It's a boy!

28.08.09, 06:36
I tyle :)
    • ewa553 Re: It's a boy! 28.08.09, 08:26
      Gratuluje! Musi bardzo Dziewczyne kochasz, jesli zdecydowales sie
      jeszcze raz przejsc przez pampersy, placze i inne ograniczenia w
      szalonym zyciu:))))) Pozdrawiam
      • maria421 Re: It's a boy! 28.08.09, 08:36
        Gratuluje! Przyslij jakies zdjecie w wolnej chwili.
        • ewa553 Re: It's a boy! 28.08.09, 08:44
          alez Marysiu! wolne chwile skonczyly sie dla Ertesa:))))
          • fedorczyk4 Re: It's a boy! 28.08.09, 10:57
            Gratulacje :-)
    • iwannabesedated Re: It's a boy! 28.08.09, 11:53
      Gratulacje ertesie, wychowajcie go na sensownego człowieka. W miarę
      możności - nie na polityka lub księdza.
      • xurek Re: It's a boy! 28.08.09, 12:15
        gratuluje i w miare przespanych nocy zycze :))

        Jak sie nazywa?
        • ewa553 Re: It's a boy! 28.08.09, 13:07
          nazywa sie naturalnie Ertes - po ojcu:)))) Zapytaj o imie.
    • jutka1 Re: It's a boy! 28.08.09, 13:10
      Congrats Ertesie! I ditto za Stokrotka :-)))
    • ewa553 Re: It's a boy! 28.08.09, 13:32
      Ertes jaki jest - kazdy widzi:)))) Wiec mozecie sobie wyobrazic
      jakich herezji naslucha sie Ertes jr. od malego. Z takim bagazem
      jedno mu nie grozi: wyladowanie (wylondowanie)na lonie Kosciola:))))
      • iwannabesedated Re: It's a boy! 28.08.09, 13:39
        No właśnie, niestety, na bazie kontry młodzieńczej tam się
        teoretycznie może znaleźć. Oby nie.

        Tak czy siak, ertes się wydaje szczęśliwy, intelektem nie błyszczał
        więc nie zgłupieje, nogi mu też pewnie nie zbrzydną. Jedyne co się
        może zdarzyć, to że dziecko mu pomyli kapelusz z nocnikiem i trzeba
        będzie zrezygnować z przydomka Kapelutek. Ewętualnie zamienić na
        inne, bardziej odpowiednie.
        • morsa Re: It's a boy! 28.08.09, 22:19
          Do trzech razy sztuka
          Alla goda ting är tre......
          OOOOOOOOOpsss, nowe baby, w dodatku chlopiec?
          Gratulacje serdeczne - wszystko w porzadku?
          i186.photobucket.com/albums/x127/kimber-79/baby-boy-.gif
    • ertes Re: It's a boy! 28.08.09, 23:17
      Dziekuje.

      Na razie polmetek czyli 20 tyg ale wlasnie dowiedzielismy sie albo moze raczej
      zobaczylismy ze to chlopaczysko.

      Na imie bedzie mial Mikolaj tyle ze w wersji angielskiej :)
      • jutka1 Re: It's a boy! 28.08.09, 23:31
        Santa Claus? ladnie! ;-))))))))
        • ertes Re: It's a boy! 28.08.09, 23:35
          Wlasnie, bede mial wlasnego Mikolaja hehe
          Ale chyba jednak inaczej sie tlumaczy :)
          • jutka1 Re: It's a boy! 28.08.09, 23:48
            No wiem przeciez :-)
            • ewa553 Re: It's a boy! 29.08.09, 08:35
              Ertesowy komunikat (myslalam, ze dziecko juz na swiecie!!!)
              przypomnial mi stary, glupi dowcip. Opowiem mimo wszystko:
              wsiada zadyszana facetka do zatloczonego tramwaju i prosi aby jej
              ustapic miejsca, bo jest w ciazy. Ktos patrzy z niedowierzaniem na
              szczuplutka pania i pyta, od kiedy jest w ciazy. A ona na to:
              dopiero co, jeszcze mi sie kolana trzensom.....
              • maria421 Re: It's a boy! 29.08.09, 09:59
                Tez myslalam ze juz sie narodzil:)

                No to czekamy wspolnie z Ertesem i odliczamy dni:)
                • iwannabesedated Re: It's a boy! 29.08.09, 12:50
                  No właśnie, coś mi to szybko się wydało bo pamiętam jak ertes parę
                  miesięcy temu się tu skrobał w głowę czy aby nie za stary jest na
                  papem. Ale sobie pomyślałam, że to w skutek zmian starczych czas mi
                  się przez palce przelewa coraz szybciej i zaraz pewnie przyjdzie
                  ertes się spytać co dziecku na 18-stkę kupić a następnego dnia się
                  będzie wnukami chwalił.

                  Apropos, przyszedł tu ktoś, chyba morsa, i powiedział, że jak fajnie
                  bo nie dość że dzidziuś to na dodatek szczęścia - chłopiec. Ja to
                  trochę miałam nadzieję, że preferowanie męskich potomków stało się
                  już jedynie domeną ludów na dosyć niskim szczeblu cywilizacyjnym. A
                  tu masz! Co forum o tym sądzi? Dalej ludzie się cieszą bardziej z
                  chłopczyków? Czy to tylko taki "figure of speech", tradycyjna
                  formułka?
                  • maria421 Re: It's a boy! 29.08.09, 15:07
                    Ja mysle ze jakby to byla dziewczynka to Ertes by napisal "It´s a girl" i tak
                    samo by sie cieszyl, a my tak samo bysmy gratulowaly.

