O pierdulach -- Odc. 68 :-)))

14.04.09, 14:12
Otwieram i wklejam dyskusje o singlach :-)))

Zycie singla
maria421 14.04.09, 10:36 Odpowiedz
kontynuuje z poprzednich pierdul.

W temacie moge tylko powiedziec ze zycia singla nie lubie, nie znosze, nie chce.

Re: Zycie singla
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 68 :-))) 14.04.09, 14:16
      singel - to nowomodne slowo, ktore mozna dosc plynnie stosowac.
      Bo np. iles tam lat temu ja bym nie byla singlem, tylko samotna
      kobieta co brzmi deprymujaco, a przeciez nie jestem smutasem i
      korzystam z zycia ile sie da. Tak wiec w moim wypadku okreslenie
      singel bardzo mi sie podoba.
      Ale czy uwazacie, ze osoby mieszkajace osobno, ale bedace w dosc
      bliskim zwiazku, to dwa single, czy tez juz para? Chyba to ostatnie?
      No, jak juz niedajboze zamieszkaja razem, to jasne.
      W kazdym razie niech zyje wolnosc wyboru i cudnie ze zaden singel
      nie jest juz dziwolagiem.
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 68 :-))) 14.04.09, 14:18
        Jaka tam wolnosc wyboru, Ewa..
        Ja nie jestem singlem z wyboru :(
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 68 :-))) 14.04.09, 14:17
      I jeszcze w temacie singli powiem ze czlowiek do bycia singlem nie jest
      stworzony lecz do tego zeby sie parzyl.
      • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 68 :-))) 14.04.09, 14:26
        Ranyboskie. Chyba mnie się odechciało być człowiekiem, jak tę
        rewelację przeczytałam. "Parzyć się"! Człowiek nie od filozofii, nie
        od piękna, sztuki, wiedzy, poszukiwań twórczych, nie - człowiek jest
        po to żeby się parzył!!! Czuję się zgwałcona tą wiedzą jak Syfon u
        Gombrowicza.
        • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 68 :-))) 14.04.09, 15:23
          Dorota, a od kiedy to parzenie sie przeszkadza innym czynnosciom wznioslym i
          mniej wznioslym?

          To wrecz pomaga, inspiruje!

          No chyba ze ktos zywot ksiedza albo pustelnika wybiera.
        • jutka1 Prosze raz jeszcze o definicje... 14.04.09, 15:29
          Jaka jest definicja oraz roznica miedzy "parzyc sie" a "parowac sie"? :-)))
          • maria421 Re: Prosze raz jeszcze o definicje... 14.04.09, 15:35
            jutka1 napisała:

            > Jaka jest definicja oraz roznica miedzy "parzyc sie" a "parowac sie"? :-)))
            >
            Jak ktos sie parzy to sie moze sparzyc ( a potem na zimne dmuchac) a jak sie
            paruje to moze szybko wyparowac (czyli sie ulotnic)

            :-)
            • jutka1 Re: Prosze raz jeszcze o definicje... 14.04.09, 15:46
              No paczpani, a ja znow myslalam, ze to cus z seksem. ;-))))
    • ewa553 Przestan biadolic, Maryska! 14.04.09, 14:44
      Ten pobyt w Polsce Ci zaszkodzil, pewnie wszyscy byli "do pary" i
      bylo Ci smutno. Oczywiscie nie stalysmy sie z wyboru singlami, ale z
      wyboru nimi zostajemy. W kazdym razie ja. Bo przeciez mozna by sobie
      jakiegos partnera przygruchac, okazje bywaja, naprawde. Ale wlasnie
      odkrylam pozytywne strony bycia singlem - czego i Tobie zycze.
      Jak sie bedziesz nad soba litowac, to Ci na pewno lepiej nie bedzie.
      • iwannabesedated Re: Przestan biadolic, Maryska! 14.04.09, 14:47
        Mówiłam, że "rodzinne święta" a przynajmniej odmiana alapolonez źle
        ludziom robią w twarz, i jak widać nie tylko w twarz. Na przyszłość
        Marysia, spędzaj czas z ludźmi którzy sprawiają, że się czujesz
        dobrze ze sobą.
        • maria421 Re: Przestan biadolic, Maryska! 14.04.09, 15:27
          Dorotko, te swiata i masa ludzi wkolo mnie byly dla mnie jak balsam wlasnie bo
          ja jestem czlek stadny i towarzystwo lubie.
          Ale co innego spotkania raz od wielkiego swieta a co innego codziennosc.
      • maria421 Re: Przestan biadolic, Maryska! 14.04.09, 15:25
        Co prawda to prawda- nie stalam sie singlem z wyboru, lecz pozostaje singlem z
        wyboru.

        Pobyt w Polsce akurat z moja wizja zycia singla nie ma nic wspolnego.
    • iwannabesedated Na poprawę nastroju - Szwedka śpiewa... 14.04.09, 14:49
      ...i to po szwedzku - przyczepiłam się i słucham bez przerwy.

      www.youtube.com/watch?v=uruqjpgaRjs
      • ewa553 Re: Na poprawę nastroju - Szwedka śpiewa... 14.04.09, 15:00
        noooo, niezle! Nie chce wzbudzac Twojej zazdrosci, ale takiej muzyki
        sluchalam na okraglow latach...szescdziesiatych:)))))

        A propos spiewania: jak tam wyglada u Ciebie Jutencjo, Przesliczna
        Wokalistko?
        • jutka1 Re: Na poprawę nastroju - Szwedka śpiewa... 14.04.09, 15:27
          Poslucham w domu, bo tutaj nie mam jak.

          U mnie wyglada tak, ze sie zespol rozjechal na swieta, mamy sie skontaktowac,
          jak wszyscy sie zjada. :-)
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Na poprawę nastroju - Szwedka śpiewa... 14.04.09, 15:00
        brak Ci szwedzkiej mowy?
        dam Ci tipsa
        www.norwegian.no
        ;)
        • iwannabesedated Re: Na poprawę nastroju - Szwedka śpiewa... 14.04.09, 15:05
          Omatko, wiesz, dupa mnie się jakoś przykleiła i odkleić nie chce
          dać :((( Nie wiem co to jest...
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Na poprawę nastroju - Szwedka śpiewa... 14.04.09, 15:09
            Haha, sparzona jestes ;)
            • iwannabesedated Re: Na poprawę nastroju - Szwedka śpiewa... 14.04.09, 15:17
              Nie, wiesz, to mi się jakoś wcześniej stało... Strasznie to
              nieprzyjemne jest.
              • kielbie_we_lbie_30 Re: Na poprawę nastroju - Szwedka śpiewa... 14.04.09, 18:24
                Mnie sie tez przykleila ale w inny sposob, raczej na takie codzienne szlajanie
                nie mam checi...wyjde sobie polazic ze sluchawkami w uszach a potem do domku i
                szperac, analizowac, przegryzac...
                I od czasu do czasu gdzies pojechac, i dobrze mi tak ;)
    • jutka1 Burza 15.04.09, 00:34
      Tak jak gadali na Meteofrance, burza. Grzmi. A ja sobie idę spać - burze nigdy
      mi nie przeszkadzały. Dobranoc :-)
      • ewa553 Re: Burza 15.04.09, 08:24
        u mnie byla burza wczoraj po poludniu. w sasiedniej dzielnicy dalej
        swiecilo slonce. a dzis wstal dzionek, wesolutki jak skowronek
        (cytat). Uciekam w plener zyczac wszystkim milego, slonecznego
        wtorku.
        • jutka1 Re: Burza 15.04.09, 09:13
          ewa553 napisała:
          > zyczac wszystkim milego, slonecznego wtorku.
          ************
          a nawet środy :-)))
          • ewa553 Re: Burza 15.04.09, 09:16
            hehehe, zawsze tak jest jak tydzien podzielony jest przez Swieta:)))
    • jutka1 Środa wiosenna i kwitną kasztany :-))) 15.04.09, 09:49
      Za oknem słońce, ma być dziś ciepło.
      Przede mną praca stąd, zawodowy obiad gdzieś na Alma, potem z powrotem (rym
      niezam. :-D) do biura, wieczór jeszcze nie wiem. :-)

      Kwitną kasztany :-)

      Pięknie jest.

