Bitw a warszawska

22.07.09, 19:36
Tym razem chodzi mi tylko o KDT.
Po pierwsze, to choć sympatyzuję z tą halą, sporo tam tanich i fajnych rzeczy
kupiłem, poza tym miejsce miało swoją unikalną atmosferę, to rozumiem że w
centrum miasta europejskiego nie powinno być miejsca na takie blaszaki.
Nie rozumiem tylko jednego. Czy nie można tam było wejść po prostu znienacka w
środku nocy, jak nikogo tam nie było? I by było po ptakach?
Atak na budynek w środku dnia ze wszystkimi pracownikami w środku, i co więcej
oficjalnie od dawna zapowiadany, był według mnie najgorszym rozwiązaniem...
    • maria421 Re: Bitw a warszawska 22.07.09, 20:19
      Taki fajny fragmencik na ten temat znalazlam na innym forum:

      "Polskie lipce. Wpis patriotyczny.
      Naród powstał w Wa raz kolejny. Powstał w obronie chińszczyzny.
      Barykadę zbudował. Komunę Paryską powołał. Powstał, bo sąd sądem a
      sprawiedliwość musi być po naszej stronie, bo nic się tak pięknie
      nie komponuje z Wa jak blaszana buda przy głównej ulicy. Znowu
      narodzą się pieśni o niezwyciężonym kupcu Kilińskim, co własną
      piersią zasłonił majty made in china i o tych młodzieńcach w
      dresach, dzieciach jeszcze, co nie pozwolili zbrukać używanych
      komórek.

      Tam przecie, pośród bielizny z całej delty Mekongu, wisi pewnie
      wciąż zakładka gorseta, zeszyta trochę przyciaśnie.– A tam puka? A
      to Polska właśnie."
      • fedorczyk4 Re: Bitw a warszawska 22.07.09, 22:03
        Ło Jezu nie denerwujta mnie. Badziewny blaszak, badziewny towar w
        środku, od konca roku 2008 wiedzieli ze muszą się wynieść. Tu wcale
        nie ma marginesu do negocjacji czy rozmów. WONT z tąd i koniec.
        Świtło nie wiem co tam kupileś, ale zapewniam Cię że to samo, równie
        tanio i milo mogłeś kupić gdzie indziej. Ja ma odrzut od takich
        miejsc, więc odwaliłam ciężką prace nad soba i bywałam tam przez
        ostatnich pięć miesięcy regularnie. I nic mi nie przeszło, wręcz
        przeciwnie jeszcze bardziej utwierdziłm sie w perzekonaniu że tylko
        jedno hasło jest prawidłowe: WONT mie KURWA z centruma!!!!!
        • iwannabesedated Re: Bitw a warszawska 23.07.09, 10:58
          Z jednej strony trzeba powiedzieć jedno - Gronkowiec rulezzzz. Hania
          wali jak lodołamacz, bez względu na jęki, protesty i narzekania
          naprawia po kolei trakcje tramwajowe, przystanki, rozpierdalające
          się estakady, dziurawe drogi, popycha do przodu budowę drugiej linii
          metra. Kupcy się gremialnie przeliczyli - mogli sobie tańczyć
          kankana na głowie Piskorskiego i Kaczki, ale Gronkowiec to zupełnie
          inny rodzaj gracza. Na dodatek nigdzie nie występuje, w mediach się
          nie udziela, wywiadów nie daje, orderów nie przyczepia, akademii ku
          czci sobie nie urządza - jest absolutnie bezwonna. Mam nadzieję, że
          kiedyś w końcu zostanie tym prezydentem, albo przynajmniej
          premierem.

