Sny i inne zdarzenia cz.III

04.08.09, 11:47
Rozpoczynam nowy wątek, bo tamten jakoś się męczliwy zrobił, a ja z
innej beki z ogórami chciałam tutaj chlusnąć.

No więc, jak pisałam, samopoczucie wyżętej ściery, ale sny ho ho.
Śniło mi się mianowicie kilka winietek w scenografii przypominającej
pensjonat do którego jadę. Wielki dom, wykorzystujący ciekawe
ukształtowanie terenu, mieszczący się na kilku poziomach,
zawierający mnóstwo zakamarków, zakątków i winkli, stojący na
ogromnej polanie wśród lasu, a ta polana też ma a to krąg kamienny
tu, a to hamaki wśród drzew tam, a to altankę z pięknym widokiem
śmam, a to taras, a to weranda, a to a śmo. I w tym się odbywają
różne zdarzenia, niby zwyczajne, ale jakoś tak owiane atmosferą
przygody, przyjemności i jakiegoś, hm bo ja wiem - erotyzmu
wiszącego w powietrzu, choć nie krystalizującego się na niczym ani
nikim szczególnym... Ciekawa zapowiedź wyjazdu, jeśli uda mi się
jakoś pokonać szarość i wyżętość co na mnie spadła i tam dotrzeć...
    • jutka1 No wreszcie 04.08.09, 12:08
      No wreszcie sen przyjemny, 100Krocie. Symbolika te prosta jak budowa cepa: dom z
      zakamarkami i winklami = Twoje wewnętrze, okolica to zewnętrze, i wszystko w
      harmonii, zadowoleniu i przyjemnych instynktach życiowych. Jednym słowem czekasz
      na te Skiroławki jak kania dżdżu, a pojedź wtedy, kiedy Ci dusza podpowie. Ejment.
    • jutka1 Doktor A. mi kradnie br\ 11.08.09, 11:30
      Od tygodnia, może dłużej, nie pamiętam snów. Coje?
      • fedorczyk4 Re: Doktor A. mi kradnie br\ 11.08.09, 11:54
        Ja mam zazwyczaj tak nieludzko pokręcone sny że nawet pamiętając nie
        potrafię ich opowiedzieć. Za to mam kilka stałych elementów, ktore
        znowu mi sie pojawiały w śnie dzisiejszym. Po pierwsze ja, jako ja
        obdarzona dziećmi i z dziecmi, znowu mieszkam w starym mieszkaniu
        rodziców i pod kuratelą Maćmy. Oczywiście w tym mieszkaniu jak
        zawsze trwają roboty. W podtekście istnieje całkiem niedaleko
        mieszkanie które jest moje, ale niewiedzieć dlaczego nie mogę go
        wykończyć, ani w nim zamieszkać, pomimo ze wszystko mi za tym wyje.
        Moje dzieci też są jakby w podtekście. Za to całkiem realnie w śnie
        pojawiają sie moje ciotka i niezyjący od dawna dziadkowie oraz ich
        sprzedany w 2001 roku dom. I w snach ten dom jest nie tylko
        sprzedany, ale też w stanie ponurej prawie ruiny i nie wiedzieć
        czemu dziadkowie (o których śmierci nawet we śnie znakomicie
        pamiętam i jakoś mi ta świadomość nie koliduje z ich obecnocią)
        nadal w nim mieszkają. W dzisiejszym śnie babcia chodowała w ogródku
        owoce kiwi. Nawet mi 2 przez mamę przesłać chciała. Ale zdecydowałam
        sama po nie pojechać. Jeszcze przy okazji pojawiła sie we śnie
        skocznia narciarska z Czerniowieckiej, a raczej to co z niej zostało
        i przyjaciółka z dzieciństwa, widziana ostatni raz 20 lat temu,
        której ojciec kiedyś dyrektorował i mieszkał na terenie skoczni. Nie
        musze dodawać że nic co byłoby związane z przyjaciółka nie pojawiło
        sie na jawie, i to w żadnej formie. Atmosfera ogólna snu była
        nasycona moim zezłoszczeniem, ponurościa domu dziadków i tęsnknotą
        za czymś.
        Za to koniec snu był sympatyczny bo w alejce parkowej którą świetnie
        znam, po przyjacielsku ściskałam lewą dłonia pośladek nader
        urodziwego cyklisty:-)
        Idę nią pospacerować z Krowisią. Kto wie może sen mara Bóg wiara?
        • maria421 Re: Doktor A. mi kradnie br\ 11.08.09, 12:50
          fedorczyk4 napisała:

          >. Za to całkiem realnie w śnie
          > pojawiają sie moje ciotka i niezyjący od dawna dziadkowie oraz ich
          > sprzedany w 2001 roku dom. I w snach ten dom jest nie tylko
          > sprzedany, ale też w stanie ponurej prawie ruiny i nie wiedzieć
          > czemu dziadkowie (o których śmierci nawet we śnie znakomicie
          > pamiętam i jakoś mi ta świadomość nie koliduje z ich obecnocią)

          Czesto sni mi sie moj maz, zawsze usmiechniety, zadowolony, ja jestem szczesliwa
          i nagle przychodzi mi we snie mysl ze jezeli on jest teraz tutaj, to kto lezy w
          jego grobie? I jak my to ludziom wytlumaczymy?
          • fedorczyk4 Re: Doktor A. mi kradnie br\ 11.08.09, 17:02
            Marysiu, bardzo byłaś z mężem, najwyraźniej, związana. W sumie nic o
            Tobie nie wiem bo pojawiłam się na forum po jego odejściu. Niemniej
            wydaje mi się że Twój z nim zwiazek byl równie silny jak Twój
            związek ( oczywiście na innym poziomie) z zasadami życia społecznego
            ktore przyjełaś jako swoje. Moim skromnym zdaniem takie sny
            dowodzą ,że pomimo iż szczęście posiadania znowu, tego szczęścia
            które sie trafia (weług Jasnorzewskiej)olsniewa Cie jako uczucie,to
            Twoje przywiązanie do zasad przyjętych okropnie Ci mimo wszystko
            bruździ w życiu.
            Mam nadzieje, że nie uraziłam Cie ta domorosła analizą.
            Nieniej czytając Cie od pewnego czasu,stwierdzam że zdecydowanie
            bardzo wyrastasz ponad pewne zasady które czsami formułujesz.
            • fedorczyk4 Re: Doktor A. mi kradnie br\ 11.08.09, 17:05
              Przepraszam za liczne literówki, ale klawiatura i "palice" mi
              szwankują coraz częściej:-(
            • maria421 Re: Doktor A. mi kradnie br\ 11.08.09, 17:12
              Fedoro, czy to przywiazanie do zasad odnosisz do mojego zaklopotania we snie jak
              my to ludziom wytlumaczymy ze moj maz zostal pochowany i znowu zyje?

              To raczej nie jest, moim zdaniem, przywiazanie do zasad, tylko niemozliwosc
              wytlumaczenia niewytlumaczalnego.

              Tak, z moim mezem bylam bardzo zwiazana i jak juz kiedys pisalam, teraz bez
              niego czuje sie jakby mi ktos reke albo noge amputowal. Bez reki i nogi mozna
              oczywiscie zyc, ale zawsze czujesz ze ci jej brakuje.
              • fedorczyk4 Re: Doktor A. mi kradnie br\ 11.08.09, 17:34
                Tak, do tego zakłopotanie odnosze sie. Ty interpretujesz to jako
                niemożność wytłumczenia niewytłumaczalnego, ja jako obligację
                tłumaczenia sie wynikająca z zycia w środowisku którego zasady
                wymagają tłumaczenia "się" ze wszystkiego co poza te zasady
                wykracza.
                Ale to jest tylko moja i subiektywna interpretacja i nie mam zamiaru
                bronić jej do ostatniej, a nawet do pierwszej, kropli krwi!
              • fedorczyk4 Re: Doktor A. mi kradnie br\ 11.08.09, 17:36
                maria421 napisała:
                > Tak, z moim mezem bylam bardzo zwiazana i jak juz kiedys pisalam,
                teraz bez
                > niego czuje sie jakby mi ktos reke albo noge amputowal. Bez reki i
                nogi mozna
                > oczywiscie zyc, ale zawsze czujesz ze ci jej brakuje.

                Wolę sobie nawet tego nie wyobrażać, Marysiu, jak to jest i jak
                boli. Przepraszam że zadrasnełam Cię "w temacie".
                • maria421 Re: Doktor A. mi kradnie br\ 11.08.09, 18:17
                  Nie, Fedoro, nie zadrasnelas:)
                  To jest temat tez nalezacy do zycia i uwazam ze mozna o nim tak samo rozmawiac
                  jak o kazdym innym. Zreszta ja sama zaczelam.
                  • iwannabesedated Re: Doktor A. mi kradnie br\ 12.08.09, 16:04
                    Ja się zdecydowanie zgadzam z interpretacją Fedory.

                    Do tego, od siebie dorzucam, skoro na to pozwalasz, iż z Twoich snów
                    wyziera mi spora doza tęsknoty za śmiercią. Czy to w postaci
                    spokojnego, białego jeziora, czy to ukochanego męża. Który
                    oczywiście jest żywy, tylko że już po tamtej stronie. Życie
                    oczywiście w całokształcie jest do dupy, trzymać się go pazurami nie
                    ma po co, a tęsknota do śmierci nie jest niczym nagannym. Z drugiej
                    jednak strony, jeśli się już znosi ten mozół i żyje, to chyba nie
                    dlatego, że się człowiek boi co inni powiedzą. I też chyba nie
                    dlatego, że się jest użytecznym. Użyteczne to kapcie są, na
                    przykład, zmywaki do naczyń, i ciepłe gacie. Człowiek jest czymś
                    więcej chyba.


