O pierdulach -- Odc. 65 :-)

25.03.09, 09:41
Otwieram, i kopiuje wpisy z dzisiejszego dnia:

środ-ek tygodnia
jutka1 25.03.09, 08:32 Odpowiedz
Za oknem szaro, ma być 10-11 C, możliwy deszcz. Brrrr. :-/
Rano cwał z galopem, potem obiad zawodowy, po obiedzie spotkanie w innym
budynku w innej części miasta. Po pracy drink z koleżanką na zakręcie
zawodowym, która potrzebuje rady. Nie wiem, czy jestem najlepszą osobą do
doradzania, ale co dwie głowy to nie jedna, może co wymyślimy.

Miałam jechać w sobotę na BBQ do Normandii do znajomych. De blada, bo ma padać
i będzie chłodno. Innym razem.

Tyle pierduł. Miłego dnia :-)
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 25.03.09, 10:59
      Snieg pada, wiatr wieje. Nie lubie.
      • jutka1 Uffffff 25.03.09, 12:24
        Skonczylam, wyslalam, moge zajac sie nastepna rzecza na liscie do zrobienia. A
        poniewaz obiad zawodowy zostal przeniesiony na przyszly tydzien, to mam dwie
        godziny bycia wolnym czlowiekiem. Jiipppiii.
        PS. Na zewnatrz zaczelo pojawiac sie slonce. Ale i tak jest zimno i wietrznie.
        Nigdzie nie wychodze, ide do "stolowki zakladowej". :-)
    • maria421 Cudna pierdulka 25.03.09, 13:35
      www.hottenrott.de/Fotos/Bad/Hansa/Hansa_Musano_Waschtischmischer_Design.jpg
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek na werandzie z widokiem na Wielkanoc 25.03.09, 23:31
      Czytam forumy przerozne, ogladam sniezne zdjecia z Polski i zimno mi
      sie robi. Oj, nielekka ta wiosna - tyle sniegu pod koniec marca,
      brr. Ale pamietam z mojego dziecinstwa pochod pierwszomajowy,
      tradycyjnie odbywany przeze mnie w bialych podkolanowkach (bo to
      przeciez wiosna) i mokry snieg i zsiniale z zimna kolana, tak ze
      wszystko jeszcze przed Wami (oby nie!). Co by nie bylo, kalendarz i
      kwitnace krokusy pokazuja ze jest juz definitywnie wiosna i snieg w
      koncu sie podda.

      Z Buszmenem robimy plany na wielkanocny weekend. W Australii te
      swieta zazwyczaj spedza sie na wyjazdach, tym bardziej w NSW
      poniewaz tutaj od Wielkanocy rozpoczynaja sie dwutygodniowe szkolne
      wakacje. Corka wyjezdza na wielki zlot skautow zwany "Dragon Skin"
      (nie pytajcie mnie dlaczego taka nazwa) a my z Buszmenem pojedziemy
      w Wielki Piatek do Warrumbungle National Park zeby tam polazic i
      ponapawac sie brakiem cywilizacji ;o) i wrocimy gdzies po 6 dniach.
      Co potem, nie wiem, ale oboje wzielismy wolne, wiec razem z
      Wielkanoca mamy do dyspozycji 10 dni. Chcialabym tez zwiedzic kilka
      prywatnych ogrodow w okolicach Sydney, jakie jesienia sa otwarte dla
      publicznosci, wiekszosc z nich w ramach Australia's Open Garden Scheme. Jesien jest w tym roku wyjatkowo ciepla, od
      przeszlo tygodnia mamy temperatury 28-33 stopni a dlugoterminowa
      prognoza nie wyglada zle - bedzie cieplo i sucho, mozna sie wloczyc
      i spac w namiotach i woda do mycia zebow nie bedzie rano zamarznieta.

      Pozdrawiam z werandy w sloneczny poranek (to zdjecie co prawda bylo
      zrobione wiosna, ale za oknem trwa wciaz ten sam krajobraz, tyle ze
      bez fioletowych plam kwitnacych jacarand)
      images6.fotosik.pl/410/b3a7abd94ea8c2d7m.jpg
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Czwartek zapracowany 26.03.09, 08:40
        Następny dzień pełen zajęć, listów, raportów i innych perduł.
        Ale ja siem nie bojem, bo właśnie konsjerżka przyniosła mi paczuszkę z
        naszyjnikiem od 100Krocia, i perły z fluorytem mi pomogą na kreatywność i
        złagodzą zmęczenie. :-)

        100Krotko! Toż to cudo jest, i nie widzę inaczej! :-)))
        Już dobrałam dzisiejszą garderobę pod biżu: fiolety z ciemnym brązem, rajstopki
        od Ciebie też :-)))

        Miłego dnia wszystkim :-)
        • chris-joe Re: Czwartek zapracowany 26.03.09, 10:30
          My wreszcie na plusie! Do +8 na dzis, mimo popoludniowej mzawy. Sobota sie zas
          szykuje iscie primavernie: slonce i +13. Czy wiec juz z gorki?
          • jutka1 Re: Czwartek zapracowany 26.03.09, 10:53
            To bedziecie miec cieplej w sobote, niz my tutaj - u nas ma byc +11 C.
            • iwannabesedated Czwartek się spod czapy śniegu wyłania 26.03.09, 13:16
              Pytoniem, już Cię widzę w tych perłach, fioletach i brązach - może
              ortalion jakiś wdziej żeby Cię śliniący oooglers nie
              zabrudzili??? :))) Cieszę się, że Ci się podoba.

              A ja tu muszę zaraportować co następuje - w piątek uległam strasznej
              napaści. Złe samopoczucie się splotło z panicznym strachem że mi się
              oko znowu psuje. Migrena, mroczki, migotania, to wypisz wymaluj to
              samo. I strach okropny, paraliżujący, duszący i dławiący - jednym
              słowem ble.... W takim stanie (plus wyjący pod oknem sali przez 3
              godziny pijak) udało mi się przeprowadzić weekendowe warsztaty na
              festiwalu rozwojowym dla kobit. I jeszcze przeżyć do wczoraj po
              południu kiedy to rzuciłam się na łono Dr. Sent szlochając i
              drgając.

              I tu doznałam ukojenia, uspokojenia, dostałam ziół dodatkowych a też
              i nakazano mi mnięso zacząć żryć bo się nabawiłam niedokrwistości
              przy okazji pozbywania butelek mazowszanki, oraz łbem nie rzucać,
              oczu nie męczyć, nie denerwować się i (sic!) obstrukcji nie
              doznawać...

              No dobra, mnięso mogę żreć, łbem ewętualnie nie rzucać, mogę się też
              starać nie denerwować - ale ta obstrukcja, to chyba jest poza ludzką
              kontrolą czyco?

              W każdym razie, skonstatowałyśmy z Pytonem, że jakieś niekorzystne
              fluidy się przewalają tu i tam atlardż. Trza być czujnym, bo to
              chyba jeszcze nie jest wiosna...
              • blues28 Re: Czwartek się spod czapy śniegu wyłania 26.03.09, 14:24
                iwannabesedated napisała:
                "W każdym razie, skonstatowałyśmy z Pytonem, że jakieś niekorzystne
                fluidy się przewalają tu i tam atlardż. Trza być czujnym, bo to
                chyba jeszcze nie jest wiosna... "
                >
                Bardzo wspólczuwam, ale moze to wiosna wlasnie???
                Moze trza odczyniac?? Wiosenne palenie ognisk, odczynianie uroków,
                chodzenie z gaikiem - maikiem, piknikowe zabawy i tańce w plenerze,
                krzyzowanie miotel na klepisku, galazki jarzebiny z czerwona wstazka
                (u wrót stodoly)... ofiarowanie czarnego koguta (Luiza ma kury, ale
                nie da...)?
                Noc Walpurgii zorganizowac? Wziac sie do czytania "M&M" Bulhakowa?
                Co by tu zrobic aby odpedzic zle moce raz a dobrze??? Zeby nie
                macily forumowi w zdrowiu, urodzie i pomyslnosci?
                Zeby móc za Lucja Prus obiecywac: "Ja jeszcze z wiosna sie rozkrece,
                ja jeszcze z wiosna sie roztancze..."

