W co gra mój były mąż? (przydługie)

16.01.04, 11:58
Pisze to tym razem jako pierwsza i byla. Ale mysle, ze cos wspolnie
wymyslimy.

Nie wiem od czego zaczac wiec zaczne od poczatku.
W wyroku rozwodowym orzeczono kwote na rzecz mojego synka 200 zl.
Dobrowolnie moj ex zaczal mi potem placic 300 zl, jeszcze pozniej 350 zl.
Ale od pewnego czasu zaczelam slyszec teksty, ze jak sie zwolnie z pracy
(faktycznie od dwoch miesiecy jest na chorobowym) albo sie ozenie to bede
placil Ci mniej. No wiec wymyslilam, ze trzeba by usankcjonowac te kwote 350
zl w sadzie. I wszystko bylo ok dopoki nie zaczelam pisac pozwu i nie
wyliczylam jaka kwote przeznaczam miesiecznie na moje dziecko. A wyliczylam
900 zl bez zadnego naciagania !!! I tu mnie szlag trafil. Zadzwonilam do exa
i mowie, ze pisze o 500 zl. A ten mi na to, ze niech tylko sprobuje to on mi
dziecko odbierze, przyjdzie do mnie z policja zabierac syna na spacery itp.
itd. bzdury., ze ja go z torbami chce puscic ...
Pewnie ze wzgledu na ciaze uleglam - glupia, wystraszylam sie ..., nie
chcialam stresow ..., szarpaniny w sadzie ...
Ustalilismy, ze wystapie o 400 zl od 1.01 br. i ze on nie czekajac na wyrok
juz od stycznia bedzie mi placil te 400 zl. I ze kosztami podzielimy sie po
polowie.
Wszystko ok.
Nadszedl dzien rozprawy. Dwa dni wczesniej wyslalam do ex sms-a, ze mam
nadzieje, ze sie stawi - zadnej odpowiedzi. W dzien rozprawy zwleklam sie z
wyra (wbrew zaleceniom lekarza), zezarlam no-spe, zeby w tym sadzie z nerwow
skurczow jakich nie dostac i moj Mezczyzna zawiozl mnie na rozprawe. No i co
sie okazalo? Ze moj byly nie przyszedl sobie.
Bylam pewna, ze sedzina odroczy rozprawe - jakiez bylo moje zdumienie gdy ta
uprzejma, usmiechnieta, zujaca gume kobieta wydala wyrok zaoczny i to po
mojej mysli !!!! Acha, bo moze to wazne - ex nie odebral wezwania.
Nastepnego dnia dostalam od exa przekaz na 350 zl (nie tak sie
umawialismy !!!) a nastepnego dnia przyszedl sms z zadaniem widzenia syna.
Na szczescie syn w uzdrowisku wiec moglam exa "odwalic" sms-em. Ani slowa
wyjasnienia, wogole ani slowa o rozprawie.
I tu wlasnie mam do Was pytanie: co kombinuje moj ex? na co liczy? czego sie
moge po nim spodziewac? czy moze np. podwazyc wyrok zaoczny tylko dlatego,
ze byl na swieta u rodziny i nie mogl odebrac wezwania bo nie bylo go w domu?
Podsuncie mi jakis pomysl. I jak mam teraz sie zachowac w stosunku do niego?
Bo narazie to nie mam zamiaru go o niczym informowac. Dostanie odpis wyroku
do domu to sam przeczyta i bedzie musial mi nadplacic.
A moja koncepcja jest taka, ze ktos doradzil mojemu exowi, zeby nie odbieral
wezwania, wtedy sad odroczy rozprawe, on w tym czasie przestanie pracowac,
zarobki beda zerowe (z tych legalnych zrodel rzecz jasna, bo ma i inne
zrodla dochodu) i wtedy sad nie zasadzi nawet tych 350 zl no bo niby z czego
mialby placic skoro nie zarabia?
Na ale co on teraz zrobi jak dostanie wyrok zaoczny na kwote 400 zl?
Troche to chyba metnie napisalam ale niech bedzie.
Krycha.
    • krycha15 Re: W co gra mój były mąż? (przydługie) 16.01.04, 11:59
      A moze na inne forum wskoczyc z tym problemem? Co radzicie?
      Krycha.
      • pysia-2 Re: W co gra mój były mąż? (przydługie) 16.01.04, 12:17
        Nie pomoge ci za bardzo, bo w kwestii sadoow i wyrokoow jestem kompletnym
        debilem. Ale korzystajac z okazji chcialam wyrazic swoje swiete oburzenie dla
        mezczyzn, ktoorzy z wlasnej woli migaja sie przed placeniem alimentoow. Nie
        rozumiem tego. Widywac sie z dzieckiem - tak. Lozyc na niego - nie. To
        niezrozumiale dla mojego malego rozumku.
      • chalsia Re: W co gra mój były mąż? (przydługie) 16.01.04, 12:18
        No i jak by co - postraszyć komornikiem za zaległości, czy niedopłaty.
        A tak w ogóle - skopiuj swój post na samodzielnej.

        Pozdrówko,
        Chalsia
    • naturella Re: W co gra mój były mąż? (przydługie) 16.01.04, 12:16
      Wydaje mi się, że podważyć można jedynie błędy proceduralne i inne takie, a nie
      apelować, bo się nie podoba wyrok... Poza tym nawet gdyby miał zerowe zarobki
      to nie znaczy, że sąd obnmiży mu alimenty... Na tym forum dziewczyny miały
      takie doświadczenia, że facet z zerowymi zarobkami dostawał 800 zł alimentów do
      płacenia... Bo liczą się możliwości zarobkowania, a nie same zarobki. Ja na
      Twoim miejscu bym się nie martwiła. Ale moim zdaniem powinnaś go poinformować o
      wyroku, a nie udawać, że nic się nie stało. powinnaś zadzwonić, zapytać,
      dlaczego nie był na sprawie, skoro się umawialiście i powiedzieć, jaki wyrok
      zapadł.
      • ashan Re: W co gra mój były mąż? (przydługie) 16.01.04, 12:38
        Nat ma rację, zadzwoń do niego. I z alimentami też ma rację - on ma obowiązek
        łożyć na dziecko i brak oficjalnych dochodów go z tego nie zwalnia.
        smile
      • konkubinka Re: W co gra mój były mąż? (przydługie) 16.01.04, 12:39
        po pierwsze moze podwazyc wyrok bo jk sama mowisz jest na chorobowym a wiec
        pewnie to wykorzysta.Na podwazenie wyroku ma okreslony termin.I musi miec
        konkretne powody na podwazenie decyzji sadu.A co zadecyduje sad?To sie
        okaze.....Wiesz dla takiego exa zawsze lepiej placic dobrowolni ewiecej niz
        miec wyrok no nie?
        A jeszcze jedno?Dlaczego ma przychodzic z policja po dziecko?Czy ty zabraniasz
        mu kontaktow z dzieckiem?
        A wogole to powodzenia mu zycze , juz widze jak policjant biegnie z nim po
        syna......
        • atagag Re: W co gra mój były mąż? (przydługie) 16.01.04, 13:26
          Konkubinka ma racje, były może podważyć wyrok z uwagi na nieobecność
          spowodowaną brakiem wiedzy (formalnie nie odebrał wezwania)o rozprawie. Myślę,
          że musisz wypełniac co do joty postanowienia sądu o kontaktach z dzieckiem, aby
          ex nie mógł Ci niczego zarzucić. Jeżeli wszystko robisz dobrze, to nie denerwuj
          się, dbaj o siebie, swoją rodzinę i o swoje przyszłe dziecko. Teraz ono jest
          najważniejsze.
          • krycha15 Re: W co gra mój były mąż? (przydługie) 16.01.04, 14:20
            Mam to szczescie, ze sad (na wniosek bylego) nie orzekal w wyroku rozwodowym o
            kontaktach z dzieckiem. I nie zabraniam mu kontaktow, ale czasami jest tak, ze
            dzwoni do mnie dzien wczesniej albo pare godzin wczesniej ze ON JEDZIE, nie
            CZY MOZE PRZYJECHAC ale ze jedzie. A ja mam swoje zycie i swoje plany i nie
            mam zamiaru wszystkiego rzucac bo on nagle ma chwile dla dziecka. Inna
            sytuacja ma miejsce gdy zadzwoni choc pare dni wczesniej i sie umowi. A poza
            tym ostanio np. widzial synka w pazdzierniku i potem przez 3 miesiace cisza
            kompletna. A na kontraktach zagranicznych to on nie pracuje.

            A dziwi mnie tylko jedna rzecz. Skoro odebral mojego sms-a o rozprawie to
            dlaczego milczy jak zaklety i wogole nie pyta jak tam bylo?

