactwo 04.03.09, 17:38
      Heh, no popatrz Chris... mnie Australia znuzyla niemozebnie. Moze to
      kwestia malego ekranu, który nijak nie oddaje
      epickiej "grandiosidad", a moze i tego, ze mnie hollywoodzka epika
      nie wzrusza. Ziewalam na Ben-Hurach i Titanicach, nic na to poradzic
      nie moge.
      Ale w sprawie VC Barcelona zgoda calkowita. Gniot. A ja lubie Allena
      (nieustannie namawim na Match Point – znakomity), no ale ten film to
      on zrobil lewa noga. I nie moge pojac tego calego cyrku wokól
      Pepelope Cruz. Fakt, ladna, dosc dobra aktorka, kamera ja lubi, ale
      zeby zaraz best supporting actress w ostatnim roku?? Nie po moich
      to pieniadzach. W tym filmie best supporting actress jest Barcelona.
      Kropka. Period.
      Ostatnio jakos nie moglam sie skupic na ogladaniu filmów i czekaja w
      kolejce pieknie nagrana na DVD: The Doubt, Benjamin Button,
      Revolutionary Road, Changeling (Clinta ·Estwooda + lada moment Gran
      Torino tegoz), The Reader, Frost vs Nixon i Harvey Milk. A juz
      zapowiedziane sa Slumdog.. (co prawda Jutka i Lucja zniechecily mnie
      skutecznie, ale moze sie zmusze w celu wyrobienia tzw wlasnego
      zdania), The Wrestler i przede wszystkim Walc z Bashirem. Ten
      ostatni chce koniecznie zobaczyc, aczkolwiek latwy nie jest, bo jest
      to wewnetrzne rozliczenie rezysera z okresem kiedy byl zolnierzem w
      armii izraelskiej. Film mocno antywojenny zrobiony przez rezysera z
      Izraela i wyprodukowany w Izraelu. Ma charakter niemal dokumentalny
      i jest to film animowany. Dotarly do mnie same znakomite opinie, no
      ale musze podbudowac animusz zeby go obejrzec. Widzial kto? Albo
      inne z w/w listy (z wyjatkiem Slumdog.. i The Reader juz
      recenzowane)???

      • chris-joe Re: Ogladactwo 04.03.09, 21:02
        Mnie Allen od lat juz drazni, choc w sprawie "Match point" zgoda- to byl wyjatek.
        Z powyzszych widzialem tylko "Changeling" i "Milk", oba dosc rzetelnie zrobione
        filmy faktu, i oba ukazuja nie tak dawna amerykanska rzeczywistosc, az sie wlos
        jezy.
        Przy okazji "Milka" oczywiscie nie moglem nie zauwazyc wsrod owczesnych
        "adwersarzy" bohatera podobienstw do calkiem wspolczesnych giertychow & Co.
        Tyle ze tam, to mialo miejsce 30 lat temu. No i podobienstwa emocji wokol
        ostatniej Prop 8, a owczesnej Prop 6.
        W tym kontekscie przypominam sobie wywiad z jedna z filmowych postaci,
        wspolpracownikiem Harvey Milka, ktory zauwazyl ze zeszloroczne zwyciestwo Prop 8
        w duzej mierze wyniklo z przerwania ciaglosci w ruchu Gay Lib, gdy AIDS wykosil
        niemal cale pokolenie.
        "Milka" polecam bardzo, bo to wazny film; niestety- nie az tak bardzo "historyczny".
    • chris-joe Frost/Nixon 08.03.09, 14:13
      Smakowity. Sheen w roli Frosta- bardzo dobry, zas Langella jako Nixon- popis
      brawurowy.
    • ewa553 Re: Ogladactwo 08.03.09, 15:39
      Vicki Christina podobala mi sie ze wzgledu na zdjecia mojej
      ukochanej Barcelony, na atmosfere i muzyke.

      Z Lektora wlasnie wrocilam. Jestem pod wrazeniem. Film z tych, ktore
      wlaza pod skore (czy to aby nie germanizm?). Z kilku rzeczy ktore
      zrobily na mnie wrazenie jedna to niemoznosc pojecia swojej winy
      przez zbrodniarke, dla ktorej przyznanie sie do analfabetyzmu jest
      wiekszym "wstydem" jak przyznanie sie do winy. Niemoznosc przebicia
      muru, ktory ja jakby otacza. Ale moze tylko pozornie? Bo niektore
      reakcje by temu zaprzeczaly...
      Przyznam ze wstydem ze Schlinka nie czytalam, ale po tym filmie
      zaczne.
    • maria421 Re: Ogladactwo 10.03.09, 19:53
      Poniewaz dzisiaj leje od rana do wieczora, postanowilam wreszcie obejrzec
      "Elisabeth" z Cate Blanchet.

      Wielkie rozczarowanie. Owszem, Cate Blanchet bardzo dobra i to ona trzyma caly
      film ale poza tym film jest po prostu nudny, a co wiecej zawiera historyczne
      bledy (akurat epoka Tudorow to moja ulubiona w historii Anglii wiec wiem co
      mowie), nie oddaje nic z tamtej epoki, moze oprocz kostiumow.

      Pamietacie Bette Davis albo Glende Jacson jako Elisabeth?
      Dla mnie absolutnie najlepsza byla Glenda Jackson a takze film z nia byl
      najlepszym filmem o Elzbiecie I.
      • chris-joe Re: Ogladactwo 11.03.09, 01:36
        Pelna zgoda. Rumienilem sie wrecz ze wstydu za ten gniot w imieniu jego tworcow.
        Dawno to bylo, lecz pamietam, ze gdy E. w nocy z wysokosci klifow podziwiala
        plonaca Armade- to nawet zmoczylem bielizne.

        Pelna zgoda takze co do Glendy J. Wogole brak mi tej baby strasznie.
    • jutka1 SiDżej 14.03.09, 00:01
      I'm hooked. Proszę o więcej. :-)
      • chris-joe Re: SiDżej 14.03.09, 06:02
        To juz!? Ale rzeczywiscie, te dwa ostatnie brakujace mi odcinki ostatniego
        sezonu juz wyszly. Zara sie zakrece, zdobede itd. Chwila moment :)
    • blues28 Re: Ogladactwo 19.03.09, 09:59
      Gran Torino

      Nie jest to najlepszy film Estwooda, nakrecony w zaledwie 30 dni,
      malym nakladem i z aktorami niezawodowymi. Miejscami zauwaza sie te
      niedociagniecia.
      Z tak niewielkim zapleczem Estwood stwarza film o katolikach nie
      pytajac nikogo o pozwolenie ani nie proszac o wybaczenie. Z pozycji
      swojego sedziwego wieku, czlowieka prawdopodobnie na ostatnim
      odcinku swojej drogi, portretuje swiat chrzescijanski z jego dobrem
      i zlem, grzechem i wybaczeniem, celem i srodkami, milosierdziem i
      sprawiedliwoscia, jednostka i wspólnota. A wszystko to na zaledwie
      100 m2 domku Walta Kowalskiego na przedmiesciach Detroit.
      Walt Kowalski, zgorzknialy starzec, weteran wojny w Korei, patriota
      z flaga USA niezmiennie powiewajaca na dachu, jest jak zastygla
      wyspa w zmieniajacym sie obliczu dzielnicy, coraz powszechniej
      zamieszkalej przez inmigrantów azjatyckich. Walt gardzi swoimi
      sasiadami, nie lubi i nie ufa innemu, nowemu, nie amerykanskiemu.
      Ale pewne zdarzenie powoduje, ze skostniale przekonania Walta legna
      w gruzach...
      Film jest pelen bolesnej, beznadziejnej atmosfery i nie ma happy
      endu. Przynajmniej typowego happy endu, bo jednak cien nadziei, ze
      mozna, ze warto pojawia sie na koniec.
      Lubie starego (poczawszy od Mostów w Madison) Estwooda.
      Ach, i sciezka dzwiekowa! Ogromnie mi sie podobala a juz koncowa
      ballada, spiewana przez Clinta starym, schrypnietym glosem – perelka!
      ---------------

      Przed operacja obejrzalam niektóre filmy i to byl blad. Nie moglam
      sie skupic, odbiór mam jakis taki spaczony, a i teraz, raz
      obejrzawszy film nie mam ochoty do nich wracac. Szkoda.
      ----
      Revolutionary Road:
      Nakrecony na podstawie powiesci Richarda Yatesa, przedstawia na tle
      lat 50 mloda pare, typowa, wijaca gniazdko w suburbach Connecticut.
      Ich pozornie szczesliwe zycie i pozycie dochodzi do rozdroza w
      którym trzeba zdecydowac czy ryzykowac i walczyc o marzenia,
      pragnienia czy tez zadowolic sie stanem obecnym, zyciem monotonnym,
      jednostajnym, przecietnym, bezpiecznym ale bez marzen i snów. Film
      obnaza pierwszy, powazny zakret w zyciu pary, rozbieznosc
      temperamentów i zupelnie niekompatybilne potrzeby.
      Bardzo lubie Kate Winslet; po raz kolejny potwierdza ogromny talent
      aktorski.
      Nie lubie Leonardo DiCaprio ale przyznac musze, ze bardzo godnie
      sekunduje Kate i gra na róznych warstwach emocji czlowieka
      przegranego i pobitego. Dla mnie ososbiscie zachowawcza postac
      Franka jest ciekawsza niz jego zbuntowanej zony.
      -------

      Benjamin Button:
      Film w kolorze sepii – piekna fotografia i piekny stary New Orleans.
      Zaluje, ze nie nakrecil go Tim Burton, bo temat jest mocno dla niego!
      Na tle opowiadania Scotta Fitzgeralda, David Fincher zrobil film o
      czlowieku, który urodzil sie starcem i mlodnieje z kazdymi
      urodzinami. Towarzyszymy w tej niezwyklej podrózy 80 letniego
      niemowlecia poprzez jego wiek dojrzaly, mlodzienczy az do
      przedsmiertnego (ponownego) niemowlectwa. Niezwykla historia
      niezwyklego czlowieka, ludzi na których trafia na swej drodze,
      milosci które znajduje i traci i nieublagane okrucienstwo
      przemijania czasu.
      Czasami film (mozliwe, ze jest to efekt scenarzysty - Eric Roth,
      autor Forrest Gump) popada w sentymentalizm, ale w calosci jest to
      prawie przyklad jak opowiedziec w sposób naturalny historie
      antynaturalna. Naprawde dobrze zrobiony acz dalej zaluje, ze nie
      przez Tima Burtona :)
      Rewelacyjna charakterystyka, bardzo istotna w tym filmie i naprawde
      dobre aktorstwo, wlaczajac oszczednego i stonowanego Barda Pitta.

      Raesumujac: zaden z trzech filmów nie wydaje mi sie wielkim dzielem,
      ale wszystkie trzy warto zobaczyc.

      • maria421 Re: Ogladactwo 19.03.09, 10:23
        "Gran Torino" to jest film o katolikach??? :-)))

        Wybieralam sie wczoraj, ale potem cos wypadlo, musze koniecznie nadrobic.
        • blues28 Re: Ogladactwo 19.03.09, 15:49
          No, fakt, co ja gadam, film jest o starym modelu Forda i jeszcze
          starszym zgredzie, jego wlascicielu :)))
          Ale mozna sie uprzec i zobaczyc film o wartosciach (chrzescijanskich
          ale i uniwersalnych) akurat w srodowisku katolickim (dawna emigracja
          z Polski, Wloch, Irlandii, + bardzo istotna postac mlodego ksiedza).

          Ach, Marysiu, film nie jest napastliwy a Clint jest za stary zeby
          zawracac sobie glowe trendy polityczno-poprawnymi pierdolami.
          • maria421 Re: Ogladactwo 19.03.09, 16:22
            Umowilam sie z corcia ze pojdziemy w niedziele na "Gran Torino".
            Potem sie wypowiem.
            • lucja7 Re: Ogladactwo 20.03.09, 10:29
              Ja mam duzy problem z Eastwoodem i to od bardzo dawna, by nie
              powiedziec od zawsze.
              Juz w pierwszych filmach a pelna geba pozniej (gdy zabral sie po
              megalomansku za produkcje, realizacje i aktorstwo)zawsze byl dla
              mnie "mscicielem" krzywd i niesprawiedliwosci, typem prostym,
              gburowatym, niewyuczonym, ale wiedzacym "co jego". Nalezalo rozumiec
              ze byl to frustrat nie interesujacy sie zupelnie co sie wokol niego
              dzieje (oprocz niego) o wielkim charakterze.
              Fakt ze model taki byl robiony przez niego od a do z, na maniere
              onanistyczna, zrazil mnie do niego nieodwracalnie. Nie znosze tego
              rodzaju populistycznej lopatologii i, w sumie, latwizny.
              No i nie chadzam na filmy napisane, zrealizowane i odegrane
              przez "msciciela".
              • blues28 Re: Ogladactwo 20.03.09, 15:22
                Ja mam akurat odwrotnie. Nie znam dawnego Estwooda, tego z westernów
                (nawet oslawionego Sin Perdon nie widzialam) ani Brudnego Harrego,
                moze i msciciela. Jest to zupelnie nieznany mi etap.
                Mój pierwszy kontakt z aktorem i rezyserem to Bialy Lowca o Czarnym
                Sercu (1989), swoisty homenaje dla Johna Hustona i jego Queen of
                Africa. Film bardzo wyrazisty, znakomicie zrobiony i daleki od
                czolobitnosci i poklonów przed mitem Hustona.
                Pózniej Mosty w Madison, Pólnoc w Ogrodzie Dobra i Zla, Mystic
                River, Million Dollar Baby, Gran Torino... patrze, patrze i nie
                widze mscicielstwa, lopatologii, onanizmu czy latwizny.
                Jest za to miazdzaca koherencja w tym co robi, konsekwentne
                uwypuklanie i pietnowanie chorego spoleczenstwa, bez zamiatania pod
                dywan, hamletyzowania czy werteryzowania. Filmy pelne swiatlo-cieni,
                z cala gama szarosci bez popadania w sentymentalizm i gorzkie zale.
                Prawie stare, klasyczne kino.

                No, ale – dziekowac Bogu – filmy maja to do siebie, ze kazdy je
                odbiera jak chce i jak mu sie widzi. Cale szczescie bo inaczej
                ziemia bylby najnudniejszym miejscem w kosmosie :-)
                Sama mam paru wielce uznanych przez krytyke rezyserów, których nie
                trawie, bo irytuje mnie ich sposób narracji, bo przyslowiowa glebia
                wydaje mi sie pustym echem w studni, bo (JA) wyczuwam
                pretensionalnosc, a tego nie znosze...
                To przeciez kwestia gustu a nie aksjomat:-)
                • lucja7 Re: Ogladactwo 20.03.09, 16:04
                  Jest jak piszesz, zgadzamy sie po czesci.
                  I wlasnie ta "miazadzaca koherencja" i "konsekwentne uwypuklanie i
                  pietnowanie chorego spoleczenstwa", jak piszesz, doprowadza mnie do
                  niecheci. Ludzie sa bardziej skomplikowani niz bohaterowie filmow
                  Eastwooda, karykaturalni.

                  Ale ja wcale nie namawiam na niechodzenie na jego naiwne filmy,
                  absolutnie mi wystarczy ze ja sobie oszczedzam ;-)
                  • blues28 Re: Ogladactwo 20.03.09, 17:29
                    No to ciesze sie, ze sie zgadzamy.
                    Ty nie namawiasz na nieogladanie, ja nie namawiam na ogladanie :)

                    Kwestie naiwnosci pomine, bo choc nie jestem zwolenniczka jedynie
                    slusznych idei i lubie rózne punkty widzenia, to zwyklam przyjmowac
                    je PO obejrzeniu filmu przez "adwersarza". Opinie ugruntowane kiedys
                    tam "na amen" mnie nie przekonuja.
                    • maria421 Re: Ogladactwo 15.04.09, 09:50
                      Wreszcie obejrzalam wczoraj "Gran Torino" i jestem urzeczona Eastwoodem a raczej
                      grana przez niego postacia starego Kowalskiego ktory jest jak samotny diament w
                      morzu popiolu- twardy, szlachetny i oswiecajacy swym blyskiem innych.

    • blues28 Almodovar "Los abrazos rotos" 23.03.09, 07:07
      Zawód, rozczarowanie :(

      Bohater filmu, Mateo Blanco, pisarz, scigany przez gorzkie
      wspomnienie wypadku samochodowego, w którym nie tylko utracil wzrok
      ale i wielka milosc, kobieta swojego zycia. Taraz egzystuje piszac
      scenariusze filmowe pod pseudonimem Harry Caine.

      Struktura filmu pelna meczacych, niespójnych flashbacków, rwaca sie
      narracja z uklonami w strone kina, przy okazji autohomenaje
      Almodovara dla Almodovara (referencje do swoich wczesniejszych
      filmów), podziw Almodovara rezysera dla Almodovara scenazysty i
      metraz o godzine za dlugi!
      Film sam w sobie moze nie jest taki zly, ale w zderzeniu z
      oczekiwaniami wychodzi kiepski.

      Pytanie natury ogólnej. Dlaczego ostatnio tak trudno o film w
      normalnym (1,5 godz.) wymiarze czasowym? Dlaczego wiekszasc
      rezyserów upiera sie zeby gledzic przez trzy godziny, rozmywajac
      tresc, rozmieniajac filmy na nudne drobne???
    • chris-joe "Sztuczki" 01.04.09, 02:13
      Skradlem to z sieci i na dobre mi wyszlo. (Eat your hearts out, Vancouver and
      Figueres, if you're playing peekaboo :)

      Bardzo ladny film, lekkie nawiazanie (z naciskiem na 'lekkie') do wloskiego
      neorealizmu.
      Jest lato, bogata zielen, nedza poniemieckich bieda-kamiennic robotniczego
      Walbrzycha epoki "postindustrialnej"; dzieciak, jego starsza siostra szukajaca
      pracy (u Wlochow..), ich porzucona niegdys przez ojca-dzieciom matka. A ten
      dzieciak odprawia sztuczki w pewnym celu.
      I tyle.
      Ladne postacie, wszystkie pozytywne; ze zycie to niebajka, ale jednak, jednak
      cudo.
      A zaczyna sie ten film od dedykacji: "Mojej siostrze, mimo ze mnie zamykala w
      szafie".

      Nie wiem, jak to sie moze komus nie podobac.
      • jutka1 Re: "Sztuczki" 01.04.09, 07:49
        Lulu o tym pisała, ja zresztą też, bo razem widziałyśmy. Lulu poszła nawet drugi
        raz obejrzeć. Miałam kilka zasttrzeżeń, ale ogólnie bardzo mi się podobał. :-)
        • lucja7 Re: "Sztuczki" 01.04.09, 11:23
          Owszem, napisalam 12go listopada 2008:

          "Bylo mi natomiast bardzo dobrze po obejrzeniu polskiego
          filmu "sztuczki" Jakimowskiego.

          Bylo mi dobrze glownie dlatego ze film byl krecony w pejzazu
          miejskim, w pieknym pejzazu Walbrzycha (jego przedmiesc?)i filmowany
          jak rzadko pieknie moze byc filmowane miasto.
          Bo gdyby spojrzec na "temat", to nie ma on teoretycznie zadnego
          wdzieku: rozwalajace sie chaotycznie poustawiane bryly domow wzdluz
          zarastajacej drogi, wszystko poodrapywane i ratowane od upadku
          nadludzkim wysilkiem, resztki cegiel, marny tynk, resztki blachy,
          niebo przeciete zelaznym wiaduktem kolejowym, obraz torow,
          kilometrowe odleglosci miedzy jakims tam sklepem, dworcem, barem,
          czyims miejscem pracy, niepewne granice miedzy trotuarem a jezdnia
          (chodzi sie jezdnia, bo rowniejsza).
          Miasto bez zadnej ciaglosci, zaznaczane jedynie indywidualnymi
          akcjami wymiany okien w starych domach (biale, nowe), ale rowniez
          akcjami ludzi w ich zyciach, poszarpanymi i wylacznie doraznymi:
          pilnowanie dzieci, szukanie pracy, spoznienie sie na pociag, remont
          starego klekota samochodu. Notoryczny brak marzen.
          Jedyna "ciagloscia" a jednoczesnie ingerencja w stan bezruchu byla
          nowo, bialo wymalowana ciagla linia na srodku drogi przecinajacej te
          czesc miasta, jakby znak ze jednak tu ktos zyje. Zaznaczajaca
          rowniez obecnosc autorytetu?

          Ale filmowanie bylo "oszukane", bo ten ponury miejski pejzaz byl
          przedstawiny w bardzo jasnym swietle wczesnego lata, ze stadami
          ptakow latajacymi nad wiaduktem, z pieknymi, jakby przez przypadek,
          prostymi brylami domow.
          Niezaleznie wiec od akcji, ale z piekna muzyka, widzialam piekny
          polski film "miejski". Bardzo mi sie podobal.
          Widzial ktos?"

          Owszem poszlam drugi raz, sama, zeby obejrzec akcje filmu, bo za
          pierwszym razem piekno i filmowania i muzyki i cale to miejskie tlo,
          odebralam prawie jak film dokumentalny. Bardzo lubie takie kino.
          • fedorczyk4 Re: "Sztuczki" 01.04.09, 12:52
            Też bardzo mi się podobały "Sztuczki". Co jakiś czas w szarej nudzie
            polskiego kina pojawiają się takie perełki. C.J. polecam Ci świetny
            film Andrzeja Barańskiego "Parę osób, mały czas" o przyjaźni Mirona
            Białoszewskiego z Jadwigą Stańczakową. Mistrzostwo świata gry
            aktorskiej. Andrzej Hudziak, grający Białoszewskiego jest wielki, a
            Krystyna Janda, za którą generalnie nie przepadam, tym filmie
            rzuciła mnie na kolana.
            Fajne jest tez "Jasminum" Kolskiego. Ciut ckliwy jest w nim wątek
            przewodni, ale dziewczynka i Gajos są cudni:-)
            • jutka1 Re: "Sztuczki" 01.04.09, 13:09
              "Jasminum" widzialam i w pelni podzielam Twoja opinie.
              "Pare osob..." nie widzialam, ale postaram sie obejrzec, jak bede w PL.
            • chris-joe Re: "Sztuczki" 02.04.09, 01:27
              Zakonotowalem, fed, i sie postaram. Dzieki :)
      • swiatlo Re: "Sztuczki" 03.04.09, 23:29
        Powiedziałeś mi że mi prześlesz ten film pocztą, ale teraz po Twojej recenzji
        nie wiem czy to dla mnie. Ostatnio tak zdziadziały się zrobiłem że nie mogę
        oglądać żadnych filmów które mają jakikolwiek emocjonalny dyskomfort. Po prostu
        nie mogę. Nawet w prostych i głupich romansidłach jak tylko jest jakiś
        emocjonalny suspense, to ja już wysiadam. Nie wiem dlaczego tak się ze mną
        zrobiło...?
        • jutka1 Re: "Sztuczki" 04.04.09, 11:04
          Swiatło, a jakie filmy możesz oglądać? Bo wszystkie chyba mają coś
          emocjonalnego, czy się mylę?
          • swiatlo Re: "Sztuczki" 09.04.09, 23:29
            jutka1 napisała:

            > Swiatło, a jakie filmy możesz oglądać? Bo wszystkie chyba mają coś
            > emocjonalnego, czy się mylę?

            Na tym właśnie polega problem.
            No może wyjątkiem są filmy typu King-Kong czy jakieś inne potwory z innej
            galaktyki. One są chyba jedynymi które oglądam bez emocjonalnego stresu...
            • jutka1 Re: "Sztuczki" 09.04.09, 23:43
              Szkoda, że jestem tak daleko, bo chyba jakaś długa wódka z jorstruli by Ci się
              przydała. ;-D

              Jorsruli - Therapist Ph.D. :-)))))))))
              • fedorczyk4 Re: "Sztuczki" 10.04.09, 00:53
                To moze poogladaj Kusturicę, ale późniejszego. Typu "Czarny kot,
                biały kot", może mimo wszystko tez "Undergrand" wprawdzie nie
                obojętny, ale tak dalece abstrakcyjny ze .... No i "Czas Cyganów"
                czysta poezja wizualno muzyczna. Wprawdzie bolesny, ale tak
                niesamowity, że aż odrealniony. Oczywiście to jest tylko moje
                subiektywne zdanie i opinia.
                Oczywiście jakby ktoś jeszcze nie zauważył, to jestem dziko
                zakochana w Kusturicy. W knajpie "U kucharzy" siaduję tylko przy
                stoliku przy którym siedział mój "Miszcz";-)
                • iwannabesedated Re: "Sztuczki" 10.04.09, 12:52
                  Jezusmario zwariowałaś Fed! Toż Kusturica jest tak emoconalnie
                  naładowany, że biedne światło zaraz po obejrzeniu popełni sepuku,
                  chrust ręka, chrust głowa, chrust flaki na ścianie...
                  W czasach rozdygotania wewnętrznego najlepiej ogłądać na
                  przykład "Wakacje z duchami", "Podróż za jeden uśmiech" lub "Wojnę
                  domową".
                  • fedorczyk4 Re: "Sztuczki" 10.04.09, 13:08
                    Pewnie rzeczywiście zwariowałam:-(
                    "Wojna domowa" rzeczywiście nadaje się, ale "Biały kot, Czarny kot"
                    po namyśle jednak może być;-)
                    "Chrust" - jakie śliczne słówko i jak już dawno go nie widziałam
                    użytego w tym znaczeniu:-))))))))
                    Ach, ta biedna głowa Berlioza!
                    • fedorczyk4 P.S. 10.04.09, 13:10
                      Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie porę pisania postu i stan
                      upojenia winnego w którym dotarłam od mojej Maci z przyjątka.
                      • maria421 "Borat" 04.05.09, 10:44
                        Obejrzalam dopiero wczoraj w TV i wiem ze dobrze zrobilam ze NIE poszlam na ten
                        film do kina.
                        Niech mi ktos powie jakim cudem ten film zrobil taka kariere?
                        Ja lubie absurd, satyre, lubie najbardziej nawet idiotyczne gagi jezeli wywoluja
                        u mnie salwe smiechu, spodziewalam sie wiec ze sie zdrowo usmieje, a tu...
                        niewiele. Film jest tylko momentami zabawny (nie smieszny, tylko zabawny),
                        bohater tez nie jest smieszny, jest irytujacy. Sytuacje i gagi tez jakies takie
                        plaskie a niekiedy wrecz prymitywne. Satyra na Ameryke to miala byc? Kon by sie
                        usmial.



                        • iwannabesedated Stare filmy 04.05.09, 11:46
                          A ja oglądałam wczoraj w tv Dzień Szakala, i powiem Wam że żal bo
                          takich filmów już teraz nie robią a szkoda.
                          • maria421 Re: Stare filmy 04.05.09, 12:44
                            iwannabesedated napisała:

                            > A ja oglądałam wczoraj w tv Dzień Szakala, i powiem Wam że żal bo
                            > takich filmów już teraz nie robią a szkoda.
                            >
                            >

                            "Dzien Szakala" jest doskonaly, ale moim zdaniem pozniejszy "The Jackal" tak
                            samo dobry.
                            • fedorczyk4 Re: Stare filmy 04.05.09, 14:38
                              Osobiście Boratowi mówię NIE. Z tym że jest to nie subiektywne. Nie
                              moja bajka, stylistyka, dowcip. Nie kupiłam i już. A nawet o mało
                              nie zwrocilam uczciwie kupionego żarełka. Może to jest dobry film,
                              Mi nic o tym nie wiadomo.
                              • blues28 Re: Stare filmy 04.05.09, 15:07
                                Podzielam. Nie mój rodzaj dowcipu.
                                Ale stare filmy lubie. Nawet mam kolekcje, bo w TV o
                                nieprawdopodobnej godzinie (druga-trezcia nad ranem) lecial kino-
                                klub ze starymi filmami w wersji oryginalnej i video pracowalo na
                                pelna pare. Niektóre jeszcze trza przerzucic z VHS na DVD.
                                A dzis mam w planie obejrzenie Kabaretu. Pamietacie?
                                Wilkomen, Bienvenu, Welcome....
                          • swiatlo Re: Stare filmy 04.05.09, 19:21
                            wannabesedated napisała:

                            > A ja oglądałam wczoraj w tv Dzień Szakala, i powiem Wam że żal bo
                            > takich filmów już teraz nie robią a szkoda.


                            Kiedyś to w telewizji był taki cykl "W starym kinie", który zaczynał się
                            kreskówką pana w cylindrze i parasolem, który majestatycznie wchodził do starego
                            kina, a potem pojawiał się bardzo sympatyczny spiker (czy nie miał na nazwisko
                            Sienkiewicz) i bardzo ciepłym i sympatycznym głosem zapowiadał film. Ale to były
                            filmy naprawdę stare. Jak z Rudolfem Walentino, albo z Gerardem Philipem. Albo z
                            Johnym Wiesmullerem: "Me Tarzan, you Jane".
                            A wy naprawdę nie wiecie co to są stare filmy....
                            • swiatlo Pomyłka 04.05.09, 19:24
                              Zagooglowałem i ten pan nazywał się Stanisław Janicki. Nie wiem dlaczego
                              powiedziałem Sienkiewicz. Może dlatego bo miał okulary, więc wyglądał jak
                              Sienkiewicz. Czy Sienkiewicz miał okulary...? A może nie miał...
                              • maria421 Re: Pomyłka 04.05.09, 19:32
                                Janicki mial ciemne okulary, a Sienkiewicz nie.
                            • maria421 Re: Stare filmy 04.05.09, 19:31
                              OK, zgodzmy sie ze
                              - bardzo , bardzo stare filmy to filmy kina niemego,
                              - bardzo stare filmy to filmy dzwiekowe przedwojenne,
                              - stare filmy to te z Gerardem Philipem :)


                              • blues28 Kabaret 04.05.09, 20:39
                                No to obejrzalam Kabaret i jak dla mnie nie zestarzal sie ani troche.
                                Rewelacyjni Joel Grey jako mistrz ceremonii i Liza Minelli w pelnym
                                rozkwicie.
                                Noc berlinska, która jest tlem do numerów kabaretowych i pod której
                                oslona rodzi sie i nabiera sil potwór nazizmu. No i oczywiscie
                                scena "Tomorrow belongs to me". Slodka piesn o zwierzatkach i
                                naturze w wykonaniu wyrostka w brunatnej koszuli, przeradzajaca sie
                                w kolektywny zryw fanatyzmu i apologii barbarzynstwa.
                                • swiatlo Re: Kabaret 04.05.09, 20:52
                                  > No i oczywiscie
                                  > scena "Tomorrow belongs to me". Slodka piesn o zwierzatkach i
                                  > naturze w wykonaniu wyrostka w brunatnej koszuli, przeradzajaca
                                  > sie w kolektywny zryw fanatyzmu i apologii barbarzynstwa.

                                  Tak, i to miłosne spojrzenie jakiejś ładnej małolaty na tego wyrostka. Tak, ta
                                  scena jest niesamowita...
                                • maria421 Re: Kabaret 04.05.09, 21:07
                                  blues28 napisała:

                                  >No i oczywiscie
                                  > scena "Tomorrow belongs to me". Slodka piesn o zwierzatkach i
                                  > naturze w wykonaniu wyrostka w brunatnej koszuli, przeradzajaca sie
                                  > w kolektywny zryw fanatyzmu i apologii barbarzynstwa.

                                  To my te scene tak odbieramy, bo wiemy jak sie historia dalej potoczyla.
                                  Dla owczesnych postronnych (M. York w filmie) ta scena jest dziwna, zle sie
                                  czuja i ja opuszczaja, ale nie jest to jeszcze "kolektywny zryw fanatyzmu i
                                  apologia barbarzynstwa". Oni wtedy nawet nie potrafia sobie wyobrazic tego, co
                                  potem nastapilo i tego o czym my teraz wiemy.
                                • chris-joe Re: Kabaret 05.05.09, 02:09
                                  www.youtube.com/watch?v=LNMVMNmrqJE
                                  • chris-joe Re: Kabaret 05.05.09, 02:18
                                    W Vancouver mialem za sasiada bliskiego krewnego Joel'a Grey, byl
                                    transplantowanym w BC brooklinczykiem i sie w nim z lekka podkochiwalem :)

                                    A "Cabaret" to ja znam na pamiec. Kto z nas nie zna :) Ta sama epoka co
                                    "Lokator" Polanskiego, co "Ifigenia"...
                            • fedorczyk4 Re: Stare filmy 04.05.09, 20:59
                              swiatlo napisał:


                              > A wy naprawdę nie wiecie co to są stare filmy....

                              Zwłaszcza ja nie wiem.

                              Zaiczyłam 15 godzin tygodniowo przez 4 lata, obowiązkowego oglądania
                              wszystkiego co zostało nakręcone i przez komunę nie zostało
                              ocenzurowane.
                              W tym mojego ukochanego Nanuka z 1922
                              cyt z Wiki: jeden z pierwszych filmów dokumentalnych w historii:
                              trwający ok. 56 minut "Nanook of the North" (Nanuk z Północy),
                              nakręcony na wschodnim wybrzeżu Zatoki Hudsona) i przedstawiający
                              zmagających się z naturą tubylców - Innuitów. Celem reżysera i
                              scenarzystu filmu w jednej osobie było uchwycenie życia codziennego
                              tubylców - bohaterem filmu jest mężczyzna o imieniu Nanuk, kamera
                              towarzyszy jemu i jego rodzinie w ich codziennym życiu
                              (najsłynniejszym epizodem filmu jest scena budowania igloo).

                              Ja ukochałam sobie scenę wyłazenia z kajaka. Rodzina wyłazila i
                              wyłaziła i wyłaziła. Chyba przez 10 minut:-)
                              Z kina przedwojennego najbardziej lubiłam ekspresjonizm niemiecki.
                              • iwannabesedated Re: Stare filmy 04.05.09, 23:26
                                Fedo, oczywiście że nie wiesz, a swiatlo wie. No co Ty, takich
                                podstaw forumowego życia nie kumasz.

                                Ten Sienkiewicz to okulary nosił, bo jak tych Chłopów napisał, to mu
                                się wzrok pogorszył od tego. A jak już to zaczął filmować, to już
                                całkiem oślepł. Ze zgorszenia jak scena dupczenia się Jagny była
                                kręcona.
                                • swiatlo Re: Stare filmy 05.05.09, 00:20
                                  iwannabesedated napisała:


                                  > Ten Sienkiewicz to okulary nosił,

                                  Sienkiewicz nie nosił okularów bo wtedy jeszcze okularów nie wynaleziono.
                                  Okulary to dopiero teraz niedawno.
                                  W okularach to Ci się Sienkiewicz pomylił z Rejtanem. Zaraz, zaraz, nie z
                                  Rejmontem? No któryś na Rej. Czy na Ryj... Sam już nie wiem...
                                  • amaroola to Ty se na boscha popatrz, swiatlo 22.05.09, 14:15
                                    swiatlo napisał:
                                    > Sienkiewicz nie nosił okularów bo wtedy jeszcze okularów nie
                                    wynaleziono.
                                    > Okulary to dopiero teraz niedawno.

                                    to Ty se na boscha popatrz, swiatlo :))
                                    i nie wiertarke mam na mysli ;)) Boscha mam, popatrz co on tam w
                                    tym niebie i piekle nawymyslal, nawet okulary ;PP
                                    • ewa553 Re: to Ty se na boscha popatrz, swiatlo 22.05.09, 14:54
                                      widzialas moze ten tryptyk Boscha ktory wisi w Palacu Dozow w
                                      Wenecji? Powalilo mnie to: kilkaset lat temu maluje facet taka wizje
                                      smierci, o jakiej w ostatnim piecdziesiecioleciu zwyklo sie mowic
                                      jak o jakims novum.
                                      • maria421 Re: to Ty se na boscha popatrz, swiatlo 22.05.09, 15:19
                                        ewa553 napisała:

                                        > widzialas moze ten tryptyk Boscha ktory wisi w Palacu Dozow w
                                        > Wenecji? Powalilo mnie to: kilkaset lat temu maluje facet taka wizje
                                        > smierci, o jakiej w ostatnim piecdziesiecioleciu zwyklo sie mowic
                                        > jak o jakims novum.

                                        Dla zilustrowania o czym mowa:
                                        www.anthroposophie-online.de/ao0802-Dateien/image005.jpg
                                        • blues28 Re: to Ty se na boscha popatrz, swiatlo 22.05.09, 21:02
                                          Dorzucam "siedem Grzechów Glównych" z Prado:
                                          es.wikipedia.org/wiki/Archivo:Hieronymus_Bosch-_The_Seven_Deadly_Sins_and_the_Four_Last_Things.JPG

                                          Mamy szczescie miec piec obrazów Boscha :)
                              • jutka1 Re: Stare filmy -- kanadyjska północ 04.05.09, 23:47
                                Kiedyś spędziłam najdłuższe lato mego życia w północnych terytoriach Quebec'u, w
                                luźno rozumianych okolicach Kuujjuaq. Filmu nie widziałam wprawdzie, ale
                                dokładnie tak - plus zabójcze dla Inuitów "dary cywilizacji", czyli cukier, sól,
                                alkohol, chipsy, etc. Masakra.
                                • iwannabesedated Re: Stare filmy -- kanadyjska północ 05.05.09, 19:49
                                  A skądeś się Ty tam Pytun wziął? I co tam robił? Skóry focze żułaś???
                                  • jutka1 Re: Stare filmy -- kanadyjska północ 05.05.09, 22:46
                                    Ówczesny przyszły mąż tam zajmował się samorządem innuickim, a ja separację
                                    parysko-kanadyjską przerwałam poprzez wizytację tamój. Skór foczych nie dawali
                                    do żucia, ale inne mięsiwa i ryby owszem, no i doświadczyłam
                                    goziliona-do-entej-potęgi komarów i czarnych muszek. Fuj.
                            • swiatlo A z nowych 05.05.09, 03:25
                              A z nowych, to znacie to:
                              Stand by me
                              • chris-joe Re: A z nowych 05.05.09, 03:44
                                Fajny vid, ale ja mysle o filmie. Byl taki o gowniarzach, ktory mi zawsze kaze
                                wspominac moja podworkowa bande na wiadukcie przy samej granicy miasta Warszawa
                                i na piachach pod Pociskiem.

                                A niektore zdjecia sa swietne, bro. Good goin'.

                                Luv yaaa :)
                                • swiatlo Re: A z nowych 05.05.09, 08:12
                                  My tu gadu gadu, a w międzyczasie wysłuchałem "In The End" by Yusuf
                                  Islam. Link: In The End.
                                  Glad he is back. My idol...
                                  Głos jak zawsze - genialny. Muzyka jak zawsze - niebiańska.
                                  Posłuchaj Yusufa aka Cat-a..
                                  • maria421 "Illuminati" 21.05.09, 20:12
                                    Z powodow zlej pogody ktora mi popsula wczesniejsze plany, wybralam sie po
                                    poludniu do kina na "Illuminati".

                                    Jak to zwykle bywa, jezeli najpierw czytalo sie ksiazke, a potem oglada sie
                                    film, to film nigdy ksiazce nie dorownuje. Tak tez w tym przypadku. Ale i tak
                                    fajnie sie oglada, akcja wartka, scenografia doskonala (szczegolnie zwazywszy ze
                                    wszystkie sceny koscielne byly grane w studio), w sumie calkiem udany action film.
                                    • ewa553 Re: "Illuminati" 22.05.09, 08:05
                                      jaka produkcja? Kto gra? Nie czytalam, wiec w nastepny deszczowy
                                      dzien pojde zapewne do kina.
                                      • maria421 Re: "Illuminati" 22.05.09, 09:37
                                        Produkcja amerykanska. W roli glownej nie mogl byc nikt inny niz Tom Hanks, jako
                                        prof. Robert Langdon, ten sam z "Kodu Da Vinci".

                                        Tobie , milosniczce Rzymu, szczegolnie polecam.
                                        • ewa553 Re: "Illuminati" 22.05.09, 10:08
                                          nie milosniczce, tylko wielbicielce:)))) Dzieki Marysiu. Kodu nota
                                          bene nie ogladalam/czytalam, nie lubie tego rodzaju filmow/ksiazek.
                                          • maria421 Re: "Illuminati" 22.05.09, 10:30
                                            Ja przeczytalam najpierw "Illuminati" (doslownie jednym tchem) a potem "Kod"
                                            (nuda), ale poniewaz "Kod" byl najpierw sfilmowany, to najpierw obejrzalam "Kod"
                                            (nuda) a potem "Illuminati".

                                            • iwannabesedated Re: "Illuminati" 22.05.09, 11:27
                                              A ja przeczytałam do połowy "Kod" (straszna nuda) i sobie odpuściłam
                                              dalsze eskapady książkowo-filmowe. Toma Hanksa na dodatek nie lubię.
                                              Czytałam natomiast iż książka ("Kod") zrobiła na ludziach takie
                                              wrażenie, że wycieczki całe po Paryżu odbywano tropami akcji. Tego
                                              fenomenu czytelniczo społecznego nie pojmuję tak samo jak fenomenu
                                              niejakiego Wiśniewskiego Janusza - lecz nie zaprzeczam iż takowy
                                              istnieje. I się zastanawiam. O com kurwa chodzi???
                                              • maria421 Re: "Illuminati" 22.05.09, 11:39
                                                Za Hanksem tez nie przepadam.
                                                Popularnosci pewnych ksiazek tez nie moge sobie inaczej wytlumaczyc jak owczym
                                                pedem. Harry Potter najlepszym tego przykladem.

                                                "Kod" zrobil na ludziach wrazenie bo Dan Brown dostarczyl sensacji w postaci
                                                zyjacych do tej pory potomkow Chrystusa ktorych kosciol za pomoca Opus Dei chce
                                                wykonczyc dla podtrzymania wlasnej potegi.
                                                • swiatlo Hanks jest naprawdę dobry 22.05.09, 19:44
                                                  To znaczy z paru filmów:
                                                  - Forrest Gump. Numer jeden na mojej liście filmów wszechczasów. Film jakiego
                                                  się nie zrobiło do tej pory, i jakiego już się nigdy więcej nie zrobi. Film że
                                                  nie ma drugiego takiego samego i nigdy nie będzie.
                                                  - Catch me if you can. Z Leo di Caprio. Obaj świetni.
                                                  - You got mail - przyjemny romansik z Meg Ryan. Zresztą każdy film z Meg Ryan to
                                                  przyjemny romans. Uwielbiam romanse z Meg Ryan. Ona jest jedyna w swoim rodzaju.
                                                  - Saving Private Ryan. Czego chcecie od Hanksa?
                                                  - Green Mile. Kochani, to klasyka!
                                                  - Apollo 13.

                                                  Tom Hanks definiuje filmy w których gra. To on im nadaje dynamikę i klimat.
                                                  • maria421 Re: Hanks jest naprawdę dobry 22.05.09, 19:54
                                                    Za najlepszy film Hanksa uwazam "Cast Away", ale sam Hanks nie podoba mi sie
                                                    jako typ.

                                                    Green Mile to faktycznie doskonaly film.
                                                  • blues28 Re: Hanks jest naprawdę dobry 22.05.09, 21:09
                                                    Tez nie przepadam za Hanksem, ale Filadelfia mi sie podobala i
                                                    zarówno Hanks jak i Denzel Washington byli przekonywujacy w swoich
                                                    rolach. Cudna sciezka dzwiekowa (no, ale ja lubie opery), a poza tym
                                                    ta poisenka Bossa. Perelka :)
                                  • amaroola wow, swiatlo, takie 80 pop=country & western 22.05.09, 14:24
                                    tyle tylko ze w turbanie...ups!! wlasciwie bez, broda jest
                                    jednak "by podkreslic"

                                    no takich "islamistow" po prostu da sie lubic ;PP
    • swiatlo Sikekiera i przyjemność 15.05.09, 17:46
      Dla tych co to lubią pretensjonalną euro-siekierę właśnie zaczyna się tzw.
      Cannes. Chociaż jestem zaskoczony że pokazują tam "Up" Pixara. Może jednak
      oglądanie filmu po prostu dla przyjemności istnieje nawet i tam.
      Rozmawiając o filmie po prostu dla przyjemności - polecam Star Treka. Cudo. Ten
      sam czar co oryginał, te same triki, te same charaktery, ta sama dusza. Nawet
      aktorzy podobni. Świetne!
      • maly.ksiaze Re: Sikekiera i przyjemność 17.05.09, 18:54
        Na Star Treku ubawilismy sie faktycznie znakomicie. Na dodatek
        ogladalismy film w kinie IMAX; zaprawde, technologiczne cudo. Trzeba
        tylko zapomniec, ze konstrukcja filmu jest okrutnie durna jak na
        standard Star Trek'a i ogolnie doroslej S-F. Tak przynajmniej
        twierdzi prawdziwy 'Trekie', ktory byl wraz z nami na filmie. Tez
        sie dobrze bawil, ale posmak mu pozostal metaliczno-kwasny.
    • iwannabesedated Cyrulik Syberyjski 23.05.09, 13:33
      obejrzałam w końcu w całości w tv i się rozmiąchałam emocjonalnie
      tudzież popadłam w refleksję.

      Ktoś oglądał ten film?
      • fedorczyk4 Re: Cyrulik Syberyjski 23.05.09, 13:54
        Ja, ale już dawno. Pamiętam ze jak to w przypadku melodramatów
        rosyjskich miałam nmięszane (ort zam) uczucia. Po za tym Michałkow
        mnie generalnie wkurza z tym swoim rozbuchanym wieliko rosyjskim
        ego. Ale Ormond była urocza, kadeci słodcy, Harris jak zwykle,
        pejzarze boskie, więc nie miałam się specjalnie czego czepiać:-)
        • blues28 Re: Cyrulik Syberyjski 23.05.09, 14:26
          Ja!! Ja widzialam, ale dawno jak tylko wszedl na ekrany (99? 2000??).
          Gdzies we mnie tam sie placze slowianska dusza, bo film mnie
          rozmemlal...
          Moge zacytowac ostatnie zdanie Fedo jako moje, a ta Syberia
          jesienia, boszszsz
          Fedo, Oczy Czarne tez Cie wpól wkurzyly/wpól zmieszaly?
        • iwannabesedated Re: Cyrulik Syberyjski 23.05.09, 14:28
          Ego-śmego, Fedorka. A "Wichry Namiętności" z rzeczoną Ormond
          pamiętasz? I tam Cię rozbuchane amerykańskie ego nie świerzbiło? A
          już całkowitą masakrą jest nasze kato-martyrolo w wyadniu wajdowsko-
          kucowskim. A "Zabić ksiedza" Holland widziała?? A toż dopieroż
          okropność ideolo jest!
          Mnie zaciekawiła emocjonalna pojemność ludzka, na tego rodzaju
          przeżycia. Przekręty koła fortuny wielkie, utraty wszystkiego,
          rozdzielenia przyjaciół i rodzin, wieloletnie dążenia zakończone
          spektakularnymi klapami. Ja mam emocjonalną jazdę jak mnie bank nęka
          albo bez biletu jadę. Jak ludzie byli w stanie przeżyć takie rzeczy
          i potem jakoś egzystować? Siać rzodkiewkę, czyścić paznokcie, jeść
          jajko na śniadanie?
    • ewa553 Rece precz od Michalkowa! 23.05.09, 14:34
      Odkad widzialam "spalonych sloncem" - najlepszy film jaki w zyciu
      widzialam, nie pozwole slowa na Michalkowa powiedziec!!!
      • iwannabesedated Re: Rece precz od Michalkowa! 23.05.09, 14:38
        Dlaczego gazeta wepchał mój wpis w środku wątku? Odpowiadałam an
        pierwszy wpis krisowy...
      • fedorczyk4 Re: Rece precz od Michalkowa! 24.05.09, 22:15
        Z braci Michałkowych wybieram Andrieja Konczałowskiego. Oczy Czarne,
        owszem podobały mi się, Spaleni słońcem też. Ale ja mam do niego
        wątpy osobiste. Czytałam tysiąć pićset sto, wywiadów z nim i
        okropicznie mi nie leżą jego poglady polityczne i osobowość. Ale
        jest to opinia czysto prywatna i subiektywna.
    • blues28 Good 23.05.09, 21:17
      Teoretycznie poprawny, ale nie wzbudza emocji – obiecujacy temat
      niewykorzystany przez poczatkujacego rezysera, niejakiego Vicente
      Amorima (nie znam)
      Profesor literatury zyje w swoim swiecie, zaabsorbowany problemami
      osobistymi nie przywiazujac wagi do narastajacej potegi nazizmu w
      Niemczach w latach 30. Az jedna z jego ksiazek staje sie przeslanka
      do machiny propagandowej rezimu. Przed skromnym, prawym profesorem
      otwiera sie slawa, prestiz, pieniadze....
      Latwo, prosto, pelno topików, zli sa bardzo zli a dobrzy zas sa jak
      aniolki. Ech...
      Jedynie Viggo Mortensen jako profesor Halder jest dobry.
      • blues28 Gazeta miesza szyki!!!! NTX 23.05.09, 21:18
    • blues28 Swiatlo !! Specjalnie dla Ciebie :)) 23.05.09, 21:23
      Pisales, ze lubisz komedie romantyczne:-)
      Nasz dochodzacy, domowy donkey podrzucil "Last Chance Harvey".
      Ta komedia ma dobre intencje ale rezultaty takie sobie..., niemniej
      jednak Emma Thompson i Dustin Hoffman sa w stanie uciagnac film
      nawet ze srednim scenariuszem.
      Teraz bede trascendentalna: niech zywi nie traca nadziei :-)
      • swiatlo Re: Swiatlo !! Specjalnie dla Ciebie :)) 27.05.09, 19:29

        blues28 napisała:

        > Pisales, ze lubisz komedie romantyczne:-)
        > Nasz dochodzacy, domowy donkey podrzucil "Last Chance Harvey".
        > Ta komedia ma dobre intencje ale rezultaty takie sobie..., niemniej
        > jednak Emma Thompson i Dustin Hoffman sa w stanie uciagnac film
        > nawet ze srednim scenariuszem.
        > Teraz bede trascendentalna: niech zywi nie traca nadziei :-)

        Nie oglądałem choć słyszałem. Lubię romanse pomiędzy ludźmi w średnim wieku z
        przeżyciami. Jak kiedyś "Shall we Dance" z Richardem Geere i Jennife Lopez. Bo
        to coś z czym się mogę utożsamić.
        Chyba kiedyś się ruszę i obejrzę to "Last Chance Harvey"...
    • iwannabesedated Jeszcze nie... 27.05.09, 12:20
      Od dłuższego czasu unikam polskich filmów. Właściwie od czasu
      pierwszego filmu pt. Kiler z Cezarym Pazurą. Wówczas zaczęła się
      bowiem moda na polskie filmy szczytujące obfitą głupotą. Ale są na
      tym bezrybiu też i perełki, na przykład "Sztuczki".
      A wczoraj poszłam na film "Jeszcze nie wieczór" o starych aktorach z
      Domu Aktora w Skolimowie postanawiających wystawić "Fausta" w
      pierdlu. Cudne. Wzruszające, śmieszne, piękne i duszoszipatielne.
      Scena z Janem Nowickim spierdalającym przed goniącym go pudlem
      królewkskim - wymaga dwóch co najmniej warstw pampersów. Scena w
      parku ze starym małżeństwem i różami - wymaga pudełka chusteczek.
      • fedorczyk4 Re: Jeszcze nie... 27.05.09, 15:13
        O matkoikrystyno tak!
        A prpos Szaflarskiej która tam sie tez pojawia. to "Pora umierać"
        jest po prostu śietna. Naźwiska (ort zam)Pazura, proszę przy mnie
        nie wymieniać. Ja jestem z aktorskiej rodziny, wiem ile sie trzeba
        aktorska dupa nakrecić, zeby zarobic na chleb dla przychówku, ale
        istnieja granice ktore powinna wyznaczać inteligencja własna
        indywiduum aktorskiego. Dla mnie niestety ale Pazura, to jedna
        wielka szmira w postaci bezpłciowej.
        • ewa553 Re: Jeszcze nie... 27.05.09, 18:04
          nie widzialam tego filmu jeszcze Dorotko, ale juz o nim duzo
          slyszalam. Fajnie gdyby go we wrzesniu grali nad morzem, bo tam bede.
          To musi byc wielkie przezycie, spotkac tych wszystkich aktorow
          ktorych znamy z naszej mlodosci.... Pania Szaflarska spotkalam
          jakies 3 lata temu na Starym Miescie. Drobniutenka, ale ciagle
          jeszcze jakos piekna...
          • iwannabesedated Re: Jeszcze nie... 27.05.09, 19:46
            Jeszcze jakoś??!! A co Ty Ewcia pieprzysz, na litośćbosko?? Toż
            kobita oszałamiająco i zjawiskowo piękna jest, i tyle.
            • ewa553 Re: Jeszcze nie... 27.05.09, 19:56
              sorki, masz racje: zjawiskowo piekna....
              A czy< juz opowiadalam jakie wrazenie na mnie zrobila Kwiatkowska
              pare lat temu w Tangu Mrozka, gdzie polegiwala w trumnie w trampkach
              i basebolowce? Ona jest fantastyczna!!
    • swiatlo Re: Ogladactwo 14.07.09, 19:19
      Wznawiam kochani wątek.
      Polecam Transformersów. Ziemia wylatuje w powietrze, Megan Fox pokazuje wdzięki
      na lewo i prawo, a ma co pokazać muszę przyznać jako samiec, a główny bohater
      ratuje cały Wszechświat z flagą amerykańską w tle.
      To jest film!

      A w ogłe mam obserwację - niech każdy sobie ogląda co chce. Jak ktoś lubi filmy
      z budżetem 50 zł gdzie gościu przez dwie godziny się wpatruje w gnat i
      egzestencjonalnie puszcza bąki, to niech se ogląda. Jak ktoś lubi filmy z
      budżetem miliarda dolców gdzie ziemia wylatuje w powietrze, to też niech sobie
      to ogląda. A jak ktoś lubi coś pośrodku, gdzie jest i treść i coś dla oka, to
      też sobie coś znajdzie.
      Jak dla mnie to ideałem filmu jest Forrest Gump. Bardzo głęboki, poruszający
      filozoficznie, osadzony w historycznym kontekście, ale i atrakcyjny wizualnie i
      świetnie zagrany. Takie powinny być filmy.
      A filmy alternatywne z facetem gapiącym się w gnat niech też istnieją, o ile nie
      płacę na nie ze swojego podatku. A ci co to lubią niech się na to też gapią.
      Niech tylko mi się nie wywyższają się publicznie, bo tego już nie lubię. Ja ich
      toleruję, oczekuję więc i tolerancji od nich...
    • iwannabesedated Re: Ogladactwo 17.07.09, 12:43
      Ja nie rozumiem czemu się swiatło turbuje w środku wątku. A czy mu
      kto tych transformersów zabrania?
      Też byłam na transformersach, rozrywka niezła, efekty super, tylko
      ostatnia sekwencja za długa o ok. 40 minut. Cały film ma aż dwie i
      pół godziny i spokojnie mógłby mieć godzinę mniej. W celu obejrzenia
      udałam się do multipleksu, które zwykle omijam szerokim łukiem. Ale
      akurat godzina była odpowiednia, więc do Złotych Tarasów się udałam
      i tam doznałam przyjemnego zdumenia. Bardzo fajnie jest ten
      multipleks tam urządzony, ciekawe rozwiązania wnętrz, trzy barki z
      drinkami i winem zamiast zwyczajowego popcornu, kilka naprawdę
      odlecianych pomysłów dizajnerskich w dobrym guście, ekran wielki,
      półkulisty, świetny dźwięk, siedzi się jakby w środku filmu. Kolejny
      dowód na to, że człowiek nie powienien popadać w schematyczność i
      szablonowość i chodzić zawsze tymi samymi ścieżkami.
      • swiatlo Stare kina 20.07.09, 22:39
        iwannabesedated napisała:

        > W celu obejrzenia
        > udałam się do multipleksu, które zwykle omijam szerokim łukiem. Ale
        > akurat godzina była odpowiednia, więc do Złotych Tarasów się udałam
        > i tam doznałam przyjemnego zdumenia. Bardzo fajnie jest ten
        > multipleks tam urządzony, ciekawe rozwiązania wnętrz, trzy barki z
        > drinkami i winem zamiast zwyczajowego popcornu, kilka naprawdę
        > odlecianych pomysłów dizajnerskich w dobrym guście, ekran wielki,
        > półkulisty, świetny dźwięk, siedzi się jakby w środku filmu.


        Eee tam Tarasy. Eee tam multipleksy. Jakaś nowoczesność, technika, a duszy nie
        ma w ogóle.
        Moje najlepsze kina jakie były to dwa:

        Pierwsze to Szarotka w Rembertowie. Tam było w swoim czasie centrum kulturalne
        Rembertowa. Wpierw z braciszkiem za rękę szliśmy na poranki. Potem na filmy
        młodzieżowe, a na koniec na filmy dorosłe.
        Jak były tam dobre filmy, to cały Rembertów się schodził. To były wydarzenia!
        Tam oglądałem wszystkie ruskie baśnie, cały Disney i Hollywood. Tam się
        podkochiwałem w Hayley Mills w Pollyannie i Dzieciach Kapitana Granta. Tam się
        oglądało Flipa i Flapa.
        A wszystko się zaczynało Polską Kroniką Filmową z magicznym głosem Jerzego
        Rosołowskiego.
        Pamiętam te wchodzenie do kina, kolejkę do małego okienka z kasą gdzie siedziała
        tam ta sama pani z blond włosami. Ona dla mnie reprezentowała Hollywood i całą
        światową kinematografię. Pamiętam tą magię, tą ciemną salę, te siedzenia. To
        było magiczne.
        Teraz Szarotki już nie ma. Przez kilka lat po obaleniu komuny był tam jakiś
        sklep. Ostatnio jak byłem to nie było tam nic. Jeno czarna czeluść.

        Następnym kinem z mojej młodości to Iluzjon Polonia przy Placu Konstytucji. Tam
        szły wszystkie światowe klasyki. Tam oglądałem Bunuela, Kurosawę, tam oglądałem
        Tarzany i inne komiksy. To była bodajże jedyna sala kinowa na całym świecie
        gdzie siedzenia szły do dołu zamiast do góry. Ewenement na skalę światową.
        Nie wiem co teraz tam jest. Chyba Janda ma jakiś teatr czy co..?

        Jakie tam multipleksy? Mnóstwo techniki a zero duszy! :))
        • swiatlo O, zapomniałem 20.07.09, 22:44
          Jak mogłem zapomnieć o Winnetou?! Przecież to dla niego istniała Szarotka. I dla
          Old Surehanda.
          Śmierć Winnetou była dla mnie jak strzała w serce. Płakałem miesiącami.
    • maria421 "Deep Blue" i "Ice Age 3" 21.07.09, 14:06
      to dwa filmy ktore ostatnio obejrzalam.

      "Deep Blue" jestem zachwycona! Przepiekne obrazy, tego nie da sie opowiedziec,
      to trzeba zobaczyc! Absolutnie polecam.

      "Ice Age 3" - jak kazdy poprzedni, film dla widzow od lat 3 do 103:)
      Moja podopieczna dziecinka dobrze sie bawila, a ja razem z nia.

      • swiatlo Re: "Deep Blue" i "Ice Age 3" 21.07.09, 22:29
        maria421 napisała:

        > "Deep Blue" jestem zachwycona! Przepiekne obrazy, tego nie da sie
        > powiedziec, to trzeba zobaczyc! Absolutnie polecam.

        Przez moment wydawało mi się że mówiłaś o filmie "Big Blue" z roku 1988, i
        wpadłem w ogromną euforię bowiem film to był też znakomity.
        Dopiero potem jak sprawdziłem na imdb spostrzegłem że mówiłaś o innym filmie.
        Postaram się zapamiętać Deep Blue. Kolejka filmów do obejrzenie już spora, ale
        się postaram.
        Wracając do "Big Blue". Musiałaś to też oglądać. Jest to przepiękny film o
        przyjaźni dwóch nurków granych przez Jean Reno oraz Jan-Marc Barr. Polecam także!
        Wracając teraz to filmów animowanych. Czy warto iść na "Up"? Czy Wam się podobał?
        • maria421 Re: "Deep Blue" i "Ice Age 3" 22.07.09, 09:56
          "Big Blue" nie ogladalam.
    • blues28 Hachiko, A Dog´s Story 10.11.09, 10:41
      Film wylacznie dla milosników zwierzat, szczególnie dla milosników
      psów. Jesli ktos ma stosunek obojetny, zwyczajnie toleruje psy, nie
      mówiac juz o tych co ich nie lubia, nie znajdzie w tym filmie nic,
      najwyzej lzawa i ckliwa historyjke, niewarta dwóch godzin czasu.

      Film oparty jest na realnej historii, która miala miejsce w okresie
      miedzywojennym w Japonii. Glebokie przywiazanie miedzy profesorem
      uniwersytetu w Tokio a jego psem rasy Akita, Hachiko. Pies
      codziennie rano odprowadzal swojego pana na stacje kolejki Shibuya w
      Tokio i w tym samym miejscu oczekiwal na niego po poludniu. Nawet po
      smierci profesora, pies codziennie przez dlugich dziewiec lat, po
      poludniu przychodzil na stacje oczekiwac swojego pana. I nie
      zaniechal tego az do ostatniego dnia swojego zycia w marcu 1935 roku.
      Od 1934 roku Hachiko ma swój pomnik, statua z brazu u wejscia na
      stacje Shibuya w Tokio.
      W roku 1987 na kanwie tej historii Seijirô Kôyama nakrecil
      film "Hachiko monogatari".

      W 2009 Lasse Halstrom zrobil remake tego filmu pod tytulam "Hachiko,
      a dog´s story".
      Film bardzo prosty, bez nadzwyczajnych wydarzen, bez popisowego
      aktorstwa, historia psiego zywota i jego glebokiego, niezlomnego
      przywiazania do swgo pana. Bez zadnych sztuczek i chwytów, tylko
      krótkie plany psiego spojrzenia (ach, ten psi wzrok – bez
      skojarzenia pejoratywnego) i jego niekonczacego sie cierpliwego
      oczekiwania.
      Hachiko, cudny okaz rasy Akita, absolutamente adorable jako
      szczeniak, dumny i bardzo godny jako dorosly pies i gleboko
      wzruszajacy jako stare, posiwiale stworzenie, nie sluzy, nie
      aportuje; jest zwyczajnie przykladem godnosci i niezlomnosci
      wiezów.
      Ja, w kazdym razie i w pelni zdajac sobie sprawe, ze rzecz nie jest
      w dziele filmowym a w wiernosci psa, zaraz po premierze zdobylam
      piracka kopie. Na takie dni, kiedy potrzebne jest antidotum na
      brzydote swiata i rodzaju ludzkiego.
      • ewa553 Re: Hachiko, A Dog´s Story 10.11.09, 11:56
        oj, zeby tak zdobyc kopie po polsku albo niemiecku lub angielsku:
        mamy w rodzinie Akite, uwielbianego przez wszystkich, wspanialego
        olbrzyma. Nazywa sie zreszta Barca (c z ogonkiem). To jest o tyle
        smieszne, ze imie to dostal od hodowcy, a dostal sie do rodziny
        (mojej) majacej hyzia na punkcie Barcy, czyli FC Barcelona:)))
        • chris-joe Re: Hachiko, A Dog´s Story 11.11.09, 02:11
          Nie, nie, nie! Ja tu kwile przy streszczeniu filmu, wiec sie na oryginal nie
          odwaze. O, nie!
          • jutka1 SiDżej! 11.11.09, 08:40
            Oglądulum nowe proszę załóż.
            • ewa553 Re: SiDżej! 11.11.09, 09:38
              widzialam w TV pierwsza zapowiedz tego filmu, wejdzie u nas na ekran
              za miesiac. Jak zobaczylam "naszego" kochanego Akite jak czekal na
              Richarda Gere, to od razu scisnelo mnie w gardle, bo wiem przeciez
              jak sie ta przyjazn skonczy. I wiem, ze i ja do kina nie pojde.
              Los takich zwierzatek jest dla mnie zawsze poruszajacy. Moze to
              kogos smieszyc, ale moje zwierzaki zabezpieczylam na wszelki
              wypadek: znalazlam odpowiednia opiekunke i zabezpieczylam srodki.
              Pamietacie "tego sie kotu nie robi" Szymborskiej? Wiem, ze u niej
              nie o kota chodzilo, to byla przenosnia. Ale jednak: wylam nad tym
              wierszem jak glupia.
              • blues28 Re: SiDżej! 11.11.09, 11:50
                No, przecie mówilam, ze film jest ckliwy i lzawy ;-)
                Ale pies jest tak cudny, ze z "rekami w kieszeniach" kradnie
                wszystkie sceny i nawet nie zauwazasz specjalnie, ze jest tam np.
                Richarde Gere (który nota bene dosc ladnie sie starzeje).
                A ja jestem tak psolubna, ze filmy z psami moge ogladac no matter
                what!
                Zatem CJ przestan sie chichrac i naigrawac tylko zakladaj nastepny
                watek :-)
                W najblizszych planach Julie & Julia – nowy film Meryl Strip.

                P.S. Basiu, popytam mojego dostawcy, ale kiepsko to widze; moze
                wresja z jez angielskim, bo film jest hamerykanski. Dam znac ;-)
                • ewa553 Re: SiDżej! 11.11.09, 12:14
                  przepraszam ze sie wcinam, ale chyba bluesie zle ce-jota zrozumialas.
                  Ce-jot placze na takich filmach, to fakt znany od dawna, dlatego tez
                  napisalam w moim wpisie, ze ja "tez".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja