O pierdułach -- Odc. 80 :-)

28.07.09, 10:11
Otwieram :-)
    • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 28.07.09, 10:44
      Dzisiaj jest wspaniała, boska pogoda. Ciepło, lecz nie upalnie.
      Słonecznie. Lekki, pieszczotliwy, ciepły wietrzyk. Szał. Udało się
      zdobyć "Czyste, nieczyste" i się będzie czytać do popołudnia. W
      międzyczasie wykonując leniwie różne domowe czynności.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 28.07.09, 11:09
        Odwiozlam moja podopieczna dziecinke na oboz dzienny, dobrze jej zrobi jak sie
        troche pobawi z rowiesnikami.
        U mnie przeczytala juz 7 ksiazek po corci, napisala 2 bajki, wycwiczyla sie w
        darts, nauczyla sie grac "Alle meine Entchen" na key bordzie, stawiac pasjansa w
        komputerze tudziez smazyc nalesniki.
        Bystre dziecko.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 28.07.09, 20:31
        Pogoda zaiste, boska. Mój najukochańszy kolor światła sierpniowego,
        popołudniowego: ściele się nisko i omiata świat ciepłym pomarańczem. Ech.

        Dojechałam. :-)
        • jutka1 PS -- siedzę kontenta i słucham sobie :-) 28.07.09, 23:31
          Po wizycie przyjaciół puściłam sobie, tutaj live:
          www.youtube.com/watch?gl=US&v=Dgge6GvFDxw
          To tak a propos aproposu, i w przygotowaniu na Bergamuty :-)))
          A poza tym kocham tę płytę, miałam ją w CD w samochodzie i puszczałam na cały
          regulator.

          Jeszcze jeden kawałek z tej płyty, który baaaardzo lubię:
          www.youtube.com/watch?v=FELF--8YS0w
          Jutro dzień dość intensywny, poza domem od dziesiątej do wieczora, a wieczorem
          przyjedzie siestra na - o dziwo - pogaduchy z noclegiem. Jippi. :-)

          Dobrze mi. Z jednym wyjątkiem, co to mi go tu brakuje. Ale cóż. Odpocznę,
          naładuję baterie, a to ważne - od powrotu do grudnia szykuje się następny
          Sajgon. Oh well. :-)

          Dobranoc :-)
          • fedorczyk4 Re: PS -- siedzę kontenta i słucham sobie :-) 29.07.09, 08:27
            Całokształt bzrmi znakomicie. Tak muza, jak i opisy farniente. Baw
            sie dobrze i "profituj" z wakacji:-)
            • jutka1 Siedziałam kontenta i słuchałam sobie :-) 29.07.09, 17:40
              Jedną z rzeczy "do załatwienia dzisiaj" przełożyłam, bo miałam ochotę posiedzieć
              w ogrodzie i po nim połazić. Co też i uczyniłam. No i siedząc kontenta i
              czytając wreszcie usłyszałam wytęskniony dźwięk klak klak klak z bocianiego
              gniazda. Jest! Ale jeden i jakiś mniejszy, może familia zginęła, a dziecko
              wróciło? Bo wygląda tak, jak "mój" bocian zanim poznał, rok później, bocianową,
              i zmężniał i podrósł i zaczął płodzić :-D.
              Strasznie mi brakowało tego bocianiego klaklakania.

              Poza tym wieści z ogrodu: 3 wiśnie trzeba wyciąć :-(
              • iwannabesedated Re: Siedziałam kontenta i słuchałam sobie :-) 29.07.09, 19:15
                Boszzz, słuchajcie, jakiś nam się wór nieszczęsno-szczęsny chyba na
                forumie rozerwał. Co wejdę na forum, to jakieś szpitale, choroby,
                odejścia, ale też i masa zwykłych miłych a też czasem i nadzwyczaj
                szczęsnych wydarzeń.

                U mnie dzisiaj dzień bardzo szczęsny - dwiedziałam się, że moje
                warsztaty w Katowicach są klepnięte i mam zagwarantowane honorarium.
                Wizytator odwołał hospitację na moich zajęciach. Pogoda w pytkę -
                letnia i cudna. W korytarzu powstają coraz to nowe niezaplanowane
                cudowności. Dotarłam w końcu do dr. Sent. Dowiedziałam się, że nie
                mogę jeść chleba br\. Kupiłam kurki i będę robić w sosie z kaszą
                gryczaną. Kolega się obiecał zaopiekować psem na czas naszego
                wyjazdu - bo przy okazji prowadzenia warsztatów mamy zamiar
                nawiedzić krewnych i razem skoczyć do Ostrawy, więc będzie to kilka
                dni.
              • ewa553 Re: Siedziałam kontenta i słuchałam sobie :-) 29.07.09, 19:26
                czy wisnie sa jeszcze na Wolyniu czy tez juz przywiezione? I chyba
                juz jakies stare, wiec o przesadzaniu mozesz zapomniec. Jak chcecie
                to rozwiazac? Pytam z wielkiej, ogrodniczej ciekawosci.
                I wogole prosze o obfotogrofowanie aktualnego stanu ogrodu. I co to
                znaczy "zsuwac galezie"?
                • jutka1 Re: Siedziałam kontenta i słuchałam sobie :-) 29.07.09, 23:41
                  Wiśnie wołyńskie były przywiezione dekady temu, i pisałam że nowe drzewka będą z
                  odrostów.

                  Siestra poszła spać, i ja za nią odpełzam. Kroczonc. Dobranoc.
              • ewa553 witaj Bluesie! 29.07.09, 19:27
                czekalam caly czas az sie pojawisz. Milo Cie znowu widziec. Co
                porabiasz aktualnie i jak sie czujesz?
                • jutka1 Re: witaj Bluesie! 29.07.09, 23:43
                  Bluesie, posyłam fluidy, coby skutki uboczne były do zniesienia. Buziaki.
                  • maria421 Re: witaj Bluesie! 30.07.09, 17:57
                    Bluesie, ciesze sie ze Cie tutaj widze:)
    • blues28 Czwartek upalny 30.07.09, 08:25
      Kochane dziewczyny! Dziekuje za cieple slowa :-)

      Jestem juz na ojcowiznie. Jeszcze nie na 100% ale sa dni kiedy biegam jak
      tramwaj po szynach a potem troche gorsze. Ale da sie zyc :-)

      Dzis akurat dzien troche jakby gorszy wiec odloze rozne sprawy, ktorych mam moc.
      Latam po urzedach, bo wykupilam grunt pod moim mieszkaniem, a tymczasem
      Spoldzielnia rzuca klody pod nogi. Na jutro umowilam sie z Rzecznikiem
      Konsumenta w Urzedzie Miejskim coby mi dala stosowne paragrafy i podstawy
      prawne, tak zeby jeszcze podczas tego pobytu sporzadzic akt notarialny
      wydzielenia mojego miszkania.

      Poza tym na razie spotkania rodzinne, spacery z psem, troche roweru i dojadanie
      wisni i porzeczek na dzialce mojej siostry.
      Otoz tutaj wisnie i porzeczki (agrest tez) obrodzily obficie, natomiast jablek
      jest bardzo malo. Ale juz skusilam sie na papierowki (marne 3 zet za kilo na
      rynku) i schupalam takie prawie zielone.

