jutka1 06.08.09, 09:23 Otwieran, i dzisiejszy wpis Fedo kopiuję: Re: O pierdułach Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 81 :-) 06.08.09, 09:35 Jutka, ja do duchow mam bardziej racjonalne podejscie niz racjonalisci. Fedoro, bardzo bym chciala zeby matka mojej podopiecznej mogla jeszcze sama wlasne dziecko wychowac... Mam nadzieje ze wczorajsza operacja byla juz ostatnia (wczoraj wyciagneli jej implantat z piersi ktory sie nie przyjmowal), i ze moze pod koniec przyszlego tygodnia wroci do domu. Ale na tym sie moja (nasza) rola opiekuncza nie skonczy, bo chora, samotna kobiete z 10 letnim dzieckiem trzeba bedzie regularnie dogladac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 81 :-) 06.08.09, 09:52 Są rzeczy na niebie i ziemi... :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 81 :-) 06.08.09, 10:05 jutka1 napisała: > Są rzeczy na niebie i ziemi... :-) > Po trzecim roku studiow bylam na obowiazkowym obozie jezykowym w Poznaniu. Fajnie bylo, mieszkalismy w akademiku, byli native speakers z USA i GB, byly wieczory ze spiewaniem "Califonia Dreaming" etc. i byly seanse z wywolywaniem duchow. Wiesz, talerzyk itp.:) To byl moj jedyny "kontakt":) Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, znów słońce 06.08.09, 09:51 Dzisiaj jedyny dzień słoneczny w tym tygodniu (podobno, tak gada meteoDolnySląsk), 26 C. Plany na dziś czysto towarzyskie: za jakąś godzinę wpadnie na kawę koleżanka z podstawówki, popołudnie dla siebie, a wieczór/kolacja "w mieście" z trzema innymi koleżankami z podstawówki. Fajnie. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 81 :-) 06.08.09, 10:12 obcych duchow sie po prostu boje, jak wszystkiego co zbyt tajemnicze. Moj duch bywa u mnie regularnie - mam na to liczne dowody. I dotrzymal slowa: nie przestrasza mnie:))) Odpowiedz Link
ewa553 Fedoro, 06.08.09, 10:16 czy jest jakis specjalny powod dla ktorego Krolowa Matka ignoruje fakty dokonane? Czy tez moze nie akceptuje niczego, czego sama nie zaaranzowala? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Fedoro, 06.08.09, 17:56 Hm, jakby Ci tu powiedzieć. Maćma uważa że w nic nie ingeruje i niczego nigdy nie aranżuje. W jakimś stopniu ma rację. Ona tylko oczekuje po nas. Juz ja się spauperyzowałam. Zawsze mi zarzucała "amikoszonerie", czyli pospolitowanie się. Mojego le Męża nie zaakceptowała i nie zaakceptuje nigdy. Niemniej znosi go, bo nie ma wyjścia. Ale ciągle zapowiada, że jak przeciągniemy (jako klan) strunę pauperyzacyjną, to ona sie wyłączy z rodzieny. I bardzo proszę nie szukaj w tym logiki. Ona nie hrabina, ja nie księżniczka, moje dzieci nie baronowate. Po prostu ten model tak ma. Mario przepraszam ale zadam brutalne pytanie: Czy jeśli stan zdrowia matki nie poprawi się, to podopieczna stanie się podopieczną na zaś? To jest tylko pytanie, nie miej do mnie o nie żalu, proszę. Odpowiedz Link
maria421 Re: Fedoro, 06.08.09, 18:45 Fedoro, po dzisiejszej wizycie w szpitalu mam nadzieje ze stan matki sie poprawi. Zastalysmy ja siedzaca na krzesle (co w dzien po operacji jest niezlym osiagnieciem), na poczatku w dosyc kiepskim humorze, ale z uplywem czasu sie rozweselila, a nawet zaczela smiac. W razie najgorszego dziecko bedzie musialo dolaczyc do starszej siostry, czyli do domu dziecka, gdzie zreszta jutro ja na weekend zawoze bo tak sie w weekendy wymieniamy- w ubiegly weekend ja mialam obie dziewczynki, w ten zawoze mala do siostry. Z wychowawcami mam dobry kontakt, ten dom dziecka jest bardzo maly, zaledwie kilkanascioro dzieci, bardzo ladnie polozony, ale 35 km stad, tak wiec w razie czego mala musialaby zmienic szkole. Problem jest taki, ze gdyby stan matki sie pogarszal, to ja naprawde nie wiem kto i w jakim momencie decydowalby o losie malej. W kazdym razie- ja sie na zadna rodzine zastepcza nie kwalifikuje. Ja mam 56 lat, moja podopieczna 10 lat, wiec moglabym byc nawet jej babcia. Owszem, przygarnelam ja do serca, bede napewno sledzic jej losy, bede w razie czego pomagac, ale wiecej nie jestem w stanie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Mario, 06.08.09, 19:00 z jednej strony podziwiam Cię za poświęcenie i realistyczne podejście do sprawy. Niezwykle uczciwe. Z drugiej serdecznie Ci współczuję. Mam nadzieje że Matka dziewczynek wyjdzie z choroby i na razie to tyle w temacie. Duży szcun dla Ciebie!!! Kilka lat temu moja U.P. (Ukochana Przyjaciółka) zapisała mi w testamencie swojego syna, a moja szwagierka (serdecznie mnie nie lubiąca) swoją córkę. Zrobiły to w przededniu poważnych operacji. Ani jedna, ani druga nie zapytały mnie o zdanie. A ja nie lubie dzieci. Juz własne z dużym trudem zniosłam i odchowałam. Niemniej U.P. uznała ze tylko ja przekażę jej synowi właściwe wartości, a szwgierka, że tylko mnie jej corka zniesie. Bogu dziękuję że obie przezyły! niezależnie od moich bo nich uczuć, nie wyobrażam sobie wychowywania dodatkowych dzieci! Już moje własne maja dosyć problemów z moimi metodami wychowawczymi! Odpowiedz Link