                P.S. Mam wrazenie, ze Basia (bez kozuszka, za m.in moja rada) zmaga
                sie z zaspami w stolycy :(( Przeklnie mnie na amen :(
                • jutka1 Re: Czwartek się spod czapy śniegu wyłania 26.03.09, 16:51
                  Na odleglosc sie nie da Blusie, jesli mamy to razem robic, to jak??
                • luiza-w-ogrodzie Blues ma racje, to trzeba odczynic 27.03.09, 00:12
                  I sposoby tez podaje dobre. Polecam dodatkowo palenie galazek
                  zarnowca. A zamiast gaiku mozna wstawic do wazonu pek brzozowych
                  galazek przystrojonych wstazkami - zaraz sie zazielenia jako dowod
                  na istnienie wiosny.

                  PS Blues, co do krwawych ofiar, to naprawde musi byc kogut,
                  ofiarowanie kury niczego nie zmieni,a wrecz moze obrazic sily
                  wyzsze...

                  Luiza-w-Ogrodzie
                  .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                  Australia-uzyteczne linki
                  • blues28 Luizo... 27.03.09, 07:37
                    luiza-w-ogrodzie napisała:

                    "PS Blues, co do krwawych ofiar, to naprawde musi byc kogut,
                    ofiarowanie kury niczego nie zmieni,a wrecz moze obrazic sily
                    wyzsze...
                    >
                    Z tym kogutem to byl zart (glupi), bo zywego stworzenia nie
                    zlozylabym w ofierze, nawet jakby mialo pomóc!
                    Nie wiem dlaczego przyplatal mi sie taki satanistyczny pomysl?
                    Zywe stworzenia sa do zycia ...
                    :)
              • jutka1 Re: Czwartek się spod czapy śniegu wyłania 26.03.09, 16:50
                100Krocie, obejrzalam tyl futerka, wszystko OK, nikt mnie nie pobrudzil :-)))
                Mnie sie wydaje, ze przednowek nas gnebi, a wiosna ciagle hen...

                Zimno, pada i wieje. Ciesze sie na wieczor w cieple domowym.
                • iwannabesedated Re: Czwartek się spod czapy śniegu wyłania 26.03.09, 17:37
                  A coż za ulga Pytonie, musieli się oooglers ślinić na sucho.
                  No ja nie wiem co nas gnębi, ale z pewnością jest to cóś. Jak
                  miesiąc temu udałam się do Łazienek i na Koło - to wiosna już
                  właściwie była. Ciepłe słońce, w Łazienkach pierwiosnki, na Kole
                  sobie nos i policzki strzaskałam na czerwono. Jest miesiąc później -
                  i co???
                  Marzannę by właściwie należało utopić - ja niby do Wisły blisko mam.
                  Ale wychodzić się nie chce, może by więc zastępczo utopić w
                  klozecie???
                  • jutka1 Re: Czwartek się spod czapy śniegu wyłania 26.03.09, 17:49
                    Zamiast sie zastepczo utopic w klozecie polej sie domestosem i wpelznij za
                    kanape. Na jakies 5 minut. Powinno pomoc. :-)
                    • iwannabesedated Re: Czwartek się spod czapy śniegu wyłania 26.03.09, 18:00
                      Dlaczego się?


                      Ja Marzannę chciałam topić! Myślisz że mi klozet zatka? I sądzisz,
                      że zamiast topienia poskutkuje polanie Marzanny domestosem???
                      • jutka1 Re: Czwartek się spod czapy śniegu wyłania 26.03.09, 18:06
                        Myslalam, ze z rozpaczy chcialas SIE utopic w klozecie. Ale Marzanna zatka
                        klozet na mur, wiec polej ja domestosem i podpal. A i ogrzac sie przy okazji
                        mozna, a jesli dobra i duza ta Marzanna, to i kielbaski mozesz na nie upiec
              • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek się spod czapy śniegu wyłania 27.03.09, 00:23
                iwannabesedated napisała:

                > No dobra, mnięso mogę żreć, łbem ewętualnie nie rzucać, mogę się
                też starać nie denerwować - ale ta obstrukcja, to chyba jest poza
                ludzką kontrolą czyco?

                Nie jest poza kontrola, pelnoziarnisty chleb, kasze i suszone sliwki
                dzialaja cuda, na co przysiega gnebiona obstrukcjami przyjaciolka.
                Przy anemii dlugo zajmie odbudowanie zapasow zelaza - do kilku
                miesiecy. Bierz mocne dawki zelaza w tabletkach. Mnie pomoglo i
                dzialam normalnie, nawet jestem krwiodawca, choc czerwonego miesa
                nie jem od dekady. Niestety, i zelazo i czerwone mieso powoduja w/w
                obstrukcyjna przypadlosc...

                > W każdym razie, skonstatowałyśmy z Pytonem, że jakieś niekorzystne
                > fluidy się przewalają tu i tam atlardż. Trza być czujnym, bo to
                > chyba jeszcze nie jest wiosna...

                Podsylam garsc fluidow po burzy. Trzymaj sie!

                Luiza-w-Ogrodzie
                Forum AUSTRALIA
                • blues28 Stokrotko ... 27.03.09, 07:40
                  Luiza bardzo madrze gada :) To wszystko sprawdzone metody.
                  Jeszcze polecilabym duzo warzyw i owoców, ze szczególnym
                  uwzglednieniem pomaranczy i, przede wszystkim kiwi. Kiwi to
                  naturalny regulator ukladu trawiennego.
              • jutka1 PS. 27.03.09, 08:57
                Stokrotko, dzisiaj Twój naszyjnik króluje wśród czekolady i ciepłej jasnej
                zieleni, przy akompaniamencie kolczyków ze słodkowodnych pereł, które dostałam w
                prezencie 2.5 roku temu i nigdy nie nosiłam. Po prawdzie kompletnie zapomniałam
                o ich istnieniu, wczoraj wieczorem mi się objawiły - a wyglądają, jakbyś Ty je
                zrobiła do kompletu. :-)
                PS. Wczoraj mi powiedziano, że ktoś komuś tłumaczył który to Pytun jest, i w
                odpowiedzi usłyszał: "well, you know, the one with funky ethnic jewelry" :-)))))
                To dzieki Wam, 100K i Xurku :-)))
    • luiza-w-ogrodzie Jesienny piatek 27.03.09, 00:07
      Po wczorajszym goracym i dusznym dniu oraz wieczornej burzy noca
      przyszla zmiana pogody z poludnia w zwyklej formie czyli jako zimny
      swiszczacy wiatr. Dobrze sie zasypialo przy jego szumie w koronach
      jacarandy i cyprysow sasiada. Wstalismy dzisiaj do szarego poranka i
      przelotnego deszczu a zeby siedziec na werandzie musialam zalozyc
      dlugie spodnie, bo zrobilo sie chlodno. Ale jest dobrze: nie trzeba
      podlewac ogrodu a chlod sprzyja naszym weekendowym planom
      karczowania drzew :o)

      I tak powoli zaglebiam sie w jesien, gdy hustawka po Waszej stronie
      swiata przechyla sie w strone wiosny. Niech nadejdzie dla Was jak
      najszybciej!
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • morsa Re: Jesienny piatek 27.03.09, 02:24
        Dzieki, Luizo;-))
        Wiosna przyjdzie, powolna narazie ,ale sa oznaki -
        jakies takie anemiczne kwiatki,
        zapach deszczu, czsami przeblyski slonca......
        No a w pracy planowanie letnich urlopow;-))
        Fajnie jest.....
        • morsa Pierduly i problem ze spaniem....... 27.03.09, 02:54
          I znow trudno mi zasnac. Wrocilam z pracy o 22.30,
          zmeczona fizycznie, a przedewszystkim psychicznie,
          nadal trudno mi "wyladowac" (wylondowac)
          Czy ja sie kiedykolwiek naucze calkowitego relaksu?
          Jak otrzasnac z siebie przezycia dnia?
          Jak oddac sie calkowitegu odprezeniu?
          • blues28 Re: Pierduly i problem ze spaniem....... 27.03.09, 07:44
            Morso, a moze jednak, poniewaz masz prace naprzemienna i czesto
            zarywasz noce, to trzeba spróbowac "fachowego" relaksowania sie
            czyli joga i medytacja?
            Niektórym to skutkuje, a pewnie Luiza moglaby duzo powiedziec na ten
            temat :)
            • xurek @ Fedo i Stokrotka - Warszawa 27.03.09, 08:46
              wiec na 90% (pozostale 10% to czy mama sie zajmie Piranha, ale
              mysle, ze tak) wybieramy sie do Wa-wy zaraz po Wielkanocy, czyli 14-
              16. Chetnie sie spotkam, jezeli macie ochote (zaproponujcie jakies
              terminy), poza tym mam trzy pytania:

              Maz ma zamiar zlozyc wizyte paru galeriom w celu zorientowania sie
              na temat wystawy - macie jakies namiary na galerie, ktore Waszym
              zdaniem wystawiaja ten kierunek sztuki?

