O pierdułach -- Odcinek 63 :-)

14.03.09, 09:32
Otwieram :-)

Tutaj link do poprzedniego odcinka:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=92390704
    • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 14.03.09, 09:44
      Ależ Twoje, Twoje... Ubawiłam się setnie:-)
    • jutka1 Sobota pół-pracująca 14.03.09, 09:46
      "Pół", bo muszę dokończyć czegom nie dokończyła wczoraj.

      Za oknem dość jasno, ma być 11-13 C, ryzyko deszczu.
      Oprócz pracy niewiele: manikjur, obiad, zakupy, książka, oglądactwo. Odpoczynek.

      Tyle pierduł dzisiejszych. Miłej soboty :-)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 14.03.09, 11:02
      Pogoda wreszcie ladna. Ide wachac wiosne.
      • xurek kwiecisty plaszczyk wiosenny 14.03.09, 12:27
        anno domini "obency minus dwa" poczulam sie nagle krawcowa
        pierwszych lotow i postanowilam uszyc sobie.... plaszcz. Z podszewka
        i ciekawym nietuzinkowym krojem skopiowanym z jednego z moich okryc
        i udoskonalonym w mej wyobrazni. Zakupilam czarna welne na plaszcz i
        ciemnoczerwona tafte w roze na podszewke. Jak skroilam i zeszylam
        ten plaszcz to omal nie umarlam ze smiechu, doszlam do wniosku, ze
        ta rozrywka warta byla 300 CHF, wrzucilam truchlo do kosza a
        podszewke w najglebszy kat szafy.

        I dzis prosze panstwa mnie naszlo: postanowilam z tej tafty co to
        miala byc podszewka uszyc bordowy wiosenny plaszczyk w czerwone i
        czarne roze. Co z tego wyjdzie jeszcze nie wiem, ale eksperyment
        jest smialy zarowno pod wzgledem kolorystycznym jak i geometrycznym.
        Obiecuje, ze wkleje zdjecie, obojetnie co z tego wyninkie (w koncu
        smiech to zdrowie :)).

        A teraz jedziemy kupic drzewko morelowe, ktore ma zastapic drzewko
        czeresniowe (4 metrowe), ktore maz ma dzisiaj sciac i wykopac
        (twierdzi, ze umie i ze samodzielnie i bez niczyjej pomocy scial i
        wykopal co najmniej sto afrykanskich baobabow), ktore to w przeciagu
        ostatnich osmiu lat wyprodukowalo mnw. osiem czeresni, ktore zjadly
        ptaki.

        (ciekawe, co bedzie wieksza katastrofa: ta morela czy ten plaszczyk)
        • maria421 Re: kwiecisty plaszczyk wiosenny 14.03.09, 12:44
          Xurku, to Ty szyc tez potrafisz? I to nawet plaszcze?
          Czuje ze powinnam sie w ciemny kat schowac bo ja nie potrafie nic. Oprocz
          gotowania.
          • jutka1 Re: kwiecisty plaszczyk wiosenny 14.03.09, 14:58
            Mario, jak się zastanowiłam, to też prócz gotowania nic nie umiem. Kiedyś dawno
            dawno umiałam robić na drutach, ale się pewnie odumiałam po 25 latach. Reszta -
            nic. NIe umiem szyć, nie umiem nic rękodzielić, zbyt techniczna też nie jestem.
            Aaaa, umiem podłaczać TV i stereła wszelakie.
            :-)
          • xurek Re: kwiecisty plaszczyk wiosenny 14.03.09, 16:59
            noo tego, plaszcza dwa lata temu jak napisalam uszyc mi sie nie
            udalo, ale kto wie - moze z tym pojdzie mi lepiej? Ale poza tym tak,
            lubie i umiem szyc i szyje wiecej niz polowe ubran, ktore nosze.

            No i strat nie bedzie, bo ta tafta juz dwa lata temu spisana zostala
            na straty :)).

            Ja nie umiem ani na drutach ani szydelkowac ani haftowac ani
            malowac, technicznie jestem noga, tak ze nie przejmujcie sie
            dziewczyny, nikt nie umie wszystkiego, ale poprobowac mozna :))
            • xurek Re: kwiecisty plaszczyk wiosenny 14.03.09, 20:39
              melduje ze rekaw wyprulam juz trzy razy, kurw polecialo ze
              dwadziescia, teraz odpoczywam przy kompie zanim zaczne sie zmagac z
              kolnierzem. Cus mi sie wydaje, ze ta podszewka skonczy tam, gdzie
              dwa lata temu wyladowal plaszczyk :))
        • iwannabesedated ad. poprzedni wątek 14.03.09, 12:57
          Ależ to właśnie dla Ciebie rozrywka by była, przecież. Bo wyobraź
          sobie, Twój mąż wraca do domu, w myśli przygotowując się na Twoje
          zrzędzenie i już cały gotowy jest z całą gamą zachowań "anty" i "w
          proteście". A tu - podwiązki! Tak jak w tym kawale co facet ma zły
          dzień i się chce odreagować na wędkarzu. Ale ten go ubiega!

          Ponadto uważam, że skoro Twój mąż Ci dzień zdezorganizował, to Ty
          też mu możesz rozbić wygodny i utarty schemat gdzie Ty zrzędzisz, a
          on się musi bronić biedaczek. A tu dupa!
          • fedorczyk4 Re: ad. poprzedni wątek 14.03.09, 13:04
            Zadziałałyście na mnie tfórczo. Wywlokłam maszynę do szycia,
            koraliki i paciorki i ruszam do boju:-)
    • kielbie_we_lbie_30 Niedaleko spada jablko od jabloni... 14.03.09, 14:09
      Szukajac na necie pewnego felietonu mojego krewniaka JTS, chcialam
      go zacytowac w publikacji ktora produkuje natrafilam na inne i
      poczytuje i smieje sie do rozpuku. Stwierdzam ostatecznie ze humor
      to w genach chyba jest...no i styl humoru...

      No i tez znalazlam to...i jakbym sie sama slyszala
      "Nie opłaca się kłamać chociażby dlatego, że trzeba potem pamiętać,
      co się nakłamało. Tym sposobem kłamstwo pociąga kłamstwo, a my się
      cały czas pocimy ze strachu, że to wylezie na jaw. O ile oszczędniej
      i zdrowiej jest powiedzieć prawdę i najwyżej z lekka się uśmiechnąć.
      Nikt nie uwierzy! "

      I to by bylo na tyle...
      • xurek czeresnia dostanie siostrzyczke :)) 14.03.09, 17:02
        miala byc wyrabana i zastapiona morela, ale pani w ogrodnictiwe mi
        powiedziala, ze morela w miejscu "przewiewnym" nie bedzie owocowala
        a ja nie mam zamiaru budowac jej murow ochronnych.

        Nieco zezlona zapytalam, czym wiec procz jabloni mam zastapic te
        leniwa czeresnie i w trakcie pogawedki sie okazalo, ze ona nie ma
        owoacow, bo do tego potrzebne sa w okolicy parudziesieciu metrow
        przynajmniej dwie, a ona jest samotna jak palec na calym osiedlu.
        Wiec tera dostanie siostrzyczke (juz kupiona) i zobaczymy, czy w tym
        roku beidzie zatrzesienie czeresni.
        • ewa553 Re: czeresnia dostanie siostrzyczke :)) 14.03.09, 17:37
          Ty uwazaj Xurek zeby sie nie okazalo ze masz teraz dwie samiczki-
          czeresnie, bo lesby dzieci (owocow) nie maja. Albo moze masz dwoch
          samcow? Zbadalas plec?
      • ewa553 Re: Niedaleko spada jablko od jabloni... 14.03.09, 17:35
        nie bardzo rozumiem kielbiu tytul tego wpisu...
    • ewa553 otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 17:42
      bylysmy dzis na fajnej babskiej wycieczce, ktora skonczyla sie
      niemalze "klotnia". Powiedzialam, ze jedna facetka otwarla firme. Na
      co Lodzianka zaczela pekac ze smiechu, ze otworzyla. Potem jako
      przyklad polecialy drzwi: otwarla drzwi (ja), czy otworzyla drzwi
      (lodzianka). Najpierw upieralam sie przy swoim, a potem bylam juz
      niezbyt pewna. Pomyslalam, ze to moze regionalne - dlatego podalam
      skad tamta pochodzi. Moze mi ktos powiedziec jak jest prawidlowo? Bo
      mnie sie w koncu wydaje, ze moze obie formy sa prawidlowe?
      • jutka1 Re: otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 17:47
        poradnia.pwn.pl/lista.php?id=8384
        :-)
        • ewa553 Re: otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 18:33
          dzieki Jutencjo. Tak przypuszczalam: regionalne, obie formy
          dopuszczalne.
        • xurek Re: otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 18:40
          Basiu, ja tez bym raczej otwrala niz otworzyla, wiec moze jest to
          forma czesciej uzywana na Slasku?
          • ewa553 Re: otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 18:43
            dokladnie Xurku.
            • fedorczyk4 Re: otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 19:54
              w duecie z "zawarła":-)
              • xurek Re: otwarla czy otworzyla? 14.03.09, 20:38
                jak jus mo byc zawaruo, to przedtymy musi by bouo
                uotwarlo. "otwarla" to jednak po gorolsku jes a niy po nasymu :)).
    • ewa553 Sonntag=dzien sloneczny 15.03.09, 10:23
      ale tylko z nazwy. Wlasciwie to mi nie szkodzi, bo zadnej wycieczki
      dzis nie mam. Musze sie tylko wybrac do ogrodu. Otoz od tygodnia
      ktos kto podrobil sobie klucz do furtki, otwiera mi zlosliwie ogrod
      i zostawia tak otwarty. Nic nie ginie, a wiec tylko psychol jakis
      ktory chce mi dokuczyc. Pozyczylam od sasiada lancuch i klodke. Czy
      warto napisac kartke do "wlamywacza"? Chyba nie, to by mu tylko
      sprawilo satysfakcje.
      Poza tym mam rozmowe (tel) ze znajoma, ktora uzywa dziwnego jezyka.
      Az dwa cycaty zapisalam: "ciesze sie, ale to nie jest entuzjastyczna
      radosc" oraz "mam wstrzas leku (wstrzons lenku) przed jazda".
      Niezle, co?
      Wam tez zycze spokojnej, milej niedzieli.
      • jutka1 Dimanche au soleil 15.03.09, 10:49
        Piękny słoneczny dzień. Mam dziś do napisania to, za co wczoraj się nie mogłam
        zabrać. Ale na pewno znajdę czas na jakiś spacer.

        Na patio zakwitła czerwona azalia, biała zbiera się w sobie. Pewnie za dwa-trzy
        dni zakwitnie. :-)

        W ogóle już wiosna. Drzewa zaczynają się seledynić (zam.), klomby są już
        kolorowe od kwiatów. Rok temu, kiedy wizytowałam Paryż jeszcze nie wiedząc, że
        tu wrócę, było zimno i szaro, a ostatniego dnia padał śnieg. W tym roku chyba
        nam to już nie grozi. Tfu, odpukać.

        Miłej niedzieli :-)))
        • jutka1 Re: Dimanche au soleil 15.03.09, 14:04
          No dobra, niech będzie, że gadam sama ze sobą ;-)))))))

          Spędziłam 1 godz. 45 min. na tarasie w pełnym słońcu, czytając ekonomista,
          myśląc, i przy okazji kultywując. :-D Potwierdzam, że wiosna już jest, i bajmi
          nie ma odwrotu. Yeah! :-)

          A teraz idę uprawiać pisactwo (zam.) zawodowe. Baj :-)
          • ewa553 Re: Dimanche au soleil 15.03.09, 14:34
            zazdroszcze slonca. I mam nadzieje, ze i mnie sie pogodowo za
            tydzien poszczesci. Nie bardzo mam ochote lazic po miescie (co
            lubie) kiedy leje.
            • jutka1 Re: Dimanche au soleil 15.03.09, 15:31
              Pierwsze trzy piegi wylazły :-))))
              • ewa553 Re: Dimanche au soleil 15.03.09, 16:08
                to nie tak ciekawie jak u mnie: u mnie wylazly krokusy:))))
                • kielbie_we_lbie_30 Re: Dimanche au soleil 15.03.09, 16:16
                  Pracowalam, potem spotkalam kumpla co na Sri Lance bedzie sie zenil i zjadlam z
                  nim luncz po czymdo ogrodnictwa pojechalam i kupilam piekne dahlie na
                  dzialke...plus tulipany do wazony, wiosennie przynajmniej w domu ale ...slonce
                  nadal swieci wiec sie przelece chwilke i zobacze czy wiosna w drodze. Moze
                  krokusy juz kwitna i bedziecie mi zazdroscic?
                  No to pa robaczki.
    • jutka1 Poniedziałek i wiosna 16.03.09, 08:39
      Meteoparis gada, że ma być 14-15 C i sporo słońca. Czemu nie. :-)
      Dzień wypełniony po brzegi. Tak już będzie do środy. Mam tylko nadzieję, że
      czwartek i piątek będą trochę luźniejsze.

      Po pracy spotkanie ze znajomą.

      Same pierduły.
      Miłego dnia :-)
    • ewa553 Zycie na budowie 16.03.09, 08:45
      Ta budowa bedzie mnie stale czegos nowego uczyc. Np.tego, ze zycie
      emerytki i zycie budowlanca sa absolutnie nie compatibel.
      Rano obudzil mnie donosny dzwonek do drzwi: panowie z ekipy pytali
      grzecznie, ze wptawdzie mieli przyjsc jutro po poludniu, ale maja
      teraz czas i czy mogliby teraz zaczac itd. Kurdemol! Nie chce byc
      budzona o bladym swicie! A jak juz, to za drzwiami ma stac sexy
      facet z powazna propozycja, a nie pan robotnikarz w nieswiezym
      kominezonie proponujacy wiercenie dziur w scianie...
      PS Was jak widze nikt nie obudzil: forum spi od wczoraj....
      • jutka1 Re: Zycie na budowie 16.03.09, 09:22
        ewa553 napisała:

        > PS Was jak widze nikt nie obudzil: forum spi od wczoraj....
        ***********
        Ooo, bardzo przepraszam, napisalam 6 minut przed Toba! ;-P
        • ewa553 Re: Zycie na budowie 16.03.09, 09:33
          dobra, dobra, zwyciezylas o piers:))))
          Panowie robotnikarze maja przerwe, znaczy sie zrobilam im kawe, co
          ich nie tylko ucieszylo, ale i zdziwilo: Niemcy nie rozpieszczaja
          swoich rzemieslnikow.
          • xurek Re: Zycie na budowie 16.03.09, 10:06
            o 8:46 to ja juz zaczynalam poranna pogawedke z Behemotem a teraz to
            juz zaczynam sie zastanawiac, czy i z kim i gdzie na lunch, a spac
            to przestalam o 7:30.

            Tutaj jest dzisiaj taka pogoda, ze chyba nawet ci z najglebsza
            deprecha maja usmiech na gebie. Slonce swieci ze az oczy bola,
            temperatura ok 15 stopni, zero wiatru - chyba pojde nad jezioro cos
            zjesc.

            W ogrodku wyroslo krocie krokusow - powoli to wieloletnie sadzenie
            jaczyna przynosci efekty i bez sadzenia jest ich coraz wiecej.
            Najbardziej zywotne sa chyba te zolte, bo jest ich z pewnoscia
            wieciej, niz zasadzilam. Fioletowe utrzymuja przyrost naturalny w
            granicy +/- zero a bialych jest chyba coraz mniej.

            Wczoraj wyplatalam oleander z zimowego plaszczyka i stwierdzilam, ze
            nie obmarzl ani jeden lisc a do dzisiaj zdarzyl juz liscie
            rozprostowac i wyglada jak nowy.
            • ewa553 Panowie poszli. 16.03.09, 10:52
              Zalozyli w kazdym z 4 pokoi gniazdko do TV. Spytalam czy to nie
              przesada. Nie. Bo jakby po mnie wprowadzila sie jakas rodzina z
              dziecmi, to w dzisiejszych czasach (!!) kazde dziecko chce miec
              wlasny telewizor. Ciekawe ze nie zalozyli w kuchni. W "dzisiejszych
              czasach" praca gospodyni domowej jest tak latwa, ze moglaby przy tym
              ogladac TV.....
              Koty przerazone pochowaly sie po katach. Takie borowanie jest dla
              nich straszne, bo maja bardzo wrazliwy sluch.
          • jutka1 Re: Zycie na budowie 16.03.09, 13:57
            Ze niby taka dobra dusza jestes - a to na pewno jeden z nich Ci sie spodobal, ot
            co ;-))))))))))))
            • ewa553 Re: Zycie na budowie 16.03.09, 16:34
              Costy! Nieciekawy, do tego zrobil mi bydlo: wywalil wazonik w ktorym
              mialam piekne "galazki" lawendy. Takie sliczne piorka, jakby
              chinskie malowidelko. A on mowi: pewnie nic sie nie stalo, bo i tak
              byly wyschniete.......
            • blues28 Re: Zycie na budowie 16.03.09, 18:57
              Zara mi sie Brando w "Tramwaj zwany porzadaniem" przypomnial :)))
              • blues28 Boszszsz... poZadaniem! n/txt 16.03.09, 19:12
    • ewa553 pitoma pohoda 16.03.09, 17:47
      spiewalby pewnie K.Gott. Zajrzalam na pogode dla Warszawy: caly
      tydzien najwyzej 3 stopnie i caly tydzien deszcz:((((( A u mnie
      przed poludniem 10 stopni, w poludnie pewnie wiecej. Od piatku latam
      juz tylko w polarze. Chyba zostane w domu, pieprze jechac znowu w
      kozuszku:(((((
      • iwannabesedated Re: pitoma pohoda 16.03.09, 18:23
        Ewcia, to jest meteoholizm. Ciągle słyszę, że coś odwołujesz bo
        zapowiadają nie taką pogodę. Łazienki w wiosennym deszczu są piękne -
        byliśmy dwa tygodnie temu oglądać przebiśniegi...
        A zresztą, siedź sobie, rozrywki z budową masz, pewnie się od Panów
        budowlańców oderwać nie możesz.
        • ewa553 Re: pitoma pohoda 16.03.09, 18:50
          nienie, Dorotko!" To bylo tylko tak w zlosci powiedziane. Co innego
          odwolanie zwiedzania Krakowa, a co innego odwiedziny/spotkanie z
          siostra. Ale tak nawiasem mowiac: Ty chyba nie mowisz powaznie o
          wiosnie przy 3 stopniach???? Brrrr:(((((((( I do tego mokro:((((((((
        • blues28 Re: pitoma pohoda 16.03.09, 18:54
          Basiu, nie mnie doradzac, ale pamietasz jak zalowalas, ze odwolalas
          Kraków? Meteo zapowiadalo deszcze a w rezultacie pogoda okazala sie
          sucha, rzeska i sloneczna? I Ty popatrywalas na sloneczny Kraków
          przez kamerke z Manheim?
          Nie dalej chyba jak ubieglego tygodnia odwolalyscie Frankfurt, bo
          mialo padac :)
          Warszawa w deszczu tez moze byc ladna :)

          • blues28 Telepatia ??? n/text 16.03.09, 19:03
    • blues28 Wiosenny poniedzialek 16.03.09, 19:01
      Piekna, wiosenna pogoda trwa. Jutro ma byc chlodniej, czyli "tylko"
      19 stopni, bo nadciaga chlodniejszy wiatr z pólnocy. Ale slonce
      niezmienne, nieustanne zapowiadane jest na caly tydzien. Mam
      nadzieje, ze sie utrzyma bo zaczynam spacerowac.
      Dzis zdjeli mi szwy i jestem troszke mniej Frankensztajn, ale musze
      codziennie chodzic na kuracje, bo pierwszej nocy po operacji
      rozbebeszyli mi rane zeby drenowac i pan doktor bedzie próbowal
      ratowac disaster. Czy sie uda? Zobaczymy, ale akurat teraz estetyka
      szwu stoi na ostatnim miejscu w kolejce moich priorytetów.

      Lubie sobie poczytac forum. Przenosi mnie to w inny swiat, wolny od
      szpitali, chorób, lekarzy (Xur opisuje swoje peryprtie ale to
      przyprawia mnie o siostrzane uczucia), no jest jak powiew swiezego
      powietrza.
      Trzymam kciuki za Fedowa krucjate w sprawie Emira, za afrykansko-
      polska artystyczna kafejke Dorotki i za wyniki badan Xurka w MIRze.
      Znam maszyne, a ona mnie zna jeszcze lepiej!
      No i zamiast sie martwic innymi sprawami, wlasnie glówkuje, ze ja
      nie umiem NIC. Bo nawet gotowaniem nie moge sie chwalic, nie
      przepadam zan, talent kucharski mamy odziedziczyly moje siostry. Nie
      umiem dziergac, szyc ani haftowac, no antytalent ze mnie. Taka oto
      modliszka co podziwia i korzysta z talentów innych. Bo to, ze lubie
      podrózowac to nie jest talent, prawda?:)

      Milego tygodnia wszystkim :)

    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 16.03.09, 19:56
      jasne Bluesie ze lece do Warszawy. Ale jak bedzie lalo i zimno
      rownoczesnie to po pierwsze nie-na-wi-dze a po drugie nie wiadomo
      jak sie ubrac. Mam kilka kozuszkow jako cieple odzienia, ale jak to
      zamsz - nie lubi deszczu. Tak wiec pojade w jakimsczyms i bede
      marzla, albo chodzila wypchana licznymi swetrami itd.

      Co do Twoich zdolnosci, to masz zdolnosc pieknego opowiadania o tym
      co widzialas i znasz i gdybys sie wziela za pisanie przewodnikow, to
      i inni (poza forum) mieliby przyjemnosc zwiedzania z Twoimi tekstami
      w rece.
    • luiza-w-ogrodzie Ostatni letni wtorek na werandzie 17.03.09, 01:39
      Od weekendu trwa dziwna pogoda - w dzien 28-30 stopni, w nocy 10 i
      tak ma byc co najmniej jeszcze przez tydzien. Niebo jest wysokie i
      blekitne, slonce jaskrawe, poranki zimne a trawa rosista. "Zlota
      australijska jesien", chcialoby sie powiedziec, gdyby nie to ze nie
      tylko nie ma jeszcze zlotych lisci ale jest wrecz fioletowo, ze
      wzgledu na bujnie kwitnace tibouchiny. W piatek zaczyna sie
      astronomiczna jesien!

      Siedze na werandzie, patrze w zielona dal i pracuje. Nie do wiary,
      ile mam pracy, cos musze z nia zrobic, bo to ogranicza moje pisanie
      na forum! Stukam, kombinuje, analizuje i wspominam wyjatkowo piekny
      i dopiero co miniony weekend spedzony w ogrodzie.

      W weekend przeszlam jak burza przez ogrodek ziolowy, scielam ziola
      do suszenia a z bazylii zrobilam poltora litra pesto wybuchowej
      mocy. Posadzilam kilka drzew i krzewow, obscielilam je sciolka,
      spojrzalam na to co zrobilam i popedzilam do sklepu ogrodniczego z
      rodzimymi roslinami zeby wrocic z niego z kilkunastoma okazami, z
      ktorych kilka juz wsadzilam a reszte dokoncze w ten weekend. Pod
      wieczor po takiej ogrodniczej dzialalnosci i przerzuceniu dwoch km
      wody nadaje sie tylko od wypoziomowania...

      Sprzatnelam tez i wypielilam frontowy ogrodek bo w sobote
      robimy "garage sale" czyli wyprzedaz roznych niepotrzebnych rzeczy z
      domu, wiec w ciagu tygodnia bede powoli sciagac je do garazu. Nasza
      gmina prowadzi program wspomagania owych garazowych wyprzedazy,
      jezeli sie je organizuje w weekend przez gminna zbiorka rzeczy
      niepotrzebnych (tzw. "wystawka", bo wszyscy wowczas wystawiaja graty
      na trawniki przy ulicy). Gmina oglosi nasza wyprzedaz darmowo w
      lokalnej gazecie, wydrukowali juz dla nas plakaty i przyslali troche
      nasion pietruszki ze wskazowka "wsadz je w kompostowana grzadke". Ze
      tak powiem, trafili na podatny grunt :o)

      W niedziele po poludniu ryjac w ogrodzie pekalam ze smiechu,
      sluchajac jak Buszmen klnie na kury, grozac im okrutnymi
      konsekwencjami. Powodem bylo to ze jedna z nich sie znarowila i
      zlozyla jajko w gaszczu pod drzewkiem, zamiast w wypieszczonym przez
      Buszmena kurzym palacu. Buszmen wzial sie za ustawianie azurowego
      plotku, zeby znowu nie wlazily pod owo drzewko i w trakcie tej
      roboty mowil kurom co o nich mysli :o) a one grzecznie go sluchaly,
      lypiac koralikowymi czarnymi i zlotymi oczami na mozliwe drogi
      wejscia w szkode. Potem je karnie zamknal w zagrodzie, gdzie staly
      rzedem wzdluz plotu i jeczaly wnieboglosy, zeby je wypuscic. Mowie
      Wam, serce sie kraje na te kurze blagania :o)

      No to tyle wiadomosci z miejskiej fermy, wracam do platnych zajec :o
      (
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • blues28 Re: Ostatni letni wtorek na werandzie 17.03.09, 07:16
        Juz na nogach, bo codziennie musze stawiac sie w szpitalu.
        Luizo, poranny spacer po Twoim ogrodzie to balsam na dusze (i rane)
        ma :)
        • blues28 Ach, zapomnialam dodac... 17.03.09, 07:25
          ...cos roztargnionam bardzo i zamiast jednego wpisu wychodzi mi
          kilka :)
          W Madrycie drzewa migdalowe obsypane cudnym, delikatnym, bialym z
          leciuchnym odcienem rózu kwiecem!
          Zas w Andaluzji (znajomi wlasnie wrócili) drzewa pomoranczowe,
          azahar i migdalowce w oszalalym rozkwicie. Powietrze przesycone
          bogatym aromatem. Sevilla jest jak swiezo skoszona laka, tylko ze
          pachnie azaharem. Zas jacarandy juz, juz z mocno napecznialymi
          paczkami. Lada moment swiat stanie sie lila-rózo-blekitny. Moja
          przydomowa jacaranda potrzebuje jeszcze ze dwa tygodnie :)
          • jutka1 Re: Ach, zapomnialam dodac... 17.03.09, 08:19
            Ach, jakbym tam była... :-)
            Chyba się wybiorę do Andaluzji we wrześniu, na jakiś dłuższy weekend czycuś :-)
        • jutka1 Wtorek w sali konferencyjnej 17.03.09, 08:23
          Cały dzień będę zamknięta na konferencji. Buuuuuu, bo ma być 15-17 C i słonecznie.
          Po pracy idę na chwilę do frakcji irlandzkiej. Nawet się na zielono ubrałam :-)))

          Tyle pierduł. Miłego dnia :-)))
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 17.03.09, 09:42
      Jutka, nie waz sie teraz jechac do Andaluzji! Pamietaj ze mamy sie
      tam forumowo spotkac za rok!!!
      • xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 17.03.09, 10:41
        dokladnie tak. Zandych Andaluzji bez nas no i nie predzej niz za
        rok, bo shhhhudnonc muszem.
        • xurek Osteoochodrosis disecans 17.03.09, 10:51
          A co. Jak juz cos miec, to oryginalne i wielce uczone i nietuzinkowe
          ma byc. No i oczywiscie mam ja w stawie skokowym, chociaz w 85%
          robi sie w kolanowym – jakze by moglo byc inaczej?

          Nie bede fora przynudzac, jak kto chce to niech sobie wygugluje, ale
          sprawa nie jest az tak zabawna. Obumiera mi kosc w stawie skokowym,
          co grozi tym, ze sie chrzastka pod nia wylamie i staw trzeba bedzie
          usztywnic. Powodem jest ten „kostkowy wypadek w gorach“, ale
          ortopeda powiedzial, ze nawet gdyby wtedy zrobione zostalo zdjecie,
          to nic by nie wykazalo i nikt tutaj nie zawinil – po prostu pech.

          Staw albo ma sie zregenerowac sam (szansa 30%) albo musi zostac
          zoperowany. W tym celu trzeba pobrac kosc z innego miejsca, zrobic z
          niej „papke“, przewierci kanal przez caly staw, wyczyscic dzirue po
          obumartej kosci, zapchac dzire te nowa miazda i nie chodzic przez co
          najmniej dwa miesiace. Oropeda i Chirurg w jednem powiedzial, ze
          gdyby to byl jego staw, to on by wolal wszystko zrobic, by go nie
          operowac.


          Tak wiec wyliczylismy, ze dwa miesiace jeszcze poczekamy I
          zobaczymy, czy nastepuje jakas regeneracja. W tym czasie mam chodzic
          jak malo sie da, dostane wkaldki do butow tak przekrecajace te sope,
          bym chodzila na jej wewnetrznym kancie (jutro ide odebrac, pan od
          wkladek powiedzial, ze bede sobie musiala pewnie jakies meskie buty
          kupic, bo one do normalnych damskich zazwyczaj sie nie mieszcza).
          Poza tym pan doktor sam dla siebie wynalazl “ozdrowiciela”, ktory go
          z neurodermitis ozdrowil i zaproponowal mi udzial w nastepnej sesji
          na zasadzie “jak nie pomoze to z pewnoscia nie zaszkodzi” by
          zdrowieniu kosci pomoc.

          Za dwa tygodnie zaproszeni jestesmy na gale w ambasadzie w Bern –
          juz sie widze w tych eleganckich trzewiczkach ze wkladkami :)

          Oooh, zapomnialam dodac, ze nowy konowal rowniez napomknal, ze moze
          warto by bylo schudnac…..
          • maria421 Re: Osteoochodrosis disecans 17.03.09, 11:36
            Trzymam kciuki za samoregeneracje stawu skokowego.
          • blues28 Re: Osteoochodrosis disecans 17.03.09, 13:04
            Xurku, wspólczuje ogromnie i tez trzymam kciuki za samodzielna
            regeneracja. A jesli Ci oferuja jakas tam sesje u "uzdrowiciela" to
            co Ci szkodzi? Podaj nam dokladna godzine sesji i my tu murem
            duchowym Cie wesprzemy.
            A malz niech Cie kurnia na rekach nosi!! W koncu nie mozesz
            nadwyrezac nogi!
      • iwannabesedated Jęczące zwierzęta 17.03.09, 11:04
        Właśnie sobie zasikałam nowe majtki we wzór psychodeliczny czytając
        o Luizy jęczących kurach i zemszczącym na nie Buszmenie. Nie wiem co
        to jest, ale mój pies stał się ostatnio niezmiernie wymowny.
        Niestety na jęczących rejestrach. Więc jęczy i buczy pod drzwiami
        gdy korytarzem przechodzą ludzie. Więc jęczy i stęka gdy chce dać do
        zrozumienia, że jest głodny. Jęczy także w czasie snu. Jest to
        bardzo głośne, wielopoziomowe, rzekłabym koloraturowe i modulowane
        jęczenie ze wstawkami z wyjo-treli i skamlo-buków. Buczenie też jest
        ciekawe, bo odbywa się na wielu relestrach od głębokich z trzewii
        się dobywających baso-buków poprzez zdumione tenorki aż po oburzone
        falsetto-zaśpiewy. Potrafi się tak produkować niemal godzinę. Po
        czym zaszywa się w sypialni z poczuciem, chyba jakby satysfakcji?,
        czy ja wiem...
        • blues28 Re: Jęczące zwierzęta 17.03.09, 13:00
          Wnosze, ze jest to forma ekspresji zwierzecia i w zadnym wypadku nie
          nalezy go reprymowac (no kurcze, to slowo nie jest od reprymendy
          tylko od niepozwalania, hamowania, ograniczania formy wypowiedzi.
          Brak mi polskiego odpowiedznika na "reprimido").
          Niewatpliwym dowodem na slusznosc mojej tezy jest widoczna
          satysfakcja Tofika po "zwerbalizowaniu" co ma na watpiach.
    • blues28 Krawiectwo 17.03.09, 13:16
      Nic sie nie zmienilo, w dalszym ciagu szyc nie umiem, ale mój
      chirurg tak!
      Xurko opisal swoje perypetie, ja zas tylko napomkne, ze rozbebeszona
      rana jakos sie nie chciala zrosnac i pan dochtór stwierdzil, ze tam
      gdzie ona sie buntuje to on ja zaszyje! Jak powiedzial tak zrobil.
      Wzial igle, nic chirurgiczna (Stokroc, Xurku - ta nic jest idealna
      do Waszych naszyjników) i na zywo - live, bez znieczulenia poczal
      mnie szyc! Tylko cztery szwy i powiem Wam, ze brzmi to gorzej niz
      jest w rzeczywistosci, bo ja sie klucia nie boje. Nie bylo zle :))

      Wiosna w Madrycie jest oszalamiajaca i zamiast samochodu, taksówek i
      innych, radosnie odbylam dluzszy spacer. Precz z pojazdami w tak
      piekne dni. Trzeba chodzic :)

      Mam juz "Gran Torino" Clinta Estwooda. Jesli zmobilizuje sie i
      obejrze, to wrzuce pare slów na Ogladactwo.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 17.03.09, 13:43
      Bluesie, na Boga! Dalas sie szyc na zywca????? Ja to bym sobie
      zamawiala narkoze nawet do pobierania krwi.... Jestem pelna podziwu.

      Xurku, te ortopedyczne buty mozesz przeciez na to przyjecie zostawic
      w domu, najwyzej bedzie Cie tego dnia bolala noga, ale do tego
      jestes przyzwyczajona.

      Co do uzdrowicieli, to jestem bardzo za. Sama mam za pare dni termin
      u pani homeopatki, coby mi poradzila co zrobic z tym natretnym
      gastritis od ktorego nie moge sie uwolnic. I jestem pewna, ze mi
      pomoze.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 17.03.09, 16:44
        Wiosna! Az sie boje to glosno mowic, bo jeszcze sie przestraszy i ucieknie.
        Slonce, lekki wiatr i az 11 stopni.
    • jutka1 Środa wiosenna 18.03.09, 08:17
      Ma być dziś 16-17 C i słonecznie. Jiiipppiiiii :-)))
      Dzień zawodowy dość napięty, ale damy radę, spoko.
      Poza tym wszystkow normie, czago i Wam życzę (c)m.k.

      Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Środa wiosenna 18.03.09, 08:31
        przez rusztowania przeblyskuje poranne slonce. Jak przez ten caly
        tydzien, mam wiele do zalatwienia. Mam ochote postapic jak w
        niemieckim powiedzeniu: jest wiele do zrobienia. odczekajmy.
        • fedorczyk4 Re: Środa wiosenna 18.03.09, 08:34
          U mnie się mawia: najpilniejszą rzeczą jest poczekać:-)
          W Polsce niestety powrót zimy. Wiatr duje tak że łeb urywa:-(
          • maria421 Re: Środa wiosenna 18.03.09, 09:31
            Nadal wiosna! Korci mnie zeby zabrac sie za ogrod, zeby jakies bratki czy
            prymulki w donicach przed domem posadzic, ale moze jeszcze pare dni poczekam.
            W sloncu dopiero widac jakie szyby w oknach sa brudne po calej zimie.
            Czyli- jest duzo do roboty, wiec poczekajmy:)
            • ewa553 Re: Środa wiosenna 18.03.09, 09:56
              Zarzynasz powiedzenie, Marysiu. odczekajmy, a nie poczekajmy (es
              gibt viel zu tun; warten wir's ab)
              A prymulki mam juz od miesiaca na cmentarzu i maja sie dobrze. To
              samo bratki "u sasiadow". Wiec nie musisz tu odczekiwac:)))
    • blues28 Wiosna pelna geba! 18.03.09, 10:02
      Zalatwiwszy dawstwo krwi (nie honorowe jeno analityczne), szybko
      spozywam sniadanie i ide w Madryt. Grzech byc w domu w taki czas.
      Musze sprawdzic postepy w moim parku, bo nie bylo mnie tam prawie
      dwa tygodnie, ale tez pustota i próznosc mnie ogarnela i
      niewatpliwie rzuce okiem na wiosenne kolekcje. Mam ochote cos sobie
      kupic i tak sobie mysle, ze wiosenny kostium (spodnie + zakiet) a i
      buty i torebke by trzeba!!!
      No to ide, milego dnia :)
      • ewa553 Re: Wiosna pelna geba! 18.03.09, 10:22
        "szoping" w Madrycie to jest TO! Zycze milych zakupow.
      • iwannabesedated Huragan! 18.03.09, 12:30
        Od wczoraj duje z niemożebną siłą, w nocy wywiało kratkę z
        wentylacji w kuchni! Pies się normalnie wysikać nie mógł, bo co nogę
        podniósł to go zwiewało, więc się poddał i lał rozkraczony jak
        szczeniak, lub (co za wstyd i sromota) jak suczka!

        Ostatnio z lubością się odmóżdżam oglądając seriale kryminalne na
        AXN. Zauważyłam, że mniej więcej w co drugim się przewija wątek
        pedofilski, a w co drugim terrorystyczny. A na końcu to w ogóle
        będzie terrorysta pedofil, który się sam wydupczy a potem wysadzi w
        powietrze. Tylko się zastanawiam, czy ta monotematyczność jest
        spowodowana brakiem pomysłów u scenarzystów czyteż odpowiada na
        jakąś szerszą potrzebę oglądaczy.
        • lucja7 Re: Huragan! 18.03.09, 13:23
          Pedofilstwa, sodomie i inne terroryzmy, pokazywane na okraglo np w
          tv, sluza skutecznemu wychowaniu spoleczenstwa.
          Efektem tego jest odkrycie "terrorystow" w jakiejs podlodzkiej wsi,
          o czym przeczytalam wczoraj w "gazecie". Czyli odkrywanie muzulmanow
          przez polskie zadupie, posiadajace z pewnoscia tv, z cala panoplia
          serii straszacych.
          kara boska i tak juz niedlugo.....
          • iwannabesedated Re: Huragan! 18.03.09, 13:37
            Wiesz, sądzę, że polskie zadupia były ostatnią rzeczą o jakiej
            myśleli producenci owych seriali. Śmniem wręcz twierdzić, że owe
            zadupia w ogóle w onych świadomości nie egzystują... Może trudno
            jest Ci to Łucjo przyjąć, ale polskie zadupia mało kogo tak naprawdę
            obchodzą.
            • maria421 Re: Huragan! 18.03.09, 13:51
              Tuszyn to znow nie takie zadupie, to prawie juz przedmiescie Lodzi gdzie od
              dawien dawna Lodzianie na niedzielna rekreacje jezdza i gdzie od dawna znajduje
              sie wytwornia filmow animowanych.
              Od kilkunastu lat atrakcja i zmora Tuszyna jest jego wielki bazar. Bardziej
              zmora niz atrakcja.
              Ale dla Lucji pewno wszystko co nie Paryz to zadupie.
          • maria421 Re: Huragan! 18.03.09, 13:43
            Lucja, slusznie prawisz, nalezy wprowadzic cenzure.
            O muzulmanach mowic tylko dobrze albo wcale.

            • xurek na forumie 18.03.09, 14:02
              jak w kreminalach Stokrotki: te same rolo-postacie wciaz obsadzone
              przez te same osoby :)). Jakze przewidywalne....
              • maria421 Re: na forumie 18.03.09, 14:08
                Tez uwazam, Xurku, ze troche nowych postaci dobrze by P2 zrobilo.
                • xurek no to moze 18.03.09, 14:23
                  dajmy ogloszenie do gazety, ze stare Piranhe potrzebuja narybek do
                  swojego stawiku :))
                  • jutka1 Re: no to moze 18.03.09, 14:24
                    To moze ja sie wypisze i zrobie miejsce? :-)
                    • maria421 Re: no to moze 18.03.09, 14:34
                      Jutka, zadnych wyprowadzek, salon P2 sie rozbuduje zeby sie narybek zmiescil.
                      Lucja zaprojektuje.
                      • xurek no co Ty, Jutka 18.03.09, 14:54
                        my przeca jako stare Piranhe bedziem na ten narybek polowac i go
                        zjadac, wiec miejsca bedzie tyle, ile bylo :))) (jakby kto nie
                        zrozumial to ma to byc ironicznie)
                        • jutka1 Re: no co Ty, Jutka 18.03.09, 15:03
                          O kurcze, a ja wlasnie zjadlam obiad i nie jestem glodna ;-))))))
                          • iwannabesedated Re: no co Ty, Jutka 18.03.09, 17:00
                            Ja też mam już dosyć ryby, bo to jedyne mnięso jakie jem. Wczoraj
                            sola, dzisiaj tuńczyk, a tu mnie Xur jakiś narybek wpycha. Narybku
                            nie będę jadła, zarybiona się czuję. Jakieś ciacha - to co innego.
                            Taki na przykład zwarty, jędrny, czekoladowy... Królewski Tort
                            Wedlowski u kawiarni Wedla... mniam/drul/slurp...
                            • jutka1 Re: no co Ty, Jutka 18.03.09, 17:45
                              Tez wole ciacha od ryby - ostatnio ryb sporo jadam, wlacznie z dzisiejszym
                              obiadem. :-)))
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 15:20
      wrocilam po kilkugodzinnej akcji wymiany pieniedzy na towary. Mam
      juz chyba wszystko dla wszystkich, na dodatek zalatwilam rzecz,
      ktora mnie gnebi od dawna: od 2,5 roku (a jak!) wisi kolo compa
      kartka: zalatwic sobie pogrzeb. To nie makabryczny zart. Mam umowe z
      zakladem pogrzebowym na wypadek mojej smierci. Wszystko zamowione,
      oplacone itd. Ale 3 lata temu doszlam do wniosku, ze nie chce byc
      normalnie, tradycyjnie pochowana, lecz skremowana. Wiec trzeba
      wniesc poprawke do umowy. No i jak to ja: odkladalam z dnia na dzien
      i tak od 2,5 roku. Az dziw, ze nie umarlam w tym czasie:)))) No, ale
      dzis zalatwilam, wszystko gra, bede spalona. Amen.
      • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 17:01
        Omajgod, dopiero przeczytałam to. Wymiękam.
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 17:06
          masz z tym problem? moge Ci jakos pomoc?
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 17:35
        Ewa, a jaka masz gwarancje ze Ty nie przezyjesz tego zakladu?
        Przez nastepne 30 lat wiele sie moze zdarzyc, zaklad moze zbankrutowac, zamknac
        albo nie wiem co.
        • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 17:39
          Człowiek nie powinien planować swojej śmierci.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 19:16
      Mario, dlatego wybralam panstwowy zaklad, wiec nic takiego mi nie
      grozi.
      Dorotko, ja nie planuje mojej smierci, tylko pogrzeb. Pomysl tylko:
      jestem tu absolutnie sama. Nie mowie o przyjaciolach, bo oni nie
      maja zadnych praw w takiej sytuacji. No wiec przyjdzie taki moment,
      no i co? Kto ma za mnie zadecydowac jak i gdzie? No i przede
      wszystkim: kto ma to zaplacic? Tak wiec takie zalatwianie sprawy jak
      ja to zrobilam, jest jak najbardziej na miejscu.
      • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odcinek 63 :-) 18.03.09, 19:36
        Ewcia, pozytywną stroną śmierci ma być to, że człowiek się już
        absolutnie nie powinien musieć martwić bo będzie potem. Taka jest
        chyba koncepcja.
        • iwannabesedated i jeszcze... 18.03.09, 19:37
          To w ogóle za dużo zamięszania jest po śmierci... z ciałem. Ciało
          jest już przecież zbędne i powinno się bezwonnie ulotnić, czycoś.
          • ewa553 Re: i jeszcze... 18.03.09, 19:43
            no ale sie nie ulatnia i dlatego trzeba sie zastanowic, co z nim
            zrobic. Najwiecej zamieszania jest wtedy, gdy umiera ktos kto sie
            wczesniej o to nie martwil. I podczas gdy przy naglej smierci
            stosunkowo mlodego czlowieka jest to naturalne, bo nie planuje sie
            raczej wczesniej takich rzeczy, to w wypadku osoby starszej jest to
            najzwyczajniej w swiecie lekkomyslnosc i zwalanie wszystkiego na
            rodzine. Nie uwierzysz Dorotko ile to jest zalatwiania, formalnosci,
            podejmowania decyzji itd, w takim wypadku.
            Moze niepotrzebnie opowiedzialam swoja historie, nie pomyslalam ze
            moze na Was tak zadzialac. Dla mnie to takie naturalne, ze naprawde
            ucieszylam sie dzisiaj, ze mam to zalatwione.
            • xurek slaski koncept umierania :)) 19.03.09, 09:35
              jedyne, co nie jest w nim zaplanowane, do data :))). Piniondze na
              pochowek zaczyna sie odkladac, jak tylko przestalo sie lozyc na
              dzieci, czyli rownoczesnie z dofinansowywaniem wnukow. Zaplanowane
              jest gdzie bedzie, w jakiej trumnie, jakim kosciele, jakim
              cmentarzu, jakich ubraniach i jakiej bizuterii. Wyraznie powiedziane
              zostaje, czy obraczki (nie ohajtanych Slazakow w wieku grobowym
              niet) maja zostac na lapie czy tez przekazane potomnosci. Cala
              rodzina wie, w jaki banku znajduje sie piniondz i co trzeba wszystko
              po kolei zalatwic.

              Ja tam nie wiem, czy to dobre, czy zle, wiem jedynie, ze to
              normalne :)))). Tak zrobili moi dziadkowie, tak zaczyna robic moja
              skad innad zupelnie nieslaska i "nienormalna" mama (dlatego z takim
              poslizgiem, bo przekroczyla juz 70-ke) i powoli przyzwyczajam sie do
              mysli, ze rowniez ja tak sie w stosownym czasie zachowam :)).
    • ewa553 P.S. 18.03.09, 19:47
      w Twoim wieku Doroto nie planuje sie pogrzebu, ale przynajmniej
      jedna osoba powinna wiedziec, czy wolalabys byc w ziemi pogrzebana
      czy skremowana. Wiesz jak sie czuje rodzina, od ktorej wymagaja
      takiej decyzji? Wiec warto sie nad tym zastanowic.
      • maria421 Re: P.S. 18.03.09, 19:54
        Dorota, to jest tak jak zostawic testament.
        Nic innego.
        • iwannabesedated Re: P.S. 18.03.09, 20:28
          Jakiś buddyjski mnich czy mędrzec stwierdził, iż ideałem jest żyć
          tak aby po człowieku absolutnie nic nie zostało. I sądzę, że nie
          chodziło mu o to, aby faktycznie nie został nic, tylko o to abyśmy
          odchodzli gotowi WSZYSTKO odpuścić. Martwienie co się stanie z
          naszym ciałem, naszym dobytkiem, zdjęciami, gaciami, garami,
          skarpetami nie od pary... Ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną
          twierdzą zgodnie iż człowiek po śmierci opuszcza swoje ciało i do
          tego ciała ma stosunek całkowicie obojętny.
          • ewa553 Re: P.S. 18.03.09, 20:35
            Dobrze Dorotko, ale ci ktorzy po Tobie zostana, maja troche inny
            stosunek do ciala ktore zostalo. Odnosza sie do niego z nalezytym
            pietyzmem i dlatego organizuja pochowek. I nie nalezy byc egoista i
            utrudniac im tego zadania. To oni potem musza wszystko zalatwiac i
            podejmowac mnostwo decyzji.
            • iwannabesedated Re: P.S. 18.03.09, 20:41
              Ewcia, ale to jest jednak ICH sprawa. Pochwanie zmarłego jest jednym
              z podstawowych obowiązków tych co zostają przy życiu. Człowiek się
              nie powinien musieć sam pochowywać za życia.

              Takie jest moje zdanie. Twoją zapobiegliwość szanuję, aczkolwiek
              wydaje mi się wyzuta z sensu. Skąd wiesz, że nie zginiesz w pożarze,
              nie utoniesz, ani nie zostaniesz pożarta przez dzikie zwierzęta?

              Moich Rodziców, chociaż mieszkają po byku daleko - gdy już nadejdzie
              ten czas - ja pochowam. I absolutnie sobie nie życzę aby oni sobie
              teraz tym zaprzątali głowę. Wolę niech się cieszą życiem tak jakby
              miało trwać wiecznie. Uważam też, że w swoim czasie się znajdzie
              ktoś kto o moje szczątki zadba. Choćby to miały być dzikie
              zwierzęta :)))
              • lucja7 Re: P.S. 18.03.09, 21:38
                Dorota:
                "Wiesz, sądzę, że polskie zadupia były ostatnią rzeczą o jakiej
                myśleli producenci owych seriali. Śmniem wręcz twierdzić, że owe
                zadupia w ogóle w onych świadomości nie egzystują... Może trudno
                jest Ci to Łucjo przyjąć, ale polskie zadupia mało kogo tak naprawdę
                obchodzą."

                Kazdy klient sie liczy, kazdy jest dobry kto kupuje, nawet ten z
                polskiego zadupia, dobrze o tym wiesz.
    • jutka1 No to chyba zamknę 19.03.09, 00:45
      i otworzę nowy
      Nie czekając na setkę
      • xurek oops, przeoczylam, 19.03.09, 09:37
        i siem dopisalam. Teraz pewnie jest setka :))
        • ewa553 Re: oops, przeoczylam, 19.03.09, 09:44
          to ja tradycyjnie przekrocze setke, aby dopisac sie do tematu: moze
          dlatego mam taki a nie inny stosunek do smierci, bo jestem ze Slaska?
          N ie-slascy rodzice, ale jednak 30 lat na Slasku zrobily swoje. Dla
          mnie to wlasnie absolutnie normalne, w ramach: zeby po mnie nie
          zostal balagan. Dziekuje Ci Xurku za przypomnienie tego. Bo ja
          chetnie kultywuje swoja slaskosc:))))
Pełna wersja