majątek i alimenty

26.01.04, 17:40
mam jeszcze jedno do Was pytanie;
jak jest w Waszych nowych związkach: macie rozdzielność majątkową? Czy na
rzeczy wartościowe samochód, mieszkania są wspólne, czy nie. We wszytskich
znanych mi związkach /drugich małżeństwach/, to kobiety są właścicielkami
mieszkań, domów, samochodów, a -że tak powiem wspólny mąż - ma tylko to co na
sobie.
Po to chyba aby nie drażnić swoich eks zwiększonym stanem posiadania z obawy
o podwyższanie alimentów.
Nam tez prawnik poradził, żeby mój m. za bardzo się nie "wzbogacił".
A jak u Was?
madzia.
    • olvi Re: majątek i alimenty 26.01.04, 18:47
      My mamy rozdzielnosc majatkowa. Glownie z przyczyn, ktore wymienilas. A w
      planach rowniez testament (zwlaszcza, jesli pojawia sie w naszym malzenstwie
      dzieci). Natomiast nie wiem, czy bedzie tak, ze wieksze zakupy beda na mnie -
      bo malzenstwem jestesmy od dwoch i pol miesiaca smile
      • wikki121 Re: i jeszcze jedno 26.01.04, 21:50
        zapomnialabym - my rozdzielnosci nie mamy natomiast bedziemy miec testament z
        wydziedziczeniem bachorow eks no i jak na razie nowy samochod jest kupiony na
        mnie. Maz jek ok w stosunku do mnie, nie moge narzekac, pamietajcie ze jak umrze
        jego prywatne potomstwo moze domagac sie nawet 20% waszego wspolnego majatku!!!
        jesli nie chcecie sie dzielic z obcymi to koniecznie o tym pomyslcie i nie
        kierujcie sie falszywa dobrocia myslcie wylacznie o wlasnym szczesciu bo wasza
        dobroc z cala pewnoscia wam sie nie zwroci, na sadach w polsce mozna stracic
        majatek i nerwy......wikki
        • chalsia Re: i jeszcze jedno 26.01.04, 22:46
          Gwoli ścisłości - nie da rady wydziedziczyć "bachorów eks" (no chyba, że ojca
          skatują kijami do baseball'a na przykład).
          I BARDZO DOBRZE, bo im się po ojcu należy.

          A po za tym, na tym forum kwestia wspólnoty majatkowej (badź nie) oraz
          dziedziczenia (kasy, nie genów) była już BARDZO szeroko omawiana. Wystarczy
          pogrzebać wstecz.

          Pozdrawia krwiożercza eks.
          Chalsia
          • wikki121 Re: i jeszcze jedno 26.01.04, 23:40
            da sie "bachory" wydziedziczyc!!! bo na szczescie sa sposoby [notariusz].
            Zanim sie powie ze im sie nalezy, wystarczy zapytac czy zasluguja. pozdrawiam
            wikki
            • chalsia Re: i jeszcze jedno 27.01.04, 00:24
              Łatwo podważyć. Nawet spisane u notariusza. O ile wiem, muszą być poważne
              podstawy do wydziedziczenia (np. właśnie takie, że dzieci zaszkodziły jakoś,
              etc). Stwierdzenie ojca,że według niego nie zasługują, nie jest podstawą do
              wydziedziczenia. Muszą wobec ojca zawinić.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • mmadzia1 Re: i jeszcze jedno 27.01.04, 09:11
                ja nie chcę wydziedziczać jego córki; chociaż jak na razie na wszystkich np.
                polisach itd. jestem jako jedyna beneficjentka. wiem, ze tak czy siak, córka
                miałaby prawo do zachowku i niech tak będzie.
                obawiamy się tylko, że jeśli mój facet "wzbogaci się" nagle, eks natychmiast
                poleci o podwyższenie alimentów (ona i tak to robi średnio trzy razy w roku);
                sama jest sprytna, wszystko co sobie zafundowała po rozstaniu jest na
                rozmaitych członków rodziny, ona teoretycznie nie ma żadnego majątku; nic.

