charakterystyka konfliktu czyli gdzie lezy prawda

06.01.04, 14:34
Zainspirowana przepychankami slownymi Kamili i Domali zastanawiam sie dzisiaj
sporo nad istota konfliktu. Jaki ma sens? Skad sie bierze? No i w koncu gdzie
lezy prawda? Posrodku? Moze. Kto ma racje? Kazda ze stron? Moze. Skoro
sluchajac jednej strony uwazam, ze ma racje, a nastepnie wysluchujac drugiej
tez uwazam ze ma racje... To kto ma racje?
Tak naprawde to nie Kamila i Domali sa dla mnie istota tego tematu... Tak
sobie mysle o nieudanych malzenstwach, o klootniach, rozwodach... Macie
jakies wlasne pouczajace wnioski?
    • darcia73 Re: charakterystyka konfliktu czyli gdzie lezy pr 07.01.04, 09:33
      Ok. Pysiu, pisze już na temat. Myślę, ze istota konfliktów jest niezrozumienie
      drugiej osoby, następnie jeżeli to nie zostanie wyjaśnione, uraza narasta.
      Potem już nawet nie chce się rozumieć, co ta druga strona miała na myśli i co
      czuje. I niechęć narasta jeszcze bardziej, a potem przeradza się w nienawiść.
      Sądzę, ze punktem wyjścia jest zawsze dążenie do porozumienia i kompromisu.
    • pysia-2 Re: charakterystyka konfliktu czyli gdzie lezy pr 07.01.04, 09:51
      To moze ja z innej beczki i bardziej po polsku wyjasnie o co mi chodzilo (bo o
      drogach rzymskich wlasnie dzisiaj rano czytalam i na razie nie musze wiecej).
      Mooj maz twierdzi ze: zaniedbuje obowiazki, nie dbam o niego, mysle tylko o
      sobie, jestem egoistka i leniem.
      Ja uwazam natomiast, ze wypruwam z siebie zyly, ale za to mooj maz zaniedbuje
      obowiazki, nie dba o mnie zupelnie, zawsze idzie na latwizne, mysli tylko o
      sobie, jest najwiekszym leniem jakiego swiat nosil i w dodatku partaczem
      totalnym.
      I kto ma racje?
      Bo my sie predzej pozabijamy, niz dojdziemy, kto jest winny.
      • chalsia Re: charakterystyka konfliktu czyli gdzie lezy pr 07.01.04, 11:09
        I tu może własnie pies jest pogrzebany. Bo start z pozycji "kto jest winny" od
        razu skazuje całą sprawę na niepowodzenie.
        Lepiej zacząć od "co ja robię dobrego, co ty robisz dobrego", "czego ja nie
        robię a tobie zależy, a czego Ty nie robisz na czym mi zależy", "co więcej mogę
        zrobić ja i ty by nam było lepiej" niż zaczynać od "co ty/ja robisz złego".
        A po za tym, jakiekolwiek zmiany w związku należy zapoczatkowac od zmian
        samoego siebie A NIE DRUGIEJ strony. Bo drugiej osoby nie zmienisz. Ona musi
        chcieć zmienić się sama.


        Kończę, bo to nie na temat watku, a na temat wątku nawet mi się nie chce pisać,
        bo bym musiała wyciągnąć pzrykłady z własnego życia i nawet mi się już nie chce.

        Pozdrawiam,
        Chalsia

        PS> a początek """"dialogu"""" Kamili i Domali można sobie odgrzebać na forum
        samodzielnych, gdzie chyba po raz pierwszy się "wymacały".
      • capa_negra Re: charakterystyka konfliktu czyli gdzie lezy pr 07.01.04, 11:24
        Cholera to ja mam fart.
        Mój przyszły mąz uważa , że :
        1. baby do garow to on nie potrzebuje - wiec ogranicza moje działania kuchenne
        niejednokrotnie sam gotując smile
        2. siaty dzwiga bez proszenia , aż sie mój ojciec smieje ze sobie tragarza
        znalazlam
        3. nie ma monopolu na pilota
        4. on prowadzi ja pije
        5. jestem kochana i baaardzo tolerancyjna ( nie wie co mówi)
        mam wady bo :
        1. sypie za duzo przypraw
        2. sypie za duzo przypraw
        3. sypie za duzo przypraw
        4. uzywam za duzo cebuli
        ....
        ....
        ....
        ....
        dom to nie muzeum ( przy 2 psach!!!)za dużo sprzatam.