              Slyszalam, ze zamkneli stadion, a to byl meza ulubiony warszawski
              zabytek. Czy istnieje jakies "zastepstwo" tej instytucji a jezeli
              tak to gdzie?

              czy sa w warszawie jakies fajne i tanie hurtownie polfabrykatow ze
              srebra badz bursztynu?

              dzieki z gory,
              • iwannabesedated Re: @ Fedo i Stokrotka - Warszawa 27.03.09, 11:04
                Xurze, zastępnstwa za stadion ni mo, wszyscy nieutuleni w żalu. Na
                buszowanie polecam Koło i Olimpię. Hurtownie półfabrykatów srebrnych
                są dwie na Orlej.

                Na galeriach się nie znam.

                Co do spotkania, to jestem za.
                • xurek Re: @ Fedo i Stokrotka - Warszawa 27.03.09, 11:12
                  co to jest to Kolo i Olimpia?
                  • iwannabesedated Re: @ Fedo i Stokrotka - Warszawa 27.03.09, 11:55
                    Koło to cotygdniowy targ staroci, a Olimpia to także cotygodniowy
                    targ ciuchowy.
                    • xurek Re: @ Fedo i Stokrotka - Warszawa 27.03.09, 16:18
                      czy te targi odbywaja sie w jakich konkretny dzien tygodnia a jezeli
                      to w jaki?
    • maria421 Czas letni w Europie 27.03.09, 15:00
      od niedzieli 29 marca.
      Nie zapomnijcie cofnac zegarki.
      • morsa A kilka godzin wczesniej 28.03.09, 01:23
        zgascie swiatlo
        www.earthhour.org/home/
    • blues28 Wiosna, pozar, teatr ... 28.03.09, 07:25
      Poszlam spac po pierwszej i od piatej juz nie spie:( Bedzie sobota
      w plecy:(
      Wczorajszy dzien, pelen mieszanych wrazen byl az przesadnie
      wiosenny i cieply.
      Po raz pierwszy po operacji udalam sie na rower, niestety statyczny,
      bo normalny w Madrycie grozi kalectwem i/lub smiercia. Poczym bylam
      sie dotleniac w moim parku. Zawsze zaskakuje mnie ze migdalowce i
      jacarandy najpierw obsypuja sie gesto kwieciem, a potem wsród
      kwiecia zaczyna przebijac sie zielen lisci. Teraz wszystkie drzewa i
      krzewy sa juz zielone. Park wyglada pieknie:)
      Ludzie porzucili okrycia i paradowali w krótkim rekawie. Mnie w
      lekkim sweterku bylo za cieplo. Czyzby juz, bezszelestnie, lekkim
      krokiem skaradalo sie lato na Pólwysep Iberyjski??
      Po czym poszlam odebrac moje peep-toe na zawrotnym obcasie i teraz
      sie zastanawiam: ladne sa, zgrabne sa, ale chodzic w tym jednakowoz
      trudno. Co prawda nabyte sa na BBC (umowny skrót tzw okazji czyli:
      bodas, bautizos, comuniones = sluby, chrzty i komunie), ale mimo
      wszystko... ja biegam bez problemów na 8 cm, jednakowoz te nowe
      maja deko wiecej.

      Madryt jest rozryty i rozkopany. Nasz burmistrz o faraonskiej
      ambicji, przewraca miasto do góry nogami, a poniewaz ambicjonuje
      sciagnac Igrzyska 2016 do Madrytu to zmusza nas do zycia w okopach.
      Bufff... Puerta del Sol, emblematyczny punkt Madrytu, kilometr Zero,
      czyli punkt od którego liczy sie wszelkie odleglosci w tym miescie,
      od wielu miesiecy jest placem budowy, bo w planie jest calkowite
      zamkniece go dla ruchu kolowego, budowane sa tunele i pasaze
      podziemne, wiec do konca 2010 pozostanie rozkopany. A mój ulubiony
      Plac Kastylii, z chylacymi sie ku sobie wiezami Puerta de Europa tez
      jest rozwalony bo budowany jest gigantyczny obelisk projektu Rafaela
      Moneo. Tak jak Torre Agbar w Barcelonie, pokryty bedzie platami
      szkla o róznym kacie nachylenia, co w efekcie ma dac gre swiatla w
      zaleznosci od pory dnia i pory roku. Pewnie jesienia bedzie juz
      gotowy i mój plac odzyska swój majestatyczny wyglad.

      Wieczorem, blisko mojego domu wybuchl pozar. Przebieralam sie do
      wyjscia i poczulam duszacy swad dymu wdzierajacy sie przez otwarte
      okno w sypialni. Zaniepokojeni wyszlismy zobaczyc co sie dzieje i
      zaledwie dwa domy dalej ogromny ogien pastwil sie nad mieszkaniem na
      pierwszym pietrze. Z przerazajaca predkoscia przerzucil sie na
      drugie pietro i rozgrzewal powietrze na ulicy do temperatury
      letniej. Zanim zjawila sie straz, policja, karetki, ogien dobieral
      sie juz do trzeciego pietra a w góre bil czarny slup gestego dymu.
      Okropny widok, gryzacy dym, tlumy gapiów...

      Nie bardzo mialam nastrój, ale jednak (sprawdziwszy uprzednio, ze
      pozar zostal wygaszony) wybralismy w Madryt. Bo noc ostatniego
      piatku marca jest tradycyjnie "Noca Teatru" - w zwiazku z
      celebrowanym 27 marca Swiatowym Dniem Teatru. Wszystkie sceny
      teatralne a takze teatry uliczne przez cala noc oferowaly spektakle,
      muzyke na zywo, tance, pokazy...
      Bylismy przede wszystkim na ulicy Fuencarral, gdzie na odcinku od
      Glorieta de Quevedo az do Glorieta de Bilbalo, na szesciu odrebnych,
      ulicznych scanach odbywaly sie rózne performance teatralne,
      muzyczne, taneczne. Ogladajac spektakl break-dance pomyslalam, ze
      Piranha bylby szczesliwy uczestniczac w takim programie, swobodnym,
      wolnym (free), wibrujacym podczas cieplej madryckiej nocy.
      Bardzo mi sie podobala Joseph Siankope & The New Orleans Tradicional
      Jazz Band, nostalgiczny, tradycyjny jazz z Nowego Orleanu, prawie
      czekalam na mlodego Amstronga i jego magiczna trabke.
      Na zakonczenie, juz na Glorieta de Bilbao popatrzylismy na
      kolorystyczny orszak przebieranców, w maskach, strojach z epoki
      baroku, pudrowanych perukach, taki karnawalowy dodatek poza
      karnawalem.
      W koncu wieczór rozpoczety dramatycznym pozarem przeszedl w ciepla,
      wiosenna noc.

