nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy

28.01.04, 09:05
naprawde nie jest mi wstyd ani nie czuje sie winna ze nie kocham pasierbicy.
Nie zamierzam zaprzeczac ewolucyjnie wypracowanym od tysiecy lat mechanizmom
polegajacym nie nie-opiekowaniu sie i nie-zywieniu "cudzych genow" jaki
istnieje w swiecie zwierzat/ludzi [nawet u zwierzat zyjacych w stadach]. To
ze nie zabijamy "cudzych genow" [jak to czynia np. lwy czy pieski preriowe]
zawdzieczamy naszej korze mozgowej i ustalonych przez jej posiadaczy prawach
jakie rzadza spolecznoscia ludzka. Dziewczyny! czemu na mnie napadacie?
czemu dajecie mi rady ze powinnam byc dobra dla pasierbicy ktora nie dosc ze
jest dzieckiem innej kobiety - [ktora nie ma juz zadnych praw do
czegokolwiek co nalezy do mojego meza, sama z tego zrezygnowala a miala
absolutnie wszystko podobnie jak jej przychowek!!!]- to w dodatku jest
niesamowicie zazdrosna i mnie nienawidzi od pierwszego wejrzenia. Naprawde
negatywne uczucia wcale nie sa zle, nie mam zadnego powodu aby wstydzic sie
o nich mowic. Posadzalyscie mnie o podwojna moralnosc, o to ze jestem zla
czy falszywa. Otoz nie! ja po prostu jestem szczera! Pisze to co mowie. I
nie musialam niczego na sile nikomu zabraniac: maz ma kontakty z corka jesli
tego chce , tak samo dziadkowie. Problem w tym ze oni tego najzwyczajniej w
swiecie nie chca!!! czy to jest zle? nie. nikt nikomu w takim ukladzie nie
robi krzywdy. kazdy ma prawo robic to co chce a najgorsza na swiecie rzecza
jest palanie wiecznie zywa choc czesto skrywana niechcecia lub wrecz
nienawiscia. nienawisc niszczy. jesli wiec niszczy was fakt ze musicie lubic
lub na sile znosic cudze dzieci w waszych domach a poprzez nie znosic eks'y
ktore poprzez dzieci nadal maja wladze czy jak to tam zwac nad waszymi
mezami to odwazcie sie wreszcie postawic!!!!! naprawde tym dzieciom nic sie
zlego nie stanie tylko dlatego ze uswiadomia sobie ze cos sie skonczylo bo
nastapil rozwod! bo tak powinno byc. rozwod jest rozpadem rodziny a rozpad
zaczyna sie juz w momencie gdy mezem i zona zaczynaja wladac zle emocje a z
powodu nich niedomowienia, ciche chwile etc etc etc. Nie uwierze ze bardziej
was obchodzi los cudzych dzieci niz wlasnych, bo jesli faktycznie tak jest
to zastanowcie sie czy aby napewno jestescie dobrymi matkami.....kobiety,
naprawde nie przeskoczycie ewlucji ani wlasnych genow dazacych do zachowania
gatunku. To sa bardzo egoistyczne geny . nie robcie z siebie na sile
altruistek bo to falszywe i rodzi nastepne falszywe emocje i zagrania. Dla
mnie najwazniejsze jest dobro moich dzieci i mojej rodziny a to ze kosztem
innych? no i co w tym zlego? zawsze cos jest kosztem czegos nie
zauwazylyscie? dlaczego wiec moje dzieci maja miec gorzej kosztem "cudzych
genow"? Dlugo dlugo moznaby jeszcze dywagowac, a to o tym kim jest
wspolczesna kobieta, jaka musi byc , czy musi czy nie musi byc lubiana i
akceptowana , robic to co karza czy to co chce sama etc etc etc .pozostawiam
do osobistego przemyslenia. Pozdrawiam
    • pysia-2 Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 09:35
      Alez nikt nie wymaga od ciebie zebys kochala pasierbice!!! Ja tez nie kocham
      pasierboow i moowie o tym otwarcie. Uwazam ze nie mozna wymagac od kogos, zeby
      pokochal cudze dzieci tylko dlatego, "bo tak wypada". Ale w twoich postach
      przewijaja sie takie opinie, ktoore nawet mnie doprowadzaja do szewskiej pasji.
      Zieje z ciebie taka zawzietosc i nienawisc. Nie zostawiasz na niej suchej
      nitki, bez zadnej przyczyny. Bo jest rozwydrzona? TAKI WIEK! Nie wymagaj od 16-
      latki, ktoorej sie spieprzylo zycie, zeby byla chodzaca slodycza i jeszcze
      dziekowala ci za te zawirowania, w jakich sie znalazla!!
      Moowisz ze nie czujesz sie winna temu, ze jej nie kochasz, ale przy okazji
      zarzucasz jej, ze ona nie lubi ciebie. Nienawidzicie sie wzajemnie - ona ciebie
      za to, ze zabralas jej rodzine, a ty ja za to... ze istnieje.
      Za kazdym razem, kiedy sie wypowiadasz, widze czysty, nieskalany niczym
      materializm. Przeliczasz wszystko na kase, ktoora tobie sie nalezy, a temu
      wstretnemu bachorowi NIE DACIE NIC.
      Mysle, ze nie masz prawa do takiej postawy. To jest dziecko twojego meza,
      popsuly sie miedzy nimi stosunki, a ty najwyrazniej robisz wszystko, zeby nie
      doprowadzic do ich polepszenia. Wrecz przeciwnie.
      Ja swieta nie jestem, co mialam do powiedzenia na temat swoich pasierboow,
      powiedzialam. Ale mam przy tym swiadomosc, ze to moja wlasna, niesprawiedliwa
      wobec nich postawa i moge sobie na ten temat porozmawiac ewentualnie z innymi
      macochami. I na tym koniec. Jesli sie mecze w ich obecnosci, to mooj problem i
      MUSZE sobie z nim poradzic. Bo to sa dzieci, ktoore byly przede mna i beda po
      mnie. Ja weszlam w ich zycie i chociazby dlatego nalezy sie im jakis spokooj i
      normalne uklady.
      • ka.ga Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 09:55
        Wikki, kazdy ma prawo do negatywnych uczuc. Ja tez nie palam wielka miloscia
        do corki meza, denerwuje mnie jej roszczeniowa postawa i traktowanie ojca jak
        sponsora. Ale nie staram sie pielegnowac i podsycac tych emocji, raczej je
        wyciszac. A u Ciebie nie zauwazylam zadnej proby wyluzowania - caly czas
        jestes spieta, gdy chodzi o corke Twojego meza, wszystkie jej zachowania
        interpretujesz na "nie". Na mnie sprawia to wrazenie, jakbys obawiala sie, ze
        pasierbica zagrozi Twojemu zwiazkowi i to nie tylko w sensie materialnym.
        Nie chcesz miec z ta dziewczyna do czynienia, to sie z nia nie spotykaj, ale
        nie mozesz tego zabronic swojemu mezowi. To nieprawda, ze ona juz nie
        potrzebuje ojca. Ja mam 30 lat i wciaz potrzebuje rodzicow!
        Alimenty traktuj jak czynsz, albo inne rachunki, kredyty bankowe - zaplacic
        trzeba i nie ma sie tym co tak ekscytowac. Koniec.
        Odpusc sobie, bo wnioskuje z Twoich postow, ze zyjesz w ciaglym napieciu.
        Kochac, nawet lubic pasierbicy nie musisz, ale nie musisz tez jej tak
        bezwzglednie tepic. Po co Ci to? Naprawde jest w zyciu tyle ciekawszych i
        bardziej tworczych zadan. Zawsze lepiej cos budowac niz niszczyc.
      • mumin_ek Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 14:01
        Madra z Ciebie Osoba, Pysiu.
    • pysia-2 Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 09:47
      No i oczywiscie w przyplywie emocji nie doczytalam twojego listu do konca.
      Moja droga. Jestem doskonala matka. I stawiam potrzeby swojego dziecka na
      pierwszym miejscu. I interesy mojej rodziny roowniez. Co nie znaczy, ze mam
      eliminowac ze swojej drogi wszystko, co sie rusza, bo a nuz mi w przyszlosci
      zaszkodzi.
      Wiazac sie z moim mezem wiedzialam, ze ma inne zobowiazania. I wiedzialam, ze
      bedzie placil alimenty. Wiedzialam roowniez ze bedziemy mieli dziecko(dzieci),
      bo bez tego nie wyobrazam sobie przyszlosci. Idac wiec twoim tokiem myslenia,
      mialam wlasciwie tylko jedno wyjscie: juz na wstepie zabic lub w inny sposoob
      wyeliminowac jego dzieci z jego zycia. No bo o rezygnacji z mezczyzny Z
      OBOWOWIAZKAMI nie ma co wpspominac. Ty najwyrazniej nigdy nie rezygnujesz z
      tego, co chcesz miec.
    • matiza Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 10:00
      Witam,
      Ja powiem tak - swoje szczere opinie wyraziłam w poście "pewnie mnie
      zlinczujecie". I powiem raz jeszcze - w moim zyciu jedynymsladem tego, że facet
      ma dziecko z poprzedniego związku jest to, że co miesiąc schodzi mu z konta
      okreslona kwota. ja nigdy w zyciu nie widziałam nawet tego dziecka i nie chce
      tego. On widziła je prawie dwa lata temu jak miało około 6 miesiecy - wczesniej
      widywał je co jakiś czas (jak przypadkiem sie spotkali we wspólnym domu). jego
      rodzina widziała dziecko moze dwa razy. I nikt za tym nie tęskni.
      Zgadzam sie, ze w zyciu zawsze jest cos kosztem czegoś - to, że aktualnie mam
      prace jest takze kosztem tego, ze ktos inny jej nie ma. I co mam oodac
      bezrobotnym częśc mojej pensji? Szkod mi ich, ale szkod mi tez ludzi chorych,
      biednych, sierot itp.
      Takie jest życie.
      natomiast nie wyobrażam sobie zyc w zwiazku w którym w moim życiu byłoby jakies
      dziecko. Nie wyobrżam sobie tego i już. Moze nie dorsołam, a moze jestm
      egoistką.
      Mój facet jest super i dlatego z nim jestem.
      I wcale nie zamierzam wpływac na niego żeby chciał miec kontakt z tamtym
      dzieckiem. Ona dla nas nie istnieje, choc nie ukrywam, ze obojgu nam jest
      czasami przykro z tego powodu ze ona wogóle jest. Woleliysmy żeby go nie było,
      a wiekszośc naszych znajomych i tak nie wie o jego istnieniu.
      Zreszta u niego w domu nie ma tez ani jednego sladu jego "bycia". Nie ma
      rozmów, pytań, nie ma zdjęć itp
      I tak mi jest dobrze.

