O pierdułach -- Odc. 77 :-)

23.06.09, 07:00
Otwieram
    • jutka1 I kopiuję 23.06.09, 07:03
      Prosze natychmiast przestac z tym defetyzmem!
      luiza-w-ogrodzie 23.06.09, 02:35 Odpowiedz
      iwannabesedated napisała:
      > Ja w nic nie popadam. Tylko sobie, nie wadząc nikomu, stwierdzam
      że wszystko jest do dupy.

      jutka1 napisała:
      > A w sumie u mnie też

      Prosze natychmiast przestac z tym defetyzmem! Jakie "wszystko", do
      kurwy nedzy??? Zyjecie? Oddychacie? Macie dwie zdrowe nogi do
      chodzenia (kazda z Was, nie razem ;o))? Zakladam ze palce i mozgi
      Wam dzialaja, bo piszecie na forum co implikuje uzycie klawiatur.
      Jestescie zdrowe, mlode, piekne i bogate (a przynajmniej macie co do
      garnka wlozyc i gdzie spac), wiec przestancie jojczec na "wszystko",
      zaloze sie ze to tylko jakis infitezymalnie znaczacy aspekt
      egzystencji sie Wam pokickal, ale nie ZYCIE samo. Zyjcie wiec,
      zamiast skupiac sie na wlasnych dolkach... moze to chodzi o pepek?
      Pieprzona piramida Maslowa, dac im zrec i spac w bezpieczenstwie, to
      pojawiaja sie urojone problemy egzystencjalne!

      Dolek mija, zycie plynie dalej. Na dolkach nie warto sie skupiac,
      powinny sluzyc tylko do skupania, gdyby ktos mnie pytal o ich
      funkcje. Na dolki stosuje sie zasade "3Z": zdefekowac, zasypac,
      zapomniec i isc dalej.
      No.

      Posylam slonca, bo go az nadto a niskie jest i w oczy swieci


      Proza zycia codziennego, czyli sloneczny wtorek
      luiza-w-ogrodzie 23.06.09, 02:25 Odpowiedz
      Melduje, ze w drugi dzien astronomicznej zimy jest cieplo (do 20
      stopni w cieniu), z werandy widze okolice i panorame miasta daleko
      az do City. Z pokoju dobiega szeleszczenie malej kroliczki siedzacej
      w klatce pelnej slomy. Ptaki sie rozspiewaly (a kakadu
      rozwrzeszczaly), ogrod obsycha, kury tez. Chyba wyskocze w czasie
      lunchu zaglebic lapy w ziemi i nieco sie opalic. A moze pojde na
      basen po skonczeniu szychty?

      Czekam na telefon od corczynej lekarki, powinna dzis dostac wyniki
      badan krwi i bedzie wtedy wiedziala co corce jest - w koncu postawi
      diagnoze. Biedaczka przespala tym razem cala noc spokojnie i dotad
      spi. Od trzech dni ma goraczke, bol gardla, wielkie migdaly i wezly
      chlonne, ale nie boli ja watroba ani sledziona wiec moze to nie
      mononukleoza... tylko zwykla grypa albo angina.

      Zmywarke do naczyn przywioza jutro, bo facet od instalacji nawalil.
      No i dobrze, dzis Buszmena kolej na zmywanie ;o) a dla mnie zadnej
      roznicy kiedy ja przywioza, i tak caly tydzien pracuje w domu.

      Mowilam ze proza zycia? Mowilam. A slonce nie zwaza na to i swieci
      jak oszalale, wiec podsylam pare wiader promieni komu ich brakuje,
      prosze brac i przestac narzekac.
    • ewa553 ja tez sie kopiuje, 23.06.09, 07:22
      bo z rozpedu dopisalam sie na starym wontku:


      Luizo, Tys mundra! I odwazna: ja nie odwazylam sie tego napisac, bo
      wiedzialam ze bede musiala odpierac ataki, a oslabiona budowa nie
      mam na to sil:))) Pozwole sobie tylko jeszcze dodac: spadajac na dno
      mamy zawsze okazje odbic sie od niego. A w "Piaskowej Gorze" ktora
      skonczylam jest taka symboliczna (moim zdaniem) scena, gdy
      dziewczyna w wypadku samochodowym wpada do bajora i tonie, tonie, az
      jej sie przypomnialo ze umie plywac. I tego wszystkim zycze:
      przypomnijcie sobie, ze umiecie plywac!!!
      • jutka1 Re: ja tez sie kopiuje, --- to ja też :-) 23.06.09, 07:24
        Dziewczyny, a dajcież nam czasem jojknąć! :-)))
      • luiza-w-ogrodzie Ewo, nie jestem odwazna 23.06.09, 08:25
        Ewo, nie jestem odwazna ino zdrzazniona narzekaniem zdrowych osob.
        Moja przyjaciolka ma depresje i TO jest jedna z usprawiedliwionych
        przyczyn mowienia ze "wszystko jest do dupy". Na tym forum nikogo
        usprawiedliwionego nie widze (chyba ze jest cos o czym nie wiem).
        Historyjka o plywaniu jest piekna, zatem: plywajmy!
        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
        lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • blues28 Re: Ewo, nie jestem odwazna 23.06.09, 08:53
          luiza-w-ogrodzie napisała:
          > Na tym forum nikogo usprawiedliwionego nie widze (chyba ze jest
          cos o czym nie wiem).
          ----
          Luizo, zawsze bardzo lubilam Twoje posty, tym bardziej zdumiewa mnie
          ten dzisiejszy wpis :( Nie wiem skad sie bierze taka arbitralnosc.
          Osobiscie nigdy nie lubilam epatowac wlasnymi przezyciami, ale jesli
          juz, to wlasnie wlacze z rakiem po raz drugi na przestrzeni trzech
          lat i troche iryutuja mnie wyskoki typu "usprawiedliwiam lub nie".
          Rozumiem tez CJ-ta, bo przerobilam to (Ty zreszta tez) i wiem jak
          bardzo, bardzo swiat moze byc do dupy, kiedy jestes bezradnym
          swiadkiem bolesnego konca kogos bliskiego :((
          A teraz wracam do nory i nie rozwalam rosy garden.
          • ewa553 Bluesie Kochany, 23.06.09, 09:22
            przeciez nikt Cie tu nie zapomina! Razem z Toba przezywamy caly czas
            wszystko, co Cie spotyka. I podziwiam Cie, ze nie narzekasz. Ale
            nasze dwie fajne babeczki, ktore moze maja chwilowy dolek czyco,
            trzeba pogonic zeby sie wlasnie odbily od dna. Ciebie sciskam.
          • luiza-w-ogrodzie Bluesie kochana 23.06.09, 10:44
            Bluesie kochana, wiem ze walczysz, ale tez i nie siedzisz tutaj, i
            nie biadolisz, jestes pelna pogody, choc to wlasnie Ty powinnas miec
            forumowy monopol na narzekanie (czy owo
            nieszczesne "usprawiedliwienie")! Dlatego mnie zdrzaznilo
            narzekanie na "wszystko" od osob zdrowych, OK? Moja arbitralnosc
            bierze sie stad ze tepie podobne narzekactwo tak samo w realnym
            swiecie. Moze taki charakter albo osobowosc - nie wiem, ale jestem
            rozwiazywaczem problemow a nie ich poglebiarka.

            Uwazam, ze ludzie maja o wiele mniej stycznosci z prawdziwymi
            tragediami niz kiedys i mniejsza odpornosc na ich znoszenie; czesto
            byle kamyczek w zyciu urasta do rozmiarow skaly. Tu przypomina mi
            sie nieodparcie moj znajomy, ktory po przygladaniu sie przez kilka
            lat jak wygrzebywalam sie z roli niepismiennej (po angielsku)
            samotnej matki na zasilku skomentowal: "Jakbym byl Toba to bym sie
            zastrzelil". Glupie, co? Dopiero jak sie naprawde dostanie w d..e,
            dowiadujemy sie co naprawde jest powodem do narzekan.

            Co do Chrisa, to faktycznie bezradne patrzenie i niemoznosc pomocy
            sa jednymi z najokrutniejszych przezyc i szczerze mu wspolczuje.

            Serdecznie pozdrawiam

            PS, Bluesie, ogrodki rozwalaj do woli (o ile tutaj takie sa?). Rosy
            gardens sa zazwyczaj i tak pelne mszyc, tylko z odleglosci ich nie
            widac ;o)

            OK, ide sie zamknac...
            Luiza-w-Ogrodzie
            Forum AUSTRALIA
            • maria421 Re: Bluesie kochana 23.06.09, 11:09
              Podpisuje sie pod Luiza, pod tym co napisala przedtem i teraz.

              Dla Bluesa mam wyrazy podziwu za jej rownowage, spokoj i cieplo, za to ze
              potrafi sie cieszyc tym co zycie daje- spacerem po Madrycie, ukwieconym parkiem,
              ksiazka, filmem, ze potrafi dostrzec piekno zycia.

              Co do Chrisa- Chris, masz czas na przygotowanie sie do tego co sie stanie i co
              nikt nie jest w stanie zatrzymac, odwrocic, zmienic.
              Wykorzystaj ten czas na zregenerowanie wlasnego szoku i nabierz sil ktore beda
              Ci potrzebne na potem. Tobie i Twojej Mamie.
    • jutka1 Noc Kupały czyli Sobótka :-) 23.06.09, 07:43
      TV Polonia w porannych wiadomościach mi przypomniała, że dzisiaj jest najkrótsza
      noc w roku. Ale kto (co?) to jest Kupała - nie mam pojęcia i nie chce mi się
      szukać. :-)

      Za oknem słońce, i tak ma pozostać. 22-24 C: no, lepiej.

      Co do ochrzaniania, to przecież ja to wszystko wiem. :-) Ale czasem sobie lubię
      jojknąć. :-) A wczoraj wieczorem trochę za dużo myślałam, i tyle. Przeszło. :-)))

      Plany na dziś: praca, ale w normie. Po pracy spokojny wieczór z książką. Zwykły
      dzień jednym słowem.

      Miłego! :-)
      • luiza-w-ogrodzie Re: Noc Kupały czyli Sobótka :-) 23.06.09, 08:23
        jutka1 napisała:

        > TV Polonia w porannych wiadomościach mi przypomniała, że dzisiaj
        jest najkrótsza noc w roku. Ale kto (co?) to jest Kupała - nie mam
        pojęcia i nie chce mi się szukać. :-)

        Zapewniam Ciebie ze Kupała nie ma nic wspolnego z moim postem o
        skupaniu...

        > Za oknem słońce, i tak ma pozostać. 22-24 C: no, lepiej.

        Hej, to zupelnie jak nasza obecna zimowa pogoda!

        > Co do ochrzaniania, to przecież ja to wszystko wiem. :-) Ale
        czasem sobie lubię jojknąć. :-) A wczoraj wieczorem trochę za dużo
        myślałam, i tyle. Przeszło. :-)))

        Myslenie zazwyczaj przechodzi, nie da sie go uprawiac bez
        przerwy ;o) ciesze sie ze wrocilas do siebie, enyuej.

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
        Australia-uzyteczne linki
        • jutka1 Re: Noc Kupały czyli Sobótka :-) 23.06.09, 08:32
          No ale powie mi ktoś, co/kto to ta/ten Kupała? :-)
          • ewa553 Re: Noc Kupały czyli Sobótka :-) 23.06.09, 08:38
            chyba tu jest ktos spod Sobotki, to powinien wiedziec:))))
          • sabba Re: Noc Kupały czyli Sobótka :-) 23.06.09, 12:28
            pl.wikipedia.org/wiki/Kupa%C5%82a_(b%C3%B3stwo)
            :)
            • jutka1 Re: Noc Kupały czyli Sobótka :-) 23.06.09, 14:35
              Dziekuje, Sabbciu. :-)
    • iwannabesedated Przeklejam;) 23.06.09, 11:40
      Ależ wypraszam sobie. Nie sieję tutaj defetyzmu ani też nie posiadam
      dołka. Po prostu tutaj na tym forum protestuję przeciwko przymusowi
      wydawania z siebie pochwał na rzecz życia, stwierdzeń że wszystko
      jest super, że jesteśmy zadowoleni, i że to jest to. Jest to bowiem
      maniera tyleż kompletnie pusta i nic niemówiąca co dawniejszy polski
      obyczaj narzekania na wszystko.

      Chodzenie i namolne powtarzanie, że dzień był cudny, jest wspaniale
      bo rosną roślinki, biegają zwierzątka, a ja mam dwie nogi, a poza
      tym cieszę się że żyję bo życie jest darem, a ponadto innego i tak
      nie będzie - mnie się sprzykrzyło.

      Co gorsza jest absolutnie wyzute z jakichkolwiek znaczeń i
      twierdzenie że wszystko jest ok jest DOKŁADNIE tym samym co
      analogiczne i bratnie twierdzenie że wszystko jest do dupy.

      W związku z tym przez czas jakiś będę tutaj chodzić i opowiadać, że
      wszystko jest do dupy a życie nużącym i upierdliwym oraz
      (generalnie) nie chcianym obowiązkiem jest.

      Stopień zaś bulwersacji jednostek tym moim w sumie ogólnikowym i nic
      nie znaczącym stwierdzeniem, uznam za wskaźnik ich własnego
      zagmatwania wewnętrznego. Bo inaczej, czemuż by się rozwrzeszczeć
      mieli jak ugodzeni szydłem centralnie w gadupę, tak jak się
      rozwrzeszczeli?

      Hahaha!
      • iwannabesedated i jeszcze... 23.06.09, 11:46
        Kwestia odczuwania jest sprawą wewnętrznej struktury człowieka, i
        bardzo często w ogóle nie zależy od zewnętrznych okoliczności.

        Więc jakiekolwiek ocenianie przez osoby trzecie i ferowanie
        jakichkolwiek ocen, wyroków i nadawanie monopoli uważam za facecyjne.

        Bardzo się natomiast cieszę, że podniesienie przeze mnie tej kwestii
        taki ferwor, ferment i ożywienie na forum spowodowało. Hahaha!
        • jutka1 Re: i jeszcze... 23.06.09, 11:59
          Dziekuje Stokrotko, z ust zes mi to za przeproszeniem wyjela. :-)))
          • iwannabesedated Re: i jeszcze... 23.06.09, 12:30
            Z przyjemnością, drogi Pytonie, z przyjemnością ;)
            • lucja7 Re: i jeszcze... 23.06.09, 14:02
              Dodam ze pisanie w kolko o ciupciurupciu pieknym zyciu albo o zyciu
              do dupy, jest pisanina identyczna, nie rozumiem wiec z czym walka,
              jak w klubie cioc :-)))))
              • iwannabesedated Re: i jeszcze... 23.06.09, 15:02
                Różnica tkwi w efekcie droga Lusiu, bowiem pisanie że życie jest do
                dupy napełnia błogością i chichotem duszęmę. A i forum od tego
                zapączkowało bąbelkami fermentu a do tej pory zionęło smętnie
                ziewaniem i rigormortisem. Tak więc, paradoksalnie, pisząc iż życie
                jest do dupy, uzyskałam pojawienie się żywotności i wigoru.

                Za co sobie gratuluję i w samozachwycie oddalam się na pastwiska
                bardziej zielone, by tam głosić iż życie nudne, szare i żeneralnie
                do dupy jest ;)
                • lucja7 Re: i jeszcze... 23.06.09, 15:16
                  Widze ze zaczelas liczyc punkty tutaj, uwazaj bo gra na punkty cie
                  wciagnie i bedzie za pozno....
            • jutka1 Re: i jeszcze... 23.06.09, 20:37
              I wzajemnie, 100Krocie, i wzajemnie :-)))
        • luiza-w-ogrodzie Re: i jeszcze... 24.06.09, 01:28
          iwannabesedated napisała:

          > Kwestia odczuwania jest sprawą wewnętrznej struktury człowieka, i
          > bardzo często w ogóle nie zależy od zewnętrznych okoliczności.

          Prawda. Zazwyczaj nazywa sie to PMT, PMS albo stanami depresyjnymi i
          podlega leczeniu farmakologicznemu lub samoleczeniu przy pomocy
          sfermentowanych zboz i owocow :o) Ewentualnie mozna podciagnac pod
          Weltschmerz i wrazliwosc ducha. Te ostanie stany niestety mi
          nieznane - prosze wybaczyc owo kalectwo.

          > Więc jakiekolwiek ocenianie przez osoby trzecie i ferowanie
          > jakichkolwiek ocen, wyroków i nadawanie monopoli uważam za
          facecyjne.

          Uwazasz, ze nie wolno niczego powiedziec, oceniac i wyrokowac?
          Na forum tez nie? OK, teraz wiem na czym stoje.

          > Bardzo się natomiast cieszę, że podniesienie przeze mnie tej
          kwestii taki ferwor, ferment i ożywienie na forum spowodowało.
          Hahaha!

          Intrygantka, psiakrew, to znaczy ze nas tylko podpuszczalas???

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
    • jutka1 Wtorek w perspektywie 23.06.09, 23:11
      No to tak, z jojczącą tendencją implodującą najbliwsze foro w tle:
      Po wyjściu z roboty o 16:00 (nowy grafik) spędziłam cudne 3 godziny na tarasie,
      gadając, gadając, śmiejąc się. Patrzyłam się na ciepłe popołudniowe słońce, na
      ludzi, na zieleń drzew, i po raz kolejny stwierdziłam, że kocham to miasto. Ejment.

      Po czym przyszłam do domu i czytałam. A teraz idę spać i dobrounoc pane Havranek
      :-)))
      • lucja7 Re: Wtorek w perspektywie 24.06.09, 00:39
        Rozumiem wiec dlaczego zycie moze byc tym wielkim dupskiem: "wtorek
        w perspektywie" napisalo tutejsze nasze KGB (J1) we wtorek
        wieczorem :-)))))))
        Musze jednak powiedziec ze bylam ta ktora dzielila szczescie Jutki
        na tym samym tarasie do 7ej, ale pozniej musialam sie oddac jeszcze
        innym obowiazkom zawodowym, do teraz. mam pozwolenie od niej, bo
        sama powiedziala ze jest trzymana sekretem (ja sekretem?, z moimi
        relacjami?).

        Niech wiec wam bedzie, zycie jest wielka dupa, ale dupa baaaaaaardzo
        kolorowa, cudowna i pachnaca jak samo zycie.
        Osobiscie "implodujace jojczace tendencje" mam wlasnie tam gdzie
        nalezy je umiescic: ............w kolorowej zyciodajnej dupie :-)
        • jutka1 Re: Wtorek w perspektywie 24.06.09, 07:44
          Tak, powinnam była napisać "z perspektywy", pardon.
    • luiza-w-ogrodzie Sroda 24.06.09, 00:57
      Slonce, chmury, wrzeszczace papugi, za trzygodziny maja przywiezc
      nowa zmywarke, dziecko ma tylko angine, nie mononukleoze... ok, juz
      przestaje pisac.
      Papa
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • lucja7 Re: Sroda 24.06.09, 01:06
        Pisz Luiza, Pisz, nie daj sie zadziobac probom puczu
        wielkodupiastoegocentrycznego. Dorotka liczy tylko punkty, nic
        wiecej :-))))
        • luiza-w-ogrodzie Re: Sroda 24.06.09, 01:32
          lucja7 napisała:

          > Pisz Luiza, Pisz, nie daj sie zadziobac probom puczu
          > wielkodupiastoegocentrycznego. Dorotka liczy tylko punkty, nic
          > wiecej :-))))

          Eee, to nie kwestia zadziobania, tylko jesli wiekszosci sie nie
          podoba optymizm tego co pisze bo obecnie panuje
          atmosfera "wielkodupiastoegocentryczna", to szkoda pisac, czyz nie?
          Przeczekam, a na razie ide poslac troche pozytywnych fluidow
          krolikowi, wydaje mi sie ze tego potrzebuje.

          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Sroda 24.06.09, 07:41
        Ma być słonecznie, 24-26 C. Sporo pracy, ale do przerobienia, spoko.

        Miłego dnia wszystkim :-)
        • jutka1 Re: Sroda --- PS: powódź 24.06.09, 08:09
          Na Dolnym Śląsku i nie tylko wiele miejsc pod wodą. Właśnie widziałam w TV
          kompletnie zalaną wioskę koło Sobótki. :-/
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 77 :-) 24.06.09, 07:44
      witam w kolejny, sloneczny poranek. Jestem totalnie niewyspana, bo
      do 1 w nocy ogladalam film "Gery" (von Santa) z Matt Damon. Widzial
      ktos? Nic sie nie dzieje, pada niewiele slow, a film trzyma w
      napieciu do konca. Film podobal mi sie, choc nie wiem tak do konca
      co van Sant chcial powiedziec....
      Dzis jeden termin za drugim: kafelkarz juz pracuje, maszyna
      przyjdzie, architekt zrobi odbior balkonu (pierwszego narazie),
      a nastepnie bede mogla instalowac siatke dla kotow. Korzystam z tego
      ze po tej stronie domu jeszcze do piatku bedzie rusztowanie, wiec
      nie spadne daleko... A wieczorem jestem zaproszona na przyjatko. Czy
      to wszystko przezyje z piaskiem pod powiekami?
      Do tego wczoraj zebralam reszte wisni wchodzac na cienkie galezie i
      bede - zachecona pysznym wynikiem sprzed kilku dni - bede robila
      dalej dzemik. Pycha!!! Gdyby nie to drelowanie wisni....
      • jutka1 Zazdroszczę wiśni... ntxt 24.06.09, 07:45

        • ewa553 wrazliwa mlodziez? 24.06.09, 08:05
          wczoraj wysluchalam w radio fragmentu (tylko fragmentu, bo po
          drodze, w aucie) rozmowy dziennikarki z jakims notablem
          odpowiedzialnym za szkoly itd. Ciekawe. Tyle sie mowi o
          powierzchownosci, niewrazliwosci "dzisiejszej" mlodziezy, a tutaj
          taki kwiatek: pani dziennikarka z nieslychanym oburzeniem
          opowiedziala, ze w klasie jej siostrzenicy, 12-latki nauczyciel
          stanal przed cala klasa i oznajmil, ze wszyscy sa glupi. No i co pan
          notabl na to powie? Oczywiscie na nauczyciela posypaly sie
          polajanki. A ja sobie przypomnialam, jakie teksty nieraz rzucali na
          nas nauczyciele, jak bili linijka po lapach i stawiali w kacie i
          jakos nie zauwazylam aby takie straszne nas traktowanie doprowadzilo
          do obciazen psychicznych, odwiedzin mlodziezy u psychoterapeuty itd.
          Czy oni naprawde musza z dziecmi jak z (nieswiezym) jajkiem?
          Jak bylam pare lat temu na kuracji w sanatorium psychosomatycznym,
          to rozmawialam czesto z nauczycielem ktory tam byl. Wyslali go, bo
          stracil cierpliwosc jak mlodzi nie tylko nie sluchali co on mowi,
          ale jeszcze demonstracyjnie ogladali porno gazetki w czasie lekcji.
          Poniewaz nie reagowali na jego prosbe zamkniecia gazetki, porwal ja
          i podeptal. To zrujnowalo jego opinie. Mnie zal nauczycieli, a nie
          uczniow, ktorzy moga sobie dzis na wszystko pozwalac. Odrobina
          dyscypliny nigdy jeszcze nikomu nie zaszkodzila, a to na co sobie
          mlodziez dzis pozwala, to po prostu anarchia. Co o tym sadzicie?
          • jutka1 Re: wrazliwa mlodziez? 24.06.09, 08:11
            A może byś to skopiowała na osobny wątek?
            • fedorczyk4 Re: wrazliwa mlodziez? 24.06.09, 10:15
              Straszne jakieś z woda pirunami i wiatrem, przewalaja sie nad
              Polską. Cieszę sie że nie miałam w planach wakacyjnych wyjazdów w
              teren, bo chybabym sie pochlastała. A tak oglądam sobie ulewy przez
              okno i tylko jak chcemy to wychodzimy z Krowisią. A ona na deszcz
              nie lubi a jak grzmi to odmawia kategorycznie.
              Takie widoki miałam wczoraj:
              http://images6.fotosik.pl/491/a36a2147a054ba6b.jpg
              http://images8.fotosik.pl/49/5509e7b94438a26c.jpg
              http://images8.fotosik.pl/49/5509e7b94438a26c.jpg
              Nawet groza przedburzowych chmur ma swój urok:-)
              Zaraz idziemy sprawdzić stan wody na Wiśle.
              • fedorczyk4 Re: wrazliwa mlodziez? 24.06.09, 10:16
                Przepraszam, coś mi się pomerdało i dwa razy to samo zdjęcie
                wkleiłam.
                • maria421 Re: wrazliwa mlodziez? 24.06.09, 10:32
                  Super zdjecie:)

                  Czekalam na pana ktory mial mi trawe skosic, ale wlasnie dzwonil ze nie
                  przyjdzie, ze dopiero w piatek moze przyjsc. A trawa jest po kostki.
                  Slonce swieci, ale wiatr wieje jak glupi.
                  • ewa553 Re: wrazliwa mlodziez? 24.06.09, 10:42
                    Fedoro, swietne zdjecia!

                    Mario, koszenie trawy to sama przyjemnosc. Dlaczego nie robisz tego
                    sama???
                    • maria421 Re: wrazliwa mlodziez? 24.06.09, 10:52
                      ewa553 napisała:

                      > Mario, koszenie trawy to sama przyjemnosc.

                      Nie wiem, jeszcze tej przyjemnosci nie odkrylam:)

                      Dlaczego nie robisz tego
                      > sama???

                      Bo robi to od lat Herr B. :)
          • maria421 Re: wrazliwa mlodziez? 24.06.09, 11:20
            W dzisiejszej GW jest artykul o tym jak uczniowie traktuja nauczycieli, rzucajac
            w nich globusem, puszka coca coli, obrazajac ich.
            Dobrze ze chociaz w Polsce nauczyciel ma prawo zaskarzyc takiego ucznia, obawiam
            sie ze w Niemczech nawet takiego prawa nauczyciel nie posiada, natomiast bedzie
            oceniany przez uczniow w internecie.

            Coz, mamy skutki bezstressowego wychowania. Wychowania bez stressu, ale tez bez
            zasad, bez granic, bez regul, bez poszanowania dla nikogo. Czyli braku wychowania.
    • iwannabesedated Czwartek 25.06.09, 11:36
      Ciepło i parno, ale nie można w tym roku ufać pogodzie. Wczoraj też
      się tak zaczęło a skończyło tym o, na Fedorki zdjęciu. Dodam, że
      wracałam właśnie z pracy i miałam okazję podziwiać te zwieszające
      się bardzo nisko chmury nad centrum Warszawy.

      Ja miałam ostatnio wybuch aktywności sejsmicznej, byłam na
      koncercie, masażu, warsztatach, przyjęłam też zajęcia na sobotnie i
      niedzielne przedpołudnia, a także rozważam wzięcie udziału w pewnym
      projekcie wydawniczo-edukacyjnym. Zmogłam jeden z upierdliwych
      banków, który się poddał, pieniądze mi zwrócił, z dalszych roszczeń
      się wycofał i, proszę zważyć, przeprosiny wystosował. Teraz zaś się
      czuję odrobinę zmęczona. Czy sądzicie że to początki cyklofrenii???
      • jutka1 Re: Czwartek 25.06.09, 11:50
        U mnie sie dzien zaczal wybitnie upierdliwie, bo nie dosc, ze zagwozdka
        mentalno-emocjonalna dot. POSa, to jeszcze przyszedl swistek o wyplacie za
        czerwiec w wysokosci zero euro. Pierwsza czesc dnia spedzilam wiec na wymianach
        maili z ksiegowoscia, od Annasza do Kajfasza, zanim mnie nie zapewnili, ze to
        pomylka i pieniadze beda na moim koncie jutro.

        Jest tez cieplo i parno, podobno od dzisiejszego wieczora beda burze, i jutro
        tez, br\

        Na watku o zgubionych rzeczach dopisze sie po poludniu, bo ciagle nie wiem co (a
        wlasciwie: "jak") z tym fantem zrobic.

        Ide konczyc papior, a potem na obiad na jakis taras w milym towarzystwie.
        • ewa553 Re: Czwartek 25.06.09, 12:20
          dzien zaczal sie fatalnie. pobudka o 6.30, nastepnie blyskawiczny
          prysznic w sasiednim mieszkaniu. Malarz ktory przysiagl ze bedzie o
          7.30 przyszedl godzine pozniej. Instalator ktory mial przyjsc o 8.30
          przyszel godzine temu. Sajgon to nic w porownaniu z tym co sie tu
          dzieje. Malarze kleja tapete (po uprzednim zdrapaniu starej), pod
          ich drabinami kreci sie instalator z bidetem w rece. Do tego malarz
          jest gadula i caly czas truje temu drugiemu. A ja w srodku tego,
          nie mogaca sie skupic na lekturze. I ciagle wolanie o kazdy gwozdzik
          czy tez na pewno ma zostac w scianie czy nie. Obled. Ale moze tej
          nocy bede mogla sikac we wlasnym klopie, nie latajac do sasiadki:)))
          • maria421 Re: Czwartek 25.06.09, 13:39
            Ewa, jak juz panowie robotnicy wyjda zostawiajac nowe tapety, nowe kafelki, nowy
            klop etc. to Ty koniecznie bedziesz potrzebowala POSa :)
            • ewa553 Re: Czwartek 25.06.09, 16:04
              Pania OS mam zamowiona, ale jest dobra i...niesolidna. Ma przyjsc w
              poniedzialek, wszystkie drzwi pomyc. A jak zlikwiduja rusztowania,
              to beda wszystkie okna do mycia. Ale panowie robotnikarze chyba nie
              opuszcza zywcem mojego mieszkania, bo "u drzwi u drzwi, Ewunia
              czysci spluwe.."... jak spiewali w Kabarecie Starszych Panow.
              Nastepne odkrycie bowiem: Ten h.. zlamany elektryk zalozyl dwa
              gniazdka elektryczne 10 cm powyzej umywalki.... a kontakty podlaczyl
              odwrotnie, tzn. na gore sie wylacza, na dol wlacza...Czy
              slyszalyscie cos takiego? Wlasnie byl tu architekt i go przez tel
              zamowil na jutro. Beda wiec znowu kafelki (nowe) rombane itd. Na
              dodatek malarze ciagle jeszcze nie dopelzli zeby wytapetowac ta
              sciane o ktorej w poludnie zapomnieli.... Ide sie polac
              domestosem....
              • maria421 Re: Czwartek 25.06.09, 16:14
                Juz widze Ewunie nasza spluwe czyszczaca:)
                Strach sie bac!
                • jutka1 Re: Czwartek 25.06.09, 21:48
                  Wszystkie pierduły wylałam na wątku narzekającym. Aha, jutro ma być garden party
                  a zapowiadają burze. BR/
    • luiza-w-ogrodzie Jest slonce i piatek, dobra kombinacja 26.06.09, 04:32
      Hydraulik przyszedl rano i podlaczyl zmywarke, bede dzis inaugurowac
      zycie bez mycia naczyn ;o) Niedawno wyszla przyjaciolka, ktora z
      chlopem wpadla na herbatke jaka podalam na tarasie i siedzielismy
      przez godzine w sloncu. Dom zostal wysprzatany jeszcze wczoraj, w
      kuchni tupie krolik i marynuja sie kurze piersi przed wrzuceniem do
      piekarnika. Przy kominku stos drewna czeka na wieczorne rozpalenie.
      Prognoza na jutro mowi o zimnych wiatrach i pochmurnym dniu zas
      niedziela ma byc sloneczna. Ach, nie moge sie doczekac, kiedy
      pobieze do ogrodu zeby w nim pozostac od rana do wieczora. Mam
      caly
      weekend do dyspozycji, bo corka ze wzgledu na chorobe nie
      idzie na zaden mecz ;o) wiec bede ogrodniczyc, budowac, malowac a
      na wieczor mam ksiazke australijskiego naukowca Tima Flannery "The
      Future Eaters", ktorej jakims cudem nigdy nie przeczytalam, choc ma
      kilkanascie lat!
      Czyli nic sie u mnie nie dzieje, jak zwykle ;o)
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • ewa553 Re: Jest slonce i piatek, dobra kombinacja 26.06.09, 07:49
        U nas dalej upaly, slonce swieci - zapewne nawet w Kassel:))))
        Tez mam nadzieje wyrwac sie jutro z wszechobecnego syfu i malarii
        tego mieszkania i popracowac troche w ogrodzie. W tej chwili wpadam
        tam jedynie wieczorem podlewac. A zebyscie wiedzieli jak pachnie
        wieczorny, nagrzany ogrod jak sie podlewa ziola i lawende!! Upojnie,
        po prostu!
        • maria421 Re: Jest slonce i piatek, dobra kombinacja 26.06.09, 08:58
          ewa553 napisała:

          > U nas dalej upaly, slonce swieci - zapewne nawet w Kassel:))))

          A skad!
          Ty sie przyznaj Ewa, ze sie przenioslas na poludniowa strone Alp i dlatego
          urzadzasz sobie mieszkanie i masz slonce na okraglo;)
          • ewa553 Re: Jest slonce i piatek, dobra kombinacja 26.06.09, 09:30
            jak widac Marysiu, wystarczy przeniesc sie na poludnie od
            Frankfurtu - co Ci daje pod rozwage:)))
            • maria421 Re: Jest slonce i piatek, dobra kombinacja 26.06.09, 09:44

              ewa553 napisała:

              > jak widac Marysiu, wystarczy przeniesc sie na poludnie od
              > Frankfurtu - co Ci daje pod rozwage:)))

              Melduje ze wlasnie wyszlo slonce. I ze pan z kosiarka przyszedl i pracuje.
    • jutka1 Szaro i mokro 26.06.09, 08:10
      Jest szaro i mokro, wieczorem i w nocy przeszły burze, przewidują następne.
      Przede mną pół dnia pracy, potem się zobaczy. Na garden party nie chce mi się
      iść, bo wizja bycia jak skumbria w tomacie wśród tłumu stłoczonego w czterech
      ścianach zamiast w ogrodzie... jakoś mi się nie chce.

      Poza tym na działkach nic się nie dzieje.

      Miłego dnia
      • luiza-w-ogrodzie Re: Szaro i mokro 26.06.09, 08:19
        jutka1 napisała:

        > Jest szaro i mokro, wieczorem i w nocy przeszły burze, przewidują
        następne.
        Tyyy, pozycz jakas burze, wlasnie rozsypalam nawoz na frontowym
        trawniku, dobrze byloby, gdyby na niego popadalo.

        Pol dnia w pracy brzmi dobrze, zycze milego weekendu!
        ;o****
        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
        lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • maria421 Farah Fawcett i Michael Jackson nie zyja (ntx) 26.06.09, 09:03
          • fedorczyk4 Re: Farah Fawcett i Michael Jackson nie zyja (ntx 26.06.09, 09:46
            Szkoda, zwłaszcza Faceta. Walczyła jak lwica. MJ nigdy nie był z
            mojej bajki. Był ponoć kamieniem milowym w historii muzyki, ale ta
            akurat muzyka, ani mnie grzębi, ani mnie zieje. Historia jego życia
            natomiast stawia mi włosy na karku,dęba.
      • fedorczyk4 Re: Szaro i mokro 26.06.09, 09:49
        Szaro i mokro w Warszawie, zazdroszcę słońca, bo to które u nas sie
        wczoraj pojawiło było w towarzystwie powietrza w którym nie było
        tlenu. Zdałam wczoraj egzamin ustny i mam w sumie 98/100. Szkoda że
        mnie nie stac na kontynację bo sie rozjadłam. Na lato zaplanowałam
        smotna pracę z angielskim i powtórke calego kursu rosyjskiego. A na
        razie wracam do zywych i zycia towarzyskiego. W sobotę balanga, w
        niedzielę Faust.
        • iwannabesedated Re: Szaro i mokro 26.06.09, 13:00
          A to gratulacje, gratulacje, teraz te nowonabyte umiejętności
          kultywuj i rozwijaj :)

          Ja jakoś spiczniałam, umowę podpisałam dzisiaj na te weekendowe
          zajęcia, ostatni więc wolny weekend mam, ale jakoś ani pomysła ani
          weny twórczej niet. Remont rozgrzebany, kuchnia do podmalowania
          gotowa stoi od tygodnia, ale niechciejstwo jakieś mnie ogarło. Też
          się ostatnio nalatałam, namniotałam, nachachmęciłam i teraz powetrze
          ze mnie zeszło.
          • jutka1 Re: Szaro i mokro 27.06.09, 01:10
            Fedowi gratulacje, a 100Krocie: to nie cyklofrenia, tylko zmęczenie - jak u
            mnie. Odpocznij.
    • jutka1 Sobota 27.06.09, 09:13
      Zapowiadają dość słoneczny i ciepły dzień. Spędzę go z książką(-ami) i na
      pracach domowych, nic takiego. Odpoczynek.
      Miłego dnia :-)
    • jutka1 Jest słonecznie... 28.06.09, 09:14
      Ma być dziś gorąco, 27-29 C.
      W planie krótka wizyta po sąsiedzku u koleżanki, żeby prZywitać się z jej
      czterodniową córeczką, potem mały obiad. Popołudniowe rozmowy. Spokój - a
      przynajmniej mam taką nadzieję :-)

      Miłej niedzieli :-)
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Jest goraco... 28.06.09, 12:06
        Az mozg odmawia posluszenstwa...
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 77 :-) 28.06.09, 09:57
      niedziela mila, spokojna. Robie to i owo sluchajac toccata i fugi
      Bacha. Prawdziwie niedzielna muzyka.... Czekam na pana ktory ma
      zabrac moje stare meble, bo wczoraj dostalam nowe z Ikei. Tzn. tylko
      kanape i fotel. Dobrze ze byla u mnie przyjaciolka: ubieranie poduch
      kanapowych wymaga swietej cierpliwosci, ktorej ja po 3 tygodniach
      mieszkaniowego remontu nie mam juz na stanie. Fajne te nowe
      siedziska. Nieziemsko wygodne i do tego ladniutkie. Koty uzywaja ich
      narazie dosc nieufnie...Nie lubia zmian, a tu caly czas sie cos
      dzieje. Podczytuje ksiazke bardzo ciekawa, ale pelna historycznych
      dat, nazwisk, faktow, co to mi sie glowy nie trzymaja. Trzeba bardzo
      uwazac. "Czarne ogrody" Malgorzaty Szejnert - tej od Kutza.
      Ludziom ktorzy maja awersje do Slaska, ksiazki nie polecam.
      • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 77 :-) 28.06.09, 14:17
        Wczoraj przesadziłam z aktywnościami. Najpierw sprzątanie, pranie,
        zakupy i gotowanie, a potem się udałam na przedstawienie w ramach
        Festiwalu Sztuka Ulicy. No i się wykończona teraz czuję. Bo na
        dodatek jak mi się cały tydzień nic kompletnie nie śniło - to
        dzisiaj w nocy mi się ze sześć snów prześniło.
    • ewa553 Maryska, 28.06.09, 15:47
      jak bys przetlumaczyla na polski:
      - mitteilungsbedürftig (zartobliwie o gadule zostalo powiedziane)
      - nicht belastbar (tak psychicznie jak i fizycznie)

      Jest tak duszno, ze nie moge dowlec sie do telefonu:))))
      • maria421 Re: Maryska, 28.06.09, 19:37
        ewa553 napisała:

        > jak bys przetlumaczyla na polski:
        > - mitteilungsbedürftig (zartobliwie o gadule zostalo powiedziane)

        W wolnym tlumaczeniu chyba "spragniona wiesci"

        > - nicht belastbar (tak psychicznie jak i fizycznie)

        Niezdolna do wysilku

        > Jest tak duszno, ze nie moge dowlec sie do telefonu:))))

        Tu tez duzno i porno:)
        • ewa553 Re: Maryska, 28.06.09, 19:57
          nienienie, to nie tak. Mitteilungsbedürftig jest ktos, kto ma
          ogromna potrzebe wypowiadania czegos. Zle mnie zrozumnialas.

          niezdolny do wysilku tez do mnie nie przemawia.
          albo tez polskiego zapomnialas, albo nie ma krotkiego tlumaczenia
          tych slow....
          • fedorczyk4 Stokroć drżyj razem ze mną 28.06.09, 20:10
            Nowozelandzka policja twierdzi że Jeff Goldblum zabił sie w piątek
            spadając z klifu. Wprawdzie agentka Goldbluma twierdzi że to nie
            prawda ale ja na wszelki wypadek trzymam kciuki żeby rzeczywiście
            wiadomość okazała się przesadzona. Jestem jego wielką fanką i ciągle
            nie tracę na niego nadziei
            • iwannabesedated Re: Stokroć drżyj razem ze mną 28.06.09, 21:27
              Drżę i rżę, a swoją drogą to dziwaczne. Jak może facet spaść z klifu
              w Nowej Zelandii i umrzeć a zarazem żywy i zdrowy przebywać w Los
              Angeles. Coś tu nie gra.
              • jutka1 Re: Stokroć drżyj razem ze mną 29.06.09, 07:43
                Cogdziejak?
          • maria421 Re: Maryska, 28.06.09, 20:24
            ewa553 napisała:

            > nienienie, to nie tak. Mitteilungsbedürftig jest ktos, kto ma
            > ogromna potrzebe wypowiadania czegos. Zle mnie zrozumnialas.

            Dla mnie jezeli ktos jest bedürftig to jest wymagajacy w sensie ze cos mu jest
            potrzebne (cos musi dostac, uslyszec, zrozumiec) a nie ze on ma potrzebe cos z
            siebie dac, wypowiedziec itp.
            Nie znajduje polskiego odpowiednika w jednym slowie, ale "majacy ogromna
            potrzebe wypowiadania czegos" to jest wlasnie to.

            > niezdolny do wysilku tez do mnie nie przemawia.

            To jest w medycznym tlumaczeniu naprawde "niezdolny do wysilku".
            Zreszta: Belastungs EKG = EKG wysilkowe; Belastungsprobe =proba wysilkowa.
    • iwannabesedated Niedzielne popołudnie 28.06.09, 17:50
      Ciepło i słonecznie (w końcu!)
      Byłam na niedzielnym koncercie pod Szopenem w Łazienkach.
      Przyjemnie, zwykle dobierają znane i lubiane kawałki, w sam raz dla
      dyletantów takich jak ja. Rozłożyłam się plackiem na trawniku,
      kontemplowałam przepływające chmurki, słuchałam a i też obserwowałam
      od czasu do czasu podnosząc peryskopa.

      Z wczorajszego przedstawienia i dzisiejszego koncertu odniosłam
      następujące wrażenie: wiele osób już nie potrafi odbierać świata bez
      pośrednictwa elektronicznych gadżetów. Mniej wiecej jedna trzecia
      publiki non-stop pstrykała cyfrówkami lub komórkami. Gdy po około
      pół godzinie mieli już wszystko "obcykane" - artystów, okolicę,
      innych uczestników zdarzenia oraz siebie z artystą, okolicą, innymi
      uczestnikami w tle - zwijali się i odchodzili. Nie byli w stanie
      dłużej wytrzymać, po prostu słuchać, po prostu patrzeć, po prostu
      być.

      Mało tego, w trakcie przedstawienia wczoraj, jak to w zwyczaju
      teatrów ulicznych, aktorzy zbliżali się do publiki aby nawiązać
      kontakt. I nie było to absolutnie możliwe, bo gdy się tylko zaczęli
      zbliżać to natychmiast widzowie im wsadzali obiektywy kamer w nos i
      oślepiali fleszami. Wyglądało to trochę rozpaczliwie i desperacko,
      jakby odbiorcy nie byli w stanie wytrzymać wzroku aktorów, czy też
      po prostu innych ludzi.

      Takie to myśli i refleksje mnie się nawinęły leżąc na trawniku w
      Łazienkach słuchając Grand Valse Brilliant na przemian kontemplując
      obłoki i jakiejś skandynawki majtki w niebiesko-czarne paski między
      sążnistymi białymi udami;)
      • jutka1 Re: Niedzielne popołudnie 28.06.09, 18:49
        Attenion span się skrócił, ot co.
        • ewa553 Re: Niedzielne popołudnie 28.06.09, 19:10
          nic nie rozumiem, Dorotko: jak sie ma Twoja relacja pogodowa do
          tego, co mi godzine temu opowiedziala warszawska siostrzenica. Ze
          pranie musi wrzucac do suszarki, bo powieszone nie schnie, ze
          przyniesli z piwnicy jakis piecyk, bo wilgoc im tak mieszkanie
          obsiadla, ze boja sie plesni...
          • iwannabesedated Re: Niedzielne popołudnie 28.06.09, 19:16
            No przecież jak leje od dwóch miesięcy, to się nie osuszy przez
            jedno popołudnie słońca przecież... Wilgoć jest w powietrzu, a u
            mnie żeby pranie wyschło to farelkę włączam.
            • fedorczyk4 Re: Niedzielne popołudnie 28.06.09, 19:40
              Moje pranne poranne, po płudniu już było suche. A rano nazbierałam
              siatę grzybów nad Wisłą:-)) Połowa to prawdziwki, reszta koźlaki,
              ale dorodne że uch! Suszą sie w piekarniku na 2 poziomach tyle ich
              jest. Tak mnie wynagrodziło za chodzenie z torebsią na psie odchody
              bo inaczej nie miałabym w czym nieść. I po drodze informuję że torby
              miałam dwie;-)))
    • jutka1 Upalny poniedziałek, reszta tygodnia też... 29.06.09, 07:55
      Zerknęłam jak zwykle na Meteoparis, i co widzę: dziś i jutro 29-31C, środa -
      30-32C, czwartek i piątek - 32-34 C. Trochę burz, choć nie dzisiaj. Ufff.
      Dzisiaj i jutro mam sporo pisania, dzwonienia, załatwiania - ale do przerobienia
      bez problemu.

      Oglądam na TV Polonia reportaż z Kotliny Kłodzkiej. Omatko. :-(

      Poza tym na działkach nic się nie dzieje, i tyszpiknie. :-)

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Upalny poniedziałek, reszta tygodnia też... 29.06.09, 08:55
        Wreszcie pogoda taka, jaka powinna byc pod koniec czerwca. Slonecznie, na
        termometrze juz 20 stopni.

        Wczoraj dopiero sie dowiedzialam ze moj brat mial w ubiegly wtorek operacje
        brzucha i wczoraj wrocil do domu ze szpitala. Nic mi dran wczesniej nie
        powiedzial, bratowa tez nie. Nie byloby to zadna wielka sprawa gdyby nie to, ze
        oni w niedziele 5 lipca wybieraja sie na wycieczke nad Bajkal i do Mongolii.
        Podobno nie da sie terminu przesunac.
        Kurka wodna, jemu dopiero jutro szwy maja zdejmowac, a on juz pare dni pozniej
        gdzies w dalekie stepy sie wybiera?

        • ewa553 Re: Upalny poniedziałek, reszta tygodnia też... 29.06.09, 09:47
          Widzisz Maryska, dlatego Ci wczesniej nic nie powiedzieli, zebys sie
          za wczesnie nie musiala o niego martwic:))))
          A swoja droga: jezeli by bylo medyczne przeciwwskazanie, to na calym
          swiecie mozna podroz anulowac.
          Co do Twojego (dla mnie) tlumaczenia: nie mozesz przeciez w
          tlumaczeniu rozkladac slowa zlozonego na czynniki pierwsze, bo Ci
          cos dziwnego wyjdzie. "Mitteilungsbedürftig" to nie jest ktos
          ciekawy wiadomosci, lecz wrecz przeciwnie, ktos kto caly czas
          odczuwa potrzebe dzielenia sie wiadomosciami. W tym wypadku chodzilo
          o strasznie gadatliwe niemowle, wiec matka zartobliwie powiedziala,
          ze dziecko jest mitteilungsbedürftig. No, nie po raz pierwszy
          spotykam sie ze w niemieckim sa krotsze slowa na okreslenie czegos,
          co w jez.polskim mozna tylko metoda opisowa wyjasnic.
          • jutka1 Re: Upalny poniedziałek, reszta tygodnia też... 29.06.09, 10:10
            W biurze zaczyna byc goraco. Chyba padla klimatyzacja czycus? Nie chce myslec co
            bedzie w srode :-/
            • iwannabesedated Re: Upalny poniedziałek, reszta tygodnia też... 29.06.09, 10:48
              Tu w końcu też jakaś ludzka letnia temperatura. Moje mieszkanie ma w
              takie dnie nieprzeparty urok. Jest chłodne, utopione w zieleni i
              sielskie. No teraz trochę rozchełstane, bo w środku remontu
              korytarza zeszła z nas para - na skutek niekorzystności różnych - no
              i jakoś prace się ślimaczą. Ale ja już żyję wizją pięknego
              przedpokoju w kolorze ecru i złotozielonym a obecny bałagan traktuję
              jako konieczny okres przejściowy coś w rodzaju czyśćca.

              Aprops, ostatnio mnie nostalgizmy jakieś nękają, na przykład idąc
              uliczką na Starej Pradze, przechodziłam koło podwórka, w głębi
              drewniane drzwi, nad nimi napis jakiś taki z lat '60 chyba, kępa
              zielska - przypomniały mi się wakacje na wsi u Babci, jak byłam
              dzieckiem, gąszcz ogrodu, czereśniowy sad, droga do wiejskiego
              sklepu nazywanego spółdzielnią i w tej spółdzielni kupowana dla mnie
              przez Babcię do wypicia na miejscu oranżada z porcelanowym kapslem.
              Kaczki na wiejskim stawie i jaśmin pod oknem. Taki smak wolności,
              lekkości, beztroski, bo ja wiem. Aż mnie nos zaswędział od tego
              wspominka.
              • ewa553 Re: Upalny poniedziałek, reszta tygodnia też... 29.06.09, 12:53
                kurcze, ta oranzada - jak bym sie jej teraz napila!!!! Miala tyle
                bombelkow, ze az lzy kapaly podczas picia...
                • jutka1 Re: Upalny poniedziałek, reszta tygodnia też... 29.06.09, 12:56
                  Poza oranzada z kapslem mruczenie wywoluja u mnie wspomnienia oranzady w proszku
                  :-)))
                  • maria421 Re: Upalny poniedziałek, reszta tygodnia też... 29.06.09, 13:00
                    jutka1 napisała:

                    > Poza oranzada z kapslem mruczenie wywoluja u mnie wspomnienia oranzady w proszk
                    > u
                    > :-)))
                    >
                    .... spozywane prosto z reki albo z papierka. Smak oranzady odroznialo sie po
                    kolorze jezyka.
                    • jutka1 Re: Upalny poniedziałek, reszta tygodnia też... 29.06.09, 13:02
                      Dokladnie tak, Mario. :-)
                      • jutka1 Re: Upalny poniedziałek, reszta tygodnia też... 29.06.09, 23:22
                        Upał...
                        Właśnie podlałam rośliny na patio. Ziemia była sucha jak pieprz. :-(
                        A jutro ma być jeszcze gorzej, a pojutrze jeszcze gorzej, a popojutrze jeszcze
                        gorzej :-(
                        Oh well. Chciałam upału to mam.
    • jutka1 Upalny wtorek... 30.06.09, 08:26
      Widziałam w TV zdjęcia szkód po oberwaniu chmury w Warszawie. Uomatko. :-O
      Na Dolnym Śląsku natomiast poziom rzek zaczął opadać, i jeśli znów nie dowali,
      to na tym powinno się skończyć.

      O pogodzie tutaj już pisałam, nie będę się powtarzać. Ufff.

      Dzień przede mną do przerobienia bez większych problemów. Obiad "roboczy" w
      temacie mnie interesującym, po obiedzie trochę pisania, trochę czytania. Spoko.

      Pamiętacie serial "Do przerwy 0:1"? :-) Codziennie rano w ramach wakacyjnej
      ramówki leci na TV Polonia, i przy ostatniej porannej kawie sobie z uśmiechem
      oglądam. :-)

      Tyle pierduł dzisiejszych. Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Upalny wtorek... 30.06.09, 08:58
        Tez upalny wtorek.
        Dzis mijaja trzy lata :(
        Wtedy tez byl upalny dzien. Piatek.
        • jutka1 Re: Upalny wtorek... 30.06.09, 17:19
          Mario, trzymaj się.

          W mieszkaniu sauna. KJAP. Co będzie jutro (34C)?

          :-(
          • ewa553 Re: Upalny wtorek... 30.06.09, 18:12
            z pozno-popoludniowej drzemki obudzil mnie grzmot. Grzmi coraz
            piekniej, ale niestety daleko. Oby i do nas doszlo! Wykonczona
            fryzjerem i dluzszym chodzeniem po miescie w taki upal, nie mam sil
            na podlewanie ogrodu....
            • jutka1 Re: Upalny wtorek... 30.06.09, 22:11
              A ja powiem (napiszę) wulgarnie - pierdolę dni wolne, jeśli się mnie robi w
              gadupę. Ejment i szydło w gadupę komunie.
              Zi End.
              • fedorczyk4 Re: Upalny wtorek... 30.06.09, 23:47
                Boszeee, a kto Ci to robi? I dlaczego?
                • jutka1 Re: Upalny wtorek... 01.07.09, 09:02
                  Nie kto tylko co. Tzw. zycie zawodowe rozwaliło mi plany prywatne. :-/
    • ewa553 Wanted.... 30.06.09, 19:06
      ..nasze Warszawianki! Kto je widzial ostatni raz? Wyborcza donosi,
      ze Warszawa po wczorajszej burzy jest kraina jezior i rwacych
      potokow. Ojej, gdziez one, gdziez?
      • fedorczyk4 Re: Wanted.... 30.06.09, 21:50
        Jam tu:-)))Ale bez windy i nie wiadomo kiedy odtworzą, bo
        elektronikę szlag trafił, i nim w ogóle i w szcególe zbadja to musi
        podeschnąć, czyli dni kilka i bez deszczu. A ja sobie mieszkam na ja
        piątym piętrze a jak z garazu i z tobołami to na szóstym, więc
        swietnie się bawię. Zwłaszca ze garaż tez zalwszy. Ale to wszysto
        jest mały Pikuś. Najważniejsze ze Diecinka maturę zadwszy i to
        całkiem poprawnie, znaczy sie nie zeby jakoś strasznie błyskotliwie,
        ale całkiem, calkiem. Osobiście jestem (i dałam temu wyraz i paszcza
        i portfelem) z niej dumna jak ten paw!
        • fedorczyk4 Re: Wanted.... 30.06.09, 23:49
          Ale za to Saska Kępa i Goclawek są pozbawione wszystkiego co wynika
          z doplywu prądu. Strzelił transformator i jest czeski film, czyli
          nikt nic nie wie:-(
        • maria421 Re: Wanted.... 01.07.09, 10:17
          Grytulacje dla Fedorczykowny!
          Jakie plany na po wakacjach?
    • ertes Dzieci 01.07.09, 05:51
      No wlasnie. Za pozno? Akurat? Moze byc?
      Ciekawe.
      • ewa553 Re: Dzieci 01.07.09, 08:54
        Ertes, zrob sobie liste za i przeciw i wtedy sam sobie na to pytanie
        odpowiesz. Masz przeciez doswiadczenie, wiec wiesz co Cie
        ewentualnie czeka i czy chcesz tego. Pamietaj, ze to zobowiazanie na
        wiele lat. Policz ile lat bedziesz mial, jak dziecko pojdzie na
        studia. Itd.
        A co na to kandydatka na matke?
Pełna wersja