Nigdy nie widziałam synka mojego faceta

02.02.04, 12:10
Dziewczyny, moja Eks wielkokrotnie mówiła mojemu facetowi, że nie życzy
sobie, żebym ja miała jakikolwiek kontakt z ich dzieckiem. Mój facet odwiedza
syna (3 latka) w domu swoich rodziców, gdzie wciąż mieszka Eks, lub u
teściów. Jeżeli wychodzi z nim, to tylko na pobliską górkę, na sanki. Nigdy
nie widziałam chłopczyka na oczy. Pięć razy dziennie mój facet mamrocze pod
nosem, albo do mnie: Jak ja kocham tego małego, nie masz pojęcia jaki on jest
cudowny. Ja potakuję głową, chociaż mam ochotę wrzasnąć - to mi go pokaż, do
cholery. Dodam, że poważnie myślimy o sobie i planujemy wspólne życie. Mam
wrażenie, że mój facet podświadomie spełnia oczekiwania Eks. Boi się ją
zdenerować, żeby nie utrudniała mu kontaktów z dzieckiem. Kiedy proponuję mu -
może zabierzesz małego na parę godzin - mówi: on jest za mały, w tym wieku
dla dziecka najważniejsza jest mama, co ja z nim zrobię, przecież nie mamy
żadnych zabawek, zanudzi się na śmierć u mnie w mieszkaniu, będzie tęsnił
itp. Czy mi się tylko wydaje, czy on unika konfrontacji z Eks, w tej
drażliwej kwestii? Mam nadzieję, że Eks przeprowadz się wkrótce i będzie
mieszkać sama. Wtedy dotychczasowy model spotykania się z małym jest dla mnie
nie do zaakceptowania. Nie chcę żeby mój facet spędzał czas ze swoją była
żona i synem w jej mieszkaniu, ponieważ (pisałam już o tym w innym wątku)
wiem od niego, że ona od czasu do czasu próbuje zaciągnąć go do łóżka. Ufam
mu, oczywiście, ale nie chcę, żeby ją oglądał, jak paraduje przed nim na
golasa.
    • brooklynka Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 02.02.04, 12:20
      Mam podobna sytuacje, corki mojego M sa w wiku szkolnym, 13- 16 lat, i zona (w
      trakcie rozwodu) kategorycznie sprzeciwia sie jakimkolwiek kontaktom ze mna.
      Dzieci nie moga przyjsc do nas do domu, on moze sie widywac jedynie u nich w
      domu, dodam ze w mocno ograniczonym zakresie, a konkrednie jedynie wowczas jak
      eks ma liste zakupow do zrbienia i wysyyla dzieci z moim M, oczywiscie chodzi o
      to zeby wydawl kolejne 1500 pln za zakupy , bo z alimentow to ona nie wyda. ale
      to szczegol. niepokoi mnie wlasnie to, ze jestem przedstawiana jako ten smok
      wawelski, i ze przeciez tak nie moze trwac w nieskonczonosc, i dzieciom powinno
      dac szanse wyrobienia sobie wlasnego zdania o partnerce ojca, zamiast kamin ich
      swoja nienawiscia. i tak wlasnie jest jak piszesz emmik, ze moj M boi sie
      konfrontacji, boi sie postawic i powiedziec ze dzieci maja bywac tez u niego.
      twierdzi ze jesli dziewczynki nie chca to on ich nie zmusi, a nie chca w duzej
      mierze przez doktrynologie matki, i kolko sie zamyka. Obawiam sie ze to moze
      rzutowac negatywnie przyszle zycie i tych dzieci i moje z M. Prosze o wypowiedz
      doswiadczone macochy, jak rozwiazac problem. Dodam, ze eks jest naprawde
      niereformowalna i nigdy nie bedzie sie zgadzala na kontakty dzieci ze mna.
      • emikk Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 02.02.04, 12:40
        Twoja sytuacja jest nieco inna niż moja. Wprawdzie nie jestem doświadczoną
        macochą, ale może coś pomoge.
        Dzieci w wieku kilkunastu lat mają już swoje zdanie. Także decyzja, czy chcą
        się z Tobą spotykać, czy nie, nalezy do nich. I ojciec nie może ich do tego
        zmusić. Jedyną radą jest czas, musisz uzbroić się w cierpliwość. Decydujące
        znaczenie ma to, jaką relację z córkami udało się zbudować twojemu facetowi.
        Jeżeli córki kochają go i mają do niego zaufanie, może po pewnym czasie zechcą