      Miłego dnia :-)
      • blues28 Re: Środa wiosenna i kwitną kasztany :-))) 15.04.09, 10:44
        A prawda, prawda... kasztany kwitna. I bzy! Wszedzie pelno
        kwitnacych bzów. Przekwitly juz jacarandy i migdalowce, to teraz
        kolej na kasztany i bzy :)

        Zrobilismy sobie prawdziwa Semana Santa i prawie przez tydzien
        podrózowalismy tu i tam. Od dawna Wielkanoc nie kojarzy mi sie ze
        stolem (choc pamietam te lata, a jakze), ale wlasnie z podrózami.
        Wierzacy i turysci (masa turystów) uczestnicza w procesjach, które
        zaczynaja sie juz od Wielkiego Czwartku i chodza po wszystkich
        miastach, pueblos, wsiach i siolach, ale wielu ludzi po prostu
        wyrusza w teren.
        Odwiedzilismy Salamanke, Avile, Segovie (wszystkie trzy deklarowane
        jako Patronat UNESCO – i slusznie!) i miejscowosci górskie (El
        Escorial, La Granja de San Ildefonso, Aranjuez). Pogoda tradycyjnie
        zawiodla, bo temperatury spadly i (od niedzieli) rozpadaly sie
        deszcze. No, ale to juz tradycja, ze po letnich prawie
        temparaturach, na Semana Santa ochladza sie i pada. Nic to! 14-15
        stopni to tez nie zimno, a na drobny deszczyk parasole i juz.
        Wyprawa wspaniala, uwielbiam dreptac po starych mistach a i ogrody,
        zwlaszcza w kompleksach palacowych La Granja i Aranjuez juz pieknie
        zielone i ukwiecone.
        No i gastronomia Kastylii jest slawna. Avila i Salamanka to
        najslynniejsze, najdelikatniejsze cieleciny, Segovia to prosiatka i
        kozlatka pieczone w typowych piecach, rozpalanych drewnem, a
        Aranjuez pelne jest truskawek. Jezdzi nawet specjalny, turystyczny
        pociag truskawkowy z Madrytu do Aranjuez :)
        Mimo deszczu wyprawa bardzo udana :)

        • jutka1 Bzy też kwitną :-))) ntxt 15.04.09, 11:17

    • blues28 Koszmarne reklamy :((((((((((( 15.04.09, 10:55
      Po raz kolejny wkurzaja mnie reklamy na forum. Otwiera sie taka
      kobyla minutami utrudniajac korzystanie z forum. Czy nawiedzeni
      wieszcze z Gazety wpadna kiedykolwiek na zlota mysl, ze "ciezkie"
      reklamy zniechecaja zamiast zachecac?????
      Ja wiem, ze mój komp wymaga czyszczenia, ale przy normalnych
      reklamach funkcjonuje jak zloto.
      Ale te kobyly... No, szlag mnie trafia!!! Czy ktos ma na to jakas
      rade????
      Nie sposób ani czytac ani dopisywac sie !!!!
      • maria421 Re: Koszmarne reklamy :((((((((((( 15.04.09, 11:03
        Bluesie, te reklamy da sie zablokowac. Zajrzyj do wlasnego browsera, tam
        powinnas znalezc taka opcje. Przy tych reklamach ktore sie pomimo filtrow
        przedostaja, zobacz czy nie ma gdzies wkolo nich malego okienka "zablokowac",
        jak na nie klikniesz to otworzy sie nowe okienko w ktorym mozesz zalozyc filtr
        na te reklame i sie dalej nie pokazuje.
        • blues28 Re: Koszmarne reklamy :((((((((((( 15.04.09, 11:17
          Mario, ja mam Windows 2000 Internet Explorer i zagladalam w
          narzedzia ale jakos nie trafiam na odpowiednia opcje.
          Zas jesli chodzi o reklamy, to to dziadowstwo nie ma opcji zamknac,
          a tym bardziej zablokowac :(((
          Patrzylam i próbowalam, bo wkurza mnie to nie od dzis :(
          • maria421 Re: Koszmarne reklamy :((((((((((( 15.04.09, 13:50
            Bluesie, ja mam starego Explorera i Mozille, Explorera juz od dawna nie uzywam,
            ale teraz wlasnie uzylam i zaraz wlaczyly sie jakies reklamy ( i to gadajace) i
            tez nie wiedzialam jak sobie z nimi poradzic.

            Przestaw sie na Mozille.
            • blues28 Re: Koszmarne reklamy :((((((((((( 15.04.09, 15:21
              Ale ja jestem taki kot co sie przywiazywa do starych miejsc czy
              rozwiazan :(
              Wlasnom piersiom bronie Windows 2000 i nie daje sobie zainstalowac
              nowszej wersji (np. Profesionalny XP), bo mam poutykane tu i ówdzie
              rózne róznosci i potem trzebaby to odtwarzac, na nowo wrzucac do
              ulubionych, itp. :(
              Obawiam sie, ze nie dojrzalam do zmiany systemu operacyjnego :)))
              • maria421 Re: Koszmarne reklamy :((((((((((( 15.04.09, 20:47
                Nie musisz zmieniac systemu operacyjnego tylko browser internetowy.
                Ja tez mam Windows 2000 , najpierw mialam Explorera a potem zamontowano mi
                Mozille ktora jest fajniejsza.
    • blues28 Uprzejmie donosze, ze... 15.04.09, 11:00
      ...przyszlo! Jest!!! Juz wczoraj po poludniu dotarla przesylka z
      moimi magicznymi naszyjnikami. Nie pochwalilam sie wczoraj, bo
      wrócilam bardzo pózno i pól zywa. Stokroc, ten system wysylki jest
      bardzo sprawny i niezawodny, powiedz co on zacz, zebym mogla
      poinformowac rodzine.
      A teraz ide na Galerie (o ile dziadowska reklama Forda na to
      pozwoli) opowiedziec warazenia :)
    • blues28 Upierdliwosc :( 15.04.09, 11:54
      Nim wyrusze w miasto zapytam Was czy tez zdarzaja sie Wam upierdliwi
      znajomi.
      Temat nasunal mi sie przy okazji naszego wyjazdu na pare dni.

      I tak, mój ex-kolega z pracy, z którym mialam luzne i dosc mile
      kontakty wrzucil mnie na swoja liste faworytów do wysylania róznych
      historii via e-mail i od tego czasu moja prywatna skrzynka jest
      zawsze pelna. Pelna prezentacji PowerPoint, pelna artykulów uznanych
      za ciekawe, pelna róznych zdjec, ba nawet tzw Lancuszków sw.
      Antoniego. Kazdy mail to 6-8 mega! Nie czytam tych pierdul, kasuje
      je jak tylko przychodza i glowie sie jak tu powiedziec skadinad
      milemu chlopu, zeby przestal mnie raczyc tymi wysylkami. Próbowalam
      ustawic go jako SPAM, ale bestia nie daje sie. Nosz blokuje mi
      poczte! Po prawie tygodniu mialam 15 maili, które mnie nie
      interesuja!! Nie chce byc bezczelna, ale tez nie chce tych maili! Co
      robic?

