xurek
27.08.09, 11:07
Merz i Gaddafi
Rok temu szwajcarska policja aresztowala syna Gaddafiego i jego zone
i przetrzymala ich dwa dni w wiezieniu. Personel hotelu, w ktorym
mieszkali, wezwal policje meldujac, ze katuja oni swoja sluzbe
(Tunezyjka i Marokanczyk: obdukcja lekarska potwierdzila slady
ciezkiego i wieloktrotnego pobicia).
Libia zareagowala bardzo szybko: w tych samych dniach zatrzymano
dwoch szwajcarskich biznesmenow jako „zakladnikow“, w ciagu miesiaca
zamknieto wszystkie przedstawicielstwa handlowe szwajcarii, wydalono
z kraju pracownikow placowek dyplomatycznych, zawieszono stosusnki
handlowe, drastycznie zmniejszono dostawy surowcow naturalnych do
Szwajcarii jak rowniez zagrozono wycofaniem wszystkich libijskich
wkladow ze szwajcarskich bankow.
Do procesu nie doszlo, bo poszkodowani zniknieli z powierzchni zemi –
media spekuluja, iz zostali zamordowani.
Syn Gadaffiego oglosil min. ze byl bity, glodzony i ponizany w
szwajcarskim wiezieniu jak rowniez obwiescil, ze gdyby Libia
posiadala odpowiednia bron to zmiotlby Szwajcarie z powierzchni
ziemi.
Restrykcje gospodarcze jak rowniez zamrozenie stosunkow
dyplomatycznych i przetrzymywanie dwoch szwajcarskich zakladnikow
trwaly rok, w ktorym to Libia zadala oficjalnych przeprosin od
Szwajcarii, ktora to twierdzila zgodnie, iz do zadniej winy sie nie
poczuwa i przepraszac nie zamierza.
Az w zeszlym tygodniu nasz prezydent (prezydent Szwjaca na dobra
sprawe nic sam nie moze i powinien sie skonsultowac z pozostalymi 6-
cioma czlonkami Bundesratu zanim cos zrobi) pojechal do Libii i bez
konsultacji z kimkolwiek na wlasna reke przeprosil, podpisal jakas
umowe, ktorej tresci nie znam, ale ktora wszystkie media (nie
podajac tresci) uwazaja za dla Szwajcarii ponizajaca i doprowadzil
do podjecia ponownie stosunkow gosporadczych i wypuszczenia do roku
przetrzymywanych Szwajcarow.
Obuzenie w kraju jest ogromne (ja rowniez jestem oburzona), Merz zas
twierdzi, ze jego obowiazkiem jest dbanie o dobro kraju i jego
obywateli co tez uczynil doprowadzajac do zakonczenia gospodarczych
strat i wiezienia zakladnikow.
A ja sie zastanawiam: co to jest dobro kraju? Czy jest
to “pragmatyczne i przyziemne” przywrocenie kawalka dobrobytu i
wolnosci dwom osobom, czy tez powinno nim byc bronienie suwerrenosci
prawno-politycznje kraju i “zachowanie twarzy”.
No i wkurza mnie niebotycznie to wlazenie Mr. Gaddafiemu do dupy.
Rownoczesnie zas podziwiam polityczne umejetnosci pana Gaddafiego,
ktory to jest chyba jedynym terrorysta na swiecie, ktory przyjmowany
jest “w gabinetach i salonach” i to mimo akcji takich jak
przetrzymywanie Szwajcarskich zakladnikow albo swietowanie
terrorysty odpowiedzialnego za uprowadzenie samolotu.
A co wy uwazacie? Czy Merz postapil slusznie?