Czy wypada być poetą?

20.04.09, 18:37
Do rozważań mnie natchnął wywiad do Podsiadłem (Podsiadłą), poetą,
autorem mojego ukochanego wiersza o aniele z wielką trąbą
(powietrzną, od razu precyzuję, bo zaraz lubieżcy mi tu przyjdą
opowiadać o bananach i innych takich).

Podsiadło generalnie argumentował, iż brak pieniędzy nie jest
wstydliwy, tak jak na przykład smród z gęby, lub powiedzmy lizanie
szefowi dupy. Dziennikarka podniosła natychmiast sztandarowy
argument o dobru dzieci. Podsiadło bowiem przyznał, iż w rozkoszach
nieposiadania pieniędzy trochę mu sielankę zepsuł fakt niemania
czegoś do zjedzenia dla dziecka. Co określił jako przeżycie
jednorazowe i traumatyczne.

Oczywiście na forum poniżej rozgadały się zaraz wielkie podeptane
Podsiadłym stopy, odsądzając go od czci i wiary, za to że śmniał na
przykład poprosić o gościnę kolegę, że ten kolega go ugościł
kotletami z cebuli, oraz swoją życzliwością, że generalnie Podsiadły
jest hieną, jego kolega nieudacznikiem, a dziecko pewnie pójdzie w
bandyty.

Mnie tam wywiad z Podsiadłym się spodobał i chyba bym wolała mnieć
takiego ojca niż te ojce poniżej co twierdziły, iż dla dobra dzieci
należy porzucić przyjaźń, poezję oraz kotlety z cebuli.

Niemniej coś w tym jednak jest, iż człowiek nawet wykonując ulubione
zajęcie, będąc w miarę wolnym, dupy nie musząc lizać nikomu, a
przyjaciółmi się ciesząc - jakiś tam dyskomfort i żenadę odczuwa gdy
zagląda powiedzmy w portfel a portfel (parafrazując) mu echem
odpowiada ...
    • blues28 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 19:26
      Brak pieniedzy nie jest wstydliwy, ale jak bardzo utrudnia zycie :(

      Zacytuje Tomasza Sobieraja. To fotograf, ale tez i poeta, eseista.
      Jego poezji nie znam, ale widzialam jego fotografie. I podobaja mi
      sie. Sa bardzo realistyczne.

      Tak wiec T. Sobieraj mówi, ze "sztuka nie musi uciekac od zycia, ale
      tez nie musi nim byc".
      Poniewaz wszystko kosztuje, a zyc trzeba i z kultury "wysokiej" nie
      zawsze da sie wyzyc (prawie nigdy, bo jakie sa naklady tomików
      poezji, ilu jest czytelników literatury niekomercyjnej?), dlatego
      nie dziwie sie artystom, którzy uważaja, że twórca nie musi zyc
      jedynie z tego, co stworzył dla siebie, i co mu sie podoba
      .
      Sobieraj "zyje z fotografii komercyjnej, nie z poezji czy z esejów.
      Z czegos trzeba sie utrzymac. Na szczescie praca nad zleceniami:
      zdjeciami slubnymi, do katalogów czy kalendarzy ma to do siebie, ze
      nie jest zbytnio czasochlonna".
      Tuwim zwykl poswiecac 3-4 dni w miesiacu na prace komercyjna, zeby
      przez reszte czasu zajmowac sie tym, co lubi i co czuje.
      I nie uwazam, zeby to bylo prostutuowanie sztuki. Ludzie musza zyc i
      jesli z talentu nie daje sie wyzyc, to czastke czasu trzeba
      spozytkowac na "przezycie".
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 19:41
        Dobrze godosz blusie, w koncu wszyscy jestesmy komercyjni i wykonujemy prace aby
        miec na buleczke z maslem i szyneczka choc czarny chleb jest zdrowszy. Czemu Ci
        z artystycznym, literackim talentem mieli by byc bardziej uduchowieni niz my? I
        czy faktycznie sa?
      • maria421 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 19:50
        Czy wypada byc poeta? Bycie poeta to przeciez powolanie, przymus jakis duchowy
        wiec o tym czy wypada czy nie mowy byc nie moze.
        Niestety, bycie poeta to nie zawod a z czegos przeciez i poeta musi zyc i dzieci
        wykarmic wiec nie widze nic zdroznego jezeli poeta w chwilach kiedy nie pisze
        poezji uklada jakies slogany reklamowe albo sie inna praca zarobkowa trudni.