      Drugi kolega, a wlasciwie zona kolegi nekaja mnie telefonami.
      Claudio jest fajny, zajmowal sie naszymi komputerami, ale jego zona,
      która mialam pecha poznac, jest osoba skrajnie meczaca. I bez
      balastu zbednych skrupulów czy delikatnosci. Zawsze zawracala mi
      glowe zeby zdobyc jej wino, oliwe czy ocet balsamiczny, które
      produkuje moja firma, i które sa bardzo wysokiej klasy, drogie, a na
      które jako pracownicy mamy korzystne znizki. Przy czym zapominala mi
      oddac pieniadze. Nie umiem upominac sie o zwrot forsy, ale nie
      gustuje w byciu jeleniem. Po dwóch takich numerach dalam
      definitywnie spokój, bo nie zamierzam finansowac baby i jej
      kaprysów. Zmienilismy tez dogladacza komputerów. Ale Claudio i Maria
      dzwonia uporczywie. Mimo, ze odmówilam wspólpracy! Co pare miesiecy
      mam atak z ich strony, gadka szmatka o wszystkim i na koniec prosba
      o zakup...

      Na ogól jestem osoba asertywna. Ale czasami opadaja mi rece. Jak
      pozbyc sie namolniaków???
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Upierdliwosc :( 15.04.09, 12:38
        Na to pierwsze rada moze byc w zaleznosci od jakiej skrzynki
        uzywasz. Moze masz mozliwosc zalozenia filtra ze powyzej ilus tam
        megabajtow ma usunac natychmiast.
        Z drugim trudno sobie poradzic, mam tez upierdliwego kuzyna ktory
        ciagle marudzi. Jesli masz telefon z prezentatorem to po prostu nie
        odbieraj telefonu od nich?

        Widzialam Twoj naszyjnik... piekny jest ;)
        Az Ci go zazdroszcze choc sama z bizuterii tylko kolczyki nosze.
      • iwannabesedated Re: Upierdliwosc :( 15.04.09, 13:59
        Oooooo! A jaką to koleżanka Blues tutaj ekspresyjność rozwinęła,
        musi komuś się czakra gardła odblokowuje ;)))

        Kochana, a w czym tkwi problem, żeby upierdliwej Marii z uroczym
        uśmiechem przekazać informację, iż jest Ci winna tyle a tyle? A w
        ogóle to odbierać ich telefony niby-żartobliwym pytaniem, czego
        sobie teraz znowu życzą? A kolegę po prostu poprosić o usunięcie
        Twojego z grupy mailingowej?

        Wracając do naszego z kiełbiem tematu dupoklejności, to wiesz, ja
        też dużo w domu siedzę. I to mi jakoś nie przeszkadza. Od czasu do
        czasu się trafi jakieś naprawdę fajne spotkanie, ktoś nas odwiedzi,
        gdzieś się pójdzie - bardzo to lubię. Natomiast takie tam zwykłe
        spędy, gdzie się klepie o byle czym, no jakoś mnie to nie pociąga
        szczególnie.

        Natomiast to, że mi się ucięły podróże to jest po prostu fatalnie.
        Bo ja uwielbiam to robić i boleśnie ten brak odczuwam.
        • maria421 Re: Upierdliwosc :( 15.04.09, 14:12
          iwannabesedated napisała:

          > Natomiast to, że mi się ucięły podróże to jest po prostu fatalnie.
          > Bo ja uwielbiam to robić i boleśnie ten brak odczuwam.

          To zupelnie jak ja.
          Przez wiele lat podrozowalam mniej wiecej raz na dwa- trzy miesiace. Teraz tak
          mam, ze jak za dlugo na tylku siedze to mnie zaczyna swedzic zeby sie gdzies
          przejechac. Ale sama jezdzic nie lubie, z wycieczkami tez nie. Pewnie musze
          sobie poszukac jakiegos towarzysza podrozy:)
          • iwannabesedated Re: Upierdliwosc :( 15.04.09, 14:31
            Ba, mało tego. Kiedyś podróżowałam na luzie przez kraje i kontynenty
            bez żadnych emocji. Teraz dostaję dotkliwego rajzefiberu, nawet jak
            mam jechać do Krakowa czy Szczecina...
            • blues28 Re: Upierdliwosc :( 15.04.09, 15:48
              Trza temu koniecznie zaradzic! Tylko jak? Podróze to taka piekna
              rzecz.
              • kielbie_we_lbie_30 Re: Upierdliwosc :( 15.04.09, 16:25
                No jak, no jak?
                Wyciagnac za uszy ;)
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Upierdliwosc :( 15.04.09, 16:16
            Albo towarzyszki Mario.
            Ale...moze jednak sprobuj wycieczki? Moze nie jest tak zle? Moze i
            nawet znajdziesz jakas towarzyszke albo towarzystwa na inne wypady?
            Na mojej teraz bylo faktycznie kilku singli a Ci ktorzy
            byli "sparzeni" chetnie sie z singlami mieszali...bylo milo i wesolo
            i stwierdzam jedno ze to pierwszy ale nie ostatni raz jade.
            Oczywiscie sa negatywne strony, wstawac i jesc na godzine ale i
            pozytywne ze ma sie pewne rzeczy zalatwione, bilety do muzeow,
            gallerii, przewodnika a czasu wolnego tez jest duzo.
            Przyznam sie ze nie spodziewalam sie tak fajnego towarzystwa, tyle
            rozmow, dyskusji. Sadze Mario ze warto sprobowac, chyba to lepsze
            niz siedzenie w domu ze swedzaca pupa co?
            ;)
            • maria421 Re: Upierdliwosc :( 15.04.09, 21:00
              Kielbiu, z jedna kolezanka towarzyszka bylam juz w krotkiej podrozy i bylo nam
              calkiem fajnie razem; inne kolezanki ktore sa single jak ja sa wszystkie w USA
              albo w Kanadzie i jak im pasuje to ja nie moge i odwrotnie, inne kolezanki albo
              sa "sparzone" i podrozuja w parze, albo nie maja srodkow.

              Co do wycieczek to faktycznie, powinnam sie przelamac i sprobowac.

      • maria421 Re: Upierdliwosc :( 15.04.09, 14:01
        Bluesie, pierwszego namolnego, tego od maili mozesz sie pozbywac instalujac
        filtry w skrzynce e-mailowej, z tymi drugimi namolnymi jest o wiele trudniej, bo
        do nich zadne delikatne uwagi nie dotra.

        Takie zachowanie to nie jest nawet upierdliwosc, to jest molestowanie!
        Ja teraz juz nie mam takich przypadkow, ale pamietam ze jak jeszcze wyjezdzalam
        z PRL-u za granice, to zawsze mialam ze soba liste rzeczy do kupienia dla
        przeroznych osob, czesto malo mi znanych. Gotowki na te zakupy oczywiscie nie
        dostawalam, a byly to pozycje takie jak np. wiertla dentystyczne...