        Chyba w ramach kontynuowania "tej mojej wady" zadna siła nie moge go wypedzic z
        chodnikiem na snieg.

        Ale to koniec zartów - nawiązując do tematu nigdy nie ma jednej prawdy.
        Każdy ma swoja prawdę i na swój sposób odbiera i interpretuje sytuacje.
        Obie i Domali i Kamila na pewno maja swoje racje i prawo do swoich odczuć i
        oceny sytuacji.
        Szkoda tylko, ze ich osobiste sprawy aż w takim stopniu zostały przeniesione na
        forum, a jeszcze bardziej szkoda że dyskusja niejednokrotnie otarła sie o
        magiel.
        Na pewno każda z nich ma i uzasadnione racje i uzasadnione zale, ale watpie aby
        ta drogą dało coś sie załatwić.
        Mam równiez nieodparte wrażenie ze nasze wypowiedzi na "tak" lub "nie" tylko
        zagrzewaja atmosfere.
        Jesli obie rodziny nie sa w stanie zalatwic sprawy polubownie / ze wzgledu na
        dobro dzieci - wszystkich dzieci/ to może nalezy przejśc do środków radykalnych
        typu "dac sobie po ryju" albo" kubeł zimnej wody na łeb" i przciąc pasmo
        wzajemnych żali i oskarżeń.
        "To se nie vrati" i szkoda sobie zawracac głowe przeszłościa, a raczej pomyslec
        co dalej??

        To tyle z mojego punktu widzenia ( tj. dziecka rozwiedzionych rodziców z
        własnymi doświadczeniami zyciowymi w tym temacie)
        • konkubinka Re: charakterystyka konfliktu czyli gdzie lezy pr 07.01.04, 12:01
          Pysiu kochana
          To i tak masz dobrze , bo ona TWIERDZI.Moj zas nie ma nic do powiedzienia ,
          oczywiscie pomijajac temat rzeka - temat seksu , zawsze ma cos do powiedzenia.W
          innym razie gdy na horyzoncie pojawia sie problem on nagle staje
          sie "malomowny""ulegly"bylebym sie zamknela.
          Krotko i na temat:
          Gdy od kilku lat obserwuje jego i jego eks , ich stosunek do dziecka i do
          siebie nawzajem oraz siebie samych stwierdzam z clym przekonaniem winni sa po
          rowno.Fifty fifty.
          Ja niestety aby zyc spokojnie i nie musiec odpierac atakow tak jak Domali
          musialam bardzo zaanagazowac sie osobiscie w ich sprawy ale czy im to pomoglo?
          Czy tylko przeszkodzilo?No coz wszystko zalatwilam za niego , prawie wszystko
          poprawie sie.Ją to zmusilo do dzialania i myslenia w kwestiach corki.Dziecko
          jest zadowolone.I ja nie mam poczucia winy za nic.
          Ale za nas nikt trzeci nie zalatwi naszych spraw.
          A tak swoja droga ciekawe co byloby gdyby wiecej eks i next spotkalo sie na
          forum bo juz jeden zestaw tak ozywil dyskusje a gdyby bylo ich wiecej???
          • nonstop Drogi c.d. 07.01.04, 12:30
            konkubinka napisała:


            > A tak swoja droga ciekawe co byloby gdyby wiecej eks i next spotkalo sie na
            > forum bo juz jeden zestaw tak ozywil dyskusje a gdyby bylo ich wiecej???

            to już by istna via dolorosa była...
            hyhy
Pełna wersja