O co jej chodzi?

25.02.04, 22:47
Nie jestem macochą, ale mam macochę. Nie znam jej prawie wcale, widziałam ją
zaledwie kilka razy w życiu. Ojciec odszedł z domu, mama była ciężko chora,
potem zmarła. Zostałam z bratem (dziecko autystyczne). Miałam gdzieś ojca i
jego nową żonę. Niech sobie żyja, byle jak najdalej od nas. Z ojcem, jak
najbardziej - stosunki bardzo poprawne. Daje na brata tyle kasy, że jestem w
stanie wynająć do niego opiekunkę i żyć w miarę normalnie.

No i niedawno się dowiedziałam, że między ojcem i jego żoną coś się psuje...
a powodem tego psucia w dużej mierze jestem... ja - bo nie chcę jej poznać!
Ma pretensje do ojca, że nie potrafi na mnie wpłynąć. Nagle nabrała ochoty by
poznać ojca rodzinkę - zwłaszcza mnie. Jak mam to rozumieć? O co jej chodzi?
Po co jej to poznanie mnie? Ja nie mam ochoty na jakiekolwiek spotkanie,
wszelkie propozycje odrzucam (a było ich już całkiem sporo).
    • bsl Re: O co jej chodzi? 25.02.04, 22:55
      powiedz jej niech spada , jeżeli po tylu latach przypomniało jej się że jej mąz
      ma dzieci to mam wrażenie że to tylko pretekst bo coś w związku nie gra , czy
      kiedykolwiek zrobiła jakiś ruch w twoim i twojego brata kierunku żeby was
      poznać ?
      • zielonakaczka Re: O co jej chodzi? 25.02.04, 23:05
        Ten stan (nakłanianie do spotkania) trwa dokładnie od śmierci mamy, czyli od
        pół roku. Wcześniej były tylko bardzo łagodne napomknienia ze strony ojca, że
        moze byśmy się spotkały. Ale ja nigdy nie chciałam. Miałam zbyt duży żal do
        ojca, że nas zostawił i do niej, że go nam zabrała. Bo to do niej odszedł. Nie
        chciałam się też spotkać z nią ze względu na mame - wiedziałam, że byłby to dla
        niej cios. Mama jeszcze miesiąc przed smiercią powiedziała mi, że dalej go
        kocha i ma cichą nadzieję, że wróci. Dlatego obiecałam sobie, że nigdy się z
        nią nie spotkam. A ona coraz bardziej na spotkanie nalega. Wymyslają z ojcem
        już idiotyczne preteksty. O co jej chodzi?
        • m-m-m Re: O co jej chodzi? 26.02.04, 08:04
          Rozumiem, ze widzisz całą sprawę przez pryzmat krzywdy swojej mamy, a
          jednocześnie dodatkowo jesteś w żałobie, stąd drażni Cię macocha i ojciec.
          Nie wiem o co chodzi tej pani, bo nie siedzę w jej mózgu, natomiast myślę, że
          nie ona jest Twoim problemem. Moim zdaniem, teraz najważniejszy jest czas
          żałoby i wyciszenia, zbudowania życia bez najbliższej osoby. Istotnie, fatalnie
          się złożyło, że rozpad związku Twoich rodziców zbiegł się z chorobą jednego z
          nich, stąd żal do drugiego, iż ten nie wykazał się wsparciem... Zbyt delikatna
          to materia by za pośrednictwem postów w internecie dać Ci pełne zrozumienie...
          Tu wskazana byłaby pomoc bezposrednia osób w tym kierunku wykwalifikowanych...
          Sama proces żałoby przeszłam w młodym wieku aż trzykrotnie, więc wiem, jak on
          przebiega, za każdym razem był inny, ale paradoksanie każdy przynosił w efekcie
          większą siłę i pogodzenie się... Pozdrawiam cieplutko...
    • cruella-devil o co by jej nie chodziło, 28.02.04, 01:09
      pozwól sobie na asertywność i powiedz NIE. Należy Ci się.
    • femalespirit Re: O co jej chodzi? 28.02.04, 13:25
      Wydaje mi sie, ze nie pytasz nasz o co chodzi macosze, ale raczej o to, co Ty
      masz zrobic. Wydaje mi sie, ze najlepiej wyjasnij ojcu szczerze i wprost
      dlaczego nie chcesz poznac macochy. Tak, jak opisalas to tutaj: zal, niechec,
      poczucie winy wobec zmarlej mamy. Mysle, ze to powinno podzialac. Jesli nie, to
      po prostu mow "nie" na kazda zaczepke, niczym zdarta plyta i nie mysl o drugiej
      stronie. Szanuj przede wszystkim swoje uczucia.
Pełna wersja