O pierdulach -- Odc. 72 :-)

13.05.09, 10:03
Otwieram.
Dzisiejsze wpisy:

Środa
jutka1 13.05.09, 08:54 Odpowiedz
Za oknem szaro, mokro. Meteoparis gada, że ma być 22-24 C i
deszczowo, czyli wiosna minus słońce.
Dzień przede mną znów z piekła rodem. Już chyba nie będę o tym w tym
tygodniu wspominać, bo powtarzam się jak Alzheimer :-)))

Letę do roboty. Miłego dnia :-)
    • sabba Re: O pierdulach -- Odc. 72 :-) 13.05.09, 11:48
      J. sama u opiekuna bo reszta dzieci (sztuki 4) chora na rozne choroby. jest
      szansa ze tez zachoruje bo jakas plesniawka ich opanowala. ale poki co, patrzymy
      jak rosnie zielen, bo niezle podlewa:/
    • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 72 :-) 13.05.09, 12:17
      U mnie też kolejny dzień skwaszony. Zimno i wiatr duje sążnisty,
      mnie w głowie huczy coś, a mleka do kawy nie mam wcale, bo jedno się
      skończyło a drugie skisło. Wypiłam więc bez mleka.
      Snuję sobie rozważania natury luźniej. Papież Benek znowu dał dupy -
      tym razem w Izraelu. Chyba powinien już chyba zyskać
      przydomek "Gafa", bo gdzie pojedzie, tam się zbłaźni. Lepiej by
      siedział na tyłku u siebie i oddał się kontemplacjom.
      Więc, jest zimno, kawa gorzka, lato się zapowiada pracowicie i
      nieciekawie, i ogólnie życie wydaje się odarte z szarmu i jakoś tak
      drobiazgowo ujebliwe.
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 72 :-) 13.05.09, 12:56
        Dorotko, masz racje, Papiez powinien zrezygnowac z calego tego "dialogu
        miedzyreligijnego" bo to nic nie daje oprocz okazji do tego zeby sobie na nim
        troche pojezdzic ze nie powiedzial albo ze powiedzial, ze zle powiedzial albo
        powinien byl inaczej powiedziec.

        Ale jak z dialogu miedzyreligijnego zrezygnuje (z dialogu do ktorego oprocz
        chrzescijanstwa zadna inna religia sie nie pali), to tez bedzie zle ze
        zrezygnowal, bo powinien, ale inaczej.


        • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 72 :-) 13.05.09, 15:01
          Marysiu, nie będę z Tobą dyskutować o religii, bo się powtarzasz.
          Zaraz też tu wpadnie Lucja i powie to co zawsze mówi, a ja będę
          czuła jeszcze bardziej znudzona i zdeprymowana. Dziękuję, postoję.
          • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 72 :-) 13.05.09, 15:11
            Przeciaz ja nie o religii ale o tym o czym Ty zaczelas.
          • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 72 :-) 13.05.09, 15:44
            Stokrocie, czy moge cos zrobic, zeby Cie rozbawic? :-)
            • blues28 Re: O pierdulach -- Odc. 72 :-) 13.05.09, 16:49
              A ja, kurcze, zamiast rozbawic, to pcham sie z postem o minorowym
              nastroju... ale widac dzis taki dzien...
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 72 :-) 13.05.09, 16:06
      Dorotko, a co Benio tym razem zbroil? U nas w wiadomosciach mowiono
      jedynie, ze jakis pojebaniec sie przyczepil do jednego slowa, ale
      wszyscy inni powiedzieli ze to OK. Czy o to Ci chodzi?
    • blues28 Poklosie kryzysu 13.05.09, 16:53
      Wrócilam z wizyty u lekarza. Od jakiegos juz (dluzszego) czasu,
      uparlam sie na nieuzywanie zadnego srodka lokomocji, zadne tam
      samochody, taksówki czy Metro...
      Lubie chodzic i dobrze mi sie chodzi, zwlaszca jesli pogoda jest tak
      piekna jak dzisiaj. Wczesniejsze upaly odeszly, przyszedl rzeski
      waterek z pólnocy i mamy tak 23-25 stopni, nieustajaco slonecznie i
      pogodnie.
      Ale od paru miesiecy chodzenie po miescie stresuje. Co 50, maksimum
      100 m ktos cie prosi o datek. Dzis conajmniej 20 osób nagabnelo mnie
      o pieniadz. Woluntariusze Czerwonego Krzyza, Caritasu i Fundacji
      Josepa Carrerasa (tenor) wspierania chorych na bialaczke. Kazdy
      upraszal o zasilenie szeregu dawców dla swojej organizacji. Poza tym
      chyba z pieciu sprzedajacych La Farola (= latarnia uliczna), gazeta
      dla ludzi bez srodków, datki ida dla sprzedajacych. A na koniec
      rzesza bezposrednio proszacych o jalmuzne, a nigdzie niezrzeszonych.
      Ach,zapomnialabym! Chyba ze trzy Cyganki, kazda chcaca powrózyc za
      grosik...
      Postac przylepiona do usmiechu, czyli mój prezydent, w szerokim
      gescie potwieral granice dla wszystkich, ale zapomnial pomyslec jak
      pózniej dac im godziwe zycie i dach nad glowa. Tragiczne dane o
      oficjalnym bezrobociu (jestesmy w czolówce Europy i z duzym
      dystansem do scigajacego peletonu :((( ) nie oddaja rzeczywistosci,
      bo nikt naprawde nie wie, jaka jest dokladna liczba bezrobocia
      wliczajac czarny (ogromny) rynek pracy.
      Na dodatek, rano przeczytalam artykul o ludziach, którzy ustawiaja
      sie wieczorem przy kontenerach na zapleczach centrów handlowych.
      Codziennie, do tych kontenerów wyrzuca sie zywnosc na progu "best
      before" czy spozycie preferencyjne przed uplywem... Zawsze o te
      kontenery byla wojna wsród bezdomnych, ale teraz o zywnosc bija sie
      ci z dachem nad glowa tez. Nawet bardzo porzadnie ubrani, nawet
      podjezdzajacy markowymi samochodami. Moze uda sie nie pozbywac
      oznaki statusu, moze uda sie oszukac atakujaca biede poprzez
      zdobywanie gratisowej zywnosci w kontenerach.... Koszmarne oblicze,
      koszmarne rozmiary kryzysu :((
      • maria421 Re: Poklosie kryzysu 13.05.09, 17:31
        Blues napisala:

        "Postac przylepiona do usmiechu, czyli mój prezydent, w szerokim
        gescie potwieral granice dla wszystkich, ale zapomnial pomyslec jak
        pózniej dac im godziwe zycie i dach nad glowa."

        A do tego przyjezdzaja masowo rowniez ci, ktorym granic nie otworzyl...

        Ogladalam wczoraj we wloskiej TV program na temat najazdu imigrantow na wloskie
        poludniowe wybrzeza. Chodzilo o to, ze Wlosi , poza wlasnymi wodami
        terytorialnymi, zawrocili do Libii statek pelen afrykanskich uchodzcow. Wlochy
        zawarly porozumienie z Libia na podstawie ktorego moga tak robic bo w Libii
        istnieje oboz dla uchodzcow i dziala przedstawiciel ONZ d.s. uchodzcow. Ma to
        teoretycznie zapobiec przedostawaniu sie nielegalnych imigrantow do Europy.
        Jednakze ONZ teraz twierdzi ze Wlochy maja tych ludzi z zawroconego statku
        przyjac. Wloski rzad sie buntuje, apeluje do UE, ale ta nie reaguje jakby ten
        temat nie byl ogolnoeuropejskim tematem.

        Kazdy taki statek pelen ludzi to osobna katastrofa humanitarna z ktorej
        bandyci-przemytnicy zrobili przemysl. Zdzieraja podobno po 1000 dolarow od
        osoby, a bywa ze w czasie podrozy potrafia tez niektorych po prostu, jak zbedny
        balast, za burte wyrzucic.

        Hiszpania ze wzgledu na polozenie geograficzne ma ma taki sam problem jak Wlochy.

        Wlosi wczoraj w TV , tak z lewicy jak i z prawicy byli zgodni (co im sie prawie
        nigdy nie zdarza), ze nalezy takie przechwycone statki zawracac, rozpatrywac
        podania o azyl w libijskim obozie dla uchodzcow a tych, ktorzy dostana azyl
        rozlokowac rowno po wszystkich krajach UE.

        Mnie sie to wydaje calkiem rozsadne.