maria421 Re: Mario, 06.08.09, 19:19 Dzieki, Fedoro za wyrazy szacunku:) Ja sama nie czuje zebym robila cokolwiek nadzwyczajnego, mam mozliwosci to robie co uwazam ze w takiej sytuacji mozna zrobic, gdybym nie miala mozliwosci to bym sie tego nie podjela. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Mario, 06.08.09, 19:35 Tak właśnie mówią ludzie którzy robia "coś". To "coś" czego nie robi ogół. Ogół łatwo komentuje, krytykuje i wie lepiej, ale nic, zupełnie nic nie robi. Pewnie, a nawet na pewno w wielu sprawach się z Toba nie zgadzam, ale szczerze podziwiam to co robisz! Łatwo jest wyrażać swoje zdanie, nie łatwo jest wprowadzać je w życie. Odpowiedz Link
maria421 Re: Mario, 06.08.09, 19:51 No to Ci jeszcze powiem , Fedoro, ze ja te kobiete i jej dzieci "ciagne" od roku 2001 .To jest prymitywna kobiecina, Sycylijka, maz ja zostawil kiedy starsza corka miala 3 i pol roku a mlodsza 6 miesiecy. Zostawil bez grosza, z dlugami za czynsz i sobie poszedl. Dobrzy Niemiaszkowie sie zajeli, uruchomili wszelkie sluzby socjalne, po jakims czasie dostala mieszkanie socjalne w naszej miescinie, a ja dostalam telefon z naszej parafii ze jest tu taka jedna samotna co po niemiecku ani w zab i ze trzeba sie zajac. No to sie zajelam , ale w styczniu ubieglego roku powiedzialam "basta, ja wysiadam". Powiedzialam tak, bo ta kobieta jest z tych, co z siebie NIC nie daja, mozesz robic, dawac, pomagac, efektu zadnego. Pomyslalam tez ze dzieci juz coraz wieksze (starsza po pol roku w klinice psychiatrycznej poszla do domu dziecka) i ze moja rola sie skonczyla i niech sobie radza. No ale kiedy dowiedzialam sie ze kobieta ma raka piersi to sie po prostu stawilam na apel. I to wszystko. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Mario, 06.08.09, 20:33 Marysiu, jak mówią na Śląsku, jo to wi, jo to mioł to som mendy. Tylko że nie da sie odmówić jeśli jest sie uczciwym człowiekiem. Płacisz wysoka cene za swoją uczciwość i przekoniania. Raz jeszcze powtarzam: Wielki Szacun. Miałam do czynienia z tego typu ludźmi we Francji, na moje szczęście aż tak dalego to nigdy zaszło, a nawet gdyby zaszło, to pewnie nie ja nie zaszłabym tak daleko jak Ty. Z jednej strony podziwiam głęboko. Z drugiej serdecznie współczuję. Niemniej głównym moim uczuciem jest szczery i niekłamany podziw wobec tego co robisz! Na dużo rzeczy mnie stać, ale niekoniecznie na przyjęcie pod moj dach i na codzienne życie na czas nieokreślony, cudzego dziecka Odpowiedz Link
jutka1 Chyba kupię 06.08.09, 20:14 .. panele słoneczne, albo inny generator energii. Miałam dziś 4 godziny bez prądu, pogotowie energetyczne przyjechało, naprawiło na dole, potem się okazało, że tylko na dole. Zadzwoniłam, facet zaczął się na mnie wydzierać, scena dantejska ze mną mówiącą spokojnie "proszę nie podnosić na mnie głosu", no cuda na kiju. Jak widać na załączonym obrazku, wreszcie naprawili. Wieczór w domu, bo się czarownice - włącznie ze mna, walczącą z pogotyowiem energetycznym - znarowiły. I kij, spotkamu się w przyszłym tygodniu. Może jakąś TV pooglądam? :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Chyba kupię 06.08.09, 20:35 Pomysł niezły. Kup. Tylko dobrze sprawdź umowę. Niechaj nie będzie jak z Netem, że sobie facio jedzie na wakacje i Ty nie masz na kim zawisnąć z problemem! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Chyba kupię 07.08.09, 08:29 U mnie w ramach modernizacji tez zalozyli te panele. Widzialam wiele reportazy na ten temat i jestem goraca zwolenniczka. Trzeba wprawdzie zainwestowac, ale ma sie "czysty" prad i wielka oszczednosc i do tego jak slöusznie prawi Jutencja, niezaleznosc od dostawcy. Zainteresuj sie czy nie ma jakis dotacji panstwowych czy z EU, bo to mocno popierany kierunek oszczednosci. Odpowiedz Link
jutka1 Piątek 07.08.09, 09:17 Za oknem słońce, ptaki się drą, koguty pieją, sielsko i anielsko jednym słowem. Mam trochę spraw do pozałatwiania "w mieście": jakaś poczta, bank, prezent, przymiarka, zakupy. Potem idę do rodzicielki, a potem na cały wieczór na ryby z grilla w pięknym ogrodzie. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Piątek 07.08.09, 09:31 Piękny piątek Ci sie kroi:-) U mnie poniedziałki, środy i pątki to dni szkolne. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek 07.08.09, 11:02 Piękny, zaiste. :-) Zapomniałam dodać, że zanim wyruszę "na miasto", to posiedzę z 2 godziny w ogrodzie, z książką. Poczytam i poptarzę jak trawa rośnie :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Piątek 07.08.09, 19:42 Jestem wsciekla, wykonczona i w nastroju takim, ze se chyba puszcze "Motylka" O, juz puszczam: www.youtube.com/watch?v=nWYfcOi7cpM Odpowiedz Link
maria421 Melduje poprawienie humoru:) 07.08.09, 22:22 i wyjasniam ze nastapilo po rozmowie telefonicznej z Ewa ktora podzialala na mnie lepiej niz kanapa u psychologa:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Melduje poprawienie humoru:) 08.08.09, 00:50 Melduję dobry humor :-) Grill w ogrodzie z wodospadem i liliami wodnymi, świetna rozmowa, dużo śmiechu, trochę lokalnych ploteczek, i nawet komary nie były zbyt uciążliwe. A przedtem dwie godziny na słońcu i obserwowanie żniw za płotem. Chyba zaczynam odpoczywać. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota i słońce 08.08.09, 10:08 Znów jest słonecznie i gorąco. Jak wrócę ze sklepiku wiejskiego, to rutynowo posiedzę na słońcu i poczytam, a potem zbiorę szmatki i pojadę na drugą stronę góry na ogrodową imprezę. Wrócę jutro. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Mario, 09.08.09, 03:00 Nie wiem co powiedziala Ci Ewa, ale "musi" miala rację! Trzymaj się Kobieto Dobra! Odpowiedz Link
