A ja się cieszę :-)

10.02.04, 15:47
Od dwóch tygodni jestem sama z synkiem. Mój P musiał wyjechał na jakiś czas
zarabiać za garnicę. W naszym domu zrobiło się tak jakoś pusto. I wiecie co,
cieszę się, że już w piątek przyjadą do nas jego dzieci. Nie do taty, ale do
nas. Znowu zrobi się gwarno, wesoło. Znowu Igorek będzie pokładał się ze
śmiechu podczas zabawy ze starszym bratem, którego uwilebia. Wszyscy razem
zasiądziemy do obiadu, pójdziemy na spacer. Jak prawdziwa rodzina.
Nie jest mi łatwo, bo budżet mam teraz bardzo skromniutki, ale i tak się
cieszę smile
Pozdrawiam serdecznie.
Jola
    • wiola101 Re: A ja się cieszę :-) 10.02.04, 16:00
      A ja Ci zazdroszczę.
      Też bym bardzo chciała aby eks mojego męża zrozumiała, że rodziną dla ich
      wspólnego syna (Igora) jest oprócz ojca również nasze wspólne dziecko czyli
      młodsza siostra Lenka. Jednak wyrozumiałych i madrych życiowo eks. jest bardzo
      mało. Dla mnie natomiast jest to bardzo wrażliwy temat ponieważ chciałabym jak
      najlepiej dla nas, dla naszych dzieci.
      Czemu to nie moze być takie normalne?
      • joola_edziecko Re: A ja się cieszę :-) 10.02.04, 16:59
        wiola101 napisała:

        Jednak wyrozumiałych i madrych życiowo eks. jest bardzo
        > mało.

        Czy Ona jest wyrozumiała i mądra życiowo? Nie chcę tego oceniać. W każdym
        razie ferie się zbliżają a Ona nawet do mnie nie zadzwoniła czy wezmę dzieci.
        Ja po prostu wysyłam do dzieci sms i się umawiamy. Sami!? I zawsze dostają od
        nas bilet na autobus na następny raz. Nie chcę rozwijać tego wątku, bo mogłoby
        zrobić się znowu smutno.
        A tak nadal się cieszę smile
    • ashan Re: A ja się cieszę :-) 10.02.04, 16:41
      Joola, ściskam Cię mocno za ten wątek smile (zwłaszcza w świetle topiku Nat o
      smutach na forum wink)
      pozdrawiam smile)))
      a.
      • konkubinka Re: A ja się cieszę :-) 10.02.04, 19:05
        ja tez tak zawsze sie ciesze.No , bo i moj syn cieszy sie z Malgosi obecnosci i
        zawsze wezmiemy sie w garsc zeby jakos sensownie weekend zorganizowac.Tylko
        przykro jest kiedy przychodzi czas , że Gosia jest akurat całe ferie z matką
        albo sylwestra i nawet nie zrobi sygnału , żeby oddzwonić tak jak to zwykle ma
        w zwyczaju.Nie wiem ile bedzie warta taka siostra dla mojej corki.Poza tym gdy
        jest z nami na ferie , w Sylawestra MUSI do mamy zadzwonic, chocby wytlumaczyc
        sie co robi.
        • bejbiko Re: A ja się cieszę :-)do konkubinki 12.02.04, 17:51
          jak u nas jest syn mojego M to zawsze wychodzi do ogrodu i w konspiracji dzwoni
          do matki, jak ona dzwoni to ucieka z domu, żeby nikt nie słyszał... a jak jest
          z nią to czasem tygodniami do mojego M nie dzwoni... podobna sytuacja.
    • jayin Re: A ja się cieszę :-) 10.02.04, 20:40
      Jolu, strasznie miło czytać o takich sytuacjach smile))
      Fajnie jest u was.
      Rodzina - to nie tylko Tata, ale i Rodzeństwo - dla Dziecka. Zupełnie
      naturalnie i zwyczajnie. Ale tak ciepłosmile czytać o tym gwarze, odwiedzinach,
      nawet pod nieobecność "Pana Domu"big_grin

      też chciałabym, żeby kiedyś w naszym domu było to tak naturalne jak u was -
      tzn. z rodzenstwem smile Mmmm...

      Ładnie tak.

      ściskam ciepło

      J
      • bejbiko Re: A ja się cieszę :-) 12.02.04, 17:55
        jayin napisała:

        > Rodzina - to nie tylko Tata, ale i Rodzeństwo - dla Dziecka. Zupełnie
        > naturalnie i zwyczajnie. > też chciałabym, żeby kiedyś w naszym domu było to
        tak naturalne jak u was -
        > tzn. z rodzenstwem smile Mmmm...
        >
        > Ładnie tak.
        >
        > ściskam ciepło
        >
        > A ja nie uważam, że to takie fajne. Dla mnie to nie jest zwyczajne i
        naturalne, taka rodzinka z rodzeństwem, bo to przecież nie ja urodziłam tamto
        dziecko... naturalne dla mojego syna bedzie kiedy ja urodze mu brata, a nie
        obca mu kobieta! Nie ograniczam M kontaktów, ale mnie one nie obchodzą
        specjalnie...czasem z nimi gdzieś pójdę ale częściej tego unikam, mam swoje
        dziecko...
        • jayin Re: A ja się cieszę :-) 12.02.04, 20:12
          bejbiko - "NATURALNIE" nie w sensie, ze jakos 'adoptuje sie" nie swoje dziecko,
          w rodzinę się je wciska i udaje, że TO NASZE!WSPÓLNE - bez przesady.....
          chodziło mi o "NATURALNE" w sensie "naturalnego"-łagodnego/zwyczajnego-bez
          ekscesów i niemiłych sytuacji - procesu współżycia w rodzinie - obojga
          (kilkorga) dzieci - "naturalnie" = nie ze to jest powszechne i funkcjonuje w
          przyrodzie jako aksjomat spolecznysmile - tylko wlasnie naturalnie = harmonijnie,
          bez stresu, NORMALNIE, na gruncie neutralnym, albo pozytywnym.

          przeciez one beda zwiazane genami twojego Mezczyzny. i nie ma co udawac, ze
          niesmile a tobie nikt nie każe się poczuwać do więzi rodzinnych z tamtym
          dzieckiem, bo ich przecież nie ma.
          - tak to ru
          wiesz, chcesz, czy nie - tamto dziecko i tak będzie rodzeństwem dla twojego
          dziecka. a że w połowie (jeśli chodzi o geny) - to inna bajka.

          no i pomyśl, że o ile dla ciebie twoje dziecko i tamto dziecko - to w ogóle nie
          widzisz "powiązania" rodzinnego między nimi, wg własnego życia (twojego
          jedynie, nie "WASZEGO"), o tyle twoj Mężczyzna patrzy na wasze i tamto dziecko
          TAK SAMO - w sensie ojcostwa (nie wnikam w relacje uczuciowe, materialne itd -
          czysta biologia). i dla niego te dzieci będą rodzeństwem.
          dlatego ja bym chciała, żeby u nas kiedyś takie "urodzinnianie się" naszych
          dzieci i tamtego dziecka - było NATURALNE - jak w rodzinie zwykłej.
          ja tam się urodzinniać z tamtym dzieckiem nie muszę, nie poczuwam się do tego
          zupełnie. zawsze to będzie relacja "znajoma osoba" a nie "moja rodzina".

          chociaż z autopsji wiem, że czasem tzw. znajomi/przyjaciele domu potrafią stać
          się lepszą rodziną dla nas (społecznie), niż ci, których powinowatość wynika z
          genówsmile(

          pozdr.

          Joanna
          • mona56 Re: A ja się cieszę :-) 12.02.04, 21:45
            W pelni popieram to, co napisala bejbiko. W sumie nie uwazam, zeby siostra
            przyrodnia mojego syna byla z nami tak mocno zwiazana. No jest, akceptuje to
            ale nie staram sie zeby to "rodzenstwo" na sile sie kochalo. Pokrewienstwo
            jest, tego nie mozna wykluczyc, ale co wiecej? Przeciez my nie mieszkamy i nie
            zyjemy razem, to dziecko nie bierze udzialu w normalnych, codziennych sprawach.
            Ja i nasz syn nie czujemy w ogole zadnej wiezi i nie tesknimy za tym dzieckiem.
            Czy jest to nienaturalne?- Nie sadze. Rosnie z obydwu stron zazdrosc, ktora w
            pelni rozumiem), narastaja wraz z wiekiem pytania, na ktore czasami ciezko
            odpowiedziec i jakas rywalizacja z obydwu stron o wzgledy u taty. To takie
            naturalne.........
            Wiesz jayin- powtarzasz w swoim poscie tak czesto ta NATURALNOSC....
            Staralam sie zrozumiec co masz na mysli, ale nie bardzo mi sie to udalo.
            Wciagnelam twoj krotki watek, ktory SAM SOBIE ZAPRZECZA:

            -dlatego ja bym chciała, żeby u nas kiedyś takie "urodzinnianie się" naszych
            > dzieci i tamtego dziecka - było NATURALNE - jak w rodzinie zwykłej.
            > ja tam się urodzinniać z tamtym dzieckiem nie muszę, nie poczuwam się do tego
            > zupełnie. zawsze to będzie relacja "znajoma osoba" a nie "moja rodzina".

            -Wybacz, chodzi o to ze dazysz do urodzinniania sie????, czy moze nie poczuwasz
            sie do tego absolutnie???. Jak juz wyzej pisalam-JEDNO ZAPRZECZA DRUGIEMU

            Powodzenia z URODZINNIANIEM sie z (jak piszesz) ZNAJOMA osoba.
            • jayin --> Mona56 12.02.04, 22:35
              A skąd taka napastliwość lekka?...
              To tylko MOJE zdanie, na temat MOJEGO przyszłego "układu sił" w rodzinie.
              nie narzucam przecież tobie takiego poglądu.

              I zanim zaczniesz wyciągać "sprzeczne same w sobie wątki", to proszę ładniesmile
              żebyś UWAŻNIE przeczytała, to co napisał ktoś.
              jak to kiedyś było w szkole (oceny nawet za to dawali): "czytanie ze
              zrozumieniem tekstu".

              "Urodzinnianie się dzieci ze sobą" a "Urodzinnianie się moje z tamtym
              dzieckiem" - czy to naprawdę ANALOG?...
              no, jeśli tak, to sorry.... oddam świadectwo szkolne do analizysmile

              Dziękuję za życzenia powodzenia.
              na razie nie będzie potrzebne.

              Pozdrawiam

              Joanna
    • joola_edziecko Re: A ja się cieszę :-) 12.02.04, 23:10

      Dziewczyny po co te sfary?! Ja się cieszę, bo u mnie jest rodzinnie. I nie
      wyobrażam sobie innej sytuacji. Nikt nic nie robił z musu. To było NATURALNE
      pod każdym względem. Dzieci mojego partnera spędzają z nami połowę
      miesiąca,połowę wakacji i ferii oraz co drugie święta. Dla mnie i dla mojego
      synka są i zawsze będą rodziną. Jestem szczęśliwa, że mimo nieobecności taty,
      same chcą do nas przyjeżdżać.
      Wczoraj byłam z synkiem u teściów. Starszaki przyjechały nas odwiedzić
      (mieszkają w tym samy mieście co dziadkowie)i było jak w rodzinie. A Igo na ich
      widok skakał z radości.
      Cieszę się nadal i życzę każdej z Was, abyście mogły cieszyć się z takich
      kontaktów z dziećmi swojego partnera jakie uważacie za odpowiednie dla siebie.
      Pozdrawiam nadal w pogodnym nastroju. smile
      • mona56 Re: A ja się cieszę :-) 13.02.04, 10:18
        -Wiesz jayin, nie chce sie z toba sprzeczac i udowadniac ci dlaczego twoje
        wypowiedzi uznalam za sprzeczne i jest mi to obojetne jakie masz swiadectwa, a
        jakich nie. Wyrazilam swoje zdanie jakie mam na ten temat i przy tym zostane.
        Rozumiem, ze czujesz sie rozdrazniona- nie chcialam cie urazic. Jednakze moje
        zdanie pozostanie moim zdaniem...
        Jesli uwarzasz, ze twoje swiadectwo wymaga analizy, to juz sama wiesz- moze
        masz racje.
        • jayin Re: A ja się cieszę :-) 13.02.04, 18:57
          a dlaczego nie?
          od tego jest forum, żeby dyskutowac na temat swoich zdań i umieć je "obronić",
          inaczej mówiąc: wyjaśnić dokładniej ich sens.

          rozdrażniona się nie poczułam, tylko "zaatakowana' lekko. ale może wszyscy
          wczoraj zły dzień mieli. w sumie.

          nikt nie chce wpływać na zmianę twojegho zdania, a ja tym bardziej. nei wiem,
          dlaczego tak sądzisz (bo ciągle piszesz o tym, że je masz i przy nim
          zostaniesz - to chyba logiczne?)

          i nie czepiaj się mojego świadectwa :>
          to była lekka "przenośnia" w kontekście całego wątku.

          pozdr.
          J
Pełna wersja