                pozdr.
                m.
            • pysia-2 Re: i jeszcze jedno 27.01.04, 09:49
              Jeeezu, wikki.... troche opamietania... A te bachory to maja jakies imiona?
              Albo plec? Bo to ludzie chyba mimo wszystko? Dzieci twojego meza o ile zdazylam
              sie zorientowac???
              A nie nalezy im sie z jakiegos konkretnego powodu?? A tobie nalezy sie - z
              jakiegos konkretnego powodu - bardziej niz im??
              Zdegustowana
              • pysia-2 Re: i jeszcze jedno 27.01.04, 10:13
                a swoja droga - odpowiadajac na pytanie zawarte w watku - tak, my mamy
                rozdzielnosc majatkowa. Ale nie chodzi o kwestie dziedziczenia, wydziedziczania
                i niedawania, tylko o dlugi, jakich mooj maz narobil w trakcie trwania
                pierwszego malzenstwa i poza nim. Nie chce miec na glowie komornika w
                przyszlosci. Bo nie moje to dlugi. Ani mojego dziecka tym bardziej.
                A dzieci meza tak czy inaczej niczego nie odziedzicza, bo wszyscy jestesmy goli
                jak swiety turecki. I raczej sie juz nie dorobimy wielkiego majatku
            • mumin_ek Re: i jeszcze jedno 28.01.04, 15:58
              A jak Ty pierwsza udasz sie na tamten swiat? A potem tatus podzieli majatek
              miedzy 2 corki po rowno.

              BACHOROW EX sie wydziedziczyc legalnie nie da, przykro mi. Nalezy sie im i juz.

              Bachorzyca zyczaca ojcu i macosze jak najdluzszego zycia.
      • mmadzia1 Re: majątek i alimenty DO OLVI! 27.01.04, 10:15
        to gratulacje serdeczne!

        my też planujemy, tylko... czasu coś nie mamy wink
        teraz planujemy dużą inwestycję i jednak w większej mierze będzie na mnie...
        tak na wszelki wypadek, bo eks jest tak pokręcona, ze może kiedyś udowodni, że
        popadła w wielki niedostatek i zażąda alimentów na siebie ... wrrr.... no ale
        ma na to tylko pięć lat.

        ps. a ślub był jaki, bo ja strasznie wścibska jestem w tym temacie smile
        • olvi Re: majątek i alimenty DO OLVI! 27.01.04, 10:33
          Mysle, ze macie racje, ze ta inwestycja bedzie na Ciebie. Intercyze
          podpisalismy jakis miesiac po slubie, w Niemczech (slub tez byl w Niemczech).
          Musimy jeszcze sprawdzic, czy nie trzeba czegos dopisac w Polsce, ale chyba
          nie.

          A testament, no tak, na razie planujemy smile). Na razie zgodnie ze wspolnymi
          ustaleniami moje polisy sa na moja rodzine, a meza polisy na mnie i na jego
          dzieci. Mamy tez dom zbudowany w czasach narzeczenskich wraz z moimi
          rodzicami - na mnie, aczkolwiek w polaczeniu z pozyczka, ktora moj wowczas
          jeszcze narzeczony mi dal.

          PS. Slub byl cywilny, natomiast teraz w maju bedzie koscielny (jestesmy
          oboje ewangelikami, mozemy wziac slub koscielny po uzyskaniu zgody
          biskupa). Zreszta eks i moj M mieli tylko cywilny. Co nie zwalnia nas od
          proszenia biskupa o zgode. Jestesmy w trakcie przygotowan smile
    • wikki121 Re: majątek i alimenty 26.01.04, 21:46
      niestety moj maz tez wyszedl od niej jak stal - ale to nic nie daje!!!!- one i
      tak sa msciwe i krwiozercze jesli chodzi o alimenty a prawo w polsce im na to
      bezczelnie pozwala nawet jesli wina jest po stronie tejze kobiety. jesli tylko
      moze niech sie procesuje -jesli tylko rozwod nie jest z orzeczeniem o winie na
      niekorzysc meza to ma szanse odzyskac to i owo niestety sady
      kosztuja.....znajdzcie dobrego adwokata bo ten co to tak radzi na dobrego nie
      wyglada. Kiedys bylam po stronie kobiet przy rozwodach bo zawsze to facet
      odchodzil do innej - moj maz nie zostawil eks dla innej, to baba rozp...rzyla
      zwiazek a mimo wszystko przy rozwodzie i tak potraktowano go jak gowno.
      pozdrawiam, wikki
    • justus100 Re: majątek i alimenty 27.01.04, 10:51
      Nie chciałabym, aby dzieci partnera/ męża dziedziczyły po mnie, po ojcu tak,
      ale ode mnie nie dostaną grosza. Jak, w takim razie, powiedzieć partnerowi o
      tym, że nie chcecie, aby Wasze pieniądze szły na jego dzieci? Boże! Chyba by
      mnie trafiło na miejscu, jakby mi facet zasunął tekst z kredytem na firmę dla
      synka. jak mu to wybiłaś z głowy, Burzo4?
    • nooleczka Re: majątek i alimenty 27.01.04, 13:07
      No własnie burzo, ja też chciałam spytać. Czy np. to, że Twoje mieszkanie jest
      majątkiem odrębnym to znaczy, że syn Twojego męża go nie dziedziczy? A jak to
      jest z rzeczami, których dorobicie się teraz, w trakcie trwania małżeństwa?
      Rzeczy z majątku wspolnego dziedziczą się chyba po połowie, na dwoje dzieci?

      Pozdrawiam, Ania
    • mumin_ek Re: majątek i alimenty 28.01.04, 15:53
      Bardzo szlachetnie, bo po co dzieci Ex maja miec lepiej, jesli moga miec gorzej?
      • naturella Re: majątek i alimenty 28.01.04, 16:07
        Muminku, czyś Ty oszalała?
        Czy obowiązkiem rodziców jest dawanie pieniędzy dorosłym dzieciom na "interesy"
        i "biznesy" ???

        Co znaczy "lepiej"? Hę? Jaka jest skala tego "lepiej" i gdzie się kończy?
        • mumin_ek Re: majątek i alimenty 28.01.04, 19:37
          To byla odpowiedz na pierwszy post. Tu ja wrzucilo.

          A czy oszalalam? Dobre pytanie... wink

          Wracajac do tematu, nie uwazam za etyczne wydziedziczanie dzieci z
          ktoregokolwiek zwiazku ojca czy matki, chyba ze zrobilo cos naprawde wrednego
          rodzicom. I nie tlumaczy tego ani biologia, ani geny. Po to mamy rozum i serce,
          by ich uzywac. Nie uwazam za etyczne zatajanie majatku. Dziecko z kazdego
          zwiazku ma prawo zyc na takim poziomie, jak rodzice. I tyczy sie to i ojca, i
          matki niezaleznie od tego czy zyja razem, czy tez nie.

          • mmadzia1 Re: majątek i alimenty do: muminka 28.01.04, 21:57
            muminku,
            nie pisalam ani o zatajaniu majatku ani o wydziedziczaniu dzieci... i robieniu
            czegokolwiek dla samej zasady, zeby mi bylo lepiej 'bo tak".
            mysle, ze zaden poxniejszy post nie byl w tym brzmieniu!
            i wierz mi chcialabym zyc na takim poziomie jak ex i dziecko z pierwszego
            zwiazku mojego partnera; chcialabym aby moje dziecko tak zylo.

            sledze twoje maile od jakiegos czasu i nachodzi minie refleksja i pytanie: czy
            nikt do tej pory nie chcial cie wysluchac? staram sie zrozumiec twoje
            rozgorycznie i zale, ale coraz czesciej odnosze wrazenie, ze zagladasz tu po to
            zeby sie niejako "wyladowac" za nieszczescie twojej rodziny; a chyba nie do
            konca sluzy temu wlasnie to forum; moze powinnas znalezc sobie jakas inna grupe
            wsparcia, bo tak ciagle polemizowac z dziewczynami z "macoch" to nie wiem czy
            ma sens?; chyba ze tobie to sprawia przyjemnosc?
            • mumin_ek Re: majątek i alimenty do: muminka 29.01.04, 20:42
              Witaj,
              Nie pisalas, ale pisalas o zapisywaniu majatku na Ciebie i w jakis sposob
              zatajaniu, a to uwazam za ponizajace. Bo czym jest samochod w porownaniu z
              poczuciem wlasnej godnosci? Pisalas o trikach majacych na celu nie podnoszenie
              alimentow. No, sory, Twoj facet ma dziecko z inna - jego pierwsza zona i ma
              obowiazki. Chyba o tym wiedzialas?

              Hmm, mnie tez nachodzi niejedna refleksja, jak czytam maile na temat, jak
              skutecznie pisac testament by wydziedziczyc dzieci ex, czy rozdzielnosc
              majatkowa wplynie na wysokosc alimentow itd. Dla mnie to nie fair.

              A co do wysluchania, dziekuje za troske, nie mam problemow ze soba. Jestem
              swirnieta w granicach normywink Natomiast nie wydaje mi sie, by celem tego forum
              bylo tworzenie kolka wzajemnej adoracji i jestescie otwarte na glos z drugiej
              strony barykady, tym bardziej, ze same na Samodzielnej tez sie wypowiadacie.
              Jesli sie myle, napiszcie mi, nie bede Wam psuc tego forum.

              Choc moje poglady sa czasem radykalne, zwroc, prosze, uwage, ze probuje zwrocic
              Wasza uwage na dziecko, ktore niczemu nie bedac winne cierpi z powodu rozstania
              rodzicow itd, a tu jeszcze macocha. Nie jest latwo zaakceptowac tak drastycznie
              rozna od dotychczasowej sytuacje.

              A co do mojej rodziny - pisalam tez o innych przykladach z otoczenia.
      • pysia-2 Re: majątek i alimenty 28.01.04, 16:46
        Muminku, nie przesadzaj. Przeciez czytalas, ze dziecko ex nie ma gorzej. Mialo
        oplacane wszystko to, o czym ja tylko moglam marzyc!!!
        W swoim zacietrzewieniu czasem troche obiektywnie spojrzyj na problem.
        • justus100 Re: majątek i alimenty 29.01.04, 09:26
          A poza tym, jak nowa żona lepiej zarabia od męża i dzięki temu on jakoś
          ciągnie, to ich (jej) ciężko zarobione pieniądze maja iść na obce dziecko?!
          Zastanów się, co Ty wygadujesz, Muminku...
    • bejbiko Re: majątek i alimenty 12.02.04, 11:29
      Bierzemy ślub w lipcu. Nie myślałam o umowie majątkowej. To ma być nasze
      wspólne życie, wspólne sprawy, wspólne pieniądze i długi. Myślałam, że po
      ślubie będę miała większy udział w życiu zawodowym... można powiedzieć naszym.
      Obecnie siedzę w domu z 5miesięcznym maluszkiem. Czasem mam już dość.
      Chciałabym wrócić do pracy, ale nie oddam dziecka pod opiekę niani czy nawet
      teściowej. Mój facet ma własną firmę i po ślubie musiałabym spędzać w niej
      więcej czasu.... na wielu umowach musiałby być mój podpis, mogłabym się
      bardziej zaangażować w sprzedaż mieszkań (M ma firmę budowlaną) To miał być mój
      sposób na przeżycie. Chciałam pomagać, interesować się naszymi sprawami...
      itp. Mieć wpływ nie tylko od strony kuchni.....Zarabialibyśmy razem nasze
      pieniądze, a do biura zawsze na chwilę mogłabym zabrać dziecko. Muszę coś
      robić, coś co ma sens, żeby nie zwariować w wielkim, pustym domu.... Ale mój
      facet wspomniał o umowie, i to nie dlatego, żeby przepisać wszystko na mnie ale
      żeby chronić mnie...... przed kredytami i uciążliwym podpisywaniem masy
      papierów. OK, zgupiałam......myślałam, że będzie chciał chronić siebie przed
      zwiększeniem alimentów.... Ale nie. Czyli ja po ślubie nie mam nic, bo nawet
      moje auto jest na niego.... I do tego nie pozwala mi oszczędzać na moim koncie,
      bo się boi, że zrobię jak jego żona.... zgromadzę sobie niezłą sumkę. Ja nie
      mogę mieć nic.... ale mogę pracować w firmie, mogę sprzedawać mieszkania....
      pracuję na jego rachunek i jego żony i dziecka z poprzedniego małżeństwa. Jego
      żona odeszła od niego, ale do pracy nadal nie poszła....., utrzymuje ja teraz
      dwóch facetów, w tym mój.... Po co nam ślub, pytam. Mamy dziecko, zbudowaliśmy
      dom, nie będziemy się rozliczać razem, nie będziemy mieć wspólnych pieniędzy i
      długów.... i nie mogę iść do ślubu kościelnego... to po co?? Teraz żyje się nam
      dobrze..... tak samo jak po ślubie... nie mam nic i nic mieć nie będę, nie mogę
      mieć nawet konta, to co na nim miałam to wszystko mi zabrał..... dostaję tylko
      duże pieniądze na życie......Mam pomysł na biznes. On mi go otworzy ale będzie
      na niego. Więc będę pracowała też na jego dziecko z poprzedniego małżeństwa,
      będzie miało do tego takie samo prawo jak nasz syn, chociaż jego syn prawie nie
      uczestniczy w naszym życiu. Widzę go raz na 2 mce. Rezygnuję chyba ze ślubu,
      nie potrzebne mi jego nazwisko....a żyć dalej bedziemy jak teraz.

