poczucie bezpieczeństwa

24.02.04, 15:48
Czytając całe to zawirowanie jakie jest wokół forum „macochy” zadałam sobie
pytanie czy czuje się w tym związku bezpiecznie czy bycie z M daje mi
poczucie bezpieczeństwa i trwałości związku. Czym dla Was jest takie
poczucie? Nie burzy go to że jednak przez większość społeczeństwa jesteśmy
uważane za te drugie? Ze raz się nieudały związki naszych meższczyzn a co z
tymi związkami, naszymi? Jak bardzo zweryfikowałyście swoje wyobrażenie o
związku dwojga ludzi poznając i decydując się na bycie razem z nimi. Przyznam
się ze cały czas szukam odpowiedzi na to pytanie, teraz czuje się bezpiecznie
i takowe poczucie posiadam ,tak naprawdę jest to pierwsza osoba w moim życiu
przy której tak jest. Choć często słyszę pytanie od innych na ten temat ,jak
jest z wami?
    • pysia-2 Re: poczucie bezpieczeństwa 24.02.04, 16:25
      Ja stracilam kompletnie poczucie bezpieczenstwa jakis czas temu... Wlasciwie to
      nigdy mi go nie dawal, tylko niedawno uswiadomilam to sobie z przerazliwa
      jasnoscia. Zaczynam odkrywac jakim mezczyzna jest mooj maz. Wczoraj do listy
      zarzutoow doszlo jeszcze chamstwo, kompletny brak szacunku dla mnie jako
      kobiety, zony i matki, slownik warty pierwszego lepszego ulicznika... Z dnia na
      dzien coraz bardziej sie rozczarowuje...
      Chyba do tej pory nie chcialam wiedziec, jaki on jest. Wolalam tego nie
      dostrzegac... A on byl taki caly czas.
      Rozczarowalam sie strasznie i teraz boje sie, bo nie wiem co bedzie dalej.
      Dzieki niemu zawedrowalam w slepy zaulek, skad nie ma ucieczki. Bo dokad?
      Dzieki niemu nie mam mieszkania, nie mam niczego. A moglam miec. Zrezygnowalam,
      bo on powiedzial NIE. Teraz nie mam nic.

      A fakt, ze jestem druga zona splywa po mnie. Tylko jedna mysl nie daje mi
      ostatnio spokoju: Czy ex smieje sie teraz ze mnie, ze zgnile jajo sobie
      wzielam?...
    • hop_angel Re: poczucie bezpieczeństwa 24.02.04, 16:27
      Ja ci napiszę prosto i zwięźle. Mam w nosie kto jaką opinię sobie wyrabia na
      temat pierwszych, drugich czy trzecich żon. Kazdy związek jest inny i od dwóch
      osób go tworzących zależy jaki będzie a nie od stereotypowych opinii
      społeczeństwa. Na moim przykładzie mogę ci powiedzieć, że mam cudownego męża,
      nigdy bym go nie zamieniła na innego bez przeszłości. Mimo różnych ostrzeżeń i
      gróźb ze strony eks na ten przykład. A jeszcze jedno dla mnie jest to ważne, że
      on miał juz kiedyś zonę, ja tez miałam mężczyzn, z którymi byłam i których nie
      poślubiłam. I czy to ma oznaczać, że skoro tamte związki mi sie nie udały to
      nie sprawdze sie jako partner w tym następnym. tylko, że dopóki u nas
      małżenstwo będzie uświęconym sacrum (bez podtekstów)w ogólnym stereotypie
      nierozelwalności to ludzie rozwodników jak i kolejnych ich partnerów będą
      postrzegali jako gorszy gatunek. Gdyby iść dalej za tym tokiem rozumowania to
      tylko dziewice i prawiczkowie mieliby sznase na udany związek. Pozdrawiam i nie
      zadręczaj się bo widzę, że dylematy z forum kobiet rodza jakieś ponure myśli
      lub moga wpływać na poczucie wartości. Żadna z nas nie jest gorsza boe jest
      druga, mamy za to w domu przećwiczony wychowawczo materiał i tak trzeba na to
      patrzećwink
      • mikawi Re: poczucie bezpieczeństwa 24.02.04, 16:45
        dokładnie tak jak napisała hop_angel
        o trwałości związku nie świadczy jego kolejność tylko ludzie którzy go tworzą i
        to, jak potrafią zadbać o niego i siebie wzajemnie

        To że facet ma za soba nieudane małżeństwo nie znaczy że z definicji nie
        potrafi stworzyć związku i szczęśliwej rodziny, tak samo jak kawaler będzie
        zawsze najlepszym partnerem.

