pysia-2
06.01.04, 14:34
Zainspirowana przepychankami slownymi Kamili i Domali zastanawiam sie dzisiaj
sporo nad istota konfliktu. Jaki ma sens? Skad sie bierze? No i w koncu gdzie
lezy prawda? Posrodku? Moze. Kto ma racje? Kazda ze stron? Moze. Skoro
sluchajac jednej strony uwazam, ze ma racje, a nastepnie wysluchujac drugiej
tez uwazam ze ma racje... To kto ma racje?
Tak naprawde to nie Kamila i Domali sa dla mnie istota tego tematu... Tak
sobie mysle o nieudanych malzenstwach, o klootniach, rozwodach... Macie
jakies wlasne pouczajace wnioski?