jutka1 14.03.09, 09:32 Otwieram :-) Tutaj link do poprzedniego odcinka: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=92390704 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 14.03.09, 09:44 Ależ Twoje, Twoje... Ubawiłam się setnie:-) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota pół-pracująca 14.03.09, 09:46 "Pół", bo muszę dokończyć czegom nie dokończyła wczoraj. Za oknem dość jasno, ma być 11-13 C, ryzyko deszczu. Oprócz pracy niewiele: manikjur, obiad, zakupy, książka, oglądactwo. Odpoczynek. Tyle pierduł dzisiejszych. Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 14.03.09, 11:02 Pogoda wreszcie ladna. Ide wachac wiosne. Odpowiedz Link
xurek kwiecisty plaszczyk wiosenny 14.03.09, 12:27 anno domini "obency minus dwa" poczulam sie nagle krawcowa pierwszych lotow i postanowilam uszyc sobie.... plaszcz. Z podszewka i ciekawym nietuzinkowym krojem skopiowanym z jednego z moich okryc i udoskonalonym w mej wyobrazni. Zakupilam czarna welne na plaszcz i ciemnoczerwona tafte w roze na podszewke. Jak skroilam i zeszylam ten plaszcz to omal nie umarlam ze smiechu, doszlam do wniosku, ze ta rozrywka warta byla 300 CHF, wrzucilam truchlo do kosza a podszewke w najglebszy kat szafy. I dzis prosze panstwa mnie naszlo: postanowilam z tej tafty co to miala byc podszewka uszyc bordowy wiosenny plaszczyk w czerwone i czarne roze. Co z tego wyjdzie jeszcze nie wiem, ale eksperyment jest smialy zarowno pod wzgledem kolorystycznym jak i geometrycznym. Obiecuje, ze wkleje zdjecie, obojetnie co z tego wyninkie (w koncu smiech to zdrowie :)). A teraz jedziemy kupic drzewko morelowe, ktore ma zastapic drzewko czeresniowe (4 metrowe), ktore maz ma dzisiaj sciac i wykopac (twierdzi, ze umie i ze samodzielnie i bez niczyjej pomocy scial i wykopal co najmniej sto afrykanskich baobabow), ktore to w przeciagu ostatnich osmiu lat wyprodukowalo mnw. osiem czeresni, ktore zjadly ptaki. (ciekawe, co bedzie wieksza katastrofa: ta morela czy ten plaszczyk) Odpowiedz Link
maria421 Re: kwiecisty plaszczyk wiosenny 14.03.09, 12:44 Xurku, to Ty szyc tez potrafisz? I to nawet plaszcze? Czuje ze powinnam sie w ciemny kat schowac bo ja nie potrafie nic. Oprocz gotowania. Odpowiedz Link
jutka1 Re: kwiecisty plaszczyk wiosenny 14.03.09, 14:58 Mario, jak się zastanowiłam, to też prócz gotowania nic nie umiem. Kiedyś dawno dawno umiałam robić na drutach, ale się pewnie odumiałam po 25 latach. Reszta - nic. NIe umiem szyć, nie umiem nic rękodzielić, zbyt techniczna też nie jestem. Aaaa, umiem podłaczać TV i stereła wszelakie. :-) Odpowiedz Link
xurek Re: kwiecisty plaszczyk wiosenny 14.03.09, 16:59 noo tego, plaszcza dwa lata temu jak napisalam uszyc mi sie nie udalo, ale kto wie - moze z tym pojdzie mi lepiej? Ale poza tym tak, lubie i umiem szyc i szyje wiecej niz polowe ubran, ktore nosze. No i strat nie bedzie, bo ta tafta juz dwa lata temu spisana zostala na straty :)). Ja nie umiem ani na drutach ani szydelkowac ani haftowac ani malowac, technicznie jestem noga, tak ze nie przejmujcie sie dziewczyny, nikt nie umie wszystkiego, ale poprobowac mozna :)) Odpowiedz Link
xurek Re: kwiecisty plaszczyk wiosenny 14.03.09, 20:39 melduje ze rekaw wyprulam juz trzy razy, kurw polecialo ze dwadziescia, teraz odpoczywam przy kompie zanim zaczne sie zmagac z kolnierzem. Cus mi sie wydaje, ze ta podszewka skonczy tam, gdzie dwa lata temu wyladowal plaszczyk :)) Odpowiedz Link
iwannabesedated ad. poprzedni wątek 14.03.09, 12:57 Ależ to właśnie dla Ciebie rozrywka by była, przecież. Bo wyobraź sobie, Twój mąż wraca do domu, w myśli przygotowując się na Twoje zrzędzenie i już cały gotowy jest z całą gamą zachowań "anty" i "w proteście". A tu - podwiązki! Tak jak w tym kawale co facet ma zły dzień i się chce odreagować na wędkarzu. Ale ten go ubiega! Ponadto uważam, że skoro Twój mąż Ci dzień zdezorganizował, to Ty też mu możesz rozbić wygodny i utarty schemat gdzie Ty zrzędzisz, a on się musi bronić biedaczek. A tu dupa! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: ad. poprzedni wątek 14.03.09, 13:04 Zadziałałyście na mnie tfórczo. Wywlokłam maszynę do szycia, koraliki i paciorki i ruszam do boju:-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Niedaleko spada jablko od jabloni... 14.03.09, 14:09 Szukajac na necie pewnego felietonu mojego krewniaka JTS, chcialam go zacytowac w publikacji ktora produkuje natrafilam na inne i poczytuje i smieje sie do rozpuku. Stwierdzam ostatecznie ze humor to w genach chyba jest...no i styl humoru... No i tez znalazlam to...i jakbym sie sama slyszala "Nie opłaca się kłamać chociażby dlatego, że trzeba potem pamiętać, co się nakłamało. Tym sposobem kłamstwo pociąga kłamstwo, a my się cały czas pocimy ze strachu, że to wylezie na jaw. O ile oszczędniej i zdrowiej jest powiedzieć prawdę i najwyżej z lekka się uśmiechnąć. Nikt nie uwierzy! " I to by bylo na tyle... Odpowiedz Link
xurek czeresnia dostanie siostrzyczke :)) 14.03.09, 17:02 miala byc wyrabana i zastapiona morela, ale pani w ogrodnictiwe mi powiedziala, ze morela w miejscu "przewiewnym" nie bedzie owocowala a ja nie mam zamiaru budowac jej murow ochronnych. Nieco zezlona zapytalam, czym wiec procz jabloni mam zastapic te leniwa czeresnie i w trakcie pogawedki sie okazalo, ze ona nie ma owoacow, bo do tego potrzebne sa w okolicy parudziesieciu metrow przynajmniej dwie, a ona jest samotna jak palec na calym osiedlu. Wiec tera dostanie siostrzyczke (juz kupiona) i zobaczymy, czy w tym roku beidzie zatrzesienie czeresni. Odpowiedz Link
ewa553 Re: czeresnia dostanie siostrzyczke :)) 14.03.09, 17:37 Ty uwazaj Xurek zeby sie nie okazalo ze masz teraz dwie samiczki- czeresnie, bo lesby dzieci (owocow) nie maja. Albo moze masz dwoch samcow? Zbadalas plec? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedaleko spada jablko od jabloni... 14.03.09, 17:35 nie bardzo rozumiem kielbiu tytul tego wpisu... Odpowiedz Link
ewa553 otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 17:42 bylysmy dzis na fajnej babskiej wycieczce, ktora skonczyla sie niemalze "klotnia". Powiedzialam, ze jedna facetka otwarla firme. Na co Lodzianka zaczela pekac ze smiechu, ze otworzyla. Potem jako przyklad polecialy drzwi: otwarla drzwi (ja), czy otworzyla drzwi (lodzianka). Najpierw upieralam sie przy swoim, a potem bylam juz niezbyt pewna. Pomyslalam, ze to moze regionalne - dlatego podalam skad tamta pochodzi. Moze mi ktos powiedziec jak jest prawidlowo? Bo mnie sie w koncu wydaje, ze moze obie formy sa prawidlowe? Odpowiedz Link
jutka1 Re: otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 17:47 poradnia.pwn.pl/lista.php?id=8384 :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 18:33 dzieki Jutencjo. Tak przypuszczalam: regionalne, obie formy dopuszczalne. Odpowiedz Link
xurek Re: otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 18:40 Basiu, ja tez bym raczej otwrala niz otworzyla, wiec moze jest to forma czesciej uzywana na Slasku? Odpowiedz Link
xurek Re: otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 20:38 jak jus mo byc zawaruo, to przedtymy musi by bouo uotwarlo. "otwarla" to jednak po gorolsku jes a niy po nasymu :)). Odpowiedz Link
ewa553 Sonntag=dzien sloneczny 15.03.09, 10:23 ale tylko z nazwy. Wlasciwie to mi nie szkodzi, bo zadnej wycieczki dzis nie mam. Musze sie tylko wybrac do ogrodu. Otoz od tygodnia ktos kto podrobil sobie klucz do furtki, otwiera mi zlosliwie ogrod i zostawia tak otwarty. Nic nie ginie, a wiec tylko psychol jakis ktory chce mi dokuczyc. Pozyczylam od sasiada lancuch i klodke. Czy warto napisac kartke do "wlamywacza"? Chyba nie, to by mu tylko sprawilo satysfakcje. Poza tym mam rozmowe (tel) ze znajoma, ktora uzywa dziwnego jezyka. Az dwa cycaty zapisalam: "ciesze sie, ale to nie jest entuzjastyczna radosc" oraz "mam wstrzas leku (wstrzons lenku) przed jazda". Niezle, co? Wam tez zycze spokojnej, milej niedzieli. Odpowiedz Link
jutka1 Dimanche au soleil 15.03.09, 10:49 Piękny słoneczny dzień. Mam dziś do napisania to, za co wczoraj się nie mogłam zabrać. Ale na pewno znajdę czas na jakiś spacer. Na patio zakwitła czerwona azalia, biała zbiera się w sobie. Pewnie za dwa-trzy dni zakwitnie. :-) W ogóle już wiosna. Drzewa zaczynają się seledynić (zam.), klomby są już kolorowe od kwiatów. Rok temu, kiedy wizytowałam Paryż jeszcze nie wiedząc, że tu wrócę, było zimno i szaro, a ostatniego dnia padał śnieg. W tym roku chyba nam to już nie grozi. Tfu, odpukać. Miłej niedzieli :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dimanche au soleil 15.03.09, 14:04 No dobra, niech będzie, że gadam sama ze sobą ;-))))))) Spędziłam 1 godz. 45 min. na tarasie w pełnym słońcu, czytając ekonomista, myśląc, i przy okazji kultywując. :-D Potwierdzam, że wiosna już jest, i bajmi nie ma odwrotu. Yeah! :-) A teraz idę uprawiać pisactwo (zam.) zawodowe. Baj :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Dimanche au soleil 15.03.09, 14:34 zazdroszcze slonca. I mam nadzieje, ze i mnie sie pogodowo za tydzien poszczesci. Nie bardzo mam ochote lazic po miescie (co lubie) kiedy leje. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Dimanche au soleil 15.03.09, 16:08 to nie tak ciekawie jak u mnie: u mnie wylazly krokusy:)))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Dimanche au soleil 15.03.09, 16:16 Pracowalam, potem spotkalam kumpla co na Sri Lance bedzie sie zenil i zjadlam z nim luncz po czymdo ogrodnictwa pojechalam i kupilam piekne dahlie na dzialke...plus tulipany do wazony, wiosennie przynajmniej w domu ale ...slonce nadal swieci wiec sie przelece chwilke i zobacze czy wiosna w drodze. Moze krokusy juz kwitna i bedziecie mi zazdroscic? No to pa robaczki. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek i wiosna 16.03.09, 08:39 Meteoparis gada, że ma być 14-15 C i sporo słońca. Czemu nie. :-) Dzień wypełniony po brzegi. Tak już będzie do środy. Mam tylko nadzieję, że czwartek i piątek będą trochę luźniejsze. Po pracy spotkanie ze znajomą. Same pierduły. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Zycie na budowie 16.03.09, 08:45 Ta budowa bedzie mnie stale czegos nowego uczyc. Np.tego, ze zycie emerytki i zycie budowlanca sa absolutnie nie compatibel. Rano obudzil mnie donosny dzwonek do drzwi: panowie z ekipy pytali grzecznie, ze wptawdzie mieli przyjsc jutro po poludniu, ale maja teraz czas i czy mogliby teraz zaczac itd. Kurdemol! Nie chce byc budzona o bladym swicie! A jak juz, to za drzwiami ma stac sexy facet z powazna propozycja, a nie pan robotnikarz w nieswiezym kominezonie proponujacy wiercenie dziur w scianie... PS Was jak widze nikt nie obudzil: forum spi od wczoraj.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Zycie na budowie 16.03.09, 09:22 ewa553 napisała: > PS Was jak widze nikt nie obudzil: forum spi od wczoraj.... *********** Ooo, bardzo przepraszam, napisalam 6 minut przed Toba! ;-P Odpowiedz Link
ewa553 Re: Zycie na budowie 16.03.09, 09:33 dobra, dobra, zwyciezylas o piers:)))) Panowie robotnikarze maja przerwe, znaczy sie zrobilam im kawe, co ich nie tylko ucieszylo, ale i zdziwilo: Niemcy nie rozpieszczaja swoich rzemieslnikow. Odpowiedz Link
xurek Re: Zycie na budowie 16.03.09, 10:06 o 8:46 to ja juz zaczynalam poranna pogawedke z Behemotem a teraz to juz zaczynam sie zastanawiac, czy i z kim i gdzie na lunch, a spac to przestalam o 7:30. Tutaj jest dzisiaj taka pogoda, ze chyba nawet ci z najglebsza deprecha maja usmiech na gebie. Slonce swieci ze az oczy bola, temperatura ok 15 stopni, zero wiatru - chyba pojde nad jezioro cos zjesc. W ogrodku wyroslo krocie krokusow - powoli to wieloletnie sadzenie jaczyna przynosci efekty i bez sadzenia jest ich coraz wiecej. Najbardziej zywotne sa chyba te zolte, bo jest ich z pewnoscia wieciej, niz zasadzilam. Fioletowe utrzymuja przyrost naturalny w granicy +/- zero a bialych jest chyba coraz mniej. Wczoraj wyplatalam oleander z zimowego plaszczyka i stwierdzilam, ze nie obmarzl ani jeden lisc a do dzisiaj zdarzyl juz liscie rozprostowac i wyglada jak nowy. Odpowiedz Link
ewa553 Panowie poszli. 16.03.09, 10:52 Zalozyli w kazdym z 4 pokoi gniazdko do TV. Spytalam czy to nie przesada. Nie. Bo jakby po mnie wprowadzila sie jakas rodzina z dziecmi, to w dzisiejszych czasach (!!) kazde dziecko chce miec wlasny telewizor. Ciekawe ze nie zalozyli w kuchni. W "dzisiejszych czasach" praca gospodyni domowej jest tak latwa, ze moglaby przy tym ogladac TV..... Koty przerazone pochowaly sie po katach. Takie borowanie jest dla nich straszne, bo maja bardzo wrazliwy sluch. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Zycie na budowie 16.03.09, 13:57 Ze niby taka dobra dusza jestes - a to na pewno jeden z nich Ci sie spodobal, ot co ;-)))))))))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Zycie na budowie 16.03.09, 16:34 Costy! Nieciekawy, do tego zrobil mi bydlo: wywalil wazonik w ktorym mialam piekne "galazki" lawendy. Takie sliczne piorka, jakby chinskie malowidelko. A on mowi: pewnie nic sie nie stalo, bo i tak byly wyschniete....... Odpowiedz Link
blues28 Re: Zycie na budowie 16.03.09, 18:57 Zara mi sie Brando w "Tramwaj zwany porzadaniem" przypomnial :))) Odpowiedz Link
ewa553 pitoma pohoda 16.03.09, 17:47 spiewalby pewnie K.Gott. Zajrzalam na pogode dla Warszawy: caly tydzien najwyzej 3 stopnie i caly tydzien deszcz:((((( A u mnie przed poludniem 10 stopni, w poludnie pewnie wiecej. Od piatku latam juz tylko w polarze. Chyba zostane w domu, pieprze jechac znowu w kozuszku:((((( Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: pitoma pohoda 16.03.09, 18:23 Ewcia, to jest meteoholizm. Ciągle słyszę, że coś odwołujesz bo zapowiadają nie taką pogodę. Łazienki w wiosennym deszczu są piękne - byliśmy dwa tygodnie temu oglądać przebiśniegi... A zresztą, siedź sobie, rozrywki z budową masz, pewnie się od Panów budowlańców oderwać nie możesz. Odpowiedz Link
ewa553 Re: pitoma pohoda 16.03.09, 18:50 nienie, Dorotko!" To bylo tylko tak w zlosci powiedziane. Co innego odwolanie zwiedzania Krakowa, a co innego odwiedziny/spotkanie z siostra. Ale tak nawiasem mowiac: Ty chyba nie mowisz powaznie o wiosnie przy 3 stopniach???? Brrrr:(((((((( I do tego mokro:(((((((( Odpowiedz Link
blues28 Re: pitoma pohoda 16.03.09, 18:54 Basiu, nie mnie doradzac, ale pamietasz jak zalowalas, ze odwolalas Kraków? Meteo zapowiadalo deszcze a w rezultacie pogoda okazala sie sucha, rzeska i sloneczna? I Ty popatrywalas na sloneczny Kraków przez kamerke z Manheim? Nie dalej chyba jak ubieglego tygodnia odwolalyscie Frankfurt, bo mialo padac :) Warszawa w deszczu tez moze byc ladna :) Odpowiedz Link
blues28 Wiosenny poniedzialek 16.03.09, 19:01 Piekna, wiosenna pogoda trwa. Jutro ma byc chlodniej, czyli "tylko" 19 stopni, bo nadciaga chlodniejszy wiatr z pólnocy. Ale slonce niezmienne, nieustanne zapowiadane jest na caly tydzien. Mam nadzieje, ze sie utrzyma bo zaczynam spacerowac. Dzis zdjeli mi szwy i jestem troszke mniej Frankensztajn, ale musze codziennie chodzic na kuracje, bo pierwszej nocy po operacji rozbebeszyli mi rane zeby drenowac i pan doktor bedzie próbowal ratowac disaster. Czy sie uda? Zobaczymy, ale akurat teraz estetyka szwu stoi na ostatnim miejscu w kolejce moich priorytetów. Lubie sobie poczytac forum. Przenosi mnie to w inny swiat, wolny od szpitali, chorób, lekarzy (Xur opisuje swoje peryprtie ale to przyprawia mnie o siostrzane uczucia), no jest jak powiew swiezego powietrza. Trzymam kciuki za Fedowa krucjate w sprawie Emira, za afrykansko- polska artystyczna kafejke Dorotki i za wyniki badan Xurka w MIRze. Znam maszyne, a ona mnie zna jeszcze lepiej! No i zamiast sie martwic innymi sprawami, wlasnie glówkuje, ze ja nie umiem NIC. Bo nawet gotowaniem nie moge sie chwalic, nie przepadam zan, talent kucharski mamy odziedziczyly moje siostry. Nie umiem dziergac, szyc ani haftowac, no antytalent ze mnie. Taka oto modliszka co podziwia i korzysta z talentów innych. Bo to, ze lubie podrózowac to nie jest talent, prawda?:) Milego tygodnia wszystkim :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 16.03.09, 19:56 jasne Bluesie ze lece do Warszawy. Ale jak bedzie lalo i zimno rownoczesnie to po pierwsze nie-na-wi-dze a po drugie nie wiadomo jak sie ubrac. Mam kilka kozuszkow jako cieple odzienia, ale jak to zamsz - nie lubi deszczu. Tak wiec pojade w jakimsczyms i bede marzla, albo chodzila wypchana licznymi swetrami itd. Co do Twoich zdolnosci, to masz zdolnosc pieknego opowiadania o tym co widzialas i znasz i gdybys sie wziela za pisanie przewodnikow, to i inni (poza forum) mieliby przyjemnosc zwiedzania z Twoimi tekstami w rece. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ostatni letni wtorek na werandzie 17.03.09, 01:39 Od weekendu trwa dziwna pogoda - w dzien 28-30 stopni, w nocy 10 i tak ma byc co najmniej jeszcze przez tydzien. Niebo jest wysokie i blekitne, slonce jaskrawe, poranki zimne a trawa rosista. "Zlota australijska jesien", chcialoby sie powiedziec, gdyby nie to ze nie tylko nie ma jeszcze zlotych lisci ale jest wrecz fioletowo, ze wzgledu na bujnie kwitnace tibouchiny. W piatek zaczyna sie astronomiczna jesien! Siedze na werandzie, patrze w zielona dal i pracuje. Nie do wiary, ile mam pracy, cos musze z nia zrobic, bo to ogranicza moje pisanie na forum! Stukam, kombinuje, analizuje i wspominam wyjatkowo piekny i dopiero co miniony weekend spedzony w ogrodzie. W weekend przeszlam jak burza przez ogrodek ziolowy, scielam ziola do suszenia a z bazylii zrobilam poltora litra pesto wybuchowej mocy. Posadzilam kilka drzew i krzewow, obscielilam je sciolka, spojrzalam na to co zrobilam i popedzilam do sklepu ogrodniczego z rodzimymi roslinami zeby wrocic z niego z kilkunastoma okazami, z ktorych kilka juz wsadzilam a reszte dokoncze w ten weekend. Pod wieczor po takiej ogrodniczej dzialalnosci i przerzuceniu dwoch km wody nadaje sie tylko od wypoziomowania... Sprzatnelam tez i wypielilam frontowy ogrodek bo w sobote robimy "garage sale" czyli wyprzedaz roznych niepotrzebnych rzeczy z domu, wiec w ciagu tygodnia bede powoli sciagac je do garazu. Nasza gmina prowadzi program wspomagania owych garazowych wyprzedazy, jezeli sie je organizuje w weekend przez gminna zbiorka rzeczy niepotrzebnych (tzw. "wystawka", bo wszyscy wowczas wystawiaja graty na trawniki przy ulicy). Gmina oglosi nasza wyprzedaz darmowo w lokalnej gazecie, wydrukowali juz dla nas plakaty i przyslali troche nasion pietruszki ze wskazowka "wsadz je w kompostowana grzadke". Ze tak powiem, trafili na podatny grunt :o) W niedziele po poludniu ryjac w ogrodzie pekalam ze smiechu, sluchajac jak Buszmen klnie na kury, grozac im okrutnymi konsekwencjami. Powodem bylo to ze jedna z nich sie znarowila i zlozyla jajko w gaszczu pod drzewkiem, zamiast w wypieszczonym przez Buszmena kurzym palacu. Buszmen wzial sie za ustawianie azurowego plotku, zeby znowu nie wlazily pod owo drzewko i w trakcie tej roboty mowil kurom co o nich mysli :o) a one grzecznie go sluchaly, lypiac koralikowymi czarnymi i zlotymi oczami na mozliwe drogi wejscia w szkode. Potem je karnie zamknal w zagrodzie, gdzie staly rzedem wzdluz plotu i jeczaly wnieboglosy, zeby je wypuscic. Mowie Wam, serce sie kraje na te kurze blagania :o) No to tyle wiadomosci z miejskiej fermy, wracam do platnych zajec :o ( Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
blues28 Re: Ostatni letni wtorek na werandzie 17.03.09, 07:16 Juz na nogach, bo codziennie musze stawiac sie w szpitalu. Luizo, poranny spacer po Twoim ogrodzie to balsam na dusze (i rane) ma :) Odpowiedz Link
blues28 Ach, zapomnialam dodac... 17.03.09, 07:25 ...cos roztargnionam bardzo i zamiast jednego wpisu wychodzi mi kilka :) W Madrycie drzewa migdalowe obsypane cudnym, delikatnym, bialym z leciuchnym odcienem rózu kwiecem! Zas w Andaluzji (znajomi wlasnie wrócili) drzewa pomoranczowe, azahar i migdalowce w oszalalym rozkwicie. Powietrze przesycone bogatym aromatem. Sevilla jest jak swiezo skoszona laka, tylko ze pachnie azaharem. Zas jacarandy juz, juz z mocno napecznialymi paczkami. Lada moment swiat stanie sie lila-rózo-blekitny. Moja przydomowa jacaranda potrzebuje jeszcze ze dwa tygodnie :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ach, zapomnialam dodac... 17.03.09, 08:19 Ach, jakbym tam była... :-) Chyba się wybiorę do Andaluzji we wrześniu, na jakiś dłuższy weekend czycuś :-) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek w sali konferencyjnej 17.03.09, 08:23 Cały dzień będę zamknięta na konferencji. Buuuuuu, bo ma być 15-17 C i słonecznie. Po pracy idę na chwilę do frakcji irlandzkiej. Nawet się na zielono ubrałam :-))) Tyle pierduł. Miłego dnia :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 17.03.09, 09:42 Jutka, nie waz sie teraz jechac do Andaluzji! Pamietaj ze mamy sie tam forumowo spotkac za rok!!! Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 17.03.09, 10:41 dokladnie tak. Zandych Andaluzji bez nas no i nie predzej niz za rok, bo shhhhudnonc muszem. Odpowiedz Link
xurek Osteoochodrosis disecans 17.03.09, 10:51 A co. Jak juz cos miec, to oryginalne i wielce uczone i nietuzinkowe ma byc. No i oczywiscie mam ja w stawie skokowym, chociaz w 85% robi sie w kolanowym – jakze by moglo byc inaczej? Nie bede fora przynudzac, jak kto chce to niech sobie wygugluje, ale sprawa nie jest az tak zabawna. Obumiera mi kosc w stawie skokowym, co grozi tym, ze sie chrzastka pod nia wylamie i staw trzeba bedzie usztywnic. Powodem jest ten „kostkowy wypadek w gorach“, ale ortopeda powiedzial, ze nawet gdyby wtedy zrobione zostalo zdjecie, to nic by nie wykazalo i nikt tutaj nie zawinil – po prostu pech. Staw albo ma sie zregenerowac sam (szansa 30%) albo musi zostac zoperowany. W tym celu trzeba pobrac kosc z innego miejsca, zrobic z niej „papke“, przewierci kanal przez caly staw, wyczyscic dzirue po obumartej kosci, zapchac dzire te nowa miazda i nie chodzic przez co najmniej dwa miesiace. Oropeda i Chirurg w jednem powiedzial, ze gdyby to byl jego staw, to on by wolal wszystko zrobic, by go nie operowac. Tak wiec wyliczylismy, ze dwa miesiace jeszcze poczekamy I zobaczymy, czy nastepuje jakas regeneracja. W tym czasie mam chodzic jak malo sie da, dostane wkaldki do butow tak przekrecajace te sope, bym chodzila na jej wewnetrznym kancie (jutro ide odebrac, pan od wkladek powiedzial, ze bede sobie musiala pewnie jakies meskie buty kupic, bo one do normalnych damskich zazwyczaj sie nie mieszcza). Poza tym pan doktor sam dla siebie wynalazl “ozdrowiciela”, ktory go z neurodermitis ozdrowil i zaproponowal mi udzial w nastepnej sesji na zasadzie “jak nie pomoze to z pewnoscia nie zaszkodzi” by zdrowieniu kosci pomoc. Za dwa tygodnie zaproszeni jestesmy na gale w ambasadzie w Bern – juz sie widze w tych eleganckich trzewiczkach ze wkladkami :) Oooh, zapomnialam dodac, ze nowy konowal rowniez napomknal, ze moze warto by bylo schudnac….. Odpowiedz Link
maria421 Re: Osteoochodrosis disecans 17.03.09, 11:36 Trzymam kciuki za samoregeneracje stawu skokowego. Odpowiedz Link
blues28 Re: Osteoochodrosis disecans 17.03.09, 13:04 Xurku, wspólczuje ogromnie i tez trzymam kciuki za samodzielna regeneracja. A jesli Ci oferuja jakas tam sesje u "uzdrowiciela" to co Ci szkodzi? Podaj nam dokladna godzine sesji i my tu murem duchowym Cie wesprzemy. A malz niech Cie kurnia na rekach nosi!! W koncu nie mozesz nadwyrezac nogi! Odpowiedz Link
iwannabesedated Jęczące zwierzęta 17.03.09, 11:04 Właśnie sobie zasikałam nowe majtki we wzór psychodeliczny czytając o Luizy jęczących kurach i zemszczącym na nie Buszmenie. Nie wiem co to jest, ale mój pies stał się ostatnio niezmiernie wymowny. Niestety na jęczących rejestrach. Więc jęczy i buczy pod drzwiami gdy korytarzem przechodzą ludzie. Więc jęczy i stęka gdy chce dać do zrozumienia, że jest głodny. Jęczy także w czasie snu. Jest to bardzo głośne, wielopoziomowe, rzekłabym koloraturowe i modulowane jęczenie ze wstawkami z wyjo-treli i skamlo-buków. Buczenie też jest ciekawe, bo odbywa się na wielu relestrach od głębokich z trzewii się dobywających baso-buków poprzez zdumione tenorki aż po oburzone falsetto-zaśpiewy. Potrafi się tak produkować niemal godzinę. Po czym zaszywa się w sypialni z poczuciem, chyba jakby satysfakcji?, czy ja wiem... Odpowiedz Link
blues28 Re: Jęczące zwierzęta 17.03.09, 13:00 Wnosze, ze jest to forma ekspresji zwierzecia i w zadnym wypadku nie nalezy go reprymowac (no kurcze, to slowo nie jest od reprymendy tylko od niepozwalania, hamowania, ograniczania formy wypowiedzi. Brak mi polskiego odpowiedznika na "reprimido"). Niewatpliwym dowodem na slusznosc mojej tezy jest widoczna satysfakcja Tofika po "zwerbalizowaniu" co ma na watpiach. Odpowiedz Link
blues28 Krawiectwo 17.03.09, 13:16 Nic sie nie zmienilo, w dalszym ciagu szyc nie umiem, ale mój chirurg tak! Xurko opisal swoje perypetie, ja zas tylko napomkne, ze rozbebeszona rana jakos sie nie chciala zrosnac i pan dochtór stwierdzil, ze tam gdzie ona sie buntuje to on ja zaszyje! Jak powiedzial tak zrobil. Wzial igle, nic chirurgiczna (Stokroc, Xurku - ta nic jest idealna do Waszych naszyjników) i na zywo - live, bez znieczulenia poczal mnie szyc! Tylko cztery szwy i powiem Wam, ze brzmi to gorzej niz jest w rzeczywistosci, bo ja sie klucia nie boje. Nie bylo zle :)) Wiosna w Madrycie jest oszalamiajaca i zamiast samochodu, taksówek i innych, radosnie odbylam dluzszy spacer. Precz z pojazdami w tak piekne dni. Trzeba chodzic :) Mam juz "Gran Torino" Clinta Estwooda. Jesli zmobilizuje sie i obejrze, to wrzuce pare slów na Ogladactwo. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 17.03.09, 13:43 Bluesie, na Boga! Dalas sie szyc na zywca????? Ja to bym sobie zamawiala narkoze nawet do pobierania krwi.... Jestem pelna podziwu. Xurku, te ortopedyczne buty mozesz przeciez na to przyjecie zostawic w domu, najwyzej bedzie Cie tego dnia bolala noga, ale do tego jestes przyzwyczajona. Co do uzdrowicieli, to jestem bardzo za. Sama mam za pare dni termin u pani homeopatki, coby mi poradzila co zrobic z tym natretnym gastritis od ktorego nie moge sie uwolnic. I jestem pewna, ze mi pomoze. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 17.03.09, 16:44 Wiosna! Az sie boje to glosno mowic, bo jeszcze sie przestraszy i ucieknie. Slonce, lekki wiatr i az 11 stopni. Odpowiedz Link
jutka1 Środa wiosenna 18.03.09, 08:17 Ma być dziś 16-17 C i słonecznie. Jiiipppiiiii :-))) Dzień zawodowy dość napięty, ale damy radę, spoko. Poza tym wszystkow normie, czago i Wam życzę (c)m.k. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa wiosenna 18.03.09, 08:31 przez rusztowania przeblyskuje poranne slonce. Jak przez ten caly tydzien, mam wiele do zalatwienia. Mam ochote postapic jak w niemieckim powiedzeniu: jest wiele do zrobienia. odczekajmy. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Środa wiosenna 18.03.09, 08:34 U mnie się mawia: najpilniejszą rzeczą jest poczekać:-) W Polsce niestety powrót zimy. Wiatr duje tak że łeb urywa:-( Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa wiosenna 18.03.09, 09:31 Nadal wiosna! Korci mnie zeby zabrac sie za ogrod, zeby jakies bratki czy prymulki w donicach przed domem posadzic, ale moze jeszcze pare dni poczekam. W sloncu dopiero widac jakie szyby w oknach sa brudne po calej zimie. Czyli- jest duzo do roboty, wiec poczekajmy:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa wiosenna 18.03.09, 09:56 Zarzynasz powiedzenie, Marysiu. odczekajmy, a nie poczekajmy (es gibt viel zu tun; warten wir's ab) A prymulki mam juz od miesiaca na cmentarzu i maja sie dobrze. To samo bratki "u sasiadow". Wiec nie musisz tu odczekiwac:))) Odpowiedz Link
blues28 Wiosna pelna geba! 18.03.09, 10:02 Zalatwiwszy dawstwo krwi (nie honorowe jeno analityczne), szybko spozywam sniadanie i ide w Madryt. Grzech byc w domu w taki czas. Musze sprawdzic postepy w moim parku, bo nie bylo mnie tam prawie dwa tygodnie, ale tez pustota i próznosc mnie ogarnela i niewatpliwie rzuce okiem na wiosenne kolekcje. Mam ochote cos sobie kupic i tak sobie mysle, ze wiosenny kostium (spodnie + zakiet) a i buty i torebke by trzeba!!! No to ide, milego dnia :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wiosna pelna geba! 18.03.09, 10:22 "szoping" w Madrycie to jest TO! Zycze milych zakupow. Odpowiedz Link
iwannabesedated Huragan! 18.03.09, 12:30 Od wczoraj duje z niemożebną siłą, w nocy wywiało kratkę z wentylacji w kuchni! Pies się normalnie wysikać nie mógł, bo co nogę podniósł to go zwiewało, więc się poddał i lał rozkraczony jak szczeniak, lub (co za wstyd i sromota) jak suczka! Ostatnio z lubością się odmóżdżam oglądając seriale kryminalne na AXN. Zauważyłam, że mniej więcej w co drugim się przewija wątek pedofilski, a w co drugim terrorystyczny. A na końcu to w ogóle będzie terrorysta pedofil, który się sam wydupczy a potem wysadzi w powietrze. Tylko się zastanawiam, czy ta monotematyczność jest spowodowana brakiem pomysłów u scenarzystów czyteż odpowiada na jakąś szerszą potrzebę oglądaczy. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Huragan! 18.03.09, 13:23 Pedofilstwa, sodomie i inne terroryzmy, pokazywane na okraglo np w tv, sluza skutecznemu wychowaniu spoleczenstwa. Efektem tego jest odkrycie "terrorystow" w jakiejs podlodzkiej wsi, o czym przeczytalam wczoraj w "gazecie". Czyli odkrywanie muzulmanow przez polskie zadupie, posiadajace z pewnoscia tv, z cala panoplia serii straszacych. kara boska i tak juz niedlugo..... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Huragan! 18.03.09, 13:37 Wiesz, sądzę, że polskie zadupia były ostatnią rzeczą o jakiej myśleli producenci owych seriali. Śmniem wręcz twierdzić, że owe zadupia w ogóle w onych świadomości nie egzystują... Może trudno jest Ci to Łucjo przyjąć, ale polskie zadupia mało kogo tak naprawdę obchodzą. Odpowiedz Link
maria421 Re: Huragan! 18.03.09, 13:51 Tuszyn to znow nie takie zadupie, to prawie juz przedmiescie Lodzi gdzie od dawien dawna Lodzianie na niedzielna rekreacje jezdza i gdzie od dawna znajduje sie wytwornia filmow animowanych. Od kilkunastu lat atrakcja i zmora Tuszyna jest jego wielki bazar. Bardziej zmora niz atrakcja. Ale dla Lucji pewno wszystko co nie Paryz to zadupie. Odpowiedz Link
maria421 Re: Huragan! 18.03.09, 13:43 Lucja, slusznie prawisz, nalezy wprowadzic cenzure. O muzulmanach mowic tylko dobrze albo wcale. Odpowiedz Link
xurek na forumie 18.03.09, 14:02 jak w kreminalach Stokrotki: te same rolo-postacie wciaz obsadzone przez te same osoby :)). Jakze przewidywalne.... Odpowiedz Link
maria421 Re: na forumie 18.03.09, 14:08 Tez uwazam, Xurku, ze troche nowych postaci dobrze by P2 zrobilo. Odpowiedz Link
xurek no to moze 18.03.09, 14:23 dajmy ogloszenie do gazety, ze stare Piranhe potrzebuja narybek do swojego stawiku :)) Odpowiedz Link
maria421 Re: no to moze 18.03.09, 14:34 Jutka, zadnych wyprowadzek, salon P2 sie rozbuduje zeby sie narybek zmiescil. Lucja zaprojektuje. Odpowiedz Link
xurek no co Ty, Jutka 18.03.09, 14:54 my przeca jako stare Piranhe bedziem na ten narybek polowac i go zjadac, wiec miejsca bedzie tyle, ile bylo :))) (jakby kto nie zrozumial to ma to byc ironicznie) Odpowiedz Link
jutka1 Re: no co Ty, Jutka 18.03.09, 15:03 O kurcze, a ja wlasnie zjadlam obiad i nie jestem glodna ;-)))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: no co Ty, Jutka 18.03.09, 17:00 Ja też mam już dosyć ryby, bo to jedyne mnięso jakie jem. Wczoraj sola, dzisiaj tuńczyk, a tu mnie Xur jakiś narybek wpycha. Narybku nie będę jadła, zarybiona się czuję. Jakieś ciacha - to co innego. Taki na przykład zwarty, jędrny, czekoladowy... Królewski Tort Wedlowski u kawiarni Wedla... mniam/drul/slurp... Odpowiedz Link
jutka1 Re: no co Ty, Jutka 18.03.09, 17:45 Tez wole ciacha od ryby - ostatnio ryb sporo jadam, wlacznie z dzisiejszym obiadem. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 15:20 wrocilam po kilkugodzinnej akcji wymiany pieniedzy na towary. Mam juz chyba wszystko dla wszystkich, na dodatek zalatwilam rzecz, ktora mnie gnebi od dawna: od 2,5 roku (a jak!) wisi kolo compa kartka: zalatwic sobie pogrzeb. To nie makabryczny zart. Mam umowe z zakladem pogrzebowym na wypadek mojej smierci. Wszystko zamowione, oplacone itd. Ale 3 lata temu doszlam do wniosku, ze nie chce byc normalnie, tradycyjnie pochowana, lecz skremowana. Wiec trzeba wniesc poprawke do umowy. No i jak to ja: odkladalam z dnia na dzien i tak od 2,5 roku. Az dziw, ze nie umarlam w tym czasie:)))) No, ale dzis zalatwilam, wszystko gra, bede spalona. Amen. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 17:01 Omajgod, dopiero przeczytałam to. Wymiękam. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 17:06 masz z tym problem? moge Ci jakos pomoc? Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 17:35 Ewa, a jaka masz gwarancje ze Ty nie przezyjesz tego zakladu? Przez nastepne 30 lat wiele sie moze zdarzyc, zaklad moze zbankrutowac, zamknac albo nie wiem co. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 17:39 Człowiek nie powinien planować swojej śmierci. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 19:16 Mario, dlatego wybralam panstwowy zaklad, wiec nic takiego mi nie grozi. Dorotko, ja nie planuje mojej smierci, tylko pogrzeb. Pomysl tylko: jestem tu absolutnie sama. Nie mowie o przyjaciolach, bo oni nie maja zadnych praw w takiej sytuacji. No wiec przyjdzie taki moment, no i co? Kto ma za mnie zadecydowac jak i gdzie? No i przede wszystkim: kto ma to zaplacic? Tak wiec takie zalatwianie sprawy jak ja to zrobilam, jest jak najbardziej na miejscu. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 19:36 Ewcia, pozytywną stroną śmierci ma być to, że człowiek się już absolutnie nie powinien musieć martwić bo będzie potem. Taka jest chyba koncepcja. Odpowiedz Link
iwannabesedated i jeszcze... 18.03.09, 19:37 To w ogóle za dużo zamięszania jest po śmierci... z ciałem. Ciało jest już przecież zbędne i powinno się bezwonnie ulotnić, czycoś. Odpowiedz Link
ewa553 Re: i jeszcze... 18.03.09, 19:43 no ale sie nie ulatnia i dlatego trzeba sie zastanowic, co z nim zrobic. Najwiecej zamieszania jest wtedy, gdy umiera ktos kto sie wczesniej o to nie martwil. I podczas gdy przy naglej smierci stosunkowo mlodego czlowieka jest to naturalne, bo nie planuje sie raczej wczesniej takich rzeczy, to w wypadku osoby starszej jest to najzwyczajniej w swiecie lekkomyslnosc i zwalanie wszystkiego na rodzine. Nie uwierzysz Dorotko ile to jest zalatwiania, formalnosci, podejmowania decyzji itd, w takim wypadku. Moze niepotrzebnie opowiedzialam swoja historie, nie pomyslalam ze moze na Was tak zadzialac. Dla mnie to takie naturalne, ze naprawde ucieszylam sie dzisiaj, ze mam to zalatwione. Odpowiedz Link
xurek slaski koncept umierania :)) 19.03.09, 09:35 jedyne, co nie jest w nim zaplanowane, do data :))). Piniondze na pochowek zaczyna sie odkladac, jak tylko przestalo sie lozyc na dzieci, czyli rownoczesnie z dofinansowywaniem wnukow. Zaplanowane jest gdzie bedzie, w jakiej trumnie, jakim kosciele, jakim cmentarzu, jakich ubraniach i jakiej bizuterii. Wyraznie powiedziane zostaje, czy obraczki (nie ohajtanych Slazakow w wieku grobowym niet) maja zostac na lapie czy tez przekazane potomnosci. Cala rodzina wie, w jaki banku znajduje sie piniondz i co trzeba wszystko po kolei zalatwic. Ja tam nie wiem, czy to dobre, czy zle, wiem jedynie, ze to normalne :)))). Tak zrobili moi dziadkowie, tak zaczyna robic moja skad innad zupelnie nieslaska i "nienormalna" mama (dlatego z takim poslizgiem, bo przekroczyla juz 70-ke) i powoli przyzwyczajam sie do mysli, ze rowniez ja tak sie w stosownym czasie zachowam :)). Odpowiedz Link
ewa553 P.S. 18.03.09, 19:47 w Twoim wieku Doroto nie planuje sie pogrzebu, ale przynajmniej jedna osoba powinna wiedziec, czy wolalabys byc w ziemi pogrzebana czy skremowana. Wiesz jak sie czuje rodzina, od ktorej wymagaja takiej decyzji? Wiec warto sie nad tym zastanowic. Odpowiedz Link
maria421 Re: P.S. 18.03.09, 19:54 Dorota, to jest tak jak zostawic testament. Nic innego. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: P.S. 18.03.09, 20:28 Jakiś buddyjski mnich czy mędrzec stwierdził, iż ideałem jest żyć tak aby po człowieku absolutnie nic nie zostało. I sądzę, że nie chodziło mu o to, aby faktycznie nie został nic, tylko o to abyśmy odchodzli gotowi WSZYSTKO odpuścić. Martwienie co się stanie z naszym ciałem, naszym dobytkiem, zdjęciami, gaciami, garami, skarpetami nie od pary... Ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną twierdzą zgodnie iż człowiek po śmierci opuszcza swoje ciało i do tego ciała ma stosunek całkowicie obojętny. Odpowiedz Link
ewa553 Re: P.S. 18.03.09, 20:35 Dobrze Dorotko, ale ci ktorzy po Tobie zostana, maja troche inny stosunek do ciala ktore zostalo. Odnosza sie do niego z nalezytym pietyzmem i dlatego organizuja pochowek. I nie nalezy byc egoista i utrudniac im tego zadania. To oni potem musza wszystko zalatwiac i podejmowac mnostwo decyzji. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: P.S. 18.03.09, 20:41 Ewcia, ale to jest jednak ICH sprawa. Pochwanie zmarłego jest jednym z podstawowych obowiązków tych co zostają przy życiu. Człowiek się nie powinien musieć sam pochowywać za życia. Takie jest moje zdanie. Twoją zapobiegliwość szanuję, aczkolwiek wydaje mi się wyzuta z sensu. Skąd wiesz, że nie zginiesz w pożarze, nie utoniesz, ani nie zostaniesz pożarta przez dzikie zwierzęta? Moich Rodziców, chociaż mieszkają po byku daleko - gdy już nadejdzie ten czas - ja pochowam. I absolutnie sobie nie życzę aby oni sobie teraz tym zaprzątali głowę. Wolę niech się cieszą życiem tak jakby miało trwać wiecznie. Uważam też, że w swoim czasie się znajdzie ktoś kto o moje szczątki zadba. Choćby to miały być dzikie zwierzęta :))) Odpowiedz Link
lucja7 Re: P.S. 18.03.09, 21:38 Dorota: "Wiesz, sądzę, że polskie zadupia były ostatnią rzeczą o jakiej myśleli producenci owych seriali. Śmniem wręcz twierdzić, że owe zadupia w ogóle w onych świadomości nie egzystują... Może trudno jest Ci to Łucjo przyjąć, ale polskie zadupia mało kogo tak naprawdę obchodzą." Kazdy klient sie liczy, kazdy jest dobry kto kupuje, nawet ten z polskiego zadupia, dobrze o tym wiesz. Odpowiedz Link
xurek oops, przeoczylam, 19.03.09, 09:37 i siem dopisalam. Teraz pewnie jest setka :)) Odpowiedz Link
ewa553 Re: oops, przeoczylam, 19.03.09, 09:44 to ja tradycyjnie przekrocze setke, aby dopisac sie do tematu: moze dlatego mam taki a nie inny stosunek do smierci, bo jestem ze Slaska? N ie-slascy rodzice, ale jednak 30 lat na Slasku zrobily swoje. Dla mnie to wlasnie absolutnie normalne, w ramach: zeby po mnie nie zostal balagan. Dziekuje Ci Xurku za przypomnienie tego. Bo ja chetnie kultywuje swoja slaskosc:)))) Odpowiedz Link