O pierdułach -- Odc. 84 :-)

04.09.09, 11:40
Otwieram, i wklejam dzisiejsze wpisy:

Piatek szary i mokry, ale wiosenny
luiza-w-ogrodzie 04.09.09, 00:30 Odpowiedz

Popadywalo przez wiekszosc nocy, niebo jest niskie i szare - pewnie
bedzie padac jeszcze wiecej, co mnie bardzo cieszy. Uwielbiam
wiosenne deszcze! Wszystkie ptaki radosnie dra dzioby, ogrod
zazielenil sie przez noc. Krolik wypuszczony z krolikarni w ogrod
skacze smiesznymi wysokimi lukami zeby nie zamoczyc sobie brzuszka w
mokrej trawie.

Zbieram sie do roznych zajec - najpierw praca, potem chwila w
ogrodzie, zeby wysiac kolejna skrzynke roznych salat, bazylie, dynie
i ogorki do rozsadzenia za miesiac a jesli sie wyrobie z raportami
to w poludnie urwe sie na basen.

Wiosennie pozdrawiam
Luiza-w-Ogrodzie

Re: Lucjo, dzieki
luiza-w-ogrodzie 04.09.09, 00:40 Odpowiedz
Lucjo, mgliscie pamietalam ze byl taki watek, ale nie pamietalam
nazwy. Dzienks! Zaraz go odgrzebalam:
forum.gazeta.pl/forum/w,14420,79600655,,Paris_Berlin.html?v=2
No to mam pod reka spojrzenie na Berlin okiem architekta i wskazowki
hotelowe. Bedziemy tam zima (w styczniu) wiec trawa na brzegu Sprewy
moze byc nieco lodowata :o) Zima czestosc lazenia po miescie (co
uwielbiam w znanych i nieznanych mi miastach) bedzie uzalezniona od
pogody. Ale nawet zima sa muzea, wnetrza budynkow, moze jakies
przedstawienie... Teraz sie pogimnastykuje jak to sprzedac
corce ;o)
Co do hoteli, centrum brzmi dobrze, ze wzgledu na polozenie i
wschodniosc cen - zatem Alexanderplatz. Jak znam corke i siebie,
hotel i tak bedzie sluzyl tylko do spania, zjedzenia sniadania i
ewentualnie wieczornego pisania emajli...

Pozdrawiam
Luiza-w-Ogrodzie

Piatek szary, mokry, jesienny
jutka1 04.09.09, 08:54 Odpowiedz
Całą noc lało. Jest szaro, mokro i chłodno. Dobrze chociaż, że nie muszę iść w
ten deszcz do biura.
Plany na dziś dość luźne: przed południem piszę jedną rzecz, a potem robię
sobie wolne i czas przeznaczam na przyjemności, O! :-)

Miłego dnnia :-)

piatek piekny, sloneczny
ewa553 04.09.09, 09:41 Odpowiedz
wieczorem i w nocy padalo. Jak wstalam przez osma to niebo bylo
totalnie zachmurzone. teraz swieci slonce, niebo blekitne bez jednej
chmurki. Tak trzymac!

Re: Lucjo, dzieki
lucja7 04.09.09, 09:59 Odpowiedz
Napisalam:
"......(polecam muzeum historyczne, rozbudowane przez Peia, a mozna
sie tam dowiedziec z animowanych map w jaki sposob dzisiejsze Niemcy
sa spadkobiercami Rzymian)......."

a nie widac w tym ironii z jaka chcialam napisac.
Przepraszam.

Re: Lucjo, dzieki
ewa553 04.09.09, 10:20 Odpowiedz
jako znawca prawie wszystkich tematow wiesz zapewne rowniez w jakich
amerykanskich muzeach mozna sprawdzic, jak dalece Amerykanie sa
spadkobiercami Europejczykow? (to tez ironia)

Re: Lucjo, dzieki
maria421 04.09.09, 10:57 Odpowiedz
lucja7 napisała:

> Napisalam:
> "......(polecam muzeum historyczne, rozbudowane przez Peia, a mozna
> sie tam dowiedziec z animowanych map w jaki sposob dzisiejsze Niemcy
> sa spadkobiercami Rzymian)......."

Lepiej w tym celu zwiedzic muzeum rzymsko-germanskie w Kolonii.
Ber ironii.
(nwet sie rymuje! :-) )
    • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 84 :-) 04.09.09, 12:57
      No i jak Pytoniem, czy w trakcie obiadu na tarasie sporządziłaś
      sobie plan jak się okopać na czas wojennych działań i zapobiec aby
      wróg Twój ogródek napastował, owocie Ci zżerał, trawę wydeptywał i
      srywał w kwietnik? Bo o tem też mowa była w poprzednim pierdulu,
      aleście się do tego postu nie odnieśli.

      Dzisiaj niezły dzień wrześniowy, stosunkowo ciepło, chociaż
      pochmurno. W nocy padało, teaz - nie pada. Ja po porannych
      zajęciach - mam już wolne, z tym że zaraz idę do dr. Cent po kolejną
      porcję ziółek.
      • jutka1 Okopanie się 05.09.09, 10:16
        100Krocie, przepraszam, że się nie odniosłam. Okopanie się pomogło na chwilę,
        ale coś mi się wydaje, że trzeba się okopywać regularnie. Z tym że żadnych
        pomników w żadnym kształcie nie oczekuję. :-)
    • ewa553 nasza klasa 04.09.09, 13:37
      znalazlam stosunkowo niedawno na naszej klasie kolezanke z
      podstawowki, z jednej "wsi" jestesmy. Wymienilysmy pare maili.
      Dzis, jak juz wylaczylam compa zeby sie zabrac wreszcie do przerobki
      nadmiaru pomidorow, zadzwonil telefon. Gadalysmy prawie dwie
      godziny, nawet musialam odejsc na chwile zeby zrobic siusiu:)))
      Okazuje sie, ze mieszkamy w jednym Landzie: Baden-Württemberg, tyle
      ze ona bardziej na poludniu. Ach, jak fajnie bylo powspominac ludzi,
      powspominac nasza dzielnice itd. Spotkamy sie jak tylko sie da,
      widac bylo jak wiele mamy sobie do powiedzenia. A historia jej (z
      rodzina) wyjazdu z Polski to temat na ksiazke.
      • morsa Re: <<<<<podroz dzieciaka 05.09.09, 02:28
        I znow w droge ..........
        Moj dzieciak wyrusza do Ameryki
        Pierwsze stop - Brazylia- Rio de Janeiro
        Powrot do domu - luty 2010
        • blues28 Re: <<<<<podroz dzieciaka 05.09.09, 08:26
          Morsuniu, czy to jest to samo dziecie, które przewedrowalo
          Australie? Ma barwne zycie globtrotera.
          Trzymam kciuki za udane wojaze i matczyny spokój :-)
          • morsa Re: <<<<<podroz dzieciaka 05.09.09, 10:34
            Tak, to same... to moja jedynaczka.
            A matczyny spokoj? Roznie z tym mam;-))
            Da sobie rade, mysle, ze jest ostrozna.
            Zostala raz okradziona, w NY, i to byla
            dobra nauczka...
            Ciekawe, gdzie w tym roku bedzie obchodzic
            swoje urodziny. 19-te w Australli, 20-te
            na Borneo, 21-e w Tajlandii, 22-e w Egipcie.....
            • morsa Re: <<<<<podroz dzieciaka 05.09.09, 10:41
              Pierwszy punkt docelowy:
              www.riodejaneirohostel.com.br/riodejaneiro/location.php
              • morsa Re: <<<<<podroz dzieciaka 05.09.09, 11:13
                Dodam jeszcze, ze corka finansuje SAMA
                cala wloczege (pracowala w Danii i
                odkladala pieniazki na sfinansowanie
                tej imprezy)
                • maria421 Re: <<<<<podroz dzieciaka 05.09.09, 12:40
                  Wlasnie mialam zapytac jako to organizuje, czy np.przez Work&Travel . No i czy
                  jedzie calkiem sama czy z kims?
                  • morsa Re: <<<<<podroz dzieciaka 05.09.09, 13:21
                    Plany i organizacja wlasne, jedzie
                    z chlopakiem (przyjaciel od lat dzieciecych)
    • blues28 Xurku!! 05.09.09, 08:29
      ...forumuje bardzo z doskoku i umknelo mi :-(
      Najlepsze zyczenia w ogóle, a w szczególe szybkiego i pieknego
      spelnienia planów :-)


      Cos mi sie wydaje, ze nasza Luiza tez jest zodiakalna panna. Nie
      chce byc niedyskretna, ale Luizo, kiedy Ci mozna zyczyc
      najbujniejszych ogrodów tego swiata?
      • luiza-w-ogrodzie Re: Xurku!! 10.09.09, 06:17
        Znowu przegapilam urodziny Xurka. Wstyd, ale mam nadzieje ze
        przyjmiesz i te spoznione. Spokoju Tobie zycze, wewnetrznego, bo
        zewnetrzny chyba za bardzo by Ciebie znudzil ;o) i powodzenia
        planow wszelakich. Wszystkiego najciekawszego!

        PS. Blues, dobrze pamietalas, ja tez jestem Panna i tez juz po
        urodzinach ;o) Zyczenia najbujniejszych ogrodow przyjmuje, choc z
        obawa ze w moim przypadku moze to oznaczac gaszcz chwastow ;o)

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
        lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • jutka1 Luizo 10.09.09, 08:01
          Przegapiłam Twoje urodziny :-(
          Wszystkiego najlepszego Tobie również!
          • blues28 Re: Luizo 10.09.09, 09:13
            O! Jednak ja tez przegapilam :-(
            Zatem najbujniejszych ogrodów zycze :-)
            I nie wierze, ze beda pelne chwastów. Nie u Ciebie :-)
    • jutka1 Samedi :-))) 05.09.09, 10:33
      Za oknem słońce, ale ma być wciąż chłodno, 19-20 C. Dopiero od jutra zapowiadają
      stopniowe ocieplenie, we wtorek i środę koło 30 C.
      Plany na dziś dość nudne i prozaiczne: jakiś obiad na tarasie, zakupy, pisanie
      zawodowe. Jakoś to okopywanie się niezbyt pomaga, huh?

      Miłego dnia :-)
      • iwannabesedated Re: Samedi :-))) 05.09.09, 18:01
        Tutaj od rana ciemno, zimno i leje. Słońce przebłyskuje nieśmiało,
        ale ciepła już niestety nie daje. I tutaj może rzucę cycacik
        piosneczki co ją mój chłop przypomniał sobie dzisiaj rano, a ja nie
        znam.

        Raz staruszek spacerując w lesie
        Ujrzał listek powiędły i blady.
        I pomyślał, to już chyba jesień,
        Jesień idzie, nie ma na to rady.

        I podreptał do chaty po dróżce
        I powiedział stanąwszy przed chatą
        Swojej żonie, tak samo staruszce,
        Jesień idzie - nie ma rady na to.

        Zaś staruszka zmartwiła się szczerze,
        Zamachała rękami obiema,
        Musisz zacząć chodzić w pulowerze,
        Jesień idzie - rady na to nie ma.

        Może się zrobić zimno już jutro
        Lub pojutrze, a może za tydzień.
        Trzeba będzie wyjąć z kufra futro,
        Nie ma rady - jesień, jesień idzie.

        A był sierpień, pogoda prześliczna,
        Wszystko stało w złocie i zieleni,
        Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
        O mającej nastąpić jesieni.

        Ale, cóż, oni żyli najdłużej,
        Mieli swoje staruszkowe zasady.
        I wiedzieli, że wcześniej czy później
        Jesień przyjdzie- nie ma na to rady.


        Co do okopania się, Pytoniem, to sądzę że sprawy poszły już dużo za
        daleko na to. Raczej zalecam Ci lekturę książki "Sztuka Wojny" Sun
        Tzu ;)
        • iwannabesedated Jesień idzie... 05.09.09, 18:07
          Udało się w jutubie znaleźć:
          www.youtube.com/watch?v=myfyGxfMRsk
          • maria421 ...a mnie jest szkoda lata:( (ntx) 05.09.09, 18:29
    • iwannabesedated Ni stąd ni z owąd wkurwiłam się! 05.09.09, 20:07
      Poszłam do sklepu obok kupić kawę i parę rzeczy na obiad, i doznałam
      wkurwienia bowiem obsługa z garmażeryjnego przez 20 minut darła się
      wniebogłosy na jakąś starszą panią co nie mogła ogórków znaleźć.
      Mnie szlag trafił słuchając tych wrzasków, ale nie zareagowałam. I
      to mnie wkurwiło najbardziej, aż mnie zaraz gardło rozbolało i
      szczęko- oraz dołko-ścisku dostałam.

      Napisałam już oczywiście donos na stronie przez stronę www tego
      sklepu, ale to nie to samo.

      Kurwamać!

      To się nakłada na jakiś większy szlag, który mnie trafia ale chyba
      na osobny wątek to zasługuje, czyco.
    • blues28 Znowu fala potwornych upalów :-((( 06.09.09, 08:20
      Mam dosc duszacych, nie pozwalajacych zlapac oddechu nocy, mam dosc
      piekla na ziemi. I nie, nie jest mi szkoda lata. Ja chce jesieni!!!
      Tak, wiem, post wyszedl minorowy, mam za soba nieprzespana noc, zle
      sie czuje i marzy mi sie chlodny powiew wietrzyku.
      • jutka1 U nas ocieplenie 06.09.09, 10:48
        Wprawdzie nie fala upałów, tylko ocieplenie, ale mnie akurat to pasuje.
        Ma być 22-23C, i słonecznie do popołudnia. Jako że od rana pracuję jak
        mróweczka, to sobie na obiad zrobię przerwę i pójdę na jakąś sałatę na taras.
        Należy mi się.
        Nastrój mam średni, ale i tak lepszy niż wczoraj.

        Miłej niedzieli życzę :-)
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek przed burza 07.09.09, 01:44
      Raportuje ze u mnie wszystko jak powinno byc o tej porze roku a
      nawet lepiej ;o) Weekend byl piekny, sloneczny ale nie za cieply. W
      sobote troche gotowalam a potem imprezowalam. W niedziele rylam w
      ogrodzie. Posadzilam maliny i z Buszmenem zbudowalismy druciany
      plotek dookola nich, zeby kury sie nie dobraly do sadzonek a
      jesienia do owocow. Posadzilam tez drzewko awokadowe i rabarbar,
      trzymajcie kciuki. W rozsadniku posialam bazylie, kolejna skrzynke
      salaty oraz wsadzilam ciete pedy malin i krzewu zwanego "mintbush",
      jaki wykonczyly kroliki w swoim ogrodku zanim sie spostrzeglam - a
      tej odmiany nie mozna juz kupic w sklepach! Oby sie wszystko
      przyjelo... Dzis wsieje fasole w wielkie donice i rozne dyniowate do
      malych doniczek na rozsadzenie w pazdzierniku. Ogrod wyglada coraz
      lepiej, wiata na drewno juz stoi, mamy tez plytki do jej
      wybrukowania, kumpel zlota raczka zapowiada ze to zrobi a potem
      wybrukuje podstawe do altanki po czym wezmie sie za projekt glowny,
      czyli nowy chodnik i sciane oporowa kolo przydomowej wiaty.

      Gdy sie sciemnilo pojechalam odebrac obraz, jaki kupilam poza Sydney
      pare miesiecy temu. Artysta go oprawil a ze jego wczoraj syn jechal
      do Sydney na strazacki dyzur, przywiozl mi obraz i musialam "tylko"
      jechac na drugi koniec miasta po odbior, ale to i tak lepiej niz
      powtorna wizyta w pracowni - poltorej godziny jazdy w jedna strone.

      Teraz siedze w biurze, tluke comiesieczne raporty i kicham - bedzie
      burza, pylki szaleja, ale po przejsciu deszczu bedzie ich mniej w
      powietrzu. Buszmen w przygotowaniu do lapania wody dzis rano czyscil
      rynny pod dachem ogrodowej wiaty i sprawdzal, czy w domu pompa od
      glownych zbiornikow jest podlaczona do pradu. Zaczal sie El Nino,
      wiec trzeba lapac kazda krople deszczu!

      Jest wiosna i wszystko idzie ku lepszemu... Corka po ustawieniu w
      jej pokoju nowej szafy garderobianej wszystko posprzatala (SZOK!).
      Kroliczka zdecydowanie poprawia sie, lazi i kica (ciagle bardzo
      niezgrabnie, ale to powinno sie z czasem zmienic gdzy sie wzmocni) i
      przestala sie obsikiwac, wiec zniknely jej odparzenia wewnatrz ud.

      Perspektywa tygodnia wyglada dobrze: oprocz przyjemnych drobiazgow
      do zrobienia w ogrodzie mam duzo do czytania: otrzymane w prezencie
      ksiazki ogrodnicze lokalnej autorki Meredith Kirton, ksiazke o
      robieniu wlasnych kosmetykow, nowy numer "Twojego Stylu"... Przy
      okazji polecam Wam "Glebie" ("Depths") Mankella Henninga, znanego
      glownie jako pisarza szwedzkich kryminalow. Lubie te kryminalki, nie
      lubie jego afrykanskich powiesci, zas "Glebie" to zupelnie cos
      innego: przezycia szwedzkiego inzyniera marynarki, mierzacego glebie
      Baltyku i wlasnej duszy...

      Czas sie zabrac do platnych zajec, zycze Wam spokojnego tygodnia,
      zadnych Sajgonow ani bliskich spotkan trzeciego stopnia z chamstwem.
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Poniedzialek przed burza 07.09.09, 07:54
        U nas burz nie przewidują, ale za to do czwartku będzie powrót lata, co mnie jak
        wiadomo niezmiernie cieszy. :-)

        Dzięki temu, że w week-end pracowałam i odwaliłam część zaległości, powinnam w
        tym tygodniu mieć normalne "obłożenie". TFU przez lewe ramię.

        Miłego dnia :-)
        • xurek Re: Poniedzialek przed burza 07.09.09, 16:58
          podsumowanie ostatnich dwoch tygodni:

          - odwalilam z mezem dwie wystawy
          - bylam na trzech biznesowych party plus dwoch meetingach
          - w czwaratek spotkalam na party chlopaka, z ktorym pracuje w tej
          samej firmie a w piatek zostal on "przypadkowo zastrzelony"
          - odbylam wlasne urodziny
          - naprodukowalam 20 naszyjnikow na nastepne "targi" na ktore maz
          sie "zapisal"
          - bylam na dwoch zebraniach szkolnych
          - mialam trzy razy gosci
          - spedzilam jedna cala noc w "latin klubie" a nastepnego rana
          musialam sie zajac malym

          jestem okropnie zmeczona a przede mna mnw. takie same dwa tygodnie.

          PS: czego zupelnie nie rozumiem, to dlaczego ja od tego stresu i
          braku snu nie chudne?
          • maria421 Re: Poniedzialek przed burza 07.09.09, 17:35
            Piekny dzien dzisiaj, z prawdziwa przyjemnoscia popracowalam troche w ogrodzie.
            Jutro ma byc jeszcze cieplej.
            • jutka1 Re: Poniedzialek przed burza 07.09.09, 22:33
              A w sumie miałam dobry dzień. Roboty po uszy, ale dałam radę wypchnąć dwie duże
              rzeczy i kilka pomniejszych, więc jutro też powinnam zdążyć. Tfu przez lewe ramię.
              Dzień był ciepły, spacer do domu bardzo przyjemny. Po pracy mała libańska
              kolacja na wynos, a poza tym wreszcie odpoczynek i wieczór dla siebie, bez
              pracy. Jippi.
              Tyle pierduł wieczornych. :-)
          • maria421 Xurka podziwiam 07.09.09, 17:36
            za multyfunkcyjnosc i energie.
            • jutka1 Re: Xurka podziwiam 07.09.09, 19:09
              Zmęczyłam się, tylko czytając! :-)
    • ewa553 xurku, 07.09.09, 18:47
      co to znaczy "przypadkowo zastrzelony"?
      A nie chudniesz bo moze masz jak ja: jak sie zdenerwuje albo jestem
      w stressie, to natychmiast zaczynam pochlaniac ciasteczka:((((
      • xurek zastrzelony przypadkowo 07.09.09, 20:50
        Basiu, tutaj link:

        www.tagblatt.ch/aktuell/stgallen/stgallen/Nach-dem-Obligatorischen-erschossen;art536,1373414
        • ewa553 Re: zastrzelony przypadkowo 08.09.09, 09:49
          rany, Xurek! a ja myslalam ze to jakis zarcik....
          • xurek Re: zastrzelony przypadkowo 08.09.09, 11:44
            to nie zarcik. Ten chlopak pracowal od paru lat w naszej agencji,
            ale nie znalam go specjalnie dobrze, bo nie bywam az tak czesto w
            Zurychu. Pamietam go z tego party, bo on zajowal sie tez
            komponowaniem muzyki i o tym troche rozmawialismy. Mowil tez o tym,
            ze nie moze za dlugo zostac i za duzo wypic, bo ma nastepnego dnia
            to "obligatorisches Schiessen", ktore jest czescia szwajcarskiego
            szkolenia wojskowego i odbywa sie co roku. W poniedzialek
            dowiedzialam sie od mojego asystenta, ze ta afera na temat wypadku
            przy tym strzelaniu to F......

            Mlodzi ludzie z naszej agencj bardzo fajnie sie zachowali: udalo im
            sie namowic wlasciciela wielkich elektroniczynch plakatow na
            dworcach na puszczanie jego video (bez glosu) przez kilka dni z
            dopiskiem "in memory"etc.. jak rowniez nasza stacje telewizyjna na
            puszczenie go z naglosnieniem. Zadali sobie naprawde duzo trudu by
            sklecic material i zorganizowac te kampanie. Ale zycia mu to nie
            przywroci...

            No i na sama mysl jak czuje sie ten, (jego przyjaciel zreszta) ktory
            go zastrzelil i ze bedzie z tym musial zyc przechodza mi ciary po
            plecach.

            Cala agencja udala sie na pogrzeb, a ja nie moglam bo mialam
            wlasnie "videokonferencje" z Londynem w ktorej bralo udzial 27
            krajow (siwy dym) i musialam sama siedziec w biurze.
    • ewa553 zycie to nie jest bajka..... 07.09.09, 18:50
      zbombardowalysmy z kolezanka naszego szkolnego kolege listami, zeby
      sie nie lenil, tylko odpisywal. Na to dostalam odpowiedz ze sie nie
      leni, ale ma....raka. Byl juz trzykrotnie operowany. Na szczescie to
      prostata "tylko", a o ile mi wiadomo, to sie czesto daje wyleczyc.
      Zeby bylo smieszniej, pare lat temu przezywalismy raka piersi jego
      zony. Do tego sa w dolku, bo ich 90-letni ojciec ma teraz jakiegos
      potrojnego raka itd.itd., No i jak tu sie cieszyc?
    • luiza-w-ogrodzie Slonce swieci - wtorek w domowym biurze 08.09.09, 02:08
      Przeczytalam Xurkowy wpis i podobne jak Jutka, poczulam sie zmeczona
      samym czytaniem! Xurek, dziewczyno, ja juz bylabym wrakiem po tak
      intensywnych dwoch tygodniach! Dla rownowagi u mnie nic sie nie
      dzieje. Slonce swieci, jest cieplo, po wczorajszej burzy pozostala
      wilgoc w ziemi i perspektywa wielkiej zielonosci. Wyskocze w
      poludnie do ogrodu przerzucic kompost i wsiac fasole w wielkie
      donice (ciekawe czy urosna).

      Stukam z werandy, odpoczywajac po poniedzialku. Przed burza czuje
      sie zawsze wyjatkowo polmozga i wiekszosc poniedzialku przelecialam
      na autopilocie. Ale przynajmniej wzielam samochod do przegladu
      technicznego (i go zarejestrowalam przez Internet) a w czasie
      przegladu poszlam do sklepow i kupilam dwa kostiumy kapielowe. Teraz
      spokojnie pracuje, kroliczka szelesci w klatce, pelna wigoru po
      napchaniu sie mleczem i trawa, i po wczorajszej akupunkturze. Miska
      podczas akupunktury najpierw dostaje same igly, potem podlacza sie
      do nich lekki prad:
      https://images8.fotosik.pl/88/d5a9ba6e77d2d945med.jpg

      https://images8.fotosik.pl/88/3e423c0456ef01e6med.jpg

      A na tym zdjeciu mala ze starym krolikiem (w pozie dywanika) - fotka
      zrobiona 3 tygodnie przed zlamaniem:
      https://images8.fotosik.pl/88/bbcf6bf6f3c6bd93med.jpg

      To tyle wiesci z krainy mchu, paproci i krolikow ;o)
      Pozdrawiam

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Slonce swieci - wtorek w biurze 08.09.09, 08:49
        Nastęony dzień ciężkiej pracy, do tego dzień krótszy, czyli... trzeba szybciej
        pracować :-)))
        Ma być gorąco: 31 C.
        Lecę, bom zaspała.
        Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Slonce swieci - wtorek w domowym biurze 08.09.09, 09:50
        slodka Misia, Luizo. I jaka cierpliwa. Ja jestem weteranka
        akupunktury (choc bez pradu) i wiem jak bardze sie chce przy tym
        wiercic, poruszac, a trzeba lezec bez ruchu. Podrap Misie za
        uszkiem - jesli kroliczki to lubia.
      • iwannabesedated Re: Slonce swieci - wtorek w domowym biurze 08.09.09, 11:22
        Zazdroszczę Luizo możliwości leczenia króliczki nie-przedpotopowymi
        metodami. Mój pies często dostaje różnych alergiczno infekcyjnych
        problemów skórnych, i na to tutejsi weci ładują mu antybiotyk.
        Oczywiście po półgodzinnej sesji wpychania mi karm specjalistycznych
        i innych dziwnych oraz b. drogich preparatów których akwizycją się
        zajmują. Sama się leczę medycyną chińską - ale dla psów tacy lekarze
        tutaj jeszcze nie istnieją.
    • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 84 :-) 08.09.09, 12:53
      Jesień idzie, idzie jesień, a dzisiaj mamy przyjemność podziwiać
      jeden z cudniejszych dni - ciepły, słoneczny, wrześniowy dzionek.
      Stragany pełne śliwek węgierek, kolb kukurydzy, gruszek, jeszcze
      zielonych laskowych i pomidorów wielkich jak dynie. Przydrożne baby
      sprzedają kurki, kanie i maślaki, a sąsiadujące kwiaciarki w
      kubełkach mają róże i astry. Moja winorośl tak jest oblepiona
      gronami, że w nocy wypierdoliła się pod jej ciężarem pergo-furtka,
      hahaha! Musieliśmy ją podnosić depcząc oberwane kiście.

      Aby ulżyć sobie odrobinę w ugniatającej mnie energii "detrepp" (tak
      to się chyba pisało), postanowiłam nie przedłużać umowy na nauczanie
      porannego kursu. Mam zamiar go zastąpić jakimiś innymi, bo tak
      niefortunnie był ustawiony, że mi poranki blokował.

      Niestety, z nastaniem jesieni, zaczęła się warszawska jatka
      komunikacyjna. Co roku mam wrażenie, że w trakcie lata populacja
      miejska ulega podwojeniu. Bo na jesień ludzi w środkach masowego
      rażenia i samochodów jest dwa razy tyle niż przed wakacjami.
      Naprawdę, niech się opamiętają demografowie, ludzi jest po prostu za
      dużo.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 84 :-) 08.09.09, 13:26
        Pogoda cudowna, wiec dosyc siedzenia przed kompem, trzeba z niej skorzystac.

        Bye!
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 84 :-) 09.09.09, 07:09
      witam w kolejny - pewnie rownie upalny jak wczoraj, dzien.
      Wstalam o bladym swicie i zaraz po wypiciu budzacych kaw
      pedze do ogrodu gdzie od wczoraj mam "asystenta" i robimy
      wielkie prace. Zycze Wam rownie slonecznego dnia.
      • jutka1 Środa 09.09.09, 08:21
        Ma być znów gorąco. Ufff.
        Ostatni pełny dzień pracy przed przeprowadzką do nowego biura. Jutro już tylko
        pakuję papiery. A roboty oczywiście huk. Albo nawet i CHUk :-)))

        Poza tym wszystko gra i buczy. Czego i Wam życzę (c)m.k. :-D
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek, jak to cudnie brzmi 10.09.09, 06:14
      Sroda to wlasciwie dla mnie piatek - ostatni dzien tygodnia w biurze
      przeciety joga w poludnie, ktora przelacza mnie na nizsze obroty. W
      czwartek i piatek nie tylko pracuje w domu ale i staram sie na te
      dwa dni nie organizowac zebran. Wlasnie wrocilam z (nieco
      przedluzonej) przerwy na lunch w ogrodzie, gdzie wysprzatalam
      krolikowi zagrode, wypuscilam na godzine kury, podlalam drzewa i
      krzewy owocowe, ogrod ziolowy, paprociowisko oraz wszystkie
      doniczki, bo zapowiada sie goracy tydzien - dzis 23 stopnie, jutro
      25 a przez nastepne 3 dni do 30 stopni. W cieniu, oczywiscie.

      Odpoczywam po wczorajszych emocjach - otoz corka dostala sie do
      ostatnich dwoch klas najlepszej szkoly panstwowej w Sydney, gdzie
      przedtem chodzil jej brat. Teraz w domu maly dramat, bo porzuci
      swoja zenska szkole i przeniesie sie do tamtej, ale sama chce (uff).
      Na szczescie szkola jest koedukacyjna, blizej domu i corka ma tam
      spora grupe przyjaciol, glownie lokalnych dzieciakow, z ktorymi
      chodzila albo do podstawowki albo do zenskiej szkoly sredniej, zanim
      sie przeniosly. No i dzieci naszych nowych sasiadow tez tam chodza.
      Bedzie wesolo. Ale co tam moje domowe problemy w porownaniu z
      przezyciami Xurka :o)

      Wracam do zarabiania, pozdrawiajac z werandowego biurka
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • iwannabesedated Re: Czwartek, jak to cudnie brzmi 10.09.09, 11:47
        Tak, Xurek zdecydowanie pobił wszystkich na głowę, głupio się wręcz
        odezwać po czymś takim. U mnie dalej sielskie dni wrześniowe - ogród
        się bujnie pleni, słonko grzeje lecz już nie parzy. Mogłoby tak
        zostać do grudnia. W grudniu zima. A w styczniu mogłaby się wiosna
        już pomału zaczynać. Co do klimatu, Bluesie, to moja ironia była
        raczej do mnie samej skierowana. Bo ja chyba nie lubię pluchy i
        szarugi bardziej niż Ty upałów. A jednak w takim pluchowato szarym
        klimacie siedzę. Z tym, że chyba czym innym jest upał w mieście.
        Pamiętam nowojorskie mokre, śmierdzące 98F, bez cienia wiatru, i bez
        ochłodzenia w nocy. Fujt.

        Zaciekawiło mnie Luizo, to znaczy, że w przerwie lunchowej dajesz
        radę dojechać do domu?

        Piszę to z punktu widzenia szalejącej warszawskiej jatki
        komunikacyjnej - co rok gorszej. Właściwie to pomału zaczynam się
        cieszyć, że nie posiadam samochodu. A już szczególnie się cieszę, że
        nie muszę się poruszać po mieście w godzinach szczytu.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek, jak to cudnie brzmi 11.09.09, 01:07
          iwannabesedated napisała:

          > Zaciekawiło mnie Luizo, to znaczy, że w przerwie lunchowej dajesz
          > radę dojechać do domu?

          Trzy dni w tygodniu pracuje w domu ;o) To sie nazywa pojsc na
          latwizne. Ale w dni kiedy pracuje w biurze mam tylko 15-20 minut
          dojazdu do pracy.

          > Piszę to z punktu widzenia szalejącej warszawskiej jatki
          > komunikacyjnej - co rok gorszej. Właściwie to pomału zaczynam się
          > cieszyć, że nie posiadam samochodu. A już szczególnie się cieszę,
          że nie muszę się poruszać po mieście w godzinach szczytu.

          W Sydney jest tez zle pod tym wzgledem - fatalna komunikacja miejska
          i zatloczone drogi, bo bez samochodu w takiej sytuacji nie da sie
          funkcjonowac. Wynik kilkunastoletniego zarzadzania miastem przez
          labourzystow. Z tego powodu pozostaje przy mojej obecnej pracy, choc
          co jakis czas pojawiaja sie ciekawe oferty w City - ale wowczas
          musialabym jezdzic z porannym tlumem i wracac z wieczornym, wszystko
          jedno czy pociagiem czy samochodem, zabieraloby mi to ze dwie
          godziny dziennie. A tak jak jest, trwa to niecale 20 minut w jedna
          strone bo nie tylko jest blisko, ale i jezdze z domu w strone
          obrzezy Sydney, wiec w przeciwnym kierunku do glownego nurtu ruchu.
          Rano jadac na granicy limitu predkosci patrze na dwukilometrowe
          korki do wjazdu na autostrade na przeciwnym pasie, brrr. Ale i tak
          wolalabym jakies regularnie jezdzace metro albo autobusy.

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
    • blues28 El Rompido 10.09.09, 09:22
      Raptem tylko kilka dni ale za to jakie! Zrozpaczona nieznosnymi upalami Madrytu
      (ten rok naprawde jest bardzo uciazliwy, od polowy maja temperatury dni i nocy –
      zwlaszcza nocy – utrzymuja sie na bardzo wyczerpujacym, upalnym poziomie)
      ucieklam nad Atlantyk. El Rompido to malownicza wies rybacka –400 mieszkanców -
      w rejonie Huelvy. Jezyczek ladu oddziela rzeke Piedras od oceanu Atlantyckiego,
      z szerokim pasem pieknej plazy owiewanej rzeska, zdrowa bryza. Poniewaz to juz
      wrzesien a i nie weekend to plaza i wies opustoszaly od turystów i wszedzie
      panowal blogi spokój zaklócany tylko szumem morza i krzykiem mew. Cudowna
      kuchnia swiezych, zaledwie zlowionych ryb i owoców morza, które kucharz
      zwyczajowo najpierw pokazuje w stanie surowym gosciom, by mogli wybrac i
      zaaprobowac. Kolacje przy cichych dzwiekach gitary hiszpanskiej, pozniej
      wieczorne spacery po plazy az do Punta Umbria lub La Antilla.
      I straszny zal, ze trzeba bylo wrócic, ale niestety mam zaklepane wizyty u medyka.

      Stokrociu, pisalas, ze srednio sobie wybralam kraj skoro mi goraco :-)
      Ale poza naprawde nieznosnym latem to bardzo piekny kraj z ogromnym bogactwem
      krajobrazowym, kulturowym, gastronomicznym z pogodnymi, zyczliwymi ludzmi, no i
      ... kiedys wreszcie przyjdzie jesien, tez bardzo piekna :-)
      • maria421 Re: El Rompido 10.09.09, 10:06
        Oczami duszy mojej juz widze to El Rompido i zazdroszcze...
        • ewa553 Re: El Rompido 10.09.09, 14:00
          Jak daleko jest z Madrytu do El Rompido?
          Wogole masz fajnie, ze z Madrytu masz mozliwosc odwiedzania pieknych
          miejsc. Nie chce sie osmieszac, ale ja tak tez mam, choc moje piekne
          miejsca nie sa tak efektowne jak Twoje. Ale mam niemalze w zasiegu
          reki: na zachod gorki Palatynatu renskiego, na wschod - gorki
          Odenwaldu. Z ich slicznymi miasteczkami i z ich tysiacami drog
          wedrowkowych. I z ich pysznym winem. Do uroczego Wissembourga we
          Francji mam godzinke autem, a do Strassbourga 145 km. W poniedzialek
          przyjezdza na tydzien moja psipsiola w Berlina i juz sie ciesze na
          przejazdzki z nia po okolicy.
          • blues28 Re: El Rompido 10.09.09, 15:46
            Prawie 650 km. Ale warto! Zreszta w która strone sie nie obróce to
            warto pojechac i pobyc, porozgladac sie, poodychac swiezym
            powietrzem.
            Zreszta Ty tez mieszkasz w ladnym miejscu i masz pelno ciekawych
            zakatków na rzut beretem :-)

            Oczekujac na mojego medyka zaprzyjaznilam sie z malym yorkiem. Potem
            okazalo sie, ze to ona! Sliczna. Bardzo mila i fikusna (miala
            kokardke, zeby wlosy nie wpadaly jej do oczu). Wpatrywala sie we
            mnie tymi blyszczacymi guziczkami i wspinala sie po nodze zeby ja
            poglaskac. Zupelne cyganiatko nie bojace sie obcych :-)
    • iwannabesedated "Czasy" 10.09.09, 12:15
      Kilka dni temu słuchałam sobie piosenek Varius Manx z Anitą Lipnicką
      na youtube. Przy okazji, przeczytałam, że "tamte czasy nie
      wrócą", "żyło się jakoś inaczej, piękniej, prościej", "obecne czasy
      nie mają żadnego klimatu", "teraz liczy się tylko kasa, a wtedy...".
      Znowu więc nie zdołałam zauważyć, że jakieś w sumie niedawne lata,
      już się stały "czasami". I już wyrosła grupa ludzi, która lata '90
      wspomina jak moi Dziadkowie czasy przedwojenne.
      • iwannabesedated Eeee... 10.09.09, 12:38
        ...no wiecie co...
        Sama tu ze sobą piszę od dwóch godzin, pomór jakiś czyco?
        • blues28 Re: Eeee... 10.09.09, 15:52
          No, jam ci jest! Ale ide do kuchni spreparawac jakis obiad bo
          glodnam. Dopiero co wrócilam. Donosze, ze gorac bez zmian wiec nawet
          zazdraszczam Basi tych kluczy gesi ulatujacych hen gdzies tam....
      • jutka1 Re: "Czasy" 10.09.09, 21:38
        Wreszcie week-end. To znaczy praca z domu, ale może uda sie z 1 dzień odpoczynku
        wyrwać?

        Czirs.
    • ewa553 jesien?? 10.09.09, 14:05
      mam bardzo pracowity tydzien w ogrodku. Przychodze wlasciwie tylko
      na sjeste do domu, bo inaczej bym sie wykonczyla. I teraz zamiast
      prostowac kregoslup na kanapce, siedze tu i stukam. Chora osoba
      jestem. Ale co Wam chce powiedziec: od paru dni obserwuje klucze
      dzikich gesi przelatujacych w wiadomym szyku nad ogrodem. Po kilka
      razy w ciagu dnia. Cudne to, szczegolnie jak Pan Ges Przewodnik
      opieprza maruderow lub wychylajacych sie. Zal mi ptakow, ze tak
      daleka droge maja przed soba. Ale i9m tez zazdroszcze. Bo to bylby
      dla mnie model zycia: lato tutaj, zima gdzies cieplej, chpocby w
      Andaluzji.... Cos zle sobie zorganizowalam zycie....
      A teraz ide prostowac kregoslup i odciazac ramie.
      • maria421 Re: jesien?? 10.09.09, 17:04
        Dzisiaj jest pochmurno, ale dosyc cieplo. Bylam w miescie z zamiarem kupienia
        plaszcza na zime i znow ta sama historia co w zeszlym roku- znow nie wiem co
        chce i znow nic mi sie nie podoba. W zeszlym roku z tego zastanawiania sie co
        kupic wyszlo ze w koncu nic nie kupilam, ale w tym roku musze juz koniecznie
        miec cos nowego. Tylko co?
    • luiza-w-ogrodzie Piaaaateeeek!!! 11.09.09, 08:20
      ...i wlasciwie nie mam sily nic wiecej napisac. Oralam raporty caly
      dzien, oczy mi wychodza z glowy a za pol godziny jade do weta z
      kroliczka i w drodze powrotnej bede stala w korku. Po powrocie
      wracam do raportow ale jak je wykoncze, padne na twarz i zawyje
      wielkim a zmeczonym glosem: Piaaaaaaateeeeek!!!
      ...czego i Wam zycze - to znaczy piatku a nie wycia...

      W weekendowych planach sadzenie, plywanie i niedziela spedzona na
      ogladaniu prywatnych domow przerobionych na ekologiczne (Sustainable
      House Weekend). Czyli nuda jak zawsze ;o) No to spadam, zyczac
      wszystkim milego piatku!

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • blues28 Re: Piaaaateeeek!!! 11.09.09, 09:40
        luiza-w-ogrodzie napisała:
        W weekendowych planach sadzenie, plywanie i niedziela spedzona na
        ogladaniu prywatnych domow przerobionych na ekologiczne (Sustainable
        House Weekend).
        ------
        Luizo, to sa domy calkowicie samowystarczalne? Panele sloneczne,
        generatory, zbiorniki na deszczówke? Czy to faktycznie zdaje egzamin?

        Nie wiem czy mówilam, ale u mnie zbliza sie jesien, ha! Ciesze sie
        jakniewiemco!
        • luiza-w-ogrodzie Sustainable House Day 14.09.09, 04:08
          blues28 napisała:

          > Luizo, to sa domy calkowicie samowystarczalne? Panele sloneczne,
          > generatory, zbiorniki na deszczówke? Czy to faktycznie zdaje egzamin?

          Zdaje egzamin. Wiekszosc projektow jakie ogladalismy maja znacznie zredukowane
          rachunki - np domprawnika-ekologa Michaela Mobbsa polozony w centrum od 13 lat zamiast 3
          tysiace rocznie (za wode, prad, scieki) placi 270-300 dolarow.

          Widzialam tez kilka domow calkowicie odlaczonych od sieci wodociagowej i
          sciekowej (np wspomniany dom Michaela) i z rachunkami wystawianymi firmom
          energetycznym za prad
          , jakiego nadmiar sprzedaja do publicznej sieci.

          Z pradem generowanym przy pomocy paneli fotoelektrycznych (photovoltaic cells)
          problem jest taki, ze produkowany jest tylko w dzien a ze nie mozna go
          przechowywac, domy takie sa podlaczone do sieci elektrycznej i maja specjalne
          liczniki krecace sie w obie strony: nadmiar "slonecznego" pradu idzie do sieci w
          dzien, a nocy dom uzywa pradu sieciowego.

          Oprocz instalacji wodnych i energetycznych widzielismy tez ciekawe rozwiazania
          pomagajace zmniejszyc zuzycie pradu, np postawienie lodowki na azurowej kracie
          zeby mogla ciagnac chlodne powietrze spod podlogi zmniejsza zuzycie pradu tego
          sprzetu do 25%. Ogladalismy organiczne ogrodki z kurami, ul rodzimych pszczol bez zadel, oczyszczajace wode stawki pelne
          sitowia i superdrogi, nagrodzony i ogromny nowoczesny dom, z systememkomputerowym pokazujacym zuzycie wody, pradu i gazu.

          Za kazdym razem gdy idziemy ogladac domy w ramach owego Sustainable House Day (a
          to juz piaty raz) uczymy sie czegos nowego. Chyba czas zaczac wreszcie
          projektowac rozbudowe kuchni, lazienki, dobudowe jadalni otwartej na ogrod,
          podlaczenie gazu i wody deszczowej do domu, oczyszczalnie szarej wody itp,
          itd... glowa boli...

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Piaaaateeeek!!! 11.09.09, 09:59
        Piątek poza biurem, ale i tak trochę pracuję. Wreszcie mogę napisać raport z
        Bergamutów, i kilka innych rzeczy mam do napisania. Lajf.

        Za oknem jasne szarości, podobno po południu ma być słonecznie. Obiad jem z
        koleżanką z sąsiedniego departamentu, która wyprowadza się do Waszyngtonu.
        Szkoda, polubiłam ją, ale też wiem, że dla niej to świetny ruch zawodowy.
        Po obiedzie jedziemy z Lucją do parku Bercy, nigdy tam jeszcze nie byłam i
        cieszę się.

        No, idę popracować. Miłego dnia :-)
    • blues28 Nie o pierdulach, o nie! 11.09.09, 09:32
      Mialam wejsc na watek Xurka o Gadafim (tu go pisza raz z podwójnym
      d a raz z pojedynczym), ale zemglilo mnie. Z duzo tam
      dziegciu ;-( Niemniej jednak tematu dziegciu i zólci kontynuowac nie
      zamierzam wiec ide tu, na pierduly. A temat jest niepierdulowy.

      Wczoraj wieczorem, w sposób niezamierzony trafilysmy z przyjaciólka
      na bardzo ciekawe spotkanie. Bylysmy na kawie w klubie
      literackim “La esfera de los libros” i z ogromna radoscia acz
      przypadkowo wzielysmy udzial w wywiadzie z iranska Noblistka Pokoju
      z 2003 roku Shirin Ebadi, która promuje swoja ksiazke “Zlota klatka”.

      Starsza ta dama, niegdys sedzina, ale zmuszona do opuszczenia
      stanowiska, teraz jako adwokat, od dekad jest aktywna czlonkinia
      Organizacji Praw Czlowieka, ze szczególnym uwzglednieniem kobiet i
      dzieci.
      Nalezy do odlamu reformistycznego islamu i proklamuje, ze islam i
      demokracja sa kompatybilne, choc to rezim o fanatyzujacym pokroju
      islamu zobligowal ja do porzucenia pracy, emigracji i wiecznego
      spogladania przez ramie, bo od 20 lat ciazy na niej wyrok smierci.
      Wszystko to w imie Allacha, które to imie kazdy sobie przywoluje na
      wlasna korzysc.

      Shirin Ebadi, w formie fikcyjnej – choc duzo w tym elementów
      autobiograficznych – szkicuje historie Iranu ostatnich dekad. Osnowa
      jest zycie trzech braci, którzy w Iranie post-rewolucyjnym podejmuja
      trzy rózne drogi. Ksiazka tytuuje sie “Zlota klatka” i wychodzi na
      rynek hiszpanski za kilka dni. Napewno kupie chociazby z uwagi na
      bogactwo przezyc, dystans, piekno jezyka, cieplo jakie z niej
      emanowalo podczas rozmowy.

      Sluchajac tej wielkiej damy, o otwartym umysle, pelnej godnosci,
      której tyle odebrano i z wiecznie zagrozonym zyciem pomyslalam o
      naszych dywagacjach....
      Mozemy sobie rozmawiac, bo tego typu tragedie nas nie
      dotknely. Kazdy z nas pewnie przezyl jakies osobiste tragedie, ale
      te wstrzasajace calym krajem, gdzie wokól jest tylko zniszczenie i
      morze nieszczescia sa nam odlegle w czasie i przestrzeni.

      Lubie bardzo zwiedzac swiat i ciekawia mnie inne cywilizacje z uwagi
      na ogromne bogactwo i odmiennosc kulturowa, ale jakze cenie sobie
      zawsze móc wrócic do mojej starej Europy z jej ulomna demokracja, a
      przy tym bedac korzenio-lubna miec na rzut beretem ojcowizne ;-)


      • maria421 Re: Nie o pierdulach, o nie! 11.09.09, 09:50
        Dopisuje sie pod tytulem "Nie o pierdulach" bo nie chce zakladac nowego watku.

        Dzisiaj mija 8 lat od atakow na WTC i Pentagon, wiec 9/11 znow jest medialnym
        tematem. Wczoraj w niemieckiej TV (kanal VOX), zaraz po flimie "Lot United 93"
        nadano program "9/11, co naprawde sie wydarzylo". Bylo to pomieszanie faktow z
        poplataniem teorii spiskowych.

        Nie moglam tego zniesc, nie moglam tego ogladac do konca.

        W wielu krajach Europy klamstwo oswiecimskie jest karalne. Teorie spiskowe na
        temat 9/11 kursuja natomiast na roznych kanalach i nikt sie na to nie oburza?
      • maria421 Re: Nie o pierdulach, o nie! 11.09.09, 10:02
        Bluesie, nasze pokolenie naprawde ma szczescie ze nie przezylo zadnych wielkich
        narodowych tragedii tak jak pokolenie naszych rodzicow. Ale nasze pokolenie ma
        obowiazek wyciagnac nauke z tragedii pokolenia naszych rodzicow. Nasze pokolenia
        ma obowiazek wiedziec jakim darem jest wolnosc, pokoj, demokracja. Wiem,
        patetycznie to brzmi, ale niech sobie brzmi, ja to mowie z pelnym przekonaniem:)
      • iwannabesedated Re: Nie o pierdulach, o nie! 11.09.09, 13:46
        Ja zakończywszy moje poranne zajęcia spędziłam snujowate miejskie
        przedpołudnie. Z radością zauważyłam iż na rogu Chmielnej i Brackiej
        otworzył się skład tanich książek - nareszcie. Bo do tej pory tylko
        jak byłam w Krakowie, to sobie harce po takich składach urządzałam,
        a jest ich tam kilka wokół rynku. Rzuciła się na mnie "Powszechna
        historia nikczemności" Borgesa, a w niej opowieść o tym ojciec
        Bartłomiej de las Casas użalił się nad losem wyniszczanych w piekle
        antylskich kopalni Indian i doradził cesarzowi Karolowi V
        zastąpienie ich - Murzynami! Hahaha! Co, mimo, że niejeden z nich
        okazywał niewdzięczność i umierał na (!) bylejaką chorobę, dało
        początek szeregowi zacnych dokonań zachodniej cywilizacji, takim jak
        bluesy z Nowego Orleanu, pół miliona poległych w wojnie secesyjnej,
        pojawienie się słowa "lincz", poezję kubańską oraz habanerę - matkę
        tanga. Hahaha! Nie mogłam się tej książeczce oprzeć, i teraz ją
        sobie z upodobaniem podczytuję.

        Poza tym trwa wrześniowa sielanka, pogoda wręcz nieprzyzwoicie
        cudowna, co kontrastuje ze straszliwą informacją przekazaną mi
        wczoraj przez kumpelę przy kawie na tarasie. Warszawa dobowo
        przyjmuje 400 nowych mieszkańców - to znaczy, że co miesiąc przybywa
        do miasta stołecznego całe miasteczko rozmiarów powiedzmy -
        Nałęczowa. Ja, jak napisałam, jestem cała za przybywalstwem, kultur
        i regionów mięszaniem, ale to jest chyba po prostu za dużo! Rany
        boskie, to mrowie ludzi w końcu się zadepcze!
        • xurek Back to gossip czyli pani kierownik beczy przy biu 11.09.09, 13:53

          Znaczysie juz nie becze, bo sie opanowalam miast slimtrac zjadlam
          ciasteczko.

          Wiec od wczroaj mamy pitch. Najpierw szkolenie przez telefono-
          internet, nikomu do szczescia nie potrzebne, ale obowiazkowe, ktore
          zezarlo mi godzine, na ktorym min. sie dowiedzielismy, ze Germany
          bedzie koordynowac 20 krajow I nasze oferty mamy najpierw tam
          wyslac, by oni je zaopiniowali a potem wstukac to najnowszego szalu
          mody: interaktywnych systemow ofert w internecine. Na brzegu moich
          zwojow mozgowych przebiegla mi mysl: skad Germany wie, jaka oferta w
          Szwajcu jest konkurencyjna.

          Po poludniu sie dowiedzialam: chca od nas na jutro (czyli dzisiaj)
          dodatkowe tony sprawozdan, by “wrozyci sie w rynek” a potem
          zaopiniowac to, co zrobili ci, ktorzy na tym rynku siedza od lat….

          No wiec wieczor: maz w Biel na spotkaniu z publika w ramach grupowej
          wystawy, dziecko mamusiuje I co piec minut cos chce a ja produkuje
          reportinig, dzwonie do firmy I poganiam asystentow, zeby
          produkowali szybciej, gotuje, czytam ksiazke na dobranoc, koncze
          reportingi, potem zasiadam do przylepiania etykietek na bizuterie co
          ja maz wystawiac I sprzedawac ma w niedziele I przy tym dziele
          zasypiam….

          Dzisiaj rano maja otworzyc ten superinternetowy system do robienia
          ofert, ktory zawiera wszystkie parametry (czyli bez niego ani rusz
          zaczac) no I najpierw nie przysylaja hasla, potem nie da sie
          zalogowac a w koncu ta najwazniejsza czesc nie dziala I odsyla mnie
          to “technical support” w kotrym siedzi leniwy idiota, ktory nie ma
          ani o niczym pojecia ani ohoty czegokolwiek sie dowiedziec.

          Po dwoch godzinach telefonow, maili prosb I grozb I nie osiagniecia
          niczego i zdania sobie sprawy, ze w poniedzialek wiedzorem ta
          gowniana robota ma byc gotowa a w miedzyczasie mam kino z 4-ka
          dzieci, gosci, pomoc mezowi w przygotowaniu tego sprzedawania,
          przygotowanie paru rzeczy na nastepna wystawe (wernisaz w przyszly
          czwartek) wzielam sie I rozryczalam a asytentowi przechodzacemu w
          tym momencie obok mojego biura i rozdziawiajacego gebe zatrzasnelam
          z hukiem drzwi przed nosem.

          Teraz zjadam ciastko, napisalam pierdule, uspokoilam sie nieco i
          chyba bede musiala z tego biura wyjsc I cus im wyjasnic, ale
          strasznie mi glupio….
          • iwannabesedated Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 14:15
            Xurku drogi, a nie dajżesz się zmiąchać matriksowi. Nie musisz
            nikomu tłumaczyć nic, masz prawo w takiej sytuacji się rozryczeć, a
            nawet - ba! - focha strzelić. A co! Wszyscy zrozumieją, i sympatię
            zyskasz ogólną bo się nie jak robot zachowasz, ale jak ludzka
            istota. Co wszyscy z ulgą powitają, bo pewnie też mają wszystkiego
            po kokardę.

            Uklep to wszystko prowizorycznie, bo nie można serio traktować
            czegoś co z natury swojej jest niepoważne. Wyślij dupo-kryjących
            maili stos, narób szumu i dymu, po czym zniknij jak Salomiei sen
            srebrny, jak złoty róg i święty graal, aby się zrobić na bóstwo
            przed nadchodzącym wczesno wrześniowym wieczorem.

            • blues28 Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 14:26
              Xurku, Stokrotka madrze gada! Mnie prawie glowa rozbolala od samego
              czytania. Toz to absurd do szescianu!
              Zjedz ciastko, wyplacz sie, wytrzyj nos i idz do domu. Moce sprawcze
              zostaly wyslane celem pomyslnej sprzedazy bizuterii :-)

              Ja tez nagle oklaplam i pobeczalam, bo dzisiejsze wyniki okazaly sie
              zle :-( Niejednoznaczne, ale niedobre. Caly relaks i dobry nastrój
              poszedl sie pasc na zielensze laki. I znów zaczynamy ten sam
              kontredans :-(
              • maria421 Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 14:39
                Tak wlasnie wyglada walka czlowieka z bezmyslnym programem komputerowym.
                Wczoraj w TV pokazywali jakies nowe cuda-niewida, automaty co na zyczenie
                wypowiadane slownie do mikrofonu, swieza pizze serwuja.

                To sie nazywa dehumanizacja!
              • iwannabesedated Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 14:47
                Bluesie, to jakiś zjazd energetyczny niechybnie. Wcale nie musi być
                ten sam kontredans. Widać Twoje ciało się uwagi Twojej nadal domaga,
                zastanów się co Ci może być potrzeba? Masaże, ruch, dieta, terapia,
                a może pasja jakaś zarzucona, a może całkiem nowa? Pamiętasz, miałaś
                zgub szukać...
                • blues28 Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 15:19
                  Sama juz nie wiem Stokrotko. Ruchu mam manóstwo, bo i rower i
                  Pilates i biegam, moze wrecz zanadto? I jak tylko zobacze swiatelko
                  w tunelu zaraz zaczynam sie cieszyc i zapominam, ze moze byc to
                  miraz, fatamorgana i wtedy z pogodnej chmurki jest ostry zjazd na
                  ziemie.

                  Ta dzisiejsza lekarka to swietna specjalistka w szpitalu
                  uniwersyteckim (rodzaj akademii medycznej), trudno dostepna, wiec
                  jak w pewnym momencie zle sie czulam, a mialam juz na bank zaklepana
                  ta wizyte na dzisiaj – absolutnie konieczna w celu sprawdzenia
                  efektywnosci terapii - to nie dano mi dodatkowej wizyty, bo do tego
                  samego specjalisty nie mozesz miec dwóch wizyt. A ja z dzisiejszej
                  nie zamierzalam rezygnowac, bo mogliby mi ja dac w listopadzie albo
                  w grudniu!
                  Zatem poszlam do prywatnego lekarza, zrobil mi badania i obnizil mi
                  dawke leku. Poczulam sie swietnie i tak bylo do dzisiaj. I dzis jej
                  powiedzialam o obnizonej dawce.
                  Oprócz tego, ze opierniczyla mnie jak koze za obierki to uswiadomila
                  mi dobitnie, ze zmienilam dawke na wlasna odpowiedzialnosc i ze moje
                  zle wyniki sa skutkiem nieprzestrzegania jej wskazan.
                  Czuje sie jakby przejechal mnie walec. Zreszta, nieuleczalna
                  optymistka, poszlam do lekarza sama, machajac torebeczka.
                  • maria421 Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 15:30
                    Bluesie, sciskam Cie bardzo serdecznie i niech Cie optymizm nadal nie opuszcza.
                  • iwannabesedated Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 15:38
                    No może...? Może trzeba by zwolnić? Trochę bez-ruchu właśnie, po
                    prostu bycia? pozwolenia żeby się wydarzało? cierpliwości? Bo ja
                    wiem?

                    Nie daj sobie wmówić, złe wyniki to Twoja wina. Każdy gdyby się czuł
                    źle, to by szukał porady lekarza. Gdyby ten lekarz był niedostępny -
                    to by poszedł do innego. Na gburowatość i arogancję lekarzy się
                    uodpornij, wyniki na pewno się da poprawić, a następnym razem weź
                    jednak ze sobą jakąś bliską osobę. Cieszyć się razem - też jest
                    przyjemnie:)
                  • ewa553 Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 16:01
                    Bluesie, jesli dobrze zrozumialam to wyniki Ci sie pogorszyly po
                    obnizeniu dawki leku. To znaczy ze jak teraz zaczniesz brac znowu
                    wiecej, to sie po jakims czasie ustabilizuje. Tak bedzie, zobaczysz.
                    Sciskam Cie bardzo, bardzo serdecznie przekazujac Ci cala pozytywna
                    energie....
                    • ewa553 Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 16:04
                      Xurku, przygotuj menzusiowi rowniez opakowania dla bizuterii: nie
                      kazdy ma moje poczucie humoru:))))
                      Cos mam ochote jeszcze tej jesieni skoczyc do Was na jakas wystawe.
                      Nalezy mi sie jakas rozrywka. Od 14. do 22. wrzesnia bedzie u mnie
                      psipsiola z Berlina - macie cos w tym czasie zebysmy mogly wpasc?
                      • xurek Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 16:18
                        jest wystawa grupowa artystow majacych atelier w tym samym budynku
                        co Shed. Jest ona w Zugu, w bardzo ladnej hali. Wklejam tutaj date:

                        Vernissage:
                        Donnerstag, 17. September, 18.00


                        Datum: 17. Sept. 2009 - 20. Sept. 2009 Do ab 18.00 / Fr und Sa 10.00-
                        21.00 / So 10.00-19.00
                        Ort: Altstadthalle
                        Unter Altstadt 14
                        6300 Zug
                        Organisator: Renate Eckert, Ursi Kreienbühl, Maria Schmid, Shedrach
                        Uzenab

                        Poza tym Zug / Luzern / Vierwaldstädtersee to bardzo piekne miejsca
                        do zwiedzania, szczegolnie o tej porze roku (w ten weekend bedzie
                        przepiekna sloneczna pogoda, na przyszly nie znalazlam zadnej
                        prognozy), gdyz powietrze jest bardzo klarowne i b. dobrze widac
                        gory.

                        Wiecej wystaw i innych "ementow" znajdziesz na stronach zuger
                        tourismus i luzern tourismus.
                        • ewa553 Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 16:47
                          Tak tez myslalam z tym szfajcem, Xurku, Ja znam te wszystkie miejsca
                          i che5tnie je jeszcze raz odwiedze. Zobacze co moja Karin na to
                          powie. No i chetnie polaczylabym to z Wystawa "Twojego".
                  • luiza-w-ogrodzie Bluesie, trzymam kciuki 14.09.09, 04:38
                    Jestes optymistka - a to dobrze rokuje w walce z choroba.
                    Trzymaj sie, serdecznie Ciebie sciskam!

                    Luiza-w-Ogrodzie
                    Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
                    się. Całe życie? Załóż ogród...
              • xurek Re: Back to gossip czyli pani kierownik beczy prz 11.09.09, 16:24
                czy zrobia Ci te badania jeszcze raz, skoro wyniki sa
                niejednoznaczne? I co zalecila ta lekarka, by robic teraz?
                Mysle, ze powinnas za wszelka cene trzymac sie dobrego nastroju:
                czasem takie "snienie na jawie" pt: "wszstko jest dobrze, choroba
                przezwyciezona, teraz sobie odpoczywam i ciesze sie swiatem" moga
                zmobilizowac wiele pozytywnej energii potrzebniej to wyzdrowienia.

                a moze to te upaly tak Cie wymeczyly, ze ogolna kondycje masz gorsza
                i to odbilo sie na wynikach?
                • blues28 Dzuekuje bardzo, naprawde dobrzy ludzie 11.09.09, 17:09
                  Otóz jekliwosc na forum dziwnie mi pomogla, bo ustawila problem w
                  perspektywie, przestalam beczec i uzalac sie nad soba, uspokoilam
                  sie. Przygotowuje sie na rzeczowe poinformowanie Contrario, który
                  jest w podrózy i wróci wieczorem, a takze moich sióstr, które
                  czekaja na telefon i jesli nie zadzwonie, to bedzie alarm. Wiec
                  zadzwonic musze i to spokojnie.

                  Wynik jest niejasny, bo markery sa niedobre, ale jakby sprzeczne
                  wiec trzeba bedzie wynik powtórzyc. I jakby co, powtórzyc terapie
                  choc nie od razu, bo tego typu terapie wymagaja choc 9 miesiecy
                  przerwy. Gorszych scenariuszy na razie rozpatrywac nie zamierzam.

                  Baba nawrzeszczala na mnie, bo wyzsza dawka ponoc wspomaga terapie i
                  czyni ja skuteczniejsza. Teraz juz po herbacie.

                  Xurku, koniecznie opisz wystawy i kiermasz z udzialem dziel Twoich.
                  Bynajmniej nie zycze Ci takiej jazdy bez trzymanki jaka mialas
                  ostatnio, z wczorajszo-dzisiejszym hitem na czele, ale Ty pisz, bo
                  to sie czyta tak soczyscie, ze zupelnie sie zapomina o innych
                  realiach, czasem smetnych.
                  • iwannabesedated Re: Dzuekuje bardzo, naprawde dobrzy ludzie 11.09.09, 20:00
                    Hm, a czemu właściwie musisz informować rzeczowo i spokojnie?
                    Może płaczliwość wobec naprawdę bliskich osób by Ci pomogła? Zamiast
                    wkładać energię w utrzymanie "frontu" przed najbliższymi mogłabyś
                    jej użyć do odzyskiwania zdrowia.

                    Tak czy śmak, na razie wiesz tylko tyle, że wyniki trzeba powtórzyć.
                    Słusznie robisz nie "kręcąc filmów" i wymyślając bógwieco.

                    Do mnie przed chwilą zadzwoniła Mama, cała w panice. Bo się do
                    Ciotki dodzwonić nie mogą, więc doszli do wniosku że Ciotki
                    narzeczony jej do telefonu nie dopuszcza, a być może nawet
                    przywiązał ją do łóżka (!) szmatami. Nie wiem czemu moja rodzina
                    uważa za stosowne kręcić takie dymy, ale szanuję pomysłowość.
                    • jutka1 Re: Dzuekuje bardzo, naprawde dobrzy ludzie 11.09.09, 22:06
                      Podpisuję się pod 100K.

                      Bluesie, masz mieć priority number one: yourself.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 84 :-) 11.09.09, 19:52
      Corka wlasnie dzwonila roztrzesiona bo ktos ja stuknal na autostradzie. Nie
      mocno, bo bardzo wolno jechali w korku, ale wystarczajaco zeby sie przestraszyc.

      Czekam az dojedzie do domu to sama zobacze co i jak.
      • xurek BAD DAY? 11.09.09, 20:33
        ten dzien chyba pelen jest jakiejs negatywnej energii. Do
        dotychczasowych klesk doszlo:
        - maly zgubil jeden z biletow na przed-premiere, wiec
        musial "wyprosic" jedno z dzieci i straszny byl dramat
        - maz zapomnial zrobic zakupy a przypomniec mu nie moglam bo
        zapomnial rowniez zaplacic rachunku telefonicznego, wiec mu telefon
        wylaczyli, wiec do jutra nie ma w domu nic do zarcia
        - Behemot mial bardzo paskudny meeting

        Moze wiec jutro wszystko bedzie lepiej? Najlepiej juz dzisiaj nic ne
        robmy, nic nie mowmy, o niczym nie myslmy, poczytajmy jakas komedie
        i pojdzmy wczesnie spac proszac aniola stroza o ochrone przed
        koszmarnymi snami.
        • xurek no to dodam jeszcze: 11.09.09, 22:46
          chlopaki pojechali na stacje benzynowa (10 minut stad) by kupic
          przynajmniej chleb na kolacje i wrocili..... 2 godziny poznie, bo po
          drodze bus sie zepsul i musieli wzywac pomoc drogowa....

          chcialam isc do wanny ale zamienie na przysznic bo moglabym sie
          utopic, wiec lepiej nie...
          • jutka1 Re: no to dodam jeszcze: 11.09.09, 22:55
            Mattcobosco, Xurek... sorry...

            A moja jedna z najlepszych przyjaciółek miała dziś atak serca. Duchtury odesłały
            do domu. Z diagnozą. Ochujeli czycuś, czy kifijute?
            BR\
            :-((((((((
            • maria421 Re: no to dodam jeszcze: 11.09.09, 23:33
              A moja corka jeszcze nie dojechala. Dodzwonic sie do siebie nie mozemy bo chyba
              jej bateria padla. Sprawdzilam w internecie, autostrada jest czesciowo
              zablokowana przez wypadek ciezarowki, stad ten korek w ktorym zostala potracona.

              Zaraz chyba wyjde z siebie i stane obok:(
              • iwannabesedated to ja się dołożę 12.09.09, 15:00
                Ciotka nie odpowiada na sms'y, więc się ja zaczęłam denerwować.
                Babcia chłopa w szpitalu z wylewem krwi do mózgu. Jeżdżą tam na
                zmianę żeby ją karmić łyżeczką. Bank naliczył opłaty o dzień
                wcześniej i na koncie mam debet - muszę gnać do wpłatomatu bo
                inaczej mi karę wlepią. Grupa w Kraku chyba mi się nie zbierze na
                warsztaty w przyszłą sobotę. WSZYSTKO SIĘ PIERDOLI!!!
                • maria421 Re: to ja się dołożę 12.09.09, 15:13
                  U mnie sie wyprostowalo. Corka wrocila krotko przed polnoca, 140 km jechala
                  przez prawie 6 godzin, z tego 4 w korku bo jakas ciezarowka sie palila na
                  autostradzie. Na szczescie miala przy sobie butelke wody do picia i jakies
                  dropsy mietowe i na szczescie z siusianiem tez wytrzymala.
                  Uderzenia w tyl samochodu wcale nie widac. Jakby nie bylo, nawet male- Volvo is
                  Volvo!
                • jutka1 Re: to ja się dołożę 12.09.09, 15:35
                  O qrv 100Krocie.
                  Chyba trza się zabarakudować w domu, bo widzę, że eklipsa jakowaś najbliwsze
                  foro napadła.

                  Wracam do raportu z Bergamutów. Ale będę zaglądać.
                  Miałam wieczorem iść na imprezę, odwołałam wczoraj. Na jutro nie potrzebuję kaca
                  a wręcz przeciwnie. :-)
                  • ewa553 Re: to ja się dołożę 12.09.09, 17:52
                    a gdzie Twoja ciotka mieszka, Iwanno? Bo jesli w Wawie, to dawno
                    piwnnas tam byc aby ja odkneblowac (czy co tam jej przyjaciel
                    uczynil).
                    Choc inni to maja stalowe nerwy: moja znajoma stad jest na urlopie z
                    malzonkiem. Oboje sa wielbicielami urlopow i to jest ich conajmniej
                    piaty urlop w tym roku. Tymczasem jej 90-letni ojciec jest
                    umoierajacy, o czym pisalam. A ona na urlopie. A jej siostra, sama
                    po raku i z mezem z rakiem, sama opiekuje sie ojcem: raz w domu, a
                    teraz w szpitalu. Ta na urlopie, podobno "nie zdaje sobie sprawy z
                    powagi sytuacji". Jasne, jak sie ma 90-letniego ojca z rakiem, to
                    mozna miec zludzenia, prawda? Co za cholerna blac. Jej ukochany
                    tatko.
                    • iwannabesedated Re: to ja się dołożę 12.09.09, 19:46
                      Ciotka mieszka w Johannesburgu, 700 km od moich Rodziców i kilka
                      tysięcy - ode mnie. Nikt jej nic nie uczynił, tylko w doła wpadła.
                      Bo się okazuje, przyjaciel domu, przyszywany kuzyn i mój szkolny
                      kolega, Jarek - powiesił się. Sms'a mi w końcu przysłała. A też i
                      mojego kuzyna żeśmy granatem z pieleszy domowych wyrwali i na
                      przeszpiegi wysłali. W razie czego, policję byliśmy gotowi
                      uruchomić. Jak moja rodzina kręci dym, lub się boi że komuś się źle
                      dzieje - to nie ma to tamto. Nic nie jest ani za ekstremalne, ani za
                      głupie, aby tego nie spróbować.
    • jutka1 Sobota, słońce 12.09.09, 11:21
      Za oknem słonecznie, i co mi z tego, jak mam weekend pracujący. :-/
      No, ale na obiad jakiś pójdę, nie odmówię sobie. :-)

      Miłej soboty życzę :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 84 :-) 12.09.09, 17:57
      spedzilam dzis wiele godzin na rozmowach z bratem i z siostra
      (moimi). Rozmowy z moja siostra sa zawsze takie same: jak chodzenie
      po polu minowym. Wystarczy stracic na chwile czujnosc partyjna i
      mina idzie w gore. I siostra albo obrazona, albo obrazliwa,albo
      dramatyczna, albo nadeta, zamysla sie powtarzajac tylko jakby
      nieobecnie "taaa... a wiec tak ta jest" lub "jak smiesz mnie tak
      obrazac" lub cos w tym rodzaju.
      Prawie dwie godziny udalo mi sie dzis nie wejsc na mine i byla to
      swietna rozmowa, jak za dobrych czasow. I kurde, w koncu jednak
      stapnelam (stompnelam) nieostroznie i buuuum! Poszla w gore....
      Boszszsz, tak marzy mi sie sielanka rodzinna.....
      • xurek cisza na froncie :)) 12.09.09, 19:16
        bylismy w kinie i dzieci byly zachwycone (oprocz mojego na poczatku,
        ktory to tak samo jak ja nie widzi przestrzennie, wiec go nieco te
        ohy i ahy i proby zlapania czegos w powietrzu wykonywane przez jego
        przyjaciol nieco wk...ly), udalo nam sie dojechac i wrocic i zrobic
        zakupy i udalo mi sie nawet przespac pol godziny po zazyciu tabletki
        i w ten sposob wygrac bitwe z migrena. Teraz gotuje tajskie zarcie a
        maz pojechal na dworzec po znajoma-dobra dusze, ktora pomoze nam te
        marketowe bambetle dzisiaj spakowac i jutro bedzie z mezem
        sprzedawac, dzieki czemu ja po zbudowaniu stoiska moge wrocic do
        domu. Nawet sie zaoferowala, ze zostanie wieczorem z malym a my
        mozemy sobie wyjsc, ale jestesmy tak padnieci, ze nie damy rady
        skorzystac :(((.

        uff, jak dobrze ze ten zauroczony piatek juz sie skonczyl.
    • jutka1 Niedziela 13.09.09, 09:27
      Za oknem słońce zza zamglonych chmur, Meteoparis zapowiada zachmurzenie po
      południu, i 19-20 C. Nie powiem, żeby to była idealna pogoda, ale darowanemu
      koniowi... :-)

      Przedpołudnie poświęcam na pisaninę i jakieś małe zakupy, po południu spożywam
      bliny z kawiorem w miłym towarzystwie. W końcu ileż można pracować, tak czy nie?

      Takie tam pierduły. Miłej niedzieli życzę. :-)
      • fedorczyk4 Re: Niedziela 13.09.09, 10:50
        To i ja sie ochwale dupy stroną życia. Koło południa, właśnie w
        piątek, zaczełam kichać i mózg upłynniony zaczął mi wylewać się
        uszmi, oczmi i nosem. Nie pierwszy raz mnie dopadła alergia więc
        zezarłam antyhistaminiki i cierpliwie czekałam na powrót do normy, a
        tu nic. Juz pionu nie byłam w stanie utrzymać bo kichy miotały mną
        jak balonem po ścianach, już tchu mi zaczeło brakować, rozeznania w
        sytuacji też. W końcu wreszcie le Mąż wykazał się czujnością, wzioł
        za kark i zawlekł do szpitala, co to mamy go za rogiem. I miał rację
        bo to nie była zwykła alregia, tylko atypicznie objawiajacy sie atak
        astmy, o której nie wiedziałam że ją mam. To teraz jestem bogatsza.
        Omineło mnie w piatek spotkanie forumowe i parapetówka w sobotę.
        Jeszcze dzisiaj ledwie zipię. Psia mać, a taka piękna pogoda i tak
        chciałam do Łazienek na koncert pod lipa, iść:-(((
        • maria421 Re: Niedziela 13.09.09, 11:14
          Fedoro, wspolczuje i poprawy zycze.

          U nas dzisiaj tylko 11 stopni i siapi deszcz. Wlaczylam ogrzewanie.
          • jutka1 Re: Niedziela 13.09.09, 20:55
            Jasny gwint Fedo, nabyłaś astmę? O kurcze. Jak się z tym postępuje?

            Podsumowanie weekendu pozytywne, pracowałam ale tez odwaliłam kawał roboty, plus
            dałam sobie czas dla siebie. Obejrzałyśmy dziś słaby film niemiecki "Nigdzie w
            Afryce" - o dziwo wygrał Oskara w 2003, ale nie wiem za bardzo za co.

            I tyle. Od jutra Sajgon już w nowym budynku, czwartek-piątek na wyjeździe. Oh
            well. Taki lajf.

            Pozdrawiam :-)
            • fedorczyk4 Re: Niedziela 13.09.09, 22:23
              jutka1 napisała:

              > Jasny gwint Fedo, nabyłaś astmę? O kurcze. Jak się z tym postępuje?
              >
              Jutek, nie nabyłam tylko miałam od lat tylko, nie byłam tego
              szczęścia świadoma. Mam zamiar ja polubić, bo nie bardzo widze co
              innego miałabym zrobić. Oczywiście mogłabym poświęcić teraz pół
              zycia na szukanie alergenu który uruchamia atak, ale mi sie nie chce.
              Powodzenia w nowym budynku:-)
              • luiza-w-ogrodzie Astma 14.09.09, 04:24
                Niestety, wiekszosc osob majacych sklonnosci do alergii manifestujacych sie w
                ukladzie oddechowym (jak katar sienny) i do zapalenia oskrzeli (bronchitis) ma
                duze szanse na astme w pozniejszym wieku. Sklonnosci do astmy sa dziedziczne. To
                gdzie sie mieszka tez ma znaczenie - im wieksze zanieczyszczenie powietrza
                (spaliny, kurz, pyl) tym wieksze prawdopodobienstwo astmy. Zas Australia ma
                (procentowo) chyba najwieksza w swiecie zachorowalnosc na astme i nie wiadomo
                dlaczego.

                Summa summarum, mam astme jak w banku, bo wszystko co powyzej napisalam stosuje
                sie do mnie. Astmie zapobiega sie przez cwiczenia oddechowe i plywanie, gdzie
                trzeba wydmuchiwac powietrze pod woda. Powszechnie przepisywane i stosowane
                sterydowe inhalatory maja duzo skutkow ubocznych. Nie znam innych terapii.

                Pozdrawiam, smetnie kichajac
                Luiza-w-Ogrodzie
                Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
    • luiza-w-ogrodzie Moze ten tydzien bedzie lepszy? 14.09.09, 03:26
      Oznajmiam ze nieciekawe fluidy zaobserwowane na forum roznosza sie globalnie.
      Wczoraj po obejrzeniu w ponad 30-stopniowym upale czterech domow w ekologicznymi
      ustrojstwami wrocilam do domu z pekajaca glowa i dlugo w noc kaszlalam. Ani
      chybi skonczy sie to astma. Kroliczka cofnela sie o trzy tygodnie i przestala
      skakac - teraz znowu pelza, czasem ruszajac tylnymi nozkami. W pracy oznajmili
      nam ze za trzy tygodnie znowu nas czeka przeprowadzka (remontowany jest caly
      kompleks budynkow i przerzucaja nas z jednego do drugiego). A dzis Buszmena
      pogryzly cztery wielkie mrowki (bulldog ants) - normalnie jedna wystarczy zeby
      stracic ochote na cokolwiek innego niz oklady z lodu. Wyglada na to ze
      zeszlotygodniowy pech przeszedl na Buszmena.

      Po poludniu maja przyjsc przelotne deszcze - to dobra wiadomosc, po wczorajszych
      upalach deszcz sie przyda.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
Pełna wersja