maria421 Re: Mario, 09.08.09, 08:32 Ewa po prostu dala mi sie wygadac cierpliwie wysluchujac, co wtedy bylo mi bardzo potrzebne:) Wczoraj przyjechala corcia wiec mialam nastepnego sluchacza:) Pojechalysmy na shopping, na sushi i dzis znowu jestem w takim stanie ze moge drzewa z korzeniami wyrywac. Moja podopieczna odbieram dzis poznym popoludniem. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Mario, 09.08.09, 09:35 shopowanie to najlepsze lekarstwo na wszystko:))) A Ty Fedoro co robisz o trzeciej w nocy przy compie??? Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Wiem, juz wiem... 09.08.09, 10:15 kim bylam w moim poprezdnim zyciu...musi byc ze wiazalam naszyjniki z perel...to oczywiste!!! Jak juz napisalam zarazilyscie mnie tym gadaniem o perlach, kamieniach itp...a na dokladke dostalam w prezencie troche turkusow i perel slodkowodnych i zaczelam tez dlubac Naszlo mniem aby supelkowac wiec zakupilam nici, igly cieniutkie do nawlekania, materialu ze starczy na rok i dawajze... Pierwsze pietnascie minut szlo byle jak a potem jak z masla tym bardziej ze wpadlam ze latwiej i szybciej sie robi gdy sie nawlecze caly material na raz, uzywa igly do supelkow i dociska nastepujaca perla... eureka... A potem poszperalam na necie (czemu tego wczesniej nie zrobilam?) aby zobaczyc jaka metoda inni robia i ze zdumieniem obaczylam ze zupelnie intuitywnie robie jak nalezy raz ze wlasnie nawleka sie material od razu a dwa...co do wyboru nici: mozna wybrac w kolorze perel ale najbardziej rafinowane jest wybor nici w kolorze skory bo wtedy perly wygladaja na ciele jakby wisialy w powietrzu i... stalam tam w sklepie i siee zastanawialam jaki kolor nic kupic i wybralam... wlasnie w kolorze skory... A teraz supelkuje i supelkuje i przestac nie moge...co za terapia!! I cos jeszcze: taki jeden usupelkowany gdzie uzylam duzych perel w ksztalcie ryzu...jest troszeczke dluzszy i przy ruchu perly tocza sie po ciele...jakie niesamowite uczucie ...wow!!! Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 81 :-) 09.08.09, 11:36 Slucham od dwoch godzin niedzielnego Matinee w radio. Poswiecony dzisiaj najslynniejszemu komisarzowi w literaturze europejskiej i jego szefowi, Simenonowi. Oczywiscie chodzi o Maigreta. Ciekawe opowiesci, analizy itd. przerywane chansonami z tamtych czasow. Piekna audycja. To byly moje ukochane kryminaly, wspaniala postac. I zawsze w gruncie rzeczy smutne historie. Przenioslam sie calkowicie w moja mlodosc i fascynacje Simenonem.... Tez pewnie wszyscy czytaliscie go? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 81 :-) 09.08.09, 14:45 Ano, Ewuniu, była u mnie z wizytą Gaudia. I jeszcze córka mojej przyjaciólki. I ugadałyśmy sie, uśmialy, najadły i napiły ze hej! Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela wieczór 09.08.09, 23:23 Właśnie pożegnałam kumpla z liceum, fajnie sobie pogadaliśmy. Zjedliśmy prostą wiejską kolację, dowiedziałam się, co u kogo i dlaczego, opowiedziałam co u mnie, i pojechał. Mam trochę zakłócony czas funkcjonowania, bo wczoraj siedzieliśmy do trzeciej, obudziłam sie o dziewiątej, po południu sjesta 2.5 godziny, no i pewnie posiedzę jeszcze zanim mi się zachce spać. A co tam, na urlopie jestem. :-) Jutro jadę do ortopedy, pooglądać piętę i biedro na monitorze, i wysłuchać opinii. Takie tam, pierduły. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Jezde :-) 09.08.09, 13:22 Właśnie wróciłam z imprezy imieninowej po drugiej stronie gór. Było bosko. A teraz idę do ogrodu z prasą weekendową, poopalam się, a potem walnę sobie zasłużoną sjestę, bośmy do bladego rana balowali. Baj. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Jezde :-) 10.08.09, 14:42 Też jezde, i zauważam że na forum króluje temat zinfestowanej rakiem Sycylijki pijawki. Właściwie to sprawa spasożytowała cały wątek wysysając wszystkie soki i tylko Pyton jak ten samotny biały żagiel się jeszcze trzyma. Moje zdanie jest takie, że chociaż bardzo lubię Marysię, to ta sytuacja mnie się nie podoba. Sama powiedziałaś, że pomoc takim ludziom jest jak zapełnianie wora bez dna, a więc trud daremny i jałowy. Natomiast dopóki masz potrzebę w tym trwać, to Cię wspieram, ale nie współczuję. Bo jest to Twój wybór, nie zaś nieszczęście którego padłaś ofiarą. Ja spożyłam właśnie ogromną soczystą i słodką gruszkę, a że koło ogryzka znalazło się parę robaków, to i nie zjadałam do końca, tylko wróciłam trochę wcześniej. Po pierwszym trochę deszczowym i kapryśnym dniu, pogoda była jak drut, natura nas uwodziła jak dojrzała Catherine Deneuve tu błyskając spomiędzy drzew sążnistym borowikiem, tu zaś chlupocząc wodą w stawie, szumiąc drzewami, pachnąc sosnową żywicą, znienacka rzucając pod nogi kulki malin. Jaja były zaś jak berety, anegdot cały wór, żarcie utrzymywało tendencję z poprzedniego roku, stając się z paskudnego wege, jeszcze paskudniejszym. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jezde :-) 10.08.09, 15:21 Czekam na pełniejsze sprawozdania i przemyślenia. Mój dzień był wczoraj planowany inaczej, a rozwinął się zupełnie inaczej. Ortopedę przełożyłam, natomiast przyjmowałam w ogrodzie rodzicielkę i szóstkę jej przyjaciół ze szkoły średniej, w tym 2 lokalnych i 4 z różnych stron świata. Przywieźli gar barszczu i domowe krokiety, wina różne, i tak sobie z nimi siedziałam na tarasie, jedząc, pijąc, gaworząc i gapiąc się na kołujące bociany. Lubię ich i dobrze mi to zrobiło, bo zniżkę formy jakowąś odbywam. Teraz jestem trochę zmęczona, więc sjesta wydaje się dobrym pomysłem. A wieczorem przyjedzie moja dizajnerka na pogaduchy i przymiarkę, będziemy kończyć angielską wersję jej strony internetowej, może ugotuję zalwajkę na kolację? O, takie tam pierduły poniedziałkowe. Odpowiedz Link
maria421 Re: Jezde :-) 10.08.09, 17:30 Dorotko, ja z "sycylijskiej pijawki" otrzasnelam sie juz poltora roku temu. Obecna sytuacja jest jednak wyjatkowa i ja w takiej sytuacji po prostu inaczej nie potrafie. Wspolczucia nie oczekuje. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek i deszcz 11.08.09, 09:20 Pada deszcz. Błe. Planowałam wyjazd do miasta i tzw. załatwianie spraw, ale mi się nie chce. Swędzi mnie i boli ugryzienie pająka. br\ Będę się więc memłać w domu, z książką i muzyką, dopiero pod wieczór pojadę do mamy. Tyle pierduł deszczowych. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 10:26 Tu nie ma deszczu, ale pochmurno i ochłodziło się. Też się będę memłać, więc możemy się memłać razem ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 10:39 Zaraz z nas parę zrobią, i to dopiero będzie! Hehehe ;-))))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 12:53 Zdaje sie ze sie obudzilam z reka w nocniku. Chcialam zarezerwowac krotkie wakacje we wrzesniu w Italii i sie okazuje ze nie ma juz miejsc tam gdzie chcialam i albo musze zmienic termin albo miejsce. A podobno jest kryzys? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 13:54 kryzys kryzysem, ale do Wloch ludzie beda zawsze jezdzic i maja racje:))) Ja sie wlasnie waham czy pojechac na tydzien dokladnie do tej miejscowosci gdzie Ty jezdzisz. Pokazala mi znajoma zdjecia stamtad, tzn. z hotelu ktory lezy na zboczu gory i ma duzy basen z widokiem na Jezioro. Jak myslisz, jaka tam jest pogoda na poczatku pazdziernika? Bo nalezy mi sie urlopik po tym calymn remoncie - ktory sie nota bene jeszcze nie skonczyl, ciagle mam jakies reklamacje... Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 14:34 Ewa, ja jezdze od 20 lat do Limone sul Garda, tylko na pare dni, bo to jest to co mi lekarz przepisal:) Od kiedy jezdze bez meza, wybieram ten hotel: www.hotelideal.net/index.asp?lang=de ktory ma te przewage nad innymi hotelami, ze ma wygodny parking. Poza tym jest polozony nad samym jeziorem i nie trzeba sie do niego wspinac. Niestety, na poczatku wrzesnia juz nie maja miejsc, musze pogadac z corcia co zrobic. Na poczatku pazdziernika 2006 bylam tam z kolezanka, mialysmy cudowna, sloneczna pogode, 26 stopni. W ubieglym roku w polowie wrzesnia bylo jeszcze do 30 stopni. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 16:17 wiem, wiem ze jezdzisz do L., dlatego wspomnialam o tym. Mnie sie polozenie tej miejscowosci podoba, bo i niedaleko ode mnie i na miejscu niedaleko Rivy, ktora lubie (ale mieszkac tam nie chce). Twoj hotel ma nawet oferte specjalna na ten termin kiedy chce ew.jechac. Ale nie moge sie zdecydowac, wolalabym cos malego, familijnego. Ale jednak z basenem - nie zeby sie kapac, tylko zeby sie wylegiwac na lezaczku:)))) Z podchodzeniem pod gorke, to jest cos dla mnie! Dobry trening no i spalanie tego, czym sie normalnie we Wloszech zajadam... Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 16:55 Obawiam sie ze w Limone nic familijnego i z basenem nie znajdziesz. Duze hotele sa jednak rozlozone w roznych mniejszych budynkach, wiec masz duzo przestrzeni i swobody, a z cala hotelowa masa spotykasz sie tylko w czasie sniadania i kolacji. My jedzdzimy do Limone na krotki, parodniowy urlop i zawsze jestesmy w ruchu , tak wiec wlasciwie basen interesuje nas tylko rano i kryty, bo corcia lubi sobie przed sniadaniem poplywac. Po sniadaniu interesuja ja sklepy:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 17:06 a nawet cos znalazlam: hotel San Giorgio. Malutki, ma basen. Smieszne, bo ma mniej gwuazdek jak Twoj hotel, a jest drozszy. Kto to zrozumie.... Bede chyba jednak w koncu czegos szukala przez HRS, bo u nich mozna nawet dzien przed terminem odmowic i to bez oplat. Wtedy moge sie kierowac pogoda, bo jednak na tydzien jechac w deszczu, to nie jest szczyt moich marzen. A wopgole to cos mnie nosi. I chcialabym i nie wiem sama... Jestem sfrustrowana swoim obojczykiem, poniewaz operacja byla taka wydawaloby sie prosta i mila, to myslalam - blednie - ze bedzie sie wszystko szybciej goic. Tymczasem mam problemy (bol, na ktory umarl srul) i to mnie mocno deprymuje... Cierpliwosc nigdy nie byla moja mocna strona. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 17:18 Jezeli mnie pamiec nie mysli, to S. Giorgio znajduje sie naprzeciw Leonardo da Vinci do ktorego dawniej jezdzilismy i chyba ma nawet tego samego wlasciciela. Dosyc daleko od centrum, ale jest shuttle. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 17:51 Marysiu, w opisie jest mowa o 1,5 km, czyli w rzeczywistosci 2 km:))) To dla mnie tyle co kichnac. Jak ide sama, to robie conajmniej 6 km/godzine:))) Nie potrafie wolniej, bo mnie to meczy. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 18:20 Do samego centrum jest chyba wiecej. Rano po sniadaniu jest to fajny spacer, ale jak potem w centrum polazisz, zjesz obiad winem podlewany, to wracac sie spowrotem na nogach nie chce. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 19:41 Marysiu, my mamy inne spojrzenie na odleglosci itd. Do tego nie jem obiadow i do tego jeszcze zakrapianych! Jem jak najpozniej sniadanie i jak najwczesniej kolacje, oczywiscie zakrapiana:))) W poludnie liczne kawy i ew. dolce. Ja mam bardzo slaba glowe. Np. teraz na pozegnalnej kolacji z moim Kuba wypilam (twierdzi on) 2 wina. Mnie sie zdawalo ze jedno i apewritif. No wiec skutki byly oplakane. Byly jeszcze otwarte sklepy, wiec w celu wytrzezwienia (bo bylam autem:(((( wloklam Jakuba po sklepach wmuszajac podobno w namolny sposob zeby sobie dal cos kupic z ciuchow. A co sie potem dzialo, to dziwne: dostalam dwa dni temu przyslany mandat za zbyt szybka jazde. Ciekawe jest to, ze czas sie zgadza, wtedy jechalismy do domu, ale ulica byla zupelnie nie po drodze. Z miejsca naszego parkowania bylo nawet dosc trudno tam sie dostac, a ja tam pojechalam.... Kuba mi teraz przez telefon mowil, ze modlil sie tylko zebym nie miala stluczki, bo bym musiala dmuchac w rurke.... Taki to jest moj konsum winny... Na urlopie, nie bedac autem na kolacji wypijam dwa wina, ale to tylko na urlopie. Co mnie w ta nieszczesna sobote napadlo - nie wiem... Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek i deszcz 11.08.09, 20:00 Wlasnie czekam na odpowiedz z innego hotelu w Limone, zobaczymy. Ewa, we Wloszech na obiad isc nalezy:) W Limone sa fajne i niedrogie restauracje na swiezym powietrzu z pieknym widokiem na jezioro i z np. doskonalymi pstragami lososiowymi z grilla. A tego bez wina konsumowac sie nie da... Odpowiedz Link
jutka1 Środa, znow deszcz 12.08.09, 09:24 Chłodno, szaro i deszczowo. br\ Bez względu na pogodę wybieram się dziś "do miasta". Kilka spraw trzeba załatwić, jakieś tam biurokratyczne pierduły i zakupy, potem obiad u mamy z wizytującym z dalekich stron "drugim tatą", a wieczorem może kolacja z dwiema koleżankami, zobaczymy. Tyle pierduł środowych. Miłego dnia. Odpowiedz Link
iwannabesedated Środa pogodowo neutralna 12.08.09, 16:23 Nie pada, chwilami przeziera słońce. Jest spokojnie, leniwie, w miarę błogo, ale też i załatwiam mailowo trochę spraw, podróżując muzycznie po youtubie. Niezmiernie wdzięczna jestem Pytonowi, że zamieścił likę do 3-11 Porter, bo poszpiegowałam ich sobie i właściwie cała płyta mi się podoba. Na przykład to: www.youtube.com/watch?v=GISqqeXXg5M Kupiłabym sobie cd, ale cena jakaś zaporowa znowu u nas jest. Większość wytwórni się już trochę spacyfikowała z tymi cenami, na skutek akcji "polska cena" - ale jak widać nie wszyscy. br\ Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa pogodowo neutralna 12.08.09, 18:36 Pogodowo, tutaj też się zrobiło neutralnie. Podobno od jutra i słońce ma się pojawić, i temperatury pójść w górę. Jippiii. Aderłajz, wczorajszy spleen zabiłam dziś trochę. Ufiokowałam się na mokrą Włoszkę, założyłam zgrabne wdzianko i piękne butki z Waszyngtonu, położyłam barwy ochronno-wojenne na facjatę (dopiero drugi raz od 2 tygodni :-D), uperfumowałam się Aqua Woman Rochasa, i pojechałam Ajnsztajnem do mamy na obiad, gdzie czekał jeden z naulubieńszych ludzi mego życia: wizytujący z dalekich krajów przyjaciel szkolny mamy, który nota bene mnie z jej brzucha wyciągał i życie nam obu uratował podczas porodu. A poznałam go osobiście dopiero z 5 lat temu, i pokochałam od pierwszego momentu, i od tej pory nazywam go "drugim tatusiem" a on mnie "córeczką najstarszą". No i naładowałam przy nich baterie. A potem przyjechałam do domu, poczytałam gazetę, i spleen jak pizdiec podkralsa niezamietno, no to ja hop! po sekator, i jak wpadłam na frontowy ganek i jak się nie zabrałam za lipcowe cięcie glicynii! (OK, OK, trochę spóźnione, nie szkodzi :-))) I po godzinie ciachania spleen przeszedł jak ręką odjął. Glicynia łysa, ale czytałam, i mówili mi ogrodnicy, że tak trzeba coby ją pobudzić do kwitnięcia. Bo jak nie to w mordę, kurdebalans. No i (c?)hoję w domu też przycięłam, żeby sobie pokwitła. Jednym słowem dobre towarzystwo i praca fizyczna są dobre na wszystko, nawet na spleen. Czego i Wam życzę (c)m.k., oddalając się znów do miasta w celu spożycia dobrej jagnięciny w rozmarynie. Ejment. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Środa pogodowo neutralna 12.08.09, 19:08 Zara... to ta jagnięcina z czym w końcu? z rozmarynem? Bo zrozumiałam, że z pierdulu, i się zastanawiałam co za przyprawa nowa... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa pogodowo neutralna 13.08.09, 00:14 Z rozmarynem z wątku o pierdulu. :-) Ale, ale, dobry pomysł - trza wymyślić przyprawę "pierdulu". :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 81 :-) 12.08.09, 17:39 Udalo mi sie zarezerwowac hotel w Limone, co prawda nie na poczatku wrzesnia lecz pod koniec, ale dobre i to. No i koplejna dobra wiadomosc- matka mojej podopiecznaj najprawdopodobniej w piatek bedzie wypisana ze szpitala. Odpowiedz Link
