Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja

16.04.09, 21:47
Niedawno byłam na warsztacie metodą ustawień hellingerowskich i tam
wyszła pewna historia niebywała, która na mnie zrobiła ogromne
wrażenie i postanowiłam Wam ją tu przedstawić.
Otóż zwykle, jeśli myślimy o przeżyciach traumatycznych, takich co
zostawiają na nas na całe życie ślad, no to przychodzą do głowy
straszne wypadki z urywaniem rąk i nóg, wojny, gwałty i mordy.
No i przybyło jedno babo (cycat), które stwierdziło, że nie czuje
żadnych emocji. To znaczy, że zdroworozsądkowo wie, że kocha męża,
dzieci, ale tego nie czuje. Czyli skutek traumy, jak byk malowany.
Jużeśmy się wszyscy nastawili na jakieś kolejne hardcory, wody
napili, w krzesła wparli i stopy w podłogę wbili w oczekiwaniu na
jakieś chrust ręce, nogi, amputowane macice, kwaszone z kapuchą
noworodki a tu...
c.d. bo muszę zamięszać w garnku zrazy.
    • iwannabesedated Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 16.04.09, 22:00
      ...zamieszawszy zrazy, kontynuuję...
      A tu się okazało co się okazuje: mianowicie babo dziewczęciem 16-
      letnim będąc się zakochał na śmierć i życie i na zabój w chłopaku. I
      ten chłopak ją rzucił. No i ona straszliwie rozpaczała, przez pół
      roku prawie, a potem nagle na spacerze z psem będąc coś się
      zdumiewającego stało. Otóż nagle pierdolnął piorun, baba nabyła
      przekonanie, że ukochany chłopak na pewno wróci, ale...
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 16.04.09, 22:48
        Ciagle mieszasz te zrazy?
        • jutka1 Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 16.04.09, 22:53
          No wlasnie???? Co je kurnia???
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 16.04.09, 23:11
            Ona tak je miesza i miesza te zrazy ze je pozniej nie znajdzie.
            • jutka1 Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 17.04.09, 00:07
              Zamieszala, zjadla, i padla chyba
              • maria421 Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 17.04.09, 09:34
                Stokrotka sie zatkala...
                • fedorczyk4 Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 17.04.09, 09:52
                  No to to jest dopiero trauma! Jezu paznokcie człowiek obgryza, a Ta
                  milczy!
                  • blues28 Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 17.04.09, 11:07
                    A mnie traumatyzuje kwestia czemóz to Stokroc sukulentnom strawe
                    warzy w srodku nocy? I to nie pierwszy raz? Ja wiem, ze Stokroc jest
                    Nocnym Markiem, ale jednakowoz....
                    No i oczywiscie chce wiedziec o traumatycznym wplywie pioruna na
                    babe!
    • iwannabesedated Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 17.04.09, 11:18
      ...ale w tym samym czasie opadły z niej wszystkie emocje, dobre,
      złe, no wszyskie. Babo powiedziało, że zamknęło jej się w tamtym
      momencie serce. I pewnego dnia chłopak faktycznie zapukał do jej
      drzwi, ale jej było wszystko właściwie jedno, to znaczy wiedziała,
      że się powinna cieszyć, albo złościć, rzucić mu na szyję lub
      trzasnąć drzwiami w twarz, ale jej to wisiało. Więc się zeszli, a
      potem ona go rzucała, miała innych, też jej wisieli, w końcu się z
      chłopakiem pobrali, mają troje dzieci, no i to już 35 lat mija jak
      ona kompletnie nie czuje nic.

