O pierdułach -- Odcinek 71 :-)

04.05.09, 23:36
Otwieram. Ostatnie rozmówki - o kotach na smyczy i Fedowego syna knajpie

Kot na smyczy?
maria421 04.05.09, 16:19 Odpowiedz
Widzialam dziewczynke spacerujacym z kotem na smyczy.

Kocie mamy, co Wy na to?

Re: Kot na smyczy?
ewa553 04.05.09, 16:30 Odpowiedz
Kot na smyczy to wbrew naturze. Ale slyszalam i o
gorszych "ekscesach".

Fedoro, toz ro dworzyszcze!!!! Pieknie tam. Moglabym tam
zamieszkac:))) Powodzenia dla Podstawowego!

Re: Kot na smyczy?
fedorczyk4 04.05.09, 21:07 Odpowiedz
Mój Pan Kot uwielbia spacery na smyczy:-)Zwiedził ze mną zamki nad
Loarą i przemierzył pół Europy. Teraz ma duże mieszkanie taras i
kumpelę ktora wszystkiego się boi, niemniej ciagle próbuje pryskać i
non stop go poszukuję w klatce schodowej, garażu oraz po całym
mieszkaniu.
Knajpa istotnie jest fajna, jeśli Synusiowi pójdzie jak trzeba, to
może wynajmę sobie górkę na emeryturkę? Kto wie. Na razie mieszka
tam Pan Dziedzic zbankrutowany, który wydzierżawił calość mojemu ex
mężowi i (ciągle nadal aktualnemu) synowi:-)
    • jutka1 Posabatowe pierduły 05.05.09, 00:21
      Czarownice poszły, a ja sobie słucham Nory Jones, po raz pierwszy od nie wiem
      kiedy (od 3 lat? nie pamiętam), i śpiewa "My toes just touched the water", a ja
      dopijam wino po sabacie, myślę o dużych rzeczach co to się u nich wydarzyły od
      grudnia. Też dziś rano dzwoniła z Paryża Malaria z nowiną, która mnie trochę
      poruszyła (o naszej wspólnej kumpeli), i tak sobie myślę - czy dzisiaj jest
      dzień dowiadywania się o masakrach w życiu (-ach?! :-/) ludzi w jakiś tam sposób
      mi bliskich? Nic nie mogę zrobić, nijak pomóc, i jakaś taka bezsilność mi się
      wdaje. Z drugiej strony jednak, i nie wiem skąd, mam głębokie po(prze)czucie, że
      wszystko będzie dobrze.

      I tyle na dziś...
    • chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 71 :-) 05.05.09, 01:44
      Kota na smyczy zyczylbym sobie i fedo zazdroszcze, ze swego wlasciwie wychowala.
      Moj spiernicza z balkonu za kanape przy podmuchu wiatru/widoku wiewiory na
      drzewie/glosniejszej rozmowie na ulicy/a ZWLASZCZA na widok innego kota w
      dalekiej oddali.

      Pogoda slicznosci poki co, ale zaraz ma sie zmienic. Za to w Varadero jak drut:
      30 z kawalkiem i sloneczna zacma. Sprawdze w sobote.

      Poki co nurzam sie w pierwszej, bachorzej i jasnej zieleni montrealskiej wiosny,
      ktora wy -nieszczesnicy- macie juz niestety daaawno za soba.

      Priwiety.
      • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 71 :-) 05.05.09, 06:55
        CJ, Ty chyba sobie ze mnmie dworujesz. Ja kota wychowałam? To on
        mnie tak sobie wychował. A z Kotem Rany Boskie mam tak jak Ty z
        Twoim. Człowiek na nią zerknie a ta już w długą. Tu Wam na początek
        (miły) dnia wklejam Pana Kota i Krowisię. Czyli jak to sobie pies z
        kotem u mnie żyją

        http://images6.fotosik.pl/464/0510cbfa11c3df4b.jpg

        Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
        • blues28 Re: O pierdułach -- Odcinek 71 :-) 05.05.09, 07:28
          No, cudne sa :) Krowisia ma wielce srogi wyraz twarzy. A kot Rany
          Boskie dlaczego zwie sie Rany Boskie? Skaranie boze z nim czy jak?

          CJ: relejszyn z Varadero konieczne! Jak tylko wrócisz.
          Ach, Varadero zdominowane jest przez hiszpanska siec hotelowa Sol-
          Meliá. Ciekawe czy w któryms z nich bedziesz popasal.
          • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 71 :-) 05.05.09, 21:03
            Bluesie Miły, Kot Rany Boskie w długą, jest kotką płoszką
            zaprogramowana na panikę, histerię i nieustanny syndrom ofiary,
            nawet jeśli to ona jest najbardziej konfliktową żywina rodzinną.
            Masz racje Stokrotko, dziwnie u nas się ten kryzys objawia, głownie
            w mowie, a mało w uczynkach.
            Xurku sredecznie Ci współczuję, to wyjatkowo paskudna sytuacja.
    • jutka1 Już wtorek 05.05.09, 09:16
      O dziwo, za oknem słońce :-) O dziwo, spałam do dziewiątej, prawie. :-) Musi
      relaks zaczyna przynosić efekty.
      Dzień mam dziś wypełniony dbaniem o jorstruli: manicure, kosmetyczka, fryzjerka,
      przymiarka, dentysta. A wieczorem babeczkowanie. :-)

      Miłego dnia :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 71 :-) 05.05.09, 09:20
      ojej, nareszcie poznalam Krowisie! Powiedzenie "jak pies z kotem"
      nabiera zupelnie innego znaczenia:)))
      • iwannabesedated Zwirzyna domowa 05.05.09, 12:14
        Mój pies od jakiegoś tygodnia jest nieswój, do tego stopnia że
        stracił apetyt. A u mojego akurat psa który by chciał jeść nonstop,
        obojętnie właściwie co, to oznacza stadium poważne.
        Pies się mianowicie przedrobiował, znaczy alergia spożywcza się
        ujawniła. A to znaczy, że czas na kurację rybno/buraczano/kurkumową.
        Zwykle mu robię raz w roku, i pies jest dobry. A w tym roku
        zapomniała.
        Więc wczoraj była głodówka plus węgiel. Biedny pies znosi to
        dzielnie, chociaż w nocy bidulek strasznie burczał brzuchem. Dzisiaj
        już się waży wielki gar masy buraczkowo/marchewkowej. Dostanie na
        początek tylko warzywka. W międzyczasie wołamy na niego Strutka, a
        oni się z wyrzutem spogląda.
        Tak naprawdę to uważam, że pies montuje te afery spożywcze po to
        żeby zwrócić na siebie uwagę.
        Co mi przypomina, że moja na przykład kumpela jest w posiadaniu mamy
        o mentalności pięciolatka. Mianowicie mama musi być zawsze w centrum
        uwagi. Tak jak teraz na przykład. Syn kumpeli zdaje maturę, ale
        epicentrum uwagi całej rodziny jest babcia, która z powodu matury
        wnuka dostaje napadów duszności i waporów i epatuje wszystkich sobą
        i swoim stanem nerw. I zawsze tak mają, jak nie daj bóg ktoś z
        rodziny śmie coś zrobić by się nim rodzina zainteresowała, to babcia
        zaraz albo ze schodów spadnie, albo napaści histerii dozna, albo jej
        torebkę chcą ukraść. Babcia ma już zdrowo pod 70, więc szans na to
        że dorośnie mentalnie choćby do wieku szkolnego - raczej nie ma.
        • maria421 Re: Zwirzyna domowa 05.05.09, 12:53
          iwannabesedated napisała:


