zielonakaczka
25.02.04, 22:47
Nie jestem macochą, ale mam macochę. Nie znam jej prawie wcale, widziałam ją
zaledwie kilka razy w życiu. Ojciec odszedł z domu, mama była ciężko chora,
potem zmarła. Zostałam z bratem (dziecko autystyczne). Miałam gdzieś ojca i
jego nową żonę. Niech sobie żyja, byle jak najdalej od nas. Z ojcem, jak
najbardziej - stosunki bardzo poprawne. Daje na brata tyle kasy, że jestem w
stanie wynająć do niego opiekunkę i żyć w miarę normalnie.
No i niedawno się dowiedziałam, że między ojcem i jego żoną coś się psuje...
a powodem tego psucia w dużej mierze jestem... ja - bo nie chcę jej poznać!
Ma pretensje do ojca, że nie potrafi na mnie wpłynąć. Nagle nabrała ochoty by
poznać ojca rodzinkę - zwłaszcza mnie. Jak mam to rozumieć? O co jej chodzi?
Po co jej to poznanie mnie? Ja nie mam ochoty na jakiekolwiek spotkanie,
wszelkie propozycje odrzucam (a było ich już całkiem sporo).