            No i mam nadzieje, ze jednak sie nie odwola bo sad raczej chyba kwoty
            alimentow nie obnizy (te 400 zl przy zarobkach rzedu 1700 - 1800 netto to
            chyba wiele nie jest). A poza tym odwlekanie sprawy tez nie wiem ile mu da bo
            sad tez bierze zarobki z dlugich okresow (np. teraz chcial 12 miesiecy).
            No a poza tym przeciez postepowanie odwolawcze to sa tez koszty, prawda?
            Stracilby tak cenne dla niego pieniazki ...
            Krycha
            • krycha15 Re: W co gra mój były mąż? (przydługie) 16.01.04, 14:28
              Acha - jeszcze tak kombinuje, ze gdyby juz doszlo do takiej sytuacji, ze
              sprawa sie przeciagnie, ze ex wykaze, ze stracil prace, ze nie ma dochodow
              itp. itd. to poprosze sad, aby sprawdzil stany jego kont (w banku i w biurze
              maklerskim), zeby sprawdzil ile pieniedzy ma ulokowane na kontach i na
              gieldzie w akcjach czy obligacjach. Przeciez sad moze to zrobic, prawda? A
              wiem, ze byly ma oszczednosci oraz dochody z gieldy i to niemale. Jezdzi
              bardzo drogim autem (kupil je profilaktycznie na swego 80 - letniego ojca).
              Dobre co?
              Krycha

              PS. Mysle, ze ten sms wyslany dzien przed rozprawa tez ma znaczenie. W koncu
              powiadamialam go w ten sposob o rozprawie, prawda? Mogl zadzwonic i dopytac o
              szczegoly.
              • naturella Re: W co gra mój były mąż? (przydługie) 16.01.04, 14:40
                Krycha, tak z innej beczki (nie traktuj tego jako napaść, ale ciekawość) - te
                oszczędności to on ma z dochodów rzędu 1800 netto? I ten drogi samochód też? To
                zazdroszczę gospodarności... Bo ja przy tych dochodach nie byłam w stanie
                zaoszczędzić ani grosza - co prawda wynajmowałam mieszkanie... No ale alimentów
                nie płaciłam.

                Tak naprawdę to kwestię wysokości alimentów powinnaś rozważać w kontekście
                potrzeb dziecka, a nie tego, czy przy danych zarobkach to dużo, czy mało.
                • atagag Re: W co gra mój były mąż? (przydługie) 16.01.04, 14:57
                  sprawy dotyczące alimentów są zwolnione z kosztów. Myślę, że sąd nie obniży
                  alimentów, nie ma przesłanek. Sąd bierze pod uwagę zarobki i możliwości
                  zarobkowania. Przykro mi, ale odebrany sms i jego faktyczna wiedza nie są
                  formalnym dowodem na to, że wiedział o rozprawie. dla sądu jest to odebrane
                  wezwanie.
                  • krycha15 Do atagag: 16.01.04, 15:19
                    Tzn. mam to na swiezo i nie jest chyba tak do konca. Owszem - zlozenie pozwu
                    jest bezplatne. Ale koszta postepowania sa naliczane. Na rozprawie sad
                    zasadzil od mojego bylego 144 zl z groszami kosztow postepowania. Mysle, ze
                    gdy sprawa sie wlecze, sa swiadkowie itd. koszta tez sa odpowiednio wyzsze.
                    Sedzina wyjasnila mi, ze gdyby pozwany stawil sie na rozprawie to w ramach
                    ugody placilibysmy koszty po polowie. A tak cala kwote zaplaci pozwany.
                    No a co do sms-a sedzina byla nim zywo zainteresowana.
                    Krycha.
                • krycha15 Do naturelli: 16.01.04, 15:14
                  Juz wyjasniam.
                  Bylam jego zona przez 7 lat i wiem jak gospodaruje pieniedzmi (skapiec i
                  sknera do kwadratu).
                  Poza tym po rozwodzie mial dobry start bo zostalo mu bardzo duzo po podziale
                  majatku wspolnego. Nie pije, nie pali, nie imprezuje.
                  Poza tym ma taki zawod i prace, ze ma sluzbowe mieszkanie - placi za nie
                  grosze, zywi sie w miejscu pracy (za darmo). No teraz jest na chorobowym to
                  moze i zywi sie w domu albo siedzi u rodzicow. Raczej to drugie.
                  A poza tym jest sam. Tzn. nie zalozyl drugiej rodziny.
                  A poza tym (i to jest najwazniejsze) ma za dlugi jezor - lubi sie chwalic stad
                  wiem o oszczednosciach i gieldzie.
                  Autem przyjezdza do dziecka, wiec widze przez okno co to za auto.
                  Krycha.
                  Acha, co do potrzeb dziecka to jak pisalam wyzej jest to koszt 900 zl
                  miesiecznie - na wszystko mam rachunki i podkladki (przedszkole, leczenie,
                  odziez, obuwie, koszt wyzywienia i mieszkania). Nie chce sie tu rozpisywac.
                  Ale gdybym napisala o 600 w tych warunkach to przypuszczam, ze sad by to bez
                  problemu przyznal. Sa przeciez jeszcze wakacje , urodziny , swieta - takie
                  sprawy nie interesuja mojego bylego meza. Raz na rok prezent dla dziecka i to
                  wszystko ponad alimenty. A wiem, ze sad to uwzglednia.