        Cię poznać. Jednak nie spodziewałabym się cudu, ponieważ macochom zwykle gorzej
        się układa z dziewczynkami niż z chłopcami.
    • triss.m Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 02.02.04, 13:11
      dziewczyny .. sprawa wyglada tak, ze jesli sa w trakcie rozwodu, to ex moze sie
      nie zgadzac na widywanie dzieci z partnerka ojca .. moze .. dla tzw dobra
      dzieci i jak trzeba, to sad to przyklepie oficjalnie.. ale po rozwodzie juz nie
      moze.. bo przeciez nie moze dyktowac ojcu z kim ma sie zwiazac i co robic przez
      reszte zycia.. musialaby udowodnic, ze 'next' zagraza dzieciom, stanowi dla
      nich jakies tam potencjalne niebezpieczenstwo.. a nie jest tylko problemem ex
      (zlosc, zazdrosc.. i inne negatywne emocje do bylego i jego partnerki). problem
      zlosci ex mozna rozwiazac przez ustalenie kontaktow z dziecmi i juz.
      • emikk Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 02.02.04, 13:15
        Są po rozwodzie.
        • brooklynka Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 02.02.04, 13:22
          czytalam gdzies na tym forum ze matka moze decydowac o miejscu widzen ojca z
          dzieckiem do 12 roku zycia dziecka.
          • lubstej Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 02.02.04, 13:28
            a moze chodzilo o to ze dziecko w wieku 13+moze decydowac z ktorym rodzicem
            chce mieszkac po rozwodzie ??
          • triss.m Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 02.02.04, 13:30
            nie znalazlam w kodeksie opiekunczym ani gdziekolwiek indziej zadnych prawnych
            podstaw dla zabraniania takich kontaktow.. jesli sa po rozwodzie, jesli w
            trakcie - sad moze patrzec na next jako jedna z przyczyn rozwodu i dla dobra
            dzieci sie nie zgodzic na taki kontakt. oczywiscie tylko do czasu jak zapadnie
            wyrok.. no i jesli osobie tej trudno zarzucic, ze stanowi potencjalne
            zagrozenie dla dzieci.
    • domali Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 03.02.04, 09:58
      JA jestem z moim mężem już ponad trzy lata. Z tego ponad dwa jesteśmy
      małżeństwem, nasz synek ma ponad dwa latka.
      I ja też nie znam synka mojego męża (Wiktorek też). Wynika to przede wszystkim
      z tego, że eks zażyczyła sobie kontaktów tylko i wyłącznie w jej obecności, w
      jej miejscu zamieszkania, czyli w domu jej rodziców. I z oczywistych względów
      nie ma szans na spotkanie i poznanie Kuby.
      DOdam tylko, że dziecko ma skończone 8 lat, ale jego matka uważa, że nie jest
      gotowe na spotkania z tatą bez jej obecności.
      • emikk Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 03.02.04, 10:41
        Wydaje mi się, że Eks starając się odizolować dzieci od Next, nie zdają sobie
        sprawy, że najbardziej szkodzą tym właśnie dzieciom, i nie tylko pod względem
        emocjonalnym, ale i materialnym. Przecież między ludźmi, którzy się znają
        nawiązuję sie konkretne więzi. O ile więcej znaczyć będzie dla mnie to dziecko,
        jeśli je poznam. Wtedy nie będzie już dla mnie enigmatycznym imieniem, któremu
        nie wiadomo jakie przypisac kształty. Będę mu życzyć jak najlepiej, co będzie
        miało odzwierciedlenie w moim do niego stosunku. Troska o nie, o problemy,
        zdrowie, czas spędzany z tatą, materialne potrzeby - będą miały konkretną
        twarz, oczy i serce.
        • jayin Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 03.02.04, 22:13
          emikk napisała:

          > Wydaje mi się, że Eks starając się odizolować dzieci od Next, nie zdają sobie
          > sprawy, że najbardziej szkodzą tym właśnie dzieciom, i nie tylko pod względem
          > emocjonalnym, ale i materialnym. Przecież między ludźmi, którzy się znają
          > nawiązuję sie konkretne więzi. O ile więcej znaczyć będzie dla mnie to
          dziecko,
          >
          > jeśli je poznam. Wtedy nie będzie już dla mnie enigmatycznym imieniem,
          któremu
          > nie wiadomo jakie przypisac kształty. Będę mu życzyć jak najlepiej, co będzie
          > miało odzwierciedlenie w moim do niego stosunku. Troska o nie, o problemy,
          > zdrowie, czas spędzany z tatą, materialne potrzeby - będą miały konkretną
          > twarz, oczy i serce.


          DOKŁADNIE.

          J
      • triss.m Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 03.02.04, 12:16
        domali napisała:

        > JA jestem z moim mężem już ponad trzy lata. Z tego ponad dwa jesteśmy
        > małżeństwem, nasz synek ma ponad dwa latka.
        > I ja też nie znam synka mojego męża (Wiktorek też). Wynika to przede
        wszystkim
        > z tego, że eks zażyczyła sobie kontaktów tylko i wyłącznie w jej obecności, w
        > jej miejscu zamieszkania, czyli w domu jej rodziców. I z oczywistych względów
        > nie ma szans na spotkanie i poznanie Kuby.
        > DOdam tylko, że dziecko ma skończone 8 lat, ale jego matka uważa, że nie jest
        > gotowe na spotkania z tatą bez jej obecności.

        ona tak uwaza?, czy byly robione badania psychologow (np w RODK) potwierdzajace
        jej zalozenie, ze jak dziecko pozna rodzine Taty, to wplynie to negatywnie na
        jego psychike ??!! widzimisie matki nie moze byc jedynym wyznacznikiem
        ograniczania (bo jest to ograniczanie - tylko w domu i tylko w jej obecnosci)
        kontaktow ojca z dzieckiem i Twoj maz nie powinien sobie na to pozwolic.. moze
        wlasnie idac z ex i dzieckiem do poradni psychologicznej, moze tam by
        wytlumaczyli matce, ze krzywdzi wlasne dziecko. moj M jak mial dziecko 3,5
        letnie, to mogl juz je zabierac do wlasnego domu - to bylo orzeczone przy
        rozwodzie, bo ex rowniez probowala sie odgrywac wlasnie poprzez dziecko.. nie
        mozna sobie na to pozwolic, bo taka izolacja nie sluzy nikomu..
        • domali Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 03.02.04, 12:24
          triss.m napisała:

          > ona tak uwaza?, czy byly robione badania psychologow (np w RODK)
          potwierdzajace
          >
          > jej zalozenie, ze jak dziecko pozna rodzine Taty, to wplynie to negatywnie na
          > jego psychike ??!! widzimisie matki nie moze byc jedynym wyznacznikiem
          > ograniczania (bo jest to ograniczanie - tylko w domu i tylko w jej obecnosci)
          > kontaktow ojca z dzieckiem i Twoj maz nie powinien sobie na to pozwolic..
          moze
          > wlasnie idac z ex i dzieckiem do poradni psychologicznej, moze tam by
          > wytlumaczyli matce, ze krzywdzi wlasne dziecko. moj M jak mial dziecko 3,5
          > letnie, to mogl juz je zabierac do wlasnego domu - to bylo orzeczone przy
          > rozwodzie, bo ex rowniez probowala sie odgrywac wlasnie poprzez dziecko.. nie
          > mozna sobie na to pozwolic, bo taka izolacja nie sluzy nikomu..