      A od dzis borrasca, czyli chlodniejszy front ma zmiesc Pólwysep.
      Oznacza to spore ochlodzenie, rzedu 10-15 stopni na pare dni. Na
      dzisiaj zapowiadaja tylko 17 st (o 10 mniej niz wczoraj) a w
      niedziele zaledwie 15. Sprawca ochlodzenia jest ostry wiatr z
      Pólnocy. Z uwagi na niewyspanie, nie robie planów zadnych. Same sie
      skrystalizuja:)

      Milego weekendu:)
      • jutka1 A w Lutecji... 28.03.09, 08:45
        ... za oknem perliście, na patio widać ślady nocnego deszczu. Ma być 9-11 C, z
        szansą na przelotne opady. Plany na dziś: farniente z DVD, przerwa na obiad z
        wizytującą koleżanką (=spacer nad rzeką), sjesta i znów farniente, i ładowanie
        baterii, bo jutro muszę jedną - dość trudną - rzecz napisać. Jednym słowem
        week-end mam jednodniowy. :-/ Nic to, odpocznę w maju w swoim ogrodzie.

        Poza tym na działkach cicho i spokojnie, nic się nie dzieje.

        Miłego week-endu :-)
        • maria421 Dwa zonkile 28.03.09, 13:11
          rozkwitly mi w ogrodku. Forsycja lada chwila zakwitnie. Znaczy wiosna idzie.
          Dzis jeszcze pada, ale wiatr sie uspokoil i jest troche cieplej.
          Jutro wyjezdzam na caly dzien do Taunusu, w planie mam dlugi spacer wiec pogoda
          musi dopisac.
      • chris-joe Re: Wiosna, pozar, teatr ... 28.03.09, 13:53
        Tu juz przedwiosnie, sniegi prawie zlazly jak potluczony pazor, kryja sie
        jeszcze w cieniu jednak calkiem okazale. Miasto jest krajobrazem wysypiskowym,
        bo od pazdziernika/listopada sprzatanie zostalo -jak co roku- zawieszone.
        Obecnie sie odczekuje okres upewnienia, ze snieg juz nas nie pokryje i gdzies w
        polowie kwietnia sie niby-posprzata. Oczywiscie Montrealczycy zrobia wszystko,
        by pozory ladu potrwaly jedynie godzine-dwie.

        Przedwczoraj popadalo, a jednak bylo milo szalenie, bo po raz pierwszy w tym
        roku ten deszcz zapachnial ziemia i ozonem, czyli- wiosna.
        Od dwoch dni chmary ptactwa krzykliwie przecinaja niebo, zas Montrealczycy na
        ulicach pokazuja je sobie paluchami, nosy w gore zadzieraja- ze znow leca
        alianci, ze wyzwolenie tuz-tuz.

        O kwiatkach, przylaszczkach, przebisniegach i tym podobnej rozpuscie jeszcze
        mowy nie ma, lecz wierzymy, ze alianci je lada dzien zrzuca.

        O tej porze roku w Montrealu zwykle snie o Buenos Aires, tym razem jednak
        -czemu?- Madryt mi po glowie lazi, i tesknie, i oczami duszy wypieszczam
        jacarandowe powidoki.
        Jacaranda nagle jest dla mnie i Buenos, i Luiza, i madryckim Bluesem; lepszym
        cieplejszym swiatem.
        • blues28 Re: Wiosna, pozar, teatr ... 28.03.09, 15:14
          Hm, Ty juz nie spisz czy jeszcze nie spisz? Podejrzewam, ze
          jeszcze :)
          Cieszy mnie, ze jacaranda Ci sie z Madrytem kojarzy, bo ona tu
          wielce obecna:)

          Wlasnie wrócilismy po obzarstwie obiadowym na miescie (kozlatko +
          Beronia Crianza z Rioja Alta) i pewnie zalegne na kanapie ze stosem
          sobotnich gazet.
          Nie jest chlodno, ale pochmurno i wciaz nas tym zimnym frontem
          strasza. Zobaczymy co on zacz:)
          • maria421 Burza i gradobicie 28.03.09, 15:28
            wlasnie bylo . Znaczy za wczesnie pochwalilam wiosne.
            • jutka1 Re: Burza i gradobicie 28.03.09, 21:58
              Tutaj cały dzień był mecz tenisowy pada-nie pada-pada-nie pada.

              W ramach pierduł nie-meteorologicznych, to jest mi źle, ale to już zupełnie inna
              historia, ale podobno what doesn't kill you makes you stronger. Czycuś.

              Baj
    • blues28 Niedziela o godzine ubozsza... 29.03.09, 09:41
      Zamomnielismy zupelnie o zmianie czasu! Dopiero komp nam uswiadomil,
      ze w nocy zle moce zabraly jedna godzine.
      Za oknem chlodno, pochmurnawo, ale nie pada. Przeprosiwszy porzadnie
      ocieplana kurteczke ide na rower i po gazety.
      Po poludniu bedzie czas na zdrowie i urode, czyli uruchamiam domowe
      SPA. A potem domowe stare kino. Uwielbiam klasyków. Dzis bedzie
      Orson Welles "The Stranger".

      Milej niedzieli wsiem :)
      • jutka1 Re: Niedziela o godzine ubozsza... 29.03.09, 10:48
        Zegar na portalu GW zapomnieli przestawić :-)))

        Za oknem raz słońce, raz chmury, i tak już ma zostać, plus ma od czasu do czasu
        popadywać jak wczoraj. 9-11 C. Dopiero od wtorku ma się ocieplić i rozjaśnić na
        dobre, a w czwartek temperatura ma być 16-18 C i słonecznie! Yesssss.....

        Plany na dziś niezbyt niedzielne, bo pracuję. Ale może uda mi się wyrwać trochę
        czasu na jakiś spacer. W menu ogórkowa, plus obiad na pobliskim tarasie. Spokojnie.

        Więcej pierduł nie pamiętam. Miłej niedzieli :-)
        • xurek Re: Niedziela o godzine ubozsza... 29.03.09, 11:02
          wlasnie wstalam, z lekkim wyrzutem sumienia odciagnelam dziecko od
          telewizorni i zrobilam mu sniadanie poczym pognalam na wage i
          stwierdzilam, ze zjadlam wczoraj wystarczajaco malo, by nie przytyc.

          Znajomi poszli o drugiej (starego czasu) a my spao trzeciej. Bylo
          superfajnie, aczkolwiek nieco nostalgicznie przypomnieli nam masze
          zycie z czasow, kiedy to jeszcze nie mielismy Piranhii, bo oni wciaz
          tak jeszcze zyja a wtedy bardzo czesto zylismy tak razem.

          Teraz postykamy sie 2 x w roku, bo oni maja maly przedzial
          tolerancji na dzieci :)). Z zadowoleniem stwierdzilam jednak, ze
          Piranha wychodzi powoli z weku niestrawnego dla nieposiadajacych
          potomstwa i jest w stanie w porywach prowadzic spokojna i nieglupia
          konwersacje, wiec moze kontakt znow sie nieco zaciesni?

          Najnieprzyjemniejszym grupowym odkryciem dlugiego wieczoru byla
          konstatacja, ze sie wszyscy starzejemy i powoli zaczyna to byc
          widac :).

          W sobote bylismy na dniu otwartych drzwi w naszej kantonalnej szkole
          dla jajoglowych, ale wrazenia z tego wypadu w inny swiat opisze
          pozniej.
        • xurek @ Jutka 29.03.09, 11:03
          Jutko, czemu Ci zie i czy jeszcze nie przeszlo?
          • jutka1 Re: @ Jutka 29.03.09, 11:13
            Wczoraj było mi źle, bo za dużo myślałam. Przeszło.

