jutka1 Środa i szansa końca koszmaru 03.06.09, 07:47 Środa. I nadzieja, że koszmarek ostatnich tygodni zawodowych wreszcie się dzisiaj skończy. Ufff. Meteoparis zapowiada ciepło i słońce, ale od jutra ma się ochłodzić. Na więcej pierduł nie mam energii :-\\\ Miłego dnia Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa i szansa końca koszmaru 03.06.09, 08:24 od paru dni zapowiadaja lekkie oziebienie, a tu nic. Slonce dalej naparza od bladego switu. Zamiast wiec isc plewic, ide do fryzjera. I przypomnialo mi sie, ze koncem 2008 nabylam kalendarz ksiezycowy i chcialam wyprobowac metode robienia wszystkiego "pod ksiezyc". Glownie w ogrodzie. Ale przy okazji zauwazylam, ze fazy ksiezyca kieruja rowniez takimi sprawami jak robienie trwalej (nie robie), obcinanie wlosow czy paznokci. Szkoda ze jestem taka niesystematyczna i nie zagladam do tego kalendarza, ciekawe byloby obserwowac jak sie to ma do rzeczywistosci. Moze zaczne od przyszlego miesiaca? Luizo, Ty sie pewnie kierujesz takimi sprawami? Jesli masz jakies doswiadczenie, to chetnie poczytam. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Środa i szansa końca koszmaru 03.06.09, 09:35 Może i u nas pogoda się poprawi. Chwilowo wiatr urywa łeb. Mam nadzieję że przynajmniej rozwieje deszczowe chmury, bo muszę wreszcie poprzesadzać malwy i ostróżki kupione już tydzień temu. Fryzjer też mi sie zaczyna powoli marzyć, a to jest znak, bo generalnie niecierpię wizyt w salonach balwierskich, ale postanowiłam że doczekam do rocznicy poprzedniej wizyty, czyli do 16 czerwca. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa i szansa końca koszmaru 03.06.09, 09:38 rocznica? Chcesz powiedziec ze do fryzjera chodzisz raz na rok? Hmm. Moze to sposob na to aby miec takie bujne upierzenie jak Twoje? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Środa i szansa końca koszmaru 03.06.09, 10:24 ewa553 napisała: > rocznica? Chcesz powiedziec ze do fryzjera chodzisz raz na rok? > Hmm. Moze to sposob na to aby miec takie bujne upierzenie jak Twoje? Najchętniej wcale bym nie chodziła. Ninawidzę wizyt u fryzjera. Jedyny do którego lubiłam chodzić został w Paryżu, ale on był wyjatkowy. Z wykształcenia technik dentystyczny, któremy po 3 latach zabrakło kontaktu z materią ludzką. Był tytularnym fryzjerem paryskich Drag Queen. Pierwszym który osiągnął maestrię w farbowaniu na rożne odcienie niebieskiego. To co on potrafił mi zrobić na głowie przeszło do rodzinnej legendy. Strzygł fenomenalnie i lubił mnie bo przychodziłam, siadałam, brałam coś do czytania i mówiłam żeby robił co chce bez ograniczeń:-) I on szlał! najfajniej wyszła mu blikująca śliwka na futrznym kasku. Odpowiedz Link
iwannabesedated Fryzjery 03.06.09, 13:45 Ja też raczej fryzjeruję się rzadko, raz na pół roku mniej więcej. Od fryzjerów nie wymagam wiele, wiele też nie dostaję. Ot, skrócenie końców o 6 cm. Grzywkę robię sama. Ale jak miałam fryzurowe kaprysy i mnie się chciało ciekawych fryzur to mniałam za swoje. Raz mnie się zamarzyła krótka fryzurka wystrzępiona - "na Stenkę" się to nazywało. A otrzymałam jakąś buło- dynię sterczącą na czubku głowyk,okropną po prostu. I to po wyjaśnianiu fryzjerowi przez pół godziny że moje włosy jak wyschną to się bardzo skracają i napuszają. Fajnego fryzjera miałam raz, ale fajny był w sensie efektu, a nie osoby. Osoba jego była straszna, gejem będąc napierał na klientki kutasem i patrzył czy się speszą, na przemian podrywał baby, kolegę fryzjera, a w przerwach robił nieudolnie "ciotę" wachlarzem cudacznych min i pokracznych gestów. No to było w sumie biedne/żałosne trochę, ale jak sobie walnął fryz tleniony na biało i zielone szkła kontaktowe do tego to sobie pomyślałam, że mu się dekiel zaczyna pruć. I uczęszczać przestałam. A szkoda, bo geniusz się tam jakiś wielki łomotał w tej skłopotanej osobie, fryzy wyczyniał na mojej głowie idealnie się układające, wyglądające pięknie, co szał ciał i uprzęży. Odpowiedz Link
maria421 Re: Fryzjery 03.06.09, 14:18 Temat fryzjerow skojarzyl mi sie z botoxem. Nie, nie zebym zamierzala to na sobie eksperymentowac, ale takie sie to teraz modne robi ze niedlugo posiadanie zmarszczek na czole bedzie pewno tak samo nie do przyjecia jak obecnie posiadanie krzywych zebow albo zarosnietych brwi. Moda na biust rozmiaru DD na szczescie juz mija i te co sie wypchaly beda znowu klasc sie pod noz ku uciesze chirurgow. Laserowe usuwanie tatuazy, czyli skutkow niedawnej mody, tez ma wysoka koniunkture. Wiec, jak kiedys moda na botox minie, to ja wtedy z moja bruzda na czole tez bede modna:) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Tez nie lubie chodzic do fryzjera ale lubie buty 04.06.09, 05:01 Tez nie znosze chodzic do fryzjera - wolalabym spedzic czas w ogrodzie a jesli na zakupach to szukajac butow. No ale nie mozna zupelnie zdziczec, jak mawiala stara hippiska z Nimbin zaplatajac sobie wlosy na lydkach w warkoczyki :o) wiec sie strzyge i maluje... od czasu do czasu. Nie lubie fryzjerow, mimo, ze od lat mam swoj ulubiony salon, gdzie strzyze wloska rodzina (ojciec i dwoch synow) i dobrze sie z nimi gada. Ojciec strzyze emerytki, synowie mlodsza klientele. Za kazdym razem jak tam ide, synowie maja na glowach co innego, ze o ksztalcie i kolorze zarostu nie wspomne! A obaj sa juz ojcami rodzin. Strzyga dosc dobrze, najczesciej oddaje sie w rece mlodszego i mowie mu: "rob co chcesz, byleby wlosy z przodu byly na tyle dlugie zebym mogla je zalozyc za uszy". W zeszlym tygodniu wyszla z tego fryzurka w stylu lat 30-tych: podcieta na karku tak ze im wyej, tym dluzsze wlosy, ciecie idzie ukosem w dol od karku w strone brody, boki sobie podwijam w fale jak mi sie chce. A propos lat 30-tych, widzialam pieeekne butki firmy Semler "w stylu epoki" w sklepie w Blackheath, ale nie mieli mojego rozmiaru :o( Probuje je znalezc ale firma Semler ma strone internetowa w nieznanym mi jezyku a poza tym juz maja kolekcje na lato a te buty jakie widzialam sa jesienne. Enyuej, w ich katalogu znalazlam cos podobnego, model nazywa sie Chianti Lack (dostepny tez w kolorach "Vario-Fußbett" i "Weite G'). Buty ktore widzialam byly z brazowej, nielakierowanej skorki. Cos jest w latach 30-tych, w modzie, architekturze, projektowaniu mebli i przedmiotow codziennego uzytku, co mi sie podoba. Nawet nasz dom pochodzi z tego okresu, choc do Bauhausu mu daleko :o) Ale to juz zupelnie OT Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Tez nie lubie chodzic do fryzjera ale lubie b 04.06.09, 07:16 Świetne buty:-) Jak sie w Warszawie pogoda nie poprawi do sie chyba pochlastam. Dzisiaj po szkole, muszę kupić z Kuzynką materiał na jej slubny kostium (Kuzynkowa córka sie chajta), składowe częsci na przebrania dla le Męża i siebie na sobotni bal przebierańców, a na zakończenie idę do kina. Koty właśnie stoczyły walkę na moim biurku i rozwaliły jedną z klawiatur. One chyba też maja dosyć tej pogody, albo włączyły sie w obchody. Cała Polska świętuje 20 lecie odzyskanej wolności. I skoro wolność Tomku w swoim domku, no to sie wykłócają, oczy sobie wykłuwają, obrzucają błotem i gównem. Rzygać sie chce. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 03.06.09, 09:53 Ochlodzilo sie i to znacznie, wiatr od rana hula jakby zupelnie zapomnial jaka pore roku mamy. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 03.06.09, 19:27 ja mam krociutka fryzure, wiec dobre i regularne ciecie jest koniecznoscia. A wiec uczeszczam regularnie co 4 tygodnie. Uczeszczam chetnie bo moja fryzjerka jest fajna i dobrze strzyze. Tez na jej pytanie: co robimy? odpowiadam niezmiennie: co pani uwaza. Poza tym jej salon to miejsce spotkan jej licznych znajomych, teraz tez kilku moich, wiec zawsze jest milo i wesolo. Jej partner to mlody gej tak uroczy, ze chetnie bym go adoptowala. Jest zawsze swietnie ubrany i ma fantastyczne i fantazyjne fryzury. Lubie go. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Mgliscie, zieeeew... ale za to czwartek 04.06.09, 01:20 Mimo ponad 8 godzin snu obudzilam sie zmeczona wyjatkowo wyrazistymi snami z udzialem Jutki i mojej bylej szefowej w szczegolowo wyrezyserowanych wnetrzach rzekomo we Francji. Jak znajde czas, to opisze, bo sama jestem zdziwiona kolorami i wydarzeniami. Teraz pracuje na werandzie i ziewajac patrze na mglista panorame okolicy. Jest cieplej niz normalnie o tej porze roku, wiec nawet nie rozpalilam w kominku, ale wieczorem chyba to zrobie - dla nastroju, zeby odpedzic czajaca sie za oknami szarosc. Niedlugo wystawie krolika z kuchni do ogrodu, bo za godzine przychodza sprzatacze i nie chce zeby sie im platal pod nogami. Kury nakarmione, laptop odpalony, oddalam sie w jego wnetrze zaglebiajac sie w platne zajecie. Pozdrawiam jesiennie Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Mgliscie, zieeeew... ale za to czwartek 04.06.09, 09:39 A to dopiero! Cóż ja tam z tą byłą szefową wyprawiałam, że tak Cię to wymęczyło? Odpowiedz Link
maria421 Re: Mgliscie, zieeeew... ale za to czwartek 04.06.09, 09:48 Oczom nie wierze, termometr pokazuje zaledwie 12 stopni. Niebo ciezkie, ciemne, wiatr troche lzejszy , jakby sie zmeczyl po wczorajszym hulaniu. Gdzie to lato? Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek po maratonie... 04.06.09, 10:05 Pospałam, a dzisiaj wzięłam urlop. Układam sobie dzień w głowie: jakieś zakupy spozywcze, czytanie, muzyka, jakiś spacer. Odpoczynek jednym słowem, a przynajmniej usiłowanie. Jednak człek ze stali nie jest, i długotrwały stres, niedospanie i przepracowanie zostawiają ślady. :-\ W week-end minie rok od przyjazdu DoopaRyża. Zleciało jak z bicza strzelił, kjap. Jedne z najbardziej intensywnych 12 miesięcy mojego życia, trzeba przyznać bez bicia... Jeśli mnie w weekend zeprze wspominkowo, to postaram się za bardzo nie blogować i de forumowi nie zawracać :-))) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek po maratonie... 04.06.09, 12:51 Ja się podpisuję. Że pogoda okropna i szlag mnie zaraz trafi. Chociaż byłam wczoraj w swetrze i płaszczu, to jednak znowu się trochę podziębiłam. Wieczór spędziłam w sypialni pod dwoma kołdrami z nastawioną na full farelką. br\ Odpowiedz Link
maria421 Nie przestraszcie sie... 04.06.09, 13:04 fotoforum.gazeta.pl/photo/0/sh/ed/fwtw/eLZQVVCynuzPfCVLcX.jpg Odpowiedz Link
iwannabesedated Dlaczego Maria... 04.06.09, 21:17 ...nas straszy straszną mordą i na dodatek pisze, że mamy się nie bać??? Jakaś żyłka sadystyczna się zaktywizowała? Odpowiedz Link
maria421 Re: Dlaczego Maria... 04.06.09, 22:23 He he :) Gdybym byla sadystka to bym nie uprzedzala. Ale uprzedzilam, kazdy otwiera link na wlasny rachunek jezeli ciekawosc jest wieksza niz strach. Moja reakcja na to zdjecie bylo najpierw zdziwienie:) Wiedzialam ze Kaczory mowia bez otwierania ust, i podobnie sie usmiechaja, wiedzialam ze panu prezydentowi w miejscu gdzie normalny czlowiek ma dolna szczeke cos sie czerni, ale zeby , kurka wodna, prezydent europejskiego kraju mial taka ruine w gebie??? Brrr.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek po maratonie... 04.06.09, 16:27 Biedny 100Krocie... :-( Tutaj z kolei miało być okropnie i zimno (no, relatywnie, 18 C), a zrobiło się słonecznie i ciepło akurat jak jadłam obiad na tarasie. To i przedłużyłam obiad o godzinę, i sobie siedziałam w słońcu, kultywując i czytając ostatniego Connelly'ego "The Closers". Poza tym przywieźli wieszak do przedpokoju: shoponline.muji.fr/product_info.php?cPath=35_29&products_id=1269 i stolik: shoponline.muji.fr/product_info.php?cPath=35_29&products_id=2011 Wieszak jeszcze muszę poskładać, ale stolik rozpakowany i na miejscu, ku zdumieniu i konstarnacji Koty, która po raz pierwszy widzi przezroczysty mebel, i nic nie rozumie... :-) Poza tym... dochodzę powoli do siebie. Jeszcze niecałe dwa tygodnie harówy w pełnym wymiarze godzin, a potem na 3/4 etatu - tak jak chciałam. Zgodzili się :-))))))))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek po maratonie... 05.06.09, 00:37 jutka1 napisała: > Poza tym... dochodzę powoli do siebie. Jeszcze niecałe dwa tygodnie harówy w pełnym wymiarze godzin, a potem na 3/4 etatu - tak jak chciałam. Zgodzili się :-))))))))) Odpowiedz Link
ewa553 Luizo, 04.06.09, 19:45 na pewno domyslilas sie, ze ten nieznany Ci jezyk, to niemiecki, prawda? Czy moge Ci w czyms pomoc? Chcesz moze buty zamowic? Wejdz na "Kontakt" i napisz po angielsku. W Niemczech kazdy (oprocz mnie) zna ten jezyk. Powodzenia! Mario, jak Ci juz mowilam: w zlym miejscu mieszkasz! Ja bylam dzis w Gengenbach (140 km od Mannheim, w gorkach) i bylo slonecznie i 18 stopni! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Luizo, 04.06.09, 21:19 A gdzie są te buty? Ja weszłam i mnie nastraszyło pepegami oraz złotymi czółenkami na gumie br\ Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Buty jeszcze raz, 05.06.09, 00:35 Stokrotko, te buty o ktore mi chodzilo to chyba model Grace z tego linku: www.footwear.cz/obrazy/katalogy_Semler/Semler_spring_summer_2009.pdf Ewo, dziekuje za chec pomocy, niestety w moim przypadku nie da sie kupic butow na odleglosc. Nawet w sklepie trafiam zazwyczaj jedna na dwadziescia przymierzonych par. Szczesciara jestes ze mozesz kupowac buty przez internet. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Buty jeszcze raz, 05.06.09, 09:03 ojej! model Grace nosila moja babcia!!! Pirmasens, czyli miasteczko w ktorym produkuja te buty, to zaglebie buciane. Jedna fabryka butow kolo drugiej. Ale niekoniecznie moje modele stamtad pochodza. Ja juz od wiekow preferuje buty wloskie. I niestety jak Ty Luizo, nie moge niczego zamawiac przez internet, bo zaleznie od modelu czy producenta, pasuja mi rozne numery. Ale moze i lepiej tak, bo samo wybieranie i przymierzanie butow to dla mnie wielka przyjemnosc. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Buty jeszcze raz, 05.06.09, 10:39 Tez nie moge butow kupowac przez internet - po pierwsze rozmiary nie zawsze sa takie same, po drugie stopy mam wielce wymagajace i wygoda dla nich najwazniejsza, bez mierzenia nie da sie. Odpowiedz Link
maria421 Re: Buty jeszcze raz, 05.06.09, 10:53 Ja nie tylko butow, ale zadnych ciuchow przez internet nie kupuje tak ze wzgledu na ryzyko ze moga nie pasowac, ale rowniez dlatego ze lubie od czasu do czasu polazic po sklepach i kupowac cos co mi wtedy w oko wpadnie. Takie spontaniczne zakupy sa najbardziej udane. Natomiast jak czegos szukam, to i tak nigdy nie znajduje. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Buty jeszcze raz, 05.06.09, 10:54 Oboże! ja marzę o takich właśnie butach! Chodzi mi o te zapinane na pasek! Ewa, okazuje się, że wszyscy dybią na buty Twojej Babci! hahaha! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek przed dlugim weekendem 05.06.09, 00:47 Pracujac na werandzie patrze na park wylaniajacy sie w porannym sloncu z lekkiej mgly w absolutnie kiczowaty sposob. Dzis ma jeszcze popadac a po poludniu sie przejasni i caly dlugi weekend bedzie w wiekszosci bez deszczu, z mozliwoscia przelotnych opadow w niedziele (a przynajmniej nasze biuro meteorologiczne tak twierdzi). Taka pogoda dostarcza wielkie ilosci tecz i chmur w ciekawych ksztaltach i kolorach, ktore obserwuje w pelnym technikolorze z panoramicznego okna werandy. Przepraszam, ze tyle pisze o pogodzie, ale chcialam dlugi weekend spedzic w ogrodzie i prognoza deszczu w tej sytuacji moze pokrzyzowac moje plany. No to siedzie przy laptopie i odliczam godziny do konca dnia pracy - zostalo ich jeszcze 7 i 13 minut. Corka jeszcze spi - miala pojechac z ojcem w Gory Blekitne ale rozbolalo ja gardlo, a jutro maja leciec na pare dni w cieplejsze rejony Australii, wiec biedula wolala zostac dzisiaj w domu i kurowac sie na jutrzejszy wyjazd. Zmienili plany bo mieli pojechac od Melbourne, ale Wydzial Edukacji wymaga zeby uczniowie powracajacy ze stanu Victoria oraz z USA, Meksyku, Panamy i Japonii poddali sie tygodniowej kwarantannie. W tej sytuacji wyjazd do Queensland jest lepszym pomyslem. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
jutka1 Piatek przed normalnym weekendem 05.06.09, 08:07 O kurdebalans, spalam 11 godzin! Ale numer! :-) Dzien przede mna w miare normalny, troche pisaniny, a w wiekszosci porzadki po niedawnym huraganie. A przede wszystkim w perspektywie normalny week-end, bez zaleglosci i bez pracowania. Jippie! :-) Poza tym zastanawiam sie, czy by czegos jutro nie ugotowac, a jesli tak - to na co padnie. Pojde rano na targ i zobacze, co do mnie zawola. Tyle pierdul piatkowego poranka. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Piatek przed normalnym weekendem 05.06.09, 10:58 O kurde Pytonie, 11 godzin! To jest cuś! Ja dzisiaj odwołałam poranne zajęcia, i idę na koralowe zakupy! Bowiem jutro prowadzę warsztat w Kraku i muszę się zaopatrzyć! I dzisiaj jadę! Ten warsztat jest bardzo ważny, dlatego że jest to pierwszy który organizuje moja nowa organizatorka. I jeśli dobrze wszystko pójdzie, to będzie mi organizować warsztaty w innych miastach też. Co jest cudnie dla niej, bo sama połknęła bakcyla koralowego, i cudnie dla mnie bo jest profesjonalną organizatorką tzw. ewentów, czyli kuńferencji, spotkań, szkoleń i werkstatów różnych. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Piatek przed normalnym weekendem 05.06.09, 18:33 Boszzzz, co jest! Do Kraku, piszę, jadę, nauczać! I że ważne to dla mnie. A wszyscy morda w rurę kanalizacyją i robią rybę! Skandal. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piatek przed normalnym weekendem 05.06.09, 21:25 pozno wrocilam z ogrodu i od razu zaczelam Ci zazdraszczac Krakowa i przyszlych miast. Ale myslalam ze nie wypada sie do tej zazdrosci przyznawac, wiec milczalam:)))) I powaznie: spodobalo mi sie to co napisalas o tej organizatorce, bo to zabrzmialo jak melodia przyszlosci dla Ciebie i Twojego byznesu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek przed normalnym weekendem 05.06.09, 23:10 Właśnie weszłam. Ale już i tak napisałam, że gratuluję i się cieszę :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Piatek przed normalnym weekendem 06.06.09, 09:44 I ja, i ja... Cieszę się i gratuluję. Moja Dziecinka też w Krakowie. Pojechała na jakiś festiwal rockowy. Też bym gdaiś pojechała, ale nie wiem gdzie, może do Pernambuko. Na razie muszę przygotować stroje na wieczór i nabyć prezent dla organizatorów balu. Niełatwa rzecz bo to ludzie niebotycznie, jak na polskie warunki, bogaci, a ja nie jestem przy wenie pomysłowej na jakis orginalny ekscentryzm. Dotąd właśnie takimi ich co roku raczyłam. Pewnie kupie jakiś album fotograficzny i tyle. Odpowiedz Link
ewa553 Fedora+prezent 06.06.09, 11:56 no zrob najprostszy prezent: zawiaz sobie olbrzymia kokarde we wlosy i powiedz ze to Ty jestes prezentem, Twoje towarzystwo! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Fedora+prezent 06.06.09, 14:15 No ja nie wiem czy w takim razie zostalibyśmy na bal wpuszczeni:-) Chociaż myślę że le Mąż chętnie by zrobił ze mnie paczkę prezentową. Czegoś mnie ostatnio nie lubi. Może to za tę niebieska perukę którą mu kupiłam. Miało być bleu afro, żeby mógł udawać kibica włoskiej reprezentacji w kopaniu piłki nogą. I jest afro i jest niebieskie tyle ze ma na środku gumową łysine. Nie moja wina że pełnej nie było. A on sie wsciekł i wrzasnął że nie ma ochoty ośmieszać sie. Na to ja, że zapóźno, bo już to zrobił. Idę naszywać literki na błękitne koszulki. Potem sie wysmaruję na zielono, biało, czerwono i zawinę we flagę. On pewnie też. Tyle z tego dzisiaj bedzie mojego, ze sie objem włoskiej kuchni i opiję doskonałego wina. No i pogadam z dawno nie widzianymi znajomymi:-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 P.S. 06.06.09, 14:18 Kupiłam w antykwariacie album po niemiecku, poświęcony sztuce chińskiej. Państwo domu są po germanistyce, spędzili dzieciństwo i nawiązali znajomość w Chinach. Nabyłam również zamiast uczciwego bukietu z kwiaciarni, piwonie. Sztuk 50. Całkiem spory wiecheć:-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Fedora+prezent 06.06.09, 14:47 Fedoro, baw sie dobrze i napisz jak bylo:) Odpowiedz Link
maria421 Re: Fedora+prezent 06.06.09, 14:46 ewa553 napisała: > no zrob najprostszy prezent: zawiaz sobie olbrzymia kokarde we wlosy > i powiedz ze to Ty jestes prezentem, Twoje towarzystwo! No cos Ty! Jeszcze by ja rozpakowali i skonsumowali:-) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota 06.06.09, 16:54 Dzieńdobrybardzo. Odbywam leniwą (w miarę) sobotę. Poranna kawa z filmem (nic godnego polecenia, taki bardziej "dobudzacz"), potem obiad z Connelym na tarasie na rogu, sporo myślenia. Po obiedzie leniwy spacer do sklepu, zakupy spoywcze - plus, 100 Krocie, dwie dodatkowe pary bokserek nabyłam, jedna w lamparta amarantowo-granatowego, druga stalowo-granatowa. Natknęłam się na ulicy na konsjerżkę, dowiedziałam się plotek z kamienicy. Wróciłam. :-) Jutro też odpoczywam. Książka, obiad scrabblowy w dawnym nejborhudzie (Basiu: tam gdzie kiedyś mieszkałam :-D) z tradycyjnym anglojęzycznym towarzystwem. I tyle. :-) Miłego! :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 06.06.09, 17:01 Sobota, 6 czerwca 2009- wlaczylam ogrzewanie. Gdzie to globalne ocieplenie? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 06.06.09, 20:02 uwielbiam Jutus jak wtracasz tlumaczenia dla mnie:)))) Dzieki! A teraz ide ubrac cieple spodnie i grube skarpety oraz ciepla, miekka, domowa kurteczke. Kaloryfery na idwyku, a zimno u mnie jak w psiarni. Dorota, blagam: zrob sobie w tych bokserkach zdjecie!!!! Koniecznie chce zobaczyc:)))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 06.06.09, 19:29 Ech, ta Wyborcza. Na psy schodzi. Ksiaze Metternich to rok 1932, tiramisu´ znaczy ocknij sie i Wlosi je jadaja na drugie sniadanie.... Wedlug Gazety , oczywiscie. www.logo24.pl/Logo24/1,86375,6368319,Celebryci_swiata_deserow.html Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 06.06.09, 19:46 Zanim zaczniesz narzekać, poczytaj www.annamariavolpi.com/page38.html www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2007/07/10/AR2007071000327.html Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 06.06.09, 20:13 Drugi link sie nie otwiera, a co do pierwszego to polecam go Gazecie Wyborczej jako zrodlo. P.S. Tez mam swoj przepis na tiramisu´- zamiast kawa nasaczam biszkopty grzanym winem, a na wierzch, na kakao sypie prazone migdaly. Odpowiedz Link
jutka1 Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 06.06.09, 22:13 Rodzicielka zachorzała jakiś czas temu. Zanim ją przyjmą na operację, powinna (choć nie musi, ale inaczej będzie mieć bardzo nieprzyjemne symptomy) brać leki. Leki nie są refundowane, i rodzicielka rozważała odpuszczenie. No to ja mówię, że zapłacę za leki. No i ściana dumnej odmowy, mimo tłumaczenia, że to mnie będzie kosztować mizerny procent dochodów. No i co z tym fantem? :-\ Odpowiedz Link
maria421 Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 07.06.09, 08:45 Poslij pieniadze i zaznacz ze sa na leki. Odpowiedz Link
maria421 Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 07.06.09, 11:02 Moi rodzice tez ode mnie nigdy nic nie chcieli i musialam wciskac. Mamie zawsze mowilam ze ja jej daje pieniadze bo wtedy jestem spokojniejsza ze gdyby cos sie stalo itd,itp. Czyli, robilam to niby dla siebie:) Zobowiazywalam ja tez do tego zeby dbala o swoje zdrowie, bo robi to dla nas, w naszym interesie. Skutkowalo. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 07.06.09, 09:13 Hahaha! Nijak. Niektórzy nie chcą Twojej pomocy. Masz stac i patrzec jak oni sie mecza . I poczucie winy masz miec. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 07.06.09, 09:52 Jutka, tez tak mam z kims bliskim i tez glownie chodzi o lekarstwa. W wielu wypadkach oszukuje wmawiajac ze to czy tamto dostalam i nie potrzebuje. Z lekarstwami gorzej, bo sama przywoze z Polski, bo tam sa tansze. Moze zrobisz spisek z siostra, moze ona bedzie Ci mogla pomoc w przemyceniu pomocy dla Mamy? Znajdzie nagle apteke z super- promocja, albo cos w tym rodzaju? To bedzie szlachetne klamstwo, wiec nie musisz miec wyrzutow sumienia z powodu bujania Mamy. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 10.06.09, 15:14 E tam. Ja mam praktykę, bo moja jest guilt-tripper do entej - i robi to bezwiednie i podświadomie. Takie "szlachetne kłamstwa" to nic tylko traktowanie dorosłej osoby jak przygłupa i granie w grę "po co babcię denerwować". Trochę nasze Mamy zasługują na coś lepszego niż to. U mnie działa po prostu nazwanie sytuacji i prosty tekst, "Czuję się bardzo źle i jest mi bardzo przykro z tego powodu, że blah blah blah (odmawiasz mojej pomocy - na przykład)". Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 10.06.09, 15:17 Nie jestem pewna, czy ta bezposredniosc by przyniosla oczekiwany rezultat. Moze nawet tym bardziej zarycie sie w okopach. :-\ Odpowiedz Link
iwannabesedated Krakow 07.06.09, 09:28 W Krakowie cieplej niz w Warszawie, ulicami biegaja ludzie przebrani za smoki, na malym rynku festiwal wegierski z tancami, winem i jadlem. Po warsztacie dotrajdalam sie tam z moim kufrem skarbow i zasiadlam zeby sie pozywic gulaszowa. Warsztaty sie zaczely zalosnie, ale sie rozkrecily. W sumie in plus, chociaz bez rewelacji. Sala na Karmelickiej cudowna, organizatorka swietna. Osoby sie rozkrecily i narobily pieknej bizuterii, atmosfera byla cudna takze. Jedynym problemem jest frekwencja, potrzebuje przynajmniej dwa razy tyle osob. br\ Nie wiem co z tym fantem, podchodzilam problem na wiele sposobow, no i to sie jakos ciagle nie rozkreca. No nic, moze mi do glowy cos przyjdzie, moze mnie oswieci, a moze mnie szlag trafi i bede miec spokoj z tym na wieki wiekow amen. Przechodzilam spacerem obok kosciola, nie wiem ktory to, wiec nie powiem. Ale wdrapujac sie na schodki mozna podgladac przykoscielny ogrod, z laweczka, fontanna na srodku, za wysokim murem, a tam z ksiazka mlody kleryk, placzaca wierzba, krzaki piwonii, a naokolo rozwrzeszczany swiat, jacys slub biora w stylu przasno masowym, reklama wielka sraczy w praktikerze. Swiete zrodelko kolo kosciola smierdzi siarka. Na Kazimierzu wyjatkowo malo turystow, za to jest nowa kafejka, wyjatkowo nie w mieszczansko zagraconym stylu (ktory w sumie lubie, ale ilez mozna), tylko przestrzennie, drewniana podloga, piekne egzotyczne drewniane meble, podest do lezenia i poduchy, wielkie okna do ziemii, kawa z tygielka, woda z babelkami i mieta, jedna sciana z ksiazkami ktore mozna przegladac i niekoniecznie kupic. Siedza ludzie i sobie czytaja, lub cos pisza na laptopach. W tle muzyka fusion, jakas arabsko klezmersko rapowa. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Krakow 07.06.09, 09:39 Kafejka brzmi dobrze :-) A warsztaty się rozkręcą, zobaczysz. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Krakow 07.06.09, 10:00 Piekny obrazek Krakowa pokazalas, Doroto. Widze tego ksiedza zatopionego w lekturze/modlitwie, w tym refugium ogrodkowym, a naokolo wrzaskliwy, niespokojny swiat. Bylam pare dni temu w pewnym klasztorze w malym miasteczku. Bylam wlasciwie jako towarzyszka mojej przyjaciolki, ktora byla tam umowiona, ale spedzilam pare godzin wlasnie wsrod takiej ciszy, spokoju, rownoczesnie rozmawiajac o sprawach jak najbardziej swiatowych, bo mialysmy spotkanie z zakonnica ktora przyjechala z Chile. Jestemw tej chwili na etapie najgoretszym remontu domu, bo od wtorku zaczyna sie w mieszkaniu. Ale marzy mi sie, aby w sierpniu, po wszystkim, pojechac na pare dni jako gosc do klasztoru aby zazyc tej ciszy i spokoju, aby sie wylaczyc z hektyki dnia codziennego i zajac sie troche swoim wnetrzem. Wlasciwie nie musialby to byc klasztor, wystarczylaby gdzies jakas chalupa na koncu swiata, poza wsia, z brakiem sasiadow, naokolo tylko natura...Oj, rozmarzylam sie.... Odpowiedz Link
morsa Re: Krakow 07.06.09, 20:15 "Wlasciwie nie musialby to byc klasztor, wystarczylaby > gdzies jakas chalupa na koncu swiata, poza wsia, z brakiem sasiadow, > naokolo tylko natura..." Ja mam takie miejsce - staram sie wyjezdzac tam jak najczesciej. Wlasnie wrocilam z mojego azylu;-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Krakow 07.06.09, 20:59 Takie miejsce, ach, to marzenie. Niestety w Polsce nie do zrealizowania. Też oddałam głos. Śmieszna rzecz ale do końca wahałam się pomiędzy dwoma listami i dwoma kandydatkami. Obie w dużej mierze reprezentują moje poglądy. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Krakow 07.06.09, 21:26 u nas byly dzisiaj podwojne wybory, bo rowniez komunalne. Z przykroscia dowiedzialam sie w wiadomosciach, ze w moim miescie zaledwie 36% wyborcow oddalo swoje glosy.... Wprawdzie zwyciezyla moja partia, ale moze tylko dlatego, ze przeciwnicy nie chcieli w deszczowa pogode fatygowac sie do urn? Morso, pamietam zdjecia z dawnego albumu i tam wlasnie ten Twoj domek. Chyba bylo duzo brzozek w okolicy? Fajnie ze przy intensywnym zyciu zawodowym mozesz tam czasami odciac sie od swiata... Odpowiedz Link
maria421 Re: Krakow 07.06.09, 11:03 Dorota, nie od razu Krakow zbudowano:) Cierpliwosci, rozkreci sie, ale pomysl moze nad szersza reklama. Odpowiedz Link
jutka1 Nie(krakowska)dziela :-) 07.06.09, 10:25 U nas ciągle chłodno, 17-18 C, po południu ma padać. Plany ciągle takie same, czyli lunch scrabblowy w starym składzie. Wieczór z książką, spokój i relaks. Proste i nieskomplikowanie pierduły niedzielne :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
morsa Re: Nie(krakowska)dziela :-) 07.06.09, 19:40 Spelnilam obywatelski obowiazek - glosowalam. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek :-) 08.06.09, 08:21 Wczorajsze scrabblowanie zaczęło się od lunchu, o którym napiszę później na kulinarnym. Potem w 5 osób (dwójka nowicjuszy grała jako drużyna) graliśmy do wczesnego wieczora. Bardzo przyjemnie było. Po powrocie do domu zastałam sfrąknięty internet, i dopiero dziś rano się naprawił. Za oknem coś na kształt nieśmiałego słońca, ale meteoparis zapowiada deszcz, i jeszcze chłodniej: 15-16 C. br\ W pracy trochę oddechu. Odpukać. Tyle pierduł tego poranka. Miłego dnia i tygodnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek :-) 08.06.09, 14:45 Od kiedy wprowadzono kryzys biznesy mezowe ida marnie, by nie powiedziec ze prawie calkowicie stanely w miejscu. Maz jak to stworzenie plci meskiej poczul sie od razu zle, by nie powiedziec tragicznie i z energia godna lepszej sprawy zaczal szukac zrodla pieniedzy do zarobienia, chociaz ani nie przymieramy glodem ani nikt mu dupy finansowej nie truje. No i wymyslil byl, ze swoje dziela i moja bizuterie sprzedawal bedzie na stoiskach festynu ludowego pod tytulem „Afro Pfingsten“ w Winterthur, gdzie to stoisko takowe wynajal na dni trzy, za szwajcfrankow 800 w godzinach handlowych..... 18:00 – 2:00 (nie nastapila tutaj zadna pomylka, bylo do drugiej w nocy, bo wtedy konczyly sie koncerty). Sam oczywiscie stoiskiem zajac sie nie mogl, bo i jesc i sikac od czasu do czasu trzeba. Stwierdzilam ze oszalal, ze w zyciu nic tam nie sprzeda, bo zarowno moje bizu jak tym bardziej jego obrazy sa na taki jarmark zdecydowanie za drogie i zmusilam go do przyzeczenia, ze jezeli zrobimy straty (czego bylam stuprocentowo pewna) to on juz nigdy nie wymowi slowa „Marktstand“. A sobie pomyslalam, ze jezeli jakim cudem niezwykle cudownym stoistko zarobi kase, to siem nastepnym razem kogos zatrudni i tez bedzie OK. Nie mam ani czasu ani enegrii by opisac okropienstwo tego zdazenia (z mojego subiektywnego puntku widzenia oczywiscie, bo maz uwaza, ze bylo super) ale stalo sie najgorzse, co sie stac moglo: stoisko przynioslo maciupenki zysk, ktory jest zbyt duzy, by go zignorowac i zbyt maly, by sie nim cieszyc badz uznac go za powazne zrodlo przychodow. No ale maz wymyslil teraz, ze kryzys bedzie mijal, on swoje kramarskie zdolnosci szkolil i z tego wyjda zyski wielkie niebotycznie wrec, wiec ani mysli zaprzestac tej dzialalnosci. Ja mu zas na to, ze przy nastepnym stoisku, ktore w jakikolwiek sposob wplynie na moje osobiste zycie ja sie rozwiode, no i teraz burczymy na siebie: on ze mu bruzdze w karierze a ja ze on mi w moim zyciu. Ciag dalszy z pewnoscia nastapi, nie wiadomo tylko jaki....... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Po wyborach 08.06.09, 18:02 no to juz wiemy, co wybieralas:)))) Ale ja bylabym bardziej zadowolona, gdyby w Polsce dupe ruszylo wiecej jak 24% ludnosci. Haniebne! Sa w Europie, chca od tej Europy niemalo, ale do wyborow im sie nie spieszy. Mam ciezkie podejrzenie, ze moj brat nie glosowal i jestem na niego wsciekla. Nie moge przeciez latac do niego na kazde wybory (jak ostatnio, kiedy dopilnowalam aby wybieral Tuska). Odpowiedz Link
maria421 Re: Po wyborach 08.06.09, 22:49 ewa553 napisała: > no to juz wiemy, co wybieralas:)))) Chyba jednak nie wiecie:) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Po wyborach 08.06.09, 23:27 Kac moralnonarodowy. W mordę, do wyciagania łapy i pouczania to jesteśmy pierwsi, ale jak przyjdzie co do czego to juz nikogo. Znowu czy się stoi, czy się leży nam od Unii się ... Z rezultatów zadowolnionam i owszem, ale bez euforii. Nie weszła dawna Unia Wolności połączona z "nową" Lewicą, różnica pomiędzy Po, a PiS mogłaby być większa. No a już wynik w okręgu małopolsko świętokrzyskim, w którym Ziobro został wybrany wręcz na króla, doprowadził mnie do pasjii szewskiej. Oczywiście ze to dobrze, bo już sie zaczeli kopać pod dywanem z Lechujarkiem i napewno coś pozytywnie negatywnego dla PiSu z tego wyjdzie, ale ze tyle ludzi daje sie ogłupić tej gnidzie przechodzi moje pojęcie. A fuj... bezguścia:-( Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Po wyborach 09.06.09, 12:35 A samobiczowanie i ogłaszanie ogólnonarodowego kaca po normalnych wyborach gdzie wyborano zdroworozsądkowo to już jest całkowicie i w 100% polski zajob, howgh. Zawsze powtarzam, że te wygórowane wymagania wobec własnego narodu to przejaw nacjonalizmu i szowinizmu. A kto to ten Le Chujarek? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Po wyborach 09.06.09, 12:48 hehe, Doroto, w Twojej pisowni to oni nawet fajnie sie nazywaja:))) Tak jakos zgodnie z charakterem. A ja odnioslam dzis drobne zwyciestwo, bede miala w lazience zamiast wanny (w ktorej i tak tylko prysznic biore) kabine prysznicowa i bidet! Wprawdzie to ostatnie musze sobie sama zaplacic, ale radosc jest wielka. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Po wyborach 09.06.09, 12:57 nic nie mow Dorotko: wlasnie przeczytalam, ze u nas, gdzie glosowalo ponad 40% ludnosci, odzywaja sie glosy domagajace sie obowiazku glosowania i kary 50 Euro dla tych, ktorzy nie pojda do urn. Poza tym pani kanclerz odkryla Ameryke, pardon, odkryla jak wazna jest generacja 60plus i rzucila sie na ta grupe wyborcow. Odpowiedz Link
maria421 Re: Po wyborach 09.06.09, 13:13 Dla Niemiec wybory do PE byly proba generalna przed jesiennymi wyborami do Bundestagu. Jezeli trend sie utrzyma to SPD wyleci z koalicji rzadzacej i jej miejsce zajmie FDP. Calkiem po mojej mysli:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Po wyborach 09.06.09, 13:30 no, teraz to juz nie ma zadnych watpliwosci, komu swoj glos dalas:))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Po wyborach 09.06.09, 14:21 ewa553 napisała: > no, teraz to juz nie ma zadnych watpliwosci, komu swoj glos dalas:))) Ewa, powtarzam, ze nie mozesz wiedziec komu dalam glos:) Ale na niemieckich listach wyborczych bylybym dala glos FDP :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Po wyborach 09.06.09, 15:10 wlasnie Cie o FDP podejrzewalam zapominajac, ze...nie glosujesz na niemieckie listy! Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 08.06.09, 23:19 Jestem padnieta. Byla u mnie na kolacji kolezanka , przyszla sie wyplakac bo ma bardzo trudna sytuacje a ja nie wiem , zupelnie nie wiem jak pomoc. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek po pelni Ksiezyca 09.06.09, 01:01 Dlugi weekend sie skonczyl, przede mna krotki tydzien pracy i znowu weekend, tym razem imprezujacy przy kominku! Od soboty nie pada, jest wietrznie, sucho, slonecznie i pochmurno na przemian a na piatek zapowiadaja w nocy w zachodnim Sydney zero stopni - troche wczesnie jak na zimowe przymrozki, no ale przeciez ogrod mi zapowiedzial wczesna zime... Wczoraj byla ostatnia pelnie Ksiezyca przed zimowym przesileniem (21 czerwca, 15:46), ktore w tym roku niemal zbiega sie z nowiem Ksiezyca (22 czerwca); to czas Odlogow, ciemny biegun roku, kiedy nie powinno sie rozpoczynac zadnych prac, bo nic sie nie udaje. Pelnia byla jak zwykle widowiskowa, w ogrodzie noca bylo widac kazde zdzblo trawy. W sobote poszlam na wyprzedaze (30 czerwca to koniec naszego roku finansowego) i obkupilam sie w cieple rzeczy na wyjazd do Polski: welniane rajtuzy, skarpety, bielizna ;o) oraz w rozne ciuchy, do tego nabylam droga kupna wspanialy dziewieciolitrowy garnek z grubym miedzianym dnem oraz posrebrzane ramki do zdjec. Obejrzalam kilka modeli zmywarek do naczyn i zamowie w tym tygodniu te, ktora mi sie podobala ze wzgledu na male zuzycie pradu i wody, cicha prace no i byla rekomendowana przez magazyn konsumenta "Choice". Niedziele i poniedzialek spedzilam w ogrodzie. Skonczylam ostatnie malowanie drucianego luku (co mi szlo jak przyslowiowa krew z nosa, bo albo bylam chora, albo padalo) dzis bede wykopywac miejsce pod maly fundament na ktorym ow luk stanie. Mam juz mala drewniana laweczke na metalowym stelazu, ktora akurat sie pod niego zmiesci. Na luku bedzie rosnac australijskie pnacze "bower of beauty" a z drugiej strony klematis fioletowy albo purpurowy. Patriotycznie sie zastanawiam - moze posadzic sprzedawane i u nas odmiany "Warsaw Nike" albo "Polish Spirit" bo kolory mi pasuja a hodowca jest warszawski jezuita Stefan Franczak Niestety, piekny ogrod w ktorym zgromadzil kolekcje klematisow i irysow juz chyba nie istnieje - w 2003 miano go zamienic na wielki trawnik... Pozdrawiam i lece zmiescic w czterech dniach pieciodniowy tydzien pracy. Bede upychac kolanem, az sie zamknie ;o) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, wtorek... 09.06.09, 08:18 Znów dzień względnego spokoju w pracy, od jutra na nowo zacznie się kołowrotek. Trza wykorzystać... Pogoda ma być zmienna, 19-21 C i deszcz od czasu do czasu. Parasol trza wziąć. Tyle pierduł. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, wtorek... 09.06.09, 08:43 wracajac do wyborow: mnie dziwi niska swiadomosc polityczna wyborcow w Polsce. Wreszcie sa wolni, wolno im wybierac jak chca i wynik wyborow nie jest z gory ustalony. Ja bylam szczesliwa jak mogla pierwszy raz isc na normalne, nieukartowane wybory. I tego wlasciwie oczekuje od innych. Moj wtorek zaczal sie fatalnie, bo panowie robotnikarze ktorzy dzis mieli zaczac u mnie wymiane okien i ocieplanie skrzynek od rolet, jeszcze sie nie zjawili. A jak zadzwonia wreszcie do drzwi, to bede musiala lapac koty... Piekny dzien mi sie zapowiada:((((( Na dodatek zjadlam wczoraj wszelki owoc przyniesiony z ogrodu (wisnie i porzeczki) i nie mam nic ciekawego do pogryzania:(((( Byle do wiosny - powiedzialabym odruchowo, ale to juz lato... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek, wtorek... 09.06.09, 17:58 A mnie dziwi bezustanne rwanie włosów z głowy i zapytywanie czemuż to nie jesteśmy pracowici jak Chińczycy, karni jak Niemcy, muzykalni jak Rosjanie, urodziwi jak Hinduski, czemuż nie mamy takiej kultury demokratycznej jak Anglicy, politycznej świadomości jak le chujarek wie kto, czemu nie mamy takich gór jak w Nepalu, czemu Polska nie jest od morza do morza i czemu nasza kuchnia nie słynie tak jak włoska??? Oczekiwanie, że inni będą spełniać to co mi się wydaje że powinni, lub też gorzej jeszcze - że podejmą odpowiedzialność której ja z jakiegoś tam powodu podejmować nie chcę - jest frustrujące i jałowe, lecz na szczęście uleczalne w procesie na przykład psychoterapii. Ja nie głosowałam, wybrałam zajęcie się swoimi osobistymi interesami, bowiem bliższa koszula ciału. I to jest mój wolny wybór, skoro mogę wybierać jak chcę. Haha! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek, wtorek... 09.06.09, 19:50 Oczywiscie ze to jest Twoj wolny wybór. Niemniej nawet całkiem nie angażujac sie, korzystasz z unidobrotności, możesz jeździć w te i we wte bez wiz, a powinnas pamietac jaka to radocha była odstac sie po wizę i za nia zaplacić. Możesz pracować legalnie, albo postarać się pół legalnie o robotę. Generalnie dużo nam ta przynalezność dała. Liczne dopłaty, programy społeczne, kulturalne i naukowe. Za to wszystko niczego się od Ciebie nie wymaga. Jeno uprzejmie prosi o wydanie opinii w formie głosowania. Ja osobiście mam i ogłaszam kaca. Bo w referendum uznalismy że chcemy, musimy, mozemy, powinniśmy. Bo nasi rolnicy w duzej mierze z dopłat unijnych i naszych składek społecznych żyja. Bo dzieki przynależności moje dzieci mogą, nie muszą, ale mogą studiować gdzie chcieć i dostawać jesli nada stypendia. Za to wszystko Unia spodziewa sie udziału w wyborach. No świnia jedna! Nie masz obowiązku. Ja mam bo sie do niego poczuwam. I włosy bedę rawała bo filozofia; moja chata skraja, albo niech na świecie ... byle polska wieś spokojna, jest mi obca. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek, wtorek... 09.06.09, 20:21 Ja rozumiem co się Unia spodziewa i co ja z niej mam. Ale jesteśmy w Unii nie z jakiejś wielkiej czyjejś łaski i nie bynajmniej dlatego że się "nam należy" - tylko dlatego że wypracowaliśmy to mrówczą i upierdliwą pracą często na przekór urzędasom, biurom, gminom i politykom. Więc się nie dziw, że ludzie bardziej ufają sobie i nad spodziejstwa Unii przedkładają pilnowanie swojego interesu. Co też i ja czynię sądząc, że moje działanie więcej być może pożytku przyniosło niż moje uczestniczenie w rytuale wyborczym. A moje zaangażowanie pokazałam przenosząc się tu lat temu 17, żyjąc tu, pracując, chodząc po dziurawych ulicach, słuchający wybroczyn debilnych polityków i odczuwając każdego dnia na własnej nieogolonej dupie całą uciążliwość i mess tworzącej się demokracji. I bądź pewna, doskonale pamiętam czasy gdy nie można było podróżować, czytać Miłosza, kupić szynki lub płyty The Wall grupy Pink Floyd. I każdego dnia jestem wdzęczna za to, że już tak nie jest i że jako Europejka jestem legalna i certyfikowana. Niemniej wdzięczność swą kieruję do wszystkich polskich ludzi, niezależnie czy głosowali w tych wyborach czy nie - a nie do Unii która się spodziewa, polityków którzy oczekują czy jakichś innych tworów gdyż to nie z racji czyjegoś kaprysu ale własnym codziennym dążeniem to co mamy osiągneliśmy. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek, wtorek... 10.06.09, 09:47 I masz racje i masz prawo. Tylko, ze bez pewnych rytuałów które legitymizują administracyjny byt, jakim jest Unia Europejska, ten byt nie będzie poprawnie funkcjonował. Należy nim zarzadzać, patrzeć na ręce, pomagać i przeszkadzać. Taki lajf. Ja chcę żeby on działał na korzyść tych którzy pilnują własnego interesu i jeśli ktoś za nasze pieniadze ma podejmować dotyczące mnie w jakimś stopniu decyzje, to myślę że lepiej byłoby zebym w jakiś nawet najminimalniejszym stopniu miała na to wpływ. Nie chodzi o poczuwanie się do europejskości, ani o nasza jako kraju do niej przynależność, i jakim trudem. Chodzi wyłącznie o szkielet administracyjny bez którego to to padnie niestety, bo inaczej nie umiemy funkcjonować. Poza tym nie zyczę sobie prof. dendrologów Maciejow Giertychów jako moich reprezentantów. Będę miała Kurskiego i Cymańskiego niestety, ale to już jest mały pikuś w porównaniu z tym co weszło w poprzednich wyborach, dzięki głosującym na LPR i Samoobronę. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Wtorek, wtorek... 10.06.09, 10:57 Stokrotko, boj sie boga, az musialam wstac, czytajac twoj manifest. Przypomne ci jednak po twej manifestacji ze jednym z punktow programu Europy jest zmniejszanie roznic miedzy ekonomiami krajow europejskich, a sluza temu miedzy innymi europejskie fundusze, bardzo grube fundusze, z ktorych ekonomia polska rowniez korzysta. Fakt, nie chodzi o "dziekowania", "sie nalezy", "czyjes laski" i inne podobne duperele, ale jednak warto jest zanotowac ze Polska nie jest sama i tym lepiej, ze Polska Europy potrzebuje i odwrotnie i ze "mrowcza i upierdliwa praca" dotyczy wszystkich w Europie, rowniez Polakow (ktorym jestes wdzieczna) i rowniez ciebie (z ktorej wydajesz sie zadowolona). Zaczepilas juz bialo-czerwona choragiewke na balkonie? ;-))))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek, wtorek... 10.06.09, 11:51 Szczerze mówiąc zadowolona z siebie jestem średnio. Chorągiewki ani biało czerwonej ani żadnej innej nie wywiesiłam. Boga się owszem i boję. Postać sobie jest dobrze, najlepiej wtedy ćwiczyć jędrność pośladków poprzez ich zaciskanie. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Wtorek, wtorek... 10.06.09, 16:46 Dokladnie. Gdy zaczelam pisac o czytaniu na bacznosc twojej ody do narodu, pomysl o scisnietej dupie byl, ale w trakcie pisania mi umklo. Dobrze ze uzupelnilas. Odpowiedz Link
iwannabesedated Kraków 09.06.09, 21:00 Kto pamięta tę piosenkę Grechuty z Myslovitz??? A tutaj są zdjęcia z warsztatu w Krakowie. www.goldenline.pl/spotkanie/warsztaty-bizuterii-magicznej/galeria Odpowiedz Link
xurek Re: Kraków 09.06.09, 22:59 nie da rady - trzeba miec haslo i siem zarejestrowac :(( Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Kraków 10.06.09, 15:09 Ups, sory Winetu. Jak złapię wolną chwilę, to zaraz przerzucę na gazetę i podam link. Odpowiedz Link
maria421 Re: Kraków 10.06.09, 19:59 Dlaczego ja nie wiedzialam ze w Krakowie jest cos takiego? hotels.activehotels.de/1/1/798786-hotel-rubinstein-krakow.html Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda zimowa i sniezna 10.06.09, 05:54 No dobra, ze sniegiem przesadzilam, akurat u mnie nie pada, ale w okolicy Sydney (Gory Blekitne i plaskowyz za nimi) i w stolicy pokazalo sie troche bieli zas sezon narciarski w Gorach Snieznych zostal tradycyjnie otwarty w zeszly weekend. Jest zimno (16 stopni w cieniu), wietrznie, slonecznie i sucho. Wieczorami rozpalamy kominek i raczymy sie zimowym jedzeniem: przedczoraj barszcz z uszkami, wczoraj curry, dzis gesta zupa dyniowa z tajskimi przyprawami. Wlasnie wrocilam z jogi i moja motywacja do pracy jest jakas taka... rozplaszczona... A poza tym na ogrodkach nic nowego sie nie dzialo. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda chłodna 10.06.09, 08:23 Ma być dziś 17-19 C. Brrrr. W pracy chyba znowu Sajgon. Brrrr. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pierwszy szron tej zimy 11.06.09, 01:43 Wyszlam do ogrodu nakarmic kury i jakos dech mi zatchnelo przy ziewaniu, poszlam wiec sprawdzic najzimniejszy kawalek trawnika i znalazlam na nim szron. Nieco wczesnie tego roku, ale za to dnie sa sloneczne i suche i plywajac w poludnie opalam sie powolutku. Pracuje dzisiaj na werandzie, rozpalilam mala koze do czerwonosci i przegladam internetowe roznosci, dziwujac sie jak forum sie rozjechalo po swiecie: Jutka w Wietnamie, Stokrotka w Polsce, reszta w Europie... nie liczac mnie, na koncu swiata. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Jutka w Wietnamie ;o) 11.06.09, 07:58 jutka1 napisała: > Ja? W Wietnamie? HĘ? No przeciez caly czas powtarzasz "Sajgon" i "Sajgon" ;o[+] Kiedy przechodzisz na krotszy czas pracy? Moze wtedy wyjedziesz z tego Wietnamu ;o) i trafisz np do Paryza... czego serdecznie zycze Pozdrawiam zimowo z prowincji swiata Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link