ewa553 ale Kino! 12.08.09, 18:52 z rozmyslem napisalam kino przez duze K. Wlasnie wrocilam z najnowszego Almodovara: najlepszy, jaki widzialam. Najlepszy film jaki od miesiecy widzialam, a chodze czesto do kina. Wszystkim goraco polecam, nie zdradzajac tresci. Prosze zwrocic uwage na swietna sciezke dzwiekowa. Mnie sie osobiscie najbardziej podobaly piosenki: przy scenie gdzie glowni bohaterowie sa na plazy na Lanzarotte i na koncu, podczas wyswietlania listy plac. Ozloce jak mi ktos powie co to i kto to spiewal! Wprawdzie na liscie plac byl mlody Iglesias, ale nie moge sobie wyobrazic ze skomponowal dwie tak rozne piosenki. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, ciągle szaro i mokro 13.08.09, 09:18 W nocy padało, teraz już nie, ale wciąż jest szaro i pochmurno. Błe. Dzisiaj załatwiam sprawy tzw. biurokratyczne, potem trochę przerwy z Polityką i Przekrojem, potem jadę do sąsiedniego powiatu do ortopedy, a wieczorem mam sabat czarownic z klasy z liceum. Dzień wypełniony jednym słowem. No i powoli zaczynam się mentalnie szykować do powrotu. Na razie duży palec lewej nogi jest w już w Paryżu, reszta mnie: jeszcze tutaj :-))) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Kot Simona :-) 13.08.09, 10:35 Odkrycie roku: Kot Simona :-))) Obśmialam sie jak norka :-D www.youtube.com/watch?v=I1qHVVbYG8Y&feature=channel www.youtube.com/watch?v=4rb8aOzy9t4&NR=1 www.youtube.com/watch?v=s13dLaTIHSg&feature=related www.youtube.com/watch?v=w0ffwDYo00Q&feature=channel Odpowiedz Link
ewa553 Re: Kot Simona :-) 13.08.09, 11:22 Usmialam sie glosno:)))) Tylko tytul bym zmienila na: Ewy codzienne przygoty z kotami..... Odpowiedz Link
ewa553 gdzie jest Lucja? 13.08.09, 11:24 jestem przyzwyczajona ze po moich zachwytach jakims filmem, zostaje przez nia natychmiast wysmiewana, karcona czytepe, a tu nic!!!! Cos z nia zrobila, Jutus? A moze to ja odmieniono/zamieniono i wyrwano jej ten zab (zomb) z jadem? Odpowiedz Link
iwannabesedated Czwartek paskudny 13.08.09, 12:24 Ciemno, grzmi i ściana deszczu. Na dodatek po południu już do roboty. Wczoraj cały wieczór walczyłam z lodówką, która nabrała skądiś rybiego smrodu. A niedawno szorowana, i żadnej ryby w niej nie było. Trzy razy ją myłam, raz płynem, raz sodą, raz sokiem z cytryny. W końcu się odsmrodziła, a ja padłam na kanapę z kryminałem. Teraz mi w głowie huczy i mam totalnego niechcieja i zakopaja w wyrze z poduszką na głowie. br\ Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek paskudny 13.08.09, 12:43 Widzę 100Krocie, że mój spleen przeszedł na możkowskiego kota... Nie zazdraszczam - przedwczoraj miałam taki właśnie dzień, wczoraj się wygrzebywałam, i dopiero dziś czuję się jako tako. Tak a propos, zauważyłam, że dokądkolwiek bym nie poszła i cokolwiek nie kupiła - zawsze płacę stówę. Trynd taki czycuś? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek paskudny 13.08.09, 13:05 Ajduno... Natomiast ja stwierdziłam, że u fryzjera do którego chodzę od najmarniej 5 lat cena za strzyżenie się nie zmieniła wcale. Stówa z napiwkiem. To samo lekarz mojej Mamy - od zawsze stówa. A przecież inne rzeczy podrożały w tym czasie dwukrotnie. Ciuchy i buty natomiast - staniały. W latach '90 za dobrą parę pantofli musiałam zapłacić 2,5 do 4,5 miliona. Dziwne to. A może nie, kto wie? Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek paskudny 13.08.09, 16:46 wrocilam z "grupowego urlopu", ktory byl bardzo pelen bardzo mieszanych wrazen. Wrocilam zmeczona i wnerwiona ale rowniez zupelnie pewna co i jak chce zmienic w moim zyciu. Zmiany beda wymagaly jednej supernieprzyjemniej rozmowy jak rowniez kilku niemilych dla otoczenia posuniec, wiec odpowiednio do tego, co przede mna stoi czuje sie beznadziejnie. Dzisiaj przeszlam przez pierwsza z serii nieprzyjemnych rozmow, do ktorej przygotowywalam sie przez tydzien jak do prezentacji u klyenta. Poszlo mi srednio: powiedzialam co chcialam, ale znacznie mniej dyplomatycznie niz chcialam, wyszlo chyba w duzej mierze tak jak chcialam, ale kosztem wiekszych niesnasek niz przewidywalam. Ta duchowo-psychiczna wspinaczka obija sie na moim fizycznym samopoczuciu: czuje sie bezsilna, stara, opuchnieta, brzydka, zmeczona i w ogole do niczego. Ale wiem, ze jezeli uda mi sie ustawic wszystko tak, jak sobie wymarzylam, to mi od razu skrzydla urosna. Wiec trzymajcie prosze kciuki przez nastepny miesiac. Potem powinno byc z gorki. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek paskudny 13.08.09, 17:49 oj, bylas ze znajomymi na urloipie:((( to sie niestety czesto marnie konczy. Ludzie ktorzy na codzien sa OK, bo ich nie mamy stale na karku, na urlopie pokazuja swoje "prawdziwe oblicze", no i de blada. Znam to, sama matkom bylam:)))) Odpowiedz Link
ewa553 i znowu: ale kino! 13.08.09, 17:57 za namowa Maryski poszlam na wlosko-niemiecka komedie. Faktycznie, bylo przekomicznie, sliczna scena jak niemiecki ziec tlumaczy tlumowi zebranych przy jego stluczce Wlochow (uzywa jezyka przy pomocy slownika), ze pan mu rozbil cipke, a przeciez mrugal cipkom itd. Widocznie to swiatelko i cipka to podobne slowa po wlosku, Maryska nam to wyjasni. Bylo kilka naprawde komicznych momentow, ale i smutnych, wplecionych w ta komedie: los Gastarbeitera z Wloch (w tym wypadku), ktory w latach szescdziesiatych przyjezdza z dyplomem do Niemiec, a tu mu mowia gdzie ma sobie wsadzic dyplom i daja mu lopate do reki. I to, ze nawet po 40 latach pracy i zycia w Niemczech z niemiecka zona, zawsze jest obcy. Ale - prawde mowiac, takze wloskie uprzedzenia. Cokolwiek niemiecki ziec powie albo zrobi nie tak, to rodzina tylko glowa kiwa i mowi "typowy Niemiec!". I do corki/wnuczki teksty: nie moglabys wyjsc za kogos normalnego, tylko za Niemca? W niedziele ide na nowy film z moim ukochanym Auteuil'em. Tu jestem pewna swego zadowolenia. Widzialam wiele filmow z nim, zaden nie byl slaby. Odpowiedz Link
maria421 Re: i znowu: ale kino! 13.08.09, 18:36 Dla postonnych- chodzi o film: "Maria, jemu nie smakuje!" https://www.youtube.com/watch?v=3wf8Hf-RLQM&hl=de Ja jeszcze go nie widzialam. Planowalysmy z corcia pojsc w sobote, ale za duzo czasu nam na shoppingu zeszlo i na kino juz nie mialysmy energii. Mam nadzieje ze film rownie dobry jak ksiazka i ze moze wybierzemy sie w te sobote. Z ta "cipka" to dowiedzialam sie z trailera- zamiast "freccia" (migacz) powiedzial "fregna" :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek paskudny 13.08.09, 19:00 Xurku, dasz sobie rade. Trzymam kciuki. A urlopy grupowe to nie jest dobry pomysl. Odpowiedz Link
iwannabesedated Wyjazdy grupowe... 13.08.09, 20:02 ...wręcz przeciwnie, to jest świetny pomysł. Tylko trzeba się przygotować na jazy i proces wtórny. Jest to świetny sposób aby kogoś lepiej poznać, ale przede wszystkim świetny sposób aby lepiej poznać siebie. Trzeba się tylko otworzyć na dziwne, dziwniejsze i nieprzewidywalne. Ja z upodobaniem na przykład spędzam czas w Kawkowie, w konfiguracjach grupowych z przeróżnymi, wcześniej nie znanymi ludźmi. Bo jest tam zdumiewająco ciekawy, bulwersujący, śmieszny, szokujący proces wtórny. I czuję się zarazem ukołysana ogólną błogością, jak i podbechtana jak szydłem w gadupę, lub też zwolenniczka tak zwanych metod naturalnych termometrem w pipsztok. A ileż anegdot, plotek, bajd i opowiastek powstaje! Odpowiedz Link
maria421 Re: Wyjazdy grupowe... 13.08.09, 20:07 Dorota, ale przeciez Ty do Krakowa nie jezdzisz na urlop. Co innego pare dni, a co innego pare tygodni. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wyjazdy grupowe... 13.08.09, 20:12 Do Kawkowa! I kto powiedział, że musisz od razu na parę tygodni jechać? Trzeba nabrać praktyki najpierw na krótszych wyjazdach. Ja się Tobie dziwię, Marysia, bo z jednej strony głosisz pochwałę grupowości i narzekasz na samotność a z drugiej wypisujesz takie rzeczy. Skoro facia sobie przygruchać nie chcesz, a sama być nie lubisz, to moim zdaniem lepiej zmień nastawienie. Ileż bowiem jeszcze czasu zamierzasz wisieć na "córci"? Odpowiedz Link
maria421 Re: Wyjazdy grupowe... 14.08.09, 11:04 Dorota, pomysl zanim napiszesz:) Nigdy nie glosilam i nie glosze pochwaly grupowosci. To pierwsze. Drugie- miedzy okazjonalnym wyjsciem z corcia na obiad, do teatru czy nawet krotkim wspolnym wyjazdem do Wloch a "wiszeniem na corci" jest jak stad na Marsa. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wyjazdy grupowe... 13.08.09, 20:09 bo wyjazdy grupowe z nieznanymi ludzmi sa mniej niebezpieczne. Nie znasz ludzi, nie masz wygorowanych oczekiwan, jestes przygotowana na wszystko, nawet na najgorsze. Natomiast od znajomych oczekujesz ze beda jak zawsze w porzadku, no bo przeciez "znacie sie tyle lat", wiec nie powinno byc niespodzianek. Poza tym: rozstajac sie z nieznajomymi nie musisz ich wiecej w zyciu spotykac, natomiast konczac urlop ze znajomymi oczekujesz wlasciwie, ze urlop was przyblizy, ze nareszcie nagadacie sie do syta, nareszcie bedziecie mogli bez przeszkod zajac sie czymstam, na co na codzien nie macie czasu. Stad rozczarowania nastepuja tylko w wypadku bliskich znajomych..... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wyjazdy grupowe... 13.08.09, 20:15 Czyli chodzi o to, aby się utrzymywać w jakiejś błogiej niewiedzy na temat rzekomo bliskich osób? Czy ja dobrze rozumiem? Myślę, że naszym bliskim znajomym jesteśmy winni taryfę nawet bardziej ulgową, niż obcym ludziom. Takie jest moje zdanie. Ponieważ my także jesteśmy nieidealni i z pewnością od wyobrażeń naszych znajomych odbiegamy co najmniej tyle ile oni od naszych. A nawet więcej. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wyjazdy grupowe... 13.08.09, 20:29 zadna tam bloga niewiedza, tylko nie prowokowac sytuacji w ktorej narazamy sie na nieprzyjemnosci. Mam znajoma ktora sie bardzo zdrowo odzywia. Jesli chodzilysmy tu na miejscu od czasu do czasu do lokalu i to najczesciej z innymi, to jej poglady mogla zatrzymywac dla siebie i wszystko bylo OK. Pojechalysmy jednak w trojke na pare dni do Wenecji, to nam wieczor w wieczor wyglaszala tyrady i pogadanki, az nam sie niedobrze robilo. I te jej spojrzenia w strone naszych talerzy! I te westchnienia, jak zamawialysmy! Nie byloby tego urlopu, dalej byloby milo i tylko od czasu do czasu bysmy sie spotykaly. Teraz znajomosc sie urwala, na codzien okazalo sie, ze absolutnie nie pasujemy do siebie. To jedzenie to tylko zreszta jeden z punktow ktory ja pograzyl. Z ta druga z Wenecji bylam kilka razy na urlopie, w tym raz chyba 2 tygodnie tylko we dwojke w Hiszpanii i do dzis jestesmy zaprzyjaznione. Nie przezylysmy na szczescie zadnej przykrej niespodzianki. Co jest zreszta dowodem na to, ze nie zawsze wspolny urlop musi sie zakonczyc fiaskiem. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wyjazdy grupowe... 13.08.09, 20:38 Raczej wydaje mi się to weryfikacją z kim nam po drodze, a z kim nie. Po co byś chciała marnować swój czas w towarzystwie osoby, która jest nietolerancyjna i upierdliwa, a tylko na kilka godzin się powstrzymuje i udaje kogoś kim nie jest? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wyjazdy grupowe... 14.08.09, 08:28 weryfikacja to chyba wlasciwe slowo. Z reszta sie nie zgadzam. Bo jesli ktos ma wredny charakter, ale spotykany od czasu do czasu jest milym towarzyszem rozmow, to chetnie takiego kogos zatrzymam na liscie znajomych, unikajac jedynie wspolnych urlopow. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wyjazdy grupowe... - weryfikacja inaczej 14.08.09, 10:38 Jeszcze tutaj jeden aspekt dodam - owszem, weryfikacja, ale weryfikacja często jedynie tego, z kim możemy podróżować, a z kim nie. Innymi słowy, każdy ma inny ulubiony sposób podróżowania, zwiedzania i spędzania urlopu. Jeden wstaje bladym świtem i goni "zaliczyć" jak najwięcej muzeów, inny chce spać do południa i potem byczyć się na plaży, a jeszcze innemu jest za gorąco i funkcjonuje dopiero po zmierzchu. Wspólna wycieczka może się okazać stresująca, jeśli a) zakładamy, że inni mają tak jak my i jesteśmy potem zdziwieni/rozczarowani, b) jeśli w grupie ktoś komuś narzuca rytm, którego nie lubią. Ale to nie znaczy, że potem nie kontynuuje się znajomości. Po prostu już się razem nie jeździ. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wyjazdy grupowe... - weryfikacja inaczej 14.08.09, 10:57 Jutka, masz racje. Ale wlasciwie to chyba szkoda poswiecac najlepszy czas w roku na eksperymenty czy nam wyjazd w takiej czy innej grupie wyjdzie czy nie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czy wiecie ze... 13.08.09, 19:20 Dzisiaj zauważyłam, że moja wierzba sachalińska zaczęła gubić liscie br\ Odpowiedz Link
maria421 Wreszcie! 13.08.09, 20:09 Jutro matka mojej podopiecznej wychodzi ze szpitala! Wlasnie dzwonila z prosba zeby ja jutro odebrac. Odpowiedz Link
maria421 Mission accomplished! 14.08.09, 10:49 Odstawilam podopieczna i jej matke do domu! Odpowiedz Link
maria421 Re: Mission accomplished! 14.08.09, 11:45 jutka1 napisała: > Uffff! :-) Nagle mam tyle czasu ze az nie wiem co z nim zrobic:) Pierwsza rzecza bylo zadzwonic do fryzjera, ale moja fryzjerka na urlopie i wraca dopiero 25 sierpnia. Druga rzecza bylo zadzwonic do dentysty- ide w przyszly czwartek. Trzecia rzecz? Niech pomysle:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Mission accomplished! 14.08.09, 12:54 Idźsenalać (zam) jakiegoś prosecco czycuś :-D Odpowiedz Link
maria421 Re: Mission accomplished! 14.08.09, 13:18 jutka1 napisała: > Idźsenalać (zam) jakiegoś prosecco czycuś :-D > Zaplanowane na dzis wieczor:) Odpowiedz Link
jutka1 Piątek, wróciło słońce 14.08.09, 11:17 Słońce - wprawdzie zza chmur, ale jednak. Zaraz pójdę do ogrodu poczytać, to może ostatnia okazja poopalania się przed wyjazdem. Plany na dziś proste i nieskomplikowane - do popołudnia spokojnie w domu, po południu do przyjaciół na dzikiego łososia z grilla (łosoś przywieziony właśnie z Hamburga). Mniam. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Piątek, wróciło słońce 14.08.09, 22:36 piekielko temperatura od kilku dni oscyluje przy 30C, do tego charakterystyczne duchota miasta podnoszaca odczuwana o kilka stopni i smola smierdzi - drugi dzien naprawiaja dachy w okolicy, wiec sie nawet okna nie da otworzyc przed 20-ta nawet makaronu mi sie nie chce gotowac Odpowiedz Link
jutka1 Słoneczna sobota 15.08.09, 09:00 Świeci słońce, zapowiada się piękny dzień. Jadę dziś w góry na spacer i jakiegoś pstrąga. Potem sjesta i pakowanie. A jutro frufrufru. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Słoneczna sobota 15.08.09, 12:49 Ja się obudziłam późno i dochodzę do siebie. Szczegóły na wątku sennym. Słonecznie, ale chłodno, pogoda raczej piękno-wrześniowa niż sierpniowa. Produkuję ogromne życzenie długiej i ciepłej "złotej jesieni". Odpowiedz Link
jutka1 Re: Słoneczna sobota - pierwsze zdjęcie 15.08.09, 20:44 Zanim wyruszyłam w góry, zrobiłam obchód ogrodu i zachwyciła mnie jedna z jabłoni: Reportaż z gór za chwilę. Odpowiedz Link