iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 28.07.09, 10:44 Dzisiaj jest wspaniała, boska pogoda. Ciepło, lecz nie upalnie. Słonecznie. Lekki, pieszczotliwy, ciepły wietrzyk. Szał. Udało się zdobyć "Czyste, nieczyste" i się będzie czytać do popołudnia. W międzyczasie wykonując leniwie różne domowe czynności. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 28.07.09, 11:09 Odwiozlam moja podopieczna dziecinke na oboz dzienny, dobrze jej zrobi jak sie troche pobawi z rowiesnikami. U mnie przeczytala juz 7 ksiazek po corci, napisala 2 bajki, wycwiczyla sie w darts, nauczyla sie grac "Alle meine Entchen" na key bordzie, stawiac pasjansa w komputerze tudziez smazyc nalesniki. Bystre dziecko. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 28.07.09, 20:31 Pogoda zaiste, boska. Mój najukochańszy kolor światła sierpniowego, popołudniowego: ściele się nisko i omiata świat ciepłym pomarańczem. Ech. Dojechałam. :-) Odpowiedz Link
jutka1 PS -- siedzę kontenta i słucham sobie :-) 28.07.09, 23:31 Po wizycie przyjaciół puściłam sobie, tutaj live: www.youtube.com/watch?gl=US&v=Dgge6GvFDxw To tak a propos aproposu, i w przygotowaniu na Bergamuty :-))) A poza tym kocham tę płytę, miałam ją w CD w samochodzie i puszczałam na cały regulator. Jeszcze jeden kawałek z tej płyty, który baaaardzo lubię: www.youtube.com/watch?v=FELF--8YS0w Jutro dzień dość intensywny, poza domem od dziesiątej do wieczora, a wieczorem przyjedzie siestra na - o dziwo - pogaduchy z noclegiem. Jippi. :-) Dobrze mi. Z jednym wyjątkiem, co to mi go tu brakuje. Ale cóż. Odpocznę, naładuję baterie, a to ważne - od powrotu do grudnia szykuje się następny Sajgon. Oh well. :-) Dobranoc :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: PS -- siedzę kontenta i słucham sobie :-) 29.07.09, 08:27 Całokształt bzrmi znakomicie. Tak muza, jak i opisy farniente. Baw sie dobrze i "profituj" z wakacji:-) Odpowiedz Link
jutka1 Siedziałam kontenta i słuchałam sobie :-) 29.07.09, 17:40 Jedną z rzeczy "do załatwienia dzisiaj" przełożyłam, bo miałam ochotę posiedzieć w ogrodzie i po nim połazić. Co też i uczyniłam. No i siedząc kontenta i czytając wreszcie usłyszałam wytęskniony dźwięk klak klak klak z bocianiego gniazda. Jest! Ale jeden i jakiś mniejszy, może familia zginęła, a dziecko wróciło? Bo wygląda tak, jak "mój" bocian zanim poznał, rok później, bocianową, i zmężniał i podrósł i zaczął płodzić :-D. Strasznie mi brakowało tego bocianiego klaklakania. Poza tym wieści z ogrodu: 3 wiśnie trzeba wyciąć :-( Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Siedziałam kontenta i słuchałam sobie :-) 29.07.09, 19:15 Boszzz, słuchajcie, jakiś nam się wór nieszczęsno-szczęsny chyba na forumie rozerwał. Co wejdę na forum, to jakieś szpitale, choroby, odejścia, ale też i masa zwykłych miłych a też czasem i nadzwyczaj szczęsnych wydarzeń. U mnie dzisiaj dzień bardzo szczęsny - dwiedziałam się, że moje warsztaty w Katowicach są klepnięte i mam zagwarantowane honorarium. Wizytator odwołał hospitację na moich zajęciach. Pogoda w pytkę - letnia i cudna. W korytarzu powstają coraz to nowe niezaplanowane cudowności. Dotarłam w końcu do dr. Sent. Dowiedziałam się, że nie mogę jeść chleba br\. Kupiłam kurki i będę robić w sosie z kaszą gryczaną. Kolega się obiecał zaopiekować psem na czas naszego wyjazdu - bo przy okazji prowadzenia warsztatów mamy zamiar nawiedzić krewnych i razem skoczyć do Ostrawy, więc będzie to kilka dni. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Siedziałam kontenta i słuchałam sobie :-) 29.07.09, 19:26 czy wisnie sa jeszcze na Wolyniu czy tez juz przywiezione? I chyba juz jakies stare, wiec o przesadzaniu mozesz zapomniec. Jak chcecie to rozwiazac? Pytam z wielkiej, ogrodniczej ciekawosci. I wogole prosze o obfotogrofowanie aktualnego stanu ogrodu. I co to znaczy "zsuwac galezie"? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Siedziałam kontenta i słuchałam sobie :-) 29.07.09, 23:41 Wiśnie wołyńskie były przywiezione dekady temu, i pisałam że nowe drzewka będą z odrostów. Siestra poszła spać, i ja za nią odpełzam. Kroczonc. Dobranoc. Odpowiedz Link
ewa553 witaj Bluesie! 29.07.09, 19:27 czekalam caly czas az sie pojawisz. Milo Cie znowu widziec. Co porabiasz aktualnie i jak sie czujesz? Odpowiedz Link
jutka1 Re: witaj Bluesie! 29.07.09, 23:43 Bluesie, posyłam fluidy, coby skutki uboczne były do zniesienia. Buziaki. Odpowiedz Link
blues28 Czwartek upalny 30.07.09, 08:25 Kochane dziewczyny! Dziekuje za cieple slowa :-) Jestem juz na ojcowiznie. Jeszcze nie na 100% ale sa dni kiedy biegam jak tramwaj po szynach a potem troche gorsze. Ale da sie zyc :-) Dzis akurat dzien troche jakby gorszy wiec odloze rozne sprawy, ktorych mam moc. Latam po urzedach, bo wykupilam grunt pod moim mieszkaniem, a tymczasem Spoldzielnia rzuca klody pod nogi. Na jutro umowilam sie z Rzecznikiem Konsumenta w Urzedzie Miejskim coby mi dala stosowne paragrafy i podstawy prawne, tak zeby jeszcze podczas tego pobytu sporzadzic akt notarialny wydzielenia mojego miszkania. Poza tym na razie spotkania rodzinne, spacery z psem, troche roweru i dojadanie wisni i porzeczek na dzialce mojej siostry. Otoz tutaj wisnie i porzeczki (agrest tez) obrodzily obficie, natomiast jablek jest bardzo malo. Ale juz skusilam sie na papierowki (marne 3 zet za kilo na rynku) i schupalam takie prawie zielone. Pies domaga sie za wszelka cene spaceru, wiec pojde z nim, bo albo piszczy albo poszczekuje. Male to a tyranowate :-) Pozdrawiam mocno wszystkich i milego czwartku! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 08:59 jaka jednak roznica w klimacie miedzy moim tu miastem, a roznymi miejscami w Polsce: mnie sie porzeczki, agrest i wisnie skonczyly pod koniec czerwca.... Zycze mniej stressu (bo nie jest zdrowy), a wiecej delektowania sie ojcowizna, bluesie! Jutka, nie chce mi sie grzebac w literaturze: powiedz wiec jak to z tymi odrostami, jak dlugo trwa zanim sie pokaza owoce itd. Bo mialam trzy lata temu drzewko z super renklodami, ale po jednym sezonie padlo. Mysle ze zrobilam blad wycinajac to drzewko, ale tak na szybko wiec jakies 30 cm nad ziemia. I teraz ma mase odrostow, z ktorymi naprawde da sie cos zrobic. Zaraz udam sie w tej sprawie na dzial ogrodniczy, czyli forum. Ty mi tylko powiedz jak dlugo to trwa i czy strasznie upierdliwa praca? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 09:11 Na odrostach zna się moja mama, zapytam. Ale na zdrowy rozum, pierwsze owoce są po jakichś 5 latach. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 09:17 o kurde! Myslisz ze dozyje? Te renklody byly tak przepyszne, ze warto dla nich pozyc te 5 lat:)))) A dla mnie sie dzisiaj dzien szczesliwie zaczal! Otoz stracilam moja pania do sprzatania, a raczej od Wielkiego Sprzatania, czyli okien i licznych bialych drzwi. Z roznych powodow nie moze juz przyjezdzac. Wiec od 2 miesiecy szukam i szukam. Dalam dwu spotkanym mlodym Polkom (u mnie we wsi) moje wizytowki i wlasnie przed chwila jakas mloda osoba zadzwonila, bo dostala od kolezanki moj nr i jestesmy umowione na przyszly tydzien!!!! Rany, jak ja sie ciesze!!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 09:19 Witaj w tym samym kraju, Bluesie, i odpoczywaj! :-) Tutaj też będzie upał. Jest jasno, słonecznie i pięknie. Planów na dzień brak, czyli siedzę na wsi. A po południu jadę do Czech na obchody mojej porzyjaciółki, wrócę jutro. :-) Miłego czwartku :-) Odpowiedz Link
jutka1 Odmeldowuję się... 30.07.09, 15:34 ... i jadę na czeską stronę. Wracam jutro, chyba że ktoś mnie w środku nocy podrzuci do domu. Będą jacyś goście z Wrocławia, więc może... Nie lubię spać "po ludziach". Wytrąca mnie to z rytmu, tym bardziej że jeszcze dziś rano słysząc tupanie siostry nad głową myślałam, że to paryski sąsiedzki babiszon - jeszcze nie do końca zarejestrowałam zmianę miejsca. Postaram się wrócić dzisiaj. Baj. :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Odmeldowuję się... 30.07.09, 15:53 jutka1 napisała: > ... i jadę na czeską stronę. Wracam jutro, chyba że ktoś mnie w środku nocy > podrzuci do domu. Będą jacyś goście z Wrocławia, więc może... > Nie lubię spać "po ludziach". Wytrąca mnie to z rytmu, tym bardziej że jeszcze > dziś rano słysząc tupanie siostry nad głową myślałam, że to paryski sąsiedzki > babiszon - jeszcze nie do końca zarejestrowałam zmianę miejsca. > > Postaram się wrócić dzisiaj. Baj. :-) > Może jednak nie zabieraj babiszona sąsiedzkiego ze soba w świat cały! Baw się znakomicie, a nawet lepiej! Może zrób to też za mnie, w ten sposób będziesz miała podwójne widzenie poczwórnej radości:-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Odmeldowuję się... 30.07.09, 17:07 jakos nie zarejestrowalam Fedoro, ktore z Twoich pisklat lecialo do Egiptu. Czyzby Maturzystka wrocila z pierdzionkiem? To opowiedz cos o lubym i czy nie pokielbasi jej ten pierdzionek planow na przyszlosc? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Odmeldowuję się... 31.07.09, 00:54 Wróciłam, podwieźli :-) Było bardzo miło. Niespodziewajka: facet, którego znałam z widzenia na studiach. Historie ludzkie są zaiste interesujące. A we wtorek jadę na polską premierę filmu, gdzie reżyser i scenograf to "przyjaciele królika". :-) Dobranoc :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 15:51 Wszystkim dzień dobry. Dziecinka wróciła z Egiptu z pierdzionkiem na palicu. Dlaczego ciągle mi się wydaje ze jestem Byczkiem Fernandem przeklęta? Jedyne czego siegaja moje ambicje wobec przychówku to: byle mi sie uchował(a). Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 18:02 fedorczyk4 napisała: > Wszystkim dzień dobry. Dziecinka wróciła z Egiptu z pierdzionkiem na > palicu. O to w Egipcie , jest, zdaje sie, baaardzo latwo. > Dlaczego ciągle mi się wydaje ze jestem Byczkiem Fernandem > przeklęta? Jedyne czego siegaja moje ambicje wobec przychówku to: > byle mi sie uchował(a). Corcia powinna natychmiast wsiaknac w nowe, studenckie towarzystwo, to moze o pierdzionku zapomni. Oby! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 00:41 Mario, córka Fedo pojechała do Egiptu na wakacje ze swoim chłopakiem. Teraz narzeczonym. Wakie wakie. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 09:42 jutka1 napisała: > Mario, córka Fedo pojechała do Egiptu na wakacje ze swoim chłopakiem. > Teraz narzeczonym. > Wakie wakie. > :-) Bogu dzieki!:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 10:57 Teraz zabilas mi klina, Maryska: dlaczego dziekujesz Bogu?!? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek upalny 31.07.09, 11:09 Bo myślała, że sobie Fedorkówna habibiego przygruchała, hahaha! ARABA! Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 12:30 iwannabesedated napisała: > Bo myślała, że sobie Fedorkówna habibiego przygruchała, hahaha! > ARABA! > Mam jedna kuzynke w Polsce co sobie taka wlasnie pamiatke z Egiptu przywiozla. Ale ona juz dorosla i samozarabiajaca jest, wiec mogla sobie pozwolic na habibiego ktorego do tej pory utrzymuje. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek upalny 31.07.09, 13:50 Oczywiście, że do tej pory utrzymuje, Marysiu. Na tym właśnie polega habibi :) Z tym, że masz rację, z takimi przyjemnościami to trzeba zaczekać aż się jest samostojnym. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 14:05 iwannabesedated napisała: > Oczywiście, że do tej pory utrzymuje, Marysiu. Na tym właśnie polega > habibi :) Z tym, że masz rację, z takimi przyjemnościami to trzeba > zaczekać aż się jest samostojnym. Zdaje sie ze oprocz habibiego utrzymuje jeszcze rozliczna rodzine habibiego. Jezeli tak ma wygladac feminizm, to ja wysiadam:-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek upalny 31.07.09, 14:18 Hm, Marysia, niestety, właśnie tak. Równo to równo. Jak se facet przywozi małą spolegliwą Tajkę to jest jasne, że ona pieniądze do domu będzie słać. Tak samo jak z Polkami kiedyś. No ale jak brytyjskich komputerowców wyparli z branży hinduscy, to i Polkom jako spolegliwym dobrym żonom dla Europejczyków pole odebrały Tajki. Tak więc pamiętaj, jak Cię najdzie ochota żeby sobie habibiego przywieźć, to jednak świadczenia na rzecz jego rodziny w kraju tudzież zakup nowej komórki co pół roku są jakby wliczone w umowę;) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 18:41 iwannabesedated napisała: > Tak więc pamiętaj, jak Cię najdzie ochota żeby sobie habibiego > przywieźć, to jednak świadczenia na rzecz jego rodziny w kraju > tudzież zakup nowej komórki co pół roku są jakby wliczone w umowę;) > Tak se mysle ze "Midnight Cowboy" lepiej sie kalkuluje:) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek upalny 31.07.09, 18:57 Sądzę iż habibiego "popełnia się" nie w wyniku kalkulacji lecz uniesień zmysłowych. W tym sensie, to co się kalkuluje finansowo, nie koniecznie kalkuluje się erotycznie. Chociaż Maryla wyśpiewała na ten temat zupełnie inne zdanie, mianowicie, że to co nas podnieca to się nazywa kasa. Myślę, że kasa jest głównie strefą erogenną tych co jej nie mają. Jak ktoś już trochę ma to już go ta kasa podniecić nie może. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 12:28 ewa553 napisała: > Teraz zabilas mi klina, Maryska: dlaczego dziekujesz Bogu?!? Bo Fedorczykowna bedzie cialem i dusza w Warszawie:) Odpowiedz Link
jutka1 Piątek, chłodniej 31.07.09, 11:01 Ochłodziło się trochę, jest teraz 16C, maks. 21. W week-end powrót upałów. Tyszpiknie. Plany na dziś proste i nieskomplikowane: robię NIC, jadę NIGDZIE. :-) Trochę poczytam, coś tam ugotuję, pooglądam TV, pogapię się jak trawa rośnie. Tylko po południu wpadnie koleżanka na kawę - resztę dnia spędzę w błogiej samotności. :-) Same pierduły dzisiaj :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Piątek, chłodniej 31.07.09, 13:59 Tutaj nadal ciepło, lecz nie upalnie, rozkoszność się przelewa między ogródkiem gdzie przepikowałam pietruszkę, a wnętrzem które by trzeba ogarnąć ale mi się nie chce. Niestety "Czyste nieczyste" nie jest szczytowym osiągnięciem pisarstwa Colette. Może temat związków lesbijskich do mnie jakoś nie trafia, ale raczej powiem, że jest to po prostu źle napisane. Bełkotliwie, chaotycznie, i na dodatek tendencyjnie. Kudy tej książce do takich "Narodzin dnia" albo "Niebieskiej lampy". Może temat był zbyt na żwyca intymny dla Colette, może dystansu do tego nabrać nie zdołała, bo ja wiem? Oczywiście lektura jest ogromną przyjemnością, bo pełna jest colettowskich smaczków słodko gorzkich, ale trochę niedorobione to jest. Jak bigos który się nie przegryzł. Druga rzecz, to Jolcia Kwaśniewska, która się ostatnio stroi na pierwszą feministkę trzeciej erpe, została przyłapana uprawianiu imadła patriarchatu na własnej córce. Do zamążpójścia i natychmiastowego rozrodu ją nakłaniając bo jej się "wnuków chce". Fuj. Hipokryzja aż w zębach trzeszczy i jeżą się włosy wiecie na czym. Z drugiej strony, jak to w Starszych Panach, człowiek cieszy się. Bo nagle się okazuje iż feminizm w Polsce na tyle się żyzną podściółką stał iż różni tacy zwietrzyli, że można na nim ubić polityczny i medialny kapitalik. Odpowiedz Link
iwannabesedated ...a co ja tu... 31.07.09, 14:20 ...napisałam... "zbić kapitalik na podściółce"??? Nieee...Po jakiemu to w ogóle jest...wyhodować chyba? Czyco. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek, chłodniej + książki i takie tam. 31.07.09, 14:33 MeteoDolnyŚląsk kłamie! Miało być chłodniej, a tu znów upał! Ale nie narzekam, nie narzekam, posiedziałam w ogrodzie, poczytałam, nagapiłam się i nasłuchałam, a teraz gotuję sobie kolbę kukurydzy prosto z pola w ramach obiadu. :-) A na kolację zrobię sobie krupnik, bo wieczory już są chłodniejsze, i będę go spożywać na tarasie, a co. A poza tym koleżanka na kawę nie przyjedzie bo cośtam, więc mam ogólną boskość całego dnia dla siebie. Jiipppiiieee. 100Krocie, zerknij proszę w ostatni numer "Sensu" - dobry artykuł o intuicji, i nie tylko. A w "Polityce" jest recenzja kryminału Zygmunta Miłoszewskiego "Uwikłanie", gdzie kogoś mordują na ustawieniach hellingerowskich, chyba sobie kupię, bo recenzja wielce, ale to wielce pozytywna. Na koniec polecam "Ostatnie historie" Olgi Tokarczuk, cudeńko po prostu, it's a must! Tej akurat Colette nie czytałam. Zerknę z ciekawości, jeśli mi się napatoczy. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Piątek, chłodniej + książki i takie tam. 31.07.09, 14:50 A wiesz, ciekawie ten kryminał wygląda. O autorze nic w sieci nie wiadomo, ale napisał też "Domofon", który się dzieje w wielkim wieżowcu na Pradze... Też brzmi wciągająco. Może "lekciejsza" lektura jest potrzebna na lato? A ja Tobie polecam ten Bluszcz lipcowy, naprawdę masa fajnych rzeczy do czytania. Jak nie dostaniesz, to Ci wyślę w poniedziałek razem z junołłot. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek, chłodniej + książki i takie tam. 31.07.09, 15:05 Popytam jutro w mieście o "Bluszcz", dam znać. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 15:21 stwierdzam ze jestem najporzadniejsza z Was wszystkich: nawet mi na mysl nie przyszlo, ze Fedorczykowna mialaby sobie przywiezc arabska pamiatke z Egiptu:)))) Ale z Waszego opisu wyciagam wniosek, ze przywozenie Egipcjan to prawie normalka? Zeby Wam bylo weselej, opowiem o mojej tu znajomej, 10 lat mlodszej ode mnie. Rozwiodla sie dla jednego Egipcjanina ze swoim niemieckim mezem. Ale E. ktory zreszta mieszka od czasu studiow w Niemczech, zapomnial sie rozwiesc ze swoja niemiecka zona. Ma wiec dwa domy: u tej pierwszej zony i u mojej znajomej, nazwijmy ja Emma. Emma kocha od 15 lat!!! I od tylu lat znosi to, ze choc z jego powodu wziela ogromne mieszkanie, to on sie nie tylko do mieszkania, ale i do jakichkolwiek innych wydatkow doklada. I jak wychodza do miasta, to - od 15 lat!! - ona musi isc po drugiej stronie ulicy, bo gdyby ja zona nr.1 zobaczyla, to byloby jej przykro. Ten E. udziela sie poza praca zawodowa w teatrze. Zdarzylo sie, ze na sztuke w ktorej mial mala rolke, dal bilet Emmie nie uprzedzajac jej, ze obok niej bedzie siedziala nr.1... Emma jest wysoka urzedniczka panstwowa, ma dwa fakultety, a pozwala tak soba poniewierac. Czy Wy to rozumiecie? Bo ja nie... Nota bene znalysmy sie juz pare lat w ktorych bylam pewna ze jest zona E., z ktorym we wspolnym towarzystwie razem wystepowala, kiedy to powiedziala mi na wycieczce o swoim "klamstwie zyciowym", jak to nazwala. Opowiedziala tez, jak wzieli slub: on przywiozl z Egiptu obraczke dla niej, wlozyl jej na palec i wypowiedzial jakas formule ktora w Egipcie wystarcza, aby zaslubic druga zone. No i powiedzcie, gdyby na ten temat napisac powiesc to bysmy zgodnie stwierdzily, ze temat wydumany....Ech, zycie.... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 15:31 Ależ Ewcia, Ty kompletnie z krwioobiegu wypadłaś chyba. Bój się boga! Oczywiście, że przywożenie z Egiptu habibich a potem się z nimi kotłowanie na tle erotyczno-finansowym to normalka. Nawet forum specjalne na gazecie jest: forum.gazeta.pl/forum/f,24864,Faceci_z_Egiptu.html Historia Twojej znajomej też mnie nie wzrusza, bo to jest typowe odreagowywanie. Jak Ci faceci, którzy w pracy są cichą wodą i zbierającymi bęcki od wszystkich fajtłapami, a w domu tyranizują żonę i dzieci gromadkę - tak i Twoja znajoma. Po pracy gdzie musi być odpowiedzialna, sztywna, pod garnitur i pod klucz, w domu oddaje się dzikim rozkoszom szmacenia i podnóżkowania. W niezbyt dobrej książce Colette, którą czytaj jest jednak sporo celnych cytatów. Między innymi i ten, że to "ofiara kontroluje sytuację". No bo to Emma tę sytuację wyprodukowała i w momencie kiedy Emma powie "stop" sytuacja zniknie jak nocna mara, lub sen złoty - jak kto woli. A habibi jest tylko narzędziem, używanym przez Emmę do robienia sobie dobrze :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 15:48 Rany boskie, chyba sie starzeje!!! Takie mi to obce, ze hej! Choc lubie sobie uzywac, czemu nie:))) Ale Emma pozostanie dla mnie wieczna zagadka, twierdzi ze bez niego zyc nie moze. A moze, to wiem. Bo na urlop jezdzi na 4 tygodnie bez niego, bo on za delikatny, a ona lubie extrem, np. wedrowke po Himalajach (nie wspinaczke) ze spaniem w spiworach, sikaniem pod plotem i chodzeniem w przepoconoych - fuj! - podkoszulkach. Wiec skoro wytrzymuje te 4 tygodnie? Czekaj, a moze ona tak specjalnie, po 4 tygodniach smrodkow urlopowych wraca do swojego smrodku domowego i mowi: bylo gorzej:)))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 16:16 Ewa, nie udawaj żesz pierwszej naiwnej, wiadomo przecież żeś kotu z dupy nie wypadła i swoje wiesz:) Ja pamiętam taką chrancuską ekranizację "Czerwone i czarne" gdzie Matylda w nocy miała napady namiętności i wiła się u stóp Juliana goląc sobie włosy z ciemienia, a następnie okazywała mu najgłębszą pogardę poniżając z satysfakcją. Jestem pewna, że Twoja znajoma niezgorsze wyczynia z tym swoim habibim numery, przed Tobą na bezwolną ofiarę się kreując (z czego też pewnie czerpie erotyczną jazdę). Ty się na to złapać lubieżnicy nie daj, następnym razem jak zacznie, powiedz "tja, tja", mrugnij porozumiewawczo okiem i porozumiewawczo po ramieniu poklep. Hahaha! Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 16:46 Passive-aggressive of the world - unite! ;-))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 18:53 Ciekawe za takie sytuacja na ogol przytrafiaja sie wyksztalconym, wrazliwym kobietom , czesto na wysokich stanowiskach. Widocznie nadmiar intelektu na codzien wyzwala u nich potrzebe mocniejszych przezyc. Moze szefowa na wysokim stanowisku lubi poczuc sie zniewolona przez wyimaginowane uczucie? Jezeli im z tym dobrze, to niech tam sobie. Odpowiedz Link