                    My nie chcielismy do konca wiedziec co sie w moim brzuchu zagniezdzilo,
                    dowiedzielismy sie dopiero jak mi dziecinke z brzucha wyjeli.

                    Najwazniejsze zeby zdrowe bylo, ot, co!
                    • ewa553 Re: It's a boy! 30.08.09, 09:30
                      masle ze w wypadku ertesa dziewczynka bylaby wiekszym szczesciem.
                      Juz udowodnil ze na produkcji chlopakow sie zna, wiec moglby sie
                      przerzucic na dziewczynki. Taka miniaturka matki na pewno by go
                      uszczesliwila.
                      Dorotko, naokolo mnie, w roznych krajach wysypaly sie ciaze jakby
                      cos za to dawali. I o ile mi wiadomo, dziewczynki sa preferowane.
                      • maria421 Re: It's a boy! 30.08.09, 11:08
                        Ewa, jak piszesz ze dziewczynki sa preferowane to przypomnial mi sie ten film:

                        www.lookatbook.de/films/scsf85mm.htm
                        Widzialas?
                        • ewa553 Re: It's a boy! 30.08.09, 11:37
                          Hej, Maryska! Nie masz czasem tego filmu w domu? Strasznie
                          chcialabym zopbaczyc. Nie dosc ze krecony w moich ulubionych
                          miejscach, to jeszcze TAKA obsada. Fajnie byloby zobaczyc tycgh
                          wszystkich aktorow znowu....
                          A swoja droga zaczynam w pazdzierniku intensywny kurs wloskiego
                          w bardzo smieszny sposob: przez 4 kolejne dni po 3 godziny.
                          Nie wiem wprawdzie kiedy bede sie uczyc, ale zobaczymy. Psipsiola
                          mnie namowila do zlego:)))) Wprawqdzie podstawy tego jezyka znam i
                          sporo slowek, ale mam tak kiepska pamiec, ze jestem pelna obaw.....
                          Z kolei psipsiola znajaca biegle hiszpanski, bedzie pewnie oba
                          jezyki mylic i bedzie wesolo.
                          • maria421 Re: It's a boy! 30.08.09, 11:50
                            Niestety, nie mam tego w domu.
                            W domu mam glownie polskie filmy i to tez niewiele.
                            • xurek Re: It's a boy! 31.08.09, 15:40
                              Stokrotko, co dla Ciebie jest niski poziom cywilizacyjny? Bo ja im
                              dluzej o tym mysle, tym wiecej mam watpliwosci :)

                              Abstrahujac zas od szczebelka cywilizacyjnego, chlopiec jest dla
                              wiekszosci facetow jedyna sluszna plcia dla przynajmniej jednego
                              potomka, no bo wiadomo: geny, nazwisko, przedluzenie rodu i inne
                              takie patriarchalne badz post-patriarachalne farmazony.

                              Dla wiekszosci kobiet zas, to co chce ich facet jest z przyczyn
                              wychowawczo-materialnych tym, czego one tez chca.

                              Ja chcialam dziewczynke, bo a) moglabym na niej wyzyc wszystkie moje
                              estetyczno-dizajnerskie pasje i b) moglabym na niezalezna
                              empancypowana i w ogole superbabe wychowac. No i jak sie
                              dowiedzialam (dzieki bogu bardzo wczesnie, wiec mialam czas, by sie
                              przyzwyczaic) ze to chlopak, to siem mnie koncept wychowawczy
                              zalamal a jako ze jego sklecenie zajelo mi co najmniej 20 lat no to
                              wiadomo, ze nowego (dla chlopaka) nie zdazylam wykoncypowac, wiec do
                              dzis sie miotam i szamotam.

                              Mezowi mojemu jak twierdzil bylo obojetne, stary Chief powiedzial mi
                              jednak niedwuznacznie, ze jak syna klanowi nie powije to juz on sie
                              postara o to, by maz sie o inna, bardziej chloporodna, zone postara.

                              Ogolnie to siem mnie wydaje nieco nienaturalnym, ze baba wychowywac
                              ma chlopa jakoz tez widze, iz od pewnego wieku chlop dla baby jest
                              trudnowychowalny, gdyz jego psychika podazac zaczyna torami zupelnie
                              niezrozumialymi. Dziekuje wiec Bogu, ze chlopa mam u boku, ktory
                              mnie czesto uspokaja, gdyz widze, iz dla niego zachowania jego
                              meskiego potomka sa zupelnie zrozumiale, wiec wyjsc z zalozenia
                              nalezy, iz syn moj nie jest nienormalny, tylko meski.

                              PS: jeden duzy plus w posiadaniu chlopca juz teraz widze: zachowuje
                              sie w stosunku do mamusi tak, jak chlop ma w zwyczaju sie do
                              kobiety, ktora lubi, zachowywac, czyli czesto szarmancko i
                              komplementowo, czego u corek moich przyjaciolek nie obserwuje, by
                              nie powiedziec, iz nieraz trend przeciwny widac.
                              • ewa553 Re: It's a boy! 31.08.09, 16:49
                                syn mojej siostrzenicy uwaza ja za najpiekniejsza kobiete w Polsce i
                                okolicy. A synowie mojego siostrzenca uwielbiaja swoja mame zupelnie
                                bezkrytycznie i jeszcze uwazaja, ze jest najinzeligentniejsza na
                                swiecie. A jak siostrzeniec 17-letni jest u mnie i cos mnie w jego
                                zachowaniu przeraza, to wystarczy ze zadzwonie do jego rodzicow i
                                juz wiem, ze to normalka. A ja wariuje, bo on wariuje (moim zdaniem).
                              • iwannabesedated Re: It's a boy! 01.09.09, 13:13
                                No właśnie Xurku, sporo czasu spędziłam zastanawiając się w jaki
                                sposób to ująć - ludów pierwotnych? u dzikich? w trzecim świecie?
                                Czy jest jakieś określenie na cywilizacje nie-zachodnie, który nie
                                jest pejoratywne? W końcu mając do wyboru "prawdziwość lecz
                                pokrętność i długość" i "niekoniecznie prawdziwość lecz
                                zrozumiałość" wybrałam to drugie.

