O pierdułach -- Odc. 75 :-)

03.06.09, 07:02
Otwieram :-)
    • jutka1 Środa i szansa końca koszmaru 03.06.09, 07:47
      Środa. I nadzieja, że koszmarek ostatnich tygodni zawodowych wreszcie się
      dzisiaj skończy. Ufff.

      Meteoparis zapowiada ciepło i słońce, ale od jutra ma się ochłodzić.

      Na więcej pierduł nie mam energii :-\\\

      Miłego dnia
      • ewa553 Re: Środa i szansa końca koszmaru 03.06.09, 08:24
        od paru dni zapowiadaja lekkie oziebienie, a tu nic. Slonce dalej
        naparza od bladego switu. Zamiast wiec isc plewic, ide do fryzjera.
        I przypomnialo mi sie, ze koncem 2008 nabylam kalendarz ksiezycowy
        i chcialam wyprobowac metode robienia wszystkiego "pod ksiezyc".
        Glownie w ogrodzie. Ale przy okazji zauwazylam, ze fazy ksiezyca
        kieruja rowniez takimi sprawami jak robienie trwalej (nie robie),
        obcinanie wlosow czy paznokci. Szkoda ze jestem taka niesystematyczna
        i nie zagladam do tego kalendarza, ciekawe byloby obserwowac jak sie
        to ma do rzeczywistosci. Moze zaczne od przyszlego miesiaca?
        Luizo, Ty sie pewnie kierujesz takimi sprawami? Jesli masz jakies
        doswiadczenie, to chetnie poczytam.
        • fedorczyk4 Re: Środa i szansa końca koszmaru 03.06.09, 09:35
          Może i u nas pogoda się poprawi. Chwilowo wiatr urywa łeb. Mam
          nadzieję że przynajmniej rozwieje deszczowe chmury, bo muszę
          wreszcie poprzesadzać malwy i ostróżki kupione już tydzień temu.
          Fryzjer też mi sie zaczyna powoli marzyć, a to jest znak, bo
          generalnie niecierpię wizyt w salonach balwierskich, ale
          postanowiłam że doczekam do rocznicy poprzedniej wizyty, czyli do 16
          czerwca.
          • ewa553 Re: Środa i szansa końca koszmaru 03.06.09, 09:38
            rocznica? Chcesz powiedziec ze do fryzjera chodzisz raz na rok?
            Hmm. Moze to sposob na to aby miec takie bujne upierzenie jak Twoje?
            • fedorczyk4 Re: Środa i szansa końca koszmaru 03.06.09, 10:24
              ewa553 napisała:

              > rocznica? Chcesz powiedziec ze do fryzjera chodzisz raz na rok?
              > Hmm. Moze to sposob na to aby miec takie bujne upierzenie jak
              Twoje?

              Najchętniej wcale bym nie chodziła. Ninawidzę wizyt u fryzjera.
              Jedyny do którego lubiłam chodzić został w Paryżu, ale on był
              wyjatkowy. Z wykształcenia technik dentystyczny, któremy po 3 latach
              zabrakło kontaktu z materią ludzką. Był tytularnym fryzjerem
              paryskich Drag Queen. Pierwszym który osiągnął maestrię w farbowaniu
              na rożne odcienie niebieskiego. To co on potrafił mi zrobić na
              głowie przeszło do rodzinnej legendy. Strzygł fenomenalnie i lubił
              mnie bo przychodziłam, siadałam, brałam coś do czytania i mówiłam
              żeby robił co chce bez ograniczeń:-) I on szlał! najfajniej wyszła
              mu blikująca śliwka na futrznym kasku.
              • iwannabesedated Fryzjery 03.06.09, 13:45
                Ja też raczej fryzjeruję się rzadko, raz na pół roku mniej więcej.
                Od fryzjerów nie wymagam wiele, wiele też nie dostaję. Ot, skrócenie
                końców o 6 cm. Grzywkę robię sama.
                Ale jak miałam fryzurowe kaprysy i mnie się chciało ciekawych fryzur
                to mniałam za swoje. Raz mnie się zamarzyła krótka fryzurka
                wystrzępiona - "na Stenkę" się to nazywało. A otrzymałam jakąś buło-
                dynię sterczącą na czubku głowyk,okropną po prostu. I to po
                wyjaśnianiu fryzjerowi przez pół godziny że moje włosy jak wyschną
                to się bardzo skracają i napuszają.
                Fajnego fryzjera miałam raz, ale fajny był w sensie efektu, a nie
                osoby. Osoba jego była straszna, gejem będąc napierał na klientki
                kutasem i patrzył czy się speszą, na przemian podrywał baby, kolegę
                fryzjera, a w przerwach robił nieudolnie "ciotę" wachlarzem
                cudacznych min i pokracznych gestów. No to było w sumie
                biedne/żałosne trochę, ale jak sobie walnął fryz tleniony na biało i
                zielone szkła kontaktowe do tego to sobie pomyślałam, że mu się
                dekiel zaczyna pruć. I uczęszczać przestałam. A szkoda, bo geniusz
                się tam jakiś wielki łomotał w tej skłopotanej osobie, fryzy
                wyczyniał na mojej głowie idealnie się układające, wyglądające
                pięknie, co szał ciał i uprzęży.
                • maria421 Re: Fryzjery 03.06.09, 14:18
                  Temat fryzjerow skojarzyl mi sie z botoxem.
                  Nie, nie zebym zamierzala to na sobie eksperymentowac, ale takie sie to teraz
                  modne robi ze niedlugo posiadanie zmarszczek na czole bedzie pewno tak samo nie
                  do przyjecia jak obecnie posiadanie krzywych zebow albo zarosnietych brwi.
                  Moda na biust rozmiaru DD na szczescie juz mija i te co sie wypchaly beda znowu
                  klasc sie pod noz ku uciesze chirurgow.
                  Laserowe usuwanie tatuazy, czyli skutkow niedawnej mody, tez ma wysoka koniunkture.
                  Wiec, jak kiedys moda na botox minie, to ja wtedy z moja bruzda na czole tez
                  bede modna:)
                  • luiza-w-ogrodzie Tez nie lubie chodzic do fryzjera ale lubie buty 04.06.09, 05:01
                    Tez nie znosze chodzic do fryzjera - wolalabym spedzic czas w
                    ogrodzie a jesli na zakupach to szukajac butow. No ale nie mozna
                    zupelnie zdziczec, jak mawiala stara hippiska z Nimbin zaplatajac
                    sobie wlosy na lydkach w warkoczyki :o) wiec sie strzyge i
                    maluje... od czasu do czasu.

                    Nie lubie fryzjerow, mimo, ze od lat mam swoj ulubiony salon, gdzie
                    strzyze wloska rodzina (ojciec i dwoch synow) i dobrze sie z nimi
                    gada. Ojciec strzyze emerytki, synowie mlodsza klientele. Za kazdym
                    razem jak tam ide, synowie maja na glowach co innego, ze o ksztalcie
                    i kolorze zarostu nie wspomne! A obaj sa juz ojcami rodzin. Strzyga
                    dosc dobrze, najczesciej oddaje sie w rece mlodszego i mowie
                    mu: "rob co chcesz, byleby wlosy z przodu byly na tyle dlugie zebym
                    mogla je zalozyc za uszy". W zeszlym tygodniu wyszla z tego fryzurka
                    w stylu lat 30-tych: podcieta na karku tak ze im wyej, tym dluzsze
                    wlosy, ciecie idzie ukosem w dol od karku w strone brody, boki sobie
                    podwijam w fale jak mi sie chce.

                    A propos lat 30-tych, widzialam pieeekne butki firmy Semler "w stylu
                    epoki" w sklepie w Blackheath, ale nie mieli mojego rozmiaru :o(
                    Probuje je znalezc ale firma Semler ma strone internetowa w nieznanym mi jezyku a poza tym juz maja kolekcje na lato a te buty jakie
                    widzialam sa jesienne. Enyuej, w ich katalogu
                    znalazlam cos podobnego, model nazywa sie Chianti Lack (dostepny tez
                    w kolorach "Vario-Fußbett" i "Weite G'). Buty ktore widzialam byly z
                    brazowej, nielakierowanej skorki.

                    Cos jest w latach 30-tych, w modzie, architekturze, projektowaniu
                    mebli i przedmiotow codziennego uzytku, co mi sie podoba. Nawet nasz
                    dom pochodzi z tego okresu, choc do Bauhausu mu daleko :o) Ale to
                    juz zupelnie OT

                    Pozdrawiam
                    Luiza-w-Ogrodzie
                    Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
                    • fedorczyk4 Re: Tez nie lubie chodzic do fryzjera ale lubie b 04.06.09, 07:16
                      Świetne buty:-)
                      Jak sie w Warszawie pogoda nie poprawi do sie chyba pochlastam.
                      Dzisiaj po szkole, muszę kupić z Kuzynką materiał na jej slubny
                      kostium (Kuzynkowa córka sie chajta), składowe częsci na przebrania
                      dla le Męża i siebie na sobotni bal przebierańców, a na zakończenie
                      idę do kina.
                      Koty właśnie stoczyły walkę na moim biurku i rozwaliły jedną z
                      klawiatur. One chyba też maja dosyć tej pogody, albo włączyły sie w
                      obchody.
                      Cała Polska świętuje 20 lecie odzyskanej wolności. I skoro wolność
                      Tomku w swoim domku, no to sie wykłócają, oczy sobie wykłuwają,
                      obrzucają błotem i gównem. Rzygać sie chce.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 03.06.09, 09:53
      Ochlodzilo sie i to znacznie, wiatr od rana hula jakby zupelnie zapomnial jaka
      pore roku mamy.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 03.06.09, 19:27
      ja mam krociutka fryzure, wiec dobre i regularne ciecie jest
      koniecznoscia. A wiec uczeszczam regularnie co 4 tygodnie.
      Uczeszczam chetnie bo moja fryzjerka jest fajna i dobrze strzyze.
      Tez na jej pytanie: co robimy? odpowiadam niezmiennie: co pani uwaza.
      Poza tym jej salon to miejsce spotkan jej licznych znajomych, teraz
      tez kilku moich, wiec zawsze jest milo i wesolo. Jej partner to
      mlody gej tak uroczy, ze chetnie bym go adoptowala. Jest zawsze
      swietnie ubrany i ma fantastyczne i fantazyjne fryzury. Lubie go.
    • luiza-w-ogrodzie Mgliscie, zieeeew... ale za to czwartek 04.06.09, 01:20
      Mimo ponad 8 godzin snu obudzilam sie zmeczona wyjatkowo wyrazistymi
      snami z udzialem Jutki i mojej bylej szefowej w szczegolowo
      wyrezyserowanych wnetrzach rzekomo we Francji. Jak znajde czas, to
      opisze, bo sama jestem zdziwiona kolorami i wydarzeniami.

      Teraz pracuje na werandzie i ziewajac patrze na mglista panorame
      okolicy. Jest cieplej niz normalnie o tej porze roku, wiec nawet nie
      rozpalilam w kominku, ale wieczorem chyba to zrobie - dla nastroju,
      zeby odpedzic czajaca sie za oknami szarosc. Niedlugo wystawie
      krolika z kuchni do ogrodu, bo za godzine przychodza sprzatacze i
      nie chce zeby sie im platal pod nogami. Kury nakarmione, laptop
      odpalony, oddalam sie w jego wnetrze zaglebiajac sie w platne
      zajecie.

      Pozdrawiam jesiennie

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Mgliscie, zieeeew... ale za to czwartek 04.06.09, 09:39
        A to dopiero! Cóż ja tam z tą byłą szefową wyprawiałam, że tak Cię to wymęczyło?
        • maria421 Re: Mgliscie, zieeeew... ale za to czwartek 04.06.09, 09:48
          Oczom nie wierze, termometr pokazuje zaledwie 12 stopni. Niebo ciezkie, ciemne,
          wiatr troche lzejszy , jakby sie zmeczyl po wczorajszym hulaniu.

          Gdzie to lato?
      • jutka1 Czwartek po maratonie... 04.06.09, 10:05
        Pospałam, a dzisiaj wzięłam urlop. Układam sobie dzień w głowie: jakieś zakupy
        spozywcze, czytanie, muzyka, jakiś spacer. Odpoczynek jednym słowem, a
        przynajmniej usiłowanie. Jednak człek ze stali nie jest, i długotrwały stres,
        niedospanie i przepracowanie zostawiają ślady. :-\

        W week-end minie rok od przyjazdu DoopaRyża. Zleciało jak z bicza strzelił,
        kjap. Jedne z najbardziej intensywnych 12 miesięcy mojego życia, trzeba przyznać
        bez bicia... Jeśli mnie w weekend zeprze wspominkowo, to postaram się za bardzo
        nie blogować i de forumowi nie zawracać :-)))

        Miłego dnia :-)
        • iwannabesedated Re: Czwartek po maratonie... 04.06.09, 12:51
          Ja się podpisuję. Że pogoda okropna i szlag mnie zaraz trafi.
          Chociaż byłam wczoraj w swetrze i płaszczu, to jednak znowu się
          trochę podziębiłam. Wieczór spędziłam w sypialni pod dwoma kołdrami
          z nastawioną na full farelką. br\
          • maria421 Nie przestraszcie sie... 04.06.09, 13:04
            fotoforum.gazeta.pl/photo/0/sh/ed/fwtw/eLZQVVCynuzPfCVLcX.jpg
            • jutka1 Re: Nie przestraszcie sie... 04.06.09, 16:08
              O matkobosko :-(
              BR\\\\\\\\\\
            • iwannabesedated Dlaczego Maria... 04.06.09, 21:17
              ...nas straszy straszną mordą i na dodatek pisze, że mamy się nie
              bać??? Jakaś żyłka sadystyczna się zaktywizowała?
              • maria421 Re: Dlaczego Maria... 04.06.09, 22:23
                He he :) Gdybym byla sadystka to bym nie uprzedzala. Ale uprzedzilam, kazdy
                otwiera link na wlasny rachunek jezeli ciekawosc jest wieksza niz strach.

                Moja reakcja na to zdjecie bylo najpierw zdziwienie:) Wiedzialam ze Kaczory
                mowia bez otwierania ust, i podobnie sie usmiechaja, wiedzialam ze panu
                prezydentowi w miejscu gdzie normalny czlowiek ma dolna szczeke cos sie czerni,
                ale zeby , kurka wodna, prezydent europejskiego kraju mial taka ruine w gebie???
                Brrr....
          • jutka1 Re: Czwartek po maratonie... 04.06.09, 16:27
            Biedny 100Krocie... :-(

            Tutaj z kolei miało być okropnie i zimno (no, relatywnie, 18 C), a zrobiło się
            słonecznie i ciepło akurat jak jadłam obiad na tarasie. To i przedłużyłam obiad
            o godzinę, i sobie siedziałam w słońcu, kultywując i czytając ostatniego
            Connelly'ego "The Closers".

            Poza tym przywieźli wieszak do przedpokoju:
            shoponline.muji.fr/product_info.php?cPath=35_29&products_id=1269
            i stolik:
            shoponline.muji.fr/product_info.php?cPath=35_29&products_id=2011
            Wieszak jeszcze muszę poskładać, ale stolik rozpakowany i na miejscu, ku
            zdumieniu i konstarnacji Koty, która po raz pierwszy widzi przezroczysty mebel,
            i nic nie rozumie... :-)

            Poza tym... dochodzę powoli do siebie. Jeszcze niecałe dwa tygodnie harówy w
            pełnym wymiarze godzin, a potem na 3/4 etatu - tak jak chciałam. Zgodzili się
            :-)))))))))
            • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek po maratonie... 05.06.09, 00:37
              jutka1 napisała:

              > Poza tym... dochodzę powoli do siebie. Jeszcze niecałe dwa
              tygodnie harówy w pełnym wymiarze godzin, a potem na 3/4 etatu - tak
              jak chciałam. Zgodzili się :-)))))))))
    • ewa553 Luizo, 04.06.09, 19:45
      na pewno domyslilas sie, ze ten nieznany Ci jezyk, to niemiecki,
      prawda? Czy moge Ci w czyms pomoc? Chcesz moze buty zamowic?
      Wejdz na "Kontakt" i napisz po angielsku. W Niemczech kazdy (oprocz
      mnie) zna ten jezyk. Powodzenia!

      Mario, jak Ci juz mowilam: w zlym miejscu mieszkasz! Ja bylam dzis w
      Gengenbach (140 km od Mannheim, w gorkach) i bylo slonecznie i 18
      stopni!
      • iwannabesedated Re: Luizo, 04.06.09, 21:19
        A gdzie są te buty? Ja weszłam i mnie nastraszyło pepegami oraz
        złotymi czółenkami na gumie br\
        • luiza-w-ogrodzie Buty jeszcze raz, 05.06.09, 00:35
          Stokrotko, te buty o ktore mi chodzilo to chyba model Grace z tego
          linku:
          www.footwear.cz/obrazy/katalogy_Semler/Semler_spring_summer_2009.pdf

          Ewo, dziekuje za chec pomocy, niestety w moim przypadku nie da sie
          kupic butow na odleglosc. Nawet w sklepie trafiam zazwyczaj jedna na
          dwadziescia przymierzonych par. Szczesciara jestes ze mozesz kupowac
          buty przez internet.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
          • ewa553 Re: Buty jeszcze raz, 05.06.09, 09:03
            ojej! model Grace nosila moja babcia!!!
            Pirmasens, czyli miasteczko w ktorym produkuja te buty, to zaglebie
            buciane. Jedna fabryka butow kolo drugiej. Ale niekoniecznie moje
            modele stamtad pochodza. Ja juz od wiekow preferuje buty wloskie.
            I niestety jak Ty Luizo, nie moge niczego zamawiac przez internet,
            bo zaleznie od modelu czy producenta, pasuja mi rozne numery.
            Ale moze i lepiej tak, bo samo wybieranie i przymierzanie butow to
            dla mnie wielka przyjemnosc.
            • jutka1 Re: Buty jeszcze raz, 05.06.09, 10:39
              Tez nie moge butow kupowac przez internet - po pierwsze rozmiary nie zawsze sa
              takie same, po drugie stopy mam wielce wymagajace i wygoda dla nich
              najwazniejsza, bez mierzenia nie da sie.
              • maria421 Re: Buty jeszcze raz, 05.06.09, 10:53
                Ja nie tylko butow, ale zadnych ciuchow przez internet nie kupuje tak ze wzgledu
                na ryzyko ze moga nie pasowac, ale rowniez dlatego ze lubie od czasu do czasu
                polazic po sklepach i kupowac cos co mi wtedy w oko wpadnie.
                Takie spontaniczne zakupy sa najbardziej udane. Natomiast jak czegos szukam, to
                i tak nigdy nie znajduje.
          • iwannabesedated Re: Buty jeszcze raz, 05.06.09, 10:54
            Oboże! ja marzę o takich właśnie butach! Chodzi mi o te zapinane na
            pasek!
            Ewa, okazuje się, że wszyscy dybią na buty Twojej Babci! hahaha!
    • luiza-w-ogrodzie Piatek przed dlugim weekendem 05.06.09, 00:47
      Pracujac na werandzie patrze na park wylaniajacy sie w porannym
      sloncu z lekkiej mgly w absolutnie kiczowaty sposob. Dzis ma jeszcze
      popadac a po poludniu sie przejasni i caly dlugi weekend bedzie w
      wiekszosci bez deszczu, z mozliwoscia przelotnych opadow w niedziele
      (a przynajmniej nasze biuro meteorologiczne tak twierdzi). Taka
      pogoda dostarcza wielkie ilosci tecz i chmur w ciekawych ksztaltach
      i kolorach, ktore obserwuje w pelnym technikolorze z panoramicznego
      okna werandy. Przepraszam, ze tyle pisze o pogodzie, ale chcialam
      dlugi weekend spedzic w ogrodzie i prognoza deszczu w tej sytuacji
      moze pokrzyzowac moje plany.

      No to siedzie przy laptopie i odliczam godziny do konca dnia pracy -
      zostalo ich jeszcze 7 i 13 minut. Corka jeszcze spi - miala pojechac
      z ojcem w Gory Blekitne ale rozbolalo ja gardlo, a jutro maja leciec
      na pare dni w cieplejsze rejony Australii, wiec biedula wolala
      zostac dzisiaj w domu i kurowac sie na jutrzejszy wyjazd. Zmienili
      plany bo mieli pojechac od Melbourne, ale Wydzial Edukacji wymaga
      zeby uczniowie powracajacy ze stanu Victoria oraz z USA, Meksyku,
      Panamy i Japonii poddali sie tygodniowej kwarantannie. W tej
      sytuacji wyjazd do Queensland jest lepszym pomyslem.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • jutka1 Piatek przed normalnym weekendem 05.06.09, 08:07
        O kurdebalans, spalam 11 godzin! Ale numer! :-)

        Dzien przede mna w miare normalny, troche pisaniny, a w wiekszosci porzadki po
        niedawnym huraganie. A przede wszystkim w perspektywie normalny week-end, bez
        zaleglosci i bez pracowania. Jippie! :-)

        Poza tym zastanawiam sie, czy by czegos jutro nie ugotowac, a jesli tak - to na
        co padnie. Pojde rano na targ i zobacze, co do mnie zawola.

        Tyle pierdul piatkowego poranka. Milego dnia :-)
        • iwannabesedated Re: Piatek przed normalnym weekendem 05.06.09, 10:58
          O kurde Pytonie, 11 godzin! To jest cuś!
          Ja dzisiaj odwołałam poranne zajęcia, i idę na koralowe zakupy!
          Bowiem jutro prowadzę warsztat w Kraku i muszę się zaopatrzyć! I
          dzisiaj jadę!

          Ten warsztat jest bardzo ważny, dlatego że jest to pierwszy który
          organizuje moja nowa organizatorka. I jeśli dobrze wszystko pójdzie,
          to będzie mi organizować warsztaty w innych miastach też. Co jest
          cudnie dla niej, bo sama połknęła bakcyla koralowego, i cudnie dla
          mnie bo jest profesjonalną organizatorką tzw. ewentów, czyli
          kuńferencji, spotkań, szkoleń i werkstatów różnych.
          • iwannabesedated Re: Piatek przed normalnym weekendem 05.06.09, 18:33
            Boszzzz, co jest!
            Do Kraku, piszę, jadę, nauczać! I że ważne to dla mnie. A wszyscy
            morda w rurę kanalizacyją i robią rybę!

            Skandal.
            • ewa553 Re: Piatek przed normalnym weekendem 05.06.09, 21:25
              pozno wrocilam z ogrodu i od razu zaczelam Ci zazdraszczac Krakowa
              i przyszlych miast. Ale myslalam ze nie wypada sie do tej zazdrosci
              przyznawac, wiec milczalam:))))
              I powaznie: spodobalo mi sie to co napisalas o tej organizatorce, bo
              to zabrzmialo jak melodia przyszlosci dla Ciebie i Twojego byznesu.
            • jutka1 Re: Piatek przed normalnym weekendem 05.06.09, 23:10
              Właśnie weszłam. Ale już i tak napisałam, że gratuluję i się cieszę :-)
              • fedorczyk4 Re: Piatek przed normalnym weekendem 06.06.09, 09:44
                I ja, i ja... Cieszę się i gratuluję. Moja Dziecinka też w Krakowie.
                Pojechała na jakiś festiwal rockowy. Też bym gdaiś pojechała, ale
                nie wiem gdzie, może do Pernambuko. Na razie muszę przygotować
                stroje na wieczór i nabyć prezent dla organizatorów balu. Niełatwa
                rzecz bo to ludzie niebotycznie, jak na polskie warunki, bogaci, a
                ja nie jestem przy wenie pomysłowej na jakis orginalny ekscentryzm.
                Dotąd właśnie takimi ich co roku raczyłam. Pewnie kupie jakiś album
                fotograficzny i tyle.
                • ewa553 Fedora+prezent 06.06.09, 11:56
                  no zrob najprostszy prezent: zawiaz sobie olbrzymia kokarde we wlosy
                  i powiedz ze to Ty jestes prezentem, Twoje towarzystwo!
                  • fedorczyk4 Re: Fedora+prezent 06.06.09, 14:15
                    No ja nie wiem czy w takim razie zostalibyśmy na bal wpuszczeni:-)
                    Chociaż myślę że le Mąż chętnie by zrobił ze mnie paczkę prezentową.
                    Czegoś mnie ostatnio nie lubi. Może to za tę niebieska perukę którą
                    mu kupiłam. Miało być bleu afro, żeby mógł udawać kibica włoskiej
                    reprezentacji w kopaniu piłki nogą. I jest afro i jest niebieskie
                    tyle ze ma na środku gumową łysine. Nie moja wina że pełnej nie
                    było. A on sie wsciekł i wrzasnął że nie ma ochoty ośmieszać sie. Na
                    to ja, że zapóźno, bo już to zrobił. Idę naszywać literki na
                    błękitne koszulki. Potem sie wysmaruję na zielono, biało, czerwono i
                    zawinę we flagę. On pewnie też. Tyle z tego dzisiaj bedzie mojego,
                    ze sie objem włoskiej kuchni i opiję doskonałego wina. No i pogadam
                    z dawno nie widzianymi znajomymi:-)
                    • fedorczyk4 P.S. 06.06.09, 14:18
                      Kupiłam w antykwariacie album po niemiecku, poświęcony sztuce
                      chińskiej. Państwo domu są po germanistyce, spędzili dzieciństwo i
                      nawiązali znajomość w Chinach. Nabyłam również zamiast uczciwego
                      bukietu z kwiaciarni, piwonie. Sztuk 50. Całkiem spory wiecheć:-)
                    • maria421 Re: Fedora+prezent 06.06.09, 14:47
                      Fedoro, baw sie dobrze i napisz jak bylo:)
                  • maria421 Re: Fedora+prezent 06.06.09, 14:46

                    ewa553 napisała:

                    > no zrob najprostszy prezent: zawiaz sobie olbrzymia kokarde we wlosy
                    > i powiedz ze to Ty jestes prezentem, Twoje towarzystwo!

                    No cos Ty! Jeszcze by ja rozpakowali i skonsumowali:-)
    • jutka1 Sobota 06.06.09, 16:54
      Dzieńdobrybardzo. Odbywam leniwą (w miarę) sobotę. Poranna kawa z filmem (nic
      godnego polecenia, taki bardziej "dobudzacz"), potem obiad z Connelym na tarasie
      na rogu, sporo myślenia. Po obiedzie leniwy spacer do sklepu, zakupy spoywcze -
      plus, 100 Krocie, dwie dodatkowe pary bokserek nabyłam, jedna w lamparta
      amarantowo-granatowego, druga stalowo-granatowa. Natknęłam się na ulicy na
      konsjerżkę, dowiedziałam się plotek z kamienicy. Wróciłam. :-)

      Jutro też odpoczywam. Książka, obiad scrabblowy w dawnym nejborhudzie (Basiu:
      tam gdzie kiedyś mieszkałam :-D) z tradycyjnym anglojęzycznym towarzystwem. I
      tyle. :-)

      Miłego! :-)
      • maria421 Re: Sobota 06.06.09, 17:01
        Sobota, 6 czerwca 2009- wlaczylam ogrzewanie.

        Gdzie to globalne ocieplenie?
      • ewa553 Re: Sobota 06.06.09, 20:02
        uwielbiam Jutus jak wtracasz tlumaczenia dla mnie:)))) Dzieki!
        A teraz ide ubrac cieple spodnie i grube skarpety oraz ciepla,
        miekka, domowa kurteczke. Kaloryfery na idwyku, a zimno u mnie jak w
        psiarni.
        Dorota, blagam: zrob sobie w tych bokserkach zdjecie!!!! Koniecznie
        chce zobaczyc:))))
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 06.06.09, 19:29
      Ech, ta Wyborcza. Na psy schodzi.

      Ksiaze Metternich to rok 1932, tiramisu´ znaczy ocknij sie i Wlosi je jadaja na
      drugie sniadanie.... Wedlug Gazety , oczywiscie.

      www.logo24.pl/Logo24/1,86375,6368319,Celebryci_swiata_deserow.html
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 06.06.09, 19:46
        Zanim zaczniesz narzekać, poczytaj
        www.annamariavolpi.com/page38.html
        www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2007/07/10/AR2007071000327.html
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 06.06.09, 20:13
          Drugi link sie nie otwiera, a co do pierwszego to polecam go Gazecie Wyborczej
          jako zrodlo.

          P.S. Tez mam swoj przepis na tiramisu´- zamiast kawa nasaczam biszkopty grzanym
          winem, a na wierzch, na kakao sypie prazone migdaly.
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 06.06.09, 20:25
            A u mnie się otwiera...?
    • jutka1 Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 06.06.09, 22:13
      Rodzicielka zachorzała jakiś czas temu. Zanim ją przyjmą na operację, powinna
      (choć nie musi, ale inaczej będzie mieć bardzo nieprzyjemne symptomy) brać leki.
      Leki nie są refundowane, i rodzicielka rozważała odpuszczenie. No to ja mówię,
      że zapłacę za leki. No i ściana dumnej odmowy, mimo tłumaczenia, że to mnie
      będzie kosztować mizerny procent dochodów.

      No i co z tym fantem? :-\
      • maria421 Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 07.06.09, 08:45
        Poslij pieniadze i zaznacz ze sa na leki.
        • jutka1 Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 07.06.09, 09:08
          Tak zrobię, dzięki.
          • maria421 Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 07.06.09, 11:02
            Moi rodzice tez ode mnie nigdy nic nie chcieli i musialam wciskac.
            Mamie zawsze mowilam ze ja jej daje pieniadze bo wtedy jestem spokojniejsza ze
            gdyby cos sie stalo itd,itp. Czyli, robilam to niby dla siebie:) Zobowiazywalam
            ja tez do tego zeby dbala o swoje zdrowie, bo robi to dla nas, w naszym interesie.

            Skutkowalo.
      • iwannabesedated Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 07.06.09, 09:13
        Hahaha! Nijak.

        Niektórzy nie chcą Twojej pomocy. Masz stac i patrzec jak oni sie mecza . I
        poczucie winy masz miec.
        • jutka1 Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 07.06.09, 09:26
          No, podsumowałaś! :-)))
          • ewa553 Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 07.06.09, 09:52
            Jutka, tez tak mam z kims bliskim i tez glownie chodzi o lekarstwa.
            W wielu wypadkach oszukuje wmawiajac ze to czy tamto dostalam i nie
            potrzebuje. Z lekarstwami gorzej, bo sama przywoze z Polski, bo tam
            sa tansze. Moze zrobisz spisek z siostra, moze ona bedzie Ci mogla
            pomoc w przemyceniu pomocy dla Mamy? Znajdzie nagle apteke z super-
            promocja, albo cos w tym rodzaju? To bedzie szlachetne klamstwo,
            wiec nie musisz miec wyrzutow sumienia z powodu bujania Mamy.
            • iwannabesedated Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 10.06.09, 15:14
              E tam. Ja mam praktykę, bo moja jest guilt-tripper do entej - i robi
              to bezwiednie i podświadomie.

              Takie "szlachetne kłamstwa" to nic tylko traktowanie dorosłej osoby
              jak przygłupa i granie w grę "po co babcię denerwować". Trochę nasze
              Mamy zasługują na coś lepszego niż to.

              U mnie działa po prostu nazwanie sytuacji i prosty tekst, "Czuję się
              bardzo źle i jest mi bardzo przykro z tego powodu, że blah blah blah
              (odmawiasz mojej pomocy - na przykład)".
              • jutka1 Re: Jak skłonić do przyjęcia pomocy? 10.06.09, 15:17
                Nie jestem pewna, czy ta bezposredniosc by przyniosla oczekiwany rezultat. Moze
                nawet tym bardziej zarycie sie w okopach. :-\
    • iwannabesedated Krakow 07.06.09, 09:28
      W Krakowie cieplej niz w Warszawie, ulicami biegaja ludzie przebrani za smoki,
      na malym rynku festiwal wegierski z tancami, winem i jadlem. Po warsztacie
      dotrajdalam sie tam z moim kufrem skarbow i zasiadlam zeby sie pozywic gulaszowa.

      Warsztaty sie zaczely zalosnie, ale sie rozkrecily. W sumie in plus, chociaz bez
      rewelacji. Sala na Karmelickiej cudowna, organizatorka swietna. Osoby sie
      rozkrecily i narobily pieknej bizuterii, atmosfera byla cudna takze. Jedynym
      problemem jest frekwencja, potrzebuje przynajmniej dwa razy tyle osob. br\ Nie
      wiem co z tym fantem, podchodzilam problem na wiele sposobow, no i to sie jakos
      ciagle nie rozkreca. No nic, moze mi do glowy cos przyjdzie, moze mnie oswieci,
      a moze mnie szlag trafi i bede miec spokoj z tym na wieki wiekow amen.
      Przechodzilam spacerem obok kosciola, nie wiem ktory to, wiec nie powiem. Ale
      wdrapujac sie na schodki mozna podgladac przykoscielny ogrod, z laweczka,
      fontanna na srodku, za wysokim murem, a tam z ksiazka mlody kleryk, placzaca
      wierzba, krzaki piwonii, a naokolo rozwrzeszczany swiat, jacys slub biora w
      stylu przasno masowym, reklama wielka sraczy w praktikerze. Swiete zrodelko kolo
      kosciola smierdzi siarka.

      Na Kazimierzu wyjatkowo malo turystow, za to jest nowa kafejka, wyjatkowo nie w
      mieszczansko zagraconym stylu (ktory w sumie lubie, ale ilez mozna), tylko
      przestrzennie, drewniana podloga, piekne egzotyczne drewniane meble, podest do
      lezenia i poduchy, wielkie okna do ziemii, kawa z tygielka, woda z babelkami i
      mieta, jedna sciana z ksiazkami ktore mozna przegladac i niekoniecznie kupic.
      Siedza ludzie i sobie czytaja, lub cos pisza na laptopach. W tle muzyka fusion,
      jakas arabsko klezmersko rapowa.
      • jutka1 Re: Krakow 07.06.09, 09:39
        Kafejka brzmi dobrze :-)
        A warsztaty się rozkręcą, zobaczysz.
        • ewa553 Re: Krakow 07.06.09, 10:00
          Piekny obrazek Krakowa pokazalas, Doroto. Widze tego ksiedza
          zatopionego w lekturze/modlitwie, w tym refugium ogrodkowym, a
          naokolo wrzaskliwy, niespokojny swiat. Bylam pare dni temu w pewnym
          klasztorze w malym miasteczku. Bylam wlasciwie jako towarzyszka
          mojej przyjaciolki, ktora byla tam umowiona, ale spedzilam pare
          godzin wlasnie wsrod takiej ciszy, spokoju, rownoczesnie rozmawiajac
          o sprawach jak najbardziej swiatowych, bo mialysmy spotkanie z
          zakonnica ktora przyjechala z Chile. Jestemw tej chwili na etapie
          najgoretszym remontu domu, bo od wtorku zaczyna sie w mieszkaniu.
          Ale marzy mi sie, aby w sierpniu, po wszystkim, pojechac na pare dni
          jako gosc do klasztoru aby zazyc tej ciszy i spokoju, aby sie
          wylaczyc z hektyki dnia codziennego i zajac sie troche swoim
          wnetrzem. Wlasciwie nie musialby to byc klasztor, wystarczylaby
          gdzies jakas chalupa na koncu swiata, poza wsia, z brakiem sasiadow,
          naokolo tylko natura...Oj, rozmarzylam sie....
          • morsa Re: Krakow 07.06.09, 20:15
            "Wlasciwie nie musialby to byc klasztor, wystarczylaby
            > gdzies jakas chalupa na koncu swiata, poza wsia, z brakiem sasiadow,
            > naokolo tylko natura..."

            Ja mam takie miejsce - staram sie wyjezdzac tam jak najczesciej.
            Wlasnie wrocilam z mojego azylu;-)
            • fedorczyk4 Re: Krakow 07.06.09, 20:59
              Takie miejsce, ach, to marzenie. Niestety w Polsce nie do
              zrealizowania.
              Też oddałam głos. Śmieszna rzecz ale do końca wahałam się pomiędzy
              dwoma listami i dwoma kandydatkami. Obie w dużej mierze reprezentują
              moje poglądy.
              • ewa553 Re: Krakow 07.06.09, 21:26
                u nas byly dzisiaj podwojne wybory, bo rowniez komunalne.
                Z przykroscia dowiedzialam sie w wiadomosciach, ze w moim miescie
                zaledwie 36% wyborcow oddalo swoje glosy.... Wprawdzie zwyciezyla
                moja partia, ale moze tylko dlatego, ze przeciwnicy nie chcieli
                w deszczowa pogode fatygowac sie do urn?

                Morso, pamietam zdjecia z dawnego albumu i tam wlasnie ten Twoj
                domek. Chyba bylo duzo brzozek w okolicy? Fajnie ze przy intensywnym
                zyciu zawodowym mozesz tam czasami odciac sie od swiata...
      • maria421 Re: Krakow 07.06.09, 11:03
        Dorota, nie od razu Krakow zbudowano:) Cierpliwosci, rozkreci sie, ale pomysl
        moze nad szersza reklama.
    • jutka1 Nie(krakowska)dziela :-) 07.06.09, 10:25
      U nas ciągle chłodno, 17-18 C, po południu ma padać. Plany ciągle takie same,
      czyli lunch scrabblowy w starym składzie. Wieczór z książką, spokój i relaks.
      Proste i nieskomplikowanie pierduły niedzielne :-) Miłego dnia :-)
      • morsa Re: Nie(krakowska)dziela :-) 07.06.09, 19:40
        Spelnilam obywatelski obowiazek - glosowalam.
    • jutka1 Poniedziałek :-) 08.06.09, 08:21
      Wczorajsze scrabblowanie zaczęło się od lunchu, o którym napiszę później na
      kulinarnym. Potem w 5 osób (dwójka nowicjuszy grała jako drużyna) graliśmy do
      wczesnego wieczora. Bardzo przyjemnie było. Po powrocie do domu zastałam
      sfrąknięty internet, i dopiero dziś rano się naprawił.

      Za oknem coś na kształt nieśmiałego słońca, ale meteoparis zapowiada deszcz, i
      jeszcze chłodniej: 15-16 C. br\

      W pracy trochę oddechu. Odpukać. Tyle pierduł tego poranka.
      Miłego dnia i tygodnia :-)
      • xurek Re: Poniedziałek :-) 08.06.09, 14:45
        Od kiedy wprowadzono kryzys biznesy mezowe ida marnie, by nie
        powiedziec ze prawie calkowicie stanely w miejscu. Maz jak to
        stworzenie plci meskiej poczul sie od razu zle, by nie powiedziec
        tragicznie i z energia godna lepszej sprawy zaczal szukac zrodla
        pieniedzy do zarobienia, chociaz ani nie przymieramy glodem ani nikt
        mu dupy finansowej nie truje.

        No i wymyslil byl, ze swoje dziela i moja bizuterie sprzedawal
        bedzie na stoiskach festynu ludowego pod tytulem „Afro Pfingsten“ w
        Winterthur, gdzie to stoisko takowe wynajal na dni trzy, za
        szwajcfrankow 800 w godzinach handlowych..... 18:00 – 2:00 (nie
        nastapila tutaj zadna pomylka, bylo do drugiej w nocy, bo wtedy
        konczyly sie koncerty). Sam oczywiscie stoiskiem zajac sie nie mogl,
        bo i jesc i sikac od czasu do czasu trzeba.

        Stwierdzilam ze oszalal, ze w zyciu nic tam nie sprzeda, bo zarowno
        moje bizu jak tym bardziej jego obrazy sa na taki jarmark
        zdecydowanie za drogie i zmusilam go do przyzeczenia, ze jezeli
        zrobimy straty (czego bylam stuprocentowo pewna) to on juz nigdy nie
        wymowi slowa „Marktstand“. A sobie pomyslalam, ze jezeli jakim cudem
        niezwykle cudownym stoistko zarobi kase, to siem nastepnym razem
        kogos zatrudni i tez bedzie OK.

        Nie mam ani czasu ani enegrii by opisac okropienstwo tego zdazenia
        (z mojego subiektywnego puntku widzenia oczywiscie, bo maz uwaza, ze
        bylo super) ale stalo sie najgorzse, co sie stac moglo: stoisko
        przynioslo maciupenki zysk, ktory jest zbyt duzy, by go zignorowac i
        zbyt maly, by sie nim cieszyc badz uznac go za powazne zrodlo
        przychodow.
        No ale maz wymyslil teraz, ze kryzys bedzie mijal, on swoje
        kramarskie zdolnosci szkolil i z tego wyjda zyski wielkie
        niebotycznie wrec, wiec ani mysli zaprzestac tej dzialalnosci.

        Ja mu zas na to, ze przy nastepnym stoisku, ktore w jakikolwiek
        sposob wplynie na moje osobiste zycie ja sie rozwiode, no i teraz
        burczymy na siebie: on ze mu bruzdze w karierze a ja ze on mi w moim
        zyciu.

        Ciag dalszy z pewnoscia nastapi, nie wiadomo tylko jaki.......
        • maria421 Po wyborach 08.06.09, 17:18
          Jestescie zadowoleni?
          Ja tak.
          • ewa553 Re: Po wyborach 08.06.09, 18:02
            no to juz wiemy, co wybieralas:))))
            Ale ja bylabym bardziej zadowolona, gdyby w Polsce dupe ruszylo
            wiecej jak 24% ludnosci. Haniebne! Sa w Europie, chca od tej Europy
            niemalo, ale do wyborow im sie nie spieszy. Mam ciezkie podejrzenie,
            ze moj brat nie glosowal i jestem na niego wsciekla. Nie moge
            przeciez latac do niego na kazde wybory (jak ostatnio, kiedy
            dopilnowalam aby wybieral Tuska).
            • maria421 Re: Po wyborach 08.06.09, 22:49
              ewa553 napisała:

              > no to juz wiemy, co wybieralas:))))


              Chyba jednak nie wiecie:)
              • fedorczyk4 Re: Po wyborach 08.06.09, 23:27
                Kac moralnonarodowy. W mordę, do wyciagania łapy i pouczania to
                jesteśmy pierwsi, ale jak przyjdzie co do czego to juz nikogo. Znowu
                czy się stoi, czy się leży nam od Unii się ...
                Z rezultatów zadowolnionam i owszem, ale bez euforii. Nie weszła
                dawna Unia Wolności połączona z "nową" Lewicą, różnica pomiędzy Po,
                a PiS mogłaby być większa. No a już wynik w okręgu małopolsko
                świętokrzyskim, w którym Ziobro został wybrany wręcz na króla,
                doprowadził mnie do pasjii szewskiej. Oczywiście ze to dobrze, bo
                już sie zaczeli kopać pod dywanem z Lechujarkiem i napewno coś
                pozytywnie negatywnego dla PiSu z tego wyjdzie, ale ze tyle ludzi
                daje sie ogłupić tej gnidzie przechodzi moje pojęcie. A fuj...
                bezguścia:-(
                • iwannabesedated Re: Po wyborach 09.06.09, 12:35
                  A samobiczowanie i ogłaszanie ogólnonarodowego kaca po normalnych
                  wyborach gdzie wyborano zdroworozsądkowo to już jest całkowicie i w
                  100% polski zajob, howgh. Zawsze powtarzam, że te wygórowane
                  wymagania wobec własnego narodu to przejaw nacjonalizmu i szowinizmu.

                  A kto to ten Le Chujarek?
                  • ewa553 Re: Po wyborach 09.06.09, 12:48
                    hehe, Doroto, w Twojej pisowni to oni nawet fajnie sie nazywaja:)))
                    Tak jakos zgodnie z charakterem.

                    A ja odnioslam dzis drobne zwyciestwo, bede miala w lazience zamiast
                    wanny (w ktorej i tak tylko prysznic biore) kabine prysznicowa i
                    bidet! Wprawdzie to ostatnie musze sobie sama zaplacic, ale radosc
                    jest wielka.
                  • ewa553 Re: Po wyborach 09.06.09, 12:57
                    nic nie mow Dorotko: wlasnie przeczytalam, ze u nas, gdzie glosowalo
                    ponad 40% ludnosci, odzywaja sie glosy domagajace sie obowiazku
                    glosowania i kary 50 Euro dla tych, ktorzy nie pojda do urn.
                    Poza tym pani kanclerz odkryla Ameryke, pardon, odkryla jak wazna
                    jest generacja 60plus i rzucila sie na ta grupe wyborcow.
                    • maria421 Re: Po wyborach 09.06.09, 13:13
                      Dla Niemiec wybory do PE byly proba generalna przed jesiennymi wyborami do
                      Bundestagu. Jezeli trend sie utrzyma to SPD wyleci z koalicji rzadzacej i jej
                      miejsce zajmie FDP. Calkiem po mojej mysli:)
                      • ewa553 Re: Po wyborach 09.06.09, 13:30
                        no, teraz to juz nie ma zadnych watpliwosci, komu swoj glos dalas:)))
                        • maria421 Re: Po wyborach 09.06.09, 14:21
                          ewa553 napisała:

                          > no, teraz to juz nie ma zadnych watpliwosci, komu swoj glos dalas:)))

                          Ewa, powtarzam, ze nie mozesz wiedziec komu dalam glos:)
                          Ale na niemieckich listach wyborczych bylybym dala glos FDP :)
                          • ewa553 Re: Po wyborach 09.06.09, 15:10
                            wlasnie Cie o FDP podejrzewalam zapominajac, ze...nie glosujesz na
                            niemieckie listy!
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 75 :-) 08.06.09, 23:19
      Jestem padnieta. Byla u mnie na kolacji kolezanka , przyszla sie wyplakac bo ma
      bardzo trudna sytuacje a ja nie wiem , zupelnie nie wiem jak pomoc.
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek po pelni Ksiezyca 09.06.09, 01:01
      Dlugi weekend sie skonczyl, przede mna krotki tydzien pracy i znowu
      weekend, tym razem imprezujacy przy kominku! Od soboty nie pada,
      jest wietrznie, sucho, slonecznie i pochmurno na przemian a na
      piatek zapowiadaja w nocy w zachodnim Sydney zero stopni - troche
      wczesnie jak na zimowe przymrozki, no ale przeciez ogrod mi
      zapowiedzial wczesna zime... Wczoraj byla ostatnia pelnie Ksiezyca
      przed zimowym przesileniem (21 czerwca, 15:46), ktore w tym roku
      niemal zbiega sie z nowiem Ksiezyca (22 czerwca); to czas Odlogow,
      ciemny biegun roku, kiedy nie powinno sie rozpoczynac zadnych prac,
      bo nic sie nie udaje. Pelnia byla jak zwykle widowiskowa, w ogrodzie
      noca bylo widac kazde zdzblo trawy.

      W sobote poszlam na wyprzedaze (30 czerwca to koniec naszego roku
      finansowego) i obkupilam sie w cieple rzeczy na wyjazd do Polski:
      welniane rajtuzy, skarpety, bielizna ;o) oraz w rozne ciuchy, do
      tego nabylam droga kupna wspanialy dziewieciolitrowy garnek z grubym
      miedzianym dnem oraz posrebrzane ramki do zdjec. Obejrzalam kilka
      modeli zmywarek do naczyn i zamowie w tym tygodniu te, ktora mi sie
      podobala ze wzgledu na male zuzycie pradu i wody, cicha prace no i
      byla rekomendowana przez magazyn konsumenta "Choice".

      Niedziele i poniedzialek spedzilam w ogrodzie. Skonczylam ostatnie
      malowanie drucianego luku (co mi szlo jak przyslowiowa krew z nosa,
      bo albo bylam chora, albo padalo) dzis bede wykopywac miejsce pod
      maly fundament na ktorym ow luk stanie. Mam juz mala drewniana
      laweczke na metalowym stelazu, ktora akurat sie pod niego zmiesci.
      Na luku bedzie rosnac australijskie pnacze "bower of beauty" a z
      drugiej strony klematis fioletowy albo purpurowy. Patriotycznie sie
      zastanawiam - moze posadzic sprzedawane i u nas odmiany "Warsaw
      Nike" albo "Polish Spirit" bo kolory mi pasuja a hodowca jest
      warszawski jezuita Stefan Franczak Niestety, piekny ogrod w ktorym
      zgromadzil kolekcje klematisow i irysow juz chyba nie istnieje - w
      2003 miano go zamienic na wielki trawnik...

      Pozdrawiam i lece zmiescic w czterech dniach pieciodniowy tydzien
      pracy. Bede upychac kolanem, az sie zamknie ;o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Wtorek, wtorek... 09.06.09, 08:18
        Znów dzień względnego spokoju w pracy, od jutra na nowo zacznie się kołowrotek.
        Trza wykorzystać...

        Pogoda ma być zmienna, 19-21 C i deszcz od czasu do czasu. Parasol trza wziąć.

        Tyle pierduł. Miłego dnia :-)
        • ewa553 Re: Wtorek, wtorek... 09.06.09, 08:43
          wracajac do wyborow: mnie dziwi niska swiadomosc polityczna wyborcow
          w Polsce. Wreszcie sa wolni, wolno im wybierac jak chca i wynik
          wyborow nie jest z gory ustalony. Ja bylam szczesliwa jak mogla
          pierwszy raz isc na normalne, nieukartowane wybory. I tego wlasciwie
          oczekuje od innych.

          Moj wtorek zaczal sie fatalnie, bo panowie robotnikarze ktorzy dzis
          mieli zaczac u mnie wymiane okien i ocieplanie skrzynek od rolet,
          jeszcze sie nie zjawili. A jak zadzwonia wreszcie do drzwi, to bede
          musiala lapac koty... Piekny dzien mi sie zapowiada:(((((
          Na dodatek zjadlam wczoraj wszelki owoc przyniesiony z ogrodu
          (wisnie i porzeczki) i nie mam nic ciekawego do pogryzania:((((
          Byle do wiosny - powiedzialabym odruchowo, ale to juz lato...
          • iwannabesedated Re: Wtorek, wtorek... 09.06.09, 17:58
            A mnie dziwi bezustanne rwanie włosów z głowy i zapytywanie czemuż
            to nie jesteśmy pracowici jak Chińczycy, karni jak Niemcy, muzykalni
            jak Rosjanie, urodziwi jak Hinduski, czemuż nie mamy takiej kultury
            demokratycznej jak Anglicy, politycznej świadomości jak le chujarek
            wie kto, czemu nie mamy takich gór jak w Nepalu, czemu Polska nie
            jest od morza do morza i czemu nasza kuchnia nie słynie tak jak
            włoska???

            Oczekiwanie, że inni będą spełniać to co mi się wydaje że powinni,
            lub też gorzej jeszcze - że podejmą odpowiedzialność której ja z
            jakiegoś tam powodu podejmować nie chcę - jest frustrujące i jałowe,
            lecz na szczęście uleczalne w procesie na przykład psychoterapii.

            Ja nie głosowałam, wybrałam zajęcie się swoimi osobistymi
            interesami, bowiem bliższa koszula ciału. I to jest mój wolny wybór,
            skoro mogę wybierać jak chcę. Haha!
            • fedorczyk4 Re: Wtorek, wtorek... 09.06.09, 19:50
              Oczywiscie ze to jest Twoj wolny wybór. Niemniej nawet całkiem nie
              angażujac sie, korzystasz z unidobrotności, możesz jeździć w te i we
              wte bez wiz, a powinnas pamietac jaka to radocha była odstac sie po
              wizę i za nia zaplacić. Możesz pracować legalnie, albo postarać się
              pół legalnie o robotę. Generalnie dużo nam ta przynalezność dała.
              Liczne dopłaty, programy społeczne, kulturalne i naukowe. Za to
              wszystko niczego się od Ciebie nie wymaga. Jeno uprzejmie prosi o
              wydanie opinii w formie głosowania.
              Ja osobiście mam i ogłaszam kaca. Bo w referendum uznalismy że
              chcemy, musimy, mozemy, powinniśmy. Bo nasi rolnicy w duzej mierze z
              dopłat unijnych i naszych składek społecznych żyja. Bo dzieki
              przynależności moje dzieci mogą, nie muszą, ale mogą studiować gdzie
              chcieć i dostawać jesli nada stypendia. Za to wszystko Unia
              spodziewa sie udziału w wyborach. No świnia jedna!
              Nie masz obowiązku. Ja mam bo sie do niego poczuwam. I włosy bedę
              rawała bo filozofia; moja chata skraja, albo niech na świecie ...
              byle polska wieś spokojna, jest mi obca.

              • iwannabesedated Re: Wtorek, wtorek... 09.06.09, 20:21
                Ja rozumiem co się Unia spodziewa i co ja z niej mam. Ale jesteśmy w
                Unii nie z jakiejś wielkiej czyjejś łaski i nie bynajmniej dlatego
                że się "nam należy" - tylko dlatego że wypracowaliśmy to mrówczą i
                upierdliwą pracą często na przekór urzędasom, biurom, gminom i
                politykom. Więc się nie dziw, że ludzie bardziej ufają sobie i nad
                spodziejstwa Unii przedkładają pilnowanie swojego interesu. Co też i
                ja czynię sądząc, że moje działanie więcej być może pożytku
                przyniosło niż moje uczestniczenie w rytuale wyborczym. A moje
                zaangażowanie pokazałam przenosząc się tu lat temu 17, żyjąc tu,
                pracując, chodząc po dziurawych ulicach, słuchający wybroczyn
                debilnych polityków i odczuwając każdego dnia na własnej nieogolonej
                dupie całą uciążliwość i mess tworzącej się demokracji. I bądź
                pewna, doskonale pamiętam czasy gdy nie można było podróżować,
                czytać Miłosza, kupić szynki lub płyty The Wall grupy Pink Floyd. I
                każdego dnia jestem wdzęczna za to, że już tak nie jest i że jako
                Europejka jestem legalna i certyfikowana. Niemniej wdzięczność swą
                kieruję do wszystkich polskich ludzi, niezależnie czy głosowali w
                tych wyborach czy nie - a nie do Unii która się spodziewa, polityków
                którzy oczekują czy jakichś innych tworów gdyż to nie z racji
                czyjegoś kaprysu ale własnym codziennym dążeniem to co mamy
                osiągneliśmy.
                • iwannabesedated Re: Wtorek, wtorek... 09.06.09, 20:22
                  HOWGH!
                  • fedorczyk4 Re: Wtorek, wtorek... 10.06.09, 09:47
                    I masz racje i masz prawo. Tylko, ze bez pewnych rytuałów które
                    legitymizują administracyjny byt, jakim jest Unia Europejska, ten
                    byt nie będzie poprawnie funkcjonował. Należy nim zarzadzać, patrzeć
                    na ręce, pomagać i przeszkadzać. Taki lajf. Ja chcę żeby on działał
                    na korzyść tych którzy pilnują własnego interesu i jeśli ktoś za
                    nasze pieniadze ma podejmować dotyczące mnie w jakimś stopniu
                    decyzje, to myślę że lepiej byłoby zebym w jakiś nawet
                    najminimalniejszym stopniu miała na to wpływ. Nie chodzi o
                    poczuwanie się do europejskości, ani o nasza jako kraju do niej
                    przynależność, i jakim trudem. Chodzi wyłącznie o szkielet
                    administracyjny bez którego to to padnie niestety, bo inaczej nie
                    umiemy funkcjonować. Poza tym nie zyczę sobie prof. dendrologów
                    Maciejow Giertychów jako moich reprezentantów. Będę miała Kurskiego
                    i Cymańskiego niestety, ale to już jest mały pikuś w porównaniu z
                    tym co weszło w poprzednich wyborach, dzięki głosującym na LPR i
                    Samoobronę.
                  • lucja7 Re: Wtorek, wtorek... 10.06.09, 10:57
                    Stokrotko, boj sie boga, az musialam wstac, czytajac twoj manifest.
                    Przypomne ci jednak po twej manifestacji ze jednym z punktow
                    programu Europy jest zmniejszanie roznic miedzy ekonomiami krajow
                    europejskich, a sluza temu miedzy innymi europejskie fundusze,
                    bardzo grube fundusze, z ktorych ekonomia polska rowniez korzysta.
                    Fakt, nie chodzi o "dziekowania", "sie nalezy", "czyjes laski" i
                    inne podobne duperele, ale jednak warto jest zanotowac ze Polska nie
                    jest sama i tym lepiej, ze Polska Europy potrzebuje i odwrotnie i
                    ze "mrowcza i upierdliwa praca" dotyczy wszystkich w Europie,
                    rowniez Polakow (ktorym jestes wdzieczna) i rowniez ciebie (z ktorej
                    wydajesz sie zadowolona).

                    Zaczepilas juz bialo-czerwona choragiewke na balkonie?
                    ;-)))))))
                    • iwannabesedated Re: Wtorek, wtorek... 10.06.09, 11:51
                      Szczerze mówiąc zadowolona z siebie jestem średnio. Chorągiewki ani
                      biało czerwonej ani żadnej innej nie wywiesiłam. Boga się owszem i
                      boję.
                      Postać sobie jest dobrze, najlepiej wtedy ćwiczyć jędrność
                      pośladków poprzez ich zaciskanie.
                      • lucja7 Re: Wtorek, wtorek... 10.06.09, 16:46
                        Dokladnie. Gdy zaczelam pisac o czytaniu na bacznosc twojej ody do
                        narodu, pomysl o scisnietej dupie byl, ale w trakcie pisania mi
                        umklo. Dobrze ze uzupelnilas.
    • iwannabesedated Kraków 09.06.09, 21:00
      Kto pamięta tę piosenkę Grechuty z Myslovitz???

      A tutaj są zdjęcia z warsztatu w Krakowie.

      www.goldenline.pl/spotkanie/warsztaty-bizuterii-magicznej/galeria
      • xurek Re: Kraków 09.06.09, 22:59
        nie da rady - trzeba miec haslo i siem zarejestrowac :((
        • iwannabesedated Re: Kraków 10.06.09, 15:09
          Ups, sory Winetu. Jak złapię wolną chwilę, to zaraz przerzucę na
          gazetę i podam link.
          • maria421 Re: Kraków 10.06.09, 19:59
            Dlaczego ja nie wiedzialam ze w Krakowie jest cos takiego?

            hotels.activehotels.de/1/1/798786-hotel-rubinstein-krakow.html
    • luiza-w-ogrodzie Sroda zimowa i sniezna 10.06.09, 05:54
      No dobra, ze sniegiem przesadzilam, akurat u mnie nie pada, ale w
      okolicy Sydney (Gory Blekitne i plaskowyz za nimi) i w stolicy
      pokazalo sie troche bieli zas sezon narciarski w Gorach Snieznych
      zostal tradycyjnie otwarty w zeszly weekend. Jest zimno (16 stopni w
      cieniu), wietrznie, slonecznie i sucho. Wieczorami rozpalamy kominek
      i raczymy sie zimowym jedzeniem: przedczoraj barszcz z uszkami,
      wczoraj curry, dzis gesta zupa dyniowa z tajskimi przyprawami.
      Wlasnie wrocilam z jogi i moja motywacja do pracy jest jakas taka...
      rozplaszczona...

      A poza tym na ogrodkach nic nowego sie nie dzialo.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • jutka1 Re: Sroda chłodna 10.06.09, 08:23
        Ma być dziś 17-19 C. Brrrr.
        W pracy chyba znowu Sajgon. Brrrr.

        Miłego dnia :-)
    • luiza-w-ogrodzie Pierwszy szron tej zimy 11.06.09, 01:43
      Wyszlam do ogrodu nakarmic kury i jakos dech mi zatchnelo przy
      ziewaniu, poszlam wiec sprawdzic najzimniejszy kawalek trawnika i
      znalazlam na nim szron. Nieco wczesnie tego roku, ale za to dnie sa
      sloneczne i suche i plywajac w poludnie opalam sie powolutku.

      Pracuje dzisiaj na werandzie, rozpalilam mala koze do czerwonosci i
      przegladam internetowe roznosci, dziwujac sie jak forum sie
      rozjechalo po swiecie: Jutka w Wietnamie, Stokrotka w Polsce, reszta
      w Europie... nie liczac mnie, na koncu swiata.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Pierwszy szron tej zimy 11.06.09, 07:24
        Ja? W Wietnamie? HĘ?
        • luiza-w-ogrodzie Jutka w Wietnamie ;o) 11.06.09, 07:58
          jutka1 napisała:

          > Ja? W Wietnamie? HĘ?

          No przeciez caly czas powtarzasz "Sajgon" i "Sajgon" ;o[+]
          Kiedy przechodzisz na krotszy czas pracy? Moze wtedy wyjedziesz z
          tego Wietnamu ;o) i trafisz np do Paryza... czego serdecznie zycze

          Pozdrawiam zimowo z prowincji swiata
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
Pełna wersja