jutka1 Renklody - Basiu 31.07.09, 22:57 Pytałam rodzicielkę o odrosty. Jeśli te nowe pędy wyrastają Ci ze starego pnia, to nic nie rób, zrobi się z tego nowe drzewko. Przesadza się, jeśli nowy odrost wychodzi z ziemi i tworzy się od korzenia. Wtedy wykopujesz toto razem z ukorzenieniem, i przesadzasz gdzie indziej (o ile potrzeba jest na "gdzie indziej"). Zaczyna kwitnąć po 3-4 latach. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Renklody - Basiu 31.07.09, 23:07 jutka1 napisała: > Pytałam rodzicielkę o odrosty. Jeśli te nowe pędy wyrastają Ci ze starego pnia, > to nic nie rób, zrobi się z tego nowe drzewko. > > Przesadza się, jeśli nowy odrost wychodzi z ziemi i tworzy się od korzenia. > Wtedy wykopujesz toto razem z ukorzenieniem, i przesadzasz gdzie indziej (o ile > potrzeba jest na "gdzie indziej"). Zaczyna kwitnąć po 3-4 latach. To nie jest cala prawda Czesto drzewa sa szczepione..co to znaczy..hmmm..to znaczy ze na korzeniach odpornego gatunku szczepi sie gatunek niezbyt odporny na warunki atmosferyczne. I wtedy jesli odrost jest z korzenia to wcale nie otrzymamy te same rosliny... Jedynym pewnym sposobem aby otrzymac te same owoce jet szczepienie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Renklody - Basiu 31.07.09, 23:15 Nasze wiśnie wołyńskie nie były szczepione. Całe zastępy znajomych królika brało od wielu lat ich odrosty, i owoce są identyczne, drzewa też. A Basi odrosty są z pnia starej renklody, nie z korzeni, więc kwestia jej nie dotyczy. Tłumaczyłam tylko, bo Basine pytanie się zrodziło od naszych wiłyńskich wiśni. :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Renklody - Basiu 01.08.09, 08:28 -Pytałam rodzicielkę o odrosty. Jeśli te nowe pędy wyrastają Ci ze starego pnia, to nic nie rób - doczytawszy do tego miejsca odpadłam od kompa. Oczami duszy zoabczyłam, stary pień Ewy z nowymi odrostami;-)Pełny surrealizm. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Renklody - Basiu 01.08.09, 09:18 Hahaha, Fedoro! Przypomnialy mi sie rozne scenografie teatralne z kobietami-drzewami itd:)))) Jutus, bylam najpierw na innym watku i tam napisalam o renklodach nie wiedzac, ze tu tez to leci. Wiec jednak moje odrosty sa od korzenia. Mimo tego postanowilam nic nie robic, zobaczymy co bedzie. W najgorszym razie bedzie ladne, delikatne drzewko, cieszace oko zielenia:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, upał 01.08.09, 10:03 Piękny dzień! Słoneczny i bezchmurny, wieje lekki wiatr, bardzo przyjemnie. Dzisiaj w planie przymiarka u mojej dizajnerki (no, kolekcję jesienną trza uzupełnić :-))), potem zakupy na jutrzejsze ogrodowe konsumpcje, i najazd na księgarnię. Potem wolne, hulaj dusza. Zaczynam się powoli przestawiać na rytm urlopowy, a i robotę stopniowo wyrzucam z głowy. Rym niezam. :-) Oprocz inwazji potworów (o czym za chwilę na narzekającym) wszystko gra i buczy. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Ufff, gorąco... 01.08.09, 13:09 Zdążyłam zaliczyć wycieczkę "do miasta", przymiarkę i wybieranie tkanin na nowości i zakupy spożywczo-winne na jutrzejszą konsumpcję. Kupiłam też prasę wszelaką (100Krocie, lipcowy Bluszcz udało się dostać! :-D), i zaraz idę z piwem tyskim na taras oddawać się nasłonecznianiu kadłubka i czytactwu (zam.). A potem sobie ugotuję bób i to będzie moja obiadokolacja. Robię sobie dzisiaj powtórkę dnia wczorajszego, czyli pełny relaks bez nikogo. Towarzysko zaczynam się udzielać od jutra, codziennie przez ponad tydzień będzie "coś" - zbieram więc siły :-)))))) Lajfyzgud. :-D Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, upał 02.08.09, 09:23 Obudziłam się po 8 godzinach snu, niestety niespokojnego - ale o tym na wątku obok. Ma być dziś 32 C i bezchmurnie. Plany proste jak drut - ogród i czytanie, myślenie i nie-myślenie, jakaś sjesta, szykowanie strawy dla wieczornych gości. Gra fajna spokojna składanka "Pinacolada", mieszanka muzyki latino i klubowej, przyjemnie. A od wtorku ani razu nie włączyłam TV ha! :-) Miłej niedzieli życzę :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, upał 02.08.09, 11:29 Spalam dzos do 10-tej, sny mialam ze nie daj Boze! Musze sie pozbierac. Termometr pokazuje 23 stopnie, ale wreszcie przestalo swiecic slonce. Moze wiec pojde do ogrodu pozbierac gruszki co to stale spadaja i niszcza i tak niepiekny trawnik. Nie mam dzis zadnej wycieczki, zadnego dejtu z kimkolwiek, bendem sie byczyc. I czytac: dostalam ksiazke Moniki Mann, sredniej corki Thomasa. Z jej opowiadan i artykulow roznego rodzaju w prasie szwajcarskiej (gdzie wszystko publikowala) ulozono cos w rodzaju autobiografii . Bedzie ciekawe, bo i rodzina ciekawa i o niej w gruncie rzeczy niczego nie slyszalam. Odpowiedz Link
ewa553 Jutencjo, 02.08.09, 15:03 poczatkiem lat osiemdziesiatych kupowalismy troche obrazow w Polsce, czesto we Wroclawiu. Jeden z tych obrazow namalowal R.Wojtyna. Czy to nazwisko Ci cos mowi? W internecie nic nie znalazlam. A wyobrazilam sobie, ze moze zrobil wielka kariere i moge mowic, ze mam "jednego Wojtyne" w domu:)))) Napisz jesli Ci cos wiadomo. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutencjo, 02.08.09, 21:57 Nie znam. Jedyny Wojtyna jaki się pojawia w necie to "Paulin". Odpowiedz Link
lombat Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 03.08.09, 03:15 Juteczko Pozdrawiam i ze wzgledu na znajomosc z Toba i Twoja znajomosc warzyw wszelakich (w tych sprawach jestes dla mnie autorytetem) mam pytanie, jak wyglada JAMRUZ , widzialem cos podobnego,co skojarzylem sobiez z tym warzywem, a smakowalo jak pietruszka, ktora jak wiesz u nas nie rosnie. Rosnie cos co mozna dodawac do rosolkow w charakterze pietruszki i oszukiwac siebie i gosci. Pozdrawiam z Sydnej, ktore stalo sie moim miastem rodzinnym. Mieszka tytaj moj wnuk i jego zona, jego tesciowie, ktorzy sa robia jako nasza rodzina i co najwazniejsze przyszly prawnuczek albo prawnuczka. Wszyscy mieszkaja w promieniu 3km, co nie jest zadna liczca sie odleglosci,na warunki sydnejskie. Pozdrowienia od kolezanki Kan of Oz z tej samej dzielnicy i od kolegi Ozpola mieszkajacego w sasiedniej dzielnicy tylko przejsc przez Synnyholt Road. Lombat Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 03.08.09, 08:36 Wprawdzie nie do mnie jest to pytanie skierowane, ale kto rano wstaje temu Pan Bóg daje... prawo do odpowiedzi:-) pl.wikipedia.org/wiki/Jarmu%C5%BC Odpowiedz Link
jutka1 Czesc Lombatku!!! :-) 03.08.09, 10:35 Jak się cieszę, że Cię widzę! :-) I dobrze wiedzieć, że wszystko u Was w porządku. :-) Jarmuż się po angielsku nazywa "palm tree kale" http://www.actahort.org/books/459/459_9.htm Popatrz w sklepie za "kale greens", jest b. podobne. Pozdrowienia dla calej sydnejskiej dryzyny! :-))) Buziaki, J. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czesc Lombatku!!! :-) 03.08.09, 10:37 Nie wiem dlaczego link się nie uaktywnił, próbuję jeszcze raz: www.actahort.org/books/459/459_9.htm Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 03.08.09, 11:09 jestem pewna ze zyja cale zastepy Australijczykow ktorzy nie znaja pietruszki i sa mimo tego szczesliwi, ja bym jednak zasiala sobie od czasu do czasu chocby w doniczce pare ziarenek. Dla mnie pietrucha jest wazna (smakowo). Z jarmuzu chyba robi sie zimowy Eintopf? Chyba ze pomylilam z jakas inna roslina ktora zbiera sie dopiero po pierwszym przymrozku. Ciekawe czy Luiza ma pietruszke w ogrodzie? A swoja droga fajnie tak Male Forum Sydnejskie:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek, deszczowo 03.08.09, 11:32 Wieczorem i w nocy przewaliły się burze, z piorunami jak ta lala. Teraz tylko popaduje. Miałam jechać do miasta ale mi się nie chce. Jakoś nic mi się dzisiaj nie chce. Bywają takie dni. Odwołałam dzienne zajęcia, tylko wieczorem spotkam się z kumpelką. Resztę dnia będę robić NIC. O! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek, deszczowo 03.08.09, 12:05 Tutaj też przeszła burza z pierunami, ale nic nie oczyściła, wręcz przecinie, powietrze jest wilgotne i ciężkie. W sobotę mieliśmy zabawny incydent rodzinny, mianowicie krewni których mieliśmy zamiar podjąć obiadem zjawili się dużo wcześniej łapiąc mnie "w majtkach" i w kuchennym szale. Zanim otworzyłam drzwi, przeleciałam po mieszkaniu jak z propelerem upychając rękoma i nogyma po szafach ubrania, odkurzacze, wmiatając śmieci pod szafkę i zamykając psa w klopie. Familianci na szczęście obiadu nie chcieli, i spędziliśmy bardzi miłe popołudnie. Potem zaś się okazało, iż rizotto które miało być na obiad, musiało być gotowane 4 godziny i wyszło ohydne! Ludzie, wyobraźcie sobie gości czekających na obiad cztery godziny, a potem to co by dostali - ohydne! Straszna wpadka nas ominęła, bogu niech będą dzięki:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek, deszczowo 03.08.09, 12:21 No widzisz, chłopaki nad Wami czuwali. :-))) A mnie odebrało apetyt. I czuję się, jakby wampir jakowyś ze mnie całą chi wyssał, albo zabradziażył i poprzesuwał meridiany nie na swoje miejsca. Jak telegrafista Płaksin w mordobijskim powiecie br\. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek, deszczowo -- PS 03.08.09, 23:37 Gra Miles Davis. Muszę się jakoś odkręcić z zakręcenia, no to i sobie zapodałam Davisa "Love songs". Hahaha! (cycat) Właśnie wyszli goście - kumpelka z mężem, pogadalim, czas szybko minął. Ciepli ludzie i sympatyczni, poprawili mi etat d'ame. Stan duszy innymi słowy. Resztę na kulinarnym. Jutro przymiarka, herbata z Marianem w ulubionej kawiarni, a po południu wyjazd z noclegiem: najpierw polska premiera filmu, potem do przyjaciółki pisarki na sabat czarownic z wizytującą warszawską feministką, bardzo przeze mnie lubianą zresztą. Co ja tu będę. Byle chandra odpuściła. Czirs. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 04.08.09, 10:46 Za oknem szaro i chłodno. Niskie chmury, wiatr. Nic tylko albo się pochlastać, albo upić, albo wpełznąć z powrotem do łóżka. Chyba wybiorę to ostatnie. :-) Jednym słowem siedzę w domu. Do popołudnia, bo potem jadę w świat. A herbata na mieście i przymiarka mogą poczekać do jutra. Żadnych muszów czy trzebów. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek 04.08.09, 11:34 Ożesz kurwa, jak mi się te wakacje zaczynają! Jak by po mnie przejechał walec. Wczoraj jakieś zborsuczenie nastąpiło, szkoła co na jej rzecz nauczam jakiś pomysł niewiarygodny we mnię rzuciła, a potem słuchacze się zborsuczyli bo im źle test poszedł, więc stwierdzili, że podręcznik jest zły. I takie rzeczy się zwykle zdarzają, gdy człek rozmemłany jest i odporu dać odpowiedniego nie może. Miałam dzisiaj jechać pociągiem o 11.20, ale jak sobie pomyślałam o tym to raczej bym się pod ten pociąg rzuciła albo wpadła. Więc pojadę późniejszym albo w ogóle jutro, i le chujarek. Pogodna ochłodziła się, chmurnawo. Idę o snach pisać, bo sny dopisały vice versa - bardzo przyjemne. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek 04.08.09, 12:18 Mnie sromota ogarnia jak o swoich snach pomyślę. Lete do banku wyasygnować za angielski. Potem jeszcze nabyć podręcznik. Kurnia tyle lat miałam zeby sie uczyć języków, to musiało mnie wziąć na starość? Miłych stokrotnie wakacji życzę:-) Ze zborsuczeniem ogólnym zgadzam sie, sama je stwierdziłam dzisiaj. Rano jakaś nawiedzona dziewczynina zbeształa mnie że psa kagańcem męczę. Potem jakaś starucha opieprzyła ze do śmietnika miotam psimi odchodami. A krzynka ałtloka rząda hasła i odbija je z uporem maniaka, więc nie mam jak do niej sie dostać. Kit jej w ucho. Ech... po banku i szkole ide po zakupy. Opijamy dzisiaj z Dziećmi, Dzieciki zaręczyny. Chyba coś ekstraordynaryjnego kulinarnie musze wykombinować zeby odwrócic ten "trynd" fatalny. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 04.08.09, 12:19 Moje powinności dzisiejsze odwaliłam w 50%, tzn. napisałam list zawodowy w sprawach, które - świnie jedne - nie chcą czekać aż wrócę z urlopu. Teraz zrobię drugie 50%, czyli skończę tłumaczyć na angielski stronę internetową mojej przyjaciółki. Potem się zdrzemnę, a potem pojadę za górę. Zapisałam się też na poniedziałek do ortopedy znajomego, tego samego, co mi dwa lata temu kolano uratował. Niech mi USG sprawdzi piętę i różne stawy, bo mam już dość bólu porannego i nie tylko. Spikingofłicz, dałam do lokalnego szewca ulubione płaskie buty, od których owa pięta mnie zaczęła boleć. Prosiłam o podwyższenie obcasa o centymetr - a ten mi zrobił nową zelówkę i z płaskich wyczarował buty na lekkim koturnie. Czarodziej, KJAP. Boskość, Inc. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 04.08.09, 12:52 Wlasnie sie dowiedzialam ze matka mojej podopiecznej ma byc jutro operowana po raz trzeci:( Wzielam do siebie dziecko na 2 tygodnie, mija trzeci tydzien i konca nie widac. Wczoraj zmarl maz mojej kuzynki, nie mial nawet 60 lat. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 04.08.09, 13:40 o rany, trzecia narkoza w tak krotkim czasie...Biedna kobieta. Odpowiedz Link
ewa553 sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 08:46 Upal od rana. Oby pani ktora przyjdzie o 10-tej zdazyla przed sloncem umyc zachodnie okna. Nie wiem jakie ma tempo. Tak sobie mysle, ze jak Jutka towarzystwa nie pilnuje, to sie towarzystwo leni. Prosze natychmiast donosic co i jak. Co podalas na zareczynowa kolacje, Fedoro? I czy mozesz uchylic rabek tajemnicy i powiedziec cokolwiek o szczesliwym narzeczonym? Nigdy o nim nie wspominalas. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 09:40 Ewo, szczęśliwy narzeczony jest kumplem z pracy mojego najstarszego. Jest wyjątkowo brzydkim, malutkim i chudziutkim facecikiem, o dużym uroku. Ma 24 lata, studiuje zaocznie ekonomię i zarządzanie. Tylko nie należy koło niego kichać, bo odfrunie:-) Lubię go i śmieszy mnie ogromnie, a Dziecinka wpatrzona jest w niego jak w obraz. Na kolacje podałam rostbeef w 3 kolorach, konfiturę z szalotki, konfiturę z figi, puree z ziemniaków, sery i sałatę zieloną. A na wstęp był koktail z krewetek dla lubiących i pomidory z mozzarellą dla Synusiowej i Wnuczęcia. W sumie klasyka i nic takiego, ale moi tak lubią najbardziej. Zwłaszcza że polędew był przwspaniałego gatunku i imponujących rozmiarów:-) No i Synusiowa (hurra!!) już całkiem otwarcie mówi mi mamo. Kurcze pieczone pięć lat zajeło mi oswajanie jej. Odpowiedz Link
ewa553 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 10:31 Uwazam ze wybor Twojej Malej dobrze o niej swiadczy - jesli wolno tak powiedziec. Nigdy nie slyszalam o tym miesie w trzech kolorach. Moze zapodasz na kulinarnym? Dlaczego synusiowa mowi do Ciebie mamo? Jestes na to stanowczo za mloda! Powinnas byla od razu przejsc z nia na ty! Odpowiedz Link
maria421 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 10:37 Pozwole sobie niesmialo zauwazyc ze niedaleko pada jablko od jabloni:) Bo jak sobie tak skalkuluje, to mi wychodzi ze wczesne zamazpojscia u Fedorczykow tradycja rodzinna sa?:) Narzeczony pracuje, studiuje wiec pewno dobrze sie zapowiada. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 11:29 Głównie wczesne rozmnażanie;-) Babcia w 17 wiosence, Maćma i ja w 20. Ale oni mówią że zaręczyny im wystarczą na kilka lat i że nie mają parcia do dalszej legalizacji. Pasmotrim uwidzim skazał sliepoj. Ewo, zgadzam się z Tobą całkowicie. Dziecinka zawsze była strasznie wybredna jeśli chodzi o chłopaków i uroda nigdy nie stała na pierwszym miejscu listy jej wymagań. O trójkolorowej pieczeni nie ma co pisać specjalnie. To jest zwyczajna polędwica pieczona w piekarniku, tylko trzeba tak wycyrklować z temperaturą i czasem żeby po przekrojeniu środek był brązowy, różowy i czerwony (ale nie całkiem zimny i surowy)w samym centrum. Naszpikowana czosnkiem, natarta przyprawami i oliwą, zwieńczona troszka masła i tyle. Odpowiedz Link
ewa553 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 12:27 a ja myslalam ze pieczen byla moze niebiesko-bialo-czerwona, albo zielono-czerwono-biala:)))) Taka jak mowisz, znam, jadalam i - wstyd przyznac, nie uwielbiam. Co o tyle jest dziwne, ze "szatombrianda" uwielbia,, a to pokrewne. A co Twoja Mama (Krolowa Matka:))) na te zareczyny? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 15:32 ewa553 napisała: > A co Twoja Mama (Krolowa Matka:))) na te zareczyny? ZGADNIJ;-) Odpowiedz Link
maria421 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 15:53 Ja stawiam na to ze Mama Fedory przyjela ze stoickim spokojem fakt kontynuacji tradycji rodzinnej:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 17:26 A mnie się jakoś dziwnie wydaje, że zakrzyknęła "Za młoda!!!" :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 12:43 Przecież pisałam, że wyjeżdżam na premierę filmu i w góry do mojej przyjaciółki pisarki, i że zostaję tam na noc. :-) W ramach raportu: film był zabawny, choć raczej średnich lotów. Ale podobał mi się pomysł polskiej premiery w Nowej Rudzie (film jest polsko-czeską koprodukcją), na prowincji i w miejscu, gdzie tak naprawdę te polskie czołgi w '68 waliły na Czechosłowację. Byli prawie wszyscy twórcy i aktorzy, m.in. Zamachowski, młody Stuhr, kilka innych znanych twarzy. Natknęłam się na znajomych warszawskich dziennikarzy, niwidzianych od 2-3 lat. No i natknęłam się niespodziewanie na byłego dochodzącego sprzed 3 lat - więc zrezygnowałam z bankietu, 5 minut rozmowy przed filmem mi wystarczyło. :-) Po czym pojechałyśmy w góry do przyjaciółki i spędziłyśmy babski wieczór na miłych, ale i ostrych, dyskusjach na tematy wszelakie. Poszłyśmy spać koło trzeciej, wstałam o dziewiątej, kawa, pogaduchy, no i wróciłam przed godziną. Za oknem szaro, od czasu do czasu popaduje, ale jest dość ciepło. Niedługo sobie zrobię sjestę, bo muszę odespać przed następnym sabatem czarownic dziś wieczorem. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 13:12 alez Jutka, chyba wszyscy pamietalismy o Twoim wyjezdzie. Tym bardziej uwazalam ze to skandalic7znie, ze sie towarzystwo migalo od pisania:))) Mlody Stuhr jest fajny, prawda? Widzialam go w dobrym filmie polsko- niemieckim, ale nie pamietam tytulu:(((( Odpowiedz Link
jutka1 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 13:51 100Kroć też wyjechała. :-) Młody Stuhr wygląda sympatycznie, ale konus z niego okrutny, niższy ode mnie i chudziutki strasznie. Nie mój typ :-))) Zresztą większość tych aktorów wczoraj wzrostem nie grzeszy - czegóż to kamera nie portafi wytworzyć. :-) A babeczki były wyśmienite :-) Odpowiedz Link
jutka1 PS do raportu :-) 05.08.09, 17:33 Zapomniałam dodać. Przyjaciółka przyznała mi się nad poranną kawą, że do najnowszej powieści ukradła część mojego życiorysu, czyli słynne "środy KJAP". Główną bohaterkę wysłała w środy rano, rano, do podgórskiej wsi, żeby uczyła w wiejskiej szkole angielskiego. Hahaha! (cycat) A przyjaciółka przyjaciółki, wizytująca słynna warszawska feministka, zagroziła inspekcją u mnie w domu, bo w Klausa nie wierzy. Hahaha! (cycat) :-))))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 17:55 "W Klausa nie wierzy"? A kto to Klaus? Bo dla mnie Klaus to moj GPS gadajacy po niemiecku meskim glosem:) I ja mu wierze, bo mnie jeszcze nigdy na manowce nie wyprowadzil:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 18:10 Klaus to mój współmieszkaniec czyli duch domowy. Kan, Szfedka i Stokroć miały przyjemność być świadkiem jego wyczynów. :-))) Odpowiedz Link
maria421 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 18:40 jutka1 napisała: > Klaus to mój współmieszkaniec czyli duch domowy. Kan, Szfedka i Stokroć miały > przyjemność być świadkiem jego wyczynów. :-))) > Rozumiem ze pojawia sie tylko wtedy kiedy Panie sa w gornej strefie stanow wyzszych?:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 18:47 a nie bylo to tak, ze za Klausa robil SP? I odkad SP nie ma, to Klaus milczy? Co do Krolowej Matki to bardziej Ja widze jak z uniesiona brwia i kamienna twarza obserwuje Mlodego, od czasu do czasu wydajac jakies dzwieki przez zacisniete usta. PS Jakies 50 lat temu obserwowala by go przez lorgnon:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 18:50 Klaus pojawia się często. Nie tylko gościom, bo najczęściej mnnie samej. A jeśli gościom, to nie tylko paniom, panom również. Odpowiedz Link
maria421 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 19:15 jutka1 napisała: > Klaus pojawia się często. Nie tylko gościom, bo najczęściej mnnie samej. A jeśl > i > gościom, to nie tylko paniom, panom również. A po ilu promilach? :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 19:33 jutka1 napisała: > Po zero promilach, Mario. Niczewo nie panimaju:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: PS do raportu :-) 06.08.09, 00:19 maria421 napisała: > jutka1 napisała: > > > Po zero promilach, Mario. > > Niczewo nie panimaju:) ************ OK, spokojnie wyjaśnię. Mój dom jest "nawiedzony". Jest tu istota, energia, jak zwał tak zwał. Nazwałam go Klaus, bo poniemiecka dusza to jest. I tyle. Dziwi mnie tylko, że Ty, tak duchowa osoba, wyśmiewasz się z tak prostej rzeczywistości, jak koegzystowanie z jakimś duchem. :-/ Odpowiedz Link
ewa553 jestem w dobrej formie, 05.08.09, 18:49 o czym Was zawiadamiam. Bylam na szczycie gruszy i pozrywalam owoce. Po raz pierwszy odkad mam ten ogrod, gruszki mi smakuja. Zlapalam odpowiedni moment, kiedy sa dojrzale, ale jeszcze twarde i soczyste. Pycha. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 05.08.09, 19:17 Wlasnie sie dowiedzialam ze kolejna operacja matki mojej podopiecznej przeszla bardzo dobrze, ale ona sama jest w bardzo zlym stanie psychicznym, co jest calkiem zrozumiale. Jutro jedziemy ja odwiedzic. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 06.08.09, 08:54 Mać moja nie akceptuje, nie przyjmuje do wiadomości i ignoruje fakt i faktu sprawców. Dziecinka chichocze, że w testamencie Maćmy juz tylko Syn Środkowy został, a i on do czasu:-) Mario, mam nadzieję ze historia choroby matki Twojej podopiecznej zakończy się szczęśliwie. Jutek uściskaj Klausa ode mnie, pomimo że nas z Dado zignorował. Pewnie jesteśmy antyektoplazmowe:-) Odpowiedz Link