      Mnie to niezmiernie poruszyło, że zdarza się takie coś - niby nic.
      Nastolatki chodzą ze sobą, on ją rzuca, to się ciągle zdarza. A to
      się taką hekatombą emocjonalną okazało, że się babie serce zamkło -
      na wszystko i na zawsze.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 18.04.09, 23:06
        Powracajac do sprawy sedna...tragiczne, Zdarza sie czesto ze ludzie takie rzeczy
        przezywaja ze nie czuja nic,Ze zaden facet (kobieta) na nich nie dziala, ze
        splywa ale to nie trwa cale zycie..wyobrazam co ta kobieta mysli i wspolczuje
        jej bardzo.
        • jutka1 Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 19.04.09, 01:27
          Czasem jak się poskrobie, to można zobaczyć jak niby błahe sprawy wywierają
          piętno. I żyjemy bez świadomości co tak naprawdę jest przyczyną jakichś tam
          reakcji, strachów.
    • ewa553 Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 17.04.09, 12:28
      biedna facetka, w sumie. Przypomina mi to niedawno przeczytana
      ksiazke Oza "moj Michal". Ta sama niemoznosc kochania, cierpienia
      itd. Tyle ze tam zadnej traumy nie bylo, po prostu tak sie dziwnie
      zlozylo, ze facetka marzyla od dziecinstwa o mezu uczonym,
      intelektualiscie pracujacym przy biurku, podczas gdy ona mu podaje
      herbatke i obserwuje go siedzac sobie na kanapie. I ten obraz-
      marzenie napawal ja wielkim szczesciem. No i trafil jej sie
      dokladnie taki maz, ale szczescie sie nie pojawilo, byla wielka
      obojetnosc, ktora ukrywala pod plaszczykiem ukladnego malzenstwa.
      Dla mnie horror. Przepraszam, ze ja Ci tu skurwiam na ksiazke,
      Dorociu, ale chcialam sie pochwalic ze juz 2 ksiazki w zyciu
      przeczytalam:)))
    • kan_z_oz Re: ja w sprawie emocjonalnych jaj 19.04.09, 06:30
      Napisac moge tylko jedno. Sa - lub, ze moga byc...
      Jesli ktos wychodzi z 'serca ' czyli nie racjonalnego pojmowania
      rzeczywistosci, to czesciej niz inni pozwala sobie na te 'jaja'.
      Malo kontrlowany wybuch placzu bez sensu w nocy - moze byc
      przykladem takowych.
      Jesli ktos jest w punkcie takowym, to poprostu pozwala na przeplyw
      roznych malo racjonalnych odczuc. Po tym tez przychodzi
      natychmiastowwa ulga i uczucie lekkosci...
      Po tym, kilka tygodni beztroski az do nastepnego
      skumulowania 'jaj'...
      Oraz nastepne krotkie i coraz krotsze kumulowanie - jesli ktos jest
      na drodze 'serca ' - i znowu wytrysk radosci
      nieograniczonej...niekonczaca sie fonnatna zycia.
      Cyklicznosc ukadu...powtarzalnosc, a placz wychodzacy z bolesnej
      glebi przez kilka sekund zamieniajacy sie w placz radosny i szloch
      wdziecznosci na koniec.
      W sumie - samo zycie...

      Kan
      • ewa553 wszelki duch.... ntxt 19.04.09, 10:23
      • kielbie_we_lbie_30 Re: ja w sprawie emocjonalnych jaj 19.04.09, 10:50
        Usciski Kanie drogi...
        Dzis od rana dwie niespodzianki...
        Slonce tez swieci ;)
      • jutka1 Re: ja w sprawie emocjonalnych jaj 19.04.09, 11:04
        Cześć Kanie :-)
        Bardzo się cieszę, że Cię widzę. :-)
    • iwannabesedated dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna morda 20.04.09, 12:32
      ...jak to niedawno opowiadałam Bluesowi, ja odkryłam moją traumę
      dziecięcą od której (prawie) oślepłam.

      Otóż, nie, nikt mnie nie zamykał w ciemnej komórce, nie gonił mnie
      lasem pedofil wymachujący wielkim chujem, w domu nie urządzano
      pijackich libacji ze skutkiem śmertelnym. Mnie po prostu wysłano do
      szkoły.

      I wszystko było by w miarę ok, gdyby w drugiej klasie nie przyszła
      nas uczyć pani Kalka. Pani bowiem Kalka, była nie tylko osobą
      niezwykle srogą, to jeszcze ta srogość poszła jej w twarz. A
      blejtram, czyli twarz sama w sobie, bez tej srogości była okropnie
      brzydka. Posiadała kłapciate usta, za tymi ustami końskie żółte
      zęby, oczka świdrujące maleńkie i niebieskie. Lecz najgorsze było,
      że twarz ta porośnięta była porostami brodawek, z której to każdej
      brodawki sterczały buńczucznie i sztywno co najmniej trzy grube
      włosy. Zesrożona pani Kalka kłapała śliniasto tymi ustami, łyskała
      żółcią zębów, wybałuszając świńskie oczka, a zjeżone brodawki dźgały
      powietrze sterczącymi włosami! A ja siedziałam w drugiej ławce, i
      robiłam wszystko żeby się stać niewidoczna, lecz przedewszystkim,
      żeby nie widzieć tego strasznomordzia. Do tej pory gdy o tym
      pomyślę, czuję zesztywnienie całego ciała, i głowa mi się pochyla na
      kolana.