          > Co mi przypomina, że moja na przykład kumpela jest w posiadaniu mamy
          > o mentalności pięciolatka. Mianowicie mama musi być zawsze w centrum
          > uwagi. Tak jak teraz na przykład. Syn kumpeli zdaje maturę, ale
          > epicentrum uwagi całej rodziny jest babcia, która z powodu matury
          > wnuka dostaje napadów duszności i waporów i epatuje wszystkich sobą
          > i swoim stanem nerw. I zawsze tak mają, jak nie daj bóg ktoś z
          > rodziny śmie coś zrobić by się nim rodzina zainteresowała, to babcia
          > zaraz albo ze schodów spadnie, albo napaści histerii dozna, albo jej
          > torebkę chcą ukraść. Babcia ma już zdrowo pod 70, więc szans na to
          > że dorośnie mentalnie choćby do wieku szkolnego - raczej nie ma.

          Poznalam pare takich egocentrycznych, ksobnych typow cierpiacych na kompleks
          primadonny. Na szczescie nie w najblizszym otoczeniu, dlatego pewno udalo mi sie
          zachowac wlasna psychiczna stabilnosc.
    • xurek kryzys 05.05.09, 15:32
      osacza nas z wszystkich stron. Moja duza firma w ktore pracuje jako
      wyrobnik nie ma pieniedzy i teraz mamy znalezc "ochotnikow", ktorzy
      sami z siebie chca sie zwolnic badz ograniczyc pensum godzinowe.
      Niby maja byc ochotnicy, ale MUSIMY ich znalezc. Moja zaloga jakos
      nie chce sie zglosic na ochotnika a mnie sie niedobrze robi jak
      pomysle o tym, ze bede musiala tego ochotnika wybrac. Nosze sie z
      zamiarem zbojkotowania tego bojowego zadania, ale nie wiem, czy w
      ten sposob ja nie zostane przez nastepny szczebelek wybrana na
      ochotnika....

      PS: mam wrazenie, ze zwolniono polowe Marketing Directors
      pracujacych w naszym kantonie.....

      A w gazecie pisza, ze kryzysu niet, konsumpcja sie trzyma, wszystko
      jest dobrze i bedzie jeszcze lepiej....

      moze ja widze jakies biale myszy czy inne nieistniejace zjawiska?
      • ewa553 Re: kryzys 05.05.09, 18:59
        biedny Xurku.. Ile razy ja przezywalam podobne sytuacje. Jedna z
        zalet emerytury jest to, ze mi wszyscy szefowie i wlasciciele firm
        moga zjechac z pukla.
      • iwannabesedated Re: kryzys 05.05.09, 19:46
        A tu odwrotnie. Media, banki i szacobliwe instytucje straszą nas
        kryzysem i gospodarczym tsunami, a tu nic. Dziwne to. Na początku to
        ludzie jeszcze jakoś się brali na to i nerwowość się rozległa -
        głónwnie w firmach-córkach multicorporacji i bankach. A teraz olano
        to chyba, czyco?

        Wylewanie, czyli wybieranie ochotników to niestety smutna funkcja
        szefa. Trzeba się z tym pogodzić, albo szefem nie być. Rybka albo
        cipka.
        • xurek Re: kryzys 06.05.09, 14:42
          zaloga i ja skrocilismy sobie dobrowolnie pensje do konca roku,
          dzieki czemu nikt nie zostanie zwolniony. Zaloga mnie kocha, koledzy
          na tym samym szczeblu kariery nie lubiom, bo zaloga oczywiscie
          wypaplala i inne zalogi majom teraz za zle, ze ich szefowie wola
          kogos zwlonic niz obciac sobie pensje. A ja bynajmniej nie jestem
          Matka Teresa od Aniolow, tylko wole mniej zarabiac niz wiecej
          pracowac i bardzo lubie, jak zaloga mnie lubi, bo to bardzo ulatwia
          czlowiekowi zycie.
          • iwannabesedated Re: kryzys 06.05.09, 14:46
            E tam! Jakieś nowoejdżowe brednie! Oko za oko, znaczy się, połowę
            zabić a połowie przyznać przywileje! Machiavelli to wiedział, lecz
            ta nauka jakoś w las poszła, na rzecz rozlazłego trajty-majty. br\
            • xurek Re: kryzys 06.05.09, 14:50
              zabita polowa nigdy nie bedzie zabita tak do konca, tylko czychac
              bedzie w jakims rynsztoku na to, by za kostke zlapac i tez wciagnac,
              wiec trza bedzie wciaz patrzec pod nogi chodzac. Polowa z
              przywilejem tez nie zapomni, ze mogla zostac zabita i majac sie na
              bacznosci na wszelki wypadek tez bedzie nieufna i dokopie jak
              nadarzy sie okazja.

              A zaloga wdzieczna czasami naprawde bywa wdzieczna i wdziecznosc
              okazuje. Poza tym ja ja przyuczylam i pracuje nalezycie a mnie sie
              nowych przyuczac nie chce. No i nam nie powiedziano ze bedzie mniej
              roboty, tylko ma byc mniej zalogi, co jak sie policzy to wyjdzie, ze
              roboty bedzie wiecej, a ja juz i tak ledwo co na forum wyskoczyc
              zdarze, wie nadal uwazam, ze decyzje podjelam jedynie sluszna.
              • iwannabesedated Re: kryzys 06.05.09, 20:50
                Nie wygłupiajcie się Xurku, i nie tłumaczcie mi tego. Znasz mnie z
                tego forum wystarczająco długo aby nie brać na poważnie mojego
                bredzenia. Szczególnie teraz, kiedy, jak tutaj kilka razy pisałam,
                przechodzę kurację oczyszczającą wątrobę, i w związku z tym
                podżyzduję sobie jadem tu i tam, a też i doznaję nagłych
                hiperwentylacji irytacji.

                Ja na Twoim miejscu pewnie bym zrobiła tak samo, tyle że nieufność
                do tutejszych obyczajów raczej by mi poradził daleko idącą
                ostrożność. I byłabym gotowa na przykład na to, że po tym jak ja i
                moi ochotnicy obniżą sobie dobrowolne pensje, wtedy zarząd stawiając
                nas za przykład obniży też pensje całej reszcie. Po czym i tak
                wyleje część osób a na koniec sam sobie przyzna tłuste premie za
                podniesienie zyskowności br\.
    • jutka1 Rap(pap)ort :-) 05.05.09, 23:08
      Uomatko. Jak wyszłam z domu o 11:00, tak wróciłam teraz. Uskuteczniłam wiele
      rzeczy minus dentystę, którego musiałam przełożyć (czytaj: pójdę do paryskiego,
      bo tutaj nie starczyło czasu, ale to nic pilnego - może poczekać).
      Kolekcja wiosna-lato 2009 cudna, znalazłam mieszkanie do kupienia, wieczór z
      przyjaciółką jak zwykle megaprzyjemny.

      Jutro o 14:00 odbieram gościa, i do piątku będzie mnie niewiele.

      I tyle pierduł :-)
      • ma_teusz Teraz juz jestem duzy :-) 07.05.09, 01:04
        Juteczko tesknie za twoim smiechem.
        Ulu do dzis wspominam wspolna kanape.
        Pamietam o was i zawsze cieplo wspominam te chwile ktore spedzilismy razem :-)))))

        Dla was
        • jutka1 Re: Teraz juz jestem duzy :-) 08.05.09, 10:04
          MATKOBOSKO

          Objawił się Matti po trzyletniej nieobecności! :-))))))))))

          Chyba senaleję stychnerf :-)))))))
          • ma_teusz Re: Teraz juz jestem duzy :-) 31.05.09, 15:44
            jutka1 napisała:

            > MATKOBOSKO
            >
            > Objawił się Matti po trzyletniej nieobecności! :-))))))))))
            >
            > Chyba senaleję stychnerf :-)))))))
            >

            Jutus, Ty sie nie nerwuj moj skarbie, tylko wypij za nasz zdrowie :-))
            • jutka1 Re: Teraz juz jestem duzy :-) 31.05.09, 18:46
              Co też i niniejszym czynię :-)))
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Teraz juz jestem duzy :-) 11.05.09, 10:17
          ma_teusz napisał:

          > Juteczko tesknie za twoim smiechem.
          > Ulu do dzis wspominam wspolna kanape.
          > Pamietam o was i zawsze cieplo wspominam te chwile ktore
          spedzilismy razem :-))
          > )))
          >

          Jutka!!! Czy mozesz mnie uszczypnac? Czy ja sniem??? Czy to naprawde
          Matti? I ta wspolna kanapa...to brzmi hahaha ale nie pamietam
          Ale co ja pamietam z tamtych czasow gdy jak snieta chodzilam?
          Pozdrawiam Matti
          • ma_teusz Re: Teraz juz jestem duzy :-) 31.05.09, 15:49
            kielbie_we_lbie_30 napisała:


            > Jutka!!! Czy mozesz mnie uszczypnac? Czy ja sniem??? Czy to naprawde
            > Matti? I ta wspolna kanapa...to brzmi hahaha ale nie pamietam
            > Ale co ja pamietam z tamtych czasow gdy jak snieta chodzilam?
            > Pozdrawiam Matti
            >
            >
            No ladnie, nie pamietasz naszej wspolnej kanapy, poza nami nikogo wiecej na niej
            nie bylo :-)
            Stala na srodku pokoju, frontem do sciany a okno bylo po mojej stronie.

            Wzajemnie pozdrawiam i sciskam :-))
    • jutka1 Środa 06.05.09, 09:43
      Za oknem szaro, ma być 16 C, ryzyko deszczu. Oh well.
      Dzień spędzam we Wrocławiu. :-)
      No to letem. Miłego dnia :-)
      • fedorczyk4 Re: Środa 06.05.09, 10:06
        Zimno, szaro i matur ciąg dalszy. Nuuuda
    • ewa553 Mile zlego poczatki - mowi sie 06.05.09, 12:44
      a u mnie dzis dokladnie odwrotnie. O 7.30 obudzilo mnie borowanie i
      rabanie na sasiednim balkonie. Koty zestressowane od rana, mnie
      zabraklo chleba, w drugiej kawie zwarzylo sie mleko....
      A potem pojechalam ze znajoma do Luisenparku, jednego ze
      sliczniejszych parkow Europy. No i zafunowalysmy sobie (na suchy
      pysk) Nordic Walking. Bylo prawie pusto, pare grup przedszkolakow.
      Cudowne ogrody kwiatowe, wszystko kwitnie jak szalone, pieknie sie
      chodzilo przez rownych 70 minut. No i po drodze piekarz, a w domu
      z cudownym uczuciem lekkosci, pyszne sniadanko.
      • iwannabesedated Re: Mile zlego poczatki - mowi sie 06.05.09, 13:33
        Od wczoraj ziąb!!! Wczoraj rano się musiałam bladym świtem zerwać bo
        nauczam, i też mnie się mleko skisło w kubku kawy! Pierwszej! Nie
        miałam już czasu nowej sobie zrobić!
        W nocy mnie sny nękały!
        I czemuż Fedo się w ogóle zrywa tak rano? To jakieś stowarzyszenie
        porannych skowronków, z Pytonem? Spisek jakiś??? br\
        • iwannabesedated Halny wieje, dekle się prują... 06.05.09, 20:59
          Ludzie kochani, ależ jest zimno!!! Ależ wieje!!! Ależ ludzie
          głupieją od tego!!!
          Najpierw w tramwaju, wsiadła młoda kobieta z dziewczynką - może 3-
          letnią. Usadziła ją na siedzeniu, po czym stojąc nad nią zaczęła na
          cały głos wykrzykiwać "hm, hm, a ktoś tu chyba w majtki kupkę
          zrobił" i za nos się łapała. "A co Ty tam w majteczkach masz
          córeńko? Czyżby to kupeczka??" nawoływała młoda mama, "Kupka, kupka
          w majtkach", wyśpiewywała na cały autobus. Dziewczynka przez ten
          czas odwracała zażenowaną buzię do okna i chyba się bardziej
          wstydziła mamusi niż domniemanej kupy...
          Potem na przystanku, dujący intensywnie i chlaszczący po łydkach
          deszczem wiatr wgonił pod wiatę gromadkę eleganckich starszych
          pań. "Wieje, wieje" powiedziała jedna pani. "Jak w Kielcach"
          facecyjnie dodała druga, a trzecia półgębkiem
          bąknęła "piździ". "Piździ" zapiszczały chichocząc pozostałe
          panie, "piździ, piździ, piździ" pokrzykiwały chórkiem jedna przez
          drugą i nie wiem co dalej było, bo przyjechał mój autobus i
          wsiadłam, ale pewnie coś strasznego..
          • fedorczyk4 Re: Halny wieje, dekle się prują... 07.05.09, 07:33
            Świntoprawdo, ludziom odbija jak wieje, a ciągle wieje:-(
            Po szkole pojadę do sklepu ogrodniczego, zaszaleję i
            zakończę "meblowanie" tarasu na najbliższe kilka tygodni:-)
            Już za chwilkę zakwitną moje ulubione chabry górskie i ostróżki.
            Azalja już szaleje. Niestety różanecznik zakwitł mi w zeszłym roku
            dwa razy i teraz ma cztery kwiatki na krzyż. Postaram sie przeczekać
            na tarasie, obłęd szalejący dookoła mnie
            • blues28 U mnie ani halny ... 07.05.09, 08:11
              ... ani nic. Huknely upaly lipcowe, ludziska rozebrani prawie do
              gola kurczowo trzymaja sie cienia.
              Noc goraca jak w lipcu/sierpniu, nosz kurde zeby w maju takie cos?
              Niewyspanam, glowa boli, koniec swiata...
              • ewa553 Re: U mnie ani halny ... 07.05.09, 09:12
                moja warszawska siostra przeniosla sie juz na lato do Jastrzebiej
                Gory i meldowala wczoraj straszny sztorm. Musi byc straszny, skoro
                miala przy drzwiach przygotowana kurteczke i wazne dokumenty. W ten
                sposob przygotowuje sie w takich sytuacjach na ewentualna ewakuacje
                w srodku nocy:)))) Ja bym nie czekala z dokumentami, az mi dom
                zwieje do morza:))))
                • iwannabesedated Re: U mnie ani halny ... 07.05.09, 13:02
                  Czy to ta, która ma dom na nastrzykiwanej betonem skarpie?
                  To może się już do tej niepewności przyzwyczaiła?

                  Tutaj dalej wieje, chociaż słonko świeci. Ale nadal zimno. A
                  ocieplić się miało.
                  • ewa553 Re: U mnie ani halny ... 07.05.09, 13:21
                    tak, to ta ze skarpy:)))) I faktycznie, od lat przygotowuje sobie
                    w czasie sztormu te dokumenty do zabrania:))))
                    Ma zreszta teraz lepsze przezycia, bo skarpe dalej robia i to w taki
                    sposob, ze najpierw przyjezdzaja z wielkim hukiem ciezarowki z ziemia
                    (robia tarasy na tej skarpie), nastepnie walec drogowy ujezdza i
                    ubija ta ziemie. To z jednej strony domku. A z drugiej, dwa domki
                    dalej, pani sprzedala swoj domek i nowy wlasciciel przerabia
                    calkowicie wnetrze i od dwoch dnim pracuja swidry i inne Bohrmaszyny.
                    Tak wiec przebila mnie calkowicie z moja budowa. Ma o tyle lepiej,
                    ze sztorm przemienil sie w silny wiatr, jest slonecznie i moze
                    godzinami lazic po pustej plazy uciekajac od atrakcji glosnych.
              • ewa553 Poradzcie, prosze: 07.05.09, 09:17
                znajoma ma jesc duzo watroby, bo ma za malo czerwonych cialek krwi.
                Ale nienawidzi wprost watroby. Wiecie moze jakies inne zastepcze
                produkty?
                • maria421 Re: Poradzcie, prosze: 07.05.09, 09:41
                  Sa rozne ekstrakty z watroby w tabletkach. Niech spyta lekarza.
    • chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 71 :-) 07.05.09, 19:48
      W QC takze parszywie (to wedle PL, a nie jakichs Iberii i tym podobnym
      rozpasaniom)- leje, ziebi. Buty/skarpety/stopy przemoczone i to akurat, gdy sie
      na gwalt kuruje z przeziebienia (grypy?!) z obawy, ze mnie rozgoraczkowanego
      wydlubie z tlumu na lotnisku kubanska bezpieka. Tak wlasnie potraktowali
      wlasnie chinscy towarzysze grupe kanadyjskich studentow i zamkli ich na
      tygodniowa kwarantanne.
      Hmm, moze powinienem sobie podrozowac policzki tuz przed wyjsciem z samolotu i
      tym przemyslem i przetrwam selekcje, i sobie jakiegos towarzysza przygrucham na
      dziendobry?... Sie zastanowie nad za i przeciw.
      • blues28 Re: O pierdułach -- Odcinek 71 :-) 08.05.09, 06:54
        Kto to przedwojenny spiewal: ...noce takie sa upalne, a slowiki spac
        nie daja... Ordonka?
        No to ja juz mam noce takie upalne. Skonczylam przewracac sie z boku
        na bok o szóstej i grzebie sie w deklaracji podatkowej.
        Za oknem ptaszyna slodko kwili. Miasto jeszcze spi. Bardzo lubie te
        ranne godziny ze spiewem ptaków.
        Potem wyrusze do Urzedu Podatkowego (poczta zgubila moja deklaracje)
        celem przedlozenia duplikatu. Mam nadzieje, ze bez kolejki...

        CJ, trzym sie i nie daj sie grypom wszelakim. Kwarantanna na Kubie
        moze byc mniej komfortowa niz hotele na Varadero.:)
        Raportuj po powrocie jak bylo!!
    • jutka1 Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 10:08
      Coje kurnia? A życzenia gdzie, kurnia?

      Pierdolę takie forum, gdzie zapominają o moich imieninach. BR\

      To, że dwa dni nie byłam na necie z powodów tzw. osobistych niczego nie
      usprawiedliwia. Idę sobie stąd, mieszkanie kupo-wać. BAJ. BR\
      • iwannabesedated Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 11:26
        Tia, najpierw się olewa najbliwsze forum totalnie, no po prostu się
        na nie leje obfitą strugą, a teraz przychodzi się i dla niepoznaki
        robi aferę z imienin. Zero życzeń aż się tu przykładnie
        wytłomaczycie z karygodnego zaniedbania czynności forumowych?
        • jutka1 Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 13:33
          Tłomaczę (zam.) się, że miałam gościa (o czym zresztą zawiadamiałam) i nie
          podchodziłam do komputra (o czym zresztą zawiadamiałam). Na nikogo żadną strugą
          nie lałam. :-)))))))
      • chris-joe Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 11:45
        Czyli slowa Ojca Dyrektora zaprawde swietymi byly gdy narod ostrzegal, ze
        zachodnicy Polske najada i wykupia: Xur rozpoczal rozbiory Ojczyzny od polnocy,
        Jutka zas wkracza od poludnia.

        Co do imienin zas: Niech sie swieci! :))
        • maria421 Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 11:53
          Spojrzalam na polski kalendarz co w kuchni wisi a tam "Stanislawa, Marka".
          To Ty Stasia w realu jestes? :-)

          Tak czy owak, wszystkiego najlepszego!
          • blues28 Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 12:46
            Naglówek wyjatkowo mi podchodzi, bo jezdem obrazona i wkurzona na
            swiat! Okazalo sie, ze odszkodowanie/odprawa podlega opodatkowaniu i
            musze oddac do fiskusa kupe forsy. Cholera!

            A do zyczen imieninowych sie dolaczam, ale niwinowatam, bo nie
            mialam pojecia :)
            • jutka1 No dobra 08.05.09, 13:36
              ODbraziłam się :-))))))))))

              Idę na taras, bo słońce świeci, a potem się drzemnę, a potem będę gotować chili
              dla gości :-)))))))))
            • iwannabesedated Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 13:42
              A fujt! To paskudnie! No nic, zapłać i rozglądaj się za gruszką ;)
          • jutka1 Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 13:30
            6 maja, Mario, 6 maja :-)))))))
            • maria421 Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 13:34
              jutka1 napisała:

              > 6 maja, Mario, 6 maja :-)))))))

              I dopiero teraz sie o zyczenia upomnialas? :-)
              Sciskam raz jeszcze i sie kajam za przeoczenie.
              • jutka1 Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 13:36
                Przeca godom, że dwa dni nie podchodziłam do komputra :-)))
                • maria421 Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 13:42
                  jutka1 napisała:

                  > Przeca godom, że dwa dni nie podchodziłam do komputra :-)))

                  No to niezle musialas zabalowac:-)
        • jutka1 Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 13:34
          Zachodniaki wykupują, a potem z polskich najemców zdzierać będą krwawicę i pot
          (nie mylić z marychą) ;-)))))))
          • maria421 Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 13:35
            ... a rydzykowe media beda bebnic ze "nas Niemcy wykupuja".
          • iwannabesedated Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 13:46
            Skórę chyba będą zdzierać, a krwawicę to chyba wysysać? wyduszać?
            Enyłej, wszystkiego najlepszego. Wymówek żadnych nie mam, tylko tę
            że zwykle zapominam nawet swoich własnych imienin. Ponadto imieniny
            jakieś takie bezpłciowe mi się wydają i identyfikować się z tym
            trudno.
            • iwannabesedated Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 13:55
              No właśnie, obie Święte Doroty (z Cezarei i z Alexandrii) były
              jakimiś rozmamłanymi dziewicami-męczennicami.
              Za to Święta Jutta z Chełmży, była "single mother" (cycat
              Wikipedia), bo stary mąż co go na pielgrzymkę posłała - taktownie
              odwalił kitę. Święta Jutta pozbywszy się przedwczesnego potomstwa
              utykając one po klasztorach osiadła jako tajna/szara eminencja przy
              Wielkim Mistrzu Krzyżackim, co to jedni twierdzą iż jej kuzynem beł,
              a inni co innego twierdzą...
              • jutka1 Re: Jezde obrażona :-)))))))) 08.05.09, 14:44
                Hehyehehehehehehehe.... Jak ulał (pardon za skatologię) pasuje :-))))

                Wracam na taras. Impreza wieczorna się rozrosła bezwiedzymej. Będzie też
                psiapsiółka pisarka (100K, umówię Cię), oraz jeden były premier podobno. Tego
                drugiego postanowiłam posłać do sklepu wiejskiego po papier toaletowy, a co, w
                ramach szeroko rozumianej konfundacji ludności tubylczej. :-))))

                A suivre...
                :-D
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 71 :-) 08.05.09, 16:17
      Jutka, chcialam Ci zlozyc zyczenia, ale Cie nie bylo. To co, do
      sciany mialam gadac? No a teraz spoznione alöe serdeczne usciski
      imieninowe!

      Blues, za odprawy itepe zawsze placi sie podatek. U nas jest tak, ze
      juz dostajesz okrojona z podatku. I mnie sie udalo, bo zabrali mi za
      duzo i nastepnego roku niczegoi sie nie spodziewajac, dostalam od
      fusjusa 5 tys. zwrotu nadplaconego podatku! Radosc byla wielka.

      Dorota, czekajac dzis dlugo u ortopedy w poczekalni, mialam siedzaca
      obok pania z dwojka dzieci. Biedny 10-latek mial prawice cala w
      gipsie, a maluchowi chyba 2-letniemu zapomniano gipsu napchac do
      buzi. Rany, jak to dziecko sie darlo radosnie i donosnie! Poprosilam
      pielegniarki o udostepnienie spokojniejszego miejsca. Budowa w domu
      i taki wrzeszczacy bachor u lekarza - to za duzo na moje skolatane
      nerwy.....
      • blues28 Sobota :) 09.05.09, 08:14
        Dalej gorac, choc ma byc troche pochmurnie, moze nie bedzie tak jak
        wczoraj? Toz to maj dopiero...
        Dzis idziemy na Masters Tennis, turniej tenisowy w Madrycie,
        odbywajacy sie na nowym obiekcie Caja Mágica (Magiczne Pudelko),
        wybudowane a conto staran Madrytu o Olimpiade 2016. Wczoraj, arene
        glówna inaugurowal Lenny Kravitz.
        Ludziska pchaja sie, bardziej zainteresowani sprawdzeniem nowego
        obiektu, niz samym turniejem choc obecny jest bez wyjatku swiatowy
        Top Ten.
        Basiu, otóz tutaj, jesli wyrzucaja cie z pracy, to odszkodowanie nie
        podlega opodatkowaniu. No to ja, boza krówka tez myslalam, ze
        odchodzac polubownie (dalej kochamy sie z firma jak te dwa golabki)
        nikt sie do mojego "odszkodowania" nie przychrzani. Blad :(
        Nic to. Trza bedzie zaplacic i juz!

        No to ide napic sie kawy. Milego weekendu wsiem :)
        • chris-joe Re: Sobota :) 09.05.09, 10:06
          U nas 11 stopni, na Kubie 34. Dopalam papierocha dopijajac kawe i- na lotnisko.
          Planow na weekend nie mamy absolutnie zadnych :)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 71 :-) 09.05.09, 09:06
      pendzonc na wycieczke zycze wszystkim milej niedzieli. U nas
      zapowiedzieli burze i te rzeczy, ale prawdziwego turysty takie
      drobnostki nie przestraszaja:))))
      • iwannabesedated Sobota cd. 09.05.09, 12:04
        Sobota słoneczna, ociepliło się. I-Ching powiedziało, iż została
        zgromadzona wielka siła, lecz na razie nie jest czas na działania.
        Ufny w swoją siłę czekaj na właściwy moment. Heh. Dobra, ufny w
        swoją siłę pójdę i popatrzę jak mi pietruszka wschodzi :)
        • jutka1 Re: Sobota cd. 09.05.09, 22:02
          Co mi przypomniało, żeby I-Ching wziąć DoopaRyża. :-)

          Melduję, żem przeżyła wczorajszą kolację na 12 osób, było przecudnie,
          śmichychichy ale i po-ważne konwersacje, siedzenie do białego rana, a rano znów
          goście. Fajnie. :-)

          Dizajnerka przywiozła kolekcję wiosna-lato 2009, cudo, obaliłym flaszkę białego,
          a teraz trza się ewakuować na dół, co też niniejszym uczynię :-)
    • jutka1 Niedziela i powrót 10.05.09, 07:12
      Obudziłam się o szóstej (BR\)
      Wyjazd po dziesiątej, więc jest czas na pakowanie, prysznicowanie i ogólne
      przygotowania. I fru fru fru.
      Trochę szkoda, że tak strasznie szybko zleciało. Wczoraj szłam przez wieś, a
      wokół zapach bzów, zieleń, słońce... cudna pora roku.

      A na razie słucham merengue i piję kawę, gapię się w okno, i się uśmiecham.
      Czego i Wam życzę (c)m.k. :-)))
      • fedorczyk4 Re: Niedziela i powrót 10.05.09, 10:05
        No tak, w Paryżu już po bzach, ale nie jest źle z jednego cudownego
        miejsca, jechać w drugie cudowne miejsce:-)
        Moja UP, też wraca już do Niort. We wtorek wczesnym porankiem,
        dzzisiaj organizuję dla niej pożegnalna kolację w synusiowej
        knajpie. Znowu będę za nią tęsknić i martwić się. Poza tym właśnie
        dowiedziałam się o kilku rozstaniach w kręgu znajomyych. Rozpadaja
        sie z trzaskiem pary z 10/20 letnim stażem. Co to nowa wiosenna moda
        w tym roku nastała? I to o dziwo nie panowie do młodszych, a panie w
        świat wylatują. Zdrowy objaw. A pogoda w Warszawie nadal szaleje.
        • ewa553 Re: Niedziela i powrót 10.05.09, 10:51
          Tak, w moim otoczeniu tez sie kilka par tej wiosny rozpadlo i choc
          mnie to nie dotyczy bezposrednio, to jednak jakos tak smutno mnie to
          nastraja.
          Kto to jest UP Fedoro?
          A jak tam matura? Kiedy jest Wielki Final? I jesli wolno spytac:
          jakie plany ma Mala?
          A teraz ide na Walking ktory musze codziennie uprawiac, bo wykazalam
          sie na wczorajszej 7-godzinnej wedrowce (duzo wzniesien) tak marna
          kondycja, ze rozpacz ogarnia:((((((
          • maria421 Re: Niedziela i powrót 10.05.09, 11:15
            Dzis Dzien Matki.
            Corcia tradycyjnie przygotowala sniadanie, roze na stole, a na obiad idziemy tam
            gdzie zwykle w Dzien Matki, czyli do Da Vinci.
            • jutka1 Re: Niedziela i powrót 10.05.09, 20:12
              Tom dotarła. Kota w ekstazie, nie spuszcza mnie z oka, a ja zmęczona br\
              Ucho mi się zapaliło i muszę na jakiś czas zarzucić kolczyki br\

              W sobotę lecę za ocean, jak się dowiedziałam.
              (nakupię sobie butów :-)))))

              Poza tym wszystko gra i buczy.
    • ertes Urodziny 11.05.09, 06:07
      Postanowilem ze pierwsze urodziny mojej fiancetki ze mna musza jej utkwic w
      pamieci na cale zycie.
      Wiec wymyslilem cos takiego:
      www.youtube.com/watch?v=uGmMZuo_LZY
      Mysle ze zapamieta :)
      • maria421 Re: Urodziny 11.05.09, 09:50
        Z pewnoscia zapamieta :-)
    • jutka1 Poniedziałek 11.05.09, 08:16
      Zaczynam maraton, zawodowo mam trudny tydzień - nie jeśli chodzi o stopień
      trudności, ale nawał rzeczy do zrobienia. Trochę się napiętrzyło podczas mojej
      nieobecności.

      No to lecę. Miłego dnia :-)
      • iwannabesedated Re: Poniedziałek 11.05.09, 14:47
        Z ulgą powitałam koniec weekendu. Ostanio mam jakiegoś weekendowego
        pecha, i mam nadzieję że się ten pech wyczerpie zanim mnie wykończy.
        Czytam sobie forum, a tu Ewa na wycieczki biega, Pytun baterie
        naładowawszy na wyprawę po buty wyrusza, a ja jak ten Pan cośmy go z
        Pytunem obgadywały. Co krok to rozkrok. Tyle, że te rozkroki - na
        weekendy przypadają. Więc cały tydzień zupełnie miły i się człowiek
        szykuje, że w weekend to dopiero będzie fajowo - a tu sru, maczugą w
        łeb. Czuję się jakby mnie pług przejechał, lub gorzej.
        Glebogryzarka.
        • jutka1 Re: Poniedziałek 11.05.09, 22:39
          100Krocie, czuję się trochę jakby mnie też przejechało. W robocie Sajgon,
          okazało się dziś, że nie mogę jechać na wizę turystyczną i było bieganie za
          zdjęciem w specjalnym formacie 5 cm x 5 cm, a jutro rano wypełnianie formularzy
          coby zaniesli na czas i cobym dobrą wizę dostała na czas. BR\ BR\ BR\

          A tak nawiasem mówiąc, ten wyjazd nagły rozwalił mi plany zawodowe, bo zabrał
          tydzień pracy nad czym innym, i muszę to zrobić w tym tygodniu. Plus to co
          miałam zaplanowane na ten tydzień. Do tego dostałam dziś 4 nowe rzeczy do
          napisania i chyba się obwieszę. BR\
    • ewa553 atocidopiero! 11.05.09, 11:22
      Premiera filmu "Ertes z rodzina" na forum! Gratuluje pomyslu.
      Pytanie techniczne: czy ktos lecial z Wami tym samym tempem (czyli
      caly czas na tej samej wyskosci) z kamera? To chyba bylo
      najtrudniejsze w tym przedsiewzieciu.
    • ewa553 Jutka, 11.05.09, 11:26
      zazdraszczam wyprawy po buty. Ja sie w tym tygodniu rozgladalam za
      butami u nas. Nie potrzebuje zadnych, ale mam wielka potrzebe
      nabycia kilku. No wiec czekalam, ze cos mnie oszolomi. Nic z tych
      rzeczy. A buty ktore bym ew. kupila zeby cos kupic, byly po 150 Euro.
      Wiec postanowilysmy z psipsiola ze jak tylko sie moj remont skonczy
      to skoczymy do Rzymu na zakupy. Od lat tam kupuje. WEzbudzaja nie
      tylko moj zachwyt, ale i otoczenia. Nieskromnie dodam ze bylam juz
      pytana, skad mam takie piekne buty. A nigdy nie place tam wiecej ja
      60 Euro!! W czasach gdy pracowalam, nosilam wylacznie buty na
      obcasie, wtedy szczegolnie piekne modele stamtad przywozilam. Na
      plaskim lub na koturnie jest niestety troche mniejszy wybor....
      • maria421 Re: Jutka, 11.05.09, 11:58
        A ja natomiast nie rozumiem dlaczego jak sie mieszka w Paryzu, stolicy mody, to
        sie po buty za ocean wybiera.
        • xurek Buty, Weekend, Krysys & Co 11.05.09, 15:36
          Ee tam, Basia, sie nie chwal. Ja to dopiero mam tera obuwie! Para
          wiosenno/jesienno/zimowa (bo zazarlam sie, ze nie kupie na zime
          jeszcze jedych tego typu): cena 200 Euro, wyglad nieco lepszy niz
          kupowala moja babcia na targu w Suchej Gorze jak miala 80-ke.
          Sandalki letnie: wyglad jeszcze ciut gorszy, cena 170 Euro. Cene za
          dwie pary przebolec trudno, wyglad jest wprost nie do zniesienia a
          perspektywa, ze jezeli staw sie zacznie goic i nie trzeba go bedzie
          operowac to ja w nich bede zasuwac dwa lata w ogole niewyobrazalna.
          Jak ktos tu jeszcze raz powie cos o pantofelkach, to sie zastrzele.
          Zaczynam dostawac totalnego swira i fobii butow ortopedycznych i to
          nie na zarty. Ale trzeba przyznac tym ohydkom, ze bez zadnych
          lekarstw, tylko w tych butach i wlkadkach staw przestal bolec, choc
          nie tak calkiem trzymam sie nakazu chodzenia malo.

          Stokrotko, coz strasznego stalo sie w ten weekend? To moze ty sobie
          teraz zrob na abarot? Znaczysie weekenduj w ciagu milego tygodnia a
          w weekend na wszelki wypadek udaj sie do jakiej roboty? Mnie dziecko
          z tatusiem zaprosilo na wycieczke statkiem po naszym jeziorku (u nas
          byl wczoraj dzien matki, maly napisal mi opowiadanie i zafundowal
          (pewnie za kase taty) statek), pogoda byla rewelacja i poczulam sie
          prawie jak na Karaibach. Do tego statku jest od nas piechota pol
          godziny przez piekne pole golfowe a od statku autobusem do pracy 5
          minut. Postanowilam, ze bede raz w tygodniu plywac do pracy statkiem
          i czuc sie jak na wakacjach.

          Kryzys dupe nam coraz ciasnie sciska, w robocie jeden frustrujacy
          meeting za drugim, znajomy z International School stracil robote
          Expata a maja tam 3 dzieci i pracodawca przestal placic a oni nie
          maja kasy a szkola jest tak wredna, ze grozi im sadem i proponuje,
          by sprzedali np. samochod by za dzieci do konca roku zaplacic. Musza
          placic nawet, jezeli je ze szkoly zabiora. Powoli zaczynam sie tej
          szkoly bac :))

          I Highlight tygodnia:
          Mojemu mezowi udalo sie zaplacic po raz drugi podatek za rok.....
          2005 (ciekawe, skad on wygrzebal ten numer referencji) i nie
          zaplacic za 2008. Przyszlo upomnienie, grozenie komornikiem, ja o
          malo nie dostalam zawalu zanim znalazlam ten przelew z naszego konta
          a jak zaczelam ludziom w urzedzie skarbowym tlumaczyc, co on zrobil
          i gdzie te pieniadze byc moze byc moga to na koncu juz sama nic z
          tego nie rozumialam. W koncu ktos z zupelnie skolowanego grona wpadl
          na pomysl, by sprawdzic w archiwum, jak wyglada nasze saldo 2005 i
          sie okazalo ku wielkiemu zdziwieniu urzednikow, ze ich system
          komputerowy jest w stanie zmieniac zamkniete teczki podatkowe co sie
          zdarzac nie powinno. Teraz ja mam spokoj i uiszczony podatek a urzad
          bedzie debatowal na tym, co w systemie jest nie tak i dlaczego nie
          zostalo to zauwazone. Ja tam mylse ze pewnie dlatego, iz niewielu
          ludzi wpada na pomysl ponownej zaplaty podatku 2005 w grudniu
          2008......
          • ewa553 Re: Buty, Weekend, Krysys & Co 11.05.09, 17:03
            czesto slyszalam, ze zdrowie jest cenne. Teraz widze to na kazdym
            kroku: buty ortopedyczne maja cene jakby mialy obcasik conajmniej
            pozlacany, a chodzenie do apteki poprzedzam niemalze zaciagnieciem
            kredytu w banku. w czwartek mam wizyte u dentysty i poniewaz czuje
            swoje boczne zeby przy myciu ich szczoteczka (to nie bol, ale czuje
            je), to juz widze nad glowa wizje koronek za ciezkie pieniadze.
            Cholera. Z drugiej strony mowi mi moja amerykanska znajoma, ze w
            Ameryce wszyscy sobie nawet na zdrowe zeby zakladaja koronki,
            dlatego wszyscy usmiechaja sie rownym rzedem perelek:))))) Wiec moze
            jak juz, to strzele sobie koronki na wszystkich zebach? Musze to do
            czwartku przemyslec....
            Xurku, nie wiedzialam ze dalej jestes leczona, nie apdejtowalas
            wiadomosci i myslalam, ze juz po wszystkim. Prosze o szczegoly
            i prognoze.
            Dorotko, opowiedz natychmiast co za swinia Ci znowu zepsula weekend.
            Ja Ci proponuje abys weekend skreslila z kalendarza i przesypiala od
            piatku wieczora do poniedzialku rana. Wtedy nic Cie nie ma prawa
            spotkac...
          • ewa553 Xurku, 11.05.09, 17:13
            chcialam Ci jeszcze polecic ksiazke "Caly ten Kutz". Swietna jego
            biografia (napisala po wielu rozmowach Aleksandra Klich) z wieloma
            barwnymi momentami ze Slaska. Rowniez historycznymi, rowniez polsko-
            niemieckimi. Jestem pewna ze tylko ktos ze Slaska naprawde Kutza i
            ta ksiazke moze zrozumiec.
            Jestem w polowie, ale jak skoncze to moge Ci pozyczyc.
        • jutka1 Re: Jutka, 11.05.09, 22:00
          A bo tutaj są za wąskie, za niskie podbicie, i za drogie. Jak znajdę coś, co
          pasuje i się podoba, to kosztuje 200 euro, i sorry, ale nie. A w Nine West za
          60-80-100 dolców (zależy czy jest wyprzedaż, czy nie) mam buty pasujące jak
          rękawiczka, i ładne.

          Dużo chodzę piechotą, i wygodne buty są dla mnie podstawą, a nie zwykłam wkładać
          do kostiumów adidasów. I wreszcie, kolekcja letnia 2009 przywieziona z PL wymaga
          pasującego obuwia. :-)))
          • maria421 Re: Jutka, 12.05.09, 08:50
            jutka1 napisała:

            > A bo tutaj są za wąskie, za niskie podbicie

            Znaczy ze Ci stopa wzrosla. Zyjesz teraz na wyzszej stopie:)
            Ja zreszta tez, mnie stopa wzrosla z nr.37 do nr.38
            • ewa553 Re: Jutka, 12.05.09, 09:12
              Marysiu, jak bedziesz kupowac we Wloszech buty, to dalej bedziesz
              miala 37: tam jest przeciez inna numeracja. We wloskich butach mam
              36 jak za dawnych, mlodzienczych czasow:)))
              • maria421 Re: Jutka, 12.05.09, 09:34
                ewa553 napisała:

                > Marysiu, jak bedziesz kupowac we Wloszech buty, to dalej bedziesz
                > miala 37: tam jest przeciez inna numeracja. We wloskich butach mam
                > 36 jak za dawnych, mlodzienczych czasow:)))

                Wlosi maja inna numeracje ciuchow , nie butow.
                We Wloszech tez kupuje 38, niekiedy 37,5 zalezy od firmy ( w Niemczech tak
                samo), bo nie wszystkie firmy maja polowkowe numery.
                Peter Kaiser i Gabor maja, a buty tych firm niczym wloskim butom nie ustepuja.

    • jutka1 Wtorek w Sajgonie 12.05.09, 08:38
      Dziś Sajgonu c.d.
      Gdzie jest domestos?
      • maria421 Slonce swieci 12.05.09, 09:38
        Wczoraj caly dzien lalo.
        Zanim znow zacznie padac, biore kierunek na sklep ogrodniczy.
      • lucja7 Re: Wtorek w Sajgonie 12.05.09, 09:41
        "Dziś Sajgonu c.d."
        Jeszcze zyjesz w przebrzmialych panikach? Przeciez dzis zyjemy w
        Hoszimineville, miescie spokojnym i wygodnym.
        • lucja7 Buty ciagle te same 12.05.09, 09:45
          Zauwazam tez ze buty kupujemy ciagle tych samych marek,
          przyzwyczajeni i zbyt leniwi by sie rozgladac poszukiwajac ciagle. A
          taki wybor...
    • ewa553 Marysiu, 12.05.09, 09:44
      Jesli maja taka sama numeracje, to dlaczego wszystkie kupione we
      Wloszech mam 36 a tu kupuje 37? Gabor sa dobre buty, ale takie
      troche ciotkowate, bez polotu. A te wloskie sa jakby lzejsze,
      ladniejszy "disajn" no i zawsze sie znajdzie cos innego niz tu po
      ulicach chodzi:)))
      • maria421 Re: Marysiu, 12.05.09, 09:57
        Ewa, moze akurat tak trafialas ze Ci we Wloszech stopa wchodzila w nr.36.

        Co do butow Gabor to maja calkiem fajne i super wygodne klasyczne czolenka;
        takie "buty sluzbowe" :)
        Namowilam corcie na takie buty (ona znow w tym tygodniu pracuje na Targach we
        Frankfurcie) gwarantujac jej ze w nich spokojnie wytrzyma 12 godzin i jest
        bardzo zadowolona.
    • ewa553 Jutencjo, 12.05.09, 09:48
      czy istnieje jakas szansa zobaczenia Twojej kolekcji wiosenno-
      letniej? Jestem bardzo ciekawa, co Ty teraz nosisz. Sfotografuj pare
      sztuk na wieszakach!
      Ja sie zreszta tez czesciowo ubieram w Polsce, wlasnie ze wzgledu na
      to aby bylo cos innego jak w moich sklepach mannheimerskich.
      Wczoraj na koncercie mialam rewelacyjne spodnie z leciutkiego
      materialu, czarne w blale prazki. Do teho czarna bluzka z baaaardzo
      glebokim dekoltem, ladny fason, dyskretnie zdobiony, krotki rekaw z
      grubej koronki. Moim zdaniem wszystko wygladalo fajnie. A nabyte w
      dwu warszawskich sklepach...
      • iwannabesedated Re: Jutencjo, 12.05.09, 10:31
        Buty, srupy, kolekcja srolekcja. Buty kupuje człowiek gdzie chce i
        jakie chce. Będzie chciał, to z Mediolanu przyjedzie i na bazarze
        kupi u Ruskich albo w Chinach , bo taki kaprys będzie mniał. A ja
        opowiadać nic nie będę, bo mnie się sprzykrzyło. W ogóle to już nic
        nie będę pisać tylko tu będę przychodzić i wydziwiać nad wszystkim.
        • maria421 Re: Jutencjo, 12.05.09, 11:54
          Przywiozlam towar ze sklepu ogrodniczego , musialam dwa razy jezdzic bo na raz
          by sie nie zmiescil. Wyladowalam na tarasie, wlazlam w wyjsciowych butach na
          trawnik ktory po wczorajszej ulewie jest pelny blota i sobie zafajdaczylam buty.
          A teraz se odpoczne, a po obiedzie, jezeli pogoda sie utrzyma zabieram sie za
          flancowanie.
          • ewa553 Mario-ogrodniczko: 12.05.09, 13:59
            co sadzisz?
            Ja wczoraj ostatnie roslinki powsadzalam do ziemi, a dzis leje. Oby
            nie za duzo. Bylam w poludnie na pogrzebie sasiadki i na cmentarzu
            bylo po prostu urwanie chmury. Mimo sporego parasola zmoklam troche.
            • maria421 Re: Mario-ogrodniczko: 12.05.09, 15:09
              Wiszace czerwone pelargonie na balkonie, stojace czerwone pelargonie w kublach
              przed domem i na tarsie, czerwone Eis-Begonie na klombie i tu i tam.

              Wlasnie sobie zrobilam przerwe na kawe, potem musze wniesc skrzynki na balkon i
              uporzadkowac taras.

              • maria421 Gotowe! 12.05.09, 16:56
                Melduje zakonczenie robot ogrodkowo-balkonowych.
        • jutka1 Re: Jutencjo, 12.05.09, 17:14
          Qrva lubie Nine West, to sie ciesze ze moge pojechac i kupic, w czym kurnia
          problem? Komu i dlaczego to przeszkadza?
          A jesli mi sie stopy rozklapaly, albo paryzanki to ratlerki w mini bucikach, to
          nie moge co innego?
          Chinczyka tu nie mam.
          200 euro odmawiam za buty.

          Dobra, koniec tematu butow, bo mna zaraz trzasnie.
          • ewa553 Re: Jutencjo, 12.05.09, 18:15
            ja juz przy stu euro wolam surowo: won! Dawniej kupowalam u Wlocha w
            Niemczech piekne buty po 99 marek. Ale 100 euro, to przeciez 200
            marek, wiec uwazam, ze komus u nas totalnie odbilo.
            To samo chyba tu mowilam pare dni temu (albo chcialam mowic), ze
            szukalam dla siebie bokserek, ale byly same powyzej 20 euro.
            No i dzis mi powiedziala znajoma, ze sa w promocji (jak sie mowi w
            Polsce) lub w Angebocie (jak sie mowi u nas) bokserki po 7 Euro!!!
            Zaraz jutro jade do tego sklepu i kupie soboe conajmniej tuzin!
            Komu jeszcze nabyc?
            • maria421 Re: Jutencjo, 12.05.09, 19:29
              Ewa, rzeczy sa albo dobre albo tanie.
              Dobre buty w Niemczech musza kosztowac +/- 100 Euro, choc czasem sie uda taniej,
              np. za te "robocze czolenka" Gabora corcia zaplacila jedyne 70 Euro.


              • iwannabesedated Re: Jutencjo, 12.05.09, 19:45
                Dzień cały minął, a te kłapią alalong (jak to mawia moja nielubiana
                Ciotka) o tym samym. Co Was napadło z tymi kajakami??
                • ewa553 Dorotko, 12.05.09, 20:13
                  musze dalej alalongowac, bo Maryska wyglasza takie
                  drobnomieszczanskie sady (sondy), ze mnie skreca. Marysiu, miedzy
                  tanio (billig) a drogo, jest jeszcze Preiswert, ale nie wiem jak to
                  po polsku. A buty Gabor sa tak ciotkowate, ze dziwie sie ze sie
                  Twoja corka zgodzila takie ubrac. Przepraszam z gory i z dolu za to
                  chamskie stwierdzenie, ale sie wkurzylam. Buty z cena 100 euro
                  kupuje dopiero jak je na 60 przecenia. Czy uwazasz ze wtedy nie sa
                  juz tak dobre jak wtedy, gdy kosztowaly setke?
                  • maria421 Re: Dorotko, 12.05.09, 22:51
                    Matko swieta, a coz to dzisiaj Wy wszystkie takie naladowane?

                    No przeciez pisalam ze zdarzaja sie tez dobre za 70 :)
                    A Gabor ma w asortymencie rowniez tenisowki, japonki, balerynki itp.
                    Ciotkowate buty to moja Mama kupowala; marki Medicus u Deichmana:)

                • jutka1 Re: Jutencjo, 12.05.09, 23:44
                  Kij w oko. Mogę o gaciach ale po co. A propos
    • jutka1 Środa 13.05.09, 08:54
      Za oknem szaro, mokro. Meteoparis gada, że ma być 22-24 C i deszczowo, czyli
      wiosna minus słońce.
      Dzień przede mną znów z piekła rodem. Już chyba nie będę o tym w tym tygodniu
      wspominać, bo powtarzam się jak Alzheimer :-)))

      Letę do roboty. Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Środa 13.05.09, 09:35
        no to ladnie: smietanka w kawie znowu sie zwarzyla:(((( kie licho?
        Co to za cholerny wyrob? Zapomnialam rowniez kupic chleb,
        zamrozonego tez nie wyjelam wieczorem. Piekny dzien sie zapowiada...
        Dobrze ze jade zaraz po te bokserki, to zjem gdzies sniadanie.
        • jutka1 No to zamykam i otwieram nowe ntxt 13.05.09, 10:01

Pełna wersja