        Potem, juz w czasie emigracji tez dostawalam ciagle jakies listy z prosba o cos,
        goscie ktorzy przyjezdzali z Polski tez wszyscy mieli wlasne listy zakupow dla
        innych znajomych wiec musialam razem z nimi szukac sklepow sprzedajacych np.
        ponczochy na zylaki, czesci do starej Skody i szczesliwa bylam jezeli na liscie
        byly tylko np. ciastka dla kota lub nutella dla dzieci.
      • blues28 Odpowiedz zbiorowa :) 15.04.09, 15:46
        Ze mna to tak, ze albo dlugo nic, albo 20 postów dziennie zatem
        zbiorowo odpowiem, bo az wstyd, ze tyle dzis natluklam :)))

        Szfedziu: ja uzywam poczty yahoo, ale jesli zaloze filtr co do
        wielkosci przesylki, to zdechna wszystkie duze, nawet te oczekiwane
        (np. zdjecia rodzinne, itp). Czyli wyleje dziecko z kapiela :)))
        Na telefonie widac numer, wiec mam opcje nieodebrania, ale jak mi
        sie ze trzy razy nagraja na sekretarce, to potem gnebi mnie uczucie,
        ze nie oddzwonilam. Bo na ogól, jak ktos mi zostawi wiadomosc to
        grzecznie oddzwaniam. Ale takich stalkerów telefonicznych, to zbywam
        milczenie. Niemniej jednak poczucie niewygody pozostaje :((

        Stokroc: to sie tak mówi!! Jesli ma sie zdolnosc poslania na drzewo
        upierdliwców to sprawa wydaje sie prosta. Teoretycznie to ja sobie
        nie daje lazic po glowie, ale nie mam talentu mojej psiapsiólki U.,
        która wygarnie prosto z mostu, na dodatek zartobliwie kazdemu
        delikwentowi i nikt jej nie podskoczy. A ja wije sie jak piskorz.
        Ucze sie, ale idzie mi powoli :( Moze naszyjniki cudu dokonaja? :)
        Dla wyjasnienia dodam, ze jak sie wkurze raz na jakis czas to i
        talent i slownictwo i lodowaty ton pojawia sie jak na zawolanie.
        Czasem tak nawtykam, ze potem gryze sie, ze przesadzilam :(

        Mario: ach, jak ja to dobrze znam! Zdarzaly mi sie nawet przypadki
        odwrotne, niektórych tutejszych cwaniaczków, którzy przed laty guzik
        wiedzac i myslac, ze w Polsce wisimy na drzewach a pieniadz jest nic
        nie warty, skladali mi przedziwne zamówienia przy moich wyjazdach do
        kraju. Instrumenty muzyczne, furta, bursztyny oprawione w srebro...
        Oni mysleli, ze to za grosze w Polsce. Zdradze, ze tu nie mialam
        wiekszego klopotu poslania na drzewo :)

        • jutka1 Re: Odpowiedz zbiorowa :) 15.04.09, 20:10
          No wziela sie rozgadala, a potem ucichla. Nie bawiem siem tak. :-)))
          • blues28 Re: Odpowiedz zbiorowa :) 16.04.09, 07:48
            No bo czytam "Paradoks Wiedzy" Elkhonona Goldberga. Polecam!
    • blues28 Czwartek - koniec swiata! 16.04.09, 07:53
      No nieslychane! Wy plawicie sie w wiosnie, a Pólwysep Pirenejski ma
      nawrót zimy. W Navacerrada (pobliskie góry) napadalo 8 cm sniegu,
      wisza sople na dachach, strach sie bac!
      U mnie czarne chmury i max 12 stopni. Widzial ktos cos takiego?
      Pójde na rower statyczny, bo chodzic w zimna pluche nie chce mi sie.
      Klimat zachowuje sie skandalicznie !!!
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Czwartek - koniec swiata! 16.04.09, 08:36
        Tez uwazam ze w Szwecji powinno byc cieplo i palmy rosnac ;)
        No kurde mialam szczescie no...pogoda w czsie podrozy po Andaluzji
        dopisala...nawet mordke zdazylam sobie opalic troszku.
      • jutka1 Re: Czwartek 16.04.09, 08:59
        Wieczorem i w nocy padało. Dla mnie OK, deszcz za mnie podlewa rośliny. :-)

        Mam dziś sporo do zrobienia, ale zdążę. Czekam na week-end.

        Miłego :-)
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 68 :-))) 16.04.09, 19:30
      od wczoraj popoludnia nie moglam wejsc na zadne forum. Gazete
      Wyborcza czytalam z wszystkimi zalacznikami, ale jak tylko
      probowalam wejsc na jakiekolwiek forum, pokazywal sie meldunek o
      jakims bledzie i koniecznosci wyrzucenia mnie na pysk. Dzwonilam
      nawet do Maryski w tej sprawie, ale ona wchodzila normalnie.
      Chcialam teraz zadzwonic do Jutki, bo mi Marysia zdradzila ze od
      rana nikt nie pisze, wiec myslalam ze to problem ogolny. Ale cos
      mnie tknelo i wykasowalam wszystkie cookies. No i co? Szafa gra,
      gdzies musialam wlezc w jakies guano ktore mi blokowalo dostep.....
      Najwazniejsze nie tracic nadziei:))))
      • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 68 :-))) 16.04.09, 21:57
        Hm, może jakiś wyższy byt stwierdził, że za dużo przesiadujesz na
        forum, czyco? Dla Twojego własnego dobra, Cię odcięło.
    • chris-joe Niujork 16.04.09, 21:18
      Az przeczytalem zafrapowany moj inkryminowany wpis weekendowy i- zadnych
      niejasnosci nie odnalazlem.

      "Braz wychodzi na balkon, by wdechnac powietrza przed rajdem do Burlington w
      Vermont, skad lecimy..."
      -czarno na bialem: lecimy do Niujorku z Burlington, VT...
      "Rzucil bowiem okiem na samochod, a tam wybita szyba i rozpidowa."
      -czyli smialo domyslac sie mozna, ze tym samochodem mielismy do Burlington sie
      udac, a ze czesciowo uszkodzony sie okazal, stad proba wariantu autobusowego...

      Ze wanna nie pojela i czemu- wanny sprawa, reszta zas zamieszania ewidentnie
      wynikla z grupowej hipnozy wanninym zawyrokowaniem.

      Ale wanna na bok.

      Sobota byla paskudna i deszczowa, zakonczona jednak zaskakujaco swietnym zarciem
      w polskiej knajpie, i to nie w Grinpojncie, lecz w zupelnie innych rejonach
      Brooklynu, przy czarujacej, nieco posh uliczce Montague. Nad barszczem bialym
      piszczelismy z zachwytu.

      Ponadto zwiedzilismy Little Portugal/Brasil w Newarku, gdzie Braz zaopatrzyl sie
      w rozne wiktualne duperele.

      Niedzielne zas sniadanie i kawa w mym ulubionym Bryant Park w pelnym sloncu,
      wsrod kwiatkow w kompletnym rozkwicie, przy zielonej murawie. Niujork ma
      parutygodniowe fory w porownaniu z ciagle nagim Montrealem.
      Pozniej leniwe i bezcelowe wloczenie sie po Manhattanie, lunch w cieniu
      Brooklinskiego Mostu przy Fulton Fish Market nad East River.
      Milo. Przy czym tegoroczna chrystusowa rezurekcja zbiegla sie z Braza urodzinami.

      Wokol zas tlumy nieprzebrane Quebekczan oraz ortodoksyjnych Zydow w licznych, a
      krzykliwych rodzinnych konfiguracjach. Z przyjemnoscia jednak nasluchalem sie
      jidysz, bo to jednak gratka.

      Nowy WTC wreszcie sie wynurza z dziury, siegnal juz poziomu ulicy, czyli wkrotce
      zacznie sie piac w gore. Dogladamy tej dziury od lat, bo po raz pierwszy
      odwiedzilismy NYC rowno dwa miesiace po atakach, gdy wyspa zasypana jeszcze byla
      pylem, zgliszcza sie nadal tlily, w powietrzu unosil sie ostry zapach.

      Ten krotki, bezcelowy, bezplanowy wyskok byl tym, czego potrzebowalismy na
      naszym montrealskim przednowku.

      Jakies niejasnosci?
      • blues28 Re: Niujork 17.04.09, 11:10
        Niujorka zazdraszczam strasznie, bo lubie ogromnie.
        Bylam tylko dwa razy, pierwsza raza jeszcze Twin Towers staly, i
        wciaz mi malo. Ba, ja nawet nie wiem gdzie jest Greenpoint!
    • jutka1 TGIF (Ewka, jak znów zapytasz, to nie odpowiem:-) 17.04.09, 08:55
      Pochmurno, ma być 15-17 C. Brrr.

      Piątek, dzień dopinania i zamykania spraw z tego tygodnia. Kilka rzeczy do
      napisania, parę telefonów, trochę czytania.

      Miłego piątku! :-)
      • maria421 Re: TGIF (Ewka, jak znów zapytasz, to nie odpowie 17.04.09, 09:35
        Pada. Zaczelo poznym wieczorem i do tej pory siapi. Ale to dobrze, bo bylo
        bardzo sucho.
        • fedorczyk4 Re: TGIF (Ewka, jak znów zapytasz, to nie odpowie 17.04.09, 10:40
          U nasz pogoda obłędna, cała natura pręży się i zielenieje na gwałt.
          Niujork był chyba hepiendem i rekompensatą za wybite okno i nerwy
          pod-różne (zam)?
          Mario, musisz koniecznie pojeździć, popływac na wycieczki. Trzeba
          czasem zrobić wysiłek i odrzucić stereotyp, wycieczki peerelowskich
          turystów do Bułgarii:-)
          • iwannabesedated Re: TGIF (Ewka, jak znów zapytasz, to nie odpowie 17.04.09, 11:06
            No właśnie, jakieś życie sobie zorganizuj zamiast straszyć forum
            macicami i arabami w przerwach nakrywając się beretem puchatym.
            Twoja córka Cię za to pobłogosławi.
            • maria421 Re: TGIF (Ewka, jak znów zapytasz, to nie odpowie 17.04.09, 12:10
              iwannabesedated napisała:

              > No właśnie, jakieś życie sobie zorganizuj zamiast straszyć forum
              > macicami i arabami w przerwach nakrywając się beretem puchatym.

              Dorota, czyzbys miala mnie dosyc? :)

              > Twoja córka Cię za to pobłogosławi.

              Myslisz stereotypami.
              • ewa553 Re: TGIF (Ewka, jak znów zapytasz, to nie odpowie 17.04.09, 12:20
                moje zdanie na ten temat jest takie, Marysiu: arabami strasz jak
                najbardziej, bo to wieksze niebezpieczenstwo niz sie niektorym zdaje.
                Natomiast przestan o macicach:)))))
                I tez sadze, ze corka Cie poblogoslawi: bo widzac ze jestes
                szczesliwa, bedzie spokojniejsza o Ciebie, nie bedzie miala tego
                ciaglego uczucia, ze mamuska trza sie zajac. O!
                • maria421 Re: TGIF (Ewka, jak znów zapytasz, to nie odpowie 17.04.09, 13:41
                  Na rany koguta!
                  To ja od trzech lat robie wszystko zeby corcia nie miala uczucia ze sie musi mna
                  zajmowac a te i tak lepiej wiedza....
          • maria421 Re: TGIF (Ewka, jak znów zapytasz, to nie odpowie 17.04.09, 12:07
            fedorczyk4 napisała:

            > Mario, musisz koniecznie pojeździć, popływac na wycieczki. Trzeba
            > czasem zrobić wysiłek i odrzucić stereotyp, wycieczki peerelowskich
            > turystów do Bułgarii:-)

            Pewnie masz racje:)
    • blues28 Piatek krwiodawstwa 17.04.09, 11:19
      Dzis z samego rana bylam u wampira, boszszsz, jakie kolejki i to
      marzenie zeby sie kawy napic. Kurcze, bylam o suchym pysku do 10.30.

      Ale wracajac z analityki, przechodzilam obok eleganckiego sklepu z
      meska bielizna. Wystawa z Beckhamem rozmiaru ludzkiego zmyslowo
      polegujacym w gaciach Armaniego. Pare torsów (zrobionych na six-pack)
      przyodzianych w bokserki rózne z wypuklosciami tu i ówdzie. Ale
      jeden model (Calvin Klein) mial wielgasniego banana wcisnietego w
      gatki. Idaca przede mna dziewczynka - jakies 4 latka - zapytala
      dzwiecznie, mamo, a czemu ten pan ma banana w majtkach? Kobieta,
      zamiast uswiadomic, pociagnele dziece za konsekwencje czyli za
      raczke.
      Musze przyznac, ze banan w gaciach CK wygladal wyjatkowo
      obscenicznie :)))
      • ewa553 Re: Piatek krwiodawstwa 17.04.09, 11:54
        kurde, bluesie, wlasnie wrocilam z zakupow gdzie m.in.nabylam
        banany....Nie wiem czy sie przemoge do konsumpcji....
        A pana CK lubie, mialam kiedys obledne jeansy tej firmy.

        Jutka, juz nie zapytam o ten piatek, zakontowalam:)))))
        Teraz potrzebny mi jest "kresz"kurs z wloskiego, bo jak sie spotkamy
        w sierpniu na slubie bratanicy, to ktos z naszej polskiej frakcji
        powinien sie wmieszac we frakcje wloska, bo bedzie glupio. Nie
        oczekuje zeby Wlosi zablysneli polskim.... Siostrzenica ktora
        chcialam namowic na wspolny wyjazd (pieknie mowi po wlosku),
        odmowila wspolpracy:(((( A ja te troszke co umialam, to zapomnialam.
        Bede wiec potrzasac kolejne ronczki, usmiechac sie szeroko i
        powtarzac "piacere", chyba ze sie naucze jakiegos zdanka
        okolicznosciowego. Och, przydalabys sie Maryska blizej......
        A moze mi cos podsuniesz korespondencyjnie? Nie musi byc
        fonetycznie, wymowe mam obcykana.
        • maria421 Re: Piatek krwiodawstwa 17.04.09, 13:43
          Ewa, lekcje wloskiego oferuje za darmo, Ty pomysl tylko o dojezdzie do mnie:)
          • ewa553 Re: Piatek krwiodawstwa 17.04.09, 14:55
            OK, od jutra codziennie od 10.00-15.00? :)))
            • maria421 Re: Piatek krwiodawstwa 17.04.09, 15:16
              ewa553 napisała:

              > OK, od jutra codziennie od 10.00-15.00? :)))

              OK. przyjedziesz samochodem, czy pociagiem? :-)
              • iwannabesedated Re: Piatek krwiodawstwa 17.04.09, 19:00
                A on-line nie możecie lekcji urządzić - też bym się poduczyła...