        i jak to mówią - nieważne którą żoną jesteś, ważne że ostatnią smile
        • ziouta Re: poczucie bezpieczeństwa 24.02.04, 16:52
          Zgadzam się z Wami :o) po prostu sama wiem jak to jest, I dla waszej pewności
          tak mam poczucie bezpieczeństwa a związek budujemy oboje .Przysłowie o żonie
          wisi u mnie w kuchni na lodówce :o) Dopiero przy nim zaczynam cenić pewne
          cechy związku i pierwszym punktem zanim zdecyduje się na dziecko jest właśnie
          poczucie bezpieczeństwa, ten punkt zaliczony
      • jayin Re: poczucie bezpieczeństwa 24.02.04, 16:52
        pysiu - równie dobrze mogłaby się śmiać z siebie samej - bo ona też
        sobie "wzięła" go swego czasu. ani ona ani ty nie miałyście i nie macie zbyt
        wielkiego wpływu na to jakim człowiekiem jest twój mąż. niestety. więc wątpię
        czy ktokolwiek będzie odczuwał z tego powodu jakąś satysfakcję - gdyby tak
        było, no to trochę złośliwe smile

        a co do poczucia bezpieczeństwa - posiadam przy Osobistym. Ogromne. I nie ma
        wpływu na to fakt, czy jestem "druga", "piąta" czy "dziesiąta".
        To nie kwestia przeszłości, doświadczeń - tylko osoby, z którą jestem.
        NIE WIEM jak się to moje poczucie zweryfikuje w przyszłości, tak jak nie wie
        tego żadna z kobiet - pierwszych czy kolejnych, żon czy nie-żon.

        Powiem wam, że mniej bezpiecznie pod różnymi względami czułam się z
        poprzednimi "partnerami" - którzy nie mieli ex-żon, dzieci, i teoretycznie
        zapewniali większą stabilność "domową".

        pozdr.

        J
      • bejbiko Re: poczucie bezpieczeństwa 24.02.04, 17:08
        Mój M był z żoną 10 lat małżeństwem, pobrali się na skutek klasycznej wpadki.
        Ciagłe kłótnie, jego praca, jej rozrywkowy styl zycia .... itp doprowadziły do
        tego, że EX odeszła do innego. Mój M się załamał... potem spotkał mnie,
        zmieniłam jego życie.. Ma nową rodzinę (kontakty ze swoim dzieckiem utrzymuje),
        nowy dom.. jest szczęśliwy. Wiem, że stara się teraz bardzo, żeby wszystko się
        udało, okazuje mi miłość na każdym kroku, dba o dziecko... dojrzał do
        szczęśliwego związku i boi się utracić to co ma.... aż do przesady (nie chce,
        żebym zbierała pieniadze na swoim prywatnym koncie jak jego żona, bo to wg
        niego oznacza, że szykuję się do odejścia) Czuję się faktycznie bezpieczna!!!
        Do tej pory (3 lata) nie miał kontaktu z byłą poza kilkoma smsami dotyczącymi
        ich dziecka....
        Ale ostatnio dostaje od niej coraz więcej smsow, czasem nawet do niego
        dzwoni... i choć on zapewnia mnie, że to nic nie znaczy to sama powoli zaczęłam
        się nakręcać... i to nie dlatego, że on może odejść... ale dlatego, że ja nie
        wytrzymam i ja!! odejdę... i tu nie czuję się bezpieczna. Nie wiem jak będą
        wyglądały ich kontakty za kilka lat... może ona zechce rozmawiać z nim
        codziennie... i dla niego może to nic nie znaczyć (rozmawia bo ją znał, bo to
        matka jego dziecka) ale czy ja wytrzymam... sama stwarzam taką sytuację..
        sytuację niepewności... M to widzi i jeszcze bardziej pokazuje mi, że jestem
        wszystkim, że on nie poświęci drugiej rodziny, drugiego dziecka... namawia mnie
        na drugie dziecko (jego żona drugiego nie chciała mieć)
        Poprostu, czuję się bezpiecznie kiedy ona nie pisze ... bo jestem zazdrosna, a
        z powodu mojej zazdrości mogłabym zostawić faceta
    • chalsia Re: poczucie bezpieczeństwa 24.02.04, 19:23
      >Ten błąd to może być choćby zaślepienie i niedostrzeganie wad u
      > partnera, który jest np. egoistyczny i niedojrzały - a my nie chcemy tego
      > zauważyć. A to się często zdarza, kiedy się zawiera pierwszy związek, mając
      > dwadzieścia parę lat. Bo wtedy pewne cechy nie wydaja nam się aż tak istotne -

      > zaczynają być istotne dopiero, kiedy przestajemy się bawić w małżeństwo, a
      > zaczynamy nim być naprawdę.

      Burzo, święte słowa.

      Z tym, ze są 3 powody.
      Jeden wymieniłaś - młodość+uczucie=zaślepienie. Plus wiara, że będzie dobrze i
      człowiek się zmieni "in plus". Po jakimś czasie łuski z oczu spadają.
      Drugi - we wstępnym okresie związku facet się "maskuje"/"sprzedaje" a po jakimś
      czasie, gdy jesty pewien uczucia kobiety - "zrzuca maskę" (z resztą dotyczy to
      kobiet również).
      Trzeci - ludzie z wiekiem się zmieniają i pewne cechy (np. egoizm) ulegają
      wyostrzeniu, wzmocnieniu. Z wiekiem ten egoizm może wzrastać. Niedojrzałośc nie
      wzrośnie, ale posunięcie się w latach nie jest gwarantem stania się dojrzałym.

      W moim przypadku miał miejsce powód pierwszy i trzeci.
      U Pysi (moje domniemanie) powód pierwszy i drugi (bo i związek chyba nie jest
      aż tak długi).

      Pysiu, pamiętaj - zawsze możesz zmienić swoje życie. Zawsze możesz odejść. I
      kwestia mieszkania nie ma znaczenia, jest rodzina, znajomi, etc.
      Wiem, jak boli brak szacunku. Ja do siebie moge tylko mieć żal, że nie
      zakończyłam swojego związku sporo wcześniej. Bo brak szacunku, egoizm i
      niedojrzałośc eksa były mi znane i bolały bardzo, ale ....... właśnie nadzieja,
      że on "dorośnie" plus uczucie i zaślepienie. Jego egoizm wzrósł z wiekiem.
      Oprócz tego skoncentrowanie z mojej strony na pracy i w związku z tym brak
      refleksji własnej na temat tego jak się czuję, co bym chciała, etc. Ja nie
      dostawałam od niego tego co potrzebowałam i on, w związku z tym tez nie
      dostawał tego co chciał ode mnie (choć się mocno starałam i nie raz mi się
      udawało).
      Ach, nie chce mi się juz nawet na ten temat pisać.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • saawa Re: poczucie bezpieczeństwa 24.02.04, 21:32
      mikawi napisala:
      "o trwałości związku nie świadczy jego kolejność tylko ludzie którzy go tworzą
      i to, jak potrafią zadbać o niego i siebie wzajemnie"
      swiete slowa. Ja jestm trzecia zona mojego M i w zyciu nie czulam sie tak
      bezpieczniesmile On sie smieje, ze do trzech razy sztukasmile A ja, ze w takim razie
      mam jeszcze dwa malzenstwa przed sobasmile
      pozdrawiam
    • pysia-2 Re: poczucie bezpieczeństwa 25.02.04, 09:46
      Jeszcze garsc refleksji po tych gorzkich zalach :o)
      Oczywiscie, ze poczucie bezpieczenstwa nie zalezy od tego, czy jest sie
      pierwsza czy druga zona. A nawet, jesli juz jest zalezne, to tylko w sposoob
      pozytywny. Bo drugi maz mocno sie zastanowi, zanim doprowadzi do ruiny swoje
      drugie malzenstwo, druga szanse na normalne zycie. I zanim straci (w pewnym
      stopniu) kolejne dziecko.
      W dodatku wie, jakich bledoow unikac i co robic, zeby zaleczac konflikty.
      To tyle teorii. Oczywiscie w tym wszystkim jest jeszcze kwestia glupcoow, albo
      niereformowalnych egoistoow, ktoorym nic do tej moozgownicy nie przybywa wraz z
      doswiadczeniami. Moze tylko przekonanie, ze wszystkie kobiety sa zle, a on
      pokrzywdzony przez los...
    • femalespirit Re: poczucie bezpieczeństwa 25.02.04, 10:08
      To moje drugie malzenstwo i czuje sie w nim nieporownalnie bardziej bezpiecznie
      niz w pierwszym. Tamto bylo z niedojrzalym chlopczykiem, ktory mimo skonczonej
      trzydziestki i paru ladnych wspolnych lat nadal bardziej interesowal sie
      napiciem sie piwka niz powaznym wspolnym zyciem. Nie mowiac juz o tym, ze nie
      mial ambicji, za to talent do wydawania pieniedzy, zadnych planow, jego
      horyzonty skurczyly sie w pewnym momencie do lektury "Przegladu Sportowego".
      Nigdy nie czulam, ze moge na niego liczyc, koniec koncow zaczal mnie zdradzac,
      mimo, ze bylam jego pierwsza zona i chyba druga partnerka w zyciu.
      Obecny maz jest czlowiekiem stabilnym pod kazdym wzgledem. Ceni sobie
      malzenstwo, rodzine, wiernosc i lojalnosc. Jest silny, ambitny, zaradny. Czuje,
      ze mam wszelkie podstawy, by byc jego ostatnia zona, a on moim ostatnim mezem.
      • justus100 Re: poczucie bezpieczeństwa 25.02.04, 12:37
        Mój były partner wydawał mi się idealny, kiedy był przy mnie czułam, że nic
        innego się nie liczy i że mamy tyle wspólnego...
        Jego stosunek do dzieci również wskazywał na jego czułość, odpowiedzialność i
        dobre serce.
        ale
        Nie mogę powiedzieć, żebym czuła się bezpieczna. Mimo całej mojej wiary w to,
        że moja miłość jest na tyle silna, że damy radę, coraz dokładniej zdawałam
        sobie sprawę z tego, że w takim związku będę musiała liczyć głównie na siebie.
        Pamiętam, że zawsze uważałam, że najważniejszą cechą u mężczyzny jest to, abym
        czuła i wiedziała, że mogę być go pewna, żeby swoim zachowaniem nie generował
        we mnie zazdrości. Jego mogłam być pewna, po prostu wiedziałam, że podczas
        swoich częstych wyjazdów jest mi wierny. Ale problem zazdrości wrócił do mnie w
        postaci... jego dzieci.
        Wiem, że jest cudownym człowiekiem, ale nie dawał mi tego czego ja oczekiwałam,
        zwodził mnie, bo było mu tak wygodnie. Poza tym kompletnie obca była mu
        umiejętność rozwiązywania konfliktów: za każdym razem, kiedy wyciągałam temat
        jego rozwodu, nie potrafił spokojnie ze mną porozmawiać, czy nawet iść na
        ustępstwa. Nie! mIało być tak, jak on chce.
        Rozstałam się z nim wbrew uczuciom. Bardzo to przeżywam emocjonalnie (np.
        zdarza mi się rozpłakać na ulicy) ale wiem, że zrobiłam dobrze. Nawet jeśli już
        nigdy nie przeżyję takiego uczucia, nie będę musiała się miotać w tym kociołku
        sprzecznych uczuć. Mój rozsądek mnie dołuje.

    • judytak Re: poczucie bezpieczeństwa 25.02.04, 13:12
      jestem po ślubie 12 lat, przed ślubem byliśmy razem jeszcze cztery

      nie licząc kilku miesięcy w okresie narzeczeństwa,
      cały czas czuję się bezpiecznie,
      ale:
      podczas gdy do jeszcze kilka lat temu moje poczucie bezpieczeństwa polegało na
      tym, że jestem pewna swojego męża, jestem pewna, że zawsze będziemy razem,
      to teraz moje poczucie bezpieczeństwa polega na tym, że w razie czego zawsze
      sobie poradzę

      co takiego się stało?
      ano nic, zmęczenie materiału, z obu stron, ale chyba u mnie bardziej

      myślę, że zostaniemy razem, dopracujemy jakieś rozwiązania, w końcu generalnie
      jest dobrze, ale mąż przestał być dla mnie źródłem bezpieczeństwa

      w sumie oceniam, że to pozytywne zjawisko, co wy na to?

      pozdrawiam
      Judyta
      • ziouta Re: poczucie bezpieczeństwa 25.02.04, 13:44
        Masz racje jeśli chodzi o poczucie „własnego poczucia bezpieczeństwa” ale po
        części wynika ono z poczucia własnej wartości jeśli wiesz ze zawsze sobie dasz
        rade sama-to ważne ale poczucie bezpieczęniśtwa i bliskości jaką daje druga
        osoba nic nie jest w stanie tego zastąpić-zaczynam to sobie bardzo cenić, a
        podkreślam u mnie zdarza się to pierwszy raz ;o) A pyzatym mam nadziej ze się
        jednak porozumiecie i odkryjecie na nowo...
    • night_irbis Re: poczucie bezpieczeństwa 25.02.04, 14:24
      Ja tam bezpiecznie sie nie czuje sad Moj maz zostawil mnie dla innej kobiety,
      robiac przy okazji rozwodu taki syf, ze az mi sie nie dobrze robi... A obecnie
      jestem z facetem, ktory wlasnorecznie rozwalil swoje malzenstwo, zdradzajac
      zone na prawo i lewo... Co prawda, drogo go to kosztowalo. Zalamanie psychiczne
      doprowadzilo do powaznych zawirowan w jego zyciu osobistym i zawodowym... Mowi
      tez, ze sie nauczyl. Ze wie, juz ze zdrada boli i nie chce wiecej popelniac
      takich bledow... Ale... Jakas zadra we mnie siedzi... Nie potrafie juz zaufac
      do konca...
Pełna wersja