jutka1 Kopiuję dzisiejsze wpisy :-) 11.06.09, 08:17 Pierwszy szron tej zimy luiza-w-ogrodzie 11.06.09, 01:43 Odpowiedz Wyszlam do ogrodu nakarmic kury i jakos dech mi zatchnelo przy ziewaniu, poszlam wiec sprawdzic najzimniejszy kawalek trawnika i znalazlam na nim szron. Nieco wczesnie tego roku, ale za to dnie sa sloneczne i suche i plywajac w poludnie opalam sie powolutku. Pracuje dzisiaj na werandzie, rozpalilam mala koze do czerwonosci i przegladam internetowe roznosci, dziwujac sie jak forum sie rozjechalo po swiecie: Jutka w Wietnamie, Stokrotka w Polsce, reszta w Europie... nie liczac mnie, na koncu swiata. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Re: Pierwszy szron tej zimy jutka1 11.06.09, 07:24 Odpowiedz Ja? W Wietnamie? HĘ? Odpowiedz Link
jutka1 I odpowiadam Luizie :-) + czwartek 11.06.09, 08:28 Nie zalapalam Wietnamu chyba dlatego, że u mnie na zmianę Sajgon albo Kongo :-))) Mniej pracuję od przyszłego tygodnia :-) A dzisiaj... za oknem październik, br\ Wczoraj w drodze z pracy złapało mnie oberwanie chmury, i przemokłam na wskroś: ubranie ociekało wodą, woda chlupała w butach. BR\ No i rano obudziłam się kichając. Błeeee. W drodze do pracy muszę jeszcze wpaść na pocztę i wysłać polecony, więc letę, baj. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 11.06.09, 12:30 To znaczy, ze we Francji tak jak we Wloszech, Boze Cialo przeniesione na niedziele? A u nas Swieto, czyli panowie nie pracuja i nareszcie moglam sie do...11-tej wybyczyc w lozku. Koty nie wierza w swoje szczescie jeszcze i na wszelki wypadek nie wychodza z ukrycia. Biedactwa! Na dworze hula taki wiatr, ze musialam przerwac wietrzenie mieszkania: raz po raz trzaskalo drzwiami. No, ale nie pada, wiec wybiore sie na dluzej do ogrodu. Trzeba dojesc porzeczki i pozrywac troche pysznych wisni. Zycze Wam rowniez milego dnia! Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 11.06.09, 12:57 Co sie, kurcze, dzieje z ta pogoda? Wczoraj w TV mowili ze w ciagu miesiaca nad Niemcami przeszlo 6 tornad, tornadow (?), dzisiajsza GW pokazuje zdjecia z tornada jakie sfotografowano nad Pabianicami. Ja chce lata! Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 11.06.09, 16:56 Cud nad Sekwana - wyszlo slonce. :-) Popracowalam, zrobilam swoje, i niedlugo wychodze na impreze kolezanki z bylej pracy, ktora idzie na wczesna emeryture (czyt: jedzie do swojego chlopa na poludnie Francji :-D). Impreza sie kroi przednia, wlacznie z ludzmi z Berlina i Szkocji, ktorzy specjalnie na te okazje sie zjawili - tych to nie widzialam z 7 lat? Fajnie. Aha, a jedzenie na imprezie bedzie libanskie, mniam. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Obietnica piatkowego poranka 12.06.09, 00:50 Lubie piatkowe poranki, szczegolnie gdy w pracy nie ma duzych obciazen. Weekend wyglada zza wegla, do tego jest pieknie i slonecznie (no dobra, przyznaje ze rano znow byl szron!), jutro imprezka, dziecko wrocilo z wyjazdu z tatusiem (i jak zawsze wymagalo psychoterapii), znalazlam zlota raczke, ktora zrobi porzadny dach i zamek do krolikarni, wszystkie klocki ukladaja sie na swoje miejsca bez protestu... czego Wam wszystkim zycze, oddalajac sie w glab formowego laptopa. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
jutka1 Piątek 12.06.09, 08:24 Ma być cieplej, 22-23 C, i bez deszczu. :-) W pracy spoko, odpukać bięsjur, a po pracy manicure i spotkanie w stałym gronie. Week-end ma być słoneczny i gorący (do 30 C), i planuję kultywację i wędrówki po mieście. Wszystko gra i buczy, czego i Wam życzę (c) m.k. :-))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Piątek 12.06.09, 10:13 A w Warszawie piździ jak w kieleckiem. Zaczynam mieć dościa w temacie. I nie wiadomo co działa, a co zrobiło sobie "mostek" pomiędzy B.Ć. i sobotą. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Piątek 12.06.09, 12:50 W Warszawie owszem i piździ, ale wczoraj pogoda była ciepła, udał się spacer późnym popołudniem na łąki i jeziorka za parkiem Skaryszewskim. Co prawda w drodze powrotnej złapała nas burza, ale widzieliśmy przez to piękną podwójną tęczę, i rozzuchwaliliśmy się do tego stopnia że urwaliśmy trochę pięknego przydrożnego jaśminu, który mi teraz pięknie pachnie. Nie posunę się do tego aby twierdzić, iż wszystko gra i buczy, ostatnio ogólnie odczuwam bowiem jakąś niekorzystność. Pojawiają się jednak tu i ówdzie małe wysepki korzystności i na tym się staram skupiać. Czy zna ktoś z forumliwości Słowiński Park Narodowy? Na zachód od Łeby między jeziorem Dołgie a Gardno? Bowiem stwierdziłam, że jeśli w tym roku nie będę miała wakacji, to się pochlastam. A ponieważ chodzą za mną zarówno jeziora jak i morze z dzikimi plażami i wędrówki po lasach - no to ten Sołwiński mi się napatoczył. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Piątek 12.06.09, 16:08 Środę i czwartek przespalam, więc nic nie wiem o pogodzie. Matko, jak ja lubię spać. Odpowiedz Link
ewa553 Dorota+Leba 12.06.09, 19:47 To byly "moje" strony w mlodosci. Jezdzilismy z ukochanym rok w rok do Leby, wedrowalismy po wydmach, plynelismy przez jezioro na lajbie zanurzonej niemalze po burte w wodzie. Opalalam sie nago wsrod wydm. Rany, to byly czasy! Slyszalam, ze juz tam nie tak pieknie, ze pobudowano itd. Jasne, po tylu latach. Lece koncem sierpnia do Jastrzebiej i wypozyczylam sobie auto, zeby lepiej poznac okolice. Ale noga moja nie postanie w Lebie, bo chybaby, z zalu zeszla. Odpowiedz Link
ertes Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 12.06.09, 20:47 Co z ta pogoda??? Slonca nie ma juz od dwoch miesiecy, zimno. W czerwcu pada deszcz??? Nieslychane. Jade dzis do Nowego Orleanu sie ogrzac, posluchac dobrej muzyki, zjesc cos dobrego i sie napic. Odpowiedz Link
ewa553 ojej, co sie dzieje? 13.06.09, 09:30 juz samo poludnie a nikt sie nie melduje, nie wiadomo jaka pogoda na swiecie:))) Wiec ja dzis zaczne: slonce swieci jak oszalale, zapowiada sie upalny dzien. Ale mnie to nie szkodzi, bo mam zamiar spedzic wiele godzin w milym towarzystwie grillujac i zabawiajac sie w ogrodku. I Wam zycze milego dnia! Odpowiedz Link
maria421 Re: ojej, co sie dzieje? 13.06.09, 10:08 Faktycznie, slonce swieci! Zaczyna wracac chec do zycia:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: ojej, co sie dzieje? 13.06.09, 11:31 Tutaj też słońce, chociaż zza chmur. Cały weekend ma być letni - nareszcie! :-) Spałam do dziesiątej. HA. Boskość. Plany na dziś proste i nieskomplikowane: trochę reorganizacji w mieszkaniu, obiad na jakimś tarasie, sjesta, kolacja na innym tarasie. Kolacja z koleżanką z dawnych lat, kiedyś z Los Angeles, teraz mieszka od lat w Umbrii i w Rzymie - nie widziałyśmy się chyba z 5 lat (co najmniej), i wczoraj wieczorem telefon, że przylatuje do Paryża. Cudna niespodzianka, a jest to jedna z ulubionych osób mojego życia. Straszliwie się cieszę. :-D Tyle pierduł sobotnich. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: ojej, co sie dzieje? 13.06.09, 13:31 Ciemno jak w dupie, plucha, ziąb. Farelka chodzi i suszy pranie, które od kilku dni nie chce wyschnąć. br\ Obawiam się, że brak zimy w tym roku może również oznaczać brak lata. W takim razie pomysł na wakacje nad morzem nie ma za bardzo sensu. Co za rok! Odpowiedz Link
jutka1 Re: ojej, co sie dzieje? 13.06.09, 15:53 Wprawdzie nie zimno, ale słoce poszło się paść, powietrze zrobiło się ciężkie i zanosi się na burzę. br\ Czas na sjestę. Odpowiedz Link
jutka1 Re: ojej, co sie dzieje? PS 14.06.09, 01:11 Sjestę odbyłam, poszłam na kolację, wróciłam. Obśmiałam się jak dzika norka podczas kolacji: wiadomości, ploteczki, żarty. Ale też smutki, śmierci (niestety), poważne tematy. W środę będziemy kontynuować. Jakoś tak mnie sentymenty opadły, bo znam się z nią od prawie 20 lat, i tyle jest wspólnych tematów, wspomnień, powiedzonek, skrótów myślowych. Jesteśmy baaaardzo podobne. Oh well. Następna wycieczka - Rzym. 100 m2 do dyspozycji. Dobranoc :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 14.06.09, 11:14 witam w kolejnym slonecznym, goracym dniu. Po wczorajszym spotkaniu towarzyskim w ogrodzie wsrod kumkania zabek i spiewu ptakow oraz wrzasku tureckich (pardon) dzieci, dzis porzadkowa niedziela: od jutra przychodza do mnie panowie aby w ciagu dwoch tygodni przerobic mi lazienke i klop na wyzszy standard. A wiec trza wszystko z lazienki powynosic (oprocz mebli, bo od tego sa silni panowie). Ludzie, to nie do wiary ile ja wszystkiego tam mam! Az mi sie wierzyc nie chce. Jest jak w tej bajce z grysikiem: wynosze, wynosze, a szafki jeszcze pelne:((( Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela i powrót lata 14.06.09, 17:41 Było gorąco i duszno. Złapałam ze trzy godziny słońca na tarasie tradycyjnej weekendowej knajpy, skończyłam książkę, wróciłam. Ale w knajpie dowiedziałam się od zaprzyjaźnionego kelnera, że Paolo Cuelho jest moim sąsiadem i często tam bywa :-O. Pokazali mi wywiad sprzed kilku tygodni ze zdjęciem zrobionym w knajpie :-O A ja nawet nie wiedziałam, że on w Paryżu mieszka, a co dopiero trzy domy dalej :-) A w ogóle cisza i spokój. Coś jakby. Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela i powrót lata 14.06.09, 19:35 U nas tez wrocilo lato, choc ponoc na krotko. Przejechalam sie dzisiaj do corci, bylam z nia i jej chlopakiem na obiedzie, oczywiscie tez na tarasie, tylko ze ja, przeciwnie do Jutki, zawsze wybieram miejsce w cieniu:) Dobrze mi to zrobilo, towarzystwo mlodych ludzi zawsze na mnie dobrze wplywa. Chlopak jest sympatyczny, rozmowny i wesoly. Akceptuje:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela i powrót lata 14.06.09, 20:10 wole nie wiedziec ile stopni bylo u nas w poludnie. Ale jak jechalam o szostej podlewac ogrodek, to bylo 29 stopni:((((( nie chce tak. siostra ma nad morzem 10 stopni i dygocze, a ze mnie sie pot leje. Czy nie moznaby sprawiedliwiej te stopnie ciepla podzielic? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedziela i powrót lata 14.06.09, 21:44 W ramach pierdół serdecznie polecam: wyborcza.pl/1,76842,6713144,Co_sie_czai_na_rozstaju.html Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela i powrót lata 14.06.09, 23:07 Wiedzmy jak wiedzmy, ale sracza na srodku drogi to ja sie naprawde boje:) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Biurowy poniedzialek 15.06.09, 04:07 Odpoczywam w biurze po dobrze spedzonym weekendzie. W sobote imprezka z przyjaciolmi, smialismy sie tak, ze az nas boki bolaly. Umowilismy sie ze wrocimy do zeszlorocznego zwyczaju wspolnych kolacji w czwartki (u przyjaciolki-malarki) i w piatki (u mnie). Zamowiono u mnie na ten piatek kasze gryczana z sosem grzybowym i grochowke ;o) A w niedziele pracowalam w ogrodzie. Najpierw z Buszmenem i z kurami przeorganizowalismy szopki z drewnem, okazalo sie ze cale suche drewno zmiesci sie w jednej z nich a druga opustoszala i wyczyszczona przez kury z termitow i pajakow czeka na zaladowanie swiezym drewnem jakie przyda sie do palenia w piecykach w przyszlym roku. Po poludniu widlami gleboko podziurkowalam caly trawnik frontowy, na jutro zamowilam poltorej tony piasku, ktorego wiekszosc rozrzuce po trawniku zeby wypelnil dziurki co pomoze w zatrzymywaniu w gliniastej glebie wody i nawozow. Reszta piasku pojdzie na zrobienie fundamentow pod metalowa altanke. Jak widac, zadnych refleksji nad zyciem i smiercia, zadnych nowych romansow ani przeczytanych ksiazek, oddaje sie cielesnym przyjemnosciom ogrodu i stolu... z rozkosza, czego i Wam zycze. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Biurowy poniedzialek 15.06.09, 07:52 U mnie też biurowo, bo statutowy dzień wolny biorę jutro. :-) Dość ciężki będzie ten tydzień, ale damy radę, damy radę. Za oknem ochłodzenie z 30 C do 18-21 C. Jasny gwint, te skoki temperatury mogą człowieka wykończyć. br\ Tak czy siak, mało pierduł do zaraportowania. I tyżpiknie. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Biurowy poniedzialek 15.06.09, 07:57 a wiesz Luizo, ja tez podsypuje moj trawnik jesienia lekko piaskiem, ale nie pomyslalam o dziurkowaniu przedtem... Mimo tego po trzech latach podsypywania znakomicie mi sie ziemia poprawila. Rowniez grzadki przez pierwsze dwa lata przekopywalam z piaskiem. Odpowiedz Link
maria421 Znow pada 15.06.09, 20:14 ... a ja sie rozmarzylam o podrozach i z tego rozmarzenia wyszedl mi prawie poemat o... taksowkach i o taksowkarzach:) Otoz taksowkarz to jest pierwsza wizytowka obcego miasta ktore najezdzamy jako turysci lub innej natury wizytatorzy, zakladajac ze nie najezdzamy na miasto wlasnym srodkiem lokomocji. Po taksowkarzu powinnismy wiec od razu poczuc ze jestesmy w Warszawie, Poznaniu, Mediolanie czy Berlinie. To ma byc mieszkaniec tego miasta z dziada pradziada i najlepiej jeszcze zeby dziedziczyl licencje po ojcu. Jak gondoliere w Wenecji. Ma mowic w Warszawie po warsiawsku (jak Jarema Stempowski), w Poznaniu jak Stary Marych, w Rzymie jak Alberto Sordi, ma znac miasto od podszewki, wiedziec gdzie co jest, ale tez gdzie co bylo, ma miec w zanadrzu dobre wskazowki gdzie zjesc, gdzie co kupic. Takich taksowkarzy nalezy objac ochrona dobr kultury miasta, bo niestety, coraz ich mniej, szczegolnie w niemieckich miastach. Raz, jedyny raz, w Berlinie, trafilam na taksowkarza ktory byl Berlinczykiem DOC. Obwiozl nas po Berlinie opowiadajac berlinskim dialektem jak byl chlopcem w 1945 roku i jak mu rosyjscy zolnierze chleb ze slonina dawali, gdzie stacjonowali itd. Byl swiadkiem budowy muru i swiadkiem jego rozwalania. Wtedy, kiedy mnie wiozl mial juz pewno z 70 lat, wiec chyba teraz juz nikogo nie wozi, nikomu nie opowiada. A na jego miejscu jest kolejny Ali ;) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: nie-biurowy poniedzialek 15.06.09, 20:13 Poniedziałek niezgorszy. Trochę cieplej. Siedzę teraz nad tacą czereśni i się (pierwszy raz w tym roku) delektuję. Na Nowogrodzkiej zakwitły już lipy, są czereśnie, znaczy musi być lato, nie widzę inaczej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: nie-biurowy poniedzialek 15.06.09, 22:25 Lipy przekwitają. Zimno i deszczowo. Do kitu. Walić takie lato. br\ Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Werandujacy wtorek 16.06.09, 02:11 Pracuje na werandzie czujac plecy po wczorajszym wiszeniu na linie do gory nogami, czyli po wieczorze na sesji jogi u Buszmenowego jogina. Prowadzi zajecia jogi silowej, gdzie stosuje sie glownie pozy wzmacniajace, jak pozycja wrony (cierpliwego zurawia) albo warianty pozycji wojownika. Kazda pozycje utrzymuje sie minutami, bez zmiany z rytmem oddechu jak w hatha joga czy vinyasa. Jogin jest wesoly i niesamowicie sprawny, troche sie popisujacy. Chlopaki rywalizuja, Buszmen usiluje mu dorownac i steka straszliwie, zamiast zrelaksowac miesnie - nic dziwnego ze go potem tak wszystko boli... Usmialam sie jak norka no i nacwiczylam tez, ale mam mieszane uczucia, bo wydaje mi sie ze prowadzacy powinien wiecej mowic o tym, jak prawidlowo wejsc w pozycje i jak ja utrzymac, ze nie wspomne o uprzedzaniu cwiczacych jakie pozycje moga byc niedobre dla ludzi z kontuzjami czy bolacymi plecami. On tego nie robi. Mnie nie zaszkodzi, bo wiem, co robie, ale co z innymi? Pisanie przerwala mi dostawa poltorej tony piasku na trawnik, ide jej przypilnowac. To na razie... Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Werandujacy wtorek 16.06.09, 07:34 Luizo, az trudno mi uwierzyc, ze cierpliwy zuraw tak utrzymuje rownowage stojac na rekach... W tej pozycji? A wojownik zamiast w pozie walczacej, odslania sie przed wrogiem. Cos nie tak z nazewnictwem:))) Mario, u nas juz wylacznie azylanci z roznych egzotycznych krajow prowadza taksowki. Duzo tez Turkow. Nic na to nie poradze, ale jezdzenie taksowka nie jest dla mnie juz dawno przyjemnoscia. Tez mialam kiedys taka "przygode" z warszawskim taksowkarzem, jeszcze za komuny. Po dlugiej przerwie bylam w tym miescie, i podczas gdy moj... byl na konferencji, ja siadalam w taksowke i przemily nastepca Stepowskiego obwozim mnie po Warszawie, pokazywal co nowego i robil cudowne komentarze. Oczywiscie mocno polityczne. Ech, nic juz nie jest jak kiedys (typowe westchnienie babci:))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Werandujacy wtorek 16.06.09, 07:49 Coś Ty Ewa, warszawscy taksiarze nadal są mocno upolitycznieni i paszcze im sie nie zamykają. Tylko w większości są od PiSu. Nie tak dawno zagroziłam jednemu że jak nie wyłączy dźwięku to wysiadam w biegu i niepłacąc. Zresztą jeżdża tak jak głosują. Na chama, wpychając się, ignorując kompletnie innych, stając gdzie popadnie, najchętniej we wjazdach do garaży podziemnych, etc... Oczywiście zdarzaja sie rodzynki. Taki mnie wiózł z balu 10 dni temu. Miły, zabawny, pomimo ostrej jazdy kulturalnie wpuszczający i nie jadący na zasadzie, po mnie choćby nawet potop. I opowiadał takie anegdoty zawodowe że płakałam ze śmiechu:-)) A na katzu doprowadzić mnie do śmiechu nie jest łatwo! Bo do łez to i owszem. Odpowiedz Link
maria421 Re: Werandujacy wtorek 16.06.09, 09:26 Ewa, nasze heskie media donosily, ze najgorsi taksowkarze sa we Frankfurcie. Niektorzy podobno odmawiaja przewozu pasazera z psem, bo pies dla nich nieczysty jest... Zgaduj-zgadula skad oni sie we Frankfurcie wzieli :) Fedoro, nie tylko w Warszawie taksowkarze jezdza jak szaleni. Ja nigdy nie zapomne mojej podrozy do Werony z roku 2002. Najpierw , we Frankfurcie, odwolali mi samolot i musialam czekac 4 godziny na nastepny. Dali mi kupon do restauracji, poszlam sie posilic, ale ledwo zaczelam jesc przyszla policja i poprosila wszystkich o opuszczenie lokalu. Bombenalarm , powiedzieli otaczajac lokal . Samolot do Werony byl taki maly, malutki, ale na szczescie nie hustalo nad Alpami. W Weronie wzielem taksowke do hotelu i trafilam na jakiegos mlodego kamikadze ktory przy akompaniamencie glosnej muzyki z rejonow na poludnie od Sycylii pedzil po pustych o tak poznej porze ulicach miasta jakby o zycie i smierc, raczej o smierc chodzilo, na moje uwagi zupelnie nie reagujac. Brrr... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Werandujacy wtorek 16.06.09, 10:15 A ja mam dzisiaj woooolneeeeeeee, jippiiiii!!! :-))) Zaczęłam w tym tygodniu nowy ład życia zawodowego, czyli więcej czasu dla siebie, cieszę się :-))) Za oknem słońce na przemian z chmurami, 23 C, może być :-) Dzisiaj nie robię NIC. Nicnicnicnic, zawodowego bięsjur. Bo plan dnia mam cudny. Tyle pierduł. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 nowy serwis Gazety? 16.06.09, 07:59 Na Klubie jest wiadomosc kto jest akurat na forum, tutaj na dole byly pokazane ostatnio przeze mnie watki. Czy to cos nowego, czy tez nie zauwazylam do tej pory? Jesli nowe: "urzadza" to admin czy Gazeta? Podobaloby mi sie gdyby tutaj tez pokazywalo, kto akurat siedzi na forum:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: nowy serwis Gazety? 16.06.09, 09:01 Znowu się obudziłaś po pół roku chyba? :-))) Tutaj na prośbę kilku osób admini wyłączyli tę opcję. Odpowiedz Link
ewa553 Re: nowy serwis Gazety? 16.06.09, 09:10 no chyba slepa jestem:)))) To tak jak z moim sluchem: bylam u laryngologa ze skarga ze zle slysze i potrzebuje aparacik. Na to on po badaniach, ze sluch mam dobry, tylko mam uwaznie sluchac co ludzie mowia.... Tak, to moje wieczne roztrzepanie:((((( Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 16.06.09, 13:15 Od bladego świtu leje, ciemno, zimno! qrv br\ Le chuj z takim latem. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 16.06.09, 13:55 Nie bluźnić mi tu proszę na pogodę bo jeszcze i gradem sypnie za kare:-( Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 16.06.09, 14:25 a zebyscie wiedzialy: u nas pare dni temu bylo gradobicie! ale dalej cholernie cieplo. Wczoraj po wyjsciu panow robotnikarzy skoczylam szybko na zakupy i zwiedziona pochmurna pogoda ubralam sie za cieplo, a tam byly 22 stopnie! Tam, czyli na dworze:))) qoorvicy dostaje: to naprawde nowy serwis, ze mi co chwila przerywa pisanie. Jedno-dwa zdania i nagle dziadostwo nie pisze. Musze od nowa zaczynac i po chwili to samo. Czy ktos z Was tez to od paru dni przezywa? I nie mow mi tym razem Jutka, ze sie dopiero obudzilam:)))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 16.06.09, 14:35 Wlasnie burza nad nami przeszla i wylala hektolitry wody. Brrr... Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 16.06.09, 18:44 Mam podobnie: otwiera sie okno do pisania tekstu, po chwili jednak laduja sie te wszystkie nowe gizmoty jak gruba czcionka, kursywa, podkreslenia itp. Jesli pisac zaczne przed ich sie zaladowaniem, kursor wraca nagle do pozycji wyjsciowej. Tyle ze pewnie mam szybszy internet niz twoj, wiec mi sie te gizmoty laduja w ciagu paru tylko sekund. Wyjscie: odczekaj az sie wszystko zaladuje i dopiero wowczas zacznij pisac. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 16.06.09, 19:35 ba, ten problemik rozwiazalam juz dawno, cejocie i to proponowana przez Ciebie metoda:))) Nowe jest to, ze piszesz, piszesz, a poniewaz nie pisze na slepo to za pozno zauwazam ze wystukiwane przeze mnie literki nie pojawiaja sie w okienku. wiec naciskam na myszke i pisze dalej. i pisze, pisze, a tymczasem tam sie po jakims czasie znowu tekst urywa. i tak mozna do usr... smierci! Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 16.06.09, 19:48 proponuje napisac w wordzie a potem calosc skopiowac do otwartego okienka. Robie tak zawsze piszac dluzsze teksty, coby mi ich nie zezarlo. Odpowiedz Link
jutka1 Sroda i slonce 17.06.09, 10:44 Pogoda jak drut, slonce, niezbyt goraco, cudo. Dzien troche zawalony, ale bez pozarow (odpukac). Za to jutro i piatek, ohlala! br\ Wiecej pierdul nie pamietam. Ejment. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sroda i slonce 17.06.09, 13:34 Tutaj, odpukać, słoneczko prześwituje nieśmiało - ale ja zaufania już żadnego absolutnie nie mam, bo za chwilę może się zachmurzyć kompletnie i rozsikać deszczem do wieczora. Ciepło nie jest, ale też i nie jest zimno. Mam dzisiaj wolny ranek i przedpołudnie co wykorzystuję na snucie się w szlafroku i przemyślenia, a za chwilę naleję sobie wodę do wanny z nowym płynem borowinowym który pachnie niezwykle, świeżo, pociągająco i bosko. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 17.06.09, 19:11 Jestem rozczarowana. A bylo to tak: korzystajac z tego ze panowie pozwolili mi juz wczesnym popoludniem opuscic mieszkanie, pojechalam na liczne zakupy. Wydawanie pieniedzy to moje hobby zreszta. No wiec m.in. bylam w drogerii i tam odkrylam cos takiego, ze lza mi sie w oku zakrecila. Wspomnienia opadly mnie i nagle bylam mloda, teskniaca nie wiadomo za czym (to tak a propos Twojej ksiazki, Dorotko) i nieszczesliwa z tego powodu. I wtedy przyjechal znajomy Niemiec i przywiozl mi (wracajac wlasnie przez Polske z Anglii) prawdziwe mydelko Yardleya.... Boze, jakie to bylo cudowne mydelko! Mialo obly ksztalt, cudowny zapach i kolor lawendy. Mylam rece i obracajac to oble mydlo bylam niemalze podniecona. I wachalam potem bez przerwy rece, bo zapacj utrzymywal sie przez wiele godzin. Teraz wiedzialam: tak pachnie Zachod, tam wszystko jest takie piekne, delikatne i pachnace. I wtedy wiedzialam, ze musze tam jechac (o wyjezdzie na stale jeszcze nie myslalam). Chcialam byc w kraju gdzie wszystko jest takie piekne, gladkie i pachnace...Ach, byly to czasy cudownych marzen. No i dzisiaj w drogerii widze potrojne opakowanie...oryginalnego Yardleya! Mozecie sobie to wyobrazic??? wszystko jak trza: yardley, london, english lavender luxury soap... Drzacymi rekami rozpakowalam mydlo, a ono...ma kolor oliwkowy:(((( Jak mozna! Jaka to lawenda! Co z tego ze pachnie? Mamiec kolor i obly ksztalt i juz! My<delko okazalo sie takim samym oszustwem jak Zachod, ktory tez nie zawsze jest obly i pachnacy, za to czesto kanciasty i brunatny. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 17.06.09, 19:33 Ewa, jezeli Ty dopiero dzisiaj znalazlas w drogerii mydla Yardleya to znaczy ze wczesniej musialas sie zawsze bardzo spieszyc:) Yardley w kolorze oliwkowym? Jakby zielonkawy byl to byloby to mydlo konwaliowe:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 17.06.09, 20:20 nie czujesz bluesa, Maryska.... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 17.06.09, 20:35 Czuje, czuje, tylko woli rżnąć głupa, jak zwykle. Twoja konstantacja Ewa, niestety jest absolutnie trafiona. Chociaż wielu woli udawać, że nie wie o co chodzi. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 17.06.09, 20:45 Czuje, czuje, tylko nie jestem akurat w nastroju na filozoficzne rozwazania. Wole o mydle i powidle:) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 17.06.09, 20:51 Tia, no przecież wiemy. Jeśli chodzi zaś o mydło, to odkryłam wspaniałe mydło "Powszechne - biały wielbłąd". Jest to duża kanciata biała kostka, bezzapachowa, nie wysusza rąk, nie alergizuje. Mydło z "Mydlarni" za 30 złotych 100 gram niech się schowa. Przedtem uskuteczniałam "Biały Jeleń" - też dobre, ale niestety w miarę używania kostka wysycha i pęka. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 18.06.09, 07:05 musze wyprobowac tego bialego wielblada. Nie uzywam prawie wcale mydla tradycyjnego, tylko plynne. Do twarzy i miejsc intymnych zaleca kosmetyczka (twarz) i ginekolog (te rzeczy) aby wogole z mydla zrezygnowac. Ja jednak czuje sie wtedy niedomyta. Wiec szukam kompromisu w postaci najdelikatniejszego mydla. Czasami kupie jakies dobre dla dzidziusiow wychodzac z zalozenia, ze nikt nie chce im nic zlego wcisnac. Nota bene ,moj gin. twierdzi ze te wszystkie reklamowane mydla i plyny do mycia pozbawione czegos tam agresywnego i "jedyne sluszne" - gdyby uwierzyc reklamie, wcale nie sa dobre, sa dobre jedynie do wyciagania pieniedzy od naiwnego klienta. No wiec zaczynam sobie robic liste zakupow do Polski (lece 30.08), mam juz Twoja ksiazke Doroto i Twoje mydlo:))) Chyba mianuje Cie osobista doradczynia. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek przed piątkiem 18.06.09, 08:19 Dziś i jutro mam Kongo z Sajgonem, czyli radę nadzorczą. Kjap. Byle wytrwać. br\ Za oknem pochmurno, ma być 21-23 C. Tyle pierduł. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek rosisty i sloneczny 19.06.09, 01:15 Duzo spraw sie spietrzylo w tym tygodniu. W pracy jakies nieprzytomnie wielkie raporty, do tego spodziewam sie przeorganizowania calego naszego swiatowego zespolu - chyba rozbija nas na regiony, co oznacza koniec nocnych telekonferencji z Ameryka czy Europa, jupiiii! Obaczym, co bedzie. Poza tym kupilam zmywarke do naczyn (przywioza ja we wtorek), nowego krolika (a raczej kroliczke), rozrzucilam pol tony piasku na frontowym trawniku (jeszcze mi zostala z 1/4 trawnika do obskoczenia), odbylam z corka rutynowa wizyte u dentysty, zalatwilam zlota raczke do budowy dachu i wzmocnienia krolikarni (chyba dzisiaj skonczy) i przyszpililam wreszcie renowatora mebli, ktory przyparty do sciany zabierze w niedziele nasza 160-letnia szyfoniere do remontu. Dla relaksu na dzisiejsze popoludnie w ramach wznawiania piatkowych obiadkow zaprosilam kilkoro przyjaciol na grochowke i kasze gryczana z sosem grzybowym. A na weekend planuje wykonczenie kroliczej zagrody i ogolnie mieszkanie w ogrodzie przez dwa dni, mimo prognozy przelotnych deszczow. W koncu od czego sa kalosze i kurtka przeciwdeszczowa! Teraz lece pozarobkowac, dobrze sie to dzis robi, bo po kilku dniach deszczow i ulew wyszlo slonce i rozjasnia werande. No i jest piatek, czego i Wam zycze ;o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piatek rosisty i sloneczny 19.06.09, 07:21 Co za przypadek: u nas tez jest piatek:))) Ma sie "ochlodzic" na 19 stopni. Uff! Wczoraj po wyjsciu pana gipsarza pojechalam z psipsiola do Ikei nabyc nowa kanape i fotel. Rany boskie, wyszlam tak zmeczona ze cos strasznego. Nastepne 30 lat bede Ikee omijac duzym lukiem. Nie chca placic personelowi wiele, wiec siedza tam niedouczone (ale tanie) cipki, z ktorymi cokolwiek zalatwic to koszmar. Musialysmy wchodzic, wychodzic, dwa razy z jednym rachunkiem przez kase itd. Do tego sami nie transportuja, tylko jakies sub-firma i przynajmniej tam siedzial mily, mlody Amik, ktory rozladowal nasz stress. Maja zreszta smieszny system transporowy, a raczej platniczy: placi sie nie od odleglosci od Ikei, tylko od wartosci nabytego meble. Tak wiec placac 1.000 Euro i mieszkajac 10 km od Ikei zaplacilam tyle samo za transport co ktos inny kupujacy za 500 Euro a mieszkajacy 150 km od nich:))) No, ale widocznie im sie tak bardziej podoba. Dzis od 16-tej bede wolna od panow nawiedzajacych moje mieszkanie - az na 2,5 dnia!! Wierzyc w moje szczescie nie moge:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek szary i chłodny 19.06.09, 07:26 Czytam o wyczynach Luizy i robi mi się słabo w kolanach. Czy Ty się kiedykolwiek zatrzymujesz? Tutaj szaro i chłodno. Ze stresu obudziłam się po piątej, potem już tylko jednym okiem :-( W dodatku zapomniałam kupić kawę, br\ Mam dziś 3 prezentacje, br\ Już robię bokami. Dobrze, że przede mną trzydniowy week-end, odeśpię i odpocznę. Lecę się szykować, wyjdę wcześniej i wypiję kawę na rogu. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Piatek szary i chłodny 19.06.09, 11:32 Hłe, hłe, a ja czytam o Twoich wyczynach Pytonie i mnie się słabo robi wszędzie... br\ Ja też dzisiaj nie mniałam kawy, i też się obudziłam chyba przed piątą nawet, po czym się kitwasiłam po łóżku w jakimś męczącym półśnie. Wczoraj natomiast się zaplątałam w swój własny pasek do torby i rymsłam na oba kolana więc teraz mam sińce. Na szczęście jest piątek i czeka mnie dziś kino, a jutro masaż. Zauważyłam, że tygodnie bezpośrednio po długich weekendach są niekorzystne jakieś. Ludzie roztrajdani, zborsuczeni i obrażeni na świat. Autobusy się spóźniają, rwą rajstopy, brudzą w nadzwyczajnym tempie gacie i ogólnie mleko kiśnie krowom w cyckach. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piatek szary i chłodny 19.06.09, 12:00 mleko kisnie w bankach, bo krasnoludni do niego sikaja. A mnie sie dzis z rana zepsula maszyna do naczyn - oczywiscie wypchana jak nalezy. Wymylam to wszystko rekami w misce, do ktorej nagrzalam wody. Plukalam w zimnej, bierzacej.. A jak skonczylam, to zaskoczyly sloneczne panele i zaczela leciec ciepla woda:)))) Co za dzien, kurde. Kupilam juz nowa, ale przywioza dopiero w srode, bo mam w przedpokoju dodatkowa sciane zbudowana przez robotnikow, zeby kurz do mieszkania nie lecial. Kurze leci i tak, przez szpare przez ktra ja sie przemykam, ale szpara za mala, aby przez nia przeniesc maszyne:(((( Dobrze chociaz, ze ciepla woda dziala!!! Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Piatek szary i chłodny 19.06.09, 18:14 Hihihihi - nigdy nie posiadlam maszyny do zmywania naczyn. Za to ostatnie dwie jakie potrzebowalam, przewiozlam na raz bez zadnych problemow Toyota Corolla...nie rozumiem wiec za bardzo czekania...ale, rozumiem, ze ma to uswiecic obchody i nadac waznosc czekajacym. hehhe good luck Palaszuje pajde chleba z feta przed polnoca...bekajac raz po raz..pozdrawiam Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piatek szary i chłodny 19.06.09, 18:51 nie jestes kanie na biezaco w mojej sytuacji: od dwoch tygodni odbywa sie modernizacja mojego mieszkania i w przedpokoju postawiono dodatkowa sciane, ktora ma mnie chronic przed kurzem, bo kuli kafelki w lazience i klopie. W tej scianie jest doslownie przesmyk przez ktory ja moge przechodzic, ale maszyna do naczyn sie tam nie zmiesci. Tak wiec dowiedziawszy sie ze w srode ta sciane zdejma, na ten dzien zamowilam przywiezienie maszyny. Sama zreszta bym nie przewozila, bo nie jestem taka silaczka. Kazdy ma swoje zadanie w zyciu i w mojej liscie zadan nie ma ciezkiego dzwigania:))) Przypomina mi sie jak znajoma narzekala na meza, ze jakiejs tam naprawy w domu nie umial wykonac (byl naukowcem), na co on spokojnie spytal sie jej, dlaczego nie poslubila rzemieslnika, mialaby wtedy wszystko w domu ponaptawiane. On tez napraw nie mial na swojej liscie. Odpowiedz Link
ertes Francuska kapela przygrywa 19.06.09, 19:55 w Big Easy :) www.youtube.com/watch?v=xLc3zqihtVQ Piekna architektura: i tu: ale miast sie bawi nieustannie. Odpowiedz Link
ertes Re: Francuska kapela przygrywa 19.06.09, 20:00 eee dupa jestem... zdjec nie umiem wkleic :( Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 20.06.09, 08:15 witam wszystkich serdecznie w ten (narazie) sloneczny ranek. Zycze milego dnia i rzucam sie w wir zajec. Lista na dzis pelna... Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 76 :-) 20.06.09, 08:59 Ewa, na podstawie Twoich komunikatow meterologicznych stwierdzam ze u Ciebie slonce swieci czesciej niz u mnie. Zadam rownosci! :) Odpowiedz Link
jutka1 Wolność... 20.06.09, 09:40 Matt.cobosco. Skończyło się, przeżyłam, w jednym kawałku a nawet z kilkoma miłymi niespodziankami. Można znowu złapać trochę oddechu, i najwyższy czas, bo już byłam prawie na krawędzi wyczerpania. Byłam tak zaabsorbowana i skupiona na tym spotkaniu, że teraz muszę się zastanowić, co z week-endem i co dalej maturzysto. Życie wraca na spokojniejsze tory, i dzięki Niebiosom. Za oknem jasna szarość, gruchają gołębie, kwitną hortensje. Ma być dość chłodno, po południu ma popadywać, nie jest to idealny week-end końca czerwca, ale grzechem byłoby narzekać. Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wolność... 20.06.09, 11:43 Boszz.... Dzięki bogu Pytonie. Bo ostatnio to zamiast Ciebie jakiś decoy przychodził i bełkotał o sajgonie bezustannie. Już się martwić zaczęłam, i obmyślać wyprawę jaką w celu odbicia prawdziwego Pytona którego niechybnie zniewolono gdzieś w szafie lub pod podłogą owego zombie nam przysyłając aby nas tu wizjami i opowieściami rodem z Nędzników straszył... Dobrze, że wyswobodziłaś się i ludzkim przemówiłaś głosem. Pewnie to jakiś korzystny dla ruchów samowyzwoleńczych okres, gdyż kilka postów powyżej pojawił się Kan i zamiast wieszczyć beknął oraz kanapkę zjadł. Nice to have you both back, anyway;))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wolność... 20.06.09, 12:30 Zaiste, 100Krocie. :-))) Niniejszym wypełzam kroczonc z jarzma niewoli :-))) I sorry, żem była zombie. Kuńec stym ;-D A teraz odpełzam krocząc na ulubiony taras, z książką i uśmiechem. :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wolność... 20.06.09, 21:45 No to fajnie, bo meteoparis i sparwozdawczość okrojona niewystarczajaca była zdecydowanie i może nareszcie zaczniesz pisac ludzkim i opisowym językiem:-) A my sobie dzisiaj obeszliśmy (szerokim łukiem) 22 druga rocznicę ślubu. I nikt, nikt, nawet pies Murki, nam nie złozył:-( W ramach wychowywaniach w wartościach chrześcijańskich zadzwoniłam wieczorem z delikatnym (jak młot pneumatyczny)wyrzutem do Syna Podstawowego. A ten mi na to: tak, ja wiem że to dzisiaj i Matka spadaj bo mam ruch w knajpie. Jeśli wytrzymacie jesze 3 lata to Was obejdę, a nawet obtańczę. Oczywiście trzymam gówniarza za słowo:-) Odpowiedz Link
ewa553 Pogoda dla bogaczy 21.06.09, 07:58 Wybacz Mario, ale slonce swieci na blekitnym niebie - zupelnie jakby nie slushalo prognozy pogody... No i dobrze, bo dzis dzien wedrowkowy, jedziemy w gorki Palatynatu Renskiego (sliczna nazwa, nespa?). Wszystkim zycze rowniez pieknej niedzieli - niezaleznie od tego czy na nia zasluzyli czy nie:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pogoda dla bogaczy 21.06.09, 08:55 No to chyba całe słońce uciekło do Germanii, bo tutaj ni du'du. Szarość taka jak wczoraj, jasna, prześwietlona. Podobno ma padać, ale to dopiero po południu. Plany proste: książka, DVD, obiad z kumplem z pracy, może jakiś spacer. Zobaczymy. A propos wracania pomiędzy żywych: zdałam sobie sprawę, że strasznie zaniedbałam kino, i postanowiłam się poprawić. Mam już kilka filmów "na tapecie", ale pobuszuję po AloCine i innych stronach netowych w poszukiwaniu kandydatów. A gdybyście mieli rekomendacje, o których jeszcze tu nie pisaliście, to bardzo proszę o sygnał. Tyle pierduł poranno-niedzielnych. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
chris-joe Wszystko do dupy... 21.06.09, 19:01 Ojciec stacza sie w demencje niemal kompletnie, kontakt z nim rzadki i przelotny, jawa sie w sen mu zlewa, zona w matke i inne osoby zywe badz martwe, podobnie z synami. Zalega juz calkiem, nie jada, nie pije, trzeba go bedzie kroplowkami dowadniac. Rak sie uaktywnil, daja mu po kilka miesiecy, moze wiecej, moze mniej. A ja juz wiem, ze sie na pazdziernikowy urlop do wizyty w domu nie przymusze- kazda komorka mojej cielesnej i dusznej powloki mi tak mowi. Nie, nie i nie! Uciekne do Ameryki Poludniowej, sie gdzies zaszyje i nosa w rzeczywistosc nie wytkne. To jest: jesli ojciec do pazdziernika dociagnie. Z mama jestem w codziennym kontakcie przez dobijajace telefoniczne rozmowy- dwie deprechy na linii przez ocean. I juz nawet przestalem sie bronic przed zboznym zyczeniem: byle predzej... Zza okna dochodza dzwieki ohydnego jezyka, te przesadzone i przedluzone nosowki. Boje sie wyjsc na zewnatrz, zeby sie na kogos z piesciami nie rzucic. Wielka cuchnaca dupa mnie ogarnia. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wszystko do dupy... 21.06.09, 20:12 nawet nie ma jak Cie pocieszyc..... Powiem Ci tylko to, co pewni3e sam wiesz: jestes teraz bardzo, bardzo wazny dla Twojej Mamy. W takiej sytuacji wazne jest miec kogos naprawde bliskiego z kim mozna o tym wszystkim rozmawiac. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wszystko do dupy... 21.06.09, 21:26 Nie powiem, że współczuwam, bo nie mam pojęcia jak to jest i co czujesz. Staraj się jakoś zadbać o siebie, Krisie, w ten paskudny czas. Pamiętaj, że aby w razie czego iść do lekarza i dać sobie przepisać leki. To żaden dyshonor, nogi też byś sobie na żywca obcinać nie chciał dać. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wszystko do dupy... 22.06.09, 09:04 Chris, wspolczuje serdecznie i rozumiem bo sama zaledwie rok temu pochowalam Mame. Wiem ze kazdy reaguje inaczej, nie mniej jednak od pewnych spraw nie da sie uciec, dogonia Cie nawet w Poludniowej Ameryce. Jezeli Twoj ojciec nie dociagnie do pazdziernika, to Twoja Mama bedzie Cie w pazdzierniku bardzo potrzebowala. Bedzie Cie tez potrzebowala jezeli Twoj ojciec dociagnie do pazdziernika. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wszystko do dupy... 22.06.09, 09:27 To bardzo smutne CJ. Też nie umiem nic powiedzieć i tylko mogę sobie wyobrazić co czujesz. Bardzo jestem z moimi rodzicami związana, emocjonalnie i intelektualnie. Na sama myśl o takiej przyszłości dla nas, włos mi się jeży na karku. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Wszystko do dupy... 22.06.09, 10:31 Ech, C-J, wspolczuje, to ciezki czas dla Ciebie. Wiem, bo zaliczylam to pare lat temu. Raka mojego Taty zdiagnozowano w maju, pojechalam z dziecmi, dzieci sie pozegnaly i wyslalam je z powrotem do Sydney a potem bylo juz tylko ulatwianie mu ostatniej drogi, do poznego lipca. Czysta fizjologia, bo o swiadomej rozmowie po pierwszych trzech dniach od mojego przyjazdu moglam zapomniec - zdarzaly sie tylko krotkie momenty... Nie jestem typem uciekajacym przed rzeczywistoscia, pozycja glowy dwoch rodzin naklada obowiazki, ale rozumiem ze nie kazdy to moze zniesc. Trzymaj sie - i postaraj wspierac swoja Mame. Cieple usciski. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wszystko do dupy... 22.06.09, 19:32 Wszyscy się trzymajcie/trzymajmy i prześlijmy sobie nawzajem trochę mocy. Łon łonemu i łon łonemu. Odpowiedz Link
blues28 Re: Wszystko do dupy... 22.06.09, 15:24 Chris, sciskam bardzo, bardzo mocno. Sama teraz jestem mocno do chrzanu, nawet pisac mi sie nie chce, ale wole to moje miejsce na barykadzie niz bezsilne stanie z boku. Wciaz pamietam moja niemoc nad lózkiem mojej mamy :((( Gdybyz mozna bylo przeslac troche mocy :(( Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wszystko do dupy... 22.06.09, 16:13 Gdyby było można, nie wiem czy można, ale przesyłam Bleusie na barykadzie. Z cichym, ale pełnym przymiotników wielkich, mniejszych, ciepłych i kolorowych, podziwem i uwielbieniem. Się trzym. Wierzę! Odpowiedz Link
maria421 Re: Wszystko do dupy... 22.06.09, 16:28 Bluesie, trzymaj sie dzielnie na barykadzie! Nie poddawaj sie! Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 22.06.09, 08:21 Jak na razie słonecznie, zobaczymy co będzie dalej. W planie mam 1/2 dnia pracy, a resztę dnia - odpoczynek. Doszłam do siebie. Ufff. Więcej później, a na razie miłego poniedziałku życzę. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek 22.06.09, 10:36 Poniedziałek, wróciłam z zajęć porannych, leje, ciemno, życie jest totalnie odarte z szarmu o przygodach gorących mórz południowych nie wspominając i wszystko jest totalnie i całkowicie do dupy, czyli "gra i buczy", cycat. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 22.06.09, 12:10 Czyzby mrozkowsko przeszlo ze mnie na 100Krocia? Czego nie zycze. Tutaj swieci slonce, a za 45 minut oficjalnie opuszcze budynek i bede sie napawac wolnoscia przez reszte popoludnia. Jippi. :-) Wiecej grzechow nie pamietam :-)))))))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Po najkrotszym dniu roku 22.06.09, 10:27 W Sydney zimowe przesilenie bylo wczoraj, w niedziele 21 czerwca o 15:46. W najkrotszy dzien roku slonce zaszlo o 16:54. Teraz bedzie tylko jasniej! Niechze to slonce wreszcie wroci po calym tygodniu deszczu, dobrze ze sie dzis przejasnilo, bo ogrod stoi caly mokry i mlaskajacy pod stopa a kury po jeszcze kilku dniach tej wilgoci moglyby samoistnie zamienic sie w rosol. Poza tym w piatek byla sympatyczna imprezka, w sobote zas corka zachorowala i od tego czasu zle sie czuje, boli ja gardlo i ma goraczke. Bylysmy dzis u lekarki i na pobraniu krwi, wyniki testow beda jutro. Szkole ma z glowy na co najmniej tydzien, bo do wyboru sa: grypa, angina i mononukleoza ("glandular fever"). Wszystkie zarazliwe (ciekawe, kiedy bede miala podobne objawy) i niemile. W tym tygodniu nie ide zatem do biura (hurra!) ale bede czekac na wystapienie objawow (bleh...) Moze sie nie doczekam? Jutro przywoza zmywarke do naczyn i chyba skocze na basen bo ile mozna gnic w domu. Tym bardziej ze ma byc ladna pogoda. Pozdrawiam wieczornie Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Po najkrotszym dniu roku 22.06.09, 19:38 No dobrze, skoro na forum sprawa się rymsła i się w końcu wydało, że król jest nagi, wszystko jest do dupy, i zostaliśmy uwolnieni od upierdliwego obowiązku powtarzania, że wszystko jest cudnie, życie jest darem, i inne pierdoły, i teraz można w końcu szczerze i bez obawy publicznego linczu obwieszczać wszem i wobec, że życie jest absolunie i totalnie do niczego, no beznadziejne i łzawe po prostu - no to powiem Wam, mnie ulżyło niewymownie. W związku z tym, wypijam sobie kieliszek montepulciano d'abruzzo i kontempluję dżdż nie udając że słońce świeci. Odpowiedz Link
maria421 Re: Po najkrotszym dniu roku 22.06.09, 20:27 Zycie jest jakie jest- czasami cudne czasami straszne, czasami nijakie. Wiec prosze mi tu nie popadac w czarne nastroje i w egzystencjalne kryzysy tylko brac zycie jak leci. Innego miec nie bedziemy. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Po najkrotszym dniu roku 22.06.09, 21:11 Ja w nic nie popadam. Tylko sobie, nie wadząc nikomu, stwierdzam że wszystko jest do dupy. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Prosze natychmiast przestac z tym defetyzmem! 23.06.09, 02:35 iwannabesedated napisała: > Ja w nic nie popadam. Tylko sobie, nie wadząc nikomu, stwierdzam że wszystko jest do dupy. jutka1 napisała: > A w sumie u mnie też Prosze natychmiast przestac z tym defetyzmem! Jakie "wszystko", do kurwy nedzy??? Zyjecie? Oddychacie? Macie dwie zdrowe nogi do chodzenia (kazda z Was, nie razem ;o))? Zakladam ze palce i mozgi Wam dzialaja, bo piszecie na forum co implikuje uzycie klawiatur. Jestescie zdrowe, mlode, piekne i bogate (a przynajmniej macie co do garnka wlozyc i gdzie spac), wiec przestancie jojczec na "wszystko", zaloze sie ze to tylko jakis infitezymalnie znaczacy aspekt egzystencji sie Wam pokickal, ale nie ZYCIE samo. Zyjcie wiec, zamiast skupiac sie na wlasnych dolkach... moze to chodzi o pepek? Pieprzona piramida Maslowa, dac im zrec i spac w bezpieczenstwie, to pojawiaja sie urojone problemy egzystencjalne! Dolek mija, zycie plynie dalej. Na dolkach nie warto sie skupiac, powinny sluzyc tylko do skupania, gdyby ktos mnie pytal o ich funkcje. Na dolki stosuje sie zasade "3Z": zdefekowac, zasypac, zapomniec i isc dalej. No. Posylam slonca, bo go az nadto a niskie jest i w oczy swieci Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Prosze natychmiast przestac z tym defetyzmem! 23.06.09, 07:20 Luizo, Tys mundra! I odwazna: ja nie odwazylam sie tego napisac, bo wiedzialam ze bede musiala odpierac ataki, a oslabiona budowa nie mam na to sil:))) Pozwole sobie tylko jeszcze dodac: spadajac na dno mamy zawsze okazje odbic sie od niego. A w "Piaskowej Gorze" ktora skonczylam jest taka symboliczna (moim zdaniem) scena, gdy dziewczyna w wypadku samochodowym wpada do bajora i tonie, tonie, az jej sie przypomnialo ze umie plywac. I tego wszystkim zycze: przypomnijcie sobie, ze umiecie plywac!!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Prosze natychmiast przestac z tym defetyzmem! 23.06.09, 07:22 Dziewczyny, a dajcież nam czasem jojknąć! :-))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Prosze natychmiast przestac z tym defetyzmem! 23.06.09, 08:17 jutka1 napisała: > Dziewczyny, a dajcież nam czasem jojknąć! :-))) jojknac owszem, ale nie zaraz "wszystko do dupy", ok? ;o[+] Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Prosze natychmiast przestac z tym defetyzmem! 23.06.09, 08:26 a po co mamy wonten narzekajoncy???? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Prosze natychmiast przestac z tym defetyzmem! 23.06.09, 08:30 Uznaj to za metaforę ;-D Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Prosze natychmiast przestac z tym defetyzmem! 23.06.09, 11:38 Ależ wypraszam sobie. Nie sieję tutaj defetyzmu ani też nie posiadam dołka. Po prostu tutaj na tym forum protestuję przeciwko przymusowi wydawania z siebie pochwał na rzecz życia, stwierdzeń że wszystko jest super, że jesteśmy zadowoleni, i że to jest to. Jest to bowiem maniera tyleż kompletnie pusta i nic niemówiąca co dawniejszy polski obyczaj narzekania na wszystko. Chodzenie i namolne powtarzanie, że dzień był cudny, jest wspaniale bo rosną roślinki, biegają zwierzątka, a ja mam dwie nogi, a poza tym cieszę się że żyję bo życie jest darem, a ponadto innego i tak nie będzie - mnie się sprzykrzyło. Co gorsza jest absolutnie wyzute z jakichkolwiek znaczeń i twierdzenie że wszystko jest ok jest DOKŁADNIE tym samym co analogiczne i bratnie twierdzenie że wszystko jest do dupy. W związku z tym przez czas jakiś będę tutaj chodzić i opowiadać, że wszystko jest do dupy a życie nużącym i upierdliwym oraz (generalnie) nie chcianym obowiązkiem jest. Stopień zaś bulwersacji jednostek tym moim w sumie ogólnikowym i nic nie znaczącym stwierdzeniem, uznam za wskaźnik ich własnego zagmatwania wewnętrznego. Bo inaczej, czemuż by się rozwrzeszczeć mieli jak ugodzeni szydłem centralnie w gadupę, tak jak się rozwrzeszczeli? Hahaha! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Proza zycia codziennego, czyli sloneczny wtorek 23.06.09, 02:25 Melduje, ze w drugi dzien astronomicznej zimy jest cieplo (do 20 stopni w cieniu), z werandy widze okolice i panorame miasta daleko az do City. Z pokoju dobiega szeleszczenie malej kroliczki siedzacej w klatce pelnej slomy. Ptaki sie rozspiewaly (a kakadu rozwrzeszczaly), ogrod obsycha, kury tez. Chyba wyskocze w czasie lunchu zaglebic lapy w ziemi i nieco sie opalic. A moze pojde na basen po skonczeniu szychty? Czekam na telefon od corczynej lekarki, powinna dzis dostac wyniki badan krwi i bedzie wtedy wiedziala co corce jest - w koncu postawi diagnoze. Biedaczka przespala tym razem cala noc spokojnie i dotad spi. Od trzech dni ma goraczke, bol gardla, wielkie migdaly i wezly chlonne, ale nie boli ja watroba ani sledziona wiec moze to nie mononukleoza... tylko zwykla grypa albo angina. Zmywarke do naczyn przywioza jutro, bo facet od instalacji nawalil. No i dobrze, dzis Buszmena kolej na zmywanie ;o) a dla mnie zadnej roznicy kiedy ja przywioza, i tak caly tydzien pracuje w domu. Mowilam ze proza zycia? Mowilam. A slonce nie zwaza na to i swieci jak oszalale, wiec podsylam pare wiader promieni komu ich brakuje, prosze brac i przestac narzekac. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link