                Ten banan bluesowy mnie zafrapował. A czy to na pewno był banan? A
                może to marchewka? Czyteż - bakłażan???
                • ewa553 Re: Piatek krwiodawstwa 17.04.09, 19:22
                  marchewka?!?!?!? Mozesz sobie faceta z marchewka wyobrazic? Z
                  bananem jak najbardziej.
                • blues28 Re: Piatek krwiodawstwa 17.04.09, 19:52
                  Jaka marchewka, jaka marchewka?? To BYL banan z gatunku karaibskiego
                  banana (owoce duze i dlugie, które samzone podaje sie jako
                  przystawka do dan), nic wspólnego z plátano, czyli bananen
                  powszechnym i slodkawym. Toz takim plátano nawet poszpanowac sie nie
                  da :)
    • jutka1 Za 45 minut sobota 17.04.09, 23:20
      Dzień zawodowy z piekła rodem. Matkobosko. Same pożary, jeden za drugim. Wyszłam
      zlana potem. :-/
      Wieczór w zwyczajowym piątkowym miejscu w zwyczajowym towarzystwie, bardzo miło.

      Jutro niosę kotę do wete na szczepienie. Bidulka, zestresuje się.
      Wieczorem kolacja z przyjaciółką.
      Poza tym odpoczynek i czytactwo.
      I tyle :-)
      • ewa553 sobota od wielu godzin 18.04.09, 11:01
        leje od wczoraj rowno. mialam bogate plany, ktore utonely w wodzie.
        zestresowalam sie z rana, bo znajomy przyslal zdjecia z kwietniowego
        urlopu: blekitna woda, bialy piaseczek, slonce w nadmiarze, swieza
        bryza na jachcie, zolwie olbrzymie na plazy. a ja za oknem mam
        rusztowania, siatki, deszcz walacy w blaszane parapety... Ja chce
        tam, gdzie on byl!!!!!
    • jutka1 Sobota. 18.04.09, 11:13
      Pada, jest ciemno i szaro. Chyba urządzę sobie dzień czytania, bo spadek formy
      jakiś mnie dopadł czycuś. Miłej soboty :-)
      • iwannabesedated sobota strasznie mokra 18.04.09, 13:23
        Od rana, a właściwie od wczoraj w nocy na przemian siąpi, leje i
        popaduje. W sumie fajnie, bo mi się rośliny w ogródku co je
        poprzesadzałam rozplenią. Na dodatek cud się stał jakiś czyco, bo mi
        niezapominajki samosiejki zakwitły, a Pyton mówił że jako roślina
        dwuletnia to dopiroż na przyszły rok się mogę spodziewać kwiatów - a
        tu siurpryza!

        Wczoraj mnie senność diaboliczna jakaś zmogła, bo wróciwszy do domu
        położyłam się po południu w celu zdrzemnięcia a obudziłam nie
        wiedząc ani gdzie jestem, ani jaka pora dnia, ani nawet jaki jest
        dzień. I taka oszołomiona zostałam, aż mi dzisiaj dopiroż przeszło.
        • kielbie_we_lbie_30 Re: sobota strasznie mokra 18.04.09, 13:46
          A tu zimno ale slonecznie...usiendem na balkonie i ku sloncu mordkem wystawie.
          Pecha mam strasznego ostatnio, wszystko mi sie psuje, w nocy mi lampka w oko
          uderzyla i mnie boli i lzawi, do dochtora trza mi bedzie :(
          A mial to byc przyjemny weekend w domu, pierwszy caly od kilku tygodni.
          a niech to licho ...
          • iwannabesedated Re: sobota strasznie mokra 18.04.09, 15:58
            Biedny kiełbiuch... Okładzik ciepły z zielonej herbatki trochę
            złagodzi. Jak nie masz zielonej - to ze zwykłej czarnej. Do dochtora
            podreptaj, oko to oko.
            • jutka1 Re: sobota strasznie mokra 18.04.09, 16:05
              Słusznie prawisz, 100Krocie.
            • kielbie_we_lbie_30 Re: sobota strasznie mokra 18.04.09, 17:30
              Jak to milo kogos miec kto pozaluje, po glowce poglaska ;)
              dzieki kochane.

              :)
              • kielbie_we_lbie_30 Re: sobota strasznie mokra 18.04.09, 17:41
                Czy jest jakis kamien ktory przeciwdziala psuciu sie roznych rzeczy, aparatow,
                instrumentow itp?
                • iwannabesedated Re: sobota strasznie mokra 18.04.09, 18:27
                  Na psucie rzeczy to nie wiem, natomiast na wypadki różnego rodzaju
                  to jest turmalin oraz żad (jadeit i nefryt).
                  • kielbie_we_lbie_30 Re: sobota strasznie mokra 18.04.09, 19:23
                    Na psucie sie rzeczy moze jest najlepszy twardy jak kamien facet.
                    Powiesic sobie na szyji ;)
    • chris-joe Re: O pierdulach -- Odc. 68 :-))) 18.04.09, 19:45
      Czytam Bobkowskiego "Listy do matki z Gwatemali" (lekki zawod, bo nieco zbyt
      organiczne), juz rok 1954. A ja wiem, ze on umarl w 1961, ledwo po 40-ce, wiec
      odliczam ile mu zostalo. Tak sie tym przejmuje, ze trudno mi sie skupic na
      tresci tych listow...

      W rezultacie sam czuje sie coraz bardziej smiertelny.
      I przypominam sobie vancouverski clip kanadyjskiego bandu Nickleback:
      www.youtube.com/watch?v=8UFR3ww00zM
      Tak mi sie zrobilo ostatnio.
    • jutka1 Niedziela.. 19.04.09, 10:59
      Znów szaro, mokro, błe. Niech się już wreszcie znowu ociepli.

      Miłej niedzieli życzę. :-)
      • ewa553 Re: Niedziela.. 19.04.09, 11:05
        wczoraj, podczas tego okropnego, zimnego deszczu, zapowiedziano
        piekna pogode od dzis. Nie chcialam wierzyc. A tu slonce, kompletny
        brak deszczu, slicznie. Ciesze sie i dla siebie i dla wielu dzieci:
        dzic u nas tzw. Biala Niedziela, tzn. ze wiekszosc katolickich
        kosciolow w Niemczech odprawia Pierwsza Komunie. Wiec niezaleznie
        kto co o tym mysli, chyba fajnie dla dzieci, ze maja sloneczko?
        A ja - jak sie wreszcie wygrzebie, pojde liczyc straty w ogrodzie...
        Tyle ze ledwo sie ruszac moge: wczoraj wreszcie przestawilam
        totalnie meble w "salonie". Ale jest slicznie! Ze tez tyle lat
        czekalam na to....
      • iwannabesedated Re: Niedziela.. 19.04.09, 12:38
        Ślicznie, słonecznie i... zimno jak stu skurczysynów.

