O pierdułach -- Odc. 79 :-)

20.07.09, 09:24
Otwieram i lecę, bom zaspała :-)

Więcej później. Baj.
    • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 20.07.09, 09:46
      Wstałam i stwierdziłam, że nie mam kompletnie nic do powiedzenia.
      Hahaha!
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 20.07.09, 10:13
        Wlasciwie ja tez nie, ale zawsze moge popierdulic o pogodzie. :-D
        Dosc cieplo, slonecznie, ale nadchodza chmurzyska.

        A w ogole zaczynam ostatni tydzien pelnopracowy (slowtwrstw. zam.), w przyszlym
        tygodniu pracuje tylko w poniedzialek, a potem frufru. Zaczelam juz - powoli -
        zakupy na wyjazd. Troche mi jeszcze zostalo, zalatwie w week-end.

        Tyle pierdul. Milego dnia wszystkim. :-)
        • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 20.07.09, 12:57
          Jestem juz znowu w pracy, na cztery dni, potem mam dwa tygodnie
          urlopu.

          Operacja przebiegla bezproblemowo, ale strasznie mnie po niej bolalo
          a poniewaz moj organizm niespecjalnie reaguje na wszelkie leki
          uspokajajaco-usypiajaca-przeciwbolowe to mnie dano morfine do
          kroplowki i taki przycisk, ze jak boli, to moge sobie nacisnac. No
          to naciskalam ile wlazlo a oni chyba to zle ustawili, bo stracilam
          przytomnosc i siem okazalo, ze mam duzo za niskie nasycenie tlenem
          wiec mnie obudzili za pomoca innej kroplowki i podlaczyli do tlenu
          (takie rurki do nosa w ktorych wciaz cos chrapie) po czym sie
          okazalo, ze za taki nadmiar tlenu to ja reaguje alergicznie
          (wszystko zaczelo mnie swedziec i dostalam purpurowoczerwonej
          wysypki), wiec potem mnie smarowano jakimis masciami, zeby mi
          przeszlo. Po pieciu dniach doprowadzili mnie do prawie zupelnego
          ladu, potem jescze 10 lezalam w domu, bo nie moglam siedziec, teraz
          wrocilam do kieratu i jest tak samo dupiascie jak bylo przed
          operacja.

          Za pare dni jade na urlop, ale jakos nie potrafie sie ani cieszyc
          ani zrelaksowac. Tesknie za Piranha, kotry jest na obozie w gorach
          gdzie to udaje Indianina (oboz jest indianski).

          Pogoda zmienna, moja waga za to bardzo stala niestety,
          naprodukowalam mase bizuterii, ktorej nawet nie chce mi sie
          sfotografowac, bo ogolnie nic mi sie nie chce bo wszstko jest do
          d....

          Moze mi siem to niedotlenienie rzucilo na mozg?
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 20.07.09, 14:04
            Fajnie, Xurku, ze sie odezwalas.

            Ja ostatnio latam jak kot z pecherzem. Mam w domu pod opieka dziecko, woze ja do
            jej matki do szpitala (operacja przeszla bez problemow), a takze do jej
            mieszkania gdzie zostal krolik ktorego nalezy dogladac.
            W sobote przyjechala corcia i jej kolezanka z Polski, wczoraj przyjechal corci
            chlopak, wieczorem wszyscy razem odjechali.
            Zostalam tylko z moja podopieczna, zaraz wybieramy sie do szpitala bo jej matka
            ma dzisiaj urodziny, po szpitalu zabieram Mala na "Ice Age 3".

            Trzymajcie sie!
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 20.07.09, 19:02
      Trzymajcie za mnie prosze jutro wszystkie wolne kciuki. Operacje mam
      o 8.15. Jak mi juz w ramie wejda to sie okaze czy bede tylko
      skrobana, czy tez cerowana. Przy skrobaniu oznacza to 2 tygodnie
      unieruchomienia. Przy cerowaniu...6 tygodni w sztywnym opatrunku.
      Skrobanie to usuwanie kosci typu ostroga. Cerowanie to sciegna,
      ktore jest naderwane (uszkodzone tom ostrogom), ale dopiero po
      wejsciu zobacza jak dalece....
      siem troche bojem.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 20.07.09, 22:13
        Będę trzymać, wszystko będzie OK! :-)))
    • jutka1 Wtorkowe kciuki :-) 21.07.09, 08:47
      Trzymając kciuki za Basię, donoszę co następuje:
      Dzisiaj ma być upał, 31-32 C. Z tej to okazji czas na seledynowe japonki Nine
      West, przywiezione z Waszyngtonu. :-)))
      Pracy sporo, ale do przerobienia, a obiad jem z warszawską przyjaciółką i jej
      córeczką.

      Tyle pierduł. Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Wtorkowe kciuki :-) 21.07.09, 09:32
        Tez mocno kciuki sciskam.
        Trzymaj sie dzielnie, Ewa.
        • iwannabesedated Re: Wtorkowe kciuki :-) 21.07.09, 10:30
          Boże istny lazaret tutaj zaegzystował, Xurek ze szpitala właśnie
          wrócił, Ewa właśnie idzie, Blues nadal siedzi, Pytonowi się śnił a
          Marysia bez przerwy tam lata. Kciuki za Was wszystkich, dobre
          ludzie. Trzymajcie się, jutro będzie lepiej (cycat).
    • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 21.07.09, 19:10
      Wczoraj ogłosiłam dobrą nowinę jednej znajomej co mnie przedtem
      zasypała gradem jakichś swoich traum. Ot tak, coby ulżyć trochę
      kobicie. Hahaha!

      Popadła w straszne oburzenie, rozindorzyła się pieniście i do
      dochtorów mnie wysłała aby leczyć moją "wieloletną głęboką depresję
      i tendencje samobójcze" :)

      Ciekawe jest, jak to się obyczaje zmieniają. Na przykład w
      średniowieczu uważano iż świat to padół płaczu, gdzie męczymy się w
      celu zasłużenia sobie na życie wieczne. A jak kto uważał inaczej to
      wędrował na stos jako bluźnierca wichrzyciel.

      Wydaje się iż zatoczyliśmy pełne koło, teraz o życiu można tylko w
      superlatywach a jak nie - to do czubków. W pewnym sensie różnimy się
      od średniowiecza jedynie metodami, czyco?
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 21.07.09, 19:36
        Ty oglosilas jej dobra nowine, a ona Cie za to na leczenie depresji wysyla?
        Nie rozumiem.
        Albo rozumiem ze to jej sie cos pokrecilo.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 21.07.09, 19:41
        A to dopiero, 100Krocie.
        Wiesz jak to się nazywa w psychologii? Projection. :-)
        • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 22.07.09, 12:02
          Marysiu, dobra nowina Stokroci brzmi: Życie jest do dupy:-)
          Za Ewę trzymam mocno kciuki.
          Stokroć Ty lepiej nie spotykaj sie z takimi ludźmi:-)
          Ja tam też uważam że życie jest do dupy, a ludzie nienormalni.
          Wszyscy co do jednego, łącznie ze mną!
          • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 22.07.09, 12:36
            A nie ważne jaka, ważne, że jest to DOBRA nowina.

            Wczoraj i dzisiaj niekorzystność jakaś, samopoczucie złe plus
            incydenty jakieś debilne. Miała się zmienić na lepsze pogoda, a jest
            ciężko, pochmurno i parno.

            Chciałam iść do unijnej szkoły trenerów biznesowych, bo sobie
            wymyśliłam, że skoro rozkręcic biznesu nie potrafię ani pracy dostać
            w dotychczasowym zawodzie - to się przekwalifikuję. No i nie
            przyjęli mnie - motywując, że inni kandydaci mieli bardziej
            INTERESUJĄCE wykształcenie i przebieg kariery. No ja się zastrzelę,
            mojemu wykształceniu i karierze można wiele zarzucić, ale nie to że
            jest nieinteresująca. Mam dziwne poczucie jakiegoś totalnego
            wyabstrachowania ze świata, i niezrozumienia reguł w nim panujących.

            • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 22.07.09, 13:23
              Dotota, interesujace = pasujace do profilu.
              Nowomowy nie znasz?
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 22.07.09, 13:22
            fedorczyk4 napisała:

            > Marysiu, dobra nowina Stokroci brzmi: Życie jest do dupy:-)

            Aha! To sie nazywa terapia "klin klinem" :)
            • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 79 :-) 22.07.09, 13:32
              No tak, nowomowę znam, ale chyba o niej zapomniałam... Jasne,
              przecież musieli tam mieć schemat czyli profil kandydata. A ja się w
              schematach raczej nie mieszczę.

