cz.wrona
23.02.04, 22:20
Uffff, już po...
O godzinie 8mej rano zawitała do nas bardzo miła Pani z OPS. W korytarzu
luknęła dyskretnie do drugiego pokoju i przeszła do dużego. Zadała parę
pytań, wypełniła formularze, ogółem - bardzo sympatyczna. Zaczęła opowiadać o
swoich dzieciach, o niemowlaczku, którego musiała zostawić w domu bo w pracy
już była następna na Jej etap. Wyraziła chęć kupienia od nas kanarka
(wszelkie zwierzaki, ptaki to hobby mojego M.). Poza tym doradziła nam w
naszych sprawach. Ja w tym tygodniu jeszcze muszę zarejestrować się w
Urzędzie Pracy (po zas. rodzinny) i złożyć wniosek o dodatek mieszkaniowy
(podobno mogą płacić nawet 50 % czynszu!).
Dowiedziałam się też, że takie wywiady będą teraz codziennością, gdyż sąd
zleca je w sprawach o ustalenie/ podwyższenie/ obniżenie alimentów i to u obu
stron.
Aha Pani nigdzie nam nie zaglądała i nie pytała co mamy...