Sny i inne zdarzeania cz.II

18.05.09, 14:27
Poprzednie zakończyła torba Pytona co się przyśniła Marysi w tym
śnie się prując i gubiąc portfel w trawie. Na jawie zaś, znajdując
się virgo intacta pod stosem brudnych gaci.
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzeania cz.II 18.05.09, 14:33
      I od razu tutaj powiem, iż torba, tak jak dziurka od klucza, jest
      symbolem cipy. Stąd powiedzenie "stara torba". Lub też "w starej
      torbie diabeł pali". Natomiast "pruć się" w obecnym żargonie
      potocznym oznacza dupczyć. Więc Marysia śniła lubieżnie o dupczeniu,
      być może z jakimś młodym żigolo. Stąd strach przed zgubieniem
      portfela. Trawa też jest oczywista, dupczenie w trawie czyli na
      natury memłonie, radosne, bezskrupulne i wiosenne.
      Co się Pytonowi śniło - nie wiadomo. Lecz schowanie symbolu cipy
      wraz z zawartością w stos bielizny do uprania też jest znamienny i
      symboliczny.
      • jutka1 dementi 18.05.09, 14:43
        Stos bielizny był czysty i pachnący, na suszarce do bielizny :-)))
        • iwannabesedated Re: dementi 18.05.09, 15:13
          Hm, no czyste gacie są dobrą siedzibą dla cipy. A więc oznacza to,
          iż Twoja torba znalazła dla siebie odpowiednie, czyste, świeże
          miejsce. Panikować zatem nie ma co.
        • maria421 Re: dementi 18.05.09, 15:23
          Nosz kurcze, nigdy bym na to nie wpadla :-)
          • fedorczyk4 Re: dementi 21.05.09, 06:52
            Wczoraj obudził mnie bardzo dziwny dźwięk. A to ja sie śmiałam ze
            snu, w trakcie śnienia. Śniło mi się że wraz z moja kuzynką, osobą
            niezwykłej urody, startowałyśmy w kastingu do jakichś zdjęć plus
            minus nieprzyzwoitych. Miałyśmy jednocześnie i nasz wiek aktualny i
            po naście lat. Na kasting ruszałyśmy z mieszkania (niestniejącej)
            starej ciotki miłości mojego życia, która w moim snie właśnie co
            zeszła śmiertelnie(miłość, nie ciotka)i w związku z zejściem co
            jakiś czas ryczałam rozpaczliwie. U ciotki zadekowałyśmy się po
            uciece z domów rodzinnych i przez jej córkę stara pannę zostałyśmy
            poinformowane że możemy sie kąpać trzy razy w tygodniu. Na kasting
            przekradłyśmy się przez szpital dermatologiczno-ortopedyczny na
            ulicy Puławskiej która była na ulicy Dolnej. Na kastingu
            dowiedziałam się od pełnego pogardy członka rosyjskiej mafii, że
            moja mierzona na wysokości mostka, klatka piersiowa została na
            poziomie 12 lat i tylko idealnym rozmiarom mojej kuzynki zawdzięczam
            przyjęcie do ekipy (czego, aż strach myśleć?).
            Zaraz po pierwszej kawie zadzwoniłam do kuzynki z informacją że
            zastarzałe kompleksy wobec niej, zaczynają ze mnie wyłazić. Obśmiała
            sie najpierw jak mrówka, a potem walneła po łbie swoją aktualną waga
            jak obuchem!!!
            Sem mara Bóg wiara, wracam na dietę. Skubana jest ode mnie wyższa o
            kilka cm, a waży o 5 kilo mniej.
            • fedorczyk4 P.S. u mnie demencja a nie dementi /nt 21.05.09, 06:52

              • morsa Moj koszmarny sen 22.05.09, 22:16
                Stracilam przednie zeby! Zginela mi torebka!
                Pieniadze, klucze i karty!
                Strata zebow i portfela - dobry to czy zly omen?
                Mimo tego paskunego snu obudzilam sie wypoczeta i w dobrym nastroju,
                zeby isc na nocna zmiane do pracy;-)))
                • maria421 Re: Moj koszmarny sen 22.05.09, 22:35
                  Morsa, mi tez sie niedawno snilo ze mi z torebki rzeczy powylatywaly i ich
                  szukalam , myslalam ze sni mi sie "na strate" (choc Dortoka znalazla inna
                  interpretacje), a snilo mi sie "na zysk".
      • iwannabesedated Odrażająca świnia czyli... 23.07.09, 11:43
        ...potencjalny pracodawca. Tak bym mogła zatytułować ten sen.

        Przychodzę na rozmowę w sprawie pracy. Rozmawia ze mną wielki boss,
        który jest jakiś cały emanujący oślizgłością i paskudztwem jakimś,
        cały gruby, rozchełstany i niedbały a przy tym arogancki i pełen
        samouwielbienia. Na dodatek ja go niby nie znam, ale jakoś jest
        bardzo znajomy.

        Ja to biorę z marszu, trochę go ustawiam, niby na głowę nie dam
        sobie wchodzić, ale rozmowa trwa strasznie długo, facet jakieś testy
        mi usiłuje robić, coś pisać każe, i ja niby go ustawiam, ale jednak
        wszystko to wykonuję. Bo tę robotę dostać chcę. Rozmowa ze mną tak
        się przeciąga, że odsyłają inne kandydatki, co były umówione i
        innego dnia im każą przyjść. Mnie niby z jednej strony jest miło, bo
        tak się mną zainteresowano, ale z drugiej, takie trakowanie ludzi
        mnie oburza. I jeszcze mi jakiś test do zrobienia daje i na chwilę
        wychodzi - ale po chwili ja widzę jak ubrany w płaszcz już na ulicy
        stoi, wracać nie mając wcale zamiaru.

        I tu mnie podnosi, że mnie tak w jajo zrobił, robotę niby zadał, ja
        bym pewnie aż wróci czekała, a on wcale wracać zamiaru nie ma.
        Wypadłam więc na tę ulicę i najpierw w mordę mu dałam a potem
        złapałam za nogę przyszpiliwszy do płotu, kopnięciem w krocze
        nastraszyłam, po czym puściłam jak flak obmierzły. Ochroniaż onego
        jakiś się napatoczył, ale mnie nic nie zrobił, za bardzo się mięszać
        w całą sytuację nie chciał, tylko mnie ... mlekiem ze śmingusowej
        strzykawy spryskał.

        A ja szybko do tego biura wróciłam, po teczkę swoją, ale przy okazji
        jakieś złote precjoza z kasetki zabrałam (jakoś mętnie się majaczy,
        że on kiedyś to zabrał mojej rodzinie, czy też może mnie, że to się
        mi należy jakoś), a też i masa - nagle się okazuje - biżuterii mojej
        w jego gabinecie jest. Moja osobista, ale też i taka co dla
        przyjaciół zrobiłam, albo na zamówienie. Zbieram to wszystko do
        mojej teczki, szybko, bo już jakiś ochroniarz idzie, więc po
        balkonie jak jakis spajdermen spieprzam.

        Na dodatek jasne się staje, że mój dom jest "spalony" bo gnida tam
        spewnością nas będzie nachodzić, więc ja ukrycia sobie jakiegoś
        szukam, przyjaciele mi w swoim budynku pokazują taki cały pion
        świetnie wyposażonych ale nieużywanych pralni i antresolę na strychu
        gdzie się mogę zadekować.

        Ki fjute???
        • jutka1 Re: Odrażająca świnia czyli... 24.07.09, 07:56
          Oj 100Krocie, myślę i myślę... Długi i pokrętny. Wieczorem albo jutro dam głos. :-)
        • jutka1 Re: Odrażająca świnia czyli... 25.07.09, 09:21
          Jedno co mi do głowy przychodzi, 100Krocie, to stosunek do pracy najemnej, którą
          reprezentuje odrażający - niby OK ale jakiś oślizgły, niby nieznajomy ale jakoś
          dziwnie znajomy. Posadę chcesz, ale coś Ci tam w tym wszystkim nie pasuje, ludzi
          źle traktują itepe.
          A precjoza zabierane stamtąd naprędce, jeśli punkt 1 jest prawdą, to może być
          symbol Twojego "ja", duszy, cenności które w Twoim odczuciu praca najemna
          kradnie i wysysa.
          • iwannabesedated Re: Odrażająca świnia czyli... 27.07.09, 11:49
            Trafna analiza Pytoniem, z pewnością tutaj o coś pracowego chodzi, w
            sensie jaki opisujesz.

            Ostatnio miałam takie zdarzenie, że przyjęłam zajęcia weekendowe do
            nauczania, ale szkoła najpierw je przesunęła o tydzień, potem o
            drugi i trzeci, w końcu mnie na dwa dni przed rozpoczęciem
            zawiadamiając, że nie sobota i niedziela, tylko sama sobota. Bez
            dzieńdobry ani przepraszam. Ja się zborsuczyłam i te zajęcia olałam,
            bezczelnie im potem wpierając, że adresu nie mogłam znaleźć. Miałam
            też ochotę przy oddawaniu kluczy, im jeszcze nawciskać - ale nie
            potrafiłam. Pieniądzie które chciałam tam zarobić, napłynęły do mnie
            w inny sposób, straciłam natomiast czas i trochę dobrego
            samopoczucia.
    • maria421 Snilo mi sie 23.05.09, 09:34
      ze bylam u Ewy i mialam jej pomoc wystawic jakis stol czy stolik.
      Po wizycie nie moglam znalezc samochodu, nie mialam czym wrocic do domu. I juz
      sie zrobila noc. Chcialam zadzwonic po policje, ale komorka okazala sie
      niby-komorka (pewnie od wnuka Fedory), wiec chcialam wrocic do Ewy, ale jej domu
      tez juz nie bylo, tylko jakies inne domy.
      • blues28 Re: Snilo mi sie 23.05.09, 09:45
        :)
        Wydaje mi sie wrecz nieprawdopodobne, ze snia sie Wam osoby z
        forum :)
        Mnie albo sie nic nie sni, albo cos tak banalnego, ze szkoda gadac!
        Ostatnio cos bylo o lodówce. Chyba miala sie zepsuc, czy co?
        Stokroc, prosze, zapewnij mnie ze moja sie nie zepsuje, bo miedzy
        haraczem dla skarbu i naprawa/kupnem nowej lodówki cos mnie trafi!!!
      • ewa553 tak trzymac Mario! 23.05.09, 10:06
        Zapewniam Cie ze moj dom stoi w tym samym miejscu co przy Twojej
        poprzedniej wizycie, wiec trafisz bez pudla. A wlasnie szukam kogos
        do pomocy w przestawianiu, przewieszaniu itd. A wiec sen niech
        bedzie Ci wskazowka: jechac do ewy, jechac do Ewy.....
        • maria421 Re: tak trzymac Mario! 23.05.09, 13:53
          Przypominam Ewa ze od 2 kat czekam na rewizyte:)
      • iwannabesedated Re: Snilo mi sie 23.05.09, 13:18
        Mnie się też śniło, że jakiś piknik forumowy nad strumykiem mamy.
        Aleśmy prowiantu za mało wzięli, więc ja i ktoś (mgliście mi się
        tylko majaczący, lecz na 100% forumowy) poszłyśmy ten prowiant
        zorganizować. Więc jakieś truskawki się znalazły, i chciałyśmy je w
        strumyku umyć, ale ten (ta) ktoś je zamiast opłukać, do strumyka
        wrzucił i trzeba było wyławiać. Potem jakąś kaszę żeśmy gotowały bo
        się kuchenka nad tym strumykiem (jakby od ośrodka jakiegoś
        wypoczynkowego) znalazła, i w tej kuchence żeśmy znalazły jeszcze
        resztki jakiejś innej grupy bankietu. Kartofle jakieś, wędliny, więc
        to zebrałyśmy - dziwne to jakieś było wszystko.

        A drugi, to że mój pierwszy chłopak ma mi lekcje rysunku jakieś
        dawać, ale w sumie ja tych lekcji nie chcę. Tylko pomóc mu jakoś
        chciałam z kasą. Ale sama mam mało. Więc idę do mojej mamy, która we
        śnie jest malarką czy rzeźbiarką, po pieniądze. Ale jej nie proszę w
        końcu bo mi się głupio robi. I jakoś postanawiam z tych lekcji u
        niego zrezygnować i się rozpatyrzyć gdziebym mogła coś sama zarobić
        i od matki już nie brać - tu wtórna infantylność jakaś z tego snu
        zieje. Ale też jakieś typowo moje coś, że ludziom pomagać chcę o
        własną sytuacją przedtem nie zadbawszy...

        Co do lodówki, to muszę Cię bluese uspokoić. To moja lodówka
        szwankuje, wymaga rozmrożenia, wyczyszczenia i przepchania - mam
        nadzieję, że tylko tyle. Bo jakbym jeszcze prócz odkurzacza i lodówę
        musiała kupować to się ja pochlaszczę. Więc proszę nie martw się
        swoją lodówą tylko mojej lodówie trochę pozytywnych myśli prześlij.
        • blues28 Re: Snilo mi sie 23.05.09, 14:29
          Lodówce posylam pozytywne fluidy :))))
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzeania cz.II 25.05.09, 20:20
      Śnił mi się facet z rady nadzorczej mojej ostatniej etatowej pracy.
      A potem mi się śniła pani od biologii z podstawówki co twierdziła,
      że uczniowie (czyli my) śmierdzą.


      Facet z rady usiłował wejść ze mną w kontakty zażyłe a ja odkryłam,
      że jest świrem na prochach. A w szkole pani przymykała oko na moje
      naganne zachowanie oraz czapkę rasta co ją miałam na głowie.
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzeania cz.II 26.05.09, 07:02
        Na czym polegało Twoje naganne zachowanie?
        Miałaś kiedykolwiek czapkę rasta?
    • jutka1 Dżordż Dablju :-O 28.05.09, 08:38
      Zanim zapomnę: śniło mi się, że się zakolegowałam z Georgem W. Bushem. I że nie
      był wcale głupi. :-O
      I zwaliło mu się na nogi jakieś żelastwo, rozwaliło mu okolice kostek, a ja
      dzwoniłam na pogotowie. Ale zanim się zwalił na ziemię przy windzie z powodu
      tych obrażeń, siedział i imprezował ze mną i z teksańską koleżanką, puszczaliśmy
      pierwszą płytę Dwigha Yoakama podśpiewując...
      KJAP.
      Perwersja jakaś mi się wdała czycuś? :-O
      • iwannabesedated Re: Dżordż Dablju :-O 29.05.09, 18:27
        Nieno, niegłupi, to w takim razie nie był GWB bylko klon jakiś
        podstawiony. Ewętualnie, prawdziwy GWB, a klon podstawiony to był
        Prezydentem. Tak czy siak, wyjątkowo to dziwaczne Pajtoniem, aż
        strach się zastanawiać o co to chodzić może. Apropos czapki rasta,
        to nigdy nie miałam takowej, we śnie natomiast byłam chłopczykiem,
        takim rudym uchachanym urwisem bez przednich zębów. I chyba naganna
        była cała ta moja osoba, to że się uśmiechałam szeroko i bezzębnie,
        a nie bałam i lałam w gacie ze strachu tak jak to pani od biologii
        by chciała.

        Zęby się jakoś w ogóle zauważyłam przewijają, czyteż przetaczają,
        czyco, bo najpierw się śniły Marysi że jej wypadły, potem się mnie
        śniło że nie mam, a wszystko się w końcu skrupiło na mojej Matce
        która się w nocy idąc do kibla wywaliła i sobie wybiła 4 (!)
        przednie...br\

        Mnie zaś dziś się śnił prinjom, gdzie na honorowym miejscu siedział
        ojciec Fedorki (gruby okularnik naukowiec), który otrzymał od
        rodziny niespodziankę w postaci piernika chałwowego pistacjowego
        (!). Ten piernik go doprowadził do zachwytu wielkiego i błogości
        niebiańskiej. Połowę zjadł sam, resztę rozdał po gościach, ja się
        tego piernika nawpieprzałam i lodów chyba a chłop mój we śnie mi
        wmawiał, że lepszy byłby chałwowo waniliowy.
        • jutka1 Re: Dżordż W.- i szef Afrykańskiego Banku Rozwoju 30.05.09, 16:19
          Chyba, że rzeczywiście klona za prezydenta podstawili? Kifje.

          Dzisiaj z kolei śniło mi się między innymi, że byłam z szefem na delegacji w
          Brukseli i było spotkanie z prezesem AfBR (dla ułatwienia dodam, że bank ten ma
          siedzibę w Tunisie). Na którym to spotkaniu szef oddał mi głos, a ja kompletnie
          nic nie wiedziałam. I prezes AfBR nas wyrzucił, hehehehehe :-)))))

          Poza tym śniło mi się, że podróżowałam TIRem, a kierowca TIRa był szoferem (nie
          znam faceta), a we Francji wszystkie TIRy miały za kierowców dzieci i
          nastolatków. Kifijute.

          Pomieszanie z poplątaniem :-)
    • sabba Re: Sny i inne zdarzeania cz.II 29.05.09, 12:24
      mnie snie snilo ze dziecko mi sie zgubilo. siedziala w wozku takim zakupowym i
      ktos ten wozek przez pomylke sobie wzial jako swoj. mielismy nadzieje ze sie ten
      ktos zorientuje ze to nie jego i nam odda. ale nic z tego. starszne uczucie.
      pelno obcych ludzi, nie mozna bylo sie przecisnac. co prawda dano nam zastepcza
      corke, i nawet byla to nasza wlasciwa tylko pare miesiecy mlodzsa - no ale to
      nie byla ta nasza prawdziwa. koszmar okropny!
      • morsa Re: Sny i inne zdarzeania cz.II 30.05.09, 01:33
        Jestem rozczarowana - myslalam ze ktus tutaj te roznaczne sny
        wszelakie bedzie rozszyfrowywal - a tu nic ;-))))))))
        Opisy kto co o czyms/kims snil i finito!
        Kto tu Sybilla? No?
        • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzeania cz.II 30.05.09, 12:08
          W zamyśle miał być interaktywny wątek gdzie nawzajem swoje sny
          interpretujemy. Ja na początku sporo interpretowałam, ale ponieważ
          odinterpretowywał mi tylko Pyton, więc ja także teraz nikomu innemu
          nie interpretuję.

          Ale sny wpisywać lubię, a też i lubię przeczytać co się komu śniło.
          Na przykład Marysi zaginiona zawartość torby, co się w końcu
          zdarzyło Pytonowi, albo moja lodówka co się śniła Bluesowi.
          • maria421 Re: Sny i inne zdarzeania cz.II 30.05.09, 12:14
            Jezeli lubisz poczytac co sie innym snilo, to Ci opowiem dlaczego we snie
            ukladalam kwiaty w wazonach. Otoz mialam (we snie) jakies urodziny czy cos i
            bylo wielkie przyjecie na ktorym pojawili sie m.inn. Christian Audigier i
            Christian Lacroix i dostalam mase kwiatow.

            A terez powiedz mi dlaczego snia mi sie czesto ludzie ktorych nigdy na oczy nie
            widzialam?
            • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzeania cz.II 30.05.09, 12:33
              A to akurat jest jasne, Twoje wewnętrzne ja odczuwa potrzebę spotkań
              z nowymi, ciekawymi ludźmi. Nie ma tego na jawie, więc sobie
              rekompensuje snami.

              Mnie na przykład się często śnią moi Rodzice, którzy mieszkają
              daleko, i rzadko ich widuję a chciałabym częściej.

              Rzadko podróżuję, więc często mi się śnią przygotowania do podróży,
              pociągi, dworce i samoloty. Bo za tym tęsknię.

              Zawsze mieszkałam na parterze, a często mi się windy śniły. Co
              ciekawe - teraz się śnią dużo rzadziej.
              • maria421 Re: Sny i inne zdarzeania cz.II 30.05.09, 12:47
                iwannabesedated napisała:

                > A to akurat jest jasne, Twoje wewnętrzne ja odczuwa potrzebę spotkań
                > z nowymi, ciekawymi ludźmi. Nie ma tego na jawie, więc sobie
                > rekompensuje snami.

                To by sie akurat zgadzalo...
    • iwannabesedated Sen o gałkach... 09.06.09, 20:55
      ocznych. Wstrząsający - dla mnie.

      Po powrocie z Krakowa, śnił mi się następujący sen. Idę ulicą w
      deszczu na zajęcia które mam prowadzić. Mój partner idzie przedemną,
      jakby mnie prowadzi. Ja stwierdzam, że dalej już nie mogę iść, i
      upadam na zabłocony chodnik, mam na sobie piękny płaszcz z wiśniowej
      wełny, upadam w tym płaszczu. Wypadają mi gałki oczne. Mój partner
      je podnosi, a to tylko protezy takie są, nie prawdziwe oczy. Bo ja
      nie mam oczu. On mnie namawia, żebym przestała te gałki nosić, żebym
      chodziła tak jak jestem. Bez oczu. Całą tę scenę widzę, jakbym była
      gdzieś obok, trochę obok, trochę nad, jakiś taki duch sytuacyjny.

      Sen mną wstrząsnął, cały następny dzień mnie okropnie bolały zatoki,
      dokładnie nad, pod i obok oczu. Oczywiście nic nie rozumiem.
      • jutka1 Re: Sen o gałkach... 09.06.09, 22:26
        Wydaje mi się 100Krocie, że podświadomość już mogła wiedzieć, że nadchodzi ból
        zatok i głowy, i dawała znać.
        Druga opcja to taka, że czegoś nie widzisz, czegoś prostego - jak to, że masz
        sztuczne oczy. Nie widzisz tego bo nie możesz, bo jak skoro oczy sztuczne.
        Spirala, jajko czy kura, itepe.
        • fedorczyk4 Re: Sen o gałkach... 10.06.09, 10:31
          Zgadzam się że mogło Cię uprzedzać o bólu, który pewnie juz sie
          czaił. To moze być też zmęczenie i odmowa ciągłego patrzenie i
          rejestrowania nowych obrazów. Może zbyt sie ostatnio napatrzyłaś?
          Przyznaję że sen brr...
          Moja obsesja senna są zęby. Podobno jak się zęby śnią, to oznacza
          śmierć. Gdyby to był prawda to już bym sama żyła na planecie, bo
          srednio 3/4 razy w tygodniu śnią mi się kruszace, wypadające,
          chwiejace, łamiące, wypłniające całą paszczę, a potem garście, zęby.
          • iwannabesedated Re: Sen o gałkach... 17.06.09, 12:48
            No dobrze, skoro twierdzicie, że sen o gałach miał mnie po prostu
            uprzedzić o bólu głowy - nie wiadomo po co, bo przecież zapobiec
            bólowi nie mogłam - to w takim razie ja interpretuję, że sen o
            wypadających zębach uprzedza, że się zęby psują. Hahaha!

            A tak serio, to dwa razy w życiu prześladowały mnie sny o
            wypadających zębach i są to istotnie sny straszliwe. Specyficzne,
            okropne uczucie im towarzyszy. I jednak w obu wypadkach pójście do
            dentysty radykalnie rozwiązało problem. Co nie twierdzę, że zawsze
            się sprawdza, ale brzytfa okhama (pamiętacie ją z prima?) pomaga w
            takich wypadkach.
            • maria421 Re: Sen o gałkach... 20.06.09, 09:02
              Snily mi sie traby powietrzne. Niebo bylo cudownego koloru, jak na pocztowkach,
              i na takim spokojnym, pieknym niebie pojawialy sie w oddali czarne traby
              powietrzne, kilka naraz. Potem wznosily sie w niebo i rozplywaly sie, ginely,
              ale na ich miejsce pojawialy sie nowe. Mialam gdzies sie przed nimi chowac,
              uciekac, ale stalam w miejscu i zafascynowana nie moglam oderwac wzroku od tego
              co sie dzialo.
              • iwannabesedated Re: Sen o gałkach... 22.06.09, 10:04
                No a to, zgodnie z tendencą interpretacyjną, która się ostatnio
                zarysowała - oznacza, że w lipcu nadchodzą burze i tornada. Co się
                zresztą zgadza z długoterminową prognozą. Hahaha!

                W związku z tym, mnie się pewnie niedługo zacznie śnić, iż wstaję
                rano i piję kawę.
                • jutka1 Re: Sen o gałkach... 22.06.09, 10:21
                  Trynd taki chyba. Mnie sie w zeszlym tygodniu z uporem maniaka snila robota. A
                  snow weekendowych nie pamietam.
                  • iwannabesedated Re: Sen o gałkach... 22.06.09, 10:32
                    Robota Ci się śniła, hm... To może jest znak, że...będziesz
                    pracować???! Czyco?
                    A ja ostatnio sypiam fatalnie, budzę co chwila i kotłuję i chyba mi
                    się nic nie śni, bo nic nie pamiętam.
                    • jutka1 Re: Sen o gałkach... 22.06.09, 10:43
                      To byl raczej znak, ze cala swiadomosc i podswiadomosc byla wypelniona li-tylko
                      robota, i nawet w snach mi wylazila. A jeden sen to juz byl skandal, bo nie
                      dosc, ze robota mi sie snila, to do tego snil mi sie szef, ktory mnie gdzies
                      wysylal w podroz i przeprowadzac sie kazal, motyw "gdzie paszport gdzie bilet
                      gdzie wiza" i motyw "dokad i dlaczego mam sie przeprowadzac, i gdzie ja to
                      wszystko pomieszcze", sama panika i scisk w brzuchu, ohyda i bleee.
                    • fedorczyk4 Re: Sen o gałkach... 22.06.09, 10:43
                      Śniła mi się srebrna, emaliowana na żółto biżuteria w
                      georgraficznych kształtach. Przymierzałam pierścionek w kształcie
                      morza środziemnego. A jeszcze były wisiory w amerykę kolia w azję i
                      brosze w pozostałe kontynenty morza, kraje i jeziora. A wszystko to
                      działo się na działce którą to w dzieciństwie (sennym) nabyła moja
                      rodzina. Dziwna ta działka była bo stanowiła kawał przydomowego
                      gospodarskiego ogrodu i obejścia gospodarzy z niedokończonym domem
                      dodatkowym. Byłam tam z moimi dziećmi, ale bardzo jeszcze małymi i
                      usiłowałam się opalać, ale niestety nie miałam kostiumu, tylko
                      bieliznę i to bardzo wydartą, badzo się jej wstydziłam. Potem dzieci
                      znikneły, a ich miejsce zajeły całkiem dorosłe (w reczywistości
                      jeszcze nue są) córki moich przyjaciółek, które były oburzone że
                      zamiast "zajęcia" szukam pracy zarobkowej, a to w naszej klasie
                      społecznej nie uchodzi. I jeszcze pojawił się gospodarz który
                      tłumaczył mi że nie ma na wykończenie domu bo dopiero co dostał 100
                      000 euro dopłaty z UE. A biżuterię ktoś zostawił w niewykończonej
                      łazience. Logiki za grosz w tym nie było:-)
                      • iwannabesedated Re: Sen o gałkach... 22.06.09, 11:17
                        Hahaha! A to dopiro naśniłaś! Pomyślę nad tym wszystkim.

                        Ale biżuteria to z pewnością moja Ci się śniła, bo miała być "w
                        świat", "w amerykę", "w morze śródziemne" a utknęła w niedorobionym
                        sraczu. Ten sracz niedorobiony też jest mój, bo mam łazienkę sporą
                        ale jak się wprowadzałam to już mi na remont klopa nie starczyło.
                        Więc tylko ją z grubsza maznęłam na pomarańczowo i tak stoi. Miałam
                        tu przecież tylko mieszkać dwa lata, a już piąty rok mija jak
                        obszył, i pewnie już tak będzie.

                        Najbardziej zaś mi się podoba ten rolnik, który nie ma na
                        wykończenie domu bo dostał dotację. Nie wiem czemu, ale dla mnie to
                        ma absolutny sens. W jednej metodzie pracy ze snem, znajduje się
                        jakiś taki dziwny, surrealny element snu i obserwuje się sen z
                        punktu widzenia tego elementu. Więc w tym przypadku z punktu
                        widzenia chłopa co mu nie starczyło, bo dostał za dużo.

                        Z tego punktu widzenia, sen ma absolutny sens. Mnie to przypomina
                        heksagram 64 I-Ching: Jeszcze Nie Gotowe: mały lis w chwili
                        przekraczania rzeki w bród, moczy sobie ogon; nie ma miejsca które
                        by było dobroczynne.

                        Czyli lis NIBY rzekę przeszedł, ale jednak ogon zamoczył. Więc
                        przejście NIBY się udało, ale naprawdę się nie udało. Niby jest
                        biżuteria - ale w sraczu. Sracz - niedokończony. Niby się można
                        opalać, ale bielizna wytarta. Niby dzieci jeszcze małe, ale i tak
                        mogą wyrosnąć na głupków. Niby dopłatę dostał, ale i tak mu nie
                        starczyło.
                        • fedorczyk4 Re: Sen o gałkach... 22.06.09, 15:55
                          Czyli cała prawda o mnie i moim życiu:-)
                          • fedorczyk4 Re: Sen o gałkach... 22.06.09, 16:26
                            Generalnie to ja uwielbiam moje sny. Niezależnie od ich
                            interpretacji, którą generalnie sobie łba nie zawracam, są
                            pasjonujące, kolorowe, dramatyczne, czasami przygodowo ktyminalne,
                            czasami S.F., a czasami całkowicie jak z Shulza czy Ety Hoffmana. A
                            moja rodzina dziwi sie że ja tak lubię spać:-)
    • jutka1 Znowu 24.06.09, 08:00
      Znów miałam następny odcinek serialu pt. "Komplikacje podróżne". Pakowanie,
      zapominanie ulubionego żakietu (na jawie takiego nie posiadam), bankomat
      zepsuty, transportu nie ma, etc. Nie wiem, dokąd jechałam. Generalnie: motanie
      się wteiwewte jak koń-statysta na westernie.
      • iwannabesedated Re: Znowu 25.06.09, 12:01
        Ja też dzisiaj znowu śniłam o podróży. Tym razem pociągiem, nie
        wiedzieć czemu z moim byłym. Mieliśmy się przesiąść na stacji z
        wagonu do wagonu, ale w tym samym pociągu. Mieliśmy miejsca
        siedzące, a chcieliśmy zmienić na leżące. Ale się zagadaliśmy i za
        późno zmiany dokonaliśmy, większość miejsc była zajęta. Dopiroż ja
        znalazłam wyrka, w takim dziwnym wagonie coś jak wielka salonka. I
        na dodatek przeznaczona do występów jakichś, bo wielka
        wielopoziomowa scena tam była, i do tańca parkiet i stoliki
        knajpiane a na tej scenie, na parkiecie, między stolikami
        poustawiane kilka łóżek, w sumie trochę głupio ale wygodnie.
        Większość wyrek zajęta już, ale jakieś dwa jeszcze wynalazłam.
        Zajęta więc tą senną działalnością ani się nie zastanowiłam dokąd
        jadę, ani po co, a przedewszystkim co tu ten były robi?

        Przedwczoraj śnił mi się jakiś sen że Dziadek mojemu Ojcu sms'a
        przysłał i na całą rodzinę bliższą i dalszą jakaś błogość spłynęła z
        tym sms niebiańska, którą ja czułam długo po obudzeniu a trochę i
        jeszcze teraz czuję:)
        • jutka1 Re: Znowu 27.06.09, 08:49
          I znowu podróż, też nie wiem dokąd, ale najpierw samochodem na lotnisko, z
          przystankiem gdzieś tam, samochód był przyjaciół, i rozdzielenie i pogubienie
          się członków grupy. Oczywiście motyw zapomnienia spakowania walizki i miejsca
          pobytu biletu.
          Kifijute?
          • fedorczyk4 Re: Znowu 27.06.09, 09:39
            Niepokój, brak poczucia bezpieczeństwa.
            • iwannabesedated Re: Znowu 28.06.09, 14:51
              A teraz mnie się śniło, że dotarłam do plaży na Krymie, ale się
              rozkoszować nie mogę bo zamiast kostiumu wytarte zwykłe gacie mam i
              koszulkę rozciągniętą. Więc znowu niby się udało, ale jednak się nie
              udało :((((
              • fedorczyk4 Re: Znowu 28.06.09, 16:32
                Noż tosz taki lif. Człowiek sie tyle namota i męczy a i tak we śnie
                mu z tego gócio wychodzi:-)
    • jutka1 Aukcja 29.06.09, 10:16
      Snilo mi sie, ze na eBayu albo Allegro, nie wiem, wystawilam na sprzedaz moje
      ukochane perfumy. Dostalam 111 ofert, i nie wiedzialam co dalej z tym zrobic, bo
      nigdy niczego wczesniej nie sprzedawalam (na jwie tez nigdy niczego na necie nie
      sprzedawalam). A potem ciagle zapominalam o tej aukcji, i przypominalo mi sie ze
      jakis termin finalizacji jest, po czym znow zapominalam, znow sobie
      przypominalam, i tak w kolko Macieju.
      Hmmm.
      • iwannabesedated Re: Aukcja 29.06.09, 10:38
        A to dopiero, Pytonie, znaczy iż zupełnie bez powodu zaoferowałaś
        coś co dla Ciebie samej jest bardzo cenne i co Cię dużo wysiłku
        kosztowało żeby zdobyć. Zdobyłaś to w końcu??? Bo jakaś saga z tymi
        perfumami zamówionymi przez net pamiętam była.

        Zdobyłaś czy nie, kit z tym. Grunt, że we śnie je masz i -
        wystawiasz na sprzedaż!!! Po co? Po co? Nie dziwne, że potem
        podświadomie transakcji zrealizować nie chcesz.

        Baj mi, pytają się Ciebie, czy, jeśli otrzymasz to o co zabiegasz,
        to znowu się tego głupio pozbędziesz. O co zabiegasz Pytoniem?
        • jutka1 Re: Aukcja 29.06.09, 13:01
          Perfume w koncu zdobylam, saga byla z dostawa, ktora trwala eony.
          Tylko niedawno zmienilam na inna perfume, bardziej letnia, tez Rochasa. Duza
          butle mam od ponad roku, i jakos tak mi sie tego zapachu zachcialo, wiec od
          kilku tygodni jade na niej.
          Moze to tamta perfuma sie msci za odstawienie na polke?

          A moze oni pytaja, czy rzeczywiscie chce tego, o co zabiegam. Bajmi, chce i
          pozbywac sie nie mam zamiaru. :-)
          • maria421 Re: Aukcja 29.06.09, 13:05
            jutka1 napisała:

            > Perfume w koncu zdobylam, saga byla z dostawa, ktora trwala eony.
            > Tylko niedawno zmienilam na inna perfume, bardziej letnia, tez Rochasa.

            Jaka?

            • jutka1 Re: Aukcja 29.06.09, 13:08
              Eau de Rochas :-)
              www.news-parfums.com/images/product_images/rochas_eauderochasfl.gif
              • maria421 Re: Aukcja 29.06.09, 13:10
                Musze powachac jak bede nastepnym razem w perfumerii. Flakonik znam z widzenia.
          • iwannabesedated Re: Aukcja 02.07.09, 10:25
            Nie Pytuniem. Nie sądzę, żeby pytali czy rzeczywiście chcesz. Bo jak
            zabiegasz - to chcesz. To jest jasne. Ale jak już dostaniesz - to
            się pozbywasz lub tracisz. Ja bym na Twoim miejscu sobie "dośniła"
            ten sen. To skuteczna technika na podświadomość. W łóżku przed snem,
            albo zaraz po obudzeniu wróć do tego snu. Przedstaw sobie, że to
            allegro, że te oferty, i sobie wyobraź, że usuwasz perfumy z aukcji,
            a oferentom odpowiadasz, że produkt jest już niedostępny. Jak to
            zrobisz, to obserwuj swoje myśli, w reakcji na to.
            • jutka1 Re: Aukcja 03.07.09, 22:27
              Zrobię to jutro albo w niedzielę. Dam znać, co mi wylazło jako to szydło z
              gadupy (albo i nie :-D).
    • iwannabesedated Stado wilków 02.07.09, 10:34
      Wczoraj porządkowałam papiery. Tony! Całe tony! Wysyła do mnie lub
      wysyłało rachunki ok. 10 instytucji!!! Rachunki, pisma, nowe
      regulaminy, dodatki to umowy - czasem trzy lub cztery pisma
      miesiecznie! Do tego raporty podatkowe od wszystkich firm z którymi
      współpracuję, umowy, rachunki. Cały regał mam a trzymam tylko 4 lata
      do tyłu!
      Wywaliłam cały wielki czarny wór śmieciowy.

      W nocy mi się śniło, że idzie za mną krok w krok stado wilków.
      Dochodzę do takich wrót skalnych jak w Ojcowie (kto był ten wie, kto
      nie był niech jedzie), tam jakąś taką wewnątrzną informację
      otrzymuję że mam spalić całą swoją odzież, to wilki stracą trop.
      Więc to robię, zostają mi buty. Zastanawiam się czy je też mam
      spalić, ale się waham bo jak mam chodzić bez butów po lesie i
      skałach...
      • fedorczyk4 Re: Stado wilków 02.07.09, 10:53
        Chyba nie ma po co interpretować. Po przczytaniu wpisów na
        narzekliwym, sprawa jest jasna. Życie i jego świńska morda, chwilowo
        Cię osaczyło. Trzymaj sie.
        Mnie jak zwykle śnią sie jakiś dziwolążne długie fabuły, ale dwa dni
        temu przyśniło mi sie ze szukam numeru telefonu kumpla z liceum.
        Widzaiałam faceta ostatni raz 14 lat temu. Nie ma dla mnie rzadnego
        znaczenia, nikt o nim mi nie mówił, nie spotkałam się przypadkowo z
        nazwiskiem. Zwyczajnie we śnie czemuś mi był potrzebny jego telefon.
        No to tego samego dnia zatelefonował do mnie i strasznie był
        zawiedziny ze nie jestem w najmniejszym stopniu zaskoczona:-)
        • fedorczyk4 Żadnego, kretynie żadnego a nie rzadnego NT 02.07.09, 10:54

          • iwannabesedated Re: Żadnego, kretynie żadnego a nie rzadnego NT 02.07.09, 11:25
            Co, Tobie też jakiś kretyn chodzi i znaki przestawia??? Ja właśnie
            zauważyłam, że w tytule wątku kretyn mi dopisał "a" do "zdarzenia".
            br\
            "Zaiste" cycat, niekorzystność jakaś wszerz i wzdłuż, ohydna morda
            osacza, I Ching doradza:

            "Masz okazję rozprawić się ze swoimi przeciwnikami. Ale walka nie
            będzie ani łatwa, ani krótka, i jeżeli nie masz stuprocentowego
            zaufania do swojej przewagi, to lepiej się za to nie bierz."
            • fedorczyk4 Re: Żadnego, kretynie żadnego a nie rzadnego NT 02.07.09, 12:19
              No ładnie Cie I Ching potraktowało
              • maria421 Re: Żadnego, kretynie żadnego a nie rzadnego NT 04.07.09, 09:56
                Snilo mi sie ze prowadzilam samochod ulica obok jeziora, olbrzemiego jeziora
                ktore niewiadomo skad sie obok tej znanej mi ulicy nagle wzielo. Bylam tak
                zafascynowana widokiem ze ciagle patrzylam na jezioro a nie na ulice i czulam
                jak jestem coraz blizej wody i nagle jade po wodzie, po jeziorze i nie wiem
                dokad jade. Jezioro bylo bardzo spokojne i woda byla bardzo jasna, prawie ze biala.
                • iwannabesedated Re: Żadnego, kretynie żadnego a nie rzadnego NT 04.07.09, 14:01
                  Jednoznaczne. Bardzo jasne, spokojne jezioro. Pawie białe.
    • jutka1 Pyton niemowa 05.07.09, 11:22
      Śniło mi się między innymi, że nagle straciłam mowę. Ktoś dał diagnozę, że to
      już po ptokach i nigdy już mówić nie będę, i tak ze dwa dni łaziłam z tym
      predykamentem ucząc się z tym funkcjonować, a nie było łatwo.
      A po dwóch dniach się okazało, że jednak mogę mówić.
      Hę?...
      • iwannabesedated Re: Pyton niemowa 05.07.09, 13:06
        Hm. Może masz jakąś umiejętność, zdolność, której nie doceniasz lub
        może używasz w nieoptymalny, aby nie powiedzieć niemądry sposób??? A
        może powiedziałaś coś ostatnio coś głupiego, może obiecałaś coś
        niemądrze, albo się zgodziłaś chociaż nie chciałaś...

        Mnie się znowu śniły podróże, lotnisko, szukanie gejtów, a w tym
        wszstkim mój kolega Irek z podstawówki, którego bardzo słabo znałam
        i chyba ani jednego słowa z nim przez te osiem lat nie zamieniłam.
        • jutka1 Re: Pyton niemowa 05.07.09, 13:17
          Muszę przemyśleć - to drugie na 100%, bom w zeszłym tygodniu napisała nie
          głupotę, ale błędne cyferki. Co do pierwszego - pomyślę.
          • iwannabesedated Uwięziona w sklepie 08.07.09, 12:42
            Zmiędlił mnie sen z gatunku ekstra-niepokojących. Mianowicie jestem
            w Nowym Jorku, ot tak krótkotrwale turystycznie, z grupą ludzi,
            przyjaciele jacyś, czy znajomi, moi Rodzice, jakaś zbieranina taka i
            się przetaczamy, to tu to śmu. Ja się odłączam w pewnym momencie i
            wchodzę do sklepu z ciuchami, ot tak pogapić się. Bo kasy za bardzo
            na takie wydatki nie mam. I jakoś wciąga mnie ten sklep, zaczynam
            przeglądać wiszące tam ciuchy coraz szczegółowiej i bardziej
            gorączkowo - chociaż nie są zbyt interesujące! Ale jednak sklep mnie
            wciąga, otwierają się jakieś przejścia coraz dalej i dalej,
            zakamarki, zakątki i nowe wieszaki, a na nich nic interesującego
            nadal, ale jednak oderwać się nie mogę, półka z butami stoi, buty
            nieładne i w nie moim rozmiarze, ale coś tam usiłuję zmierzyć.
            Podświadomie czuję, że dużo czasu upłynęło, sklep w końcu zaczynają
            zamykać... I tu coś bardzo dziwnego się dzieje, bo ja, jak weszłam
            do sklepu z pustymi rękami, to nagle się okazuje, że rzeczy SWOJE
            rozrzucone po tym sklepie mam, więc je zbieram do ogromnych toreb, i
            zebrać nie mogę! Dwie pary identycznych czerwonych zimowych botków
            do toreb wpycham na wcisk a trzecie, w kolorze limonki na nogi
            usiłuję założyć co jest trudne bo są to sznurowane buty do kolan.
            Miotam się po tym sklepie, w końcu jestem ostatnią osobą, została
            tylko sprzedawczyni która też coś tam zbiera i światło wygasza. I
            tutaj rzecz dziwaczna numer dwa, mianowicie z jakiegoś powodu ja
            postanawiam jej pomóc wygaszać, co jest trudne bo światło się gasi
            jakimś super skomplikowanym ustrojstwem w formie sznurka, i jak się
            go pociąga to jedne światła gasną ale za to się inne zapalają, na
            dodatek sprzedawczyni zaczyna mnie wkręcać, że to przeze mnie bo ja
            jakieś rzekomo tam półki otwierałam. Na szczęscie mnie jakaś
            trzeźwość ogarnia, zostawiam ją tam, i wychodzę - o dziwo drzwi są
            szeroko otwarte i roleta odsunięta. Znajduję się więc na ulicy i się
            okazuje że jest wpół do drugiej w nocy prawie, więc dupa - nijak do
            miejsca gdzie się zatrzymaliśmy się nie dostanę, bo autobusy już nie
            kursują, do metra o tej porze strach wejść, na taksówkę nie mam. I
            nagle widzę moich starych jak na rogu stoją i czekają na mnie! Ulga
            jakaś straszna, a zarazem przerażenie na to co się ze mną w tym
            sklepie stało, że mi odbiło i nie mogłam tego ocenić, że nie byłam
            sobą ale nie mogłam z tej niesiebie wyjść, łzami się zalewam i
            szlochem jakimś nieokiełznanym, po czym zmemłana, z odgniecionym
            boleśnie uchem się budzę.
            • jutka1 Re: Uwięziona w sklepie 08.07.09, 13:32
              O matko, Stokrocie. Przy tym snie to dopiero nagimnastykowac sie trzeba. Moze do
              wieczora co wymysle.
            • jutka1 Re: Uwięziona w sklepie 09.07.09, 14:39
              To wszystko przez ten remont, 100Krocie.
              Chaos, halas, wszystko wszedzie.
              I dostrzegam tez symbolike "sklep" jak dom = dusza.
              Potrzeba jakiejs ostoi i kamienia w postaci Twoich rodzicow w tym przypadku.
              • fedorczyk4 Re: Uwięziona w sklepie 09.07.09, 20:56
                I uwiezienie w sferze materialnej. A chcialaby dusza do wlasnego ja
                ktore miota sie w przyziemnych problemach.
    • jutka1 Przedszpitalne pakowanie 10.07.09, 09:07
      Pomieszanie snu podróżnego z nowym elementem. Mianowicie donc, miałam iść do
      szpitala, nie wiem na co i po co, ale na długo. I dobre ludziska zaczęły razem
      ze mną pakować mnie na ten szpital, ale nie mogliśmy znaleźć żadnej walizki,
      więc wzięli ogromną plastikową torbę, chyba na śmieci czycuś, i dawaj wrzucać
      tam tony ubrań, przedmiotów. Włącznie z odnalezioną wyciskarką do czosnku, w
      życiu sennym zagubioną podczas jakiejś przeprowadzki.
      Torba się wypełniła po brzegi, i żadnej perspektywy przeniesienia jej
      dokądkolwiek, bo by się rozerwała pod ciężarem, walizki ciągle niet, czas
      zaczyna się kurczyć, transportu niet, drrrrrrrrrrr. Budzik.
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzeania cz.II 14.07.09, 09:57
      Snil mi sie Obama , przebrany za kobiete uciekal przed wlasnymi ochroniarzami
      ulica Piotrkowska w Lodzi. Pedzil jak sprinter olimpijski.
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzeania cz.II 14.07.09, 14:14
        Marysia, to przebija wszystko!!!
        Polałam się ze śmiechu wyobrażając to sobie. Bóg jeden wie co to
        może znaczyć, ale jest prześmieszne. Gratuluję sennej wyobraźni
        i ..olimpijskiego...czyco?...rozmachu.

        Pyton, do szpitala się idzie generalnie żeby się leczyć. Znaczytsja,
        jakaś część Ciebie uważa, że jest chora. A inna, wręcz przeciwnie,
        wcale nie widzi potrzeby uzdrowienia i pójście do szpitala opóźnia i
        sabotuje.

        Wyrzuciliśmy stare łóżko i teraz mamy nowe - mniejsze ale materac
        wygodniejszy. Co z tego, skoro dzisiaj w nocy śniło mi się iż
        wywabiam trupa z dna jeziora, jednocześnie chcąc go wywabić ale też
        i się bojąc. Aby wywabić trupa ale też dać mu do zrozumienia, że ze
        mną nie przelewki, buczałam ochryple i tak długo aż przybyto i mnie
        obudzono. Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż wywabianym przeze mnie
        z dna jeziora topielcem - byłam ja. Ofkoz.
        • jutka1 Szpital c.d. + Obama + trup 14.07.09, 19:46
          iwannabesedated napisała:

          > Marysia, to przebija wszystko!!!
          > Polałam się ze śmiechu wyobrażając to sobie. Bóg jeden wie co to
          > może znaczyć, ale jest prześmieszne. Gratuluję sennej wyobraźni
          > i ..olimpijskiego...czyco?...rozmachu.
          ***********
          Też się obśmiałam, i o mały włos nie zapytałam, czy majciochy miał :-)))

          > Pyton, do szpitala się idzie generalnie żeby się leczyć. Znaczytsja,
          > jakaś część Ciebie uważa, że jest chora. A inna, wręcz przeciwnie,
          > wcale nie widzi potrzeby uzdrowienia i pójście do szpitala opóźnia i sabotuje.
          ************
          Albo ta druga część nie uważa, że pójście do szpitala cokolwiek pomoże.

          > Wyrzuciliśmy stare łóżko i teraz mamy nowe - mniejsze ale materac
          > wygodniejszy. Co z tego, skoro dzisiaj w nocy śniło mi się iż
          > wywabiam trupa z dna jeziora, jednocześnie chcąc go wywabić ale też
          > i się bojąc. Aby wywabić trupa ale też dać mu do zrozumienia, że ze
          > mną nie przelewki, buczałam ochryple i tak długo aż przybyto i mnie
          > obudzono. Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż wywabianym przeze mnie
          > z dna jeziora topielcem - byłam ja. Ofkoz.
          *********
          Ofkoz. Zapomnij "trupa", czytaj jako "schowane, umarłe". A trzeba wyrwać na
          nowo. Co uśmierciłaś, co zakopałaś głęboko? I co teraz chcesz odzyskać?
          • iwannabesedated Re: Szpital c.d. + Obama + trup 16.07.09, 12:33
            No tak, to też jest zupełnie możliwe. Skoro jakaś część nie wierzy w
            możliwość poprawy, to jasne, że do szpitala, zwłaszcza na długo -
            iść nie chce.

            Zastanawia mnie w tych naszych, Twoich i moich snach "podróżnych"
            ten taki sense of urgency, ale jednocześnie brak zazwyczaj
            informacji dokąd, a już szczególnie po co?

            Mnie się przedwczoraj śnił sen podróżny, ale kompletnie inny niż
            poprzednio więc nawet nie wiem czy się do tej kategorii w ogóle
            nadaje. Mianowicie jechałam wozem konnym na pociąg. Na stacji
            okazało się, że trzeba czekać trzy godziny, ale w efekcie było to
            sześć. Pociąg przyjechał w ogóle nie na ten peron, bez informacji,
            ale i tak się udało go złapać i wsiąść. Towarzyszyła mi cały czas
            moja Matka, która taszczyła ze sobą wielki czarny motocykl typu
            ścigacz. Na stacji okazało się, że ja także taki wielki motocykl
            mam, i ku mojemu zdumieniu moja Matka bardzo sprawnie zorganizowała
            załadunek obu motocykli do przedziału nawet w locie załatwiając
            jakieś formalności celne. Pociąg jechał do Warszawy, więc jechałam
            do domu.
            • jutka1 Podroznie c.d. 16.07.09, 13:55
              Czesto wiem dokad, ale po co? nie zawsze.
              Kilka dni temu mi sie snilo, ze lecialam do Waszyngtonu, cala zwarta i gotowa,
              paszport jest, bagaz jest... biletu nimo. Zapomnialam wydrukowac. Najpierw
              zaczelam sie spinac, ale po chwili mowie do siebie - pierdziacze, nie jade, nie
              chce mi sie. I juz. Koniec stresu. :-)

              A dla mnie ciekawe jest, ze wiekszosc Twoich i moich sennych sytuacji podroznych
              ma zwiazek z Hameryka. Chociaz pewnie normalne, bo obie sporo czasu tam
              spedzilysmy, i bylysmy mniej wiecej w podobnym wieku. :-)
              • iwannabesedated Hamerykańsko 16.07.09, 14:42
                Słuszna uwaga Pytoniem, a mnie się jeszcze jedna rzecz przypomniała
                z sennej dziedziny. Mianowicie, cały czas mojego mieszkania w USA,
                ok. 10 lat, podzielałam z innymi nieszczęśnikami "sen emigranta".
                Mianowicie, jesteś spowrotem w swoim kraju i nie możesz do Ameryki
                wrócić. Nie chcą Cię wypuścić, na samolot nie zdążasz, nie chcą Ci
                wizy wydać, różne to wariancje były, śniły się intensywnie
                wszystkim "przybywalcom" z dużą intensywnością. Co ciekawe, mnie się
                to śniło mimo że Ameryki wcale nie lubiłam, i przy pierwszej
                możliwej okazji się stamtąd wymontowałam. Lecz jednak sen się śnił.
                Może to ogólny sen jakiś o niemożności powrotu do "domu" w Kanowym
                sensie.
                • jutka1 Re: Hamerykańsko 16.07.09, 14:53
                  Tez mialam te wersje. Plus pod-wersje z cyklu: jestem sobie w Waszyngtonie/Los
                  Angeles/Paryzu/niepotrzebne skreslic, ide do skrzynki na listy, a w niej
                  znajduje szarobrudnoniebieska koperte (co to w PRLu byly na urzedowe pisma).
                  Nadawca: pieczatka "Kuratorium Oswiaty w moim miescie rodzinnym", w srodku list
                  zawiadamiajacy mnie, iz w wyniku bledu/pomylki/czycus okazuje sie ze nieprawda
                  jest jakoby zdalam mature, i musze raz jeszcze zdac egzamin pisemny z
                  fizyki/chemii, data egzaminu... dwa dni pozniej. Po czym nastepuje zwyczajowa
                  panika w temacie paszport/bilet/czy zdaze, po czym nastepuje "sen emigranta" pt.
                  matkobosko, przeciez mam jednorazowa wize do Stanow, albo nie dadza mi w PRLu
                  paszportu, albo jeszcze cos tam. Tu sie z reguly budze. :-)
                  • iwannabesedated Re: Hamerykańsko 17.07.09, 12:00
                    Ojezus, a to już senna hekatomba - sen o podróży plus sen o powrocie
                    do szkoły! Ten sen emigranta to okropność jakaś była, cieszę się, że
                    mam to z głowy.

                    Natomiast dzisiaj mi się śniło, że siedzimy razem w przydrożnej
                    knajpce gdzieś na zadupiu Polski. Po czym gdzieśtam się udajemy,
                    wstępując jednak do jubilera gdzie Ty podziwiasz piękną biżuterię i
                    wyroby z rzeźbionego bursztynu, szczególnie takie jedne kolczyki
                    złote z grudkami bursztynu rzeźbionymi w arabeski. Za ladą stoi Pan
                    jubiler bardzo elegancki, dystyngowany i w ogóle jak trza, ale ja
                    sobie zdaję sprawę, że muszę się spieszyć dawać lekcje bo już czas
                    więc Cię żegnam. Na lekcje jednak nie docieram bo po drodze
                    stwierdzam, że w dupie je mam i się budzę.
                    • jutka1 Re: Hamerykańsko + przeprowadzkowo 17.07.09, 21:01
                      Co jadłyśmy/piłyśmy w tej knajpie?

                      Nota bene. Jeszcze jedna wariacja w temacie snów o podróży to sen o
                      przeprowadzce. Z reguły nie wiem czemu się przeprowadzam, ale jest jakiś termin,
                      a ja zapomniałam załatwić przeprowadzaczy, zapomniałam się spakować, albo za
                      dużo mam rzeczy. I inne takie. Miałam taki sen niedawno, obudziłam się i
                      pomyślałam: "Pierdziaczę, nigdzie się nie przeprowadzam".
                      • xurek lew 20.07.09, 13:12
                        od dluzszego czasu w miare regularnych odstepach sni mi sie ten sam
                        sen: siedzie na tarasie w hamaku, jest cieplo, zmierzcha i patrze na
                        ogrod przed soba.

                        Nagle zza zywoplotu odgradzajacego ogrod od laki wylania sie lew. On
                        mnie zauwaza, ja zauwazam jego, on przysposabia sie do ataku a ja
                        wiem, ze nie zdarze wbiec do domu i zamnkac drzwi.

                        Wtedy sie budze z uczuciem starchu.

                        Nie chodze do zoo, nie ogladam ani filmow przyrodziczych ani innych
                        o lwach i nie mam z lwami zadych przykrych doswiadczen. To czemu
                        mnie sie ten lew wciaz w ten sam sposob sni?
                        • iwannabesedated Re: lew 21.07.09, 10:32
                          Gratulacje, właśnie Ci się ujawniło Twoje totemiczne zwierzę mocy.
                          Niedawno w ten sam sposób Pyton tutaj się bawił w ciuciubabkę ze
                          swoim niedźwiedziem.

                          Oto ujawniła się przed Tobą Twoja wewnętrzna siła, a Ty myślisz
                          jakby tu przed nią zwiać. Kuraż Xuraż!
                          • xurek Re: lew 21.07.09, 22:39
                            to co ja mam teraz z tym lwem zrobic? Bo te sny to sa dosc meczace a
                            jak dzisiaj siedzialam wieczorem na taresie to mnie sie ten sen
                            przypomnial i na jawie z duza doza nieufnosci patrzylam na te
                            krzaczory miast sie zrelaksowac :))
                            • iwannabesedated Re: lew 22.07.09, 11:42
                              No teraz musisz tę siłę ujarzmić i nauczyć nią posługiwać. Ponieważ
                              ten lew - to Ty.
                              Do tego przydaje się praktyka świadomego śnienia, mianowicie przed
                              snem albo w innym spokojnym momencie, przywołaj spowrotem ten sen
                              możliwie we wszystkich szczegółach. Dojdź do momentu kiedy się ze
                              snu wybudziłaś i wyobraź sobie dalszy ciąg tego snu - mianowicie nie
                              patrz jakby tu zwiać, tylko z lwem się skonfrontuj. Powiedz mu, aby
                              Cię nie straszył. Oraz oznajmij mu, że Ty jesteś Xurek, a on jest
                              Twój lew i chcesz aby robił to co Ty mu powiesz, a nie buszował bez
                              sensu po krzaczorach strasząc przydrożnych ludzi.

                              Potem, na jawie, jak masz trudne sytuacje i potrzebna jest moc lwa,
                              to zamykaj oczy, i przywołuj ten wizerunek niesamowitej,
                              nieustraszonej lwiej mocy która jest do Twojej dyspozycji :)
                              • iwannabesedated sabotaż mojego wpisu! 23.07.09, 11:50
                                pt. Odrażająca świnia czyli... nastąpił! Gazeta go upchał na
                                początku wątku!!! A ja bardzo się o komentarze ubiegam, i pilnie
                                potrzebuję. Sen długi, ostrzegam.
                                • kan_z_oz Re: sabotaż mojego wpisu! 23.07.09, 13:31
                                  Hahaha - przysiegam, ze sie gdzies na tym watku juz raz
                                  wpisalam...pamietam nawet bardzo dokladnie co wpisalam oraz, ze bylo
                                  tuz pod wpisem Xurkowym o lwie...nie byl to sen na jawie zaden.
                                  Wcielo.
                                  Do snow wracajac - nic ostatnio nie pamietam, to znaczy pamietam
                                  tylko po przebudzeniu. Potem mi ktos gabka wymazuje absolutnie
                                  wszystko. Pamietam wiec tylko z tego wszystkiego, ze nieraz budze
                                  sie zmeczonona snami jak po dobrym treningu za czasow trenowania.
                                  Zakwaszone miesnie, bola mnie miesnie rak i nog...gdzie ja sie
                                  wlocze???'Hehehe a no wlasnie - nie pamietam, ale cokolwiek to jest -
                                  jest to nieslychanie intensywne...

                                  A , i coraz wiecej na jawie - chyba tylko mozliwych - mam nadzije,
                                  bo po niektorych to mi sie jezy...wlos.
                                  A oprocz tego - to wszystko zgodnie z planem 'podobno' przebiega.

                                  Kan

                                  Pozdrawiam
                                  Kan
                                  • kan_z_oz Re: sabotaż mojego wpisu! 23.07.09, 13:33
                                    Kan

                                    Pozdrawiam
                                    Kan

                                    Oops..
                                    • jutka1 znów sen podróżny 24.07.09, 08:42
                                      Znowu to samo: mam lecieć do PL, jeszcze kompletnie nie spakowana, samolot o
                                      16:00, a o 13:00 jestem gdzieś poza Paryżem, i jakaś kobita ma mnie dostarczyć
                                      do domu, a fizycznie niemożliwym jest dojechać, spakować się, i dojechać na czas
                                      na lotnisko. I jeszcze po drodze jest karambol. BR\
                                      • iwannabesedated Re: znów sen podróżny 27.07.09, 11:38
                                        Może to świadczy o jakimś rozdwojeniu? Może to podróż między dwoma
                                        aspektami Twojej osoby? Może trudno Ci się przełączyć pomiędzy
                                        trybami? Może każdy Twój aspekt uważa się za jedynie słuszny, i nie
                                        chce oddać kontroli temu drugiemu? Stąd sabotuje podróż i nie chce
                                        odpuścić?
                                        • jutka1 Re: znów sen podróżny 27.07.09, 21:45
                                          Możliwe. Muszę to przemyśleć.
    • iwannabesedated "Wstrętna lesbo zniszczyłaś mi włosy!" 28.07.09, 10:50
      ... z takim niemalże okrzykiem na ustach się dzisiaj rano obudziłąm
      mętnie pamietająć iż był skierowany do grubej brzydkiej lesby na
      jeża co mi siedziała okrakiem na plecach i podstępnie wycięła mi
      włosy przy samej szyi, na dodatek w schody. Co było przedtem - na
      szczęście nie pamiętam.
      • jutka1 Re: "Wstrętna lesbo zniszczyłaś mi włosy!" 28.07.09, 22:53
        Hmmmm. Chyba nic takiego, oprócz buntu przeciw utracie czegoś, co Cię wkurza,
        ale czego utracić nie chcesz. A która to utrata jest za sprawą czynników wielce
        zewnętrznych.
      • maria421 Re: "Wstrętna lesbo zniszczyłaś mi włosy!" 01.08.09, 13:54
        Widze dwa elementy: tlumiona homofobia i tlumiona niechec do babochlopow
        strzyzonych na jeza.
        Mnie za pisanie o babochlopach na forum gonisz, a potem Ci sie snia:-)
    • iwannabesedated Znowu sen podróżny - teraz ja br\ 01.08.09, 13:33
      Znowu muszę jechać dokądś niewiadomo dokąd, oczywiście nie wiadomo
      też i po co. Pakuję się i nie mogę spakować, a jak już myślę, że się
      spakowałam to się okazuje, że w jakimś pokoju cała kupa mojej
      biżuterii została - skończonej, nieskończonej i w kawałkach.
      Zaczynam pakować to, najpierw starając się jakiś porządek zachować,
      potem już po prostu wwalając wszstko luzem do walizy, to się
      rozsypuje, kamyczki i drobne srebrne komponenciki turlają się po
      podłodze, ja po tym depczę, chciałabym to zebrać, ale to już wiadomo
      że absolutnie nie do zrobienia...Cała się zestresowana obudziłam,
      ufff... Nęka mnie to z takim mniej więcej natężeniem jak sen o
      windzie sprzed kilku lat. Tamten sen to mnie nękał mniej więcej
      przez dziesięć lat - po czym zniknął.
      • jutka1 Re: Znowu sen podróżny - teraz ja br\ 02.08.09, 09:04
        Klasyka gatunku. :-)
    • jutka1 Hepie mi się robotą br\ 02.08.09, 09:38
      Całą noc śniły mi się sceny rodzajowe z pracy, ale takie wydumane: jakieś
      szkolenie, na które wszyscy pojechaliśmy, chyba to było w Słowenii. Spaliśmy
      wszyscy w jednej dużej sali, jak na strajkach studenckich, był jakiś tam program
      szkolenia, ale ciągle były jakieś obsuwy, szef znikał, potem się zjawiał z
      flaszką wódki ( :-O
      • iwannabesedated Znowu!!! br\ br\ br\ 03.08.09, 11:46
        Ja już nie mogę! Znowu mnie zmędlił sen podróżny! Tym razem po
        jakimś biwaku biegałam starając się spakować. A na dobitkę jeszcze
        się drugi sen przyśnił, że pracę jakąś dostałam, ale sobie
        kompletnie nie radzę. Raport jakiś mam przygotować, ale nie mam
        gluta gdzie dane, jakie wytyczne, no nic kompletnie, więc się tylko
        w jakiejś bezradności totalnej i frustracji oraz przestraszeniu
        mniotam.
        Obudziłam się jak wiejski chłop zduszony przez zmorę - z
        opuchniętymi, czerwonymi gałami, nabrzmiałą gębą i sterczącym dziko
        zmierzwionym włosem. W jakimś przestrachu i rozedrganiu ogólnym do
        siebie dojść nie mogę br\
        • jutka1 Re: Znowu!!! br\ br\ br\ 03.08.09, 12:12
          Połączenie snu podróżnego ze snem pracowym bezsilnym - full wypas 100Krocie. BR\
          Ale biorąc pod uwagę Twoje narzekanium magnum z wątku obok - nie dziwota, że
          taki sen Cię dopadł.
Pełna wersja