                    • maria421 Re: Doktor A. mi kradnie br\ 12.08.09, 20:19
                      Dorotko, ja tesknie za osobami ktore ostatnio umarly (czyli za moim mezem i
                      mama) , ale wcale nie tesknie za smiercia, ja kocham zycie!
                      Moze wlasnie dlatego ze zdaje sobie sprawe z tego jakie ono jest krotkie, jak
                      szybko przemija. Smierc i tak sama kiedys przyjdzie, naprawde nie ma do czego
                      tesknic:)

                      W moim snie ja nie boje sie co inni powiedza ze moj maz zostal pochowany i znow
                      zyje, tylko zastanawiam sie JAK to wytlumaczyc.
                      Czyli jak wytlumaczyc innym to, czego sama sobie nie potrafie wytlumaczyc.


                      • iwannabesedated Re: Doktor A. mi kradnie br\ 12.08.09, 20:40
                        Sądzę, że gdyby taka sytuacja faktycznie miała miejsce, to OSTATNIĄ
                        rzeczą o której byś myślała, to tłumaczenie sobie lub komukolwiek,
                        hahaha!

                        Ludzie bowiem tak są skonstruowani, iż jeśli się stanie coś dobrego
                        to nigdy się nikt nie zastanawia ani "dlaczego", ani "jak", ani
                        też "dlaczego właśnie ja". Te pytania sobie zadajemy wyłącznie wtedy
                        kiedy spotka nas coś złego.
                        • maria421 Re: Doktor A. mi kradnie br\ 12.08.09, 20:51
                          No ale taka sytuacja NIGDY miejsca miec nie bedzie i najwyrazniej ja we snie
                          dobrze o tym wiem i to ze zastanawiam sie JAK to wytlumaczyc oznacza, moim
                          zdaniem, ze ja takiej sytuacji nie chce....

                          Moja corka miewala podobne sny. Mysle ze bardzo wiele ludzi po stracie ukochanej
                          osoby ma takie sny, moze tylko o nich nie opowiadaja.

                          Sa typowe "sny emigranta", sa pewno i typowe sny po stracie ukochanej osoby.
    • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz.III 12.08.09, 09:43
      Śniło mi się, że ktoś umarł na drugi atak serca, ale nie pomnę kto.
      A potem mrówki kradnące moje włosy zwinięte w luźne kulki po czesaniu.
      Tuptuptup, ja odkładam wyczesane włosy na umywalkę, a one natychmiast hop!, i
      włosy zaczynają wędrować w kierunku chyba mrowiska czyco?
      I jakieś inne skomplikowane sytuacje mi się śniły, jakieś rusztowania przez
      które co rusz musiałam się przedzierać na utartych ścieżkach, ludzie znani i
      zupełnie nieznani, jakieś rozmowy. Dużo tego było, i skomplikowane, i nie umiem
      opowiedzieć bo część mi doktor A. ukradł. :-)
      • maria421 Snila mi sie Jutka 12.08.09, 09:49
        wygladala tak:

        www.insidesocal.com/outinhollywood/DrewBarrymoreCoverGirl2.jpg
        spotkalysmy sie w Paryzu i zaprowadzila mnie do Lucji ktora wcale nie wygladala
        jak Jutka w moim snie, lecz wrecz przeciwnie. Lucja miala dwoje dzieci w wieku
        ok. 10 lat i mieszkala na skraju lasu.
        Potem wyszlysmy od Lucji i poszlysmy do Jutki paryskiego mieszkania, ktore bylo
        tak male, ze ja musialam na zewnatrz czekac. Potem szlysmy dalej i spotkalysmy
        Ewe i jeszcze jakis dwoch facetow, z ktorych jeden byl Ewy siostrzencem (czy
        bratankiem?).
        • jutka1 Re: Snila mi sie Jutka 12.08.09, 09:58
          Wow! :-) Choć raz w życiu wygladałam jak zwiewna powiewna blondynka! :-)))
          Moje mieszkanko jest wprawdzie małe, ale jakoś we trzy byśmy się pomieściły :-D
          • maria421 Re: Snila mi sie Jutka 12.08.09, 10:04
            W moim snie mialas bardziej rude, ale tez takie proste, dlugie wlosy.
            I piegi tez mialas:)
            • jutka1 Re: Snila mi sie Jutka 12.08.09, 10:24
              To musiałam sobie prostownicą wyprostować, zanim weszłam do Twojego snu :-)
              • sabba co prawda to nie sen... 12.08.09, 11:11
                Jutka, musze ci to powiedziec bo ja widze cie codziennie w autobusie wiec takie
                rzeczy musisz wiedziec;) niestety nie mam zdjecia ale jezdzi ze mna taka pani,
                taka jaka ty bys mogly byc za lat 20cia? z twarzy bardzo tobie podobna, z
                postury moze troche mniej ale z oczu jej patrzy jak tobie. tak radosnie. taka
                cie zapamietalam:)
                • iwannabesedated Włosy!!!! 12.08.09, 16:14
                  A ja na warsztacie dostałam ataku "wieszczenia" i ogłosiłam dobrą
                  feministyczą nowinę przy stole. Szczęki opadły na podłogi, nożyce
                  zaprzeczenia się odezwały dzikim klangorem kopniętych w dupem
                  łabędzi i ogólnie szał ciał i uprzęży, po czym najbardziej urażony
                  łabędź mnie spytał do której organizacji feministycznej należę,
                  hahaha!

                  W nocy zaś mi się śniło, że stoję sobie w kiecce do kolan, patrzę na
                  dół, a tu...
                  spod kiecki wystają włosy, WŁOSY, długie tak jak mam na głowie, ale
                  całkowicie rude, a nawet przechodzące w blond, trochę w kędziorach,
                  trochę w dredach, trochę w warkoczykach z kukardkami! Ja się na to
                  patrzę w stuporze i oszołomieniu, i trochę tę kiecę unoszę, a tu...
                  na udach, to samo! Kupa bujnych, gęstych, multikolorowych, włosów, a
                  to kręconych, a to ufryzowanych na różne sposoby. Osz, kurde, no
                  nieno! - ja sobie myślę - co to ma być??? Muszę dr. Sent powiedzieć,
                  trzeba zrobić coś z tym, tak być nie może! - i się budzę, hahaha!
                  • jutka1 Re: Włosy!!!! 12.08.09, 18:19
                    Wow. I do tego blondowato-ryżawe? Kurdebalans, tutaj to się muszę wielce
                    zastanowić, a i koleżanek-czarownic popytać. :-)

                    A co z wyczesanymi, w kłębuszki zwiniętymi włosami unoszonymi tuptuptup w siną
                    dal przez mrówki, hę? :-)
                    • iwannabesedated Re: Włosy!!!! 12.08.09, 18:33
                      Te kłębuszki to też jakby rzeczy, które Tobie są niepotrzebne, jakby
                      przerobione i zużyte. Pozbywasz się ich bez wysiłku, a potem się
                      okazuje, że mrówki jakiś użytek z tego zamierzają uczynić. Aby
                      dojść, co mrówki z tym kulkami włosów robią, należałoby
                      sen "dośnić". Z drugiej strony, rozmawiałyśmy tutaj o produkowaniu
                      kulek z guano. Kulki z włosów, to też jakby pokrewna sprawa, pytanie
                      tylko co tu robią te mrówki? Przechowują je dla Ciebie, czyco? Bo
                      mrówki z pewnością za Ciebie miotać kulkami włosów nie będą, coś
                      innego tu na rzeczy jest.
                      • jutka1 Re: Włosy!!!! 12.08.09, 18:43
                        Będę o tym myśleć na jagnięciną z pierdulum.
                        A dośnić też się postaram. :-)
                • jutka1 Re: co prawda to nie sen... 12.08.09, 18:44
                  NIe gadaj? :-) Pstryknij jej zdjęcie komórką, co? :-)
                  • sabba Re: co prawda to nie sen... 13.08.09, 09:31
                    mmm to moze byc trudne, chyba ze sie jej zapytam wprost czy moge:) bo my juz
                    sie zanym z autobusu i ona zawsze/jak jest miejsce przysiada do nas i gadamy:)
                    poczekam na dogodna okazje!
                    • jutka1 Re: co prawda to nie sen... 13.08.09, 09:38
                      wytłumacz jej o co chodzi, i spytaj czy możesz :-)
    • iwannabesedated Kaskada chaotycznych... 13.08.09, 12:16
      ...męczących snów mnie dopadła. Od wczoraj. Znowu sen "podróżny",
      potem sen "szkolny", że z powrotem jestem w moim pokoju w akademiku,
      że na zajęcia jakieś iść mam, niby też pracę jakąś też mam, takie ni
      to ni sro. Niby mam ale nie mam, niby się udało, ale się właściwie
      nie udało, a na dodatek dzisiaj oberwanie chmury, ciemno jak w dupie
      i leje jak sracz z górnopłukiem. br\
      • jutka1 Re: Kaskada chaotycznych.. i quasi-erotycznych :)) 13.08.09, 12:56
        No tom się obśmiała dziś rano! Otóż, donc: całą noc mi się śniło, żeśmy się w
        sobie z Barakiem O. zakochali, i zupełnie jawnie (no, czasem mniej jawnie, bo
        tam jakieś wraże siły w tle się od czasu do czasu ukazywały) śmy się codziennie
        motali po mieście. Barak "odwalał prezydenckie obowiązki" tak szybko, jak się
        dało, po czym a to szliśmy na pizzę, a to na spacer, a to na rekonesans knajp
        okolicznych. Wszystko na oczach wszystkich, Obamowa nie miała nic przeciw,
        Secret Service nas ochraniał, klucze od różnych mieszkań dawał (ja jakaś bez
        mieszkaniowego przydziału byłam czycuś). I wszystko było ładnie pięknie dopóty,
        dopóki jakaś młoda psychopatyczna Afroamerykanka z piegami się też w nim wzięła
        i zakochała, i zaczęły się schody, bo ona udawała moją przyjaciółkę, a tak
        naprawdę była stalkerem. I w końcu skorzystała z okazji, że Obama oddalił się na
        chwilę, ja na niego czekałam jadąc w górę ruchomymi schodami, a ona mnie
        znienacka od tyłu zaszła, i w plecy mi wbiła zatrutą paraliżującą szpilkę. I tu
        się na bezdechu obudziłam. Kifijute?

        Swoją drogą, przesympatyczny ten Obama był :-)))))))))))))
        • iwannabesedated Re: Kaskada chaotycznych.. i quasi-erotycznych :) 13.08.09, 13:23
          Omajgod, Pytoniem, ależ to scenariusz do filmu gotów prawie!
          Notabene, coś jest w tym Baraku, przecież Marysi się też śnił.
          Urodziwa jest to mężczyzna, bez dwóch zdań, natomiast czemuż nasze
          sny forumowe nawiedza?

          Z Twojego snu wyziera, jak dupa z pokrzywy, cycat, przekonanie, że w
          ekscytujących i satysfakcjonujących przygodach zawsze jest ta
          trująca szpila. Która na początku jest dobrze ukryta, ale potem się
          znienacka ujawnia i dotkliwie rani.

          Sen ma wiele warstw, Pytonie, warto go zapamiętać i medytować nad
          nim. Generalnie pokazuje życie takie jakim je lubisz. Genralnie
          wszystkie osoby występujące we śnie są jakimiś aspektami naszej
          osobowości. Więc jesteś zarówno ważniakiem, przystojniakiem
          Barakiem, jak i Obamową "która nie ma nic przeciw" (doesn't she
          really? or does she?), a także psychopatyczną pieguską co od tyłu
          zachodzi i szpilę wbija. Te wszystkie postaci są częścią
          Twojego "wielkiego ja".
          • jutka1 Re: Kaskada chaotycznych.. i quasi-erotycznych :) 13.08.09, 13:32
            Ehem. Pomedytuję, racja.
            Jest również inna warstwa, o której na najbliwszym forumnie rozpisywać się nie
            będę. :-) Jakby tak imiona i nazwiska pozamieniać, to możnaby inny film
            nakręcić, Hahaha (cycat)! :-)
            • iwannabesedated Re: Kaskada chaotycznych.. i quasi-erotycznych :) 13.08.09, 13:36
              Ja także się nie rozpisuję o pewnych rzeczach, na przykład pominęłam
              występującą w jednym z moich snów butelkę ze smoczkiem
              wykorzystywaną bynajmniej nie do karmienia osesków, hahaha!
              • jutka1 :-))))))))))) ntxt 13.08.09, 13:49

        • maria421 Re: Kaskada chaotycznych.. i quasi-erotycznych :) 13.08.09, 18:53
          Jutka, jestes pewna ze to Ci sie tylko snilo? To mi wyglada na jakis "Manchurian
          Candidate" :)
          • jutka1 Re: Kaskada chaotycznych.. i quasi-erotycznych :) 13.08.09, 19:19
            Nigdy nie widziałam tego filmu :-)
            • maria421 Re: Kaskada chaotycznych.. i quasi-erotycznych :) 13.08.09, 19:59
              jutka1 napisała:

              > Nigdy nie widziałam tego filmu :-)

              Film jak film, ale Ty nam tu chyba nie Twoj sen lecz Twoje ostatnie
              waszyngtonskie przygody z opoznieniem opowiadasz ;)

              Najpierw sie forum dowiaduje ze Ty niby tam po buty , niby do kolezanki i z
              jakims exem spotkania i przy okazji jakas tam robota... No wiadomo jaka robota!
              Prezydentow obcych mocarstw uwodzic ;)
              • iwannabesedated Re: Kaskada chaotycznych.. i quasi-erotycznych :) 13.08.09, 20:08
                Pyton, nasza tajna broń masowego rażenia, nasza kolumna piąta i
                szósta, nasz wąż trojański z końskim ogonem, mniotający naprzemian
                kulami z guana i włosów z przysiadu, przez ramię i zza węgła...
                • jutka1 Re: Kaskada chaotycznych.. i quasi-erotycznych :) 14.08.09, 10:30
                  Hahaha! (cycat) :-D
                  To ja, to ja, to ja! :-)))) Pamiętacie to?:

                  to ja, to ja, to ja... słyszysz - wołam ciebie ja, brzoza
                  moje listki potargał wiatr
                  za białymi plecami pożar
                  huczą noce i dnie,
                  czekam, przyjdź, przytul mnie,
                  czekam, przyjdź, czekam, żyj

                  to ja, to ja, to ja... słyszysz - wołam ciebie ja, płomień
                  z iskry burzy, z okruchów gwiazd,
                  miły, nie bój się, weź mnie w dłonie
                  płomień wije się, gnie
                  czekam, przyjdź, przytul mnie,
                  czekam, przyjdź, czekam, żyj

                  to ja, to ja, to ja... słyszysz - wołam ciebie ja, łąka
                  świeżą trawą pachnący świat,
                  w dali obłok i głos skowronka
                  trawa drży w cichym śnie
                  czekam, przyjdź, przytul mnie,
                  czekam, przyjdź, czekam, żyj
                  przytul mnie
              • jutka1 Re: Kaskada chaotycznych.. i quasi-erotycznych :) 14.08.09, 10:27
                Dobrze, że Premier Wysp Bergamuta mi się niezbyt podoba ;-)))))))
    • jutka1 znów sen podróżny 15.08.09, 10:29
      Miałam dziś znowu sen podróżny, ale to normalne - w końcu jutro jadę, i za
      tydzień znów jadę.
      Tym razem jechałam samochodem do albo z Warszawy, nie pamiętam. Była noc, chyba
      padał deszcz, i nic nie widziałam. O mały włos nie wpakowałam się w samochód
      przede mną.
      I tak naprawdę nie wiedziałam, dokąd właściwie jadę, ani po co.
      • iwannabesedated Re: znów sen podróżny 15.08.09, 13:13
        Najgorsze Pytoniem, to to, że mnie ta senna miotanina się przeniosła
        na real. Od jakiegoś czasu, przeżywam straszliwe przedpodróżne
        rajzefibery, nie mogę się spakować, denerwuję się i pultam. Ja,
        której kiedyś spakowanie na transkontynentalny wyjazd mający trwać
        pół roku zabierało jedną godzinę. Ja, która potrafiłam się na
        dwutygodniowy pobyt spakować w jedną malutką torbę, która zawierała
        dokładnie wszystko co potrzeba, ani jedną rzecz wiecej, ani jedną
        rzecz mniej. Ja, która przybywałam na dworzec dwie minuty przed
        odjazdem pociągu i potrafiłam jeszcze kupić sobie bilet, kanapkę
        i "czytadło" w drogę... A teraz... ech... szkoda gadać.

        Mnie się tej nocy znowu śniła kaskada snów, skoncentrowana wokół
        moich pretensji do mojej rodziny. Seria kilku snów to była. W jednym
        przebywałam z rodzicami (we śnie byli ok. 40-stki, a ja w moim
        obecnym wieku), ulubioną ciotką i kuzynem na wakacjach nad morzem, i
        byłam super upierdliwa. Czepiałam się, że dla mnie nie zrobili
        jajecznicy, że nie ma codziennie wycieczek i atrakcji, że są
        spiczniali, że siedzą, że się mną nie zajmują. A tu wakacje się
        kończą, pogoda jak drut, morze zza wydmy szumi zachęcająco, ale ja
        nie korzystam z tego, tylko chodzę i ględzę familiantom jakbym do
        nich była przykuta za nogę. Bardzo upierdliwy sen.

        W drugim śnie, jestem z wizytą w domu ciotki (jedna ciotka
        przechodzi w drugą). W tym domu jest duży bałagan, pełno różnych
        rzeczy, nieużywanych, poupychanych po kątach. Też jestem
        niezadowolona, nudzę się, pretensje mam, zaczynam sobie z tych nudów
        myszkować i znajduję różne rzeczy, w oczywisty sposób nieużywane
        przez domowników, a dla mnie bardzo użytecznie. Więc przywłaszczam
        je sobie. Są to duperele w postaci na przykład olejku kwiatowego,
        sznura pereł rzecznych, kaszmirowego swetra w rozmiarze opowiednim
        dla mnie ale dla żadnej z ciotek - nie (bo jedna jest mała a druga
        gruba). Na dodatek znajduję mnóstwo rzeczy moich własnych z
        dzieciństwa - zdjęć jakichś, książeczek, obrazków. I to z pewnością
        jest moje, więc też sobie to zabieram. Na to wpada ciotka i
        pretensje ma, że jej tutaj gmeram. No to ja wywalam swoje anse, że
        do dupy gospodynią jest, że jak kogoś się zaprasza, to do jedzenia
        przynajmniej coś być musi, że podziać się nie mam gdzie, bo wszędzie
        bałagan niewyobrażalny, itepe.

        Dziwne te sny, i to całą chmarą na mnie spadły. Gdyby mi nie
        szumiało w głowie, to bym się uśmiała. Ja - podpierdalająca komuś
        buteleczkę olejku kwiatowego! Hahaha!
        • ewa553 mialam sen 19.08.09, 11:51
          i nie byloby w nim nic do opowiadania gdyby nie to, ze przeniknelo
          forum do tego snu. A bylo to tak: bylam na jakims urlopie zbiorowym
          w Danii, ktora byla zreszta wyspa nieslychanie podobna do Anglii.
          No i jak to ja, odlaczylam sie od grupy, wsiadlam do pociagu i
          pojechalam sobie tom Danie zwiedzac. Postanowilam dojechac do
          ostatniej stacji i zobaczyc co dalej. A ostatnia stacja byla w
          nieslychanie ciekawej miejscowosci i ja jak zwykle nie mialam przy
          sobie aparatu fotograficznego, wiec bylam wsciekla. Bo bylo co
          fotografowac: byl to bowiem port, a zaraz przy brzegu morza wysoka
          gora, na ktorej byly jakies rury potezne, cos jak cementownia, cos
          jak jakas nienormalnie duza fabryka. I ja sie zawstydzilam, ze nic
          nie wiem o rym, jaka tam produkcja odchodzi. U stop tej gory, pod
          tom fabrykom stala wielka ilosc domkow, tak jakby szeregowych, no i
          to wlasciwie bylo do fotografowania, bo domki byly bajecznie
          kolorowe i wszystkie zaprojektowane przez Gaudiego, a wiec mialy
          dziwne, piekne ksztalty jak ta Paguera w Barcelonie. Jak sie juz
          napatrzylam, to poszlam na stacje aby nabyc bilet powrotny. I
          uswiadomilam sobie, ze zupelnie nie wiem w jakiej miejscowosci jest
          moj hotel. Nazwy wszystkie byly dziwne jak to w dunskim jezyku, a
          mnie sie nc nie kojarzylo. No i nie znalam jezyka, a oni nie kumali
          po niemiecku. Przyprowadzili jednego, co troche znal, wiec go
          poprosilam o mape Danii (stad wiem, ze byla bardzo podobna do
          Anglii:)))), ale zadne miejsce mi sie nie kojarzylo. Pomyslalam z
          niejakim wstydem, ze nawet nie wiem czy to jest na polnocy czy na
          poludniu. Bylam juz strasznie zdenerwowana, a tu nagle: Maryska z
          Corciom!!!!! Corcia przynosi sloik marmolady zakupionej w
          miejscowosci w ktorej byl moj hotel i pokazawszy naklejke panu w
          okienku, nareszcie moglam nabyc bilet powrotny!!!!!!
          Tak to dzieki naszemu forum odnalazlam sie za granicom!
          • maria421 Re: mialam sen 19.08.09, 12:02
            No widzisz jaka moja corcia sprytna? :-)

            Ja mialam ciezki sen, taki sen w ktorym sie czlowiek meczy jak na jawie. Snilo
            mi sie ze spalam, wstalam bo ktos sie do mnie dobijal, co zamknelam okno, to
            znow sie otwieralo, jak wrocilam znow do lozka to na nim nagle jakies chwasty
            wyrosly, ktore wyrywalam ale pojawialy sie gdzie indziej, do tego cos mnie w
            gardle dusilo, cos wypluwalam. Brrr...
            • iwannabesedated Re: mialam sen 19.08.09, 12:35
              Ja wczoraj się tak męczyłam, cały dzień jakaś w ogóle trzepnieta się
              snułam więc postanowiłam się na godzinkę położyć przed
              popołudniowymi zajęciami ... i ... zasnęłam "na trupa". Śniło mi
              się, że mi włosy całymi garściami wychodzą br\ br\ br\ bo je
              potrakowałam jakąś szitową tanią farbą. Potem mi się śniło, że w
              mojej sypialni się dupczą i myślałam że to para naszych gości
              domowych, ale się okazało że jakąś kurtkę od skinheada znalazłam,
              więc ją zabrałam i się wkurwiłam, że meneli mi do domu sprowadzają,
              a tu patrzę przed wejściem się jakiś inny typek czai podejrzany,
              niby nie agresywny ale wrednie mi psa przytrzymuje, więc ja nie mogę
              odejść i cała sytuacja się robi coraz bardziej nieprzyjemna i się
              obudziłam br\ br\ ale wstać nie mogłam przez dłuższą chwilę, bo
              cała byłam jakaś zesztywniała. Dlatego nazywam takie zaśnięcia "na
              trupa" bo się budzę jak trup w rigormortisie ruszyć ręką ani nogą
              nie mogąc. br\
              • jutka1 Re: mialam sen 19.08.09, 14:02
                To jesli nie goscie domowi, to kto sie tam bzykal? bzzzz?

                A mnie sie wczoraj znienacka przypomnialo, kto w moim snie sprzed kilku dni
                zmarl na drugi atak serca - Nino, moj znajomy paryski Italianiec. Nie mielismy
                kontaktu chyba od wrzesnia czy pazdziernika, chyba zadzwonie do niego czycus.
                • iwannabesedated Re: mialam sen 19.08.09, 21:15
                  Znajoma od tych znajomych, czyli pół pary. Te drugie pół siedziało w
                  tym czasie przy ognisku.

                  Aha, przyjemna strona tego snu, jest taka, iż moje miejsce
                  zamieszkania było idealnie wymarzone. Bo ja zawsze powtarzam, że
                  lubię moje mieszkanie, byle tylko zniknęły czarodziejskim sposobem
                  blokasy naokoło i te 8 pięter nade mną i to co obok. I uwielbiam
                  morze. No więc mieszkanie było moim mieszkaniem, dokładnie takim
                  jakie jest, sypialnia, łazienka, hall, kuchnia i living, z livingu
                  wyjście na taras, stamtąd do ogrodu, tylko bez tych innych budynków
                  i mieszkań naokoło. Za to z ogrodu się wychodziło prosto na ścieżkę,
                  i ta ścieżka biegła prosto na plażę nad ciepłym oceanem. Hahaha!
                  • jutka1 Re: mialam sen 19.08.09, 22:24
                    You're getting there! :-D
                  • amaroola sorry, ze sie wetne w tym momencie... 23.08.09, 10:30
                    ale twoj opis miejsca mnie troche zaintrygowal

                    a jako, ze sama jestem na etapie przygladania sie snom i "podrozom
                    astralnym" ;))) to to co ponizej dalo mi troche do myslenia, a poza
                    tym jeszcze fakt ze pisalas o sensacji miemoznosci poruszania sie
                    tuz po przebudzeniu, czy tez w polsnie


                    iwannabesedated napisała:
                    >No więc mieszkanie było moim mieszkaniem, dokładnie takim
                    > jakie jest, sypialnia, łazienka, hall, kuchnia i living, z livingu
                    > wyjście na taras, stamtąd do ogrodu, tylko bez tych innych
                    budynków
                    > i mieszkań naokoło. Za to z ogrodu się wychodziło prosto na
                    ścieżkę,
                    > i ta ścieżka biegła prosto na plażę nad ciepłym oceanem. Hahaha!
                    >

                    A czy ten ogrod mial przewaznie duuzo trawnika i drzewa kokosowe
                    przed tarasem i byl nie daj boze na skarpie jakies 10 metrow nad owa
                    plaza? :)


                    • iwannabesedated Re: sorry, ze sie wetne w tym momencie... 27.08.09, 11:39
                      Owszem, było sporo trawnika przed, wokół rosło coś wysokiego a obok
                      coś krzewiastego. Nie wiem co - bo działo się to w scenerii nocnej.
                      Skarpa owszem była, ale niewysoka. Raczej 2 m niż 10. A co?
                      • amaroola Re: sorry, ze sie wetne w tym momencie... 05.09.09, 10:31
                        iwannabesedated napisała:

                        > Owszem, było sporo trawnika przed, wokół rosło coś wysokiego a
                        obok
                        > coś krzewiastego. Nie wiem co - bo działo się to w scenerii
                        nocnej.
                        > Skarpa owszem była, ale niewysoka. Raczej 2 m niż 10. A co?
                        >

                        a nic!

                        ot tak mi sie pomyslalo, jako ze wierze w podroze astralne, ze moze
                        do mnie zawitalas byla...???

                        bo mialam ostatnio takie jakies dziwno-senne-niesenne wizyty nocne

                        ale zaraz potem tak sobie pomyslalam, ze niby dlaczego i po co??

                        w koncu nasza pyskowka miala miejsce dosc dawno, i nie byla az taka
                        znaczaca, jak sadze

                        ale napisalam ten post, bo wierze, ze ludzie 'stykaja sie' z waznych
                        powodow, nawet jesli skacza sobie do oczu
    • jutka1 Wiersz 21.08.09, 10:42
      Śnił mi się wiersz, zaczynał się słowami "Myślisz że mnie nie ma, a ja jestem".
      Więcej nie pamiętam, ale piękny był.
      • fedorczyk4 Re: Wiersz 23.08.09, 09:50
        Usiłowałam dojechać z jekiegoś paranoidalnego parkingu, do miejsca
        na obrzeżach Paryża. Strasznie się pogubiłam a i na mapie nie
        potrafiłam się odnaleźć. Jechałam czerwonym maluchem, a razem ze
        mną, obaj na przednim siedzeniu, Józek złota rączka i red. Jacek
        Żakowski. Strasznie ciężko mi było zmieniać biegi, autko nie
        ciągneło i na dodatek zapadła noc i ja gó... widziałam.
    • xurek zostalam zona chiefa w pd. Afryce :))) 27.08.09, 09:44
      siem mnie snilo, ze musialam pojechac uregulowac cos zwiazanego z
      moja dzialeczka nad morzem, tyle tylko, ze nie byla ona juz w Polsce
      tylko w Pd. Afryce (wygladala jak w tych programach turystycznych,
      ktore czasem ogladam). I tam poszlam do urzedu (ten sam co w
      Darlowie) i pani mnie powiedziala, ze zeby dostac pozwolenie na
      zabudowe musze wyjsc za maz za ktoregos z autochtonow i dala mi
      katalog ze zdjeciami i numerami telefonow (dokladnie taki sam
      jak "katalog" geodetow, ktory dostalam od pani w polskim biurze).

      NO to zaczelam dzwonic po kolei i albo zyczyli sobie bajonskie sumy
      albo byli juz zajeci (jeden mi powiedzial, ze juz wszystkie cztery
      zony poslubil, wiec nie ma wolnego terminu). Az w koncu doszlam do
      pozycji: Sihayo ka Xongo (chief Zulu, ktory zyl bodajze w 19 wieku i
      o ktorym cos dawno temu czytalam) z numerem telefonu i facetem
      ubranym w piora i zadzwonilam. A on mi, ze nie chce zadnej oplaty,
      bo sie we mnie juz dawno temu zakochal i czekal i juz nawet caly
      plan zabudowy na NASZA dzialke ma!

      Umowilismy spotkanie i ja jakos cala w skowronkach jechalam stara
      ciuchcia w jakims takim waskim kanionie na to spotkanie jak
      zadwzonil budzik.....

      I co to ma znaczyc?
      • iwannabesedated Re: zostalam zona chiefa w pd. Afryce :))) 27.08.09, 13:09
        Nie wiem czemu, ale podoba mi się ten sen Xurku. Jakoś ta Afryka
        wokół Ciebie krąży we snach - ten lew, teraz to. Ja w każdym razie
        byłabym zadowolona bardzo z takiego sąsiedztwa, bowiem właśnie w Kwa
        Zulu osiedli moi starzy, w okolicy miejscowości Margate. Z tyłu zaś
        rozciągają się baśniowe góry Drakensberg. I ja się tam osiedlić
        okresowo zamierzam, aczkolwiek te plany jakoś coraz dalej się
        odsuwają w przyszłość co powoduje u mnie rozmemłanie, nerwowość oraz
        płaczliwość.
        • xurek Re: zostalam zona chiefa w pd. Afryce :))) 27.08.09, 13:29
          wygooglowalam i bardzo tam pieknie. poza tym nic dziwnego, ze sie
          tam moja dzialka przeniosla: plaza piaszczysta tak samo jak ta kolo
          nas :)). Bardzo Ci zazdroszcze, ze mozesz sie przeprowadzic w tak
          piekne miejsce i nie bardzo rozumiem, co Cie powstrzymuje? Jezeli
          rodzice juz tam sa, to wystarczy przeciez spakowac walizke, zwalic
          im sie na leb i bedac na miejscu zaczac kombinowac, co dalej :))

          No i ja chetnie zostane tam Twoja sasiadka - musisz mi tylko
          objasnic, JAK mam te moje plany domkow letniskowych przeniesc znad
          Baltyku do Kwazulu :))).
          • iwannabesedated Re: zostalam zona chiefa w pd. Afryce :))) 27.08.09, 13:42
            Wiesz, to spakować się i zwalić na głowę a potem się zastanawiać -
            to ja już ćwiczyłam i wyszło opłakanie. Chociaż wstępna koncepcja co
            bym tam robić miała - była nawet. Ale zabrakło czegoś, bo ja wiem?
            szczęścia? determinacji?

            Tutaj mam swoje życie, chłopa, co też ma tu swoje życie, mieszkanie,
            psa, no co ja Ci będę tłumaczyć... Więc chcąc być trochę tu, a
            trochę tam to wymaga dużo więcej właśnie determinacji, szczęścia,
            SZCZĘŚCIA przedewszystkim, i organizacji wyśmienitej. Bo siedzisz
            TAM i się rozglądasz, a tymczasem TU Twoje życie bez Ciebie jak bez
            kierowcy - jedzie gdzieś po wertepach, w chęchy, potem to muszisz
            wszystko odkręcać i to zabiera lata całe. Ech...


            • xurek Re: zostalam zona chiefa w pd. Afryce :))) 27.08.09, 13:53
              to "tu i tam" wydaje mi sie byc prawie nie do zrobienia (mowie o
              sobie i moich dywagacjach Szwajcaria - Polska). Doszlam do wniosku,
              ze jest to niemozliwe, bo nikt nie bedzie na mnie czekal kilka
              miesiecy z robota. Dlatego doszlam do wniosku, ze jedno z tych
              miejsc musi przynoscic w czasie, w ktorym sie w nim jest tyle
              dochodu, ze w tym drugim mozna przezyc bez zarobienia czegokolwiek i
              cieszyc sie, jezeli cokolwiek sie podlapie. Ja sie zdecydowalam
              na "zarabianie w Polsce i nicnierobienie w Szwajcu" co na pierwszy
              rzut oka moze wydawac sie idiotyczne, ale w naszej sytuacji zdaje
              sie byc jedyna mozliwa do zrealizowania opcja. Jezeli zas stanie sie
              cud i uda mi sie czesc "Plaza nad Baltykeim" zamienic na "Plaze pod
              palmami w Afryce badz na Karaibach" to od razu plany zrewiduje :)).

              Wiec moze przestaw myslenie na podobne tory i skoncentruj sie na
              planie zarabiania tylko w jednym z tych miejsc i byczenia sie w
              drugim? Wydaje mi sie, ze taki plan latwiej bedzie zmontowac i
              zrealizowac a bedac calkowicie rozluzniona i bez oczekiwan w tym
              drugim miejscu tez pewnie latwiej jest cos dodatkowo zdzialac.
              • iwannabesedated Re: zostalam zona chiefa w pd. Afryce :))) 28.08.09, 12:23
                Myślenie to ma sens Xurku, albowiem chyba nie ma nic gorszego niż
                rozkrok vel rozkrak.
                Ja przedewszystkim muszę znaleźć jakieś miejsce gdzie będę zarabiać,
                a potem znalezienie miejsca gdzie się będę byczyć to już mniejszy
                problem.
                • maria421 Re: zostalam zona chiefa w pd. Afryce :))) 28.08.09, 13:09
                  Dorota, uwazam ze Ty nie potrzebujesz wyjazdu na stale, Ty potrzebujesz sie
                  tylko przewietrzyc. Pojechac, pooddychac innym powietrzem, popatrzec na innych
                  ludzi, na inne okolice i wrocic naladowana nowa energia do domu.
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia cz.III 01.09.09, 13:43
      Dzisiaj w nocy coś mnie się przewaliło sennie, jakiś nemezis,
      katharsis czyco. Bo od powrotu byłam w stanie niepokojąco zbliżonym
      do depresyjnego. Ale od początku. No więc wczoraj śnił mi się sen
      będący niejako wypiętrzeniem szitu a zarazem idealnym lustrzanym
      odbiciem mojej sytuacji w życiu. Otóż jechać mam gdzieś, czekają już
      na mnie, a ja zauważam że płynu do soczewek nie mam. Jako ślepakowi,
      płyn do soczewek jest mi niezbędny. Lecę więc do apteki, tam kolejka
      przed drzwiami stoi, ustawiam się. Bo długim oczekiwaniu otwierają
      się drzwi, wpuszczają do wnętrza grupę osób (w tym mnie). Ale nie
      przystępują do obsługi, tylko aptekarze (3 starszawe osoby)
      zasiadają za jakimś stołem, jeden się snuje, i zajmują fjute wie
      czym. Coś tam skrobią, wypisują, kartkują. Ja się rzucam, pokazuję
      na stojący na półce płyn, awanturuję, w końcu jedna mi go zdjemuje,
      zaczyna pakować, ale strasznie ociągając się i powoli, a ja
      zauważam, że to wcale nie płyn tylko piguły dezynfekcyjne do sracza
      co wyglądają jak płyn! Kurwamać! I się budzę ze spuchniętą twarzą i
      zesztywniałymi kończynami a włosy sterczą mi dziko!

      cdn. dopiszę bo mnie samo przypomnienie tego zmęczyło!
      • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia cz.III 01.09.09, 15:00
        Stokrociu, jak boniedydy, Twoje sny mnie powalaja bogactwem i
        wyobraznia. Niesamowite! Mnie sie nic nie sni, albo cos tak banalne,
        ze szkoda opowiadac.
        Nie znam sie na snach, nie umiem ich tlumaczyc, ale z Twoich wyziera
        jakas niepewnosc jutra i Twój lek jak to bedzie?
        Mysle, ze w takim troche kryzysie egzystencjalnym sama sobie rzucasz
        klody pod nogi patrzac w przyszlosc negatywnie i obawiajac sie
        zawczasu potencjalnych zdarzen i rozwiazan.
        W kazdym razie, ja tu trzymam kciuki i zycze jak najszybszego,
        pomyslnego zakretu
        :-)
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz.III 01.09.09, 19:42
        100K, toż to wersja snu podróżnego, klasyka!
        • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia cz.III 02.09.09, 11:52
          Dzięki Wam drogie kobity, za towarzyszenie mi w mojej sennej
          golgocie, hahaha! Moim skromnym zdaniem, to Xurek i Maria mają
          najbardziej odleciane sny.

          Ja kiedyś też raczej swoich snów nie pamiętałam, a co pamiętałam to
          ochłapy były jakieś puste i płaskie. Ale zostałam adeptką
          psychologii procesu, gdzie dużą wagę się do snów przykłada. Uczy się
          je zapamiętywać, rozwijać, dośniać, a klasa mistrzowska to jest
          świadome śnienie gdzie poruszasz się po śnie jak po jawie. Mój senny
          świat się otworzył przede mną jak tajemniczy ogród i muszę
          powiedzieć że sny są coraz kolorowsze, ciekawsze a ja coraz lepiej
          je rozumiem. No może z wyjątkiem pierdolonego snu podróżnego, br\.

          No więc kontynuuję. Szczyt szitu był przedwczoraj, czyli ten sen o
          aptece. Jak go tylko sobie tutaj na forum napisałam, to jasność
          pomroczna mnie bepsła - a mianowicie czemuż ja tego płynu w aptece
          szukałam??? Przecież w Polsce w aptekach się płynu nie sprzedaje,
          tylko u optyka! Nic dziwnego, że go kupić tam nie mogłam!

          Wczoraj zaś jakiś taki sen z zupełnie innej beki, zadowolono
          przyjemny się pojawił, chociaż wystąpili w nim moi byli faceci. Z
          tym że najpierw we śnie był mój obecny, potem się przekształcił w
          poprzedniego, a potem w mojego pierwszego poważnego z okresu
          studiów. W jakimś dużym domu się to działo, były obszerne pokoje,
          duże otwarte okna, na zewnątrz jakaś zielona przestrzeń i słońce.
          Atmosfera erotyczno przyjemna choć bez ekscesów i wiszenia za nogi
          głową w dół. Potem zaś przy stole w babskim gronie siedziano i
          rozmawiano o facetach i o swoim wieku, wszyscy byli po 40-stce,
          wyglądali pięknie i byli zadowoleni, hm.
          • iwannabesedated Sagi cz. 3 - mam nadzieję że ostatnia, i że to ... 02.09.09, 12:57
            ... się jakoś w ogóle ze sobą wiąże.

            No więc to jest jakiś odlot największy ze wszystkiego. Jestem
            kurwamać jakąś krzyżówką Jezusa z Buddą, jestem władcą kraju
            pomiędzy Indiami i Ruskimi (ale nie są to Chiny). Mam białą żonę,
            której nie akceptuje mój ojciec. A w kraju jacyś wrogowie są,
            spiskująca sekta, czyteż klan. Ich znakiem rozpoznawczym są (uwaga!)
            fioletowe gumowe rękawice (takie jak do zmywania naczyń). Oficjalne
            zaś rękawice w moim kraju są niebieskie lub różowe. Mój ojciec czyni
            z kimś (chyba z Indiami) jakiś zakulisowy "deal", że jeśli oni usuną
            z kraju sektę fioletowej rękawicy to on spowoduje, że ja oddam
            władzę i wyjadę z kraju. Ja się czuję zniechęcony i odsuwam moją
            białą żonę, oraz opuszczam kraj, co jest po myśli ojca który jedzie
            ze mną. Na emigracji dostaję wiadomość, że Indie się dogadują z
            Ruskimi aby wchłonąć i zaanektować nasz kraj i się uruchomiam.
            Staram się dodzwonić do mojego kraju, ale nie mogę. Zamiast tego się
            dodzwaniam do Rumunii. I się budzę, z wybałuszonymi gałami, etc,
            etc. No ki fjute???

            Bo ten sen podróżny, to męcząca normalka, ten damsko-męski jakieś
            zahaczenie w moim życiu posiada, ale to???
            • iwannabesedated Omajgod! 03.09.09, 11:48
              Moje sny się stały tak dziwaczne, że muszę chyba przestać je
              opisywać. Obudziłam się w szoku i z wybałuszonymi gałami. I tak
              trwam od półtorej godziny, kawa nie pomogła.
              • jutka1 Re: Omajgod! 05.09.09, 10:47
                Nie zaprzestuj, 100Krocie. Z wielką przyjemnością je czytam.

                Bo moje sny, o ile je pamiętam, jakieś takie nijakie ostatnio. Np. dzisiaj
                większość była związana z pracą, z nowym projektem bergamuckim, który właśnie
                wymyślam i spisuję. Śniło mi się, że umówiłam się z kontaktem bergamuckim na
                obiad w pobliskiej knajpie (nie byłam w niej od 7 lat, nie wiem skąd mi się
                wzięła), ale nie pamiętałam daty. Potem się okazało, że owszem umówiłam się, ale
                z kim innym. A potem do tej knajpy zaczął przychodzić korowód znajomych z
                Polski, w Paryżu na jakiejś konferencji bankowej. Nudny sen.
          • jutka1 Psychologia procesu? 07.09.09, 08:25
            100Krocie, nie jestem adeptką, poza czytaniem o tym Twoich wpisów czy rozmowami.
            Ale donoszę uprzejmie, że mi się ta technika objawiła podczas snu dzisiaj w nocy
            - gdzie żeby się dowiedzieć i zapamiętać szczegóły (gdzie to? a co tam za
            rogiem?), "sterowałam" tym snem. Ciekawe.
    • jutka1 Przeszło na kota 05.09.09, 11:34
      100Krocie, zapomniałam opisać mój sen sprzed kilku dni, który przeszedł na mnie
      od Twojego snu z domem pełnym jakichś ludzi, i tym facetem co ich wreszcie
      przegonił, pamiętasz?
      Tylko u mnie było trochę inaczej. Dom był jednocześnie moim domem i małym
      mieszkaniem, to znaczy w jednej scenie tym w innej tamtym, ale wiedziałam, że to
      to samo miejsce. I przetaczały się tam dzikie tłumy ludzi, ciągle ktoś nowy
      dołączał, byli znani i nieznani, a ja na każde przybycie straszliwie się
      cieszyłam, i w ogóle ta sytuacja dawała mi mnóstwo radości.
      • iwannabesedated Re: Przeszło na kota 07.09.09, 14:16
        Pytoniem, to w ogóle jest ten sam sen, i jest to też ten sam sen
        który wcześniej opisywałaś. Doszło do mnie, że różnica tkwi w naszym
        podejściu do identycznej w sumie sytuacji. Ja w swoim śnie
        reagowałam strachem i wyrzuciłam gości z domu, Ty w swoim poprzednim
        śnie zareagowałaś znudzeniem, a tutaj z kolei ta sama sytuacja
        bardzo Cię cieszy i daje kupem radości. To z kolei wszystko
        nawiązuje do naszej ostatniej rozmowy jak to napada wróg na ogródek
        i owoce Ci wyjada.

        Fajnie byłoby to wszystko sobie umieć poprzestawiać tak jak w tym
        śnie. Zamiast się czuć napadniętym i okradzionym - cieszyć się z
        gości! No i umieć odróżnić tych co brużdżą i tylko tych z domu
        wyprosić - szybko i kategorycznie, i natychmiast zapomnieć o
        niemiłym incydencie i wrócić do miłego spędzania czasu z gośćmi
        miłymi.
    • iwannabesedated Amoniakowi truje 09.09.09, 20:19
      Śniło mi się, że jestem babom, małą i chłopopodobną. I jakaś baba
      stara, niby chce pokazać na moim przykładzie jak się włosy
      rozjaśnia, i posypuje mi czymś głowę. Po czym opisuje, jakiejś
      drugiej osobie, co się dzieje ze mną. Symptomy są najpierw drobne,
      typu pocenie dłoni, a potem nasilają się, w końcu dostaję jakichś
      konwulsji, na dodatek się okazuje, że w tym preparacie się cała
      wytarzałam i zaczyna być coraz bardziej groźnie. Baba to ignoruje, a
      ja zaczynam odlatywać, pianę z ust toczę. Nagle się pojawia znajoma
      taka jedna, i ja proszę aby natychmiast pogotowie do mnie wezwała.
      Ona to wykonuje, spokojnie i rzeczowo. I tutaj jakby następuje
      zmiana miejsc, osobą zatrutą się okazuje mój chłop, do tego szpitala
      (nie wiedzieć czemu, bo karetka jedzie) idziemy piechotą i chłop
      postanawia się popisać przede mną i przez płot przeleźć zamiast
      obejść naokoło. Na tym płocie zadziewa się i jakiś dziadek stary mi
      musi pomóc go oddziać.

      W ogóle, to ospała cały czas, od jakichś dwóch tygodni jestem.
      Wszystko w jakimś półśnie wykonuję, i w sumie jest to w porządku.
      Tyle, że się doczekać nie mogę aby się w łóżku zagrzebać.
      Szczególnie, że teraz mamy cudną leciutką nową kołdrę z gęsiego
      puchu.
      • iwannabesedated Sen podróżny z rodzinnym zbiegowiskiem w tle 10.09.09, 10:55
        Śni mi się, że w jakimś dużym mieszkaniu przerobionym na pensjonat
        pomieszkuję. W każdym pokoju po kilka osób nocuje, są dwa kible
        wspólne. Ja się (oczywiście) do pakowania zabieram. W tym momencie
        jakieś babcie i dziadki się zakłębiają i nuże sobie w ramona padać,
        witać się, przy stole się rozsiadać, na tapczanach, po pokoju
        kręcić. Chuj wie skąd się wzięli, nie mogą tu wszyscy mieszkać, bo
        prócz mojego jest tylko jedno łóżko. Ja idę pakować rzeczy
        kosmetyczne do łazienki, zarazem z kibla chcąc skorzystać, a tu się
        okazuje jakiś profesor amerykański się kręci, zasłonka krótka,
        naciągam ją, na klopie przykucam, a tu - ciach! Ręka się jakaś pod
        zasłonką wślizga i podłogę maca, a potem profesorska głowa, bo
        profesur skarpetki chce sobie uprać i miski szuka! Zborsuczona
        wypadam i idę do drugiego kibla, a ten się okazuje w przechodnim
        pomieszczeniu być i na dodatek w kabinie prysznicowej stać. Więc
        rezygnuję w ogóle z korzystania z kibla, i wracam do pakowania. Ale
        się okazuje niemożliwe to, bo wszystko jest kompletnie zatłoczone,
        zatarasowane i zasiedzone tym czymś co wygląda jak zlot rodzinny na
        obczyźnie, kurwa! Na dodatek się okazuje, że sprawcą czyli
        posiadaczką tej rodziny jest koleżanka moja własna, co kilka pokojów
        obok pokoik własny wynajmuje. I nie tam familiadę sprosiła, tylko
        tu, i nawet nie spytała czy może! Wkurzona to jej wszystko wywalam
        mamrocząc, ale dziadki jednak słyszą, więc jest mi przykro. Bo w
        sumie przeciw dziadkom i zlotowi nic nie mam, tylko moment taki
        kompletnie niefortunny....
        I się budzę.
        • iwannabesedated Lepro-qva-zorium! 11.09.09, 15:00
          No to jest odlot jakiś paskudny, ale mi Pajton powiedział, żeby
          wszystko pisać. To piszę.

          Więc w stroju jakimś-takim barokowym, typu kiecka z gorsetem, wysoka
          perukofryzura jestem. Mój kolega (prawdziwa osoba z realu) też w
          stroju a la Valmont, surdut, peruka, pończochy, ect. stoimy przed
          drzwiami za którymi jest leprozorium w którym nasi znajomi siedzą.
          Kolega Valmont podaje mi do wąchania flachę czegoś śmierdzącego
          fenolem, żebym potem nie czuła zapachu gnijących ciał naszych
          znajomych br\. No więc wącham, wchodzimy, znajomi się witają. Jeden
          z nich (i to też jest ten sam kolega, ale w innej roli) przytula się
          do mnie. Mnie jest wszystko jedno, bo i tak jestem śmiertelnie chora
          i wkrótce umrę. Potem przekrzkując się zaczynają mi opowiadać...i,
          uwaga, tu się dopiero zaczyna odjazd..., że interes co go chcieli
          rozkręcić im nie wypalił. Mianowicie, chcieli cateringiem (!) się
          zająć i posiłki przygotowywać na zamówienie. Ale ktoś, kto z Londynu
          wrócił, im wmówił, że jeśli na ulotkach napiszą, że catering jest
          prowadzony przez trędowatych kucharzy z HIV'em to będzie takie
          trendy i cool i w ogóle taki marketingowy chwyt, że taka otwartość i
          szczerość i w ogóle. No i interes poszedł im w plajte, klienci nie
          dopisali, i cali mi to opowiadali rozjątrzeni, że ich tak ktoś
          wkręcił i się zasugerowali tym. Bo gdyby nie to... Aha, bo oni też
          prócz tego trądu, to też i HIV'a mieli.

          A wszystko się odbywało w dawnym domu moich Dziadków. Leprozorium
          było w pokoju wychodzącym na ogród, gdzie wczesnym latem upojny
          zapach jaśminu łączył się niestety czasem ze słodkim smrodem
          wybitego szamba.

          Ki fiute?
          • jutka1 Re: Lepro-qva-zorium! 11.09.09, 20:58
            Powiedziałam. Przeczytałam. Muszę przetrawić.
    • jutka1 Omatko..... 17.09.09, 07:27
      Pogmatwanie jakieś mi się śniło, włącznie z jakąś bombą co wybuchła ale ja
      wyszłam w ostatniej chwili i tylko ją z odległości słyszałam. Ale najdziwniejszy
      motyw to było oglądanie wielkiego stada pingwinów lecących do ciepłych krajów
      czy tez wracających. Stałam przy oknie, wołałam do innych, żeby szybko przyszli
      oglądać ten spektakl: bardzo nisko nad nami leciały te pinwiny, było ich tyle,
      że zrobiło się zupełnie ciemno, i wilgotność jakaś dziwna pojawiła się w
      powietrzu, a kontury pingwinów miały seledynową poświatę.
      Poza tym był też motyw pakowania walizki i szukania biletów, ale to normalne -
      dzisiaj wyjeżdżam.
      Tylko te latające pingwiny?
      Kifjute?

      A ostatniego snu 100Krocia do teraz nie mogę zinterpretować :-(
      • iwannabesedated Re: Omatko..... 17.09.09, 13:44
        Pytuniu, jest to jasne, iż chodzi o jakieś wydarzenie epokowe i
        wybuchowe, które na Ciebie bezpośrednio wpływu negatywnego nie ma.


        Ale które spowoduje zdarzenia tak nieprawdopodobne i niebywałe jak
        przelot pingwinów. Pewne sprawy, o których myślałaś, że ruszyć,
        czyteż poderwać do lotu się nie dadzą - jednak się dadzą. "I polecą
        jak lawina, przez noc", na dodatek świecąc zielono i niosąc
        wilgotność dziwną. Taka zielonkawa poświata i dziwna wilgotność to
        znamiona bardzo wczesnej wiosny, gdy jeszcze nic nie widać, ale
        zmianę się czuje. Nie wiem czemu zaraz mi tu przylazła stara
        piosenka Prońko "Psalm stojących w kolejce". Bardzo dodające otuchy.

        www.youtube.com/watch?v=aU-3t8Wav7U
        • jutka1 Re: Omatko..... 17.09.09, 23:49
          100Krocie, naprawdę muszę przemyśleć Twoją interpretację, bo na
          pierwszy instynkt przeraziłam się.
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz.III 20.09.09, 10:49
      Snilo mi sie ze bylam w jakiejs hali sportowej gdzie na ringu Chinczycy wieszali
      innych Chinczykow. Chcialam protestowac, krzyczec zeby przestali a nie moglam
      ani sie ruszyc ani wydobyc z siebie glosu, i wreszcie jak glos z siebie
      wydobylam, to sie obudzilam i sama ten glos jeszcze uslyszalam.
      Glupi sen, nie chce wiecej takich.
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia cz.III 20.09.09, 16:25
        Mnie się po kolei śniło, że chciałam ukraść perfumy w lumpeksie,
        ale, oczywiście nie potrafiłam. Że z Mamą i Babcią byłam w hali
        targowej, gdzie między innymi sprzedawano jakieś niesamowite ciasta
        owocowe, Matka sobie kupiła krem do wybielania rąk, Babcia - jakieś
        oliwki faszerowane, a ja - nic.

        Ale najpierw mnie znękał koszmar, że stoję przed pokojem, gdzie
        coś/kogoś, chyba psa, w okropny sposób zaszlachtowano, lub co innego
        się tam strasznego stało. Właściwie nie wiem co, bo się boję wejść.
        Na progu mój facet stoi, i mi nadaje coś o jakichś swoich
        przejściach ze swoim psem. A w środku jest mała dziewczynka, którą
        by trzeba jak najszybciej z tego miejca zabrać. Ta dziewczynka, to
        oczywiście też ja.
    • iwannabesedated Zdziwaczały artysta 26.09.09, 18:27
      Dzisiaj mi się śnił taki sen: dostajemy z moim Ojcem jakiś cynk, że
      gdzieśtam na zadupiu, w prywatnym domu ma studio genialny artysta. W
      tym studio ma do nabycia jakieś ciuchy niesamowite własnego projektu
      i wykonania, obrazy, meble i inne cuda niewidy wspaniałe. Dom ten
      znajdujemy, jest otoczony żywopłotem wysokim, w tym żywopłocie
      furtka. Wchodzimy, jakieś zwierzęta się pałętają, psy, koty. Dość
      przyjacielskie. Do drzwi podchodzimy, dzwonimy, nikt nie otwiera. Ja
      postanawiam dom obejść naokoło, może w ogrodzie ktoś siedzi. Ale
      nie. Wracam przed drzwi wejściowe, uchylone, znaczy Ojciec wszedł
      lub został wpuszczony. Wchodzę. Jest przedsionek. Potem pokój w
      lewo, pokój w prawo. Żadnego studio, galerii, wystawy, cudów
      niewidów, ciuchów odlotowych, obrazów - nic! Jakiś korytarzyk wąski
      w dół po schodkach prowadzi. Stamtąd mój Ojciec się wyłania. I mówi,
      że dalej tam tylko drzwi zamknięte. I, że jego zdaniem, artysta tam
      za tymi drzwiami siedzi i nie otwiera nikomu. Bo zdziwaczały jest.
      • jutka1 Re: Zdziwaczały artysta 26.09.09, 19:50
        Cudo!

        A mnie się śnił, przerywany jak coitus interuptus amerykańskimi wrzaskami pod
        oknem, mój pierwszy narzeczony i od wielu lat stalker. Wyglądał tak samo jak 20+
        lat temu tylko starszy i nieco pomarszczony, i usiłował mnie przekonać do swej
        paranoicznej wersji, że wszechświat nas sobie przeznaczył i żebym w to najlepiej
        uwierzyła or else. To "or else" (Basiu: "inaczej..." albo "w przeciwnym
        wypadku") mi się słusznie we śnie przypomniało jako pięść w facjatę, bo z tego
        powodu plus z powodu pójścia do łóżka z moją wówczas przyjaciółką (najpierw
        drugie, potem pierwsze) rozstałam się trzaskając drzwiami.

        Właśnie mi się sen przypomniał - i może dlatego mnie kręgosłup napieprzał dziś rano?
    • jutka1 Schodzi skóra 27.09.09, 10:28
      Śniła mi się schodząca skóra na nosie. :-?
      I że ktoś mnie zatrudnił na miesiąc w mojej wsi, ale zapomniał powiedzieć, co
      mam robić. I po tygodniu tam pobytu okazało się, że mam jakieś dwójkowe dziecko
      wyprowadzić na prostą - a tu straciłam tydzień.
      Kifjute?
      • xurek piczowy koszmar :) 28.09.09, 09:28
        By zrozumiec moj sen na wstepie pare wyjasnien:

        No wiec wciaz trwa ta internetowa picz i jest wlasnie w ostatnim
        etapie, w ktorym to trzeba bylo dzisiaj o siodmej zaladowac oferte
        (ja na wszelki wypadek zaladowalam wczraj w nocy) po czym sprawdzac
        co godzine, czy jest ona w kolorze zielonym z dopiskiem „possible
        winner“ czy tez juz zrobila sie czerwona i nalezy wg. prikazu
        naczalstwa obnizyc ceny o 5%, odczekac godzine, sprawdzic, znow
        obnizyc itd az do 13:00 (jak potem te ceny mamy zrealizowac
        naczalstwo nie powiedzialo).
        ...........................


        No wiec snilo mi sie dzisiaj w nocy, ze zaladowalam oferte, byla
        zielona, wiec cala w zachwycie i skowronkach zaproponowalam
        Behemotowi lampke wina. No i przy tym winie sie zagadalysmy i jak mi
        sie przypomnialo, ze oferty mam pilnowac to juz byla godzina
        dwunasta.

        Pognalam do komputera a tutaj w ekranie siedza moje dwie kolezanki z
        podstawowki i graja w te gre (nie wiem, jak sie nazywa), gdzie
        trzeba trzy kolka badz krzyzyki umiejscowic w jednym rzedzie. Moj
        ekran pelen jest krzyzykow i kolek i ja rycze w ten komputer ze maja
        natychmiast sp....lac z ekranu, bo ja musze moj „bid sheet“
        zobaczyc. A one obrazone fukaja i zaczynaja w tepie zolwia mazac
        taka gabka jak byla kiedys przy tablicy te kolka i krzyzyki a ja
        powolutku widze, jaz sie zza nich wylaniaja czerwone pola, ale nic
        nie moge zrobic.

        Czuje jak sie poce i mnie w dolku sciska i w panice mysle, co tu
        zrobic i mowie mojej asystentce, zeby polaczyla mnie z Ch. (to moj
        asysten w Zurychu przydzielony mi na czas tej piczy). Mam mianowicie
        genialna idee, ze on moze ze swojego compa sie zalogowac i te ceny
        obnizyc. A ona lezie jeszcze bardziej zolwiasto niz normalnie, w
        zwolnionym tempie podnosi sluchawke, nakreca numer (ma taki stary
        czarny telefon z okragla taracza) po czym podaje mi sluchawke.

        W sluchawce zas miast Ch. slysze pastora z kosciola meza (w ktorym
        bylam wczoraj) jak mi opowiada, iz nalezy sie dzielic i o bliznich
        dbac i (jak wczoraj cytowal z biblii) talent dany przez Boga
        wykorzystywac bo inaczej Bog sie zezlosci i ze on mnie podlaczyl do
        telefonsexu kosztujacego 100 CHFow za minute i ze 750% wplywow idzie
        na rzecz kosciola, wiec mam gadac tak dlugo na ile mnie stac i nie
        oszukiwac. Ja najpierw baranieje, potem patrze na zegarek i
        wrzeszcze w telefon, ze on ma sie natyczmiast wylaczyc bo ja mam juz
        tylko dwie minuty na poprawienie mojej oferty.

        I w tym momencie zostaje przeteleportowana do tego wczorajszego
        kosciola, stoje na oltarzu a pastor pokazuje na mnie palcem i
        mowi „widzicie, to jest ta, ktorej bog dal tylko jeden talent a ona
        miast go wykoryzstac zakopala go w ziemi itd itp i teraz Bog ja za
        to ukarze wypedzajac ja z naszej wspolnoty. I wtedy kazdy bierze
        ciasto z bufetu (po mszy byl tam bufet z ciastkami i herbata) i
        zaczynaja nimi we mnie rzucac a rownoczesnie pojawia sie wielki
        digitalny czerwony zegar na ktorym pulsuje: 12:59:57, 15:59:58,
        15:59:59 po czym pokazuja sie same zera i powietrze rozdziera ryk
        tyranozaura rex.

        Obudzilam sie tak zmeczona i przestraszona, ze pobieglam galopem do
        kompa, podloaczylam sie do pracowego i sprawdzilam oferte. Byla
        wciaz jeszcze zielona......

        PS: za dziesiec minut nastepne sprawdzanie, Behemot zapytal, czy mam
        ohote na wsolna kawe, powiedzialam ze po sprawdzeniu :))
        • jutka1 Re: piczowy koszmar :) 28.09.09, 10:38
          heheheheheeeeee..... Niezle! :-)))))
        • iwannabesedated Re: piczowy koszmar :) 28.09.09, 11:19
          Przypominają Ci, że masz jeden talent Xurku.
          • xurek Re: piczowy koszmar :) 28.09.09, 11:28
            co mam przez to rozumiec? Ze za wiele rzeczy robie na raz czy jak?
            • iwannabesedated Re: piczowy koszmar :) 28.09.09, 11:35
              Bo ja wiem, sama się zastanawiam. Wydajesz mi się być właśnie osobą
              wielu talentów. A tu masz! Chodzi o jakiś jeden główny talent, który
              zakopałaś głęboko na dodatek. Czyli coś, czego obecnie wcale nie
              używasz, być może nawet nie pamiętasz o tym.
              • blues28 Re: piczowy koszmar :) 28.09.09, 16:03
                Tez Cie widze Xurku jako osobe o rozlicznych talentach. I nie wiem,
                który mialby byc ten najwazniejszy.
                Ale jako absolutna realstka i nie znajca sie na snach, mysle, ze
                jestes zapracowana do granicy wytrzymalosci, zestresowana na amen i
                ten przeklety "prodzekt" nie opuszcza Cie ani na jawie ani we snie:-(
                Powiedz no: kiedyz to sie wreszcie skonczy?
                • xurek Re: piczowy koszmar :) 28.09.09, 16:16
                  drugi etap skonczyl sie wlasnie dzisiaj o 13-tej, czy przejdziemy do
                  nastepnego i kiedy ow mialby sie zaczac dowiemy sie za jakies 2-3
                  tygodnie. Teraz czeka na mnie gora roboty dla mojego klienta, ktora
                  pozostala na boku plus calodzienne targi polaczone z dinnerem i
                  party jutro, na ktore musze pojsc. Ale za to dzisiaj zaraz sobie
                  pojde i wykonam najbardziej pilne prace ogrodowe.

                  Blusie, a co u Ciebie? Napisz cus na pierdolach :)
                  • blues28 Re: piczowy koszmar :) 28.09.09, 16:55
                    Ja tez mam jutro dinner party na które musze pójsc :-)))
      • iwannabesedated Sny Pytunie 28.09.09, 10:57
        Pytunie, pierwszy sen to klasyczne beknięcie. Żeby sprawdzić, czy
        wciąż się czujemy w tej roli bycia prześladowaną przez "stalkera".
        Czyteż już obrośliśmy w piórka, przyjaciół, siłę, lub też chęć po
        prostu aby się owej "gęby" pozbyć. Ja bym radziła "dośnić" i
        stalkera skonfrontować, a potem kazać Twojemu zwierzęciu mocy (czyli
        niedźwiedziowi) porządek z nim zrobić.

        Drugi sen bym zinterpretowała, że dzieckiem dwójkowym, które masz
        wyprowadzić na prostą jesteś Ty. Czego to dziecko się nie uczy,
        czego się nie nauczyło, dlaczego ciągle repetuje i dostaje dwóje? Z
        tej perspektywy wydaje się, iż zatrudniając się (powiedzmy w Twojej
        obecnej pracy) - nie miałaś pojęcia jaki tak naprawdę jest cel. W
        związku z tym obijałaś się (kotłując się w Sajgonie) i leniłaś
        opalając na tarasie, aż Ci się nos przypiekł. A tu się okazuje, że
        bęcwał do uczenia jest, i to jest prawdziwe zadanie. Może tak?
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz.III 30.09.09, 09:46
      Snilo mi sie ze w moim ogrodzie byl niedzwiedz i puma i balam sie ze mnie zauwaza.
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia cz.III 01.10.09, 12:53
        No masz! A to dopiero! Marysiu, faktycznie powinnaś być tym
        komandosem. Ja pierdykam.
        • iwannabesedated Apropos komandosa 01.10.09, 12:57
          Ja kiedyś doznałam wizji, że moja Babcia Jadzia w poprzednim życiu
          była Masajskim wojownikiem, i biegała przez pustynię strasząc wrogów
          samym swoim wyglądem. Babcia była malenką chudzinką, gołębiego serca
          i słabego zdrowia. Jednak w czasie wojny zimą szła do Warszawy kilka
          dni piechotą (bachorem i głową kapusty w rękach). Więc coś w tym
          jest.
          • maria421 Re: Apropos komandosa 01.10.09, 15:31
            Ja najwyrazniej mam dusze komandosa w moim niepozornym ciele:)
            W przyszlym zyciu ta dusza trafi w odpowiednie meskie cialo z sixpackiem,
            bicepsami i duza szczeka:)
    • iwannabesedated Sen surrealny 06.10.09, 11:18
      Śniło mi się, że jestem elegancką właścicielką eleganckiej agencji
      towarzyskiej i rozmawiam na spacerze z dobrym klientem agencji. Ten
      klient zgłasza reklamację, bowiem wykupił przyjacielowi sesję z
      jedną z moich "dziewcząt" i przyjaciel nie miał orgazmu ...tylko
      orga. Klient mnie więc usiłował przekonać, że przyjaciel powinen
      otrzymać dodatkową sesję gratis, bo jednak org to nie to samo co
      oragazm. Ja się obudziłam, i teraz rozważam - ki fiute ten org???
      • blues28 Re: Sen surrealny 06.10.09, 16:37
        iwannabesedated napisała:
        ki fiute ten org???
        >
        Dokladnie to samo mialam sie zapytac jak zaczelam czytac Twój wpis :-
        )
        A poza tym to juz dawniej mówilam, ze tylko Tobie takie sny moga sie
        przysnic :-))))))))))
        • xurek Re: Sen surrealny 06.10.09, 16:45
          Moze to jakis taki skrocony orgazm :))? Za szybki, za plytki, za
          wczesny alboco? Albo moze to taki "zorganizowany orgazm" czyli jakis
          taki techniczny ale "bez polotu i glebszych uczuc"? No w kazdym badz
          razie jakis taki szajsowny orgazm to musi byc :))
          • jutka1 Re: Sen surrealny 06.10.09, 22:18
            Albo to, albo zapomniałaś napisać mail do kogoś o adresie mailowym kończącym się
            na ".org" :-D
    • jutka1 Nowe Snulum poproszę... ntxt 10.10.09, 12:28

Pełna wersja