                                W każdym razie, dzięki za Twój do tej dyskusji wkład bo już mnie
                                Maria z Ewą prawie przekonały, iż preferencje dla potomków męskich
                                to tylko widmeu czasów archaicznych i/lub przypadłość "ludów
                                dzikich".
                                • maria421 Re: It's a boy! 01.09.09, 13:27
                                  Sprawa jest prosta: niski poziom cywilizacyjny oznacza sie miedzy innymi brakiem
                                  rownouprawnienia plciowego.

                                  Szczegolnie feministki nie powinny miec problemu z nazwaniem tej prostej prawdy
                                  po imieniu;)
                                  • xurek Re: It's a boy! 01.09.09, 13:40
                                    no to by oznaczalo, iz od ery kamienia lupanego staczamy sie na
                                    szczeblu cywilizacyjnym coraz nizej :))))
                                    • iwannabesedated Re: It's a boy! 01.09.09, 13:50
                                      Hłe hłe, zaiste, tak by wyglądało.

                                      Z drugiej strony - miałam gdzieś książkę jakiejś antropolog?
                                      etnolog? powiedzmy na podstawie bardzo nikłych fragmentów wiedzy o
                                      dawnych kulturach matriarchalnych - beletryzowaną rekonstrukcję.
                                      Miodzio. Otóż wg. tej książki a też i na przykład wg. legend o
                                      Amazonkach kultura matriarchalna była jeszcze bardziej restrykcyjna
                                      niż późniejszy patriarchat. Bowiem płci zdominowanej (w tym
                                      przypadku - facetom) odmawiano wręcz prawa do życia. Męskich
                                      potomków mordowano, zostawiano tylko kilku do rozrodu. Dupczenie zaś
                                      i rozród były przywilejem najwyższej kasty - królowej i wojowniczek.
                                      Ni cholery nie pamiętam tytułu ani nazwiska autorki, a książka mi
                                      oczywiście zniknęła.
                                    • maria421 Re: It's a boy! 01.09.09, 14:15
                                      xurek napisała:

                                      > no to by oznaczalo, iz od ery kamienia lupanego staczamy sie na
                                      > szczeblu cywilizacyjnym coraz nizej :))))
                                      >

                                      Uwazasz ze nie jestes rownouprawniona?
                                      • iwannabesedated Re: It's a boy! 01.09.09, 14:21
                                        Hahaha! Marysia, halo! Pobudka! Jaki procent stanowią kobiety w
                                        rządach? Parlamentach? Radach nadzorczych? Jaki procent hipotek i
                                        praw własności posiadają? Jaki procent pensji faceta na takim samym
                                        stanowisku otrzymują? Ktoś tu chyba zasnął w trakcie lekcji, czyco?
                                        • maria421 Re: It's a boy! 01.09.09, 14:29
                                          Dorota, a od kiedy to rownouprawnienie oznacza ze w kazdym parlamencie czy w
                                          rzadzie czy w radzie nadzorczej ma byc rowniotko polowa kobiet?

                                          Rownouprawnienie to nic innego jak rownosc wobec prawa a nie jakies tam akcje
                                          afirmatywne i parytety.
                                          • iwannabesedated Re: It's a boy! 01.09.09, 14:42
                                            Równouprawnienie oznacza rzeczywistą równość szans. A nie martwą
                                            literę prawa. Skutek jest miarą prawdy. A skutek jaki jest - każdy
                                            widzi. No chyba, że jest Marią, której hobby jest chodzenie i
                                            powtarzanie że ona nie widziała, nie słyszała i nie wie o niczym co
                                            jest dla niej niewygodnie. Hahaha!
                                            • maria421 Re: It's a boy! 01.09.09, 14:47
                                              Rownosc szans wynika z rownosci wobec prawa, a nie ze sztucznie kreowanych
                                              "punktow za pochodzenie".

                                              • blues28 Re: It's a boy! 01.09.09, 14:52
                                                Teoria brzmi pieknie, ale rzeczywistosc idzie wlasna droga (mówie tu
                                                o rynku pracy).
                                                • maria421 Re: It's a boy! 01.09.09, 14:57
                                                  blues28 napisała:

                                                  > Teoria brzmi pieknie, ale rzeczywistosc idzie wlasna droga (mówie tu
                                                  > o rynku pracy).

                                                  Na rynku pracy pewne zawody sa uregulowane taryfa i ta jest niezalezna od plci;
                                                  w innych zawodach placa jest wynikiem umowy i podejrzewam ze wiele kobiet po
                                                  prostu daje sie oszukac.
                                            • blues28 Re: It's a boy! 01.09.09, 14:49
                                              iwannabesedated napisała:
                                              Równouprawnienie oznacza rzeczywistą równość szans. A nie martwą
                                              literę prawa. Skutek jest miarą prawdy. A skutek jaki jest - każdy
                                              widzi.
                                              ------------------
                                              Zgadzam sie. Sama jestem przeciwna wtlaczaniu na sile do rzadu rowna
                                              liczbe kobiet i mezczyzn z tekami ministrów (patrz obecny rzad w
                                              Hiszpanii), bo jest to sztuczne i na odleglosc pachnie chwytem
                                              propagandowym.
                                              Ale... ale mniejsza placa za taka sama prace to juz zupelnie inna
                                              para kaloszy. A to jest nagminne i tez w tym przypadku mówie o
                                              hiszpanskim rynku pracy, który znam bardzo dobrze. Doswiadczylam na
                                              wlasnej skórze.
                                              • maria421 Re: It's a boy! 01.09.09, 14:54
                                                Mniejsza placa dla kobiet zatrudnionych na takim samym stanowisku jak mezczyzna
                                                jest oszustwem.



                                              • iwannabesedated Re: It's a boy! 01.09.09, 15:00
                                                Ja tutaj zacytuję prof. Osiatyńskiego bo jego wypowiedź niezmiernie
                                                mi się spodobała:

                                                "Seksizm, czyli poczucie wyższości mężczyzn wobec kobiet, jest jedną
                                                z najbardziej powszechnych, acz niedostrzeganych, cech współczesnych
                                                społeczeństw.

                                                O taką zmianę jest dużo trudniej niż o zmianę dyskryminacji rasowej
                                                czy dyskryminacji niepełnosprawnych, bo wydaje się, że dyskryminacji
                                                nie ma. A ona jest po prostu straszliwa.

                                                Poza tym z każdego innego obszaru dyskryminacji jednostka może się
                                                wydostać - niewolnik mógł być wyzwolony, obcokrajowiec może uzyskać
                                                obywatelstwo, natomiast ta cecha jest niezmienna i trwała."

                                                Ja tam szczerym moczem zlewam rady nadzorcze, parlamenty,
                                                srarlamenty, parytety i inne partytury. Ale dlaczego, a tak naprawdę
                                                to po co? mam żyć w społeczeństwie, w którym jest tak OCZYWISTE, że
                                                jestem gorsza, że nawet nie wypada mówić o tym?
                                                • maria421 Re: It's a boy! 01.09.09, 15:04
                                                  Nigdy nie mialam uczucia ze jako kobieta jestem gorsza. Nie mialam takiego
                                                  uczucia ani w PRL-u, ani poza nim.
                                                  • iwannabesedated Re: It's a boy! 01.09.09, 15:08
                                                    Arabki też nie mają - spytaj pierwszą lepszą.

                                                    A tak w ogóle, to chciałam zauważyć, żeśmy tutaj ertesowi ciążowy
                                                    wątek feministycznie zgwałcili - co to dla przyszłego potomka
                                                    oznaczać może? Czy może być chłop - feminista? Czy normalna mała
                                                    rybka może zdupczyć wielorybka? :)))
                                                  • maria421 Re: It's a boy! 01.09.09, 15:14
                                                    iwannabesedated napisała:

                                                    > Arabki też nie mają - spytaj pierwszą lepszą.

                                                    Tylko mi nie wmawiaj ze powinnam czuc sie gorsza z racji bycia kobieta:-)

                                                    > A tak w ogóle, to chciałam zauważyć, żeśmy tutaj ertesowi ciążowy
                                                    > wątek feministycznie zgwałcili - co to dla przyszłego potomka
                                                    > oznaczać może? Czy może być chłop - feminista? Czy normalna mała
                                                    > rybka może zdupczyć wielorybka? :)))

                                                    Chlop-feminista? Jezeli tylko nie sfeminizowany chlop, to niech sobie bedzie:-)
                                                  • blues28 Re: It's a boy! 01.09.09, 15:14
                                                    Wlasnie o tym pomyslalam :-))))))))))
                                                  • blues28 Re: It's a boy! 01.09.09, 15:13
                                                    Zdrowie prof. Osiatynskiego wnosze (Marqués de Cáceres rocznik
                                                    2001). Slusznie prawi.

                                                    Ja nie czuje i nie czulam sie gorsza, ale nie sposób nie widziec
                                                    otaczajacej rzeczywistosci. Mnie nie pominieto w awansach (mam
                                                    kolezanki, które owszem, pominieto), ale placono mi mniej!
                                                    Istnieja tzw widelki i dostajesz albo górna albo dolna strefe. I
                                                    jest to do uznania przelozonych. O bonusach nie wspomne, bo to
                                                    nieomal calkowicie w kompetencji (czytaj: widzimisie) szefów.

                                                  • maria421 Re: It's a boy! 01.09.09, 15:18
                                                    A jezeli szefowa jest kobieta i przy rozdzielaniu bonusow lub przy zatrudnianiu
                                                    preferuje kobiety?


                                      • xurek Re: It's a boy! 01.09.09, 16:41
                                        rownouprawnienie niekoniecznie rozumiec trzeba tak jak Ty Mario,
                                        czyli "rowny plciowo zapis w kodeksach prawnych i konstytucji". Ja z
                                        natury pragmatyk jestem i rozumiem rownouprawnienie jako "rownosc
                                        szans na powodzenie w zyciu / osiagniecie zadowolenia z zycia" i tak
                                        je rozumiejac mam mgliste wrazenie, iz nie jest ono dla kobiety
                                        wieksze w Europie 21-go wieku niz bylo w epoce kamienia lupanego,
                                        wiec jezeli mialby to byc wykladnik "postepu cywilizacyjnego", tosmy
                                        go moim zdaniem nie uczynili. Pomijajac juz fakt, iz sie dla mnie
                                        cywilizacja nie koniecznie i z pewnoscia nie tylko z emancypacja
                                        kobiet kojarzy.
                                        • maria421 Re: It's a boy! 01.09.09, 17:05
                                          Xurku, zadowolenie z zycia to jest tak subiektywna kwestia, ze nie moze sluzyc
                                          jako obiektywne kryterium, natomiast "rownosc szans" nie moze byc inaczej
                                          definiowana i regulowana niz przez zapis prawny, i to bardzo ogolny zapis
                                          prawny, bo zapis zapisem a zycie uklada wlasne zapisy i tak np. pomimo
                                          teoretycznie rownych szans niewidomy nie moze dostac prawa jazdy, gluchy nie
                                          moze byc dyrygentem a karlica modelka.

                                          Oczywiscie ze cywilizacja to nie tylko emancypacja kobiet, lecz skoro watek
                                          akurat o preferencjach wobec plci potomkow, to sie tylko do tego aspektu
                                          ograniczamy:)
                                          • iwannabesedated Re: It's a boy! 02.09.09, 12:34
                                            Marysia, nie lubię cytatów czyichś wypowiedzi, ale tym razem nie
                                            mogę się powstrzymać.

                                            "np. pomimo teoretycznie rownych szans niewidomy nie moze dostac
                                            prawa jazdy, gluchy nie moze byc dyrygentem a karlica modelka"

                                            Ten przykład użyłaś aby zilustrować nam dlaczego nie ma kobiet w
                                            rządzie i radach nadzorczych. Porównujesz kobiety do "niewidomych,
                                            głuchych i karłów". Rozumiem, że uważasz iż kobietom jakiejś
                                            kluczowej funkcji brakuje i dlatego tych urzędów sprawować nie mogą.

                                            Jednocześnie upierając się, że jako kobieta nie czujesz się gorsza.
                                            O tym pisał prof. Osiatyński - przeświadczenie o wyższości płci
                                            męskiej tak głęboko zakorzenione, że nawet się go nie zauważa.

                                            Może zamiast się zapierać jak baran to uważnie przeczytaj to co
                                            tutaj napisałaś i się zreflektuj. Wychowujesz w końcu młodą kobietę
                                            i chyba byś nie chciała żeby się czuła jak "niewidowmy, głuchy lub
                                            karzeł", mimo że tak naprawdę to nic jej nie brakuje.
                                            • maria421 Re: It's a boy! 02.09.09, 12:58
                                              Dorota, to moje zdanie ktore zacytowalas odnosi sie ogolnie do tematu "rownych
                                              szans", nie do tematu dlaczego nie ma kobiet w rzadzie i radach nadzorczych. Nie
                                              doszukuj sie porownania kobiet do "niewidomych, gluchych i karlow", bo takiego
                                              porownania w moim tekscie nie ma.

                                              Jako kobieta nie czuje sie gorsza, bo tak mnie wychowano, bo czerpalam przyklad
                                              z mojej mamy ktora tez nie czula sie gorsza i podobnie zostala wychowana moja
                                              corka, wiec spokojna glowa :)
                                              • iwannabesedated Re: It's a boy! 02.09.09, 13:16
                                                Nie ma takiego porównania??? To po co wpisałaś tutaj ten tekst?
                                                Przecież mowa była właśnie o udziale kobiet w dyrekcjach i
                                                parlamentach. Coś mi się widzi, że podświadomość Ci figle płata.

                                                Marysia i jej czador mentalny. Nawet jak sama to napisałaś, to się
                                                upierasz, że znaczy coś innego niż znaczy. Może mi jeszcze powiesz,
                                                że nie Twoja ręka to napisała. Hahaha!
                                                • maria421 Re: It's a boy! 02.09.09, 13:19
                                                  Dorota, tu masz jeszcze raz caly moj tekst:

                                                  "Xurku, zadowolenie z zycia to jest tak subiektywna kwestia, ze nie moze sluzyc
                                                  jako obiektywne kryterium, natomiast "rownosc szans" nie moze byc inaczej
                                                  definiowana i regulowana niz przez zapis prawny, i to bardzo ogolny zapis
                                                  prawny, bo zapis zapisem a zycie uklada wlasne zapisy i tak np. pomimo
                                                  teoretycznie rownych szans niewidomy nie moze dostac prawa jazdy, gluchy nie
                                                  moze byc dyrygentem a karlica modelka. "

                                                  Moze jak jeszcze raz przeczytasz to zrozumiesz.
                                                  • iwannabesedated Re: It's a boy! 02.09.09, 13:41
                                                    No czytałam. I ten wpis się pojawił w kontekście równych szans dla
                                                    kobiet.

                                                    Apropos, zadałaś też pytanie, dotyczące sytuacji gdy to kobieta jako
                                                    pracodawca dyskryminuje inną kobietę. Była nawet niedawno taka
                                                    głośna sytuacja w polskim rządzie. Gdzie minister pracy (!) kobieta -
                                                    ograniczyła innej kobiecie zakres pracy z powodu urodzenia dziecka.

                                                    Seksizm usystemowiony to nie jest zjawisko gdzie mężczyźni
                                                    dyskryminują kobiety. Dyskryminuje bowiem cały system, a
                                                    funkcjonariuszem systemu może być każdy. Jest to o tyle perfidne, że
                                                    często to właśnie kobiety są najbardziej zapiekłymi
                                                    funkcjonariuszkami systemu - dyskryminując inne kobiety. Moim
                                                    skromnym zdaniem istniejący system patriarchalny jest systemem
                                                    dyskryminującym zarówno mężczyzn jak i kobiety - o ile nie sprawują
                                                    bardzo wąsko określonych ról. Dlatego na przykład facet, który nie
                                                    chce skóry, fury, komóry, kariery i kasy, tylko chce siedzieć w domu
                                                    i wychowywać dziecko - także będzie przez system ciemiężony.

                                                    O ile poruszamy się w bardzo wąsko określonych przez system ramach i
                                                    się nie wychylamy to odczuwamy ten ucisk nieznacznie albo wcale. Ale
                                                    kiedy chcemy wyjść poza te ciasne kratki to dostajemy w łeb i po
                                                    dupie bardzo boleśnie.
                                                  • maria421 Re: It's a boy! 02.09.09, 17:33
                                                    Wpis pojawil sie przy okazji rozmowy o rownych szans dla kobiet ale dotyczyl
                                                    rownych szans ogolnie, nie tylko dla kobiet.

                                                    Co do poruszania sie w bardzo wasko okreslonych ramach i dostawania po lbie za
                                                    przekroczenie ich- uwazam ze to my same, kobiety, widzimy jakies ramy, jakies
                                                    przeszkody nie do pokonania i wycofujemy sie zanim sie jeszcze sie z nimi zmierzymy.
                                                    W tym momencie musze wyznac ze pracuje (tak, tak, JESZCZE pracuje niech se forum
                                                    nie mysli ze ja tylko przed kompem baki zbijam) w srodowisku w ktorym sa prawie
                                                    sami mezczyzni. Nie pytaj o szczegoly, branza jest wysoce techniczna i wlazlam w
                                                    nia cwierc wieku temu, przy pomocy i asyscie mojego meza. Gdybym wtedy , mloda
                                                    matka bedac, stawiala sobie jakies przeszkody, ramy, to by moje pozniejsze zycie
                                                    bylo zyciem gospodyni domowej przy mezu. Jedynymi przeszkodami do pokonania byly
                                                    braki w wiedzy fachowej i z tymi sie bralam za rogi, ale fakt ze w roznych
                                                    sytuacjach, podrozach, meetingach, obiadach i kolacjach jak tez w halach
                                                    fabrycznych bylam jedyna kobieta wsrod samych mezczyzn nie byl mi zadna
                                                    przeszkoda. Wiecej, bym moim atutem:)

                                                    To moze tez troche tlumaczy dlaczego ja dzisiaj nie daje sobie wmowic ze cos mi
                                                    sie nalezy tylko dlatego ze jestem kobieta. Ja nie chce zadnych punktow za bycie
                                                    kobieta, ja ich nie potrzebuje. Jak rownosc, to rownosc, a nie przywileje.

                                                    Wroce jeszcze do tego co juz napisalam- prawnie nie da sie wszystkiego
                                                    uregulowac, a to dlatego ze czlowiek jest tylko czlowiekiem i w utopii zle sie
                                                    czuje. Nie da sie prawnie zapewnic kazdemu szczescia , sukcesu i poszanowania,
                                                    te zaleza od nas i od wielu okolicznosci.
                                                    Kobieta z racji swej natury ma oczywiscie trudniej niz mezczyzna, bo to ona
                                                    rodzi, ona karmi, bo to ona jest fizycznie slabsza, wiec tu prawo musi ja
                                                    bronic. Ale wszelkie parytety na listach wyborczych sa, moim zdaniem, dla kobiet
                                                    upokarzajace bo insynuuje bez tych "punktow za plec" kobiety nie dalyby sobie
                                                    rady..

                                                  • iwannabesedated Re: It's a boy! 03.09.09, 11:58
                                                    Hahaha! Jak się Marsię wystarczająco długo pomiędli, to w końcu
                                                    przestaje klepać komunały i przemawia ludzkim głosem :)))

                                                    Co do tego, co forum myśli, to muszę Cię rozczarować. Nikt się tutaj
                                                    nie łapie na Twój skrzętnie budowany wizerunek moherowej paniusi
                                                    zakrystialnej.
                                                  • maria421 Re: It's a boy! 03.09.09, 17:27
                                                    Dorotko, ten wizerunek to mi pare osob z tego forum sporzadzilo:)
                                                    A ja, dla funu, nie protestowalam:)
                                                  • ewa553 Re: It's a boy! 03.09.09, 17:31
                                                    a co mialas protestowac, Maryska! Zima za pasem, chlody nadchodza,
                                                    to taki podarowany moherek jak znalazl!
                                                  • maria421 Re: It's a boy! 03.09.09, 17:38
                                                    ewa553 napisała:

                                                    > a co mialas protestowac, Maryska! Zima za pasem, chlody nadchodza,
                                                    > to taki podarowany moherek jak znalazl!

                                                    Tym bardziej ze ja stara, niedowidzaca i rece mi sie trzesa, wiec juz sama
                                                    dziergac nie moge:)
    • blues28 Re: It's a boy! 01.09.09, 10:07
      Gratulacje, Ertes :-)
      • zyta2003 Re: It's a boy! 01.09.09, 16:05
        Preferowanie potomka meskiego jednak odnosi sie nie tylko do
        grup o nizszym poziomie cywilizacyjnym. Mam przed soba niedzielny ma
        gazym NYT. Caly poswiecony sytuacji kobiet na swiecie. Oczywiscie
        przede wszystkim " na calym swiecie", a nie tylko na calym "bialym
        swiecie".
        Jak powszechnie wiadomo w krajach, o ktorych wszyscy wyrazaja sie z
        takim podziwem ze wzgledu na ich rozwoj - Chiny, Indie- rocznie
        ginie po poltora miliona dziewczynek. Tzn o tyle sie mniej rodzi w
        porownaniu z oczekiwaniami statystycznymi. Oczywiscie jest to wynik
        badan sonograficznych, ktore pozwalaja okreslic plec (Zaplac 5tys.
        rupii dzisiaj, oszczedzisz 500tys. jutro). W wiejskiej prowincji
        Chin, gdzie dostep do ultrasonografu jest trudniejszy o dziewczynki
        sie nie dba i 5-krotnie czesciej umieraja, slyszalo sie tez o
        zabijaniu ich. Tak przynajmniej bylo jeszcze kilka lat temu.
        Szczegolowa obserwacja zjawiska pokazala, ze statystyczny brak
        dziewczynek jest w obydwu krajach wiekszy wsrod bogatszych i
        bardziej wyksztalconych grup spolecznstwa.
        W artykule , o ktorym mowie opisano sytuacje w najbogatszej i
        jabardziej wyksztalconej prowincje Indii - Pendzab, gdzie brak
        dzieci plci zenskiej jest alarmujacy. Kazda rodzina wie,ze latwiej
        o kariere dla dziecka plci meskiej, ponadto wiedza, ze ich majatek
        w razie zamazpojscia corki bardziej niz drastycznie zmaleje, w razie
        smierci glowy domu mimo formalnego sprawiedliwego dziedziczenia w
        praktyce kobiety zostaja o niczym. Ponadto z corki na starosc nie
        ma pozytku, gdyz ona idzie za mezem, to syn jest
        gwarantem "emerytury". Hinduskie przyslowie mowi, ze posiadanie
        corki to jak sianie u sasiada.
        Wyksztalcone, bogate kobiety, czy takie malzenstwa wiedza to tak
        samo dobrze jak biedni, a poniewaz ci pierwsi w ogolnosci nie chca
        miec zbyt duzo dzieci po pierwszej corce juz desperacko "walcza" o
        syna usuwajac "nieudane" pod wzgledem plci ciaze.
        • maria421 Re: It's a boy! 01.09.09, 17:08
          Zyto, selektywna aborcja dziewczynek (slyczalam ze w Indiach juz zakazana) jest
          dla mnie wlasnie negatywnym wyznacznikiem cywilizacyjnym krajow w ktorych jest
          praktykowana.
          • lucja7 Re: It's a boy! 02.09.09, 18:52
            Dzisiejsza szkola antropologow mowi nam ze w sposob staly, na
            wszystkich kontynentach i we wszystkich spolecznosciach ludzkich od
            poczatku ich zawiazywania sie, istnieje dominacja mezczyzny.
            Prymitywne matriarchaty? Bzdura, mowia. Jest to mit. Mit
            uniwersalny, czy zrodlo jego jest afrykanskie czy
            indianskoamerykanskie, a opowiadajacy ciagle ta sama bajke: pelne
            wyobrazni kobiety trzymajace wladze (rowniez polityczna), ale nie
            potrafiace jej kanalizowac i organizowac, zostaly zepchniete przez
            mezczyzn ktorzy wprowadzili rownowage.
            Taka szkole zaadoptowaly religie, czyli bazy dzisiejszych kultur.

            Ale problem lezy, wydaje mi sie, w fakcie mozliwosci rodzenia,
            prznalezne kobietom. Warto sobie przypomniec ze kobieta, do lat
            70tych, nalezala do mezczyzny z jej cialem i potomstwem wlacznie.
            Panisko sie wypowiadalo czy chce miec czy nie, czy uznaje czy nie, a
            jesli tak, to na jakiej zasadzie. Mezczyzna byl wlascicielem ciala
            kobiety, z ktorej, sila rzeczy zrobil swoja poddana.

            Wiec o ile mozna mowic o poczatku realnego ruchu, nazwijmy go
            wyzwolenczym, sa lata 70te, kiedy to kobieta zaczyna byc
            wlascicielka swojego ciala i sama moze decydowac co chce z nim
            zrobic.

            Dla mnie cala reszta jest inercja, patrzymy na swiat z rozpedu.

            Ale, co myslimy my kobiety, gdy nasz ukochany myje dzien w dzien
            gary, zamiata, odkurza i podciera pupcie? Nie zdarza sie nam patrzec
            na niego z cieniem poblazania, z niechecia, marzac jednoczesnie o
            ksieciu na bialym koniu, albo chociazby o jurnym sasiedzie? Czy
            napewno wiemy jak na to patrzec?

            Etnolog, antropolog, jezykoznawca, psycholog dzisiejszy, nie wiem
            kto jeszcze, zadaja sobie pytanie: jak doszlo do tak skandalicznego
            poddania kobiety.
            Wydaje mi sie ze dzis wiemy o tym jeszcze niewiele.

            Ale co sadzic o zdaniu wielkiego i niepodwazalnego autorytetu jakim
            jest Claude Levi-Strauss, napisanym w trakcie jego badan
            spolecznosci jednej z wiosek czarnoafrykanskich: "Nastepnego dnia,
            cala wioska wyjechala na okolo 30tu pirogach, zostawiajac nas samych
            z kobietami i dziecmi w opuszczonych domach". Tez z rozpedu?
            Mezczyzna = czlowiek,
            kobieta = sex (dziecko)
            ????

            Ale ciekawe jest ze zadne z was nie pisze o homoseksualizmie i jego
            roli w meczu mesko-damskim i ksztaltowania sie zycia seksualnego, w
            tej jakze zacietrzewionej dyskusji.
            Tez chyba z rozpedu, albo bole zycia.
            • iwannabesedated Re: It's a boy! 03.09.09, 12:00
              Lusiu, nie zacietrzewiaj się, bo Ci się muszka odklei i wpadnie do
              herbaty. Tu jest wątek ciążowy ertesa i naprawdę nie uchodzi.
              Gratulacje już złożyłaś?
    • ewa553 a swoja droga 03.09.09, 13:10
      ertes to niezly szowinista: nie wpisal sie tu w godzine po
      zaplodnieniu, nawet w miesiac po nie wpisal. Dopiero jak sie
      upewnil, ze to boy. Rozumiecie? Gdyby mu sie wreszcie przydarzyla
      girl, to by nam slowka nie pisnal:)))))
      • iwannabesedated Re: a swoja droga 03.09.09, 13:45
        A nie używaj wobec ertesa takich słów Ewcia, jeszcze chłop pomyśli,
        że go od z Luśką od pederastów czy innych onanistów wyzywacie i się
        obrazi.
      • ertes Re: a swoja droga 03.09.09, 17:57
        Alez sie ten watek rozwinal... i skrecil ;)
        Preferencja byla dziewczynki jesli juz chcecie wiedziec ale niestety nie udalo sie.
        Moze nastepnym razem bedzie wiecej szczescia.
        • ewa553 Re: a swoja droga 03.09.09, 20:00
          OK Ertes, jak chcesz to Ci powiem jak sie robi dziewczynki, ale to
          pozniej, jak odchowacie juniora:))))
          • iwannabesedated Re: a swoja droga 03.09.09, 20:38
            Dziewczynki jak wiadomo robi się z męskiego żebra. Z braku takowegoż
            można je robić ładnym chujem, bo z brzydkiego wychodzą chłopcy.
            Dlatego potem się stawia pomniki, które tak wyglądają, są bowiem
            symbolem seksistowskiego porządku rzeczy, hahaha!
    • tortugo Re: It's a boy! 03.09.09, 22:51
      It's a Bird!!

      It's a Plane!!!

      It's... SUPERMAN!!!!!!

      :)

      ~:O:=o
      • ertes Re: It's a boy! 04.09.09, 19:36
        Oh! Sasiad... teraz juz naprawde niedaleko bo mieszkam po poludniowej stronie
        Pendleton.
        • ewa553 Re: It's a boy! 04.09.09, 19:53
          nic nie wspominales o przeprowadzce! A co nowego u kota? Zatrzymales
          go? A jakies nowe zdjecie moze?
          • lucja7 Re: It's a boy! 04.09.09, 20:48

            Ciocia Stokrocia napisala do mnie:
            ".....Tu jest wątek ciążowy ertesa i naprawdę nie uchodzi.
            Gratulacje już złożyłaś?"

            Nie zlozylam i poczekam. Bede skladac gratulacje narodzin od momentu
            kiedy zaczniemy skladac gratulacje smierci. Inaczej nie ma to sensu,
            a wystarczy tylko pomyslec, albo sobie przypomniec.
            • lucja7 Moherowe ciocie, perelka 04.09.09, 22:05
              Pisze ciocia Stokrocia, smiesznie, do Marii:
              "Co do tego, co forum myśli, to muszę Cię rozczarować. Nikt się
              tutaj nie łapie na Twój skrzętnie budowany wizerunek moherowej
              paniusi zakrystialnej."

              Na co Maria, niewzruszona, odpowiada: ".....to nie ja go buduje, to
              inni...."

              Jest to perelka, jest to calym forumem, jest to naduzyciem ulomnych,
              jest to......, az sie boje powiedziec!!

              Nie wstyd ci Stokrotko?

              Oswiadczam wiec ze ja nie dalam sie nikomu nabrac, posiadam liste
              moherowych ciociow z pisanymi dowodami (ich wlasnymi) ze takowymi sa.
              Maria na tej liscie swieci, bien sur, co zreszta bez hipokryzji
              pisalam :-))))))
              W koncu nie wiem czy sie bac czy sie smiac.
              • maria421 Re: Moherowe ciocie, perelka 04.09.09, 22:14
                Kurka wodna, Lucja kartoteke prowadzi! :-)
              • blues28 Re: Moherowe ciocie, perelka 05.09.09, 08:21
                lucja7 napisała:

                Oswiadczam wiec ze ja nie dalam sie nikomu nabrac, posiadam liste
                moherowych ciociow z pisanymi dowodami (ich wlasnymi) ze takowymi
                sa.
                Maria na tej liscie swieci, bien sur, co zreszta bez hipokryzji
                pisalam :-))))))
                W koncu nie wiem czy sie bac czy sie smiac.
                ------------
                Ani bac sie ani smiac. Czas przyjac do wiadomosci, ze ludzie sa
                rózni i wiemy o nich tylko tyle ile zechcieli napisac. Mozna nie
                zgadzac sie z czyimis pogladami, ale wycieczki osobiste bylyby
                wlasnie smieszne, gdyby nie to, ze sa zalosne.
                Niefortunny pomysl z listami (wiem, wiem, zartobliwie bylo)
                przypomina piekne czasy PRL-u albo np. McCarthyego....


Inne wątki na temat:
Pełna wersja