            A dosłownie 5 minut temu weszłam do skrzynki mailowej i zastałam wiadomość o
            śmierci mojego promotora ze studiów w USA. Zastanawiałam się w zeszłym tygodniu,
            dlaczego nagle dużo o nim myślałam, co mi się nie zdarzyło od dobrych kilku lat.
            Smutne.
    • blues28 Niedziela jednak sloneczna 29.03.09, 15:27
      Dzien szybko zmienil oblicze, chmury pierzchly i zaswiecilo jaskrawe
      slonce. Ale chlodny, pólnocny wiatr hamuje wzrost temperatury
      powyzej 15 st.
      Wracajac z roweru, trafilam na festiwal integracyjny. Na estradzie
      egzotyczny zespól wygrywal zwawe melodie, a tlumy przechodniów
      gromadnie ustawialy sie do sluchania. Z uwagi na duza ilosc
      instrumentów perkusyjnych myslalam, ze to grupa afrykanska, ale
      fryzury rasta raczej sklaniaja do myslenia o Karaibach. Moze
      Jamajczycy? Duzo przedziwnych instrumentów, których wczesniej nigdy
      nie widzialam. Rytmy wcale nie reggee tylko mocno oparte na
      perkusji, zywe i ciekawe.

      Po wczorajszym obzarstwie kozleciem, dzis na obiad ryba (gallo -
      lekka biala ryba, nie mam pojecia jak ja nazwac po polsku) i
      ziemniaki z wody. Na deser swiezy ananas.

      A potem SPA, gazety i stare kino. Bardzo mi pasuja takie plany :)
      • jutka1 Re: Niedziela jednak sloneczna 29.03.09, 16:38
        Właśnie skończyłam pracę. Yeeesssssss......
        Mogę się teraz oddać oglądactwu DVD i słuchactwu muzyki.
        Na kolację ogórkowa zabielona jogurtem, mniam.

        Wreszcie prawdziwa niedziela...
        :-)
    • ewa553 witajcie, witakcie! 29.03.09, 20:24
      Melduje sie popowrotnie z Warszawy. Nie zmarzlam Bluesie bez
      kozuszka, dobrze ze go nie zabralam. Przezylam cztery pory roku, ale
      bylo fajnie. Bardzo lubie Warszawe. Odchamilam sie niezle bedac dwa
      razy w teatrze i przywozadc sobie pol walizki ksiazek i DVD.
      Bylam na przemilym spotkaniu z Ogolnie Znana Forumowiczka. Spotkanie
      bylo smieszne, bo Osoba Ta ma tak podobna gestykulacje i sposob
      mowienia jak Jutka, ze caly czas czekalam ze zdejmie peruke, powie
      AKUKU i to bedzie Jutencja:)))) Jutko, nie nabylam czegos, co Ci
      jednak polecam: album o butach Blahnika. Pieknie wydany. Ale moze Ty
      tylko buty?:)))))
      Nie zdazylam wielu zaplanowanych miejsc odwiedzic, nie bylam w
      zadnym centrum handlowym, choc bardzo chcialam zobaczyc Zlote
      Tarasy. No, ale w ciagu 8 dni nie mozna wszystkiego.
      W domu czekaly dzis w szeregu Trzy Koty, wykonczone halasem
      budowlanym, niedozywione, bo stracily z tego halasu apetyt.
      No, ale sasiadka mi opowiedziala, ze ktoregos dnia jej syn (chyba 11
      lat) dostal spazmow, bo nie potrafil sie przy tym halasie uczyc.
      Zobaczymy co dalej....
      • jutka1 Re: witajcie, witakcie! 29.03.09, 20:40
        Traktuję to jako wielki komplement :-))))))))
        • blues28 Re: witajcie, witakcie! 29.03.09, 21:20
          Witaj powrócona Basiu. Ciesze sie, ze nie zmarzlas :)
          Widze, ze zdolalas byc w wielu miejscach, zobaczyc wiele rzeczy
          czyli wyjazd okazal sie bardzo udany. I fakt, zawsze zostaje nam cos
          na co nie strczylo czasu, taki niedosyt. Ale to chyba dobrze.

          Jesli wszystko sie dobrze ulozy, to ja tez pojade do PL i to na dwa
          i pól miesiaca :). Ach, wiosna/lato w Trójmiescie jest piekna, a
          ponadto wiele innych miejsc zamierzam odwiedzic.
      • jutka1 Re: witajcie, witakcie! 30.03.09, 08:51
        Aha. Blahnika mam tylko 2 pary, a od kontuzji kolana w ogóle mogę zapomnieć, bo
        obcasów unikam. :-(
    • luiza-w-ogrodzie Earth Hour w sobote 30.03.09, 01:56
      Australijska inicjatywa przypominajaca o oszczedzaniu ziemskich
      zasobow. W tym roku przeszla najsmielsze oczekiwania - szacuje sie
      ze co siodma osoba na swiecie brala udzial (w Australii 10 milionow
      czyli okolo 47% mieszkancow).

      Robiliscie cos z tej okazji? Znajomi zorganizowali "street party"
      przy swiecach. My wylaczylismy swiatlo i lodowke (sprzet RTV byl
      odlaczony bo nic nie ogladalismy), siedzielismy przy swiecach a po
      pol godziny wspielismy sie na szczyt ogrodu zeby zobaczyc jak City
      przygaslo. Zdjecie nie moje, ale oddaje klimat:
      www.lookatvietnam.com/vietnam-news-images/2009/03/images1742147_EarthHourSydney.jpg

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
    • jutka1 Poniedziałek 30.03.09, 08:00
      Za oknem gruchają gołębie, meteoparis gada, że ma być 11-12 C. W nocy podobno
      dochodziło do -2 C! Szok.

      Zastałam w skrzynce kilka maili zza oceanu - przy smutnej okazji miły skutek
      uboczny w postaci odnowienia kontaktów z kilkoma osobami ze studiów. Najbardziej
      mnie ucieszył mail od bardzo niegdyś lubianej koleżanki, mieszkającej raz w LA,
      raz w Atlancie. Artystka robiąca przepiękne rzeczy z fajansu i gliny - nawet
      kilka z nich przywiozłam do Paryża.

      A przede mną dzień wypełniony pracą, bez pożarów mam nadzieję.

      Miłego dnia wszystkim :-)
      • fedorczyk4 Re: Poniedziałek 30.03.09, 08:27
        Jutka, powiedziałam dokładnie to samo:-))))))
        Niezależnie od komplementu, strasznie mi było miło EwoBasiu:-)
        Z naciskiem na miło, a nie na strasznie;-)
        U mnie jest pożar dzięki firmie kurierskiej TNT. Zawieruszyli
        przesyłkę która w czwartek miała być w drukarni. W związku z tym
        zamiast robić to co miałam do zrobienia, będę musiała siedzieć im na
        karku, a potem dowozić ozalidy pod Warszawę. Zeby ich obesrało, bo
        roboty mam po pióropusz.
        Za oknem szaro, ale nie lodowato, to już coś.
    • ewa553 Real./.virtual, czyli pomieszanie z poplataniem 30.03.09, 09:06
      Bardzo lubie takie spotkania kiedy to sie okazuje ze widzimy sie po
      raz pierwszy, ale znamy sie od dawna. Tak bylo na forum Mannheimerum
      i tak bedzie (w co wierze!) na forum Andaluzjum. Dzieki forum
      poznalam kilka bardzo fajnych osob na swiecie i choc niektorych nie
      znam osobiscie, uwazam ich/je za dosc bliskich znajomych. Kocham
      swiat internetu.... Jakie bowiem mialybysmy szanse na codzienne
      spotkanie przy kawie? Co stwierdzajac biegne po nastepna filizanke
      kawy.
      PS z przyjemnoscia stwierdzilam, ze w Warszawie podaja dobra kawe.
      Najbardziej smakowala mi w Batidzie. Polecam!
    • blues28 Zaganiany poniedzialek 30.03.09, 10:36
      Od wpól do siódmej na nogach (bo badanie krwi).
      Wciaz chlodno, choc pogodnie. Rano bylo tylko 4 stopnie!! Ale teraz
      slonce podbije paleczke temperaturowa, aczkolwiek nie wiecej niz 15
      st bo wiatr pólnocny zimny jest. Na nowo sie opatulilismy, niestety.

      Na dzis multum spraw, wiec lece dalej.
      Fajnie, ze forumowa randka sie udala :)

      Milego poniedzialku!
      • maria421 Re: Zaganiany poniedzialek 30.03.09, 11:30
        Narazie dochodze do siebie po wczorajszym wyjezdzie w (pa)gorki Taunusu. Mile
        spotkanie po 2,5 roku z kolezanka ktora niedawno zostawila malzonka i znow
        zaczyna kwitnac.

        Niech zyja silne kobiety!
        • fedorczyk4 Re: Zaganiany poniedzialek 30.03.09, 12:24
          maria421 napisała:

          > Niech zyja silne kobiety!

          A to inne istnieją? ;-)
          • maria421 Re: Zaganiany poniedzialek 30.03.09, 13:22
            fedorczyk4 napisała:

            > A to inne istnieją? ;-)

            W zaleznosci od potrzeb:)

            www.youtube.com/watch?v=D40oxUymsFs
            • fedorczyk4 Re: Zaganiany poniedzialek 30.03.09, 14:00
              Ba:-)
              www.youtube.com/watch?v=FGs9-VdDh_s
              • maria421 Re: Zaganiany poniedzialek 30.03.09, 18:12
                Dzieki, Fedoro, nie znalam tego.

                Czuje sie dobrze. A wiecie czemu? Bo slonce swieci, na termometrze jest 15
                stopni, wreszcie posadzilam prymulki przed domem i uporzadkowalam troche ogrod.
                Tylko niech sie taka pogoda utrzyma.
                • morsa Re: Zaganiany poniedzialek 30.03.09, 22:29
                  moj poniedzialek wcale nie zaganiany;-)
                  Spalam dlugo, pozwolilam sobie na lenistwo
                  po dosc ciezkiej pracy w weekendzie.
                  Upporzadkowalam rabate, posadzilam pelargonie;
                  ma byc cieplej.
                  Moje na jesieni zasadzone cebulki zaczynaja
                  sie pojawiac.
                  naladowalam baterie, jutro ide do pracy, pelna nowej energii.
                  • jutka1 Re: Zaganiany poniedzialek 30.03.09, 23:06
                    Mój był zaganiany, ale konstruktywny. Pałera jakiegos miałam czycuś, albo inszy
                    motorek w tyłku (w palcach na klawiaturze).
                    Jutro normalny rytm pracy.
                    A w niedzielę Normandia i babska impreza na wsi u kumpelki. Tak, tak - bedziemy
                    grilla robić hehehe :-)))) Ma być 20 C i słonecznie. Biorę aparat. :-)

                    Ale czuję zmęczenie - podobno ta zmiana czasu może nas na tydzień
                    rozregulować... Niby tylko jedna godzina, a jednak.

                    Czirs :-)
    • luiza-w-ogrodzie Szary i deszczowy wtorek 31.03.09, 00:25
      Od wczorajszego wieczoru zachmurzylo sie i co jakis czas przechodza
      rzesiste przelotne deszcze. Psotny krolik, ktory w niedziele nie dal
      sie zaprosic do klatki i przez dwa dni latal po kroliczym ogrodzie
      wreszcie sie zlamal (nic dziwnego - dwa dni o chlodzie i glodzie) i
      gdy weszlam do ogrodu przyszedl pod nogi i pokazal mi ze chce wejsc
      do klatki. Bardzo nietypowe dla tego rozrabiaki, ktory wiecznie
      ucieka i chce zeby go gonic. Teraz sie najadl razem z calym stadem i
      lezy z innymi w suchym miejscu spokojnie trawiac.

      Poranek spedze pracujac w domu a potem ide na lunch z managerkami
      dla ktorych pracuje, bedzie wesolo. Pozniej mamy duze zebranie w
      pracy po ktorym wroce do domu, wiec musze sie sprezac, zeby
      wykrzesac cos z tej pierwszej polowy dnia. Z glebi domu dobiega
      stukanie i szum wiertarki; to stolarz zaklada zaluzje w najmniejszej
      sypialni, w ktorej jedno z dwoch okien wychodzi prosto na kuchnie i
      jadalnie sasiadow. Wreszcie bedzie mozna uzywac tego pokoju nie
      czujac sie jak aktor na scenie :o) Czy wspomnialam juz, ze to jest
      goscinna sypialnia a drugie okno wychodzi na ogrod i widac przez nie
      to:
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/38621ea249fd4678.html

      Pozdrawiam i zapraszam :o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Słoneczny wtorek 31.03.09, 08:07
        Ma być dziś 13-15 C, słonecznie. W pracy sporo do obrobienia, ale bez przesady,
        dam radę. Po pracy impreza pożegnalna koleżanki z poprzedniej pracy, wieczór w
        domu. Może być.

        Miłego wtorku :-)
        • maria421 Re: Słoneczny wtorek 31.03.09, 08:25
          Tu tez sloneczny wtorek a ja zaraz jade do fryzjera zrobic wiosenne porzadki na
          glowie.
          • ewa553 Re: Słoneczny wtorek 31.03.09, 16:41
            rzuc no zdjeciem w wiosennej fryzurze!
          • ewa553 moj rajski ogrod 31.03.09, 16:44
            mialam umowionegop pana, zeby wertykulatorem przeleciec moje oba
            trawniki. Czekalam tylko, zeby bardzioej podeschlo. I dzis wchodze
            do ogrodu i oczom wlasnym nie wierze: los (?) soelnil moje marzenie:
            wszedzie kwitnie masa fiolkow! Cale kepy na trawnikach, na roznych
            grzadkach tez. Sasiad ma przy wejsciu maly trawniczek, a ten po
            prostu fioletowy! Nie musze Wam chyba mowic, jaki zapach unosi sie w
            powietrzu.... Trawniki nieprzeleciane, beda marnie w tym roku
            wygladac, ale te fiolki..... Warte sa kazdej ceny!
    • kielbie_we_lbie_30 Londyn... 31.03.09, 19:19
      Zimno bylo jak cholera...i w mieszkaniu zimno. A myslalam ze se wiosny
      lykne...ale lyknelam kultury trochu bo i wystawe Picasso i Festiwal Flamenco z
      wystepem Ballet Nacional de Espania...
      mniam...
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 31.03.09, 19:42
      W przyszly wtortek jedziemy do Polski- do Lodzi i Poznania. Corcia sie zgodzila
      na wyjazd ze mna stawiajac najpierw warunek " ale tylko po jednym kawalku ciasta
      u kazdego" kogo bedziemy odwiedzac (co jej przypomne jakby po drugi kawalek
      jakiego sernika albo mazurka siegala), a potem jednak stwierdzila ze tez
      wlasciwie ja do Polski ciagnie i ze chetnie pojedzie.

      No i fajnie.
      • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 31.03.09, 19:59
        gdyby jednak nie siegala po drugi kawalek, to mozesz tu rzucic
        kawalkiem dla mnie:))))
      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 31.03.09, 20:00
        Już czekam na mały urlop w Żółtym Domu w maju.
        Boćki klak klak klak, bzy, irysy, niezabudki, tulipany... Zapachy i dźwięki
        łąki, cisza. Jes. :-)
        Nie ma to jak naładowanie baterii od czasu do czasu.
        :-)
    • kielbie_we_lbie_30 Jakie dziwoty do glowy wchodza... 31.03.09, 20:10
      gdy sie w domu siedzi..
      Z tego Londynu to zachoowana pzyjechalam bo zimno bylo i w domu jestem, i dziwne
      mysli wpadaja, i ciongoty rozne dziwne nachodza..
      I gdy tak siedzem i siedzem naszlo mnie nagle na ... kisiel!!!
      Tak, taki zwykly polski kisiel, gesty taki a nie taki wodny jak to w barach
      mlecznych podawali.
      Takiego kisla to jachyba z ponad 30 lat nie zazylam...
      Chyba lepiej do oboty chodzic.
    • luiza-w-ogrodzie U Was wiosna a u nas deszczowa jesien 31.03.09, 23:53
      Leje i pada nieprzerwanie od dwoch dni, wodomierz pokazuje ze w nocy
      napadalo kolejne 30 mm, jak tak dalej pojdzie, to trzydniowka
      zamknie sie pewnie stu milimetrami deszczu. Rzeczne powodzie na
      polnoc od nas odciely kilka miast, ale i samo Sydney jest solidnie pozalewane, szczegolnie rozne dolinki, ktorych tu jest
      pelno, bo miasto jest polozone na falistym terenie poprzecinanym
      glebokimi piaskowcowymi wawozami. Biuro Meteorologiczne od wczoraj
      publikuje komunikaty ostrzegajace zeby nie wlazic do kanalow
      burzowych (gina tak glownie dzieci i nastolatki, bawiace sie w
      wodzie) i nie wybierac sie na plaze, bo pieciometrowe fale to nie
      zabawa.

