chris-joe
29.12.03, 14:32
oto artykulik, na jaki sie natknalem w:
wiadomosci.tvp.com.pl/
"Berlin kupuje w polskich delikatesach
Pierwsze polskie delikatesy otwarto w stolicy Niemiec - Berlinie. Polskie
wyroby cieszyły się dużym powodzeniem nie tylko u Polaków mieszkających w
Niemczech, ale również u rodowitych berlińczyków.
W polskich delikatesach z dnia na dzień przybywa klientów
Jednym z najliczniejszych skupisk Polonii w Europie jest Berlin i choć do
naszej granicy jest stamtąd tylko 150 kilometrów - to nie wszyscy rodacy
mogli przyjechać na święta do kraju. Licznie za to korzystali z oferty
pierwszych polskich delikatesów - hucznie otwartych w stolicy Niemiec.
Wielu spośród blisko 150 tys. mieszkających w Niemczech Polaków wciąż czuje
kulinarny niedosyt i tęskni za polskimi potrawami. Dlatego inicjatywa
otwarcia polskiego sklepu spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem. Polacy,
których praca trzyma z dala od kraju nawet w święta, mogą w Berlinie kupić
typowo polskie produkty m.in. wędliny: białą kiełbasę, myśliwską, krakowską,
a także suszone i marynowane grzyby.
W polskich delikatesach z dnia na dzień przybywa klientów. Oznaczać to może
jedno - polska żywność jeszcze przed wstąpieniem do Wspólnoty podbija unijny
rynek, a w każdym razie - na pewno zawojowała już berlińczyków."
Nie wkurza was ten idiotycznie nadety ton?
Fajnie, ze otwarto 2-3 polskie sklepiki w Berlinie, lecz od tych sklepikow do
stwierdzen: "polska żywność [...] podbija unijny rynek", "na pewno zawojowala
juz berlinczykow" droga daaaaleka.
Z calym szacunkiem dla kilku kilogramow sprzedanej polskiej kaszanki.