          Z drugiej strony, w odwrotności do Fedorki, ja uwielbiam bazary,
          uwielbiałam też i halę. Ten cały mikrokosmos kilkuset kubików, gdzie
          toczyło się życie, jedzono przyniesione z domu obiady na krzesełku w
          kącie, flirtowano boks z boksem lub kłócono się, nawiązywano kontakt
          przez krótkofalówkę nadając "ja Kalina, ja Kalina, czy masz SE35
          czarne rozmiar 38??, odbiór", a raz byłam świadkiem, jak kupiec
          widząc nadchodzącego "reklamacyjnego" klienta, zwiał i zaszył się w
          męskim sraczu. No i komitet kupiecki się ad hoc zawiązał go poszedł
          z tego sracza wydobyć, coby godnie czoła stawił sytuacji, po
          sraczach się nie kryjąc jak ta cipa!
          Moim zdaniem, wiele uroku Warszawy siedzi/siedziało właśnie w tym
          pół-azjatyckim smaczku, który nasze miasto ma. W bazarach,
          bazarkach, budkach, w wielkich różowych cyckonoszach
          sprzedawanych "z ręki" w przejściach podziemnych, chińskich majtach,
          oscypkach na turystycznych stolikach. Jak to zniknie, to miasto
          straci swój unikalny charakter. Stanie się kompletnie nudne i
          płaskie. Bo brzydkie to już i tak jest.
          • maria421 Re: Bitw a warszawska 23.07.09, 11:15
            O nie.... Precz z wszechobecnym drobnym handlem tandeta! Precz z przejsc
            podziemnych, przecz z ulic!

            Kocham chodzic na rynek i zawsze i wszedzie gdzie jestem i gdzie moge na rynek
            chodze. We Wloszech po najlepsze na swiecie sycylijskie pomarancze, albo po
            doskonale sery. w Bretagnii kiedys na rynku kupilam salami z cynamonem ktore
            bylo tak genialne do tej pory mi sie jeszcze sni. W Polsce kiedys chodzilam po
            doskonaly twarog i smietane, albo po dorodne czeresnie czy wegierki.

            Rynki kocham za ich regionalnosc, za swieze, regionalne produkty, ktorych w
            supermarkecie nie uswiadczysz. I lubie tez atmosfere rynku, dotykanie,
            probowanie, lubie jak sprzedawcy zachwalaja wlasny towar, lubie jak mnie znaja i
            wiedza co ja lubie.

            Ale bazar z chinczyzna to nie rynek. Niech sobie bedzie, tylko do licha nie w
            takiej formie jak ten pod Palacem Kultury! Niech nie zabiera ludziom przestrzeni
            w przejsciach podziemnych i na ulicach.
          • waldek.usa O urokach Warszawy: 25.07.09, 07:01
            " Moim zdaniem, wiele uroku Warszawy siedzi/siedziało właśnie w tym
            pół-azjatyckim smaczku, który nasze miasto ma. "

            ► Moze i ma, ale cuz to za urok Ulan Bator.
            Warszawa stracila swoj urok po WWII. Dzieki azjatyckim i ruskim pyskom. No i
            Niemcom, ktorzy zdolali zabic i wypedzic Warszawiakow, zas ktorych po powrocie
            nowa waadza chetnie sadzala do wiezienia itp.

            Warszawa byla metropolia z klasa. Od dawna juz nie. Nawet bazary sie zmienily.
            Kto mi porowna Kiercelaka czy Rozyckiego do tych pol-azjatyckich pyszczkow, nie
            zna Warszawy.
            Czasami warto wziac w reke ksiazke o dziejach Warszawy (byc moze robie bledy
            ortograficzne)...bazdz porozmawiac...

            W obecnych czasach Warszawa to zupelnie inne miasto.
            • iwannabesedated Re: O urokach Warszawy: 25.07.09, 12:49
              E tam. Prawdziwie zajebista Warszawa to była zanim ten dupek Zygmunt
              III Waza swój dwór z Krakowa tutaj sprowadził. Najechało tu wtedy
              bowiem jakiechś przydupasów, politykierów i mydłków wszelkiej maści
              i świetne miasto z urokiem i sznytem całkowicie spieprzyli. Potem to
              już w ogóle nie było to. Kto sądzi inaczej, znaczy że jest
              ignorantem nieczytatym i jednotorowym, który w ogóle nie wie o co
              chodzi.
              • swiatlo Re: O urokach Warszawy: 29.07.09, 08:36
                Eeee tam, prawdziwa zajebista Warszawa to była zanim hordy półdzikich Polan
                załóżyli tutaj swoje grody. W Wiśle pływały gołe syreny, było naprawdę rajsko.
              • waldek.usa Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 10:23
                poskarze, hehehe.


                iwannabesedated napisała:

                > E tam. Prawdziwie zajebista Warszawa to była zanim ten dupek Zygmunt
                > III Waza swój dwór z Krakowa tutaj sprowadził. Najechało tu wtedy
                > bowiem jakiechś przydupasów, politykierów i mydłków wszelkiej maści
                > i świetne miasto z urokiem i sznytem całkowicie spieprzyli. Potem to
                > już w ogóle nie było to. Kto sądzi inaczej, znaczy że jest
                > ignorantem nieczytatym i jednotorowym, który w ogóle nie wie o co
                > chodzi.
                >
                ► troche dopieklem, gdyz faktu zniszczenia Warszawskiego ducha przez wojne
                i sowiecka okupacjenie da sie zaprzeczyc. Tu nie ma innej wersji i historia
                Warszawy do 1945 + niestety pozostala tylko w ksiazkach i relacjach niewielu
                pozostalych przy zyciu autentycznych Warszawiakach. Ta historia sie skonczyla.
                Jezeli nie, to powyzsze epitety przypadaja milosnikom takowej tezy.
                Potwierdzenia w historycznych materialach zrodlowych nie ma i habilitacja poszla
                sie yebac. Juz nam historie tworzyli sowieci, calkiem fantastyczna, zas ksiazki
                trzeba bylo chowac, aby za nie nie trafic do pudla na wiele lat...
                Co my tu teraz mamy: gloryfikacje i akceptacje kolejnego najazdu skosnookich,
                nic wartosciowego nie wnoszacych?
                Azjatyckie "smaczki" to ja uznaje tylko i wylacznie w zakresie gastronomii, vide
                restauracje.
                Jezeli Warszawa akceptuje owe elementy jako istotna czesc osobowosci, to czemuz
                nie przetransplantowac Hanoi i zrobic Vietnamtown pod PEKiN-em, cos na wzor
                mojego Bostonskiego Chinatown, tyle, ze dziadowskiego i w zlym miejscu.
                Przechadzka po moim Chinatown to przyjemnosc...
                Plac Defilad czy jak on sie obecnie zwie to nie jest miejsce dla straganow i
                jazgotu, od tego jest Stadion Dziesieciolecia czy jak on sie obecnie zwie i na
                taka opcje ide, ale i tak psa i kota za prog bez opieki nie wypuszcze:P

                Just kiddin'.

                Za laskawym pozwoleniem i z uciecha dojdzie do tego, ze na na podworcu Wilanowa
                tez sie pojawia stragany, bo przeciez turysci beda kupowac autentyczne
                warszawskie towary, a czemu nie? Zas Zajazd Wilanowski zmieni sie w Pho Pasteur
                zero *.

                To by bylo na tyle, pozdrawiam i szczerze zycze natychmiastowej poprawy
                sytuacji, ktora jest mi bliska, jako, ze w Warszawie spedzilem kawal zycia zanim
                nie wyemigrowalem.
                • jutka1 Re: Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 10:37
                  A co ja kurnia, policjant czycuś?
                  • waldek.usa Re: Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 13:20
                    jutka1 napisała:

                    > A co ja kurnia, policjant czycuś?
                    >
                    ► hehehe, domyslalem sie, ze zareagujesz;]
                    Policjant to nie, Jutka owszem, tak. Jakis mi przyszlas na mysl w okolicy
                    milosniczki opiodow.

                    Mmmmmm, daiazepam jest niezle, morfina 6 units + 10 Mg valium jeszcze lepsze,
                    gdy sie lezy w szpitalu z czterema zlamanymi zebrami.
                    Chirurdzy patrzyli na mnie z niedowierzaniem, potem ich glowny stwierdzil, ze
                    jeszcze nie wiedzieli faceta, ktory sam przyszedl do szpitala z duzym ostrym
                    bolem w boku, ale ani razu nie zajeczal. Ich zdumienie wzroslo, gdy sie
                    dowiedzieli, ze przez 24 godziny otrzymywalem powyzsze dawki + oxycodone i nawet
                    nie zasnalem ani nie mialem typowych halucynacji. Natomiast zamowilem podwojne
                    sniadanie i jeszcze mi bylo malo, hehehe.
                    Nie chcieli mnie wypuscic do szostego dnia, gdy morfina i valium czesciowo
                    popuscily cugli, poczem wsadzili mnie do taksowki z receptami na valium i oxycodone.

                    Jak tam Paryz? Boston jakos nie ma drastycznych objawow recesji, malo tego, nowe
                    budynki sa na wykonczeniu badz juz maja otwarte podwoje.

                    Pozdrowka.
                    • waldek.usa PS 30.07.09, 13:25
                      Owe dawki dostawalem co trzy godziny. Powiedzieli mi, ze to duzo, calkiem jak
                      dla konia.
                    • jutka1 Re: Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 14:05
                      Jeśli masz na myśli opiaty, to nie używam, ale skojarzenie po morfinie doceniam
                      :-)))
                      • iwannabesedated Re: Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 14:09
                        Eeee, no nie, ja tu się do poważnej dyskusji zabieram a dyskutant
                        omamiony morfiną - inwalida (tymczasowa mam nadzieję).
                        A kuruj się dobry człowieku i do siebie dochodź.
                        Z drugiej strony, coraz bardziej na forum strach się bać
                        przychodzić. A to amputowane macice jakieś i cyce poniewierają się,
                        a to pogruchotane kończyny i żebra...
                        • waldek.usa Re: Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 14:40
                          Hehehe, I can see your point, make no mistake, I can see it!
                          Zebra sie zrosly, prochy dawno odstawione, rekreacyjnie nie uzywam, piwko
                          owszem, czyli mi sie nie kreci.

                          Wypadki sie zdazaja, akurat tak sie zgadalo...
                          • fedorczyk4 Jajakobyły 30.07.09, 15:21
                            Czyli uderz w stół. Donoszę że mój praszczór był w XVII wieku
                            zrejestrowany jako wozak na soleckiej dzielnicy. Ale że na nim mój
                            Dziad zakończył definitywnie poszukiwania korzeni, tedy się
                            domyslam, że tyn że wozak Żydem warszawskim był, a ze Dziadziuś żyda
                            pałka pral na Uniwersytecie Warszawskim, to musiałby i sobie w dupe
                            wrzepić gdyby konskwentny ideologicznie był, ale nie był i do końca
                            zycia w antysemityźmie trwał, farfał (refren do powtrzenie kilkaset
                            razy).....
                      • waldek.usa Re: Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 14:35
                        jutka1 napisała:

                        > Jeśli masz na myśli opiaty, to nie używam, ale skojarzenie po morfinie doceniam
                        > :-)))
                        >
                        ►tak, pomerdalo mi sie, chodzi o opiaty.
                • iwannabesedated Re: Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 10:51
                  Ja akurat historię przedwojennej warszawy znam nie z książek do
                  których mnie odsyłasz ale od Dziadków, którzy chętnie opowiadali.
                  Warszawa rasowo jednolita,bez jakichkolwiek "smaczków", do której
                  się tutaj z nostalgią odnosisz i jako wzór do aspiracji stawiasz
                  powstała po wojnie, za komuny. Na skutek wymordowania ogromnej
                  części ludności, która była Żydowska, a więc nie tyle że "skośńa"
                  co "nosiata", "pejsiata" i także, jak wadziło
                  niektórym "straganiarska i jazgotliwa". Do tego dochodzili Cyganie,
                  Ormianie, a także ludności z kresów Polski, które potem stały się
                  sowieckie. Przed wojną Warszawa była wielorasowa i wielokulturowa i
                  to w dużej części stanowiło jej ducha.

                  Jeśli się tego nie wie, to zamiast zaczytywać się fantastyką
                  historyczną spod znaku starego Giertycha, lepiej złapać jakiegoś
                  jeszcze żywego dziadka, lub najlepiej dwóch dziadków i pogadać
                  sobie.

                  Hahaha!
                  • waldek.usa Re: Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 13:04
                    iwannabesedated napisała:

                    > Ja akurat historię przedwojennej warszawy znam nie z książek do
                    > których mnie odsyłasz ale od Dziadków, którzy chętnie opowiadali.

                    ► Do ksiazek to odsyla mnie pewna Stokrotka, zas o relacjach od zywych
                    ludzi wspomnialem ja. Trzeba czytac...uwazniej.
                    Dwoje Dziadkow to tylko dwoje ludzi, niekoniecznie mieszczacych sie w plejadzie
                    autorskiej - troche za malo jak na quorum, jakkolwiek nie podwazam Ich wiedzy,
                    jako, ze Ich nie znam.

                    > Warszawa rasowo jednolita,bez jakichkolwiek "smaczków", do której
                    > się tutaj z nostalgią odnosisz i jako wzór do aspiracji stawiasz
                    > powstała po wojnie, za komuny. Na skutek wymordowania ogromnej
                    > części ludności, która była Żydowska, a więc nie tyle że "skośńa"
                    > co "nosiata", "pejsiata" i także, jak wadziło
                    > niektórym "straganiarska i jazgotliwa". Do tego dochodzili Cyganie,
                    > Ormianie, a także ludności z kresów Polski, które potem stały się
                    > sowieckie. Przed wojną Warszawa była wielorasowa i wielokulturowa i
                    > to w dużej części stanowiło jej ducha.

                    ► Czemu nie, wole to niz Hanoi w Centrum.
                    Po utracie inteligencji i reszty ludnosci do Warszawy powrocila ich resztka,
                    zas komuna zainstalowala tych zza Buga tudziez im podobnych. Poziom ich kultury
                    raczej nie zblizal sie do pewnego minimum, zas przenosiny z wioski do duzego
                    miasta to szok wiekszy niz sie wydaje. Z tego materialu powstala ludnosc
                    Warszawy...oderwac chlopa od pluga, hehehe.
                    Przynajmniej bylo wiele rak do odbudowy miasta. O czym my tu rozmawiamy...
                    >
                    > Jeśli się tego nie wie, to zamiast zaczytywać się fantastyką
                    > historyczną spod znaku starego Giertycha,

                    ► Nie znam faceta, widocznie nie z moich kregow. Fantastyka nigdy mnie nie
                    pociagala, zas historia tak. Czy on jest z kategorii Lema?

                    lepiej złapać jakiegoś jeszcze żywego dziadka, lub najlepiej dwóch dziadków i
                    pogadać sobie.

                    ► O tych dziadkach to ja mam pierwszenstwo, czyzby ktos mnie kopiowal?

                    To powyzej to snucie hipotez na temat mojej osoby, mojej rodziny, ich
                    pochodzenia, ich kregow, moich korzeni.
                    Ja takich hipotez na temat osob mi w realu nie znanych nie snuje, gdyz, jak to
                    sie mowi w Stanach: ...We don't assume, because it makes an ass of you and me...
                    >
                    > Hahaha!
                    >

                    ► ditto!
                    • iwannabesedated Re: Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 13:44
                      Akurat to tych Dziadków było więcej niż dwoje bo pochodzili z rodzin
                      wielodzietnych, i gnojkiem będąc siedziałam często pod stołem gdzie
                      zasiadało po kilkanaście osób snując opowieści o przedwojennej
                      Warszawie. Dziadkowie z obu stron pochodzili ze wsi, "oderwani od
                      pługa" jak to raczysz pisać zinfiltrowali Warszawę - o w wieku lat
                      14, ona 16. Pracę zaczęli jako "uczniowie" w zakładach
                      rzemieślniczych. Dziadek gdy po wielu latach zdołał w końcu nabyć
                      manier i odłożyć na używany (nabyty zresztą u Żyda, a historia tego
                      zakupu należy do ulubionych opowieści rodzinnych) smoking -
                      zatrudnił się w Bristolu jako młodszy kelner. Babcia już w tym
                      czasie miała mocną pozycję jako starsza krawcowa w atelier szyjącym
                      suknie wieczorowe dla pań z wyższych sfer. Gdy Dziadek zakończył
                      swoją kelnerską karierę i zgodnie z planem (w dzień bowiem
                      uczęszczał na tzw. kursa handlowe) został księgowym, czyli dołączył
                      do tzw. inteligencji - postanowił się ożenić. Podobnie zresztą
                      przebiegała "kariera" chyba siedmiorga rodzeństwa Dziadka i
                      pięciorga Babci. Wszyscy zostali szanowanymi rzemieślnikami bądź
                      urzędnikami. Z takiego właśnie "od pługa oderwanego" materiału
                      powstawała przedwojenna Warszawa.

                      Co zresztą, jeśli już tutaj musisz się koniecznie powoływać na
                      Amerykę, leży także i u podstaw amerykańskiego etosu.
                      • waldek.usa Re: Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 14:34
                        Pani Doroto, gratuluje przodkow z wrodzona inteligencja i zdeterminowaniem w
                        dazeniu do poprawy zycia.
                        Jakkolwiek wiekszosc nie jest w stanie podolac takowej transformacji (oderwanie
                        sie od pluga) i czesto konczy sie to zle jesli nie tragicznie. Ja nie
                        zinfiltrowalem Warszawy, ani przedwojennej, ani powojennej, taka po prostu byla
                        i czesto nadal jest rzeczywistosc i ja to wykladam jak kawe na lawe, hehehe, bez
                        zaowalowania p c.

                        Chcialbym zauwazyc, ze inna znajomosc zycia mial dziadek adwokat czy inzynier,
                        zas inna mial dziadek pracujacy fizycznie na budowie tegoz inzyniera czy
                        krawcowa szyjaca smokingi dla adwokata.
                        Twoi Dziadkowie i Babcie zrobili kariery, bez "". Jeszcze raz graruluje.
                        W moim przypadku Dziadkowie zrobili inne kariery. Jeden mial pare restauracji,
                        drudzy zostali oficerami w wojsku po akademii, jeden byl inzynierem. Babcie w
                        zasadzie nie musialy pracowac, opiekowaly sie dziecmi i prowadzily domy,
                        jakkolwiek mialy wyksztalcenie. Wojna...komuna...

                        Jesli idzie o USA, to Polacy czesto nie moga sie zaaklimatyzowac. Jest wielu,
                        ktorzy przepracowali cale zycie na budowach i nadal nie poznali jezyka, czuja
                        sie obco. Inni, juz bardziej nieliczni, zrobili kariery po studiach i czuja sie
                        jak ryby w wodzie. Inne charaktery, inne mozliwosci itp.

                        Ide zrobic sniadanie.

                        Pozdrowienia.
                        • iwannabesedated Re: Ooo, prosze nie tak ostro, bo sie Jutce 30.07.09, 15:23
                          Dziękuję, i vice versa gratuluję przodków.

                          I dokładnie, tak jak piszesz, rzeczywistość jaka jest zależy od
                          punktu widzenia - inny ma adwokat, tak na przykład Giertych, a inny
                          krawcowa jego żony. W związk z tym, żadna JEDNA osoba nie posiada -
                          bowiem jest to kompletnie niemożliwe - całkowitej wiedzy o tym jakie
                          coś, na przykład Warszawa, było, a jakie jest. Są tylko różne kawy,
                          które możemy sobie dowolnie lać na różne, hehe, ławy.

                          Co do Ameryki, to także nie mogę się zgodzić. Mimo znajomości
                          języka, ukończonych studiów, i czegoś co można nazwać zaczątkiem
                          akademickiej "kariery" - ja się nigdy jak ryba w wodzie w Ameryce
                          nie czułam. A różni tacy pracujacy na "kontraktorce", bez papierów,
                          języka, za to z wielkim "uchem" na weekend - i owszem, jak ta ryba w
                          wodzie się czuli.
                          • fedorczyk4 Bardzo dobra analiza bitwy 01.08.09, 16:06
                            prosto z Polityki, autorstwa Juliusza Ćwielucha:

                            www.polityka.pl/teatr-narodowy/Lead33,933,297890,18/
                          • ewa553 Dorota 01.08.09, 22:19
                            co to jest ucho na weekend???
                            • jutka1 Re: Dorota 01.08.09, 22:29
                              Pod - chyba - sobotniowieczorną nieobecność 100K, pozwalam sobie odpowiedzieć,
                              zalączając przy okazji tekst w linku :-)))

                              "Ucho – butelka wódki z charakterystycznym uchem do trzymania o pojemności 1.75
                              Litra. Jedynym odstępstwem jest 1.75 L wódki Olifant zwana "słonikiem"."
                              Reszta tutaj:
                              www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2748&Itemid=48
                              • ewa553 Re: Dorota 02.08.09, 11:23
                                orzeszty! Czyli to co dawniej namietnie kupowalam: galonowe butle
                                whiskey i rumu, to byly ucha! Ze tez nie wiedzialam...
Pełna wersja