      Pies domaga sie za wszelka cene spaceru, wiec pojde z nim, bo albo piszczy albo
      poszczekuje. Male to a tyranowate :-)

      Pozdrawiam mocno wszystkich i milego czwartku!
      • ewa553 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 08:59
        jaka jednak roznica w klimacie miedzy moim tu miastem, a roznymi
        miejscami w Polsce: mnie sie porzeczki, agrest i wisnie skonczyly
        pod koniec czerwca....
        Zycze mniej stressu (bo nie jest zdrowy), a wiecej delektowania sie
        ojcowizna, bluesie!

        Jutka, nie chce mi sie grzebac w literaturze: powiedz wiec jak to z
        tymi odrostami, jak dlugo trwa zanim sie pokaza owoce itd. Bo mialam
        trzy lata temu drzewko z super renklodami, ale po jednym sezonie
        padlo. Mysle ze zrobilam blad wycinajac to drzewko, ale tak na szybko
        wiec jakies 30 cm nad ziemia. I teraz ma mase odrostow, z ktorymi
        naprawde da sie cos zrobic. Zaraz udam sie w tej sprawie na dzial
        ogrodniczy, czyli forum. Ty mi tylko powiedz jak dlugo to trwa i czy
        strasznie upierdliwa praca?
        • jutka1 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 09:11
          Na odrostach zna się moja mama, zapytam. Ale na zdrowy rozum, pierwsze owoce są
          po jakichś 5 latach.
          • ewa553 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 09:17
            o kurde! Myslisz ze dozyje? Te renklody byly tak przepyszne, ze
            warto dla nich pozyc te 5 lat:))))

            A dla mnie sie dzisiaj dzien szczesliwie zaczal! Otoz stracilam moja
            pania do sprzatania, a raczej od Wielkiego Sprzatania, czyli okien i
            licznych bialych drzwi. Z roznych powodow nie moze juz przyjezdzac.
            Wiec od 2 miesiecy szukam i szukam. Dalam dwu spotkanym mlodym Polkom
            (u mnie we wsi) moje wizytowki i wlasnie przed chwila jakas mloda
            osoba zadzwonila, bo dostala od kolezanki moj nr i jestesmy umowione
            na przyszly tydzien!!!! Rany, jak ja sie ciesze!!!
      • jutka1 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 09:19
        Witaj w tym samym kraju, Bluesie, i odpoczywaj! :-)

        Tutaj też będzie upał. Jest jasno, słonecznie i pięknie.

        Planów na dzień brak, czyli siedzę na wsi. A po południu jadę do Czech na
        obchody mojej porzyjaciółki, wrócę jutro. :-)

        Miłego czwartku :-)
        • jutka1 Odmeldowuję się... 30.07.09, 15:34
          ... i jadę na czeską stronę. Wracam jutro, chyba że ktoś mnie w środku nocy
          podrzuci do domu. Będą jacyś goście z Wrocławia, więc może...
          Nie lubię spać "po ludziach". Wytrąca mnie to z rytmu, tym bardziej że jeszcze
          dziś rano słysząc tupanie siostry nad głową myślałam, że to paryski sąsiedzki
          babiszon - jeszcze nie do końca zarejestrowałam zmianę miejsca.

          Postaram się wrócić dzisiaj. Baj. :-)
          • fedorczyk4 Re: Odmeldowuję się... 30.07.09, 15:53
            jutka1 napisała:

            > ... i jadę na czeską stronę. Wracam jutro, chyba że ktoś mnie w
            środku nocy
            > podrzuci do domu. Będą jacyś goście z Wrocławia, więc może...
            > Nie lubię spać "po ludziach". Wytrąca mnie to z rytmu, tym
            bardziej że jeszcze
            > dziś rano słysząc tupanie siostry nad głową myślałam, że to
            paryski sąsiedzki
            > babiszon - jeszcze nie do końca zarejestrowałam zmianę miejsca.
            >
            > Postaram się wrócić dzisiaj. Baj. :-)
            >

            Może jednak nie zabieraj babiszona sąsiedzkiego ze soba w świat cały!
            Baw się znakomicie, a nawet lepiej! Może zrób to też za mnie, w ten
            sposób będziesz miała podwójne widzenie poczwórnej radości:-)
            • ewa553 Re: Odmeldowuję się... 30.07.09, 17:07
              jakos nie zarejestrowalam Fedoro, ktore z Twoich pisklat lecialo do
              Egiptu. Czyzby Maturzystka wrocila z pierdzionkiem? To opowiedz cos
              o lubym i czy nie pokielbasi jej ten pierdzionek planow na
              przyszlosc?
            • jutka1 Re: Odmeldowuję się... 31.07.09, 00:54
              Wróciłam, podwieźli :-)

              Było bardzo miło. Niespodziewajka: facet, którego znałam z widzenia na studiach.
              Historie ludzkie są zaiste interesujące.

              A we wtorek jadę na polską premierę filmu, gdzie reżyser i scenograf to
              "przyjaciele królika". :-)

              Dobranoc :-)
        • fedorczyk4 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 15:51
          Wszystkim dzień dobry. Dziecinka wróciła z Egiptu z pierdzionkiem na
          palicu.
          Dlaczego ciągle mi się wydaje ze jestem Byczkiem Fernandem
          przeklęta? Jedyne czego siegaja moje ambicje wobec przychówku to:
          byle mi sie uchował(a).
          • maria421 Re: Czwartek upalny 30.07.09, 18:02
            fedorczyk4 napisała:

            > Wszystkim dzień dobry. Dziecinka wróciła z Egiptu z pierdzionkiem na
            > palicu.

            O to w Egipcie , jest, zdaje sie, baaardzo latwo.

            > Dlaczego ciągle mi się wydaje ze jestem Byczkiem Fernandem
            > przeklęta? Jedyne czego siegaja moje ambicje wobec przychówku to:
            > byle mi sie uchował(a).

            Corcia powinna natychmiast wsiaknac w nowe, studenckie towarzystwo, to moze o
            pierdzionku zapomni. Oby!
            • jutka1 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 00:41
              Mario, córka Fedo pojechała do Egiptu na wakacje ze swoim chłopakiem.
              Teraz narzeczonym.
              Wakie wakie.
              :-)
              • maria421 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 09:42
                jutka1 napisała:

                > Mario, córka Fedo pojechała do Egiptu na wakacje ze swoim chłopakiem.
                > Teraz narzeczonym.
                > Wakie wakie.
                > :-)

                Bogu dzieki!:)
                • ewa553 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 10:57
                  Teraz zabilas mi klina, Maryska: dlaczego dziekujesz Bogu?!?
                  • iwannabesedated Re: Czwartek upalny 31.07.09, 11:09
                    Bo myślała, że sobie Fedorkówna habibiego przygruchała, hahaha!
                    ARABA!
                    • maria421 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 12:30
                      iwannabesedated napisała:

                      > Bo myślała, że sobie Fedorkówna habibiego przygruchała, hahaha!
                      > ARABA!
                      >

                      Mam jedna kuzynke w Polsce co sobie taka wlasnie pamiatke z Egiptu przywiozla.
                      Ale ona juz dorosla i samozarabiajaca jest, wiec mogla sobie pozwolic na
                      habibiego ktorego do tej pory utrzymuje.
                      • iwannabesedated Re: Czwartek upalny 31.07.09, 13:50
                        Oczywiście, że do tej pory utrzymuje, Marysiu. Na tym właśnie polega
                        habibi :) Z tym, że masz rację, z takimi przyjemnościami to trzeba
                        zaczekać aż się jest samostojnym.
                        • maria421 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 14:05
                          iwannabesedated napisała:

                          > Oczywiście, że do tej pory utrzymuje, Marysiu. Na tym właśnie polega
                          > habibi :) Z tym, że masz rację, z takimi przyjemnościami to trzeba
                          > zaczekać aż się jest samostojnym.

                          Zdaje sie ze oprocz habibiego utrzymuje jeszcze rozliczna rodzine habibiego.
                          Jezeli tak ma wygladac feminizm, to ja wysiadam:-)
                          • iwannabesedated Re: Czwartek upalny 31.07.09, 14:18
                            Hm, Marysia, niestety, właśnie tak. Równo to równo. Jak se facet
                            przywozi małą spolegliwą Tajkę to jest jasne, że ona pieniądze do
                            domu będzie słać. Tak samo jak z Polkami kiedyś. No ale jak
                            brytyjskich komputerowców wyparli z branży hinduscy, to i Polkom
                            jako spolegliwym dobrym żonom dla Europejczyków pole odebrały Tajki.
                            Tak więc pamiętaj, jak Cię najdzie ochota żeby sobie habibiego
                            przywieźć, to jednak świadczenia na rzecz jego rodziny w kraju
                            tudzież zakup nowej komórki co pół roku są jakby wliczone w umowę;)
                            • maria421 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 18:41
                              iwannabesedated napisała:


                              > Tak więc pamiętaj, jak Cię najdzie ochota żeby sobie habibiego
                              > przywieźć, to jednak świadczenia na rzecz jego rodziny w kraju
                              > tudzież zakup nowej komórki co pół roku są jakby wliczone w umowę;)
                              >

                              Tak se mysle ze "Midnight Cowboy" lepiej sie kalkuluje:)
                              • iwannabesedated Re: Czwartek upalny 31.07.09, 18:57
                                Sądzę iż habibiego "popełnia się" nie w wyniku kalkulacji lecz
                                uniesień zmysłowych. W tym sensie, to co się kalkuluje finansowo,
                                nie koniecznie kalkuluje się erotycznie. Chociaż Maryla wyśpiewała
                                na ten temat zupełnie inne zdanie, mianowicie, że to co nas podnieca
                                to się nazywa kasa. Myślę, że kasa jest głównie strefą erogenną tych
                                co jej nie mają. Jak ktoś już trochę ma to już go ta kasa podniecić
                                nie może.
                  • maria421 Re: Czwartek upalny 31.07.09, 12:28
                    ewa553 napisała:

                    > Teraz zabilas mi klina, Maryska: dlaczego dziekujesz Bogu?!?

                    Bo Fedorczykowna bedzie cialem i dusza w Warszawie:)
    • jutka1 Piątek, chłodniej 31.07.09, 11:01
      Ochłodziło się trochę, jest teraz 16C, maks. 21. W week-end powrót upałów.
      Tyszpiknie.
      Plany na dziś proste i nieskomplikowane: robię NIC, jadę NIGDZIE. :-)
      Trochę poczytam, coś tam ugotuję, pooglądam TV, pogapię się jak trawa rośnie.
      Tylko po południu wpadnie koleżanka na kawę - resztę dnia spędzę w błogiej
      samotności. :-)
      Same pierduły dzisiaj :-)))
      • iwannabesedated Re: Piątek, chłodniej 31.07.09, 13:59
        Tutaj nadal ciepło, lecz nie upalnie, rozkoszność się przelewa
        między ogródkiem gdzie przepikowałam pietruszkę, a wnętrzem które by
        trzeba ogarnąć ale mi się nie chce.

        Niestety "Czyste nieczyste" nie jest szczytowym osiągnięciem
        pisarstwa Colette. Może temat związków lesbijskich do mnie jakoś nie
        trafia, ale raczej powiem, że jest to po prostu źle napisane.
        Bełkotliwie, chaotycznie, i na dodatek tendencyjnie. Kudy tej
        książce do takich "Narodzin dnia" albo "Niebieskiej lampy". Może
        temat był zbyt na żwyca intymny dla Colette, może dystansu do tego
        nabrać nie zdołała, bo ja wiem? Oczywiście lektura jest ogromną
        przyjemnością, bo pełna jest colettowskich smaczków słodko gorzkich,
        ale trochę niedorobione to jest. Jak bigos który się nie przegryzł.

        Druga rzecz, to Jolcia Kwaśniewska, która się ostatnio stroi na
        pierwszą feministkę trzeciej erpe, została przyłapana uprawianiu
        imadła patriarchatu na własnej córce. Do zamążpójścia i
        natychmiastowego rozrodu ją nakłaniając bo jej się "wnuków chce".
        Fuj. Hipokryzja aż w zębach trzeszczy i jeżą się włosy wiecie na
        czym. Z drugiej strony, jak to w Starszych Panach, człowiek cieszy
        się. Bo nagle się okazuje iż feminizm w Polsce na tyle się żyzną
        podściółką stał iż różni tacy zwietrzyli, że można na nim ubić
        polityczny i medialny kapitalik.
        • iwannabesedated ...a co ja tu... 31.07.09, 14:20
          ...napisałam... "zbić kapitalik na podściółce"??? Nieee...Po jakiemu
          to w ogóle jest...wyhodować chyba? Czyco.
        • jutka1 Re: Piątek, chłodniej + książki i takie tam. 31.07.09, 14:33
          MeteoDolnyŚląsk kłamie! Miało być chłodniej, a tu znów upał! Ale nie narzekam,
          nie narzekam, posiedziałam w ogrodzie, poczytałam, nagapiłam się i nasłuchałam,
          a teraz gotuję sobie kolbę kukurydzy prosto z pola w ramach obiadu. :-) A na
          kolację zrobię sobie krupnik, bo wieczory już są chłodniejsze, i będę go
          spożywać na tarasie, a co. A poza tym koleżanka na kawę nie przyjedzie bo
          cośtam, więc mam ogólną boskość całego dnia dla siebie. Jiipppiiieee.

          100Krocie, zerknij proszę w ostatni numer "Sensu" - dobry artykuł o intuicji, i
          nie tylko. A w "Polityce" jest recenzja kryminału Zygmunta Miłoszewskiego
          "Uwikłanie", gdzie kogoś mordują na ustawieniach hellingerowskich, chyba sobie
          kupię, bo recenzja wielce, ale to wielce pozytywna. Na koniec polecam "Ostatnie
          historie" Olgi Tokarczuk, cudeńko po prostu, it's a must!

          Tej akurat Colette nie czytałam. Zerknę z ciekawości, jeśli mi się napatoczy.
          • iwannabesedated Re: Piątek, chłodniej + książki i takie tam. 31.07.09, 14:50
            A wiesz, ciekawie ten kryminał wygląda. O autorze nic w sieci nie
            wiadomo, ale napisał też "Domofon", który się dzieje w wielkim
            wieżowcu na Pradze... Też brzmi wciągająco. Może "lekciejsza"
            lektura jest potrzebna na lato? A ja Tobie polecam ten Bluszcz
            lipcowy, naprawdę masa fajnych rzeczy do czytania. Jak nie
            dostaniesz, to Ci wyślę w poniedziałek razem z junołłot.
            • jutka1 Re: Piątek, chłodniej + książki i takie tam. 31.07.09, 15:05
              Popytam jutro w mieście o "Bluszcz", dam znać.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 15:21
      stwierdzam ze jestem najporzadniejsza z Was wszystkich: nawet mi na
      mysl nie przyszlo, ze Fedorczykowna mialaby sobie przywiezc arabska
      pamiatke z Egiptu:)))) Ale z Waszego opisu wyciagam wniosek, ze
      przywozenie Egipcjan to prawie normalka? Zeby Wam bylo weselej,
      opowiem o mojej tu znajomej, 10 lat mlodszej ode mnie. Rozwiodla sie
      dla jednego Egipcjanina ze swoim niemieckim mezem. Ale E. ktory
      zreszta mieszka od czasu studiow w Niemczech, zapomnial sie rozwiesc
      ze swoja niemiecka zona. Ma wiec dwa domy: u tej pierwszej zony i u
      mojej znajomej, nazwijmy ja Emma. Emma kocha od 15 lat!!! I od tylu
      lat znosi to, ze choc z jego powodu wziela ogromne mieszkanie, to on
      sie nie tylko do mieszkania, ale i do jakichkolwiek innych wydatkow
      doklada. I jak wychodza do miasta, to - od 15 lat!! - ona musi isc
      po drugiej stronie ulicy, bo gdyby ja zona nr.1 zobaczyla, to byloby
      jej przykro. Ten E. udziela sie poza praca zawodowa w teatrze.
      Zdarzylo sie, ze na sztuke w ktorej mial mala rolke, dal bilet Emmie
      nie uprzedzajac jej, ze obok niej bedzie siedziala nr.1... Emma jest
      wysoka urzedniczka panstwowa, ma dwa fakultety, a pozwala tak soba
      poniewierac. Czy Wy to rozumiecie? Bo ja nie...
      Nota bene znalysmy sie juz pare lat w ktorych bylam pewna ze jest
      zona E., z ktorym we wspolnym towarzystwie razem wystepowala, kiedy
      to powiedziala mi na wycieczce o swoim "klamstwie zyciowym", jak to
      nazwala. Opowiedziala tez, jak wzieli slub: on przywiozl z Egiptu
      obraczke dla niej, wlozyl jej na palec i wypowiedzial jakas formule
      ktora w Egipcie wystarcza, aby zaslubic druga zone.
      No i powiedzcie, gdyby na ten temat napisac powiesc to bysmy zgodnie
      stwierdzily, ze temat wydumany....Ech, zycie....
      • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 15:31
        Ależ Ewcia, Ty kompletnie z krwioobiegu wypadłaś chyba. Bój się
        boga! Oczywiście, że przywożenie z Egiptu habibich a potem się z
        nimi kotłowanie na tle erotyczno-finansowym to normalka. Nawet forum
        specjalne na gazecie jest:
        forum.gazeta.pl/forum/f,24864,Faceci_z_Egiptu.html
        Historia Twojej znajomej też mnie nie wzrusza, bo to jest typowe
        odreagowywanie. Jak Ci faceci, którzy w pracy są cichą wodą i
        zbierającymi bęcki od wszystkich fajtłapami, a w domu tyranizują
        żonę i dzieci gromadkę - tak i Twoja znajoma. Po pracy gdzie musi
        być odpowiedzialna, sztywna, pod garnitur i pod klucz, w domu oddaje
        się dzikim rozkoszom szmacenia i podnóżkowania. W niezbyt dobrej
        książce Colette, którą czytaj jest jednak sporo celnych cytatów.
        Między innymi i ten, że to "ofiara kontroluje sytuację". No bo to
        Emma tę sytuację wyprodukowała i w momencie kiedy Emma powie "stop"
        sytuacja zniknie jak nocna mara, lub sen złoty - jak kto woli. A
        habibi jest tylko narzędziem, używanym przez Emmę do robienia sobie
        dobrze :)
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 15:48
          Rany boskie, chyba sie starzeje!!! Takie mi to obce, ze hej! Choc
          lubie sobie uzywac, czemu nie:))) Ale Emma pozostanie dla mnie
          wieczna zagadka, twierdzi ze bez niego zyc nie moze. A moze, to
          wiem. Bo na urlop jezdzi na 4 tygodnie bez niego, bo on za
          delikatny, a ona lubie extrem, np. wedrowke po Himalajach (nie
          wspinaczke) ze spaniem w spiworach, sikaniem pod plotem i chodzeniem
          w przepoconoych - fuj! - podkoszulkach. Wiec skoro wytrzymuje te 4
          tygodnie? Czekaj, a moze ona tak specjalnie, po 4 tygodniach
          smrodkow urlopowych wraca do swojego smrodku domowego i mowi: bylo
          gorzej:))))
          • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 16:16
            Ewa, nie udawaj żesz pierwszej naiwnej, wiadomo przecież żeś kotu z
            dupy nie wypadła i swoje wiesz:) Ja pamiętam taką chrancuską
            ekranizację "Czerwone i czarne" gdzie Matylda w nocy miała napady
            namiętności i wiła się u stóp Juliana goląc sobie włosy z ciemienia,
            a następnie okazywała mu najgłębszą pogardę poniżając z satysfakcją.
            Jestem pewna, że Twoja znajoma niezgorsze wyczynia z tym swoim
            habibim numery, przed Tobą na bezwolną ofiarę się kreując (z czego
            też pewnie czerpie erotyczną jazdę). Ty się na to złapać lubieżnicy
            nie daj, następnym razem jak zacznie, powiedz "tja, tja", mrugnij
            porozumiewawczo okiem i porozumiewawczo po ramieniu poklep. Hahaha!
            • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 16:46
              Passive-aggressive of the world - unite! ;-)))))))
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 31.07.09, 18:53
        Ciekawe za takie sytuacja na ogol przytrafiaja sie wyksztalconym, wrazliwym
        kobietom , czesto na wysokich stanowiskach. Widocznie nadmiar intelektu na
        codzien wyzwala u nich potrzebe mocniejszych przezyc. Moze szefowa na wysokim
        stanowisku lubi poczuc sie zniewolona przez wyimaginowane uczucie?

        Jezeli im z tym dobrze, to niech tam sobie.

    • jutka1 Renklody - Basiu 31.07.09, 22:57
      Pytałam rodzicielkę o odrosty. Jeśli te nowe pędy wyrastają Ci ze starego pnia,
      to nic nie rób, zrobi się z tego nowe drzewko.

      Przesadza się, jeśli nowy odrost wychodzi z ziemi i tworzy się od korzenia.
      Wtedy wykopujesz toto razem z ukorzenieniem, i przesadzasz gdzie indziej (o ile
      potrzeba jest na "gdzie indziej"). Zaczyna kwitnąć po 3-4 latach.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Renklody - Basiu 31.07.09, 23:07
        jutka1 napisała:

        > Pytałam rodzicielkę o odrosty. Jeśli te nowe pędy wyrastają Ci ze starego pnia,
        > to nic nie rób, zrobi się z tego nowe drzewko.
        >
        > Przesadza się, jeśli nowy odrost wychodzi z ziemi i tworzy się od korzenia.
        > Wtedy wykopujesz toto razem z ukorzenieniem, i przesadzasz gdzie indziej (o ile
        > potrzeba jest na "gdzie indziej"). Zaczyna kwitnąć po 3-4 latach.

        To nie jest cala prawda
        Czesto drzewa sa szczepione..co to znaczy..hmmm..to znaczy ze na korzeniach
        odpornego gatunku szczepi sie gatunek niezbyt odporny na warunki atmosferyczne.
        I wtedy jesli odrost jest z korzenia to wcale nie otrzymamy te same rosliny...
        Jedynym pewnym sposobem aby otrzymac te same owoce jet szczepienie.
        • jutka1 Re: Renklody - Basiu 31.07.09, 23:15
          Nasze wiśnie wołyńskie nie były szczepione. Całe zastępy znajomych królika brało
          od wielu lat ich odrosty, i owoce są identyczne, drzewa też.

          A Basi odrosty są z pnia starej renklody, nie z korzeni, więc kwestia jej nie
          dotyczy. Tłumaczyłam tylko, bo Basine pytanie się zrodziło od naszych wiłyńskich
          wiśni. :-)
      • fedorczyk4 Re: Renklody - Basiu 01.08.09, 08:28

        -Pytałam rodzicielkę o odrosty. Jeśli te nowe pędy wyrastają Ci ze
        starego pnia, to nic nie rób - doczytawszy do tego miejsca odpadłam
        od kompa. Oczami duszy zoabczyłam, stary pień Ewy z nowymi
        odrostami;-)Pełny surrealizm.
        • ewa553 Re: Renklody - Basiu 01.08.09, 09:18
          Hahaha, Fedoro! Przypomnialy mi sie rozne scenografie teatralne z
          kobietami-drzewami itd:))))

          Jutus, bylam najpierw na innym watku i tam napisalam o renklodach
          nie wiedzac, ze tu tez to leci. Wiec jednak moje odrosty sa od
          korzenia. Mimo tego postanowilam nic nie robic, zobaczymy co bedzie.
          W najgorszym razie bedzie ladne, delikatne drzewko, cieszace oko
          zielenia:))))
          • jutka1 Re: Renklody - Basiu 01.08.09, 09:42
            No i tak zrób. :-)
    • jutka1 Sobota, upał 01.08.09, 10:03
      Piękny dzień! Słoneczny i bezchmurny, wieje lekki wiatr, bardzo przyjemnie.
      Dzisiaj w planie przymiarka u mojej dizajnerki (no, kolekcję jesienną trza
      uzupełnić :-))), potem zakupy na jutrzejsze ogrodowe konsumpcje, i najazd na
      księgarnię. Potem wolne, hulaj dusza.

      Zaczynam się powoli przestawiać na rytm urlopowy, a i robotę stopniowo wyrzucam
      z głowy. Rym niezam. :-)

      Oprocz inwazji potworów (o czym za chwilę na narzekającym) wszystko gra i buczy.
      Miłego dnia :-)
      • jutka1 Ufff, gorąco... 01.08.09, 13:09
        Zdążyłam zaliczyć wycieczkę "do miasta", przymiarkę i wybieranie tkanin na
        nowości i zakupy spożywczo-winne na jutrzejszą konsumpcję.

        Kupiłam też prasę wszelaką (100Krocie, lipcowy Bluszcz udało się dostać! :-D), i
        zaraz idę z piwem tyskim na taras oddawać się nasłonecznianiu kadłubka i
        czytactwu (zam.). A potem sobie ugotuję bób i to będzie moja obiadokolacja.

        Robię sobie dzisiaj powtórkę dnia wczorajszego, czyli pełny relaks bez nikogo.
        Towarzysko zaczynam się udzielać od jutra, codziennie przez ponad tydzień będzie
        "coś" - zbieram więc siły :-))))))

        Lajfyzgud. :-D
    • jutka1 Niedziela, upał 02.08.09, 09:23
      Obudziłam się po 8 godzinach snu, niestety niespokojnego - ale o tym na wątku
      obok. Ma być dziś 32 C i bezchmurnie.
      Plany proste jak drut - ogród i czytanie, myślenie i nie-myślenie, jakaś sjesta,
      szykowanie strawy dla wieczornych gości.
      Gra fajna spokojna składanka "Pinacolada", mieszanka muzyki latino i klubowej,
      przyjemnie. A od wtorku ani razu nie włączyłam TV ha! :-)

      Miłej niedzieli życzę :-)
      • ewa553 Re: Niedziela, upał 02.08.09, 11:29
        Spalam dzos do 10-tej, sny mialam ze nie daj Boze! Musze sie
        pozbierac. Termometr pokazuje 23 stopnie, ale wreszcie przestalo
        swiecic slonce. Moze wiec pojde do ogrodu pozbierac gruszki co to
        stale spadaja i niszcza i tak niepiekny trawnik. Nie mam dzis zadnej
        wycieczki, zadnego dejtu z kimkolwiek, bendem sie byczyc. I czytac:
        dostalam ksiazke Moniki Mann, sredniej corki Thomasa. Z jej
        opowiadan i artykulow roznego rodzaju w prasie szwajcarskiej (gdzie
        wszystko publikowala) ulozono cos w rodzaju autobiografii . Bedzie
        ciekawe, bo i rodzina ciekawa i o niej w gruncie rzeczy niczego nie
        slyszalam.
    • ewa553 Jutencjo, 02.08.09, 15:03
      poczatkiem lat osiemdziesiatych kupowalismy troche obrazow w Polsce,
      czesto we Wroclawiu. Jeden z tych obrazow namalowal R.Wojtyna. Czy
      to nazwisko Ci cos mowi? W internecie nic nie znalazlam. A
      wyobrazilam sobie, ze moze zrobil wielka kariere i moge mowic, ze
      mam "jednego Wojtyne" w domu:)))) Napisz jesli Ci cos wiadomo.
      • jutka1 Re: Jutencjo, 02.08.09, 21:57
        Nie znam. Jedyny Wojtyna jaki się pojawia w necie to "Paulin".
    • lombat Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 03.08.09, 03:15
      Juteczko
      Pozdrawiam i ze wzgledu na znajomosc z Toba i Twoja znajomosc
      warzyw wszelakich (w tych sprawach jestes dla mnie autorytetem)
      mam pytanie, jak wyglada JAMRUZ , widzialem cos podobnego,co
      skojarzylem sobiez z tym warzywem, a smakowalo jak pietruszka,
      ktora jak wiesz u nas nie rosnie. Rosnie cos co mozna dodawac do
      rosolkow w charakterze pietruszki i oszukiwac siebie i gosci.
      Pozdrawiam z Sydnej, ktore stalo sie moim miastem rodzinnym.
      Mieszka tytaj moj wnuk i jego zona, jego tesciowie, ktorzy sa
      robia jako nasza rodzina i co najwazniejsze przyszly
      prawnuczek albo prawnuczka. Wszyscy mieszkaja w promieniu 3km,
      co nie jest zadna liczca sie odleglosci,na warunki sydnejskie.

      Pozdrowienia od kolezanki Kan of Oz z tej samej dzielnicy i
      od kolegi Ozpola mieszkajacego w sasiedniej dzielnicy tylko
      przejsc przez Synnyholt Road.

      Lombat
      • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 03.08.09, 08:36
        Wprawdzie nie do mnie jest to pytanie skierowane, ale kto rano
        wstaje temu Pan Bóg daje... prawo do odpowiedzi:-)
        pl.wikipedia.org/wiki/Jarmu%C5%BC
      • jutka1 Czesc Lombatku!!! :-) 03.08.09, 10:35
        Jak się cieszę, że Cię widzę! :-) I dobrze wiedzieć, że wszystko u Was w
        porządku. :-)

        Jarmuż się po angielsku nazywa "palm tree kale"
        http://www.actahort.org/books/459/459_9.htm
        Popatrz w sklepie za "kale greens", jest b. podobne.

        Pozdrowienia dla calej sydnejskiej dryzyny! :-)))

        Buziaki, J. :-)
        • jutka1 Re: Czesc Lombatku!!! :-) 03.08.09, 10:37
          Nie wiem dlaczego link się nie uaktywnił, próbuję jeszcze raz:

          www.actahort.org/books/459/459_9.htm
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 03.08.09, 11:09
      jestem pewna ze zyja cale zastepy Australijczykow ktorzy nie znaja
      pietruszki i sa mimo tego szczesliwi, ja bym jednak zasiala sobie od
      czasu do czasu chocby w doniczce pare ziarenek. Dla mnie pietrucha
      jest wazna (smakowo). Z jarmuzu chyba robi sie zimowy Eintopf? Chyba
      ze pomylilam z jakas inna roslina ktora zbiera sie dopiero po
      pierwszym przymrozku. Ciekawe czy Luiza ma pietruszke w ogrodzie?
      A swoja droga fajnie tak Male Forum Sydnejskie:))))
    • jutka1 Poniedziałek, deszczowo 03.08.09, 11:32
      Wieczorem i w nocy przewaliły się burze, z piorunami jak ta lala. Teraz tylko
      popaduje. Miałam jechać do miasta ale mi się nie chce. Jakoś nic mi się dzisiaj
      nie chce. Bywają takie dni.
      Odwołałam dzienne zajęcia, tylko wieczorem spotkam się z kumpelką. Resztę dnia
      będę robić NIC.
      O!
      • iwannabesedated Re: Poniedziałek, deszczowo 03.08.09, 12:05
        Tutaj też przeszła burza z pierunami, ale nic nie oczyściła, wręcz
        przecinie, powietrze jest wilgotne i ciężkie.
        W sobotę mieliśmy zabawny incydent rodzinny, mianowicie krewni
        których mieliśmy zamiar podjąć obiadem zjawili się dużo wcześniej
        łapiąc mnie "w majtkach" i w kuchennym szale. Zanim otworzyłam
        drzwi, przeleciałam po mieszkaniu jak z propelerem upychając rękoma
        i nogyma po szafach ubrania, odkurzacze, wmiatając śmieci pod szafkę
        i zamykając psa w klopie. Familianci na szczęście obiadu nie
        chcieli, i spędziliśmy bardzi miłe popołudnie. Potem zaś się
        okazało, iż rizotto które miało być na obiad, musiało być gotowane 4
        godziny i wyszło ohydne! Ludzie, wyobraźcie sobie gości czekających
        na obiad cztery godziny, a potem to co by dostali - ohydne! Straszna
        wpadka nas ominęła, bogu niech będą dzięki:)
        • jutka1 Re: Poniedziałek, deszczowo 03.08.09, 12:21
          No widzisz, chłopaki nad Wami czuwali. :-)))

          A mnie odebrało apetyt. I czuję się, jakby wampir jakowyś ze mnie całą chi
          wyssał, albo zabradziażył i poprzesuwał meridiany nie na swoje miejsca. Jak
          telegrafista Płaksin w mordobijskim powiecie br\.
          • jutka1 Re: Poniedziałek, deszczowo -- PS 03.08.09, 23:37
            Gra Miles Davis. Muszę się jakoś odkręcić z zakręcenia, no to i sobie zapodałam
            Davisa "Love songs". Hahaha! (cycat)

            Właśnie wyszli goście - kumpelka z mężem, pogadalim, czas szybko minął. Ciepli
            ludzie i sympatyczni, poprawili mi etat d'ame. Stan duszy innymi słowy. Resztę
            na kulinarnym.

            Jutro przymiarka, herbata z Marianem w ulubionej kawiarni, a po południu wyjazd
            z noclegiem: najpierw polska premiera filmu, potem do przyjaciółki pisarki na
            sabat czarownic z wizytującą warszawską feministką, bardzo przeze mnie lubianą
            zresztą.

            Co ja tu będę. Byle chandra odpuściła.
            Czirs.
    • jutka1 Wtorek 04.08.09, 10:46
      Za oknem szaro i chłodno. Niskie chmury, wiatr. Nic tylko albo się pochlastać,
      albo upić, albo wpełznąć z powrotem do łóżka. Chyba wybiorę to ostatnie. :-)

      Jednym słowem siedzę w domu. Do popołudnia, bo potem jadę w świat. A herbata na
      mieście i przymiarka mogą poczekać do jutra. Żadnych muszów czy trzebów.

      Miłego dnia :-)
      • iwannabesedated Re: Wtorek 04.08.09, 11:34
        Ożesz kurwa, jak mi się te wakacje zaczynają! Jak by po mnie
        przejechał walec. Wczoraj jakieś zborsuczenie nastąpiło, szkoła co
        na jej rzecz nauczam jakiś pomysł niewiarygodny we mnię rzuciła, a
        potem słuchacze się zborsuczyli bo im źle test poszedł, więc
        stwierdzili, że podręcznik jest zły. I takie rzeczy się zwykle
        zdarzają, gdy człek rozmemłany jest i odporu dać odpowiedniego nie
        może. Miałam dzisiaj jechać pociągiem o 11.20, ale jak sobie
        pomyślałam o tym to raczej bym się pod ten pociąg rzuciła albo
        wpadła. Więc pojadę późniejszym albo w ogóle jutro, i le chujarek.
        Pogodna ochłodziła się, chmurnawo.

        Idę o snach pisać, bo sny dopisały vice versa - bardzo przyjemne.
        • fedorczyk4 Re: Wtorek 04.08.09, 12:18
          Mnie sromota ogarnia jak o swoich snach pomyślę. Lete do banku
          wyasygnować za angielski. Potem jeszcze nabyć podręcznik.
          Kurnia tyle lat miałam zeby sie uczyć języków, to musiało mnie wziąć
          na starość?
          Miłych stokrotnie wakacji życzę:-)
          Ze zborsuczeniem ogólnym zgadzam sie, sama je stwierdziłam dzisiaj.
          Rano jakaś nawiedzona dziewczynina zbeształa mnie że psa kagańcem
          męczę. Potem jakaś starucha opieprzyła ze do śmietnika miotam psimi
          odchodami. A krzynka ałtloka rząda hasła i odbija je z uporem
          maniaka, więc nie mam jak do niej sie dostać. Kit jej w ucho.
          Ech... po banku i szkole ide po zakupy. Opijamy dzisiaj z Dziećmi,
          Dzieciki zaręczyny. Chyba coś ekstraordynaryjnego kulinarnie musze
          wykombinować zeby odwrócic ten "trynd" fatalny.
        • jutka1 Re: Wtorek 04.08.09, 12:19
          Moje powinności dzisiejsze odwaliłam w 50%, tzn. napisałam list zawodowy w
          sprawach, które - świnie jedne - nie chcą czekać aż wrócę z urlopu. Teraz zrobię
          drugie 50%, czyli skończę tłumaczyć na angielski stronę internetową mojej
          przyjaciółki. Potem się zdrzemnę, a potem pojadę za górę.

          Zapisałam się też na poniedziałek do ortopedy znajomego, tego samego, co mi dwa
          lata temu kolano uratował. Niech mi USG sprawdzi piętę i różne stawy, bo mam już
          dość bólu porannego i nie tylko. Spikingofłicz, dałam do lokalnego szewca
          ulubione płaskie buty, od których owa pięta mnie zaczęła boleć. Prosiłam o
          podwyższenie obcasa o centymetr - a ten mi zrobił nową zelówkę i z płaskich
          wyczarował buty na lekkim koturnie. Czarodziej, KJAP. Boskość, Inc.
          • maria421 Re: Wtorek 04.08.09, 12:52
            Wlasnie sie dowiedzialam ze matka mojej podopiecznej ma byc jutro operowana po
            raz trzeci:(
            Wzielam do siebie dziecko na 2 tygodnie, mija trzeci tydzien i konca nie widac.

            Wczoraj zmarl maz mojej kuzynki, nie mial nawet 60 lat.




            • ewa553 Re: Wtorek 04.08.09, 13:40
              o rany, trzecia narkoza w tak krotkim czasie...Biedna kobieta.
    • ewa553 sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 08:46
      Upal od rana. Oby pani ktora przyjdzie o 10-tej zdazyla przed
      sloncem umyc zachodnie okna. Nie wiem jakie ma tempo.

      Tak sobie mysle, ze jak Jutka towarzystwa nie pilnuje, to sie
      towarzystwo leni. Prosze natychmiast donosic co i jak.
      Co podalas na zareczynowa kolacje, Fedoro? I czy mozesz uchylic
      rabek tajemnicy i powiedziec cokolwiek o szczesliwym narzeczonym?
      Nigdy o nim nie wspominalas.
      • fedorczyk4 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 09:40
        Ewo, szczęśliwy narzeczony jest kumplem z pracy mojego najstarszego.
        Jest wyjątkowo brzydkim, malutkim i chudziutkim facecikiem, o dużym
        uroku. Ma 24 lata, studiuje zaocznie ekonomię i zarządzanie. Tylko
        nie należy koło niego kichać, bo odfrunie:-)
        Lubię go i śmieszy mnie ogromnie, a Dziecinka wpatrzona jest w niego
        jak w obraz.
        Na kolacje podałam rostbeef w 3 kolorach, konfiturę z szalotki,
        konfiturę z figi, puree z ziemniaków, sery i sałatę zieloną. A na
        wstęp był koktail z krewetek dla lubiących i pomidory z mozzarellą
        dla Synusiowej i Wnuczęcia. W sumie klasyka i nic takiego, ale moi
        tak lubią najbardziej. Zwłaszcza że polędew był przwspaniałego
        gatunku i imponujących rozmiarów:-)
        No i Synusiowa (hurra!!) już całkiem otwarcie mówi mi mamo. Kurcze
        pieczone pięć lat zajeło mi oswajanie jej.
        • ewa553 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 10:31
          Uwazam ze wybor Twojej Malej dobrze o niej swiadczy - jesli wolno
          tak powiedziec.
          Nigdy nie slyszalam o tym miesie w trzech kolorach. Moze zapodasz na
          kulinarnym?
          Dlaczego synusiowa mowi do Ciebie mamo? Jestes na to stanowczo za
          mloda! Powinnas byla od razu przejsc z nia na ty!
          • maria421 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 10:37
            Pozwole sobie niesmialo zauwazyc ze niedaleko pada jablko od jabloni:)
            Bo jak sobie tak skalkuluje, to mi wychodzi ze wczesne zamazpojscia u
            Fedorczykow tradycja rodzinna sa?:)

            Narzeczony pracuje, studiuje wiec pewno dobrze sie zapowiada.
            • fedorczyk4 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 11:29
              Głównie wczesne rozmnażanie;-)
              Babcia w 17 wiosence, Maćma i ja w 20. Ale oni mówią że zaręczyny im
              wystarczą na kilka lat i że nie mają parcia do dalszej legalizacji.
              Pasmotrim uwidzim skazał sliepoj.
              Ewo, zgadzam się z Tobą całkowicie. Dziecinka zawsze była strasznie
              wybredna jeśli chodzi o chłopaków i uroda nigdy nie stała na
              pierwszym miejscu listy jej wymagań.
              O trójkolorowej pieczeni nie ma co pisać specjalnie. To jest
              zwyczajna polędwica pieczona w piekarniku, tylko trzeba tak
              wycyrklować z temperaturą i czasem żeby po przekrojeniu środek był
              brązowy, różowy i czerwony (ale nie całkiem zimny i surowy)w samym
              centrum. Naszpikowana czosnkiem, natarta przyprawami i oliwą,
              zwieńczona troszka masła i tyle.
              • ewa553 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 12:27
                a ja myslalam ze pieczen byla moze niebiesko-bialo-czerwona, albo
                zielono-czerwono-biala:)))) Taka jak mowisz, znam, jadalam i - wstyd
                przyznac, nie uwielbiam. Co o tyle jest dziwne, ze "szatombrianda"
                uwielbia,, a to pokrewne.

                A co Twoja Mama (Krolowa Matka:))) na te zareczyny?
                • fedorczyk4 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 15:32
                  ewa553 napisała:

                  > A co Twoja Mama (Krolowa Matka:))) na te zareczyny?