          Nie było badań, konsultacji, nic. Takie zasady spotkań zostały orzeczone w
          wyroku rozwodowym. Dziecko miało wtedy trochę ponad 5 lat. Powodów nie znam.
          Tu nie chodzi nawet o poznanie nas (mnie i Wiktorka). On nie może dziecka
          zabrać do swoich rodziców, wziąć na spacer bez jej obecności, bo eks twierdzi,
          że nie ma pewności, czy dziecku nie stanie się krzywda. (Przez 5 lat małżeństwa
          nie miała obaw, gdy dziecko wyjeżdżało z ojcem, żeby ona mogła się 'uczyć').
          Oczywiście jej obecność zniechęcała mojego męża do spotkań z dzieckiem
          (niestety), bo jego eks z upodobaniem wyprowadza go z równowagi 'dla zasady'
          chyba tylko.
          Teraz trwa sprawa o pozbawienie mojego męża władzy. W najbliższy poniedziałek
          rozprawa, na której mam 'przyjemność' zeznawać... Jeśli wszystko dobrze się
          skończy, mamy zamiar złożyć wniosek o zmianę zasad spotkań.
          • triss.m Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 03.02.04, 13:12
            strasznie mnie wkurza taka postawa 'matek' .. to ciezki okres przechodzicie,
            jesli Twoj maz musi sie bronic przez zarzutami i checia ex pozbawienia go
            wladzy rodzicielskiej.. a jesli moge zapytac, na jakiej podstawie ona chce mu
            te wladze rodzicieska ograniczyc czy nawet jej pozbawic .. bo co, malo sie
            dzieckiem interesuje ?? pozdrawiam
            • domali Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 04.02.04, 09:54
              No więc rzeczywiście przez jakiś czas te kontakty nie wyglądały tak, jak
              powinny. Przez czas jakiś w ogóle ich nie było. I teoretycznie może i ma
              podstawy do pozbawienia władzy. ALe sama eks przyznała się mojemu mężowi, że
              robi to dla wygody, aby on jej nie przeszkadzał podejmować decyzji (nigdy
              przenigdy nie zrobił jej na złość).
              Natomiast teraz, kiedy te spotkania są regularne, ona za wszelką cenę stara się
              umniejszyć starania mojego mężą, komentując, że dziecko woli bawic się z
              kolegą, niż spędzać czas z ojcem, znajomych informuje, że prezenty dostaje od
              tzw. ojca itd.
              Ale całe szczęście jej stwierdzenia, że dziecku ojciec nie jest potrzebny są
              tylko i wyłącznie jej poglądami. I całe szczęście Kuba jest mądrym dzieckiem,
              mającym swoje zdanie. Świadczy o tym to, jak reaguje na mojego męża, jak dobrze
              się dogadują, jak spędzają ze sobą czas.
          • triss.m Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 04.02.04, 20:28
            przeczytalam archiwum.. powiem krotko, szkoda dziecka. mam nadzieje, ze sad
            wezmie pod uwage opinie bieglych psychologow. problem w tym, ze w kodeksie
            rodzinnym wszystko podporzadkowuje sie 'dobru dziecka' nie wyjasniajac, co sie
            pod tym pojeciem kryje .. niby kazdy z nas wie, ale tyle interpretacji ile
            sadow.. zycze powodzenia w sadzie.
            • domali Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 04.02.04, 21:40
              triss.m napisała:

              > przeczytalam archiwum.. powiem krotko, szkoda dziecka.

              Powiem więcej, bardzo szkoda.

              mam nadzieje, ze sad
              > wezmie pod uwage opinie bieglych psychologow.

              Nie weim, o jakich opiniach mówisz, Nic nam nie wiadomo o tym, żeby dziecko
              przez takowych było konsultowane.
              • chalsia Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 04.02.04, 22:39
                Triss pewnie chodzi o RODK. Ale nie wiem czy w sprawie o pozbawienie władzy
                rodzicielskiej w ogóle jest możliwość wnioskowania o takie badanie. Bardzo
                często jest stosowane w sprawach o ustalenie kontaktów.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
                • domali Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 05.02.04, 07:44
                  Wiem, że istnieje taka instytucja jak RODK, ale z wypowiedzi triss wynikało, że
                  znalazła ona gdzieś informację, że takie badanie w naszym przypadku miało
                  miejsce. Dlatego zapytałam, bo my o takich ewentualnych badaniach nic nie wiemy.
                  • triss.m Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 05.02.04, 13:47
                    domali napisała:

                    > Wiem, że istnieje taka instytucja jak RODK, ale z wypowiedzi triss wynikało,
                    że
                    >
                    > znalazła ona gdzieś informację, że takie badanie w naszym przypadku miało
                    > miejsce. Dlatego zapytałam, bo my o takich ewentualnych badaniach nic nie
                    wiemy
                    > .
                    nie, nie .. chodzilo mi o to, ze sad powinien kierowac sie w takim wypadku
                    opinia bieglych z dziedziny psychologii dziecka, na sprawie rozwodowej mojego M
                    jedna z lawniczek byla psychologiem.
                • domali Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 16.02.04, 09:53
                  chalsia napisała:

                  > Triss pewnie chodzi o RODK. Ale nie wiem czy w sprawie o pozbawienie władzy
                  > rodzicielskiej w ogóle jest możliwość wnioskowania o takie badanie.
                  >

                  No więc okazało się, że i przy sprawie o pozbawienie władzy takie badania maja
                  miejsce. Sędzina, po przesłuchaniu stron i świadków stwierdziła, że przed
                  wydaniem decyzji musi odbyć się badanie w RODK, bo dziecko jest za małe na
                  zeznawanie przed sądem.
                  Teraz tylko ciekawa jestem, jak czuje się eks. Bo wydawało jej się, że ta
                  sprawa to złożenie wniosku - decyzja (miała nadzieję, że skończy się na jednej
                  rozprawie), a okazuje się, na szczęście, żenie jest to takie proste. Tak więc
                  dostarczy tym samym dziecku sporej dawki stresu.
                  • mikawi do domali 16.02.04, 10:47
                    oj, dominika, przecież to wszystko tylko dla dobra dziecka wink
                    • domali Re: do domali 16.02.04, 10:56
                      Wiem smile
                  • chalsia Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 16.02.04, 11:04
                    Stresu dziecko raczej nie będzie miało. A jeśłi już, to minimalny. Takie
                    badanie psychologiczne to rozmowa i zabawa z dzieckiem.

                    Pozdrawiam,
                    Chalsia
                    • domali Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 16.02.04, 11:15
                      Nie byłabym taka pewna. Już się dowiedziałam, jak takie badanie wygląda (z
                      pewnego źródła), ale zawsze to jakieś emocje, szczególnie dla dziecka.
                      • chalsia Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 16.02.04, 11:55
                        Domali,
                        Proszę, napisz w takim razie, jak to badanie wygląda.

                        Pozdrawiam,
                        Chalsia
                        • domali Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 16.02.04, 12:03
                          Więc z tego co powiedziała mi pani dyrektor RODK w Mrągowie, nie ma oczywiście
                          jakiegoś schematu. Ale generalnie jest to rozmowa psychologa z dzieckiem,
                          pedagoga z rodzicami. Pojedynczo i razem. Poza tym gadający maja do dyspozycji
                          pełen wachlarz testów itp, ale chyba nie jest obligatoryjne ich wykonywanie.
                          To, co zaznaczyła pani dyrektor, to fakt, że badanie to nie wydanie opinii i
                          tyle. Raczej chodzi o wypracowanie pasującego obu stronom kompromisu, żeby nie
                          trzeba było dalej sprawy ciągnąć.
                          A pisząc o tym, że jest to przeżycie dla dziecka miałam na myśli konieczność
                          znalezienia się w nowej sytuacji, rozmowę z obcymi ludźmi. NIe to, że w czasie
                          takiego badania robi się jakieś niezwykle stresujące rzeczy.
                          • chalsia Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 16.02.04, 12:17
                            Domali, bez przesady.
                            Dla dziecka jest to taka sama sytuacja jak pójście z rodzicem/ rodzicami w
                            odwiedziny pierwszy raz do jakiś znajomych (tu jest jedyny stres - bo
                            dziecko "niezwyczajne" wspólnego bycia z obojgiem rodziców po za domem, jeśłi w
                            ogóle).
                            To jest dużo mniejsze przeżycie niż np. pójście do przedszkola, lekarza, etc.