      Niedawno właściwie sobie przypomniałam to, i teraz rozumiem czemu
      moją ulubioną powieścią było Ferdydurke gdzie dręczono człowieka
      szkołą i straszono gębami :)))
      • maria421 Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 20.04.09, 13:25
        Ta pani Kalka musiala byc prototypem Agathy Trunchbull. Takie wiedzmy da sie
        telekinetycznymi sztuczkami zwalczac. Jak Matylda. :)

      • blues28 Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 20.04.09, 15:30
        Wole sobie nie wyobrazac pani Kalki..., ale z drugiej strony to musi
        byc straszne. No bo urody czlek nie wybiera, dostaje w spadku
        genetycznym i musi z tym zyc. I albo sie cieszy albo dostaje
        kompleksów.
        Skurwie Ci Dorociu watek, bo akurat przypomniala mi sie historia
        Susan Boyle. Czterdziesto-paroletnia, bezrobotna Szkotka, brzydka i
        samotna (podobno z uwagi na brak urody nigdy zaden chlopak/mezczyzna
        jej nie pocalowal) stawila sie na jakis telewizyjny konkurs w
        Londynie "Britain´s got talent" i zanim zaczela spiewac
        zarówno jury jak i publika miala swoista radoche. Bo brzydka, zle
        ubrana, conajmniej dwa razy starsza niz reszta aspirantów...
        Az zaczela spiewac. Okazalo sie, ze ma nieprawdopodobny dar,
        fantastyczny glos, sam z siebie ustawiony... no, publika i jury
        zamilklo o otworzylo geby w zdumieniu i zachwycie.
        Jest w youtube.com, mozna sprawdzic pod Susan Boyle.
        Przepraszam za scurwienie :))
        • fedorczyk4 Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 20.04.09, 16:06
          Tu ją macie. Ładne nie jest, ale moim zdaniem podrasowana:
          www.youtube.com:80/watch?v=9lp0IWv8QZY
          • iwannabesedated Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 20.04.09, 16:40
            Niesamowite! Usmarkałam się ze wzruszenia...

            Brzydota zparawdę powiadam Wam jest sprawą kompletnie subiektywną.
            Gdyby pani Kalka zamiast się srożyć, toby tymi czółko-brodawkami
            poruszała serdecznie, to by wszystkie dzieci z mojej klasy uważały,
            że brodawki są piękne. Ale ona wybrała inaczej...
            • kielbie_we_lbie_30 Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 20.04.09, 17:11
              Przyznaje racje Ci Dorota. Usta i oczy smiejace sie i cala brzydota
              znika...wystarczy popatrzec na p. prezydentowa: naokolo wszyscy mowia ze taka
              brzydka a ja uwazam ze ma szarm, jej oczy na ogol swieca sie tak pieknie
              Akurat z ta brytyjka wygladala na sympatyczna osobe a nigdy nie calowana mimo
              swych 48-lat...Zobaczycie jak ja zrobiana cymes to bedzie wygladala jak lala.
              Kilka lat temu takie cos samego stalo sie z facetem. Tamtym razem twarze jurorow
              byly jeszcze bardziej nonszalanckie zanim facet zaczal spiewac juz nie pamietam
              jaka arie. Facet zarobil potem miliony.
              • maria421 Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 20.04.09, 17:58
                Susan Boyles nalezy zostawic taka jaka jest, bez upiekszania.
                Paul Pots z nowym garniturem zebow i pod muszka tez jest teraz tylko jednym z
                wielu tenorow.
              • blues28 Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 20.04.09, 18:05
                No juz dobrze, juz dobrze, nowy wytrzyjta i slozu z ócz :)
                Generalnie, jak ktos jest mily i serdeczny, to jego powierzchownosci
                jakby sie nie zauwaza, no chyba ze bardzo ladny albo i piekny.
                Szkotce zapewne zlikwiduja trwala, naloza makijaz, ubiora stosownie
                i kobitka bedzie co najmniej w normie.
                Ale podejrzewam, ze bedac innym (brzydkim, grubym, albinosem...) od
                poczatku ma sie pod górke i to kreuje kompleksy, rozgoryczenie i
                albo sie stanie na nogi i wrzuci gabra na plecy, albo na zawsze
                pozostanie sie pania Kalka.
                • iwannabesedated Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 20.04.09, 18:22
                  Ok, wysmarkałam się i mogę podjąć rozmowę. Więc idąc tym tropem, że
                  wredność się bierze z brzydoty i grubości, jak wytłumaczyć czemu
                  ktoś zwiewny i gładki zostaje palantem i świnią?
                  • kielbie_we_lbie_30 Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 20.04.09, 18:38
                    No bo takim tez czesto pod gorke o ile modelem/ka nie zechca byc albo utrzymnka
                    starego i bogatego menza.
                    No bo syscy patrza sie na takiego gietkiego i zwiewnego i mysla sobie: a Ty
                    gietki i zwiewny nie mysl sobie ze jestes kims bo jestes gietki i zwiewny...nie,
                    nie, nie...my wiemy ze wlasciwie to Ty swinia i palant i my Ci tu systko inne z
                    glowy wybijemy...ot co.
                  • blues28 Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 20.04.09, 18:39
                    iwannabesedated napisała:
                    "jak wytłumaczyć czemu ktoś zwiewny i gładki zostaje palantem i
                    świnią? "

                    A to jest proste!!
                    Brzydota jest jednym z czynników, ale nie jedynym do
                    zakompleksienia, zgorzknienia i w rezultacie bycia osoba wredna,
                    zlosliwa itp. Wlasciwie to kompleksy ludzkie powstaja z
                    najdziwniejszych zródel. Czasem osoby, które wydaja sie miec
                    wszystko: urode, zdrowie, mlodosc, pieniadze sa z jakichs tam
                    wzgledów gleboko zakompleksione i w rezultacie ( w samoobronie
                    jakby) staja sie ludzmi zlymi i trudnymi we wspólzyciu.
                    Pozostaje jeszcze wiele czynników, które powoduja ze dana osoba jest
                    z gruntu zla (wszelkie psychopatie, pomieszanie w genach, wyrastanie
                    w zlym srodowisku, chlód, egoizm i brak milosci w domu...).


                    • iwannabesedated Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 20.04.09, 22:02
                      Hm, to może inaczej pytanie wypadałoby zadać, mianowicie jak to się
                      dzieje że ktokolwiek (zważywszy na te wszystkie czynniki, źródła,
                      genezy i incydencty) w ogóle wyrasta na jako-tako normalnych i
                      sympatycznych ludzi???
                      • blues28 Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 21.04.09, 14:27
                        Tak, wiem, argumentacja wyszla pelna patosu :) Za to Kielbio ujal
                        sprawe krótko a wezlowato. I nader trafnie.
                        A w ogóle to wszyscy jakas tam traume cholubia i zaczyna graniczyc z
                        cudem, ze na tym kopnietym swiecie tylu fajnych ludzi jest :)
                • kan_z_oz Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 21.04.09, 04:39
                  Kazdy z Nas ma pewna ilosc Susan Boyle czy Paula Potts w sobie.
                  Rozpoznawalnosc przez miliony... tysiace...czy tylko setki jest
                  prawdziwa roznica. Roznica ta wypalywa wiec tylko z 'ego', bo kazda
                  wartosciowa jednostka ma wplyw na caly Uniwers, bez wzgledu na to
                  jak szeroko dotarla do ogolu.
                  Nie jest to moje pocieszanie siebie lub innych.
                  Na serio - kazda 100-rotka ma taki sam wplyw na calosc jak Suzan
                  Boyle...

                  Kan
      • kan_z_oz Re: dziecięca strauma 100-krotki czyli straszna m 21.04.09, 04:06
        Jestem pod absolutnym wrazeniem...jak szybko tego dokonalas!!!
        Jestes chyba maszyna jakas, bo mnie to zajelo wieki cale....
        Prosze wiec 100-tko to nauke tej szybkosci...

        I pomyslec, ze obecnie myslowe wysylanie milosci w kierunku Pani
        kalki - to klucz, ktory moze calkowicicie uleczyc wzrok u 100???
        "Nie osadzaj innych, o ile sam nie chcesz byc sadzonym" - mialo wiec
        zawsze sens. Bardzo praktyczny, a tu jest wyjasnienie...

        Wszystko sie dzieje dla naszego dobra. Dla nas, po to aby wspomagac
        nas - pytanie zawsze tylko bylo - co z tego rozumiemy.

        Wysylanie wiec symbolicznej milsoci w naszej glowie, bez
        koniecznosci robienia czegokolwiek innego - to tez fizyczne pozbycie
        sie dolegliwosci. Medycyna uzna to jako nastepny przypadek bez
        wyjasnienia...hahahah
        Czyz zycie nie jest piekne???

        Pozdrawiam
        Kan
        • iwannabesedated Potwierdzam, 21.04.09, 11:45
          życie jest niewątpliwie cudnownie piękne. Z resztą się nie zgadzam,
          to znaczy gdzieżtam szybko! Toż to wieki pracy i nieustępliwego
          gmerania, gdzie to przeżycie się bawiło ze mną w ciuciubabkę, dla
          zmyłki podrzucając co chwila "decoye" jakieś w postaci przeżyć
          wojennych dziadka, zmartwień finansowych, kłopotów rodzinnych i
          innych totalnych pierduł. Szczerze mówiąc, to uważam, że to co mnie
          się przypomniało to zaledwie mała kitka na końcu ogona słonia, ale
          przynajmnie już wiadomo że to SŁOŃ i że jest on MÓJ. A jeśli jest
          mój to znaczy, że mam jakiś na niego wpływ. Czyco? :))
          • kan_z_oz Re: Potwierdzam, 22.04.09, 05:16
            iwannabesedated napisała:

            > życie jest niewątpliwie cudnownie piękne. Z resztą się nie
            zgadzam,
            > to znaczy gdzieżtam szybko! Toż to wieki pracy i nieustępliwego
            > gmerania, gdzie to przeżycie się bawiło ze mną w ciuciubabkę, dla
            > zmyłki podrzucając co chwila "decoye" jakieś w postaci przeżyć
            > wojennych dziadka, zmartwień finansowych, kłopotów rodzinnych i
            > innych totalnych pierduł. Szczerze mówiąc, to uważam, że to co
            mnie
            > się przypomniało to zaledwie mała kitka na końcu ogona słonia, ale
            > przynajmnie już wiadomo że to SŁOŃ i że jest on MÓJ. A jeśli jest
            > mój to znaczy, że mam jakiś na niego wpływ. Czyco? :))

            ODP: Ten SLON jest tak ogromny, ze nie sadze aby udalo sie jego
            wielkosc obejrzec. Do najwazniejszego sama doszlas - nie jest on
            TWOJ. Nie ma lepszego opisu - wlasnie tak sie to czuje...tak, ja
            czuje.

            Zwracanie pamieci - to zwracanie uczuc. Jesli pozbedziesz sie swoich
            wszystkich ukrytych w szafie 'trupow', bedziesz odczuwac to co czuje
            ktos obok Ciebie siedziacy...
            Zwracanie pamieci jest wiec tylko procesem. Nie mozna oddac komus
            pelnego czucia tego co np; czuje Nasza planeta/miato - aby nie
            zapedzic go do wariatkowa...Przecietnie - nie bylibysmy w stanie
            uniesc tego 'bolu', ktory sami wykreowalismy...odbywa sie wiec to
            stopniowo i w miare mozliwosci indywidualnych. Niemniej odbieram,
            jak z tygodnia na tydzien poprzeczka idzie w gore dla wszystkich bez
            wyjatku...

            To jest ten fragment; 'jest czas aby owce moje wrocily do domu...'
            nie oznacza to, ze wszyscy mamy umrzec...zaczynamy czuc glebiej i
            wiecej. Zaczynamy czuc to co czuja inni. Jesli nie mamy
            wytlumaczenia, to moze sie Nam wydawac, ze 'oszalelismy' lub
            mamy 'derpesje'...

            Zmierzamy wiec w kieruku aby czuc absolutnie to samo to kazda inna
            istota na tej palnecie. W momencie gdy to sie stanie - nie bedziemy
            w stanie zrobic nic, co bedzie innych ranic.
            Obecnie jestesmy wiec gdzies w momencie, gdy ogromna ilosc ludzi juz
            czuje - chociaz nie w pelni musi wiedziec co, jak, czy skad...coraz
            mniejsza grupa, bedaca w calkowitym zaprzeczeniu probuje wrocic
            do 'starego porzadku'.

            Milosc jest wiec i zawsze byla kluczem. Zwracanie pamieci moze byc
            bolesne jesli nie dba sie o siebie samego. Kumulowanie milosci w
            sercu jest tym czym dla Loe w filmie 'Matrix' byla realizacje, ze ma
            do czynienia tylko z komputerowym programem.
            Im wiecej jej w sercu - tym z wiekszym rozbawieniem ogladasz
            wszystko.
            Punktem przelomowym jest wiec, gdy wyrzucisz wszystkie wlasne
            zablokowane energie - przychodzi uczucie ulgi. Dostrzeganie radosci
            jest wiec pierwszym zwiastunem...
            Oddychanie jest wiec tylko manualnym trenigiem, gdzie nie ma 'ifs'.
            Jesli zrobisz - masz.

            Jesli stosujesz inne techniki - zrewiduj tylko ich skutecznosc do
            siebie samej. Moga i sa skuteczne, bo jest zawsze niograniczona
            ilosc mozliwosci w Uniwers...

            Odpowiadajac wiec; Mozesz zrobic i zrobisz - Twoja chec jest
            najwazniejsza. Techniki sie same dobiora...Dostrzeganie radosci
            zycia jest natomiast zawsze pierwszym znakiem wiosny, czyli
            potwierdzeniem wykonania tej niewidzialnej 'pracy' nad soba.

            I pamietaj o tym kim jestes; radoscia i miloscia, szukajaca okazji i
            mozliwosci aby w pelni tego slowa znaczeniu zrealizowac sie i zaczac
            czuc sie spelnionym.
            Kazdy tym jest...bez wzgledu na ogleglosc od tego uczucia. Odleglosc
            ta jest tylko w glowie...do pokonaniu w czasie sekund.

            To w krotkim opisie jest sens pracy, nauczan Jezusa - droga serca -
            malo jeszcze znana.
            Akademickie teskty, praktyka oraz wielowymiarowosc, ktorej glebia
            schodzi na nieskonczona ilosc wymiarow w dol - nawet nie bede
            wchodzic, bo akstrakcja tego zaczyna wychodzic...poza.

            Kan




            Wlpyw? Masz...taki sam, jak po calym dniu biegania wchodzi sie do
            wanny lub pod prysznic aby sie oczyscic...tak samo po calym dniu
            mozna spedzic kilka-kilkascie minut na wlasne duchowe 'ustawienie'
            oczyszenie etc.
            "Ego" zawsze bedzie robilo to samo; podrzucalo najbardziej
            nierozsadne rozwiazania lub szukalo winnych w innych lub Nas samych.
            To jest funkcja 'ego' - przetrwanie i walka o takowe.
            Ego sluzy do wykonywania tego co powstalo w 'sercu' - nic
            wiecej...jesli dasz mu pole do popisu - to jest pole do bycia
            wyprowadzonym na manowce. Czyli rozdzial pt; jak najbolesniej
            przezyc zycie.
    • iwannabesedated Belka w gale.... 06.05.09, 14:13
      Od pewnego czasu zauważyłam u mojego chłopa w domu niepokojący
      objaw. Otóż ciągle narzeka na zapracowanie i niemożność odpoczęcia.
      A gdy tylko jest na horyzoncie jakiś czas wolny, natychmiast się coś
      sprokuruje żeby mu ten czas totalnie zająć na ament. A to urzędowe
      pilne sprawy poza Warszawą załatwiać musi, a to komputer się
      spierdoli, a to rower wymaga natychmiastowej naprawy z jeżdżeniem po
      całym mieście w poszukiwaniu tej jednej jedynej wyjątkowej części.
      Trochę mnie to wkurwia, bo ruinuje wszelkie wspólne plany na miłe
      spędzenie czasu, a trochę śmieszy, a trochę podchodzę do tego z
      rezygnacją - bo przecież nie robi tego świadomie. Jeno świat
      odpowiada na jego jakiś pomysł co do siebie i w tym świecie swego
      funkcjonowania.


      No i taka wspaniała, mądra, zdystansowana ja - nagle się na czymś
      jeszcze gorszym złapałam. Mianowicie, kłopoty na które narzekam i
      które mnie męczą i krew psują - sama sobie kreuję! Otóż ze dwa
      miesiące temu wywiązała się nieprzyjemna hopa z administracją
      osiedla. Mianowicie pieniądze za czynsz, które ja wpłacałam - do
      nich nie docierały. W końcu sprawa się rozwikłała, dostałam numer
      innego konta na które powinnam pieniądze wpłacać.

      A tu przed weekendem długim, znowuż wezwanie do adm dostałam, a kto
      mieszka w Polsce lub mieszkał, ten wie w jakim tonie takie wezwania
      są zredagowane i jak się można nimi zdenerwować. Więc się cały
      weekend denerwowałam, a chłop cały weekend się pultał z przebitą
      dętką od roweru, więc zero zaplanowanych wycieczek rowerowych, zero
      cieszenia wolnym czasem, piękną pogodą i wspaniałością atlardż. Ino
      martwienie, złoszczenie, zgrzytanie zębów i wykrzywianie gęb.


      I co się zaraz w poniedziałek okazało?? Ano to, że ZNOWU wpłaciłam
      kasę na niewłaściwe konto!!! Mimo iż dokładnie PAMIĘTAŁAM zmienianie
      szczegółów przelewu. Ale się okazuje było to wspomnienie FAŁSZYWE.
      Bowiem tego nie zrobiłam i pieniądze wysłałam na konto stare.



      Szczerze mówiąc, tak mnie to zbulwersowało, że się zatkałam. No po
      prostu słów nie mam. Ile ja jeszcze takich rzeczy robię, żeby sobie
      (i wszystkim naokoło) życie zatruć??? Straszne to jest, owinę się
      chyba w stare gazety i ukryje w szafie na jakie lat sto, czyco?!

      BR\
      • jutka1 Re: Belka w gale.... 08.05.09, 09:58
        Domestosa, a nie jakieś stare gazetty br\
    • jutka1 Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 06.08.09, 11:55
      Czekając na gości sobie posznupałam po różnych wątkach, i tutaj jak wlazłam to
      sobie zdałam sprawę, że kilka dni temu myśląc o perspektywie następnych 4
      miesięcy zawodowych zatkałam się tak dokumentnie, że miałam bóle żołądka,
      straciłam energię i miałam ochotę wpełznąć do spiżarni, zamknąć się i już
      przenigdy nie wyjść. Po czym wczoraj zaczęłam drążyć wsobnie kifijute.
      Ossssochodzi?
      I zdałam sobie sprawę, że pomimo pracy na 3/4 etatu mam z całego zespołu
      najwięcej projektów i obowiązków, i tak naprawdę jestem w ciągłym stresie, żeby
      zdążyć to wszystko przerobić. Bo niby przy przechodzeniu na część etatu oddałam
      najmniej lubiane dosjery (zam.), ale potem mi dodali więcej dodatkowych niż
      oddanych. Często w weekendy pracuję, żeby to wszystko przerobić, jestem na
      urlopie i też załatwiam sprawy, kifjute.
      Zastanawiam się nad rozmową z naczalstwem. Bo jak tak ma być, to wolę wrócić na
      pełen etat i mieć płacone jak za pełen etat, a nie robić 120% a mieć 75% pensji. BR\
      • kan_z_oz Re: Emocjonalne zatkania, traumy i inne jaja 08.08.09, 15:18
        Hahahha

        Jak Ja sie zatykam, to mam caly gorny odcinek plecow oraz cala szyje
        sztywna. Chodze jakbym polknela kij. Rozciagam, masuje oraz inne
        robie, niemniej jest to uciazliwe. Ten sam motyw tez mnie zatyka.

        Pojawia sie ktos lub cos co mnie wkurza i to maksymalnie. Z
        racjonalnego punktu - powod jest jasny i nie ma sprawy - powinnam
        sie wkurzyc.
        Powinnam czy nie, plecy chce miec luzne, wiec powinnam odpuscic.
        Mnie zajmuje jednakze wciaz aby odpuscic...no wiec mam wciaz co
        jakis czas sztywne plecy...
        Coraz mniej bo lumbago juz mnie nie lapie, ale zawsze zjawi sie
        jakis milusinski, ktory wytestuje mnie.

        Wiesz, jak jestes swiadoma, gdzie jest Twoj czuly punkt, to
        pracujesz, bo tylko tyle mozesz...

        Ten model tak ma. Nie jestesmy doskonali. Mamy tylko pamietac o tym
        i wracac do milosci, jak boli...

        Pozdrawiam
        Kan
      • iwannabesedated Gratulacje Pyton!!! 10.08.09, 14:31
        Właśnie czekałam, kiedy to zauważysz. I muszę powiedzieć, że bardzo
        szybko się połapałaś! Respect, sis:)

        A ja właśnie wróciłam kilka dni wcześniej z pracujących wakacji,
        powody są złożone, więc na razie nie będę tego opisywać. Chciałam
        tylko apropos zatkań napisać, że przez cały czas trwania warsztatu
        nikt (czyli 12 osób) się nie mógł WYSRAĆ!!! Co zdominowało tak jakby
        wszystkie rozmowy i wszystko at lardż i niniejszym przemianowałyśmy
        nasz warsztat który miał tytuł "Kobieta z blaskiem" na dużo
        właściwisze "Kobieta z gazkiem", hahaha! Pokazuje to tak jakby stan
        kobiecości w Polsce na dzień dzisiejszy. Prowadząca ciągle na nas
        pokrzykiwała, żeby puścić, bo jest mnóstwo nie uwalnianej energii,
        ale jakoś to się nie dawało. I może dobrze, bo nastąpił by shit-
        flood, czyco.
        • jutka1 Re: Gratulacje Pyton!!! 10.08.09, 15:08
          Dzienx 100Krocie. Teraz tylko potrenować asertywność trzeba :-)

          Jak jedzenie było do kitu, to was po prostu to jedzenie mogło zatkać, czyż nie?
          To plus energia wokół, jeśli dobrze rozumiem, była nieco specyficzna z powodu
          kilku robaków?
          • iwannabesedated Re: Gratulacje Pyton!!! 10.08.09, 15:46
            Hłe, hłe, ano trzeba:))) Ale po to masz ŻD, aby Cię o incydencie
            nadużywczym poinformował, abyś się na te informacje otworzyć mogła,
            przetrawić, przeżuć i przerobić na żyzne i wonne guano, które możesz
            potem w kulki i kule armatnie przerobić aby niemi w offenderów
            mniotać, hahaha!

            "Robaki" raczej metaforycznie użyłam, atmosfera była specyficzna z
            powodu czynników ludzkich. Zatkanie myślę było jakimś procesem
            grupowym, nie tylko od jedzenia. Właściwie to katalizatorem była
            mocno żelazista woda, używana do gotowania i picia. Ale wszystkie
            twierdziły, że okresowe "korki" to plaga ich całego życia w
            mniejszym lub większym zakresie. br\
            • jutka1 Re: Gratulacje Pyton!!! 10.08.09, 16:09
              Piękna wizja, 100K, piękna wizja! No to przeżuwam i produkcję guano uskuteczniam
              powoli. :-)
              Rzeczywiście, coś w tym jest, że ŻD podsuwa mi różne rzeczy, myśli, uczucia i
              spraw-zdawanie-sobie-z. Chyba dlatego czuję się wymiąchana, zmęczona, smutna
              trochę, i jakaś taka, nie wiem - zastygnięta wsobnie, czycuś. Nic to, trza się
              przeczołgać, poddać, otworzyć, i magazyn guanich kul armatnich wyprodukować.

              Swoją drogą, nie zazdroszczę osobom, które całe życie mają problemy zatykania
              się. br\
              • maria421 Filozoficznie 10.08.09, 19:33
                ...Wam w tym watku powiem ze nie ma takiej rury ktorej sie nie da odetkac:)
                Sek w tym zeby dobrac wlasciwy sposob odetkania do konkretnego zatkania.

                • jutka1 Re: Filozoficznie 10.08.09, 20:33
                  maria421 napisała:

                  > ...Wam w tym watku powiem ze nie ma takiej rury ktorej sie nie da odetkac:)
                  > Sek w tym zeby dobrac wlasciwy sposob odetkania do konkretnego zatkania.
                  **********
                  No i tutaj Marysiu bardzo poproszę o pampersa. I kawałek ligniny do wytarcia
                  monitora i klawiatury! :-)))))))))))))))))))))))))))))
                • iwannabesedated Re: Filozoficznie 11.08.09, 11:30
                  Bardzo mi się Marysiu podoba ta filozofia :)
Pełna wersja