        Admin, mimo mojej prośby nie usunął wpisów osób co się sfajdały na
        moim wątku. W związku z tym nie mogę kontynuować moich opowieści o
        traumach, ciśnieniach i innych jajach. Zastanawiam się po co nam
        tych stu dwudziestu pięciu adminów, skoro fajdów nie ma komu usuwać?
        • iwannabesedated apropos starej gropy 19.04.09, 13:03
          ... która mi się śniła i trzech czy czterech mężów Cioci Lodzi. Na
          tym ustawieniu, o którym pisałam na moim ślicznym wątku co mi go
          zafajdano, był jeden facet co jego babcie po mieczu i po kądzieli
          obie miały po czterech mężów! Obie! A jaki galimatias z tego
          wyniknął, bo facet właściwie nie wiedział który z mężów był jego
          dziadkiem!
          Zastanowiło mnie to, czemu to wrażenie takie robi na mnie. No i
          przyszło mi, że jakoś do trzech, w sensie do trzech razy sztuka, no
          to potrafię to jakoś objąć. Ale czterech to już mi się przesadą
          wydaje. A Wy jak sądzicie, do ilu mężów jest mniej więcej ok?
          • kielbie_we_lbie_30 Re: apropos starej gropy 19.04.09, 13:35
            Moj dziadek po mieczu mial cztery zony: pierwsza mu zmarla, zdruga (moja
            babcia) sie rozwiodl bo nie chciala jechac do niego do Hameryki, z trzecia sie
            rozwiodl bo nie pasowali do siebie, czwarta go przezyla.

            Cztery to tylko trzy plus jeden...wszystko zalezy dlaczego no nie? Toc mozna
            miec pecha...chopy slabe istoty ponoc, moze padali jak muchy pod silna babom?
            Jasne, jesli taka baba albo chop zeni sie i po roku rozwodzi, i znowu, i znowu,
            i znowu to nienormalne jest ale kiedys to tyz nie bylo tak lekko, nie mozna bylo
            jeno sobie mieszkac razem...trza bylo pozwolenie ksiendza miec.
            W moich genealogicznych badaniach czesto sie spotkalam ze zenili sie nawet
            bardzo krotko po smierci meza/zony...szast prast i nowa polowka w domu byla. Ale
            to i czesto potrzeba bo jak taka wdowa z kupa dzieci mogla na gospodarstwie
            sobie radzic? Albo taki wdowiec z kupa dzieci co to nawet jaja ugotowac nie
            potrafil a to pola orac trza?
            Tyz mi sie zdarzylo ze najpierw jedna zone jako moja protoplastke obralam ale po
            glebszych studiach znalazlam ze ta zmarla przed narodzeniem mego protoplasty i
            trza mi bylo na nowo protoplastke szukac...a wydawalo mie sie dziwne jak ta
            pierwsza rodzic mogla gdy miala prawie 50 lat?
            W tym przypadku to i smiszne troche bylo bo moj protoplasta jako mlody chlopak
            (22 lata) ozenil sie z wdowa 45 lat majaca a gdy ta zmarla po kilku latach to
            znow sie ozenil z wdowa ale majaca 36 lat ta razom. Gdy druga zmarla mial sam
            ok. 40 lat i wtedy se wzial 25 -tke. No a potem sam se zmarl i ta 25-tka ktora
            juz byla 45-tka wziela se chopaka 24-letniego...i tak oto siem dzialo ;)
            No i tak siem zastanawiam czy postapic tak rodzinnie bo mam absztyfikanta
            dziesiec lat mlodszego...chopak jak malowany, wyksztalcony, sympatyczny i roze
            sle...no czego tu wiecej chciec?
            • blues28 Re: apropos starej gropy 19.04.09, 17:27
              kielbie_we_lbie_30 napisała:
              "No i tak siem zastanawiam czy postapic tak rodzinnie bo mam
              absztyfikanta dziesiec lat mlodszego...chopak jak malowany,
              wyksztalcony, sympatyczny i roze sle...no czego tu wiecej chciec?
              -----
              Ano brac i sie nie przejmowac :) Zreszta moze sie trafic równolatek,
              ba nawet straszy, a psychicznie Piotrus Pan. Lata to zadna
              gwarancja.
              Inna sprawa sa kwestie formalne. Ja osobiscie nie przepadam za
              papierami, pieczatkami i innymi paragrafami, które wiaza ludzi. A
              jeszcze mniej za hucznymi weselami :)
              Ale to zawsze prywatna decyzja zainteresowanych.

              Oto co znalazlam w sieci o milosci. Nie moje to, ale nie sposób sie
              nie zgodzic:)

              "Nie macie czasem wrazenia, ze milosc jest sporym zagrozeniem dla
              zycia i zdrowia czlowieka?
              Moze sklaniac do czynow skrajnie niebezpiecznych i szalonych. Gdy
              kochanke napadlby potwor z lasu to rozsadek podpowiada by brac nogi
              za pas, ale uczucie kaze strugac Romea i sprawic potworowi kolacje
              dwudaniowa. Ilez osob chcac zdobyc obiekt pozadania zrobilo cos
              nieskonczenie glupiego? Trwonili majatek, tracili reputacje,
              przelamywali wlasne zasady, rujnowali zdrowie a nawet ryzykowali
              zycie? Mozemy sie stukac w czolo ale mamy wytlumaczenie dla kogos
              kto nagle przestanie sie myc, upija, placze i wylazi na parapet
              okienny wiezowca - nieszczesliwie zakochany.
              Mozna takiej osobie wbijac do lba rozsadne rady - ma to taki sens
              jak tlumaczenie naspeedowanemu narkomanowi, ze dragi zle sa.
              Milosc jest wierna. Zakochany nie musi wykonywac zadnego swiadomego
              wysilku by opanowac naturalny poped do do bzykania sie z calym
              swiatem. Jego mysli i tak stale wiruja po orbicie ukochanej osoby.
              Realizujesz z kims takim wazny projekt i nagle widzisz, ze sie
              glupkowato usmiecha i bladzi myslami generujac drobne bledy. Ilez
              razy do kogos zwracalismy sie popularnym: ej obudz sie...
              zakochany/na jestes? Owszem rozpiera ich fala pozytywnej energii i
              zamiast kopnac czarnego kota glaszcza go czule ale ta energia
              skierowana jest w jeden punkt. Dla osob postronnych to moze byc
              meczace. Do pracy nadaja sie srednio, jako towarzystwo ekhm...
              wybrac sie na wspolna wycieczke z zakochana para? Nuuuudy
              gwarantowane.
              Ta dziwacznosc mysli zakrawajaca o jakies maniactwo. Z jednej strony
              zakochany moze czerpac radosc z samego faktu obecnosci w poblizu
              obiektu westchnien. Samo wachanie, gapienie sie, sluchanie
              najwiekszych bzdur czy nawet milczenie jest pieszczota. A jesli
              dojdzie do seksu? Nawet jak bylo kiepsko to bylo fajnie ;). Wybaczyc
              wtedy mozna prawie wszystko. Jesli zas wszystko przebiega
              bezproblemowo to i tak jest chorobliwie.

              Mowi sie, ze milosc jest slepa. Chyba celniejsze jest stwierdzenie,
              ze zaklada rozowe okulary. Tak jest i z tym chyba nikt nie zamierza
              sie spierac. Czy wypada miec do kogos zal, ze zachorowal? Oslepl i
              zwariowal? Chyba nie bardzo. Zawsze sklaniam sie do stwierdzenia, ze
              kazdy ma takie zycie jak je sobie wykreowal z tego co mial. W tym
              miejscu zwracam honor wszystkim ktorym pisalem, ze sa winni zle
              ulokowanym uczuciom. Bylo to niezreczne bo w koncu choroba nie
              wybiera ;).
              Dlatego na koniec tego calego wywodu: nie milosci a duzo zdrowia
              zycze :).
              "
    • luiza-w-ogrodzie Cieply jesienny poniedzialek po wakacjach 20.04.09, 02:23
      Wrocilam z Warrumbungle National Park gdzie z Buszmenem przeszlismy
      wszystkie najlepsze szlaki wlacznie ze szczytem Wambelong (Mt
      Exmouth) a w okolicy zaliczylismy najwiekszy w Australii kompleks
      astronomiczny w Siding Spring oraz miasteczko Coonabarabran, do
      ktorego zawsze chcialam pojechac zastanawiajac sie jak moze wygladac
      tak nazwane miejsce - teraz wiem :o) Wracajac wstapilismy do Mudgee,
      miasta winnic i wspanialego pszenicznego piwa a u progu Sydney czyli
      w Gorach Blekitnych zebralismy pelny koszyk rydzow i nieco maslakow.