      Pozdrawiam
      matiza
    • femalespirit Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 13:20
      Wikki, skoro jestes tak wielka wielbicielka socjobiologii, to zauwaz jedna
      rzecz. PRZEGRASZ z corka, jesli bedziesz prowadzic wojne. Bo z nia Twojego
      faceta lacza wiezy krwi, a Ty jestes partnerka, kobieta, kochanka, po Tobie
      moze byc wiele innych tak jak inne byly przed Toba, corka bedzie zawsze. Nie
      musisz jej lubic, ale jesli jej nienawidzisz i aktywnie z nia walczysz, to
      przyjmij do wiadomosci, ze PRZEGRASZ.
      • justus100 Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 14:10
        femalespirit napisała:

        > Wikki, skoro jestes tak wielka wielbicielka socjobiologii, to zauwaz jedna
        > rzecz. PRZEGRASZ z corka, jesli bedziesz prowadzic wojne. Bo z nia Twojego
        > faceta lacza wiezy krwi, a Ty jestes partnerka, kobieta, kochanka, po Tobie
        > moze byc wiele innych tak jak inne byly przed Toba, corka bedzie zawsze. Nie
        > musisz jej lubic, ale jesli jej nienawidzisz i aktywnie z nia walczysz, to
        > przyjmij do wiadomosci, ze PRZEGRASZ.

        Ale tylko Wikki może dać facetowi i nowe dziecko i TAKIE przeżycia, jakich nie
        da mu córka. A przecież mężczyzna potrzebuje kobiety w wiadomym sensie... Tak
        więc nie wiem, kto przegra. Najpewnij facet.
        • chalsia Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 16:20
          Nie Justus. Femalespirit dokładnie napisała, że kazda dowolna kobieta może mu
          dać i dziecko i TAKIE przeżycia (jakich z oczywistych względów nie da mu córka).

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • justus100 Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 29.01.04, 09:15
            kazda dowolna kobieta może mu
            > dać i dziecko i TAKIE przeżycia (jakich z oczywistych względów nie da mu
            córka)
            > .

            Co nie zmienia faktu, iż tylko kobieta ( w sumie wszystko jedno jaka, która) da
            mu to, czego nie da mu córka. Czyli to pan, jeśli chce korzystać z tych
            przeżyć, musi się podporządkować, dostosować, nie na odwrót.
      • mkatarynka.edziecko Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 14:55
        femalespirit napisała:

        > Wikki, skoro jestes tak wielka wielbicielka socjobiologii, to zauwaz jedna
        > rzecz. PRZEGRASZ z corka, jesli bedziesz prowadzic wojne. Bo z nia Twojego
        > faceta lacza wiezy krwi, a Ty jestes partnerka, kobieta, kochanka, po Tobie
        > moze byc wiele innych tak jak inne byly przed Toba, corka bedzie zawsze. Nie
        > musisz jej lubic, ale jesli jej nienawidzisz i aktywnie z nia walczysz, to
        > przyjmij do wiadomosci, ze PRZEGRASZ.

        Nic dodać, nic ująć! Święte słowa!!!
    • emikk Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 13:33
      Trochę czytałam na ten temat i wiem, że o wiele trudniej jest zbudować poprawną
      relację z córką Eks niż z synem. 16 lat to strasznie "glupi wiek". Jest się
      wkurzonym na wszyskich dookoła bez powodu i bardzo radykalnym w ocenach. Wydaje
      mi się, że jesli dziewczyna otwarcie okazuje ci wrogość, powinnaś to po prostu
      zignorować. Przecież to nie do końca "cudze geny", bo geny Twojego faceta.
      Jeśli nadarzy się okazja, żeby poprawić wasze stosunki, nie odrzuć jej. Jesteś
      starsza, mądrzejsza, bardziej doświadczona. Wykorzystaj tą przewagę. Może się
      mylę, ale wydaje mi się, że każde dziecko potrzebuje ojca.
    • matiza Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 16:17
      hmmmm tak czytam, czytma i przyszła mi na myśl jeszcze jedna refleksja.
      Nie jest mi wsty, że nie kocham mamy, tatay, babci, siostry, brata, cioci,
      wujka i siostrzeńca mojego faceta.
      I powiem wiecej nawet nie znam ich wszytskich (poza najbliższą rodziną z która
      on utrzymuje kontakt). I jakos nad tym nie boleje i nie czuje żebym cos traciła.
      I chyba za brak kontaktów z babcią nie bedziecie tak krzyczeć wink)
      To moze troche złosliwe, ale zastanawiam sie dlaczego "politycznie poprawne"
      jest mówienie w stylu "nienawidze teściowej " "mam dosyc teścia" "nie chce znac
      jego brakta" ale juz nie w stosunku do dziecka.
      Czy naprawde najwazniejsze są "więzy krwi" ??? IMO raczej nie - przecież
      powiedzienie, że z rodziną sie najlepiej wychodzi na zdjęciu jest duzo starsze
      niz to forum. I jakoś nie zgadzam sie z tymi z Was, które mówia, że kobieta
      zawsze musi przegrac z dzieckiem. A czy musi przegrac z jego matka, ojcem
      itp??? To podobna relacja tylko w druga stronę. Troche brak konsekwencji.
      A może jest cos takiego, że niektóre z Was lubia pozycje "cierpietnicy"
      godzącej sie na wszytsko "w imie ...." [ tylko czego]
      pozdrawiam
      nie cierpiąca Matiza
      • chalsia Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 16:27
        Ależ przecież na tym forum stopięćdziesiąt tysięcy razy juz pisano, że kochac
        nie trzeba, lubić też nie ma obowiązku. ALe poziom nienawiści/zawiści i (co
        jest aż śmieszne) rywalizacji z 16-to letnią "pasierbicą" wykazywany przez
        Wikki jak dla mnie świadczy o poważnym problemie z poczuciem własnej wartości i
        samooceną, bynajmniej nie nastolatki. Któraż to nastolatka po pierwsze jest w
        wieku buntu, po drugie jej świat i ideały związane z rodziną się rozpadły.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
      • nooleczka Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 16:29
        Matizo, temat nielubienia teściow już chyba przerabiałyśmy?
        I to chyba właśnie Ty go zaczęłaś? I było chyba duuużo odpowiedzi, dlaczego nie
        mozna porównywać uczuć do rodziców z uczuciami do dziecka?

        Przypominam Ci wątek "O lubieniu i nielubieniu dzieci". I link do niego:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=9623743&a=9623811
        Pozdrawiam, Ania
      • pysia-2 Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 16:29
        Matizo, twoja sytuacja to troche co innego, niz to, o czym tutaj rozmawiamy.
        Twojej sytuacji nawet ci troche zazdroszcze (po tym, jak juz sie wykrzyczalam
        na forum, a potem przemyslalam i przeprosilam). Twooj facet nie chce znac
        swojego dziecka. No i trudno. Z takich, czy innych powodoow, ktoore sa tylko
        jemu znane i on bedzie ponosil (lub nie bedzie ponosil) konsekwencje swojego
        wyboru.
        A my moowimy o sytuacji, kiedy ojciec zna swoje dziecko, kocha je i chce miec
        wplyw na jego wychowanie, chce patrzec na jego dorastanie... I nie moze tak do
        konca, bo sie rozwioodl z mama tegoz dziecka. A potem (lub w trakcie)
        przychodzi inna pani, ktoora z miejsca oznajmia: Kocham cie, moge z toba
        zostac, ale nie chce znac twojego dziecka, a w ogoole to wydajesz na nie za
        duzo pieniedzy i najlepiej, zeby ono nie bywalo w MOIM domu, bo mnie denerwuje.
        A jeszcze najlepiej, jakbys ty tez sie z nim nie widywal i jesli mnie kochasz
        to tak zrobisz.
        To chyba co innego, niz twoja sytuacja, przyznasz?
        • matiza Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 17:01
          masz racje Pysiu .... moje sytuacja jest inna.
          ALE choć nie wiem jka bym sie zachowała bo "tyle znamy siebie ile nas
          sprawdzono" to wydaje mi sie, że skoro miałabym trakotwac okreslone mijsce jako
          MOJ WLASNY DOM (azyl dający mi poczucie bezpieczeństwa) i nie miałabym ochoty
          aby przebywaly w nim osoby ktore mnie drażnią to powiedziałabym o tym otwarcie.
          Przeciez niektóre z Was otwarcie przyznaja, ze np. nie chcdza do teściów bo sa
          tam nieakceptowane,ich faceci nie chodza do rodziców bo są nieakceptowani.
          Skoro dom jest WSPOLNYM domem KOBIETY i FACETA to dlaczego kobieta musi coś
          ciagle znosic, akceptowac albo nie daj Boze wychodzic z niego bo maja przyjśc
          dzieci ......????????/ Sory, ale zupełnie tego nie pojmuje i nie zrobiłabym tak
          nigdy, mam wrażenie że często wystepujecie w roli 'cierpiętnic" wychodzacych z
          własnych domów, ukrywających sie przed otoczeniem, nieakceptowanych u
          teściów .... tylko w imie czego. Ciekawe ....

          matiza
      • pysia-2 Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 16:33
        I jeszcze jedno:

        > Czy naprawde najwazniejsze są "więzy krwi" ??? IMO raczej nie - przecież
        > powiedzienie, że z rodziną sie najlepiej wychodzi na zdjęciu jest duzo
        starsze
        > niz to forum. I jakoś nie zgadzam sie z tymi z Was, które mówia, że kobieta
        > zawsze musi przegrac z dzieckiem. A czy musi przegrac z jego matka, ojcem
        > itp??? To podobna relacja tylko w druga stronę. Troche brak konsekwencji.