                            Pozdrawiam,
                            Chalsia
                            • domali Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 16.02.04, 12:19
                              Nie twierdzę, że ejst to straszny stres nie do przeżycia. Ale jakieś emocje
                              pewnie budzi. Wiesz, ja bym czegoś takiego dziecku nie fundowała. Ale to nie
                              moja decyzja.
                          • triss.m Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 16.02.04, 15:17
                            witaj Domali
                            jest wiec, tak jak sadzilam.. sad nie moze samodzielnie podjac decyzji nie
                            pytajac bieglych z dziedziny psychologii.. powiem, jak bylo u mojego
                            przyjaciela. Tam chodzilo o ustalenie wiezi emocjonalnej kazdego z rodzicow i
                            dzieci (tu moze byc podobnie) oraz o zbadanie czy orzeczenie rozwodu nie bedzie
                            sprzeczne z dobrem dzieci. Co badano- byly rozmowy kazdego doroslego z
                            psychologiem i pedagogiem (osobno), 'rozmowy kierowane' z dziecmi tez bez
                            doroslych, dzieci mialy zrobic rysunek rodziny, a dorosli wypelniali testy (
                            test dla rodzicow Ziemskiej - dostepny w internecie, podstawa wszelkich badan
                            choc juz przestarzaly), test niedokonczonych zdan (opracowane przez Juliana B.
                            Rottera) i jakies tam jeszcze kwestionariusze. Ponadto obserwacja
                            spontanicznych kontaktow z dziecmi.. na korytarzu etc. Trwalo to kilka godzin.
                            na to badanie z tego co wiem, dlugo sie czeka, nawet kilka mies w niektorych
                            woj. Poza tym, mozna kwestionowac rzetelnosc przeprowadzonych badan, kazdy z
                            rodzicow ma prawo do 2 badania w innym osrodku RODK. Podaje adres Polskiego
                            Towarzystwa Psychologicznego, tam mozna znalezc nazwiska rekomendowanych
                            psychologow i osrodkow RODK w kraju. www.ptp.psychologia.pl. Wiele tez
                            na temat RODK mowiono w serwisie Wstroneojca.. nie byly to zbyt pochlebne
                            opinie, szczegolnie chodzilo o przejecie opieki nad dzieckiem przez ojca, ale
                            osobiscie uwazam, ze psychologowie w tej sytuacji powinni byc po waszej
                            stronie, musicie tylko udowodnic ze zalezy Wam na stalych kontaktach z
                            dzieckiem, a tamten okres braku kontaktow byl spowodowany silnym konfliktem
                            Twojego M z ex.
                            • domali Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 17.02.04, 09:13
                              Dzięki za wyczerpujące informacje. Też już sporo się na ten temat
                              dowiedzieliśmy, teraz tylko pozostaje czekać na wezewanie. Ale z tego co wiem,
                              na tym badaniu będą obecni tylko dziecko, mój mąż i eks.
                              No i mam nadzieję, że się to pomyslnie dla nas skończy.
              • triss.m Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 05.02.04, 13:40
                ograniczenie czy pozbawienie praw rodzicielskich to bardzo powazna sprawa..
                wnioskujcie o przebadanie dziecka w RODK. (powinniscie tam pojsc wszyscy
                dziecko, jego matka, ojciec dziecka a takze Ty jako obecna zona ..) i
                proponowalabym zlozyc wniosek o kontakty ojca z dzieckiem bez obecnosci ex.
                • domali Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 05.02.04, 14:02
                  Tak jak już wyżej napisałam, jak tylko skończy się ta sprawa, mamy zamiar
                  złożyć wniosek o zmianę zasad spotkań, oczywiście bez obecności eks.
                  Co do badań w RODK, to tak jak napisała Chalsia, przy sprawie o odebranie
                  władzy raczej tego się nie stosuje. A jeśli zajdzie konieczność przy tej o
                  zmianę zasad spotkań, to oczywiście się na te badanie zdecydujemy.
                  O tym, że odebranie władzy to ogromna ingerencja w życie dziecka wiemy i całe
                  szczęście trafiła się też rozsądna sędzina, która uświadomiła eks, że decyzja
                  taka nie zapadnie tylko dlatego, że ona złożyła wniosek. Zapewne już w
                  poniedziałek wszystko się rozstrzygnie.
    • ziouta Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 03.02.04, 10:44
      Ja również nie znam „Małej „ mojego M. Widziałam zdjęcia ,słucham jak o niej
      opowiada .Ale u nas jest taki problem że On w ogóle ma bardzo utrudniony
      kontakt z „Małą”. Cały czas walczy o to . Zresztą nie wiem czy ja już jestem na
      to gotowa .Martwi mnie tylko to że jak Mama „Małej” dowie się o moim istnieniu
      wszystko będzie jeszcze bardziej skomplikowane i na nic zdadzą się wyroki sądu
      i ustalanie wizyt po prostu ich nie będzie.
      • cz.wrona Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 07.02.04, 08:59
        Ja również nie widuję syna mojego M.- poza krótkim mignięciem na korytarzu w
        sądzie. Powiem krótko mój M.- też go nie widzi. I tak chcemy by pozostało...
        • triss.m Re: Nigdy nie widziałam synka mojego faceta 07.02.04, 14:37
          cz.wrono smutno sie robi, gdy czyta sie te slowa .. rozumiem, ze jest jakis
          powod, ktory nie pozwolil nawiazac wiezi emocjonalnej miedzy Twoim M a jego
          synem.. czytalam, ze Twoj M dostal uniewaznienie malzenstwa ? gdy zaczelam
          czytac te grupe, to pomyslalam, ze jestem widocznie jakas dziwna, bo nie mialam
          problemu z zaakceptowaniem dzieci mojego partnera .. ale wiedzialam o nich od
          poczatku. hmm.. jasne, ze drazni mnie ich postawa roszczeniowa wobec ojca (kup
          (cie) mi to .. czy tamto..)i mnostwo innych rzeczy w wychowaniu czy raczej jego
          braku.. ale nie ja jestem ich matka. nie mamy jeszcze wspolnego dziecka, wiec
          instynkt sie nie odezwal smile ale na dzien dzisiejszy wiem jedno, ze nie
          potrafilabym ich odrzucic jako dzieci mojego faceta i wole, by spotkania z
          ojcem odbywaly sie u nas w domu niz poza nim. pamietam, ze na 1 spotkaniu (po
          kilku rozmowach telefonicznych-"wprowadzajcych") wszyscy bylismy przerazeni smile
          ale .. jakos poszlo i mysle, ze jakas wiez miedzy nami powstala. oczywiscie sa
          proby porownywania z mama, ale maly widzac, ze ja nie mam zamiaru z nia
          rywalizowac.. odpuszcza sobie. mam nadzieje, ze uda mi sie zachowac rownowage w
          traktowaniu dzieci (w przyszlosci - naszego i dwojki mojego M).. pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja