co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem

05.02.04, 21:12
dziewczyny jak rozwiązałyście "widzenia" z dziećmi z poprzedniego związku?
moim zdaniem za dużo w nich ex. i strasznie mnie to boli. Mały ma dwa lata,
wiem że ciągle musi być blisko niej ale za miesiąc będę miała dzidzię i nie
wiem jak zakończyć nocne telefony, że mały ma 38 gorączki, albo te poranne,
że "woła o tatę". Mam wrażenie, że ex robi to specjalnie, żeby Bartek(mój
mąż)był blisko niej. Czy mam prawo do tego żeby ustalili jakieś konkretne
terminy spotkań? To nieuporządkowanie mnie wykańcza... help
    • delfina6 Re: co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem 05.02.04, 21:31
      Moni dziecko jest za małe by wyelimonować ex z kontaktów ojciec - dziecko, i
      niestety musisz sie chyba narazie pogodzic z tym, chyba ze porozmawiasz o tym z
      mężem, i on coś z tym zrobi, bo innego wyjscia tutaj nie widze. tamto dziecko
      jest tak samo ważne jak Wasze.
      • moni.czek Re: co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem 05.02.04, 21:50
        ja nie mam nic przeciwko dziecku, wiem że jest ważne i potrzebuje taty, ja bym
        tylko chciała to jakoś uporządkować, żeby Ex tego nie nadużywała, bo teraz
        często to robi. Zachowuje się jakbym nie istniała... Dzwoni i każ mu załatwiać
        lekarza dla swojego brata itp...
        Tak jak napisałaś Nasze Małe też jest ważne, a ja się boje jakiejś gierki
        emocjonalnej w stylu"zobaczmy, które ważniejsze?" a tamta, uwierz mi jest do
        tego zdolna..
    • chalsia Re: co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem 05.02.04, 21:52
      Zgadzam się z Delfiną, ale:
      jestem po "drugiej stronie lustra" i mój synek został "obdarzony" przyrodnią
      siostrą w wieku 22 miesięcy. I nigdy nie dzwonię do eksa wieczorem, ani rano.
      On z resztą b. dawno powiedział,że sobie nie zyczy telefonów wieczorem. I OK
      (ale sam się do tego nie stosował, aż mu powiedziałam, ze ja również sobie nie
      życzę). Tylko w godzinach pracy na komórkę (a i to wyjatkowo). Jeśłi mały
      zachorował, to wysyłałamm SMSa, ale tylko wtedy gdy jego choroba miała zmienić
      plany sobotnie tzn. mały nie mógł by pojechac do ojca. I jestem też absolutną
      zwolenniczką ustalonych terminów spotkań.

      Ex Twojego męża robi to specjalnie. Tylko nie wiadomo, czy po to, by był blisko
      niej, czy po to by Wam (a zwłaszcza Tobie) uprzykrzyć życie, czy po prostu dla
      poczucia władzy.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • chalsia Re: co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem 05.02.04, 21:55
        Najprościej (oprócz oczywiście powiedzenia eks, że ma nie dzwonić) jest
        wyłączyć telefon, albo zainwestować w taki, co rozpoznaje numery i nie odbierać
        (ja tak zrobiłam).

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • kasia-j Re: co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem 06.02.04, 11:10
          Ja ustaliłabym konkretne terminy wizyt (i to już teraz, nie czekałabym na
          pojawienie się dzidziusia). Masz ten minus, że dziecko Męża jest jeszcze
          b.małe i na pewno wymaga dosyć częstych kontaktów, ale to nie zmienia faktu,
          że macie swoje życie i telefony wieczorno-nocno-poranne nie są wskazane (poza
          takimi faktycznie b.ważnymi). Porozmawiaj z Mężem - ja to zrobiłam zaraz na
          początku znajomości i nie ma problemu (a jesteśmy razem już kilka lat). Hehe
          nie ma problemu smile - owszem czasami są, ale teraz już sporadycznie, a
          wcześniej było o wiele gorzej.
          A tak w ogóle to życzę, żeby eks szybko poznała kogoś - to naprawdę pomaga (u
          nas od tamtego czasu skończyła się większość problemów smile).
    • judytak Re: co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem 09.02.04, 15:58
      idealnym rozwiązaniem jest, jeśli mąż wysłucha, o co chodzi, i o ile nie jest
      to sprawa życia i śmierci, odpowiada spokojnie, że niestety, nie może, ma teraz
      inne zajęcia

      po jakimś czasie skończą się telefony, bo i po co się wysiłać, jak nic się nie
      osiągnie...

      tylko, czy mąż jest na tyle asertywny i wolny od poczucia winy, że jest w
      stanie to zrobić?

      pozdrawiam
      Judyta
      • konkubinka Re: co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem 09.02.04, 18:39
        a ja niestety bede ta niedobra i polece historie Chalsi.Sama tez mialam synka
        w wieku dwoch lat niegdys i potrzebowalam aby jego ojciec pomagal chocby
        zawiezc go do przychodni.Sama bedziesz miala dziecko i napewno do pewnego
        momentu bedziesz potrzebowac pomocy drugiej osoby.W moim zyciu pojawil sie M
        juz wtedy ale uwazam ze do ojca naleza pewne obowiazki a nie tylko jak dziecko
        dorosnie ubrac go ladnie i pokazac na weekend swojej rodzinie.Poza tym razem
        decydowali sie na dziecko wiec czemu na matke maja jedynie spadac troski o
        dziecko?A tak jak to bylo wiele razy tu pisane wiedzialysmy na co sie
        decydujemy i ja wrecz nalegam aby M wydzwanial do ex i ich corki i troszczyl
        sie o zdrowie Gosi.Mam nadzieje ze nikogo nie urazilam a tylko oczy
        otworzylam.Choc i o stanowcza wypowiedz jest trudno gdy nie zna sie calej
        historii - jak doszlo do rozstania i jaka osoba jest ex.
        pozdr
        • judytak Re: co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem 10.02.04, 11:19
          konkubinka napisała:

          Sama bedziesz miala dziecko i napewno do pewnego
          > momentu bedziesz potrzebowac pomocy drugiej osoby.
          > uwazam ze do ojca naleza pewne obowiazki
          > Mam nadzieje ze nikogo nie urazilam a tylko oczy
          > otworzylam.

          jak ja rozumiałam, nie chodzi o to, by ojciec nie miał obowiązków
          tylko o to, żeby te obowiązki ująć w pewnych ramach, żeby nie dezorganizowały
          życia drugiej rodziny

          ja miałam, owszem małe dzieci
          i mam też męża
          męża, swojego, obecnego, nie ex-męża
          i też mu nie dezorganizowałam życia

          nie dzwoniłam do niego do pracy z żadnymi sprawami
          do lekarza chodziłam z dziećmi sama
          do urzędów, na zakupy itp. albo sama, albo uzgadniając termin z mężem sporo
          wcześniej

          i tak się często zastanawiałam, że jakbym została kiedyś ex, to by duma nie
          pozwalała mi o cokolwiek poprosić człowieka, który mnie nie chciał (albo
          którego ja nie chciałam) - mówię tu o sprawy życiowe, pomoc, pieniądze itp., a
          nie o kontakt z dzieckiem

          pozdrawiam
          Judyta

          • konkubinka Re: co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem 10.02.04, 15:50
            moze rzeczywiscie zabrzmialo to jak najazd na moni.czek z mojej strony.
            To moze teraz cos na plus:o ile goraczke i lekarzy moge zrozumiec to nie
            wolanie o tate.Moj kiedys 2 letni syn chodzil do zlobka wiec i spedzanie czasu
            bez mamy z ojcem nie jest chyba czyms zlym w tym wieku.Ja na miejscu Twego
            partnera wystapilabym o sprecyzowanie kontaktow z dzieckiem.Ale prosze pamietaj
            ze mimo tego ojciec powinien miec tez obowiazki i to ci chcialam przekazac.
            Judyta tu nie chodzi o to czy mozna chodzic samej i nie prosic ojca ale o to
            aby ojciec wiedzial ze dziecko nie jest tylko na pokaz, trzeba tez czasem
            rzucic wszystko i jechac do przychodni, nawet jesli ma sie juz druga rodzine i
            inne plany.Z dzieckiem chyba sie nie rozwiodl....
            • moni.czek Re: co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem 11.02.04, 00:22
              nie odebrałam tego jako najazdu... sama wiem, że małe wymaga kontaktu z tatą
              i kiedy się pojawiłam (oni juz długo nie byli razem) dziwiłam się że
              kontaktów jest niewiele więc do nich zachęcałam... tylko chyba trochę
              przesadziłam z dobrocią i chyba naiwnościa, bo sądziłam że jeżeli nie ja
              powodem rozstania byłam no to tamta będzie szczęśliwa, że może jej dziecko
              będzie miało ciepło w nowej rodzinie taty... tylko,że to przybrało formę "ja
              nie mam ale ty(tzn ja)też guzik dostaniesz"... to bolesne bo ja naprawdę
              staram się żeby jej dziecko kiedy do nas przychodzi dobrze się czuło i wydaje
              mi się że mi się to udaje... chciałabym, żeby te dzieciaki tzn. moje i jej
              chowały się w miarę możliwości razem, jako rodzeństwo i tyle... naiwność co?
              przeraża mnie to, że zauważam w sobie jakieś zniechęcenie do tego dziecka,
              jakiś żal, gorycz, a nie chcę ich (tych uczuć) przeżucać z matki na niewinne
              przecież i bardzo biedne dziecko...
              • konkubinka Re: co zrobić ze spotkaniami z dzieckiem 11.02.04, 10:41
                niestety wiem co czujesz.Ja tez chcialam uszczesliwic partnera i jego
                dziecko.Mimo , ze nie mialam zadnego wplywu na rozpad jego zwiazku z zona ,
                bylo juz dawno po fakcie , to gdy ex dowiedziala sie ze jestesmy razem dostala
                szalu i z minimalnych kontaktow z corka zrobilo sie zero kontaktow.Do tego
                czulam ze to iz mam syna przy sobie tez wplywalo negatywnie na nasz zwiazek ,
                no , bo przeciez on corki "nie mial".
                Teraz wiem ze to byl blad.
                Corke widzi kiedy chce , zadne z nich nie traktujetak tych kontaktow jak
                sadzilam , dziadkowie nie docenili ze "odzyskali dzieki mnie" wnuczke.A moj syn
                nadal jest traktowany nie tak jak powinien.Doszlam do tego wreszcie , ze
                przeciez jego corka jest z matka i moj syn tez jest z matka.Sytuacja dzieci
                jest podobna.A na reszte tak naprawde nie mam wplywu chyba , ze sie upre.To on
                nauczyl byla zone i corke postawy roszczeniowej jak to niektore macoszki
                okreslaja , to on pozwolil na to by byc przez dluzszy czas tylko sponsorem .To
                on nie pokazal jaka role w zyciu dziecka pelni ojciec.Tym wszystkim on
                doprowadzil do tego , ze gdy ulozyl sobie zycie byla zona poczula sie wsciekla.
                A ja w tym wszystkim zapomnialam o sobie.I pozwolilam na to ze fajnie
                zorganizowany czas jest mozliwy tylko gdy jest jego corka bo nikt nie czuje
                potrzeby stawac na glowie , organizowac , wydawac kasy gdy jej nie ma .I nawet
                nie moge pozwolic sobie na chwil labosci.
                Dlatego juz teraz zacznij wychowywac meza "pod siebie"- umiejetnie , tak aby
                dziecko nieucierpialo , ale i zeby twoje pragnienia byly zaspokojone.Ustalcie
                kontakty i zasady jakie maja panowac w domu.Zycze z calego serca aby ci sie
                udalo.
Pełna wersja