        Za brak pieniedzy nie nalezy sie wstydzic. No chyba ze sie pieniadze mialo i je
        bez sensu przehulalo...

        Znam pare wspanialych osob ktore naprawde maja bardzo malo pieniedzy, ale znosza
        wlasnie ubostwo z ogromna godnoscia.
        Potrafia zawsze zwiazac koniec z koncem bez ubolewania ze na to czy na owo ich
        nie stac.

        • kielbie_we_lbie_30 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 20:05
          maria421 napisała:

          > Znam pare wspanialych osob ktore naprawde maja bardzo malo pieniedzy, ale znosza
          > wlasnie ubostwo z ogromna godnoscia.


          Znosza ubostwo z "ogromna godnoscia"
          To znaczy ze co? Zebrak nie ma godnosci bo zebrze? To jak ktos mowi o braku
          pieniedzy to nie ma godnosci?
          Czy jakas dziewczyna w Azji, sprzedana jako trzynastka do burdelu, dzis
          mieszkajaca gdziec w slumsie, ktora przywiazuje swoja dwojke dzieci aby isc i
          zarobic dla nich na jedzenia z jakims wstretnym starym Europejczykiem nie ma
          godnosci?

          Latwo jest o taka "wielka godnosc" w Niemczech, Szwecji...I co jest ubostwo? Czy
          jesli sie jednak wiaze koniec z koncem to jest ubostwo?
          • maria421 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 23:00
            Szwedziu, znasz osobiscie jakas dziewczyne w Azji sprzedana jako trzynastka do
            burdelu?
            Bo ja nie, wiec wole trzymac sie ubostwa w skali polskiej czy niemieckiej.

            • kielbie_we_lbie_30 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 23:27
              Nie znam osobiscie wiec nie ma?

              I nie o tym byl moj wpis...moj wpis byl o tej "wielkiej godnosci" zwiazanej z
              ubostwem ktora objawia sie niemowieniem o braku pieniedzy..
              • maria421 Re: Czy wypada być poetą? 21.04.09, 10:10
                kielbie_we_lbie_30 napisała:

                > Nie znam osobiscie wiec nie ma?

                Napisalam wyraznie "znam pare osob". Co znaczy ze pisze o osobach ktore
                osobiscie znam, a nie ogolnie o wszystkich biednych tego swiata.

                > I nie o tym byl moj wpis...moj wpis byl o tej "wielkiej godnosci" zwiazanej z
                > ubostwem ktora objawia sie niemowieniem o braku pieniedzy..

                Skad znow wniosek ze "wielka godnosc" objawia sie niemowieniem o braku pieniedzy?

                Godnosc to jest pojecie okreslajace caloksztalt. Sa ludzie ktorzy uznaja ze brak
                pieniedzy upowaznia ich do tego zeby zaniedbac siebie, dom, dzieci, byc zlym na
                caly swiat i miec roszczenia do calego swiata i sa tacy ktorzy potrafia w godny
                podziwu sposob gospodarowac tym co maja i jeszcze cieszyc sie zyciem.

        • iwannabesedated Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 20:15
          Aha, czyli poetą wypada być jeśli się to jakoś tak cicho, na boku i
          nie kłując innych w oczy wykonuje, z wierzchu zaś drepcząc karnie z
          teczką do roboty, hahaha!

          Nie, ja osobiście nie sądzę aby poeci i czy inni "niekomercyjni"
          byli lepsi, czyteż bardziej uduchowieni niż my. Skądinąd genialny
          poeta Herbert był ponoć wrednym i miałkim człowiekiem, a kolega
          onego Podsiadła, poeta Świetlicki - jest postacią całkowicie już
          plugawą (moim zdaniem oczywiście). Skąd w ogóle taki pomysł,
          Kiełbiuch?

          Co mnie zafrapowało, że jak wychodzi facet i mówi wprost, "jestem
          poetą, więc nie mam dużo kasy, a czasem wcale nie mam" i daje do
          zrozumienia że to jego wybór, który on akceptuje - to czemuż wzbudza
          takie oburzenie ludzi jakby conajmniej kupę na stole wykonał i się
          wytarzał w niej?

          Mnie osobiście brak pieniędzy przeszkadza, ale dużo mniej niż
          kiedyś. Dlatego prócz mojej ukochanej biżuterii wykonywam też inne
          prace. No ale mnie nie płaczą "jeść" małe dzieci. Tutaj więc kolejne
          pytanie. Czy poeci powinni mieć dzieci? Ja generalnie jeśli chodzi o
          dzieci mam zdanie, że lepiej nie - poeta czy niepoeta. No chyba, że
          ktoś jest absolutnie pewnien że to jest jego cel życia. Ale i wtedy
          trzeba pomyśleć nad tym dobrze co najmniej kilka razy.

          No ale podążając tym tropem, to jeśli poeci się nie będą rozmnażać,
          i literaci, i filozofowie, i generalnie inni myślący ludzie - to
          czarno wyglądać będzie przyszłość ludzkości. Otoż mi dydlemat...
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 20:38
            Wedle mnie kazdy niech se zyje jak mu sie podoba, czy w biedzie czy w bogactwie
            czy poeta czy komercjuch...
            Pamietam gdy tu sie uczylam, ledwo, ledwo przedlam i wszyscy naokolo (wcale nie
            narzekalam na moja "dole")mi radzili abym sobie popracowala wieczorami czy w
            weekendy. Strasznie nierozumieli gdy im mowilam ze wieczorami i w weekendy chce
            byc z moim dzieckiem bo wiem co to znaczy byc dzieckiem z kluczem na szyji. No i
            dziecko mimo wszystko wyksztalcilo sie i krasc nie zaczelo ;)
          • jutka1 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 21:07
            Nie miałam czasu przeczytać tego wywiadu, a teraz już go nimo. Albo nie potrafię
            znaleźć. :-(
            Masz link, Stokrotko?

            Twoje uwagi ws. możliwości bycia poetą i mendą w jednym podzielam w 100%.

            Znam jednego poetę, który przedstawia się jako poeta, z 10 tomików popełnił. A
            ma obsesję na punkcie zarabiania pieniędzy, jakimkolwiek i czyimkolwiek kosztem.
            Bez szczegółów.
            • iwannabesedated Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 21:36
              Macie tu Pytko-Skrytko, linka
              wyborcza.pl/1,75480,6488113,Lodowka_odpowiada_echem.html
              Poeta z obsesją zarabiania pieniędzy, a to już rzecz straszna. Coś
              jakby erotoman-impotent.
              • jutka1 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 21:51

                > Macie tu Pytko-Skrytko, linka
                > wyborcza.pl/1,75480,6488113,Lodowka_odpowiada_echem.html
                ***********
                Dziękuję, letę czytać :-)

                > Poeta z obsesją zarabiania pieniędzy, a to już rzecz straszna. Coś
                > jakby erotoman-impotent.
                ***********
                To ten sam, który na pierwszą "randkę" zawlókł mnie do knajpy samoobsługowej
                typu bar mleczny prawie, a w sklepie spożywczym koło mojej mamy usiłował
                wynegocjować cenę 1 bochenka chleba, bo "już 17:00 i dużo już nie sprzedacie".
                <:rolling eyes:>
                • kielbie_we_lbie_30 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 22:00
                  Wiec wlasnie o to mi chodzilo mowiac o uduchowieniu...

                  Samo wejscie poety i powiedzenie "jestem poeta wiec nie mam pieniedzy" tak samo
                  mogl wejsc i powiedziec, "jestem aktorem wiec nie mam pieniedzy..."jestem
                  zebrakiem wiec nie mam pieniedzy"

                  Niedawno wlasnie zmarl taki "zebrak" w Szwecji. W spadku zostawil 12 melonow w
                  akcjach i dwie kamienicy na rynku w swoim miescie.
                  Co nie znaczy ze kazdy zebrak tak ma.
                  • iwannabesedated Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 22:09
                    Nieno, bo już na przykład jakby kto wszedł i powiedział "jestem
                    analitykiem bankowym więc nie mam pieniędzy", to już kompletnie
                    sensu nie ma. Jakiś związek pomiędzy wykonywanym zajęciem i maniem
                    czy niemaniem kasy jest.
                    • kielbie_we_lbie_30 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 22:12
                      Hoho kochana...a ile takich analitykow siedzi w kiblu bo im nie wyszly
                      spekulacje? pamietasz takiego jednego dzieki ktoremu najstarszy bank angielski
                      ledwo ledwo przezyl?
                      ;)
          • maria421 Re: Czy wypada być poetą? 20.04.09, 23:21
            Dorota, a wlasciwie dlaczego rozwazasz bycie poeta w kategorii wypada/nie wypada?

            Juz pare razy pisalam o moim "computer doc", czyli o facecie ktory jest artysta
            malarzem a na zycie i na malowanie zarabia(l) jako spec od komputerow. Jedno
            robil z potrzeby ducha, drugie z potrzeby ciala ktore musi miec cieply kat i
            pelny zoladek.

            Dla odbiorcy sztuki liczy sie tylko sztuka, no nie? To czy poezja jest autorstwa
            kogos kto tworzyl ja po godzinach urzedniczej pracy za biurkiem czy nie, nie ma
            chyba znaczenia?
    • luiza-w-ogrodzie Re: Czy wypada być poetą? 21.04.09, 00:57
      Poeta to nie zawod, to charakter. Znam poetow, ktorzy nie popelnili
      wiersza na pismie, ale to co mowia i korespondencja z nimi to czysta
      poezja.

      Co do dyskusji na temat proporcji miedzy praca zarobkowa i
      uprawianiem sztuki, nagle wyskoczyl mi z zakamarkow pamieci wiersz
      Bursy. Nie calkiem na temat, ale:

      Poeta cierpi za miliony
      od 10 do 13.20
      o 11.10 uwiera go pęcherz
      wychodzi
      rozpina rozporek
      zapina rozporek
      Wraca chrząka
      i apiat
      cierpi za miliony

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • lucja7 Re: Czy wypada być poetą? 21.04.09, 12:01
        Tak, wypada byc poeta, ale niekoniecznie Podsiadla i odwrotnie.
        Juz przy gadaniu tutaj kiedys o artystach, ustawionym podobnie
        schematycznie, wyciagano rownie schematyczne "konkluzje".

        Bo nie wiem dlaczego bycie poeta ma oznaczac wyrzeczenie sie
        przyjaciol, poezji i cebuli. Nie rozumiem dlaczego portfel poety ma
        dzwonic pustka. Z tego co widze, pustka dzwonia dzis portfele
        ludziom najbardziej zrobocialym, tym "antypoetom", powiedzmy.
        Widze poetow i artystow zyjacych bezwstydnie i bezwstydnie, przy
        wszystkich, lizacych dupy pracodawcom (jest tak odkad obserwujemy
        historie sztuki).

        Czy chodzi wiec o tych ktorzy uprawiaja partyzantke wobec
        istniejacego systemu? O tych ktorzy nie znaja sciezek by system
        uzywac? Wielka im chwala, ale nie zwyklym dupkom i samozwanczym
        poetom i artystom. A takich sa przeciez niezliczone tlumy.
        A pusty portfel nie ma z tym nic wspolnego. Sa ludzie dla ktorych
        pieniadz jest srodkiem wstydliwym, maja z tym problem, jak z jego
        uzywaniem. Takimi sa i poeci i niepoeci.
        Dla mnie oszust Madof jest wielkim artysta, a nic co pieniadz nie
        jest mu obce.

        Tak, wypada byc poeta, warto byc poeta, trzeba byc poeta, ale
        rowniez "dobrze jest byc" poeta.
        I warto przy okazji nie byc dupa.

        A to ze swiat i zycie sa "niesprawiedliwe", to juz tez wiemy, ale
        nie pomagajmy przynajmniej naszym gapiostwem tej sytuacji.
      • iwannabesedated Re: Czy wypada być poetą? 21.04.09, 19:27
        I tutaj przygoczę opowiastkę, o moim kumplu, który był poetą, mimo
        że nic nigdy nie napisał. Otóż kumpel/poeta mieszkał koło Jeziorka
        Czerniakowskiego i często chadzał na spacery sam lub jednym ze
        swoich licznych dzieć (oczywiście każde z innej matki ofkoz) na łęgi
        nad Wisłą gdzie do tej pory istnieją różne małe gospodarswa i
        pracują tam chłopi. Spacerując z rozwianym włosem, petem skrętem
        (ofkoz) w ustach i trzymając za rękę dzieć poeta snuł czarodziejskie
        opowieści, że na przykład to wielkie drzewo to jest arbor de la
        bruja, że mieszka tam wiedźma co kiedyś była piękna, ale życie ją
        zgięło, a ówdzie lata sobie motylek-pedałek a gdzie siądzie tam
        można znaleźć pierścień złoty, i takie tam. Pewnego wieczoru poeta w
        konflikt podawłwszy z otoczeniem a za to zawarwszy bliższe
        przymierze z pewną ilością flaszek zacznego (lub mniej) trunku -
        miast do domu nocować poszedł na arbor de la bruja, gdzie między
        gałęzie wlazł, zaszył się tam i zasnął. I wszystko było by mnie
        więcej normalnie gdyby rano poeta się omsknął i nie wpierdolił
        wprost pod grabie chłopu co tam kapustę właśnie dziabką dziabał.
        Zdumiony chłop wybałuszył gały, poskrobał się w ciemię (pod czapką)
        spracowaną dłonią i rzekł "co tu, kurwa??" na co kumpel wygramolił
        się spomiędzy rzędów kapusty, otrzepał, wyprostował i basem
        rzekł "kurwa, poetą jestem i tu pracuję" .

        Po czym się oddalił.
    • swiatlo Intelektualista 21.04.09, 23:40
      Co do bycia "poetą" to przypominają mi się studia. W latach 80-tych na
      warszawskich uczelniach bardzo było popularne bycie tzw. intelektualistą. To
      nawet nie była moda czy opcjonalna poza, to był istny terror bycia intelektualistą.

      Oczywiście muszę zdefiniować intelektualistę:
      - chorowity, rachityczny, zgarbiona sylwetka
      - rozwiany włos, głębokie oczy zapatrzone w dal
      - wytarty sweter noszony bez przerwy przez całe 4-5 lat.
      - zawsze z plecakiem albo płócienną torbą i w butach górskich, nawet jeśli nigdy
      nie był w górach.
      - ale jednak w górach trzeba było bywać. W górach były istne zloty
      intelektualistów. Wszyscy intelektualiści siadali przy ognisku i odbywali
      intelektualne rozmowy na tematy wyłącznie polityczne
      - intelektualista musiał być opozycjonistą. Zawsze mówił bardzo szlachetnie, po
      każdym zdaniu albo efektownej ekspresji zatrzymywał się aby jeszcze się
      delektować echem swoich słów. Oraz po to aby inni też się mogli tym delektować.
      - intelektualista oczywiście palił paczkę za paczką. Było to bardzo
      nieintelektualne aby być zdrowym, niepalącym i wysportowanym. Te przymioty były
      wręcz kompromitujące.
      - intlektualista bardzo dużo pił. Nie sypiał nigdy, bowiem nocami trzeba było
      intelektualnie rozmawiać, oczywiście o polityce, natomiast za dnia trzeba było
      jednak chodzić na uczelnie.
      - bardzo było pomocne aby nosić brodę. Okulary to już był szczyt intlektualizmu
      i tylko niektórzy mogli sobie na to pozwolić. Ja cholera miałem wzrok orli, więc
      niestety się nie łapałem do tego wewnętrznego kręgu. Broda też nie chciała mi
      rosnąć, jeno jakieś rude kłaki, więc też tutaj przegrywałem. Chociaż jak się
      teraz na to patrzę, to moje rude kłaki jednak mogły ujść za intelektualne.
      - idole intelektualistów to był Michnik, Kuroń, Modzelewski, cała śmietanka
      opozycji. Oni uchodzili za wzór do naśladowania. Ich miękki sposób mówienia, ich
      permanentne palenie, ich cherlawe i pokoślawione sylwetki.

      I skończył się PRL, zaczęła się Ameryka, i zeszło mi bardzo długo aby się
      przestawić na inny obraz intelektualisty:
      - zdrowy, wysportowany
      - jeżdżący do pracy na rowerze
      - rano uprawiający jogging
      - chodzący do organicznych kawiarni i pijących organiczną hinduską herbatę
      - kupujących wyłącznie w ogranicznych sklepach.
      - pewny i prężny chód, język wyszukany, wspaniała gramatyka, naturalność i
      swoboda sposobu bycia.
      - piękna postura, faceci przystojni i wysocy, kobiety raczej nie. Niestety
      proste i głupie dziewczyny z białych przedmieść są jednak ładniejsze.

      Ale jednak fajnie było na studiach.
      Ten gościu z tego artykułu to żaden poeta czy intelektualista. To skansen PRL-u,
      hiena, pasożyt, szkodnik. Takich nawet za moich prl-owskich intektualnych czasów
      nie lubiłem.
      • maria421 Re: Intelektualista 22.04.09, 10:07
        Doskonale opisales polskiego intelektualiste epoki konca PRL-u, Swiatlo.
        Ale co z nimi teraz?
        Ja o jednym takim z mojej uczelni wiem ze naprawde zostal poeta, pisze,
        publikuje, tlumaczy. Nazwiska oczywiscie nie zdradze.
        A inni? Rozjechali sie po swiecie, przestali palic, zgolili brody, zaczeli
        uprawiac sport i zdrowo sie odzywiac?
        Zostali w Polsce i sa teraz dzialaczami partii? Albo prezesami spolek?
      • iwannabesedated Re: Intelektualista 22.04.09, 11:42
        O jezusmario, swiatlo wystryslo na tym niegodnym wątku! I to jak!!!
        • lucja7 Re: Intelektualista 24.04.09, 16:28
          O kurcze, Swiatlo, bardzo z boku spojrzenie na zycie intelektualne w
          Polsce kiedys i w Ameryce kiedys.
          Zaczelam sie juz smiac, ale w pewnym momencie okazalo sie ze ty
          chyba pisales serio? I mnie wystraszylo...
      • amaroola a mi sie zara przypomnialo... 22.04.09, 12:03
        Ja chciałbym być poetą


        Ja chciałbym być poetą
        bo dobrze jest poecie
        bo u poety nowy sweter
        zamszowe buty piesek seter
        i dobrze żyć na świecie

        ja chciałbym być poetą
        bo byczo u poety
        bo u poety cztery żony
        a z każdą dawno rozwiedziony
        a ja lubię kobiety

        ja chciałbym być poetą
        może mnie przecież przyjmą
        bo dla poety zakopane
        nie trzeba wcześnie wstawać rano
        a wstawać rano zimno

        bo fajno jest poecie
        nie musi w biurze ślipić
        i fuk mu cała dyscyplina
        tylko gitara i dziewczyna
        i złote gwiazdy liczyć

        i mylić się i liczyć
        i liczyć wciąż od nowa
        na ziemi w drzewie i błękicie
        trudnego szukać slowa

        i gniewać się i martwić
        bo ciągle jeszcze nie to
        i ciągle baczyć ciągle patrzeć
        ja nie chcę być poetą


        i toto byo spiewane w 80-tych latach przez niejakiego Dlugosza Leszka
        ktory wpisuje sie niezle w swiatly swiatle 'insights; na temat 80-
        tych lat

        wprawdzie Leszek Dlugosz nie mial wylinialego swetra ale moj kolega,
        co lubil Dlugosza, mial..

        ja lubilam Dlugosza tez, ale jako ze nie bylam poetka, to
        mialam 'kostiumik w kolorze sliwkowym, co to berberysu i glogu mial
        smak"

        - niestety wyliniale swetry byly wyjatkowo nietwarzowe...nawet w
        gorach ;))

        • iwannabesedated Re: a mi sie zara przypomnialo... 24.04.09, 18:12
          Gdy wyjeżdżałam z Polski we wczesnych latach osiemdziesiątych
          standardem byli brodaci, w okularach-telewizorach, w przyciasnych
          dżinsach i swetrach sztelandach wytartych na łokciach. Gdy pierwszy
          raz wizytowałam po długiej nieobecności, standard uległ drastycznemu
          obniżeniu bo zakrólowały swetry tureckie i spodnie marmurek fason
          piramida. Do tego wons i fryzura a la Limahl tyle że cipnięta bo
          włosy niemyte.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja