a wszystko to wina facetow ???

27.01.04, 16:50
doszlam do wniosku ze zarowno bycie eks jak i bycie next ze wszystkimi
konsekwencjami tychze jest do niczego. A wszystko to faceci nam zgotowali!!!!
A moze to po prostu kwestia wychowania w monogamii?? monogamia to syf??? te
co zyja w haremach i wychowuja nawzajem swoje dzieci albo tacy mormoni maja
o wiele lepiej, nigdy by nie pisaly takich wywodow w internecie.....A
najgorsze jest to ze w kazdym momencie kazda next moze stac sie eks i
odwrotnie. serdecznie pozdrawiam was wszystkie i licze na dyskusje w
szerokim gronie. Wikki
    • saawa Re: a wszystko to wina facetow ??? 27.01.04, 17:14
      zdadzam sie, ze bycie ex i next jest do niczego. Chyba lepiej sprawdza sie
      model: mezczyzna po przejsciach + kobieta z przeszloscia (moze ktos ma taki
      przypadek ?) Wiem, ze byl moment w naszym zwiazku kiedy moglam sie wycofac, nie
      zrobilam tego, ale gdyby czas sie cofna, a ja mialabym doswiadczenia dnia
      dzisiejszego, to pewnie zrezygnowalabym. I tu nie chodzi o mojego M. Jest super
      mezem i super ojcem - dla swojej corki i naszego wspolnego synka.
      Co do pytania glownego: "a wszystko to wina facetow ???" nie zgadzam sie -
      jestem zdania, ze jesli w zwiazku cos nie gra, to wina obojga.
      Pozdrawiam
      • naturella Re: a wszystko to wina facetow ??? 27.01.04, 17:25
        Dajcie spokój dziewczyny, z tymi katastroficznymi poglądami... Z takim
        podejściem to nic, tylko lesbijką zostać... Ja jestem drugą żoną mojego męża i
        nie ma to żadnego znaczenia, mamy po prostu inne problemy niż ludzie obok,
        którzy nie mają pracy, czy sąsiadka z dołu, której mąz pije, albo koleżanka,
        która dom buduje i jej nie starczasmile Nie ma co się przekonywać, jaki to syf (!)
        być z facetem po przejściach, jak taki syf to po co być? Umartwianie jakieś,
        czy co? Nie te problemy, to byłyby inne, albo będą inne i już.
        • jayin Re: a wszystko to wina facetow ??? 28.01.04, 10:29
          O, tak, Nat. Święta racja smile

          Jak tak czytam niektóre posty, to z kolei się zastanawiam JAKIE problemy bym
          odczuwała jako "nadrzędne", gdyby największym problemem obecnie "między nami"
          nie była PRACA mojego J. Pewnie skoncentrowałabym się na innych. Ale teraz -
          Ex? "przeszłość"?... Ech, TERAZ to małe piwo. W ogóle sobie przypominam o tym
          jego "bagażu doświadczeń" dopiero jak wchodzę na nasze forum smile

          I nie ma co się umartwiać. Trzeba żyć tak, jak się daje radę. Jak się NIE DAJE
          rady - to wtedy dopiero trzeba myśleć o zmianach w obecnej sytuacji...

          pozdr. serdecznie

          Joanna
      • nooleczka Re: a wszystko to wina facetow ??? 27.01.04, 17:40
        To ja jestem z tego modelu "mezczyzna po przejsciach + kobieta z
        przeszloscia" wink)) I może dlatego dobrze nam ze sobą smile
        Nie powiem oczywiście żebyśmy się nie kłócili, bo się kłócimy, najczęściej o
        dzieci. Ale patrząc z perspektywy czasu... nie wyobrażam sobie bycia z kimś
        innym.

        Pozdrawiam, Ania
        • justus100 Re: a wszystko to wina facetow ??? 28.01.04, 09:26
          Wikki
          Śledzę Twoje posty i...intrygujesz mnie coraz bardziej. Jaka jest Twoja
          historia? Pewnie, z tego, co piszesz, bardzo podobna do mojej...
          Ja jestem bez zobowiązań i denerwuje mnie,że mój partner ciągle ma jakieś
          ograniczenia. Wszystko, co jest (było) chore w naszym związku wypływało z jego
          strony. Do tego ja ciągle walczyłam z myślami i moimi odczuciami, bo wydawało
          mi się, że to,że on zabrał dzieci i wyjechał na 2 tyg. a mi jest źle, to moja
          wina. Bo przecież jakbym go kochała to cieszyłabym się, że on teraz jest
          szczęśliwy z dziećmi i nieważne, że ja się poświęcam dla cudzych bachorów.
          Boże, jaki frazes. To tylko kobieta po 40-stce może iść na taki układ.
    • madalenka25 Re: a wszystko to wina facetow ??? 28.01.04, 13:10
      To dośc dobry wniosek i sama czytając tu wiele postów doszłam do tego, że to
      mężczyźni często z własnej wygody generuja takie a nie inne zachowania.. sama
      jestem ex i a teraz next i jestem wdzięczna mojemu M że mnie nie obarcza i nie
      dopuszacza do probolemów z swoją ex.. oczywiście rozmawiamy o nich i wiele
      spraw zalezy jednak od naszych byłych ale postawa mojego M sprawia, że czuję
      się kochana i bezpieczna... i dzis juz wiem, że kobieta z przeszłościa i facet
      po przejściach mogą stworzyc dobry związek oparty na wzajamnym szacunku i
      zaufaniu, bo tak naprawdę to wszystko zależy od nas samych i naszego podejścia
      do życia.. a model haremu raczej nie bo umarłabym z zazdrości, choć to troche
      dziwne bo o ex nie jestem zazdrosna..
      Pozdrawiam magda
Pełna wersja