Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne

07.03.09, 12:46
Osz piźdźiec! Wczoraj tak się zmniąchałam szarpaniem z matrixem, a
także moją biżuteryjną działalnością iż upodliwszy się kanapką z
mniensem oraz dwoma piwami poszłam spać - a tam....

Sen się zaczyna w naszym normalnym mieszkaniu, siedzimy sobie na
kanapie cicho i błogo. Nagle pika domofon, i do domu ładuje się
jakichś trzech - mieli tylko coś podrzucić, a tu okazuje się kod
mnieli, do domu wleźli, i nurze się po tym domu mniotać, wszędzie
ich pełno. Chłop ich jakoś piwnicą znęcił i wygarnął, ale tu zaraz
wlazły trzy laski (pragówki) twierdząc, że one z onymi przyszły. I
już mi na kanapie się rozsiadły. Ja ochłonąć nie zdążyłam, a tu już
następne laski się ładują, co przyszły z tymi laskami co przyszły z
onymi, i jacyś jeszcze i wszyscy się panoszą, rozsiadają, w garach i
lodówie szperają...

I się okazuje, że mam cały dom pełen bógwiekogo, a ten dom się
okazuje już nie moim skromnym cichym mieszkankiem na zapiździu
Warszawy, tylko wdupną willą z wielkim wykładanym marmurem hallem, z
pokoi kupą, ale co z tego skoro wszędzie się kłębią jacyś i humbug
robią, już mi dwie stówy z portfela ktoś hobzdnął, i widzę że
dobrego nic z tego nie będzie. Ale wyrzucić ich nie jestem w stanie,
bo w ogóle respektu u nich nie mam, olewają mnie i swoje robią.
Chłop mój też się mniota w bezradności i omamieniu...

Ja w desperacji na desperacki pomysł wpadam, do takiego gościa
starego się przysiadam co nóg nie ma i na wózku siedzi, lecz respekt
wielki oraz szacun od wszystkich do niego ciągnie taki aż powietrze
huczy. No i ja mu ofertę składam, w zamian za oczyszczenie z
pasożytów domu, naszą sztuką mu się odwdzięczym, mianowicie body
artem wdupnym - na przykład na plecach obrazem El Greca. I facio się
nagle okazuje nie dość że Hiszpanem czy Hiszpanofilem ale także
sztuk wszelkich wielbicielem i nam ten dom oczyszcza swoim
autorytetem a też i za pomocą straży pożarnej co podjeżdża wielkim
czerwonym wozem i ewakuację pokojową tłuszczy z naszego domu
nadzoruje, a tłuszcza wychodząc pieniądz nam na wielką tacę rzuca,
same grube zwitki po kilka stów...

No i co tu z tym? Aż mnie łeb huczy od tego i sie przed oczami mieni.
    • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.03.09, 14:35
      Ja w snach jestem prawiczek. Ale pani Barbara na pewno bedzie wiedziala co jest
      grane.
      • chris-joe sorry, sie wymsklo 07.03.09, 14:39
        www.youtube.com/watch?v=32nX4Mgvf04
    • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.03.09, 14:39
      Niech no pomyślę 100Krocie...
    • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.03.09, 14:48
      ale ekszn mialas w chalupie - pardon, willi! Nie wytrlumacze Ci snu,
      bo od tego Ciebie tu mamy. Ale niezle sie zabawilas. Czy pragowki to
      jest to co mysle?
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.03.09, 15:10
        A, zdrada! Pisałam przecie, że sama siebie nie umiem, ani
        manidżerować ani snów interpretować!
        Ponadto było obiecane, że jak wątek senny założę i będę tutaj sny
        Wase interpretować, to Wy mi moje będziecie - i co??? I jajco, kota
        dypą się tu wywraca i ogonem nicuje! Do jakiejś barabara mnię
        odsyła! Jakbym chciała żeby mi jakaś barabara w snach gmerała, to
        bym się direkt skierowała, a nie tutaj do Najbliwszego Foruma. Ot
        jaka niedźwięczność czarna mnię tu spotkała!
        • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.03.09, 15:12
          Cichaj Jagna. Przeca pisałam, że myślę i się skupiam. Cichaj, już niedługo.
          • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.03.09, 15:14
            Łolaboga łolaboga... Ło rety łorety...
            • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.03.09, 16:04
              Potrzeba samotności. Umiejętność proszenia o pomoc. Prosisz-dostajesz.
    • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.03.09, 17:10
      No wiec ja to tak widzem: jakis nieznany wielbiciel iberyjskiego
      pochodzenia pojawi sie w Twoim zyciu. A z nim niestety polswiatek.
      Ale polswiatek potrafi byc wdzieczny i za mozliwosc zamieszkania u
      Ciebie posklada razem na wille wykladana marmurami i te rzeczy.
      Bedzie to koniec Twojego nudnego, poukladanego zycia, a zaczna sie
      tance, hujanki i swawole. I oto wlasnie chodzi.
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.03.09, 17:50
        ewa553 napisała:
        "tance, hujanki i swawole"
        *********
        A Tobie to tylko hujanki we łbie. Wstydu nie masz!
        ;-)))))))))))))))))
        • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.03.09, 18:22
          Jutus, to nie jest literowka, lecz zam.:))))
          • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.03.09, 18:28
            Wiem :-))))))))))))
    • iwannabesedated Toczy się... 08.03.09, 15:03
      Wam to tylko te dziwki i hujanki w głowie a tu się znowu przetacza
      głowa Berlioza... Piździec... Mnie się śniło, że jestem Królową i
      muszę nauczać w tramwaju ludności zborsuczonej respektu nauczać
      lagą... Psia mać, łot next... Aha, jeszcze śniło mi się że w Nowym
      Jorku znowu jestem...
      • jutka1 Re: Toczy się... 08.03.09, 15:08
        A mnie się śniło m.in. że byłam w Stanach (chyba w Waszyngtonie), i miałam
        straszne ilości do spakowania i tylko 2 godziny, a musiałam jeszcze pojechać na
        zakupy, a w sklepie nie chcieli mnie puścić poza rejon z szamponami, bo nie
        miałam paszportu.
        Jednym słowem klasyka spanikowanych snów o podróżach.
        • iwannabesedated Re: Toczy się... 08.03.09, 15:11
          A wiesz, Pytun, mnie ten sen o pakowaniu od lat prześladuje...
          Ostatnio jakby mniej. Ale czasem to się potrafił śnić co noc, w tak
          strasznym natężeniu, że się budziłam zmęczona jak chłop po młócce...
          A ciekawam co to oznaczać może...
          • jutka1 Re: Toczy się... 08.03.09, 15:17
            Ja sobie tłumaczyłam te moje spanikowane sny podróżnicze, że chodziło o poczucie
            braku kontroli albo poczucie bezsilności. Bo zawsze coś się tam zawierusza
            (paszport, bilet, bagaż), albo daty się mylą, albo korki w drodze na lotnisko,
            albo w ostatniej chwili sobie przypominam, że mam jechać albo się przeprowadzać
            i nie mam fizycznie czasu na spakowanie się... Generalny chaos, gore and mayhem,
            i komedia omyłek.

            A Ty jak sobie tłumaczyłaś?
            • iwannabesedated Re: Toczy się... 08.03.09, 19:44
              W głowę zachodziłam długo co to znaczyć może Pytunie.

              Ale teraz myślę tak: chodzi o moje odczucie - że moje życie, to
              właściwe, prawdziwe, takie jak bym chciała - toczy się gdzie
              indziej. Trzeba tam dojechać. Ale żeby tam dojechać, trzeba spełnić
              przedtem wiele warunków (czyli ten paszport, dokumenty, bilety,
              bagaże i łotnoty). Warunków jest tak wiele, i coraz nowe pojawiają
              się, że właściwie wyruszyć nie pozwalają.

              I często tak w życiu mam. Powiedzmy na kilka dni gdzieś wyskoczyć
              chcę. No ale przedtem muszę to, tamto, zlecenie dostać, pracę, to,
              śmo, schudnąć 100 kilo, włosy z nosa zapuścić do pasa - jak się
              jedno uda załatwić, to 10 innych muszów się w to miejsce pojawia, a
              czas mija i samolot odlatuje beze mnie.

              Piździec powiadam Ci. Ile raz mi się uda "musze", bagaże i warunki
              olać to wszystko się samo po mojej myśli udłada jak po maśle. Ale to
              rzadko bywa, rzadko mam odwagę na tyle żeby tak się głową do przodu
              rzucić...

              Ech...
              • morsa Re: Toczy się... 27.03.09, 02:47
                Podrzucam do gory........
                Nie pamietam snow ostatnio; meczy mnie natomiast
                jakies niewytlumaczalne przeczucie, obawa albo nie wiem co.....
                Boje sie o moja corke, ktora we wrzesniu wyrusza na nastepne
                "backpaking" - do Ameryki Poludniowej.
                Dzieciak spedzil prawie dwa lata w Australii, podrozowal
                w Azji okolo pol roku - byla wtedy bardzo mloda a ja sie
                specjalnie nie martwilam......
                Dlaczego teraz Jej podroz spedza mi sen z oczu?
                Dlaczego wlasnie teraz tak sie boje?
                • blues28 Re: Toczy się... 27.03.09, 07:33
                  Morsuniu, dokad konkretnie wyjazdza Twoja córka?
                  Jakie kraje i jakimi trasami zamierza podrózowac?
                  • maria421 Re: Toczy się... 27.03.09, 10:07
                    Morsa, ja tez bym sie bala. Wiec jezeli Ci to pomoze, to wiedz ze podzielam
                    Twoje obawy. A podzielone obawy to pol obaw.
                • iwannabesedated Re: Toczy się... 27.03.09, 10:42
                  Jak człowiek się nagle zaczyna bać czegoś co zwykle takich odczuć
                  nie wywoływało to znaczy, iż w organizmusie się chemia czyteż
                  hormony poprzestawiały. Stosowne pacaneum należy zażyć, i czekać aż
                  zadziała bowiem jest to tylko w głowie i z sytuacją atlardż nie ma
                  nic wspólnego. Gdyby nie córka to bałabyś się czegoś innego.
    • iwannabesedated Kanarek w garści 09.04.09, 16:06
      Mnie się śniło, że z moim chłopem mamy jakiś dom wielki,
      wielopoziomowy i nieokiełznany i się tam jakoś umościć nie możemy.
      Osiadamy w końcu na dużej skórzanej kanapie, a tu na oparciu
      przysiada pomarańczowy, kanarek to mało powiedziane, bo spora ptaka
      to była - no kanar po prostu. I ja tego kanara łapię ręką, czyteż on
      się daje łatwo złapać. Na głowie ma przylepiony kawałek taśmy z
      numerem telefonu, zdzieramy to z intencją aby tam zadzwonić ale
      jakoś tego nie robimy. A kanarek zaczyna się bawić z naszym psem i
      kotem, wcale nie usiłując uciekać i się nigdzie nie wybiera....
      • fedorczyk4 Re: Kanarek w garści 09.04.09, 16:26
        Wracałam (we śnie) z psami ze spaceru. A na klatce schoowej siedzi
        sobie duża, spasiona pożądnie, sowa. Biorę na ręce mojego Ś.P. Pona
        i prezntuję go jej, a ona na to łaskawie skłaniając łeb mówi
        tubalnym basem: O jaki śliczny piesek:-)
        • iwannabesedated Re: Kanarek w garści 09.04.09, 16:51
          I zgodnie z mądrością ludową pewnie ptak to symbol kutasa. U mnie
          więc duży kutas pomarańczowy, a Ciebie - gadający i na dodatek
          mądry. A mądry kutas to jest chyba oxymoron. Nie mylić z mormonem
          ani z moronem.
          • fedorczyk4 Re: Kanarek w garści 09.04.09, 17:00
            Zabiłaś mnie jednym ciosem oxymoronu:-))))))))))) Dodam jeszcze że
            mój jest spasiony!!!!
            Popłakałam sięze smiechu, ku zdziwieniu zalegającego mi częściowo na
            klawiaturze, a częściowo na tłumaczonym tekście, kota:-)
          • jutka1 Re: Kanarek w garści 09.04.09, 19:43
            Pampersa poproszę :-))))))
      • jutka1 Prutolot 09.04.09, 20:10
        A u mnie ostatnio znów leci serial o podróżach z przygodami. Wczoraj mi się
        śniło, że leciałam małym prutolotem typu cessna, który nagle stracił wysokość i
        lecieliśmy 5 m nad ulicą w środku miasta, nie mogąc się wznieść bo było pełno
        przewodów wysokiego napięcia. A potem wlecieliśmy na lotnisko, prutolot się
        rozleciał na 4 kawałki, a mnie nie chcieli przepuścić przez kontrolę
        paszportową. I siedziałam zastanawiając się gdzie ja właściwie jestem i po co. :-)))
        • iwannabesedated Re: Prutolot 09.04.09, 21:45
          No właśnie, ten motyw wojaży nie wiadomo po co ani dokąd, ale
          pilnych i koniecznych to stały motyw u mnie też jest. Męczliwe i
          nipricziom. Wolę gadające chuje.
          • iwannabesedated Re: Prutolot 10.04.09, 12:41
            Tak jak pisałam na pierdulu, śniła mi się inwazja kosmitów. Że w
            ruchu oporu jestem, ten ruch kwateruje w mojej dawnej podstawówce,
            tamże też się ludność kryje, bo kosmici ludzi wyłapują w celach
            rozmnażania czyteż spożywczych, w każdym razie strasznych jakichś. W
            tej szkole tajne komplety edukacyjne są prowadzone dla młodocianych
            partyzantó in spe. A ja chodzę w skórzanym płaszczu a la Matrix i
            jestem wywiadowcą, tyle że wcale nie mam ochoty się podkradać do
            obozu obcych i czynić czynności wywiadowcze.
            • jutka1 Re: Prutolot 10.04.09, 13:43
              Eeeee, to lepsze od mojego prutolota co sie jak kurczak z rozna wzial i pocial
              na czworo: skrzydelka z piersioma osobno, reszta kadlubka w ciemno na pol. :-)))
              • iwannabesedated Re: Prutolot 10.04.09, 17:33
                Jak kurczak powiadasz???

                A więc jest to symbol mega wielkiego chuja, który się nie może
                wznieść, po czym ulega rozpadowi i zostawia Cię skonfundowaną w
                przybytku publicznym. Mniast Cię prężnie unosić na wyżyny podniebne.
                • jutka1 Re: Prutolot 10.04.09, 19:54
                  Czyli co? Że niby już nawet prutolot mi się z jednym kojarzy? Matko. Idę po
                  domestos.
    • iwannabesedated stara gropa na gumnie 19.04.09, 12:55
      Dzisiaj mnie się śniło, że wizytuję moich Starych którzy mają jakiś
      folwark i wołości. No i idę po zakupy mięsne z jakąś babą
      gospodarczą, to znaczy baba wie co ma kupić a ja mam zapłacić. No i
      przychodzi do płacenia, a babo nie może mi przedstawić paragonu, w
      torbie są różne rzeczy dziwne (na przykład robaki na przynętę ??).
      Indagowane babo wierci stopą, ucieka wzrokiem i co chwila się
      powołuje, że moi Starzy to by nie pytali, że oni zawsze, oni nigdy.
      W końcu babo wypala półgębkiem że wiedziało, że ja będę sknerzyć, a
      ja zaczynam gonić babo po gumnie wywijając torbą z zakupami i
      wrzeszcząc, że "jak ja tu za jaki rok-dwa nastanę to dopiero ci
      śrubę przykręcę stara gropo!!!".
      Co ciekawe, babo wygląda trochę jak babcia Hanka mojego kuzyna, co
      pracowała w MPO i się puszczała w krzakach, a potem miała jeden ząb
      i wyglądała jak baba jaga. A ta przynęta to była dla niejakiego
      Zająca, jednego z trzech lub czterech mężów niejakiej Lodzi, siostry
      Dziadka. Co za zbiegowisko familiantów???
      • kielbie_we_lbie_30 Re: stara gropa na gumnie 19.04.09, 13:50
        Podziwiam Was co pamietacie swoje sny tak dokladnie...ja na ogol nie pamietam
        choc cos mi swita, wiem ze dzis chetnie sie obudzilam
        W podrozy bylam, bagaze poginely, zgubilam torebke z forsa i
        kartami...chloliera...pech, ciagle pech :(
        • kielbie_we_lbie_30 Re: stara gropa na gumnie 19.04.09, 14:04
          Brak portfela objawil mi sie na lotnisku gdy mialam kupic wino w ktorym cala
          grupa andaluzyjna siem zakochala. Bylismy w tapas bar w sewilli gdzie
          zaprowadzil nas nasz szalony Hiszpan przewodnik. Zarekomendowali nam tam rioja
          ktore zostalo naszym faworytem wycieczkowym. Znalezlismy go na lotnisku i
          zaopatrzylismy sie serioznie. Kupilam systkie trzy crianze, reserve i gran
          reserve tej samej firmy...crianze wlasnie wykanczam.
          No i we snie gdy mialam zakupic te 100 litrow ktore przypadaja na czlonka EU,
          (hahaha tu zagralismy na nosie Norwegom ktorzy jeno flaszke moge albo plus trzy
          jesli z wodki zamienia ale ich nie szkoda bo oni rope maja) to wlasnie okazalo
          sie ze moja "rygga" plecak znaczy sie ulotnil sie...tak samo jak sie ulotnil w
          Kraku jak razem z moja przyjaciolka nad Wisla dreptalysmy i siadlysmy na chwile
          na lawce. Tamta razom forsy w rydze nie bylo. Wiec nie dziwne chyba ze chetnie
          sie przebudzilam i stwierdzilam ze wszystko w porzadku, portfel jest, rygga tez
          a flaszeczki leza sobie i czekaja na ta piekna okazje gdy za dwa tygodnie moja
          (inna ta razom) przyjaciolka odwiedzic mnie ma.

          Sny snami ale wiecej takich gdzie przepada moj porfel chciec nie chce i basta...
          • blues28 Re: stara gropa na gumnie 19.04.09, 17:12
            Mnie zdumiewa barwnosc snów Stokroci, tyle niesamowitych rzeczy jej
            sie sni no i ze to tak pamieta.
            Mnie albo nic sie nie sni albo nie pamietam co sie snilo. Ot, co!

            Szfedziu, a cóz to za wino? Jak sie zwie? Tak z ciekawosci pytam, bo
            wina Rioja, Rueda i Ribera de Duero w ogromnej wiekszosci sa bardzo
            dobre, ale a nóz moje , znaczy mojej firmy nabylas?
            • iwannabesedated pamiętanie snów 20.04.09, 12:46
              Szczegółowe pamiętanie snów jest efektem mojej pracy z psychologią
              procesu :) Zapamiętywanie snów to pierwszy krok, potem się uczymy
              zachowywać świadomość we śnie i aktywnie snami kierować. Trzeci krok
              to integracja śnienia i jawy - co to znaczy to nikt nie wie, ale ma
              to być wspaniałe :)
              • iwannabesedated i jeszcze... 20.04.09, 12:51
                ..bo się rozkręciłam. Po co nam świadome zachowanie we śnie? A no na
                przykład, śni się nam Babcia Hanka, i po obudzeniu się dziwimy -
                czemu się kurwa nam śni ta rozpustna Babcia? No więc śniąc
                świadomie, po prostu już w trakcie snu rejestrujemy dziwność
                pojawienia Babci, więc podchodzimy do niej i (we śnie) pytamy:
                Babciu, co robisz w moim śnie? No i możemy wtedy otrzymać odpowiedź,
                na przykład "Jestem tutaj, żeby ci przypomnieć, że ... (cośtam
                śmośam to jest bardzo ważne i stanowi klucz do naszego życia,
                czycoś)".
                • ewa553 Re: i jeszcze... 20.04.09, 13:14
                  takie swiadome zachowanie w snie, ma dwa oblicza. Bo z jednej
                  strony byloby fajnie Pieknemu Facetowi ze snu powiedziec: a teraz
                  przechodzimy na jaw, z drugiej strony byloby niebezpieczne gdybym w
                  czasie powtarzajacego sie od lat, pieknego snu w ktorym fruwam,
                  zdala sobie nagle sprawe z tego, ze fruwac nie potrafie. Nie bede tu
                  opisywac nieapetycznych skutkow takiego uswiadomienia sobie.
                  • iwannabesedated Re: i jeszcze... 20.04.09, 13:19
                    Ewa,chodzi o zachowanie we śnie zarówno świadomości, jak i
                    możliwości które daje sen. Dajmy na to lecąc, możesz zdecydować
                    dokąd polecisz na przykład.
            • kielbie_we_lbie_30 Wino... 20.04.09, 17:14
              Blusie...rioja nazywa sie Beronia...znasz?
              Swietna...ostala mi sie jeszcze butelka reservy...trzeba przyznac ze ceny win sa
              u Was atrakcyjne ;)
              • blues28 Moje!!!! 20.04.09, 17:56
                Oczom nie wierze, puchne z dumy i flamenco tancuje :)))
                Nabylas Rioje mojej firmy! Bodegas Beronia - Ollauri.
                Noszszsz, zawsze mówilam, ze nasze wino jest rewelka i ciesze sie
                przeogromnie, ze Ci smakuje :))
                No popatrz, swiat jest przedziwny. Tak baknelam o tym, ze moze
                nasze... a tu patrz pani!
                • kielbie_we_lbie_30 Re: Moje!!!! 20.04.09, 18:19
                  No to jak zes taka dumna blusie kochany to przeslij ze sto buteleczek po dobrej
                  cenie bo tu (a jest) ta Beronia dosc duze ceny ma. Crianza kosztuje 99 sek tj.
                  ok 9.5 euro a na lotnisku zaplacilam 5.5.

                  Ech, zartuje oczywiscie, ale wino jest faktycznie przecudne ;)
                  • iwannabesedated Re: Moje!!!! 20.04.09, 18:24
                    Wy tu o winie a tam Pytka-Skrykta zemby zjada. Wstyd. Koleżance
                    renkem podać, kubeczek na zemby, czyco, a tu nic... Zero współczucia
                    i koleżeńskości.
                    • kielbie_we_lbie_30 Re: Moje!!!! 20.04.09, 18:30
                      Moze me smary do oka i na zemby by siem nadawaly?
                      Bo oku pomaga...
                    • jutka1 Re: Moje!!!! 20.04.09, 20:00
                      No wlasnie, 100Krocie, zero empatii, a ze mnie magnesy guziki wychodza. Zaraz
                      sie odniose do Twojego komentarza :-)
                  • blues28 Re: Moje!!!! 20.04.09, 18:47
                    Wysylac to moze nie, ale w Madrycie to stawiam bezwarunkowo!!
                    :)
                    • kielbie_we_lbie_30 Re: Moje!!!! 20.04.09, 18:56
                      Dziekuje, skorzystam napewno bo Madryt mi sie marzy ;)
                      A moze na troche chlodku w letnie miesiace moglabym zaprosic?
                      • blues28 Re: Moje!!!! 21.04.09, 14:32
                        Madryt wart wizyty, byle nie latem. Wtedy robi za piec hutniczy :)
                        Mnie zas choroba i terapie wszelkie trzymac beda w upalnym Madrycie
                        przez wieksza czesc lata (moje dumne plany poszly sie pasc!) i tylko
                        w sierpniu bede w Trójmiescie.
                        Ale pólwysep skandynawski mi sie marzy, bo nie znam! Moze za rok?
                        • kielbie_we_lbie_30 Re: Moje!!!! 21.04.09, 15:24
                          Tak, wiem oczywiscie i juz dawno odpuscilam takie zamiary aby letnie miesiace
                          spedzac na poludniu Europy. W Skandynawii jest odwrotnie, najpiekniejsze
                          miesiace to te letnie...wiosna moze byc rozna ale od czerwca do polowy/konca
                          wrzesnia, wtedy nalezy tu przyjezdzac.
                          Jasne, polnoc pora zimowa < kilku metrami sniegu tez moze byc fajne dla smakoszy.
                          A wiec przybywaj blusiku, przybywaj.
                          Gdyby to byl normalny rok to tez pewnie bym byla czesciowo w okolicach
                          trojmiasta w sierpniu ale tym razem musze urlop wziac najpozniej w lipcu i
                          pewnie bedzie krotki wiec samolotem polece do Krowa...
                          A Madryt...moze na jesieni jakis weekend...obaczymy.
                          Kuruj sie blusie mily, odpoczywaj i nie martw sie ambitnymi planami...co sie
                          odwlecze to nie uciecze.
                          • jutka1 Scurviacie wontek! :-( ntxt 21.04.09, 15:43

                            • kielbie_we_lbie_30 Re: Scurviony wiec zywy ;) ntxt 21.04.09, 16:41

    • jutka1 Zemby 20.04.09, 14:33
      W weekend snilo mi sie, ze podczas jakiejs podrozy poszla mi korona na lewym
      dolnym zebie trzonowym, 5-ce bodajze. Rozleciala sie na kilka czesci, z ktorych
      jedna to bylo to z porcelany, druga costam, a trzecia okragla sprezynka
      wygladajaca jak mini kopia takiego ustrojstwa do przecedzania drinkow. Majtaly
      mi sie te czesci po gebie, nie bardzo moglam i nie bardzo chcialam wyrzucic, ale
      jak kilka razy dyskretnie wypluwalam je w dlon, to sie okazywalo ze jeszcze
      jakies dziwne rzeczy mialam w ustach, magnesy na lodowke na przyklad, w
      ksztalcie guzikow.
      A ja caly czas sie zastanawialam, jak to zrobic zeby sie nie wydalo do czasu
      powrotu do paryza i wizyty u mojego dentysty.
      Brrrr.
      • blues28 Re: Zemby i trauma... 20.04.09, 15:33
        No to biorac pod uwage co mówi Stokroc, to ja w jaskini jestem, ani
        ognia ani kola nie wymyslilam jeszcze :(
        Mnie sie albo nic nie sni (a moze mam pochrzanione fazy snu), albo
        nic z tego nie pamietam. No mówie, czlowiek jaskinny!
        • iwannabesedated Re: Zemby i trauma... 20.04.09, 16:45
          A to dopieroż Pytonie! A to już któryś raz coś Ci się rozpada na
          kawałki, przedtem prutolot, teraz ząb. Międlenie w ustach różnych
          rzeczy i staranie się ukrycia ich przed otoczeniem jest jakieś
          kluczowe tutaj. Bo logicznym w takiej sytuacji byłoby albo
          inkryminowane odpady z ust czemprędzej usunąć a usta przepłukać
          celem desynfekcji, lub wręcz na głos wrzeszczeć "czy jest na
          pokładzie lekarz bo mnie się gęba od środka rozpada, help!". A tu
          Skrytka-Pytka i gęba na zatrzaskę.
          • jutka1 Re: Zemby i trauma... 20.04.09, 20:10
            Pamietam, ze wkladalam trzy czesci korony z powrotem do skrytki gembowej, zeby
            ich nie pogubic, bo caly czas myslalam ze musze wrocic do Paryza i moj dentysta
            to zlozy do przyslowiowej kupy i poskleja. Tylko te magnesoguziki i inne takie
            sie pojawialy znienacka, a ja patrzylam w oslupieniu "kifijute"? No i wkladalam
            wszystko z powrotem, Pytka Skrytka, i na zatrzaske. :-)
            • iwannabesedated Re: Zemby i trauma... 20.04.09, 21:40
              Pewnie złoży do kupy i poskleja, pytanie tylko czy naprwdę
              potrzebujesz w gębie magnes? Warto by było samemu najpierw się
              przjrzeć co się w tej gembie ma i co warto tam nadal trzymać - na
              przykład zemby, co poddać reperacji, a co po prostu wypierdolić. No
              ewętualnie, ten magnes, jeśli ładny to do lodówki sobie przyczep.
              Jeśli przypadkiem też w gębie moją monetę trzymasz, to ja ją z
              przyjemnością przyjmę i obiecuję o nic nie pytać.
              • jutka1 Re: Zemby i trauma... 20.04.09, 21:55
                Twojej monety nie było, ale jeśli mi się c.d. przyśni (a często mam senne
                seriale), to zwrócę uwagę i jakby co - prześlę Ci snowo monetę. :-)
                Co do reszty - muszę przemyśleć.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Zemby 20.04.09, 18:34
        Magnesy w ksztalcie guzikow w gembie? Fuj...
        Kupilam w muzeum Picassa Guernice jako magnet na lodowke, moge pozyczyc, chyba
        lepszy smak co?
        • blues28 Re: Zemby 20.04.09, 18:45
          Ja swieze truskawki, mocno dojrzale, mieciutkie, soczyste niose.
          Toz to lepsze niz te magnesy!
    • luiza-w-ogrodzie Sny ani magiczne ani komiczne 21.04.09, 00:40
      Jestem na dworcu, jakby jakis stary w prowincjonalnej Polsce okresu
      poznogierkowskiego, brudny, ciemnawy, lekko smierdzacy, ja sie po
      nim petam z biletem lotniczym, torebka i stewardeska na kolkach w
      celu znalezienia WC. Znalazlam - w poprzek hali dworca (ktory w w
      miedzyczasie sie powiekszyl w dziwnie rozpuchly sposob) stoi rzad
      kabin z dykty, jedna przy drugiej a w zadnej nie ma drzwi, ale
      ludnosc lokalna sie nie przejmuje i robi swoje: matki wysadzaja
      dzieci, jakis dziadek odlewa sie ze stekaniem, ludzie klebia sie z
      tobolkami, kilka kobiet kapie sie pod prysznicem wesolo gadajac.
      Przestepuje z nogi na noge, w koncu wlaze do ostatniej kabiny,
      ustawiam barykade ze stewardeski i prosze faceta stojacego na
      zewnatrz kabiny zeby stanal w drzwiach i je zaslanial, po czym
      zabieram sie do procesu uwalniania fekalii. I nagle przebitka na
      sloneczny dzien, sztuczne jezioro z wybetonowanym brzegiem
      spadajacym pionowo w dol od chodnika idacego krawedzia, sama jestem
      duzym facetem, ktory probuje utopic szczatki jakiegos innego faceta
      duszac watlego, nadgnilego trupa i sam zaczyna sie topic, w tym
      momencie wracam do wlasnej postaci. Stoje na brzegu na zimno
      zastanawiajac sie jak mu pomoc ale bez wskakiwania do wody i
      dlaczego nic nie czuje. Corka podaje mi z tylu drewniana linijke
      szkolna dlugosci 5 metrow i grubosci deski, ktora pionowo wstawiam
      do jeziora i zaczynam przegarniac wode probujac natrafic na
      topielca. Owze chwyta w pewnym momencie za deske, wyciagam golasa z
      latwoscia, podnosze tego stukilowego na oko faceta jak piorko,
      przyklekam, przekladam go przez kolano i wale w plecy, wylatuje z
      niego klab jaskrawozielonych rzygowin i zaczyna kaszlec wracajac do
      zycia, co mnie niezmiernie ucieszylo. Odwracam go na bok i z
      przerazeniem widze ze to moj byly maz i budze sie zlana potem...

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • jutka1 Niedzwiedz grizzly, donse, klotnie i okupacja :-) 21.04.09, 09:51
      Bylam w zoltym domu na wyjezdzie jakowyms, z dwiema parami moich nie-znajomych
      (znajomych we snie, bo nie znam z jawy). Najpierw nastapil kumulacyjny wzrost
      napiecia miedzy nimi, na linii przyjaciolka-przyjaciolka i
      przyjaciel-przyjaciel. Jakies anse tlumione od lat i spychane pod dywan, nagle
      zaczely wylazic jak szydlo z gadupy, a mnie bylo nieprzyjemnie byc tego
      swiadkiem. Podeszlam wiec do okna holu na pietrze, patrze... a tu niedzwiedz
      grizzly, skoczny, szybki i wielki, wspina sie na tyle lapy i dostaje nosem do
      okna, przy ktorym stoje. Odskoczylam, poszlam z powrotem do gosci, etraz klocili
      sie o rozbita waze. Postanowilam wiec pojsc do sklepiku po papierosy, najpierw
      wyjrzalam, niedzwiedzia nie ma, mozna isc. A niedzwiedz przy bramie do garazu, i
      hyc! w moja strone! Pomna jakichs zalecen dot. spotkan z niedzwiedziem (skad je
      wzielam?) polozylam sie skulona w klebek na ziemi i udaje niezywa. Ten mnie
      obwachal, poczekal, poczekal, i poszedl. To znaczy tak mi sie wydawalo... bo jak
      wstalam i wbieglam do domu on hyc! za mna. Znow udaje martwa na podlodze w
      sieni, niedzwiedz tez sie rozlozyl na podlodze, blokujac mi dostep do domu. I
      nagle zdalam sobie sprawe, ze on sie po prostu chce pobawic bo mu nudno, nic
      zlego mi nie chce zrobic. Wstalam, otworzylam drzwi, i mowie "no chodz, chodz,
      pobawimy sie", wychodze, on w podskokach za mna. Stop klatka.
      Prowadze gosci do ogrodu, a tam jakos ciemno, jakby kto go zadszyl czycus. Slady
      czyjejs bytnosci, zmiany, nic nie rozumiem, rozgladam sie i nagle do ogrodu pcha
      sie babol z sekatorem, cos chce przycinac, no to ja wylaze z krzakow i mowie
      hola hola, co pani tu robi? A babol do mnie: "a pani kto"? "To moj dom, i moj
      ogrod, i prosze wyjsc", na co babol odwraca sie o 90 stopni patrzy na cos, ja
      ide za jej wzrokiem i widze jakies dziesiatki osob wchodzacych do ogrodu, jakis
      chor dzieciecy w strojach ludowych, facio jakis tlumaczacy mi, ze maja tu probe
      festiwalu, i zebym nie przeszkadzala, na co ja ich probuje wszystkich wyprosic,
      ale nie moge tego kompletnie ogarnac... Nawet dwie kolezanki ze szkoly
      podstawowej sie tam przyplataly. Stop klatka.

      KJAP.
      • iwannabesedated Re: Niedzwiedz grizzly, donse, klotnie i okupacja 21.04.09, 11:39
        O kurde. Pod wrażeniem tych Waszych snów jestem!

        U Luizy to ewidentnie były mąż jest totalnie zakalapućkany w bajorze
        przeszłości, usiłując zabić coś/kogoś co już dawno jest martwe - i z
        taką gorliwością to czyni, że sam niemal życie traci. Wpadałoby go
        teraz poklepać po plecach i powiedzieć, "snap out of this gościu,
        zostaw to truchło i idź żyć swoim życiem". Po czym oddalić się w
        poczuciu dobrze spełnionego ogólnoludzkiego obowiązku, przy okazji
        otrząsając rzygowiny z butów. W tym właśnie się przydaje praktyka
        świadomego śnienia, zresztą - że można do takiego snu wrócić i
        go "dośnić".

        Natomiast Pytonijny sen mnie przypomina mój własny, gdzie też mi się
        w domu zalęgli i rozsiedli jacyś ludzie sumiastą chmarą. Bardzo mnie
        się spodobał Twój niedźwiedź grizzly, przed którym się chowałaś i
        udawałaś martwą, a on Cię do zabawy usiłował namówić. W świadomym
        śnieniu byś użyła tego właśnie niedźwiedzia (incydentalnie, pewnie
        jest symbolem Twojej wewnętrznej siły) do rozpędzenia natrętów z
        Twojego obejścia :))
        • jutka1 Re: Niedzwiedz grizzly, donse, klotnie i okupacja 21.04.09, 11:55
          A wiesz, ze sie w snie za nim rozgladalam, zeby mi sie z chmara pomogl uporac?
          Tylko nie moglam go znalezc.
          Mial wielki brazowy wilgotny nos, i brazowe oczy, i byl straszliwie, okrutnie
          szybki i zwinny. :-)
    • swiatlo Sny 22.04.09, 21:12
      Często mi się śni następujący schemat - chodzę po mieście, albo idę do kościoła
      ubrany jedynie w t-shirt. Co za cholera?
      Czy to coś oznacza?
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 23.04.09, 11:49
      Mnie się śniło, że coś tam w kuchni robię i nagle z dworu wbiega coś
      na kaczych łapach, duże, białe. Dziób ma zamarznięty, bo na zewnątrz
      zima, więc łapię coś (moja Matka twierdzi, że to kaczka) i gąbką z
      ciepłą wodą ten dziób rozmrażam. Coś z wdzięczności się do mnie
      przylepia, i wisi na mnie, lub za mną chodzi. Niby kaczka, ale jest
      sierściate...

      A reszta, tak jak zwykle, łapanie pociągów jakichś, one uciekają,
      szukanie peronów, jazda bez biletu - nuda, nuda i redundantność.
      • ewa553 moj sen 23.04.09, 12:07
        no wiec byla trzecia swiatowa. I mnie od razu z lapanki-do obozu
        koncentracyjnego. Ale pozwolili mi sie jeszcze pozegnac z rodzina,
        wiec stoje na rynku w Katowicach, ctekam na tramwaj 16 do Brynowa,
        zdajac sobie rownoczesnie sprawe ze rodzice przeniesli sie do
        Ligoty, ale nie wiem dokladnie gdzie. Postanowilam szukac. Poki co
        wsiadlam do szesnastki, a poniewaz przednie, pojedyncze siedzenie
        okazalo sie byc klopem, to siadlam, bo strasznie musialam kupke.
        Tramwaj pelen. Podchodzi staruszka (a ja jeszcze dosc mloda) i
        trzeba jej ustapic miejsca, bo patrzy surowo. Wiec przerwalam
        zajecie, spuscilam wode i ustapilam miejsca.
        A jeszcze przedtem, stojac na rynku i czekajac na 16 rozmyslalam ile
        to czasu potrzebowac beda tym razem Amerykanie aby mnie z tego obozu
        wyswobodzic i czy wogole bedzie im sie chcialo caly ten cyrk jeszcze
        raz powtarzac no i przede wszystki czy sa dostatecznie silni aby
        tego dokonac. Jak sie teraz zastanowie, to w tym snie wogole nie
        bylo mowy o tym, kto te wojne komu wypowiedzial, slowem nie bylo o
        Niemcach, wiec chyba nie oni? Myslalam tez o tym jak ja bede
        wygladala po dluzszym pobycie w obozie, kiedy to nie bede miala
        dostepu do kremu i innych kosmetykow. Dlugo myslalam, bo jak zwykle
        na 16 trzeba bylo dlugo czekac. Nie pamietam czym sie ten sen
        skonczyl, ale byl naprawde meczacy. Szczegolnie uzycie papieru
        toaletowego w pelnym tramwaju sprawialo mi niejaki klopot.....
        • maria421 Re: moj sen 23.04.09, 12:34
          Ewa, jak dobrze ze to byl tylko sen:)
          Bo gdyby tak naprawde zdarzyla sie jakas nowa okupacja, to nikt by Cie raczej
          dzisiaj z obozu nie wyzwalal:(
          Mnie sie sinilo ze bylam u kolezanki i wysylalam jej syna po alkohol dla nas.
          • ewa553 Re: moj sen 23.04.09, 12:43
            no ladnie: rozpilas sie i jeszcze w to wciagasz nieletnich!
            Wstydz sie Maryska.....
            • maria421 Re: moj sen 23.04.09, 16:50
              ewa553 napisała:

              > no ladnie: rozpilas sie i jeszcze w to wciagasz nieletnich!
              > Wstydz sie Maryska.....

              Jakich nieletnich? On ma 27 lat.
    • jutka1 Głosy i odgłosy 03.05.09, 09:46
      Czasem tuż, tuż przed przebudzeniem słyszę głos. Najczęściej zapominam, co
      mówił, ale niektóre pamiętam. Kiedyś, z rok temu powiedziało mi "let it go".
      Dzisiaj mi powiedziało "don't be sad, smile". A wczoraj był odgłos, bardzo
      realistyczny, pukania do drzwi. Zaznaczam, że do moich drzwi się dzwoni, bo
      pukania nie słychać.

      No i co z tą fantą (zam.)?
      • ewa553 Re: Głosy i odgłosy 03.05.09, 10:23
        wiemy jedno: to jakis Amerykan:))))
      • maria421 Re: Głosy i odgłosy 03.05.09, 11:02
        Jutka, to moze byc tinnitus albo cos w tym stylu.
        Mnie czasem tez budzi dzwonek ktorego nie ma.
        • jutka1 Re: Głosy i odgłosy 03.05.09, 12:15
          O tinnitusie poczytałam - nie posiadam.
      • iwannabesedated Re: Głosy i odgłosy 03.05.09, 15:09
        To jest to samo co Ci raz napisało Absolution a raz Macie.
        Dwujęzyczne widocznie jest i takoż do Twej podświadomości przemawia.
        Don't be sad - smile :)))

        Mnie się natomiast śniło, że moja Matka, Dziadek i Babcia wtargnęli
        do mego pokoju i mi posprzątali. W ten sposób, że poukładali ciuchy
        mojego byłego męża (ale we śnie wcale nie byłego tylko ciągle
        manego), na wszystkich MOICH półkach, gacie na książkach, swetry na
        toaletce, skarpety na biureczku, no kompletnie mnie pozbawiając (w
        dobrej wierze ofkoz) - przestrzeni życiowej.
        • jutka1 Re: Głosy i odgłosy 03.05.09, 17:17
          To samo, rzeczywiście, i przecież wiem, że gada w językach :-) (speaking
          tongues, if you knoooh what Aaaahh mean ;-)

          A to stukanie pukpukpuk? Ki fjute?
          • iwannabesedated Re: Głosy i odgłosy 03.05.09, 18:20
            A to łatwe. Znaczy coś się dopukuje, i widzi mi się iż może to ten
            grizzly przed którym się ostatnio chowałaś, lub tyż co innego.
            Trzeba się na odwagę wziąść i otworzyć, lub pozostać w kibinimater
            na wieki w obecnym stanie. Coś mi mówiłaś o ostatnich przemyśleniach
            o życiu, uczuciach i generalnie atlardż sprawach, może coś się
            wiąże? Może coś wymyśliłaś i ten tego, słowo się rzekło, kobyłka u
            płota i działania powinny pójść w trop za myślami. Czyco.
            • jutka1 Re: Głosy i odgłosy 03.05.09, 22:48
              Widzi mi się, że chyba masz rację.
    • roseanne Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 06.05.09, 20:46
      co to ma byc?
      tuz przed budzikiem uslyszalam glos dyrektora szkoly wzywajacego uczniow
      wedlug listy, w tym mnie, wreczyl lokalne paszporty z jaks przylepka i mial
      rozpoczac jakas polajanke, grozna , sadzac po minie, ale czego chial to juz nie
      wiem

      przemykam ise wiec grzecznie pod murami bojac sie czy mi jakas cegla na glowe
      nie spadnie niewiadomo skad
    • fedorczyk4 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 06.05.09, 22:54

      Zeźliło mnie. Nie wierzę w sny premonicyjne. Generalnie w nic nie
      wierzę poza poczuciem humoru, bo taką mam religie. Tyle że dzisiaj
      śnił mi sie koszmarny blizz śniezny, połączony ze zdychaniem
      samochodów, chorobami, likwidowaniem zdechłych choinek i
      rozpaczliwym sprzątaniem wielkicj połaci własnych. No i najpierw
      rano spędziłam godzine w korku, potem szlak mnie trafił, a psią kupę
      zebrana w pękniety woreczk niebiodegradowalny, po półgodzinnym
      poszukiwaniu kosza, ciepnełam w żywopłot (pierwszy raz w życiu
      wykazalam sie tak nie obywatelskim zachowaniem), resztę upiornego i
      całkowicie bezproduktywnego dnia spędziłam prawie w całości w
      korkach. Le Mąż stracił świeżo zdobytą robotę i (świnia jedna)
      nakazał zebym gdzieś zanalazła sobie pełny i dobrze płatny etat!
      Świnia, nie świnia, ale racje ma, z fuch ich nie "ucięgnę".
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 06.05.09, 23:01
        Ojezu, współczuwam przeogromnie. Ale jak to, on stracił, a Ty masz
        szukać??
        • fedorczyk4 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 06.05.09, 23:05
          No co Ty nie znasz zasady naczyń polączonych? Pero, pero, bilans
          musi wyjść na zero. Teraz on będzie się odbudowywał psychicznie i
          zbierał do ataku, a ja pośpiesznie będę starała się wykorzystać
          zawód wyuczony żeby utrzymać rodzinne jamochłony:-)
          • fedorczyk4 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 06.05.09, 23:07

            A generalnie chodzilo mi o to, że sobie ten upiorny dzień kupy,
            wyśnilam równo:-(
            • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.05.09, 08:08
              Fedo, tez wspólczuwam ogromnie.
              Ale wiesz, moim zdaniem nic tak czleka do pionu nie stawia jak
              absolutna koniecznosc zalatwienia sprawy.
              Wiec nich Le Maz sie wyprostuje na cala swa wysokosc i dziarskim
              krokiem, dzierzac w reku CV ruszy na poszukiwania. Predzej czy
              pózniej znajdzie. Trzymam kciuki.

              P.S. Nie zeby Cie zniechecac. Ale nijak nie widze Ciebie na tzw.
              posadzie. Ty jestes wolna dusza to i praca wolnego strzelca Ci
              podchodzi. No, tak ja to widze...
              • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.05.09, 10:35
                Wspolczuje, Fedoro, ale nie wiem co radzic.
                Trzymam wiec tylko kciuki.
              • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.05.09, 12:29
                A ja się nie zgadzam, właśnie świetnie widzę Fedo gdzieś kierującą
                sztabem ludzi i projektów. Posady są różne, i trzeba trafić na
                właściwą.
                • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.05.09, 15:39
                  Niewykluczone, ze masz racje! Bo ja nie znam Fedo, mam tylko
                  wyobrazenie, to co moja percepcja wykreowala na podstawie jej
                  postów:)
                  I ta "wykreowana przeze mnie" Fedo to wolny duch co to po paru
                  nonsensach w wielkiej lub mniejszej korporacji (znamy ten perkal!)
                  ciepnelaby telefonem o biurko i kazala tejze korporacji calowac sie
                  w ucho albo i gdzie indziej.
                  I nic na to nie poradze, bo Ciebie widze bardzo podobnie :)
                  Ale, byc moze myle sie calkiem ale to calkiem. Niemniej jednak, jak
                  czytam ludzi na forum, zwlaszcza tutaj, to ksztaltuje mi sie pewien
                  obraz. Taki rys psychologiczny osoby. Czasami nakreslony bardzo
                  zywo, czasami pólcieniami. I mam wrazenie, ze tych ludzi znam. Ale
                  ofc to jest TYLKO wrazenie.
                  • xurek Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.05.09, 17:52
                    Fedo, wspolczuje i wspol-czuje, bo u nas tez sie jakos wszystko
                    chwieje. Moze napij sie jakiego dobrego wina, idz spac i wysnij
                    wspaniala robote dla Le Meza i jakies milusie zdarzenie dla siebie?
                    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 07.05.09, 20:40
                      Trzymajcie się ludzie, będzie dobrze. Forumową kupą zmożemy te
                      zachwiania.
                      Apropos Fedo i korporacyjnych idiotyzmów. Kiedyś, w moim życiu
                      singlowym popełniłam jedną randkę z multiprezesem jednej z
                      największych korporacji farmaceutycznych. Czarujący facet. W pewnym
                      momencie odebrał telefon (przepraszając mnie najpierw i prosząc o
                      pozwolenie). Po czym w ten telefon ryknął (a głos miał
                      gruby) "PIERDOLENIE, WYPIERDOLIĆ, SPIERDALAĆ". Po czym powrócił do
                      błyskotliwej i czarującej ze mną rozmowy. Zapytany o co chodzi,
                      czarująco wytłumaczył iż właśnie musiał udrożnić pewne kanały z
                      korporacyjnych skamielin idiotyzmu :)))
                      Otóż moim zdaniem, Fedo do takiego właśnie mimochodem, pomiędzy
                      kęsem homara a brzegiem pucharu, udrożniania korporacyjnych
                      skamielin jednym sążnistym huknięciem się świetnie nadaje. Vide
                      opowiedziana mi historia o udrożnienu zatkanych synaps mężowych w
                      sytuacji wyższej konieczności ;)
                      • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 08.05.09, 06:45
                        iwannabesedated napisała:
                        "Otóż moim zdaniem, Fedo do takiego właśnie mimochodem, pomiędzy
                        kęsem homara a brzegiem pucharu, udrożniania korporacyjnych
                        skamielin jednym sążnistym huknięciem się świetnie nadaje."
                        ---
                        Aaa, tu to sie zgadzamy w 100%.
                        Ale moje (niemale) doswiadczenie w korporacji to przede wszystkim
                        duzo upierdliwosci, nabijanie kabzy kapitaliscie, czas tzw
                        nienormowany, gonienie biczem ludzi zeby wiecej, predzej, dalej...
                        Jednym slowem, codziennosc w korporacji to upierdliwosc do kwadratu.
                        Ale zaraz przyjdzie Fedo i nas opierniczy za ustawianie jej zycia :))

                        A scurwiajac dokumentnie senny watek, wszystkim borykajacym sie z
                        kryzysowa zawierucha zycze przetrwania i niedania sie!
                        • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 08.05.09, 14:06
                          Niestety niezależnie gdzie się pracuje, otrzymujemy mniej więcej 10%
                          wypracowywanej przez nas wartości. Właśnie czytałam wspólne
                          opracowanie matematyków/teoretyków chaosi i ekonomistów
                          alternatywnych o tym. Resztę pożera tzw. "atraktor ekonomiczny" w
                          formie podatków państwowych, odsetek bankowych, opłat licencyjnych,
                          patentów, ceł, akcyz, opłat transportowych i innych "haraczów".
                          • fedorczyk4 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 08.05.09, 19:39
                            Przyszłam i obśmiałam sie jak mrówka. Wielkie dzieki ustawilyście
                            mnie do pionu!!!!
                            Robota mivsię pęta pod nosem, tylko ja juz nie miałam chęci nic
                            robić, chciałam sztrykujac na tarasie odcinac kupony od starego
                            pracy:-)
                            Nic to telefon odbyłam i zaczynam od środy podchody produkcyjne do
                            realizacji filmu dokumentalnego.
                            Ja wiem że generalnie powinnam jak dziki osioł merdać ogonem bo
                            praca w filmie etc....
                            Tylko ze jo to miał, jo to wi i to som mendy. Inaczej to wyglada z
                            zewnatrz, a inaczej z dupy strony małej niszowej produkcji.
                            Ale sa i dobre strony. Realizator jest wyjatkowo sympatycznym
                            byczkiem Fernando, więc jest szansa ze nie imploduję:-)
                            Ale boziśtymoja, wzruszyłyscie mnie dogłębnie:-)))))
                            • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 09.05.09, 07:55
                              Fedo, ciesze sie okrutnie i trzymam kciuki!! :))
                              Praca w produkcji filmu (pojecie mam mocno mgliste, oparte np. na
                              filmie V.Minelli z lat 50-tych, gdzie Kirk Douglas byl wrednym
                              producentem - film niezly) to jest to! Ja tam Ciebie w tym widze. I
                              widze jak ustawiasz do pionu byczka Fernando & Company.
                              Tylko prosze, zdawaj relacje od czasu do czasu, bom ciekawa!
                              :)
                              • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 09.05.09, 09:17
                                Fedoro, snilas mi sie! Minelysmy sie przechodzac przez ulice, chcialysmy
                                wymienic numery telefoniczne, ale zadna z nas nie miala nic do pisania.
                                Czy Ty nosisz okulary?

                                Rowniez kciuki sciskam.
                            • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 09.05.09, 11:32
                              Hahaha, a to Cię już zaprzęgli do kierata:)))) No trudno. Każdy by
                              chciał siedzieć na tarasie i odcinać kupony, a tymczasem
                              rzeczywistość skrzeczy jak rozdeptywana kłapciata żaba. A tak poza
                              tym, to sądzę, że każda praca która się wydaje "glamour", och i ach,
                              to od środka wygląda tak, że to są mendy br\. Niemniej film
                              dokumentalny to fajniejsze niż na przykład moje nauczanie angola.
                              Chociaż powiem Wam, że na to nauczanie nie narzekam. A właściwie to
                              lubię:) Ostatnio nową grupę dostałam, początkującą. A ja od lat stu
                              już takich grup nie uczę. Ale w pakiecie mi wepchali i się
                              zgodziłam. No i wiecie co? Mam niesamowitą frajdę, bo ci ludzie są
                              bardzo chętni do nauki, nie wiedzą nic, więc wszystko ich
                              interesuje, robią szybkie postępy, no bo od zera i w ogóle bardzo
                              fajne to jest. Więc się wi, że to mendy, lecz czasem można
                              pozytywnie zaskoczyć się.
                              • fedorczyk4 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 10.05.09, 10:00
                                Bardzo sie cieszę Dorotko, od września będziesz miała (jeśli
                                zezwolisz) nowych ucznów. Postaramy sie do Ciebie wkręcic z Synem
                                Środkowym, nie jesteśmy tacy zupełnie początkujący, a za to jacy
                                zmotywowani!!!!
                                Mario, okulary naszam. Nie na stałe, ale do czytania:-)
                                Pierwszy raz śnie sie osobie ktorej nie spotkałam w wirtuale. Czuję
                                sie niezmiernie zasczycona:-))))
                                • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 10.05.09, 11:22
                                  feorczyk4 napisała:

                                  > Mario, okulary naszam. Nie na stałe, ale do czytania:-)
                                  > Pierwszy raz śnie sie osobie ktorej nie spotkałam w wirtuale. Czuję
                                  > sie niezmiernie zasczycona:-))))

                                  Po Twoim doniesieniu o tym ze Le Maz stracil prace troche sie wczulam w sytuacje
                                  i to peweno dlatego:)
                              • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 10.05.09, 10:13
                                Nie pamiętam, co mi się śniło. Ale wiem, że nie były to sny z cyklu podróżnych,
                                bo te zawsze pamiętam. Nota bene, paszport i bilet w torepce (zam.) :-)

                                Ale z Mańki strony, Klaus się objawił. Powiesił na lodówce numery telefonu
                                stalkera, które ów stalker przekazał przez znajomą 3 lata temu, a ja wyrzuciłam
                                do śmieci. BR\ BR\ BR\
                                • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 10.05.09, 13:41
                                  Mnie się śniło - niekoniecznie w tym porządku - co następuje:
                                  - że jestem na hinduskiej imprezie i mam narzeczonego hindusa
                                  - że jestem w domu nielubianej ciotki i jej urągam
                                  - że jestem młodzieżą i jadę autobusem
                                  - że się kłócę ze Starymi o pieniądze
                                  - że jestem lekarką w latach dwudziestych i się zakochał we mnie
                                  Chińczyk
                                  - plus jeszcze kilka pod-snów, których nie pamiętam.

                                  Apropos I-Ching to znalazłam stronę gdzie można sobie heksagramy
                                  losować, i od razu podają interpretacje wróżb. Co jest b. fajne bo
                                  często ja sama tych wróżb nie mogłam zrozumieć dlatego że są one
                                  zakorzenione w chińskiej historii i symboliczne. Na przykład moja
                                  wróżba o tym, że należy czekać na właściwy moment użycia swojej siły
                                  był podany w formie zdania "ciężkie chmury od zachodu". Dlatego, że
                                  w Chinach z chmur przychodzących z Zachodu nigdy nie pada deszcz :)

                                  A może Klaus chciał Ci Pytoniem przekazać, że już się nie musisz
                                  obawiać?
                                  • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 10.05.09, 20:05
                                    No nie wiem, 100Krocie, ja tam wolę na zimne dmuchać, bo ta akurat choroba
                                    psychiczna nie jest chyba uleczalna.
                                    • lucja7 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 11.05.09, 16:45
                                      Moj przyjaciel od zawsze ktorego zobaczylam po raz pierwszy po
                                      przerwie 12tu lat, opowiadal nam jego sny, a w tym ten:

                                      leze sobie, leze na lozku, ale chce mi sie sikac i nie moge znalezc
                                      odpowiedniego miejsca i, z daleka, widze drzewo, biegne, zblizam sie
                                      i siuuuuu, nareszcie.
                                      I sie budze.....

                                      Mieliscie podobne? i podobnie skuteczne?

                                      :-)))
                                      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 11.05.09, 22:40
                                        O. Nie sikam przez sen. :-))))))))
                                        • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 12.05.09, 10:33
                                          Takie senne uwolnienia to raczej faceci przeżywają. Chociaż nie
                                          słyszałam jeszcze, aby sikami.
                                          • lucja7 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 12.05.09, 11:21
                                            Uwolnienia senne czyli polucje nocne.
                                            Dla mamus okazja do sprawdzenia czy organizm synka funkcjonuje
                                            prawidlowo.
                                            • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 12.05.09, 11:28
                                              A tak serio, to sen o sikaniu, chyba po prostu znaczy iż człowiekowi
                                              chce się siku.
                                              Inną zupełnie wymowę ma jednak sen archetypowy (archetypiczny?
                                              archetypny?), że się w miejscu publicznym, na przykład na dworcu lub
                                              bankiecie, siedzi na kiblu.
                                              • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 14.05.09, 15:26
                                                iwannabesedated napisała:
                                                "A tak serio, to sen o sikaniu, chyba po prostu znaczy iż
                                                człowiekowi chce się siku".

                                                Sny o sikaniu (u osobników doroslych), zakonczone zmoczonym lózkiem
                                                to choroba o podlozu psychosomatycznym. Zapomnialam jak sie
                                                nazywa,ale czytalam o tym w któryms numerze Psychologist.

                                                "Inną zupełnie wymowę ma jednak sen archetypowy (archetypiczny?
                                                archetypny?), że się w miejscu publicznym, na przykład na dworcu lub
                                                bankiecie, siedzi na kiblu".

                                                Na moja logike, to swiadczy o pochodzeniu i majestatycznych
                                                korzeniach. Który to król odbywal audiencje siedzac na tronie,
                                                znaczy krzeslo-kiblu?

                                                A tak w ogóle, Stokroc, to badz uprzejma otworzyc nowy rozdzial.
                                                Przeciez wkrótce cos sie Wam przysni i nie bedzie gdzie
                                                zaraportowac...
                                                • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 18.05.09, 13:23
                                                  Snila mi sie torba z otwartym dnem, nie wiedzialam czy samo sie rozprulo, czy mi
                                                  ktos je rozprul, wszystko mi z torby wylecialo i szukalam zawartosci gdzies w
                                                  wysokiej trawie, roznie rzeczy znajdowalam, ale portfela nie.
                                                  • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia magiczno komiczne 18.05.09, 14:07
                                                    Tobie się śniło, a mnie się zdarzyło, o czym przed chwilą napisałam
                                                    na pierdułach. :-)
Pełna wersja