              "Klin klinem" to prawda! Tak się to nazywało! Hahaha! Stara dobra
              metoda, a ja tu Hamerykę myślałam, że odkryłam!
    • ewa553 ale jaja - czyli: juz jestem w domu! 22.07.09, 19:33
      Sluchajcie w jaki sposob szpitale oszczedzajana wydatkach.
      Pisalam juz, ze nie biora do szpitala dzien przed operacja, bo
      badania i rozmowy mozna przeprowadzic ambulatoryjnie. Przychodzi sie
      w dniu oiperacji, zrzuca juz w windzie kiecki i hop! na stol
      operacyjny. Tak mniej wiecej wczoraj wygladalo. Süalam do wieczora,
      bo mialam pelna narkoze. Dzis przy porannej wizycie lekarz mnie
      poinformowal, ze moge wieczorem isc juz do domu! Nie ma komplikacji,
      bol usmierzony kroplowka i tabletkami, wiec nie trzeba lezec w
      szpitalu.... Wstyd mi, bo zapomnialam mu podziekowac, ze mi
      przynajmniej dali odespac te narkoze. Dzis o 18-tej dali mi oprocz
      listu do lekarza strzykawke i kazali sobie zrobic wieczorem samej
      zastrzyk w brzuch!!!! Na moje przerazone "never" powiedzili
      uspokajajaco, ze to bardzo latwe. I ze jesli sobie nie zrobie
      zastrzyku, to sama bede ponosic ewentualne konsekwencje!!! To mnie
      powalilo. Jutro musze isc do dwoch lekarzy, kazdy na innym koncu
      miasta, a ja z tym posiekanym ramieniem (opatrunek wielki jak
      u basebolistow amerykanskich) nie moge przez nastepnych 12 dni
      prowadzic auta. Bede sie wiec rujnowac na taksowki. No, ale
      najwazniejsze, ze szpital oszczedza!
      • maria421 Re: ale jaja - czyli: juz jestem w domu! 22.07.09, 20:12
        Ewa, ja sie ciesze ze juz mozesz pisac, a Ty pewno tez sie cieszysz ze jestes w
        domu przy kotach.
        No wiec, niech tam szpitale sobie oszczedzaja, a Ty teraz oszczedzaj siebie.
      • jutka1 Re: ale jaja - czyli: juz jestem w domu! 23.07.09, 07:59
        Witaj w domu, i szybkiej rekonwalescencji! :-)
      • iwannabesedated Re: ale jaja - czyli: juz jestem w domu! 23.07.09, 10:40
        Jezusmario, Ewcia, podzielam w całej rozlazłości Twoje
        zbulwersowanie! Zastrzyk w brzuch??? Samodzielnie??? Jak sobie
        poradziłaś?

        Następnie wręczą człowiekowi instrukcję własnoręcznego wycięcia
        sobie wyrostka, zestaw narzędzi "mały doktor" i kawałek katgutu do
        zaszycia i też powiedzą, że to bardzo łatwe!!! What next???
    • jutka1 Czwartek, przysypana robota 23.07.09, 11:11
      Wczoraj mnie przysypalo. I taka przysypana juz zostane do polowy albo i konca
      wrzesnia, z przerwa na urlop (ktory, nota bene, jestem zmuszona skrocic o
      tydzien). Taki lajf.

      Milego i mniej przysypanego dnia zycze :-)
      • iwannabesedated Re: Czwartek, przysypana robota 23.07.09, 11:19
        Boszz Pytun... Czyli nici z długich weekendów też?

        Współczuwam ze wszechmiar. W razie czego, dawaj znaki dymne lub
        wodne, wyślemy ekipę ekstrakcyją coby Cię odkopać.
        • jutka1 Re: Czwartek, przysypana robota 23.07.09, 11:23
          Dlugie week-endy beda. Nie ma sr..ia po krzakach! :-)
          • iwannabesedated Re: Czwartek, przysypana robota 23.07.09, 11:24
            Niooooo! To rozumiem! Walcz Pytonie i się sprasować nie daj!
    • jutka1 TGIF :-) 24.07.09, 08:04
      Ostatnie pół dnia pracy przed week-endem. Potem przyjemności.
      Ale i tak będę musiała popracować jutro, żeby zdążyć ze wszystkim przed
      wyjazdem. br\

      Miłego dnia życzę :-)
    • jutka1 Sobota pół-pracująca 25.07.09, 09:31
      Za oknem pochmurno, ma być 22-24C. DZień w sumie banalny: ostatnie
      przedwyjazdowe zakupy, pranie, i część dnia przy komputerze, zapinając kilka
      spraw zawodowych. W ten sposób w poniedziałek zdążę pokończyć wszystko co
      trzeba. A we wtorek frufru. :-)

      Wprawdzie szkoda, że muszę skrócić urlop o tydzień, ale za to tydzień po
      powrocie jadę znów na wyspy. I cieszę się :-)))

      Miłej soboty :-)
      • ewa553 Re: Sobota pół-pracująca 25.07.09, 10:45
        na Wyspy Bergamuta? Gdzie zyl podobno Kot W Butach?
        • jutka1 Re: Sobota pół-pracująca 25.07.09, 11:06
          Kot w butach to ja jestem, a mieszkam jednym butem w Paryżu a drugim w ŻD ;-)))
          Na Karaiby, tam gdzie rok temu :-)
          • ewa553 Re: Sobota pół-pracująca 25.07.09, 11:45
            domyslilam sie Jutencjo, ale nie stawiajac kropki nad i
            przypomnialas mi ten uroczy wierszyk:)))
      • iwannabesedated Sobota zwyczajna 25.07.09, 13:14
        Siedzę sobie na bujną zieloność przez otwarte drzwi tarasu
        popatrując. Herbatę miętową popijam bo mój organizm jakiegoś
        zborsuczenia dostał i na różne konsumowane produkty dziwne reaguje -
        musi jakieś alergie pokarmowe się wdały. Muszę czym prędzej dreptać
        do dr. Sent nadzieję mając iż nie urlopuje się.

        W gazecie wywieszono artykulik "nowej feministki" czyli kobiety "nie
        grubej, nie włochatej, nie nienawistnej gatunkowi męskiemu, nie,
        nie, wręcz przeciwnie, pachnącej, odzieconej" a na dodatek, proszę
        zważyć, naukę Kościoła akceptującej, do spowiedzi chodzącej, słowem
        szał.

        Niedawno ktoś w tematach obeznany, stwierdził, iż zważywszy na
        pewien feministyczny fermencik który w naszym kraju ostatnio powstał
        (troszkę wokół Kongresu Kobit, troszkę wokół "kandydatów" na nowego
        Prezia) kościół nasz zaraz nam tutaj taki twór wyprodukuje i
        podsunie. Jako przeciwstawny do tzw. "starych feministek" - tych
        makabrycznych potworów. No i proszę, nie minęło tygodni kilka, a już
        stadko "nowych feministek" po gazetach bryka przekonując, że można
        być feministką nic a nic z utartego porządku rzeczy nie zmieniając!
        Więc zamiast feminizm kontra konserwa będzie teraz "nowy feminizm"
        czyli konserwa w szpilkach vs. konserwa bardziej konserwowa. Kiedyś
        pracując w marketingu sama taki dynks wymyśliłam, mianowicie co by
        było gdyby się okazało, że Pepsi i Cocacola to jedna firma??? A ich
        cała wojna, konkurencja i podchody to tylko igrzyska ku uciesze
        gawiedzi, mające zwiększyć sprzedaż obu marek? Jeśli się jest
        właścicielem nr. 1 i nr. 2 to się wygrywa niezależnie który wygrywa,
        nespa?
        • jutka1 Re: Sobota zwyczajna 25.07.09, 14:35
          Też czytałam ten artykuł, a że mi się pojawił poważny opad szczęki, rąk, nóg i
          cycków, to i zaniemówiłam w temacie.

          Idę podgrzewać kurczaka w limonie, bo obiadowy gość w drodze. Baj. :-)
          • fedorczyk4 Re: Sobota zwyczajna 25.07.09, 15:37
            Bry pAniom wszystkim. Ewa, dobrze, że już dobrze. Cieszę się i
            pomimo dużej samodzielności w autoleczeniu, na hasło o
            samozastrzyku w brzuch tyrpneło mna solidnie:-(
            Feministki pspod sztandarów radia Matyja roulez. W końcu już pani
            Giertychowa mówiła o sobie że jest prawdziwą feministką. Trzeba by
            przemyśleć jakieś pozycje do okopania się "w". Ach Ci faceci w
            kieckach wszystkiego nas chca pozbawić. Z kobiecości odarli juz
            dawno w ramach grzechów licznych, to teraz z feminizmu probują, oni
            sie koniec końców sami okażą się nie tylko jedynymi sprawiedliwymi
            świata, ale również jedynymi prawdziwymi feministkami!!!.
            • kielbie_we_lbie_30 Re: Sobota zwyczajna 25.07.09, 15:39
              MNiem tez od feministek zwyzywano, i gorszam ponoc niz Pyton..
              • kielbie_we_lbie_30 Re: Sobota zwyczajna 25.07.09, 15:41
                I niesprawiedliwe to takie bo ja przeciez lubiem facetow...jak Kiepura sobie
                spiewam: brunetow, blondynow ja wszystkich was chlopczynow calowac chce!!!
                • iwannabesedated Re: Sobota zwyczajna 25.07.09, 17:42
                  No wiesz, kiełbiu, ale ci co wiedzą lepiej dobrze wiedzą, że
                  feministka to taka co nienawidzi chłopów. Jeśli więc Cię nazwali
                  feministką to znaczy, że tak jest i może o tym nie wiesz, ale
                  chłopów nienawidzisz i już.

                  Apropos "prawdziwy" to zwykle sobie dodają do nika trolle. Na
                  przykład taka prawdziwastaraprutka;) Więc wiadomo, że
                  prawdziwajedynafeministka, to jest decoy i lewizna, tak jak facet w
                  sukience co chce dziatki o pożyciu uczyć.

                  W dyskusji natomiast pod artykułem o
                  prawdziwejkatolickiejfeministce, wyczytałam zajebisty zwrot, równy
                  moim zdaniem "szydłu co wychodzi z gadupy". Mianowicie, ktoś tam
                  oświadczył, że prawda wyszła jak termometr z pochwy, w momencie gdy
                  się spieszysz do roboty i właśnie gonisz uciekający autobus, hahaha!
                  • ewa553 facet w sukience 25.07.09, 19:48
                    juz po raz kolejny uzyla jedna z Was, czyli Dorotka, tego argumentu,
                    ze facet w sukience nie moze uczyc pozycia, bo sam nie pozywa.
                    Spotkalam sie z tym pare razy, ze osoby proste jak cep mowily do
                    mnie "a co ty mozesz na ten temat powiedziec, nie masz przeciez
                    dzieci". I tak sobie mysle, ze idac do psychoterapeuty mowimy mu o
                    wszystkich naszych problemach oczekujac poracy, a nie slyszalam
                    jeszcze o tym aby pacjent spytal terapeuty, czy przezyl juz podobne
                    problemy. To samo z ksiezmi: sa tacy i siacy, jedno glupsi, inni
                    madrzejsi: przekroj jak w kazdej grupie zawodowej. Zaden jednak z
                    nich nie zostal zaangazowany z lapanki, tylko maja odpowiednie
                    wyksztalcenie, ktore rowniez zawiera pare informacji o zyciu,
                    jakiego nie znaja z autopsji. Byloby fatalnie Dorotko, gdybysmy np.
                    na tym forum mogly dyskutowac jedynie o sprawach ktore same
                    przeszlysmy. A co z roznorodnym wyksztalceniem? A co z
                    doswiadczeniami matek, babc i ciotek? A co w koncu z literatura,
                    ktorej sie napychamy po pachy nie tylko po to aby delektowac sie
                    pieknym slowem, cudownymi sformulowaniami, ale tez po to, aby poznac
                    inne kraje, obyczaje, doswiadczenia innych itd?
                    Niekoniecznie chce bronic ksiezy, bo sama podpisuje sie oboma rekami
                    pod tym, aby mogli jak w ewangielickim kosciele, zakladac rodziny.
                    Ale to by powiekszylo ich kompetencje jedynie o te doswiadczenia,
                    ktore by przezyli ze swoja partnerka. Czy myslicie ze to by ich
                    nagle predystynowalo do nauczania o zyciu? Tak sobie tylko dumam w
                    sobotni, piekny wieczor...
                    • jutka1 Re: facet w sukience 25.07.09, 20:05
                      Ale akurat "facet w sukience" z definicji reguł nałożonych na niego przez swoją
                      organizację i pracodawcę nie ma prawa posiadać jakiejkolwiek
                      wiedzy w temacie seksu czy życia rodzinnego/życia w parze. A nakłada się na nich
                      obowiązek nauczania o ww. Halo? Uczył głuchy ślepego? Halo?
                      • maria421 Re: facet w sukience 25.07.09, 20:30
                        jutka1 napisała:

                        > Ale akurat "facet w sukience" z definicji reguł nałożonych na niego przez swoją
                        > organizację i pracodawcę nie ma prawa posiadać jakiejkolwiek
                        > wiedzy w temacie seksu czy życia rodzinnego/życia w parze. A nakłada się na nic
                        > h
                        > obowiązek nauczania o ww. Halo? Uczył głuchy ślepego? Halo?

                        Nie ma prawa posiadac osobistego doswiadczenia praktycznego. Wiedze teoretyczna
                        posiadac musi.

                        Ewa podala dobre przyklady; od innych zawodow nie wymaga sie osobistego
                        doswiadczenia praktycznego. Wychowawca w domu dziecka nie musi miec wlasnych
                        dzieci, seksuologa nikt nie pyta o jego wlasne zycie seksualne.
                        Pomijajac juz fakt, ze nasza czolowa feministka pani Sroda praktycznego pojecia
                        o seksie tez chyba wiele nie posiada?:)

                        Co do feminizmu to jest to pojecie rzeka. Dla mnie feminizm to swiadomosc
                        wlasnej kobiecosci, wlasnej roli i wlasnych praw, tudziez pomoc kobietom ktorym
                        te prawa sa negowane, a takze pomoc kobietom w trudnych sytuacjach zyciowych.
                        Wnerwiaja mnie babochlopy ostrzyzone na jeza w ciuchach unisex, ktore stanowia
                        dosyc radykalny odlam feminizmu.
                        Oraz takie ktore uwazaja ze tylko ich feminizm jest wlasciwy.

                        • jutka1 Re: facet w sukience 25.07.09, 21:42
                          A ja, w odróżnieniu od Ciebie, nie życzę sobie, żeby osoba bez klinicznego
                          doświadczenia a tylko z wyczytanymi gdzieś na studiach mundrościami była moim
                          terapeutą. Tak samo jak nie życzę sobie, żeby mnie zmuszano do przyjmowania
                          teoretyka coby jako ginekolog mi w de zaglądał. Sorry. Ksiądz niech się skupi na
                          Biblii i jej interpretacji, ale od mojej dupy i pożycia wara. Howgh. :-///
                          • iwannabesedated Re: facet w sukience 25.07.09, 22:57
                            Ewa, ja nie oponuję, żeby dziatki nauczał facet w sukience dlatego
                            że nie ma doświadczenia w pożyciu. Oponuję dlatego, iż o tym powinni
                            uczyć ludzi obiektywni specjaliści. Natomiast faceci w sukienkach
                            teoretycznie są specami od duchowości i wiary i w tej roli bardzo
                            chętnie bym ich widziała. Ale zamiast tego wolą się zajmować prawie
                            wszystkim innym. Co mnie zastanawia. Dlaczego kościół tak uporczywie
                            się fiksuje na sprawach kompletnie i totalnie ziemskich, a miga się
                            od doradzania ludziom w sprawach duszy. Czyżby w tej sferze się czuł
                            nieswojo?
                            • maria421 Re: facet w sukience 26.07.09, 09:06
                              iwannabesedated napisała:

                              > Ewa, ja nie oponuję, żeby dziatki nauczał facet w sukience dlatego
                              > że nie ma doświadczenia w pożyciu. Oponuję dlatego, iż o tym powinni
                              > uczyć ludzi obiektywni specjaliści. Natomiast faceci w sukienkach
                              > teoretycznie są specami od duchowości i wiary i w tej roli bardzo
                              > chętnie bym ich widziała. Ale zamiast tego wolą się zajmować prawie
                              > wszystkim innym. Co mnie zastanawia. Dlaczego kościół tak uporczywie
                              > się fiksuje na sprawach kompletnie i totalnie ziemskich, a miga się
                              > od doradzania ludziom w sprawach duszy. Czyżby w tej sferze się czuł
                              > nieswojo?

                              Sprawy totalnie ziemskie to rowniez np. konkretna pomoc w konkretnych sytuacjach
                              zyciowych. Czyli dzialalnosc charytatywna.
                          • maria421 Re: facet w sukience 26.07.09, 09:04
                            Alez Jutka, przeciez Ciebie NIKT do zadnego ksiedza w sprawie Twojej dupy i
                            pozycia nie wysyla! :-)))
                            W sprawie dupy to sam ksiadz by Cie do ginekologa odeslal :)

                            • jutka1 Re: facet w sukience 26.07.09, 09:53
                              Jak proposzcz był u mnie po kolędzie 1.5 roku temu (a proboszcz nowy, przyjęłam
                              go bo uczył tam gdzie robiłam za przysłowiowa Siłaczke), to kwestie mojego stanu
                              cywilnego i damsko-męskich nowinek i planów były przez niego poruszane
                              kilkakrotnie.
                              Przebojem dekady był dialog:
                              - Proboszcz: A jest zamężna?
                              - Ja: Nie, rozwiedziona
                              - P.: [wielkie oczy]
                              - J.: Ale nie brałam ślubu kościelnego
                              - P: Aaaaaaaaa, to dobrze, dobrze!
                              Hahaha! (cycat)
                              :-)))


                              -
                        • kielbie_we_lbie_30 Re: facet w sukience 25.07.09, 23:03
                          Sranie w banie ze nie wymagamy autopsji przy wykonywaniu czegokolwiek.
                          Czy moze byc trener czegokolwiek, pilki noznej, siatkowki, skokow, tenisa jesli
                          sam nigdy nie trenowal? Zaden trener nie byl mistrzem swiata ale trenowal.
                          Wiedza teoretyczna niestety w niczym nie wystarcza tak samo jak tylko wiedza
                          praktyczna. Moze byc ze kobieta ktora urodzila i wychowala 15 dzieci nie wie nic
                          o prawidlowym wychowaniu a inna ktora nie urodzila ale wychowala wie bardzo duzo
                          jednak jesli nie wychowala ani jednego to wie gowno o wychowywaniu dzieci i
                          szluz. Jej wiedze teoretyczna o sciane jedynie...Wie tyle o wychowywaniu dzieci
                          ile ja o wychowywaniu kotow.
                          Wiec taki facet w sutannie jesli nie zyl nigdy w jakims zwiazku wie gowno o
                          zyciu w zwiazku...i szluz..
                          wiem...prymitywna jestem. I szluz!
                          • iwannabesedated Autopsja 25.07.09, 23:10
                            No właśnie, zależy co się przez to rozumie. Jeśli komuś wyrwali 36
                            zębów, to czy jest on już jakimś specem w stomatologii? Specem od
                            medycyny - ktoś kto ciągle leży w szpitalu?

                            Ja uczę angielskiego - i niestety ten język muszę znać. Gdybym nie
                            znała, to uczyć nie mogę. Z drugiej strony - sam fakt chodzenia w
                            butach nie predestynuje nas do bycia szewcem.

                            Co moim zdaniem dyskfalifikuje księży jako nauczycieli życia
                            małżeńskiego - to to, że nie posiadają fachowej, obiektywnej wiedzy,
                            ich celem nie jest aby para stworzyła jakiś optymalny dla siebie
                            związek. Ich celem jest indoktrynacja religijna i wtłoczenie
                            wszystkich w jakiś schemat. Jest różnica mędzy nauczaniem a
                            indoktrynacją.
                            • ewa553 Re: Autopsja 25.07.09, 23:30
                              starajmy sie poruszac na pewnym poziomie - wiec w tym sensie
                              odpowiadam tylko na normalne wpisy.
                              Dorotko, mowisz, ze
                              Co mnie zastanawia. Dlaczego kościół tak uporczywie
                              się fiksuje na sprawach kompletnie i totalnie ziemskich, a miga się
                              od doradzania ludziom w sprawach duszy.
                              Ciekawa jestem skad wzielas ta wiadomosc o miganiu sie itd? Mysle,
                              ze raczej nie zajmujesz sie na tyle sprawami koscielnymi, aby na ten
                              temat moc cokolwiek powiedziec. A wystarczyloby abys czytala np.
                              taki Tygodnik Powszechny, a wiedzialabys w jak szerokim zakresie
                              zajmuje sie Kosciol sprawami duchowymi. I z osobistego doswiadczenia
                              (uwaga! z autopsji!) powiem Ci, ze kiedykolwiek ktokolwiek ze
                              znanych mi osob potrzebowal wsparcia duchowego, otrzymywal je.
                              Zdarzalo sie, ze po "wyprobowaniu" kilku doradcow czy spowiednikow,
                              az sie trafilo na wlasciwego. Ale czy tak nie jest rowniez z
                              lekarzami czy z fryzjerem, ze nie od razu trafia sie do wlasciwego?

                              A tu znowu piszesz:
                              ich celem nie jest aby para stworzyła jakiś optymalny dla siebie
                              > związek. Ich celem jest indoktrynacja religijna i wtłoczenie
                              > wszystkich w jakiś schemat. Jest różnica mędzy nauczaniem a
                              > indoktrynacją.

                              Na listosc boska Doroto, a to co za komunaly?? Kto Ci powiedzial, ze
                              indoiktrynuja zamiast przygotowywac do zycia rodzinnego? Skad to
                              wzielas? Uwierz mi, ze to nonsens.

                              A teraz ide spac, jutro gotowa jestem dalej rozmawiac. Dobranoc.


                              • iwannabesedated Re: Autopsja 26.07.09, 01:55
                                Ależ Ewcia, nie mogę Ci uwierzyć, że to nonsens chociaż bardzo bym
                                chciała. A to dlatego, że w młodości chmurnej i durnej uczęściłam na
                                tak zwane "nauki" gdzie z zimą na twarzy wciskano mi banialuki tak
                                straszliwe, że aż oniemiałam i to wyparłam. Aż mi się dopiero teraz
                                udało odetkać. A też i z równie lub (jeśli to w ogóle możliwe)
                                gorszych autopsji krewnych i znajomych, z recenzji dzieci znajomych
                                z lekcji katechezy a także toczącej się w mediach dyskusji z
                                udziałem szacownych osób przytaczających osłupiające przykłady.


                                W trakcie tych "nauk", lekcji, a także w trakcie kazań z ambon
                                rzadko porusza się rozterki duszy ludzkiej, lecz sowicie opowiada że
                                od środków hormonalnych kobiety popadają w szaleństwo, że od
                                nierodzenia dzieci wysychają macice a od prezerwatyw mężczyznom
                                przestaje stawać. Niedawno zas pewien katolicki celebryta oznajmił,
                                że rak szyjki macicy pojawia się na skutek uczestniczenia w orgiach.

                                I w końcu, skąd pytasz ja to wiem, skoro się nie interesuję. No ja
                                się nie interesuję, i uwiesz mi wolałabym nie wiedzieć tego
                                wszystkiego od czego mi się jeżą włosy na feministycznych łydach.
                                Ale niestety kościół bardzo się interesuje mną, naciskając na zmiany
                                prawa w państwie gdzie mieszkam i zmiany te uzyskując, grzmiąc na
                                mnie z publicznych mediów i wydając rozmaite oświadczenia,
                                orzeczenia i osądy w sprawach bynajmniej nie duchowych.
                                • fedorczyk4 Re: Autopsja 26.07.09, 08:02
                                  Moja autopsja też się jeży na wspomnienie większości księży z
                                  którymi miałam do czynienia. Nie na wszystkich, ale niestety na
                                  większość i ta większość ukształtowała moją o nich jako "stanie"
                                  opinię i to ich sie zdecydowanie boję i trzymam od nich siebie i
                                  rodzine z daleka. Niestety ani wybitny historyk sztuki, ksiądz
                                  profesor, na którego wyrósła moja miłość z podstawówki, trzej
                                  zaprzyjaźnieni serdecznie, bądź z rodziną, bądź ze mną księża,
                                  których uwielbiam i szanuję nie maja wpływu na oficjalne
                                  pociągnięcia Kościoła w Polsce. I nigdy nie będą mieli. O tym co
                                  głosi sie z ambon,na lekcjach przedmałżeńskich, na lekcjach religii,
                                  decyduje w 80% beton kościelny. I Tygodnik Powszechny, ze
                                  wspaniałaym Turnauem na czele, niestety nie zwalczy i nie wpłynie na
                                  to w najmniejszy nawet sposób:-(
                                  Marysiu, Pani profesor Środa nie jest wbrew pozorom czołową
                                  feministka Polskiej Rzeczypospolitej. Jest etykiem, filozofem,
                                  wykładowca, naukowcem i przy okazji wspiera swoja myślą feministki.
                                  Czołowymi są: Kazia Sczczuka, Agnieszka Graf (która jest też ceniona
                                  amerykanistką), Agnieszka Grzybek, Kaśka Bratkowska. To są zawodowcy
                                  od feminizmu.
                                  • maria421 Re: Autopsja 26.07.09, 09:10
                                    Fedoro, to dobrze ze Sroda nie jest naczelna feministka za jaka ja uwazalam. Mam
                                    jej za zle jej opinie na temat rodziny i polityki prorodzinnej, tudziez pare
                                    innych o ktorych powiem w chwili woplnego czasu.
                                  • jutka1 Re: Autopsja 26.07.09, 10:02
                                    Zapomniałaś o Kindze Dunin :-)))
                                  • ewa553 Re: Autopsja 26.07.09, 12:35
                                    I tu sie z Toba zgodze, Fedoro. Polski Kosciol ma wiele madrych,
                                    wspanialych ksiezy. Wystarczy zagladac chociazby do wspomnianego
                                    Tygodnika, aby sie wrecz potykac o wspaniale artykuly, dyskusje itd.
                                    Ale niestety, do wladzy dochodza najczesciej miernoty lub co gorsza
                                    cos o nazwie Rydzyk, co jest tak potworne, ze btak mi wrecz
                                    klasyfikacji dla niego. Nie rozumiem jak Kosciol moze go tolerowac.
                                    Ale nie jestem specjalista od prawa kanonicznego, wiec nie moge dac
                                    na to odpowiedzi. To troche tak jak w Prawie Karnym, gdzie ostatnio
                                    zwolniony wielokrotny morderca zamordowal znowu dziewczyne, a sad
                                    tlumaczyl, ze musial go zwolnic, bo jest jakas luka w Kodeksie
                                    Karnym, ktora nie pozwalala go dalej zatrzymac. Tez nie rozumiem,
                                    wiec nie komentuje postepowania sedzi, lecz krytykuje luke w KK.
                                    Wracajac do Kosciola: faktycznie, trudno znalezc dobrego
                                    spowiednika. Ja mam wielkie szczescie, ze jest w moim ukochanym
                                    kosciele fantastyczny Dekan, z ktorym nie tylko "wymazuje" sie
                                    grzechy, ale mozna prowadzic interesujaca rozmowe pomagajaca rozwiac
                                    rozne watpliwosci itd. Rowniez jezdzac do siostry do Jastrzebiej
                                    Gory, mam szczescie: jest tam miejsce odpoczynku dla ksiezy. I otoz
                                    oni nie tylko odpoczywaja, ale i zapraszaja na prelekcje. Jakie to
                                    nieraz fantastyczne wieczory! No, ale obcowanie z ludzmi na poziomie
                                    jest rzecza cudowna, wzbogacajaca.
                                    No i wracajac do naszej rozmowy o ksiezach. W gruncie rzeczy
                                    prowadzim y tu rozmowe nie majac wiekszego pojecia o meritum,
                                    opierajac sie na sensacyjnych wiadomosciach, na wlasnych,
                                    sporadycznych (na szczescie) zlych doswiadczeniach. Wiec moze damy
                                    sobie spokoj z tym rozkladaniem na czynniki pierwsze czegos, o czym
                                    mamy dosc powierzchowne pojecie? Na szczescie poza osobami
                                    praktykujacymi, ktore DOBROWOLNIE biora na siebie przestrzegania
                                    pewnych praw, nikogo z Was te prawa nie obowiazuja. Wiec mozecie sie
                                    z calym spokojem odwrocic od Kosciola i olac go. Nespa?

                                    I jeszcze krotki dowcip ktory mi sie przypomnial w zwiazku z dosc
                                    glupia czyjas uwaga:
                                    na lawce siedzi analfabeta i obserwuje czytajacego gazete faceta.
                                    Facet czyta sobie spokojnie, na luziku. Wreszcie analfabeta nie
                                    wytrzymuje, wyrywa mu gazete i mowi w zlosci: och, gdybym ja umial
                                    czytac to bym tak czytal, ze gazete by szlag trafil!
                                    • iwannabesedated Re: Autopsja 26.07.09, 12:44
                                      Niestety, Ewcia. Nie mieszkasz w Polsce i nie masz bladego pojęcia.
                                      Kościół w Polsce w swojej najbardziej odrażającej, wstecznej,
                                      betonowej formie absolutnie się olać nie daje. Wciska się wszędzie,
                                      wszędzie jest, w urzędzie, w szkole, u lekarza - wszędzie obowiązują
                                      zasady wymuszone przez kościół. Chodzi o moje OSOBISTE doświadczenie
                                      życia w Polsce w systemie opresjonowania kobiet wymuszonym przez
                                      kościół. I bardzo proszę nie traktuj mnie pogardliwie i
                                      protekcjonalnie dorabiając gębę idiotki czerpiącej niezdrową pożywkę
                                      z bulwarowych mediów. Ktoś tutaj mówił o utrzymywaniu pewnego
                                      standardu dyskursu.
                                      • ewa553 Re: Autopsja 26.07.09, 12:48
                                        na listosc Dorotko! W zyciu by mi nie przyszlo traktowac Cie
                                        protekcjonalnie. Wrecz przeciwnie: mam wielki respekt przed Toba.
                                        Mowie to szczerze. Wiec cos zle zrozumialas, albo sie niezgrabnie
                                        wyrazilam. Wybacz.
                                        Co do polskiego kosciola i tego ze z ni9eznanych mi powodow ma
                                        wiecej do powiedzenia w Polsce jak wloski kosciol we Wloszech - to
                                        obawiqam sie ze masz racje. W koncu w Polsce jestem tylko gosciem.
                                        Na szczescie - pardon.....
                                        • iwannabesedated Re: Autopsja 26.07.09, 13:03
                                          I vice versa Ewcia. Wiesz co mnie oburza najbardziej? To, że miałam
                                          niebywałe szczęście i wielki honor spotkać wspaniałego człowieka,
                                          O.Jacka Salij. Ten cudowny, światły człowiek, gdy mu wzburzona
                                          opowiadałam, że kazano mi przed ślubem podpisać oświadczenie, że
                                          zawieram małżeństwo W CELU płodzenia i rodzenia dzieci, schował
                                          twarz w dłonie. Dlaczego tacy ludzie milczą? Dlaczego tacy ludzie
                                          pozwalają aby poniewierał nami ale też i nimi jakś straszny prymityw
                                          i beton??? O. Salij i ci o których opowiadasz to obraz kościoła jaki
                                          on mógłby dla ludzi być. I takiego się należy domagać! Nie należy
                                          się już dłużej godzić na to co jest.
                                    • maria421 Re: Autopsja 27.07.09, 14:51
                                      Wydaje mi sie ze w Polsce Kosciol jest pojmowany inaczej niz w DE.
                                      W DE Kosciol stanowia LUDZIE, jest to po prostu zgromadzenie wiernych, a ksiadz
                                      jest tylko po to zeby odprawial to co do niego nalezy. Ale to LUDZIE sie
                                      organizuja , a poniewaz Niemcy potrafia sie zorganizowac to im to calkiem dobrze
                                      wychodzi. Seniorzy spotykaja sie przy kawie i ciescie, dzieci maja jakies tam
                                      wycinanki, mlodziez jakas grupe muzyczna a do tego kazda grupa dziala charytatywnie.
                                      To jest chyba to , co sie nazywa "Zywy Kosciol".

                                      W Polsce ( nie wiem, moze sie myle), ludzie oczekuja zeby proboszcz wszystko
                                      zalatwil.

                                      Co do ksiezy to sa tacy i tacy. Ja tego, ktory odprawial pogrzeb mojej Mamy
                                      mialam ochote jednym wielkim kopem wyslac na ksiezyc.

                                      Ale znam tez osobiscie (i uwazam to za wielki zaszczyt) tego misjonarza:

                                      www.juhila.ch/index.php?id=2247
                                      To jest dla mnie wspolczesny swiety, czlowiek ktory cale zycie poswiecil innym.
                                    • maria421 Re: Autopsja 27.07.09, 15:07
                                      ewa553 napisała:

                                      > I tu sie z Toba zgodze, Fedoro. Polski Kosciol ma wiele madrych,
                                      > wspanialych ksiezy. Wystarczy zagladac chociazby do wspomnianego
                                      > Tygodnika, aby sie wrecz potykac o wspaniale artykuly, dyskusje itd.
                                      > Ale niestety, do wladzy dochodza najczesciej miernoty lub co gorsza
                                      > cos o nazwie Rydzyk, co jest tak potworne, ze btak mi wrecz
                                      > klasyfikacji dla niego. Nie rozumiem jak Kosciol moze go tolerowac.

                                      Rydzyk nie podlega Episkopatowi lecz zakonowi Redemptorystow (ktory w Polsce ma
                                      tylko oddzial ) podlegajacemu Watykanowi.

                                      Polski Episkopat nie ma wiec mocy nad Rydzykiem, natomiast Watykan moglby go
                                      ekskomunikowac tylko za przewinienia objete ekskomunika, a takich zdaje sie
                                      Rydzyk nie popelnia.
                                      Nie wiem czy nie moglby przeniesc go z Torunia do np. Nowej Gwinei czy na jakas
                                      inna egzotyczna placowke. Moze by mogl, nie wiem:)

                                      Skojarzyl mi sie jeden odcinek Donny Leon gdzie Brunetti przy pomocy kurii
                                      weneckiej zalatwia jednemu weneckiemu ksiedzu dozywotnia role kapelana
                                      wieziennego na jednej dalekiej wyspie za wyludzanie pieniedzy od psychicznie
                                      chorej:)
                                      • fedorczyk4 Re: Autopsja 27.07.09, 15:47
                                        maria421 napisała:

                                        > Rydzyk nie podlega Episkopatowi lecz zakonowi Redemptorystow
                                        (ktory w Polsce ma
                                        > tylko oddzial ) podlegajacemu Watykanowi.
                                        >
                                        > Polski Episkopat nie ma wiec mocy nad Rydzykiem.

                                        Owszem jakąś tam ma. Istnieje coś takiego jak jakaś tam rada
                                        obserwujaca Radio Maryja. Ale zasiadaja w niej sami kumple od
                                        Rydzyka, a Episkopat Polski cichcem pozwala mo na wsztystko, nie
                                        krytykuje, a nawet popiera. Niestety:-(
                                        Jeden arcybiskup Życiński wiosny w Polsce nie czyni.
                                        • ewa553 Re: Autopsja 27.07.09, 17:56
                                          rany boskie, to mnie tez nogi porosna wlosem? Brrrr!!!! Nie lubie
                                          sie golic! ale mi to przypomina komiczna rzecz ze szpitala: do lozka
                                          w moim pokoju zakwaterowano pania chyba kolo 80-tki. Ledwo przyszla,
                                          przebrali ja w ten uroczy kitelek (pamietacie Nicholsona, w tym
                                          szpitalnym kitelku?:))))) i zabrali sie do...golenia nogi. Pani
                                          miala mocno i na ciemno owlosione nogi, a te gnojki ogolily jej
                                          tylko jedna, ta do operacji noge. Myslalam ze sie zleje od tego
                                          widoku. Swoja droga to dranstwo, nie uwazacie? Baba wyjdzie ze
                                          szpitala i umrze ze wstydu na ulicy.
                                          Dorotko, niestety przeczytalam Twoje "ostrogi" jak mawialam w
                                          dziecinstwie, dopiero po powrocie do domu. Co za pech, gdybym to
                                          wiedziala, nie pojechalabym autem:)))) No, ale na szczescie
                                          przezylam, tyle ze mialam problem z parkowaniem i wyjezdzaniem z
                                          parkingu. Jutro do miasta pojade jednak do fryzjera tramwajem. Bede
                                          wreszcie mogla skorzystac z jej wiecznej hojnosci w postaci
                                          szampanika:))))
                                          • jutka1 Re: Autopsja 27.07.09, 21:44
                                            Na studiach kiedyś tak wyszłam na ulicę, bo się podczas golenia zamyśliłam i
                                            myślałam, że obie nogi ogoliłam. :-/
                                            • ewa553 Re: Autopsja 27.07.09, 21:59
                                              ja mialam pare dni temu ubaw: bylam w ogrodzie i do podwiazywania
                                              pomidorow itepe uzywam takich plastikowych rzeczy, ktorych normalnie
                                              uzywaja elektrycy do wiazania przewodow. Bialy plastikowy pasek, na
                                              koncu rodzaj klamerki. A ze potrzebne mi sa rece do roboty, wkladam
                                              sobie zapas tych zapinach miedzy...biust. I tak stercza mi z
                                              dekoltu, no i mam je ze tak powiem pod reka jak potrzeba. No i w ten
                                              piatek przyjechala do mnie do ogrodu psipsiola, ktora mnie od
                                              operacji nie widziala. Wita sie i zbladla. Cos zaczela bakac i
                                              zadawac dziwne pytania i wspolczujace wzdychanie. Okazalo sie, ze
                                              zauwazywszy przewody wychodzace z mojego popiersia myslala, ze to
                                              wlasnie tak jestem teraz zakablowana:))))) Usmialam sie po pachy.
                                              A dzis w poludnie poszlam do lokalu ogrodkowego kolo mojego ogrodu
                                              zeby sie czegos napic i odpoczac od pracy. No i oczywiscie, znowu
                                              zapomnialam o dwu przewodach w cyckach.... Jak myslicie, jak na mnie
                                              patrzala kelnerka? Chyba przestane nosic glebokie dekolty, bo mnie
                                              jeszcze gdzies zamkna.....
                            • kielbie_we_lbie_30 Re: Autopsja 26.07.09, 00:04
                              Nie kochanie, jesli komus wyrwali 1564 zebow to nie bedzie dobrym stomatologem i
                              tak samo jesli mi usuneli by trzydziesci razy woreczek zolciowy to nie bede
                              chirurgiem. Nie bedzie nim nigdy ktos bez wiedzy teoretycznej. I tak samo
                              panienka wrzeszczaca o swej inteligencji nie bedzie inteligentka bez
                              udowodnienia tego jak bardzo by sie nie starala i chocby tysiac roznych kotow
                              miala i milion ksiazek przeczytala bo nie zalezy co sie czyta ale jak.
                              Ksiaza sa aby szerzyc swoja wiare a nie uczyc rozsadnego pozycia malzenskiego
                              czy bycia dobrym rtodzicem. sa stworzeni do indoktrynacji i dlatego orzezytkiem
                              w naszym czasie, oczywiscie ze zagubione duszyczki bez mozliwosci do stworzenia
                              wlasne ideologi, wlasnych wartosci uczepiaja sie przezytku.. no ale coz...nie
                              wszyscy mozemy byc geniuszami.
                              • kielbie_we_lbie_30 Re: Autopsja 26.07.09, 00:14
                                No i chyba zmienie sygnaturke na
                                Nie wazne ile ale jak!
                                Jestem genialna!!!!
                          • maria421 Re: facet w sukience 26.07.09, 09:07
                            Kielbiu , nasz ewangelicki pastor ma czwarta zone. Uwazasz ze jest bardziej
                            predysponowany do duchowej pomocy rodzinom niu ksiadz?
                            • kielbie_we_lbie_30 Re: facet w sukience 26.07.09, 09:19
                              Mario, jak naisalam w jednym z moich postow nie uwazam ze kazda kobieta wie
                              najlepiej o wychowywaniu dzieci mimo ze urodzila i wychowala takich 10.
                              A co do ksiezy czy pastorow to niech sie zajma sprawami ktore do nich naleza i
                              napewno to jest uduchawianie...
                        • iwannabesedated Babochłopy 25.07.09, 23:05
                          Marysia, może powiedz, co Cię tak konkretnie bardzo irytuje w tej
                          nieszczęsnej Środzie? Bo widzę, że Ci baba jakoś zalazła za skórę.

                          Wizja feministki jako babochłopa na jeża, to tylko wymyślony przez
                          konserwę stwór, którym się kobity straszy. Vide na przykład Gloria
                          Steinem, prekursorka wojujących feministek - wygląd a la Brigitte
                          Bardot;)
                          • maria421 Re: Babochłopy 26.07.09, 09:11

                            iwannabesedated napisała:

                            > Marysia, może powiedz, co Cię tak konkretnie bardzo irytuje w tej
                            > nieszczęsnej Środzie? Bo widzę, że Ci baba jakoś zalazła za skórę.

                            Napewno powiem, ale moze dopiero jutro.
                            Narazie zycze milej niedzieli.

    • maria421 Co mam do Srody 26.07.09, 11:23
      (znalazlam 5 minut wiec pisze)

      1. To, o czym juz pisalam tutaj 3 maja i co teraz kopiuje:

      Z wywiadu pani Srody dla Rzepy:

      "Wychowanie prorodzinne uczy szacunku wobec wartości, które bywają korupcjogenne
      w sferze publicznej. Rodzina jest „wsobna”, jej członków chroni się (jak dziecko
      ukradnie, to się go nie wyda), dba się o szczęście, a nie o społeczne
      zaangażowanie, w rodzinie ważna jest miłość, a nie rzetelność czy obowiązkowość,
      dobroć, a nie uczciwość, rodzinę się wspiera, pomaga jej członkom."

      Co wtedy skomentowalam tak :" myslalam ze my juz nauki o tym ze nie liczy sie
      jednostka lecz kolektyw (tu nazywany "sfera publiczna" i "spoleczenstwem"), oraz
      uznawanie za
      bohatera kogos kto wlasnego ojca-kulaka wladzom wydal dawno do lamusa odstawilismy.
      A tu taki kwiatek ...
      I co do diaska jest zlego w milosci? Albo w szczesciu do ktorego dazenie jest
      zapisane w Deklaracji Niepodleglosci USA jako niezbywalne PRAWO czlowieka?"

      Teraz jeszcze dodam ze prawidlowo funkcjonujaca rodzina po prostu sie panstwu
      oplaca i dziwie sie ze pani Sroda tej prostej prawdy nie zauwaza.

      2. Jej podejscie do demokracji, na ktore tez tu kiedys zwracalam uwage. Jest to
      podejscie dosyc wybiorcze, pani Sroda do podejmowania pewnych decyzji chcialaby
      dopuscic tylko tych, ktorzy sie na tym znaja, tzn. ktorzy podzielaja jej poglady.

      3. Jej pogardliwy ton z jakim pisze w felietonach w GW o Polsce. Chcialoby sie
      napisac- kobieto, nie mecz sie, wyjedz.

      4. Jej obsesja na tamat Kosciola. Pani Sroda nie potrafi napisac chyba ani
      jednego felietonu bez przypisywania Kosciolowi wszelkich polskich klesk. Obsesja
      ktorej najlepszym przykladem byl wywiad dla Reutersa sprzed kilku lat w ktorym
      mowila ze Kosciol przyczynia sie do przemocy domowej w Polsce. Z czego sie potem
      sama wycofala, bo co innego rzucic pomowienie, co innego potrafic je udowodnic.
      Jezeli pani Srodzie naprawde zalezy na kobietach, to lepiej by zrobila
      wspolpracujac z placowkami dla kobiet prowadzonymi przez Kosciol. Z placowkami w
      ktorych siostry zakonne z pomoca wolontariuszy bez rozglosu i za "Bog zaplac"
      odwalaja kawal dobrej roboty opiekujac sie maltretowanymi kobietami, samotnymi
      matkami czy kobietami chcacymi porzucic prostytucje.

      No a teraz naprawde musze leciec. Pa!
      • iwannabesedated Re: Co mam do Srody 26.07.09, 11:52
        Hahaha! Czyli nie odpowiadają Ci jej poglądy? No to czemu ciągle
        atakujesz jej wygląd?

        Mnie pani Środa ani ziębi ani grzeje, tutaj w Polsce z feminizmem
        identyfikowana jest średnio. Raczej się wypowiada w sprawach etyki.

        Jeśli chodzi zaś o feminizm, droga Mario, to celem jego nie jest
        pomoc ofiarom tego systemu po cichu i za bóg zapłać. Celem feminizmu
        jest jak największe nagłośnienie problemu przemocy i dyskryminacji
        kobiet po to aby cały system zmienić. System docelowy zaś, nie jest
        to taki system gdzie z kolei byłaby dominacja kobiet nad facetami,
        ale na taki gdzie NIKT nie jest dyskryminowany ze względu na płeć.

        Co natomiast jest ciekawe, to to, że masz z panią Środą wiele
        wspólnego. Niedawno bowiem wskazałaś system rządów w Republice
        Platona, czyli dopuszczanie do rządów tylko tych którzy się znają,
        za ideał do którego powinniśmy aspirować.

        Myślę, że pomału zaczynasz popadać w duchowe rozdarcie pomiędzy
        lojalność dla kościoła a własnymi poglądami. Niestety, człowiek musi
        wybierać, albo rybka albo cipka. Inaczej stanie się mu to co mojemu
        psu kiedy przednimi łapami stanął na żaglówce, zaś tylne dla (jak mu
        się wydawało) bezpieczeństwa - zostawił na pomoście.
        • maria421 Re: Co mam do Srody 27.07.09, 14:00
          Nie odpowiadaja mi ani poglady Srody , ani jej wyglad. Raz krytykuje jedno, raz
          drugie.

          Feminizm nie jest jednolity, ma rozne frakcje, od bardzo radykalnej do, nazwijmy
          to, zachowawczo-kontrolnej. Nie wyobrazam sobie tez ze ktos moze sie okreslac
          jako feministka i ograniczac sie tylko do hasel i do manifestacji. Czyli wymagac
          zeby panstwo zalatwilo wszystko zamiast samemu zorganizowac pomoc.

          Sytuacja w ktorej nikt nigdy i przez nigogo nie bedzie dyskryminowany jest
          utopia, podobnie jak kazde dazenie do idealnego spoleczenstwa jest utopia.

          Nie odczuwam zadnej rozterki duchowej w stosunku do Kosciola, pomimo ze nie ze
          wszystkimi sprawami sie zgadzam. Kazda religia przedstawia jakis idealny obraz
          do ktorego czlowiek ma sie upodobnic. Ale ja znam wlasne ulomnosci i dlatego
          sama sobie daruje ze do idealu na 100% nie pasuje:)

          P.S. Nie mam nic przeciw dopuszczeniu do RZADOW osob wyksztalconych, zeby juz
          wiecej nie bylo pani Beger czy Leppera, ale pani Sroda nie mowila o rzadach lecz
          o referendum.
    • jutka1 Niedziela upalna 26.07.09, 11:58
      Jest słonecznie i gorąco, ma być 28 C. Plany proste i nieskomplikowane: obiad na
      tarasie, ostatnie zakupy, kawa z kumpelką, trochę pisaniny zawodowej. Miałam też
      pojechać odebrać dwie skrzynki wina, zamówionego u producenta przez kumpla z
      pracy dla całego korytarza, ale mi się nie chce. Wino poczeka do mojego powrotu. :-)

      Miłej niedzieli :-)
      • iwannabesedated Re: Niedziela upalna 26.07.09, 12:21
        Hm, jeste pewna, że poczeka i go nie wypiją???

        Tutaj też niedziela taka zwyczajna. Pogoda średnio ciepła, średnio
        słoneczna, sprzyja zajęciom ogrodowo domowym. Trochę sprzątam,
        trochę pielę, trochę klepię na kompie. Snuję się niedzielnie w
        poczuciu dobrze wykonanej roboty, bo oddałam dziś rano piękną
        zapinkę robioną na zamówienie w dzikim pośpiechu i furorze twórczym.
        Po południu pójdę sobie na koncert szopenowski do Łazienek po drodze
        nabywając może w empiku ową Colette o której tutaj pisałam.

        Przeczytałam ostatnio w czasopiśmie Bluszcz reportaż który mnie
        zszokował. Był to wywiad z polskimi "paparazzi", w to wplecione
        wypowiedzi osób będących ich łupami. Szokujący obraz totalnego
        zezwierzęcena, braku jakichkolwiek skrupułów, kompletnej, totalnej
        bezzasadnej podłości. Muszę powiedzieć, że tym reportażem "Bluszcz"
        pokazał pazur, bo to dej pory było to pismo miłe ale jakoś bez
        wyrazu.
        • ewa553 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 12:40
          Polscy paparazzi to chyba wytwor ostatnich lat? Bo przeciez
          za "moich czasow" czegos takiego jak lowy na znanych ludzi,
          plotkowanie, byly zupelnie nieznane. Mieszkalam jakis czas w
          Katowicach w przedwojennym tzw. drapaczu chmur (12 pieter!) i
          dopiero teraz z ksiazki o Kutzu dowiedzialam sie, ze byl moim
          sasiadem! A przeciez wiedzialam, ze w tym domu mieszka wiecej
          artystow: oprocz mojego towarzysza zycia (znanego, a jakze, artysty
          plastyka) mieszkali tez muzycy, a nawet sam Roman Brandstaedter!
          • iwannabesedated Re: Niedziela upalna 26.07.09, 13:06
            Czytałam o tym drapaczu! Ty tam mieszkałaś???

            Co do polskich "paparazzi" to faktycznie jest to świeży nowotwór, że
            tak powiem. Polecam zresztą lipcowy Bluszcz, sporo ciekawego tam do
            czytania.
            • ewa553 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 13:26
              O Bluszczu nic nie wiem. Dla mnie kojarzy sie Bluszcz z czasami
              Rodziewiczowny and Co.:))) Zaczytywalam sie nia zreszta w mlodosci...
              Mam nadzieje, ze nie musze sie teraz tego wstydzic?
        • ewa553 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 12:45
          Co za niedziela! przelezalam pol dnia w lozku, bo poszlam pozno
          spac, a tu obudzil mnie jeszcze atak astmy i pare godzin walczylam z
          uporczywym kaszlem. A wiec pol dnia zmarnowalam. Poza tym meczy mnie
          problem: kolega z mojej malenkiej grupy wedrownikow ma za tydzien
          okragle urodziny, oczywiscie mamy zaproszenie na jego wielkie
          Atelier-Party (jest dosc znanym w tym rejonie malarzem) i chcemy
          zablysnac jakims ciekawym prezentem. I nic ciekawego nie mozemy
          wymyslic. Macie jakis pomysl? Album malarstwa odpada: on chyba
          uznaje tylko jednego malarza: siebie:)))) Myslalam o skrzynce jego
          ulubionego czerwonego wina, ale to chyba malo oryginalne? Macie
          jeszcze jakis pomysl? Bendem wdzienczna... Na party czekam zreszta w
          napieciu, bo wreszcie poznamy jego przyjaciolke: dosc nieudaczna
          pisarke, o ktorej bez przerwy cos slyszyma, wiec rozumiecie, ze
          ciekawosc wielka!
        • jutka1 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 16:58
          Nie wypiją bo też jadą na urlop :-)))
          • fedorczyk4 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 19:00
            Krzynka wina może nie jest specjalnie oryginalna, ale osobiście
            preferowałabym takową ponad najoryginajlniejszy wykwit abstrakcyjnej
            myśli:-)))
            Wracając do księżego problemu, mam serdecznego kumpla, ciut, tak z 5
            lat ode mnie mlodszego. Jest naszym "rodzinnym" księdzem. Super
            facet. W pewnej chwili wrózono mu, z racji wykształcenia, powołania,
            inteligencji, wielka karierę eklezjastyczną. I wzieło sie i zesrało.
            Bo był wierny swojej wierze, ideałom, i przekonianiom, a nie kurii.
            No i został najpierw karnie zesłany na jakąś wiejska parafijkę. Tam
            też głosił Słowo Boże w czystej formie. No to go odcieli od
            głoszenia i wcielili do administracji. Siedzi sobie genialny
            ewngelista i wypełnia od 10 lat druczki i papierki. A zaprty jest w
            sobie zadnie i ciągle jak mu sie w oczy pukam w czoło, powtarza,
            dłużej klasztora niz przeora. Jak mawiaja Francuzi, jest to całe zlo
            którego mu życzę. Niestety ja mam jedno zycie, moje dzieci też, więc
            wolę wpajać im idee uniwersalne, a nie te aktualnie modne w Kościele.

            Jutek, Kinga Dunin, którą bardzo lubię jest dziennikarką, w stricte
            feministyczbych ruczach się nie udziela oficjalnie, tak jak pof.
            Środa jeno dale nmiejsce i myśl.
            Stokroć ja mam cicha nadzieje ze zdążyłaś pośpieszne moje, przyznaje
            sie bez bicia, zamówienie sfotografować, bo warte jest uwiecznienia
            w Galerii. Jeśli nie, to za Twoim przyzwoleniem uczynię to ja.
            Brosza jest fenomenalna i cała reszta też. Obdarowana nią zwariowała
            całkiem, całkowicie, z wrażenia:-)Już zdążyłam zobaczyć sto
            dziewięćset różnych zastosowań i wersji zaplątań, poplątań i
            doczepiań!!!!! Cieszy sie jak dziecko! I wszystko przeczytała.
            Stokrotna jesteś Wielka!
            • jutka1 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 19:05
              No to za 2 tygodnie jak będę z nią konsumować - przekażę. Hahaha! (cycat)
              :-)))
            • ewa553 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 19:12
              Fedoro, a "kariera" nieodzalowanego, przeze mnie wielbionego ksiedza
              Musiala? Toz to o pomste do nieba wola!!! Ale dopuki sa tacy jak
              Twoj ksiadz i ksiadz Musial i wielu im podobnych, ktorz<y nieugiecie
              trzymaja sie tego co wyznaja a nie tego co wyznaje Kuria, to jest
              nadzieja... W koncu komuna w Polsce tez byla twarda twarda i
              wydawalo sie,ze nikt jej nie obali....
          • ewa553 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 19:01
            a co kupujesz i pijesz w Polsce? Ciekawa jestem, po sie zupelnie nie
            znam na tym co dobrego tam mozna nabyc. No i zeby sie jeszcze dawalo
            zaplacic! Interesuja mnie glownie wina czerwone, wytrawne.
            • jutka1 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 19:08
              A czemu ma się nie dać zapłacić, przepraszam?
              • ewa553 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 19:41
                a slyszalam, ze dobre wina sa w Polsce kilkakrotnie drozsze jak u
                nas, a czegos takiego nie popieram:)))) A moze to nieprawdziwa plota?
                • jutka1 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 19:44
                  Francuskie są za drogie jak na stosunek, pardon, ceny do jakości.
                  Kupuję chilijskie, australiskie albo hiszpańskie (argentyńskich nie lubię).
                  • fedorczyk4 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 20:08
                    Ma doskonały sklep "winny". Tam wiedza czego sobie życzę i nie
                    wmuszają mi drogiego gowna w płynie. Oczywiście ceny odowiadaja
                    aktualnemu przelicznikowi w Euro na PLN, ale można spojkojnie
                    zanaleźć cósik pomiędzy 20/30 zł. Wprawdzie moja ekskluzywna
                    przyjaciółka nazywa to rzłpaczami, ale ja sobie nie szkoduję.

                    Ewa, to że tacy ludzie Kościoła istnieja jest rzecza wspaniałą, ale
                    niestety jest ich zbyt mało żebym poddała siebie i rodzine
                    kościelnej administracji, a tylko ona w Polsce się liczy.

                    Mój Syn Podstawowy w drugiej połowie lat 90 uczęszczał do szkoły
                    stworzonej przez katolickiego księdz. Ta szkoła jest szkołą
                    katolicką, przynależy do K.K ale dostaje dofinasowanie od Państwa.
                    Oczywiście francuskiego, bo tam się znajduje.
                    Nigdy nie zdażyło mi sie spotkać w Polsce z organizacją w sumie
                    kościelna, równie egalitarną, otwartą i madrą jak tamta!
                    Oni naprawde wrdrażali w zycie najwspanialsze idee chrześcihjańskie!
                    Rowności, tolerancji i szancunku.
                    Bradzo załuję że w Polsce cos takiego nie miało by szans na
                    zaistnienie.
                    • iwannabesedated Re: Niedziela upalna 26.07.09, 20:43
                      Omajgod, niestety fotografii sporządzić nie zdołałam, gdyż akurat
                      się rozładowały w aparatusie baterie. Niewyobrażalnie się cieszę z
                      tego "jak dziecko" bo właśnie takie jakości chciałam wydobyć ;)
                      Cieszę się Waszą i swoją radością - swoją bardziej. Właśnie
                      spędziłam upojne popołudnie słuchając koncetu pod Fredziem, gdzie w
                      ciągu godziny sześć razy uległa zmianie pogoda, piekło słońce,
                      świstał wiatr, siekł deszcz, pani pianistka jakaś młoda nonejm ale z
                      dziko rozwianym końskim ogonem gwałciła fortepian ocierając co
                      chwila zlaną deszczem twarz, fortepian nie odjechał, ja siedziałam
                      na ławce wtulona w czwórkę dziadków, a potem sobie poszłam. W empiku
                      wykupili cały nakład "Czyste nieczyste", więc wróciłam do domu aby
                      przyrządzić scampi z pastą, sałatkę z kalafiora i zjeść to w
                      towarzystwie (także) kieliszka spotniałego Jacob's Creek Chardonnay.
                      Oto jest gruszka, bogu niech będą dzięki. A jutro, choćby i potop i
                      wielka wszechogarniająca dupa.
                      • fedorczyk4 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 20:57
                        Śmy sie o malo nie zeszły:-)Mialam dla Wnuczęcia dwie propozycje.
                        Wyżej wymieniony Chopinowski, albo Epokę Lodowcową III. Oczywiście
                        padło na Epokę, a ja tu tylko sprzątam więć poszedliśmy do kina.
                        Cudnie było. Wnucze wpatrzone w ekran w skupieniu szalonym. Po
                        każdym wybuchu mojego rechotu, sprawdzajace: Ciapciu Ty się śmiałaś
                        bo....

                        Matko jak ja sie ciesze ze kino "dzicince" ewoluje, bo te wszystkie
                        miazmy disnejowskie ktore zaliczyłam potrójnie, we snach mi sie,
                        cafaja. No ile można tego koszmaru ogladać. Całe moje własne
                        dziecinstwo pod przeklętym znakiem Bambi, potem Syna Podstawowy pod
                        znakiem Brisby i tajemnica Nim etc...a potem jeszcze dwa razy na
                        abarot. Bueeeee. Nienawidzę króla Lwa, Esmeraldy i tym podobnych!

                        A Wnucze uwielbia dokumenty poularno naukowe, no to ja uwielbiam
                        Wnucze!
                        P.S. Wnucze na widok tłuściocha spływajacego tłuszem z gołego
                        kałduna , na lawce w parku Rydza Śmigłego, poskrobawszy się w
                        pszeniczną głowke zapytało: Ciapciu czy ten pan co sie topi, to jest
                        bałwan letni?
                        Mogłam tylko potwierdzić z poklaskiem, przytupem i poświstem:-)
                        • ewa553 Re: Niedziela upalna 26.07.09, 22:16
                          Balwan letni? Swietne:)))
                          a swoja droga: czy nie uwazacie ze obnazanie roznych czlonow cielska
                          w miejscach publicznych powinno byc karane mandatem? Toc to
                          gwalcenie naszych uczuc estetycznych, zmuszanie do ogladania rzeczy
                          nieprzyzwoitych i wogole seelische Grausamkeit! (chyba duchowe
                          okrucienstwo).
    • jutka1 Poniedziałek 27.07.09, 07:38
      Ostatni dzień w pracy: długa lista maili do napisania i wysłania, obiad chyba
      przy biurku (br\), po pracy wycieczka do banku, potem krótkie spotkanie z
      koleżanką, i do domu pakować walizkę.

      Meteoparis zapowiada 20-22 C. Chłodno... Ale może i lepiej, bo intensywna praca
      lepiej idzie w taką pogodę niż w upał.

      I tyle pierduł poniedziałkowych. Miłego dnia życzę :-)
      • ewa553 Re: Poniedziałek 27.07.09, 09:09
        do tego doszlo, ze 22 stopnie nazywamy chlodem:)))
        U nas tez slonce wali od bladego switu: bedzie upal.
        Ramie napieprza, pojawily sie tez cale polacie zielone na rece
        miedzy lokciem i ramieniem (zapomnialam jak sie ta czesc po polsku
        nazywa:((( Nie chce wiedziec jak mnie w szpitalu wiazali i
        przerzucali... Narkoza to niezla rzecz.
        Mam dzis duza trase do przemaszerowania, tyle sie nazbieralo. Kusi
        mnie aby wsiasc w auto. Bo niby dlaczego mam byc 2 tygodnie per
        pedes? Kierownice moge trzymac jedna reka, jestem pewna ze dam sobie
        rade. Nie chce mi sie w ten upal wedrowac tyle....
        • iwannabesedated Re: Poniedziałek 27.07.09, 11:24
          Ewka, teraz ja Cię ochrzanię! Ingerencja w organizm pod narkozą jest
          dla organizmu ogromną traumą. Należy na rekonwalescencję przeznaczyć
          najmarniej 6 tygodni! To, że zidiociały szpital Cię wystawił na próg
          ledwie pocerowaną, nie znaczy bynajmniej że jesteś zdrowa.

          O jakichkolwiek marszach mowy nie ma. Tkwić plackiem w domu i
          regenerować się. Jeśli coś trzeba zrobić, złapać za telefon i
          poprosić o pomoc znajomych lub przyjaciół. Jeśli gdzieś trzeba
          jechać, to poprosić o podwiezienie. Sprawy do załatwienia ograniczyć
          do absolutniego minimum. Przestać się wydurniać i dbać o siebie!

          Z reszty, uwalił mnie ten bałwan i ten grausamkeit, hahaha! Tutaj
          średnio-ciepło, słonecznie, do popołudnia mam wolne. Upierdliwość
          się pojawiła taka, że przestała mi rano smakować kawa. Dopiero po
          śniadaniu mnie bierze ochota. No i zupełnie mi to rozwala poranek i
          ciąg czynności. Snuję się zdezorientowana, co ze sobą zrobić - nie
          wiedząc. Chyba herbatę miętową sobie będę zaparzać aż mi przejdzie.
    • maria421 "West Side Story" 27.07.09, 13:35
      Bylam wczoraj z corcia na "West Side Story" i to nie byle gdzie bo w takiej
      scenerii:

      service.bad-hersfeld.de/festspiele/images/ruine/ruine-zuschauer-gr.jpg
      To byl prezent na corci wczorajsze imieniny. Bilety nabylam juz kilka miesiecy
      temu, nie przewidujac ze bede miala podopieczna w domu. Ale zorganizowalam jej
      baby- sitterke w osobie corci kolezanki z sasiedztwa wiec moglysmy pojechac.
      Spektakl wedlug oczekiwan- bardzo dobry.

      A matka mojej podopiecznej ma dzisiaj kolejna operacje bo znalezli jakis przerzut(:



      • iwannabesedated Re: "West Side Story" 27.07.09, 13:57
        Marysia, dzięki za wyczerpujące informacje o towarzystwie. Inaczej,
        horrendum, mogłyśmy pomyśleć, żeś SAMA poszła!

        Zamiast się otaczać tymi sierotkami, jakieś życie byś sobie
        zorganizowała damsko-męskie. Bo Cię wezmą za bezchłopą feministkę.
        Łydki Ci włosami porosną.
        • maria421 Re: "West Side Story" 27.07.09, 14:03
          Nowym zyciem damsko-meskim nie jestem zainteresowana, Dorotko:)

          Wziecia sobie dziecka pod opieke tez nie planowalam, ale tak wyszlo.
          Zreszta jest to tylko tymczasowa sprawa.
    • jutka1 Wtorek podróżny 28.07.09, 08:09
      Wstałam o szóstej br:\
      No, ale jestem spakowana w 80%... Wolę wstać wcześniej i mieć więcej czasu, niż
      ganiać z pianą na pysku jak koń na westernie.

      Prognozy pogody dla Dolnego Śląska: wieczorem burze. br\ Mam nadzieję, że
      "wieczorem" będzie oznaczać "po wylądowaniu we Wrocławiu" :-/

      I tyle pierduł przedwyjazdowych. Miłego dnia życzę :-)

      • ewa553 Re: Wtorek podróżny 28.07.09, 09:43
        lataj nisko i powoli!!
        • jutka1 Re: Wtorek podróżny 28.07.09, 10:02
          No, może nie tak całkiem powoli, żebym nie spadła :-)
    • jutka1 To może zamknę i otworzę... 28.07.09, 10:09
      ... bo do wieczora mnie nie będzie :-)
Pełna wersja