        Ty chyba nie masz dziecka,Matizo? Bo jakbys miala, to bys wiedziala, ze w
        normalnej sytuacji wiezy rodzic - dziecko sa najsilniejszymi wiezami, jakie
        moga laczyc dwoje ludzi. Silniejsze o dziwo niz wiezy dziecko - rodzic, no i
        duuuuuuzo silniejsze niz wiezy rodzic dziecka - babcia rodzica dziecka. :o)
    • saawa Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 21:28
      witam,

      podpisuje sie pod tym co napisala Pysia. Straszne rzeczy tu wypisujecie,
      nienawisc do eks z takich czy innych powodow to jedno, ale do dzieci? Tragedia,
      czytam i wlos mi sie jezy!!! Nikt nie mowi o tym, ze trzeba kochac, przedkladac
      ich szczescie nad szescie wlasnych dzieci, ale tepic?! Nie, jakos ...
      zwyczajnie brak mi slow ...
      • mamaadama4 Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 28.01.04, 21:57
        saawa naprawdę na podstawie naszych postów uważasz, że większość z nas tepi lub
        ma ochotę tępic dzieci swoich mężów?
        danka
      • naturella Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 29.01.04, 08:41
        saawa napisała:

        > witam,
        >
        > podpisuje sie pod tym co napisala Pysia. Straszne rzeczy tu wypisujecie,
        > nienawisc do eks z takich czy innych powodow to jedno, ale do dzieci?
        Tragedia,
        >
        > czytam i wlos mi sie jezy!!! Nikt nie mowi o tym, ze trzeba kochac,
        przedkladac
        >
        > ich szczescie nad szescie wlasnych dzieci, ale tepic?! Nie, jakos ...
        > zwyczajnie brak mi slow ...

        Przepraszam, ale absolutnie się nie identyfikuję z tym wątkiem, ani z Wikki.
        Widzę za to jedno niebezpieczeństwo - że poprzez takie wątki jak ten, który
        wręcz ocieka nienawiścią Wikki, nowe osoby na macochach będą miały podobne
        wrażenie jak Saawa... Nie doczytają do końca i wydadzą opinię. A wtedy trzeba
        będzie zlikwidować cudzysłów i uśmieszek przy "Macochy"...
        • pysia-2 Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 29.01.04, 11:12
          no i wlasnie stad bierze sie ta przyslowiowa zla macocha.
          Nie wiem, nie umialabym byc tak otwarcie zla macocha. Przeciez to musialoby
          bardzo ranic mezczyzne ktoorego kocham!
          Moge sobie pobrzeczec pod nosem, wyzalic sie kolezance, ze mi ciezko... ale
          otwarta nienawisc? Jakies Żądania? pretensje do slepego, ze koloroow nie
          rozrooznia? To po co z tym slepym zaczynala jedna z druga? Malo to wolnych
          facetoow bez dzieci?
          Ja wlasnie w ten sposoob zawsze tlumacze sama sobie, kiedy rodza mi sie w
          glowie te wszystkie zale: On mnie nie oszukiwal, moowil, ze ma dzieci. Moowil,
          ze bedzie ciezko... Tylko, ze nie wierzylam. Ale to nie do niego pretensja
          tylko do samej siebie. I tylko ja moge ponosic konsekwencje swojego
          niedowiarstwa.
          • saawa Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 29.01.04, 13:52
            dokladnie, niby widzialy galy co braly, ale chyba nie do konca wiedzialysmile Mam
            podobne doswiadczenia.
        • ka.ga Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 29.01.04, 11:53
          Zgadzam sie z Naturella. Prosze czytac uwaznie WSZYSTKIE odpowiedzi i dopiero
          potem wyciagac wnioski, a nie generalizowac na podstawie jednego postu. Nie
          bede powtarzac, co napisalam w poscie wyzej. Nie bylo to jednak o nenawisci do
          corki mojego meza.
        • saawa Re: nie jest mi wstyd ze nie kocham pasierbicy 29.01.04, 13:49
          masz racje, jestem tu nowa, chociaz doczytalam do konca, raczej nie zaczelam od
          poczatkusmile z braku czasu. Ja nie uwazam, ze wiekszosc "macoch" na forum tepi
          lub nieznosi dzieci partnerow, ale jest ich kilka - to przyznacie. Przepraszam,
          jesli ktoras z Was poczula sie dotknieta moja wypowiedzia.
          Pozdrawiam
Pełna wersja