                  ZGADNIJ;-)
                  • maria421 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 15:53
                    Ja stawiam na to ze Mama Fedory przyjela ze stoickim spokojem fakt kontynuacji
                    tradycji rodzinnej:)
                    • jutka1 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 17:26
                      A mnie się jakoś dziwnie wydaje, że zakrzyknęła "Za młoda!!!" :-)))
      • jutka1 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 12:43
        Przecież pisałam, że wyjeżdżam na premierę filmu i w góry do mojej przyjaciółki
        pisarki, i że zostaję tam na noc. :-)

        W ramach raportu: film był zabawny, choć raczej średnich lotów. Ale podobał mi
        się pomysł polskiej premiery w Nowej Rudzie (film jest polsko-czeską
        koprodukcją), na prowincji i w miejscu, gdzie tak naprawdę te polskie czołgi w
        '68 waliły na Czechosłowację. Byli prawie wszyscy twórcy i aktorzy, m.in.
        Zamachowski, młody Stuhr, kilka innych znanych twarzy. Natknęłam się na
        znajomych warszawskich dziennikarzy, niwidzianych od 2-3 lat. No i natknęłam się
        niespodziewanie na byłego dochodzącego sprzed 3 lat - więc zrezygnowałam z
        bankietu, 5 minut rozmowy przed filmem mi wystarczyło. :-)

        Po czym pojechałyśmy w góry do przyjaciółki i spędziłyśmy babski wieczór na
        miłych, ale i ostrych, dyskusjach na tematy wszelakie. Poszłyśmy spać koło
        trzeciej, wstałam o dziewiątej, kawa, pogaduchy, no i wróciłam przed godziną.

        Za oknem szaro, od czasu do czasu popaduje, ale jest dość ciepło.

        Niedługo sobie zrobię sjestę, bo muszę odespać przed następnym sabatem czarownic
        dziś wieczorem. :-)
        • ewa553 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 13:12
          alez Jutka, chyba wszyscy pamietalismy o Twoim wyjezdzie. Tym
          bardziej uwazalam ze to skandalic7znie, ze sie towarzystwo migalo od
          pisania:)))
          Mlody Stuhr jest fajny, prawda? Widzialam go w dobrym filmie polsko-
          niemieckim, ale nie pamietam tytulu:((((
          • jutka1 Re: sroda-w zastepstwie Jutencji 05.08.09, 13:51
            100Kroć też wyjechała. :-)

            Młody Stuhr wygląda sympatycznie, ale konus z niego okrutny, niższy ode mnie i
            chudziutki strasznie. Nie mój typ :-))) Zresztą większość tych aktorów wczoraj
            wzrostem nie grzeszy - czegóż to kamera nie portafi wytworzyć. :-)
            A babeczki były wyśmienite :-)
            • jutka1 PS do raportu :-) 05.08.09, 17:33
              Zapomniałam dodać. Przyjaciółka przyznała mi się nad poranną kawą, że do
              najnowszej powieści ukradła część mojego życiorysu, czyli słynne "środy KJAP".
              Główną bohaterkę wysłała w środy rano, rano, do podgórskiej wsi, żeby uczyła w
              wiejskiej szkole angielskiego. Hahaha! (cycat)

              A przyjaciółka przyjaciółki, wizytująca słynna warszawska feministka, zagroziła
              inspekcją u mnie w domu, bo w Klausa nie wierzy. Hahaha! (cycat)
              :-)))))))))))
              • maria421 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 17:55
                "W Klausa nie wierzy"? A kto to Klaus? Bo dla mnie Klaus to moj GPS gadajacy po
                niemiecku meskim glosem:) I ja mu wierze, bo mnie jeszcze nigdy na manowce nie
                wyprowadzil:)
                • jutka1 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 18:10
                  Klaus to mój współmieszkaniec czyli duch domowy. Kan, Szfedka i Stokroć miały
                  przyjemność być świadkiem jego wyczynów. :-)))
                  • maria421 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 18:40
                    jutka1 napisała:

                    > Klaus to mój współmieszkaniec czyli duch domowy. Kan, Szfedka i Stokroć miały
                    > przyjemność być świadkiem jego wyczynów. :-)))
                    >
                    Rozumiem ze pojawia sie tylko wtedy kiedy Panie sa w gornej strefie stanow
                    wyzszych?:)
                    • ewa553 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 18:47
                      a nie bylo to tak, ze za Klausa robil SP? I odkad SP nie ma, to
                      Klaus milczy?

                      Co do Krolowej Matki to bardziej Ja widze jak z uniesiona brwia
                      i kamienna twarza obserwuje Mlodego, od czasu do czasu wydajac
                      jakies dzwieki przez zacisniete usta. PS Jakies 50 lat temu
                      obserwowala by go przez lorgnon:))))
                      • jutka1 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 18:51
                        Nie, Basieńko. Pokitlasilo Ci się.
                    • jutka1 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 18:50
                      Klaus pojawia się często. Nie tylko gościom, bo najczęściej mnnie samej. A jeśli
                      gościom, to nie tylko paniom, panom również.
                      • maria421 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 19:15
                        jutka1 napisała:

                        > Klaus pojawia się często. Nie tylko gościom, bo najczęściej mnnie samej. A jeśl
                        > i
                        > gościom, to nie tylko paniom, panom również.

                        A po ilu promilach? :-)
                        • jutka1 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 19:18
                          Po zero promilach, Mario.
                          • maria421 Re: PS do raportu :-) 05.08.09, 19:33
                            jutka1 napisała:

                            > Po zero promilach, Mario.

                            Niczewo nie panimaju:)

                            • jutka1 Re: PS do raportu :-) 06.08.09, 00:19
                              maria421 napisała:

                              > jutka1 napisała:
                              >
                              > > Po zero promilach, Mario.
                              >
                              > Niczewo nie panimaju:)
                              ************
                              OK, spokojnie wyjaśnię. Mój dom jest "nawiedzony". Jest tu istota, energia, jak
                              zwał tak zwał. Nazwałam go Klaus, bo poniemiecka dusza to jest. I tyle.
                              Dziwi mnie tylko, że Ty, tak duchowa osoba, wyśmiewasz się z tak prostej
                              rzeczywistości, jak koegzystowanie z jakimś duchem. :-/
    • ewa553 jestem w dobrej formie, 05.08.09, 18:49
      o czym Was zawiadamiam. Bylam na szczycie gruszy i pozrywalam owoce.
      Po raz pierwszy odkad mam ten ogrod, gruszki mi smakuja. Zlapalam
      odpowiedni moment, kiedy sa dojrzale, ale jeszcze twarde i soczyste.
      Pycha.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 05.08.09, 19:17
      Wlasnie sie dowiedzialam ze kolejna operacja matki mojej podopiecznej przeszla
      bardzo dobrze, ale ona sama jest w bardzo zlym stanie psychicznym, co jest
      calkiem zrozumiale.
      Jutro jedziemy ja odwiedzic.
      • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 80 :-) 06.08.09, 08:54
        Mać moja nie akceptuje, nie przyjmuje do wiadomości i ignoruje fakt
        i faktu sprawców. Dziecinka chichocze, że w testamencie Maćmy juz
        tylko Syn Środkowy został, a i on do czasu:-)
        Mario, mam nadzieję ze historia choroby matki Twojej podopiecznej
        zakończy się szczęśliwie.
        Jutek uściskaj Klausa ode mnie, pomimo że nas z Dado zignorował.
        Pewnie jesteśmy antyektoplazmowe:-)
Pełna wersja