      Po powrocie poszlam w ogrod, z ktorego wylonilam sie wczoraj po
      poludniu, jako ze mielismy gosci. Siedze teraz w biurze w spodniach
      i dlugim rekawie, ktore zaslaniaja slady wedrowek oraz renowacji
      mebli ogrodowych; w domowym komputerze ponad 200 zdjec czeka na
      opracowanie, jak sie ogarne, dam sprawozdanie na forum Australia.

      Pozdrawiam, majac nadzieje ze przezyliscie Swieta w dobrym zdrowiu i
      wiosennie
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Poniedzialek 20.04.09, 10:13
        Swieci slonce i jest cieplo. Jesssssss. Wyblagalam. :-D
        Juz sie ciesze na obiad na jakims tarasie i kultywacje piegow.

        Dzien szykuje sie - odpukac - dosc znosny, myslalam ze bedzie gorzej.

        Innych pierdul nie pamietam.

        Milego dnia i tygodnia :-)
    • ewa553 Hej! Obudzic sie! 20.04.09, 10:05
      Budze Was, zyczac milego slonecznego dnia (jak u mnie)
      i wogole milego tygodnia!!
      • jutka1 Re: Hej! Obudzic sie! 20.04.09, 10:14
        Nie krzycz mi tu, bo sie skupic nie moge! :-)))
        • iwannabesedated Miełość 20.04.09, 12:16
          Nawiązując do tego co blues pisze, to moja znajoma przytoczyła
          ostatnio cycat (z niewiadomo kogo):
          Zakochujesz się i myślisz, że złapałeś swoją złotą rybkę. A potem
          się okazuje, że to
          https://www.sportfiskarna.se/aktuellt/bilden/rekord_karp19460.jpg

          KARP.
          • blues28 Re: Miełość 20.04.09, 15:16
            Ano wlasnie! Zdejmiesz rózowe okulary, a tu ze zlotej rybki karp
            pospolity wychyna... Ech, zycie :)

            Tymczasem czarne chmury poszly precz, deszcze tez i mamy slonce i
            +20 stopni. Z dnia na dzien zapowiadaja skoki termometru i w weekend
            bedzie +26 :))
            Contarario sie szarpnal i w przyszly weekend jedziemy do La Toja w
            Galicji. To tak jak onegdaj jezdzilo sie do wód, bo wody tam bardzo
            zdorwe, jakies naturalne gorace zródla itd. Bedzie SPA, bedzie
            konsumpcja owoców morza a i turysryka miejscowa, bo hiszpanska
            Galicja mocno celtycka jest i pelna widzm i czarownic (zwanych
            meiga). Opowiem po powrocie :)
    • kielbie_we_lbie_30 Sodoma i Gomora!!! 20.04.09, 19:46
      20% nowonarodzonych polskich dzieci sa ze zwiazku niemalzenskiego!!!
      Co to bedzie, co to bendzie???
      • iwannabesedated Re: Sodoma i Gomora!!! 20.04.09, 22:13
        A to już stawia pod znakiem zapytania, czy takie dzieci są w ogóle
        polskie.
        Ale ja tu o czym innym. Nie wiem czy pisałam, ale jakiś czas temu
        zauważyłam u siebie objaw niepokojący. Mianowicie niechęć do mojej
        skrzynki pocztowej. Nie lubię jej otwierać, nie mam ochoty tam
        zaglądać, niechęcią mnie napawa stos wydobywanej stamtąd
        korespondencji. No właśnie - czy ta kupa druków w ogóle zasługuje na
        to miano? Korespondencja to wszak wymiana między osobą a osobą, i
        nie wypadało na przykład korespondencji pisać na maszynie. A ja nie
        pamiętam kiedy ostatnio dostałam do skrzynki coś - co nie było
        wydrukiem.
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Sodoma i Gomora!!! 20.04.09, 22:27
          Tyz myslalam o tym nie jeden raz. Patrz takie "Listy do Marysienki"...albo
          chociaz listy od mojego przodka z Florydy na pozolklym papierze...jakie
          perly...i co po nas zostanie?
          maile? Zapisy z czatu na skypie?
          No i tyle tego ze kto sie przez to przekopie aby cos cennego wyszperac?

          No a przy okazji dziekuje corci z Nijmegen, kuzynce spod Sanoka, kuzynowi z
          Wroclawia i cioci z Rzeszowa ze nadal, mimo ze niewdzieczna jestem, kartki
          napisane wlasna reka mi przysylaja...
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Sodoma i Gomora!!! 20.04.09, 22:35
            Tu moge dodac, takie kartki wlasna reka napisane skrzetnie zbieram i klade na
            kupkem...
      • jutka1 Koty pierwsza wycieczka do weta w DoopaRyża... 20.04.09, 22:25
        W sobotę wet przełożył na dzisiaj, bo jakąś nagłą operację miał.

        No to z pracy dziś poszłam do domu, zapakowałam Kotę do kociej torby, i
        wyruszyłam przy akompaniamencie krzyków i jęków. Było słonecznie i ciepło, po 3
        minutach zaczęłam się zlewać potem, bo jednak niosłam 9 kilo wyrywającej się
        jęczącej masy kociej.
        Droga zwykle zajmująca mi 10 minut zajęła 15. :-( Zdążyłam na czas, wchodzę, w
        poczekalni siedzi pańcia z drącą się wniebogłosy kocią torbą. Daisy zaczyna od
        tego wrzasku panikować. 45 minut spóźnienia, a siedzę z Daisy na kolanach,
        tamten się wydziera, KJAP.

        No nic. Zaszczepiłam Kotę na wszystko, nawet nie jęknęła, grzecznie przyjęła
        badania i osłuchiwania, wszystko gra oprócz zapalenia dziąsła, wet mówi że
        antybiotyki powinny pomóc. A jeśli nie, to trza będzie pod narkozę i kamień
        nazębny zedrzeć.

        W drodze powrotnej im bliżej domu, tym mniej jęków, aż 300 m od domu zupełnie
        ustały. Z radością wygrzebała się z torby, zeżarła natychmiast pół dziennej
        porcji żarcia, wdrapała mi się na kolana i zapadła w sen. :-)
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Koty pierwsza wycieczka do weta w DoopaRyża.. 20.04.09, 22:32
          To tak podobnie ze mna zrobiono dzisiaj jak mnie oko zaczelo bolec w pracy,
          zapakowali mnie i zawiezli, jeki wydawalam gdy mi powieke wywracali, swiecili i
          smarowali a potem niestety nikt mnie nie niosl tylko wlasne nogi ponad 4
          kilometry do domu
          No i kolana mi jakie by sie przydaly aby na nich zasnac...kurdem, poduszkom
          muszem siem zadowolic :(
Pełna wersja