        • blues28 Re: Poklosie kryzysu 14.05.09, 15:02
          Mario, nie wiem jakie jest najlepsze rozwiazanie :(
          Zawsze myslalam, ze czlowiek ma prawo zamieszkac tam gdzie wybierze,
          gdzie mu pasuje. Ale to sa mrzonki, bo wg FAO prawie miliard osób
          cierpi glód, a glód i nedza nie sa na ogól wystarczajaca podstawa do
          udzielenia azylu :( Czyli przytlaczjaca wiekszosc glodowych
          imigrantów wrócilaby (po kosztownej przejazdzce) do ojczystej nedzy :
          (((
          • maria421 Re: Poklosie kryzysu 15.05.09, 13:48
            blues28 napisała:

            > Mario, nie wiem jakie jest najlepsze rozwiazanie :(
            > Zawsze myslalam, ze czlowiek ma prawo zamieszkac tam gdzie wybierze,
            > gdzie mu pasuje.

            Tak, pod warunkiem ze potrafi w nowym kraju sam na siebie zapracowac.

    • blues28 Fedooooooo!! 13.05.09, 16:57
      Czy dzis jest D-Day? To dzis rozpoczynasz wspólprace z Louisem
      B.Mayerem, alias byczkiem Fernando?
      Jesli tak, to trzymam kciuki za dobry poczatek. Pierwsze wrazenie
      (wzajamne) bardzo wazne. Dodam, ze nieustajaco trzymam za
      Dziecinkowa mature, Stokrotkowe (pomyslne) pracowite lato, Xurkowe
      wyjscie z kryzysu z jak najmniejszym szwankiem i jak najlepsze dni
      dla wsiech...
      :)
    • ewa553 YouTube 13.05.09, 19:04
      jak sie zabrac do szukania tam? Nigdy tego nie robilam. Widzialam
      pare dni temu stary (lata 50) film w ktorym Mahalie Jackson spiewa
      na pogrzebie tak niesamowita piosenke, ze az sie - bez powodu -
      poplakalam. Wyobrazcie sobie, ze wczoraj na pogrzebie znowu to
      uslyszalam....Myslalam, ze zejde. Teraz chodzi mi to caly czas po
      glowie, a nie wiem jak znalezc. Prosze wiec o instrukcje dla
      blondynki.
      • iwannabesedated Re: YouTube 13.05.09, 19:14
        W okienko wyszukiwarki wklep jej imię i nazwisko. Mnie od razu
        napisało, iż jest to Mahalia Jackson. Pod spodem pojawi się lista
        filmików z jej udziałem.
        Dodatkowo prócz imienia i nazwiska, możesz też wklepać tytuł filmu
        jeśli go znasz.
        • ewa553 Re: YouTube 13.05.09, 19:26
          cos robilam nie tak. ide probowac. dzieki.
          • ewa553 Re: YouTube 13.05.09, 19:54
            no i udalo sie. jeszcze raz dzieki. czy to nie piekne?
            www.youtube.com/watch?v=8eiI52WluF0&feature=related
    • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 72 :-) 13.05.09, 19:43
      No właśnie, zawartość wątku dobitnie obrazuje wszawość obecnej aury.
      Chore na pleśniawkę dzieci, skwaszone mleko i tłumy żebraków...
      Zaszyć się w domu trzeba, kocem okutać i przeczekać paskudny czas.
      • fedorczyk4 Re: O pierdulach -- Odc. 72 :-) 13.05.09, 20:10
        A i owszem zaczełam "robić" i teraz zmeczona idę spać. Dziecinka
        zaliczkolejne szczeble maturalne. Niekoniecznie błyskotliwie, między
        nami mowiąc, ale w końcu nie za to ja cenimy. U.P. dotarła juz do
        swojej "Niory", a u mnie zostały trzy tony bagażu ktory za miesiąc
        za nia pojedzie. A ponaddto nic na działkach sie nie dzieje. Przez
        czas bytności U.P. musiałam wrocić do małżeńskiej komnaty, więc mam
        zaległości w lekturach rozmaitych (mam dziwne pory czytactwa np.
        pomiędzy 02 a 04.30 i le Mąż źle to znosi, dziwny jakiś!). Właśnie
        zerkaja na mnie znaczaco, więc sie oddalam, znęcona tymi łypaniami.
        • lucja7 zle podroze 13.05.09, 23:14
          Ubiegly tydzien spedzilam w Polsce, wrocilam w niedziele w stanie
          ciezkiej depresji i lecze sie.
          Widzialam np osiedla otoczone murami z bramami zamknietymi na klodki
          i pokaznymi planszami "osiedle strzezone przez...". Jedyny przyklad
          europejski.
          Miasto (Warszawa), gdzie w dobrym tonie jest wypinac wlasna prywatna
          dupe na miejsce publiczne. Uwagi moje na ten temat i podobne
          spotykaly sie z epitetami komunistka, lesbija, antysemitka,
          sjonistka, wszystko co pod reka w tym wolnym kraju.
          Ewidentny brak myslenia urbanistycznego, brzydota architektury,
          brzydota panujaca, kryminalna architektura niezliczonych kosciolow.

          Jestem bardzo przybita, pracuje od switu do nocy by zapomniec ten
          koszmarny sen.
      • jutka1 100Krocie 13.05.09, 23:18
        iwannabesedated napisała:

        > No właśnie, zawartość wątku dobitnie obrazuje wszawość obecnej aury.
        > Chore na pleśniawkę dzieci, skwaszone mleko i tłumy żebraków...
        > Zaszyć się w domu trzeba, kocem okutać i przeczekać paskudny czas.
        ************
        Aura rzeczywiście jakaś średnia na jeża. Chociaż z mojej strony nie będę
        epatować szczegółami.

        Też bym chciała przeczekać, ale nie da się. Za dużo pracy, za dużo stresu.
        Nastrój też średni. Oh well. Masz rację: "Zaszyć się w domu trzeba, kocem okutać
        i przeczekać paskudny czas."
    • jutka1 Czwartek 14.05.09, 08:17
      Meteoparis gada, że ma dziś popadywać i będzie chłodniej, 17-19 C.

      W pracy - wiadomo. br\

      No nic to. Trza się przeczołgać, ryjem do przodu, a odpocznę w samolocie.

      Miłego dnia.
      • iwannabesedated Re: Czwartek 14.05.09, 11:47
        Dalej chłodnawo, gazety straszą Zimną Zośką i przymrozkami do minus
        4. br\
        Wydłubałam z szafy chustę wełnianą i okutałam się.
        Mój stan wewnętrzny się ewidentnie uniezależnił od pogody. Bowiem
        pogoda, w sumie, jest bardzo ładna. Plenią się irysy (mam w dwóch
        kolorach! fiołkowy i oberżyna) wielkimi jak pięść drwala kwiatami.
        Kwitnie też coś co wygląda jak żółta akacja - z tym że kiśćie
        kwiatów większe, dłuższe. A ja - najeżona jak dupczony jeż, okutana
        chustą i wbrew światu.
        • ewa553 Re: Czwartek 14.05.09, 14:16
          dentysta za mna. Okazuje sie ze trzeba wiecej zrobic niz myslalam,
          ale nie trzeba wcale zebow "koronowac" tylko jest jakas masa ktora
          pokrywaja odsloniete zeby. Fajnie. Mniej fajnie, ze moj genialny
          (naprawde!!) dentysta postanowil odejsc od 1.lipca na emeryture! To
          dla mnie hiobowa wiadomosc, bo on naprawde geniuszem jest, a wiadomo
          ze im starsza jestem tym czesciej bedzie sie cos chybotalo czy
          kulalo.
          Co za gowniarz! Jest przeciez 3 lata mlodszy ode mnie, moglby
          jeszcze popracowac.
          • maria421 Re: Czwartek 14.05.09, 14:24
            ewa553 napisała:

            > dentysta za mna. Okazuje sie ze trzeba wiecej zrobic niz myslalam,
            > ale nie trzeba wcale zebow "koronowac" tylko jest jakas masa ktora
            > pokrywaja odsloniete zeby.

            Veneers? Czyli Keramikblende? O tym mowil?
    • blues28 Mam! Wiem! 14.05.09, 15:10
      Juz wiem jak wybrnac z okrutnego marazmu/tristesse, który zdominowal
      Pierduly.
      Chodzenie pieszo przybliza proze zycia, ale dzis nie bedzie o
      lowcach datków i o jalmuznach. Co nie oznacza, ze cokolwiek sie
      zmienilo. Nie, ludzie dalej prosza, ale dzis bedzie o czym innym.
      Mianowicie, chodzac po moim, kochanym Madrycie, przywyklam juz ze
      na kazdej rogatce, wejsciu do metra, w poblizu centr handlowych,
      banków itp. stoja rozdawacze ulotek promocyjnych. Zawsze biore te
      makulature, bo to jest zródlo utrzymania tych ludzi, caly (choc
      watly) ich zarobek. Czasem rzuce okiem, czesciej wcale.
      Ale dzis spojrzalam i oprócz informatyki, nauki jezyków obcych,
      nowego salonu fryzjerskiego i bezwstydnej akademii kursów zaocznych
      (w ciagu paru miesiecy zyskasz intratny zawód, latwosc zdobycia
      dobrze platnej i satysfakcjonujacej pracy, bla,bla,bla...) trafila
      sie EUREKA!
      Otóz Pan NDIAMA, jasnowidz afrykanski, z 24 letnim doswiadczeniem
      oswiadcza:
      "Rozwiazuje problemy sentymentalne (zdobycie lub ozdyskanie –
      natychmiastowe – partnera, problemy rozwodowe, niewiernosc...),
      impotencje seksualna (!), odczyniam czary rzucone przez wroga,
      ochrona (?), sukces w interesach, w pracy, przyciagam szczescie.
      REZULTATY GWARANTOWANE" Podany telefon...
      No co? Kogo umówic?

      A tak w ogóle to jutro u mnie swieto! Sw.Izydor Labrador (pracownik
      rolny), patron Madrytu. Na rozleglej lace Las Vistillas beda tance,
      swawole, pikniki... Juz dzis dziatwa poprzebierana w tradycyjne
      stroje miejscowe, goyescas, chulapas, chulapos... Tu i ówdzie
      przygrywa uliczna orkiestra, co poniektórzy tancuja pasodoble.
      Musze przyznac, ze moje miasto umie sie cieszyc nawet jesli nie jest
      latwo :)


      • maria421 Re: Mam! Wiem! 14.05.09, 15:33
        Blusie, czy Ty moze z tej przyczyny tak bardzo lubisz spacery po Madrycie?

        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,6607339,Kokaina_w_powietrzu_w_Barcelonie_i_Madrycie.html
        Przyznaj sie :-)
        • blues28 Re: Mam! Wiem! 14.05.09, 16:16
          :)))))))))))
          Wczoraj o tym slyszalam w lokalnym dzienniku :)
          Juz widze te tlumy na glodzie narkotycznym tloczace sie w moim
          miescie i zachlystujace sie powietrzem :))
      • jutka1 Re: Mam! Wiem! 14.05.09, 15:36
        Czy to foro sie slimaczy, czy to moj internet siada?

        Blues, do wyladowania w Waszyngtonie bede narzekac, bo juz bokami robie, wiec
        pojojczyc musze, inaczej sie nie da.

        Lete dalej, czyli do nastepnej rzeczy na liscie "do zrobienia przed wyjazdem".
        Bajfornau.
        • blues28 Re: Mam! Wiem! 14.05.09, 16:21
          Rozumiem bardzo, bo wiele lat spedzilam w takim kieracie.
          Dlatego nikomu nie zycze pracy w korporacjach czy wielkich
          organizacjach. Chyba, ze ktos pracoholik :)
          Ale na Twoim horyzoncie jest bardzo optymistyczny akcent! Skok przez
          ocean to wielka odmiana rutyny i zastrzyk adrenaliny.
          Bon voyage!!
          • ewa553 Re: Mam! Wiem! 14.05.09, 18:55
            Bluesie, sprawdz najpierw czy afrykanski jasnowidz i pomocnik jest
            jedrny. Bo o takim przeciez marzyla Dorota. Jesli jest, to ich
            koniecznie umow, a my bedziemy czekali na rezultaty.

            Mario, on mi juz czyms lewa strone pokryl, w poniedzialek (nastepny
            termin dla prawej strony) zapytam co to jest. Troche borowal, cos
            nakladal, czyms utwardzal (aparacik wydajacy piski).
            • maria421 Re: Mam! Wiem! 14.05.09, 19:09
              ewa553 napisała:

              > Mario, on mi juz czyms lewa strone pokryl, w poniedzialek (nastepny
              > termin dla prawej strony) zapytam co to jest. Troche borowal, cos
              > nakladal, czyms utwardzal (aparacik wydajacy piski).

              To mi na Keramikblende nie wyglada, bo to jest troche dluzsza procedura, ale tak
              o tym pomyslalam jak napisalas o koronkach.
    • jutka1 Piątek 15.05.09, 08:45
      Uomatko. Ostatni dzień pracujący przed wyjazdem. Sajgon.
      Lecę. Trzymajta za mnie kciuki. Baj. :-)
      • ewa553 Re: Piątek 15.05.09, 10:10
        Jutka, tak sobie o Tobie myslalam i doszlam do wniosku, ze Ty musisz
        miec tego rodzaju prace bo w spokojnej pracy za biurkiem bys
        zwariowala z nudow. Pamietasz jak marzylöam dla Ciebie o karierze w
        polityce? To bylo po obejrzeniu Ekipy, gdzie niejaka Alexandra
        tak mi Ciebie i wygladem i temperamentem przypominala. Nie
        usluchalas mnie:)))) ale masz teraz odpowiednik, wiec prosze mi tu
        nie narzekac!

        W dzisiejszej gazecie zapowiedz koncertu jakiej mlodki o ksywie
        LaFee. Pomyslalam, ze to bylaby odpowiednia ksywa dla naszej Fedory.
        Nie dosc ze LaFee pasuje do LeMenza, to jeszcze Fee bardziej
        odpowiada postaci naszej Fedory, ktora sobie na podstawie jej
        obecnej ksywy zupelnie inaczej wyobrazilam i przy spotkaniu chcialo
        mi sie smiac z tego mojego wyobrazenia. Mialas byc Fedoro troche
        nobliwa pania po 50-tce, raczej powazna:)))) Mozesz sobie wyobrazic
        moje zaskoczenie?
        • jutka1 Re: Piątek 15.05.09, 11:11
          Pamietam, pamietam. I za ten wielki komplement raz jeszcze dziekuje :-)))
          Masz racje, gdybym nie podrozowala, to by mi sie za podrozami cknilo.
          Czasem musze sobie pojojczyc :-)))
          • ewa553 Re: Piątek 15.05.09, 11:26
            no dobrze, jesli to jest jeczenie tylko "dla zasady", to
            zezwalam:))))
            • fedorczyk4 Re: Piątek 15.05.09, 12:28
              Pojęczeć, li jojczyć rzecz miła:-) Zwłaszcza z wiosna. A wiosna w
              tym roku po prostu jest w Warszawie niesamowita. Najpierw było
              ciepło, potem popadało i lekko ochłodziło przyrodę, a teraz znowu
              zalewa słońcem. Zieleń bucha i paruje. Całe miasto wygląda jakby
              szykowało sie do jakiegoś "iventu" letniego. Tu naprawiają, tam
              budują, siam sadzą i sieją. Jest ruch w interesie jakiego od lat nie
              widziałam.
              W mojej rodzinie norma, czyli góry i doły jak zwykle:-)
              Czy ktoś juz widiał nowy film Allena, bo dostałam polecenie
              obejrzenia, a nie szaleję za jego aktualnym kinem, więc obmacuję
              teren.
              • ewa553 Re: Piątek 15.05.09, 13:32
                jesli chodzi Ci o ten film z Barcelona, to pisalismy o nim na watku
                kinowym. Poczytaj. Ja tylko przypomne, ze bylam w Barcelonie jak on
                ten film krecil, porobilam mnostwo zdjec z planu.
          • iwannabesedated pojojczyć miło 15.05.09, 11:34
            Miło pojojczyć w porę, to prawda. Ja się ostatnio tak w tym
            jojczeniu rozszalałam, że dziw iż jeszcze ktokolwiek mnie słuchać
            może. Co wdzięcznością mnie wielką wobec napawa, bo nie cierpię
            udawać że coś jest halo, jeśli akurat uważam że nie jest. Nie ze
            wszystkiego płynie nauka, nie ze wszystkiego można odnieść korzyść i
            nie wszystko ma jakiś głębszy sens. Są zdarzenia idiotyczne,
            ogłupiające i niepotrzebne i mogą się przytrafić każdemu. Hahaha! I
            ta myśl mnie niejakim spokojem napełnia.
            • maria421 Re: pojojczyć miło 15.05.09, 12:05
              Pojojczyc dobra rzecz
              Oj zycie, zycie nudne,
              Pojojczyc bardzo dobrze jest
              w ponurne popoludnie.

              Proponuje w tym celu otworzenie watku p.t. "Kacik jojczenia"
    • ewa553 smutno mi.... 15.05.09, 13:34
      wlasnie przeczytalam ze zmarla Monica Bleibtreu, bardzo dobra
      niemiecka aktorka, moze ktos widzial serie o Thomasie Mann (gral
      Armin Müller-Stahl), grala tam jego zone. Byla swietna. Miala tyle
      co ja lat i raka....
      • maria421 Re: smutno mi.... 15.05.09, 13:50
        Szkoda : (
      • iwannabesedated Re: smutno mi.... 15.05.09, 15:05
        Bardzo proszę nie wpadać w nastroje pogrzebowo minorowe tylko iść na
        Galerię i obejrzeć nowe naszyjniki, które tam zawiesiłam.
        • ewa553 Re: smutno mi.... 15.05.09, 18:03
          o rany! Pendzem!
          • jutka1 Zmeczono mi.... 16.05.09, 00:07
            Przeżyłam, ale idę paść. KJAP.

            Jutro pobudka, pakowanie, i fru.
            Po przylocie taxi do Jakoty (nieobecnej do niedzieli), prysznic, i na kolację z
            przyjacielem domu. W niedzielę praca na komputerze, popołudnie na butach. A od
            poniedziałku spotkania zawodowe.

            Idę. Odezwę się po przylocie, dobrounoc panehavranki :-)))
            • maria421 Re: Zmeczono mi.... 16.05.09, 08:04
              Szczesliwej podrozy, Jutka!
    • jutka1 Sobota 16.05.09, 08:26
      Prawie spakowana. Ladowarki wzięte. Książka na drogę też. Jeszcze tylko ablucje,
      i wyjeżdżam. Bawcie się dobrze :-)
      • jutka1 Re: Sobota 16.05.09, 22:07
        Co je kurnia? :-)

        Człek zdążył wyjechać, dojechać, a tu cisza???

        świat się kończy... BR\
        • ewa553 Re: Sobota 17.05.09, 10:41
          Ty jestes jak pszczolka: miedzy jednym i drugim wpisem zdazylas
          przemierzyc Ocean:)))) Zycze powodzenia tak zawodowego jak i
          zakupowego. Nie daj sie zwariowac!
    • ewa553 niedziela 17.05.09, 11:05
      pieknie swieci slonce, wiec zaraz wybieram sie z koszykiem w teren.
      Mam swietny przepis na nalewke z czarnmego bzu, ktora to nalewka
      jest najlepszym podobno srodkiem na przeziebienia and co. Bialy bez
      zwany tu Holunder kwitnie w najlepsze, a ja czekalam na sloneczny
      dzien, bo tylko w taki zbiera sie kwiaty. Limetki i cytryna
      zakupione, spirytus z Polski przywieziony. Zobaczymy co mi z tego
      wyjdzie.
      • jutka1 Re: niedziela 17.05.09, 15:21
        Wczoraj wytrwałam bez snu do szóstej rano czasu europejskiego,
        padłam i obudziłam się 8 godzin później. Dobry początek.

        Ale też wieczór był bardzo fajny. Poszliśmy na crab cakes czyli
        kotleciki z krabów ze stanu Maryland, a jedyne miejsce dla palących,
        gdzie owe kotleciki podają na Starówce w Aleksandrii było w Two-
        Nineteen, barze z jazzem, niejako znanym nam z mojego poprzedniego
        życia w Waszyngtonie. I był kwintet, grali tak, że miałam momentami
        gęsią skórkę.

        Plany na dziś: zaraz kilka godzin popracuję, a po pracy pojedziemy w
        miasto.

        Pogoda: chłodno, wietrznie, deszczowo.

        Miłego dnia :-)
        • ewa553 Re: niedziela 17.05.09, 19:10
          nie wiem czego Ci bardziej zazdroszcze: kotlecikow czy jazzu....
          • jutka1 Re: niedziela 17.05.09, 23:25
            I tego, i tego... :-)))
            Oraz zakupów butowych. Cudeńka! :-)))
            Byłyśmy też na zupce pho, teraz Jakota odpoczywa, a potem będziemy
            robić guacamole na przystawkę i lunguini scampi na danie główne. Do
            tego flaszka australijskiego merlota i mohitos (komu co w duszy
            zagra).
            :-)
    • iwannabesedated Poniedziałek 18.05.09, 11:25
      Pogoda powoli się ociepla - dobrą stroną chłodnego maja jest to, że
      wiosenne kwiaty nie przekwitają tak szybko. Bzy nadal w pełni
      kwiecia, kwitną też konwalie.
      Weekend wbrew moim oczekiwaniom nadzwyczaj przyjemny. W ramach nocy
      muzeów obejrzeliśmy panią na drucie, czyteż szarfie oraz cykl grafik
      Goy'i Los Caprichos. Ja się miałam upić i zachowywać nagannie, ale
      mnie się nie udało. Wczoraj zaś spędziliśmy upojne kilka godzin
      przeglądając katalogi tapet aby znaleźć TEN właściwy kawałek tapety
      do korytarza. Miał być w kolorze złoto musztardowym w secesyjne
      kwiatowe esy floresy. W międzyczasie odkryliśmy tapetę a la skóra
      aligatora - czerwona lub brązowo-złota. I dostaliśmy pierdolca.
      Chyba żeby móc tą tapetę użyć (biblioteko gabinet) będziemy musieli
      dom sobie kupić, czyco? A tapetę do korytarza w końcu znaleźliśmy na
      dwie minuty przed zamknięciem. Esyfloresy są jak trza, tylko kolor
      jest raczej złoto pistacjowy.
      • lucja7 Re: Poniedziałek 18.05.09, 14:03
        Dzis o godzinie 10ej50, 70 minut przed terminem, oddalismy nasza
        prace konkursowa. Dwumiesieczna praca, ostatnie noce bardzo krotkie,
        dzis praktycznie bez snu.
        Juz po obiedzie, klade sie do lozka z powiescia Roberta Littella,
        tytul oryginalu: "The Stalin Epigram", czyli mecz Mandelstama ze
        Stalinem. Czyta sie przyjemnie.
        • jutka1 Re: Poniedziałek 19.05.09, 00:23
          Gratulacje :-)))

          A ja już w hotelu. Kompletnie inaczej go sobie wyobrażałam, chyba mi
          się zdjęcia pomieszały :-) Może być, tyle że jest dla niepalących :-
          (((
      • jutka1 Re: Poniedziałek 18.05.09, 14:04
        A tutaj chłodno, tzn. max 17 C.

        Rano miałam zdarzenie z cyklu koszmarnych: obudziłam się o szóstej,
        zeszłam na dół, a tu zniknęła moja torebka (czyt: paszport, portfel,
        bilet, notes z telefonami, te rzeczy). Przeszukałam dwa piętra od
        góry do dołu wiele razy, prawie godzinę mi to zajęło, nic. Blady
        strach i schizofrenia. BR\
        W końcu gospodyni się obudziła i powiedziała, że torebka jest w
        piwnicy w pralni pod stosem prania, bo budzik w telefonie komórkowym
        dzwonił w środku nocy i spać nie dawał. Ufffff. :-)))

        Plany na dziś: przedpołudnie z Jakotą, a po obiedzie do D.C. do
        hotelu, i zaczynam tydzień pracujący.

        Czuję się znośnie, mimo tylko pięciu godzin snu.

        Pozdrowienia, i miłego dnia :-)
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 72 :-) 19.05.09, 09:23
      U mnie dzisiaj D-Day. O 14-tej mam termin na rozmowe z chirurgiem
      ktory mi powie, kiedy "krajemy". Denerwuje sie, bo zabieg niby
      niewielki (usuniecie jakiegos badziewia w lewym obojczyku), ale to
      oznacza 10 dni bez auta!!!!! oraz 6 tygodni rekonwalescencji. A ja
      jestem w srodku remontu i wlasciwie zaden termin ktory on mi moze
      zaproponowac mi z gory nie pasuje. Wiec wezme co da. Pani od
      sprzatania chyba zamieszka u mnie. 8 i 9 czerwca wymiana okien....
      A potem remont generalny lazienki.... Biedne koty, biedna ja:((((((
      • iwannabesedated Wtorek parny i awanturniczy 19.05.09, 11:54
        Całą noc lało, teraz od ziemii unosi się opar, a nad miastem wisi
        ciężkie burzowe niebo. Ale nie pada... Za to puszczają nerwy
        ludzkie. Przed chwilą dosłownie prawie się pobił cały autobus bab!
        Najpierw jedna baba drugiej babie wjechała na stopę wózkiem od
        dziecka, no a potem nie było przebacz.
        • fedorczyk4 Re: Wtorek parny i awanturniczy 19.05.09, 13:34
          Oj, to prawda. Kierowcom kopletna palma odbija:-(
        • jutka1 Re: Wtorek parny i awanturniczy 19.05.09, 14:39
          Obudzilam sie po 7 godzinach snu, moze byc. :-)
          Za pol godziny ide do kafejki na rogu na sniadanie - tutaj nie ma
          bufetu, i po przeczytaniu co daja a la carte zemglilo mnie. Tutaj
          nie jadam.
          W ogole hotel jest mega dziwny. Niby niedawno przeszedl remont
          kapitalny, ale wszystko jest nie do konca tak jak trzeba. Dziwny
          zapach wykladziny. Klucze do pokoi sie rozmagnetyzowuja i trzeba
          zjezdzac do recepcji brac nowy. Wczoraj wieczorem byla akcja, bo
          zepsul sie przelacznik miedzy klimatyzacja i ogrzewaniem, i byla
          lodowka (a zewnatrz zimno). Pan technik musial przyjsc 2 razy, za
          drugim razem wylaczyl klime recznie (po odsunieciu mebli spod okna,
          rozkreceniu obudowy pod oknem, i kluczem francuskim, a jakze).
          Ogrzewanie (DOgrzewanie)dziala, wylacze jak bede wychodzic, wlacze
          po powrocie do pokoju (ma byc dzis 21 C, sauny tez nie chce, tym
          bardziej ze oczywiscie okna sie nie otwieraja BR\). Uprzedzajac
          pytania: hotel jest oblozony na full i nie moglam zmienic pokoju.
          Nie podoba mi sie tu. br\

          No nic, czas zaczac dzien pracujacy. Milego dnia :-)
          • maria421 Re: Wtorek parny i awanturniczy 19.05.09, 15:23
            jutka1 napisała:

            > Obudzilam sie po 7 godzinach snu, moze byc. :-)
            > Za pol godziny ide do kafejki na rogu na sniadanie - tutaj nie ma
            > bufetu, i po przeczytaniu co daja a la carte zemglilo mnie.

            A co daja?
            • jutka1 Re: Wtorek parny i awanturniczy 20.05.09, 05:19
              jajka na boczku za 20 dolarow :-)))))))
              • maria421 Re: Wtorek parny i awanturniczy 20.05.09, 09:10
                jutka1 napisała:

                > jajka na boczku za 20 dolarow :-)))))))

                To pewno strusie jajka byly? :-)
              • iwannabesedated Kuniec świata! 20.05.09, 10:20
                W USA zawsze były pyszne, wielkie i bardzo tanie śniadania w
                knajpach! Jak się nie miało kasy, to zamiast na lunch się szło pół
                godziny wcześniej, żeby się załapać na porę śniadaniową! A tu takie
                cuś. Hameryka na psy schodzi, jeśli już nawet śniadania uległy
                spierdoleniu.
                Apropus hotelu a la czerwona oberża, Pytuniem to mi się przypomiał
                film Hotel Splendide gdzie duch demonicznej założycielki mieszkał w
                rurach kanalizacyjnych. A wykończyli go w ten sposób, że
                pensjonariuszom zaczęli serwować pyszne posiłki, ci się zaczęli
                obżerać, rżnąć sowicie w kanalizację i kanalizacja z przeładowania
                wybuchła.
                I jeszcze był nowojorski hotel w książce Hotel New Hampshire, który
                posiadał wucety wyrzucające zawartość precyzyjne w górę na wysokość
                akurat odpowiednią aby fekalia wylądowały na głowie użytkownika. I
                niezapomniana rozmowa z recepcji gdzie recepcjonista z
                protekcjonalnym uśmiechem pyta "ooooh, a little air in the pipes?"
                na co ogówniony gość odpowiada "no, a lot of shit in the hair!".
                • lucja7 Re: Kuniec świata! 20.05.09, 12:10
                  Fakt, oprocz boczku, sloniny i jejecznicy, byly tez kartofle i
                  serdle, polewane lura bez ograniczen zwana kawa z mlekiem albo bez.
                  Jeszcze do dzis ich tlusty smak mi sie swedzi.
                  Sniadania zwane przez doktora A "zawalem serca", w niedawno
                  przeczytanej ksiazce "The English Major". Zmeczony zyciem bohater,
                  farmer, byly nauczyciel angielskiego, przejezdza Ameryke starym
                  samochodem, fotografuje krowy rasy Angus na pastwiskach i wcina
                  solidne sniadania wiejsko amerykanskie, powtarzajac z zadowoleniem
                  ze strzelil sobie znow sniadanie "zawal".
                  Z pewnoscia mozna bylo sie napchac.
                  • iwannabesedated Re: Kuniec świata! 20.05.09, 12:23
                    Wiesz, będąc młodą osobą płci żeńskiej, zawałem się nie
                    przejmowałam.

                    A możliwość "napchania" za małe pieniądze doceni każdy, kto był
                    kiedyś bez kasy. Albo miał dla tej kasy inne plany, na przykład
                    wydać je w The Strand przy Broadway'u i E12Street na książki;)

                    Bo każdy droga Lucjo ma mola, co go żre, hahaha!
                    • lucja7 Re: Kuniec świata! 20.05.09, 20:38
                      "Wiesz, będąc młodą osobą płci żeńskiej, zawałem się nie
                      przejmowałam."
                      Tak zrozumialam.
                      Nie rozumiem natomiast co bylo tak fajnego w napychaniu sie
                      salcesonem by kupic ksiazki. I nie lechtaj mnie tu
                      miserabilizmem "ten co bez kasy to zrozumie i doceni".
                      A nie wiedzialam ze zawaly to zgony meskie. We francji mowimy ze
                      kazdy ma swego raka, co go zre, ale niech ci bedzie. haha
                      • fedorczyk4 Re: Kuniec świata! 20.05.09, 22:33
                        Stokrociu, bój sie Boga i nie łechtaj Lucji miserabilizmem bo to
                        zalatuje straszliwym hardkorowym pornolem.
                        A w ramach kontynuacji hardkorów, przypaliłam sobie własną osobistą
                        szynkę i ledwo siedzę:-(
                        Wnucze, czteroletnie, dostało od tatusia nibykomórkę i poszło w
                        towarzystwie rodziców i pradziadków do bistro w Europejskim. W
                        pewnej chwili przerwało pochłanianie białej (fuj) kiełbasy, wyszło
                        zdecydowanym krokiem przed drzwi knajpy i zaczeło maszerować wzdłuż
                        i wszerz perorując do nibykomórki, machając wolną ręką, waląc sie w
                        czoło, obmacując po kieszeniach po prostu idealnie małpując
                        tipiczeskiego biznesmena na tyle wychowanego zeby nie ryczeć w
                        lokalu. A że było w marynarce i pod krawatem, więć wywołało niezłą
                        rodość dookoła.
                        • iwannabesedated Re: Kuniec świata! 20.05.09, 23:15
                          Sory, ale będę łechtać Lucję miserabilizmem, gdyż sprawia mnie to
                          dogłębną, perwersyjną przyjemność. Mało tego, jest to jądrem i
                          kręgosłupem mojego żywota, i specjalnie dzieckiem będąc pojechałam
                          do Ameryki, tam się doprowadziłam do miserabilijnego stanu aby się
                          móc opychać smażonymi sunnysideup jajami, z szynką, podsmażanymi
                          ziemniakami, grzankami do tego, i zapijać sokiem pomarańczowym
                          nalewanym do oporu z galownowej butli wyjmowanej z lodówy oraz
                          cienką kawą z mlekiem też do oporu za dwa dolary i pięćdziesiąt
                          centów, a w weekendy za dolar pięćdziesiąt plus napiwek. Hahaha!
                          • fedorczyk4 Re: Kuniec świata! 20.05.09, 23:47
                            O fuuuj
                            • iwannabesedated Re: Kuniec świata! 21.05.09, 00:13
                              Hahaha! Może Ewa o pogrzebach, Marysia o macicy, Pyton o torbie w
                              gaciach, to ja mogę o smażonych jajach! A co?
                        • maria421 Re: Kuniec świata! 21.05.09, 09:31
                          fedorczyk4 napisała:

                          > Wnucze, czteroletnie, dostało od tatusia nibykomórkę i poszło w
                          > towarzystwie rodziców i pradziadków do bistro w Europejskim. W
                          > pewnej chwili przerwało pochłanianie białej (fuj) kiełbasy, wyszło
                          > zdecydowanym krokiem przed drzwi knajpy i zaczeło maszerować wzdłuż
                          > i wszerz perorując do nibykomórki, machając wolną ręką, waląc sie w
                          > czoło, obmacując po kieszeniach po prostu idealnie małpując
                          > tipiczeskiego biznesmena na tyle wychowanego zeby nie ryczeć w
                          > lokalu. A że było w marynarce i pod krawatem, więć wywołało niezłą
                          > rodość dookoła.

                          Cudne:)
                          • ewa553 Re: Kuniec świata! 21.05.09, 11:01
                            Gratuluje Fedoro bystrego wnuczka! Ale swoja droga: przebierajac 4-
                            latka w garnitur i krawat, projektujecie mu juz przyszlosc w
                            lodnynskim City:)))))
                        • lucja7 Re: Kuniec świata! 21.05.09, 21:10
                          "Stokrociu, bój sie Boga i nie łechtaj Lucji miserabilizmem bo to
                          zalatuje straszliwym hardkorowym pornolem."
                          Napisala ta co wie, bo byla we francyi.
                          Ale sie pytam, jak mozna ubrac czterolatka w garnitur z makieta
                          telefonu i obserwowac z zapartym tchem malpie reakcje, przepraszam,
                          odruchy malp? Ukazalo mi sie wielkie przerazenie: ludzie majacy
                          pretensje do bycia oswieconymi (o ile dobrze czytam, ale moge sie
                          mylic), czyli lekcja nauki stania sie debilem. Rozumiem ze w wieku
                          lat dwu odbyl juz staz pedalowania np modelu F1, wbijania goli i
                          innych "nauk" sukcesu.
                          Fedorczyk, odstosunkujcie sie, prosze jeszcze raz, nie czytajcie
                          tego co pisze, zyjemy po prostu w innych swiatach.
                          Jakis czas udawalo ci sie, teraz znow czegos ci brak?
                          Przeciez umowilysmy sie.
                          I odpierdol sie od mojego zycia seksualnego i dalej przebieraj twoje
                          dzieci/wnuczki w krasnale do zabawy. Dla edukacyjnej taniochy i, na
                          dokladke smichu chichu.
                          Ponure to '(dla mnie, oczywiscie).
                • jutka1 Re: Kuniec świata! 20.05.09, 23:59
                  Nie mialam rano czasu ni ochoty, anu humoru, zeby po okolicznych
                  kafejach latac za sniadaniem, wiec dalam za wygrana i poszlam do
                  hotelowej knajpy wlasnie na sunny side up z boczkiem i haszbraunami.
                  Na zlozenie zamowienia czekalam 15 minut, po nastepnych 15
                  skasowalam zamowienie i wyszlam miendlac brzydkie slowa. Kifjute?

                  Oba filmy widzialam, moj hotel jest jeszcze lepszy. Ale to temat
                  moze na osobny watek o hotelach-koszmarkach, no ale to juz nie
                  dzisiaj.

                  Wyszlam rano, wrocilam teraz, i jedynym jasnym promyczkiem mojego
                  dnia byl samotny lunch na tarasie w sloncu, w knajpie hiszpanskiej
                  na Jefferson Place, co za urocza uliczka!

                  Jest goraco i prazy slonce. Ide na jakies piwo na jakis taras,
                  czycus. Mam do przeczytania 30 stron, nad piwem moze latwiej
                  pojdzie. :-)))
                  • iwannabesedated Re: Kuniec świata! 21.05.09, 00:15
                    Biedny Pytun. Są takie straszne miejsca, gdzie nie dość że człowieka
                    nie nakarmią to jeszcze i wkurwią na dodatek. Idź na piwo w pokoju,
                    potem będziesz bogudziękować jak się w domu znajdziesz.
                    • jutka1 Re: Kuniec świata! 21.05.09, 04:20
                      iwannabesedated napisała:

                      > Biedny Pytun. Są takie straszne miejsca, gdzie nie dość że
                      człowieka nie nakarmią to jeszcze i wkurwią na dodatek. Idź na piwo
                      w pokoju, potem będziesz bogudziękować jak się w domu znajdziesz.
                      ***********
                      Na zasadzie rabina i kozy, bede drzwi swoje paryskie calowac i
                      bogudziekowac, ze male i ciasne, ale wlasne, i jesli mi ktos czegos
                      odmawia to jorstruli, a sama na siebie nie bede przeciez drzwiami
                      trzaskac, bo kto wyjdzie, kto zostanie, nie wiadomo, i jedna wielka
                      konfuzja :-)))))

                      Spozylam piwo Sam Adams. Na tarasie z cygaretom, a jakze. Potem
                      spozylam zupe-krem z malzy czyli clam chowder, a na drugie cesar
                      salad, wysmienita. I taka konstatacja, ze nowa moda na forme cesar
                      salad nastala chyba (dzisiaj jadlam druga, w innej knajpie). Otoz,
                      donc. Kiedys brali salate rzymska i ciachali na grube paski, do tego
                      anchois z puszki, parmezan, grzanki-kubiki, sos. Teraz podaja w
                      calosci dlugie "serce salaty", na tym marynowane anchois, polewaja
                      sosem, a grzanki na boku. Terazniejsza wersja bardziej mi sie podoba.

                      Ale do adremu. Siedzialam na tarasie przy samym Dupont Circle,
                      obserwowalam przechodzacych ludzi, podsluchiwalam rozmowy sasiadow
                      obok (m. in. o planowanych wyprawach do Polski i na Ukraine, ale
                      shhhh... siedzialam cicho), jadlam swoje, pilam malbeka, czytalam 33
                      strony, komentowalam odrecznie, zaprzyjaznilam sie z przemila
                      kelnerka, jednym slowem po pytoniemu sie zadomowilam, skrecajac sie
                      wokol wlasnej osi. I dosiedzialam do wniosku, ze mam do Waszyngtonu
                      slabosc graniczaca z perwersja. :-))))

                      A teraz odpelznem kroczonc coby na dole zapalic ostatniego
                      papierosa, po czym udam sie na zasluzony odpoczynek. :-)

                      PS. Na caly dzien powiesilam na drzwiach znak "nie przeszkadzac",
                      dzieki czemu nikt nie wlazl sprzatac i przy okazji spieprzyc mi
                      roznych rzeczy :-))))
                      • maria421 Re: Kuniec świata! 21.05.09, 11:26
                        Wlasnie burza przeszla. Nie lubie burzy z samego rana, zepsula mi plany.
                        • ewa553 Re: Kuniec świata! 21.05.09, 11:35
                          u nas jeszcze burzy nie bylo, ale po upalach ostatnich dni, jest
                          dzis jakos nijako. A ja mam przygotowany grill w ogrodzie, a lodowka
                          pachnie nieprzyjemnie, bo pelna roznych mies przygotowanych do
                          spozycia.... Normalnie w Himmelsfahrt (to dzisiejsze swieto w
                          Niemczech) jest ladna pogoda, wiec nic juz nie rozumiem...
                          • maria421 Re: Kuniec świata! 21.05.09, 11:43
                            Burza wraca albo nowa idzie. Jest tak ciemno ze az swiatlo musialam zapalic.
                            Plany sie wziely i z deszczem rozplynely.
    • blues28 Fakt, kuniec swiata!! 21.05.09, 13:43
      I faktycznie, kazdy chyba ma swojego mola co go tam...
      Jaki mól gryzl niewidoma co mnie dzis rano wyrznela laska?! Z cala
      premedytacja i cala sila! A bylo to tak:
      Na ruchliwej ulicy, przejscie dla pieszych zatarasowala furgonetka.
      Niewidoma szla prosto na nia i za chwile by sie na nia wywalila.
      Podbieglam, dotknelam lokcia i ostrzegajac o przeszkodzie,
      zaproponowalam, ze przeprowadze, a ta jak na mnie nie wrzasnie, jak
      mnie ta swoja laska nie wyrznie!! Dobrze, ze mam refleks i
      zaslonilam sie reka. Teraz mam krwiaka na rece i lekka opuchlizne.
      Ale lepiej to niz podbite oko. Albo calkiem wybite, bo baba krzepka
      byla. Kurnia, ludziom odbija...

      Z innej beczki (po sledziach). Hiszpanska TV jest beznadziejna,
      zreszta jak mniemam wiekszosc TV jest beznadziejna. No, ale chcialam
      obejrzec program Espejo Público (Publiczne Zwierciadlo) – program
      aktualnosci ciekawie i zywo zrobiony- odechcialo mi sie, bo w bloku
      reklamowym leci nagle:
      a/ sciezka dzwiekowa "Felicita"... tralala... (moze Al Bano??) i z
      klopa wychodzi, zataczajac sie ze szczescia najpierw kobieta, potem
      chlop, no ekstaza, a wysublimowany message to ten, ze jak zjesz
      jogurt Activia to robisz kupe i twoje szczescie jest pelne.
      b/ reklama Brisé czyli sztucznych, obrzydliwych orzezwiaczy
      powietrza (osobiscie nie lubie). Dzieciak wola kupe, ale koniecznie
      upiera sie zrobic ja w lazience matki bo tam tak ladnie pachnie.
      Zemglilo mnie i zgasilam TV.
      Z dolu przepraszam za eskatologie.

      Iberia przezywa pierwsza fale prawdziwych upalów tegorocznych.
      Wczoraj bylo 35st w cieniu, dzis ma byc prawie 40 (tez w cieniu).
      Klimatyzacja zainaugurowana, spanie odlozone do jesieni – noc byla
      potwornie goraca.

      Stokroc, Skrzydlaty bardzo mi sie podoba. Ide z komentarzem na
      Galerie :)
      • fedorczyk4 Re: Fakt, kuniec swiata!! 21.05.09, 21:00
        Na pohybel molom!
        Ja tam ani Wnuczęciu, ani nikomu innemu niczego nie szykuję.
        Wystarczy w rodzinie szykowaczy, buntowszczyków, olewajców i
        krytykantów. Ja się w to nie wpisuję, ja sobie jestem i popatruję
        radośnie:-)Bardzo zabawna ta moja rodzina jest!
        W Warszawie ciśnienie też parło że uch. Burzowo jest od rana, ale
        ani kropelka nie uroniła się, więc chciał nie chciał, ide popracować
        konewką na tarasie.
        Pozdrawiam z zielenią pieniącej się Warszawy:-)))
      • fedorczyk4 Bluesie Miły, 21.05.09, 21:05
        Od pobicia przez staruszke którą probowałam wsadzić do autobusu w
        Paryżu, wystrzegam sie starannie osób starszych i ułomnych. No chyba
        że wyraźnie wyrażą potrzebę pomocy!
        • lucja7 Czterolatek 21.05.09, 21:19
          Zeby uzupelnic opis mojej niestrawnosci, dodam '(do tego co
          napisalam nieco wyzej) ze portret czterolatka opisany przez
          towarzyszke fedorczyk naklada sie na obrazy pieskow ubranych w
          kokardki, okulary, kapelusze, majtaski, buciki, nie wiem co jeszcze.
          Kompletne zmalpienie i wielka zgroza.
          Pytanie do Fedorczyka: kupke ma zdrowa?
          • maria421 Lucja, troche konsekwencji 21.05.09, 21:39
            Zdecyduj sie wreszcie czy chcesz zeby sie Fedorczyk od Ciebie odstosunkowala czy
            nie, bo raz piszesz ze ma sie odstosunkowac a pare minut pozniej znow chcesz
            zeby Ci odpowiedziala.

            Jakis chaos mentalny z ktorym sobie sama nie mozesz poradzic czy co?
            • lucja7 Re: Lucja, troche konsekwencji 21.05.09, 21:42
              Czytajcie jasno, tak jak pisze, wroccie do lektur zaszlych, pani
              mario.
              Pomijajac juz fakt ze, przynajmniej teoretycznie, nie jest to twoj
              problem.
              • maria421 Re: Lucja, troche konsekwencji 21.05.09, 22:04
                lucja7 napisała:

                > Czytajcie jasno, tak jak pisze, wroccie do lektur zaszlych, pani
                > mario.

                Wystarczy lektura ostatnich postow.

                > Pomijajac juz fakt ze, przynajmniej teoretycznie, nie jest to twoj
                > problem.

                Ani Twoj jak sa ubrane, jakie zabawki maja i jak sie zachowuja nieznane Ci 4 latki.
                • lucja7 Re: Lucja, troche konsekwencji 21.05.09, 22:11
                  Maria, poloz sie spac po ciezkim dniu przezywania burzy, albo w
                  berecie, albo bez beretu i odpocznij przed nastepnym dniem albo z
                  burzami albo bez burz.
                  Nie mam cienia zamiaru z toba polemikowac, ale powtarzam ze
                  przebieranie czterolatka uwazam za objaw zboczonego i egoistycznego
                  wyuzdania.
                  • maria421 Re: Lucja, troche konsekwencji 21.05.09, 22:21
                    Dzieki za rady, pojde spac kiedy zechce.

                    Ale zanim pojde spac powiem jeszcze ze to co Ty myslisz na temat innych osob
                    powinnas potrafic zachowac dla siebie.
                    To naprawde nie jest takie trudne, jak sie postarasz to opanujesz te sztuke.
                    • fedorczyk4 Mrau, Lucia do mnie przemówiła;-) 21.05.09, 22:49
                      Marysiu, dziękuje Ci za obronę:-))) Napisałaś w zasadzie wszystko co
                      trzeba by było napisać, gdyby sie Lucię traktowało poważnie.
                      A nie należy.
                      Luciu,Słoneczko, ja do Cię nie piszę, Twoje opinie do których
                      całkiem całkowicie masz prawo i do wyrażania i do posiadania, mię
                      nie interesują i czego byś nie napisała, po połebkowym przeczytaniu
                      posta (bo jakbyś przeczytała to byś widziała ze nawet mię tam nie
                      było)to i tak mię to nie ruszy:-)
                      Lubiłam czytać niektóre Twoje posty. Niestety zrobiłaś sie nazbyt
                      przewidywalna w prowokacjach:-(
                      Nuuuuuda Luciu
          • lucja7 Wielka Satysfakcja 21.05.09, 21:39
            Stokrotko,
            zarty zartami, ale zeby napisac ze wszystko to zrobilas zeby (miedzy
            innymi, mam nadzieje) lechtac mizerabilizmem moja conscience, wydaje
            mi sie przesada. Jakby nie bylo czuje sie zobowiazana ci podziekowac
            za ten jakze gleboki wyraz zaufania i oddania.
            Najserdeczniej ci dziekuje i nie wiem czy bede miala okazje ci sie
            odwzajemnic na rownym poziomie wysokosci, hahaha.
            • lucja7 Re: Wielka Satysfakcja i swiadomosc 21.05.09, 21:57
              Conscience=swiadomosc, szukalam w pamieci, szukalam i nareszcie
              zaskoczylam, Aloïs, quoi.
        • blues28 Re: Bluesie Miły, 22.05.09, 07:02
          Niestety, drzemie we mnie harcerka, nigdy nie zrzeszona bo zrzeszen
          nie znosze (jestem na zawsze wolnozwiazkowa). A odruch harcerki jest
          bgezwarunkowy :)
    • jutka1 A ja na te Wasze klotnie... 22.05.09, 00:15
      ... odpowiem, ze ide na kolacje. O. :-)))
    • jutka1 Jutro wolnosc 22.05.09, 05:41
      Zanim sobie powiem dobranoc, a Wam dzien dobry - donosze, ze jutro
      pol dnia pracuje, a potem wolnosc. Jippi.

      No to dobranoc. I dzien dobry. :-)
      • blues28 Upalny piatek 22.05.09, 07:21
        Niedobrze mi, choc kawa sie nie zwarzyla. No ogól robi mi sie
        niedobrze jak czytam "jedynie sluszne" idee, ubiory, sniadania,
        ksiazki, muzyke... Socjal-komunizm dawno minal, ale w niektórych
        wiecznie zywy, zupelnie jak Lenin.

        Ide do Hacienda czyli Urzedu Skarbowego. Trza podjac walke lub z
        honorem lec, tak to widze...
        Oprócz tego widze straszliwy upal na dzisiaj. Wiatr z Sahary
        przyniósl tumany pustynnego pylu, nieomal widocznego, wczoraj slonce
        przesiewalo sie przezen niczym przez woalke.
        W pieknym Parku Oeste jest konkurs róz. Na starcie stanelo 51
        gatunków: ocenia sie zapach, barwe, odcienie, ksztalt.
        Rosaleda pachnie upojnie; mimo upalu bylismy wczoraj wieczorem. Moja
        faworytka zostala Crimson Glory, wysoka smukla róza o dyskretnym
        zapachu, pieknym ksztalcie paka i aksamitnym kolorze crimson. Na
        ogól lubie róze herbaciane i biale, ale ta to prawdziwe cudo no i
        zlamalam sie :)

        Milego weekendo wsiem :)

        PS: Jutka, Nine West jest w duzym wyborze tuz za Pirenejami. Nie
        tylko buty ale i torebki (wlasnie mam "sezon na..."), okulary i inne
        dodatki :))
    • ewa553 jeszcze o 4-latkach 22.05.09, 08:03
      moja cioteczna wnuczka majac lat 4, a wiec stosunkowo niedawno,
      tez zameczala rodzine rozmowami przez "komorke". Calymi dniami
      rozmawiala przez komorke meldujac sie jako firma "grubasna komora",
      zbierala zamowienia, zalatwiala interwencje, bylo to podobno
      niezwykle wesole. Tez zastanawialismy sie skad jej sie to wzielo,
      skoro rodzice nie sa w tym wypadku tez zadnym wzorcem. Pewnie te
      dzieci widza toto w jakichs filmach i to pobudza ich fantazje.
      No tak, teraz sa czasy komorek, stad taka moda u dzieci na nie,
      ja sie jeszcze pewnie klockami bawilam - z braki i telefonow i
      telewizji:))) Ale ciekawie jest takie dzieci obserwowac, bo widac
      co na nie oddzialywuje, co je interesuje i pobudza ich fantazje.
      • fedorczyk4 Re: jeszcze o 4-latkach 22.05.09, 09:30
        Gwoli uściślenia, żeby sie Lucia nie turbowała ponurym zboczeniem i
        wyuzdaniem dorosłych członków mojej rodziny, cicho informuję że
        Wnucze moje było w marynarce i pod krawatem jako że wcześniej
        uczestniczyło w ministrialnej ceremonii dekorowania złotym czymś
        swojego pradziadka. Po udekorowaniu minister zpytał moje Wnucze czy
        da mu buzi, na co Wnucze ponurym ponoć głosem odrzekło: nie
        koniecznie.
        Bawią mnie maluchy w tym wieku.Zwłaszcza jeśli nie są upierdliwe, a
        na moje szczęście Wnucze nie jest.
        Dzisiaj czeka mnie ciężka przeprawa. Obiad w towarzystwie licznych
        zagranicznych przyjaciół moich rodziców. Zjechali sie z różnych
        stron świata i robią sobie piernikalia, w których jako kierowca,
        muszę uczestniczyć. Oczywiście wieziemy ich do knajpy Syna
        Podstawowego.
        Znam tych ludzi od zawsze i od zawsze mieli niestety zwyczaj
        liczenia mi plomb w zębach, traktując mnie jak nieco
        niedorozwinięte, wspólne całego tego towarzystwa, dziecię. Teraz
        liczą mi dodatkowo zmarszczki i kilogramy. Ale tym razem
        przygotowałam dywersję. Zabieram Dziecinke ze sobą. Rzucę ja im na
        pożarcie, to może sama zejdę w cień.
        Wieczorem w ramach odtrutki idę z sąsiadką na wernisaż. Sąsiadka
        jest ode mnie młodsza o jakieś 15 lat i dobrze robi mi na psychikę
        :-)
        • ewa553 Re: jeszcze o 4-latkach 22.05.09, 10:06
          "Piernikalia" kupuje!
          Jaki wernisaz? Co daja i gdzie - w Zachecie moze?
          Bylam tam w zeszlym roku na slicznej wystawie Boznanskiej.
          • iwannabesedated już nic o 4-latkach;) 22.05.09, 10:46
            Piernikalia za to też poproszę, najlepiej dwa (drugie dla brata w
            wojsku, hahaha!). I o co chodzi Pytonowi, kto się kłóci, i o co???
            I gdznie? Coś mnie ominęło znowu...
            Pod wrażeniem jestem tej niewidomej co bepsnęła bluesa lagą. Mnie
            się wydaje, iż niesłusznie przypisujemy ludziom niepełnosprawnym
            jakieś świetlistości charakteru niebiańskie. Część z nich, tak jak
            reszta ludzi, to pewnie pojeby, skurczybyki i świnie. Co do
            skautostwa niezrzeszonego, to niektórzy pamiętają (choć się lepiej
            nie przyznawać, bo to dawno było) akcje Niewidzialnej Ręki. I też
            akcje odwetowe Niewidzialnej Anty-ręki, która na przykład moczyła
            babom pranie, chowała wiadra od studni, i spod drzwi wycieraczki.
            Więc pewnie ta niewidoma pomyliła bluesa-niewidzialną rękę z jakąś
            anty-ręką co może jej kiedyś torbę usiłowała zajebać, czyco? A
            odruch bluesowy słuszny, bo gdyby ta niewidoma wpadła na Twoich
            oczach pod samochód, to byś miała wybroczyny na sumieniu gorsze niż
            te na ręce.
        • lucja7 Re: jeszcze o 4-latkach 22.05.09, 10:39
          Tlumaczcie sie Fedorczyk, tlumaczcie.
          Ale swoja droga dziecina miala szczescie ze dziadek nie byl
          generalem, ubralabys go bowiem w generalski mundurek specjalnie
          obstalowany na te okazje, buciki z cholewami i szabelka zamiast
          telefonu. Tez wygladalby ladniusio. Jak pudelek z kokardka :-))))))
          • iwannabesedated Re: jeszcze o 4-latkach 22.05.09, 11:22
            Jesuzmario, czy możecie przestać międlić tego bachora??? No ubrali w
            to co ubrali, i trochę fanu z tego mieli. O co kurwa chodzi? Rodzice
            z dzieci jakąś korzyść w końcu muszą mieć, prócz wyszystkich
            oczywistych upierdliwości. I tak to było lajtowe, bo czytałam
            niedawno taką rozprawkę o wychowaniu w czasach przedvolterowskich.
            Bardzo częste było wtedy ubrać dzieci pociesznie, albo na goło i im
            kazać wystawiać różne scenki, a czasem chodzić i
            sprawdzać "oprzyrządowanie" i się śmiać jak zadziała. Niczego
            niestosownego w tym wtedy nie upatrywano, uważano iż dzieci to
            tabula rasa, emocji raczej nie posiadają, i ich rozwój, także
            erotyczny należy stymulować.
            • ewa553 Re: jeszcze o 4-latkach 22.05.09, 11:57
              "o co kurwa chodzi", pytasz Dorotko? Alez o to chodzi, ze Lucja
              znowu nie miala orgazmu i zamiast wyrazac pretensje do meza, czepia
              sie na forum jak pijany plotu. Nie byloby ubranka, byloby cos
              innego, byle sie czepiac. Babie przeciez od dawna odbija, a Ty sie
              dziwisz.....
              • lucja7 Re: jeszcze o 4-latkach 22.05.09, 12:08
                Ewusiu, nie wypisuj byle czego, ciesz sie zyciem i nie zajmuj sie
                zyciem seksualnym Lucji, co zauwazam zreszta jest tematem juz dobrze
                wytartym. Pisz o tym co wiesz, bedzie ciekawiej.
                • maria421 Lucja, Ty tez... 22.05.09, 12:22
                  pisz o tym co wiesz zamiast nieustannie czepiac sie innych.
                  Moze nie bedzie ciekawiej, ale bedzie przyjemniej.
          • fedorczyk4 Dajcie Luci spokój 22.05.09, 16:20
            W końcu gdzieś człowiek musi inaczej się udusi. Ja uwielbiam czytać
            te opowieści o własnych wyżynach intelektualno profesjonalnie
            kilturalno oświatowych, to podszczypywanie nam drobnomieszczańskich
            i moherowych tyłków, to nieustanne dziecęco nieporadne podgryzanie
            po rodzinach, po wpisach, po tematach. Gdyby jej nie było trzebaby
            ją wymyślić, jak mówią Francuzi:-)

            Wróciłam z piernikaliów objedzona jak bąk. Jako przystawki podano
            łososia marynowanego, szparagi, ris de veau, potem kaczki pieczone
            oraz pieczonego indyka. Rozpływało sie to ptactwo w ustach.
            Ris de veau nie jadłam już bardzo dawno, w Polsce nie jest to
            żarełko popularne i w sumie się nie dziwię co innego konsumować ris
            de veau, a co innego żreć grasicę. To drugie nie brzmi apetycznie.
            Za to, to pierwsze dumnie:-) Kucharz u mojego Syna jest po prostu
            geniuszem, to jak wszystko przygotował i jakimi sosami polał to był
            czysty poemat.
            Na deser swieża sałatka owocowa z truskawek, arbuza, bana z
            dodatkiem mięty.
            Mam co trawić przez najbliższe tygodnie:-)
            Honorowy gość, który przyjechał z ze Szwajcarii, jest moim
            ulubieńcem pośród przyjaciól Maćmy i Taćmy. Nie widzieliśmy sie od
            ładnych kilku lat więc mieliśmy co ugadywać. Niesamowity facet.
            Błyskotliwie inteligentny z niesamowitym poczuciem humoru i do tego
            ciagle piekielnie przystojny. I uwielbia mnie!
            Właściwie dlaczego ja go nie poderwałam te "ścia" lat temu jak byłam
            na międzymężu?
            Głupia jakś byłam albo co:-(
Pełna wersja