      • madalenka25 Re: majątek i alimenty 12.02.04, 11:53
        i nie boisz się.. nie mówie tu o braku zaufania ale o zwykłym zyciu.. moje
        kolezanka była w podobnej sytuacji jak Ty i wiesz co.. jej M zginął w wypadku
        samochodowym i wszysko odziedziczyła jego zona i dzieci a Ona została wyrzucona
        na bruk z małym dzieckiem z ich współnego domy, który tez budowała.. dziewczyna
        została bez niczego.. ok jego warunki tak ale jako odpowiedzialny facet
        powinien zabezpieczyc Ciebie i dziecko może podpisz z nim umowe o prace, latka
        leca i co z emeryturą.. i zawsze to jakis staz pracy
        • bejbiko Re: majątek i alimenty 12.02.04, 15:10
          umowę o pracę mam podpisana z nim..... chodziło o ZUS, i jest testament ale w
          nim tylko zapis o domu, który dziedzicze..... lecz na nim jest na razie
          kredyt...Sama widzisz, nie czuję się materialnie bezpieczna chociaż mam
          wszystko. I faceta który zapewnia, że nie pozwoli na to by rozpadła mu się
          druga rodzina, to największy skarb jaki ma...wierzę, że nie dopuści do rozpadu,
          raz go żona zostawiła...Mamy dom, mieszkania, auta, firmę i stać nas na bardzo
          wiele. Faktycznie, na papierze nie mam nic. Chodzi tylko o moje dziecko. Jestem
          z Krakowa, on z Warszawy... gdyby coś... puk puk puk to bedę musiała wracać z
          dzieckiem do swojego miasta, bo co tu mam .... nic, nawet konto puste. Podpiszę
          rozdzielność, niech ma swoją firmę... ale musi zapisać coś na moje
          dziecko...nasze dziecko i pozwolić mi oszczędzać na własnym koncie.
          pozdrawiam
          • ashan Re: majątek i alimenty 12.02.04, 16:16
            Ja też nie rozumiem... Pomijając fakt jego deklaracji, że nie pogodzi się ze
            startą drugiej rodziny, to przecież TY możesz mieć dosyć takiego
            ubezwłasnowolnienia. I co wtedy? A jeśli za kilka lat on zacznie decydować o
            tym co masz kupić do jedzenia, do domu, sobie do ubrania, dla dziecka a ty
            będziesz miała inne zdanie? Kobieto, jeśli facet przed ślubem jest taki, to
            jaką masz gwarancję, że potem to się nie pogłębi? Nie związałbym się z facetem,
            od którego jestem uzależniona. I nie zgodziłabym się, żeby w taki sposób
            zrównywał mnie ze swoją byłą żoną. Jeśli Ci nie ufa, to po jakiego grzyba ślub,
            dziecko?
            pozdrawiam ciepło
            a.
      • pysia-2 Re: majątek i alimenty 12.02.04, 15:19
        Nie rozumiem twojej postawy. Ale dlaczego ty sie godzisz na takie cos???? A co
        bedzie, jesli - nie daj Boze - to on odejdzie? Z czym ty zostaniesz???
        Dlaczego nie zalozysz sobie wlasnego konta? Przeciez nie potrzebujesz na to
        jego zgody? Anie zgody na to, zeby wplacac tam sobie nawet niewielkie sumki raz
        na jakis czas? Chyba nie wydziela ci pieniedzy na chleb i maslo?
        Nieee, nie pojmuje, naprawde. Tym bardziej, ze jak piszesz - powodzi wam sie
        niezle.
        • bejbiko Re: majątek i alimenty do pysia 12.02.04, 17:30
          czy sie godze na takie coś? do tej pory było wszystko jedno, dostaję sporo
          pieniedzy, nikt nie kontroluje mi wydatków, mogę zaoszczędzić więcej
          miesiecznie niź niektórzy zarabiają, mam dwie karty kredytowe, nie
          oszczedzałam, po ślubie i tak wspólne... teraz jak ma być rozdzielność to sie
          wkurzyłam. zaczynam inaczej myśleć. Może ta rozdzielność nie jest zła, w dupie
          mam jego firme, sama mam pomysł na biznes, żeby tylko był mój, wtedy bede sobie
          oszczędzała.... to jest ok.. on ma swoje, ja swoje (chociaż z tego co on
          zarabia ja żyje) rozmawialam z nim o tym przez telefon, idziemy do prawnika...
          podzieli sie i ok. a od dzis zaczne odkładac na konto synka... Dziewczyny ja
          nie moge narzekac... mam naprawde dobrze... zastanawiam sie tylko jak to
          uporzadkowac od strony prawnej... M tak powiedział o rozdzielności, sam sie nie
          zastanawial jak to jest.. chciał tylko uniknąć problemów z podpisywaniem umów
          na mieszkania i kredytów... no i mojej odpowiedzialności za jego długi. To ma
          sens, ale chce pracować. Zawsze pracowałam i siedzienie w domu mnie dobija.....
          potem pisze do Was takie listy..... wariuję..
          • mikawi do bejbiko 13.02.04, 09:33
            bejbiko, TERAZ masz dobrze, bo korzystasz z tego co prawnie należy do niego,
            ale w sytuacji krytycznej lądujesz na ulicy, bo nie masz nic. ALE: spisując
            intercyzę twój przyszły mąż może ZAPISAĆ w niej, że w przypadku rozwodu lub
            separacji dostaniesz przykładowo mieszkanie (takie a takie) z całym jego
            wyposażeniem, samochód (taki i taki), ileś tam kasy w gotówce oraz cotamjeszcze
            (akcje, udziały w firmie). Zapis ten możecie na bieżąco aktualizować w miarę
            zwiększania majątku.
            Aczkolwiek ja nie rozumiem tej jego rozdzielności, tzn. - rozumiem, boi się że
            w razie czego będzie ci musiał oddać POŁOWĘ CAŁEGO majątku. RAz się sparzył,
            więc się woli zabezpieczyć. Tylko to troche nie fair wobec ciebie. JAk nie ufa -
            po co sie wiązał? Pomyśl o swoim zabezpieczeniu majątkowym, im wcześniej tym
            lepiej.
            • bejbiko Re: do mikawi 13.02.04, 10:04
              dzieki za porade. idziemy do prawnika na konsultacje, jezeli mozna umiescic
              taki zapis to ok. testament juz M ma spisany, w nim jest dom na mnie.... ale
              mnie nawet nie chodziło o kase tylko w przypadku kiedy nie ma rozdzielnosci to
              ja podpisywałabym z nim kazda umowe o sprzedazy mieszkan (budujemy bloki)
              itp..... po prostu pracowalabym troche... a po porodzie jest mi to potrzebne...
              oczywiscie moge pracowac inaczej... wszystko jest do zalatwienia... prawnik
              podpowie... bo mojemu M nie chodzi o to zebyw przypadku rozwodu wygonic mnie na
              ulice, on bardzo o nas dba. mnie nie zalezalo na slubie, nawet przy
              oswiadczynach powiedzialam... teraz NIE i tak minal rok... on sam tego chcial,
              a wielu facetow nie decyduje sie na drugie malzenstwo.... mnie zalezy troche na
              wlasnej niezaleznosci, chce miec swoje pieniadze (normalne chyba) i chcialabym
              troche pracowac, nie na pelny etat ze wzgledu na dziecko, ale tyle ile moge.....