                  • chalsia Re: Do naturelli: 16.01.04, 15:37
                    Krycha,

                    >(skapiec i
                    > sknera do kwadratu).

                    No toście sie przynajmniej pod względem sknerstwa dobrali wink)
                    Albo od niego sie nauczyłaś wink

                    Pozdrówko,
                    Chalsia

                    A po za tym, ja bym odmawiała w przynajmniej połowie przypadków na smsa o
                    treści "właśnie jadę". Może wtedy by się nauczył (ale z tego co piszesz, to
                    pewnie raczej nie).
                    • krycha15 Do chalsi: 16.01.04, 16:09
                      No, ze mnie tez sknera i skapiradlo ale miedzy innymi nasze poglady na temat
                      oszczedzania doprowadzily do rozpadu naszego zwiazku (zanim jeszcze poznalam
                      mojego Mezczyzne). Wiecznie byly o to awantury - jak tylko wplywaly na konto
                      wyplaty moj ex pedzil do banku i wplacal zdecydowana wiekszosc na lokaty. To
                      co zostawial na zycie (to jest jedzenie i oplaty) wystarczalo ale jakbym
                      chciala jakis ciuch albo lepszy kosmetyk, albo na fryzjera czy kosmetyczke to
                      zapomnij. Wczasy? Jakas wycieczka w weekend? Toz to zbedny wydatek. Ale dobra
                      fura (czytaj auto) to jest to !!!! No a jak sie zaczelo oszczedzanie na
                      zabawkach, ciuchach i "sprzetach" dla dziecka to juz mnie szlag zaczal trafiac
                      bo moje sknerstwo jednak tak daleko nie siegalo ...

                      A co do sms-ow WLASNIE JADE to staram sie odmawiac bo w koncu mam swoje zycie.
                      On sie niczego nie nauczy (choc mu to tlumaczylam nie raz) ale przynajmniej ja
                      nie mam rozwalonego dnia.
                      Krycha.
                  • konkubinka Re: Do Kryśki 16.01.04, 15:43
                    chodzi mi o to ze jezeli ma zaswiadczenie od lekarza to moga uznac
                    apelacje.Apelacja przy sprawie o paszport (wydanie zgody) kosztowala nasza ex
                    30 zl a wiec niewiele.Za sprawe o alimenty z tego co wiem placi
                    strona "przegrana"
                    Kiedy ex wystapila o podwyzke i jej nie dostala to nikt nie placil.
                    Sad bierze pod uwage potrzeby dziecka ale i mozliwosci rodzica.Nie jest prawda
                    ze chodzi tylko o potrzeby.Z tego co widze mozliwosci twojego exa jednak
                    spokojnie sa takie ze moze wykrzesac te pare zlotych na alimenty.A Twoje sie
                    pogorsza bo spodziewasz sie drugiego dziecka.
                    • krycha15 Re: Do Konkubinki: 16.01.04, 15:57
                      Ale to tylko chyba na tej zasadzie, ze ma zaswiadczenie od lekarza, ze jest
                      chory czyli nie musi pracowac, czyli pojechal do rodziny, czyli nie bylo go w
                      domu, czyli dlatego nie odebral wezwania.
                      Ale widzisz Konkubinko: przekaz w grudniu na alimenty (czyli to ta pora kiedy
                      sad tez doreczal wezwanie) przyszedl z jego miejsca zamieszkania. Ale to slaby
                      argument bo przekaz byl z 3.12 a wezwanie z sadu doszlo do mnie kolo 14.12.

                      Dziekuje, bo podsunelas mi rzecz oczywista na ktora ja bylam slepa do tej
                      pory: przeciez faktycznie za chwile bedzie drugie dziecko i to nie jest tak,
                      ze calosc kosztow utrzymania spocznie na jego ojcu - przeciez ja jako matka
                      tez musze na nie lozyc przez co moja sytuacja majatkowa ulegnie pogorszeniu.
                      Wiedzialam, ze cos zawsze taka wspolna dyskusja przyniesie.
                      Krycha
                      • krycha15 Re: Do Konkubinki: 16.01.04, 16:00
                        A jezeli sad wyzszej instancji uzna odwolanie to co wtedy?
                        Sprawa trafia spowrotem do pierwszej instancji? Oj to faktycznie bedzie to
                        trwalo i trwalo. Jeszcze z pol roku co najmniej.
                      • konkubinka Re: Do Konkubinki: 16.01.04, 16:03
                        no przeciez skoro urodzenie sie exom dziecka ma byc przeslanka do obnizenia
                        alimentow to tak jakby twoj wklad w dziecko starsze moze byc zmniejszony.Tak to
                        widze.
                        A co do zwolnienia: chodzi mi ze moze powiedziec ze nie mogl sie stawic bo byl
                        chory.Nawet po twoim smsie jak wiedzial.A tu nie odebral i byl chory.Ma
                        podwojny powod.Niestety, migacz jeden
                        • konkubinka Re: Do Konkubinki: 16.01.04, 16:04
                          migacz i sknerus cholerny.
                          • krycha15 Re: Do Konkubinki: 16.01.04, 16:17
                            Ale widzisz konkubinko: skoro byl chory i z tego powodu nie mogl sie stawic to
                            dlaczego mial sile pojechac do rodziny? Jak ma na zwolnieniu "lezec" to ma
                            lezec i mu listonosz do domu przyniesie wezwanie a jak ma "moze chodzic" to
                            moze sobie pojechac do rodziny ale i do sadu moze przyjsc. No zle mysle?
                            Chyba, ze pojechal do rodziny po opieke ... No to wtedy juz klapa. Ach, juz
                            sama nie wiem.
                            Ale mysle, ze w sadzie nie zasiadaja cmoki i wiedza kiedy facet kombinuje a
                            kiedy nie. Przeciez ta sedzina tez nie musiala wydawac wyroku zaocznie tylko
                            mogla odroczyc rozprawe. No przeciez mogla tak zrobic. Bez problemu.
                            • konkubinka Re: Do Konkubinki: 16.01.04, 16:28
                              zebys Krysiu wiedziala ile ja sie tak nafilozofowalam.Niestety sad inetresuj
                              konkrety i to udokumentowane.nikt nie wnika gdzie byl co robil.Wiem ze to jest
                              niesprawiedliwe.I boli ze wiesz o czyms a nikt cie nie slucha.
                              Nasza tez polozyla sie w szpitalu na badania serca zeby odroczyc rozprawe i
                              potem powiedziec ze przez nas serce jej szwankuje.Coz tego ze dala w lape
                              lekarzowi ja o tym wiem ona o tym wie.I coz tego?
                              Coz z tego ze po badaniach okazalo sie ze byla zdrowa?Wyszlo ze ma powiekszona
                              watrobe i co?Teraz na watrobe sie powoluje.Ale nikt nie wnika czemu jej sie
                              powiekszyla?I tym bardziej co zrobila z dzieckiem bedac w szpitalu.
                              Niestety wszystkich guzik to obchodzi.Licza sie konkrety konkrety
                              pozdrawiam
                              • krycha15 Re: Do Konkubinki: 16.01.04, 16:48
                                No i tu masz swieta racje. Sad interesuja konkrety i kwity ... A ze w zyciu
                                nie zawsze jest tak jak w kwitach - co to sedzine obchodzi ... az chcialoby
                                sie powiedziec: niestety ...

                                Wlasciwie o te kwote to sie nie martwie ale nie chcialabym juz chodzic z moja
                                dzidzia w brzusiu po sadach - wiem ile stresu kosztowala mnie ta jedna
                                rozprawa. A przeciez to wszystko sie przeklada na brzdaca - kazda moja emocja
                                a emocjonalna to ja jestem. Dlaczego moja dzidzia ma byc potem jakas
                                znerwicowana bo mamuska nie w pore zlozyla pozew i musiala lazic po sadach ...

                                No i lubie filozofowac, a przez to potrafie sobie zycie utruc ... choc z
                                drugiej strony takie filozofowanie czasami pomaga rozladowac emocje.

                                Teraz juz nie bede mogla pisac bo wlasnie nadjezdza moj Mezczyzna z dziecmi na
                                weekend, beda okupowac kompa. A nawet gdybym sie dopchala to gdyby przypadkiem
                                dojrzaly gdzie ja tu pisze moglyby sie o wiele za wiele dowiedziec z innych
                                moich postow.
                                Tak wiec chwilowa przerwa i dzieki za wszystkie slowa
                                Krycha
Inne wątki na temat:
Pełna wersja