      Deszcze o tej porze roku, kiedy jest cieplo, to fantastyczna rzecz
      dla ogrodu. Wiekszosc roslin rzucila sie do produkowania nowych
      lisci a trawniki trzeba ciac co tydzien. Cala ta wilgoc bedzie jak
      znalazl na wiosne

      A ja siedze w suchym biurze, patrzac na mokry las za oknem i coraz
      bardziej mnie korci zeby zamiast isc na jakies rajdy w weekend,
      spakowac kalosze i wybrac sie na grzyby. Zreszta moze ozenimy jedno
      z drugim. Buszmen nie jada grzybow, wiec mu nie zalezy, ale da sie
      namowic na ich zbieranie.

      Pozdrawiam znad biurka
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • jutka1 Środa zajęta 01.04.09, 08:08
        Rano warsztaty, które organizuję. Potem grupowy obiad. Po południu sporo do
        zrobienia.
        A za oknem wstaje słoneczny dzień, ma być 15-16 C. Wczoraj podziwiałyśmy z Lucją
        kwitnące magnolie, wiśnie, jabłonie, forsycje i inne, a ja napawiałam się też
        seledynem młodych liści: to moja pierwsza paryska wiosna od kilku lat, jak by
        nie było.

        Tyle pierduł, miłego dnia. :-)
        • ewa553 teraz to naprawde juz wiosna!! 01.04.09, 08:19
          Slonce swieci jak oszalale. Zaraz musze wyjsc z domu na zabieg.
          Wlasciwie nie powinnam, bo trzeba jechac autem, a ja mam goraczke i
          inne atrakcje przeziebieniowe. Wiele godzin wczorajszej pracy na
          powietrzu daja znac o sobie. Spac nie moglam. Czy Wy potraficie spac
          z zatkanym nosem? Dno.
          Ale biore wszystko, najwazniejsze ze juz naprawde wiosennie, ze
          drzewa w ogrodzie maja paki (ponki), ze kwitna na trawniku i
          stokrotki i fiolki. Oby mi to przeziebienie jak najszybciej przeszlo!
          Zycze wszystkim duzo slonca i promiennej pogody (ducha).
          • iwannabesedated Przeniesione z szerokiego wątku. 01.04.09, 15:55
            No dobra, trochę niestosownie o żarciu gadać w domu powieszonego.
            Lepiej na pierdulu.
            Więc, czy w ogóle może być reuben - nie "on rye" i np. bez musztardy?
            • kielbie_we_lbie_30 Re: Przeniesione z szerokiego wątku. 01.04.09, 16:05
              a czemu Ty sie chcesz mieska pozbywac jesli lubisz? cienkie miensko w chudnieciu
              nie przeszkadza...
            • jutka1 Re: Przeniesione z szerokiego wątku. 01.04.09, 20:24
              Nie może, i nie ma takiej możliwości.
              • iwannabesedated Re: Przeniesione z szerokiego wątku. 01.04.09, 21:35
                No właśnie, bo to już wtedy nie jest reuben... Właśnie się
                dowiedziałam, że kumpela znienacka jedzie do NYC na początku
                czerwca. Zckniło się mi tyż, czyco?

                W kwestii miensa, zauważyłam po prostu, że bez miensa mi organizmus
                lepiej funkcjonuje, mam lepszy apetyt, więc częściej jem, za to
                mniej. I się schudło bezboleśnie, żrąc co popadnie warzywnego czasem
                prawie nonstop. Energii więcej, metabolizm szybszy. Więc ogólnie jak
                mogę to unikam.
                • kielbie_we_lbie_30 Re: Przeniesione z szerokiego wątku. 01.04.09, 22:05
                  Jesli tak czujesz co do mienska to nie ma sprawy. Myslalm ze rezygnujesz ze
                  wzgledu na chudniecie. Przecie kupa ludzi jest wegetarianami i to funkcjonuje
                  jednak nalezy wtedy jesc wiecej roznych fasoli, grochu i podobnych zastepczaczy
                  aby sie nie pochorowac.
                  Ja bez mienska nie moge... i juz...
    • jutka1 Czwartek na lżejszym biegu 02.04.09, 08:11
      Odpukać, dziś trochę mniej na tapecie, więc mogę znaleźć kilka chwil na tzw.
      duperele, czyli małe rzeczy odkładane na "kiedy będę mieć czas".
      Ma być ciepło: 17-18 C. Jiiipppiiii. Obiad służbowy na tarasie, zamówię stolik w
      pełnym słońcu i pokultywuję przy okazji.

      Poza tym na działkach cicho i spokojnie.

      Miłego dnia :-)
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 09:38
      drugi dzien z goraczka. cholera, a tyle pracy w ogrodzie! mam raz po
      raz dreszcze z zimna i opatulam sie wszystkim co dostepne, a potem
      pot leje mi sie od glowy do stop:(((( schudlam 2 kg i to chyba nie
      wody, bo pije jak smok wawelski. Jakie to szczescie byc na
      emeryturze: odpada pojscie do lekarza po zwolnienie!
      Panowie robotnikarze pastwia sie szczegolnie nade mna: od wczoraj
      pracuja znowu na moich balkonach. Teraz jest sypialniany na tapecie:
      pan najpierw boruje jakies dziury w podlodze, a nastepnie odlupuje
      kilofem kawaly tejze. Ale mogloby byc gorzej: jak sobie zrobil mala
      przerwe, to zaczal spiewac.... Wierzcie mit, borowanie i rombanie to
      nic w porownaniu z tym dzwiekiem....
      PS Xurku, Hausmeister=ciec. Inaczej gospodarz domu (tak sie to chyba
      za komuny nazywalo.
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 09:48
        ewa553 napisała:

        .
        > PS Xurku, Hausmeister=ciec. Inaczej gospodarz domu (tak sie to chyba
        > za komuny nazywalo.

        Potocznie dozorca.
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 15:10
      oczy juz mniej lzawia, chyba nie mam goraczki. Wiec doczytalam do
      konca jedna z wielu przywiezionych ksiazek: Marka Edelmana "I byla
      milosc w getcie". Wlasciwie mialabym ochote zacytowac tu polowe
      ksiazki. Ogranicze sie jednak do jednego cytatu:
      "To bylo tak: wychodzil Zyd z getta, stal tlum ludzi, a w nim dwoch
      szmalcownikow. Tylko dwoch ich bylo i tylko tych dwoch zrobilo, co
      zrobilo, pozostali odwracali glowy i nie chcieli tego widziec. Bo to
      bardzo przykra rzecz. A jednak pozostali swiadkami. A bierny swiadek
      staje sie wspolwinny. W ekstremalnych sytuacjach biernosc jest
      przestepstwem."
      Wiem, ze to nie jest "pierdula". Ale gdzie to mialam umiescic?
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 15:13
      Pardon, jeszcze jedno, z przedmowy Jacka Bochenskiego:
      "Mimo wszystko nie antysemityzm jest, wedlug Marka Edelmana,
      najpowazniejszym "zlem ktore moze urosnac" i przed ktorym trzeba
      ostrzec swiat. Prawdziwie grozna w skutkach moze byc obojetnosc na
      antysemityzm. "
      • fedorczyk4 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 15:47
        Obojetność zawsze była zgubą ludzkości. Obojętność na czyjąś
        krzywdę, czyjąś inność, cierpienie, sztukę, walkę. Z drugiej strony,
        banał wytarty do ostatniej nitki, ale zawsze aktualny - trudno jest
        oceniać ludzkie zachowania, jeśli samemu nie staneło sie w obliczu
        wyboru i horroru.
        Chciałabym wierzyc że podjełabym właściwa decyzję, ale to jest tylko
        chcenie, pewności nie mam. Zbyt dużo rzeczy trzeba by wziąć pod
        uwagę w ciągu ułamków sekund.
        A książka Edelmana jest...., no jest i dobrze że jest. I dobrze że
        ktoś taki żyje i świadczy.
        • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 19:12
          Ja przepraszam, ale czemuż akurat obojętność na antysemityzm jest
          złem najgorszym?
          Czy na przykład obojętność na rasizm, lub inne przejawy nienawiści
          międzyludzkiej - to jakieś mniejsze już zło jest?
          Coś tu nie rozumiem chyba.
          • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 19:15
            masz racje Dorociu, ale ta ksiazka jest o zydostwie i
            antysemityzmie, wiec stad zawezenie tematu.
          • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 19:25
            Nie, ja się kompletnie nie zgadzam z tym, że świadek to jest to samo
            co sprawca. Tutaj przyda się wiersz Miłosza "Lokator". Nie chce mi
            się wpisywać całości, a na necie nie mogę znaleźć. Wiersz jest o
            sublokatorze starszej pani w czasie wojny w Wilnie - Rosjaninie,
            oficerze tajnych służb. Który przychodził i kładł się po ciemku do
            łóżka i leżał.
            "Jest prawdopodobne, że rozpamietywał zło, to znaczy cierpienie
            zadawane ludziom przez ludzi.
            Jak i też zło za, które jest się współodpowiedzialnym, i jaki jest
            wtedy obowiązek człowieka, skoro wie, że taki a nie inny, jest
            porządek świata.
            Jeżeli powiedzieć "nie", znaczy to samo, co przekląż dzień swojego
            narodzenia."
        • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 19:25
          Nie wiem czy mam sie dzisiaj martwic czy cieszyc.

          Otoz, moje mile, na poczatku listopada bylam na badaniu jelita. Zwykla
          profilaktyka dla osob ktore przekroczyly pewien wiek, lekarz domowy mnie namowil
          no wiec poszlam.
          Gastrolog wycial mi 3 polipy i powiedzial zeby po tygodniu zadzwonic w sprawie
          wynikow. Zadzwonilam ale akurat lekarza nie zastalam, wiec machnelam reka i
          pomyslalam ze jak bedzie cos alarmujacego to sami zadzwonia.
          Nie dzwonili, ja spalam spokojnie.
          Dzisiaj poszlam do lekarza domowego i przy okazji zapytalam czy gastrolog
          przeslal mu wyniki tamtego badania. Owszem, wyniki sa.
          I okazuje sie ze z trzech wycietych polipow dwa byly zupelnie niegrozne a jeden
          zaczynal sie zmieniac...
          Tak wiec gdybym na to badanie nie poszla i gdyby mi go nie usuneli, to za pare
          lat mialabym powazny problem...

          Chyba sie powinnam cieszyc?

          Na kolejne badanie mam isc za 2,5 roku.
          • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 19:28
            O mamma, ci tu wiersze cytują a Marysia o polipach na jelicie.
            No ale daj Ci boże zdrowie z tymi jelitami dobra kobieto - za
            rozluźnienie atmosfery, hahaha!
            • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 20:17
              Dorota, Ty sie nie smiej, Ty sie zbadaj:)
              • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 20:21
                Maryska, Ty jestes bardziej niemiecka jak Ewa Braun:)))
              • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 20:21
                Hm, ja się mam zbadać bo Ty masz polipy?

                Xurek zaś ma migreny, Ewa z żołądkiem, Pyton z nogą - to co na to
                wszystko się też mam zbadać?
                • kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 20:31
                  iwannabesedated napisała:

                  > Hm, ja się mam zbadać bo Ty masz polipy?
                  >
                  > Xurek zaś ma migreny, Ewa z żołądkiem, Pyton z nogą - to co na to
                  > wszystko się też mam zbadać?
                  >

                  Kurdem, gdybym wiedziala to bym Ciem dzisiaj wyslala za mnie. Brali mi proby
                  cytologiczne z czegos tam na plecach i zeby moja lekarka spac mogla spokojnie
                  to wyslal mnie do szpitala.

                  Wiecej grzechow nie pamietam...
                • jutka1 Przypadłości :-) 02.04.09, 20:32
                  Wszyscy się zbadajmy na wszystko. Kompleksowe MRI i CATscany.
                  I pełne raporty poprosimy :-)))))))))
                • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 21:01
                  iwannabesedated napisała:

                  > Hm, ja się mam zbadać bo Ty masz polipy?

                  Juz nie mam.

                  > Xurek zaś ma migreny, Ewa z żołądkiem, Pyton z nogą - to co na to
                  > wszystko się też mam zbadać?

                  W przeciwienstwie do tych dolegliwosci, polipy sie nie daja zadnych objawow. Do
                  czasu.
                  No ale Ty jeszcze jestes mloda.
            • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 20:19
              to ja zageszcze spowrotem dalszym cytatem Edelmana:
              "w ekstremalnych sytuacjach nawet strach nie usprawiedliwia, a
              biernosc naprawde staje sie przestepstwem. Podczas wojny byl bierny
              caly swiat. Nie tylko Europa. Bierna byla i Wielka Brytania i
              Ameryka - chociaz nie musialy sie bac".
              A od siebie dodam ze teraz, w czasach pokojowych, nieudzielenie
              pomocy w podobnej sytuacji jest tez przez sad traktowane jako
              przestepstwo.
              PS Pozwolisz Marysiu ze o Twoim jelicie porozmawiamy innym razem?
              • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 20:27
                Szanuję zdanie Marka Edelmana, ale obstaję przy swoim.
                Bycie świadkiem zdarzenia nie czyni nas odpowiedzialnymi za nie. Nie
                podoba mi się to zacieranie różnicy między świadkiem a sprawcą.
                • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 21:17
                  Granica miedzy byciem swiadkiem a byciem wspolwinnym jest czesto trudna do
                  wyznaczenia i zalezy od tego jakie swiadek zdarzenia ma realne mozliwosci
                  interwencji w obronie ofiary.
              • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 65 :-) 02.04.09, 21:04
                ewa553 napisała:


                > PS Pozwolisz Marysiu ze o Twoim jelicie porozmawiamy innym razem?

                Nie ma o czym gadac.
    • kielbie_we_lbie_30 co sie dzieje? 02.04.09, 20:51
      Przeciez to nawet zezwierzeceniem nazwac nie mozna :(
      Wczoraj podali ze pewna kobieta "matka" spakowala rzeczy swojej 11 letniej
      corki, zapakowala jej ksiazki, zeszyty szkolne i zawiozla do jej dziadka (z ojca
      strony) i tam zostawila pod drzwiami. Dziadek dziecka tez nie chcial bo
      powiedzial ze dziecko nie ich gdyz syna dwa lata wczesniej pozbawiono praw.
      Dziecko wiec wyladowalo najpierw na policji. Policjanci probowali rozmawiac z
      matka ale byla negatywnie nastawiona i nie chciala nawet rozmawiac . Zrobili
      jednak inspekcje mieszkania i stwierdzili ze zyja na normalnym poziomie, maja
      elektroniczny sprzet, tv z parabola, komp z internetem a lodowka pelna jedzenia.
      Okazalo sie ze wczesniej juz tak zrobila ze starsza corka. Dziecko oczywiscie
      nic nie rozumialo, dlaczego? "Ja przeciez sluchalam, pomagalam w domu,
      wychodzilam z psaem. Nie rozumiem"...
      No q... ja tez tego nie rozumiem. Jesli sie juz dzieckiem znudzila to mogla
      przeciez zalatwic to w inny sposob...
      Na pohybel z takimi.
Pełna wersja