              Po tych wszystkich listach na tym forum jakie napisalam.... patrze na rozne
              sprawy inaczej.... uzalalam sie, ale wiem ze bez wiekszego powodu.... taki
              mialam kiepski dzien...
              dzieki raz jeszcze i pozdrawiam
      • justus100 Re: majątek i alimenty 12.02.04, 15:41
        Dziwi mnie, że się na TO WSZYSTKO godzisz. Kiedyś to się rozsypie, nie powinnaś
        była dać się tak zniewolić. Ślubu nie bierz, bo niedługo się i tak
        rozwiedziecie (jak przejrzysz na oczy i zarabianie na obcego bachora da Ci się
        we znaki)
        Bez obrazy. Nie chciałam byc chamska, poniosło mnie tylko. Sama jestem na
        etapie przegladania na oczy, mocno wkur.... tym, co pozwoliłam z soba zrobić i
        jestem nieziemsko zbuntowana.
    • night_irbis Re: majątek i alimenty 16.02.04, 13:51
      Po przejsciach, jakie mam teraz w zwiazku ze sprawa rozwodowa, jestem
      maksymalnie za rozdzielnością majątkową. Oczywiście - z głową. Tak żeby nikt
      przy tym nie był pokrzywdzony... Bo po 5 latach małżeństwa i odejściu mego męża
      do innej kobiety... słyszę w tej chwili hasła: "Moja rodzina więcej włożyła w
      to mieszkanie, niż twoja (a propo moi rodzice mieszkają na terytorii WNP i
      zarabiaja 30 $ miesięcznie) - więc wynocha z tego mieszkania... Ja ciebię
      stamtąd na siłę nie sprowadzałem i nic ci winien nie jestem..." On ma po swojej
      stronie całą kilkudziesięcioosobową rodzinę... A mnie nawet na adwokata nie
      stać... Jak bym miała rozdzielność - wiedzialabym przynajmniej na czym stoje...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja